Dodaj do ulubionych

..............synonimy.....

05.09.05, 17:24
WC, OO, szalet. kibel , wygódka, toaleta, ubikacja, wychodek... sroc i jak
jesce, tak mi jakosi ostatnio się skojarzyło... Furt o tym W.C.
W.C....i pewnie temu.

A cy wiycie, ze że kozdy z nos spędzo w toalecie średnio trzy rocki
swego zywobycia. A Cy wiycie , ze 17 listopada 2004 roku w Pekinie odbył
się IV Światowy Szczyt Szaletów, w którym wzięło udział 400 delegatów z
kilkunastu państw, ciekawe, cy fto był z Polski... Ba jest nawet Dzień
Szaletu.. Co wiycie, to piście, temat łatwy i przyjymny...Hehe, moze
rusu...
Telo.Pozdr. z WC, hehe...
Obserwuj wątek
    • Gość: c_n Re: ..............synonimy..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.05, 18:15
      Cóż za wdzięczny temat Ciupażko! DDDD

      Podobno największe muzeum sedesów znajduję się w Indiach, bodajże w Delhi.
      W czerwcu wystawa zabytkowych "wygódek" była w Muzeum Historycznym m.st. Warszawy.
      Od tych najstarszych modeli aż do supernowoczesnego "tronu" nafaszerowanego
      elektroniką i obsługiwanego przy pomocy pilota. To "cudo" miało regulowaną
      wysokość siedzenia, mycie z hydromasażem, nawiew ciepłym powietrzem i diabli
      wiedzą co jeszcze i kosztowało, bagatelka, bo tylko dwadzieściakilka tysięcy zł.:))

      • Gość: Anka Re: ..............synonimy..... IP: *.blktn4.nsw.optusnet.com.au 06.09.05, 02:11
        O mamma mia, jeszcze slawojka, latryna....
        • annah11 Re: ..............synonimy..... 06.09.05, 05:31
          O slawojce m.in. tutaj encyklopedia.servis.pl/wiki/S%C5%82awojka
          • ciupazka Re: ..............synonimy..... 06.09.05, 08:54
            Godos ze wdzięcny temat? No bajako! Nobarzyj mi sie podobajomm fragmenty o
            klozecie z "Przygód dobrego wojaka Szwejka" Jaroslava Haska, hehe...;

            Szwejk nmie widział w brygadzie kadeta Bieglera jedynie dlategom że ten znowu
            przrez dwie godziny siedział wpewnej ubikacji z przyrządem do spłukiwania,
            przeznaczonym na użytek oficerów brygady.

            Śmiało rzec można, że kadet Biegler w takich miejscach nie tracił czasu na
            darmo, ponieważ powtarzał sobie w duchu wszystkie sławne bitwy wojsk
            austriacko-węgierskich poczynając od bitwy pod Nordlingen dnia 6 września 1643
            roku, a kończąc na bitwie pod Sarajewo dnia 19 sierpnia 1878 roku.

            Kiedy tak w niezliczoną ilość razy pociągał za łąńcuch pluczki klozetowej i
            gdy woda z łoskotem spadała na porcelanę, kadet Boiegler przymykał oczy i
            marzył o zgiełku bitew, o natarciu jazdy i huku dział

            (.....) Zdarzyło się ,że podporucznik Duba już po raz czwarty dobijał się do
            klozetu, a ciągle znajdował go zamkniętym.

            - Kto tam siedzi? - krzyknął wreszcie zdenerwowany.
            - Kadet Biegler, 11.kompania marszowa, batalion N,91.pułk - brzmiała odpowiedź.
            - A tutaj - pzedstawiał się kandydat klozetu po drugiej stroniie drzwi -
            podporucznik Dub z tej samej kompanii.
            - Zaraz skończę panie podporuczniku
            - Czekam!
            Podporucznik Dub spoglądał niecierpliwie na zegarek. Nikt by nie uwierzył,
            jakiej potrzeba energii i wytrwałości aby w podobnej sytuaji wytrzymać przed
            drzwiami całych piętnaście minut, potem jeszcze pięć i jeszcze, podczas gdy
            na pukanie, walenie pięścią i kopanie nogami otrzymuje się zawsze tę samą
            odpowiedź:
            - Zaraz kończę, panie podporuczniku!.
            Podporucznik Dub dostał gorączki, gdy po obiecującym szeleście papieru upłynęło
            dalszych siedemminut, a drzwi się nie otwierały. Kadet Biegler był przy tym tak
            dalece taktowny, że ciągle jeszcze nie spuszczał wody.

            POdporucznik Dub w przystępie gorączki zaczął rozmyślać, czy nie należałoby
            udać się ze skargą do dowództwa brygady i wyciągnąć stamtąd kadeta Bieglera
            przemocą. Przychodziło mu też do głowy, że ma tu moze do czynienia z
            naruszeniem dyscypliny.

            Dopiero po uplywie dalszych pięciu minut podporucznik Dub zauważył, że
            ewentuanie wyłamanymi drzwiami nie miałby właściwie już nic do roboty, bo mu
            się dawno odechciało. Wystawał wszakże pod klozetem niejako z zasady, kopiąc w
            drzwi, za którymi odzywało się wciąż to samo zapewnienie:
            -In einer minuten fertig, Herr Leutnant.
            Wreszcie słychać było, że kadet Biegler spuszcza wodę i po chwili obaj panowie
            spotkali się twarzą w twarz.
            - Kadecie Biegler - zagrzmiał na niego podporucznik Dub - nie myślcie sobie, ze
            przyszedłem tutaj w tym samym celu co i wy. Przyszedłem tutaj dlatego, że
            się mi pan po swoim przybyciu do sztabu brygady nie zameldował. Czy nie zna
            pan przepisów? Czy wie pan, komu dał pan pierwszeństwo?

            Na dzisiok telo, cdn z wysyj związanym tematem ze "Szwejka" potem.
            Cyz to nie piykne a ceperek niepilok, nie zarży ze śmiychu przy tym
            temacie o sraniu...? Cudne to nieprawdaż, a Szwejka mogę czytać bez
            końca. Polecam przypomnieć sobie tę lekturę , kiedy będzieie siedzieć w
            toalecie, hehe... Sfajdacie się szybciej ze samego śmiechu, hehe...
            Telo.Pozdr.
            • ciupazka Re: ..............synonimy..... 06.09.05, 10:18
              Kadet Biegler przez chwilę zastanawiał się gruntownie, czy moze rzeczywiście
              dopuścił sie jakiejś niewłaściwości, która kłóciłaby się z dyscypliną
              i z przepisami regulującymi stosunki między oficerami niższymi i wyższymi.
              W jego wiadomościach w tej dziedzinie istniała olbrzymia luka niby bezdenna
              przepaść. W szkole nikt im takich rzeczy nie wykładał...(...)Czy może miał
              przerwać, wylecieć jak bomba z klozetu i jedną ręką przytrzymywać spodnie,
              drugą salutować?(...)

              - Kadet Biegler melduje się panu porucznikowi Dubowi.

              Sam pan widzi, że to nie byle co - z goryczą rzekł podporucznik Dub.
              - Zdaniem moim, panie kadeciee Biegler, powinien pan był natychmiast po
              przybyciu do sztabu brygady zapytać się w kancelarii, czy nie ma tu przypadkiem
              którego z oficerów naszego batalionu i naszej kompanii. O zachowaniu pańskim
              zadecydujemy w batalionie.. Odjeżdzam do batalionu, a pan pojedzie ze mną.
              Proszę się nie wykręcać.
              Kadet Biegler zaznaczył mianowicie, że w kancelarii sztabu wytyczono mu
              marszrutę kolejową, który to sposób podróżowania wydawał mu się daleko
              wygodniejszym przez wzgląd na nieustaloną równowagę jego kiszek.
              Każde dziecko przecież wie, że samochody takich urządzeń nie posiadają. Zanim
              przejedziesz 180 km, można mieć wszystko w spodniach.
              cdn.
              • dupekzoledny Re: ..............synonimy..... 06.09.05, 10:25
                w szkole chadzaliśmy do KLOPA.ale raczej na papierosa.
                dlaczego oficerowie piją czarną kawę.?
                żeby gó.. glanc miało.
                ck.dezerterzy.
                • annah11 Re: ..............synonimy..... 06.09.05, 10:38
                  Piekne. Jeeszcze jedno okreslenie tego przybytku to BILET - czy moge isc do
                  biletu ? Autentyczne, to bylo stosowane w szkolach dla dziewczat prowadzonych
                  przez zakonnice
                  • ciupazka Re: ..............synonimy..... 06.09.05, 13:05
                    annah11 napisała:

                    > Piekne. Jeeszcze jedno okreslenie tego przybytku to BILET - czy moge isc do
                    > biletu ? Autentyczne, to bylo stosowane w szkolach dla dziewczat prowadzonych
                    > przez zakonnice

                    Tego określenia to ja nie znam, znam natomiast b i d e t - urządzenie
                    podobne do muszli klozetowej, zwykle z natryskiem od dołu, służące do
                    podmywania się. Może to stąd pochodziło?

                    Ale jeszcze są synonimy: klozet i ustęp, często używane. Tak nawiasem
                    moeiąc, to nasz wstyd narodowy. Czekam ja sobie na stacji PKS duęgo
                    miasta L. na gości z Ukrainy, a czekałam ok. 3 godz.... i musiałam
                    odwiedzić o te przybytki na dworcu. Nie chcę opisywać, tego co
                    zastałam... i jeszcze za ten śmią pobierać 1 PLN . Brak mydła, brak
                    ręcznika, papier toaletowy utargiwany, wydzielany. Parę słow do słuchu Pani
                    powiedziałam, a ona na to , że może będzie remont... narazie kasy nie
                    ma. Wyszłam ja ci z tego przybytku a tu patrzę jak przyjeźdża kursowy
                    samochód (PKS)z Londynu, ba , następny z Rzymu i co? Goście biegną
                    najpierw tam, gdzie nawet król musi chodzić. Jaki wstyd... Tylko
                    komu??? Mnie napewno! Robimy wstyd sobie ! Przysam Bogu, pomyślałam sobie,
                    już lepiej do rowu, jak u Szwejka, albo za stodołę lub w plenerze
                    załatwiać pewne czynności fizjologiczne. Tam nie ma smrodu i jest czysto.
                    Temat wdzięczny? Raczej niewdzięczny, wstydliwy? Dlaczego, teraz wiecie,
                    dlaczego go podjęłam. On kompromituje nas?! I to wzdłuż i wszerz jadąc po
                    Polsce. Niestety. Nie jest w tym temacie dobrze. Wstydzimy się go
                    poruszać? A może by tak i kontrolę zrobić.
                • ciupazka Re: ..............synonimy..... 06.09.05, 10:50
                  cdn.:

                  Diabli wiedzą, jak to się stało, że dygotanie samochodu nie miało miejsca na
                  poczatku, gdy wyjechali, żadnego wpływu na kadeta Bieglera.
                  Podporucznik Dub był wprost zrozpaczony, że nie uda mu się przeprowadzić
                  zamierzonego planu zemsty. Gdy bowiem ruszyli w drogę, podporucznik Dub myślał
                  w duchu:

                  "Czekaj kadecie Biegler! Jeśli przytrafi ci się coś takiego, nie myśl, że
                  każę zatrzymać auto na pierwsze twoje życzenie"

                  W tym też celu prowadził miłą rozmowę, o ile pozwalała na nią szybkość, z jaką
                  łykali kilometry, i wywodził, że samochody wojskowe, mające wyznaczoną
                  marszrutę, nie mogą trwonić benzyny i zatrzymywać się po drodze.

                  Kadet Biegler odpowiedział na to całkiem trafnie, że gdy samochód stoi i czeka
                  na kogoś, to w ogóle nie potrzebuje benzyny, ponieważ szofer wyłącza motor.

                  - Jeśli w czasie oznaczonym ma się przybyć na właściwe miejsce - wywodził dalej
                  podporucznik Dub - to niw wolno zatrzymywać się nigdzie.

                  Na to kadet Biegler nie odpowiedział.
                  Tak cięli powietrze przez jakiś kwadrans, gdy wtem podporucznik Dub poczuł, że
                  ma jakoś dziwnie rozdęty brzuch i że dobrze byłoby zatrzymać auto, wysiąść,
                  wleźć do rowu, zdjąć spodnie i szukać ulgi...
                  Trzymał się po bohatersku aż do 126 kilometra, ale wreszcie pociągnął szofera
                  energicznie za płaszcz i wrzasnął mu do ucha:
                  -Halt, kadecie Biegler! - rzekł łaskawie podporucznik Dub zeskakując z auta i
                  co rychło pędząc do rowu - teraz masz pan sposobność. Korzystaj pan.

                  Dziękuję - odpowiedział kadet Biegler - nie chcę napróżno zatrzymywać auta.
                  A chociaz kadet Biegler całą siłą woli musiał panować nad swoimi
                  zdemoralizowanymi kiszkami, to jednak powiedział sobie w duchu, że woli
                  narobić w spodnie niż stracić sposobność do zadrwienia z podporucznika.
                  cdn
                  • ciupazka Re: ..............synonimy..... 07.09.05, 08:20
                    cdn.
                    Zanim dojechali do stacji Żołtańce, podporucznik Dub jeszcze dwa razy kazał
                    zatrzymać samochód, a na ostatnim przystanku rzekł ze złością do Bieglera:

                    Na obiad miałem polski bigos. Z batalionu zatelegrafuję skargę do brygady.
                    Użyto zepsutej kapusty kiszonej i bezwartościowego mięsa wieprzowego,
                    niezdatnego do użytku. Zuchwałość kucharzy przekracza wszelkie granice. Kto
                    mnie jeszcze nie zna, ten mnie pozna.

                    - Feldmarszałek Nostitz-Rhieneck należący do elity kawalerii rezerwowej -
                    odpowiedział na to kadet Biegler - wydał dzieło Was schader der Magen im
                    Kriege ( Co szkodzi żołądkowi w czasie wojny), a w dziele tym zalecał przy
                    wysiłkach wojennych unikanie wieprzowego mięsa w ogóle. Każde nadużycie podczas
                    marszu jest szkodliwe.
                    Podporucznik Dub nie odpowiedział na to ani słowem i tylko sobie pomyślał:
                    "Pluję na twoją uczoność, ty smyku"

                    Ale potem zastanowił się nad słowami kadeta Bieglera i wyrwał się ze zgoła
                    głupim zapytaniem:

                    - Czy przypuszczasz pan, panie kadecie Biegler, że oficer, względem którego pan
                    uważać się powinien za podwładnego, jada nieumiarkowanie? Czy może chciał pan
                    powiedzieć, panie kadet Biegler, że się obżarłem?. Niech pan będzie pewien, że
                    za to grubiaństwo zda mi pan rachunek. Dziękuję za takie komplementy! Pan mnie
                    jeszcze nie zna, ale jak mnie pan pozna, to popamięta pan podporucznika Duba"


                    Na tym zakończę cytowanie fragmentu związanego z barz woznom potrzebom
                    fizjologicnom cłeka jakom jest sr...a opisanom w ksiązce: "Przygody
                    Dobrego Wojaka Szwejka". Dość pedzieć, że pułkownik Dub groził sądem
                    wojskowym kadetowi Bieglerowi za to co między nim a kadetem zasło,
                    hehe. Moze mnie ceperek niepilok nie bedzie strasył za podjęcie tego
                    tematu. Teroz pytom piyknie, opiście swoje przygody ziązane w jakiś
                    sposób z synonimami w temacie WC.
                    Telo.Pozdr.
                  • ciupazka Re: ..............synonimy..... 07.09.05, 08:20
                    cdn.
                    Zanim dojechali do stacji Żołtańce, podporucznik Dub jeszcze dwa razy kazał
                    zatrzymać samochód, a na ostatnim przystanku rzekł ze złością do Bieglera:

                    Na obiad miałem polski bigos. Z batalionu zatelegrafuję skargę do brygady.
                    Użyto zepsutej kapusty kiszonej i bezwartościowego mięsa wieprzowego,
                    niezdatnego do użytku. Zuchwałość kucharzy przekracza wszelkie granice. Kto
                    mnie jeszcze nie zna, ten mnie pozna.

                    - Feldmarszałek Nostitz-Rhieneck należący do elity kawalerii rezerwowej -
                    odpowiedział na to kadet Biegler - wydał dzieło Was schader der Magen im
                    Kriege ( Co szkodzi żołądkowi w czasie wojny), a w dziele tym zalecał przy
                    wysiłkach wojennych unikanie wieprzowego mięsa w ogóle. Każde nadużycie podczas
                    marszu jest szkodliwe.
                    Podporucznik Dub nie odpowiedział na to ani słowem i tylko sobie pomyślał:
                    "Pluję na twoją uczoność, ty smyku"

                    Ale potem zastanowił się nad słowami kadeta Bieglera i wyrwał się ze zgoła
                    głupim zapytaniem:

                    - Czy przypuszczasz pan, panie kadecie Biegler, że oficer, względem którego pan
                    uważać się powinien za podwładnego, jada nieumiarkowanie? Czy może chciał pan
                    powiedzieć, panie kadet Biegler, że się obżarłem?. Niech pan będzie pewien, że
                    za to grubiaństwo zda mi pan rachunek. Dziękuję za takie komplementy! Pan mnie
                    jeszcze nie zna, ale jak mnie pan pozna, to popamięta pan podporucznika Duba"


                    Na tym zakończę cytowanie fragmentu związanego z barz woznom potrzebom
                    fizjologicnom cłeka jakom jest sr...a opisanom w ksiązce: "Przygody
                    Dobrego Wojaka Szwejka". Dość pedzieć, że pułkownik Dub groził sądem
                    wojskowym kadetowi Bieglerowi za to co między nim a kadetem zasło,
                    hehe. Moze mnie ceperek niepilok nie bedzie strasył za podjęcie tego
                    tematu. Teroz pytom piyknie, opiście swoje przygody ziązane w jakiś
                    sposób z synonimami w temacie WC.
                    Telo.Pozdr.
                    • Gość: c_n Re: ..............synonimy..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.05, 09:25
                      Temat g...ny, no ale co tam;))

                      Na dworcach mamy jeszcze gdzie niegdzie ubiegłe stulecie, ale przy drogach
                      szczególnie tych głównych, na dużych stacjach benzynowych już Europa pełną gębą!

                      I jeszcze trochę ciekawostek i historii:

                      www.toalety.szczecin.fc.pl/ciekawostki.php
                      www.toalety.szczecin.fc.pl/historia.php
                      www..toalety.szczecin.fc.pl/humor.php
                      www.toalety.szczecin.fc.pl/przybory.php
                      • ciupazka Re: ..............synonimy...muszle klozetowe..... 07.09.05, 09:56
                        cudne są:

                        www.toalety.szczecin.fc.pl/przybory.php

                        Przyznam się, że na podobnej "siedziałam" w Pałacu Biskupim w
                        Bratysławie, wpuszcznio nas tam do łazienek i toalet po "znajomości", do
                        dzisiaj pamiętam tę przyjemność, hehe... A drugi taki raz udało nam się
                        korzystać z podobnych do tych w linku na Starówce w ekskluzywnej
                        restauracji, koło Mostu Karola w Pradze czeskiej. Oniemiałam wręcz , że na
                        zabytkach sztuki siadłam... Przyjemność duża, choć proza życia.
                        • Gość: Ciupazka Re: ..............synonimy...muszle klozetowe.... IP: *.it-net.pl 07.09.05, 12:24
                          Nawet nie wiycie do cego som jest wykorzystywane muszle klozetowe jesce ,
                          do kąpanio kotów. A wiycie fto to wymyślył? Podobno pies, nawet doł
                          recepis na to, hehe!

                          Jak wykąpać kota?

                          Bardzo dokładnie wyczyść kibelek.

                          Do zbiornika z wodą dolej odpowiednią ilość kociego szamponu i podnieś deskę.
                          Złap kota i uspokajaj go podczas przenoszenia do ubikacji.

                          Jednym szybkim ruchem włóż kota do kibelka i zamknij deskę (być może będziesz
                          musiał na niej stanąć by kot nie uciekł). Uwaga! Nie zbliżaj się do krawędzi
                          deski — mogą się tam pojawiać kocie pazury!

                          Spłucz kibelek trzy do czterech razy. Spowoduje to dokładne wypranie i
                          wypłukanie kota.

                          Poproś kogoś, żeby otwarł drzwi ubikacji i upewnij się, że po drodze do nich
                          nie stoi żaden człowiek.

                          Najszybciej jak potrafisz zejdź z deski i podnieś ją do góry.

                          Wyprany kot wyskoczy z kibelka jak rakieta i wybiegnie z ubikacji na zewnątrz,
                          gdzie już sam się wysuszy...

                          Powodzenia
                          Pies

                          Ciekawość, cy ceperek niepilok tyz tak swojego kota kąpie, he? Kwolył
                          sie, że kota mo. He? I pewnie piyknom muszle klozetowom tyz mo...Jakoz
                          by nie.
                          Hej!

                          • Gość: c_n Re: ..............synonimy...muszle klozetowe.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.05, 12:33
                            DDDDDDDDDDDDDDD

                            S A D Y S T K A !!!!!
                            • Gość: Ciupazka Re: ..............synonimy...muszle klozetowe.... IP: *.it-net.pl 07.09.05, 13:06
                              Ja?????????????? Jo uwozom to za barbarzyństwo w stosunku do kota, nie
                              godajęcy o Tobie, hehe... Mnie by to do głowicki nie przysło... Kot sie
                              som piyknie myje, mom nadzieje, ze Ty go tyz nie kąpies!
                              • Gość: c_n Re: ..............synonimy...muszle klozetowe.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.05, 13:54
                                Oczywiście, że kąpi, tylko inną techniką.
                                Ja swojego kota wrzucam do pralki automatycznej, nastawiam na max.temperaturę,
                                najdłuższy program, włączam wirówkęi suszenie. I tak dwa razy w tygodniu, bo
                                moja kicia to czyścioszka;))))
                                • ciupazka Re: ..............synonimy..... 07.09.05, 15:35
                                  No, to po kocie! A naucyłeś go korzystać z kibelka(jesce jedyn synonim),
                                  moze juz był? A tak a propo przybacuje se, jako to kiedysi w górak Piryn w
                                  Bułgarii przysło nom nocować u popa w sieło Piryn i takiyj , jako tam u
                                  niego, sławojki, to jo w życiu nie widziałak. Dwie ściany bocne z desek,
                                  wchod , otwarty zawse i bez drzwi , ściany tylniyj tyz nie było, ba
                                  wystawiałeś rzycisko do potoka hucącego za rzyciom a był spad pod kątem co
                                  nojmniyj 30-40 stopni, kiebyś , nie dej Bóg straciył równowage i do niego
                                  wpod, to po tobie bo skały byś sie ozbiył chetki, nie inacyj. Takiygo
                                  Pietra przy sraniu , jako tam, jo nigdy w zyciu ni miałak, hehe... Biyda u
                                  tego popa była strasno, hale barz gościnni ludzie, syn jego tyz
                                  studiowoł w Sofii teologie. Barz nom pomóg, bo nos burza chyciyła i trza
                                  było Moskwicza wpław przepchać bez rwący potok, do ftorego my pote z
                                  wdzięcności sr..., hehe.. To były casy... Fajne wspominki.
                                  • Gość: c_n Re: ..............synonimy..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.05, 16:14
                                    No to miałaś Ciupazko, z przeproszeniem, ekstremalne sr...nie nad tym potokiem;)
                                    Teraz sporty ekstremalne w modzie i może byłby to niezły pomysł jak turystom
                                    pobyt w górach urozmaicić i adrenalinę podnieść. Teraz pokój z łazienką to
                                    standard, ale jakby tak pokój z rwącym potokiem?;))
        • Gość: Gość Re: ..............synonimy..... IP: *.it-net.pl 07.09.05, 13:51
          Czy to on ? WC w WC?

          www.cimoszenko.info/obrazy/cimek_carex.jpg
          • ciupazka Re: ..............synonimy.... ku przestrodze.... 22.09.05, 13:20
            Nie podsłuchuj tego , co godajom w srocak, hehe...Rozmowy
            toaletowe /zasłysane/:

            Włośnie zdązyłak se wygodnie siednąć we wychodku, kie usłysałak gware ze
            somsiedniyj kabiny:

            "Cześć! Co słychać?"

            Ni mom w zwycaju prowadzynio konwersacji we wychodku, i nie wiym, co we mnie
            wstompiyło, hale choć pocułak sie nieswojo i troske zakłopotano -
            odpedziałak:

            "Nei, w porządecku!"

            A tamtyn na to:

            "A co porabiasz?"

            Krucazeks, jee, co to za pytanie?! Sami przyznocie, ze w tyj sytuacji -
            troske dziwacne...Hale jo ci ta opdpowiym...

            "Jee, nei tótó , co i ty... Wiys juz co? He?"

            Nie namyślajęcy sie duzo, dumom, ze wartko se wyńdem z tego sroca, coby
            głupio se mnom juz nie ukwalowoł, hale zaś tyn sie mnie pyto:

            "Mogę do ciebie wejść?"

            Nei, wiycie, wiycie, tego to juz było za duzo, hale barz grzecnie, tak,
            jako ino jo umiym odpedziałak w uprzejmy barz sposób:

            " Wies, racyj nie... bo jo jest troche zajęto!!!"

            I wiycie cok usłysała na to? Usłysałak, jak tamta osoba w kabinie obok mnie
            godo podenerwowano:

            "Słuchaj, oddzwonię. Ciągle mi odpowiada jakiś idiota z kabiny obok!!!"

            Moi ślicni, kochani! Powiedzielibyście, ze jo idyjota? He? :)))))

            Nei, moze i tak, kie s takimi urodzałak, haj!
            • ciupazka Re: ..............synonimy.... ku przestrodze... 09.11.05, 10:00
              Nei, to teroz mozemy se siednąć wygodnie na tyk piyknyk, do cudu ,
              synonimak i pocytać wreście wątek "Fuj", tyz do cudu piyknego wątku, hehe...
              Ino uwazujcie, cobyście sie ze śmiychu nie zes.... na "ciynki patyk..."
              • ciupazka Re: ..............synonimy.... ku przestrodze... 09.11.05, 10:08
                ciupazka napisała:

                > Nei, to teroz mozemy se siednąć wygodnie na tyk piyknyk, do cudu ,
                > synonimak i pocytać wreście wątek "Fuj", tyz do cudu piyknego wątku,
                hehe...
                >
                > Ino uwazujcie, cobyście sie ze śmiychu nie zes.... na "ciynki patyk..."


                Aaaa link tu ostoł:


                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=31537248&a=31548080
                Teroz syćka mogom se dychnąć i zamiast gazetki pogłębić swojom wiedze
                na temat "Fuj". Miłego cytanio, hehe...

                A tak po prowdzie to zycmy se, syćka, coby nom po tyk wyborak w Polsce nie
                śmierdziało, haj!
                • Gość: Ciupazka Re: ..............synonimy.... .. IP: *.it-net.pl 12.02.06, 20:54
                  Autor: emerytka2006 (cyt.z F.K.)
                  Data: 11.02.06, 02:30
                  ... biczem satyry oczywiście:

                  Bo w nowej Polsce są różne żale
                  pragnę poruszyć więc temat toalet:

                  Kible to kwestia cywilizacji
                  a naszym polskim zabrakło gracji

                  W Krakowie Leo stawiał leówki
                  Sławoj sławojką Polskę oplątał
                  czy bracie masz już jakieś wskazówki
                  jak w Czwartej Rzeczy kibel wygląda?

                  Było wszak w lecie tyle obietnic
                  że kible będą w końcu fest czyste
                  Więc pytam w Rzeszowie pewnych wszetechnic
                  czy w toaletach zmienił się system?

                  One wesoło odpowiadają
                  anegdotycznie: Słonimskim, Wiechem
                  i kibli wygląd unaoczniają
                  widać, że mają z tego uciechę

                  "Platforma gustowny ma buduar
                  także lewica nie jest tu blada
                  a u Kaczyńskich kiepski pisuar
                  wciąż niedomyty, muszla odpada!"

                  Co zrobić, biedzi się polski naród
                  by kiblom miły wygląd przywrócić
                  by nie ucierpiał na tym Black-Salon
                  i by nas z Unii nikt nie wyrzucił

                  Mam radę, może skuteczną nieco
                  choć kibel miły wygląd zatracił
                  ludzie z prawicy pewnie powiedzą:
                  "przynajmniej Salon się ubogacił"

                  i teraz pointa
                  (przeklęta):

                  Nie przejmuj się wyborco kochany
                  choć toaleta tak w Polsce zbrzydła
                  to wiwatują wszak wszystkie stany
                  bo Salon przybrał dziś wygląd kibla!



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka