przycinek.usa
12.01.04, 06:31
Zapoznalem sie z kilkoma wypowiedziami na tym forum i wiem mniej wiecej jak
podaza mysl swiatlych polskich ekonomistow, wiec gwoli wyjatku zapoznam was z
kilkoma moimi myslami na ten temat. Oczywiscie, jak zwykle, bedzie to dlugie
i jak twierdzi Cesarok, "nachalne przekonywanie do swoich poglądów".-))
W kilku watkach na tym prywatnym forum scieraja sie koncepcje oceny takiego
zjawiska jak inflacja i ew. kierunki polityki monetarnej wraz z koncepcjami
podatkowymi.
To sa trudne zagadnienia. Mam jednak kilka propozycji dla Drogich Panow.
Przemyslmy to wspolnie:
Caly proces urynkowienia gospodarki to proces przeksztalcania cen trwajacy
niejednokrotnie cale dekady. W przypadku Polski, nie bedzie chyba odkryciem
stulecia jak powiem, ze trwa to nieprzerwanie od przynajmiej 1987 roku.
Proces ten bedzie trwal tak dlugo, jak dlugo ceny w Polsce nie zrownaja sie z
cenami ZA GRANICA. Takie urynkowienie jest po prostu ciaglym wzrostem cen.
Czym jest polityka monetarna?
Kazdy z nas wie, ze jest to sposob wplywania na gospodarke poprzez cene
pieniadza. Jest to wiec po prostu regulacja podazowa. Wiecej pieniadza -
mniej pieniadza. Wiecej kredytu - mniej kredytu. Wplywa to oczywiscie na kurs
wymiany, czyli na poziom wymiany handlowej z sasiadami.
Jezeli popatrzymy sie na polska gospodarke jako pewien uklad polaczony, w
ktorym urealnienie cen powoduje kolejne drobne podwyzki rozlozone w czasie,
to naturalnym kierunkiem oceny gospodarki STAJE SIE OBSERWACJA tego trendu i
dostosowanie polityki pienieznej do tego trendu.
Innymi slowy jesli udaloby sie ustalic z pewnym progiem dokladnosci JAKA JEST
CENA PRZEKSZTALCEN i URYNKOWIENIA GOSPODARKI, w tym srednioroczny wzrost cen,
to wtedy moglibysmy ocenic:
1) skutecznosc polityki monetarnej.
2) efektywny poziom stopy procentowej.
Po co nam to?
Zacznijmy od 1 przykladu:
Mamy firme transportowa i 10 konkurentow. Panstwo w wyniku urealnienia
gospodarczego potrzebuje coraz wiecej pieniedzy. Wiec podnosimy akcyze na
paliwo. Jest taka konkurencja, (gospodarka wolnorynkowa) ze NIKT ceny nie
podniesie. Lecz czesc z przedsiebiorstw zaczyna mniej zarabiac i bankrutuje.
Nie od razu lecz po roku. Liczba przedsiebiorstw spada do 7, spada popyt i
rowniez ogolnie popyt na te uslugi transportowe. Kolejne dwa przedsiebiorstwa
padaja i... pozostale przedsiebiorstwa dogaduja sie i podnosza cene. Zreszta
nawet jak sie NIE dogadaja to tez podniosa cene. MNIEJSZA ILOSC PODMIOTOW NA
RYNKU OZNACZA MNIEJSZA KONKURENCJIE I WIEKSZE PRAWDOPODOBIENSTWO WZROSTU CEN.
Wzrasta oczywiscie bezrobocie i nastepuje zawezenie rynku. Ale przeciez nie
jest powiedziane nigdzie, ze nie jest zachowana rownowaga rynkowa.
Skoro wzrasta cena produktu poprzez wzrost podatku akcyzowego, to popyt
konsumpcyjny maleje. Cena w takim przypadku rosnie, lecz po pewnym i
okreslonym czasie stabilizuje sie. Taka "inflacja" wiec NIE JEST czynnikiem
destruktywnym poniewaz WYGASA. Reasumujac to: podwyzka podatku jest
czynnikiem inflacyjnie PRZEMIJAJACYM.
Przyklad 2 gi:
Znany nam swietnie, bo juz o tym pisalem kilkakrotnie. Przypomne:
Ziolkowska na temat cen ropy i ew. konfliktu w Iraku:
"Utrzymujemy restrykcyjna polityke stop procentowych poniewaz wystepuje
ryzyko konfliktu w Iraku, co spowoduje wzrost ceny ropy naftowej i wzrost
inflacji." - cytat z pamieci, niescisly.
Przemyslmy to:
EWENTUALNY, lecz NIEPEWNY w przyszlosci czynnik polityczny powoduje
RZECZYWISTA i AKTUALNA decyzje RPP.
Wyobrazmy sobie popyt na paliwa na poziomie stalym. Podnosimy cene surowca.
Wzrasta proporcjonalnie cena podatku (procent prosty), nastepuje
zaangazowanie wiekszej ilosci gotowki z rynku. W zwiazku z tym i w zwiazku z
prawem Fishera spada popyt, spada ilosc transakcji i ulega spowolnieniu
dynamika PKB. (Podaz pieniadza ulega zmniejszeniu.) Prawda?
Decyzja o rownoczesnej PODWYZCE stop, lub tez utrzymanie stop na wysokim
poziomie jest kardynalnym bledem ekonomicznym. Ale... nie w Polsce, he he he.
FED obnizal stopy procentowe az do PONIZEJ inflacji PONIEWAZ WYSTEPOWALO
RYZYKO WZROSU CEN BRENT. "the risk of price rise is significant" - tak mowil
o tym wtedy Allan.
Na tym polega roznica pomiedzy polityka FED i innych "TZW." czynnikow
monetarnych, ze FED doskonale rozumie po co jest polityka monetarna, a RPP
ewidentnie nie. Popatrzmy teraz na polityke monetarna panstwa przez pryzmat
wladz AWS, UW, SLD. Polityka monetarna jest restrykcyjna w zasadzie CALY CZAS.
No dobra. Dalem tu 2 przyklady to teraz potrzebujemy przejsc do jakis
wnioskow.
Pierwszy przyklad pokazal nam, ze wzrost cen w warunkach wolnorynkowych ma
tendencje do wygasania. Dodatkowo na podstawie obserwacji praktycznych mozemy
dojsc do wniosku, ze TAKI wzrost cen destabilizuje rynek i powoduje
ograniczanie ilosci podmiotow w tym wzrost bezrobocia.
Ten przyklad podwaza SENS ograniczania podazy pieniedza na rynku.
Skoro "inflacja" wynika ze wzrostu admninistracyjnego akcyzy, to NASTEPUJACY
PO TYM impuls inflacyjny MUSI wystapic NIEZALEZNIE OD POLITYKI MONETARNEJ.
OGRANICZANIE MASY PIENIADZA NA RYNKU OPOZNIA WYSTAPIENIE IMPULSOW
INFLACYJNYCH. Mowiac prosciej, restrykcyjna polityka monetarna
powoduje "rozplaszczanie" reakcji cenowych na rynku i rozlozenie tej reakcji
na dlugi okres czasu. Lecz NIE LIKWIDUJE to samego impulsu.
Innymi slowy hamowanie wzrostu cen wynikajacych z urynkawiania gospodarczego
i otwartosci rynku na zewnatrz jest dzialaniem BEZSENSOWNYM bo NIESKUTECZNYM.
Tak wiec jest pewien wymierny wzrost cen, ktorego nie jestesmy w stanie
zatrzymac. Taki wzrost cen nie powinien wplywac na polityke monetarna
panstwa. To jest taka skladowa inflacji. Cos, czego NIE DA sie regulowac.
Czego dowodem jest oczywiscie dzialanie RPP i gospodarka w Polsce.
Jezeli nawet bedziemy sie starac ograniczac taki wzrost cen poprzez kontrole
ilosc gotowki na rynku poprzez stopy procentowe to gdzie jest granica tego
wzrostu, jezeli bedziemy rownoczesnie kosekwentnie podnosic podatki?
Skoro wzrasta cena produktu poprzez wzrost podatku, to popyt konsumpcyjny
maleje. Nalezy wtedy OBNIZYC stope procentowa aby zwiekszyc podaz pieniadza i
utrzymac obrot towarowy.
Celem polityki monetarnej powinno byc utrzymanie rownowagi rynkowej a nie
despotyczna walka ze wskaznikiem cen. Utrzymanie rownowagi rynkowej zas, to
nic innego jak przeczytanie podrecznika ekonomii i utrzymywanie takiej ilosci
gotowki, ktora pozwala na pewien okreslony poziom ilosci transakcji w
przedziale czasu. To jest jednak umowne. Trzeba obserwowac rynek.
Firmy. Oszczednosci ludnosci itp.
WSZELKIE ZJAWISKA, ktore wystapily w Polsce wskazuja, ze polityka monetarna
jest prowadzona w sposob skandaliczny z naruszeniem interesu panstwa i
obywateli w mysl konstytucji, ktora blednie identyfikuje podstawowe zadania
RPP.
Nie dyskutujmy o inflacji. Mowmy o obrocie gospodarczym, wymianie towarowej,
produkcji, zatrudnieniu, konkurencyjnosci cenowej, koszcie pracy i KURSIE
WYMIANY WALUTOWEJ.
Inflacja jest zjawiskiem 3-rzednym, poniewaz w gospodarkach dbajacych o
pieniadz zjawisko inflacji ogranicza sie jedynie do SAMOTLUMIACYCH sie
impulsow.
W gospodarkach, w ktorych dochodzi do dlugotrwalych kryzysow wystepuje
albo "dodruk" albo restrykcyjna polityka monetarna w polaczaniu z roznymi
pomyslami MF jak stabilizowanie kursu wymiany na sile. Wszystko to oznacza
wymierne straty podatnika.
No. To teraz krytykujcie mnie. Zgodnie z obserwacja Cesaroka, ze zadnych
argumentow nie przyjmuje. He he he.