Dodaj do ulubionych

Lockerbie vs. Smolensk. Sledztwo glupich Jankesow.

27.07.10, 21:06

Wklejam artykul bo chce troche popodkreslac niektore akapity. Warto
sobie porownac te dwa sledztwa- Warto tu przypomniec ze samolot
zwalil sie poza terytorium USA.
Osobiscie przypominalem na PiG rowniez sledztwo prowadzone przez
komuchow w obu katastrofach IL-ow. Oba sledztwa komusze wydawaly mi
sie duzo bardziej profesjonalne niz to co wyprawia PO w kwestii
smolenskiej. Ale coz, moze prog glupoty w narodzie dzis jest nizszy
i wiecej po prostu mozna ludziom nawciskac ?


Śmierć prezydenta RP pod Smoleńskiem badają: polscy śledczy,
zmuszeni przez własny rząd do pracy na spreparowanych stenogramach;
Rosjanie, którzy od razu wykluczyli zamach; i kilkunastu
dziennikarzy uważanych przez niektórych kolegów po fachu
za „oszołomów”. Gdyby tak wyglądało śledztwo w sprawie głośnej
katastrofy boeinga nad szkockim Lockerbie w 1988 r., do dziś nie
wiedzielibyśmy, że samolot strącili terroryści.

Po katastrofie w Smoleńsku niektóre z głównych mediów zamiast
prowadzić własne śledztwa, na co dzień oskarżały
o „nienawiść”, „mroczne pasje”, „obsesje” i „podłe myśli” każdego,
kto ośmielił się stawiać hipotezy o celowym zniszczeniu samolotu z
prezydentem Polski na pokładzie (wszystkie te określenia z jednego
tylko tekstu Piotra Stasińskiego z „Gazety Wyborczej”wink. Ofiarami
tego medialnego terroru padli zarówno politycy (głównie PiS), jak i
dziennikarze oraz blogerzy, którzy pozostali sceptyczni wobec
raportów rosyjskich śledczych i zapewnień rządu RP o polsko-
rosyjskim pojednaniu.

Mroczne pasje zachodnich dziennikarzy

Zajrzeliśmy do amerykańskich i brytyjskich gazet z lat 1988–1989 i
początku lat 90. Wynika z nich, że od dnia tragedii nad Lockerbie
własne śledztwa prowadziło dziesiątki dziennikarzy z Europy
Zachodniej i USA, m.in. z „Time”, „Die Zeit” czy „Washington
Post”. „Mroczne pasje” i „obsesje” zachodnich żurnalistów
przejawiały się w starannym dokumentowaniu okoliczności katastrofy,
przepytywaniu setek informatorów ze służb specjalnych i naocznych
świadków zdarzenia, krytyce prowadzonego śledztwa oraz stawianiu
najrozmaitszych, często zupełnie nieprawdopodobnych hipotez. O
strącenie amerykańskiego samolotu dziennikarze podejrzewali m.in.
terrorystów z Libanu, bojowników palestyńskich, syryjskich handlarzy
narkotyków, władze Iranu, radykałów z Libii (do tej wersji
przychylili się brytyjscy i amerykańscy śledczy), agentów Stasi,
szpiegów Mossadu, a nawet CIA.
Niektóre z tych hipotez były
oczywiście określane mianem „teorii spiskowych”, ale nikomu
nie przyszłoby do głowy nazywać ich „piekielną kampanią”, „sabatem
czarownic” czy efektem „mrocznych pasji” – tak jak uczynił to
wspomniany już Piotr

Do dziś zresztą w angielskich i amerykańskich środkach masowego
przekazu pojawiają się filmy i artykuły prasowe, podważające
oficjalne ustalenia śledczych (zwłaszcza wartość dowodów przeciw
oskarżonym przez prokuratorów Libijczykom) czy ujawniające nowe
szczegóły tragedii sprzed 22 lat. Mimo że część z nich uderza w
dawną administrację George’a Busha i konserwatywny rząd Margaret
Thatcher, nikt nie zarzuca ich autorom politycznej gry trumnami
czy wywoływania wojny amerykańsko-amerykańskiej lub brytyjsko-
brytyjskiej.


Rosyjskie „standardy”

Śmierć prezydenta RP pod Smoleńskiem badają: polscy śledczy,
zmuszeni przez własny rząd do pracy na fałszywych stenogramach;
Rosjanie, którzy od razu wykluczyli zamach; i kilkunastu
dziennikarzy uważanych przez swoich kolegów po fachu za „oszołomów”.
Gdyby tak wyglądało śledztwo w sprawie Lockerbie, poprzestano by
zapewne na wersji, że przyczyną katastrofy były mewy, które wleciały
do silnika
(w Szkocji stawiano i takie hipotezy), a w najgorszym
przypadku usterka techniczna amerykańskiego samolotu.

Różnice widać w każdym aspekcie śledztwa. Sami szkoccy detektywi w
ciągu roku od rozbicia się boeinga odwiedzili w poszukiwaniu prawdy
13 państw i przesłuchali ponad 15 tys. osób (!). Dla
porównania: prowadzący dochodzenie w sprawie śmierci prezydenta RP i
najwyższych polskich dowódców Rosjanie nie przesłuchali jeszcze
nawet całej obsady wieży lotów z tragicznego 10 kwietnia (chodzi –
uwaga – o trzy osoby).

W amerykańskim dzienniku „Newsday” z 3 kwietnia 1989 r. czytamy, że
w Szkocji aż 11 tys. policjantów i żołnierzy brytyjskich
przeszukiwało tereny, na których mogły znajdować się szczątki
samolotu (był to obszar 2 tys. km kw.!). Towarzyszyły im helikoptery
wyposażone w specjalistyczne termowizory. Każdy drobny odłamek (a
znaleziono ich grubo ponad 10 tys.)
został oznaczony, osobno
zapakowany i odwieziony w miejsce, gdzie znaleziska poddawano
prześwietleniom promieniami rentgenowskimi i chromatografii gazowej

Dokladnie jak w przypadku IL-ow !


(w celu znalezienia ewentualnych pozostałości po materiałach
wybuchowych). Dziś wiemy, że tylko dzięki tak drobiazgowym badaniom
odnaleziono nadpalony skrawek materiału, który po wnikliwym
śledztwie naprowadził prokuratorów – poprzez Niemcy, Czechosłowację
i Maltę – na trop terrorystów z komunistycznej Libii.


Maszyna, która po eksplozji bomby rozerwała się na trzy części i
spadła z wysokości 9 km, została zrekonstruowana w 80 proc. i do
dziś jest przechowywana w miejscowości Lincolnshire.
Tymczasem
w Rosji już teraz słychać głosy, że wrak polskiego Tu-154
należałoby przetopić


Brytyjscy i amerykańscy śledczy bardzo poważnie podeszli też do
sprawy obdukcji i zbadania ciał pod kątem kryminalistycznym. W
książce Geraldine Sheridan i Thomasa Kenninga pt. „Survivors:
Lockerbie” (1993 r.) czytamy, że po katastrofie wiele ciał ofiar
wciąż leżało w ogródkach miasteczka. Nie był to jednak oczywiście
wynik niechlujstwa lub złej woli policji (jak w przypadku
Smoleńska), lecz działanie dla dobra śledztwa: leżące przed domami
zwłoki były szczegółowo fotografowane i oznaczane, aby po porównaniu
z rozkładem miejsc w samolocie ustalić dokładną siłę i kierunek
ewentualnego wybuchu bomby na pokładzie.

W Rosji, gdy polski Tu-154 został rozerwany na strzępy po upadku z
kilku metrów, analizy takiej nie przeprowadzono, gdyż jeszcze w dniu
katastrofy rosyjskie władze ogłosiły, że wersja zamachu nie jest
przez nich brana pod uwagę.

To tyle. 8000 znakow...jak bedzie zainteresowanie, to wkleje reszte.
Obserwuj wątek
    • przycinek.usa Re: Lockerbie vs. Smolensk. Sledztwo glupich Jank 27.07.10, 23:59
      jest zainteresowanie i podaj link
    • 0skar Re: Lockerbie vs. Smolensk. Sledztwo glupich Jank 28.07.10, 09:07
      Tu też są dobrze pokazane różnice, warto przeczytać:

      wtemaciemaci.salon24.pl/178536,dymiacy-nagan
    • goumba Reszta + link + cz.skrzynka 28.07.10, 14:23
      Bierność Tuska i Komorowskiego

      Amerykański Boeing 747 spadł na szkockie miasteczko Lockerbie 21
      grudnia 1988 r. Natychmiast po tragedii (w której zginęło 270 osób)
      wszczęto śledztwo, prowadzone wspólnie przez szkocką policję i
      prokuraturę oraz amerykańskie FBI.

      Zwalil sie w Szkocji, przypomninam zlosliwie i na pokladzie
      wcale nie byli wylacznie Amerykanie ...


      Wystarczy powiedzieć, że jeszcze zanim przystąpiono do wydobycia
      z kokpitu ciał pilotów, na miejscu katastrofy pojawili się eksperci
      z USA,
      którzy weszli do roztrzaskanej, znajdującej się w
      niewielkim kraterze kabiny.

      Pod Smoleńskiem to Rosjanie zabezpieczyli teren, wrak i szczątki
      ofiar, a w mediach obowiązującą wersją stał się błąd
      pilotów. „Gospodarze” śledztwa jeszcze tego samego dnia dali do
      zrozumienia, że hipoteza celowego spowodowania katastrofy w ogóle
      nie będzie rozpatrywana
      , a awaria rosyjskiej maszyny jest w
      zasadzie wykluczona. Tezom tym, jak pamiętamy, od początku
      sekundowały główne polskie media i rząd RP
      .

      Ha ha , niespodzianka smile

      Zupełnie inaczej było po wydarzeniach w Lockerbie. Spowodowały one
      błyskawiczną reakcję najważniejszych polityków brytyjskich i
      amerykańskich. Premier Margaret Thatcher wsparła lokalną policję
      i prokuraturę ogromnymi kwotami,
      sprawiając, że prowadzone w
      Lockerbie dochodzenie zamieniło się w jedno z największych śledztw w
      historii Wielkiej Brytanii. Zarówno „żelazna dama”, jak i brytyjski
      minister transportu Paul Channon osobiście nadzorowali postępowanie,
      a nawet spotykali się z zajmującymi się katastrofą dziennikarzami
      (np. w marcu 1989 r. premier Thatcher przekazała pięciu
      reporterom pierwsze poufne informacje o natrafieniu na trop
      domniemanych sprawców).


      Miller,ty swinio, daj posluchac zapisu z czarnych skrzynek !

      Amerykanie także potraktowali sprawę niezwykle prestiżowo, bo własne
      postępowania wszczął Departament Sprawiedliwości i CIA, a
      oficerowie FBI odegrali wiodącą rolę w amerykańsko-brytyjskim
      śledztwie. Dla przykładu: ekspertem, który wykonał niemal wszystkie
      najważniejsze badania kryminalistyczne w sprawie Lockerbie, był
      Thomas Turman z FBI. To tak, jakby najbardziej istotne dla
      smoleńskiego śledztwa analizy wykonywał jako pierwszy wysoki oficer
      lub specjalista z Komendy Głównej Policji.

      Trzy miesiące po katastrofie w Szkocji, a więc jeszcze przed
      odnalezieniem dowodów, które posłużyły potem w procesie zamachowców,
      ówczesny prezydent elekt USA George Bush zapowiedział „surowe
      ukaranie” sprawców tragedii. Mimo tych zapewnień i działań
      administracji USA media zarzucały amerykańskiemu przywódcy...
      bierność i „wyciszanie” śledztwa.

      Rząd polski Donalda Tuska i prezydent elekt Bronisław Komorowski nie
      zrobili jak do tej pory nic, by śledztwo podjęła komisja
      międzynarodowa.


      media.wp.pl/kat,1022941,wid,12513879,wiadomosc.html

      Jo, to tyle. teraz taka sprawa. Na Youtube jest filmik, facet kreci
      komorka miejsce katastrofy, wyraznie zaraz po wypadku, potyka sie
      niemal o te okragla czarna skrzynke. A Ruskie ze swymi puppetami z
      PO twierdza, za skrzynke znaleziono po "paru godzinach" . Hehe.

      "Czarną skrzynkę odnaleziono w kilka godzin i otwarto w obecności
      polskich prokuratorów."

      Więcej...
      www.kproxy.com/servlet/redirect.srv/sqv/siimcaoml/p1/1,75248,8184589,
      Zbrodnia_niewiedzy_posla_Zielinskiego.html##ixzz0uv40GMyd

      Prosze:

      www.youtube.com/watch?vshockAlD7vguvkY&feature=related
      • zlappande Re: Reszta + link + cz.skrzynka 31.05.13, 21:41
        a tu chyba sie paskudnie mylisz

        rodziny ofiar scigali Margaret Thatcher i Busha, az dopadli ich kiedys na Bermudach, gdzie wymusili na nich stwierdzenie, ze sprawa dojscia do sprawcow jest dla rzadow obu panstw wazna

        do tej pory zreszta skazano jedynie jedna osobe, ktora zreszta 8 lat pozniej wypuszczono z wiezienia z humanitarnych powodow (rak prostaty), druga, ktora ulatwila wsadzenie bagazu z falszywymi dokumentami tak, ze byla w stanie przejsc kontrole we Frankfucie - zostala uniewinniona
    • zlappande Re: Lockerbie vs. Smolensk. Sledztwo glupich Jank 31.05.13, 21:36
      ciesze sie, ze znalazlem Twoj artykul
      niemniej musze Ciebie tez rozczarowac: przeczytalem wlasnie ksiazke Matthewa Coxa i Toma Fostera i jestem pod wrazeniem przede wszystkim wielu podobienstw pomiedzy sledztwem prowadzonym w sprawie Lockerbie i Smolenska

      przede wszystkim jedna rzecz w Twoim artykule jest opisana inaczej:
      torba z bomba, ktora sprytnie podrzucono na Malcie, przeszla niezauwazona przez uwazany wtedy za najbardziej skomplikowany system kontroli bagazy we Frankfurcie i dodana "w pospiechu" jako trzynasta do samolotu do Londynu (ktory pozniej lecial do Nowego Jorku) - gdyby nie dobra wola jednego z servicemanow we Frankfurcie, ktory sprawdzil (dlaczego wszyscy podaja, ze z tasmy zjechalo 12 bagazy, skoro bylo 13?) w systemie komputerowym, nigdy bysmy sie tego nie dowiedzieli
      zwatlona metka, ktora wskazywala na enigmatycznego producenta "Yorkie" dopiero pozniej sluzyla jako potwierdzenie (gdy odkryto wlasnie takiego producenta na Malcie i namierzono sklep, w ktorym dokonano zakupow)

      ale tez: kompletny chaos, sprzeczne informacje, pozniej dodatkowo niechec Pan Am (bo w ewidentny sposob to byla ich wina, ze zaniedbali obowiazku odpowiedniego sprawdzenia bagazy), przez lata cale to byl temat, ktory napotykal na niechec oficjeli, sprawa smierdziala

      oczywiscie, oprocz analogii sa rowniez i roznice: w przypadku Lockerbie to, ze byl to zamach terrorystyczny bylo wiadomo od poczatku, w przypadku Smolenska to, ze byl to wynik niefortunnych decyzji pilotow - w sumie tez nie podlega watpliwosci
      w przypadku Lockerbie Pan Am usilnie probowalo skierowac sledztwo na inny szlak, wmawiajac jakies historie z agentami FBI co sledzili trasy przemytu narkotykow, w przypadku Smolenska ta sama role pelni komisja Antoniego Macierewicza, tez budujac bajki
      • dexxton Re: Lockerbie vs. Smolensk. Sledztwo glupich Jank 31.05.13, 23:31
        Daj spokój, zaraz ktoś znadzie w ówczesnym zarządzie Pan Am kogoś kto miał ciotkę z Rosji i już będzie DOWÓD.
    • dexxton Standardy postępowania 31.05.13, 23:15
      A dlaczego niby śledztwo w sprawie Lockerbie miałoby był uważane za jakiś standard? To był bardzo specyficzny przypadek i dlatego podjęta specyficzne środki. Inna sprawa, że Macierewicz wmawia skutecznie ciemnemu ludowi, że tak powinno być zawsze. Czy ma racje? Radzę nie był lemmingiem i samemu poczytać raporty NTSB i samamu porównać czy są mniej lub bardziej szczegółowe www.ntsb.gov/investigations/reports_aviation.html
    • zimna-wodka Re: Lockerbie vs. Smolensk. Sledztwo glupich Jank 01.06.13, 08:30
      goumba napisała:


      > W Rosji, gdy polski Tu-154 został rozerwany na strzępy po upadku z
      > kilku metrów, analizy takiej nie przeprowadzono, gdyż jeszcze w dniu
      > katastrofy rosyjskie władze ogłosiły, że wersja zamachu nie jest
      > przez nich brana pod uwagę.

      W ramach zainteresowania poproszę o doprecyzowanie teorii "upadku z kilku metrów". To jest często powtarzane, więc chciałbym wiedzieć co szanowny autor w tym przypadku ma na myśli.
      Ja to rozumiem tak:
      tutka wisiała sobie na jakimś sznurku kilka metrów nad ziemią. Jakiś (wiadomo jaki) zbrodniarz ten sznurek przeciął i tutka pacnęła na ziemię. Jakby ta wysokość wynosiła 10 metrów (to już więcej niż kilka) prędkość tutki wynosiłaby ca 36 km/h (fizyka szkoła podstawowa). A gdzie prędkość pozioma - ponad 250 km/h?
      Ale może źle myślę i dlatego pytam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka