Dodaj do ulubionych

Prewodnicy tatrzańscy w historii..

IP: *.it-net.pl 24.02.06, 22:24
Znalazłak stronke, niek kozdy pocyto, a o ich szkolyniu kansi godanie
momy, to posukomy:


www.przewodnik-tatrzanski.pl/

Obserwuj wątek
    • Gość: Ciupazka Re: Prewodnicy tatrzańscy licencjonowani. IP: *.it-net.pl 24.02.06, 22:29
      Licencjonowani przewodnicy

      Lista Przewodników spełniających wymagania techniczne zalecane przez IVBV na
      rok 2006

      Jan Tybor 0-18 20 618 24 0 602 179 207 biuro@timur.zakopane.pl
      Ryszard Gajewski 0-18 20 140 05 0 602 187 069 info@erguide.pl
      Piotr Konopka 0-18 20 142 61 0 601 207 659 biuro@k2.zakopane.pl
      Edward Lichota 0 601 496 545 edi@topr.pl
      Andrzej Skłodowski 0-22 827 42 82 0 505 877 433 asklodo@wp.pl
      Mieczysław Ziach 0-18 20 84 299 0 608 350 401 mziach@topr.pl
      Maciej Cukier 0 1820 666 10 0 601 150 881 maciekcukier@topr.pl
      Maciej Berbeka 0-18 20 170 11 0 600 388 828 przewodnicy@mrtravel.zakopane.pl
      Józef Michalec 0- 18 20 79 128 0 605 670 641 jozefmichalec@op.pl
      Jacek Bilski 0-18 20 61 404 0 604 906 255 jrbilski@wp.pl
      • ciupazka Re: Prewodnicy tatrzańscy licencjonowani. 25.02.06, 10:08
        Hej nasi przewodnicy, lekkorobotnicy
        Nika ik nie widać, ino na Świnicy!

        Ni mos to lepsego w Tatrak polowaca
        Jako Symuś Byrcyn, zokopiański baca...

        Cy przewodnik dobrze zarobio? Pytali sie tu na Forum kielo bierom za
        usługe, majom swój cennik, a ze sie ceniom, to i nie dziwota:

        www.przewodnik-tatrzanski.pl/04_b.html
        Niedługo wiesna, lato , zacnie sie okres wycieczek szkolnyk, pamiętojcie
        organizatorzy wycieczek o tyj stronce przewodników i o ich usługach.
        Telo.Pozdr.
        • ciupazka Re: Przewodnicy tatrzańscy - Słowacja 25.02.06, 10:21
          Mapka szlaków, wędrówki po słowackiej stronie Tatr to miód, można i bez
          przewodnika w niższe partie zaglądnąć, jest pięknie:

          www.ceper.com.pl/slowackie3.html
          • ciupazka Re: Przewodnicy tatrzańscy - przepisy prawne 25.02.06, 10:33
            ..w zakresie: kto przewodnikiem może być i jakie warunki musi spełnić :

            www.topr.pl/index.php?str=7,1&id_news=34
            • ciupazka Re: Przewodnicy tatrzańscy - kurierzy 25.02.06, 10:50
              Z przewodnków tatrzańskich oni najczęściej się rekrutowali i nie dziwota,
              niestety wątek już zarchiwizowany:

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=24885248&v=2&s=0
              • billy.the.kid Re: Przewodnicy tatrzańscy - kurierzy 25.02.06, 11:06
                koszt przewodnictwa jest dosyć wysoki. taki kurs i egzaminy cos ok.5tys.zeta.
                szukam czy nie ma możliwości eksterna. NIE. czesto kandydaci maja wiedze
                większą niz wszsyscy organo\izatrorzy kursó le muszą jednak tek kosztowne
                kursy odbyć zeby przystapic do egzaminu.
                • ciupazka Re: Przewodnicy tatrzańscy - egzaminy 25.02.06, 11:27
                  O tych egzaminach juz pisaliśmy, po rodzinie mom przewodników i cosik o
                  tym mozno pedzieć, to som jest barz duze wymogi i barz trudne egzaminy.
                  Za piyrsym razem mało fto taki egzamin na oprzewodnika zdaje i nie dziwota:

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=9309795&a=15345576
                  • billy.the.kid Re: Przewodnicy tatrzańscy - egzaminy 25.02.06, 14:04
                    ano prawda. jaks odpowiedzialność powinna na tych ludziach spoczywac. tak że
                    widzi mi się ze od wiedzy która górka jak się nazywa[chgociaż to też ważne]
                    istotne są wartości etyczne.
            • Gość: Ciupazka Re:Stow. Europejskich Przewodników "Lider" IP: *.it-net.pl 27.03.06, 14:18
              Polacy będą mogli prowadzić wycieczki w górach całej Europy. Każdy przewodnik
              musiał przejść specjalny kurs i zdać egzamin. A tymczasem zapał polskich
              turystów wzrasta. Co roku coraz więcej osób chce zdobywać zagraniczne góry.
              Unia Europejska wprowadza zmiany i nowe możliwości również w górach.
              W Zakopanem spotkali się członkowie nowego Stowarzyszenia Europejskich
              Przewodników "Lider", zrzeszonego w Międzynarodowej Unii Przewodników Górskich.

              Wręczamy naszym członkom legitymacje przewodnika europejskiego. Od dziś
              będziemy mogli zupełnie legalnie prowadzić wycieczki w górach w całej Europie.

              Oczywiście polscy przewodnicy będą uzależnieni od prawa miejscowego danego
              kraju, które czasem w danym terenie nieco ograniczają uprawnienia przewodników.
              Tak jest np. w niektórych parkach narodowych. - Żeby zostać przewodnikiem
              europejskim trzeba najpierw mieć uprawnienia przewodnickie jednej z grup w
              Polsce - wyjaśnia Maciej Krupa. - Trzeba więc być przewodnikiem tatrzańskim,
              sudeckim lub beskidzkim. Następnie ukończyć kurs organizowany przez nasze
              stowarzyszenie. Po egzaminie przewodnik otrzymuje uprawnienia europejskie. Jest
              to w jakimś sensie odpowiedź na zapotrzebowanie, jakie jest wśród polskich
              turystów. Coraz więcej osób bowiem chce jeździć na wycieczki w góry za granicę.

              - Popularne są Alpy, a szczególnie Dolomity - mówi Krzysztof Kosiński,
              przewodnik tatrzański, a od soboty również europejski. - Ale zauważyłem, że
              nasi turyści coraz częściej wybierajś się do gór Krymu i Rumunii.
              W sobotę legitymacje przewodnika europejskiego odebrało sześćdziesiąt osiem
              osób.

              Cyt.Za:P. BOLECHOWSKI - Gazeta Krakowska)




              zakopane.naszemiasto.pl/wydarzenia/583504.html
    • owcarek_podhalanski Józef Krzeptowski (1904-1971) 01.03.06, 13:05
      A Józef Krzeptowski? Bocycie Józefa Krzeptowskiego? To był dopiero przewodnik!
      Nie ino ceprów po holak prowadził, nie ino śpasować barz lubił, ale tyz w ruchu
      oporu w casie wojny piknie sie zasłuzył. Po wojnie - jak wielu inksyk
      zasłuzonyk Polaków - pojechoł na Syberie, ale na scynście przezył tow. Stalina
      i wrócił w swoje Tatry.
      W ksiązce Wnuka "Obrazki zakopiańskie" wycytołek, ze kie przyjaciele pytali
      Krzeptowskiego, jak było na tej Syberii, to on zawse opowiadoł o swoik
      przezyciak z humorem. A potem "syberyjskom opowieść" Krzeptowskiego poznołek od
      dwók naocnyk (a racej nausnyk) świadków. Posłuchojcie:

      Kcecie usłyseć, jako było ze mnom na Syberii? Było tak. Wojna sie skońcyła i
      pomyślołek se: No, Józuś, w ruchu oporu walcyłeś, ojcyźnie sie przysłuzyłeś -
      sykuj pierś na medale!
      Zadowolony, choć kapke zmęcony tom wojnom usnąłek i długo społek ... jaze
      obudziłek sie na Syberii! A hań zaroz Ruscy ku mnie przychodzom i pytajom, za
      co mnie zesłano? Pomyślołek: Jak powiem, ze za nic, to i tak nie uwierzom.
      No to pedziołek im, ze bolsewików biłek. To wiycie jakiego oni lo mnie sacunku
      nabrali? Przełozonym więźniów od rozu mnei zrobili! Nei posłali mnie do
      baraków, ka trzymali tysiąc japońskik jeńców wojennyk. A te Japońcyki to takie
      ucciwe - mozes jabłusko przy nik ostawić, to jabłusko zgnije, a oni i tak go
      nie rusom. No to wiycie jako jo tam miołek dobrze? Tysiąc ucciwyk i jo jeden!!!

      Dalsego ciągu niestety nie bocem. I w ogóle przeprasom śp. Króla Przewodników
      Tatrzańskik za tak nieudolny przekaz jego opowiesći, ale dobrze wiem, ze było
      duzo więcej anegdot związanyk z jego zyciem. Moze by ftoś siodł, zebroł te
      anegdoty i wydoł w postaci piknej ksiązecki? Bo skoda by było, kieby posły w
      niepamięć. A lepiej sie spiesyć, póki zyjom ci, co znali Krzeptowskiego jesce
      przed wojnom, w casie wojny i tuz po.
      Hau!
      • Gość: Ciupazka Re: Józef Krzeptowski (1904-1971) IP: *.it-net.pl 01.03.06, 14:19
        Na tyj stronce co w piyrsym poście podałak, jest o nim, dobro ta stronka:

        www.przewodnik-tatrzanski.pl/01_f.html
        • owcarek_podhalanski Re: Józef Krzeptowski (1904-1971) 02.03.06, 13:52
          "Kiedyś znany góralski przewodnik tatrzański z Krzeptówek (jest to jeden z
          przysiółków Zakopanego), Józef Krzeptowski "Ujek" zapytany o sport narciarski
          odpowiedział dowcipnie, ale i chyba słusznie, że narciarstwo to: - pierwszy
          sport...ale po kochaniu." - takom notke znalozłek tutaj.
          Znom jesce dwa śpasy o Krzeptowskim: wojenny (jak nie fcioł mu sie spadochron
          otworzyć) i przewodnicki (jak jechoł kolejkom na Kasprowy ze straśnie
          hałaśliwom wycieckom). Ale jakoś nie mogem ik w Guglak znaleźć. Hau!
          • Gość: Ciupazka Re: Józef Krzeptowski (1904-1971) IP: *.it-net.pl 02.03.06, 14:41
            Nie wiym, cy to tyn Krzepki jest opisany przez Józka Kapeniaka jako to
            Krzepki "Som sobie seł na ratunek" i nie dziwota, ze nie naseł nikogo".
            A w ksiązce Pogotowia kierownik opisoł syćko jako było, a na kóńcu napisoł nie
            znaleziony" i jaze dwa te słowa podkreślył. Ino Krzepki wiedzioł, cemu nikogo
            nie naśli, hale nie pedzioł, bo mu wstydno było.

            A był juz wte doświadconym przewodnikiym i bez włosnom głupote poparzył
            sie na skrótak. Telo naskrocoł idęcy z Pięci Stawów nojktótsom drogom
            i ślakiem rzodzyj uzywanym - południowo-wschodni stok Wielkiego Koziego, skąd
            fcioł pote włącyć sie na Orlom Perć i graniami przez Granaty do ścieżki na
            Halę Gasienocową..

            Nei co, do Granatów syćko sło zgodnie z planym i przysła mu do głowicki myśl
            coby skrocić se przez Żleb Dege`a., ftory był juz robiony pore razy od
            dołu, hale z góry nie.. Tam se ślezie, zjedzie se na linie i drózke skróci z 3
            godz. do 2.

            W casie ryktowanio sie do drugiygo zjazdu, lina mu sie wymskła z rąk i
            poleciała na dół. Ostoł uwięziony na półce i co tu robić, ni ma co, trza sie
            wracać do góry, na chłopski rozum. Zaroz uskok zagrodziył mu dróge, mioł
            haki, , mlotek i pętle i wbijoł se takie niby szczeble drabiny , dosięgnon
            palcami uskoku i ostatnim zrywem podciągnon sie na rękach. I co sie nie
            robi, niestety chwyt rusył ś nim do tyłu, pocuł jak odpodo od ściany, nei był
            pewiyn , ze to jego ostatnie sekundy zywobycio, nie inacyj. W śmiertelnym
            straku wrzasnon przeraźliwie , spadajęcy na dolnom polke na rece i na nogi.
            Palcyskami jak szponami wbiył sie w trowke i mechy i sie uratowoł. Po poru
            wysiłkach wysed na upłazek i przetrawersowoł na wyznacony ślak.
            Domordowany dosed do Schroniska na Gąsienicowej i tam sie dowiaduje, ze
            przed kwilom turysta doniósł , ze słysoł krzyk, ze ftosi macho szalikiem
            i trza iść ratować.

            Jedna grupa ratowników wyrusyła ze Zokopanego, a drugo
            z Hali. Mimo zmęcenio Krzepki piyrsy zaś pchoł sie do góry pod ściane. kie
            dośli, uwidzioł starom kosule zaklinowanom między dwie skały, ftoro wołała
            o pomoc, a krzyk to był przecie jego, kie odpod od ściany. Syćko wartko
            pojon, nie wypytowoł juz nic i nie pedzioł nikomu. Zje po co, coby sie bez
            dziesięć roków ś niego naśmiywali. To było w trzydziystym piyrsym... godo
            Borowy, nie w trzydziystym godo Krzepki...
            • owcarek_podhalanski Re: Józef Krzeptowski (1904-1971) 02.03.06, 15:49
              Dobre! Tej historii nie znołek. To jesce jeden dowód na to, ze przydałoby sie
              kasi anegdotki o Krzeptowskim zebrać do kupy. Hau!
              • owcarek_podhalanski Przewodnicke figle 02.03.06, 15:51
                A tym, co lubiom wesołe przewodnickie przygody, polecom ksiązke Konstantego
                Steckiego "Tatry na co dzień", a w tej ksiązce rozdział pt. "Przewodnickie
                figle".
                Hau!
                • Gość: Ciupazka Re: Przewodnicke figle IP: *.it-net.pl 02.03.06, 19:09
                  Mnie sie przybocyły te piykne hasła z socrealu: " Przez turystykę do
                  socjalizmu" nas domak FWP "Pracownik", hehe...Wte przewodnicy mieli
                  dobrze, panickom choćjakie wice opwiadali, a gaździny z mlyckym, śmietanom
                  w borynkak wychodziyły chet na przełęcze i ratowały spragnionyk turystów
                  latym i zimom. Kielo dobre było to mlycko... A dzisiok, haj, ni ma nic
                  ino turystów w pierniki. Trza do schroniska dojść i tam jakomsi strawe
                  dostaniys, nie godajecy o piwie. A przewodnikom tyz figlować sie odekciało.
                  • owcarek_podhalanski Re: Przewodnicke figle 03.03.06, 12:38
                    No to coby przybocyć casy jesce sprzed socrealu, opowiem te anegdotke o kolejce
                    linowej.

                    Jechoł Józek Krzeptowski kolejkom na Kasprowy. Rozem z nim jechała jakaś
                    wyciecka, ftóra straśnie hałasowała. Józek nie mógł tego jazgotu znieść, w
                    końcu chycił sie zwisającyk pod sufitem rącek i podciągnął do góry. Kie tak
                    wisioł i wisoł, wycieckowice wreście sie spytali: Co pan robi?
                    - A, widzicie - pedzioł Józek. - Niedawno był haw straśny wypadek. Jechała na
                    Kasprowy wyciecka tak samo hałaśliwa jako wy, jaze od tyk hałasów podłoga sie
                    zarwała i syćka pasazerowie zginęli. No to jo na wselki wypadek trzymom sie tyk
                    rącek, coby nie spaść, kie znowu podłoga sie zarwie.
                    Od tej kwili jaze do samego Kasprowego wyciecka jechała w absolutnej cisy.

                    Hau!
                    • ciupazka Re: Apoloniusz Rajwa - ratownik i przewodnik 23.03.06, 14:23
                      Dystans do świata i pogoda ducha

                      - Góry, w których ponad 55 lat przepracowałem i spędzałem niemal każdą wolną
                      chwilę, w pewnym sensie mnie ukształtowały - mówi Apoloniusz Rajwa. - Nauczyły
                      mnie traktowania z uwagą, ale i ostrożnością, wszystkiego, co mnie otacza.
                      Nauczyły ładu, porządku, spokoju i równowagi wewnętrznej. To właśnie w górach
                      ma się poczucie łączności z naturą, co pomaga zachować odpowiedni dystans do
                      świata i pogodę ducha.

                      Urodził się w 1934 r. na Śląsku Cieszyńskim, w Podgórzu koło Skoczowa. Do
                      Zakopanego przyjechał po wojnie, w 1947 r., z ojcem, który znalazł tu pracę w
                      jednym z ośrodków wypoczynkowych. W 1952 r. zdał maturę w Liceum
                      Ogólnokształcącym im. O. Balzera i rozpoczął studia na Wydziale Geograficznym
                      Uniwersytetu Jagiellońskiego (dyplom w 1956 r.). Po studiach pracował rok w
                      Kowarach Śląskich - nie mógł się tam jednak zadomowić, więc wrócił do
                      Zakopanego. Po przeszkoleniu rozpoczął w 1958 r. pracę w obserwatorium
                      meteorologicznym na Kasprowym Wierchu, gdzie przepracował następne 12 lat. W
                      tym czasie podjął studia doktoranckie, których jednak nie ukończył. W 1969 r.
                      został nauczycielem geografii w liceum w Kuźnicach. Przepracował w nim do
                      przejścia na emeryturę w 1989 r., a potem (już jako emeryt, na pół etatu) aż do
                      2001 r.

                      - Kiedy w 1947 r. przyjechałem do Zakopanego, zamieszkałem u wylotu Doliny
                      Białego - wspomina. - To właśnie w otaczających ją skałkach zdobywałem
                      pierwsze, górskie doświadczenia. Prawdziwą wspinaczkę, na Mnicha, odbyłem w
                      1951 r. W czasie studiów wspinałem się z kolegami w skałach podkrakowskich,
                      robiąc częste wypady w Tatry.

                      Od 1962 r. jest członkiem sekcji Taternictwa Jaskiniowego Klubu
                      Wysokogórskiego. Uczestniczył wtedy w eksploracyjnej wyprawie do Jaskini
                      Ptasiej Studni, uważanej w tamtych latach za najtrudniejszą w Tatrach. Przez
                      lata brał udział w wielu wyprawach do największych jaskiń tatrzańskich oraz w
                      wyprawach zagranicznych do najgłębszych wtedy jaskiń świata - Gouffre Berger
                      (1966 r.), jaskiń Austrii (1970 r. i 1980 r.) oraz jaskiń Pamiro-Ałaju (1970
                      r.). Brał udział w wielu podziemnych akcjach ratunkowych. Uczestniczył też w
                      szkoleniach ratowników GOPR w zakresie ratownictwa jaskiniowego.

                      - Ratownictwo i przewodnictwo było dla mnie zawsze uzupełnieniem działalności
                      górskiej - opowiada. - Pierwszy kurs przewodnicki ukończyłem już w 1954 r. Nie
                      weryfikował tych uprawnień, dlatego w latach sześćdziesiątych powtórnie wziął
                      udział w kursie przewodnickim, uzyskując w 1967 r. uprawnienia przewodnika
                      tatrzańskiego. Na początku lat osiemdziesiątych zdobył II, a w 1995 r. - I
                      klasę przewodnicką. Jest też instruktorem przewodnictwa. Uczestniczył w pracach
                      kilku zarządów Koła Przewodników Tatrzańskich i Stowarzyszenia Przewodników
                      Tatrzańskich. Był członkiem założycielem PSPW i jako jeden z pierwszych
                      otrzymał międzynarodowe uprawnienia przewodnickie.

                      Od lat sześćdziesiątych opublikował wiele naukowych i popularnych artykułów w
                      wydawnictwach PAN oraz w innych czasopismach. Od lat jest stałym
                      współpracownikiem "Tygodnika Podhalańskiego". Jest też współautorem wydawnictw
                      książkowych: "Turystyczne jaskinie Tatr", "Alpinizm", paru wydań przewodników
                      Pascala czy monografii "Tatry i Podtatrze". W uznaniu zasług kilka kół
                      przewodnickich w Polsce nadało mu tytuł członka honorowego. Jest także
                      członkiem honorowym Speleoklubu Tatrzańskiego i Klubu Wysokogórskiego.
                      Odznaczony m.in. Złotą Odznaką PTTK, odznaką Zasłużony dla Zakopanego oraz
                      Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

                      - W przewodnictwie - mówi - najważniejsza była dla mnie działalność edukacyjna.
                      Przewodnik może i powinien starać się otwierać ludziom oczy na piękno gór, na
                      ich krajobraz i przyrodę. Młodzi ludzie, którzy kiedyś pod moją opieką stawiali
                      swoje pierwsze kroki w górach, dziś wspinają się, są ratownikami TOPR i
                      przewodnikami tatrzańskimi. Zaraziłem ich górską pasją, a to wielka satysfakcja
                      i dopełnienie mojej ponadpięćdziesięciopięcioletniej górskiej działalności.
                      (J.TAWłOWICZ)
                      • Gość: Ciupazka Re:Akademicki Klub Przewodników Tatrzańskich. IP: *.it-net.pl 31.03.06, 14:32
                        AKPT organizuje jutro na Hali Gąsienicowej tradycyjne zawody narciarskie o
                        Puchar Prezesa Akademickiego Klubu Przewodników Tatrzańskich.

                        W tym roku trasa prowadzić będzie od schroniska Murowaniec przez rejon Stawków,
                        przełęcz Karb, Czarny Staw Gąsienicowy. Organizatorzy zastrzegają, że może ona
                        ulec zmianie w związku z warunkami śniegowymi.

                        Bazą zawodów będzie schronisko Murowaniec, skąd start nastąpi o godz. 11.
                        Zawody AKPT rozegrane zostaną w 3 kategoriach ski-tourowych: kobiety, juniorzy
                        (do 40 lat) oraz seniorzy.

                        Przypomnijmy, że w ubiegłorocznych zawodach, które zostały rozegrane w Dolinie
                        Chochołowskiej startowało blisko 30 zawodniczek i zawodników (nie tylko z AKPT,
                        ale także z zaprzyjaźnionych kół przewodnickich). Zapraszamy! (ZCH)

                        • Gość: Ciupazka Re:Akademicki Klub Przewodników Tatrzańskich. IP: *.it-net.pl 05.04.06, 22:50
                          O AKPT

                          www.przewodnik-tatrzanski.pl/akpt/a50.html

                          był wątek, ale go zarchiwizowano, a oni wciąż działają!

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=10124225&a=21575409
                • Gość: Ciupazka Re: Przewodnicke figle IP: *.it-net.pl 26.04.06, 20:22
                  Józek Krzeptowski był podobno nojweselsym przewodnikiym tatrzańskim.Kie
                  jechoł kolejkom na Wiyrch Kasprowego z gosciami to telo kurcowo trzymol sie
                  poręcy przy oknie, jaze ftorosi turystka spytała sie go; Dlaczego tak mocno
                  trzymacie sie uchwytu?

                  Edyć, temu, bo łońskiego roku, kiek jechoł, tak jak dzisiok z Wami, kiebyk
                  sie był nie trzymoł, paniusiu, to byk zlecioł dołu. Dynko sie urwało i syćka
                  polecieli, ino jo sie ostoł i uratowoł. Pedzielibyście?
                  • ciupazka Re: Przewodnicke figle 26.04.06, 20:37
                    Kiedysi, downo, podcos wyciecki w Tatrak pewno Lublinianka spytała sie Józka
                    Krzeptowskiego:
                    - Ile lat mają Tatry?
                    - Tatry, paniusiu, majom dwa miliony roków i jesce trzy miesiące.
                    -Wiecie to, panie przewodniku z taką dokładnoscią?
                    -Coz byk nie wiedzioł i mioł nie wiedzieć? Trzy miesiące do zadku oprowodzołek
                    po holak profesora z Poznania i on mi pedzioł, ze Tatry majom dwa miliony roków.
                  • billy.the.kid Re: Przewodnicke figle 26.04.06, 20:40
                    chyba ze dwa razy podobna historie opowiadałem przgodnym turystom w kolejce. i
                    dacie wiarę? UWIERZYLI.
                    Czasem lina w tej na gubałówkę się urywa i kolejka wali w dolną stację.
                    • Gość: Ciupazka Re: Stanislaw M o t y k a (1906-2006) IP: *.it-net.pl 17.05.06, 21:17
                      100-lecie urodzin piyrsego niegóralskiego przewodnika tatrzańskiego
                      Stanisława Motyki

                      www.przewodnik-tatrzanski.pl/akpt/a100.html
                      W Lublinie mieszka jego córka Ewa .
                      • ciupazka Re: Zofia S t e c k a (1917 06.07.06, 08:59
                        "Urodziła się w 1917 r. w Krakowie. - Przypadkiem - zastrzega. - Trwała wojna.
                        Mama chciała dojechać do domu w Warszawie. Urodziła mnie po drodze, a do domu i
                        tak nie dotarłyśmy. Schroniłyśmy się więc u dziadków w Poznaniu i tam już
                        zostałam. W Poznaniu spędziła dzieciństwo i młodość. Tam zdała maturę i
                        ukończyła studia na Wydziale Prawno-Ekonomicznym Uniwersytetu Poznańskiego. -
                        Mieszkaliśmy w Poznaniu, ale dwa miesiące każdych wakacji spędzałam w
                        Zakopanem - wspomina. - Mój ojciec, Adam Wisłocki, był wielkim miłośnikiem
                        Tatr, turystą, narciarzem i ratownikiem TOPR. Miałam 12 lat, gdy z bratem i
                        jego kolegą przeszłam całą Orlą Perć. Jeszcze w czasie studiów zaczęłam wspinać
                        się w Tatrach. Po studiach przyjechałam na wakacje do Zakopanego - był rok
                        1939. Wracałyśmy z mamą do domu ostatnim przed wojną pociągiem. Wojnę spędziłam
                        w Krakowie, bo rodzina uciekła z Poznania, bojąc się prześladowań za
                        działalność ojca w czasie plebiscytów na Warmii i Mazurach. Po wojnie, w 1946
                        r., znów przyjechałam na wakacje do Zakopanego i wtedy poznałam Kostka
                        Steckiego. Rok później wzięliśmy ślub.

                        W 1947 r. zamieszkała na stałe w Zakopanem. Pracowała jako księgowa w szkołach
                        podstawowych (w SP nr 1 na Wilczniku i w Zespole Szkół Sportowych na Bystrem).
                        Pod koniec lat 70. XX wieku przeszła na emeryturę. Od początku prowadziła
                        intensywną działalność taternicką, wspinała się latem i zimą na wielu
                        tatrzańskich ścianach. Na początku lat 50. wstąpiła do Klubu Wysokogórskiego
                        (od 1958 do 1973 r. była członkiem zarządu - skarbnikiem). Równocześnie
                        uprawiała turystykę narciarską (zjeżdżała z wielu szczytów i przełęczy) oraz
                        taternictwo jaskiniowe (brała udział w wyprawach eksploracyjnych do
                        najtrudniejszych jaskiń tatrzańskich). Uczestniczyła też w wyprawach do jaskiń
                        Słowacji, Austrii i Bułgarii. Jest współzałożycielką Koła Jaskinioznawczego ZO
                        PTTK w Zakopanem, w 1956 r. - Zakopiańskiej Sekcji Taternictwa Jaskiniowego KW
                        (w latach 1970-72 piastowała funkcję wiceprzewodniczącej Komisji Taternictwa
                        Jaskiniowego Zarządu Głównego KW). Alpinistycznie i turystycznie poznawała też
                        Alpy, góry Jugosławii, Turcji, Rumunii, Grecji oraz Kaukaz.

                        - Tak właśnie - mówi - przez turystykę, narciarstwo, wspinaczki na powierzchni
                        i pod ziemią dorastałam do przewodnictwa. W 1967 r. uzyskała uprawnienia
                        przewodnika tatrzańskiego (przewodnikiem I klasy jest od 1975). Od lat zajmuje
                        się działalnością publicystyczną i naukową. Opublikowała ponad 100 opracowań i
                        artykułów m.in. w "Wierchach", "Podtatrzu", "Halach i
                        Dziedzinach", "Dunajcu", "Tygodniku Podhalańskim". Jest autorką wydanej w 1981
                        r. książki "Przewodnictwo tatrzańskie. Zarys historii". Przez wiele lat
                        prowadziła wycieczki szkoleniowe dla przewodników. Dziś jest honorowym
                        członkiem Stowarzyszenia Przewodników Tatrzańskich im. Klemensa Bachledy - w
                        2000 r. za działalność przewodnicką otrzymała Złoty Krzyż Zasługi.

                        Na pytanie o doświadczenia przewodnickie odpowiada: - To nie jest zawód taki
                        jak inne. Trzeba w niego włożyć wiele pasji i serca. Wykonuje się go przecież
                        dla codziennych zachwytów i radości bycia w górach dzień w dzień. Przewodnik
                        jest towarzyszem na górskiej drodze, przyjacielem i opiekunem przekazującym
                        kolejne stopnie wtajemniczenia, pomagającym ludziom z nizin odkrywać ten nasz
                        piękny, czarodziejski, tatrzański świat... (J.TAWłOWICZ)"
                        Dobrze , ze o niej bocycie!


                        • ciupazka Re:....... Józef Posadzki ....(1943...) 13.07.06, 08:15
                          Z pasjom i uporem wielgim, jakoz go tutok nie wstawić, kie to brat mojego
                          szwagra, hehe. Tyz było w chałupie u nik siedmioro dzieci i wyśli syćka
                          na ludzi.

                          - "Zacząłem chodzić po górach późno, już jako dorosły człowiek - mówi Józef
                          Posadzki - ale szybko te góry stały się moją pasją i sposobem na życie. Dziś,
                          po latach górskich wędrówek wiem, że od momentu, gdy złapałem górskiego
                          bakcyla, wszystkie moje życiowe wybory wiązały się z Tatrami. Do dziś
                          tatrzańskie przewodnictwo to nie tylko mój zawód, ale też spełnienie, relaks i
                          wypoczynek...

                          Urodził się w 1943 r. w Zakopanem. Tu spędził dzieciństwo i szkolne lata. -
                          Nauka szybko się skończyła. - wspomina. - W domu było nas siedmioro rodzeństwa.
                          Rodzicom ciężko było utrzymać wszystkie dzieci, więc trzeba było szybko brać
                          się do pracy. Miałem 15 lat, gdy poszedłem na praktykę, by zdobyć zawód malarza
                          lakiernika. Przepracowałem potem, wykonując ten zawód, następne 10 lat.
                          Pracując uczył się, kończąc po kolei: szkołę zawodową, wieczorowe liceum
                          ogólnokształcące i pomaturalne Studium Techników Radiologii (w Krakowie). Po
                          ukończeniu studium, do 1976 r., pracował jako radiolog i rehabilitant w
                          sanatorium nauczycielskim, przychodni lekarskiej i zakopiańskim szpitalu. W
                          1976 r. został zastępcą dyrektora Ośrodka Sportu i Rekreacji "HYR", gdzie
                          przepracował kolejnych kilkanaście lat. W latach 90. przez kilka lat prowadził
                          ośrodek wypoczynkowy w Kościelisku, a następnie był pracownikiem Wydziału
                          Kultury Fizycznej i Wypoczynku UM w Zakopanem. 15 lat temu zakończył tam
                          etatowa pracę.

                          A góry i przewodnictwo? - W młodości interesowały mnie tylko narty - opowiada. -
                          Jako nastolatek trenowałem w AZS-ie kombinację norweską. Chodzeniem po górach
                          i wspinaczką zaraził mnie, już jako dorosłego, znany taternik i przewodnik
                          Ryszard Berbeka. On też namówił mnie na uczestnictwo w kursie przewodnickim.
                          Już będąc przewodnikiem, poznałem wielu wspaniałych ludzi gór. Przez lata moim
                          wzorem przewodnika był Włodek Cywiński. To on zaszczepił mi dociekliwość w
                          poznawaniu szczegółów topografii Tatr. Starałem się dorównać mu w znajomości
                          terenu. Oczywiście, z nartami też się nie rozstałem: zostałem instruktorem i
                          przez lata prowadziłem szkoły narciarskie w OSiR "Hyr" oraz w TKKF "Slalom" w
                          Zakopanem. W TKKF przez 10 lat organizowałem Puchar Zakopanego dla amatorów,
                          sam też wielokrotnie brałem udział w zawodach narciarskich. Do dziś cieszy mnie
                          bardzo turystyka narciarska. Uprawnienia przewodnika tatrzańskiego uzyskał w
                          1970 r. Szybko podwyższał kwalifikacje, zdobywając po dwóch latach klasę II, a
                          w 1977 r. I klasę przewodnicką. W 1972 r. uzyskał też uprawnienia instruktora
                          narciarskiego PZN. Od 1973 r. włączył się aktywnie w społeczną działalność,
                          zostając członkiem zarządu Koła Przewodników Tatrzańskich (pracował w komisjach
                          sprzętowych i szkoleniowych KPT - z dwuletnią przerwą - aż do 1999 r.). Od 1983
                          r. jest instruktorem przewodnictwa. Prowadził wiele wycieczek szkoleniowych na
                          kursach i obozach przewodnickich. Świetnie wyszkolony na wspinaczkach
                          tatrzańskich, uczestniczył w przewodnickich wyprawach m.in. w Kaukaz, Atlas
                          Wysoki, Ałtaj Gobijski, Taurus Licyjski, Alpy, Dolomity, Pireneje, w góry
                          Bułgarii, Słowenii, Skandynawii. Od 1985 r. jest członkiem komisji
                          egzaminacyjnych dla przewodników. Za działalność zawodową i społeczną
                          wielokrotnie odznaczany, m.in. srebrną i złotą Honorową Odznaką PTTK. Dziś jest
                          członkiem Stowarzyszenia Przewodników Tatrzańskich im. Klemensa Bachledy i
                          członkiem założycielem Stowarzyszenia Europejskich Przewodników
                          Górskich "Lider" (posiada międzynarodowe uprawnienia przewodnika górskiego
                          UIMLA). Od 4 lat jest też członkiem Państwowej Komisji Egzaminacyjnej dla
                          przewodników. O swej pracy w górach mówi: - Wykształciłem jako instruktor kilka
                          pokoleń młodych przewodników, oddając im to, co kiedyś sam dostałem. Dziś wiem,
                          że mogłem im jedynie próbować zaszczepić zamiłowanie do tego zawodu. Udaje się
                          to z nielicznymi. Tym większa radość, gdy widzę, jak dzięki mojej pracy z
                          dyletanta wyrasta miłośnik i znawca tatrzańskich dróg... (JERZY TAWŁOWICZ)
                          • Gość: Ciupazka Re:....Stanisław Gąsienica-Kaspruś (1932) IP: *.it-net.pl 31.08.06, 08:28
                            "Przez kilkadziesiąt lat pracowałem i odpoczywałem w górach, ciesząc się nimi
                            na co dzień - mówi Stanisław Gąsienica-Kaspruś. - Brałem udział w zawodach
                            narciarskich i szkoliłem ludzi jako instruktor, prowadziłem wycieczki i
                            uczestniczyłem w akcjach ratunkowych. Wychowałem się pod Tatrami i związałem z
                            nimi całe swe życie..."
                            "Przez te lata spotykałem na tatrzańskich wycieczkach różnych ludzi - również
                            takich, dla których przemierzanie górskich szlaków stało się tak istotne, że
                            wracają tu, by spędzić w górach każdą wolną chwilę. To w tej przewodnickiej
                            pracy cieszy najbardziej. Sam, ze względu na stan zdrowia, od kilku lat już nie
                            prowadzę wycieczek, ale.... Brak mi tej specyficznej więzi, jaka łączy ludzi na
                            górskiej drodze. Wciąż za tym tęsknię."
                            Pięćdziesiąt lat na przewodnickich szlakach !Wielgie gratulacje, nei zdrowio
                            zycymy!
                            • Gość: Ciupayka Re:....Stanisław Gąsienica-Kaspruś (1932) IP: *.it-net.pl 31.08.06, 13:04
                              Uroczystości pogrzebowe rozpoczną się Mszą św. w piątek 1 września o godzinie
                              14 w kaplicy na Nowym Cmentarzu w Zakopanem, a potem nastąpi odprowadzenie
                              Zmarłego w ostatnią drogę.

                              Roman Gąsienica Sieczka. Góral, skoczek narciarski, olimpijczyk, muzykant i
                              instruktor gry na skrzypcach, podhalanin. W sobotę 26 sierpnia odszedł od nas
                              po ciężkiej chorobie Roman Gąsienica-Sieczka.

                              www.watra.pl/rozne/koscielisko/sieczkaa.html
                              • ciupazka Re:..Kazimierz Gąsienica-Byrcyn (1942) 28.09.06, 08:25
                                "Od nas, z Gładkiego, Tatry widać jak na dłoni - mówi Kazimierz Gąsienica-
                                Byrcyn. - Od dziecka co dzień patrzę na Giewont. Od dziecka też, dzięki ojcu i
                                zaprzyjaźnionym z nim przewodnikom, odczuwam potrzebę przebywania w górach.
                                Chodziliśmy w góry po jagody, grzyby, po drewno i z owcami na hale - ale
                                chodziliśmy tam również po piękno i wrażenia, z potrzeby serca.

                                Urodził się w Zakopanem w 1942 r. jako najmłodszy syn słynnego ratownika i
                                przewodnika tatrzańskiego Stanisława Gąsienicy-Byrcyna. - Chodziłem do szkoły
                                podstawowej na Wilczniku, a po niej - ponieważ ojciec uważał, że każdy powinien
                                mieć jakiś konkretny, wyuczony fach - poszedłem do terminu do zakładu
                                hydraulicznego, równocześnie ucząc się w szkole zawodowej. Po trzech latach
                                zdałem egzaminy czeladnicze - i tyle tego było!

                                Jako hydraulik pracował zaledwie kilka miesięcy. Od dziecka chodził po górach i
                                jeździł na nartach: wychował się przecież w przewodnickim domu. - Byliśmy
                                dawniej współwłaścicielami Hali Kasprowej, więc oprócz przewodnickiej i
                                ratowniczej działalności ojca było też rodzinne pasterstwo. Mieliśmy w Dolinie
                                Kasprowej dwa szałasy - opowiada. - W naszym domu często zbierali się na
                                posiadach starzy przewodnicy. W takiej atmosferze rosłem. Pierwsze wycieczki i
                                pierwsze wspinaczki w masywie Giewontu odbyłem jako dziecko, z ojcem. Mając
                                kilkanaście lat zacząłem robić z kolegami samodzielne eskapady, głównie w
                                rejonie Hali Gąsienicowej. Jednak prawdziwe tatrzańskie drogi i pierwsze
                                wejścia do jaskiń zawdzięczam koledze ojca, mojemu szkolnemu nauczycielowi,
                                przewodnikowi Ludwikowi Pudle. Po przeszkoleniu zostałem członkiem Klubu
                                Wysokogórskiego. Wspinałem się wtedy między innymi z Jasiem Rojem, Michałem
                                Jagiełłą czy Józkiem i Staszkiem Bukowskimi.

                                Gdy skończył 18 lat, został ratownikiem Grupy Tatrzańskiej GOPR, początkowo
                                jako pracownik sezonowy, a po złożeniu przysięgi w 1965 r. - jako zawodowy
                                ratownik. Rok później zdobył uprawnienia instruktora narciarskiego PZN. Znając
                                tatrzańskie jaskinie (wspinał się m.in. w Wielkiej Śnieżnej, Bańdziochu
                                Kominiarskim czy w jaskini Nad Kotlinami) był jednym z twórców sekcji
                                ratownictwa jaskiniowego. W 1967 r. przeszedł też szkolenie i uzyskał
                                uprawnienia płetwonurka. Potem, pracując jako zawodowy ratownik i przez 3 lata
                                jako instruktor alpinizmu w Wojskowym Ośrodku Kondycyjnym dla pilotów na
                                Groniku, przeszedł wszystkie etapy szkolenia - aż do stopnia starszego
                                instruktora ratownictwa (1976). - Choć już wcześniej szkoliłem jako ratownik
                                przewodników na kursach, sam egzaminy przewodnickie zdałem dopiero w 1970 -
                                śmieje się. - Dopełniłem w ten sposób moje zawodowe możliwości w górach i
                                zadośćuczyniłem rodzinnej tradycji, bo taka tradycja zobowiązuje i powinna być
                                kontynuowana!

                                W latach 1975-78 był szefem szkolenia, a od 1985 r. zastępcą naczelnika Grupy
                                Tatrzańskiej GOPR (po reorganizacji - Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia
                                Ratunkowego). W 1997 przeszedł jako ratownik na emeryturę i zajął się wyłącznie
                                przewodnictwem. Za pracę uhonorowano go wieloma odznaczeniami resortowymi i
                                państwowymi m.in. Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski i Medalem "Za
                                odwagę". Najbardziej ceni sobie jednak pamiątkę od kolegów ratowników:
                                mosiężną, regionalną spinkę do koszuli z niebieskim krzyżem i napisem "Bóg Ci
                                zapłać, Kaziu"!

                                - Wydaje mi się, że żyję w tych górach od zawsze - wyznaje. - Od dziecka się
                                ich uczyłem. Nie tylko dróg na szczyty, także ziół i kwiatów, lasu i zwierząt,
                                które żyją obok nas. Tylko tak można góry pojąć i... pokochać! Wciąż chodzę po
                                śladach moich przodków i jako przewodnik staram się pokazać ludziom Tatry tak,
                                jak sam je widzę i przeżywam każdego dnia. (Dz.P. J.TAWłOWICZ)

                                A jo Wos Krzesny pozdrowiom, zdrowio i krzepy zyce!
                                • Gość: Ciupazka Re:..Jakub Brzosko (1978) IP: *.it-net.pl 02.11.06, 19:02
                                  Urodził się w 1978 r. w Warszawie. - Tam spotkali się moi rodzice - wspomina. -
                                  Niedługo potem wyjechaliśmy z Warszawy, by odbyć trwającą wiele lat podróż po
                                  całej Polsce w poszukiwaniu własnego miejsca na ziemi. Dzięki temu chodziłem do
                                  dziewięciu różnych szkół podstawowych. W 1989 r. zamieszkaliśmy na stałe w
                                  Zakopanem. Od tego momentu moje życie coraz bardziej związane było z Tatrami.
                                  Dziś nie wyobrażam sobie, bym mógł żyć gdzie indziej. Pierwsze doświadczenia
                                  górskie to wycieczki i biwaki harcerskie. Oczywiście, już wcześniej bywałem
                                  okazjonalnie z rodzicami w górach. Jednak moje prawdziwe wtajemniczenie górskie
                                  zawdzięczam przyjaźni z Tomkiem Boruckim i kontaktom z panem Stefanem
                                  Chałubińskim. Z Tomkiem włóczyłem się po bezdrożach tatrzańskich i nocowałem w
                                  górach pod gołym niebem. To on pokazał mi góry prawdziwe, a ja chłonąłem je
                                  wszystkimi zmysłami. Wielkie wrażenie wywarły też na mnie rozmowy o górach
                                  prowadzone w domu państwa Chałubińskich. Szukając własnej drogi życiowej,
                                  chodziłem do kilku liceów. Byłem uczniem m.in. Liceum Aktorskiego w Krakowie i
                                  Liceum Plastycznego w Zakopanem. Maturę zdałem w 1999 r. w zakopiańskim Liceum
                                  Ogólnokształcącym. Obecnie studiuję w Instytucie Sztuki Akademii Pedagogicznej
                                  w Krakowie i jestem na finiszu - za parę tygodni czeka mnie obrona pracy
                                  magisterskiej.

                                  W 1996 r. zaczął wspinać się w Tatrach. Został wtedy członkiem Speleoklubu
                                  Tatrzańskiego. Wspinał się w wielu tatrzańskich jaskiniach m.in. w Wielkiej
                                  Śnieżnej, Czarnej czy Wielkiej Litworowej. Niedługo potem rozpoczął też
                                  wspinaczki powierzchniowe, zostając członkiem Klubu Wysokogórskiego. Od 1999 r.
                                  uprawia narciarstwo wysokogórskie. Przez kilka ostatnich lat brał udział w
                                  wielu zawodach narciarskich, będąc członkiem kadry narodowej. W 2003 r. zdobył
                                  Puchar Polski. Brał też udział w zawodach międzynarodowych, w tym również w
                                  Pucharze Świata w skialpiniźmie. W 2002 r. został kandydatem, a rok później
                                  złożył przysięgę ratownika TOPR. Studiując w Krakowie, uczestniczył w zajęciach
                                  kursu przewodnickiego organizowanego przez Akademickie Koło Przewodników
                                  Tatrzańskich i w 2003 r. uzyskał uprawnienia przewodnika tatrzańskiego. Przez
                                  trzy ostatnie lata pracuje w Tatrach, prowadząc latem wycieczki, a zimą
                                  dyżurując jako sezonowy ratownik TOPR.

                                  - Góry są dla mnie inspiracją wszechstronną, na wielu poziomach
                                  intelektualnych - mówi. - Dużo maluję, marząc wciąż o własnej pracowni, a w
                                  przyszłości może też małej galerii autorskiej. Pasjonuje mnie fotografia i film
                                  eksperymentalny. Współpracuję z "Tygodnikiem Podhalańskim", pisząc o tym, co
                                  mnie najbardziej zajmuje, czyli o górach i szeroko pojętej kulturze. Od dwóch
                                  lat jestem wiceprezesem Stowarzyszenia "Spotkania z Filmem Górskim",
                                  organizującym w Zakopanem festiwal filmowy i wiele imprez towarzyszących. Piszę
                                  też - do szuflady - górskie wiersze.

                                  Od lat realizuje jeszcze jedną swoją wielką pasję - żeglarstwo. W 1995 r.
                                  uzyskał patent sternika jachtowego. Żeglował po jeziorach mazurskich i Zatoce
                                  Gdańskiej, a w 1998 r. był jednym z uczestników trwającego miesiąc rejsu
                                  jachtowego po Bałtyku i Morzu Północnym. Jest też posiadaczem patentu sternika
                                  motorowodnego i ratownikiem WOPR.

                                  O swej pracy w górach mówi tak: - Przewodnictwo jest naturalną konsekwencją
                                  moich fascynacji tatrzańskich. Prowadzę ludzi w góry, bo cieszy mnie, że część
                                  tego górskiego piękna mogę im pokazać. Przewodnik w górach to przecież opiekun
                                  i przyjaciel, ktoś kto pomaga zrobić w górach pierwsze kroki, pomaga je odkryć,
                                  posmakować, poczuć i... pokochać na resztę życia. (JERZY TAWłOWICZ)

                                  www.nowiny.z-ne.pl/news.php?id=16699
                                  • Gość: Ciupazka Re:....Ryszard Drągowski (1920) IP: *.it-net.pl 01.02.07, 12:19
                                    Dla adrenaliny i wyczynu sportowego, ale też dla niepowtarzalnego uroku
                                    krajobrazu żyłem w tych górach na co dzień i czułem się ich częścią - zwierza
                                    się Ryszard Drągowski. - Najpiękniejsze krajobrazy, najszczęśliwsze momenty w
                                    górach mam pod powiekami i śnią mi się do dziś.

                                    Urodził się w 1920 r. w Warszawie. W 1939 r. zdał maturę. - Chodziłem do
                                    najbardziej usportowionego gimnazjum w Warszawie - wspomina. - Grałem w
                                    koszykówkę i trenowałem pływanie. Chciałem po maturze studiować architekturę,
                                    ale wybuchła wojna. Poszedłem do pracy, a firma, w której pracowałem,
                                    delegowała mnie na Lubelszczyznę. Tam w połowie 1943 r. wstąpiłem do Armii
                                    Krajowej. W 1944 r. wróciłem do Warszawy. Od razu nawiązałem kontakt ze
                                    starszymi kolegami ze szkoły i zostałem żołnierzem 3. Baonu Pancernego por.
                                    Wolskiego. Brałem udział w walkach powstania warszawskiego. Dostałem się do
                                    niewoli i trafiłem do obozu jenieckiego (Stalag XB w Sandbosel pod Hamburgiem).
                                    Na początku maja 1945 r. uwolnili nas Anglicy. Potem byłem w kilku miejscach w
                                    Niemczech, Belgii i Francji. Wróciłem jednak do kraju i pod koniec lipca 1945
                                    r. zameldowałem się w Zakopanem. Mieszkała tu już wtedy moja siostra. Ona też
                                    była w AK, w powstaniu, ale udało jej się uniknąć niewoli. Zakopane było
                                    miejscem, gdzie przed wojną spędzaliśmy wakacje. Miałem tu kolegów, m.in.
                                    Andrzeja Bachledę i Staszka Wawrytkę. Szybko odnowiłem przedwojenne znajomości
                                    i poczułem się jak u siebie. Pracowałem w Urzędzie Skarbowym, a następnie przez
                                    pięć lat w zakopiańskim PKS. Oczywiście, każdą wolną chwilę spędzałem zimą na
                                    nartach, a latem na włóczęgach po Tatrach. Zostałem wtedy członkiem PTTK. Po
                                    paru latach góry stały się tak istotnym elementem mojego życia, że w
                                    postanowiłem żyć w nich i pracować na stałe. W 1954 r. zostałem pracownikiem, a
                                    po paru miesiącach kierownikiem schroniska na Hali Gąsienicowej.

                                    Prowadził to schronisko do 1969 r. W 1955 r. złożył przysięgę i został
                                    ratownikiem Grupy Tatrzańskiej GOPR. W tych latach wspinał się m.in. w
                                    towarzystwie Ryszarda Gajewskiego, ale, jak mówi, "wspinaczka, choć była wielką
                                    przyjemnością, nigdy nie stała się pasją". Traktował ją jako uzupełnienie
                                    turystyki wysokogórskiej.

                                    Od 1958 r. był członkiem Klubu SN PTT, któremu w latach 1969-72 prezesował. W
                                    1962 r. uzyskał uprawnienia instruktora narciarskiego PZN. Brał udział w
                                    akcjach ratunkowych i szkoleniach. W 1969 r. został naczelnikiem Grupy
                                    Tatrzańskiej GOPR i pełnił tę funkcję przez 3 lata. Jeszcze na dwa lata wrócił
                                    do schroniska na Hali Gąsienicowej, ale ze względu na stan zdrowia żony musiał
                                    zamieszkać w Zakopanem.

                                    W 1974 r. został sekretarzem, a niedługo potem prezesem Zarządu Oddziału PTTK i
                                    pełnił tę funkcję aż do przejścia w 1980 r. na emeryturę. W 1977 r. uzyskał
                                    uprawnienia przewodnika tatrzańskiego (od 1982 r. jest przewodnikiem II klasy).
                                    Prowadził wycieczki wysokogórskie i szkolenia narciarskie. Sam też uczestniczył
                                    w wielu szkoleniach i obozach przewodnickich. W 1969 r. był uczestnikiem kursu
                                    ratowników GOPR w Alpach austriackich, a w 1976 r. członkiem przewodnickiej
                                    wyprawy na Kaukaz.

                                    W 1990 r. przeszedł operację biodra. - Od tego momentu moja górska działalność
                                    została mocno ograniczona - mówi. - Jeszcze przed samą operacją prowadziłem
                                    obóz narciarski, byłem w pełnej kondycji, i stało się!

                                    Odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski i wieloma innymi
                                    odznaczeniami. Dziś jest honorowym prezesem SN PTT i honorowym członkiem Koła
                                    Przewodników Tatrzańskich PTTK im. Klimka Bachledy. Pytany o przewodnickie
                                    doświadczenia, odpowiada: - Przewodnik powinien umieć nawiązać kontakt z
                                    klientem, rozbudzając w górach jego emocje i przekazując własne przeżycia i
                                    zachwyty, których jest w każdym z nas pełno po brzegi. Wtedy łatwiej jest uczyć
                                    ludzi gór, mobilizować ich do wysiłku, zapewniać bezpieczeństwo, a więc
                                    spełniać wszystko to, do czego przewodnik jest powołany.
                                    JERZY TAWŁOWICZ
                                    Od siebie dodam, wspaniały człowiek, dzięki niemu mogliśmy dwa razy do
                                    roku przebywac w "Murowańcu", ach to były czasy. Pozdrawiam go serdecznie od
                                    wszystkich z Lublina, którzy wielokrotnie korzystali z jego grzeczności i
                                    wspominają te czasy z rozrzewnieniem. Zdrowia Panie Ryszardzie życzymy.
                                    Telo.POzdr.
                                    • ciupazka Re:....Komunikat turystyczny 06.03.07, 08:45
                                      Aktualnie:
                                      www.topr.pl/index.php?str=2,3
                                      www.tpn.pl/index.php?&sP=meteo_center&sK=moduls/meteo/servis/&&bMeteo=1
                                      • ciupazka Re:....Komunikat turystyczny 17.03.07, 10:30
                                        ciupazka napisała:

                                        > Aktualnie:
                                        > www.topr.pl/index.php?str=2,3
                                        > www.tpn.pl/index.php?&sP=meteo_center&sK=moduls/meteo/servis/&&bMeteo=1

                                        Do wierchu.
                                        • ciupazka Re:....Komunikat turystyczny 20.06.07, 09:02
                                          Aktualizacja:
                                          >
                                          > > Aktualnie:
                                          > > www.topr.pl/index.php?str=2,3
                                          > > www.tpn.pl/index.php?&sP=meteo_center&sK=moduls/meteo/servis/&&bMeteo=1
                                          >
                                          > Do wierchu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka