ciupazka
17.04.05, 23:31
Zawsze stres towarzyszył wszystkim zdającym maturę, czy dzisiaj tu i teraz
jest on większy, bo "nowa matura"? Przypomniał mi sie wiersz Romana
Dziobonia , jak on przedstawia swój okres szkolny. Czy coś się od tego czasu
zmieniło? Sami powiedzcie...
"Przekora"
Wse mi godali, sie uc !
A jo tyz potakiwoł w duchu
huc mi ta, huc!
Widziołef przecie nie takif
co sie nie ucyli
i dobrze wse zyli!
Zaś mi godali: spokojnie siedź,
nie brój!
Coz haw z tego, kie se mnie
wyłaziył zbój...
A diabli mnie wse w rzyć dziubali
spokoju nie dali.
Ucyli mnie tyz - z biologii
o choćjakif zwierzętaf, gawiedzi -
a jo cekoł, ze mi przecie wyjaśniom -
po co zaba na zabie siedzi...
Po jangielsku mnie tyz ucyli -
ba jakoz,
syćko oll rajt!
Ba jo myśloł ino o jednym:
kie profesor powie: gud baj!
Nojgorzyj było cheba z matematyki,
ej Boze! To był zgryz!
Kieby ino jako oderznąć zadanie!
Kieby tyz!
Tyn kłopot z matematyki
do dziśka mi pozostoł...
Nie umiym porachować
moif roków -
mozef dalyj młody
ostoł?
Autor tego wiersycka ur. się w Nowym Targu w 1932 r. Tu skońcył skołe
podstawowom i Liceum Ogólnokształcące. W Krakowie studiowoł Akademię
Medyczną - medycynę ze specjalizacją stomatologia. Po studiach wraco sie na
Podhale , pracuje w Ośrodku Zdrowia w Szaflarach. żonaty, dwoje dzieci, vice
prezes Zwiazku Podhalan. Z zamiłowaniem poświęca się poezji , we ftoryj
przekazuje nom to, co umiłowoł : Ziemecke rodnom i ludzi, ftorzy cujom to, co
i on, nei myślom po góralsku. Polecom Wom Kochani Maturzyści jego filozofię
zawartą w wiersyckach zebranyk i wydanyk w zbiorku pt.: " Gazdówka w
mieście" . Kraków 1990. Oficyna Podhalańska.
Zyczymy Wam, aby ten wysoki próg nowej matury, który musicie przekroczyć był
dla Was pięknym wspomnieniem w przyszłości i drógom syroko otwartom na świat
Wasyk marzyń. Pomyślności i uśmiechu. Przezyjecie! To dopiyro pocątek...
Uśmiych syroki napewno Wom pomoze! Dojrzewojcie nom Kochana młodzieży ,
licymy bardzo na Wos!
Hej!