Dodaj do ulubionych

gdybyś kochał.HEJ

26.10.05, 17:41
Na dugi brzeg tęcy przeszłą mira kubasińska.
Obserwuj wątek
    • Gość: c_n Re: gdybyś kochał.HEJ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 17:46
      Wielka szkoda i żal...

      blues.pl/Tadeusz_Nalepa/fotografie.htm
      • annah11 Re: gdybyś kochał.HEJ 27.10.05, 01:19
        Bardzo smutne. (*)
        • ciupazka Re: gdybyś kochał. Miłość nie przemija... 27.10.05, 12:33
          O miłości można i można w różnych aspektach. Temat ten juz tez
          przerabialiśmy na innym Foprum:


          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=131&w=24159180&a=26041771
          • billy.the.kid Re: gdybyś kochał. Miłość nie przemija... 27.10.05, 20:16
            tow.ciupazko. tu jest mowa ośmierci miry a nie o miłości.
            • Gość: Ciupazka Re: gdybyś kochał... Miłość nie przemija... IP: *.it-net.pl 27.10.05, 22:50
              Miłość nie jedno ma imię, my ją nadal kochamy! Mira pozostanie też wśrod
              nas.

              Na wiosnę miała wejść do studia i nagrać nową płytę. Pierwszą od ćwierć wieku.
              Mira Kubasińska pierwsza prawdziwa gwiazda polskiej muzyki rockowej zmarła we
              wtorek na zawał serca w wieku 61 lat

              Wystarczyło kilka piosenek, aby stała się legendą. Na przełomie lat 60. i 70. z
              grupą Breakout wyśpiewała przeboje "Poszłabym za tobą" i "Gdybyś kochał, hej!".
              Choć nie była cały czas w składzie zespołu, zawsze nierozerwalnie się z nim
              kojarzyła. W latach 80. zniknęła, wróciła w następnej dekadzie. Śpiewała
              gościnnie z innymi wykonawcami, grała z własnym zespołem. W minioną sobotę
              trafiła do szpitala po poważnym ataku serca. Ostatni koncert dała dosłownie na
              kilka dni przed śmiercią.

              Młode talenty dwa

              Po raz pierwszy wystąpiła przed publicznością, gdy miała osiem lat. Później
              startowała w eliminacjach do zespołu ludowego "Śląsk". Przez moment chodziła do
              szkoły baletowej. Podobno napisała nawet list do cyrku z prośbą, aby przyjąć ją
              do zespołu. Występowała w lokalnych zespołach ludowych, startowała w konkursach
              dla amatorów. W 1963 roku wzięła udział w II Festiwalu Młodych Talentów w
              Szczecinie. Obok niej pojawił się tam Tadeusz Nalepa. Wkrótce rozpoczęli
              współpracę, która przetrwała ćwierć wieku i odmieniła oblicze polskiej muzyki
              rockowej.

              W 1965 roku Nalepa założył zespół Blackout. Szukał wokalistów. Obok Stanisława
              Guzka (który później zdobył sławę jako Stan Borys) zaprosił do współpracy także
              Kubasińską. Mało kto dziś pamięta, że to Mira była wówczas jedyną rozpoznawalną
              w Polsce postacią w składzie grupy. Miała już na koncie występy z zapomnianą
              dziś formacją brytyjską London Beats, która z dużym powodzeniem grała trasy
              koncertowe w Polsce.

              Gdy po kilku latach bigbitowy Blackout przekształcał się w rockowy Breakout,
              Kubasińska stała się ważnym elementem nowego składu. - Założenia były jasne:
              wyjść z zaścianka, stworzyć zespół, który byłby w stanie przekroczyć granice
              naszych prowincjonalnych opłotków - pisał po latach o narodzinach grupy biorący
              udział w jej powstawaniu animator polskiej sceny Franciszek Walicki. - Nalepa
              podzielał moje fascynacje, a Mira Kubasińska, jej głos i obycie estradowe
              gwarantowały powodzenie.

              Na pograniczu krzyku

              Walicki miał rację. Zespół zaczął od występów w klubach Europy Zachodniej.
              Sprawdził się świetnie. Po powrocie do Polski Breakout zaszokował słuchaczy
              nowoczesną muzyką z pogranicza bluesa, hard rocka i psychodelii. Kubasińska
              dobrze wypadała nie tylko w przebojowych piosenkach w rodzaju
              wspomnianych "Gdybyś kochał, hej!" i "Poszłabym za tobą", ale także w
              trudniejszych utworach, jak na przykład tytułowa kompozycja z pierwszej płyty
              grupy "Na drugim brzegu tęczy", w której zespół wspomagał jazzman Włodzimierz
              Nahorny.

              Breakout uważany był - poniekąd słusznie - za zespół Tadeusza Nalepy. To on
              wyznaczał formacji coraz bardziej bluesowy kierunek, uzyskując po latach
              zasłużone miano "ojca polskiego bluesa". Kubasińska - w tamtych czasach także
              życiowa partnerka Nalepy - nie zawsze pasowała do takiej konwencji muzycznej.
              Nagrywane przez nią płyty pod szyldem Mira & Breakout stanowiły tylko
              uzupełnienie głównego materiału zespołu.

              Mimo to trudno przecenić jej wkład w styl formacji. Trudno też nie odnieść
              wrażenia, że jej ekspresja nie zawsze była do końca wykorzystana. A może ona
              sama nie potrafiła jej wykorzystać, miotając się na solowych płytach pomiędzy
              konwencjonalnymi balladami a prawdziwie rockowymi kompozycjami. Gdy decydowała
              się na te drugie, efekty potrafiły być porywające, jak choćby trwający ponad 12
              minut utwór "Wielki ogień" z płyty "Ogień" wydanej w 1973 r. To jedna z
              najbardziej niezwykłych - choć trochę zapomnianych - kompozycji w historii
              polskiej muzyki rockowej, w której Kubasińska potrafiła w imponujący sposób
              przechodzić od rockowej liryki do śpiewu na pograniczu krzyku.

              Nie bałam się niczego

              Lata 80. przyniosły koniec zespołu Breakout i rozpad związku Miry z Nalepą.
              Kubasińska przestała występować, chwytała się najróżniejszych zajęć, aby
              związać koniec z końcem. - Nigdy się niczego nie bałam i nie wstydziłam -
              mówiła w jednym z wywiadów. - Nie jestem żadną artystką. Jestem zwyczajną babą,
              która kocha dom, swoich mężczyzn i babskie obowiązki.

              W latach 90. znów zaczęła występować. Współpracowała z formacjami bluesowymi:
              Kasą Chorych, Nocną Zmianą Bluesa, After Blues. Nie bała się też nowych wyzwań.
              Zaśpiewała gościnnie na płycie metalowej grupy Quo Vadis.(R.Sankowski)

              Cześć Jej pamięci! (*)(*)(*)

              • Gość: c_n Re: gdybyś kochał... Miłość nie przemija... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.05, 20:52
                Indywidualności.
                Głosy miały.
                Śpiewać potarafiły.
                Każda inna była.
                Piękne urodą autentyczną.
                Takie były gwiazdy estrady...

                Teraz mamy medialne silikonowo-play-beckowe wydmuszki - Mandaryny, Dody, Brodki,
                Piaski a pośród nich jak ostatni Mohikanin Maryla Rodowicz. Ale i ją już
                urabiają na obecną modłę nijakości. Te jej ostatnie piosenki....Szkoda słów:((
                • Gość: Ciupazka Re: gdybyś kochał... Miłość nie przemija... IP: *.it-net.pl 23.11.05, 11:41
                  Przemija, przemija, czyżunia mnie zdradziyła, hehe... Jee, kaześ? Pomar cy
                  jako? Abo sie obraziył, ze furt, a furt od komuszków wyzywałak, he?
                  • billy.the.kid Re: gdybyś kochał... Miłość nie przemija... 24.11.05, 14:58
                    jakis robal wlazł mi do kompjutra i nie mogłem se poradzić. ale już ok.
                    • Gość: c_n Re: gdybyś kochał... Miłość nie przemija... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.05, 16:34
                      Robala to najlepiej zalać;))
                      Ale dobrze, że już jesteś bo Ciupażka tak jołczyła za Tobą, że musiałem
                      uruchomić forumowe "ktokolwiec widział, ktokolwiek wie";))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka