• filipoza Szczątki, podpisy i inne drobnostki... 04.06.10, 17:30
      ...czyli, dalej babrzemy się w smoleńskim bagienku.

      Należę, jak mniemam, do grupy narratorów (ostatnio modny termin smile ),
      pochodzącej z opanowanej psychozą części polskiego społeczeństwa, które nie
      dowierza Rosjanom i bez przerwy szuka dziury w całym.

      Dziennikarze dwoją się i troją aby wyprowadzić biedne owieczki z błędu.

      Jan Ordyński poinformował
      (2/06/2010
      w TVP.Info
      ) swoich gości, że specjaliści (np gen. Koziej) uważają, że
      opublikowane stenogramy
      CytatKOMPLETNIE ZDEZAWUOWAŁY TE SPISKOWE TEORIE,
      dotyczące, łącznie z tym, że TO BYŁ JAKIŚ ZAMACH,
      która ...niezrozumiała wypowiedź... PIRAMIDALNĄ, PIRAMIDALNĄ wersją.
      Czy Waszym zdaniem, to, co do dzisiaj wiemy,
      PRZEKREŚLA JUŻ NA ZAWSZE TE SPISKOWE TEORIE?

      Redaktor Walenciak ("Przegląd") odparł, iż uważa, że teraz, grupa Polaków nie
      wierząca rosyjskim i polskim władzom, będzie już tylko marginesem, który, jak to
      określił:
      CytatNIESTETY, BĘDZIE ISTNIAŁ
      Powołał się przy tym na śmierć gen. Sikorskiego, że są jakieś oszołomy, które
      uważają, że generał nie zginął w normalnej, jak Pan Bóg przykazał, katastrofie i
      jeszcze doprowadzili do ekshumacji - normalnie, jacyś paranoicy.

      Owieczki, jednak, jakąś tam pamięć historyczną mają, nadal wątpią i zdają się
      odczuwać jakiś niepokój.
      A przecież, dziennikarze starają się jak mogą wspierając polsko-rosyjską
      przyjaźń i w nie zmącony sposób podają kawę na ławę, że to jest taka oczywista
      oczywistość.
      Wszak premier ogłosił JUŻ 25/05/2010, że:
      Cytatśledztwo ws. katastrofy smoleńskiej jest najbardziej otwartym i z
      największym dostępem opinii publicznej do informacji
      -
      link.

      TVN24 postanowił sprawdzić czy ludzie już wierzą i czy możemy razem z
      redaktorem Ordyńskim i Walenciakiem przekreślić RAZ NA ZAWSZE te wstrętne
      spiskowe teorie.

      TVN24 w dniu 3/06/2010 opublikował sondaż.
      Na pytanie: "Czy ma Pan(i) zaufanie do rosyjskich służb wyjaśniających przyczyny
      katastrofy?" (źródło: SMG/KRC) ankietowani odpowiedzieli następująco:
      TAK - 32%
      NIE - 63%
      NIE WIEM - 5%

      Ooops!
      Co jeszcze Panowie możecie zrobić aby odzyskać zaufanie?
      Może po prostu zacznijcie mówić prawdę smile

      Dla przykładu słowo K.RWA ze stenogramu zdaje się, że należy rozumieć tak:
      Cytat- To nie był jeden okrzyk: k...a, jak napisali w stenogramie. Tam
      krzyczeli wszyscy naraz, z przerażenia, strachu, przeklinając.
      -
      link.

      Boję się trochę, że przysłowiowa cisza majora Protasiuka i inne niezrozumiałe
      fragmenty (w stenogramie), mogą mieć jednak jakieś dodatkowe tłumaczenia...

      Na koniec wrócę jeszcze do gen. Kozieja - jednego z największych naszych
      obecnych autorytetów ds obronności.
      Otóż, 15 września 2007 roku dał on popis swojej fantazji i powiedział, że:
      CytatIII wojna światowa wybuchnie za rok
      ...Dramat milionów ludzi na całym świecie. Lejąca się strumieniami krew, fetor
      palonych zwłok i rozchodzące się po całej kuli ziemskiej skażenie będące
      skutkiem detonacji ładunków nuklearnych. W takim piekle możemy znaleźć się już
      za rok. Bo jak mówią poważne amerykańskie i rosyjskie źródła, latem 2008 roku
      Stany Zjednoczone prawdopodobnie zaatakują Iran. Plany amerykańskiej inwazji na
      Teheran są coraz bliżej...
      -
      link.
      Niech te słowa będą najlepszym komentarzem kiedy będziecie słuchać co generał
      Kkoziej ma do powiedzenia na temat spiskowych teorii dziejów.
      • qte_r Re: Szczątki, podpisy i inne drobnostki... 05.06.10, 12:59
        Mimo wielu niejasności i "luk" w wiedzy o wypadku ja się skłaniam że to był
        nieszczęśliwy wypadek trochę na własne życzenie .

        Piloci zaryzykowali nie widząc we mgle ziemi no i k...wa nie wyszło .

        I to by było na tyle ...............
      • vice_versa Dość marzeń Panowie! 08.06.10, 13:17
        Filipoza, szacunek za kwerendę. Dzięki takim postom łapię pion, serio,
        przywracają mi wiarę w rozsądek i myślenie.
        Dobry artykuł też tutaj:
        www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/426558,kontroler_w_smolensku_sprowadzil_tu_154_na_zly_tor.html
        Rozmawiam z wieloma ludźmi, oni MAJĄ już opinie, tyle, że połowy faktów nie
        znają, a to co wiedzą pochodzi od Rosjan. Oczywiście samo rozpoczynanie tematu z
        mojej strony zakrawa na faux pas i wywołuje spojrzenia politowania. Możesz
        powoływać się na Sikorskiego, Smoleńsk to inna kwestia-mówią.
        W oczach znajomych czytam mniej więcej to: "Zwariował!" "Nie ma na co czasu
        tracić!", "No tak ale on ma dużo czasu/pieniędzy". Czas na refleksję, obserwację
        i wyrok JUŻ BYŁ. Teraz jest już etap wypierania niewygodnych faktów, które nie
        pasują do oficjalnej wersji.

        To jest dopiero szok, że ludzie wydawałoby się myślący, wolą przyjąć oficjalną
        wersję wydarzeń, błąd pilota etc a całej szopki medialnej, całego matactwa nie
        widzieć. To jest przerażające, bo oznacza, że bardziej liczy się medialna
        wersja, konformizm i utrzymanie się w głównym nurcie, niż myślenie CO TO OZNACZA
        dla KAŻDEGO Z NAS. Można być świetnym pilotem, a kiedy wiatr polityki wieje Ci w
        oczy jesteś pierwszym do oskarżenia i CAŁY NARÓD TO PODCHWYCI.

        Dla mnie to masakra, widzę ludzi którzy zabiegają o moją wiedzę, kontakt,
        relacje biznesowe, którym jednocześnie bardzo łatwo przychodzą spojrzenia
        zdumienia i dystansu, płochliwego spoglądania na siebie-jak tu się zachować w
        obliczu tak ekscentrycznych pogladów- niemal sugerują mój obłęd. I ten
        pi...rzony konformistyczny strach który mówi im "tym nie należy się zajmować"...
        To jest zupełnie nieznośne, bo okazuje się, że "prawda medialna" jest silniejsza
        niż relacje międzyludzkie, jest prawdziwsza niż lata znajomości. Ludzie
        "inteligentni", wykształceni, ciekawi świata, rozrywkowi. I co? I nic.

        I to wszystko dzieje się w sytuacji kiedy w katastrofie zginął prezydent. Jakieś
        wątpliwości co stało się z zapisem parametrów lotu Służby Kontrwywiadu? A skąd!
        Schodzili do 20m? Schodzili, znaczy winni. A to, że nie ma 90% wypowiedzi
        Protasiuka? Cóż. Rzepa podaje dziś nowy news:
        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,7984630,Katastrofa_smolenska__Przed_lotem_prosili_o_nawigatora.html
        a i tak winna będzie Kancelaria Prezydenta. Media podały więc wszystko jasne,
        ludzie mogą odsapnąć od stresu katastrofy, wrócić do swoich ogródków i dalej
        wychowywać małe lemingi które w przyszłości ktoś postanowi złożyć na ołtarzu
        "wyższych celów politycznych". Dla mnie ta sytuacja to jest dowód na KOMPLETNY
        BRAK INSTYNKTU ZACHOWAWCZEGO, dlatego słowo "lemingi" robi tak oszałamiającą
        karierę.

        Z tej Polski nigdy nic nie będzie, tutaj zwyczajnie brak charakteru, tutaj jest
        "TV, meble, mały fiat" w wersji 20lat później.

        A wypowiedź Comorrowskiego o gazie łupkowym też naród przełknie. Ten naród
        wszystko przełknie, co najwyżej media doniosą o "wpadce", naród uzna za
        nieistotny lapsus, bo "też jest człowiekiem". Niepodległość? Zapomnijcie! Dość
        marzeń Panowie! Dość marzeń!
        • klip-klap Re: Dość marzeń Panowie! 08.06.10, 20:32
          Pierwszy news. Zalozmy, ze to prawda. To i tak nie usprawiedliwia ich
          zejscia do 20 metrow bez widoku lotniska.

          Drugi news. Hm, jest taki szczegol, o ktorym pisal chyba Petelicki,
          brak ludzi z polskiego wywiadu na lotnisku przed przylotem prezia.

          www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,7989787,To_wojsko_zrezygnowalo_z_rosyjskiego_nawigatora_na.html
        • stoje_i_patrze Re: Dość marzeń Panowie! 08.06.10, 23:05

          opisałeś to jak ja się własnie czuję, myślę i jestem postrzegany
        • llukiz Re: Dość marzeń Panowie! 08.06.10, 23:46
          @vice_versa

          Ale rzeczywistość tak wygląda, że prawdę jest bardzo trudno ukryć. Tak jak z tą
          kradzieżą pieniędzy z konta przewoźnika. Gazety rosyjski chciał to rozdmuchać że
          prowokacja polska, ale po dniu Rosjanie potwierdzili bo musieli. Prawdy się nie
          da zatuszować. Może kiedyś się dało, ale dziś to raczej nie możliwe.
          • przycinek.usa Re: Dość marzeń Panowie! 09.06.10, 16:48
            za duzo telefonow komorkowych
            • vice_versa Re: Dość marzeń Panowie! 10.06.10, 03:36
              Za pomocą linijki mierzymy odległość, ale NIE czas.

              Jeśli to zbyt zawiłe, to wytłumaczę:
              Nie znam ani jednego zdjęcia które pokazywałoby:
              a) ustawienie radionamierników NBR
              b) prawidłowe wskazania wysokości
              c) meaconing

              Krótko mówiąc TELEFONY TEGO NIE REJESTRUJĄ BO NIE DO TEGO SŁUŻĄ.
              ABY wykluczyć a)zamach, b) błąd wieży i zwalić winę na pilotów którzy ryzykowali
              WŁASNĄ D*** i WŁASNĄ PSYCHE (umiejętnością życia i pozostania w lotnictwie ze
              świadomością pozbawienia życia kilku/kilkudziesięciu pasażerów) należy NAJPIERW
              udowodnić, za pomocą narzędzi które SĄ ZDOLNE TO ZAREJESTROWAĆ, że coś takiego
              nie miało miejsca. Inaczej, prędzej czy później prawda wyjdzie na jaw.
              Tyle, że ktokolwiek miałby te informacje, pozostawi je na SWÓJ użytek aby mieć
              REALNY wpływ na władzę, oraz wpływ na to jaką władzę wybierze to społeczeństwo.
              A wiemy dobrze, że jest tylko jeden kraj, który posiada takie technologiczne
              możliwości, nawet post factum.
              I tu dochodzimy do roli milczącego uczestnika.
          • vice_versa Re: Dość marzeń Panowie! 10.06.10, 03:19
            Motto:
            Nie daj mi Boże skosztować
            Tak zwanej "życiowej mądrości"

            > Prawdy się nie da zatuszować.

            Z jednego przykładu, który podałeś, nie należy wyprowadzać rozszerzających
            wniosków, bo to błąd logiczny.
            Równie dobrze można bowiem twierdzić odwrotnie, że i owszem, prawdę da się
            ukryć, wystarczy dysponować instrumentami- a więc nie każdy i nie zawsze, ale
            owszem prawda JEST UKRYWALNA. Chcesz przykład? Proszę: znajdziesz w wątku
            "Naukowe dowody..." czyli temat 11/09. Chcesz drugi? gen. Sikorski. Chcesz
            kolejne? Zbiorczo: teczki i walka z IPN.
            Zamiast zajmować się 'niuansami' lepiej zastanowić się PO CO i CZEMU SŁUŻY
            utrzymywanie tajności archiwów. Albo- z innej beczki- czemu US nie wypowiedziały
            wojny WSZYSTKIM rajom podatkowym, tylko niektórym które nie podlegają
            kontroli...Poszukasz, llulkiz, znajdziesz- bilans przepływów zewnętrznych i
            akumulacja długu US mówi WIĘCEJ niż jakiekolwiek organa OECD ustalające czarne
            listy. To jest kwestia INTERPRETACJI FAKTÓW, dostępnych faktów, a nie jak
            uważasz, kwestia prawdy/nieprawdy. Prawda jest subiektywna, nawet jeśli
            OBIEKTYWNIE pilot lądować nie powinien, to SUBIEKTYWNIE coś go do tego skłoniło.
            Opcja że to Błasik, Kazana, czy Prezydent, jest opcją dla zupełnych kretynów,
            czyli 99% populacji społeczeństw które nigdy w życiu nie będą profesjonalistami
            W NICZYM. Otóż PROFESJONALIŚCI, mają zwyczaj UFANIA profesjonalistom, a nie
            politykom i medialnym szaradzistom.Można nazwać to instynktem, który podpowiada
            profesjonaliście CENIĆ profesjonalizm innych branż: ZARÓWNO pilotów jak i
            służb/dziennikarzy/polityków- z tym jednakże zastrzeżeniem, że te ostatnie
            branże z natury swej służą celom STRICTE politycznym-jak służby i politycy-lub
            pośredniopolitycznym- jak dziennikarze i wypowiedzi polityków-MANIPULACJI
            zorientowanej na KONTROLĘ ŚWIADOMOŚCI.A taki pilot nie. I to jest KLUCZOWA
            kwestia! Wiarygodność pilota przy tym jest o wiele bardziej warta zaufania niż
            wiarygodność kontrolera wieży, a to z prostej przyczyny,że ten pierwszy nie
            tylko ryzykuje d****, karierą zawodową ALE NADTO życiem innych ludzi. O ile w
            przypadku gdy motywem działań człowieka jest pragnienie władzy lub ocalenie mitu
            własnej historii - ludzie są w stanie posunąć się do nieskończonych świństw- o
            tyle w przypadku ludzi normalnych gdy stawką jest CUDZE ŻYCIE i OCHRONA własnej
            kariery i własnego mitu-jak w przypadku pilotów i kontrolerów-ludzie zrobią
            WSZYSTKO by ten mit przetrwał, a jeszcze więcej by ocalić wspomnianą własną d***
            i nie mieć na sumieniu d*** innych, bo to godziłoby w tożsamość takiego pilota i
            jego konstrukcję psychiczną-burząc pewność i przekonanie słuszności własnych
            działań/decyzji.
            To co podsuwają więc media jest PRAWDĄ ZWYCIĘZCÓW, a nie jest prawdą tych którzy
            mówić już nie mogą bo zginęli. Ocalenie tej prawdy i szacunku dla
            PROFESJONALIZMU jest nadrzędnym nakazem dla KAŻDEGO prawdziwego
            profesjonalisty.
            Demokracja ZAWSZE będzie ułomna i z natury rzeczy większość
            MUSI się mylić...
            I pamiętaj, llulkiz, ostatecznym włodarzem KAŻDEJ technologii jest WŁADZA, mniej
            lub bardziej zdecentralizowana, ale WŁADZA. Dlatego filmiki mogą zaistnieć, ale
            nikt nie będzie miał DANYCH czy nie były przerobione czy zmanipulowane. Nawet w
            zdecentralizowanej technologii takiej jak cyfrowe nagrania są key-pointy takie
            jak w klepsydrze- tu np. youtube- wystarczy sprawować kontrolę nad jednym
            punktem by panować nad systemem. Cały czas trwa walka o prawdę, generalnie
            zgadzam się z Tobą- W KOŃCU prawda WYCHODZI na jaw, perspektywa czasowa którą
            zakładasz- prawda wychodzi natychmiast po zdarzeniu- stoi w rażącej sprzeczności
            z moim doświadczeniem życiowym.
            A prawda która wychodzi ZA PÓŹNO, oznacza że WIĘKSZOŚĆ, która podejmuje decyzje
            WCZEŚNIEJ- w oparciu o FAŁSZYWY STAN WIEDZY- podejmuje ZŁE i NIEMĄDRE DECYZJE.
            Timing wyjścia owej PRAWDY is EVERYTHING, man.
            Chcesz przykład? A co by było gdyby Cenckiewicz wydał swoją książkę między
            pierwszą a drugą turą wyborów prezydenckich 1990???
            Tak więc pozostaniemy przy swoich zdaniach, przyjacielu.
            • llukiz Re: Dość marzeń Panowie! 10.06.10, 14:46
              > Timing wyjścia owej PRAWDY is EVERYTHING, man.

              Co do timingu to masz oczywiście rację.
              • filipoza Re: Dość marzeń Panowie! 10.06.10, 15:40
                llukiz napisał:

                > > Timing wyjścia owej PRAWDY is EVERYTHING, man.
                >
                > Co do timingu to masz oczywiście rację.

                I dlatego Brytole akta wywiadu na temat katastrofy gibraltarskiej utajnili do 2041.

                ... Cytatśmierć Sikorskiego nastąpiła w drodze tragicznej katastrofy stanowiącej tajemnicę państwową...
        • mrbreberg Re: Dość marzeń Panowie! 10.06.10, 02:05
          vice_versa napisał:

          > Z tej Polski nigdy nic nie będzie, tutaj zwyczajnie brak
          charakteru, tutaj jest
          > "TV, meble, mały fiat" w wersji 20lat później.



          Jak zwykle nie mogę przejść obojetnie obok takiej opinii smile
          Bo naród mamy ok. To Mazowiecki twiedził kiedyś, że jest
          przypadkowy.
          Problem jest z jego elitą polityczną. Jakby ją nie definiować, jest
          to mniej niż 1 procent populacji.
          Naród jest zróznicowany, pluralistyczny. Elita ciągle jest
          jednorodna.
          Potrzba jeszcze wielu lat niepodległości i demokracji, żeby ten
          naród był w stanie wyłonić prawdziwą, tzn. zróżnicowaną i
          odpowiedzialną elitę. Ale to się dzieje. Ministerstwo Prawdy działa
          nadal, ale jego siła oddziaływania jest coraz mniejsza. Żeby wygrać
          tę wojnę potrzeba czasu, a na razie warto się cieszyć wygranymi
          bitwami. A tych jest coraz więcej.
    • filipoza K...wa! Co teraz ze mną będzie? 06.06.10, 00:26
      CytatPo kilkunastu minutach usłyszeli dźwięk nadlatującego Tu–154. – Początkowo odgłos był całkowicie normalny, silnik pracował spokojnie. W pewnej chwili jednak dobiegł nas huk silnika, taki jak przy starcie, więc wiedzieliśmy od razu, że dzieje się coś złego. Po chwili usłyszeliśmy odgłos dwóch eksplozji, po nich jakieś głuche trzaski. I zapadła cisza. Byliśmy przerażeni, bo zdaliśmy sobie sprawę, że doszło do katastrofy.
      Członkowie załogi Jaka ruszyli do stojących przy płycie Rosjan z obsługi lotniska. – Krzyczeliśmy do nich, że jest katastrofa, machaliśmy rekami, pokazywaliśmy, by tam natychmiast jechali. Że samolot się rozbił! Żeby nas zabrali, bo może trzeba ratować rannych, pomóc w ewakuacji – opowiada świadek.
      – Rosjanie jakby niczego nie rozumieli. Dopiero gdy na nich nakrzyczeliśmy, wsiedli do samochodów i ruszyli w stronę, gdzie rozbił się samolot. Ale po chwili zawracali, bo tam było coś zagrodzone. Musieli jechać inną stroną. Gdy nas mijali, pytaliśmy, czy coś wiedzą, co z tupolewem? Jeden z nich przez otwarte drzwi auta rzucił nam: „Odlecieli”. Nic z tego nie rozumieliśmy.

      - link

      Czy ktoś z Was spotkał się z jakąś logiczną interpretacją tych dwóch eksplozji? Zdaje się, że ten polski operator kamery o nich wspominał.
      • vice_versa Re: K...wa! Co teraz ze mną będzie? 08.06.10, 13:37
        > Czy ktoś z Was spotkał się z jakąś logiczną interpretacją tych
        > dwóch eksplozji?Zdaje się, że ten polski operator kamery o nich
        > wspominał.

        Spotkałem się tutaj, ale nie sprawdzałem tego zdjęcia:
        wtemaciemaci.salon24.pl/187606,dymiacy-nagan-do-nieprzyjaciol-moskali
        Dziwny jest ten Twój cytat, bo pamiętam jak pilot Jaka40 mówił, że facet który
        powiedział "Odlecieli" wyszedł z budynku kontroli lotów.

        Bardzo też podobały mi się uwagi Edmunda Klicha o tym jaki jest niezależny
        politycznie i ile notatek robi w prywatnym zeszycie, 3 razy to powtarzał w
        wywiadzie dla Gazety, jakby to było jego ubezpieczenie na życie. A potem zaczął
        się spektakl dezinformacji ze strony tego gościa.
        • przycinek.usa Re: K...wa! Co teraz ze mną będzie? 09.06.10, 16:53
          nic nie widac na tym zdjeciu. zawracanie gitary.
    • filipoza Tragikomedii ciąg dalszy 06.06.10, 01:02
      W związku z manipulacjami przy tworzeniu protokołów z przesłuchań polscy prokuratorzy zastanawiają się czy nie należy przesłuchać przesłuchujących.

      link - info około 10min 40sek Wiadomości.

      Panowie, nie róbcie tego, bo w końcu Putin się jednak wk.rwi.
      • tartaczek Re: Tragikomedii ciąg dalszy 08.06.10, 19:57
        @kadi-lak
        Znalazlam ten artykul mowiacy o przyczynie katastrofy Kopernika:
        www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/spoleczenstwo/zatajona-prawda--dlaczego-zginela-anna-jantar,55047,5
        Czyli oprocz wady technicznej ,samolot lecial na trzech "liderach" i
        jednym sprawnym technicznie silniku.Dosc szczegolowo opisana
        przyczyna katastrofy -na osmiu stronach.
    • kadi-lak Gdzie jest prawdziwy kokpit Tutki ? 10.06.10, 20:53


      Bylo sporo szumu o ten kokpit, mylnie za kokpit uznano ( ja tez sad )
      ogon samolotu, ktory wygladal na prawie nie rozwalony.
      Tu seria zdjec prawdziwego kokpitu.

      picasaweb.google.com/109573501353173523816/Kopit?feat=flashalbum#

      Na zdjeciach po katastrofie kokpit wysteopuje, na rekonstrukcji
      tutki juz nie. Najwyrazniej chyba widac kokpit na zdjeciu # 8.

      Ruskie sobie chyba zatrzymaly ten kokpit zeby go na jaki oltarz
      przyczepic ?
    • mrbreberg Eksperci zaczęli podejrzewać... 15.06.10, 22:04
      Ludzie ale jaja z tymi skrzynkami smile
      www.rp.pl/artykul/15,494483_Polacy_podejrzewali_Rosjan_o_manipulacje.html
      • sevenseas Re: Eksperci zaczęli podejrzewać... 16.06.10, 13:48
        No tak jak to jest z ta skrzynka , mamy oryginal czy nie?

        gazetapolska.pl/artykuly/kategoria/57/3133

        • przycinek.usa Re: Eksperci zaczęli podejrzewać... 16.06.10, 18:48
          O! No to wrzuciles artykul. Prawde mowiac troszke mnie to zszokowalo. Tak, to
          jest solidny kawal informacji. Mam nadzieje, ze oni te wszystkie rewelacje maja
          udokumentowane.....
          • sevenseas Re: Eksperci zaczęli podejrzewać... 16.06.10, 21:09
            E tam, przycinek chodzi mi ten fragment:

            "Polskie służby posiadają bardzo ważny dowód w śledztwie – trzecią
            czarną skrzynkę. Jak dowiedziała się „GP”, nie przekazały Rosji jej
            oryginału, choć tego żądała strona rosyjska. Rejestrator jest dobrze
            zabezpieczony, znajduje się w sejfie".

            Z innego artykulu wiemy ze skrzynka oddali. Wiec ja sie pytam, mamy
            oryginal czy nie?
            • przycinek.usa Re: Eksperci zaczęli podejrzewać... 17.06.10, 00:23
              no faktycznie. To co jest z tymi skrzynkami? Ile tych skrzynek bylo w koncu?

              www.rp.pl/artykul/2,472324.html
              • przycinek.usa Archeolodzy czekaja ... 17.06.10, 04:01
                Uderzyl mnie dzisiejszy tekst z GW o tych czekajacych archeologach:
                wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,8024427,Kiedy_polscy_archeolodzy_zbadaja_miejsce_katastrofy_.html
                To jest zasadniczo dziwne, ze Rosjanie ewidentnie blokuja ten wyjazd a w
                najwiekszym polskim dzienniku brakuje tegiej glowy, ktora dodalaby 2+2.
                • klip-klap Re: Archeolodzy czekaja ... 20.06.10, 11:13
                  Glow nie brakuje, tylko oni nie chca wspolbrzmiec z konkurencja
                  (Rzepa), w ktorej nawinosc Tuska opisuje sie wprost. No i do tego mamy
                  wybory, ma wygrac odpowiedni kandydat, wiec rozumiesz...
    • potrawkazkrolika Re: zamach? 17.06.10, 11:06
      Gwóźdź do trumny?

      ""Nasz Dziennik": W stenogramie rozmów zarejestrowanych na urządzeniu MARS-BM z prezydenckiego tupolewa sporządzonym przez moskiewski Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK) roi się od błędów - twierdzi gazeta.
      "Nasz Dziennik" powołuje się na obecnych i byłych pilotów tupolewów, których nazwiska zachowuje jednak do własnej wiadomości.

      Według nich w transkrypcji brakuje kluczowych fragmentów rozmów i komend, które powinny padać w kabinie. Całość nagrania trwa aż 38 minut. Przekracza to możliwości techniczne taśmy magnetycznej 70A-11 umieszczonej w rejestratorze CVR znajdującym się w pomarańczowym zasobniku OL4."

      Źródło: wiadomosci.onet.pl/2185704,11,niescislosci_w_stenogramach_tu-154_brakuje_kluczowych_komend,item.html

      Całość tutaj: www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100617&typ=po&id=po01.txt
      • vice_versa Re: zamach? 17.06.10, 13:03
        Z góry zastrzegam, że OD POCZĄTKU zwracałem uwagę na kompletny brak
        wiarygodności ujawnianych przez MAK stenogramów.
        Tym niemniej są ludzie, którzy to analizują i przedstawiają twarde dowody na to,
        że stenogramy były fałszowane:
        1) provocateur.salon24.pl/192153,stenogram-zawiera-blad-matematyczny
        2) www.odbudowa.com/SMOLENSK/
        3) felek.salon24.pl/191242,smolensk-proba-rozwiazania#comment_2729067
        4)alternemo.salon24.pl/192151,stenogram-czy-to-niechlujstwo-tlumacza

        Brakujące 16sekund po które pojechał do Moskwy Miller już samo w sobie o tym
        świadczy. Przecież nie wyśle tam polskich kryminologów, którzy znają się na
        swoim fachu i głupot nie da się im wcisnąć.

        Znalazłem również interesujący komentarz na onecie:
        wiadomosci.onet.pl/forum.html?hashr=1&#forum:MSwxNSwxMSw2ODg1NzEwMSwxODA2NzgxNTcsODI4NjI4NywwLGZvcnVtMDAxLmpz
        Nie przesądzając kwestii "dwóch Tutków" - bo zwyczajnie nie będzie na to dowodów
        (ani niezależnego badania numerów części, ani US nie ujawnią zdjęć satelitarnych
        i smug lotniczych)- ciekawe w tej analizie jest podejście akcentujące sekwencję
        wydarzeń i kolejne następujące po sobie przekłamania. A Rosja duża jest i Tutek
        w zasadzie mógł wylądować WSZĘDZIE, a ciała mogły być następnie okazywane
        rodzinom. Natomiast w "normalny" lot tego TU154 nie wierzę, nie zgadzają się ani
        radiolatarnie, ani kąt ścięcia drzew widoczny na zdjęciach (wskazujący że
        jeszcze przy drodze samolot podchodził pod bardzo ostrym kątem z przechyłem na
        prawą stronę, a zmiany kąta ścinania drzew o niemal 90stopni następują w
        odległości ok 30m!!! I to zwyczajnie nie jest możliwe tak ciężkim samolotem.)
        Nie zgadza się również informacja Wiśniewskiego, że nakręcił ten swój filmik
        zaraz kiedy przybiegł, a w zestawieniu z niespieszną akcją strażaków oraz
        informacją, ze Rosjanie nie odebrali mu najważniejszego dowodu czyli kasety daje
        to obraz co najmniej wątpliwy. Natomiast brak ciał i brak foteli jest natomiast
        faktem. Zdjęcia z ciałami wypłynęły do internetu ZNACZNIE PÓŹNIEJ i to w reakcji
        na wątpliwości, a photoshop może wiele.

        Zupełnie nie wierzę, że tam rozbił się TEN samolot z pasażerami na pokładzie.
        Powodem jest niespieszna akcja strażaków, film Wiśniewskiego i jego wypowiedź
        ZARAZ PO wypadku, brak CO NAJMNIEJ 20minut od regularnego czasu przylotu 8:41CET
        versus 8:24- i to tylko JEŚLI PRZYJĄĆ że faktycznie Kaczyński się spóźnił i
        odlecieli 7:23 jak donosił Dziennik i Rzepa. Jeśli wylatywali zgodnie z
        terminarzem to po drodze zgubiliśmy już 40min od wypadku i można było usunąć
        zarówno ludzi, którzy musieli przeżyć jak i główne elementy samolotu. Albo
        rozbić w miejscu wskazywanym na katastrofę wcześniej podstawiony samolot, nie
        sprowadzać karetek i spokojnie polewać sobie zgliszcza, jak to widać na filmie.
        Moim zdaniem jest to absolutna inscenizacja, spektakl dla naiwnych widzów.
        Faktem jest śmierć polskiego prezydenta, manipulacje MAKu i bierna współpraca
        Tuska i rządu, którym wypadek był niezwykle na rękę-Prezydent, IPN, NBP, RPO,
        niemal cała Kancelaria Prezydenta, cała kadra wojskowa powoływana przez
        Kaczyńskiego. I pośpiech w podejmowaniu WSZYSTKICH powypadkowych decyzji
        Komorowskiego-od przejęcia Kancelarii, po IPN, NBP i linię MFW wskazują na to,
        że ma miejsce rekomunizacja a skok na kasę trwa nadal...

        A teraz trochę muzyczki:
        www.youtube.com/watch?v=jWzohUTY6mQ&feature=related
        • sevenseas Re: zamach? 17.06.10, 14:09
          "...ma miejsce rekomunizacja a skok na kasę trwa nadal..."

          To sie v_v nazywa jackpot , lub po polsku strzal w dziesiatke. Tak
          sie sklada ze ta wersja , to jest cos co zakladalem prawie od
          poczatku i jest tak nieprawdopodobna ze kazdy ja natychmiast
          odrzuci, no prawie kazdy wink
          Pierwsza i podstawowa rzecza to jest fakt ze , ofiary byly
          czesciowo spalone , a niech mi ktos pokaze na zdjeciach wraku
          chociaz JEDEN spalony/nadpalony/okopcony element zewnatrz lub
          wewnatrz samolotu. Stad przyjalem ze byly DWA samoloty, wiec patrze
          teraz na zdjecia i niektore fakty pod tym katem.
          Napisales ciekawa rzecz o drzewach i masz calkowicie racje ze katy
          sie nie zgadzaja. Tutaj dam linka:

          [url=http://www.granagieldzie.pl/viewtopic.php?
          f=34&t=297&sid=2d5cc74433086ade962659e0fd3cad4f&start=90]LINKl]

          Tutaj ktos pisze o IL-e ale to nie istotne , widac na zdjeciach
          pozycje drzew i to jest ciekawe.
          • vice_versa Re: zamach? 17.06.10, 14:25
            > to jest cos co zakladalem prawie od
            > poczatku i jest tak nieprawdopodobna ze kazdy ja natychmiast
            > odrzuci, no prawie kazdy wink

            Dla mnie to nie jest żaden kłopot: tajga jest szeroka a oceany głębokie i pojemne.

            Ewidentnie toczy się walka propagandowa, a im bliżej prawdziwych hipotez
            jesteśmy tym więcej pojawia się propagandowych "wrzut" podważających te
            hipotezy. Z przebiegu zdarzeń PO katastrofie jest to zupełnie oczywiste. Np.
            czekam aż z kolejnej wersji stenogramów wyparuje np.TEN ZAPIS:
            beholder.salon24.pl/189665,zrzut-w-smolensku-o-8-28-wg-stenogramu-tak
            Najzwyczajniej kolejna transkrypcja będzie jeszcze "dokładniejsza", hahaha... To
            niestety jest gra w ciuciubabkę.
            • sevenseas Re: zamach? 18.06.10, 16:53
              Jest jeszcze jedna rzecz. Nie wiem czy ktokolwiek to wklejal.

              link

              link2

              Tutaj wywiad Z Bogdanem Swieczkowskim, bylym szefem ABW:

              link

              • vice_versa Czas zacząć szukać Kaczyńskiego jak Fosseta... 18.06.10, 18:55
                Te czasy nie są przypadkowe. One uwiarygodniają spóźniony wylot o 7.23. Czas
                przelotu Wawa-Smoleńsk dla TU154 wynosi 61minut. I dlatego od początku piszę, że
                CZAS jest podany błędnie i to niezależnie od tego czy obwieszczą 8:56 czy 8:41.
                Oficjalny czas jest o 20minut późniejszy niż zdarzenie i czas żeby Rosjanie
                zaczęli się z tego tłumaczyć. Z tego co robili, dlaczego nie było karetek a
                strażacy spokojnie polewali.

                Równie dobrze mogło być tak, że Ił zgłosił TU154 chęć eskorty i że ze względu na
                złe warunki FSB odeskortuje ich na inne lotnisko. A Kaczyński mając w pamięci,
                że BRAK eskorty w locie do Tibilisi jako potencjalne zagrożenie, na taką eskortę
                by przystał. I wtedy raport "zrzut zakończyłem" może zrzut Orła w zupełnie innym
                miejscu...

                Co więcej w takim układzie, każda korespondencja między Iłem a TU154 odbywałaby
                się po rosyjsku i nikt nie domyśliłby się nawet, że nie chodzi o korespondencję
                radiową z wieżą.

                W zasadzie hipoteza dwóch Tu154 jest na tyle prawdopodobna (choćby medialna
                kłótnia o niewystarczającą ilość masek albo te zdjęcia na zupełnie innym
                terenie, gęsto zalesionym, w okolicach wysokiego nasypu), że już dziś powinniśmy
                szukać miejsca katastrofy na zdjęciach satelitarnych, dokładnie tak jak szukano
                Steva Fosseta.

                Należałoby zakreślić maksymalny promień zasięgu Tu154 i szukać wewnątrz niego,
                bo akurat czas przelotu 61min oraz prędkość przelotową 950km/h znamy, a resztę
                można wyśledzić przez satelity. Jeśli jednak o 8:21 z eskortującego Iła włączono
                zagłuszanie sygnałów, to nawet czas graniczny użycia telefonów nic nam nie powie
                i Tu mógł sobie lądować nawet na Oceanie Arktycznym.
                Ale to dość mało prawdopodobne bo: a) nie byłoby wtedy powodu do kłamstw o
                rzeczywistym czasie wypadku b) nie pojawiłyby się te zdjęcia z gęstego zagajnika
                z wałem w tle, które są powodem spekulacji o uprzednim chowaniu szczątków w
                lesie i preparowaniu miejsca katastrofy.

                Tak czy siak zbieżność czasu wyłączenia telefonów na tyle dokładnie pokrywa się
                z czasem przelotu, że należałoby spróbować. Problem tylko skąd wziąć tak
                dokładne zdjęcia i kto zadba o ich "kompletność terytorialną".

                Ktoś wie np. jak często Google Earth jest aktualizowany(w sensie zdjęć a nie
                nowej wersji programu) i ile czasu zajmuje zbieranie zdjęć? Dla jakich
                terytoriów? Albo: jak zlokalizować wszystkie tereny wojskowe będące w zasięgu
                Tutka??? Bo jeśli zrzut był gdzie indziej i jeśli był o 8:21, to z pewnością
                MUSIAŁ BYĆ na poligonie, a chyba ich lokalizacja tajna nie jest.
                JAK SZUKAĆ TYCH INFORMACJI???
                Tego w pojedynkę nie da się zrobić, to musiałoby bazować na rzeczywistych
                zdjęciach, pokrywających cały obszar. Może po prostu wystarczyłoby poznać metody
                poszukiwań tych którzy koordynowali szukanie Fosseta?
                • vice_versa Alarm w bazie wojskowej? 18.06.10, 20:11
                  Zaznaczam, że informacja jest niepewna.
                  Na linkowanym wyżej blogu pojawiła się informacja:
                  CytatO8.20 był alarm w pewnej bazie wojskowej, z samolotami wojskowymi, w
                  Polsce; że będzie dużo rannych Polaków. Alarm odwołano po 10 minutach.


                  Linkowano tak:
                  sprawa.salon24.pl/195754,plotka-10-kwietnia-o-8-20-alarm-dla-pilotow-w-polskiej-bazie
                  ALE, ten adres się już NIE OTWIERA.
                  Obecnie klikając na ten odnośnik przekierowywuje pod taki adres:
                  sprawa.salon24.pl/195754,xxxx-xxxxxxx-xxxxxxxxxx
                  I tam nie ma tej informacji. Normalnie nic, tylko same komentarze.
                  To normalne??
                  Ktoś słyszał o alarmie w polskiej bazie wojskowej?
                  • glupi_jasio Ojejejej! 20.06.10, 01:44

                    Muszę przyznać, że nie mogę pojąć tego, jak można traktować poważnie hipotezę
                    zamachu z użyciem dwu Tutek. Wciąż dopuszczam możliwość, że pod Smoleńskiem
                    doszło do wyrafinowanego zamachu, ze znaczącym udziałem insiderów, ale wersja z
                    dwoma samolotami i dobijaniem jest wręcz horrendalna.

                    Popatrzmy na to logicznie: czy można sobie wyobrazić trudniejszy, bardziej
                    skomplikowany i łatwiejszy do zdekonspirowania sposób dokonania zamachu, niż
                    użycie do niego dwu samolotów? I zamach trudniejszy, niż taki, wymagający
                    zmuszenia 100 ludzi, w tym wielu uzbrojonych, do zmiany samolotu w ciągu 5 minut?

                    Patrząc logicznie: jeśli to byłby zamach, to:

                    1) Ewentualni zamachowcy mieli błogosławieństwo Wuja Sama i pomoc Putina - i
                    wtedy taki przeładunek ludzi byłby zupełnie idiotyczy. Trudny, sprzyjający
                    dekonspiracji (wielu ludzi zaangażowanych, potencjalni świadkowie itp.) Rakieta
                    + fałszerstwo skrzynek załatwiłyby sprawę.

                    albo

                    2) Ewentualni zamachowcy mieli błogosławieństwo Putina, ale chcieli sprawę
                    uczynić niepewną dla Wuja Sama. Wtedy użycie dwu samolotów, oprócz ogromnych
                    komplikacji, o których wspominałem wyżej, to właściwie pewność dekonspiracji.


                    Moim zdaniem, pomysł, by prowadzić zamach w ten sposób byłby wręcz szczytem
                    idiotyzmu... a sugestie, że był to zamach i został tak został przeprowadzony, są
                    chyba niezbyt dobrze przepracowane.

                    Kwestia notki na blogu: mnie się wydaje, że to bardzo prymitywna prowokacja.
                    Cenzura nieco inaczej usuwa treści niewygodne, niż zrobił to autor bloga wink

                    Może to był zamach, ale błagam - jak już spiskować, to logicznie... pamiętając,
                    że dobre kagiebowskie (choć nie tylko) kłamstwo zwykle jest umiejętnie zmieszane
                    z prawdą - bo wtedy jest skuteczniejsze.

                    Pozdrawiam
                    • vice_versa Re: Ojejejej! 20.06.10, 03:58
                      >wersja z dwoma samolotami i dobijaniem jest wręcz horrendalna.

                      1. Wersję z dobijaniem i filmem Koli odrzucam- w poście niżej
                      dokładnie wyjaśniam dlaczego. Po raz pierwszy od miesiąca wszedłem na
                      blog Zezowatego, żeby zobaczyć KTO tam tę tezę filmikową lansuje.
                      Popatrz na adres...

                      2. Wersja jest prawdopodobna. Oznacza porwanie lotu 101 i umożliwia
                      zestrzelenie gdziekolwiek bądź. Tego nie dało się pokazać jako
                      miejsca katastrofy. NIEZALEŻNIE czy zrobili to Amerykanie czy
                      Rosjanie. Zainscenizowano wypadek rozbijając drugiego TU154 dlatego
                      że prawdziwego miejsca NIE MOŻNA BYŁO POKAZAĆ. Oznacza tylko
                      pragmatyczne działanie i logistykę.

                      > Popatrzmy na to logicznie: czy można sobie wyobrazić trudniejszy,
                      > bardziej skomplikowany i łatwiejszy do zdekonspirowania sposób
                      >dokonania zamachu, niż użycie do niego dwu samolotów?

                      ????
                      Nie rozumiem. Nie pisałem o zmianie samolotu i wysadzaniu pasażerów,
                      ani o żadnych 5minutach.
                      Moim zdaniem pod Smoleńskiem NIE BYŁO CIAŁ, nie było ludzi.
                      Filmik Koli wbrew pozorom uwiarygadniał, że ludzie BYLI.
                      Skoszone drzewa ze stron Siergieja jednoznacznie świadczą o tym, że
                      tak nie mógł lecieć żaden pilot cywilny wiozący setkę ludzi na
                      pokładzie. Umyślna kolizja z glebą-tak, wojskowy pilot któremu zbliża
                      się Ziemia i o tym wie - NIGDY W ŻYCIU- nawet jeśli myśli że jest na
                      100m kiedy w rzeczywistości jest poniżej 20m.

                      > Patrząc logicznie: jeśli to byłby zamach, to:
                      > 1)[...]

                      NIE. Przeładunek odpada. W ogóle gdzie wyczytałeś o przeładunku, bo
                      NA PEWNO nie u mnie. Drugi pusty samolot logistycznie jest znacznie
                      łatwiejszy do podstawienia i zainscenizowania.

                      > 2) Ewentualni zamachowcy mieli błogosławieństwo Putina, ale chcieli
                      > sprawę uczynić niepewną dla Wuja Sama. Wtedy użycie dwu samolotów,
                      > oprócz ogromnych komplikacji, o których wspominałem wyżej, to
                      > właściwie pewność dekonspiracji.

                      Przepraszam, a SKĄD WIESZ, że do dekonspiracji nie doszło?
                      Myślisz, że CIA opublikuje wszystko co wie? Po co miałaby to robić?
                      I tak wygra sobie te nasze wybory!

                      Dekonspiracja dotyczy PRZEKONAŃ LUDZI. Jeśli mamy dwie strony
                      konfliktu: Rosję i US, a polem bitwy jest Polska, a nagrodą agent na
                      stanowisku Prezydenta to możemy być pewni, że na każdą
                      "dekonspirację" i każde ujawnianie faktów druga strona zareaguje.
                      I wtedy mamy totalne zamieszanie a w necie "wrzuty służb" i chaos
                      informacyjny. Wtedy pojęcie "dekonspiracja" traci sens. Zwłaszcza
                      jeśli uwzględnisz, że media pracują na rzecz obu stron jednocześnie.

                      Myślę, że Amerykanie dobrze wiedzą co się stało i jak się stało, oraz
                      wydają precyzyjne dyspozycje swoim agentom, tak w Polsce jak w Rosji.
                      O ile sami za tym nie stoją. I wygrają te wybory.
                • vice_versa Re: Czas zacząć szukać Kaczyńskiego jak Fosseta.. 20.06.10, 01:54
                  Stenogramy SĄ NIEWIARYGODNE:

                  Cytat8:39:35 - dokładnie o tej godzinie smoleńska elektrownia
                  zanotowała przerwanie linii wysokiego napięcia. Według raportu urzędu
                  energetycznego Smoleńsk Energo, kable miał wtedy zerwać polski
                  tupolew. Problem w tym, że ze stenogramów wynika, że o tej godzinie
                  maszyna była na... 400 metrach. Kable wiszą na mniej więcej 20
                  metrach. Co więc je zerwało? [...]

                  Według zapisów ze stenogramów czarnej skrzynki - o godzinie 8:39:57,
                  a więc nawet 22 sekundy później, pada komenda 400, co oznacza, że
                  samolot jest na wysokości 400 metrów. Nie mógł więc chwilę wcześniej
                  przeciąć kabli, które wiszą najwyżej 20 metrów nad ziemią. Co
                  przecięło więc kable?


                  wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Jak-Tu-154-zerwal-siec-elektryczna-lecac-380-m.-nad-nia,wid,12337542,wiadomosc_prasa.html?
                  ticaid=1a608

                  Artykuł zawiera zbyt dużo różnych możliwości, zakłada np.że służby
                  ratunkowe podawały 8:51, mimo, że ta informacja pochodzi od Putina, a
                  sugeruje że czas przecięcia linii energetycznej podawany wcześniej
                  jako 8:39:35 może być nieprawdziwy.

                  Upraszczając:
                  1) Stenogramy przeczą podanej godzinie zerwania linii energetycznej
                  2) Pierwotnie podany czas katastrofy przesunięto bliżej prawdziwej
                  godziny
                  3) Telefony milkły o 8:20 co jest zbieżne ze spodziewanym terminem
                  lądowania i czasem przelotu
                  4) Kątów ścinki drzew nie mógł spowodować TU154 prowadzony przez
                  pilota kierującego jakimkolwiek samolotem pasażerskim. Mógł to być
                  jednak zarówno drugi TU154 rozmyślnie rozbijany w celu upozorowania
                  miejsca wypadku, którego szczątki widzimy na filmikach i zdjęciach,
                  jak i Ił rozmyślnie koszący drzewa.

                  Niezgodności stenogramów i zakłócenia w stenogramach wynikają stąd,
                  że lot kończył się w innym miejscu. Wiadomo było, że skrzynki zostaną
                  odsłuchane. Tu nie pozostawiono miejsca na "przypadek" i sfabrykowano
                  samo miejsce katastrofy. Pomyślano o tym WCZEŚNIEJ.
                  "Przypadki" i kwestionowanie niezgodności zaistniały JUŻ PÓŹNIEJ, bo
                  NIE DA SIĘ wyczyścić wszystkiego, a treść skrzynek trzeba było mniej
                  więcej uprawdopodobnić przed publiką.

                  Wyobraźmy sobie ile czasu zajmie dopracowanie zgodności treści pół
                  godzinnego zapisu czterech skrzynek z miejsca A z możliwym innym
                  upozorowanym miejscem B (lotnisko w Smoleńsku). Dwa miesiące? Prawda
                  że na taką operację to nie jest zbyt długi okres i komisja Anodiny
                  faktycznie musiała być zapracowana? Dlatego też stenogramu po
                  końcowej obróbce, tego opublikowanego, jeden z odsłuchujących nie
                  podpisał- był już wtedy w Polsce. Pozostali MUSIELI więc podpisać
                  DWA!!! Czyli wszystkie podpisy Polaków pod stenogramem są dowodem
                  JAWNEJ KOLABORACJI i współpracy z obcym wywiadem.

                  Wbrew pozorom film Koli również był rosyjską "wrzutą"- zapis był
                  nieczytelny, łatwy do późniejszego obalenia jako "teoria spiskowa",
                  ale zawierał BARDZO WAŻNY DLA ZAMACHOWCÓW PRZEKAZ do zszokowanej
                  katastrofą publiki: podświadomie UPRAWDOPODABNIAŁ MIEJSCE WYPADKU
                  oraz ISTNIENIE LUDZI. Uwiarygodnił więc że to był TEN samolot.
                  Skoro nieznośni (dla zamachowców) poszukiwacze prawdy uznali, że
                  "Rosjanie dobijali" to musieli przyjąć, że zamach był właśnie TAM.
                  Polska prokuratura również to uprawdopodobniła uznając ten film
                  równocześnie za możliwy ale i za posiadający zbyt dużą ilość szumów i
                  zniekształceń. Efekt jest taki sam: uprawdopodobnienie, że ludzie tam
                  byli IDZIE W ŚWIAT, a jednoczesna odmowa zajęcia się filmikiem ze
                  względu na jakość ucina spekulacje. Należy jeszcze wygłosić
                  deklarację "zwrócenia się do Rosjan z prośbą o wyjaśnienia" i GOTOWE.
                  Spiskowcy w filmik wierzą, reszta nie- obala się w ten sposób
                  hipotezę podstawową o "zamachu" i zamyka usta myślącym poważnie, a
                  jednocześnie wzmacnia się PRAWDZIWOŚĆ WŁASNEJ INSCENIZACJI.
                  I to jest meritum z filmiku Koli.

                  Podrzucenie zwłok szyfranta Zielonki może oznaczać tylko jedno: po
                  wykonaniu misji przestał być potrzebny. Gdyby posiadał "ważne
                  informacje" to pozbyto by się go wcześniej, a nie dopiero po akcji.
                  Przeciek tej informacji o zaginięciu do prasy służył zmuszeniu go do
                  współpracy, komunikat brzmiał prosto: "NIE MASZ WYBORU, jak będziesz
                  współpracował to Cię wypuścimy". Po akcji czyszczono już tylko ślady,
                  stał się więc niepotrzebny i wypłynął na Wiśle. Spekulacje o
                  "współpracy z Chinami" był linią obrony służb i odwróceniem uwagi od
                  Rosji. Intencjonalnym czy pragmatycznym? Pytanie o to czy WSI brało w
                  tym udział czy też Rosjanie robili to na własną rękę uważam za zbędne
                  gdyż wprowadzałoby niepotrzebne wątpliwości, odwracając uwagę od
                  ISTOTY. Jesteśmy państwem frontowym czy to się komu podoba czy nie,
                  więc współpracowników na swoim terytorium po prostu musimy mieć.
                  Każdy więc kto pyta o DOWÓD WSPÓŁPRACY, każe dowodzić czegoś czego z
                  pewnością 100% udowodnić się nie da. Czym innym jest bowiem FAKT
                  KRADZIEŻY a zupełnie czym innym ZŁAPANIE ZA RĘKĘ.

                  Należy zaniechać dalszego brnięcia w szczegóły, podjąć akcję jak
                  najszybszego zabezpieczenia zdjęć satelitarnych i poszukiwania innego
                  miejsca wypadku. Minęło już 2.5miesiąca.
                  MAMY JUŻ ZA DUŻO INFORMACJI POTWIERDZAJĄCYCH ZAMACH.
                  Czas na szukanie dowodów.
                  • ago-ya Re: Czas zacząć szukać Kaczyńskiego jak Fosseta.. 20.06.10, 10:03

                    W linkach które podajecie jest mnóstwo zdjęć. Nierówno skoszone drzewa etc.
                    Czemu nikt nie zamieścił zdjęcia tej linii energetycznej która została zerwana,
                    ani nawet nie zaznaczył w którym miejscu się ona znajduje?
                    • vice_versa Re: Czas zacząć szukać Kaczyńskiego jak Fosseta.. 26.06.10, 02:11
                      Niektóre sowieckie "wrzuty" są o tyle ciekawe że przeczą
                      informacjom... MAK. Zdjęcia zerwanej linii są tutaj :
                      www.blogpress.pl/node/3749
                      Pochodzą od Siergieja Amielina. Podobnie kąty ścinki drzew w
                      okolicach szosy są zupełnie niewiarygodne, nie takim samolotem jak
                      TU154, nie lądując awaryjnie z pasażerami, wiedząc, że się ma 20m do
                      przyziemienia.
                  • klip-klap wyjasnienie 20.06.10, 15:16
                    Na moich zegarkach (reka, sciana, komp) sa roznice w minutach, o
                    sekundach to nawet nie pisze.
                  • vice_versa WAŻNE- APEL 26.06.10, 04:57
                    Trafiłem na bardzo rzeczową analizę stenogramów MAK.

                    Z uwagi na niewiarygodność danych komisji MAK autor prosi Polaków-
                    obywateli USA o wystąpienie do władz USA na podstawie Freedom of
                    Information Act o dokumentację fotograficzną okolic Smoleńska.

                    Cytat"Prędkość minimalna Tu-154m wynosi 235 km/h (65,2 m/s).
                    Poniżej tej prędkości samolot nie może lecieć. Według komisji MAK
                    oraz rządu RP Prędkośc samolotu pomiędzy komunikatem nawigatora 0,5
                    mili do początku ścieżki lądowania a komunikatem kontrolera 10 km
                    (wejście na ścieżkę lądowania) według komisji MAK i rządu RP wynosiła
                    19 m/s = 68.12 km/h!!! "


                    ndb2010.wordpress.com/2010/06/12/analiza-i-rekonstrukcja-zapisow-czarnej-skrzynki-samolotu-tu-154m-ostatnie-minuty-lotu-
                    wersja-dla-niezdecydowanych/

                    Apel zamieszczam poniżej.
                    --------------------------------------------------
                    Cytat
                    Apel do obywateli USA, którzy mają prawo na mocy ustawy do dostępu do
                    wszelkich dokumentów będących właśnością rządu USA.

                    Do tych którzy chcieli by pomódz wystosować wniosek w sprawie dostępu
                    do dokumentacji fotograficznej – satelitarnej w w zakresie szeroko
                    rozumianego Smoleńska
                    en.wikipedia.org/wiki/Freedom_of_Information_Act_(United_State
                    s)

                    W każdym stanie jest departament, który umozliwia mieszkańcom stanu
                    pełny dostęp do dokumantacji rządowej ( w tym danych, zdjęc CIA)

                    chicagoelections.com/page.php?id=168&change_language=poℜ_page

                    Do tych którzy chcieli by pomódz wystosować wniosek w sprawie dostępu
                    do dokumentacji fotograficznej – satelitarnej w w zakresie szeroko
                    rozumianego Smoleńska do U.S. Department of State Freedom of
                    Information Act (FOIA) zgodnie z e str. internetowa ;
                    www.state.gov/m/a/ips/
                    pomysłu i rozwazenie podstrony ;

                    www.justice.gov/oip/other_age.htm
                    Apel należy kierowac do National Security Agency (USA)
                    która jest właścicielem zdjęc satelitarnych rejonu Smoleńska z dnia
                    10.04.2010

                    Potrzebne zdjecia satelitarne rejonu Smolenska nastepujacych
                    wspólrzednych z dnia 10.04.2010 r. z godz.

                    06:00-10:00 (Warsaw +1 GMT) lub
                    08:00-12.00 (Moscow +3 GMT) lub
                    01.00-05.00 (New York -5 GMT)

                    (falszywe APM)
                    54°49′32N 32°03′66E


                    Falszywy nadajnik NDB (blizsza)
                    54°49′32N 32°04′45E
                    54°49′26N 32°04′50E oraz 54°49′25N 32°04′53E


                    Falszywy nadajnik NDB (dalsza)
                    54°49′25N 32°08′75E
                    54°49′22N 32°08′77E
                    www.nsa.gov/public_info/foia/index.shtml
                    www.nsa.gov/public_info/foia/submit_foia_request/index.shtml
                    • przycinek.usa Re: WAŻNE- APEL 26.06.10, 06:03
                      To juz bylo, chyba sevenseas zalinkowal. bardzo interesujaca strona i
                      obliczenia. Warto byloby te przeliczenia sprawdzic i zrobic jakas prezentacje
                      do tego. Co do zdjec - to pewnie trzebaby jakas kancelarie do tego wynajac, bo
                      to wcale nie jest takie proste z tym FOIA, bo jak nie chca, to olewaja i jest
                      czesto tak, ze sie konczy procesem i dopiero sad kaze wladzy wydac dokumenty. To
                      zas wszystko trwa i sporo kosztuje. Najlepiej byloby gdyby ktos poswiecil chwile
                      czasu i napisal do nich maila. Moze dadza po dobroci bez powolywania sie na
                      FOIA. To jednak mozliwe jest tylko oficjalnie, czyli gdyby wniosek zlozyla
                      gazeta, albo obywatel USA pracujacy formalnie dla gazety albo agencji prasowej.
                      Ja natomiast nie mam teraz absolutnie czasu na nic i nawet nie bede sie tym
                      zajmowal.
                      • filipoza Może zaangażować Polonię? 26.06.10, 12:48
                        Jakieś organizacje czy też prasę polonijną?
                        Przecież Komorowski ma tam znikome poparcie?

                        Obawiam się tylko jednego:
                        Jeżeli Rosja z USA układają sobie w ten sposób strefy wpływów to Amerykanie
                        nawet jeżeli coś wiedzą to i tak nie podadzą tego publice zasłaniając się
                        bezpieczeństwem narodowym.
    • sevenseas Re: zamach? 18.06.10, 17:02
      Tutaj ktos sie wzial za stenogram:

      link
      • przycinek.usa Re: zamach? 19.06.10, 07:37
        doprawdy interesujace.
        • tartaczek Re: zamach? 20.06.10, 16:56
          Przycinek pytal o wyprawe polskich archeologow do Smolenska i
          dlaczego sie opoznia.Tu jest czesciowa odpowiedz:
          www.rmf24.pl/raport-lech-kaczynski-nie-zyje-2/kaczynski-fakty/news-polscy-archeolodzy-wreszcie-pojada-do-
          smolenska,nId,282731,spamId,31078398

          Smierc w wypadku samochodowym szefa wyprawy polskich archeologow
          prof.Marka Dulnicza wraz z zona jest jednym z wielu nieszczesliwych
          zdarzen.
          • klip-klap Re: zamach? 20.06.10, 18:07
            Nie podobaja mi sie takie wypadki, od razu sie przypomina prezes NIK
            Panko.
            • penczek1 Re: zamach? 22.06.10, 15:25
              nie wiem czy było to:
              Tekst
              linka
          • arturk17 Re: zamach? 26.06.10, 20:45
            było wiecej przypadków...
            zawszesolidarni.wordpress.com/2010/06/22/przypadek/
    • sevenseas Re: zamach? 24.06.10, 20:36
      Przegladalem neta i znalazlem cos takiego. To jest ten sam filmik
      ktory tak przegladalismy. Niech mi ktos odpowie na pytanie, co to do
      cholery jest i dlaczego sie rusza skoro koles stoi. Ogladalem
      rowniez starsze wersje filmu i jest we wszystkich.

      www.youtube.com/watch?v=4dhBhrX2h6c&feature=related
      • sevenseas Re: zamach? 25.06.10, 21:25
        Chcialem poruszyc jeszcze jeden temat. Wydaje mie sie ze to
        wszystkim umknelo, i dopiero dzis tak naprawde wsluchalem sie w to O
        CZYM MOWI Bater. Wczesniej wszyscy zwracali uwage na czas o jakim
        mowi , ale to nie to jest istotne w tej wypowiedzi. Posluchajcie go
        jeszcze raz dokladnie:

        www.youtube.com/watch?v=_96X6s2eRvI

        - "my bylismy od samego poczatku na cmentarzu w katyniu i pierwsza
        informacje ze doszlo do nieszczescia otrzymalem telefonicznie od
        jednego z UCZESTNIKOW OFICJALNEJ POLSKIEJ DELEGACJI ...."

        - "...wowczas jeszcze na cmentarzu w katyniu nikt o niczym nie
        wiedzial.."

        - ".. wszyscy usilowali sie dodzwonic (i znow to samo !!) DO
        CZLONKOW OFICJALNEJ DELEGACJI, byly BLOKOWANE TELEFONY (w artykule z
        ND, tez ktos mowil o blokowaniu sieci komorkowych)

        -".. a kiedy to juz sie udawalo (polaczyc, sygnal w sluchawce)
        czlonkowie polskiej delegacji sami nie wiedzac jeszcze wielu
        szczegolow , a praktycznie nie wiedzac NIC.."

        Jesli czlonkowie naszj delegacji nie wiedzieli nic, TO OD KOGO
        BATER DOSTAL TELEFON i czemu o TO nikt Batera nie pytal?
        Czy to nie jest jakis MATRIX wink
        • tartaczek Re: zamach? 26.06.10, 00:29
          No cos ty sevenseas,gazet nie czytales,telewizji nie ogladales?Przeciez wszyscy
          jak jeden maz zgineli.Tylko laptopy ,komorki i wience oraz karty pokladowe sie
          zachowaly.Ach ,wierzysz w jakies teorie spiskowe...Lepiej siadz przed
          telewizorem ,napij sie piwa i od razu bedziesz widzial rzeczy tak jak trzeba.A
          ten reporter to pewnie zwidy jakies mial,moze powinien zasiegnac porady
          lekarza?No bo chyba nikt normalny nie uwierzy w telefony z zaswiatow.Witamy w
          matrixie.
    • sevenseas Klich zeznaje.. 26.06.10, 16:54
      ..przed podkomisja do wypadkow lotniczych:


      zbigniewkozak.pl/?p=1220
      Radze to przeczytac kazdemu. Jak zobaczycie takze MY mamy problemy
      z odczytywaniem nagranwink . Niezrozumiale , poza mikrofonem lub "..."
      przy wypowiedziach.
      Juz na poczatku Klich mowi ze bedzie klopot prawny, a tlumaczem
      mialo byc dziecko z podstawowki. Dalej robi sie jeszcze ciekawiej, a
      mianowicie kto wydal/podjal decyzje ze sledztwo bedzie prowadzone
      przy uzyciu konwencji chicagowskiej.
    • filipoza Gen. Janicki odmawia posłom spotkania... 30.06.10, 00:28
      Cytuję całość artykułu bo jest szokujący.

      Generał Marian Janicki, szef BOR, odmawia posłom spotkania z oficerami, którzy 10 kwietnia pracowali na lotnisku w Smoleńsku i w Katyniu. W Smoleńsku było sześciu oficerów BOR.

      Gmach Sejmu, piątek, godz. 10.00 rano. Rozpoczyna się wspólne posiedzenie dwóch sejmowych komisji: Administracji i Spraw Wewnętrznych oraz Spraw Zagranicznych. Sala pęka w szwach. Posłowie przygotowali całą listę pytań do szefa MSWiA Jerzego Millera. Nic dziwnego, minister ma referować sposób przygotowania wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu 10 kwietnia. Srodze się jednak zawiedli. Zamiast rzeczowych odpowiedzi usłyszeli zarzut, że "upolityczniają" dyskusję. Rozczarowany postawą szefa resortu Karol Karski powiedział po posiedzeniu komisji "prawda się od nas oddala".

      Posłowie w pierwszej turze dosłownie zarzucili ministra pytaniami i chociaż parlamentarzyści PiS proponowali dalszą dyskusję, prowadzący posiedzenie poseł Andrzej Halicki (PO) zakończył je. Serię pytań rozpoczął poseł Jarosław Zieliński. - Wokół katastrofy narosło wiele dezinformacji, komisja jest okazją dla rządu, który powinien ten chaos uporządkować - zaznaczył poseł, dodając, że komisja spodziewa się konkretnych danych od ministrów spraw wewnętrznych i spraw zagranicznych. Poseł chciał usłyszeć m.in., czy lotniska zapasowe były prawidłowo przygotowane, jakie były obowiązki Biura Ochrony Rządu w czasie pobytu na lotnisku w Smoleńsku oraz jakie czynności podejmowało ono na miejscu, szczególnie w pierwszych minutach. Poseł pytał także, czy był sporządzony plan działań ochronnych, jakie czynności zawierał, kto go ostatecznie zatwierdził w BOR i czy możliwe byłoby spotkanie komisji z funkcjonariuszami BOR, którzy byli obecni na lotnisku. Z odpowiedzi szefa BOR, gen. Mariana Janickiego wynikało, że do spotkania nie dojdzie. - Nie będziemy mogli rozmawiać o naszych działaniach w Smoleńsku przed katastrofą i po niej, bo oficerowie BOR są obecnie przesłuchiwani przez prokuraturę - wyjaśniał szef BOR.
      Minister spraw wewnętrznych Jerzy Miller już na początku posiedzenia rozczarował posłów i zaznaczył, że spotkanie odbywa się z udziałem osób niedopuszczonych do informacji niejawnej, w związku z czym będzie ograniczone do ogólnej wypowiedzi. Dodał, że komisja, na czele której stoi, nie udziela informacji, dopóki nie wypracuje stanowiska końcowego. Może natomiast podzielić się raportami cząstkowymi, ale tylko w zakresie zagadnień zbadanych do końca. Kwestia omawiana wczoraj nie jest jednak zbadana, więc i informacja nie będzie pełna. - Również postępowanie prokuratorskie jest na wstępnym etapie. Nasza informacja nie zadowoli wszystkich - tłumaczył.
      Poseł Karol Karski (PiS), zwracając się do członków rządu, po wstępnych i ogólnikowych uwagach z ich strony zaznaczył: "Rozumiem, że panowie zorganizowaliście konferencję prasową, a nie posiedzenie komisji".
      - Czy strona polska konsultowała się w zakresie warunków bezpieczeństwa na lotnisku w Smoleńsku? Czy warunki te były uzgadniane? - pytał poseł Karol Karski, mając nadzieję na wyczerpującą odpowiedź. Poseł Artur Górski zadał pytanie, czy są inne procedury bezpieczeństwa dotyczące wizyt głowy państwa na terytorium państw NATO i pozostałych państw i czy sprawdzono sprawność urządzeń tego lotniska.
      Zieliński dziwił się, dlaczego przedstawiciele MSWiA i BOR zastrzegali się od początku, że nie udzielą informacji, a odnosząc się do słów wiceministra spraw zagranicznych Jacka Najdera, który mówił o dezinformacji w tej sprawie w mediach, powiedział, że dezinformacja nie bierze się znikąd. - Media informują o tym, co mówią przedstawiciele różnych instytucji państwowych, i to oni, nie wykluczając premiera, przekazują informacje, które potem okazują się inne, nie wspominając już o wypowiedziach pana Edmunda Klicha, który w tym celuje. Dezinformacja wynika z tego, że przekaz jest niespójny, nieuporządkowany - tłumaczył poseł PiS.
      Odpowiadając na pytania, Najder mówił, że na lotniskach zapasowych nie lokalizuje się dodatkowych zabezpieczeń, bo nie jest to praktykowane. Z kolei zdaniem gen. Janickiego, pobytu funkcjonariuszy w wieży kontroli lotów procedury nie przewidują i nie jest to w kompetencji BOR. Informował także, że oficerowie BOR zrobili kilka zdjęć z miejsca tragedii i znajdują się one w rękach prokuratury, a na miejscu obecnych było sześciu funkcjonariuszy Biura. Według gen. Janickiego, przygotowania do wizyt premiera i prezydenta w Katyniu rozpoczęły się już w styczniu, a wszystkie działania prowadzone były zgodnie z instrukcją, która ma charakter poufny. Miller dodawał, że nie jest w interesie Polski ujawnienie wszystkich procedur bezpieczeństwa i ochrony najważniejszych osób w państwie i na żadnym posiedzeniu nie zostaną ujawnione procedury bezpieczeństwa, a obie wizyty, premiera i prezydenta - zdaniem Najdera - były przygotowywane tak samo.
      Z zaskakującym wnioskiem wystąpił poseł Marek Borowski (SdPl), który zwrócił się do Millera z prośbą o nieujawnianie dźwiękowej wersji zapisów z czarnych skrzynek. Według niego, w stenogramach zostało zawarte to, co opinia publiczna powinna wiedzieć.
      Po odpowiedziach posłowie czuli niedosyt informacyjny i Karski wspierany przez kolegów prosił o dodatkową rundę pytań, jednak prowadzący posiedzenie poseł Andrzej Halicki, przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych, zamknął spotkanie i podziękował zebranym za przybycie.
      • vice_versa Sowietyzacja życia publicznego w Polsce 30.06.10, 03:48
        W świetle tego co się stało zupełnie nowego wymiaru nabierają
        dotychczasowe stwierdzenia Komorowskiego. Polecam zapoznać się z
        dyskusją nad odwołaniem Comorrowskiego i JEGO wypowiedziami.
        Warto przypomnieć jak PO skandalicznie bagatelizowała ostrzelanie
        konwoju Lecha Kaczyńskiego. Dziś mamy już nie tylko prawo podejrzewać
        zamach, dziś tylko naprawdę szaleniec może twierdzić, że to są
        przypadki. A teraz popatrzmy KOGO Komorowski obarczał
        odpowiedzialnością za incydent:

        Cytat
        Sejm, 6 kadencja, 30 posiedzenie, 2 dzień (03-12-2008)

        13 punkt porządku dziennego:
        Poselski projekt uchwały w sprawie odwołania pana posła Bronisława
        Komorowskiego z urzędu Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej
        (druk nr 1402).

        Marszałek Bronisław Komorowski:

        Dzisiaj powiem państwu, że gdybym miał świadomość, że to tak ochoczo
        wywoła niezrozumienie, pewnie użyłbym innego określenia. Proszę
        jednak zwrócić uwagę, że to, co wiemy o incydencie w Gruzji,
        potwierdza dzisiaj moje słowa w 150%. Czy ktoś z państwa twierdzi
        dzisiaj, że to był zamach? Słyszałem wypowiedź pana prezesa, który
        mówił, że ktoś strzelał w powietrze albo w ziemię. Zgadzam się z tym.
        Chodzi tylko o to, że miałem odwagę pierwszy powiedzieć, że to
        nie był zamach.


        Kto tworzył taką atmosferę, że to była właśnie dzielna obrona przed
        zamachem? To przede wszystkim. Kto z państwa dzisiaj uważa, że
        gospodarz wizyty polskiego prezydenta, prezydent Gruzji był w
        porządku i zadbał w wystarczającym stopniu o przebieg wizyty i
        bezpieczeństwo pana prezydenta? Kto o to zadbał? Czy jesteście
        państwo pewni, że nie warto zadawać tych pytań?
        Ja z waszej
        strony tych pytań w ogóle nie słyszałem. (Poruszenie na sali) Czy
        państwo nie zauważyliście tego, że w kwestii zarzutu, który dotyczył
        sposobu zagwarantowania bezpieczeństwa pana prezydenta, w pełni
        potwierdza się wiedza, że nie zadbano o to. Nie zadziałały ani
        Kancelaria Prezydenta RP, ani ochrona pana prezydenta.
        Pojawiły
        się rzeczy nieprawdopodobne, które może się zdarzają, panie prezesie,
        w Afryce, na którą pan się powoływał przy formułowaniu wniosku o moje
        odwołanie. Może w Afryce tak, może w Afryce jest dopuszczalne, że
        prezydent jednego państwa podwozi zaprzyjaźnionego prezydenta
        drugiego państwa w miejsce niebezpieczne. Może to jest gdzieś
        przyjęte, że blokowana jest jego ochrona osobista. Może to jest
        gdzieś przyjęte, że nie protestuje ani szef Kancelarii Prezydenta RP,
        ani osoba odpowiedzialna za bezpieczeństwo prezydenta w czasie
        wyjazdu zagranicznego. Może to jest gdzieś przyjęte, ale chyba
        bardziej w Afryce niż w Polsce. (Poruszenie na sali) (...)

        Proszę państwa, dla mnie uwłaczające godności Polaka było to, że
        prezydent gruziński nieomal klepał polskiego prezydenta po plecach,
        mówiąc: macie dzielnego człowieka na czele państwa.
        Ten, który
        powinien zabezpieczyć, dać gwarancje bezpieczeństwa, powinien
        pilnować, żeby nie powstała sytuacja trudna albo śmieszna, prawie że
        z uśmiechem radosnym mówił: macie dobrego prezydenta
        . Ja sobie
        nie życzę, aby ktokolwiek traktował Polskę w taki protekcjonalny
        sposób, panie prezesie.
        (Oklaski)



        Ja się więc pytam:
        1. która to była próba z rzędu?
        2. czy Comorrowski zadaje TERAZ tego typu pytania w tonie świętego
        oburzenia?
        3. czy Prezydent Rosji Putin wraz z Premierem Rosji Miedwiediewem
        nie byli tymi którzy "powinni zabezpieczyć i dać gwarancje
        bezpieczeństwa" i
        4. czy Comorrowskiemu nie przeszkadza protekcjonalne traktowanie
        Polski DZISIAJ, już PO "katastrofie"???
        Bo na mój gust jest różnica między "nieomal klepaniem" przez Gruzina
        na które powoływał się Comorrowski a wylewnym padaniem Tuska i
        Comorrowskiego w ramiona Putina i Miedwiediewa.

        Fragment ten daje pojęcie o stopniu bezczelności w jaki używa się
        ironii i ośmieszenia, po to by głupiemu narodowi przed TV a głupim
        posłom w Sejmie zapewnić rozrywkę i dać powód do rechotania.
        Jednocześnie reprezentując interesy sowieckie bagatelizując powagę
        zamachu i dyskredytując Saakaszwilego dwa lata później padać w
        objęcia Rosjan na fali ogólnonarodowego pojednania nad grobem...


        HAŃBA! Hańba Wam, którzy w imię waszej "małej życiowej stabilizacji"
        wyrzekliście się myślenia czyje interesy reprezentuje Bronisław K.
        i jakim nieprawdopodobnym zbiegiem okoliczności tłumaczycie zbieżność
        jego wypowiedzi z radziecką polityką. Tak na Zakaukaziu jak i u nas.
        Hańba ślepym lemingom porzucającym swoją Wolność. Hańba za
        ignorancję, bo JUTRO KAŻDY Z WAS MOŻE BYĆ KOLEJNYM PROTASIUKIEM,
        KOLEJNYM ZIELONKĄ... Albo Wasze dzieci które na życie w takim
        systemie nie zasługują, bo ich rodzice nie dorośli do polityki i nie
        wywalczyli Wolności. Bo Kpiarstwo, Kpina i Rechot były WAŻNIEJSZE.
        Bo zawsze znajdziecie usprawiedliwienie byle kandydat wyglądał,
        machał rączką i się uśmiechał.

        Łamie konstytucję - bo wprowadza projekty ustaw regulujących ustrój
        i właściwość władz publicznych jako pilne pomimo że 123 Konstytucji
        zabrania- NIEWAŻNE. Premier mówi "mianowałem", "osobisty nadzór" nad
        Eugeniuszem Kilchem a okazuje się bez podstawy prawnej, a
        rozporządzenie wydawane jest dzień później przez Bogdana Klicha-
        NIEWAŻNE. Kontrakt gazowy na 28 lat dla Gazpromu- NIEWAŻNE.
        Zginął Prezydent a propaganda twierdzi że nieszczęśliwy wypadek, a
        polskie władze przekazują dowody Rosjanom- NIEWAŻNE. Rosjanie żądają
        przesłuchań rodzin polskich ofiar katastrofy, a prokuratura POLSKA
        zamierza DOSTARCZYĆ SOWIETOM HAKI NA WŁASNYCH OBYWATELI- NIEWAŻNE.

        To co W OGÓLE JEST DLA WAS WAŻNE???

        • dorota_3 Re: Sowietyzacja życia publicznego w Polsce 01.07.10, 15:13
          Znowu odpłynąłeś, Vice.

          Przypomnijmy ten incydent w Gruzji. "(...)wizyta Kaczyńskiego na
          gruzińsko-osetyjskim pograniczu nie była przewidziana w protokole.
          Prezydent Kaczyński wyjaśniał jednak wczoraj, że pojechał z
          Saakszwilim mało uczęszczaną drogą, by przekonać się, czy Rosjanie
          rzeczywiście przestrzegają porozumień pokojowych."
          www.wiadomosci24.pl/artykul/prezydent_lech_kaczynski_w_gruzji_strzelali_rosjanie_82077.html


          Prezydent RP postanowił na własnej skórze sprawdzić, czy
          Rosjanie przestrzegają porozumień... Wiem, że o zmarłych tylko
          dobrze lub wcale, więc może lepiej wcale...
          To nie był zamach. I cała reszta Twojego wywodu tym samym
          jest nietrafna.
    • potrawkazkrolika Re: zamach? 30.06.10, 10:36
      Najnowszy tekst z Gazety Polskiej:

      gazetapolska.pl/artykuly/kategoria/51/3263/to-byl-wyrok-smierci-dla-tu-154

      "Wieża w Smoleńsku podała pilotom Tu-154, gdy dolatywał do lotniska: „zejdźcie do 50 metrów”. Tak wynika z zeznań pilota Jaka-40, porucznika Artura Wosztyla, złożonych w prokuraturze (karta 1165), do których dotarli informatorzy „Gazety Polskiej”. Był to wyrok śmierci dla prezydenckiej maszyny."
      • rumun_navigator Re: zamach? 30.06.10, 11:44
        Kombinują jak konie pod górę. Najpierw na 100% miała być bomba, potem
        na 100% uszkodzenie silników, następnie na 100% zakłócanie pracy GPS.
        Teraz to... I zapewne pracują już nad schematem i opisem działania
        generatora mgły.
      • przycinek.usa Re: zamach? 30.06.10, 18:54
        Bardzo dobre pytania zadaje ten adwokat:

        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,8084127,Sa_juz_wnioski_o_przesluchanie_Tuska_i_Komorowskiego.html
        Zeby tylko pracownicy tej prokuratury nie zaczeli ginac w niewyjasnionych
        wypadkach drogowych.

        • rumun_navigator Re: zamach? 01.07.10, 11:53
          I żeby nie ożyli w jeszcze bardziej tajemniczych okolicznościach, tak
          samo jak słynny trup ze smoleńska.

          prawdaxlxpl.wordpress.com/2010/06/27/wywiad-z-trupem-ze-smolenska/
          • sevenseas Re: zamach? 01.07.10, 13:54
            Tutaj o troche o tym Safonienko , czy jak mu tam. Nie potrafie nic
            powiedziec o takich analizach bo sie na tym nie znam, ale link
            ciekawy.

            Link
            • przycinek.usa Re: zamach? 01.07.10, 17:18
              te wykresy pokazuja, ze to sa inne glosy. Czyli ze nieprawda jest, ze film
              nakrecil ten lakiernik. Ja w to wszystko nie wierze. Nie wiadomo komu wierzyc.
              • rumun_navigator Re: zamach? 02.07.10, 09:39
                Masz na tyle wiedzy żeby stwierdzić jednoznacznie, że nie są to te same
                głosy na podstawia jakiś tam wykresów, które prawdopodobnie pokazują
                tylko to, że dwie próbki zostały nagrane w różnych warunkach? Na filmie
                też sieciowi napinacze po "dogłębnych analizach" widzieli i słyszeli
                rzeczy takie, że warsztat Davida Icka się chowa smile Trochę powagi,
                Panowie, bo Was reptalianie zaczną prześladować.
                • przycinek.usa Re: zamach? 02.07.10, 17:06
                  ?
                  czego nie rozumiesz? Masz zupelnie rozne wykresy, z ktorych wynika, ze sa rozne
                  wykresy. Czy ja cos innego powiedzialem? Czy ja powiedzialem, ze wierze w te
                  analize? Autor uwaza, ze skoro sa rozne wykresy, to sa rozne osoby. Ja uwazam,
                  ze nie wiadomo komu wierzyc.

                  Gdyby probka glosow byla wiarygodna, (czego nie wiemy), to bez wzgledu na
                  "warunki" rozklad czestosci bylby podobny. Ale on nie jest podobny, wiec
                  mozliwe, ze jest cos zlego z probkami, albo faktycznie sa rozne glosy. Od tego
                  sa specjalisci, aby takie sprawy analizowac. Jednak najwyrazniej specjalisci
                  tego nie analizuja, bo im nikt nie powiedzial. he he he.
            • vice_versa Re: zamach? 01.07.10, 19:35
              Przecież to proste, że na informację MUSI być odpowiedź
              dezinformacyjna i to wystarczająco nagłośniona. Gdyby uznać że filmik
              przedstawiał prawdziwe zdarzenia to jest zupełnie niewiarygodne, że
              potem występowałby w TV i wypowiadał się dla "Nie". Ze strachu o
              życie. A podstawić kogoś z okolicy i nagrać mu filmik na komórkę to
              dla FSB kaszka z mleczkiem.

              Od początku filmik uważam za sowiecką "wrzutę". Z powodu
              uprawdopodobnienia faktycznego miejsca wypadku, istnienia ludzi i skupienia uwagi na filmiku. I pisałem o tym, że łatwość
              skompromitowania "teorii spiskowych" jest wtedy zupełnie oczywista, a
              na tym zależy i rosyjskim i polskim śledczym.

              Dla mnie zupełnie wystarczającym dowodem że zamach miał miejsce są
              zeznania pilota Jaka40 nakazujące schodzenie do 50m + zeznania
              kontrolera lotu mówiącego o 100m + brak tych komend w stenogramach.
              To jest 100% dowód na to, że zamach miał miejsce, a jak to zrobiono
              to już są szczegóły w które nie warto brnąć-było 1001 metod, 2002
              metod dezinformacji a ja nie jestem na tyle głupi by z 1001 bajek
              wierzyć akurat w tę jedną w którą władza chce byśmy uwierzyli.

              P.S.
              W przyszłym tygodniu spróbuję dotrzeć do fonicznego oryginału obrad
              podkomisji Infrastruktury w Mediatece Sejmu. To jest jedyne źródło,
              bo (UWAGA!) obrady podkomisji NIE SĄ protokołowane na co wielokrotnie
              zwracały uwagę organizacje "transparency", ze względu na zagrożenie
              jawności procesu legislacyjnego. Od czasów Rywina nie zrobiono z tym
              NIC. Specjalnie więc zepchnięto przesłuchanie Klicha do podkomisji.
              Ten link który dałeś, SevenSeas jest szokującym materiałem, normalnie
              widać rękę cenzora.
              • rumun_navigator Re: zamach? 02.07.10, 09:44
                > Dla mnie zupełnie wystarczającym dowodem że zamach miał miejsce są
                > zeznania pilota Jaka40 nakazujące schodzenie do 50m

                Stawiam dolary przeciw orzechom, że ta komenda urodziła się w głowach
                dziennikarzy GP, ale w sumie nawet jeśli nie to ciężko to nazwać
                zamachem o ile nikt nie stwierdzi jak Ruscy załatwili sobie tę mgłę smile
                • tartaczek Re: zamach? 02.07.10, 11:11
                  Tak samo jak Chinczycy zalatwili sobie snieg na terenach objetych susza. W Twoim
                  poscie zawarte sa az dwie dezinformacje.
                  • rumun_navigator Re: zamach? 02.07.10, 11:43
                    Taaa.

                    glosrydzyka.blox.pl/2010/04/Sluchaczka-Radia-Maryja-zrobili-mgle-w-Smolensku.html
                    Sorry, ale widzę, że pomyliłem się dużo wywołując postać Davida Icke.
                • vice_versa Re: zamach? 02.07.10, 13:48
                  Mam kilka pytań:
                  1. Co Cię skłania aby tutaj pisać?
                  2. Czy blog RM jest jedynym dostępnym źródłem wiedzy o technicznych
                  możliwościach wytwarzania mgły, a jeśli nie to w jakim celu go
                  cytujesz?
                  3. Rozumiem że zeznania Rumuna Navigatora na forum PiG są bardziej
                  wiarygodne niż zeznania pilota Jak-a 40 Artura Wosztyla w
                  prokuraturze, tak? W związku z tym mamy uznać zeznania o których
                  przeczytaliśmy w Gazecie Wyborczej są wymysłem dziennikarzy Gazety
                  Polskiej, tak? Dziękujemy za humoreski, jednocześnie na dalsze wpisy
                  polecam ten wątek:
                  forum.gazeta.pl/forum/w,17007,86206824,86206824,Troche_humoru_na_dzis_.html
                  • rumun_navigator Re: zamach? 04.07.10, 01:18
                    1. Bawie się, a co?
                    2. Blog RM jest dość wysoko w google: www.google.pl/search?
                    hl=pl&q=sztuczna+mg%C5%82a+smole%C5%84sk , a tekst dość dobrze oddaje
                    kuriozalność całego pomysłu.
                    3. Po prostu te rzekome wycieki wydają mi się szyte zbyt grubymi
                    nićmi i obstawiam, że z tym zejściem do 50m będzie jak z rozdawaniem
                    samochodów pod Kremlem. Zresztą- pażiwiom, uwidźiom, prawda?*

                    *Nawet jeśli te wycieki są prawdziwe(choć bardzo wątpie) to do
                    wniosku o zamachu jeszcze daleko.
                    • przycinek.usa Re: zamach? 04.07.10, 09:10
                      Nie mowi sie "wycieki". To nie po polsku. pozyjemy/zobaczymy natomiast oddales
                      zaskakujaco dokladnie. Chociaz moze nie powinienem byc zaskoczony? Teraz tylu
                      swietnie wyksztalconych Polakow na calym swiecie...

                      Biorac pod uwage awanture zwiazana z ujawnieniem zeznania Wosztyla, mozna z duza
                      doza pewnosci zakladac, ze to zeznanie bylo dokladnie takie, jak podali. Zreszta
                      juz prawie po wyborach. Niezaleznie kto je wygra juz od przyszlego tygodnia
                      awantura o katastrofe zacznie sie na nowo. Kaczynski moze przegra te wybory -
                      ale jesli przegra to juz nic nie bedzie miec do stracenia. Tak mysle. I mysle,
                      ze mam racje.
                      • dorota_3 Re: zamach? 04.07.10, 11:24
                        > pozyjemy/zobaczymy natomiast oddales zaskakujaco dokladnie.
                        Zaskakująco niedokładnie. Fonetycznie zapisane to brzmi: pażywiom
                        uwidim.
                        • przycinek.usa Re: zamach? 06.07.10, 17:56
                          dorota, a widzialas ty kiedy, aby ktos tak pracowicie wyszukiwal i wklejal
                          literki ź i ż? ź to pewnie polowa emigracji nawet nie wie jak napisac i skad wziasc.
                      • rumun_navigator Re: zamach? 04.07.10, 13:14
                        > Nie mowi sie "wycieki". To nie po polsku.

                        To, że kalka nie znaczy od razu, że do niczego. Jeśli ropa może
                        wyciekać to czemu informacje nie mogą. A pożyjemy/zobaczymy
                        rzeczywiście napiasałem niepoprawnie. Ty natomiast rozpocząłeś trzecie
                        zdanie w swojej wypowiedzi z małej litery? Możemy sobie wypominać
                        literówki i inne błędy, ale jaki ma to sens?
                        • vice_versa Re: zamach? 04.07.10, 15:09
                          > Bawię się A co?

                          I jak, dobrze się bawisz, wystarczająco wesoło i rechotliwie jest?
                          Sugeruję jednak wątek, który jest bardziej adekwatny dla Twoich
                          potrzeb. Ten wątek nie ma służyć prywatnej zabawie tylko dyskusji i
                          zbieraniu wiadomości z różnych źródeł. Jeśli tego nie rozumiesz to
                          m.zd. powinni Ci o tym przypomnieć admini.

                          > Możemy sobie wypominać literówki i inne błędy, ale jaki ma to
                          sens?

                          Jaki sens mają więc Twoje wypowiedzi- przyznasz banalne i nie
                          wnoszące nic konstruktywnego do sprawy? To, że MASZ już wyrobione
                          zdanie co miało miejsce a setki nowych faktów związanych ze śledztwem
                          i jego przebiegiem nie budzą w Tobie wątpliwości to tylko dowód jak
                          mocno propaganda przetrzebia szare komórki. Chcesz nas przekonać do
                          swojej wersji - zrób to, ale w taki sposób by przynajmniej część
                          dezinformacji i "przypadków" znalazła uzasadnienie. Masz już prawie
                          900 postów- wytłumacz zjawiska, zaskakującą sekwencję wydarzeń, a nie
                          zwyczajna demagogia. Tu są ludzie którzy poświęcili wiele godzin na
                          zbieraniu RÓŻNYCH informacji i zabawa w tym wątku jest co najmniej
                          nie na miejscu. Gdybyś zadał sobie choć trochę trudu aby sytuację
                          analizować NA POWAŻNIE, to może miałbyś coś ciekawego do powiedzenia.
                          A tak to wybacz, ale ciekawiej jest włączyć Tusk Vision Network.
          • szczurek.polny Kolejny oszołom i jego spiskowe teorie 02.07.10, 22:53
            Oszołomów i spiskowych teorii ci w Polsce dostatek, na tym Forum róznież, więc
            nie ma większego sensu, żebyś i ty Szanowny Gościu mnożył je bez potrzeby.

            Słuchaj, czy ty sądzisz, że ja naprawdę uwierzę, że w drobiazgowym śledztwie,
            prowadzonym z największą uwagą przez najlepszych fachowców z FSB, komitetu MAK,
            rosyjską prokuraturę, Edwarda Klicha i chyba nawet samego diabła czerwonego
            pominięto tak ważny dowód, jak film owego "Władimira Safonienko"? Że nikt z tych
            służb, absolutnie nikt nie był w stanie ustalić autora filmu, a dziwnym trafem
            zrobił to jakiś wcześniej nieznany Aleksander Liakin, a zaraz po nim dziennikarz
            z "Nie"? I co, nikt się nie zainteresował oryginałem filmu, chodził sobie ten
            Safonienko i różnym ludziom filmik z komórki pokazywał, a FSB miała tylko to, co
            z youtube'a ściągnęli, albo i nic nie miała?

            Wiesz, mi się wydaje, że ty się starasz tutaj ukradkiem rozsiewać pogłoski,
            jakoby śledztwo nie było prowadzone dostatecznie rzetelnie i jakoby strona
            rosyjska niezbyt przykładała się do wyjaśnienia okoliczności zdarzenia. A to
            bardzo niedobrze. Za takie rzeczy się przeprasza i to po rosyjsku.

            Dużo bardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem jest chyba takie, że redaktor z "Nie"
            przypalił sobie zioło przy biurku redakcyjnym w Warszawie i oto zjawił się przed
            nim lakiernik Safonienko we własnej osobie. W końcu "Nie" nie jest wydawnictwem
            słynącym z jakiegoś przesadnego szacunku dla prawdy.
            • rumun_navigator Re: Kolejny oszołom i jego spiskowe teorie 04.07.10, 01:04
              Ciekawi mnie skąd masz tak obszerną wiedzę dotyczącą tego co FSB robi
              lub nie robi? Raporty jakieś Ci przesyłają, albo coś?
            • przycinek.usa Re: Kolejny oszołom i jego spiskowe teorie 04.07.10, 01:21
              drobiazgowym śledztwie,
              > prowadzonym z największą uwagą przez najlepszych fachowców z FSB, komitetu MAK,
              > rosyjską prokuraturę, Edwarda Klicha i chyba nawet samego diabła czerwonego

              he he he.
      • przycinek.usa PROSBA - do wszystkich 30.06.10, 19:02
        Prosze wszystkich o wklejanie obszernych cytatow z linkowanych artykulow. Prosze
        o to dlatego, poniewaz zwykle zewnetrzne teksty sa usuwane i po jakims czasie
        linki przestaja dzialac, albo cale strony przestaja dzialac. Potem watek po roku
        czasu staje sie zupelnie nieczytelny i nie wiadomo o co chodzi. Natomiast ja
        cytuje cala te notke, bo uwazam, ze dalsza jej czesc jest nawet bardziej
        interesujaca. Przeciez faktycznie, jesli pilot Jaka mowi, ze bylo polecenie
        zejcia do 50, a nie ma tego w stenogramach, to jest sprawa oczywista, ze calosc
        jest sfalszowana. To jest duzo wazniejsze od tego, czy kontroler mowil 50, czy
        100 metrow. Bo kontroler mogl mowic co chce, mogl klamac, mogl nawet sam byc z
        FSB, ale protokoly musza zawierac wszelkie okolicznosci wydarzenia i jesli tego
        w nich nie ma, to jest to skandal. Nie mowiac juz o tym, ze jesli to byla
        transmisja, to powinna byc w czarnej skrzynce. Prawda?


        "Wieża w Smoleńsku podała pilotom Tu-154, gdy dolatywał do lotniska: „zejdźcie
        do 50 metrów”. Tak wynika z zeznań pilota Jaka-40, porucznika Artura Wosztyla,
        złożonych w prokuraturze (karta 1165), do których dotarli informatorzy „Gazety
        Polskiej”. Był to wyrok śmierci dla prezydenckiej maszyny.

        Porucznik Wosztyl słyszał słowa kontrolera wieży wydawane po rosyjsku pilotom
        Tu-154 w radiostacji pokładowej Jaka-40, który wylądował w Smoleńsku 10 kwietnia
        o godz. 7.22. Rosyjski kontroler wypowiedział je, gdy drugi pilot Tu-154, Robert
        Grzywna, podał na wysokości 80–70 metrów komendę: "odchodzimy". To dowodzi, że
        wieża kontrolna w Smoleńsku kierowała prezydencką maszynę do zderzenia z ziemią.
        Kontrolerzy na lotnisku Smoleńsk-Siewiernyj wiedzieli, że polski samolot był na
        fałszywej ścieżce schodzenia – był kierowany wprost w dolinę, głęboką na 60 metrów.

        Jak zeznał Wosztyl, rosyjski kontroler powiedział do pilotów prezydenckiego
        tupolewa: „jak na wysokości 50 metrów nie zobaczycie pasa, odlatujcie”. Wieża
        wiedziała, że widoczność w pionie w rejonie lotniska wynosiła wówczas zaledwie
        30 metrów. Zejście polskiego Tu-154 do poziomu 50 metrów oznaczało nieuchronne
        zderzenie ze zboczem kończącej się doliny. Gdy piloci dojrzeli przez gęstą mgłę
        wyłaniające się zbocze, byli bez szans. Tylko znakomite umiejętności pierwszego
        pilota Arkadiusza Protasiuka spowodowały, że maszyna nie rozbiła się od razu o
        zbocze, lecz udało mu się poderwać samolot na kilkanaście metrów. Ale zaraz
        tupolew stracił fragment skrzydła, co stało się początkiem dramatu. To jednak
        nie tłumaczy tak ogromnych zniszczeń samolotu po upadku z kilku metrów. Co stało
        się w samolocie przed jego uderzeniem w ziemię, dlaczego kabina pasażerska
        praktycznie zniknęła w wyniku wypadku, dziś jeszcze nie wiadomo.


        Zeznania polskiego pilota, co ciekawe, są w sprzeczności z zeznaniami Pawła
        Plusnina, kontrolera lotów w Smoleńsku. Zeznał on (karta 2538), według naszych
        informatorów, że zabronił schodzić pilotom Tu-154 poniżej 100 m. Zastanawiające,
        że ani komendy Rosjan, którą słyszał porucznik Wosztyl mówiącej o zejściu do 50
        metrów, ani nawet tej z zeznań rosyjskiego kontrolera mówiącej o 100 metrach,
        która byłaby dowodem dobrych intencji wieży, nie ma w stenogramach. Jest to
        kolejna przesłanka dowodząca, że stenogramy, podobnie jak całe niemal śledztwo,
        sfałszowano.


        Mijają trzy miesiące od katastrofy, a w śledztwie pojawia się coraz więcej
        niejasności. Tymczasem p. o nieżyjącego Prezydenta, Bronisław Komorowski, nic w
        wyjaśnieniu tej tragedii nie zrobił. Poza odznaczeniem rosyjskich milicjantów za
        ich poświęcenie w zabezpieczeniu miejsca katastrofy...


        (lm, gw)
        • przycinek.usa GW o zeznaniu Wosztyla 30.06.10, 19:27
          Wiecej na temat tego zeznania jest w notce w Gazecie tutaj:

          wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,8080281,Co_zeznal_porucznik_Wosztyl.html
          Mecenas Rafał Rogalski reprezentujący część rodzin ofiar katastrofy pod
          Smoleńskiem (w tym Jarosława Kaczyńskiego) uważa jednak, że "wiarygodność
          stenogramu i kopii nagrań od początku budziła wątpliwości i że od początku był
          zwolennikiem zweryfikowania tego materiału. Zdaniem Rogalskiego nie ma żadnego
          powodu, by przypuszczać, że Wosztyl może kłamać. - A jeżeli jego zeznania
          okazałyby się prawdziwe, to by znaczyło, że strona rosyjska co najmniej mataczy
          w tej materii
        • rumun_navigator Re: PROSBA - do wszystkich 01.07.10, 14:40
          > Prosze wszystkich o wklejanie obszernych cytatow z linkowanych
          artykulow.

          Może lepiej skorzystać z tego? backupurl.com/
          • przycinek.usa Re: PROSBA - do wszystkich 02.07.10, 17:09
            to jest bardzo dobry link, teraz pytanie, czy ktokolwiek bedzie go stosowac.
    • stoje_i_patrze projekt uchwały Kongresu w sprawie międzynarodoweg 04.07.10, 11:04
      projekt uchwały Kongresu w sprawie międzynarodowego śledztwa katastrofy
      lotniczej w Smoleńsku
      zezorro.blogspot.com/2010/07/dzien-niepodlegosci.html
      • stoje_i_patrze Re: projekt uchwały Kongresu w sprawie międzynaro 04.07.10, 11:18
        Gorąco zachęcamy do przesłania podziękowań kongresmenowi na adres:
        Pete.King@mail.house.gov

        smolensk-2010.pl/2010-07-04-smolensk-w-kongresie-usa.html
    • stoje_i_patrze Rozmowa w spraiwe 50m z tvn4 06.07.10, 09:59
      www.tvn24.pl/-1,1663248,0,1,dostalismy-zgode-na-50-metrow-tu_154-i-il-tez,wiadomosc.html

      "Dostaliśmy zgodę na 50 metrów. TU-154 i Ił też"
      Najważniejsze informacje
      RSS
      Kanały RSS

      Tagi: katastrofa, lotnictwo, śledztwo
      18:35, 05.07.2010 /tvn24.pl
      "Dostaliśmy zgodę na 50 metrów. TU-154 i Ił też"
      TECHNIK JAK-A: NASZE SŁOWA WIARYGODNE, CZY STENOGRAM
      "Dostaliśmy zgodę na 50 metrów. TU-154 i Ił też"
      Fot. EastNewsKatastrofa prezydenckiego samolotu miała miejsce 10 kwietnia pod
      Smoleńskiem
      Czy kontroler z wieży w Smoleńsku zezwolił załodze prezydenckiego Tupolewa zejść
      do wysokości 50 m w czasie tragicznego lotu 10 kwietnia? Remigiusz Muś, technik
      pokładowy Jaka 40, który wylądował tego dnia w Smoleńsku utrzymuje, że tak
      właśnie było. W ekskluzywnym wywiadzie z tvn24.pl Muś twierdzi, że słyszał
      rozmowę (komunikację) między Tu-154 i kontrolerem siedząc w kabinie Jaka, już na
      lotnisku.

      W wywiadzie Muś potwierdza, że polskie załogi wiedziały, iż na lotnisku w
      Smoleńsku obowiązuje 100 m jako minimalna wysokość do podjęcia decyzji o
      lądowaniu (tzw. wysokość decyzji). Piloci nie mieli prawa zejść niżej i na
      takiej wysokości decyzję o lądowaniu podjęła właśnie załoga Jaka. Dlaczego
      Tupolew, wbrew obowiązującym przepisom zszedł poniżej 100 m i czy miała na to
      wpływ rozmowa z wieżą, która według naszego rozmówcy miała miejsce na kilka
      minut przed katastrofą – będzie musiało wyjaśnić śledztwo.

      CAŁA ROZMOWA

      tvn24.pl: Godzina 08:37:01. Ostatnie zdanie, które członek załogi JAKa-40
      wypowiada przez radio do dowódcy TU-154: „Arek, teraz widać 200 (metrów –
      red.)”. To pańskie zdanie?

      Remigiusz Muś (technik pokładowy JAKa-40): Tak, to jest ostatnie, co w ogóle
      przez nasze radio do nich wyszło. Nawet nie przechodziłem już na częstotliwość
      123,45, która jest taką umowną częstotliwością do pogaduch, zwykle nieokupowaną
      przez jakiś radar, czy kogoś, kto prowadzi.

      Porucznika Artura Wosztyla (pierwszego pilota, który rozmawiał wcześniej z
      dowódcą Tu-154 – red,) nie było już wtedy w samolocie?

      Nie. Ja też wyszedłem na około dwie minuty, na tę ostatnią fazę lądowania, żeby
      nasłuchiwać jak lądują. Porucznik Wosztyl rozejrzał się i powiedział: „Nie,
      teraz to już w ogóle nic nie widać. W tych warunkach to się chyba nie da
      wylądować. Może lepiej żeby nie lądowali?”. Mgła wchodziła na lotnisko takimi
      pasami. Wtedy to był moment, że nie było widać już drzew, które stały obok nas.
      Ja na to: „Dobra, to wrócę”. Wróciłem i powiedziałem o tych 200 metrach.
      Odpowiedzieli: „Dzięki”.

      Wcześniej siedział pan w kabinie pilotów? Z kim?

      Od pewnego momentu już tylko sam. Artur i Rafał Kowaleczko (drugi pilot – red.)
      byli na początku, później siedzieli w saloniku. Ja w kabinie nasłuchiwałem przez
      radio, co się dzieje.

      A czy któryś z was widział, jak próbował lądować rosyjski Ił?

      Tak, przy pierwszym nieudanym podejściu Iła tylko ja byłem na zewnątrz. Chłopaki
      obserwowali to przez okienka w samolocie. Powiedziałem: „Chodźcie, może jeszcze
      raz podejdzie. I podszedł”.

      Jak te podejścia wyglądały?

      Pierwsze było jakieś 15 minut po naszym lądowaniu. Wyszli niemal idealnie nad
      pas, ale nie centralnie. To jest duży samolot, więc musi dokładnie wycentrować.
      Pas miał szerokość 50 metrów. Nam było łatwiej. Nasz JAK ma rozpiętość skrzydeł
      25 m. Dlatego my mogliśmy lądować nawet na połówce pasa, a niekoniecznie na
      centralnej linii.

      A Tu-154?

      Podobnie jak Ił. Tu-154 ma rozpiętość skrzydeł 37,5 m. (Jeśli nie wyjdzie
      dokładnie na pas) też musi „dogiąć” żeby być idealnie nad linią centralną. Ił
      „doginał” – moim zdaniem – dosyć brawurowo. Skrzydła nad trawą były na wysokości
      około 3 metrów i to z dużymi przechyleniami. W końcu zrezygnował i odszedł. To
      pierwsze podejścia wyglądało dosyć dramatycznie.

      Odczekaliśmy 10 minut i usłyszeliśmy, że podchodzi drugi raz. Wyszliśmy wszyscy,
      razem z naszą stewardessą. Tym razem jednak Rosjanie zupełnie nie trafili w pas.

      My staliśmy na drodze kołowania oddalonej od niego o ok. 70 metrów. Ił wyszedł
      niemal dokładnie nad nami. Wiedział, że nie jest nad pasem, więc przed przelotem
      nad naszym JAK-iem już miał obroty startowe i nie kombinował tylko odlatywał. Ta
      cała sytuacja z Iłem zaniepokoiła nas bo pomyśleliśmy tak: to jest samolot z
      tego lotniska, swojacy. A mimo to nie wylądowali. Co będzie z Tupolewem?

      W stenogramach, między trzecim a czwartym zakrętem Tu-154 jest siedem kolejnych
      niezrozumiałych wypowiedzi niezidentyfikowanych osób/osoby. Wtedy był Pan w
      kabinie JAK-a, czy już na zewnątrz?

      Tuż przed tym momentem wyszedłem z kabiny i wszyscy – jak mówiłem na początku –
      stanęliśmy przed naszym samolotem. Po chwili wróciłem donieść o tej 200-metrowej
      widoczności i znów wyszedłem.

      A słyszał Pan jeszcze komunikat wieży tuż po trzecim zakręcie TU-154: „Polski
      101, i od 100 metrów być gotowym do odejścia na drugi krąg”?

      Tak, ale ja słyszałem „50”. Tak mówiłem kolegom tuż po katastrofie i nadal tak
      twierdzę. Pamiętam też, że Ił również dostał od kontrolera komendę „50 metrów i
      być gotowym do odejścia”. Podczas pierwszego i drugiego podejścia.

      Przysłuchiwał się Pan rozmowom wieży z dowódcą Iła?

      Tak, ale to byli dwaj Rosjanie i często mówili niezrozumiale dla mnie. Ciężko
      było słuchać tej korespondencji. Tamtej komendy jestem jednak pewien.

      Zresztą to jest do sprawdzenia, bo na naszym (JAK-a) magnetofonie, który miałem
      okazję raz później przesłuchać w obecności żandarmów, nagrana jest cała
      korespondencja Iła z wieżą. Po tym jak Rosjanie odeszli na inne lotnisko
      magnetofon, tak jak wiele innych odbiorników, wyłączyliśmy. Byliśmy tam bez
      akumulatorów a nie wiedzieliśmy, czy dojedzie zasilanie lotniskowe. Później
      włączyliśmy już tylko naszą radiostację, bez magnetofonu. Szkoda.

      Według stenogramów z czarnych skrzynek, kontroler wydaje po raz pierwszy komendę
      „101 horyzont” dokładnie w tej samej sekundzie, w której nawigator podaje
      wysokość 50 metrów.

      I ja właśnie słyszałem jak mówił wcześniej, że najniżej mogą zejść na 50 metrów
      i być gotowi odlecieć, jeśli nie zobaczą pasa. Nie na 100. Teraz: czy nasze
      słowa są bardziej wiarygodne, czy stenogram?

      Dwóch różnych komend kontrolera, który by raz mówił „bądźcie gotowi do odejścia
      przy 100 metrach”, a w innym momencie „bądźcie gotowi przy 50 metrach” Pan nie
      słyszał?

      Nie, nie słyszałem. Była jedna komenda.

      I jedyną osobą, poza kontrolerem i dowódcą TU-154, który ją słyszał był właśnie Pan?

      Tak. Artur i Robert mogli tylko potwierdzić moją wersję. Jeśli kontroler
      wszystkich traktował równo, to logiczne, że im też wydał komendę z wysokością 50
      metrów.

      A jak było z wami, tzn. z lądowaniem Jaka-40?

      Nam również kontroler powiedział, że mamy zejść do wysokości 50 metrów.

      Zeszliście?

      W przypadku tego lotniska, zgodnie z procedurą, można zniżyć się do wysokości
      100 metrów. Dalej lot poziomy i ani metra niżej. My zrobiliśmy dokładnie tak –
      jakiś czas lecieliśmy poziomo na wysokości 100 metrów. Do momentu, kiedy
      zobaczyliśmy bramkę z APM-ów (wielkie reflektory na ciężarówkach rozstawione po
      prawej i lewej stronie pasa, przed nim; świecą w stronę nadlatującego samolotu –
      red.). Ich światło było widoczne z dosyć dużej odległości. Pomogły nam
      znakomicie. Spokojnie skorygowaliśmy lot w prawo, żeby znaleźć się między nimi.

      Tyle tylko, że JAK-40 dopuszczał przy 2,5 km długości pasa smoleńskiego lotniska
      możliwość, żebyśmy nad jego progiem mieli sporą wysokość a i tak wylądowali.
      Gdyby Tupolew był 80 metrów nad początkiem pasa, to prawdopodobnie na tych 2,5
      km załoga by nie przyziemiła. Musieli być niżej.

      Czy Pan, albo któryś z cz
      • stoje_i_patrze 2 06.07.10, 09:59
        Tak. Kiedy wyszliśmy z czwartego zakrętu i zameldowaliśmy, że jesteśmy na prostej.

        Kontrolerzy ze Smoleńska mieli zeznać, że nie wydali waszemu JAK-owi zgody na
        lądowanie. Uzyskaliście ją, czy nie?
        Tak. Kiedy wyszliśmy z czwartego zakrętu i zameldowaliśmy, że jesteśmy na prostej.

        Porównując to do sytuacji Tu-154: to był mniej więcej ten moment, kiedy w
        stenogramach występuje po sobie tych siedem niezrozumiałych wypowiedzi?

        No tak. Im został jeszcze czwarty zakręt, ale po pierwsze w przypadku Tu-154
        trzeci i czwarty to był praktycznie jeden element – nie robi się między nimi
        wyrównania. Poza tym to jest większa i szybsza maszyna. Mogli się wcześniej
        dogadać, lub nie dogadać, na lądowanie. Tych komend w stenogramach brakuje
        najbardziej. Zaznaczam, że nie wiem, co zostało wypowiedziane w tych siedmiu
        niezrozumiałych komendach. Wiem, co powinno paść: zgoda, albo niezgoda na
        lądowanie. Wiadomo tylko, że kontroler sprowadzał ich nadal.

        Jak wyglądała wasza korespondencja z wieżą w Smoleńsku? Nie było problemów ze
        zrozumieniem komunikatów?

        Na początku, jak byliśmy jeszcze daleko, kontroler mówił trochę niezrozumiale.
        Ale jak kilka razy Artur powiedział mu, żeby powtórzył, zaczął mówić wyraźnie.
        Później wszystko wyglądało już normalnie. Byliśmy też dosyć dobrze przygotowani.

        Może, w porównaniu z lądowaniem na innych rosyjskich lotniskach, tutaj
        rzeczywiście było trochę gorzej, ale do zniesienia. W przypadku naszego
        podejścia nie było żadnych niejasności. Tyle tylko, że my sami wybraliśmy lot
        poziomy od 100 metrów aż do momentu zobaczenia bramki i wejścia w nią.
        A to, że kontroler powiedział 50 metrów... Dobrze, my mieliśmy kartę podejścia,
        na której były minima tego lotniska. Zgodnie z nią nie mogliśmy zejść niżej niż
        100 metrów. I tak po prostu zrobiliśmy. A jeśli chodzi o Tupolewa, to naprawdę
        nie mam pojęcia, dlaczego oni zniżali się poniżej 100 metrów. I dalej - poniżej 50.

        Dlaczego kontroler – skoro karta wyraźnie określała minima lotniska w tych
        warunkach – miał pozwolić wam, Iłowi i TU-154, na zejście o 50 metrów niżej, niż
        było to zapisane na karcie?

        No właśnie. Przedruki karty otrzymaliśmy z ambasady. Byliśmy przygotowani,
        mieliśmy współrzędne środka lotniska, które dodatkowo można było wprowadzić do
        GPS-a. Stąd dysponowaliśmy dosyć dokładną odległością. Ale GPS wyprowadzał nas w
        lewo, a radiolatarnie w prawo. No więc lecieliśmy wypadkową. Gdy zobaczyliśmy
        światła APM-ów, tak jak mówiłem, trzeba było „dogiąć” w prawo.

        Ostatnio usłyszałem sugestię, że nasze karty podejścia nie są najaktualniejsze,
        że istnieją nowsze. Jeśli nawet tak jest, to nie otrzymaliśmy ich i lądowaliśmy
        – tak jak Tupolew – według kart, które mieliśmy w Pułku. Opatrzone są one datą
        „2006 r.”.

        Przed kwietniowymi lotami pytaliśmy stronę rosyjską – przez nasze MSZ – czy są
        uaktualnienia. Otrzymaliśmy odpowiedź, że nic się nie zmieniło (potwierdził to w
        rozmowie z tvn24.pl rzecznik MSZ Piotr Paszkowski).

        Dlaczego zatem GPS wszystkich wyprowadzał na lewo? Przecież Tu-154 też schodziło
        na lewą stronę. Ił dwukrotnie tak samo.

        Kto odpowiada za to, żeby karty były w kabinie podczas lotu?

        Karty podejścia załatwia drugi lotnik. U nas był to Rafał. Przed kwietniem
        wykorzystywaliśmy je ostatni raz w 2009 roku. Na pewno ani razu nie było tam
        liczby „50”. Dlatego pomimo uwag kontrolera my zrobiliśmy po swojemu, czyli
        bezpieczniej.

        Może współrzędne GPS-a w tych nowszych kartach są inne? Może jednak mieliśmy
        niewłaściwe?

        Rozmawiał Łukasz Orłowski

        ZOBACZ Z JAKĄ KARTĄ LĄDOWALI 10 KWIETNIA

        Od redakcji:

        Piloci Jaka-40 oraz Tu-154 dysponowali 10 kwietnia kartą podejścia lotniska
        Smoleńsk-Siewiernyj o bardzo zbliżonej jakości do tej, którą przedstawiamy w
        formacie PDF.

        Karta podejścia określa – mówiąc najprościej – jak powinna wyglądać droga
        lądowania. Karty takie muszą być i są aktualizowane. Ich aktualność jest o tyle
        ważna, że lotniska zmieniają częstotliwość łączności radiowej, dochodzą nowe
        urządzenia nawigacyjne bądź po prostu zmienia się nazwa lotniska.

        Karty podejścia zawierają także współrzędne GPS najważniejszych punktów
        nawigacyjnych. Załoga wprowadza te dane do urządzeń pokładowych przed
        rozpoczęciem podejścia.

        Na czwartej stronie karty, którą dysponowali 10 kwietnia piloci Tu-154 i
        Jaka-40, znajduje się tabela pokazująca minimalne warunki atmosferyczne, przy
        jakich można lądować w Smoleńsku. Dane te są zawsze przypisane do konkretnego
        lotniska i zależą między innymi od jego wyposażenia. Na karcie podejścia
        lotniska Smoleńsk-Siewiernyj minimalne warunki określono jako 100/1000 - czyli
        100 metrów widoczności pionowej i 1000 metrów widoczności poziomej. Dla
        helikopterów i niżej wyszkolonych pilotów wskazano 100/1500. Według Musia,
        polskich pilotów Jaka i Tu-154 obowiązywały takie właśnie minima: 100 metrów
        widoczności pionowej i 1500 poziomej. W chwili katastrofy widoczność pionowa
        wynosiła 0 – 30 metrów, zaś pozioma, według wieży 400, a zdaniem Musia – 200 metrów.

        Komentarz pułkownika Tomasza Pietrzaka, byłego dowódcy (w latach 2007-2008) 36.
        Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego:
        - Karta podejścia jest dokumentem niezbędnym dla pilota do przygotowania się do
        lądowania. Zawiera ona graficznie przedstawione procedury podejścia, opisane
        wartościami liczbowymi takimi jak: prędkość, wysokość podejścia, minimalne
        wysokości zniżania i decyzji, itp. Ostatecznie pilot sam ocenia zawarte w nich
        dane, dobierając je do kategorii swojego samolotu i wówczas podejmuje decyzję
        dotyczącą lądowania.

        ŁOS//mat/k
        • qte_r Re: 2 06.07.10, 13:06
          Nie wierzę w zamach.
          Śledziłem dyskusję na forum lotniczym lotnictwo.net.pl/forum.php
          gdzie występują pasjonaci lotnictwa oraz piloci różnego autoramentu ale
          niewątpliwie mający większe pojęcie o kwestiach lotniczych niż przeciętny
          forumowicz --------------

          i doszedłem do wniosku że przyczyna była na własne życzenie załogi i dysponenta
          TU 155 M .
          • sevenseas Re: 2 06.07.10, 16:56
            Z tego co tam pisza absolutnie nic nie wynika. Tam sa sami "swietni
            piloci" , a zaloga ktora leciala do smolenska tego dnia to sa
            amatorzy.
            Dyskusja o JAKIEJKOLWIEK innej przyczynie niz blad zalogi, spotyka
            sie z silna dezaprobata ze stony adminow i "pasjonatow".
            Tamci panowie dyskutuja przy zalozeniach ze stenogramy sa
            prawdziwe, a piloci Jaka-40 klamia. Panuja tam twierdzenia ze
            np. "kpt. Protasiuk ZAPOMNIAL ze TU-154 ma wieksza bezwladnosc od
            mysliwca i potrzebuje wiekszej wysokosci przy probie zejscia pod
            podstawe chmur tzw. "szczurze" . Jest tam wiele tez ktore sobie
            przecza nawzajem, a nikt tego nie podwaza pomimo ze sa "pasjonatami
            lotnictwa" a takze pilotami.
            Tamto forum to miejsce aby zapytac o konkretne instrumenty
            pokladowe i ich dzialanie oraz procedury.


            ps. Bardziej nas interesuje abys podwazyl lub potwierdzil tezy
            panujace na forum, to co sie pisze na innych forach to ich sprawa.
            Zreszta odrywanie tego wypadku/zamachu od geopolityki i dyskusja o
            tym mija sie z celem. Bo ja powiem tym "pasjonatom" ze byly 2 Tu-
            154, i wszystko bedzie sie zgadzalo z ich tezami, tzn. ze
            byl "szczur" a Protasiuk popelnil blad. Podczas gdy to mialo tak
            wygladac. Zreszta nawet nie odsluchalismy CVR tylko widzielismy
            stenogramy i cholera wie co na nich jest. Zapis audio i lotu by duzo
            powiedzial, ale z jakiegos powodu nie sa udostepnione.

            ps2. przepraszam za bledy pisalem "na kolanie".
            • rumun_navigator Ależ wynika! 06.07.10, 17:41
              Pozwolenie zejścia do 50m otrzymały więc trzy samoloty. Z tego tylko
              powodu nie mogą być prawdziwe opinie takie jak ta:

              Dla mnie zupełnie wystarczającym dowodem że zamach miał miejsce są
              zeznania pilota Jaka40 nakazujące schodzenie do 50m


              Poza tym "nakaz" to co innego niż "pozwolenie" i najwyraźniej obie
              strony popełniły błąd - kontroler pozwalając, a pilot stosując się.
              Ponadto pojawia się wątek GPS znoszącego w lewo. Czy gdyby lecieli
              poprawnie to też znaleźliby się w tym wąwozie?
          • przycinek.usa ? 06.07.10, 18:15
            > Nie wierzę w zamach.

            Jestem przekonany o zamachu. Pasjonaci lotnictwa beda mieli mnostwo pracy z
            przekonaniem mnie, ze bylo inaczej. Pasjonaci lotnictwa z pewnoscia potrafia
            wytlumaczyc dlaczego nie zebrano czesci tego TU154 i dlaczego ciagle ktos
            probuje zniszczyc dowody. I cale mnostwo innych kwestii, o ktorych nie ma sensu
            pisac, bo watek juz je zawiera w innych miejscach. Mialy byc upublicznione
            informacje ze skrzynek i co?
            • rumun_navigator Re: ? 06.07.10, 18:28
              To może małe podsumowanie? Dlaczego według Ciebie był to zamach? Tak w
              paru zdaniach?
              • przycinek.usa Re: ? 06.07.10, 19:24
                Zakladam, ze nie pytasz o przyczyny dla ktorych tak uwazam, bo jest ich pelno w
                tym watku. A dlaczego zamach? A skad moge wiedziec? przeciez nie wiadomo po co
                to bylo! na pierwszy rzut oka to jeden wielki bezsens. nikt na tym nie
                skorzystal. Wiec pytanie "dlaczego" jest zupelnie nie do odpowiedzenia. Moze
                zemsta? Moze zabawa? Wbrew pozorom takiej rzeczy nie mozna wykluczyc, bo rozne
                rzeczy ludzie robia dla zabawy. A czy wiadomo kto to zrobil? Nie wiadomo. Nic
                nie wiadomo. Dlatego jest calkowicie zrozumiale, ze mnostwo ludzi wierzy, ze to
                byl wypadek, albo glupota pilotow, albo brawura. Ale wystarczy jeden szczegol,
                jeden niepasujacy do tego dowod i po prostu trzeba zmienic zdanie. Jesli to byl
                wypadek to wszystkie okolicznosci musza wskazywac, ze to byl wypadek. Jesli
                jednak jest jakas okolicznosc, wystarczy, ze tylko jedna, ktora wskazuje
                odmiennie, to oznacza, ze to nie byl wypadek. A takich okolicznosci bylo
                mnostwo. Co interesujace - jest tych okolicznosci coraz wiecej.
                Ja patrze na to zupelnie obiektywnie - poniewaz patrze na to z zewnatrz. To jest
                bardzo podobna sytuacja z 9/11. Kazdy patrzacy na to obiektywnie z zewnatrz
                widzial luki w oficjalnej wersji wydarzen.
                Teraz takie same luki bedziecie odkrywac w sledztwie ze Smolenska.
                I do samego konca, byc moze przez kolejne 20 lat beda w Polsce ludzie, ktorzy
                beda wierzyc w wypadek. Tak samo jak u nas w USA ludzie wierza, ze 9/11 to byl
                atak terorystyczny. Ludzie naprawde w to wierza. Wierza w te wszystkie alkaidy,
                noze do ciecia kartonu, paszporty spadajace z nieba i samoloty padajace na
                pentagon. Ludzie tutaj nawet wierza w pozar budynku numer 7. Co ja mowie, ludzie
                nawet do dzisiaj nie wiedza co to byl za budynek numer 7.

                Dlatego takie sledztwa powinnym byc robione rzetelnie i dokladnie.
                Aby potem nie mozna bylo nikomu nic zarzucic. A co sie robi? No wlasnie. A
                propos, czy archeolodzy juz wyjechali? Znalezli cos?
                Co tam slychac w Smolensku? Kopia, kopia? -)

                A szczatki Tupolewa juz na zlomie? Przetopili? Nie? A dlaczego? Przeciez u nas w
                2001 zaraz zabrali pyl i stal i wywiezli na zlom. 3 tygodnie im to zajelo a bylo
                tego dziesiatki tysiecy ton. A u was nie moga jednego tupolewa wywiesc i
                przetopic? To co to za sledztwo?

                Ale ci list napisalem, he he he, cieszysz sie?
                • rumun_navigator Re: ? 06.07.10, 19:38
                  Wiesz, z okolicznościami jest tak jak z tymi rozmazanymi plamami na
                  księżycu - jeśli chcesz zobaczyć w nich ufoludka, to zobaczysz
                  ufoludka. A jak rozmazanych plam jest dużo, to życia na księżycu można
                  przyjąć za pewnie. Okoliczność to jeszcze nie dowód, a nawet nie
                  poszlaka.

                  • rumun_navigator Re: ? 06.07.10, 19:40
                    A w ogóle to wyraziłem się nieprecyzyjnie. Nie chodziło mi tyle o
                    przyczyny zamachu, co o Twoim zdaniem najważniejsze "okoliczności". Tak
                    ważne, że mogą kandydować do miana dowodu.
                    • przycinek.usa Re: ? 06.07.10, 20:02
                      Ciesze sie, ze dostrzegasz swoje bledy, to duzy plus. Sceptycyzm powinien pomoc
                      ci dostrzec te niejasnosci en masse, ze sie tak wyraze.

                      Ja na przyklad dam ci pewien przyklad z zycia, przyklad prawdziwy, oparty na
                      wydarzeniach rzeczywistych. Otoz w jednej malej miejscowosci jest kancelaria
                      adwokacka, ktora specjalizuje sie w wypadkach drogowych. Miejscowosc jest
                      malutka, a specjalisci od wypadkow maja wielkie majatki. Jedno z kluczowych
                      pytan jest skad maja oni takie majatki? Okazuje sie, ze wiekszosc ich dochodow
                      wynika z jednego malego skrzyzowania ze znakiem pierwszenstwa przejazdu, gdzie
                      jest tak jak w tym smolensku, dolinka i gorka - wyjazd z podporzadkowanej,
                      prosto pod gorke, a na skrzyzowaniu wielkie swiatlo. I co sie dzieje? W
                      normalnych warunkach nic sie nie dzieje, bo na skrzyzowaniu sa wielkie lampy, a
                      przed skrzyzowaniem rzad lamp sodowych. Wszystko widac jak na dloni. Ale jakims
                      sposobem, w momencie kiedy pada deszcz, zwykle wieczorem, kiedy jest dosyc
                      ciemno - ktos w zakladzie energetycznym wylacza ten rzad swiatel i wtedy nie
                      widac znaku podporzadkowania ruchu i co interesujace - uksztaltowanie terenu
                      jest takie, ze ta droga wyglada jakby byla glowna a nie konczyla sie. I tam
                      dochodzi do regularnych dwonow. I oczywiscie to sa wszystko wypadki, bo przeciez
                      trzeba dostosowac sie do warunkow itp. He he he. Tyle, ze ja tam mam kolege.
                      Starego kumpla z ktorym niejedno widzialem. I ten moj kolega, jak kiedys z nim
                      ostro popilem wyznal mi w tajemnicy, ze oni maja uklad z zakladem energetycznym.
                      Oni z tego zyja, bo jak ktos z daleka jedzie, to potem holowanie wraka idzie w
                      tysiace a kancelaria adwokacka ma z tego setki tysiecy obrotu. Uklad jest taki,
                      ze ktos wylacza prad jak jest deszcz. Potem ten prad jest zaraz wlaczany, jak
                      sie na radio zrobi wrzawa, ze jest wypadek. I wypadki sa caly czas.

                      I dlatego to pisze, ze chocby tam bylo stu agentow FSB i oni wszyscy murem stali
                      i gadali, ze oni tylko sa po to, aby zabezpieczac i obserwowac, to ja mam takie
                      prawo, aby w to wszystko nie wierzyc.
                      A moze oni wylaczyli prad?
                  • przycinek.usa Re: ? 06.07.10, 19:44
                    wiesz, mow za siebie, ja nie widuje ufoludkow, zwlaszcza w trakcie dyskusji o
                    Smolensku.
                    • rumun_navigator Re: ? 06.07.10, 21:04
                      To był tylko przykład tzw. błędu atrybucji, który moim zdaniem w
                      "spiskowych" dyskusjach o smoleńsku jest bardzo często popełniany
                      • przycinek.usa Re: ? 07.07.10, 01:18
                        zaraz, a czy to nie jest tak, ze blad jest popelniany przez sceptykow teorii
                        spisku przez brak wyraznego motywu? Sformuluje to tez inaczej - sceptycy teorii
                        spisku, czyli zwolennicy teorii wypadku uwazaja tak poniewaz nie dostrzegaja
                        wyraznego motywu.

                        Milosnicy filmow o tradycyjnej mafii widzieli z pewnoscia sceny w ktorych
                        zabojcy uswiadamiaja swoje ofiary zanim wpakuja im kule w leb. Ta czesc
                        uswiadamiania jest dla zabojcow niezwykle istotna, bo kto to widzial, aby jakis
                        mafiozo zginal nie wiedzac za co.

                        Oczywiscie wszyscy naokolo zachodza w glowe za co i dlaczego.

                        No ale nie mamy do czynienia ze sprawa prosta, tylko skomplikowana w ktora
                        wmieszal sie jak wiemy sam Putin, co jest wyrazem wielkiej wagi tej sprawy.
                        Jesli wiec ktos komus cos powiedzial, to raczej w ucho i po cichu, i wszyscy
                        naokolo musza sie tylko domyslac.

                        A mnie sie przypomnial kolejny przekret. Tak sie sklada, ze jak czlowiek zyje
                        odpowiednio dlugo to ilosc przekretow o ktorych sie wie jest dosyc znaczna i
                        mozna przyklady prawdziwe mnozyc. Tak wiec kolejny przyklad z zycia, prawdziwy,
                        absolutnie rzeczywisty, majacy miejsce i dotyczy centrali telefonicznych. Otoz
                        jeden z moich licznych kolegow, z ktorym wypilem w zyciu moze wodki mial taki
                        pomysl na zycie - kupowal w weekend gazete i patrzyl na ogloszenia telefoniczne
                        agencji towarzyskich. I patrzac na takie ogloszenia wybieral sobie kilka
                        numerow. I na przyklad majac dyzur w sobote wylaczal taki numer wieczorem. No i
                        koledzy z agencji towarzyskiej dostawali kota, bo koszty sa, ogloszenie jest,
                        panienki gorace, tylko nie ma klientow, bo telefon odlaczony. I awantura.
                        Poniewaz zas w tepsie byla konkretna hierarchia zalatwiania spraw dochodzilo do
                        takiej rozmowy pomiedzy klientem i moim kumplem - telefon nie dziala, kiedy
                        naprawicie? - nie wiem, tu jest powazna awaria, nie ma pradu a technik tylko
                        jeden i ma mase pracy. - na ale ja musze - panie, wszystko kosztuje, a my nawet
                        nie mamy tutaj oswietlenia, poczekacie do poniedzialku i sie naprawi - ale ja
                        musze, ile to bedzie kosztowac? - panie, to sie tak nie da, to trzeba ze dwoch
                        technikow i swiatlo - dobra, 500 wystarczy? - za piec stow, to ja nie chce z
                        roboty wyleciec, poczekaj pan do poniedzialku - dam kolo i napraw pan ten
                        telefon dzisiaj - dobra, zaraz, ale kolo z gory? - Zalatwione, gdzie dostarczyc
                        pieniadze? Forsa jechala na centrale a telefon dzialal 15 minut pozniej.

                        I to jest wlasnie przyklad na to, kiedy moj kochany kolega nie dosc ze zalatwil
                        gosci z agencji, to jeszcze sobie zalatwil abonament na darmowe kobiety a ci
                        goscie nawet pojecia nie mieli jak zostali zrobieni w bambuko. Zrob tak 4
                        agencje w miesiacu i ani sie zorientujesz a masz w kieszeni wiecej forsy jak
                        dyrektor placowki.
                        Blad atrybucji? Wolne zarty. Dowodow moze nawet i nie ma, ale za poszlaki
                        niejeden juz legalnie wyladowal na cmentarzu.
                        • vice_versa Filozofia władzy 07.07.10, 09:11
                          Ubawiłem się czytając, dzięki...
                          Jest dokładnie tak jak piszesz.
                          Cały problem polega na tym, że wersja oficjalna wydarzeń pojawiła się
                          w mediach już 10 kwietnia. Cały dalszy tok służył jedynie jej
                          uwiarygodnieniu, ale pytań są setki, włączając w to "przypadkowe"
                          niezgodności (od "przypadkowego" błędnego ustalenia czasu,
                          "przypadkowy" brak sekcji zwłok w Polsce, "przypadkowe" fundamentalne
                          niezgodności w stenogramach, "przypadkowe" oddawanie Rosjanom
                          polskiego rejestratora, "przypadkowy" wybór procedury śledztwa, po
                          "przypadkową" cenzurę protokołu przesłuchań Edmunda Klicha,
                          przypadkowo w podkomisji). Problem w tym, że "przypadkowość" wymaga
                          by rozkład statystyczny przypadków był, no... statystyczny smile
                          Tymczasem przypadki działają tylko w jednym kierunku: na rzecz
                          a) spowolnienia postępowania i wniosków (skoro SKW rejestruje
                          wszystko w Polsce to ZAMIAST czekać na wyniki śledztwa prościej jest
                          opublikować rejestratory SKW i w niczym to mitycznemu "dobru
                          śledztwa" nie urąga, tylko jest twardym dowodem na którym można
                          śledztwo oprzeć)
                          b) faktycznej niemożności przeprowadzenia śledztwa (oddawanie
                          dowodów, wymóg zgody prokuratury na ekshumacje etc)

                          Przy okazji "przypadkowo" albo znajduje się ciało Zielnoki i giną
                          kolejne osoby. "Przypadkowo" zamierza się niszczyć dowody jeszcze
                          przed zakończeniem śledztwa. A prokuratura "przypadkowo" wnioskuje do
                          sądu o niszczenie dowodów ze względu na "zagrożenie epidemiologiczne"
                          przypadkowo w dniu w którym rodziny ofiar miały mieć dostęp do akt
                          śledztwa, dzięki czemu można ogłosić że "akta śledztwa" są w sądzie i
                          w związku z tym pełnomocnicy rodzin muszą poczekać...

                          W tle "przypadkowo" rząd kontrakt z Gazpromem który obowiązywał do
                          2014 przedłuża do 2028r, a Comorrowski podpisuje ustawę o IPN, która
                          dopuszcza bezpośredni wgląd w oryginały teczek SBkom.

                          Tutaj mamy odpowiedź na podstawowe pytanie każdego śledztwa: CUI
                          PRODEST?

                          W prawie istnieje coś takiego jak ciężar dowodu. Otóż wszystkie
                          okoliczności "śledztwa" pokazują że władza polska wraz z władzą
                          rosyjską ściśle współdziałają na najwyższych szczeblach. A fabrykując
                          kolejne "materiały śledztwa" de facto przerzucają ciężar dowodu z
                          władzy/prokuratury na ofiary i postronnych obserwatorów. I już to
                          wystarcza aby uznać, że władzy jest to z jakichś przyczyn wygodne i
                          potrzebne. I ta "przypadkowość" w większym stopniu niż ewentualna i
                          hipotetyczna zbieżność interesów Putina i Tuska w likwidacji
                          wspólnego wroga, właśnie przemawia za zamachem. I to nie są żadne
                          poszlaki tylko twarde fakty z medialnego "prowadzenia śledztwa".Nie
                          ma więc żadnego powodu by ciężar dowodu że nie było zamachu spoczywał
                          na obserwatorach i rodzinie, bo to w pierwszym rzędzie władza ma
                          udowodnić, że nie nadużyła swoich kompetencji i nie weszła w zmowę z
                          obcym mocarstwem w celu realizacji doraźnych korzyści politycznych.

                          Najstraszniejsze w tym jest to, że kolejne pokolenia aspirujących do
                          odgrywania jakiejś roli w polskiej polityce będą uwikłani w dalszy,
                          latami trwający cover up. I własny interes w zrobieniu kariery
                          politycznej będzie ważniejszy niż PRAWDA, dzisiejszej władzy będą
                          potrzebni aby cover up trwał i ta władza będzie się odwdzięczać za
                          lojalność i milczenie państwowymi posadkami. Te kolejne pokolenia
                          polityków będą powoli wkraczać w krąg wtajemniczonych. I to widać już
                          dziś: o ile zamach mogli sobie zaplanować Tusk z Putinem i dosłownie
                          nikim więcej, o tyle dziś Bogdan Klich, Jerzy Miller, gen Janicki,
                          prok Seremet, płk Rzepa i wielu innych wiąże obowiązek lojalności
                          POMIMO TEGO że normalny człowiek z taką wiedzą jak oni mają nie
                          miałby już wątpliwości tylko absolutną pewność działania wbrew
                          interesom państwa i w interesie zbrodniarzy. Nic nie łączy jednak tak
                          mocno i nie zapewnia tak dużego stopnia lojalności jak współudział w
                          zbrodni. Dokładnie w taki sam sposób służby PRLowskie powiązane są
                          współudziałem w budowie systemu sowieckiego w Polsce, to się odbywa
                          na wielu szczeblach, na wielu poziomach w zależności od kręgu
                          wtajemniczenia w okoliczności, użyteczności dla władzy (a władza
                          zawsze może zesłać takiego Kilcha Edmunda z którym sobie nie radzi na
                          reedukację do Moskwy oddając pod kuratelę) i posiadanych przez
                          uwikłanych na niższym szczeblu... "haków" na wyższe szczeble. To
                          normalna wypadkowa interesów: władzy i poddanych.

                          Poza tym zgadza się to z... prawem Kopernika Greshama. Tak jak gorszy
                          pieniądz wypiera lepszy, tak samo gorsze charaktery wypierają lepsze.
                          Strach przed zemstą, infamią i wyjściem na jaw prawdy jest
                          silniejszy, bo nie ma już odwrotu, nie ma mowy o wycofaniu się, tam
                          się ryzykuje i głową, i honorem/hańbą i szacunkiem/infamią
                          współobywateli. A to dla ludzi żądnych władzy jest najsilniejszym
                          bodźcem działania: powszechna rozpoznawalność i szacunek. Dla takich
                          ludzi nie ma więc silniejszej motywacji niż osobiste ryzyko tym co
                          dla nich najcenniejsze. Zależność służbowa i przynależność do kręgu
                          wtajemniczonych dopełniają reszty na niższych szczeblach.

                          I oni doskonale wiedzą, że tłum w razie gdyby przejrzał zażądałby
                          krwi. Syndrom oblężonej twierdzy tworzy kręgi wtajemniczenia. To po
                          prostu jest jak narkotyk: im wyżej jesteś, tym większe kompromisy,
                          tym większe ryzyko, tym bardziej nie ma odwrotu. Taka jest logika
                          tego systemu.

                          Polecam też SERIO potraktować serio filozofię władzy ze szkolnych
                          lektur: Księcia, Makbeta, Marii Stuart, Nieboskiej Komedii etc.
                          I to nie jest przypadek, że wielcy dramatopisarze opisując mechanizmy
                          władzy odwoływali się do mitów i postaci historycznych (względem epok
                          w których sami żyli). Pytanie więc raczej brzmi: czemu ludzie patrząc
                          na władzę im współczesną wolą wierzyć, że mechanizmy się zmieniły a
                          świat funkcjonuje inaczej, lepiej, prawiej niż to ongiś bywało...
                          Czemu tak łatwo narażamy swoją wolność zamiast stanąć w prawdzie
                          wobec mechanizmów władzy? Czemu wolimy złudzenia niż najokrutniejszą
                          nawet prawdę? Chronimy własną cnotę, prawość, piękno naszych czasów,
                          naszego życia, kultywując nasze mity, choćby były nieprawdziwe?
                          • przycinek.usa Re: Filozofia władzy 07.07.10, 18:24
                            no dobra, ale ten cover up nie ma szans bytu w dlugim terminie. chocby dlatego,
                            ze moze sie w to wlaczyc USA. To jest naprawde niepewne jak sprawa sie potoczy w
                            najblizszej przyszlosci. Nad tym sledztwem nie ma tak naprawde kontroli. W
                            Polsce nie ma nawet tajemnicy sledztwa, bo jak cos wykryja, to zaraz o tym
                            gazety pisza. Polska jest bardzo specyficznym miejscem, gdzie sciera sie ze soba
                            kilka sporych grup interesow i jest naturalna sprawa, ze w kazdym urzedzie sa
                            ludzie z przeciwnych obozow i bedzie bardzo trudno te sprawe zatuszowac,
                            zahamowac i udupic ostatecznie. Nawet obecnosc Komorowskiego nie pomoze.
                            Przypomnij sobie jak UBecja rozgrywala teczki za rzadow solidarnosciowych. Oni
                            solidaruchow do niczego nie dopuscili. Byly niby nowe rzady, a w resortach
                            wszystko po staremu, czyli ewakuacja. Natomiast tego Zielonki ja bym nie
                            mieszal, bo to sa sprawy niezwiazane. Mozliwe, ze jest jakies powiazanie
                            operacyjne, ale my mamy wiekszy problem niz to - my nawet nie wiemy dokladnie co
                            sie stalo z tym samolotem. Moze pozwolmy tym sledczym kontynuowac prace.
                        • poszi Kiepski argument 08.07.10, 23:00
                          > Milosnicy filmow o tradycyjnej mafii widzieli z pewnoscia sceny w ktorych
                          > zabojcy uswiadamiaja swoje ofiary zanim wpakuja im kule w leb. Ta czesc
                          > uswiadamiania jest dla zabojcow niezwykle istotna, bo kto to widzial, aby jakis
                          > mafiozo zginal nie wiedzac za co.
                          >
                          > Oczywiscie wszyscy naokolo zachodza w glowe za co i dlaczego.

                          Bo taka jest mafijna niepisana kultura i z braku lepszego słowa "etyka". Nawet
                          mafia ma zestaw reguł, nawet całkiem skomplikowany. Podobnie można zachodzić w w
                          głowe, dlaczego ludzie chodza w garniturach, skoro T-shirty wygodniejsze. Noż to
                          bezsens straszny.

                          Tak samo jak mafia ma reguły, tak polityka ma swoje. Zamach "dla zabawy"? Wolne
                          żarty, przycinku.

                          Ja też dołaczę się do głosu sceptyków i powiem, że ciężar dowodu, że to był
                          zamach spoczywa na Was. Nie wystarczy powiedziec, że to nie jest wykluczone, bo
                          tak można "udowodnić" wszystko, łącznie z tym, że jutro słońce nie wzejdzie, bo
                          zamieni się w czarną dziurę. A przeciwko zamachowi przemawia zarówno brak
                          motywu, jak i okoliczności i przebieg zdarzenia bardzo przypominające np. tę
                          katastrofę:
                          en.wikipedia.org/wiki/1996_Croatia_USAF_CT-43_crash
                          • sevenseas Twoj kiepski argument 09.07.10, 00:34
                            "...przemawia zarówno brak
                            motywu.."

                            Poszi zartujesz chyba. Przytoczyles cos co pisza blogerzy/sceptycy.
                            Odpowiedz sobie na pytanie : cui prodest? Pisane na tym watku juz
                            kilkanascie razy. KAZDY ZYSKAL, polacy, rosjanie, nawet w pewnym
                            sensie usa. Nie mowiac o korzysciach ktore USA moze odniesc w
                            przyszlosci JESLI (w co juz nie watpie) to byl zamach. Bo nie
                            ukrywajmy ONI na pewno wiedza KTO i JAK.

                            Masz racje ze ciezar dowodu spoczywa NA NAS, bo na rzad nie ma co
                            liczyc. Ten ciezar niestety jest dla NAS za duzy, bo dowodow nie
                            bedziemy mieli, a kazda teze da sie obalic antyteza.
                            Ale pamietaj ze to dziala w obie strony, bo niech ktos da mi DOWOD
                            ze zamachu nie bylo, masz TAKI? Moje samopoczucie bedzie duzo lepsze
                            jesli ktos mi wytlumaczy racjonalnie co sie stalo, narazie niestety
                            takiego wytlumaczenie znalezc nie moge.

                            " Nie wystarczy powiedziec, że to nie jest wykluczone"

                            Od jak dawna probujemy pisac dlaczego. Zobacz 900 WPISOW!!
                            Przepraszam stary ale TAK SLEDZTWA sie nie prowadzi ( wiem z
                            praktyki, chodz teraz robie co innego) . Gdyby to nie byla wina
                            rosyjskiego rzadu/polskiego rzadu to by wszystko bylo jawne i nie
                            byloby niescislosci. Odpowiedz mi czy dla Ciebie wszystko jest
                            jasne? Nie masz absolutnie zadnych watpliwosci?
                            Przeczytaj to co wklejilem pod tytulem "Prawo" w watku "zamach".
                            Czy naprawde NIKOGO nie zastanawia dlaczego uzyto wlasnie TEJ
                            konwencji i NIKT NIE PYTA ( oprocz niektorych poslow) kto wydal
                            takie zarzadzenie? Oni moga LEGALNIE zniszczyc DOWODY w tym
                            sledztwie, a MY/nasz rzad nawet gdyby chcial nie moze/my NIC ZROBIC.

                            "Five other aircraft had landed prior to the CT-43 and had not
                            experienced any problems with the navigational aids. There was no
                            emergency call from the pilots, and they did not initiate a missed
                            approach, even though they were beyond the missed approach point."

                            whatreallyhappened.com/RANCHO/CRASH/BROWN/brown.html

                            Nie wszyscy sa twojego zdania wink

                            ps. zapytasz oczywiscie o ten motyw.

                            - IPN, NBP, Calkowita wladza ( zapomnialo Ci sie chyba ze obaj
                            Kaczynscy mieli byc w samolocie)
                            - umowa gazowa , lupki , gruzja , nasza polityka na ukrainie
                            (kaczynskiego raczej)
                            - Skrzypek i jego chec zostania kapitalista (pozyczyc IMF, a nie
                            pozyczac od IMF) to mogl byc dobry poczatek.
                            - sa pewnie jeszcze sprawy o ktorych sie dowiemy.


                            ps2. co do mafii i zabawy to sie z toba zgodze, takich rzeczy nie
                            robi sie dla zabawy.
                            • rumun_navigator Re: Twoj kiepski argument 09.07.10, 09:55
                              > Czy naprawde NIKOGO nie zastanawia dlaczego uzyto wlasnie TEJ
                              > konwencji

                              Bo była obowiązująca? Jak jeśli zabijesz sąsiada to wybierasz sobie z
                              jakiego kodeksu będziesz odpowiadał?

                              > Ale pamietaj ze to dziala w obie strony, bo niech ktos da mi DOWOD
                              > ze zamachu nie bylo, masz TAKI?

                              A ja bym chciał dostać dowód na to, ze między Jowiszem z Saturnem NIE
                              znajduje się mały czajniczek. Lub, że krasnoludków NIE ma. Trochę
                              krucho u Ciebie z logiką i z wnioskowaniem - nie tak się to robi.
                              • sevenseas Re: Twoj kiepski argument 09.07.10, 11:28
                                "Bo była obowiązująca? Jak jeśli zabijesz sąsiada to wybierasz
                                sobie z jakiego kodeksu będziesz odpowiadał?"

                                Co bylo obowiazujace? Wjechales na koniec watku, nie czytajac go
                                wogole i przytaczasz gorzej niz mierne argumenty.
                                Otoz KLAMIESZ mowiac ze byla to konwencja obowiazujaca. Byla to
                                maszyna WOJSKOWA a nie CYWILNA widzisz roznice miedzy tymi slowami?
                                KONWENCJA Z CHICAGO OBOWIAZUJE TYLKO CO DO MASZYN CYWILNYCH. I ta
                                decyzje podjal ktos z naszego rzadu. I to MOWIL sam E. Klich.

                                "Trochę krucho u Ciebie z logiką i z wnioskowaniem - nie tak się to
                                robi."

                                Wykaz MI ZE KRUCHO Z LOGIKA, zamiast pisac NIC NIE WARTE SLOWA o
                                czajniczku smile Smieszny jestes.
                                • rumun_navigator Re: Twoj kiepski argument 09.07.10, 11:52
                                  Zapomniałeś dodać, że konwencja chicagowska zapewnia jawność
                                  postępowania, natomiast alternatywne porozumienie z Rosją stwarza
                                  wszelkie warunki do tego żeby wyniki śledztwa utajnić na wieki
                                  wieków, amen pod byle pozorem.

                                  www.ulc.gov.pl/_download/prawo/prawo_miedzynarodowe/zal13_10.pdf

                                  Gdybyśmy przyjęli tę podstawę prawną to zapewne teraz upajałbyś się
                                  treścią punktu 5.12 o uroczym tytule "Nieujawnianie dokumentacji
                                  badania". Krucho u Ciebie z logiką bo stawiasz niefalsyfikowalne
                                  twierdzenia, co widać choćby w wyżej wymienionym przykładzie.
                                  • rumun_navigator Re: Twoj kiepski argument 09.07.10, 11:58
                                    Ops, tutaj się nie popisałem. To konwencja chicagowską zlinkowałem i
                                    skomentowałem, więc punkt dla Ciebie. Potem poszukam tego porozumienia
                                    z 1993r i zobaczymy gdzie są "groźniejsze" zapisy.
                                • rumun_navigator Chyba już wiem 09.07.10, 12:06
                                  www.rp.pl/artykul/459542,472146_Co_mowi_lotnicze_porozumienie_Polski_i_Rosji_z_1993_roku.html

                                  Akt jest dość krótki, a w artykule 11 ustala niezbędne czynności,
                                  jakie strony mają podejmować w razie incydentów lotniczych, awarii i
                                  katastrof. Ustalono tam zasadę, że ich wyjaśnianie „prowadzone będzie
                                  wspólnie przez właściwe organy polskie i rosyjskie”


                                  Czyli wygląda na to, że sumie... nic tam nie ma. W tej sytuacji nic
                                  dziwnego, że zdecydowano się na zastosowanie bardziej szczegółowych
                                  procedur. Lex specialis derogat legi generali i tyle...
                          • przycinek.usa Re: Kiepski argument 09.07.10, 08:37
                            "Zamach "dla zabawy"? Wolne żarty, przycinku."

                            Dokladnie tak, dla zabawy lub zartu. Pewne sluzby specjalne robia pewne rzeczy
                            wlasnie dla sportu, dlatego, ze sie da. Nie bede tutaj pokazywac palcem, ale
                            zapewniam, ze sa takie opinie i ja tego nie wymyslilem.


                            "Ja też dołaczę się do głosu sceptyków i powiem, że ciężar dowodu, że to był
                            zamach spoczywa na Was. Nie wystarczy powiedziec, że to nie jest wykluczone,"


                            Nie zgadzam sie. Jest wystarczajaco duzo powodow, aby moc stwierdzic, ze byl
                            jakis udzial osob trzecich. Nie ma dowodow wprost i dlatego nie mozna imiennie
                            nikogo obwiniac. Nie mozna powiedziec, ze Rosjanie, Polacy, albo Niemcy czy USA
                            ma z tym cokolwiek wspolnego. Ja tego nie robie. Ale z cala pewnoscia mozna
                            mowic, ze ten "wypadek" byl niezupelnie wypadkiem. W tym sensie kazdy ma prawo
                            do opinii i nie trzeba niczego dowodzic w sensie posiadania tej opinii.

                            Natomiast zgadzam sie, ze absolutnie nalezy dazyc do pewnosci, jesli chcemy
                            dokladnie zrekonstruowac wydarzenia, potwierdzic podejrzenia i postawic zarzuty.
                            W tym sensie ciezar dowodu bedzie lezec na tych, ktorzy beda stawiac zarzuty. Ja
                            nie stawiam zarzutow. Ja wyrazam swoja opinie. Nikomu nic nie zarzucam. Mowie
                            bezosobowo.

                            Ta opinia nie bedzie jednak jasno wyrazona, jesli nie wyjasnie, ze nie wiem kto
                            konkretnie w tym uczestniczyl. Nie mam pojecia i nie mam podejrzen. Uwazam, ze
                            okolicznosci wskazuja na zamach, lecz nie da sie jednoznacznie wskazac kto jest
                            winny.

                            Podkreslam, ze nie mowie, ze "nie jest wykluczone", ze to byl zamach.
                            Ja mowie, ze uwazam, ze to byl zamach. Jestem o tym przekonany na 100%. Jesli
                            juz mowimy uzywajac sformulowan typu "nie jest wykluczone" - to powiem, ze
                            uwazam, ze nie jest wykluczone, ze ten samolot i tak rozbilby sie sam bez
                            niczyjej pomocy ze wzgledu na bledy pilotazu i decyzje o podchodzeniu do
                            ladowania. OK?

                            I ostatecznie kwestie motywow sa ewidentne. Mylisz sie piszac, ze brak motywow.
                            Jest mnostwo potencjalnych motywow. Jednak te motywy oddalaja nas od sedna
                            sprawy - a sedno sprawy tkwi w tym co dokladnie stalo sie z tym samolotem. Jak
                            to sie stalo, ze wszystkie samoloty odeszly w lewo od osi lotniska, czemu
                            tupolew zszedl tak nisko, czy byl sprawny, czy nie byl sprawny, czy piloci
                            popelnili 5 bledow, czy 10 bledow, czy ktos im wylaczyl jakis silnik, czy nie,
                            czy pilot odchodzil, czy nie itp.

                            I ostatecznie uwazam, ze jest calkiem mozliwe, ze prezydent byl pijany, ze Jarek
                            mu trul przez telefon, ze maja ladowac, ze Blasik wywieral presje na pilotow, ze
                            piloci robili szczura pod chmury, ze ktos zmienil pozycje anten latarni, ze GPS
                            przestawili, ze kontrolerzy klamia, ze IL zrobil zrzut czegos itp. Wszyscy winni.
                            Ja sie spotkalem w zyciu z sytuacjami, w ktorych wszystkie strony konfliktu,
                            wiele osob, klamalo i trzeba bylo dokonywac nadludzkich wrecz wysilkow, aby
                            dowiesc kto i w czym klamie. To jest nadzwyczajnie trudna sprawa. Jednak uwazam,
                            ze jesli nawet w tej katastrofie istnial choc jeden czynnik wynikajacy z
                            dzialania celowego - niech to bedzie nawet obecnosc tego kogos na wiezy - i
                            niech ta sytuacja przyczyni sie w 10% do katastrofy - to mozna mowic o zamachu.
                            Pili, lamali przepisy, robili szczura, zeszli na 20 m i ogolnie zwariowali, ale
                            i tak byl to zamach. Nawet jesli piloci byli idiotami, to i tak wszystko
                            wskazuje, ze to byl zamach.

                            Pozwole sobie powolac cytat z Ojca Chrzestnego, kiedy Corleone mowi, ze chocby
                            piorun z nieba strzelil i zabil jego syna, to nie daruje i zemsci sie. Dokladny
                            cytat: "But I'm a supersticious man. And if some unluck accident should befall
                            him, if he should be shot in the head by a police officer, or if should hang
                            himself in his jail cell, or if he's struck by a bolt of lightning... *then I'm
                            going to blame some of the people in this room*... and that, I do not forgive."

                            Mam nadzieje, ze wyrazilem sie odpowiednio przejrzyscie.
                            • rumun_navigator Re: Kiepski argument 09.07.10, 09:27
                              > Dokladnie tak, dla zabawy lub zartu. Pewne sluzby specjalne robia
                              pewne rzeczy
                              > wlasnie dla sportu, dlatego, ze sie da. Nie bede tutaj pokazywac
                              palcem, ale
                              > zapewniam, ze sa takie opinie i ja tego nie wymyslilem.

                              A jeszcze niektórzy uważają, że rządzą nami jaszury. Nie bede tutaj
                              pokazywac palcem, ale zapewniam, ze sa takie opinie i ja tego nie
                              wymyslilem. Ba! Zwolennicy tego podejścia eskazują również na bardzo
                              wiele okoliczności.

                              > Jest wystarczajaco duzo powodow,

                              Powodów czy dowodów? Po powody można mnożyć niemal bez ograniczeń.
                              Bez problemu można wymyślić sobie np. że zamach był w najlepszym
                              interesie Szwecji wspieranej przez Kazachstan w kontekście sytuacji
                              polityczno-gospodarczej Wenezueli.

                              ? czynnik wynikajacy z dzialania celowego
                              A jak zamierzasz odróżnić działanie celowe od zaniedbania?

                              • poszi Re: Kiepski argument 09.07.10, 09:57
                                > Powodów czy dowodów? Po powody można mnożyć niemal bez ograniczeń.

                                Zapewne nasi rozmówcy nie wyciagną teraz niezbitych dowodów, ale ja bym chciał
                                chociaż usłyszeć jakieś rozsądne powody. Bo osób, które na tym skorzystały jest
                                pewnie bez liku i powody jak piszesz można mnożyć w nieskończoność. Np.
                                skorzystał na tym Napieralski. Ale co z tego? Jak on by to miał zrobić? Telefon
                                do Putina? Co więcej ktokolwiek kto skorzystałby musiał jeszcze przeprowadzić
                                rachunek, czy to warte było "zachodu". Bo moim skromnym zdaniem wygrana
                                Jarosława teraz była dużo bardziej prawdopodobna niż wygrana Lecha w normalnym
                                terminie.

                                A tymczasem tłumaczenia zwolenników spisku sa coraz bardziej pokrętne i
                                absurdalne, co pojawia się w tym wątku. Bo to juz wymaga udziału Rosjan, Polaków
                                i USA. W Polsce oczywiście to udział PO, ale też PiS o tym wie, ale się boi
                                powiedzieć. Musiałby w to być zaangażowane setki osób.

                                Była w tym wątku przywoływana brzytwa Ockhama. Ja tu przywołam też nieco mniej
                                znaną "brzytwę":
                                en.wikipedia.org/wiki/Hanlon%27s_razor
                                "Never attribute to malice that which is adequately explained by stupidity."

                                Ja bym zamienił "stupidity" na "incompetence".
                                • przycinek.usa Re: Kiepski argument 09.07.10, 17:37
                                  powtorze: jesli nawet 10% dzialan zamachowcow przyczynilo sie do katastrofy = to
                                  byl zamach. Jesli wiec 90% glupoty bylo przyczyna katastrofy, to tez byl to
                                  zamach. Nawet gdyby samolot sie nie rozbil = to tez bylby to zamach, tylko
                                  nieudany i pewnie nikt by o tym nie wiedzial. Twoje przekonanie o glupocie czy
                                  niekompetencji nie oznacza, ze nie bylo zamachu. To tyle.
        • przycinek.usa Re: 2 06.07.10, 18:10
          Dzieki za tekst. Mamy wiec dwie zasadnicze kwestie - komenda na 50 metrow i to:

          "Dlaczego zatem GPS wszystkich wyprowadzał na lewo? Przecież Tu-154 też
          schodziło na lewą stronę. Ił dwukrotnie tak samo."

          I jeszcze magnetofon, ktory nagral rozmowe wiezy z ILem. Nie macie wrazenia, ze
          dowiadujemy sie tych szczegolow z pewnym "opoznieniem"?
          • stoje_i_patrze Re: 2 07.07.10, 08:58
            przycinek.usa napisał:


            > I jeszcze magnetofon, ktory nagral rozmowe wiezy z ILem. Nie macie wrazenia, ze
            > dowiadujemy sie tych szczegolow z pewnym "opoznieniem"?


            To chyba mało powiedziane że z opóźnieniem. Ciekawe że takie niusy wypływają już
            po kampanii. Z jedej strony dobrze bo nikt nie zarzuci durnego "grania
            trumnami". Problem jednak jest taki że tak jak w usa ludzie uwierzyli w 9/11 to
            im od razu taką wersje wydarzeń wpoili tak i tutaj jest podobnie. Wiele
            zwykklych osob, kowalskich juz ma odfajkowane że to wina pilotów i sledzctwo
            zamkniete. Zatem po czesci machina propagandowa po czesci przynajmniej odniosla
            sukces.
    • stoje_i_patrze Radiolatarnia była dalej, niż powinna? 06.07.10, 20:55
      Radiolatarnia była dalej, niż powinna?
      Członek załogi jaka-40 twierdzi, że dokumenty z rosyjskiego lotniska nie
      zgadzały się z rzeczywistością
      Z relacji członka załogi jaka-40, który wylądował na lotnisku Siewiernyj godzinę
      przed prezydenckim Tu-154, wynika, że jedna z radiolatarni była umieszczona
      dalej, niż oznaczono to w dokumentacji, którą dysponowały załogi obu polskich
      samolotów.

      Radiolatarnie są jedynym systemem naprowadzającym na lotnisku, na którym 10
      kwietnia doszło do katastrofy. Oprócz sygnałów świetlnych emitują też sygnały
      drogą radiową, które odbierają urządzenia samolotów.

      Radiolatarnia umieszczona najbliżej lotniska znajduje się kilometr od pasa.
      Według rosyjskich danych z 2006 r. (Polacy prosili Rosjan o nowsze dane przed
      lotem z 10 kwietnia, ale ich nie otrzymali), jakimi dysponowały polskie załogi,
      odległość między tą radiolatarnią a poprzednią wynosiła 5,15 km.

      Tymczasem według członka załogi jaka40 odległość między tymi radiolatarniami
      była w rzeczywistości mniejsza.

      Z jego obliczeń, których dokonał podczas lotu 10 kwietnia, ma wynikać, że między
      jedną a drugą radiolatarnią było 4,5 km.

      Jeśli rzeczywiście były rozbieżności, to czy mogły zdezorientować pilota
      tupolewa i wpłynąć na jego decyzje?

      Przy przedostatniej radiolatarni samolot znajdował się jeszcze na poziomie ok.
      100 m, czyli na granicznej wysokości na tym lotnisku, potrzebnej do oceny
      możliwości wylądowania. Od tego momentu samolot zaczął szybko obniżać lot.

      30 sekund przed uderzeniem w ziemię piloci byli ostrzegani o zbyt niskim pułapie
      przez system TAWS.

      Pełnomocnik rodzin ofiar katastrofy mecenas Rafał Rogalski: – Jeśli przyjąć, że
      te informacje mediów są prawdziwe, to może mieć kolosalne znaczenie z punktu
      widzenia decyzji, jakie podejmowali piloci, podchodząc do lądowania. To może
      oznaczać, że byli w błędzie co do położenia, w jakim się znajdują, i co do
      odległości, jaka ich dzieli od pasa lotniska. Jeśli piloci sądzili, że do
      bliższej radiolatarni jest 5,15, a było o 650 m mniej, to mogli zacząć manewr
      lądowania przedwcześnie. I zbyt szybko zaczęli się zniżać.

      Eksperci, z którymi rozmawiała „Rz", bardziej sceptycznie oceniają te informacje.

      – Jeżeli nawet były rozbieżności w odległościach rozmieszczenia radiolatarni, to
      nie sądzę, by miało to wpływ na przyczyny katastrofy – mówi „Rz" kapitan Robert
      Zawada, pilot cywilny i ekspert sejmowej komisji. – Zresztą różnica 650 m nie
      miałaby dużego znaczenia dla decyzji o lądowaniu. Piloci tupolewa, nawet jeśli
      nie widzieli radiolatarni, to musieli wiedzieć, że mają do niej jeszcze kilkaset
      metrów. Ale tak czy inaczej nie powinni schodzić poniżej 100 m, jeśli nie
      widzieli pasa.

      Z informacji „Rz" sprzed kilku tygodni wynika, że jedna z radiolatarni mogła być
      niesprawna i wysyłać przerywany sygnał (mówił o tym dowódca jaka-40 por. Artur
      Wosztyl). – W takiej sytuacji pilot traci sygnał i nie wie, gdzie jest
      radiolatarnia. Ale dobry pilot przerywa lądowanie – twierdzi Zawada.

      Jak informację dotyczącą radiolatarni oceniają śledczy?

      – Wszystkie kwestie dotyczące katastrofy są dokładnie analizowane. Dotyczące
      radiolatarni również – zapewnia płk Jerzy Artymiak z Naczelnej Prokuratury
      Wojskowej.

      – O tej sprawie nie wiemy, tak jak nie wiemy o wielu innych rzeczach dotyczących
      przygotowania wizyty. Moim zdaniem jest to efekt tego, że premier oddał śledztwo
      Rosjanom – ocenia Jarosław Zieliński, poseł PiS.

      Jedno z kluczowych pytań przy poszukiwaniu przyczyn katastrofy sprowadza się do
      tego, dlaczego samolot, znajdując się ok. 1,1 km od pasa startowego, leciał
      zaledwie kilka metrów nad ziemią? Bowiem lecąc prawidłowo, powinien znajdować
      się wtedy na wysokości co najmniej 70 m.

      Z ostatnich informacji podanych przez media wynika, że rosyjski kontroler 10
      kwietnia pozwolił zejść załodze Tu-154 i jaka-40 na pułap 50 m.

      Dlaczego zezwolił o połowę przekroczyć graniczną wysokość? Dlaczego zdecydowali
      się na to piloci? Nie wiadomo. Śladu tej rozmowy nie ma w stenogramach rozmów z
      kokpitu Tu-154. Z zapisu wynika, że kontroler mówi, by na wysokości 100 metrów
      być gotowym do „odejścia na drugi krąg", czyli przerwania lądowania. Czy luki w
      stenogramie zostaną wyjaśnione? – Biegli z krakowskiego Instytutu Ekspertyz
      Sądowych badają kopię nagrań rozmów z tupolewa. Bez ich opinii nie mogę się do
      tych informacji odnosić – mówi Artymiak. Śledczy zabezpieczyli nagrania z
      magnetofonu, który był w jaku-40. – Członkowie załogi jaka zostali przesłuchani,
      podane przez nich informacje są analizowane – zapewnia Artymiak.

      Obecne wątpliwości nie są jedynymi, które dotyczą radiolatarni na rosyjskim
      lotnisku. Pod koniec kwietnia "Rz" ujawniła, że ich rozkład jest nietypowy.
      Zwykle najbliższa lotniska radiolatarnia znajduje się 1 km od początku pasa
      startowego, kolejna – 4 km. Druga radiolatarnia – jak wynika z dokumentacji
      lotniska – miała być umieszczona w odległości niemal 6 km od początku pasa.
      Tu-154 runął na ziemię w odległości ok. 1 km od pasa lotniska.
      www.rp.pl/artykul/2,504491_Radiolatarnia_byla_dalej__niz_powinna_.html
    • vice_versa Radar i propaganda 07.07.10, 12:59
      Nowe fakty:
      www.bibula.com/?p=23727
      backupurl.com/kg1jy5
      Cytat
      Co potrafi radar, który był w Smoleńsku

      Na zdjęciach ze smoleńskiego lotniska widać antenę radaru RSP-10 MN.
      Do tej pory opinia publiczna była informowana, że Tu-154M realizował
      tzw. podejście nieprecyzyjne, a więc bez użycia radaru precyzyjnego
      zbliżania PAR. Tymczasem RSP-10MN to stosunkowo dobrej jakości radar
      klasy PAR dający kontrolerowi zbliżania wszelkie potrzebne dane o
      kursie i wysokości samolotu i umożliwiający bezpieczne sprowadzenie
      samolotu przynajmniej do wysokości 60 metrów, w niektórych warunkach
      nawet do 30 metrów.

      Producentem radaru jest ukraińska Aerotechnika. Urządzenie jest
      zmodernizowaną wersją sowieckich egzemplarzy. Jego przydatność w
      dużej mierze zależy od sposobu przetwarzania danych – większe są
      możliwości radaru ze skomputeryzowanym stanowiskiem dowodzenia. O
      obecności takiego stanowiska świadczą elementy klimatyzacji widoczne
      na zdjęciach smoleńskiej wieży.
      Moskiewski Międzypaństwowy Komitet Lotniczy nie podał w swoim
      komunikacie żadnych danych na temat wyposażenia lotniska, poza
      niedokładną pozycją dwóch radiolatarni niekierunkowych. Brakuje też
      podstawowych danych na temat radaru. Takie dane są tak samo ważne dla
      wyjaśnienia sprawy jak dane o samolocie, który uległ katastrofie.
      Taka procedura jest zgodna z międzynarodową praktyką wyjaśniania
      katastrof lotniczych.

      Dane na temat radaru nie stanowią tajemnicy ani wojskowej, ani
      państwowej. Dlaczego wieża kontroli lotów ani razu nie żądała od
      pilotów podania informacji, na jakiej wysokości nad ziemią znajduje
      się maszyna? Odpowiedź na to pytanie może przynieść ujawnienie
      zapisów z rejestratorów na wieży kontroli. Rejestrowane są np.
      rozmowy telefoniczne z wieży. Natomiast nie jest absolutną
      koniecznością kwitowanie wysokości przez pilota. Jeżeli kontroler
      miał dobrze skalibrowany radar PAR, nie ma takiej potrzeby.

      Augustynowicz uważa, że komenda wieży, aby samolot zszedł do 50 m,
      nie mogła paść, ponieważ to sugeruje, że kapitan samolotu nie
      wiedział, że przed lotniskiem jest jar o głębokości kilkudziesięciu
      metrów. – Kapitan Arkadiusz Protasiuk lądował w Smoleńsku
      ośmiokrotnie w ciągu ostatnich 6 lat, w tym przynajmniej dwa razy
      jako dowódca załogi Tu-154M. Znał więc dobrze topografię lotniska –
      stwierdza były pilot.

      - Mam wrażenie, że niektóre artykuły prasowe pod pozorem zwrócenia
      uwagi na mankamenty w postępowaniu wieży kontroli i wyposażeniu
      lotniska sugerują w gruncie rzeczy poważne (i szkolne) błędy pilotów,
      a trzeba zaznaczyć, że kpt. Protasiuk był instruktorem i pilotem
      doświadczalnym – twierdzi Augustynowicz. – Piloci poruszali się w
      skrajnie niekorzystnych warunkach. I w tym kontekście należy oceniać
      ich postępowanie – kwituje.


      A teraz zobaczmy przekrój trasy przelotu przy 50m wysokości, z
      miejsca gdzie znajdował się samolot w momencie komendy wieży:
      img140.imageshack.us/img140/3256/lotnisko.png
      Ale proponuję zawierzyć "naszemu" człowiekowi w MAK, Edmundowi
      Klichowi, który:
      CytatPytany, czy czymkolwiek da się uzasadnić twierdzenie, że
      kontroler z wieży w Smoleńsku wydał załodze Tu-154 pozwolenie na
      zejście do wysokości 50 m., Klich odparł: - Dokumenty na to nie
      wskazują. Żadne.

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,8107451,E_Klich__dokumenty_nie_wskazuja__by_Tu_154_pozwolono.html

      Ciekawe JAKIE DOKUMENTY mają niby "uzasadniać twierdzenie". Komendy
      wieży są rejestrowane FONICZNIE, pokładowe rejestratory są FONICZNE.
      Jak wiemy w Jaku40 wyłączono zasilanie i nie rejestrowano zapisu TU-
      wieża. Więc jakie do cholery "dokumenty"? Te które fabrykuje MAK na
      potrzeby śledztwa? I które będzie jeszcze na bieżąco fabrykował
      podając kolejne newsy o "odczytaniu nowych fragmentów" jak ten:

      CytatPolski ekspert akredytowany przy MAK poinformował, że cały
      czas trwają prace nad rozszyfrowaniem nierozpoznanych wcześniej
      wypowiedzi zarejestrowanych na tzw. czarnych skrzynkach z tupolewa. -
      Cały czas jest nad tym praca i są jakieś wyniki, ale ja ich nie mam.
      W niedługim czasie pewnie je dostanę - powiedział Klich.


      W tej wypowiedzi ciekawe jest to, jak z tonu informacji typu
      "odsłuchiwaliśmy czarne skrzynki", "codziennie pracuję po 10godzin" i
      "rozszyfrowanie każdej minuty lotu to 5godzin pracy" Pan Edmund Klich
      przeszedł do nieco mniej osobistych wypowiedzi enigmatycznie
      pomijając KTO odsłuchuje, bada i CZEMU SAM W TYM NIE UCZESTNICZY.
      Widać o legitymizację własnych działań przed opinią publiczną już nie
      musi zabiegać bo wszyscy wiedzą kto zacz...

      A dzień później już wiadomo GDZIE trwają prace, SKĄD MAK dostanie
      materiały, i dlaczego jeszcze Edmund Klich ich nie miał WCZORAJ:

      CytatPolskim specjalistom, którzy od miesiąca pracują nad zapisami
      czarnych skrzynek prezydenckiego Tu-154M, udało się rozszyfrować
      więcej wypowiedzi z nagrań niż Rosjanom - podaje RMF FM.

      Rozszyfrowano kilkanaście wypowiedzi, które w oficjalnie ujawnionych
      stenogramach były oznaczone jako zapis nieczytelny - podaje radio.
      Wypowiedzi cały czas są badane i wiele z nich uda się
      najprawdopodobniej odczytać.


      Żeby jednak nie było tak groźnie, że oto polskim specjalistom udało
      się więcej usłyszeć niż rosyjskim NATYCHMIAST trzeba to podlać brudną
      propagandą i znowu słyszymy wytartą śpiewkę:

      CytatRMF FM, powołując się na swoich informatorów twierdzi,
      że drzwi do kabiny pilotów były otwierane praktycznie przez cały lot,
      a do kabiny wchodziły bardzo różne osoby.


      I dopiero na sam koniec zmanipulowanego newsa dostajemy informację że
      oto:
      CytatSpecjaliści z Instytutu Ekspertyz Sądowych, którzy
      badają taśmy, a także śledczy wojskowi odmówili jakiegokolwiek
      oficjalnego komentarza w tej sprawie.


      Patrzcie Państwo, a dałbym sobie rękę uciąć że owi mityczni
      "informatorzy" siłą rzeczy MUSZĄ mieć wiedzę albo z prokuratury
      wojskowej albo od specjalistów Instytutu Ekspertyz Sądowych... A tu
      psikus! Jak widać PROPAGANDA ma swoich informatorów i oni wiedzą
      LEPIEJ i ani trochę nie krępują się zaspokoić ciekawości czytelników.

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,8109365,Odczytano_kolejne_fragmenty_czarnych_skrzynek_prezydenckiego.html

      Mam niejakie doświadczenie w czytaniu propagandy między wierszami,
      jeszcze załapałem się na końcówkę PRLu i pamiętam co i jak pisano w
      prasie a co miało miejsce faktycznie. Odkąd pamiętam w domu rodzice
      słuchali RWE, jako odtrutkę po bredniach DTv i konferencji prasowych
      Urbana, co było perwersją porównywalną z czytaniem dzisiejszej
      Wyborczej. Dlatego ludzie pamiętający PRL, którzy byli w tymże PRLu
      wystarczająco politycznie wyrobieni w duchu sprzeciwu i walki z
      władzą ludową zawsze będą mieli taki odruch Pawłowa, że tego typu
      "dziury w tekście" będą wyłapywać.

      Niektórzy jednak uwierzyli w tę naszą wmawianą "wolność słowa","grubą
      kreskę", "miłosierdzie" "wobec cenzorów, SBków i innego szubrawstwa,
      jak gdyby Ci ludzie potrafili cokolwiek innego niż wysługiwać się
      władzy... Ot, człowiek myśli o innych sobą i wartościami, którymi sam
      kieruje się w życiu i chce wierzyć, że jego życie przebiegało w
      pięknym nowym świecie, i sam brał udział w "czymś
      wielkim","pokoleniowym","przełomowym"...

      A Ci co sobie w PRLu żyli zwyczajnie
      • vice_versa Radar i propaganda FINE 07.07.10, 13:03

        A Ci co sobie w PRLu żyli zwyczajnie będą sobie zwyczajnie chłonąć
        dzisiejszą propagandę, dlatego zupełnie nie kręci mnie udowadnianie
        lemingom, że zamach miał miejsce. Ich wolność, ich umiejętność
        przetwarzania informacji, ich lemingowatość. Taka wolność nazywania
        rzeczy po imieniu i wolność wewnętrzna jaką sobie wywalczycie w morzu
        dezinformacji... A mój radar i alergia na propagandę.
        I dinozaurowatość, bo łatwiej się żyje nie wiedząc, nie słysząc, nie
        mówiąc...
        https://www.insidesocal.com/tv/wildlife-monkeys-hear-no-evil-see-
no-evil-speak-no-evil.jpg

        IGNORANCJA JEST SIŁĄ!
        Małe świństwa mówi się głośno... Wielkie szeptem. Prawdy natomiast
        nie mówi się w ogóle. Kto wie czy każda prawda nie jest w gruncie
        rzeczy największym świństwem?

        Marek Hłasko "Ósmy dzień tygodnia"
      • rumun_navigator Re: Radar i propaganda 07.07.10, 23:29
        A teraz zobaczmy przekrój trasy przelotu przy 50m wysokości, z
        miejsca gdzie znajdował się samolot w momencie komendy wieży:
        img140.imageshack.us/img140/3256/lotnisko.png

        To ciekawe. Czy możesz podać sposób przeprowadzenia stosownych obliczeń
        tak aby dało się je powtórzyć i zweryfikować?
    • stoje_i_patrze mgła 07.07.10, 18:06
      Proszą o pomoc Amerykanów
      Śledczy pytają o sztuczną mgłę w Smoleńsku


      Prokuratura wojskowa zwróciła się o pomoc do Departamentu Sprawiedliwości USA -
      ustalił "DGP". Prokuratorzy proszą m.in. o sprawdzenie, czy istnieją naukowe i
      techniczne możliwości wygenerowania sztucznej mgły. Chcą zweryfikować "spiskowe"
      teorie na temat przyczyn katastrofy tupolewa.

      "Dziennik Gazeta Prawna" potwierdził w Prokuraturze Generalnej, że wniosek do
      Departamentu Sprawiedliwości USA został wysłany w poniedziałek. Naczelna
      Prokuratura Wojskowa nie chce jednak mówić o treści tego wniosku do czasu, aż
      nie dotrze on do Stanów Zjednoczonych.

      Do katastrofy Tu-154 doszło 10 kwietnia. Samolot wiózł polską delegację na
      uroczystości rocznicowe w Katyniu. Maszyna rozbiła się pod Smoleńskiem. Zginęło
      wówczas 96 osób, m.in. prezydent Lech Kaczyński z małżonką Marią,
      wicemarszałkowie Sejmu i Senatu, parlamentarzyści, dowódcy wojskowi, duchowni i
      przedstawiciele organizacji kombatanckich.

      Więcej w jutrzejszym wydaniu "Dziennika Gazety Prawnej".
      • przycinek.usa Re: mgła 07.07.10, 18:53
        Faktycznie, to samo pisza tutaj:
        fakty.interia.pl/polska/news/polska-prosi-usa-o-pomoc-w-sledztwie-smolenskim,1503522,3
        Polska prosi USA o pomoc w śledztwie smoleńskim
        51 minut temu
        Do Departamentu Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych został skierowany wniosek o
        pomoc prawną w śledztwie dotyczącym katastrofy prezydenckiego samolotu pod
        Smoleńskiem - powiedział prok. Jerzy Artymiak z Naczelnej Prokuratury Wojskowej.

        Artymiak poinformował, że wniosek został wysłany za pośrednictwem polskiej
        Prokuratury Generalnej w ubiegłą środę. - Wniosek jest obszerny i dotyczy wielu
        kwestii - dodał. Prokurator zastrzegł jednak, że "z uwagi na dobro śledztwa do
        czasu zapoznania się z treścią tego wniosku przez adresata prokuratura wojskowa
        nie ujawni jego treści".

        - Prawny obrót międzynarodowy wymaga tego, żeby adresat poznał treść wniosku ze
        stosownego pisma, a nie za pośrednictwem mediów - dodał. W maju o pomoc do USA
        zwrócili się już eksperci z rosyjskiej komisji, badającej wypadek. Chodziło o
        zbadanie aparatury nawigacyjnej samolotu przez jej amerykańskiego producenta.
        czytaj dalej


        Portal internetowy dziennik.pl podał, iż we wniosku "prokuratorzy proszą m.in. o
        sprawdzenie, czy istnieją naukowe i techniczne możliwości wygenerowania
        sztucznej mgły". Według portalu, prokuratura chce "zweryfikować spiskowe teorie
        na temat przyczyn katastrofy Tupolewa".

        Strona polska do tej pory skierowała pięć wniosków o pomoc prawną do rosyjskiej
        prokuratury. Zwróciła się w nich m.in. o przesłuchanie wskazanych świadków i
        przekazanie dokumentów, a także o "czasowe wydanie czarnych skrzynek jako
        niezbędnych dowodów w postępowaniu karnym". W ramach realizacji jednego z tych
        wniosków w drugiej połowie czerwca pocztą dyplomatyczną dotarło z Rosji do
        polskiej prokuratury sześć tomów akt, czyli około 1300 kart, rosyjskiego
        śledztwa. Wśród przekazanych dokumentów, jak informowano, znajdują się zeznania
        świadków, protokoły i dokumentacja fotograficzna z oględzin miejsca katastrofy
        oraz protokoły z identyfikacji ciał ofiar. Trwa tłumaczenie tych dokumentów.

        Naczelna Prokuratura Wojskowa wcześniej informowała także, że polscy
        prokuratorzy planują wysłać kolejny - już szósty - wniosek o pomoc prawną do
        strony rosyjskiej, nie ujawniono jednak, czego będzie dotyczył. Podano jedynie,
        że zostanie on wysłany po uzyskaniu przekładu dokumentów uzyskanych w czerwcu.
        Ponadto NPW informowała, że jeden wniosek, dotyczący przesłuchania obywatela
        Białorusi, skierowano do władz tego kraju.

        Polscy prokuratorzy wojskowi realizują też wniosek o pomoc prawną nadesłany do
        Polski z Rosji. W związku z tym, jak informowała NPW, prowadzone są czynności
        procesowe określone w rosyjskim wniosku, m.in. przesłuchania świadków.

        Okoliczności katastrofy prezydenckiego samolotu poza polską i rosyjska
        prokuraturą bada również w Rosji Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK), a w
        Polsce komisja kierowana przez szefa MSWiA Jerzego Millera. W prowadzonych
        badaniach o pomoc do USA zwracała się już komisja rosyjska.

        Na początku maja MAK informował, że jego przedstawiciel i polski ekspert udali
        się do Stanów Zjednoczonych, by wspólnie ze specjalistami amerykańskimi zbadać
        system ostrzegania przed zderzeniem z ziemią TAWS i system nawigacji
        satelitarnej GNSS z samolotu Tu-154M w amerykańskiej firmie, która je
        wyprodukowała. Polskiemu ekspertowi i przedstawicielowi MAK towarzyszył wtedy w
        USA specjalista z amerykańskiego Krajowego Zarządu Bezpieczeństwa Transportu
        (NTSB), agencji federalnej badającej m.in. przyczyny katastrof lotniczych. Jak
        informowano badania wykazały, że system TAWS był sprawny.
        • przycinek.usa komentarz 07.07.10, 19:07
          to jest arcyciekawa sprawa. Powoluja sie na dziennik.pl i pisza, ze
          "prokuratorzy proszą m.in. o sprawdzenie, czy istnieją naukowe i techniczne
          możliwości wygenerowania sztucznej mgły".

          Ja natomiast zastanawiam sie dlaczego tego typu pytania nie padaja na szczeblu
          ministerialnym. To jest zasadniczo dziwne, ze w takiej sprawie nie ma najpierw
          rozmow np. premiera z rzadem USA, tylko prokuratura wojskowa najpierw pisze
          pismo do Departamentu Sprawiedliwosci. To jest zasadniczo dziwne. Rowniez
          zasadniczo dziwne jest to, ze nastepuje wyciek informacji tydzien po pismie.
          Wydaje mi sie, ze osoby zajmujace sie tym sledztwem zachowuja sie tak, jakby nie
          bylo poparcia dla tego sledztwa albo nawet tak, jakby istnialy obawy, ze taka
          sprawa moze nie przejsc przez polskie wladze. Sam fakt bezposredniego zwrocenia
          sie przez prokuratorow do wladz innego panstwa jest tego dowodem. I na dodatek
          jeszcze pismo idzie do departamentu sprawiedliwosci! Jestem tym nie tylko
          zaskoczony, ale wrecz zdumiony. Naczelna Prokuratura Wojskowa zwraca sie
          bezposrednio do Departamentu Sprawiedliwosci USA. hm.

          Wydaje mi sie, ze po takim pismie wladze USA dostaja nie tylko sygnal, ze w
          Polsce w Prokuraturze Wojskowej panuje brak zaufania do rzadu polskiego, ale
          rowniez otwiera sie droga prawna do wplyniecia na sledztwo w Polsce!

          W gruncie rzeczy to chyba bardzo madre posuniecie ze strony prokuratury
          wojskowej. Teraz USA moze, choc nie musi, stworzyc swoj wlasny zespol d/s
          badania tej sprawy i moze wysylac odpowiedzi na to pismo w czesciach, nawet i
          przez rok. W miedzy czasie mozemy sie dowiedziec ciekawych rzeczy. Interesujace.
          Tak, to jest naprawde interesujaca sprawa.
          • rumun_navigator Re: komentarz 07.07.10, 21:11
            Podstawowa reguła dyplomacji - zawsze rozmawiać ze swoim
            odpowiednikiem. Premier pyta premiera, prezydent prezydenta,
            prokuratura prokuraturę. Nie widzę tu nic dziwnego. Poza tym dziwne i
            niezręcznie to by było jakby Tusk zaczął się bezpośrednio dopytywać o
            szczegóły techniczne... Nieprawdaż?
            • przycinek.usa Re: komentarz 07.07.10, 21:26
              Nie jestem pewien, czy to ma zastosowanie w tym przypadku. Ta sprawa nie dotyczy
              stosunkow Polska-USA. Zaden aspekt tej sprawy tego nie dotyczy. Pamietajmy, ze
              wersja oficjalna dotyczy wypadku a wiec zdarzenia losowego. Dlatego wydaje mi
              sie, ze prokuratura powinna w takiej sytuacji konsultowac to z wladza a potem,
              po konsultacji moze dojsc do takiej korespondencji. Pytanie, czy takie
              konsultacje byly?
              Bo co, jesli to bylo zrobione za plecami wladzy?

              Wydaje mi sie, ze prokuratura powinna zwrocic sie z pismem do kancelarii
              premiera o zasiegniecie opini zagranicznej i potem pismo laduje albo w
              Departamencie Stanu za posrednictwem ambasady USA, albo w Departamencie Stanu za
              posrednictwem ambasady polskiej.
              Wtedy Departament Stanu nawiazuje kontakt z Departamentem Sprawiedliwosci, jesli
              uzna to za stosowne. Dalej sprawa toczy sie wedlug procedur u nas. A oni
              napisali pismo bezposrednio do Departamentu Sprawiedliwosci. To w pewnym sensie
              otwiera tez droge do odmowy, bo istnieje mozliwosc, ze Departament
              Sprawiedliwosci uzna, ze to nie jest ich jurysdykcja i odmowi wspolpracy w calosci.

              Podkreslam, ze nie wiem jakie sa procedury w takim wypadku, ale nie zgadzam sie,
              ze kontakt prokuratury z departamentem sprawiedliwosci jest normalna praktyka,
              uwazam wrecz przeciwnie.

              I ostatecznie nie wiemy dokladnie jak ta korespondencja byla wymianiana. Wiemy
              tylko to, co napisali w internecie, a to jest niestety niewystarczajace. Mysle,
              ze madry dziannikarz powinien zadac prokuraturze kilka pytan dotyczacych tej
              korespondencji w sensie formalnym, bez wnikania w tajemnice tej korespondencji.
              Czyli kto wyslal, gdzie wyslal, jak wyslal i kto o tym wiedzial i kto podjal
              decyzje aby wyslac i dlaczego. To mogloby byc bardzo interesujace.
              • rumun_navigator Re: komentarz 07.07.10, 22:37
                Może ze względu na wagę sprawy konsultowali to wcześniej z górą, ale na
                moje oko sama procedura zapytanie wygląda całkiem normalnie. Pewnie w
                normalnych śledztwach takie zapytania przesyłają sobie co drugi dzień.
                A dlaczego? Pewnie chcą zbadać wszystkie możliwe hipotezy.
                • przycinek.usa Re: komentarz 08.07.10, 01:12
                  ale na
                  > moje oko sama procedura zapytanie wygląda całkiem normalnie.

                  Nie.
                  Zastanow sie. Departament sprawiedliwosci zajmuje sie zupelnie innymi sprawami.
                  To sa sprawy wewnetrzne USA. FBI podlega pod departament sprawiedliwosci i znowu
                  wszyscy wiedza, ze FBI to sprawy wewnetrzne. Jedynym wyjatkiem jest agencja
                  utworzona przez Busha, czyli NSD czyli National Security Division, ale tutaj na
                  dwoje babka wrozyla, bo najpierw trzebaby uzasadnic pytanie pod katem
                  bezpieczenstwa narodowego - a przeciez sprawa jest formalnie wypadkiem i to na
                  terytorium obcego panstwa i dodatkowo nie zgineli obywatele USA i nie ma na
                  razie jasnych dowodow, ze to byla katastrofa wywolna przez osoby trzecie a
                  podejrzenia nie moga byc podstawa do jakichkolwiek dywagacji, zwlaszcza w
                  oficjalnej korespondencji z prokuratura. I dlatego najbezpieczniej jest nie
                  robic nic. Najlepiej nie odpowiedziec.

                  Istnieje jedynie jeden przypadek w ktorym takie pismo spotka sie z nalezyta
                  uwaga, a mianowicie, kiedy Attorney General, Eric Holder, ktory jest w zasadzie
                  odpowiednikiem ministra spraw wewnetrznych (nie ministra sprawiedliwosci) uzna,
                  ze sprawa jest na tyle powazna, aby sie nia zajac i zapyta o to prezydenta na
                  posiedzeniu rzadu. Sam naprawde nic nie moze zrobic. Zwlaszcza, ze pytania
                  wykraczaja poza zakres jego kompetencji. Przeciez to pytanie o mgle, to jest
                  pytanie z zakresu R&D ministerstwa obrony narodowej, czyli Department of
                  Homeland Security.

                  Czyli w zasadzie sa dwie mozliwosci:
                  Polscy prokuratorzy dostaja kosza, czyli Departament Sprawiedliwosci odpowie, ze
                  sprawa nie dotyczy ich kompetencji i jurysdykcji, albo:
                  rzad USA uzna, ze sprawa jest wazna politycznie, sprawa wyladuje na posiedzeniu
                  rzadu i rzad podejmie decyzje, aby sprawe wyjasniac i kazda odpowiedz na pisma z
                  Warszawy bedzie konsultowana z prezydentem, za wylaczeniem decyzji rzadu
                  polskiego.


                  Innych mozliwosci po prostu nie ma. NSD nie bedzie sie ta sprawa zajmowac bez
                  zgody rzadu i prezydenta. Kazda odpowiedz bedzie miec indywidualna ocene
                  specjalistow z Bialego Domu.


                  Prokuratorzy Wojskowi doprowadzili do sytuacji, w ktorej:
                  a) departament sprawiedliwosci nie moze nie odpowiedziec
                  b) kazda odpowiedz bedzie musiala miec wbudowana politycznie wskazowke z Bialego
                  Domu
                  c) Polski Rzad nie ma wplywu na te odpowiedzi

                  Czy teraz jest to jasne?

                  Dla mnie interesujace bedzie to pytanie dotyczace mgly, bo jesli Departament
                  Sprawiedliwosci udzieli na nie konkretnej i rzeczowej odpowiedzi, to bedzie to
                  oznaczalo, ze sprawa zajal sie rzad USA a nastepnie zostala zaangazowana grupa
                  ludzi zajmujaca sie mgla, czyli najprawdopodobniej sily zbrojne USA i jesli to
                  sie stanie, to znaczy, ze USA wlasnie zaangazowaly sie aktywnie w sledztwo
                  PRZECIWKO Rosji. I to jest pewien problem natury dyplomatycznej.
                  Bo USA bedzie musialo sobie odpowiedziec na pytanie, co na tym zyska a co
                  straci. Obawiam sie, ze odpowiedz moze byc niejednoznaczna, a prezydenta mamy
                  ciamage, mieczaka i bez jaj, wiec mozliwe, ze sprawa utknie. Jesli wiec nie
                  dostaniecie odpowiedzi, to bedzie jasne dlaczego.
                  • przycinek.usa ochlodzenie stosunkow 08.07.10, 01:31
                    to sie rowniez wiaze z tym:

                    news.yahoo.com/s/ap/20100707/ap_on_re_eu/eu_russia_us_spying
                    Mozliwe, ze chodzi obecnie o jakas nowa forme zabawy w chowanego a la cold war.
                    Jesli istnieja jakies dowody na zamach w Smolensku, to pytanie, czy te dowody
                    zostana ujawnione. Mysle, ze jest mozliwe, ze zostana. Ale moze nie zostana?
                    Swinstwa sa cenne ale tylko wtedy, kiedy siedza ukryte w szafie. Ale moze teraz
                    cos sie w tych sprawach ruszy....
              • rumun_navigator Re: komentarz 07.07.10, 23:05
                Przy okazji rzeczywiście sprytne zagranie. Wiadomo, że mgłę da się
                zrobić, ale pewnie do realizacji podobnego projektu na taką skalę
                potrzebne byłyby środki i przygotowania, które trudno byłoby ukryć...
                W szczególności przed okiem satelit szpiegowskich*, które pewnie
                obserwują zapewne również te mniej ważne wypady głów różnych państw.
                Więc może być to wstęp do próby uzyskanie dostępu do hamerykańskich
                danych wywiadowczych.

                * również ze względu na to, ze zamachowcy również musieli liczyć się
                z obserwacją miejsca zbrodni okoliczność teoria zamachu/generatora
                mgły bierze w łeb...
    • stoje_i_patrze Polska ma wszystkie materiały dot. katastrofy 07.07.10, 18:10
      Polska ma wszystkie materiały dot. katastrofy
      Rosja przekazała Polsce wszystkie materiały dotyczące okoliczności katastrofy
      lotniczej pod Smoleńskiem, w której zginął m.in. prezydent Lech Kaczyński -
      poinformował rosyjski wicepremier Siergiej Iwanow.
      Badanie szczątków prezydenckiego samolotu
      - Nie mamy już niczego więcej do przekazania. Wszystko, co można było przekazać,
      zostało przekazane - powiedział dziennikarzom.
      fakty.interia.pl/polska/news/polska-ma-wszystkie-materialy-dot-katastrofy,1503517
      • przycinek.usa Re: Polska ma wszystkie materiały dot. katastrofy 07.07.10, 19:09
        zaraz, ale czy oddali juz bron? Naprawde wszystko oddali?
        • rumun_navigator Re: Polska ma wszystkie materiały dot. katastrofy 07.07.10, 21:05
          Pewnie nie oddali, ale biorąc pod uwagę to, że wciąż prowadzą śledztwo
          jest pewnym odstępstwem od procedury jest to, że w ogóle coś oddali.
    • przycinek.usa Re: zamach? 07.07.10, 21:02
      Skąd Artur Wosztyl, kapitan Jaka-40 lądującego 10 kwietnia na lotnisku
      Smoleńsk-Siewiernyj wie, że domniemany komunikat wieży do Tu-154M o zejściu do
      50 m padł na wysokości 80 metrów? Nie znamy przecież wysokości, na jakiej
      znajdowała się maszyna. - Prokuratura zna te zeznania, są one badane, w tej
      chwili nie mogę określić sposobu ich weryfikacji - powiedział wczoraj w rozmowie
      z "Naszym Dziennikiem" płk Jerzy Artymiak, p.o. rzecznik Naczelnej Prokuratury
      Wojskowej.

      Ostatnie dywagacje medialne podnoszące kwestię zejścia Tu-154M opierają się na
      zeznaniach członków załogi Jaka-40 (porucznika Artura Wosztyla i Remigiusza
      Musia, technika pokładowego). Wosztyl miał ujawnić, że rosyjski kontroler, który
      sprowadzał samolot na ziemię, pozwolił załodze Jaka-40 zniżyć się do 50 metrów.
      Podobną komendę wieża miała wydać też załodze prezydenckiego tupolewa. Według
      relacji załogi Jaka-40, kontroler wypowiedział ją, gdy drugi pilot Tu-154,
      Robert Grzywna, podał na wysokości 80-70 metrów komendę: "Odchodzimy". Komunikat
      miał wzbudzić wątpliwości pilota, ponieważ na Siewiernym wysokość - na której
      należy podjąć decyzję, czy lądować - wynosi 100 metrów. Podobną komendę:
      "Zejdźcie do 50 metrów", miał słyszeć także technik Jaka-40. Naczelna
      Prokuratura Wojskowa zapewnia, że dysponuje zeznaniami załogi Jaka-40, który 10
      kwietnia lądował w Smoleńsku. Nie potwierdza jednak treści opublikowanych w
      mediach zeznań załogi. - Mogę tylko zapewnić, że dowódca Jaka-40 i pozostali
      członkowie załogi zostali przesłuchani przez Okręgową Prokuraturę Wojskową w
      Warszawie, która dysponuje ich relacjami - informuje płk Jerzy Artymiak, p. o.
      rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej.
      - Prokuratura zna te zeznania, zna relacje obu świadków. Są one badane w toku
      prowadzonego śledztwa. W tej chwili nie mogę określić sposobu weryfikacji tych
      zeznań - tłumaczy Artymiak. Na pytanie, czy kontrolerzy zostaną przesłuchani w
      obecności polskich prokuratorów, Artymiak odpowiedział enigmatycznie, że nie
      potrafi powiedzieć, jaki jest zakres śledztwa rosyjskiego i jakie czynności
      procesowe strona rosyjska w swoim śledztwie wykonała. Zapewnił, że w interesie
      państwa polskiego i wszystkich obywateli naszego kraju leży, by polscy
      prokuratorzy prowadzący śledztwo sprawę wyjaśnili. Zaznaczył, że jeżeli nie będą
      mieli możliwości osobistego przesłuchania obywateli rosyjskich, a będą w dalszym
      ciągu pojawiały się wątpliwości na temat treści materiału dowodowego zebranego
      przez stronę rosyjską, wszelkie zastrzeżenia polskich prokuratorów będą
      sygnalizowane w ramach kolejnych wniosków dowodowych o pomoc prawną. Prokuratura
      wystosowała do tej pory do prokuratury Federacji Rosyjskiej pięć takich
      wniosków. - Mogę zapewnić, że nic nie ujdzie uwadze polskich prokuratorów.
      Będziemy się starali weryfikować wszelkie informacje - deklaruje Artymiak.
      Ocenia, że przeszkodą może tu być czas. - Dlatego, że mamy ograniczone
      możliwości w dostępie do materiałów strony rosyjskiej. Sukcesywnie pewne
      materiały uzyskujemy, weryfikują je nasi prokuratorzy, a dopiero później można
      podejmować kolejne czynności - zapewnia. Zastrzega, że nie wie, kiedy zeznania
      załogi Jaka-40 zostaną ujawnione opinii publicznej, i że "w tej chwili nie
      wchodzi to w rachubę". Artymiak powołał się też na przepisy kodeksu postępowania
      karnego, zgodnie z którymi z protokołami zeznań mają prawo zapoznać się rodziny
      ofiar oraz ich pełnomocnicy procesowi. - Prokuratura na razie nie planuje ich
      ujawnienia, ponieważ doszłoby do upublicznienia pewnych informacji, co mogłoby
      zaszkodzić dalszemu biegowi postępowania przygotowawczego - tłumaczy. Podkreśla
      przy tym, że prokuratura nie zamierza niczego ukrywać - chodzi tylko o
      niepodawanie informacji niezweryfikowanych.
      Czy załoga prezydenckiego tupolewa ryzykowałaby w niekorzystnych warunkach
      atmosferycznych zejście na wysokość 50 metrów, nawet jeśli taki komunikat z
      wieży padł? - Jest to sugestia obciążająca pilota. Wskazywałoby to ponadto, że
      załoga nie znała topografii terenu, a przecież lądowała na tym lotnisku już
      wcześniej - mówią piloci, z którymi rozmawiał "Nasz Dziennik". Ich zdaniem, to,
      że samolot zszedł poniżej bezpiecznej wysokości 100 metrów, trudno wytłumaczyć
      przesłanką inną niż awaria. A do katastrofy by nie doszło, gdyby kontrola lotów
      wykonała swój obowiązek i zamknęła lotnisko natychmiast po nieudanym podejściu
      Iła-76. - Warto też dodać, że Artur Wosztyl nie mógłby wiedzieć, że komunikat
      zejścia do 50 m padł na wysokości 80 m, bo nie znał wysokości Tu-154M, która w
      stenogramie nie jest określona - oceniają eksperci. - Byliśmy zapewniani od
      samego początku, że ta sprawa będzie prowadzona przejrzyście, że wszystko będzie
      po kolei ujawniane. Mieliśmy prawo spodziewać się, że co tydzień będą
      organizowane jakieś briefingi, na których informowano by opinię publiczną o
      postępowaniu śledztwa - mówi Antoni Macierewicz, były wiceminister obrony
      narodowej. - Tymczasem ukrywa się podstawowe dane na temat katastrofy.
      Odpowiedzialny za to, że sytuacja jest wciąż gmatwana, jest zarówno premier, jak
      i prezydent elekt. Ci, którzy zeznają na ten temat, wskazują źródło, w którym ta
      sprawa jest zapisana. Teraz obowiązkiem organów posiadających tę wiedzę jest ją
      ujawnić - mówi Macierewicz. Relacje załogi Jaka-40 są o tyle istotne, że polska
      prokuratura nie ma jeszcze samych czarnych skrzynek, czyli oryginału zapisów
      rozmów załogi Tu-154M. Warto przy tym dodać, że - jak potwierdza płk Ryszard
      Raczyński, dowódca 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego, w kraju nie
      ma jednostki rozpoznawania radiolokacyjnego, która prowadziłaby stały nasłuch z
      Tu-154M. Prezydencki samolot mógł jedynie mieć łączność radiową, dzięki której
      załoga kontaktowała się z konkretnym odbiorcą. Wiadomo ponadto, że jest wiele
      luk w stenogramie - trudno zatem wskazać na jednoznaczną przyczynę katastrofy.
      Anna Ambroziak
      www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100707&typ=po&id=po31.txt
    • przycinek.usa Odczytano kolejne fragmenty czarnych skrzynek 08.07.10, 01:19
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,8109365,Odczytano_kolejne_fragmenty_czarnych_skrzynek_prezydenckiego.html
      Prezes Polski Plus Jerzy Polaczek pyta premiera o skład Międzypaństwowego
      Komitetu Lotniczego powołanego w celu wyjaśnienia przyczyn katastrofy samolotu
      TU 154 M.

      erzy Polaczek podkreśla w piśmie do Donalda Tuska, że Polska przyjęła tylko
      formułę wyznaczenia uprawnionego obserwatora, który jest obecny przy pracach
      Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego - organizacji powołanej w 1991 roku w celu
      badania przyczyn cywilnych wypadków lotniczych na terenie państw należących
      wcześniej do Związku Radzieckiego.

      Opinia publiczna w Polsce nie została do tej pory poinformowana o składzie
      "komisji". Dlatego też poseł Jerzy Polaczek domaga się od premiera Donalda Tuska
      podania pełnego składu członków Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego - wraz z
      podaniem kwalifikacji tych osób i zakresu zagadnień im powierzonych w ramach
      podziału pracy w komisji. Polityk Polski Plus przypomina, że w pracach
      Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego oprócz przedstawicieli Federacji
      Rosyjskiej uczestniczą takie państwa jak: Azerbejdżan, Armenia, Białoruś,
      Gruzja, Kazachstan, Kirgistan, Mołdowa, Tadżykistan, Turkmenistan, Uzbekistan,
      Ukraina. Dlatego też prezes Polski Plus oczekuje odpowiedzi czy w składzie
      komisji powołanej w celu zbadania katastrofy z dnia 10 kwietnia biorą udział
      przedstawiciele i eksperci z tych państw.

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,8113849,Polaczek_pyta_premiera__jaki_jest_sklad_Miedzypanstwowego.html
    • przycinek.usa dwa kolejne artykuly 08.07.10, 08:17
      wlasnie sie pojawily na stronie glownej portalu:

      wyborcza.pl/1,75478,8113489,Czy_USA_maja_rozmowy_z_telefonu_tupolewa_.html
      wyborcza.pl/1,75478,8114173,Lot_na_slepo.html
      W jednym pisza, ze "Wicepremier Siergiej Iwanow podał wczoraj, że Rosjanie
      przekazali Polsce wszystkie materiały ze śledztwa."


      a w drugim pisza, ze "Protokół z oblotu ma Międzynarodowy Komitet Lotniczy
      (MAK), który przy udziale ekspertów z Polski wyjaśnia katastrofę. Dokumentu tego
      MAK jeszcze polskiej stronie nie przekazał."

      He he he he.
      • rumun_navigator Ciekawy post 08.07.10, 08:44
        lotnictwo.net.pl/3-tematy_ogolne/15-
        wypadki_i_incydenty_lotnicze/24626-
        2010_04_10_tu_154_samolot_prezydenta_rp_rozbil_sie_pod_smolenskiem-
        85.html

        Ja myślę, że cały ten wywiad to flara przed publikacją bardzo
        istotnego fragmentu rozmowy przez telefon satelitarny. Jak wiecie -
        oczywiście chodzi mi o tych z którymi tworzymy to forum od lat, a nie
        koniecznie o wszystkich zarejestrowanych po Apr 10 (choć wśród tych
        miło mi witać wielu rozsądnych ludzi) - jestem ostatnim, któryby
        rozsiewał plotki. ALe jeśli to co widziałem (niestety nie słyszałem)
        jest pradziwe, to niedługo o tym usłyszymy. Przepraszam za tę enigmę,
        ale jeśli moje źródła są prawdziwe, to i tak sprawa wyjdzie, a jeśli
        nie, to nie chcę mącić. Jedno jest dla mnie pewne. Rewelacje z JAKa
        to jakiś bulszit!

        Przedwczoraj post, dzisiaj w GW o telefonie... To może rzeczywiście
        jest jakiś przełomowy element. Ale przy okazji zapytanie potwierdza
        to, co napisałem wcześniej - ewentualny zamachowiec musiał liczyć się
        z tym, że cały teren jest dokładnie oglądany i słuchany przez służby
        specjalne.
        • sevenseas Nieciekawy post 08.07.10, 11:30
          Daruj sobie wklejanie takich glupot. Co to ma byc? Wiem ale nie
          powiem?
          Po to miales w stenogramie "niezrozumialy" zebys mogl to
          wykorzystac do manipulacji POTEM. Nic sie nie zmienilo, sledztwo ma
          zostac "udupione". Gdyby polska chciala wykazac nieprawidlowosci to
          by opublikowali zapis z FDR bo go mamy (zapewne ORYGINAL) i
          porownali ze stenogramami. Nikogo to nie zastanawia dlaczego nikt o
          tym nie pisze i nie mowi? Niech uwiarygodnia zapisy stenogrmowe
          przez zestawienie ich z FDR. Niech chca? Ciekawe dlaczego smile

          Cale gierki z tymi zapytaniami do USA to sa pierdolki ktore maja
          podtrzymywac ILUZJE dla naiwnych ze w sprawie sie cos ROBI.
          Jak napisal przycinek, z tego nic nie bedzie i nie mialo byc, ot
          taka notka w gazecie dla podjaranych/glodnych lemingow.

          Czy ktos bral pod uwage to ze usa moze miec to calkowicie w nosie,
          co sie bedzie teraz dzialo w europie, szczegolnie wschodniej i wyraz
          tego dali nam 17 wrzesnia ubieglego roku. Moze to byl znak dla
          rosjan? A moze byly jakies ustalenia wczesniej? A moze w smolensku
          po wypadku na plycie lotniska stal samolot porodukcji amerykanskiej
          w kolorach USAF?
          • rumun_navigator Re: Nieciekawy post 08.07.10, 12:01
            Pewnie w którymś momencie to zostanie zrobione. Dla wielu zapewne
            stanie się to zbyt szybko lub zbyt późno, co stanie są kolejną
            okolicznością. Sorry, ale śledztwo to nie jakiś "Taniec z
            gwiazdami" żeby o wszystkich wątkach powiadamiać publikę na gorąco.
        • przycinek.usa Re: Ciekawy post 08.07.10, 17:31
          ciekawe to jest co innego -

          "Sorry. The administrator has banned your IP address. To contact the
          administrator click here"

          - czy moglbys wyjasnic w dwoch slowach o co chodzi temu czlowiekowi, bo tamta
          strona nie chce mnie wpuscic, choc nigdy przedtem na niej nie bylem. Ta
          wypowiedz jest prawde mowiac denerwujaca. Co wyjdzie? Jaki zamachowiec? Co to ma
          wspolnego z telefonem?
          • sevenseas Re: Ciekawy post 08.07.10, 21:16
            Nic takiego. Koles mowi, ze wie ale nie powie wink Mowi ze nie chce
            rozsiewac plotek i cos uslyszal i ma byc to wkrotce w prasie. Witek
            Z - tak sie nazywa ten uzytkownik. Tyle.
      • vice_versa Radar CD 08.07.10, 12:35
        Sorry, ale ktoś tu zwyczajnie kłamie...

        [qoute]- Ale nie ma tam radaru precyzyjnego podejścia pokazującego
        dokładnie, jak zniża się samolot. Wtedy podejściem kieruje kontroler.
        Smoleńsk ma tylko radar ogólnego naprowadzania, który pokazuje lot
        samolotu z dokładnością do 200 m. W dodatku przez ostatnie 1,5 km od
        pasa praktycznie nie widać maszyny na radarze i załoga musi polegać
        wyłącznie na przyrządach pokładowych.[/quote]

        i to co cytowałem wyżej:
        CytatNa zdjęciach ze smoleńskiego lotniska widać antenę radaru RSP-
        10 MN. Do tej pory opinia publiczna była informowana, że Tu-154M
        realizował tzw. podejście nieprecyzyjne, a więc bez użycia radaru
        precyzyjnego zbliżania PAR. Tymczasem RSP-10MN to stosunkowo dobrej
        jakości radar klasy PAR dający kontrolerowi zbliżania wszelkie
        potrzebne dane o kursie i wysokości samolotu i umożliwiający
        bezpieczne sprowadzenie samolotu przynajmniej do wysokości 60 metrów,
        w niektórych warunkach nawet do 30 metrów.


        Nie pamiętam niestety gdzie czytałem już o tym radarze i opis modelu
        zgadzał się z tym drugim. W tym cytowanym przeze mnie artykule z
        bibuły jest więcej dokładnych info, łącznie z producentem i modelem.

        Po drugie artykuł w GW pojawił się PÓŹNIEJ, w reakcji na to co podała
        bibuła. Pewnie podały to też inne media jak Nasz Dziennik, Gazeta
        Polska, Niezależna.PL etc. Tak właśnie działa propaganda podając
        sprzeczne i nieprawdziwe informacje. Natychmiast po tych konkretnych
        i ważnych.

        A takie zdania:
        CytatMinimalne warunki do lądowania w Smoleńsku to 1000 i 100 m. Co
        więcej, uprawnienia mjr. Protasiuka pozwalały mu lądować przy
        widzialności co najmniej 1800 i 120 m. Nie powinien był więc zejść
        poniżej 120 m (to tzw. wysokość decyzji), jeśli nie widział wtedy
        ziemi i nie dostał zgody na lądowanie. Ale Tu-154 zniżał się aż do 20
        m.


        nie tłumaczą dokładnie NICZEGO, bo chodzi właśnie o to, że a) był
        instruktorem i pilotem doświadczalnym a samolot obniżał lot MIMO
        WSZYSTKO. Te zdania mają wykazać że pilot popełnił błąd i "nie miał
        uprawnień" ale niczego nie tłumaczą. Natomiast Gazeta przemilcza np.
        fakt że Protasiuk lądował tam OSIEM razy, jedyne co podkreśla to to,
        ze ostatni lot z Tuskiem odbył się przy pięknej pogodzie. A co z
        pozostałymi SIEDMIOMA?
        Obrzydliwe manipulatorstwo pod pozorami dziennikarstwa.

        A jeśli od 16kwietnia czekamy na wydanie oryginałów czarnych skrzynek
        to ja jestem Chińczyk, bo już po tej dacie polski rejestrator lotu
        był w Polsce i władze polskie przekazały go z powrotem do Moskwy.
        Papier wszystko zniesie, wniosek można napisać a decyzje podejmuje
        się niezależnie od papierowego wniosku. Jeśli Moskwa mówi że wszystko
        "CO MOGŁO" zostało przekazane to ja nawet wierzę. Czyli reszty NIE
        BĘDZIE, a Gazeta ogłosi że wszystko zostało przekazane. Przekaz do
        czytelnika jest prosty: wszystko jest OK i Rosja się wywiązała.
        Oświadczenia i artykuły sobie a prawda i fakty sobie...
        I już wiem że żyję w PRLbis: to Amerykanie mają mieć informacje o
        telefonicznych rozmowach Prezydenta a nie polska Służba Kontrwywiadu
        Wojskowego. Nawet możliwe, wystarczyło by US miały w SKW swojego
        człowieka na właściwym miejscu. Wtedy nie mamy już ani parametrów
        lotu, ani telefonicznych rozmów Prezydenta. Pytanie tylko czym w
        takim razie zajmuje się Służba Kontrwywiadu, skoro i tak musi zwracać
        się o wszystko (czyt. być zależna) od służb obcych państw.

        Ja nie wykluczam żadnej możliwości: jak najbardziej Amerykanie mogli
        to zrobić licząc na odwrócenie sytuacji wyborczej w Polsce. I wtedy
        nawet zrozumiałe jest zarówno bratanie się Tuska z Putinem jak i masa
        dezinformacji mających odwrócić uwagę od błędów naziemnej obsługi
        lotniska.Normalny odruch solidarności zaatakowanych. A w prasie
        ściemy, byleby tylko uspokoić opinię publiczną.
        • rumun_navigator Re: Radar CD 08.07.10, 14:42
          Trochę to śmieszne, że człowiek wrzucający taką ewidentną lipę:

          A teraz zobaczmy przekrój trasy przelotu przy 50m wysokości, z
          miejsca gdzie znajdował się samolot w momencie komendy wieży:
          img140.imageshack.us/img140/3256/lotnisko.png


          zarzuca innym manipulowanie, kłamliwą propagandę i licho wie co
          jeszcze... Dużo tutaj takich, czy to wyjątek?

          • vice_versa Re: Radar CD 08.07.10, 16:08
            Dlaczego miałaby to być lipa, co?
            Nie potrafię podać orginalnego źródła, znalazłem sam link na innym
            forum, ale należałoby racjonalniej argumentować, a nie zakładać moją
            złą wolę. Potrafisz to wykaż błąd. Ja widzę ze Gazeta robi co może by
            zdyskredytować zeznania Artura Wosztyla i Remigiusza Musia o 50m, a
            wręcz obarczyć ich winą za brak jednoznacznego odradzania lądowania.
            I nie wiem czemu miałbym w to wierzyć, bo fakt że przyznał w
            wywiadzie że nie wszystko rozumiał z rozmów Iła z wieżą nie oznacza
            braku znajomości rosyjskich liczebników. Co więcej, jeśli GW
            argumentuje że o 50m nie ma w stenogramach to jak to się dzieje że
            nie zauważa że zeznania kontrolera Pliuszyna mówią o 100m których
            RÓWNIEŻ w stenogramach NIE MA... Wybiórcza jest godna swojej nazwy.
            • rumun_navigator Re: Radar CD 08.07.10, 16:26
              > Dlaczego miałaby to być lipa, co?
              Bo obrazek zdaniem samego autora nie ma NIC wspólnego z pozwoleniem na zejście do 50m?

              Nie znam sie na lotnictwie i tylko sie przygladam dyskusji ale moze sie na cos przyda taki wykresik zrobiony softem do wizowania anten wifi itp wink
              Wykres przedstawia uksztaltowanie terenu po prawej 5km przed lotniskiem, po lewej lotnisko na srodku zaznaczylem miejsce gdzie z tego co mi sie wydaje samolot scinal juz drzewa czyli w najwyzszym punkcie PRZED lotniskiem. Brak jest skali ale na poczatku i koncu wykresu stoja anteny po 20m
              .
              Data postu: 12-04-2010
              meschiash.eu/archive/index.php/t-24626-p-2.html
              Tak więc, stary - na przyszłość sprawdzaj informacje, bo jak tak dalej pójdzie to zamieścisz schematu płyty głównej telewizora i będziesz upierał się, że to ruska bomba.


              PS: Dziennikarze GW ma swoje sympatie i teorie, a np. "Nasz Dziennik" swoje. Nie wiedzę w tym nic zdrożnego. A to, że obie chcą być postrzegane jako jedyne obiektywne źródło... Cóż, takie zwierze nie istnieje i dorośli ludzie na takie rzeczy nie powinni się nabierać.

        • rumun_navigator Re: Radar CD 08.07.10, 15:32
          > Tymczasem RSP-10MN to stosunkowo dobrej
          > jakości radar klasy PAR dający kontrolerowi zbliżania wszelkie
          > potrzebne dane o kursie i wysokości samolotu i umożliwiający
          > bezpieczne sprowadzenie samolotu przynajmniej do wysokości 60
          metrów,
          > w niektórych warunkach nawet do 30 metrów.

          Według kogo/czego? Może byś spróbował konfrontować takie "rewelacje"
          choćby z google? www.google.pl/search?sourceid=chrome&ie=UTF-
          8&q=RSP-10+MN

          Już w zajawce do drugiego linku mamy: Radiolokacyjny system
          lądowania RSP-10MN pozwala, zgodnie z instrukcją, doprowadzać statki
          powietrzne do wysokości 100–150 m nad poziomem strefy
          przyziemienia.

          www.altair.com.pl/cz-art-1406-s:2
          Więc skąd te 30m? Widzę, że jeśli tylko dane potwierdzają teorię o
          zamachu to łykasz je nie pytając kto, skąd i jak...

          • vice_versa Re: Radar CD 08.07.10, 16:16
            Jesteś wybiórczy jak Wyborcza. W tym samym tekście stoi napisane JAK
            BYK:
            CytatOkazało się, że na lotnisku w Mirosławcu nie działał system
            wspomagający lądowanie bez widoczności ziemi ILS (Instrument Landing
            System). Po doniesieniach prasowych, dowódca SP, gen. Błasik
            przyznał, że nie udało się go wprowadzić do normalnej eksploatacji w
            ciągu 6 lat od zainstalowania (patrz s. 6). Pilot musiał więc – w
            warunkach bardzo ograniczonej widzialności, niskim pułapie chmur i
            padającym deszczu – lądować z wykorzystaniem znacznie mniej
            nowoczesnego radiolokacyjnego systemu lądowania (RSL). W tym
            wypadku główna odpowiedzialność spoczywa na dwóch nawigatorach
            pozostających na ziemi. To oni kierują lotem i informują pilota,
            gdzie znajduje się samolot względem lotniska i słownie przekazują
            komendy, określające odchylenie od ścieżki podejścia.
            To system –
            wbrew nazwie – mało precyzyjny i działający z dużym
            opóźnieniem


            JEST czy mam omamy??? To z jakiego powodu TERAZ Hypki prezentuje
            dokładnie odmienne opinie dotyczące roli nawigatorów naziemnych???
            Może TEŻ sprawdzisz wiarygodność źródła na które się powołujesz?
            • sevenseas Prawo. 08.07.10, 16:32
              Tak aby potem ktos nie mowil ze to bylo nielegalne, jak juz
              przetopia tego tupolewa.

              4.5 Wraki
              Zalecenie. Każde Umawiające się Państwo powinno zapewnić, aby wraki
              pozostałe po wypadkach lotniczych na jego terytorium, lub wypadkach,
              które wydarzyły na pełnym morzu, lub też na obszarach o
              nieokreślonej przynależności państwowej, ale w obrębie rejonów
              poszukiwań i ratownictwa, za które Państwo jest odpowiedzialne,
              zostały usunięte lub zlikwidowane po zakończeniu badań wypadku lub
              też naniesione na mapę tak, aby zapobiec ewentualnym, późniejszym
              nieporozumieniom.

              link

              str.16
          • vice_versa Re: Radar CD 08.07.10, 16:36

            Ludzie z lotniska Siewiernyj.

            Michał Majewski , Paweł Reszka 18-06-2010,

            Usłyszałem lekki wybuch. Kilka razy wywoływałem samolot „101”. W
            odpowiedzi była cisza – tak podpułkownik Paweł Plusnin, rosyjski
            kontroler lotów, opisywał w zeznaniach ostatnie chwile prezydenckiego
            tupolewa

            Kim są kontrolerzy, którzy sprowadzali polski samolot na lotnisko
            Smoleńsk-Siewiernyj? Jakie było ich doświadczenie? Jakim sprzętem
            dysponowali 10 kwietnia? Rosjanie informują o tym skąpo. Niewiele
            wiadomości na ten temat znalazło się we wstępnym raporcie
            Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK), który w Moskwie bada
            przyczyny katastrofy. Polska prokuratura prowadząca własne śledztwo
            wciąż nie ma podstawowych informacji – nie wie, jaki radar był na
            Siewiernym.

            Udało nam się dotrzeć do fragmentów zeznań dwóch kontrolerów z
            Siewiernego. Porównaliśmy je ze stenogramami rozmów z kokpitu
            samolotu. O pomoc w ocenie pracy wieży poprosiliśmy polskich
            wojskowych, którzy przepracowali lata na podobnym sprzęcie radarowym.
            Konsultowaliśmy się także z rosyjskim pilotem, który stacjonował na
            smoleńskim lotnisku.

            "Zaraz po katastrofie nad lotnisko zostało wysłane latające
            laboratorium, które miało zbadać sprzęt nawigacyjny z powietrza, ale
            wyników tego badania nie znamy"

            Sądny dzień kontrolerów

            Pierwszy to Paweł Waleriewicz Plusnin. Podpułkownik. – Doświadczony,
            już rok czy dwa lata temu osiągnął wiek emerytalny. To wiem od jego
            znajomych – opowiada nam Siergiej Amielin, smoleński bloger, który
            opisuje sprawę katastrofy.

            6 maja w Sejmie Edmund Klich, polski przedstawiciel akredytowany przy
            MAK, relacjonował podkomisji lotnictwa: – Kierownik lotów (chodzi
            właśnie o Plusnina – red.) miał 13 kwietnia odejść na emeryturę. To
            dla niego była osobista tragedia. Ja z nimi, kilka razy rozmawiałem i
            bardzo mu współczułem. Nie mówię o odpowiedzialności, tylko o
            przeżyciach, które miał z tego powodu, że doszło na jego służbie do
            tragedii.

            Drugi Wiktor Anatoliewicz Ryżenko. Rocznik 1973. Z jego zeznań
            złożonych tuż po katastrofie wynika, że do pracy na Siewiernym został
            oddelegowany 15 października 2009 r. – Oddelegowany zostałem na okres
            do zakończenia kierowania lotami, to jest do dnia 10 kwietnia 2010 –
            zeznał. Tyle wiadomo. Obaj zniknęli dla mediów. Plusnin zaraz po
            wypadku udzielił wywiadu rosyjskiemu portalowi internetowemu. Od
            tamtej pory nie wypowiedzieli się ani razu.

            Feralnego dnia zaczęli pracę o godz. 7 (wynika to z zeznań Ryżenki).
            Wcześniej doszło do dziwnego zdarzenia – o czym informowała już TVP.
            Otóż kontrolerzy poszli do wojskowego punktu medycznego.

            Z początku Ryżenko twierdził, że przeszedł badania i mógł zacząć
            pracę. Jednak, jak wynika z protokołów, sprostował swoje zeznanie i
            wyznał, że badań nie przeprowadził: „Ponieważ w punkcie zdrowia
            nikogo nie było, ale – jak już powiedziałem – moje samopoczucie było
            dobre i nic nie stało na przeszkodzie, abym mógł wykonywać swoje
            obowiązki służbowe”.

            Ta nieścisłość wywoływała spekulacje. Mecenas Rafał Rogalski,
            pełnomocnik rodzin ofiar, miał wątpliwości, czy aby na pewno rosyjscy
            fachowcy byli trzeźwi. Tego nie wiemy, ale też nie mamy żadnych
            dowodów, że było inaczej. Tym bardziej że „niedyspozycja” mogła być
            dla nich ryzykowna. 10 kwietnia – na zapomnianym smoleńskim lotnisku
            o kryptonimie „Korsarz” – zapowiadał się trudny dzień.

            Do jesieni na Siewiernym stacjonował 103. Gwardyjski Pułk Lotnictwa
            Transportowego, którego podstawowym wyposażeniem były samoloty Ił-76
            – czyli maszyny większe i cięższe od tupolewa 154. 16 października
            jednostka została rozformowana. Transportowce przekazano do pułków w
            Orenburgu i Taganrogu. 400 wojskowych przeniesiono do innych
            jednostek lub odprawiono do rezerwy. Zwolniono także 100 cywilnych
            pracowników – tak mówił w 2009 roku płk Siergiej Okuniew, jeden z
            dowódców 103. pułku.

            Na miejscu została tylko 216. wojskowa komendantura, która – jak
            twierdzi Siergiej Amielin – miała pilnować sprzętu i dbać, by
            lotnisko było zdolne do przyjmowania pojawiających się sporadycznie
            samolotów. Na Siewiernym, według rosyjskiego tygodnika „Profil”,
            pozostało 50 pracowników, a sprzęt był w coraz gorszym stanie.

            Jednocześnie wiadomo, że 7 kwietnia 2010 roku lądował Donald Tusk, a
            przede wszystkim premier Władimir Putin. Przed tą wizytą urządzenia
            zostały dokładnie sprawdzone – tak przynajmniej wynika ze wstępnego
            raportu MAK.

            7 kwietnia kontrolerzy na Siewiernym mieli sądny dzień. Przylot
            Władimira Putina to nie jest chleb powszedni. Trzy dni później miało
            być trudno, ale trochę spokojniej. Nie oczekiwano rosyjskich VIP-ów z
            najwyższej półki.

            Spodziewano się polskiego jaka-40 z dziennikarzami, rosyjskiego iła-
            76 z oficerami ochrony oraz Tu-154M, na pokładzie, którego podróżował
            Lech Kaczyński.

            Tyle że 10 kwietnia o poranku pojawiła się gęsta mgła. Już przy
            sadzaniu jaka były kłopoty. Według TVN 24 kontrolerzy wydali komendę
            wzywającą do przerwania lądowania, jednak dowódca maszyny ją
            zignorował i usiadł na Siewiernym.

            Z wielkim ił-76 wyszło jeszcze gorzej. Transportowiec podchodził
            dwukrotnie. „Nie trafiał” w pas. Wychodził z jego lewej strony. W
            końcu poddał się i wrócił do Moskwy. Zdaniem niektórych świadków już
            wtedy było blisko katastrofy. Ił-76 miał przelecieć bardzo nisko nad
            pasem, o mało nie zawadzając o niego skrzydłem.

            Rosyjscy kontrolerzy siedzieli obok siebie w dyspozytorni. To mały,
            zapuszczony budynek z wysoko sterczącą anteną. Z zeznań Ryżenki:
            „Plusnin jest starszym kierownikiem, ja jego pomocnikiem. Miejsce, z
            którego kierowaliśmy lotami, znajduje się w zmiennym punkcie
            dowodzenia lotniska Siewiernyj. W dyspozytorni byłem ja, Plusnin,
            Krasnokutskij”.

            Krasnokutskij to tajemnicza postać. Według zeznań nie wydawał żadnych
            komend. Niektórzy obserwatorzy sugerowali, że był do przedstawiciel
            rosyjskich służb specjalnych. – To możliwe – przyznaje wojskowy
            kontroler lotów z wieloletnim doświadczeniem (nie chce, by podawać
            jego nazwisko, bo ciągle służy w armii). – Ale wyjaśnienie może być
            banalne. Mógł to być na przykład meteorolog albo technik.

            Rosjanie pracowali na radiolokacyjnym systemie lądowania RSP. Typu
            urządzenia do tej pory nie ujawnili. – Prosiliśmy ich o to w ramach
            pomocy prawnej, ale odpowiedź do tej pory nie nadeszła – mówi nam
            pułkownik Zbigniew Rzepa, prokurator prokuratury wojskowej, która
            prowadzi polskie śledztwo.

            Poprosiliśmy o opinię Izydora Palkę, emerytowanego kontrolera lotów
            cywilnych i wojskowych z 37-letnim stażem, któremu pokazaliśmy
            fotografię sprzętu zamieszczoną na blogu Siergieja Amielina. – Sądząc
            po fotografii, Rosjanie mieli RSP-10MN lub modyfikację tego
            urządzenia. RSP-10 MN miałem okazję obsługiwać – powiedział nam
            Palka.

            • vice_versa CD 1 08.07.10, 16:37
              Kontakt z „Logiką”

              Podział pracy między Plusninem a Ryżenką można odtworzyć na podstawie
              ich zeznań. Pierwszy prowadził samolot do 17 kilometra od lotniska.
              Potem Tu-154M, który wychodził na ostatnią prostą przejął młodszy
              kontroler. Jednak, co też wynika z zeznań – to Plusnin był
              odpowiedzialny za wydanie komendy „zezwalam na lądowanie”, która
              zresztą nigdy nie padła. Także Plusnin wydawał już na sam koniec
              dramatyczne rozkazy „drugi krąg” oraz „horyzont”.

              – Funkcję, którą pełnił Plusnin, fachowo można nazwać kontroler
              zbliżania, Ryżenko był kierownikiem systemu lądowania albo
              kierownikiem ślepego lądowania – mówi Palka.

              – Wydaje się, że Plusnin pełnił dwie funkcje: kontrolera zbliżania i
              kontrolera lotniska. Takich zadań nie powinno się łączyć – mówi
              wojskowy specjalista.

              Paweł Plusnin miał przed oczami wskaźnik radiolokatora obserwacji
              okrężnej. Czyli widział to, co dzieje się wokół lotniska. Wiktor
              Ryżenko patrzył na dwa okrągłe wskaźniki. Pierwszy pokazywał, czy
              samolot leci na właściwym kursie, czyli czy jest dobrze ustawiony
              względem osi pasa. Drugi pokazywał wysokość samolotu, czyli to, czy
              Tu-154M idzie zgodnie ze ścieżką schodzenia.

              – Za ich plecami powinien być umieszczony aparat fotograficzny lub
              kamera cyfrowa, która robi zdjęcia wskaźników. Sprzęt się włącza, gdy
              warunki pogodowe są trudne, gdy przyjmuje się ważny samolot lub gdy
              nadlatująca załoga zaczyna lekceważyć zalecenia kontrolera. RSP jest
              wyposażony w takie urządzenie fotografujące. Pytanie, czy w Smoleńsku
              było ono zamontowane – mówi Izydor Palka.

              Informacja jest ciekawa, bo oznacza, że w sprawie może być jeszcze
              jeden dowód, czyli zdjęcia ekranów pokazujących, jakie parametry
              miały w danym momencie wskaźniki. Czy polska prokuratura o tym wie? –
              Wystąpiliśmy o wszystkie dane techniczne urządzeń na lotnisku.
              Odpowiedzi jeszcze nie ma – powtarza prokurator Rzepa.

              Ze słów Plusnina wynika, że usiłował on zrobić wszystko, by Tu-154 M
              nie lądował w Smoleńsku. Widać to w dwóch fragmentach. Na końcu
              protokołu, uzupełniając zeznania, Plusnin powiedział:

              „Chcę dodać ponadto, że po nawiązaniu łączności z Tu-154, zaniżyłem
              widoczność do 400 metrów, bo myślałem, że załoga podejmie
              samodzielnie decyzję o przekierowaniu się na zapasowe lotnisko, i że
              taka widoczność obudzi czujność pilotów, choć w rzeczy samej
              widoczność mieściła się w granicach 800 metrów”.

              Oznacza to, że kontroler fałszował dane, bo chciał, żeby załoga Tu
              poleciała gdzie indziej. Czy mówi prawdę i dlaczego fałszował? Może
              miał już dość po tym, jak bez zezwolenia wylądował jak-40 i cudem
              uszedł cało ił-76? Drugi, wcześniejszy fragment jest jeszcze
              ciekawszy:

              „Nawiązałem kontakt z dyżurnym »Logiki« w Moskwie, prosząc, aby
              zważywszy, iż załoga polskiego samolotu zna słabo język rosyjski,
              uzgodnić możliwość lądowania tego samolotu na lotnisku zapasowym bez
              lądowania na lotnisku w Smoleńsku”.

              Co oznacza kryptonim „Logika”, nie wiemy, ale rozmowa kontrolera
              powinna być zarejestrowana i także o nią powinni wystąpić polscy
              śledczy. Prokurator Rzepa zapewnia, że tak się stało.

              Tu jeszcze jedna uwaga. Sprzęt powinien nagrywać rozmowy kontrolerów
              z samolotem i telefony wykonywane z wieży. Rozmowy między
              kontrolerami nie są zapisywane. Tak więc nigdy do końca nie będziemy
              wiedzieli, co działo się w dyspozytorni.

              To, że Plusnin zniechęca do lądowania, widać także w stenogramach.
              Fałszywą prognozę pogody podaje dwa razy. Raz nawet po angielsku.
              Chwilę później przy podawaniu temperatury i ciśnienia mówi wprost:
              „Warunków do lądowania nie ma”.

              Mimo to kapitan Arkadiusz Protasiuk chce zaryzykować. Prosi Plusnina,
              by pozwolił na „próbne podejście”. Kontroler jest ostrożny. Upewnia
              się, czy Tu-154 będzie miał dość paliwa, by dolecieć do lotniska
              zapasowego. Zgadza się dopiero, gdy pilot prosi o zezwolenie na
              dalsze zniżanie.

              Do Plusnina zaraz po katastrofie dodzwoniła się dziennikarka
              rosyjskiego portalu LifeNews.ru. Kontroler powiedział jej, że
              proponował załodze, by poleciała na lotnisko zapasowe, załoga zaś
              odmówiła. Kontroler mija się z prawdą. Śladu takiej sugestii nie ma w
              ujawnionych stenogramach rozmów wieży i samolotu.

              Gdy prezydencki tupolew osiąga wysokość 500 metrów, Plusnin pyta
              załogę: „Wykonywaliście lądowanie na wojskowym lotnisku?”. „Tak,
              oczywiście” – pada odpowiedź.

              To istotny moment. Według kontrolerów lotów, z którymi rozmawialiśmy,
              pilot tym samym potwierdził, że zna rosyjską procedurę podchodzenia
              na lotniska wojskowe. Plusnin zezwala załodze na wykonanie tzw.
              trzeciego skrętu – przedostatniego przed wyjściem na ostatnią prostą.

              Tu skończyła się rola Plusnina. Teraz komunikację przejmuje już
              Ryżenko. Ten mówił śledczym, że w odległości

              10 kilometrów od pasa powiedział załodze, że samolot wszedł na
              ścieżkę podejścia do lądowania, czyli na ostatnią prostą. Ma to
              zresztą potwierdzenie w stenogramie.

              Zagadkowe „dziękuję”

              Co działo się dalej? Z zeznań Ryżenki: „Przy odległości 8 kilometrów
              od pasa wydałem załodze komendę »trzymać kurs na ścieżce zejścia«, to
              znaczy Tu-154 obniża się normalnie, bez odchyleń od kursu i ścieżki
              zejścia. W odległości 6 kilometrów od pasa powtórzyłem tę samą
              komendę, to znaczy Tu-154 podchodzi do lądowania bez odchyleń kursu.
              Następnie 5 kilometrów od pasa co kilometr przekazywałem załodze Tu-
              154 komendę: »po kursie na ścieżce zejścia«".

              W stenogramie wygląda to inaczej. Komendy Ryżenki to informacje, że
              samolot znajduje się na właściwym kursie i na właściwej ścieżce,
              czyli na wymaganej wysokości.

              Tu pojawiają się wątpliwości. Po pierwsze, dlaczego polska załoga nie
              odpowiada, podając wysokość. To, że powinien „kwitować”, podając
              wysokość, mówił w swym jedynym wywiadzie Paweł Plusnin. Potwierdzają
              to także dwaj polscy kontrolerzy wojskowi, z którymi rozmawialiśmy.

              – Załoga powinna odpowiadać, podając wysokość. Taka była praktyka na
              radzieckich, ale też polskich lotniskach wojskowych. Chodziło o to,
              żeby kontroler wiedział, że wysokość samolotu zgadza się z tym, co
              widzi na wskaźniku. Plusnin nie bez przyczyny pytał, czy Polacy
              lądowali już kiedyś na lotnisku wojskowym – mówi Izydor Palka.

              – Radar, który był na lotnisku jest urządzeniem niedokładnym. W miarę
              precyzyjnie podaje odległość od pasa, ale wysokość jest raczej
              szacowana, niż mierzona dokładnie. Dlatego załoga powinna ją podawać
              kontrolerowi – mówi kontroler pracujący w armii.

              Skoro tak, to dlaczego Ryżenko nie zareagował na brak odpowiedzi ze
              strony Polaków? Dlaczego nie powiedział: „Proszę o kwitowanie
              wysokością”?

              Ryżenko do odległości dwóch kilometrów od lotniska informował, że
              samolot jest na dobrej wysokości. Pytanie dlaczego, skoro prezydencki
              tupolew w kilku momentach miał inną wysokość niż wymagana. Na
              przykład 4 kilometry od pasa samolot powinien być 200 metrów nad
              ziemią. Tymczasem z meldunków nawigatora wynika, że był na wysokości
              300 metrów.

              Izydor Palka twierdzi, że taką różnicę na radarze widać doskonale: –
              Nie ma wątpliwości, że 100 metrów różnicy jest widoczne na wskaźniku.

              Dlaczego nie było reakcji? Dlaczego Ryżenko nie korygował Protasiuka?
              Nie wiadomo. – Pytanie, czy sprzęt był dobrze skalibrowany –
              zastanawia się wojskowy kontroler.

              Podobne wątpliwości ma Palka: – Czy system był oblatany, czyli dobrze
              skonfigurowany, czy został sprawdzony, czy był na Siewiernym na
              stałe, czy też przywieziono go jedynie na przyloty samolotów VIP-ów?

              Siergiej Amielin: – Powstaje pytanie o dokładność radaru. Ta się
              • vice_versa Re: CD 2 08.07.10, 16:37
                Zrozumiałem, że spadł

                Dwa kilometry przed progiem pasa, nieco ponad 20 sekund przed
                katastrofą wszystko wygląda dobrze. Samolot jest trochę wyżej niż 100
                metrów nad ziemią, tuż nad ścieżką schodzenia. Od tego momentu
                zaczęło się dziać coś złego. Ryżenko w zeznaniach podaje, że 2
                kilometry przed lądowiskiem kreska oznaczająca Tu-154 mrugnęła na
                monitorze i „ślad tego mrugnięcia znajdował się na linii zejścia”.
                Dalej kontroler mówi tak: – „W odległości 1,5 – 1,7 km od pasa
                wydałem załodze komendę »horyzont«, ale przy tym na monitorze
                czujnika nie było już Tu-154. Kiedy Tu-154M zniknął z ekranu monitora
                wydałem załodze komendę »horyzont, horyzont«. Komenda »horyzont«
                oznacza zakończenie zniżania lotu”.

                Czy zeznania Ryżenki są spójne z zapisem rozmów z kokpitu Tu-154? Nie
                do końca. Ze słów Ryżenki wynika, że zareagował szybko, zaraz po tym,
                gdy kreska oznaczająca samolot zaczęła migać na ekranie. Z zapisów
                rozmów wyłania się inny obraz. Najpierw Ryżenko podaje załodze, że są
                2 kilometry od pasa, dopiero 13 sekund później wypowiada następną
                komendę: „Horyzont”. To już nie może pomóc. Katastrofa jest
                nieunikniona.

                Dlaczego kontroler czekał tak długo? Izydor Palka: – Gdy samolot był
                na 100 metrach, kontroler powinien był zapytać, czy załoga widzi
                światła podejścia i światła pasa. W kierunku, z którego nadlatywał
                samolot, były ustawione potężne reflektory APM. Jeśli odpowiedź
                brzmiałaby, że załoga nie widzi świateł, kontroler powinien
                natychmiast odesłać samolot na drugi krąg albo na zapasowe lotnisko.

                Innego kontrolera, który pozostaje w armii i również zna ten typ
                radaru, spytaliśmy, co oznacza mruganie wskaźnika samolotu, jeśli ten
                znajduje się ciągle na prawidłowej wysokości?

                – Zakłócenia, przerywanie sygnału. Umówmy się, że RSP to nie jest cud
                współczesnej techniki – odpowiedział. Zakłócenia mogły być też
                spowodowane fatalną pogodą w rejonie lotniska.

                – Jeśli wskaźnik mrugnął, kontroler momentalnie powinien dać komendę
                „Horyzont”. Dlaczego zamilkł na 13 sekund? Może liczył, że impuls
                samolotu na wskaźniku zaraz się pojawi? Że za chwilę załoga zamelduje
                „widzimy światła”.

                Nikołaj, emerytowany pilot, który pracował na Siewiernym, mówi o
                błędach załogi, ale nie oszczędza również lotniskowych kontrolerów: –
                Dlaczego nie zareagowali na zejście Tu-154 poniżej 100 metrów?
                Liczyli pewnie, że po zejściu na tę wysokość kapitan, skoro nie
                zobaczył ziemi, sam odejdzie na drugi krąg. Przeliczyli się. Komendy
                kontrolerów „horyzont”, „odejdźcie na drugi krąg” padały, gdy samolot
                rozbijał się o ziemię.

                Ryżenko dał komendę „horyzont” tylko raz. Potem gdy sytuacja stała
                się dramatyczna, po zniknięciu samolotu z ekranu, sprawy w swoje ręce
                przejął od Ryżenki bardziej doświadczony Plusnin. Starszy kontroler
                zeznał, że kilka razy wydał załodze komendę „horyzont” i dopiero
                potem kazał kapitanowi Protasiukowi odlatywać na drugi krąg. Nie
                potwierdzają tego zapisy z kokpitu. W stenogramach komenda
                „horyzont”, wypowiadana przez Plusnina, pojawia się raz. Po niej
                Rosjanin wysyła Protasiuka na drugi krąg.

                Ale jest za późno. Plusnin usłyszał lekki wybuch: – „Więcej na
                ekranie indykatora samolotu Tu-154M już nie zobaczyłem i wtedy
                zrozumiałem, że samolot spadł. Chcę także dodać, iż wszystkie moje
                rozmowy z samolotem Tu-154M zostały zarejestrowane na taśmie
                magnetofonowej, która została zabezpieczona przez funkcjonariuszy
                Federalnej Służby Bezpieczeństwa”.

                Pytania do Rosjan – ciąg dalszy

                Dziś sporo wiemy o doświadczeniu polskiej załogi Tu-154M. Mamy
                informacje, jak przygotowywano się do feralnego lotu. Dzięki
                stenogramom wiemy, co działo się w kokpicie prezydenckiej maszyny.
                To, co działo się na lotnisku Sierwierjnyj, jest nadal wielką
                zagadką. Istotnych pytań jest przynajmniej kilka:

                Gdzie są zapisy rozmów wieży z centrum „Logika” w Moskwie? Czy
                kontrolerzy kontaktowali się jeszcze z kimś? Czy są fotografie
                wskaźników rosyjskich radarów? Czy sam radar działał bez zarzutu? Czy
                obaj pracownicy lotniska Siewiernyj mieli odpowiednie doświadczenie?
                Czy prawidłowo informowali załogę o tym, że samolot jest na właściwej
                ścieżce schodzenia? Czy nie spóźnili się z komendą „horyzont”?

                Odpowiedzi na nie mogą udzielić tylko Rosjanie. Ale na razie są
                bardzo oszczędni w słowach.

                www.rp.pl/artykul/61991,495926_Ludzie_z_lotniska_Siewiernyj.html
                • przycinek.usa Re: CD 2 08.07.10, 19:46
                  interesujace
    • przycinek.usa badanie Palikota 08.07.10, 18:37
      To jest bardzo dobre badanie. Wklejam, aby nie trzeba bylo szukac pozniej.

      palikot.blog.onet.pl/Badania-dotyczace-domniemanych,2,ID410081908,n
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,8116044,Palikot_sam_zamowil_sondaz__ktory_cytuje_na_swoim.html?obxx=8116044&order=najstarsze&page=3

      Wydaje mi sie, ze to jest wazne, poniewaz ewidentnie opinia publiczna jest
      przekonana, ze to byl wypadek. To jest ewidentne w tym badaniu. Ludzie w
      wiekszosci wierza, ze albo byla to presja prezydenta, blad pilota, lub blad
      obslugi lotniska. BLAD i presja.
      Nie ma dokladnie opisanej metodologii badania i odpowiedzi nie sumuja sie do
      100%, bo ludzie odpowiadali na wiecej niz jedna opcje oraz proba losowa byla
      mala. Jednak nawet to nieprecyzyjne badania pozwala na postawienie wniosku, ze
      ludzie wierza w wypadek.

      11% respondentow wierzy, ze to byl zamach i prawde mowiac to jest ciekawy wynik,
      poniewaz 11% to jest duzo jak na "teorie" spisku.
      To jest troche zaskakujace. Wyglada na to, ze sporo osob wierzy w zamach.

      I to jest troche dziwne w swietle tego artykulu ponizej w ktorym wprawdzie ludzi
      nadal wierza, ze byl wypadek, ale rownoczesnie nie wierza, ze to zostanie
      kidykolwiek wyjasnione. I to jest kolejna dziwna sprawa.

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7911841,Polowa_Polakow_uwaza__ze_katastrofa_smolenska_nie.html
      Zobaczymy za pol roku, jak sie zmienia opinie, kiedy poznamy wiecej faktow.
    • stoje_i_patrze żenada czyli dowody 09.07.10, 10:25
      www.dziennik.pl/katastrofa-smolensk/article641632/Telefon_prezydenta_wciaz_w_rekach_Rosjan.html

      Prokurator Generalny o śledztwie ws. katastrofy
      Telefon prezydenta wciąż w rękach Rosjan
      Nie mamy telefonu satelitarnego z pokładu prezydenckiego tupolewa. Nie mamy
      także broni, którą mieli ze sobą oficerowie BOR. I okazuje się, że polscy
      lekarze nie uczestniczyli we wszystkich czynnościach związanych z sekcją zwłok
      Lecha Kaczyńskiego - ujawnił w "Kropce nad i" prokurator generalny Andrzej Seremet.

      Nie można wykluczyć ekshumacji ofiar katastrofy pod Smoleńskiem, jeśli będzie
      taki wniosek od rodzin - poinformował prokurator generalny Andrzej Seremet.

      Występując w czwartek wieczorem w TVN24, Seremet powiedział, że dotychczas
      strona polska otrzymała tylko wyniki sekcji zwłok prezydenta Lecha Kaczyńskiego;
      oczekuje zaś, że strona
      rosyjska nadeśle wkrótce protokoły sekcji innych ofiar. Dodał, że na razie do
      prokuratury nie wpłynął wniosek o ekshumacje (o takiej możliwości mówili w
      mediach pełnomocnicy rodzin - PAP).

      Pytany o krytyczne wypowiedzi członków rodzin ofiar wobec polskiej prokuratury
      co do braku informacji o śledztwie, Seremet ujawnił, że prokuratorzy "w
      niedługim czasie" planują spotkanie z nimi i przedstawienie wyników śledztwa
      oraz "rozwianie pewnych wątpliwości".

      Komentując słowa rosyjskiego wicepremiera Siergieja Iwanowa - cytowanych przez
      agencję
      ITAR-TASS - o tym, że Rosja przekazała Polsce wszystkie materiały dotyczące
      okoliczności katastrofy, Seremet powiedział, że według jego wiadomości
      jest to "wypowiedź wyrwana nieco z kontekstu". Wyjaśnił, że dotyczyła ona
      relacji między komisjami państwowymi badającymi katastrofę, a nie odnosiła się
      do materiałów, o które polska prokuratura zwróciła się do Rosji i które strona
      rosyjska obecnie przygotowuje.

      Seremet przyznał, że niektóre wnioski polskie mogłyby być szybciej realizowane
      przez stronę rosyjską. On sam nie dopatruje się innych powodów tej opieszałości
      niż "zwykła mitręga biurokratyczna".

      Prokurator generalny oświadczył, że nie widzi
      podstaw prawnych, dla których Polska - jak się wyraził - "miałaby zrzec się
      elementów suwerenności" i wystąpić o międzynarodową komisję ws. katastrofy. "To
      wyraz jakiejś nieufności do organów polskich i przekonania, że organy
      międzynarodowe zrobią to lepiej" - oświadczył. Na uwagę, że może chodzić o
      nieufność do strony rosyjskiej, Seremet odparł, że nie "bardzo widzi jakieś
      racjonalne pole, by taką nieufnosć przejawiać - dopóki nie spotkamy
      się z jakimiś czynnościami na to wskazującymi".

      czytaj dalej >>>


      Dalszy ciąg artykułu...

      Seremet powiedział, że wysłany niedawno wniosek o pomoc prawną do USA dotyczy
      m.in. wątku ewentualnego zamachu przy użyciu broni elektronicznej. Nadal jest
      badany wątek przy użyciu broni niekonwencjonalnej. Zdementował doniesienia
      mediów, by wniosek do USA dotyczył możliwości wywołania "sztucznej mgły" nad
      lotniskiem w Smoleńsku. Potwierdził zaś, że w tym wniosku strona
      polska zwróciła się o udostępnienie ewentualnie posiadanych przez stronę
      amerykańską zapisów nasłuchów "rozmów
      w przestrzeni". Zaprzeczył, by wniosek dotyczył rozmów z telefonu
      satelitarnego z pokładu prezydenckiego tupolewa. Dodał, że Polska czeka na
      odpowiedź Rosji ws. zwrotu samego telefonu, jak i m.in. wraku całej maszyny.

      Według Seremeta, polscy prokuratorzy zwrócili się do strony rosyjskiej o
      możliwość przesłuchania w Rosji, z udziałem tamtejszych śledczych, kontrolerów z
      wieży lotniska w Smoleńsku oraz pilotów
      rosyjskiego iła, który odleciał, nie lądując, krótko przed katastrofą polskiego
      Tu-154. Seremet ujawnił, że polscy prokuratorzy rozważają wezwanie tych świadków
      do Polski, przy zapewnieniu im bezpieczeństwa
      i pod warunkiem ich zgody.

      Odnosząc się do dymisji szefa Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie Roberta
      Kiliańskiego (ogłosił on krótko przed II turą wyborów, że w lipcu do sądu trafi
      akt oskarżenia wobec b. szefa CBA Mariusza Kamińskiego w sprawie afery
      gruntowej), Seremet powiedział: "Uprzedził mój ruch i przyspieszył moją decyzję.
      Ujawnił, że miał zamiar odwołać Kiliańskiego - nie tylko za "tego rodzaju
      działanie, ale i za inne zaniechania" (których nie ujawnił). Dodał, że "zło
      polegało na tym, że ogłosił on (Kiliański - PAP) nie dokonanie określonej
      czynności procesowej, lecz jedynie jej zapowiedź, a w prokuraturze "nie jest
      przyjęte ogłaszanie konkretnych czynności, które zostaną podjęte". Właśnie to -
      według Seremeta - "wpisało się w kontekst polityczny".
      • rumun_navigator Wciąż raczej żenada niż dowody 09.07.10, 10:51
        > Nie mamy telefonu satelitarnego z pokładu prezydenckiego tupolewa. Nie mamy także broni, którą mieli ze sobą oficerowie BOR

        Oczywiście, że nie mamy. Bo te przedmioty są potencjalnymi dowodami w toczącym się wciąż śledztwie, a żadna prokuratura na świecie nie odda nikomu takich rzeczy przed jego zamknięciem!!! A w każdym razie nie musi i biorąc sprawę na zdrowy rozum nawet nie powinna. Tak więc na razie możemy liczyć raczej tylko na kopie materiałów(czytaj: dokumentów). A jak się zapewne domyślasz - ciężko kopiuje się broń... Zresztą czego konkretnego moglibyśmy się dowiedzieć mając tę broń i telefon u siebie?

        • przycinek.usa Re: Wciąż raczej żenada niż dowody 09.07.10, 17:41
          ten argument jest bezsensowny, poniewaz rzekomo prokuratorzy wspolpracuja i nic
          nie stoi na przeszkodzie przekazac te "dowody".
          Zawsze mozna poprosic o ich ponowne przeslanie. Ta bron podobno nie ma nic
          wspolnego z "wypadkiem". Dlaczego tego nie oddadza? To samo dotyczy telefonu. Po
          co im ten telefon?
          • rumun_navigator Re: Wciąż raczej żenada niż dowody 09.07.10, 20:07
            A po co nam?
            • vice_versa Re: Wciąż raczej żenada niż dowody 10.07.10, 12:17
              @Przycinek
              Przycinek, załapałeś z kim rozmawiasz?
              Przypomnę, że Witkowi Z. zadałem pytanie: PO CO tutaj pisze?
              Wiesz już czemu zadałem to pytanie, Przycinku?

              @RumunNavi

              Specjalnie dla nowych użytkowników forum, filipoza ułożył nieco
              zawiły w treści i skomplikowany w formie test.

              Treść testu brzmi:

              Przepraszam, która godzina?
    • vice_versa Raport Rzeczpospolitej a Świat wg Pratchett'a 10.07.10, 13:30
      Najpierw mój komentarz

      1.
      Przypomnę, że Remigiusz Muś mówił o 200m widoczności, a Plusnin-
      kontroler lotu- twierdzi, że zaniżał widoczność z faktycznych 800m do
      400m.

      Cytat
      Godzina 08:37:01.
      Ostatnie zdanie, które członek załogi JAKa-40
      wypowiada przez radio do dowódcy TU-154: „Arek, teraz widać 200
      (metrów – red.)”. To pańskie zdanie?

      Remigiusz Muś (technik pokładowy JAKa-40): Tak, to jest ostatnie, co
      w ogóle przez nasze radio do nich wyszło. Nawet nie przechodziłem już
      na częstotliwość 123,45, która jest taką umowną częstotliwością do
      pogaduch, zwykle nieokupowaną przez jakiś radar, czy kogoś, kto
      prowadzi.

      Porucznika Artura Wosztyla (pierwszego pilota, który rozmawiał
      wcześniej z dowódcą Tu-154 – red,) nie było już wtedy w samolocie?

      Nie. Ja też wyszedłem na około dwie minuty, na tę ostatnią fazę
      lądowania, żeby nasłuchiwać jak lądują. Porucznik Wosztyl rozejrzał
      się i powiedział: „Nie, teraz to już w ogóle nic nie widać. W tych
      warunkach to się chyba nie da wylądować. Może lepiej żeby nie
      lądowali?”. Mgła wchodziła na lotnisko takimi pasami. Wtedy to był
      moment, że nie było widać już drzew, które stały obok nas. Ja na to:
      „Dobra, to wrócę”. Wróciłem i powiedziałem o tych 200 metrach.
      Odpowiedzieli: „Dzięki”.


      A teraz tekst Rzepy:

      CytatPlusnin w zeznaniach złożonych tuż po katastrofie przyznał, że
      świadomie podawał załodze Tu-154 nieprawdziwe dane o pogodzie.
      Kilkanaście minut przed wypadkiem zaniżał widoczność. Mówił lotnikom,
      że wynosi 400 metrów, podczas gdy widać było na 800 metrów. Pytanie,
      dlaczego pozwolił sobie na to fałszerstwo? Chciał zniechęcić
      Protasiuka do lądowania?


      Nie wiadomo czemu Rzepa daje wiarę kontrolerowi zamiast odebranej i
      potwierdzonej przez Protasiuka informacji Musia o 200m widocznosci,
      która jest w zarejestrowanym nagraniu z Jaka40, a taśma jest w gestii
      prokuratury. No tak, nie mamy "stenogramu" rozmów Jaka z Tu154. Co
      jest, nie ma komu tego sfabrykować i nie da się opublikować???

      2.
      Rzepa pisze:
      CytatPrzekazali nam pierwszą wersję stenogramów (sporządzoną już
      dawno, bo 2 maja)
      , ale kiedy dostaniemy kolejne wersje i co na
      nich jest? Czy mogli zmanipulować zapis?


      Doprawdy pierwszą wersję stenogramu??? To czemu nie ma jednego
      podpisu??? Przecież już to przeczy pierwszej części zdania Rzepy!

      3.
      Tekst ani słowem nie wspomina że zerwana linia elektryczna jest na
      poziomie 20m nad ziemią, a TU154 wg. stenogramów był wtedy na
      wysokości >100m. Ot, taki drobiazg... I to pomimo tego, że to właśnie
      zerwanie linii elektrycznej (poza sfabrykowanymi stenogramami) było
      główną przesłanką ustalenia czasu katastrofy.

      4.
      Następna sprawa:
      Cytat Niedługo po katastrofie rzecznik Dowództwa Sił Powietrznych
      informował na konferencji prasowej: – My ze swojej strony
      dopełniliśmy wszelkich formalności, składając wymagane dokumenty w
      odpowiednim terminie, i załoga była przygotowana do tego lotu.
      Jednak i w tej sprawie jest coraz więcej wątpliwości. Okazuje się, że
      18 marca 36. pułk poprosił stronę rosyjską o przydzielenie im
      nawigatora, który miał odpowiadać za komunikację po rosyjsku z wieżą.
      Następnie prośbę wycofał. Dlaczego?


      Imię, nazwisko, stopień wojskowy tego kto wycofał.
      Czy Tusk lecąc do Katynia miał rosyjskiego nawigatora?

      5. Zaginania czasoprzestrzeni ciąg dalszy (bo przypominam, że lot
      powinien zakończyć się 61min po starcie czyli ok 8.23 polskiego czasu
      a nie 17min później jak głosi wersja oficjalna). Tym razem chodzi o
      ustalenie pozycji radiolatarni:

      CytatZ kolei z zamieszczonej w „Rz” relacji jednego z lotników
      jaka-40 wynika, że odległość między lotniskowymi radiolatarniami była
      inna, niż oznaczono to w dokumentacji, którą dysponowały załogi
      polskich samolotów. Według rosyjskich danych z 2006 r. ta odległość
      wynosiła 5,15 km. Lotnik twierdzi, że w rzeczywistości była o 650
      metrów mniejsza. Jeśli ma rację, to uzasadnione jest pytanie, czy
      mogło to zdezorientować kapitana Protasiuka pilotującego tupolewa w
      gęstej mgle?


      Teraz już wiemy, że drepczące radiolatarnie to w Rosji norma, a
      "obiektywnie" nie da się niczego ustalić i zmierzyć. Normalnie Świat
      Dysku by Terry Pratchet. Kto czytał Terry'ego Pratcheta ten wie, że
      istnieją również drepczące kufry z drzewa myślącej gruszy.

      Schodząc z Dysku na Ziemię:
      Jak to "wg danych z 2006"??? Żeby nie poddać się amnezji jeszcze w
      trakcie czytania tekstu cytat z tego samego artykułu Rzepy:

      CytatPoleciano według starych danych z 2009 r., które nadeszły z
      polskich ataszatów faksem! Informację od Rosjan o tym, że procedury
      nie zmieniły się od zeszłego roku, pułk dostał za pośrednictwem
      naszych dyplomatów, którzy przekazali ją telefonicznie!


      No jak się bawisz Rumun? Dzienniki mają swoje preferencje co do
      danych, lat, zaginania czasoprzestrzeni, nie?

      6.
      Cytatrosyjski wicepremier Siergiej Iwanow oświadczył, że wszystkie
      materiały zostały już przekazane. Nie bardzo wiadomo, jak to
      tłumaczyć – polscy prokuratorzy przypuszczają, że zostały posłane,
      ale jeszcze nie dotarły.


      Owszem, wiadomo jak to tłumaczyć: zajmijcie się tłumaczeniem, a
      więcej materiałów i tak nie dostaniecie. Jak na przykład tego:

      7.
      Cytat Oblot, czyli kontrolę działania urządzeń nawigacyjnych na
      lotnisku, robili Rosjanie niedługo po tragedii. Wyniki tej ekspertyzy
      nie dotarły jeszcze do Polski.


      Cały tekst utrzymany jest w tonie: "wiadomo, że nic nie wiadomo, może
      uda się wyjaśnić, może Rosjanie przyślą".
      G...Prawda, wiadomo że tak nie było bo być nie mogło, a Rosjanie mają
      już dość "przekazywania".

      Całość:
      www.rp.pl/artykul/137244,506143_Smolensk__same_zagadki.html
      @RumunNavi
      No Rumun, coś dla Ciebie, zabaw się jak lubisz i napisz WPROST czym
      tłumaczysz KAŻDĄ wątpliwość z tekstu. Albo lepiej wymyśl kolejne z
      plejady swoich błyskotliwych pytań, podważające sens pytań z Rzepy.
      Albo zapytaj "Logiki" czy nie dałoby się mnie zabanować. I melduj
      Alefowi Sternowi o postępach dezinformacji vice_versa, he,he,he...
      • glupi_jasio Re: Raport Rzeczpospolitej a Świat wg Pratchett'a 10.07.10, 14:17
        Z kolei z zamieszczonej w „Rz” relacji jednego z lotników jaka-40 wynika, że
        odległość między lotniskowymi radiolatarniami była inna, niż oznaczono to w
        dokumentacji, którą dysponowały załogi polskich samolotów. Według rosyjskich
        danych z 2006 r. ta odległość wynosiła 5,15 km. Lotnik twierdzi, że w
        rzeczywistości była o 650 metrów mniejsza. Jeśli ma rację, to uzasadnione jest
        pytanie, czy mogło to zdezorientować kapitana Protasiuka pilotującego tupolewa w
        gęstej mgle?



        To byłoby bardzo ciekawe, 650 metrów przesunięcia bliższej radiolatarni (NDB) w
        kierunku dalszej NDB, umieszcza ją dokładnie na dnie parowu. Byłaby wtedy jakieś
        40 metrów niżej, niż bliższa NDB jest faktycznie i niż to opisano w dokumentach.
        Tu-154 byłby wtedy nad tą NDB w parowie jakieś 90 metrów, czyli byłaby to górna,
        standardowa wartość wysokości nad NDB dla samolotu na prawidłowej ścieżce.
        Wystarczyłoby jeszcze, by wcześniej zmylić ciśnienie o kilka hPa - o informacji,
        że tak było, pisano zaraz po katastrofie, niestety w modzie plotkarskim:



        Robos:

        Odp: Wypadek samolotu prezydenta w Smoleńsku
        « Odpowiedź #190 dnia: Kwiecień 12, 2010, 18:19:55 »
        Mało znany fakt z tego dnia: załoga jaczka, która wcześniej (ok. 1,5h) lądowała
        na tym lotnisku, raportowała, że po przyziemieniu wg. ciśnienia podanego z wieży
        mieli jeszcze 60m (!!!!!!) na wysokościomierzu. Nie powinno być przekłamań w
        przekazywaniu danych, ponieważ wartość ciśnienia jest jednym z obowiązkowo
        powtarzanych elementów przez pilota w czasie komunikacji z wieżą i jeżeli pilot
        powtórzy błędnie wieża poprawia, aż do skutku. Jak dla mnie, forsowanie przez
        rosyjskich specjalistów błędu popełnionego przez załogę, to odwrócenie uwagi od
        możliwych błędów po stronie kontroli z lotniska, ale to tylko moje zdanie i
        myślę, że wszystko się wyjaśni po przeprowadzonym śledztwie oraz analizie całego
        zdarzenia przez PKBWL. Jak to zwykle bywa w tego rodzaju katastrofach, zapewne
        okaże się, że przyczynił się do niej splot kilku zdarzeń.


        81.210.9.116/~apacz/smf/index.php?topic=13009.180
        To jest sprzeczne z zeznaniami Wosztyla (twierdzi, że JAK miał właściwe
        ciśnienie) i stenogramem, ale czy to możliwe, że przekłamanie tej notki polega
        na przypisaniu JAKowi wartości ciśnienia, jaką dostał Tu?

        Jest jeden problem: na razie, najwięcej rewelacji pochodzi od załogi Jaka:

        -przesunięta NDB (!)

        -domniemane zafałszowane ciśnienie (tu źródłem jedynie hipotetycznym jest załoga
        JAKA)

        -komendy wieży, sprowadzające do 50 metrów

        Gdyby te 3 elementy były prawdziwe, to mamy pułapkę jak złoto. A gdyby jeszcze
        dodać zmylenie GPS, to prawdopodobieństwo katastrofy w tych warunkach rosłoby
        pewnie powyżej 50%... W zasadzie, samo zmylenie wysokościomierza barycznego o 50
        metrów, w tej konfiguracji terenu, to byłoby ogromne podniesienie
        prawdopodobieństwa katastrofy.


        ale

        Załoga JAKa, oczywiście, wie najwięcej o tym, jak wyglądała sytuacja na lotnisku
        w krytycznym czasie więc trzeba ich brać bardzo poważnie, ale pamiętając, że oni
        mają bardzo silne powody, by szukać winy po stronie rosyjskiej:

        -solidarność żołnierska, obrona honoru kolegów

        -możliwe wyrzuty sumienia: "...powiem szczerze, że możecie ze dwa razy spróbować..."

        -inne: naciski na nich, zagrożenia konsekwencjami służbowymi itp.

        Więc trzeba zachować sporą dozę sceptycyzmu wobec ich informacji, bynajmniej ich
        nie lekceważąc.

        • sevenseas Ver.pierwsza- seven 10.07.10, 17:38

          No versa,jasiu dodajmy jeszcze to. Przyznaje sie bez bicia ze
          dzis dopiero przeczytalem stenogramy ver.1 wink
          To ciekawe co piszecie. Jest tam jeszcze kilka ciekawostek:

          1.Paliwo

          8:10:13 Nawigator: Paliwo
          8:10:14 2pilot : okolo 11 ton do ladowania
          ---------------------------------------------------------------------
          ---
          8:18:22 (niewiadomo kto) : Ile mamy paliwa?
          8:18:24 2p : Mamy okolo 13-12,5 tony
          ---------------------------------------------------------------------
          -----
          8:23:47 wieza : Polish Foxtrot 1-0-1, pozostalosc paliwa, ile
          macie paliwa?
          8:23:55 : pozostalo 11 ton
          ---------------------------------------------------------------------
          -------
          8:33:23 (niewiadomo kto) : Paliwo
          8:33:25 inzynier: Aktualnie mamy 12 ton

          To jak v_v nadal zaginamy czasoprzestrzen ? Trzeba by sie poradzic
          jakiegos fizyka smile
          Zuzycie paliwa w TU-154 to srednio 4,5 tony /godz.

          2. Predkosc zejscia.

          Jak wiemy ze stenogramow ver.1 samolot znajdowal sie kilka sekund
          na wysokosci 100m, potem zaczal schodzic nizej.
          Co sekunde 10m, czyli ok 10m/s. Przy 80 m pada slawne
          slowko "odchodzimy". Jednak piloci schodza do 20 m ciagle z ta sama
          predkoscia. Potem przy 20m :

          8:40:56 Sygnaly dziekowe f=400 hz ABSU - czyli pociagniecie za ster
          i wylaczenie automatu ciagu. Przy takiej INERCJI (bezwladnosci
          samolotu, przy predkosci 8m/s to bedzie z 50 m) MUSIELI UDERZYC W
          ZIEMIE, ZADNYCH SZANS . Komenda z wiezy "horyzont" pada przy 30
          metrach , za pozno.

          inercja: img51.imageshack.us/i/tu154inercja.jpg/


          3. Apm-y.

          Zacytuje mojego ulubionego moderatora z forum "znawcow i pasjonatow
          lotnictwa" :

          "przestawione APMy "


          "Za przeproszeniem, co to są "przestawione APMy" i czym one się
          różnią od "nieprzestawionych" APMów?
          Nasi teoretycy-spiskowcy bez umiaru wymądrzają się o sprawach, o
          których kompletnie nie mają zielonego pojęcia. Uprzejmie im zatem
          wyjaśniam, że reflektory APM są z definicji "przestawione", gdyż są
          umieszczone na samochodach ciężarowych i zależnie od potrzeb
          przemieszczają się po lotnisku, żeby tak w uproszczeniu się
          wyrazić."


          "Ciężko mi wymyślec jakieś konkretne hipotetyczne sytuacje, bo nie
          widziałem takiej bramki APMów we mgle, ale może włączone światła
          samochodu na poboczu - przy chwilowym przerzedzeniu mgły, czy coś
          podobnego mogło wywołać złudzenie: "O! - bramka", albo "O! początek
          pasa". "

          "Jak wyżej. Widział jeden z drugim kiedyś taką żarówkę i zna jej
          moc, słownie dziesięć tysięcy watów dla APM-90, czyli
          nieporównywalnie większą od świateł dowolnego samochodu? Widać ją w
          normalnych warunkach z odległości 75 kilometrów dla wysokości 1000 m
          i 125 kilometrów dla wysokości 4000 m. Nie ma opcji, żeby tę lampkę
          pomylić z samochodem stojącym na poboczu na światłach mijania. Jeśli
          nie widział, to niech milczy i nie kompromituje się. A jeżeli choć
          raz w życiu jechał samochodem we mgle, to powinien wiedzieć, co
          widać we mgle."


          Ten moderator nam odpowiada na pytanie. Skoro sa na ciezarowkach, a
          o godzinie 8:29:17 koles z zalogi Jaka mowi ze APM-y sa oddalone
          200m od progu pasa, to ruskie maja z 5 minut aby je naprzyklad
          przestawic (lub staly tam inne jeszcze wylaczone) przed prog pasa.
          A moze nasi piloci je poprostu zobaczyli, a slawne slowko brzmi "(p)
          odchodzimy" i dlatego nie ma zadnej konsternacji w kabinie , ale to
          tez nie tlumaczy ze zrobili to przed sygnalem F=800 hz czyli
          blizszej prowadzacej? Zgadzalo by sie to zreszta z tym co pisze
          jasiu i mowili inni wczesniej o przesuniecu NDB. Potem przy
          kontakcie odpalamy pierwszy ladunek tnacy umieszczony w skrzydle,
          potem drugi zaraz przy uderzeniu jak samolot byl w przechyle. Wybuch
          tlumaczy takze brak pozaru, ten kto nie wie dlaczego niech sobie
          poszuka.
          Tutaj dzialanie C4:

          www.youtube.com/watch?v=kYjzIMLQYVs&feature=related

          a tutaj granat(nie ma ognia) nie ma spalonych czesci:

          www.youtube.com/watch?v=wZSKucA_pbo&feature=related



          ps. versja robocza nr.1 wink
          ps2. ver.2 to taka ze to byla wydmuszka, a oni wyladowali gdzie
          indziej lub "wysadzeni zaraz nad pasem". Przeciez byla mgla, a
          drugie poludniowe lotnisko zamkniete, pozatym jak pisal kiedys versa
          Rosja jest ogromnym krajem.
          • vice_versa Re: Ver.pierwsza- seven 12.07.10, 14:46
            Przy takiej ilości paliwa POWINIEN być wielki pożar i masa dymu.
            Podczas "NORMALNEJ" katastrofy wygląda to TAK:
            www.youtube.com/watch?v=qib8Klqmc9E&feature=related
            Przy środkach wybuchowych może nie być ani pożaru ani dymu.
            Więc filmik Koli jest szokujący nawet bez ścieżki dźwiękowej i tych
            strzałów. Po prostu nie ma tam śladu dymu i jedynie niewielki ogień.
            To nie była żadna katastrofa.
            • rumun_navigator Re: Ver.pierwsza- seven 12.07.10, 16:16
              o prostu nie ma tam śladu dymu i jedynie niewielki ogień. To nie była żadna
              katastrofa.

              Ogień bez dymu? Jeśli tak to rzeczywiście żadna katastrofa - to cud. Jak krzew
              gorejący, albo coś. A tak na serio to widać i ogień i dym. No i jeszcze:
              - w filmie który podlinkowałeś cała energia uderzenia skupia się w jednym
              miejscu, co tłumaczy rozmiar lokalnej eksplozji. Tymczasem w smoleńsku samolot
              rozpadł się na wiele części na dużym obszarze.
              - zapewne widzimy jak wybucha tupolew z pełnymi zbiornikami - nasz miał zapewne
              zaledwie jakąś 1/4 zapasu.
            • rumun_navigator Re: Ver.pierwsza- seven 12.07.10, 19:07
              No i czy zakładasz, że drugi samolot dysponował czymś w rodzaju czapki-niewidki?
              Bo tylko to zapewniłoby tej operacji odpowiedni poziom dyskrecji i nie chodzi
              tylko o satelity szpiegowskie, ale po prostu o gapiów... Nie wiem czemu
              wszystkim wydaje się, że tupolew lądował na pustyni? Smolensk to całkiem duże
              miasto. Wyobrażasz sobie taką maskaradę na obrzeżach Lublina lub Poznania?
              • przycinek.usa Re: Ver.pierwsza- seven 12.07.10, 19:30
                12 ton paliwa to niewiele. Zbiorniki sa na dole, wiec skoro uderzenie w ziemie
                nastapilo po stronie kabiny pasazerskiej, to paliwo po prostu moglo sie
                rozprysnac kilkaset metrow dalej bez zapalenia sie.

                Proponuje skupic sie na sprawach merytorycznych, a nie nabijaniu sie. Nie sadze,
                aby ktokolwiek wierzyl w teorie 2 samolotow. To niepotrzebnie powieksza watek.
                • rumun_navigator Re: Ver.pierwsza- seven 12.07.10, 19:52
                  Nie sadze, aby ktokolwiek wierzyl w teorie 2 samolotow.

                  vice_versa:
                  Wersja jest prawdopodobna. Oznacza porwanie lotu 101 i umożliwia
                  zestrzelenie gdziekolwiek bądź. Tego nie dało się pokazać jako miejsca
                  katastrofy. NIEZALEŻNIE czy zrobili to Amerykanie czy Rosjanie.
                  Zainscenizowano wypadek rozbijając drugiego TU154 dlatego że
                  prawdziwego miejsca NIE MOŻNA BYŁO POKAZAĆ. Oznacza tylko
                  pragmatyczne działanie i logistykę.


                  sevenseas:
                  Stad przyjalem ze byly DWA samoloty, wiec patrze teraz na zdjecia i
                  niektore fakty pod tym katem.



                  Nie trzeba sądzić, wystarczy przeczytać. Czyli co? Czy ci userzy to
                  jacyś lokalni maniacy i nie warto z nimi rozmawiać? A tak przy okazji
                  to jaka jest Twoja teoria, przecinku?
                  • przycinek.usa Re: Ver.pierwsza- seven 12.07.10, 21:01
                    Dobrze, ze tak starannie kompliujesz wypowiedzi z watku. Material masz
                    opanowany. Powiedzmy, ze teoria dwoch samolotow jest niewarta uwagi. To tyle
                    odnosnie moich teorii.
                • sevenseas Re: Ver.pierwsza- seven 12.07.10, 22:25

                  Tutaj nie chodzi czy ktos uwiezy, akurat to mnie najmniej
                  obchodzi.
                  Raczej rozwazam mozliwosci. Mowisz mi ze niepotrzebnie rozwiajm
                  watek, ok. Powiedz Mi przycinku co jest niemozliwe w teorii 2-och TU?

                  1. mozna ich przeniesc na inne lotnisko, nawet nie zmieniajac
                  stenogramow? np. poludniowe? Czy ktos slyszal zapis AUDIO?

                  img819.imageshack.us/i/smolenskpoludnie.png/

                  2. mozna ich zaklucic bez problemu, rosjanie maja takie mozliwosci,
                  bo maja AWACSY.

                  3. Rumun, nie pieprz za przeproszeniem o ukrywaniu czegokolwiek od
                  gapiow, kiedy mgla sie rozciagala na terenie ok.100km2 i nic nie
                  bylo widac. Malo to poligonow w okolicy? ( filmik Koli pokazuje jaki
                  wplyw maja postronne osoby , strzaly, cholera wie, cos sie stalo?
                  Nic, cisza. Ponad milion ludzi ogladnelo film. Masz media w rekach
                  aby sprawe naglosnic? Zyczeniowe i naiwne myslenie.

                  4. Satelity szpiegowskie? Raczysz zartowac sobie?

                  a) zakladamy ze USA jest z nami: widza co zrobili rosjanie i jak
                  rycerz na bialym koniu wywoluja wojne z rosja z powodu Polski. Albo
                  oglaszaja to swiatu i wszyscy widza ze NATO to tylko nic nie warty
                  alliance. Bo wojny NIKT o to nie zacznie, a interesy z rosja trzeba
                  robic. Albo ich zaczna szantazowac ze ujawnia to swiatu aby miec
                  narzedzie nacisku politycznego. Wedlug rumuna oddadza dowody
                  wladzom polskim. Wiekszosc ludzi zaklada ze ludzie wladzy sa FAIR i
                  chca dobrze dla nas, a rzeczywistosc wyglada chyba inaczej.

                  b) zakladamy ze USA zostawia eur. wsch. (program star wars
                  porzucono
                  17 wrzesnia - dla nas to dosc wazna data) Rosja ma carte blanche na
                  dzialania. I jak USA ma cokolwiek ujawnic? Komu ? Po co, kiedy w
                  przyszlosci moze sie to przydac lub byl to zwykly deal. Malo to razy
                  nas SPRZEDANO? A moze chca wywolac jakis lokalny konflikt?
                  Za co USA dalaby carte blanche Rosji? Niemcy i Rosja buduja
                  nordstream, robia swoja gielde surowcow denominowana w euro. Nie
                  mozliwe? W takich warunkach calkiem mozliwe. Ale tak naprawde powody
                  moga byc CALKOWICIE inne, ale mozliwosci jest wiele, bo tak naprawde
                  nikt teraz nie wie co sie dzieje za kulisami.

                  Uwazam ze Rosja stoi za zamachem, razem z kilkoma osobami z Polski.
                  Usa wie co sie stalo ale nic nie zrobi, bo narazie "zostawili" nasz
                  region w zamian za cos. Nieudacznicy ktorzy nazywaja sie PO wiedza
                  ze zawalili sprawe z ochrona, szkoleniami, przygotowaniem tej wizyty
                  i oddali sprawe Rosji wiedzac ze w razie wpadki zwala wszystko na
                  Rosjan. Wspolpraca przebiegala "wspaniale" do pewnego momentu kiedy
                  Rosjanie zaczeli mataczyc w sprawie, a z powodu zastosowania
                  konwencji Chicagowskiej nasz rzad nie mogl nic zrobic.
                  Wersja alternatywna w stosunku do dzialania polskich wladz jest
                  taka ze RZAD WIE co sie stalo, ale nic nie moze zrobic bo nie ma
                  poparcia/nie sa pewni ani EU ani USA, dlatego te zapytania do DEP.
                  Sprawiedliwosci USA aby wybadac jak to widza. Konwencja z Chicago
                  zostala zastosowana przez jakiegos wysokiego urzednika panstwowego
                  pracujacego dla rosjan, a rosjanie nie chca sie teraz z tej umowy
                  wycofac.

                  Oczywiscie to moglbyc tylko nieudany "szczur" ,a rosjanie i
                  polacy matacza dla ukrycia ... no wlasnie czego? Skoro to byl
                  wypadek to:
                  - dlaczego uzyto konwencji z Chicago
                  - dlaczego nie zabezpieczono miejsca wypadku
                  - dlaczego nie robiono sekcji zwlok ani w rosji ani w polsce, a
                  niektore czesci ciala poddano kremacji?
                  link

                  Jakies slowko o "sekcji" czy tylko o identyfikacji i wysylaniu cial
                  do polski?
                  - dlaczego nie przesluchano swiadkow, ani nie przekazano
                  dokumentacji o ktora prosila prokuratura polska?
                  - dlaczego polska prokuratura nie przeprowadzila badan na obecnosc
                  mat. wybuchowych i nie opublikowala wynikow, mielismy kilka kawalkow
                  Tu w polsce.
                  Do tej listy mozna dolozyc wiele innych pytan, poprostu TO wszystko
                  CUCHNIE na kilometr.

                  "12 ton paliwa to niewiele. Zbiorniki sa na dole, wiec skoro
                  uderzenie w ziemie nastapilo po stronie kabiny pasazerskiej, to
                  paliwo po prostu moglo sie rozprysnac kilkaset metrow dalej bez
                  zapalenia sie".

                  Raczysz zartowac? Nasz Tu najpierw zawadzil podobno skrzydlem w
                  ktorych jest paliwo? Przycinek 11 TON sie rozprysnelo? Tak jak tutaj:

                  www.youtube.com/watch?v=gAZ5sh0rYnA&feature=related

                  Popatrzmy na to zdjecie, jak samolot "rozebral sie" sam z tapicerki
                  kolo okien, widac czarne "gumy" wokol :

                  img709.imageshack.us/i/docphoto.jpg/
                  img517.imageshack.us/i/photolentabigphoto.jpg/

                  porownanie:

                  img33.imageshack.us/i/samolotrzadowywnetrze55.jpg/
                  img820.imageshack.us/i/salonka.jpg/

                  Ps. Przycinek, rozumiem ze ja niepotrzebnie zasmiecam watek moimi
                  tezami. Posluchajmy rumuna, on rozwija same ciekawe watki i wysowa
                  swietne argumenty, ja zamilkne.
                  • przycinek.usa Re: Ver.pierwsza- seven 12.07.10, 23:14
                    a co ty sie na mnie obrazasz? przeciez ja cie nie krytykuje, tylko teze o dwoch
                    samolotach. mam prawo nie wierzyc w dwa samoloty. Co do lotniska smolensk
                    poludniowy to tam sa za male pasy co widac na pierwszy rzut oka. Za krotkie, za
                    waskie i wnioskujac z koloru maja prawdopodobnie zla nawierzchnie. Co to w ogole
                    za lotnisko?

                    zreszta juz pisalem, ze ani mnie to ziebi ani grzeje. Macie dokladnie ten sam
                    problem co USA z 9/11 - czyli malo dowodow i dywagacje. Dowody sie pojawia,
                    tylko to potrwa troche czasu. Cierpliwosci. A te tezy o paliwie sa nie tylko
                    kontrowersyjne, ale zupelnie niepotrzebne. Paliwo moglo sie rozprysnac bez
                    wybuchu. Wszystko jest mozliwe. Moglo wybuchnac nawet jesli byla bomba - to sa
                    wszystko spekulacje. Nie masz na to zadnych dowodow. Osobiscie uwazam, ze nie
                    powinno sie mieszac przypuszczen z faktami, bo to do niczego nie prowadzi, tylko
                    bedziesz miec wiecej krytki.

                    A swoja droga to czytalem gdzies opinie swiadkow, ze podobno caly teren
                    smierdzial benzyna, wiec doprawdy nie wiem co mam myslec - byla benzyna, czy nie.
                    • sevenseas Re: Ver.pierwsza- seven 12.07.10, 23:25
                      Przycinek, nie obrazam sie smile

                      "Co to w ogole za lotnisko? "


                      To stare lotnisko cywilne, jest zamkniete. Stoja tam stare AN-2,
                      ktore czasami uzywa sie do skydivingu.
                    • rumun_navigator Re: Ver.pierwsza- seven 12.07.10, 23:50
                      Chyba powinieneś dla własnego dobra powściągnąć zapędy cenzorskie, bo granice
                      między faktem a opinią często nawet niechcący wyznacza się arbitralnie. Ty dla
                      przykładu niedawno wysunąłeś przypuszczenie o tym, że zamach został
                      przeprowadzony dla zabawy. IMO przypuszczenie to wcale nie było mniej wątpliwe
                      niż hipoteza do dwóch samolotach. No i faktów też chyba nie miałeś za dużo na
                      poparcie swoich tez. Poza tym piszesz, że za mało jest dowodów na cokolwiek, ale
                      jednocześnie jesteś przekonany o tym, że to był zamach. Jakoś mi jedno nie
                      pasuje do drugiego...
                      • przycinek.usa Re: Ver.pierwsza- seven 13.07.10, 07:23
                        zapedy cenzorskie? a czy ja cie wycialem? albo kogos innego przez poglady? zarty
                        sobie robisz, czy po prostu lubisz ludzi zaczepiac?

                        Moja wypowiedz byla inna, prosze nie wyciagac fragmentow z kontekstu -
                        powiedzialem, ze jest mozliwe, ze taki zamach przeprowadzono dla zabawy. To nie
                        jest przypuszczenie, tylko dopuszczenie mozliwosci. I mialo inny kontekst a ty
                        wygladasz na zasadniczo bystrego faceta i nie sadze, aby trzeba bylo sie zaraz
                        lapac za slowa.

                        Co do faktow to juz pisalem, ze sa okolicznosci. Wiecej nie mowilem, bo po co?
                        Sam wymieniles kilka okolicznosci a ich znaczenie to kwestia interpretacji.
                        Wszystko mozna opacznie zinterpretowac.

                        Bo sa na przyklad ludzie, ktorzy lubia dyskutowac dla dyskusji. Dyskutuja, bo
                        lubia innym udowadniac rzeczy, do ktorych nie maja specjalnego przekonania. Po
                        prostu dla zabawy. Dla gimnastyki umyslu i checi udowodnienia samemu sobie, ze
                        sie potrafi wykrecic kota ogonem i zrobic komus wode z mozgu. Spotkales sie moze
                        kiedys z takim przypadkiem?

                        Poza tym nie zrozum mnie zle, pluralizm i wolnosc wypowiedzi jest zasadniczą
                        wartością i moje cenzorskie zapedy maja niejako wbudowane ograniczenia, wiec
                        skoro chcesz dyskutowac i wymieniac opinie, to trafiles w dobre miejsce. Nawet
                        gdybysmy sie zupelnie nie zgadzali to i tak bede z toba dyskutowac.
                    • vice_versa Re: Ver.pierwsza- seven 13.07.10, 07:14
                      > A te tezy o paliwie sa nie tylko
                      > kontrowersyjne, ale zupelnie niepotrzebne. Paliwo moglo sie
                      > rozprysnac bez wybuchu. Wszystko jest mozliwe.

                      NIE, nie wszystko jest MOŻLIWE.
                      Jeśli możesz to zalinkuj jakikolwiek wypadek samolotowy praktycznie
                      bez ognia, bez pożaru i smogu za to z info, że miał 11ton paliwa.

                      > Osobiscie uwazam, ze nie powinno sie mieszac przypuszczen z
                      > faktami

                      Fakty są takie, że paliwo lotnicze pali się a zbiorniki przy
                      zderzeniu z ziemią wybuchają. A rozpryskiwać paliwo to się może np.
                      pod ciśnieniem i wtedy NIE MA pożaru ani ognia.

                      I faktem jest, że TU154 pilotowany przez wojskowego PILOTA
                      wiedzącego, że będzie musiał lądować awaryjnie nie mógł ścinać drzew
                      pod kątem 45-60stopni na wysokości szosy.

                      I faktem jest, że nikt nie szuka gdzie indziej. I ten fakt w
                      połączeniu z medialnym cyrkiem o braku masek tlenowych w remontowanym
                      w Samarze TU154 jako dodatkowej przyczynie wycofania TU154 i nie
                      sprowadzania go do kraju jest bardzo znamienny.

                      > mam prawo nie wierzyc w dwa samoloty.

                      OK, przycinek, wg Ciebie hipoteza 2T jest nieprawdopodobna.
                      Możesz sobie "wierzyć" w co zechcesz, ale podobno chodzi Ci o FAKTY.
                      Więc zamiast zarzucać zaśmiecanie wątku najpierw odpowiedz czym
                      tłumaczysz ww fakty, bo dyskusja o tym kto w co "wierzy" jest
                      zupełnie bez sensu. Dyskusja z Rumunem który nie przedstawia żadnej
                      wersji tłumaczącej istotne pytania wyraźnie rozwlekła ten wątek.
                      Facet się bawi a Ty z nim polemizujesz.

                      Miały być artykuły, fakty, hipotezy... i przynajmniej próby
                      rekonstrukcji, a nie naigrywanie się i próby dyskredytacji bez żadnej
                      POZYTYWNEJ odpowiedzi na "przypadki". Albo ma być merytorycznie albo
                      przepychankowo, a kiedy popatrzeć na Twoje wpisy widać że zamiast
                      zbyć trolla to Ty go dowartościowujesz wchodząc z nim w polemikę
                      dowartościowujesz jego sposób prowadzenia dyskusji.. No i dziwne te
                      proporcje wobec tego co który każdy z nas do tego wątku wniósł, więc
                      się nie dziw że Twoje słowa wywołują sprzeciw (tu w pełni
                      solidaryzuję się z sevenseas).

                      Pojawianie się różnych hipotez, również fałszywych i niemożliwych w
                      takich okolicznościach jest NIEUNIKNIONE. Bo nikt nie wie co jest
                      FAKTEM a co wrzutą propagandy.Więc jak Ty chcesz selekcjonować te
                      informacje, co ma świadczyć o "wiarygodności" albo
                      "niewiarygodności"? Mogę przesyłać Ci posty na pocztę, Ty będziesz
                      aprobował lub nie, albo i zmiany wprowadzał, potem trafia to do mojej
                      skrzynki, a następnie wklejam z notką "Zaakceptowano"... Zwyczajnie
                      pytam jak chcesz to ulepszyć, bo jak patrzę na ostatnie 30 postów i
                      posty wcześniejsze to też widzę dewaluację słowa... I w dziwny sposób
                      wtedy pojawił się ten kwestionujący kpiarz. A Twoja rola w jego
                      dowartościowaniu jest ewidentna Przycinek i jeszcze piszesz o
                      zaśmiecaniu wątku, to DO KOGO PISZESZ JAK NIE DO NAS????
                      • przycinek.usa Re: Ver.pierwsza- seven 13.07.10, 07:48
                        przeczytalem twoja wypowiedz z pewnym zaskoczeniem. Dlaczego masz do mnie zal?

                        Odpisuje na niektore posty, poniewaz chce wyrazic swoje zdanie i mam dzieki temu
                        okazje do wypowiedzi. Nie mam zadnego emocjonalnego stosunku do postow pod
                        ktorymi sie wpisuje. Zaskakujace jest to, ze sugerujesz, ze odpowiedz na czyjas
                        opinie jest dowartosciowujaca, czyli w domysle powinienen odpisywac na opinie
                        tych, ktorzy maja najwiecej wkladu w prowadzenie watku. Czy tak? A Mr. Rumuna
                        powinienem ignorowac, bo jest malo produktywny? Hmm.

                        Co do zarzutow dotyczacych hipotez, to ja sie nie zgadzam, ze selekcjonuje czy
                        krytykuje hipotezy. Ja tego nawet nie komentowalem az do teraz. Na poczatku
                        watku byly faktycznie wpisy merytoryczne i dotyczace faktow, ale teraz te fakty
                        sie w zasadzie skonczyly i trudno oczekiwac merytoryki w 3 miesiace po
                        wydarzeniu. Teraz juz tylko prokuratura i dziennikarze moga cos sensownego
                        wniesc do tej historii. A kazdy ma prawo do opinii i jak ktos nie lubi wersji 2
                        samolotow, to ma prawo.


                        "I faktem jest, że nikt nie szuka gdzie indziej."

                        Tutaj zgodze sie z toba bo widze brak aktywnosci dziennikarskiej, ktora zwykle
                        wynika z braku funduszy. Podejrzewam, ze tamat ma niskie znaczenie medialne i
                        redakcje nie daja na to pieniedzy.
                        Temat byc moze ozylby, gdyby sie okazalo, ze po komendzie "odchodzimy" manetki
                        gazu byly na max a silniki zgasly, he he he.
                        Ale to przyjdzie pozniej, jak prokuratura to ujawni.

                        Pozostalych spraw nie bede komentowal, bo sie z toba nie zgadzam, a nie chce
                        roztrzasac tego, czy ktos mogl czy nie mogl scinac drzew, skoro wszedzie jest
                        pokazane, ze drzewa zostaly sciete i to pod katem. Podobno jedne pod jednym
                        katem a inne pod innym katem, ale ja nie mam na ten temat odpowiedniej wiedzy i
                        nie bede snul przypuszczen, bo trzebaby zrobic wizje lokalna, a na to pewnie tez
                        nie ma pieniedzy. Ciekawy jestem czy prokuratura ma na to sledztwo swoj osobny
                        budzet, ale pewnie nie ma. Tak podejrzewam. Dlatego jedyne co im pozostaje to
                        klepac pisma.

                        Konczac - masz racje, ze watek sie dewaluuje, ale to normalne, bo nie ma co
                        pisac. Nie przejmuj sie tym. Tego watku nie da sie na razie ulepszyc. To
                        niemozliwe. Kazdy watek ma swoj schylek. Byc moze za jakis czas ukaze sie
                        jeszcze cos nowego, ale na razie widze, ze watek jest kandydatem do archiwum.
                  • rumun_navigator Re: Ver.pierwsza- seven 13.07.10, 00:21
                    1. Zapewne niedługo usłyszymy. Zapis jest analogowy i w dodatku z paru źródeł naraz i sfałszować coś takiego to raczej jest mission impossible

                    3. Nikt potencjalnym zamachowcom nie mógł zagwarantować, że mgła się nie przerzedzi, poza tym z tego co pamiętam to słynne zerwane druty wysokiego napięcia znajdowały się przy dość ruchliwej drodze. Jak się również sam zorientowałeś na miejscu katastrofy momentalnie pojawiło się mnóstwo gapiów. Jakby któryś z nich sfotografował i na żywca wrzucił na YT - powiedzmy - kadłub z rządem pustych foteli to nie potrzebowałby już żadnych innych mediów.

                    4. Nie. A myślisz, że niby czym na codzień zajmują się te pożyteczne urządzenia? Tak sobie wiszą tylko na niebie od przydziału do przydziału? W dodatku mają jeszcze tę cechę, że fotografują w podczerwieni, więc mgła im niestraszna i nadmiarowy samolot z pewnością nie uszedłby ich uwadze. No chyba, że zamach to spisek wszystkich państw posiadających takie urządzenia - wtedy argument traci moc? BTW, wie ktoś ile ich jest?

                    > - dlaczego uzyto konwencji z Chicago
                    Już pisałem.

                    > - dlaczego nie zabezpieczono miejsca wypadku
                    Zabezpieczono według najlepszych dostępnych standardów smile

                    > - dlaczego nie robiono sekcji zwlok ani w rosji ani w polsce, a
                    > niektore czesci ciala poddano kremacji?

                    Bo były w bardzo małych kawałeczkach, a przeprowadzanie sekcji zwłok w przypadku katastrofy lotniczej nie jest wymaganą procedurą? Zresztą, jeszcze nic straconego...


                    > - dlaczego nie przesluchano swiadkow, ani nie przekazano
                    > dokumentacji o ktora prosila prokuratura polska?

                    Bo to rosjanie prowadzą śledztwo? Pewnie mają polityke taką żeby nie przekazywać za wiele przed ostatecznymi ustaleniami. W innym wypadku codziennie mielibyśmy nowe detale i kazylion teorii wokół nich.

                    > - dlaczego polska prokuratura nie przeprowadzila badan na obecnosc
                    > mat. wybuchowych i nie opublikowala wynikow, mielismy kilka kawalkow Tu w polsce.

                    E? www.google.pl/search?q=materia%C5%82%C3%B3w+wybuchowych+smole%C5%84sku&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=org.mozilla:pl:official&client=firefox-a


                    > Do tej listy mozna dolozyc wiele innych pytan, poprostu TO wszystko
                    > CUCHNIE na kilometr.

                    Jak na razie to wygląda tylko na to, ze u Ruscy mają u siebie rozpierduchę organizacyjną i traktują nas po uważaniu. Ale jakoś absolutnie nie jestem tym zaskoczony. Ot, słowiańskie dusze.
                    • sevenseas Re: Ver.pierwsza- seven 13.07.10, 09:07
                      1. Sfalszowanie zapisu analogowego niemozliwe, hehe. Jak zrobisz
                      time warpa do lat 60-tych to pewnie tak.

                      3. Mogl IL-76, jest filmik na tubie, na terenie zainteresowan
                      oczywiscie. Ktos juz to tlumaczyl, po takim zabiegu jest wieksze
                      stezenie CO2 w powietrzu, dokladnie zaraz na ziemi (CO2 jest ciezsze
                      od powietrza)

                      4. Ja nie pisze ze nie ma zdjec, ja pisze ze nikt ich nie udostepni,
                      czytaj ze zrozumieniem.


                      "Bo były w bardzo małych kawałeczkach, a przeprowadzanie sekcji
                      zwłok w przypadk u katastrofy lotniczej nie jest wymaganą procedurą?
                      Zresztą, jeszcze nic straconego..."


                      Sekcje sie robi zaraz po(niektore zwiazki sie poprostu ulatniaja) i
                      ZAWSZE, myslisz ze jak mi zolnierze z afganistanu waracaja po IED to
                      tez sie nie robi sekcji, bo ciala sa w kawalkach?

                      "Bo to rosjanie prowadzą śledztwo?"

                      Przez konwecje z Chicago, czyli przez nasz rzad.

                      O konwencji z Chicago nic tak naprawde nie napisales, oprucz tego
                      ze ja zacytowales przez pomylke wink
                      O reszcie nawet nie pisze bo na zero argumentacji ciezko cokolwiek
                      odpowiedziec.

                      • sevenseas "to byl blad pilota" 14.07.10, 01:01
                        Ale prasowka, czytac:

                        LINK
                        • przycinek.usa interesujaca wypowiedz Kaczynskiego 14.07.10, 02:21
                          Tam z boku sa linki do innych artykulow i co interesujace, Kaczynski mowi to:

                          "Rząd nie robi nic, żeby rozwiązać wątpliwości dot. katastrofy smoleńskiej"

                          Kaczyński uważa, że obecnie rządzący Polską przechodzą nad tragedią smoleńską do
                          porządku dziennego. - Nie rozumieją lub nie chcą zrozumieć, że dla dobra Polski
                          trzeba ustalić, kto jest odpowiedzialny za katastrofę - mówi. - Co więcej,
                          oczekują od nas zgody na tego rodzaju działanie. A my na takie podejście do tej
                          sprawy mówimy stanowcze "nie". Wyjaśnienie okoliczności tej tragedii to nasz
                          obowiązek. Będziemy stawiać jasno sprawę odpowiedzialności moralnej i
                          politycznej, ale wtedy, gdy będziemy mieli w tej sprawie większą orientację -
                          dodaje.


                          wyborcza.pl/1,75248,8127502,Koniec_przemiany_Kaczynskiego___Nie_bedzie_wspolpracy.html
                          • przycinek.usa to moze byc wazne 14.07.10, 02:51
                            najpierw link do tego wywiadu z rzepy:
                            www.rp.pl/artykul/506304_Bez_przeprosin_z_PO_nie_bede_wspolpracowal.html
                            a teraz to:

                            fakty.interia.pl/raport/lech-kaczynski-nie-zyje/news/kaczynski-o-katastrofie-otwarcie-i-ostro,1505867
                            "Podkreślam słowo coroczne, bo to właśnie 10 kwietnia każdego roku, a nie jak
                            premier 7 kwietnia, organizowano wyjazd na cmentarz katyński. Tymczasem po
                            telefonie Władimira Putina do Donalda Tuska
                            członkowie jego gabinetu zaczęli
                            ogłaszać wprost, że do Katynia nikt prezydenta nie zaprasza i jego wyjazd na
                            obchody 70. rocznicy tej zbrodni nie jest koniecznością i powinnością, ale czymś
                            w rodzaju niezrozumiałej zachcianki.


                            Moje pytanie brzmi:
                            Czy to co powiedzial Kaczynski nie oznacza po prostu, ze incjatywa przesuniecia
                            obchodow Katynskich wyszla od Rosjan, a konkretnie od Putina?

                            Dlaczego Putin cos takiego zrobil? Po co? Po co przesuwac obchody o 3 dni? I
                            dlaczego rozdzielac delegacje na dwie czesci? Co za dziwna sprawa, zupelnie
                            jakby to bylo wazne, ze dwa obozy polityczne musza przybyc do Katynia osobno.
                            Prawda?
                            • przycinek.usa Re: to moze byc wazne 14.07.10, 02:59
                              Dalej:
                              "Organizatorem wyjazdu był rząd

                              Jak podkreślił, prezydent Kaczyński nie wahał się, czy pojechać do Katynia.
                              "Przez pewien czas nie było jednak pewne, jak się tam uda i jak ten wyjazd
                              zostanie zorganizowany. Później - nie pamiętam dokładnie kiedy - pojawiła się
                              koncepcja dwóch wyjazdów. Premier oddzielnie i prezydent oddzielnie.
                              Lech
                              Kaczyński miał jechać razem z coroczną delegacją środowisk katyńskich, a Donald
                              Tusk specjalnie do Putina" - powiedział J. Kaczyński.
                              • glupi_jasio Re: to moze byc wazne 14.07.10, 03:45
                                przycinek.usa napisał:

                                > Dalej:
                                > "Organizatorem wyjazdu był rząd
                                >
                                > Jak podkreślił, prezydent Kaczyński nie wahał się, czy pojechać do Katynia.
                                > "Przez pewien czas nie było jednak pewne, jak się tam uda i jak ten wyjazd
                                > zostanie zorganizowany. [b]Później - nie pamiętam dokładnie kiedy - pojawiła się
                                > koncepcja dwóch wyjazdów.

                                W połowie marca. Lech Kaczyński chciał wziąć udział w spotkaniu premierów 7
                                kwietnia, ale polska dyplomacja (zniechęcającego Sikorskiego cytowała GW) go do
                                tego bardzo mocno zniechęcała, w języku dyplomacji, właściwie zabraniała. Więc
                                postanowił pojechać osobno i, w ramach rywalizacji z Tuskiem, który go z Putinem
                                chciał wykluczyć, otoczył się wielkim dworem; ta rywalizacja tłumaczy tak wielką
                                "intensywność" delegacji z 10 kwietnia.

                                • vice_versa Re: to moze byc wazne 15.07.10, 13:03
                                  Jasio, jeśli coś piszesz to proszę z powołaniem na źródła.
                                  To co napisałeś jest "medialną" wersją historii, sposobem
                                  naświetlenia sprawy przez media. W wersji medialnej to my wszyscy
                                  wiemy że Kaczyński jest wcieleniem polskiego nacjonalizmu, a Tusk
                                  oświeconym władcą, więc media nie powiedzą Ci, że tuskowe oświecenie
                                  wynika z sojuszu teczek, mediów i rosyjskich agentów.

                                  A tu masz KALENDARIUM jak to wyglądało:
                                  kataryna.salon24.pl/177448,dziel-i-rzadz
                                  To było klasyczne rozegranie Putina na skłócenie i podział polskich
                                  elit. I jedna strona skwapliwie skorzystała z zaproszenia POZWALAJĄC
                                  ROSJI NA TAKIE GIERKI. To Tusk pozwolił Putinowi na rozgrywanie
                                  polskich władz przyjmując zaproszenie. A to na ile sojusz Putina z
                                  Tuskiem jest silny to inna kwestia. Nie pierwszy raz w polskiej
                                  historii wzywa się na pomoc ościenne mocarstwa by pozbyć się
                                  przeciwników politycznych. Takie działania mają swoją nazwę:
                                  TARGOWICA. Nic więc dziwnego, że władza używa mediów aby oddalić od
                                  siebie tego typu oskarżenia a Kaczyńskiego przedstawić jako ignoranta
                                  nie znającego realiów międzynarodowej polityki. Warto jednak
                                  analizować sprawę z kilku źródeł a nie powtarzać obiegową
                                  propagandową wersję wydarzeń.
                                  • dorota_3 Re: to moze byc wazne 15.07.10, 16:07
                                    No, nie zdzierżyłam. Targowica to jest najgorsze, co można
                                    powiedzieć w Polsce o polityku, za to sie wiesza na latarni
                                    zwyczajowo. Coś ostatnio upał uderzył do głowy wyznawcom pewnej
                                    opcji. Przy okazji pytanie: jeżeli nawet starano się obniżyć rangę
                                    wizyty Kaczyńskiego (jak sugeruje kataryna), to co z tego wynika w
                                    kontekście katastrofy? Dostał jakiś gorszy samolot? Był w ogóle inny
                                    samolot do dyspozycji? Pogorszyło to jego bezpieczeństwo jakoś?
                                    • przycinek.usa Re: to moze byc wazne 15.07.10, 17:21
                                      Dorota, przeciez zastanow sie, 7 w Smolensku byla instalacja naprowadzania
                                      precyzyjnego a 10 jej nie bylo. Mam wrazenie, ze upal to uderza do glowy tobie.
                                      Zastanow sie nad faktami, a nie nad tym kto te fakty wypowiada, czy "chory
                                      psychicznie" polityk PiS, czy agencja prasowa. Cholera, myslcie ludzie. Kataryna
                                      odwalila kawal dobrej roboty a ja mam wrazenie, ze w Polsce dobrzy dziennikarze
                                      zostali juz chyba tylko w rzepie. Czemu wy zupelnie nie myslicie? Nienawisc do
                                      tego PiSu zaslania wam zupelnie wydzwiek faktow!

                                      Odczep sie od wizerunkowego sposobu myslenia i zacznij myslec o faktach. A fakt
                                      jest taki, ze Putin celowo rozdzielil te wydarzenia na 2, Putin jest bylym
                                      oficerem KGB i na 100% mial to wszystko przemyslane. Jezeli sadzisz, ze w Rosji
                                      sledztwo odbywa sie tak jak sie odbywa, poniewaz panuje tam zwykly prosty
                                      burdel, to sie powaznie mylisz.
                                      • rumun_navigator Re: to moze byc wazne 15.07.10, 18:06
                                        RAngi wizyty Kaczyńskiego nie trzeba było obniżać bo nasz były
                                        prezydent de facto wepchał się sam na siłę. Tym razem to Kataryna
                                        popisuje się nieznajomością podstaw dyplomacji... Kaczyńskiego - jeśli
                                        już - mógł zaprosić nie Putin, a Miedwidiew. Poza tym chyba dziwnym
                                        nie jest, że nie być Rosji mile widziany? Ponadto samo opracowanie
                                        marne - bez większego wysiłku można w podobny sposób dowieść, że
                                        głównym organizatorem zamachu był... Lech Kaczyński. Przecież gdyby
                                        nie spóźnił się na samolot to prawdopodobnie udałoby się
                                        wylądować!
                                        900 postów i chyba jakoś nikt o tym nie pomyślał - a
                                        przecież jak na dłoni widać, że to właśnie on bardzo usilnie zabiegał
                                        żeby samolot akurat tego dnia i o tej porze znalazł się w określonym
                                        miejscu!
                                        • przycinek.usa Re: to moze byc wazne 15.07.10, 18:33
                                          widze, ze masz elementarne problemy ze zrozumieniem tego wpisu, dlatego
                                          proponuje, abys przeczytal to, gdzie jest ladnie podkreslone i najwazniejsze
                                          fragmenty sa nie do przeoczenia:

                                          www.blogpress.pl/node/3163
                                          • przycinek.usa i tu 15.07.10, 18:39
                                            zbigniewkuzmiuk.salon24.pl/191142,jak-to-bylo-z-podwojna-uroczystoscia-w-katyniu
                                            tez ladnie pogrubione dla latwego zrozumienia wyborcy
                                          • rumun_navigator Re: to moze byc wazne 16.07.10, 07:40
                                            Przecinku, przykro mi to mówić, ale jeśli bierzesz takie zestawienia na
                                            poważnie, to znaczy, że masz poważne problemy ze sferą, hmmm....
                                            poznawczą. I to nie jest żadna złośliwość lub drwina. Chyba
                                            przekroczyłeś tę cienką granicę za którą dla osoby trzymającej młotek
                                            każdy problem wygląda jak gwóźdź
                                            • vice_versa Re: to moze byc wazne 16.07.10, 16:41
                                              Merytoryczne, jak się nie ma co powiedzieć to AD PERSONAM. Jesteście
                                              siebie warci z Dorotą, odporność na fakty i skłonność do drwin. W
                                              imię jedynie słusznej opcji politycznej.
                                              • przycinek.usa Re: to moze byc wazne 16.07.10, 17:14
                                                nie przejmuj sie jego zabawa. Nie wazne jest z kim gadasz, tylko ile osob to
                                                czyta. Osoby robiace takie uwagi na forum sa nawet dosyc pozyteczne a kazdy
                                                czytelnik ma swoj wlasny rozum.
                                              • rumun_navigator Re: to moze byc wazne 18.07.10, 02:13
                                                Opcja polityczna zwisa mi i powiewa tak naprawdę. No a jeśli ktoś(taki
                                                tam przykład) kto widział filmik z miejsca katastrofy pewnie niejeden
                                                raz twierdzi, że nie widać tam w ogóle dymu to dyskusja merytoryczna z
                                                takim osobnikiem staje się... trudna. Równolegle pojawia się uśmiech, a
                                                następnie refleksja nad stanem umysłu rozmówcy.

                                                Ps: Poszi, co Ty o tym sądzisz? Myślę, że postawy prezentowane w tym
                                                wątku są dla Ciebie pewnym zaskoczeniem.
                                                • vice_versa Re: to moze byc wazne 19.07.10, 05:37
                                                  Zejdź chłopie z rozmówców, wysil intelekt i wytłumacz te pytania z artykułu
                                                  Rzepy bo głowę Ci zaprząta mój stan umysłu a rozbieżnością w faktach
                                                  przechodzisz do porządku dziennego. Więc zanim zaczniesz znowu ad personam,
                                                  najpierw dawaj swoją wersję tłumaczenia to wszyscy będą mogli się pośmiać z
                                                  Twoich teoryjek.
                                                  • sevenseas Wywiad 19.07.10, 16:32


                                                    link

                                                    O przebiegu śledztwa w sprawie przyczyn smoleńskiej katastrofy,
                                                    współpracy z prokuraturą i działaniach rządu – mówi portalowi
                                                    Fronda.pl Magdalena Merta, wdowa po wiceministrze kultury

                                                    Fronda.pl: Jaki jest Pani status w śledztwie dotyczącym przyczyn
                                                    katastrofy smoleńskiej?

                                                    Magdalena Merta: Tu w Polsce z mocy prawa bliscy ofiar tej tragedii
                                                    mają status osoby pokrzywdzonej. Daje nam to prawo do wglądu w akta,
                                                    zarówno w część jawną i niejawną. Tak przynajmniej stanowi prawo.
                                                    Inaczej jest ze statusem pokrzywdzonego w Rosji. Tam musielibyśmy
                                                    się starać o niego. Nie jesteśmy przekonani, czy należy to robić. Z
                                                    jednej strony dawałoby to nam prawo wglądu w akta śledztwa
                                                    rosyjskiego, jednak nie mamy pewności, że otrzymalibyśmy
                                                    rzeczywiście wgląd w całość akt, a nie w tę część, którą chcą nam
                                                    pokazać rosyjscy śledczy.

                                                    Po drugie w statusie pokrzywdzonego w Rosji znajduje się pewna
                                                    pułapka. Przyjmując go mamy bowiem obowiązek stawiania się na każde
                                                    wezwanie prokuratora, żeby składać zeznania. Jeśli z jakiegoś powodu
                                                    się nie stawimy, wolno nas doprowadzić siłą. Istnieje ewentualnie
                                                    możliwość, żebyśmy składali te zeznania przed polskimi śledczymi, a
                                                    oni by przekazywali je Rosji, ale nie mamy pewności, że zastosowano
                                                    by właśnie tę procedurę.

                                                    Na czym polega pułapka tych rozwiązań?

                                                    Można sobie wyobrazić sytuację, że rosyjska prokuratura chce kogoś
                                                    widzieć codziennie przez pół roku. Oznaczałoby to zupełną
                                                    dezorganizację naszego życia. Patrzymy więc sceptycznie na to, czy
                                                    należy wkładać Rosjanom w ręce takie narzędzie nękania. Być może
                                                    warto upoważnić kogoś, by w imieniu rodzin ofiar działał w Rosji.
                                                    Jednak nawet wtedy prokuratorzy rosyjscy mogą żądać naszej
                                                    obecności, a nie obecności pełnomocnika. Po drugie możemy upoważnić
                                                    tylko prawnika tam akredytowanego, który jest członkiem rosyjskiej
                                                    izby adwokackiej. Takim ludziom niekoniecznie musimy ufać.

                                                    Nie wiadomo również, czy pełnomocnik cokolwiek zdziała w Rosji, czy
                                                    jego praca przyniesie jakieś efekty. Chcemy się zwrócić do Pani
                                                    adwokat Kariny Moskalenko - rosyjskiej obrończyni praw człowieka,
                                                    która być może poradzi nam jak postąpić w tej sprawie, i wskaże nam
                                                    prawników, którym moglibyśmy zaufać. Osobną kwestią jest to, że
                                                    koszty wynajęcia pełnomocnika nie są refundowane. W wielu rodzinach
                                                    zabrakło głównego, a często jedynego żywiciela. Nasza sytuacja
                                                    materialna nie jest przesadnie dobra, dodatkowe obciążenie czyniłoby
                                                    ją jeszcze trudniejszą.

                                                    Czy jako pokrzywdzeni mają Państwo zagwarantowany dostęp do
                                                    materiałów polskiego śledztwa?

                                                    Z wykonaniem prawa do wglądu w akta jest źle. Prokuratura utrudnia
                                                    nam dostęp do dokumentów jak tylko może. Z niewiadomych powodów
                                                    udostępniana jest wszystkim rodzinom tylko jedna kopia materiałów.
                                                    To powoduje, że tworzy się wielotygodniowa czy nawet wielomiesięczna
                                                    kolejka rodzin, które te dokumenty chcą zobaczyć. W praktyce nie
                                                    mamy również dostępu do akt tajnych. Mimo naszych wniosków o dostęp
                                                    do nich, nie są one nam pokazywane.

                                                    Dlaczego?

                                                    Z mocy prawa mamy prawo wglądu w nie. W związku z tym prokuratura po
                                                    prostu nie odpowiada na nasze wnioski. Prokuratorzy nie mogą
                                                    powiedzieć, że się nie zgadzają, więc nie mówią po prostu nic. Na
                                                    pytanie, dlaczego, też nie udziela się odpowiedzi. Traktujemy to
                                                    jako próbę upokorzenia nas, jak złośliwość ze strony złych ludzi.

                                                    Nie mają Państwo żadnej możliwości dyscyplinowania prokuratury?

                                                    Problem polega na tym, że prokuratorzy nie pracują zgodnie z
                                                    Kodeksem Postępowania Administracyjnego. On nakładałby obowiązek
                                                    udzielenia odpowiedzi na nasze wnioski w określonym prawem terminie.
                                                    Jednak Kodeks Postępowania Karnego, na podstawie którego toczy się
                                                    śledztwo, nie wyznacza żadnych terminów odpowiedzi na jakiekolwiek
                                                    wnioski. Teoretycznie możemy więc czekać na zgodę prokuratora 6 lat,
                                                    a może 70... jak z poprzednim Katyniem.

                                                    Prokuratura mogłaby chociaż poinformować wnioskodawców, jak zamierza
                                                    dalej postępować, kiedy odpowie na wnioski. Jednak to się nie
                                                    dzieje. Ten urząd w ogóle jest bardzo nam nieprzyjazny.

                                                    Na czym polega ta nieprzyjazność?

                                                    Zachowanie prokuratury jest upokarzające i dodatkowo bolesne. Do
                                                    naszego bólu po stracie bliskich nam osób dołącza się ból wynikający
                                                    z takiej zwykłej ludzkiej niechęci.

                                                    Spotykamy się ze złośliwością na każdym kroku. Ostatnio sześć tomów
                                                    akt zostało wyłączonych z dostępu, ponieważ przyszły z Moskwy i
                                                    zostały wysłane do tłumaczenia. Nie wiadomo jednak, dlaczego do
                                                    tłumacza musiała trafić akurat ta kopia, którą udostępnia się
                                                    rodzinom ofiar. Przecież tłumacz przysięgły korzysta z oryginałów.
                                                    Dlaczego więc nam zabrano wgląd w tę część akt? Większość ofiar oraz
                                                    ich bliskich należy do pokolenia, które z przymusu uczyło się języka
                                                    rosyjskiego. Poradzilibyśmy sobie więc z przeczytaniem tych
                                                    dokumentów.

                                                    Skąd Pani zdaniem bierze się niechętna postawa prokuratorów
                                                    prowadzących śledztwo?

                                                    Nie rozumiem tego zupełnie. Ogólnie z postępowania czynników
                                                    oficjalnych rozumiemy bardzo niewiele. Zarówno Polacy, jak i
                                                    Rosjanie zachowują się tak, jakby mieli wiele do ukrycia. Każda
                                                    sprawa, która nas dziwi, jak niechęć do powołania międzynarodowej
                                                    komisji, która miałaby zająć się przyczyną katastrofy smoleńskiej,
                                                    utrudnianie nam dostępu do akt, czy brak wystąpienia o wydanie
                                                    Polsce wraku rządowego samolotu, składa się na obraz niezrozumiały.

                                                    Czego władza w Polsce tak się boi, że nie chce komisji
                                                    międzynarodowej, co takiego może ona ustalić, że jej prace są tak
                                                    niepożądane? Jeśli tłumaczeniem jest to, że nie chce się drażnić
                                                    strony rosyjskiej i pogarszać stosunków z Moskwą, to myślę, że to
                                                    się okaże nieskuteczne. Cała sytuacja prowokuje ludzi do dawania
                                                    wyrazu niechęci wobec Rosjan, nie służy pojednaniu, tylko wzmacnia w
                                                    ludziach obraz, że Rosjanie są źli, a Polacy się przed nimi
                                                    płaszczą. Myślę, że opinia publiczna nabiera coraz gorszego
                                                    mniemania o sposobie prowadzenia śledztwa. Sądzę, że gdy Polacy
                                                    patrzą jak się obściskuje Tusk z Putinem to przypominają sobie
                                                    uściski Gierka z Breżniewem i wciąż o Rosjanach myślą tak samo źle.

                                                    Czy w ramach polskiego śledztwa mają Państwo możliwość wpływania na
                                                    jego prowadzenie, składania wniosków formalnych?

                                                    Teoretycznie mamy, ale takie wnioski pozostają bez rozpatrzenia. To
                                                    śledztwo jest prowadzone w sposób bardzo chaotyczny, nie ma w nim
                                                    żadnej myśli przewodniej. Nikt tak naprawdę nie zadaje sobie
                                                    pytania, dlaczego doszło do katastrofy. Dodatkowo, na wnioski,
                                                    wpinane w akta sprawy, prawie nie udziela się odpowiedzi. Mnie to
                                                    bardzo zaskoczyło. Byłam przez wiele lat urzędniczką, moje
                                                    kompetencje zostały potwierdzone przez Krajową Szkołę Administracji
                                                    Publicznej, więc urzędowy obieg dokumentów nie jest mi obcy. Jeśli w
                                                    jakichś dokumentach znajdują się wnioski, pod nimi powinna się
                                                    znaleźć odpowiedź na nie. W tych dokumentach jest tak tylko
                                                    kilkakrotnie. Zdecydowana większość wniosków jest wpięta bez żadnego
                                                    komentarza i śladów odpowiedzi. Ja nawet pytałam mojego adwokata,
                                                    czy prokuratura inaczej archiwizuje własne dokumenty. Mecenas
                                                    powiedział, że nie, oni po prostu nie odpowiadają na przysyłane im
                                                    pisma. Odpowiedzi takie można policzyć na palcach jednej ręki.

                                                    Jak Pani ocenia przydatność materiałów, które Polska otrzymała do
                                                    tej pory z Rosji? Mecenas Rafał Rogalski mówił ostatnio, że nie ma w
                                                    nich materiałów kluczowych dla badania przyczyny tragedii pod
                                                    Smoleńskiem.

                                                    Marta Kochanowska powiedziała publicznie, że w tych 35 tomach akt do
                                                    czegokolwiek nadaje się zaledwie 150 stron. Tylko tyle wnosi coś do
                                                    całej sprawy. Duża część dokumentów została natomiast przeniesiona
                                                    do części tajnej, do której w praktyce nie mamy dostępu.

                                                    Wciąż nie ma w tych materiałach dokumentów dotyczących ważnych
                                                    kwestii. Brakuje np. dokumentacji medyczne
                                                  • sevenseas Re: Wywiad 19.07.10, 16:34
                                                    CD.


                                                    Wciąż nie ma w tych materiałach dokumentów dotyczących ważnych
                                                    kwestii. Brakuje np. dokumentacji medycznej. Nie ma nagrań z wieży
                                                    kontroli lotów w Smoleńsku. Znamy przebieg rozmów, dzięki zeznaniom
                                                    kapitana Jaka-40 Artura Wolsztyna, ale nagrań Rosjanie nam nie
                                                    przekazali. Podobnie jak czarnych skrzynek. One są bardzo potrzebne,
                                                    ponieważ ujawniony stenogram nie zgadza się z tym co usłyszała
                                                    załoga Jaka. Dodatkowo są wątpliwości, czy stenogram nie został
                                                    spreparowany, ponieważ podobno ujawniony zapis trwa za długo.

                                                    Odmawia się nam również zapisu fonetycznego rozmów z Tupolewa. Wtedy
                                                    można byłoby zweryfikować rzetelność stenogramu, ustalić rzeczywisty
                                                    przebieg rozmów między załogą a kontrolerem lotu, sprawdzić czy z
                                                    zapisu coś wycięto. Brak tych materiałów jest dla nas niezrozumiały.
                                                    Nie rozumiem, dlaczego Rosja nie chce nam ich przekazać, dlaczego
                                                    Polacy mieliby nie mieć dostępu do tak ważnych materiałów.

                                                    Bliscy ofiar katastrofy smoleńskiej nie są jednak jednomyślni, czy
                                                    rodziny powinny mieć dostęp do zapisów fonetycznych rozmów pilotów z
                                                    wieżą. Rodziny członków załogi są, o ile wiem, przeciwne przekazaniu
                                                    tych materiałów Polsce. Ale dlaczego miałoby to być tajemnicą przed
                                                    Polakami. Zginął ich prezydent, dlaczego nie mieliby oni wiedzieć,
                                                    co działo się na pokładzie Tupolewa. Moim zdaniem mają do tego dobre
                                                    prawo. Podobno jedna z wdów powiedziała, że serce by jej pękło,
                                                    gdyby cała Polska usłyszała, co jej mąż mówił przed śmiercią. Ale to
                                                    nie jest własność tej pani, ja nie przyjmuję takiego argumentu. Może
                                                    mi serce pęknie, jeśli nie usłyszę takiego zapisu. Uważam, że mam do
                                                    niego prawo. Szczególnie, że podobno nagrały się tam również głosy z
                                                    kabiny pasażerskiej.

                                                    Czy strona rządowa jest w jakikolwiek sposób zaangażowana w to
                                                    śledztwo?

                                                    Nie, oficjalnie nie. Gdy rodziny ofiar występują z jakimś apelem do
                                                    strony rządowej, szef Kancelarii Premiera Tomasz Arabski przysyła
                                                    nam pismo, że śledztwo prowadzi prokuratura, a nie rząd i żebyśmy
                                                    tam się zwracali.

                                                    Oficjalnie strona rządowa nie występuje więc w tej sprawie. Ale
                                                    myślę, że całe śledztwo jest sterowane przez władze. Obawiam się, że
                                                    opieszałość prokuratury w tej sprawie to nie przypadek. Bo w imię
                                                    czego śledczy mieliby tak postępować. Obawiam się, że działają na
                                                    mocy jakiegoś odgórnego polecenia, czy zgodnie z narzuconą im linią
                                                    postępowania.

                                                    Śledztwo prokuratury miałoby być ustawione?

                                                    Wiele publikacji Instytutu Pamięci Narodowej pozwala zyskać
                                                    rozeznanie dotyczące prowadzenia niektórych śledztw w PRLu. One były
                                                    prowadzone tak, by niczego nie wyjaśnić. Śledztwo ws. przyczyn
                                                    katastrofy smoleńskiej bardzo je przypomina. Ono jest prowadzone
                                                    podobnie do śledztw ws. śmierci Grzegorza Przemyka, Stanisława
                                                    Pyjasa, księdza Suchowolca, Zycha. To podobieństwo jest uderzające.

                                                    Mam takie wrażenie, że nikt nie zadał sobie trudu, by sprawdzić
                                                    najbardziej nasuwające się i wynikające z logiki kwestie. To bardzo
                                                    dziwne, bo dużo uwagi przywiązuje się do spraw, które z daleka
                                                    pachną hucpą. Nie podejmuje się natomiast działań dotyczących
                                                    poważnych wątków.

                                                    Czy któraś z hipotez dotyczących przyczyn katastrofy jest Pani
                                                    zdaniem prawdopodobna?

                                                    Myślę, że trudno obalić tezę, że samolot został naprowadzony na
                                                    niewłaściwy tor. Według zeznań świadków, Tupolew nadlatywał
                                                    dokładnie tam, gdzie lądować próbował chwilę wcześniej rosyjski Ił-
                                                    76. On nie trafił w lotnisko i musiał odlecieć. My się nie upieramy,
                                                    że to jakiś zły człowiek pokierował specjalnie tak tym samolotem.
                                                    Może był po prostu pijany, skacowany. Ale nie wykluczamy także, że
                                                    był mordercą.

                                                    Z wielką uwagą wsłuchujemy się także w głosy ekspertów, którzy
                                                    komentują sposób rozbicia się samolotu. Według nich przy szybkości
                                                    280 kilometrów na godzinę on nie powinien się rozpaść w ten sposób.
                                                    Stan samolotu po katastrofie budzi zdziwienie i niepokój,
                                                    szczególnie gdy porównuje się go do innych katastrof lotniczych.
                                                    Będziemy występować o to, by skrupulatnie zbadano szczątki Tupolewa.
                                                    Najlepiej, gdyby zrobiły to jakieś zachodnie instytuty. Nie do końca
                                                    ufamy ludziom, którzy mogliby takie analizy zrobić w Polsce.

                                                    Wykonanie analiz szczątków Tupolewa wymaga sprowadzenia wraku do
                                                    Polski. Dlaczego jest to tak ważne by znalazł się on tutaj?

                                                    Historia śledztw ws. przyczyn katastrof lotniczych pokazuje, że
                                                    nawet drobne części maszyny mogą wnieść dużo do poznania przyczyn
                                                    rozbicia się samolotu. To nie przypadek, że Amerykanie podnieśli z
                                                    dna oceanu wrak airbusa, i mimo że operacja kosztowała gigantyczne
                                                    pieniądze. Zastanawiamy się również, ile na tym wraku jest krwi
                                                    naszych bliskich. Nie rozumiemy jak można było nie sprowadzić tego
                                                    samolotu do Polski od razu.

                                                    Nie wiadomo również, czy ten wrak jest w całości. Doszły nas plotki,
                                                    że nie ma śladów po kokpicie samolotu. Na żadnym zdjęciu nie widać
                                                    tej części maszyny. Nie wiadomo co się z nim stało.

                                                    Jak odbiera Pani decyzję o nieprzejmowaniu śledztwa ws. katastrofy?
                                                    Czy była ona „grzechem pierworodnym”, który obecnie powoduje, że
                                                    Polska nie ma możliwości wpływania na śledztwo?

                                                    Zadaje sobie pytanie, na ile była to decyzja Donalda Tuska. Bardzo
                                                    bym chciała poznać treść jego rozmowy z Władimirem Putinem. Może
                                                    Tusk nie miał wyboru. Uważam jednak, że to co się stało jest
                                                    haniebne i bardzo źle świadczy o naszej suwerenności.

                                                    Wyobraźmy sobie, że tam spada samolot francuski lub izraelski. W tej
                                                    sytuacji cały teren zostałby natychmiast otoczony, śledztwo
                                                    prowadzone byłoby przez te kraje, a służby rosyjskie trzymane byłyby
                                                    na odległość kilometra od miejsca tragedii.

                                                    Po szczątkach naszych bliskich natomiast deptał kto chciał. Po
                                                    katastrofie zlecieli się okoliczni mieszkańcy włażąc na miejsce
                                                    katastrofy, zwłoki były okradane, terenu zupełnie nie zabezpieczono.
                                                    Miejsce katastrofy tak przeszukano, że miejscowy ksiądz znalazł
                                                    miesiąc później kawałek ludzkiego ciała i pochował go na cmentarzu w
                                                    Smoleńsku. Ktoś do tego dopuścił, ktoś pozwolił, żeby ta sytuacja
                                                    tak wyglądała.

                                                    Analogia katastrofy smoleńskiej ze zbrodnią katyńską nasuwa się
                                                    sama. Czy polityka informacyjna mediów w Polsce nie przypominała
                                                    Pani typowej dla PRLowskiej propagandy tabuizacji sprawy?

                                                    Bądźmy sprawiedliwi, media różnie opisywały katastrofę smoleńską. Na
                                                    środowisko „Gazety Polskiej” mogliśmy liczyć, „Misja specjalna” w
                                                    każdym programie wspominała o toczącym się śledztwie ws. przyczyn
                                                    katastrofy. Czujemy duże wsparcie ze strony mediów, które nie muszą
                                                    się bać władzy, które nie sądzą, że fikcyjna poprawa w stosunkach
                                                    polsko-rosyjskich jest sprawą nadrzędną.

                                                    Myślę, że zarzucić można coś jedynie tym mediom, które zdają się być
                                                    pasem transmisyjnym oficjalnych mediów rosyjskich, oraz tym, które
                                                    nie są niezależne od rządzącej Polską formacji. Do nich można mieć
                                                    zastrzeżenia. Wielu dziennikarzy w prywatnych rozmowach próbowało
                                                    jednak być uczciwymi. Mówili, że oni – jak my – nie odrzucają
                                                    ewentualność zamachu na rządowy samolot, ale zaznaczali, że nie mogą
                                                    tego głośno mówić. Mówili tak, jakby się przed nami usprawiedliwiali.

                                                    Także media mediom nie równe. Na pewno dziwny był obecny w środkach
                                                    masowego przekazu ton agresji i deprecjonowanie głosów odmiennych od
                                                    oficjalnie przyjętej linii. Monika Olejnik zarzuciła nam, że mamy
                                                    obsesję smoleńską. Rozumiem, że ona ma taką intuicję, bo nie ma
                                                    przecież wiedzy, że to był wypadek, i to najlepiej zawiniony przez
                                                    pilotów. Moja teściowa, matka, która straciła swoje jedyne dziecko,
                                                    jest jednak zdania, że to nie był wypadek, że wszyscy zostali
                                                    zamordowani, i że ktoś z Polski posłał ich na śmierć. Ona ma taką
                                                    intuicję. I czy intuicja matki nie wydaje się być bliższa prawdy niż
                                                    intuicja kompletnie nie związanej ze sprawą dziennikarki. Zwłaszcza,
                                                    że zagmatwanie śledztwa daje poszlaki, przemawiające raczej za
                                                    wersją mojej teściowej.

                                                    A jaką intuicję ma Pa
                                                  • sevenseas Re: Wywiad 19.07.10, 16:34
                                                    CD


                                                    My zadajemy sobie pytanie o możliwy zamach, ale przecież
                                                    wolelibyśmy, żeby to był zwykły wypadek. Jak straszna jest myśl, że
                                                    ktoś z premedytacją odebrał nam naszych bliskich. Jak straszna jest
                                                    myśl, że ktoś z Polski mógłby ich posłać na śmierć. Mój mąż był
                                                    przecież członkiem obecnego rządu. Wprawdzie odziedziczonym po
                                                    poprzednikach, ale mimo to był częścią tej władzy, i zachowywał się
                                                    wobec niej lojalnie. Myśl, że ktoś z Polski mógł posłać go na rzeź,
                                                    jest przerażająca. Ja wolałabym, żeby tak nie było. Nie odrzucam i
                                                    nie odrzucę żadnego argumentu, który świadczyłby, że to nie był
                                                    zamach. Łatwiej byłoby mi żyć ze świadomością, że Bóg tak chciał, a
                                                    nie źli ludzie.

                                                    Wierzy Pani, że dowiemy się dlaczego rządowy Tupolew się rozbił?

                                                    Muszę wierzyć, bo nie miałabym po co żyć. Będziemy robić wszystko,
                                                    by prawda o tej katastrofie ujrzała światło dzienne. Zdajemy sobie
                                                    jednak sprawę, z jakim krajem mamy do czynienia, wiemy ile trwa
                                                    śledztwo katyńskie. Do dziś nie znamy np. losów skrzyń katyńskich.
                                                    Mamy nadzieję, że w tej sprawie będziemy czekać mniej niż 70 lat.
                                                    Czy przyczyny da się wyjaśnić, o to trzeba pytać ekspertów.

                                                    Jak wiadomo nie wpuszczono na miejsce wypadku polskich archeologów.
                                                    Skłamano, że ziemia została przesiana, ale tak naprawdę wpuszczono
                                                    tam tylko buldożery i zaorano teren. Archeolodzy są mimo tego
                                                    optymistami. Jeśli uda im się w końcu dojechać na miejsce tragedii,
                                                    mogą jeszcze wiele znaleźć w tamtejszej ziemi. Oni mówią, że sobie
                                                    poradzą. W końcu są to ludzie potrafiący odnajdywać rzeczy skryte
                                                    pod ziemią od setek lat.

                                                    Czy Pani zdaniem po katastrofie smoleńskiej Polska się zmieniła, czy
                                                    Polacy są inni po 10 kwietnia?

                                                    Sądzę, że podziały w społeczeństwie są większe niż były w 1989 roku.
                                                    Myślę, że są to tak naprawdę już dwie Polski. W ludziach odżyła też
                                                    chęć manifestowania swoich uczuć. Taka, z jaką mieliśmy do czynienia
                                                    w PRLu. Ja też odczuwam taką pokusę.

                                                    Manifestowanie uczuć wiąże się z symbolami. Jak Pani odbiera
                                                    wzywanie do usunięcia krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego?

                                                    To kolejny policzek wymierzony bliskim ofiar katastrofy smoleńskiej.
                                                    Wydaje mi się, że to małpia złośliwość. Krzyż to najświętszy symbol.
                                                    Walka z krzyżem? Jakież to niegodne, niskie. Rozumiem, że ten symbol
                                                    najbardziej bodzie w oczy, ale dla nas to symbol Tego, który się
                                                    nami opiekuje, pomaga nam najbardziej, do którego się uciekamy w
                                                    naszych modlitwach. Uważam, że mamy obowiązek bronić tego krzyża.
                                                    Powiedzieć Złemu i jego akolitom: nie. Mam wrażenie, że obrona tego
                                                    krzyża jest zrobieniem kroku w stronę Chrystusa, jest powiedzeniem
                                                    Mu: jesteśmy Ci wierni.

                                                    Jeśli jednak dojdzie do zlikwidowania krzyża będę apelowała, byśmy
                                                    układali przed Pałacem Prezydenckim krzyż z kwiatów, choćby trzeba
                                                    było robić to codziennie od nowa, jak to miało miejsce za czasów
                                                    PRLu na Pl. Zwycięstwa. Takie symboliczne miejsce jest Polakom
                                                    bardzo potrzebne. Ten naród stracił swojego prezydenta. Powinien móc
                                                    składać mu hołd. Dobrze byłoby, gdyby z czasem przed pałacem stanął
                                                    pomnik Pary Prezydenckiej. Wtedy to tam składalibyśmy wieńce w
                                                    hołdzie prezydentowi, który zginął na służbie w czasie tak szczytnej
                                                    misji. Do tego czasu harcerski krzyż powinien zostać tam, gdzie
                                                    jest. To przecież także wyraz naszej narodowej solidarności po
                                                    katastrofie smoleńskiej.

                                                    Rozmawiał Stanisław Żaryn
                                                  • przycinek.usa Re: Wywiad 19.07.10, 17:14
                                                    dobry wywiad.
                                                  • rumun_navigator Re: to moze byc wazne 19.07.10, 19:51
                                                    Na wiele z tych pytań nie znam odpowiedzi. Jednak w przeciwieństwo do
                                                    większości osób piszących w tym wątku nie uważam, że istnienie
                                                    niejasności uprawnia mnie do stawiania absurdalnych hipotez. A odnośnie
                                                    hipotezy o dwóch samolotach to chyba wpis Palikota o Gosiewskim
                                                    koresponduje z moją opinią.
                                                  • rumun_navigator Re: to moze byc wazne 19.07.10, 20:36
                                                    > Więc zanim zaczniesz znowu ad personam
                                                    Ja wiem, że to nieładnie. Ale jeśli ktoś sam pisze, że nie wie jak,
                                                    nie wie kto, nie wie dlaczego, ale mimo tej całej niewiedzy jest
                                                    przekonany o tym, że to był zamach, to uzasadnione stają się
                                                    podejrzenia, że osąd ten tkwił w jego głowie tak naprawdę jeszcze
                                                    przed katastrofą... I raz jeszcze powtórze - to, że są niejasności
                                                    absolutnie o niczym nie musi świadczyć. Jak pisał poszi - ciężar
                                                    dowodu spoczywa na was, a na razie to nie widziałem w tych >1000
                                                    postach żadnej konstrukcji, która mogłaby do tego miana pretendować
                                  • przycinek.usa Re: to moze byc wazne 15.07.10, 17:25
                                    Bardzo dobre zestawienie wydarzen i koncepcja ktora broni sie sama.
                                    No ale co wolno bloggerowi, to juz niekoniecznie wypada zrobic w gazecie.
                                    Ciekawe jaki bylby wydzwiek medialny, gdyby takie zestawienie opublikowac w
                                    jakiejs gazecie. Ale byloby wycie. He he he he.
                            • glupi_jasio Re: to moze byc wazne 14.07.10, 03:24
                              przycinek.usa napisał:

                              > Dlaczego Putin cos takiego zrobil? Po co? Po co przesuwac obchody o 3 dni? I
                              > dlaczego rozdzielac delegacje na dwie czesci? Co za dziwna sprawa, zupelnie
                              > jakby to bylo wazne, ze dwa obozy polityczne musza przybyc do Katynia osobno.
                              > Prawda?


                              Owszem, trwała regularna dyplomatyczna wojna intryg Putin+Tusk przeciw Lechowie
                              Kaczyńskiemu, w okolicach stycznia-marca. Putin tak bardzo chciał mieć w Katyniu
                              Tuska, że jego służby dyplomatyczne zgubiły list Prezydenta RP, w którym
                              zgłaszał chęć wizyty w Katyniu. List został wysłany zanim Putin zadzwonił do
                              Tuska, zapraszając go, list znalazł się jakiś czas po tym telefonie.

                              Tu można poczytać:

                              kataryna.salon24.pl/177448,dziel-i-rzadz

                              W tamtym okresie odbierałem to jako swoistą grę Tuska i Putina, by odtrąbić
                              wielkie pojednanie polsko-rosyjskie, z którego to sukcesu Kaczyński zostanie
                              wykluczony; jednocześnie odbierze mu się możliwość odbycia głównej wizyty ważnej
                              m.in. ze względu na jego odwołania do patriotycznych wartości w kampanii wyborczej.

                              Faktem jest, natomiast, że tym samolotem mieli lecieć także pan Schetyna i pan
                              minister Klich. Schetyna wycofał się na kilka dni przed, na prośbę premiera
                              Tuska, Klich wycofał się z jednodniowej wizyty w sobotę, bo jego matka miała być
                              operowana w następną środę. Taki przykładny syn. Trzeba dodać, dla ścisłości, że
                              z lotu zrezygnował także Jarosław Kaczyński, podobno, ze względu na chorą matkę.
                              • przycinek.usa Re: to moze byc wazne 14.07.10, 05:10
                                "Schetyna wycofał się na kilka dni przed", tak to ma pewne cechy podobienstwa do
                                9/11, kiedy do masy osob pochodzenie zydowskiego ktos przekazal wiadomosc, aby
                                nie przychodzili do pracy nastepnego dnia. To zreszta jest tez podobne do tego
                                ostrzezenia z Londynu, kiedy Benjamin Netanyahu zostal ostrzezony przez
                                "swoich", zeby nie opuszczal swojego hotelu 7 July 2005. Byli swietnie
                                poinformowani. Sa jednak specjalisci wysokiej klasy. Moze w Polsce tez sa? No to
                                Schetyna ma szczescie, powinien sobie flaszke kupic.

                                No, ale ja nic nie sugeruje, on pewnie biedak nic nie wiedzial, bo skad mial
                                wiedziec. Niech sie cieszy, ze go premier T. potrzebuje.
                                Jak myslisz, czy za 10 lat o premierze beda mowic Donald T.?
                                • rumun_navigator Re: to moze byc wazne 14.07.10, 10:05
                                  kiedy do masy osob pochodzenie zydowskiego ktos przekazal wiadomosc,
                                  aby nie przychodzili do pracy nastepnego dnia.


                                  Kolejna legenda miejska?
                                • dorota_3 Re: to moze byc wazne 14.07.10, 10:47
                                  Z dużą przykrością czyta się Twoje posty w tym wątku, Przycinku.
                                  Uprzedzenie i resentyment aż bije w oczy. Wiesz, że wycofanie się
                                  Schetyny było częścią "spisku" - a co powiesz w takim razie o
                                  wycofaniu się Jarosława Kaczyńskiego?

                                  > No, ale ja nic nie sugeruje
                                  Fakt, Ty nie sugerujesz, Ty masz pewność smile

                                  > Jak myslisz, czy za 10 lat o premierze beda mowic Donald T.?
                                  Za 10 lat Tusk będzie oceniany jako najlepszy premier 30-lecia (już
                                  wtedy 30-lecia). Założymy się?

                                  Przycinku, PiS właśnie popełnia samobójstwo medialne. Obejrzyj
                                  wczorajszy występ Brudzińskiego w programie Olejnik, to zrozumiesz,
                                  co znaczy to określenie.
                                  • przycinek.usa Re: to moze byc wazne 14.07.10, 17:52
                                    przesadzasz. I znowu przekrecasz moja wypowiedzi. Przeciez powiedzialem, ze nie
                                    wiem kogo obwiniac. Jestem pewny, ze ktos w tym maczal paluchy, ale kto - to juz
                                    wole nie mowic bo po prostu nie wiadomo. Nie napisalem, ze Schetyna byl czescia
                                    czegokolwiek, a zwlaszcza spisku. Nie znam Brudzinskiego. Kto to? Czy moglabys
                                    podac jakis link prosze, bo po kilku minutach szukania musze przyznac, ze nie
                                    jest to latwe. Jaki to jest program telewizyjny?

                                    Przeczytaj tez to:
                                    www.rp.pl/artykul/459542,466823.html
                                    Bo w sumie ostatecznie chodzi o to, co sie dokladnie stalo a nie o to, kto czuje
                                    niesmak do kogo i co sie zle czyta.

                                    Bo chyba nie masz watpliwosci, ze ta sprawa sama sie nie wyjasni i gdyby nie
                                    naciski opinii publicznej, to bylaby juz pewnie umorzona.
                                    A moze zreszta myslisz odmiennie, no nie wiem...
                                    • dorota_3 Re: to moze byc wazne 14.07.10, 20:34
                                      Przycinku, mam mnóstwo wątpliwości (dlatego zresztą śledze ten
                                      wątek), ale moja wersja to katastrofa, nie zamach
                                      (katastrofa "ułatwiona" zaniedbaniami technicznymi po stronie
                                      rosyjskiej ale wywołana nadmiernym ryzykiem przyjętym przez pilota
                                      znajdującego się pod presją). Dlatego ze zdziwieniem czytam, kiedy
                                      sugerujesz, że Schetynę ktoś "ostrzegł".

                                      Co do Brudzińskiego: to wczoraj główny news w mediach był - jego
                                      wystąpienie w programie "Kropka nad i" Moniki Olejnik. Ponieważ to
                                      jest offtopic w tym wątku zamieszczam tylko dla Twojej informacji,
                                      nie chce dyskusji wywoływać (ew. wytnij). Moje wrażenie jest takie,
                                      że jest to człowiek chory psychicznie. Lub że PiS przystąpił do
                                      wojny totalnej. Zresztą oceń sam (pierwszy film):
                                      www.tvn24.pl/10962,1,kropka_nad_i.html
                                      • przycinek.usa Re: to moze byc wazne 14.07.10, 21:23
                                        zgadzam sie z twoja opinia w jej pierwszej czesci, czyli tez uwazam, ze jedna z
                                        zasadniczych przyczyn tej katastrofy byl czynnik ludzki, czyli piloci. Wprawdzie
                                        nie umiem ocenic, czy ci piloci powinni byli "odejsc" od razu, czy tez wolno im
                                        bylo podejmowac ryzyko do pewnego stopnia i krazyc nad tym lotniskiem, ale
                                        sadze, ze nie wolno bylo tam ladowac i sama decyzja o tym, zeby "zobaczyc" jak
                                        tam jest - byla wedlug mnie wielkim bledem. Trzeba bylo od razu odleciec. W tym
                                        sensie tez podejrzewam, ze masa Polakow ma zal do bylego prezydenta, ze naciskal
                                        na pilotow. W koncu kazdy widzi te stenogramy i jesli faktycznie ktos na nich
                                        tak naciskal, to jest to zupelnie nieprzyzwoite wywieranie presji i po prostu
                                        skandaliczne zachowanie.
                                        Rownoczesnie trudno oczekiwac, ze jesli byly naciski, to od kogos innego niz
                                        prezydent. Jesli ktos na pilotow naciskal, to jest sprawa oczywista, ze to bylo
                                        zapoczatkowane przez Lecha a nie np. Blasika. Takie rzeczy zawsze wychodza od
                                        szefa. Jesli w kabinie ktos cos mowil, to jasne, ze przekazywal tylko decyzje i
                                        sugestie prezydenta. Chcialbym sie dowiedziec dokladnie co oni mowili, bo
                                        uwazam, ze to powinno byc przekazane wyraznie i bez dwuznacznosci.

                                        Zgadzam sie tez z tym, ze Schetyny chyba nikt nie ostrzegal, bo nawet jakby ktos
                                        cos wiedzial lub planowal, to na pewno nie byloby zadnych takich ostrzezen nawet
                                        dla pana Schetyny. Wolalbym, abys te wypowiedzi na forum traktowala z pewnym
                                        marginesem humoru.

                                        Natomiast co do fragmentu z gory strony, ktory zalinkowalas (dziekuje) nie widze
                                        tam nic specjalnie oburzajacego - choc widze faceta, ktory dokonuje daleko
                                        posunietej dywagacji pod adresem Tuska. On mowi, ze dlaczego Tusk "nie pomyslal"
                                        i ja od razu widze, ze on nie powinien tak mowic, bo skad on wie co Tusk
                                        pomyslal, a co nie? Pozatym o co mu dokladnie chodzi, czemu on sie czepia o
                                        jakis namiot, czy wojsko i te ruska trumne? W tej jego wypowiedzi brakuje
                                        merytoryki, ale calosci programu nie chce mi sie ogladac, choc moze powinienem
                                        dla zachowania obiektywizmu opinii.

                                        Jesli juz ktos wypowiada sie publicznie w TV (a nie na forum, gdzie pies z
                                        kulawa noga nie wchodzi) to powinien wymyslec jakis bardziej przekonujacy
                                        argument na poparcie swojej tezy.

                                        Mnie to troche przypomina dziecinne temper tantrums w wykonaniu doroslego
                                        czlowieka. Ale nie oceniam tego tak zle jak Ty. On wyglada troche bezradnie, ale
                                        nie oceniam tego tak zle. Chory psychicznie? Nie. Bez przesady. Ale powtarzam,
                                        ze nie ogladalem calosci. Mam ogladac?
                                        • dorota_3 Re: to moze byc wazne 14.07.10, 21:37
                                          Szkoda czasu na to smile Patrzysz na ten wyskok z innej perspektywy, u
                                          nas się kotłuje po tym... moze masz i racje.
                            • rumun_navigator Re: to moze byc wazne 14.07.10, 09:59
                              Ponownie kłania się ignorowanie zasad dyplomacji. Premier zaprasza
                              premiera, prezydent prezydenta. JK oczywiście to wie, ale "lud głupi
                              wszystko kupi".
          • glupi_jasio Re: Ver.pierwsza- seven 14.07.10, 03:27
            Te zawirowania z paliwem daje się łatwo wytłumaczyć, jeśli uznać, że dwie (te
            dające niższe wartości) liczby to oszacowania ilości paliwa przy samym lądowaniu
            (to istotny parametr dla pilota i dla wieży, jak sądzę), a dwie pozostałe, to
            wartości aktualne.
        • przycinek.usa Re: Raport Rzeczpospolitej a Świat wg Pratchett'a 10.07.10, 17:40
          niemozliwe. po co mieliby przestawiac radiolatarnie? czy oni chcieli aby ten
          samolot sie rozbil? Zwariowali? -)
          • glupi_jasio Re: Raport Rzeczpospolitej a Świat wg Pratchett'a 14.07.10, 03:40
            przycinek.usa napisał:

            > niemozliwe. po co mieliby przestawiac radiolatarnie? czy oni chcieli aby ten
            > samolot sie rozbil? Zwariowali? -)

            No właśnie, coś się tu nie zgadza. Po kiego czorta mieliby przesuwać NDB
            JAKowi??? Tak się zastanawiam, czy te zeznania załogi JAKa nie są, celowo
            zniekształconymi, balonami próbnymi części polskich służb, ostrzegającymi
            Rosjan, co tej części polskich służb wiadomo, lub sondującymi Rosjan.

            Swoją drogą, nie wiem, czy w tym wątku jest odnotowany ten dokument z elektrowni
            smoleńskiej, z którego jak byk wynika, że linię energetyczną, przerwaną przez Tu
            w którymś miejscu (w pobliżu bliższej NDB), wyłączono zaraz (parę sekund) po
            tym, jak Tu zameldował wieży przygotowanie konfiguracji samolotu do lądowania a
            włączono na powrót w kilka sekund po katastrofie.

            Dla mnie jest to jedna z najbardziej tajemniczych i niepokojących okoliczności,
            mających status twardego i dziwnego faktu.

            Ludzie to tłumaczą dziwacznie - tym, że czas zrekonstruowany dla zapisów
            czarnych skrzynek (zapewne powiązany z czasem komputera pokładowego samolotu) i
            zegar elektrowni smoleńskiej (atomowej?), wpiętej w system energetyczny,
            wymagający precyzyjnej synchronizacji, chodziły sobie inaczej... o jakąś minutę.
            Kiedy czytam takie brednie, to wiem, że ktoś oszukuje sam siebie lub
            czytelników.
            • glupi_jasio Linia energetyczna i czas 14.07.10, 04:02
              www.rp.pl/galeria/459542,10,466823.html
              Linia WŁ-602 - podobno to ta na trasie Tu.

              Jest tam szereg zapisów, te środkowe są dla mnie mniej zrozumiałe. Są 3 zapisy o
              10:40:59, czasowo zgodne z położeniem Tu, gdy zrywał przewody.

              Ale najciekawsze są dwa pogrubione zapisy:

              10:39:35 - wyłączenie
              10:41:11 - włączenie

              Drugi jest tuż po katastrofie.

              Pierwszy wpasowuje się w taką sekwencję ze stenogramów:

              10:39:28 - Nawigator: Dziękuję, karta zakończona ("karta" opisuje sekwencję
              czynności przygotowujących konfigurację samolotu do lądowania)

              10:39:30 - Wieża: 8, na kursie i w ścieżce

              10:39:34 - Kapitan: Podwozie, klapy wypuszczone, polski 101 (to chyba formalne
              zgłoszenie wieży gotowości do lądowania)

              10:39:35 Linia wyłączona

              10:39:37: Wieża: Pas wolny

              10:39:41: Wieża: Lądowanie dodatkowo, 120-3 metry (to już zgoda na zniżanie do
              wysokości decyzyjnej, 120-3 metry, to kąt (120 stopni) i siła (3 m/s) wiatru)

              (...)

              10:39:50 - sygnał przelotu na dalszą radiolatarnią
              • przycinek.usa prosba o wyjasnienie 14.07.10, 05:01
                No dobra, to teraz wytlumacz mi to lopatologicznie jak dziecku z przedszkola:

                Najpierw o 10:39:35 wylaczono linie, a potem 10:39:50 samolot przelecial nad
                radiolatarnia?

                Tak?
                Czyli skoro przelecial nad radiolatarnia, to znaczy, ze nie mogl zerwac lini,
                prawda? Czy dobrze to rozumiem? Stad wniosek, ze jesli zerwal linie, to
                nastapilo to po tym, kiedy ja juz wylaczyli, tak?

                A teraz o co chodzi z ta synchronizacja czasu? Jak ustalic zbieznosc czasu
                elektrowni z czasem samolotu? Wytlumacz mi to prosze...
                O co chodzi z tym czasem, bo nie lapie.
                • przycinek.usa Re: prosba o wyjasnienie 14.07.10, 05:56
                  to byl chyba zbyt duzy skrot myslowy - przeciez trzeba tez wyjasnic co ta linia
                  zasilala, bo jaka radiolatarnie oni mineli? Te wylaczona, czy te podstawiona? He
                  he he he. Prawda? A moze to bylo wtedy kiedy im ten radar mrugal? W sumie prosze
                  o wyjasnienie ogolne wszystkiego, najlepiej w punktach, tak jakbym byl wyborca
                  PO. He he he. -)
                  • re.ne Re: dlaczego Sikorskiego nie przesłuchają? 14.07.10, 07:17
                    Uważam że Sikorski powinien być przesłuchany, napewno wiele spraw by
                    to wyjaśniło.
                    • przycinek.usa Re: dlaczego Sikorskiego nie przesłuchają? 14.07.10, 16:47
                      no pewnie, w koncu wszyscy powinnismy wiedziec kto mu pierwszy powiedzial, ze to
                      byl blad pilotow.
                      • sevenseas Re: dlaczego Sikorskiego nie przesłuchają? 14.07.10, 17:12
                        Przeciez to jest jasne co sie tutaj dzieje. Wina pilota i wina
                        Kaczynskiego, umyli raczki od wszystkiego, sprawa zalatwiona. NIe
                        trzeba niczego zmieniac, wszystko jest jak w "najlepszym porzadku".
                        Jak dawno temu juz to przewidzielismy? Po co byla ta cala zabawa
                        w "niezrozumiale". Za kazdym razem jak sie Kaczynski odezwie oni
                        pokaza co sie "stalo na prawde". Ciekawe kto teraz mataczy, bo
                        wydaje mi sie, ze to jest tym razem nasza strona. Najpierw
                        info "polscy specjalisci odczytali wiecej niz rosjanie" , a teraz to
                        na co czekali wszyscy - grand finale.
            • przycinek.usa Re: Raport Rzeczpospolitej a Świat wg Pratchett'a 14.07.10, 04:52
              "wyłączono zaraz (parę sekund) po tym, jak Tu zameldował wieży przygotowanie
              konfiguracji samolotu do lądowania a włączono na powrót w kilka sekund po
              katastrofie."

              Och, niemozliwe, wylaczyli prad! To prawie tak jak tu:
              forum.gazeta.pl/forum/w,17007,109851894,113845776,Re_.html
              No kto by pomyslal... Spryciarze.

              A Sikorski juz 15 minut po katastrofie oznajmil Kaczynskiemu, ze to byla wina
              pilota! Cholerni niedouczeni piloci! Kto to widzial liczyc na jakies ziemskie
              instalacje naprowadzajace! To skandal! Powinni natychmiast zwolnic wszystkich
              pilotow, co ja mowie, powinni zamknac lotniska i sprzedac samoloty, bo przeciez
              nigdy nie wiadomo kto i gdzie wylaczy prad. To jest przeciez takie niebezpieczne...

              Ale zaraz, bo mnie tu cos umyka, jak to jest z tym wylaczeniem, czy sa na to
              dowody? Bo ja juz pamietam z praktyki, ze strasznie trudno jest udowodnic, ze
              prad jest czasowo wylaczony. Zwlaszcza jak sa dwa rejony energetyczne, albo
              kilka urzednikow po drodze. Czy sa tego jakies rejestratory? Czy sa na to jakies
              dowody? Bo jesli sa, to swietnie, a jesli nie, to dupa blada, ze tak powiem.
              Wyrazam w ten sposob swoja niewiare w to, ze prokuratura z Polski bedzie w
              stanie w tej materii czokolwiek ustalic.
            • rumun_navigator Re: Raport Rzeczpospolitej a Świat wg Pratchett'a 14.07.10, 11:35
              > zegar elektrowni smoleńskiej (atomowej?)
              Czy Tobie również elektrownia atomowa myli się z zegarem atomowym? A rzeczy pozornie proste(np.dokładna synchronizacja zegara) w tzw. legacy systems bywają kłopotliwe i ja wcale bym się nie zdziwił nawet gdyby odchylenie sięgało paru minut. Czy na sali jest jakiś energetyk?
              • rumun_navigator Jeszcze o synchronizacji czasu. 14.07.10, 12:07
                Ciekawa dyskusja.

                TEZA:
                Głupota i brak wiedzy powodem pisania głupich komentarzy. Zegary w elektrowniach i zakładach energetycznych MUSZĄ być zsynchronizowane bardzo dokładnie. Powodem jest konieczność sychnronizacji generatorów synchronicznych z siecią. Gdyby energetyka miała nieprawidłowy czas w momwncie załączania pojawiłoby się przesunięcie fazowe a za tym prąd z tego wynikający zjarałby generatory. Nie ma mowy by czas systemu energetycznego odbiegał o kilkadziesiąt sekund.
                Do tego dochodzi utrzymanie jakości energii i tu też związany jest czas. Otóż znormalizowana częstotliwość zdefiniowana jest (50 Hz ± 1% przez 95 % tygodnia) czyli 1 sekunda tygodniowo. Tak, nawet w Rosji, która przymierza się do synchronizacji z Europejskim Systemem Przesyłu Energii.


                ANTYTEZA:
                Jeśli twierdzisz, że synchronizacja generatora polega na pobieraniu czasu z jakiegoś zegara a nie synchronizacji do częstotliwości sieci to raczej się nie wypowiadaj o energetyce. Dawno nie czytałem takich bzdur jak powyżej. Czas przerwania zasilania to po prostu coś takiego jak log systemowy w komputerze. Jak twoim zdaniem synchronizaowano generatory w 1920 r ? Na telefon ? Z dokładnością do 50 Hz ? k#%$a jak można być takim głąbem bez pojęcia a udawać eksperta. Otóż kmiocie jak uruchamiasz generator to przed przyłączeniem do sieci ręcznie albo w automacie zmieniasz prędkością obrotową turbiny aby uzyskać takie same jak w sieci częstotliwość i przesunięcie fazowe, a potem przyłączasz się do sieci i tyle. W starych systemach rejestracja parametrów to często taśma, rysik i napęd zegarowy - kilkadziesiąt sekund przesunięcia to norma i to nie w Rosji ale i u nas.Jak ty sobie to wyobrażasz, że ktoś załącza generator w danej chwili czasowej a on na rozruchu się synchronizuje ? Widziałeś kiedyś taki rozruch ?

                SYNTEZA:
                Nie pogrążaj się bo już nawet ci laicy co w imię teorii spiskowej cie plusowali zrozumieli że pieprzysz jak mały Kazio. Zarzucasz komuś brak wiedzy a popisujesz się nie tylko ignorancją ale i całkowitym brakiem logiki w myśleniu. "Elektryk". Lepiej się do tego nie przyznawaj, albo wyłuszcz swoją teorię zegarów atomowych na najbliższym egzaminie SEP. Jeszcze kogo zabijesz śmiechem.

                www.wykop.pl/link/380131/jak-tu-154-zerwal-siec-elektryczna-lecac-380-m-nad-nia/
                • rumun_navigator I jeszcze ciekawostka... 14.07.10, 13:18
                  Slynny zegar smile
                  https://media.englishrussia.com/atomic_station/26.jpg
                  Wiecej zdjec:
                  englishrussia.com/index.php/2009/04/29/at-the-nuclear-power-plant/
                • przycinek.usa Re: Jeszcze o synchronizacji czasu. 14.07.10, 17:09
                  Teza o manualnej synchronizacji sieci ma sens, lecz nie o to chodzi w dyskusji.
                  • przycinek.usa ciekawostka dot synchronizacji sieci przez GPS 14.07.10, 17:30
                    Znalazlem informacje, ze niektore czesci sieci uzywaja urzadzenia, ktore jest
                    synchronizowane przez GPS:

                    en.wikipedia.org/wiki/Phasor_measurement_unit
                    Chodzi o to, ze niektore sieci wykorzystuja pomiary czasu z GPS w celu
                    synchronizacji do 1 mikrosekundy i wydaje sie logiczne, ze wtedy zaklocenie GPS
                    musialoby miec wplyw na te siec. W artykule pisze, ze od 2006 takie urzadzenia
                    sa stosowane w Chinach. Poniewaz jednak nie jestem specjalista, to licze na to,
                    ze ktos to skomentuje.

                    To jest nawet dosyc interesujace, moze ktos sie wypowie jak jest skonfigurowana
                    siec w okolicach Smolenska. Czy faktycznie manualnie?

                    Jak to dziala? Jak przebiega taki proces wylaczania/wlaczania?
                    Czy moglby to ktos wytlumaczyc?

                    Bo to co podal kolega jasio tutaj:
                    forum.gazeta.pl/forum/w,17007,109851894,114147280,Linia_energetyczna_i_czas.html
                    faktycznie pokazuje dokument w jezyku radzieckim, gdzie jest wiecej komunikatow
                    zwiazanych z tym WL602. Co to za komunikaty, czy moglby ktos przetlumaczyc?

                    I jesli ten system jest manualny - to jak wyjasnic czas pomiedzy wylaczeniem i
                    wlaczeniam na tylko minute i 36 sekund?

                    Co oznaczaja te zapisy pomiedzy tymi czasami?
                    www.rp.pl/galeria/459542,10,466823.html
              • glupi_jasio Re: Raport Rzeczpospolitej a Świat wg Pratchett'a 15.07.10, 01:27
                rumun_navigator napisał:

                > > zegar elektrowni smoleńskiej (atomowej?)
                > Czy Tobie również elektrownia atomowa myli się z zegarem atomowym?

                Nie, a czemu pytasz?

                > A rzeczy pozornie proste(np.dokładna synchronizacja zegara) w tzw. legacy
                systems
                bywają kłopotliwe

                Dlaczego? Mam tani budzik, który nie ma z tym najmniejszych kłopotów.

                > i ja wcale bym się nie zdziwił nawet gdyby odchylenie sięgało paru minut.


                A teraz poważnie:

                Dokładna synchronizacja zegara elektrowni z zegarami odmierzającymi czas
                urzędowy jest bardzo łatwa. Jest też potrzebna: operacje w rozległym systemie
                wymagają precyzyjnej synchronizacji czasowej, a nie tego, by zegar urządzenia
                wartego miliardy (a takimi są elektrownie) chodził z dokładnością gorszą od
                taniego budzika, odbierającego sygnał czasu. Jest też potrzebna choćby ze
                względów prawnych, by badać przyczyny i skutki przerwań, zwarć, odłączeń.


      • rumun_navigator Re: Raport Rzeczpospolitej a Świat wg Pratchett'a 10.07.10, 19:01
        > No Rumun, coś dla Ciebie, zabaw się jak lubisz i napisz WPROST czym
        > tłumaczysz KAŻDĄ wątpliwość z tekstu.

        Bawię się dobrze, ale nie aż na tyle żeby prostować każdą bzdurę, więc
        zajmę się na razie jedną.

        > Tekst ani słowem nie wspomina że zerwana linia elektryczna jest na
        > poziomie 20m nad ziemią, a TU154 wg. stenogramów był wtedy na
        > wysokości >100m.

        Jakie są gwarancje na to, że zegary w elektrowni/w Tupolewie
        wskazywały ten sam czas?
        • patchinko Ciała 11.07.10, 12:41
          Nie prześledziłem całego wątku więc nie wiem czy te zdjęcia się pojawiły,
          niemniej powtarzają się do tej pory informację o braku ciał czy związanej z tym
          zamianie samolotu. Na tym filmiku są zdjęcia z ciałami:

          www.youtube.com/watch?v=vI6lt1gz8_E&feature=related
    • rumun_navigator Przełom? 14.07.10, 15:04
      www.tvn24.pl/12690,1664953,0,1,jak-nie-wyladujemy--to-mnie-zabijeja,wiadomosc.html

      "Jak nie wyląduję/wylądujemy, to mnie zabije/zabiją". Takie słowa
      kilkanaście sekund przed katastrofą prezydenckiego TU-154 pod
      Smoleńskiem miał wypowiedzieć kapitan Arkadiusz Protasiuk -
      dowiedziała się nieoficjalnie TVN24. To fragment, który wcześniej w
      stenogramie pojawił się jako "niezrozumiały".
      TVN24 dotarła do kolejnego fragmentu odczytanego stenogramu z
      ostatnich minut lotu prezydenckiego TU-154. To nieoficjalne
      informacje.

      "Jak nie wyląduję/wylądujemy, to mnie zabiją/zabije" - tak mają
      brzmieć słowa wypowiedziane przez kapitana Arkadiusza Protasiuka. Nie
      wiadomo, w jakim kontekście padły te słowa.
      Prokuratura nie chciała się wypowiadać w tej sprawie.


      Chyba zarówno kontekst, jak i komentarz są zbędne.
      • przycinek.usa Re: Przełom? 14.07.10, 17:10
        tak, artykul jest bardzo jednoznaczny. Niemniej warty przeczytania.
    • przycinek.usa 1993 - porozumienie w/s badania katastrof 16.07.10, 00:54
      nie pamietam, czy to juz bylo tutaj wklejane, wiec daje link:

      www.rp.pl/artykul/192639,472614_Spor_o_umowe_z_Rosja_.html
      • rumun_navigator Re: 1993 - porozumienie w/s badania katastrof 18.07.10, 02:21
        Było, było. I już tłumaczyłem, że to słynne "porozumienie" to tak
        naprawdę tylko jedno zdanie:

        Akt jest dość krótki, a w artykule 11 ustala niezbędne czynności,
        jakie strony mają podejmować w razie incydentów lotniczych, awarii i
        katastrof. Ustalono tam zasadę, że ich wyjaśnianie „prowadzone będzie
        wspólnie przez właściwe organy polskie i rosyjskie”.

        dlapilota.pl/wiadomosci/polska/co-mowi-lotnicze-porozumienie-polski-i-rosji-z-1993-roku

        Warto zauważyć, że brak definicji zakresu "wspólnego wyjaśniania". W
        przeciwieństwie do konwencji chicagowskiej zastosowanie tego zapisu
        nie gwarantowałoby nam absolutnie niczego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka