mrb4
03.03.04, 20:19
W polemice z marksistami (ale także z innymi antydemokratami).
Poniższy tekst pochodzi z książki Karla Poppera "Społeczeństwo otwarte i jego
wrogowie" (tom II, tłum. Halina Krahelska, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa
1993, str. 171-173).
A co to wszystko ma wspólnego z Nowym Targiem? Bezpośrednio niewiele, ale
wydaje mi się, że jeśli ktoś chce we współczesnym świecie uprawiać politykę,
to wypadałoby, żeby miał jakieś minimalne wykształcenie. A tego właśnie wielu
ludziom brakuje. Może ten fragment zachęci kogoś do dalszej lektury.
Zapraszam.
"Krytyka ta, choć ma znaczenie praktyczne i choć potwierdza ją doświadczenie,
jest jednak jeszcze dość powierzchowna. Zasadnicze wadliwości doktryny tkwią
głębiej. W krytyce, którą zamierzam podjąć obecnie, będę się starał dowieść,
że zarówno założenia jak i taktyczne konsekwencje doktryny są takie, że
sprzyjają wytworzeniu się właśnie tej antydemokratycznej reakcji ze strony
burżuazji, jaką teoria przewiduje, chociaż uznaje ją (w sposób dwuznaczny) za
wstrętną: wzmocnienie antydemokratycznych elementów burżuazji i w
konsekwencji wojna domowa. A wiemy, że może to prowadzić do klęski i do
faszyzmu.
Krótko mówiąc, mam na myśli fakt, że z chwilą gdy doktryna taktyczna Engelsa,
a właściwie dwuznaczności gwałtu i zdobycia władzy wejdą do programu poważnej
partii politycznej, funkcjonowanie demokracji przestaje być możliwe. Opieram
ten sąd na twierdzeniu, że demokracja może działać tylko wtedy, gdy główne
partie podpisują się pod takim poglądem na jej funkcje, który można by
streścić w następujących punktach (por. również podrozdział II rozdz. 7).
(1) Mimo że instytucja wyborów powszechnych jest instytucją najważniejszą,
demokracji nie można w pełni określić jako rządu większości. Większość może
bowiem sprawować rządy w sposób tyrański. (Większość złożona z tych, których
wzrost wynosi mniej niż 6 stóp, może łatwo zadecydować o tym, że mniejszość
złożona z tych, których wzrost przekracza 6 stóp, będzie płacić wszystkie
podatki.) W demokracji kompetencje rządzących muszą być ograniczone, a
kryterium demokracji jest następujące: rządzący, tzn. rząd, może być usunięty
przez rządzonych bez rozlewu krwi. Jeśli zatem ludzie będący u władzy nie
zabezpieczą instytucji zapewniających mniejszości możliwość wprowadzenia
pokojowych zmian, to ich rządy są tyranią.
(2) Rozróżnieniem podstawowym jest rozróżnienie pomiędzy tymi dwoma typami
rządów, tzn. pomiędzy tymi, które posiadają tego rodzaju instytucje, i
wszystkimi innymi, tzn. między demokracjami i tyraniami.
(3) Spójna konstytucja demokratyczna powinna wykluczać tylko jeden typ zmiany
w systemie prawnym: mianowicie taki, który narażałby demokratyczny charakter
tego systemu.
(4) W demokracji pełna ochrona mniejszości nie powinna rozciągać się na tych,
którzy gwałcą prawo, a zwłaszcza na tych, którzy namawiają innych do
gwałtownego obalenia demokracji.
(5) Polityka planowania instytucji zabezpieczających demokrację musi zawsze
opierać się na założeniu, że zarówno wśród rządzących, jak wśród rządzonych
mogą występować ukryte tendencje antydemokratyczne.
(6) Gdy przestaje istnieć demokracja, przestają istnieć jakiekolwiek prawa.
Nawet jeśli jakieś przywileje rządzonych przetrwają, to dzieje się to na
zasadzie dobrej woli rządzących.
(7) Demokracja, umożliwiając reformy bez użycia siły, stanowi bezcenne
podłoże dla wszystkich racjonalnych zmian. Jeżeli jednak, rozgrywając
jakąkolwiek batalię na tym gruncie, naczelnym zadaniem nie jest utrzymanie
demokracji, to zawsze istniejące utajone tendencje antydemokratyczne
(apelujące do tych, którzy uginają się pod ciężarem cywilizacji, jak to
nazwaliśmy w rozdz. 10), mogą doprowadzić do jej załamania. Wszędzie, gdzie
zasady te nie są dostatecznie rozumiane, trzeba walczyć o poprawę tego stanu
rzeczy. Postępowanie odwrotne może okazać się fatalne, to znaczy doprowadzić
do przegrania najważniejszej batalii: batalii o samą demokrację.
W przeciwieństwie do tego politykę partii marksistowskich można
scharakteryzować jako politykę siania wśród robotników nieufności do
demokracji. "W rzeczywistości państwo nie jest niczym więcej — powiada
Engels — jak tylko narzędziem ucisku jednej klasy przez drugą. Stosuje się to
do demokracji w nie mniejszym stopniu, niż do monarchii". Takie poglądy muszą
sprzyjać:
(a) Polityce obciążania samej demokracji wszelkim złem, jakiemu nie może
zapobiec, zamiast obarczania winą demokratów, w tym opozycji na równi z
większością (każda opozycja ma taką większość, na jaką zasługuje).
(b) Polityce wychowywania rządzonych w przeświadczeniu, że państwo należy nie
do nich, lecz do rządzących.
(c) Polityce przekonywania ich, że istnieje tylko jedna droga poprawy, droga
przejęcia władzy. Jest to ignorowanie jedynej naprawdę ważnej cechy
demokracji, tego, że wywiera ona presję na władzę i tworzy równowagę sił.
Polityka taka sprzyja wrogom społeczeństwa otwartego, dostarczając im
nieświadomej piątej kolumny. Wbrew Manifestowi, który dwuznacznie
powiada: "Pierwszym krokiem rewolucji klasy robotniczej jest podniesienie
proletariatu do pozycji klasy rządzącej, aby wygrać walkę o demokrację",
twierdzę, że jeśli uważa się to za pierwszy krok, to walka o demokrację
będzie przegrana.
Takie są ogólne konsekwencje Engelsowskich doktryn taktycznych i
dwuznaczności tkwiących w teorii rewolucji społecznej. W gruncie rzeczy są to
ostatecznie konsekwencje sposobu, w jaki Platon stawiał problemy polityczne,
pytając: "kto powinien rządzić państwem?" (por. rozdz. 7). Najwyższy czas
zrozumieć, że pytanie "kto powinien rządzić państwem?" jest nieistotne w
porównaniu z pytaniami "jak się sprawuje władzę?" oraz "ile się jej
posiada?". Musimy zrozumieć, że na dłuższą metę wszystkie problemy polityczne
są problemami instytucjonalnymi, problemami raczej prawnymi niż personalnymi
i że postęp ku coraz większej równości realizować można jedynie za pomocą
instytucjonalnej kontroli władzy."