Sytuacja wygląda tak.
Drogą morską trasę Chiny-UE statki pokonują w ciągu 1,5 miesiąca (przez
Kanał Sueski).
Drogą lądową (koleją) Chiny-Europa czas transportu trwa 14 dni.
Logisty powinni udowodnić że transport między tymi podmiotami
gospodarczymi koleją
jest tańszy niż drogą morską. Oczywiste że transport kolejowy między
Chinami a Europą
musi odbywać się koleją transsyberyjską i BAM-em czyli przez Rosję.
Tutaj chyba zaczyna się polityka

.
Z ekonomicznego punktu widzenia transportem kolejowym powinny być
zainteresowane Chiny, Rosja, UE (moze w innej kolejności).
Przeciwnikami takiego połączenia z natury rzeczy będą najwięksi
beneficjenci transportu morskiego
Rotterdam-Holandia, Hamburg-Niemcy i Hong Kong oraz Szanghaj po stronie
Chin.
Obecnie funkcjonuje "testowe" połączenie kolejowe Chiny-Hamburg jeden
pociąg na 2 tygodnie
(subiektywnie - stworzone by zniechęcać do tej drogi transportu).
Nie muszę udowadniać że największym beneficjentem tej niewykorzystanej
drogi trasportu towarów na trasie Europa-Chiny po stronie UE może być
Polska. Nie tylko z racji rozbudowy infrastruktury "suchych portów"
ale przede wszystkim z racji poboru ceł, pobieranych w miejscu
przekroczenia przez towar granic wspólnego obszaru celnego.
Stąd pytanie - Jakie przyczyny stoją za brakiem przyzwoitego transportu
kolejowego na trasie Chiny-UE.