ciupazka
12.01.04, 23:25
Komisja Europejska na drodze sądowej podważy decyzję ministrów finansów UE
ws. niestosowania wobec Francji i Niemiec ograniczeń deficytu budżetowego -
uważa Guenter Verheugen.
"Przewodniczący Komisji Prodi i odpowiedzialny komisarz Pedro Solbes dali już
jasno do zrozumienia, że rozważają zakwestionowanie pod względem prawnym.
Sądzę, że zapadnie decyzja zgodna z tym , co sugerowali Prodi i Solbes" -
powiedział w wywiadzie dla niemieckiego dziennika "Stuttgarter Zeitung"
(wydanie sobotnie) komisarz UE do spraw rozszerzenia Guenter Verheugen.
Prawnicy Komisji Europejskiej uważają, że ministrowie finansów działali
niezgodnie z prawem, gdy w listopadzie uchronili Francję i Niemcy przed
procedurami dyscyplinarnymi związanymi ze zwiększeniem ich deficytów
budżetowych do rozmiarów niezgodnych z zasadami Unii Europejskiej. Ich
zdaniem, wpraktyce równało się to zawieszeniu Paktu na rzecz Stabilizacji i
Wzrostu.
Komisja ma podjąć w przyszłym tygodniu decyzję w sprawie ewentualnych kroków
prawnych. Jednak źródła związane z Komisją twierdzą, że w tym 20-osobowym
gremium nie ma pełnej zgodności co do tego, czy warto decydować się na
kosztowną politycznie batalię z krajami członkowskimi i wnieść skargę do
Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.
Verheugen wyraził przekonanie, że Komisja nie ugnie się przed presją
zewnętrzną i nie zrezygnuje z drogi prawnej. "Próby krajów członkowskich
oddziaływania na Komisję czy wywierania na nią nacisku wywołają odwrotny
skutek" - powiedział.
Francja i Niemcy, których gospodarki należą do największych w UE, są w
bieżącym roku na najlepszej drodze by ponownie przekroczyć 3-procentową
granicę deficytu budżetowego i tym samym ponownie naruszyć zasady
obowiązujące w UE.
Oba te kraje kilka lat temu usilnie zabiegały o wprowadzenie ograniczenia
deficytu budżetowego do 3 proc. produktu krajowego brutto, uzasadniając to
koniecznością narzucenia dyscypliny krajom słabszym gospodarczo.
I co Wy na to ???
Juz sie zaczęło, równi i równiejsi... No, ciekawe, jak ta sprawa się
zakończy. Jeszcze nie weszliśmy, a już nas biją...