Dodaj do ulubionych

a to ci heca.

17.05.04, 04:30
Blad? Gazeta nazywa to bledem? No prosze. Kto by pomyslal...
Przeciez to jest wlasnie typowy objaw utraty suwerennosci.
Nie moga Polacy decydowac o wlasnym zbozu. A gazeta nazywa to bledem.
Wstydzilbys sie Michnik. To po prostu jest szczyt zaklamania.



"Wpadka zbożowa Agencji Rynku Rolnego

Krystyna Naszkowska 17-05-2004, ostatnia aktualizacja 16-05-2004 19:11

Drożeje zboże, za chwilę w górę pójdą ceny mąki, mięsa i chleba. Wszystko
dlatego, że Agencja Rynku Rolnego zgapiła się i nie załatwiła z Brukselą
możliwości sprzedawania pszenicy z rezerw państwowych

Na rynku zbóż mamy pierwsze oznaki paniki - w ciągu zaledwie miesiąca tona
pszenicy zdrożała z 670 do 730 zł. Przyczyna? Zboża w kraju jest mało, a
Agencja Rynku Rolnego, która ma w magazynach blisko 300 tys. ton rezerw, nie
może ich rzucić na rynek, by ceny obniżyć.

A nie może, bo przespała właściwy moment. Od 1 maja nie wolno jej sprzedawać
ani kupować zboża bez zgody Komisji Europejskiej. - Teoretycznie o tym
wiedzieliśmy, ale sądziliśmy, że Komisji nic do naszych zapasów państwowych i
będziemy mogli je sprzedać, kiedy zechcemy. Myliliśmy się - tłumaczy nam
urzędnik Agencji. Kiedy ARR wystawiła zboże na sprzedaż, Bruksela
powiedziała "nie".

Prezesem Agencji jest Zbigniew Izdebski. Jeden z jego zastępców pojechał już
do Brukseli odkręcać sprawę. Polska ma dosłać nowe dokumenty i argumenty, by
przekonać Komisję do zgody na sprzedaż zboża. Minister rolnictwa Wojciech
Olejniczak jest przekonany, że sprawę uda się załatwić i w czerwcu pszenicę z
zapasów będzie można sprzedawać.

Nawet jeśli tak się stanie, to i tak nie zapobiegniemy wzrostowi inflacji.
Wszystko wskazuje na to, że ceny pszenicy dojdą nawet do... 800 zł za tonę,
co byłoby absolutnym rekordem. - Rząd popełnił kardynalny błąd i
zdestabilizował rynek zbóż - mówi były minister rolnictwa Artur Balazs.

Minister Olejniczak tak tłumaczy swoich urzędników: - Pewnie można było
lepiej i szybciej wszystko z Komisją Europejską uzgodnić. To na pewno nasz
błąd, ale jak się coś robi po raz pierwszy, zwykle popełnia się błędy."

gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,2076485.html

Obserwuj wątek
    • krzysztofsf unia dla sprytnych inaczej 17.05.04, 08:41
      Gdy przed referndum ostrzegano, ze nasi krajowi urzednicy albo przez wlasna glupote (bo cwani sa wtedy, gdy maja mozliwosc osiagnac osobiste korzysci) lub wrecz z checi zysku albo checi przypodobania sie eurokratom, beda popelniac bledy , pomylki i niedopatrzenia za ktore zaplaci cala ludnosc - sceptycy byli wysmiewani za czarnowidztwo.
      Dopiero dwa tygodnie po akcesji......
      • viper39 Re: unia dla sprytnych inaczej 17.05.04, 13:59
        a teraz juz trzeba zaczac sie bac co wiecej przeoczyli nasi wspaniali
        negociatorzy... cholera plagi egipskie w porownaniu z naszymi politykami to
        pryszcz na dupie... poslac ich na sahare to za pare lat piasku braknie...

        rolnictwo to jedna rzecz ktora pozwala lepperiadzie exystowac, i jesli sie
        okaze ze tam takich numerow jest wiecej lepper jak nic wygra wybory bo rolnicy
        nie beda wogole chcieli sluchac juz zadnych argumentow, sprawa doplat dopiero
        sie rozkreca, nie dostana rolnicy kasy takiej jak sobie wyobrazali, i tu
        zacznie sie problem...
        poza tym nie wiem czy zalatwione sa sprawy z gornictwem weglowym, a to juz beda
        strajki...
        robi nie zazdroszcze wam najblizszych paru latek, jesli na scenie politycznej
        nie pojawia sie madrzy politycy....
        • krzysztofsf 6% rolnikow stara sie o doplaty 17.05.04, 14:36
          W telewizorni rano slyszalem, ze 6 rolnikow na 100 (to 6% mi wychodzi) zlozylo
          wnioski o doplaty a jest jeszcze miesiac na te kwity.
          Nie wiem, czy te 100% to kazdy czlowiek z krusem hodujacy rybki akwariowe czy
          inna metoda - ale brzmi groznie
    • robisc "błędów" jest więcej 17.05.04, 14:01
      Można czy nie można odprawić towar na granicy
      Celna niedoróbka

      Zbudowany wielkim nakładem sił i środków terminal samochodowy w Koroszczynie
      stanowił przez 6 lat wzorcowy przykład nowoczesnego przejścia granicznego. Po
      wejściu Polski do Unii Europejskiej może stać się tylko przystankiem na trasie
      ciężarówek. Zgodnie z unijnymi przepisami odprawy towarów eksportowanych poza
      teren UE zostały przeniesione do urzędów celnych w głębi kraju. Budynki i
      nowoczesne urządzenia mogą okazać się bezużyteczne.


      Nie tylko zresztą w Koroszczynie, również na innych nowoczesnych przejściach,
      budowanych w ostatnich latach dużym nakładem sił i środków na wschodniej
      granicy. W samym Koroszczynie pracę może stracić nawet 100 osób.

      Najdroższy parking Europy

      Na terenie terminalu Koroszczyn działa 25 agencji celnych. Zainteresowanie
      możliwością świadczenia usług na najdogodniej położonym przejściu granicznym
      łączącym Unię Europejską z krajami Wspólnoty Niepodległych Państw było dotąd
      spore. Teraz wiele działających firm może podjąć decyzję o wycofaniu się z
      terminalu. Powodem jest zaniedbanie urzędników odpowiedzialnych za dostosowanie
      polskiego prawa celnego do wymogów unijnych. Brak przepisów wykonawczych do
      wspólnotowego kodeksu celnego uniemożliwia dokonywanie odpraw celnych na
      granicy.

      - Nie mamy jasności, czy według obowiązujących regulacji możemy clić na granicy
      towary wywożone do krajów pozaunijnych - przyznaje Barbara Korwin, rzecznik
      bialskopodlaskiej Izby Celnej.

      Departament Ceł Ministerstwa Finansów utrzymywał w środę, iż zasady odpraw
      celnych pozostały takie same jak przed 1 maja 2004 r. Wkrótce potwierdzenie
      faktu, iż odprawiać towary można również na granicy będzie na piśmie -
      powiedziano nam w MF.

      Jak utrudnić życie eksporterom

      Według unijnych przepisów odprawy celne towarów wywożonych do krajów nie
      należących do UE, powinny się odbywać w wewnętrznych urzędach celnych. Przepis
      ten ma sens w krajach, gdzie te urzędy dysponują odpowiednią infrastrukturą,
      urządzeniami pomiarowymi i kontrolnymi. W Polsce urzędy celne wewnątrz kraju
      nierzadko nie mają nawet rampy, pod którą mogłaby podjechać ciężarówka, nie
      wspominając już o specjalistycznych urządzeniach. Najnowocześniejsze, m.in.
      dzięki dofinansowaniu z Unii Europejskiej, urzędy celne znajdują się w
      przejściach granicznych.

      Unia Europejska pozostawiła w swoich przepisach furtkę, umożliwiającą
      pozostawienie odpraw celnych na granicach. Aby można było z tej możliwości
      skorzystać, potrzebne jest jednak wydanie odpowiednich przepisów.

      Zgodnie z prawem UE po 1 maja eksporter musi dokonywać odprawy celnej w
      urzędzie celnym "właściwym" ze względu na siedzibę jego firmy lub w miejscu
      załadunku.

      Chcesz oclić - jedź do Niemiec

      Przepisy celne i podatkowe obowiązujące w krajach UE umożliwiają odprawę celną
      towarów sprowadzanych spoza Unii Europejskiej w ramach tzw. przedstawicielstwa
      fiskalnego. Agencja celna dysponująca odpowiednim pełnomocnictwem importera
      płaci w momencie odprawy celnej jedynie cło, natomiast podatek VAT jest
      rozliczany przez importera w comiesięcznej deklaracji składanej w urzędzie
      skarbowym. Jest to bardzo wygodna dla importerów forma rozliczeń z urzędem
      celnym, gdyż pozwala na odroczenie większej części długu celnego, którą stanowi
      podatek VAT. Polscy przedsiębiorcy dokonujący odpraw w urzędach np. w Niemczech
      mogą korzystać z tej formy rozliczeń już od 1 maja tego roku. Nie mogą tego
      zrobić importerzy sprowadzający towary np. z: Białorusi, Ukrainy czy Rosji do
      krajów UE, jeżeli zechcą oclić ładunek w urzędzie celnym leżącym na terytorium
      Polski. Dlaczego? Polskie przepisy nie zostały w porę dostosowane do rozwiązań
      obowiązujących w krajach UE. Importer, który chce na korzystniejszych warunkach
      zapłacić VAT, ma jednak możliwość obejścia niekorzystnych przepisów -
      wystarczy, że swój towar odprawi w urzędzie celnym na terenie np. Niemiec. Przy
      dużych należnościach podatkowych opłaci się zrobić dodatkowych kilkadziesiąt
      czy nawet kilkaset kilometrów. Pieniądze z ceł zamiast trafić (częściowo) do
      budżetu Polski zasilą wtedy budżet Niemiec.

      Piotr Sienkiewicz

      Zbigniew Lentowicz

      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040517/ekonomia/ekonomia_a_5.html
    • cesarok Re: a to ci heca. 17.05.04, 16:10
      Coś kręcą. W końcu ceny zboża rosną czy spadają? Chyba jak sprawdzę cenę chleba
      w sklepie to się przekonam.

      Minister rolnictwa: Ceny nie rosną, tylko spadają
      (IAR, tm/17.05.2004, godz. 15:13)

      Minister rolnictwa Wojciech Olejniczak zaprzeczył informacjom "Gazety
      Wyborczej" o wzroście cen zbóż. Doniesienia gazety zdementował też prezes
      Agencji Rynku Rolnego Zbigniew Izdebski.

      Gazeta napisała, że w ciągu miesiąca ceny zboża wzrosły, a Agencja Rynku
      Rolnego, która ma w magazynach blisko 300 tysięcy ton rezerw, przespała moment,
      w którym można je było rzucić na rynek, aby ceny obniżyć.

      "Ceny nie rosną, tylko spadają" - powiedział minister Olejniczak w Radiu Zachód
      dodając, że w ostatnim miesiącu ceny zbóż spadły o połowę. Minister wyjaśnił,
      że Agencja Rynku Rolnego nie ma już zboża, bo je sprzedała.

      Wojciech Olejniczak dodał, że rząd nie może podejmować żadnych interwencyjnych
      działań na rynku zbóż. Rezerwy, które posiadamy, nie mogą służyć do tego celu,
      bo są to rezerwy strategiczne - dodał minister. Przypomniał też , że sytuacja
      zmieniła się po naszym wejściu do UE. Rynek zboża jest regulowany przez Komisję
      Europejską , a polski rząd nie może wpływać na ceny zboża - podkreślił.

      Prezes Agencji Rynku Rolnego Zbigniew Izdebski powiedział Informacyjnej Agencji
      Radiowej, że ceny zbóż nie rosną, "a informacje Gazety Wyborczej są
      nieprawdziwe".

      Jego zdaniem, ceny na naszym rynku są bardzo stabilne i nie ma potrzeby
      interweniować.

      "Gazeta Wyborcza" napisała, że Agencja nie dostała zgody z Brukseli na sprzedaż
      zbóż z zapasów państwowych i dlatego w ciągu miesiąca pszenica zdrożała z 670
      złotych do 730 złotych za tonę. Gazeta prognozuje też, że cena pszenicy może
      skoczyć nawet do 800 złotych za tonę. Tymczasem Zbigniew Izdebski powiedział,
      że cena pszenicy od kilku miesięcy utrzymuje się na tym samym poziomie i nie ma
      żadnych powodów, aby to się zmieniło.
      • klip-klap no dobra 17.05.04, 16:48
        Które źródło jest bardziej niewiarygodne ?
      • przycinek.usa to trzeba sledzic. 17.05.04, 18:00
        Sklanialbym sie do tezy GW, chociaz jest to ryzykowne. Ceny sa rozne.
        Ostatnia (17.05.2004) cena przenicy konsumpcyjnej na WGT wynosila 720 zl za
        tone.

        Osobiscie sprawdzilbym pozostale dane bedac w Polsce.
        Nie wierze w ten komunikat ministra rolnictwa.
        Zwroccie uwage, ze tam nie ma NIC KONKRETNIE NAPISANE. Same jakies piepszenie.
        Nie sa wyszczegolnione rodzaje zboz, nie podano cen. Ten minister to jest jakis
        gadacz.

        Dane gazety sa bardziej konkretne. Napisali, ze cena przenicy, ze 730 PLN za
        tone, to zas jest zbiezne z informacjami z WGT.


        I jeszcze to:
        ""Ceny nie rosną, tylko spadają" - powiedział minister Olejniczak w Radiu
        Zachód dodając, że w ostatnim miesiącu ceny zbóż spadły o połowę. Minister
        wyjaśnił, że Agencja Rynku Rolnego nie ma już zboża, bo je sprzedała."

        Po czyms takim Mr. Olejniczak nie pracowalby juz u mnie.
        Dlaczego? Przeciez to jest wspaniala zacheta dla spekulantow.
        Skoro MINISTER MOWI, ze ARR NIE MA ZBOZA, bo je wlasnie SPRZEDALA, to znaczy,
        ze nalezy natychmiast wycofac oferty sprzedazy, "podkrecic" ceny wykupujac
        reszte tej nieszczesnej przenicy a nastepnie wystawic tydzien potem po 800 PLN
        za tone.

        Ten Olejniczak jest kompletnym idiota!

        Jakbym chcial wywolac spadek ceny na rynku, to powiedzialbym tak:
        "Ministerstwo rolnictwa szacuje AKTUALNIE mozliwosci interwencyjne ARR na rynku
        przenicy konsumpcyjnej, niska cena tego zboza lezy w interesie ministerstwa,
        ZASTANAWIAMY sie obecnie nad interwencja na tym rynku."

        I cena leci w dol nastepnego dnia!

        Boze co za kretyni tam pracuja. Czy on jest z SLD?
        Kolejny lewicowy kretyn?

        Gratuluje wam madrych rzadow, fajne macie wladze.






        • klip-klap do przycinka/nie na temat 17.05.04, 18:25


          Co sadzisz o tej nowej stronie UPR?
          Bo ja jako zwolennik UPR nie jestem tu w ogole obiektywny. Ta strona wydaje się
          nie mieć wad(poza gwiazdkami) i smiesznym tekstem na poczatku w Credo.


          new.upr.org.pl/main/index.php
          • przycinek.usa jest na piatke! 17.05.04, 18:31
            Nie ma na niej takich elementow jak dawniej, ktore odrzucaly od komputera
            czerniami, namawianiem do zabijania itp.

            Tak wiec jestem jak najbardziej za.

            To jest aktualnie chyba jedna z lepszych stron UPRu.

            A gwiazdki sa po to, aby czlowiek od razu widzial, ze UE to biurokracja.
            No i dobrze. To nie ma negatywnego wydzwieku. Podoba mi sie.

            Bardzo tez podoba mi sie przerobienie tego waszego symbolu, krzyza z plamami na
            bialo, na niebieskim tle. To jest swietne. Macie te swoja flage, tak jak
            chcecie, tyle, ze wyglada neutralnie. Nie jest to ponure. I dobrze.
        • robisc Odpowiedź KE 17.05.04, 21:02
          wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?wid=5259193&kat=8632
          • przycinek.usa Czegos tu nie rozumiem. 17.05.04, 22:43
            Ale po kolei. Ponizej wkleilem caly ten komunikat PAP. Przeciez jezeli ten
            minister, (nie wklejam nazwiska, bo gosc na takie wzgledy nie zasluguje)
            powiedzial, ze rzad sprzedal zboze, obojetne, bezposrednio, posrednio przez
            ARR, to przeciez przyznanie sie do tego publicznie, wobec zobowiazania
            traktatowego do utrzymywania niezmiennego poziomu rezerw jest po prostu glupota
            graniczaca z idiotyzmen. Jezeli juz sprzedali, a nie mogli, to powinni idioci
            siedziec cicho. Skoro jednak sprawa sie rypla, to powinni przynajmiej
            powiedziec, ze zboze zostalo sprzedane PRZED 1 maja. To, ze oni nic nie mowia,
            tylko cos gledza o uzupelnianiu rezerw, czego ja osobiscie nie rozumiem, to
            jest ogolnie rzecz biorac nieprzejrzyste i sprawia wrazenie braku kompetencji i
            nadzoru nad resortem. Cholera, jakby na to nie popatrzec, to jest to po prostu
            skandaliczna niekompetencja. Coz ci ludzie tam wyprawiaja? I dlaczego nikt tego
            w mediach nie wylapie i nie skrytykuje? Przeciez to jest idealny moment na to,
            aby pojechac po nich jak po lysej kobyle!




            Poniedziałek, 17 maja 2004

            Komisja Europejska oczekuje wyjaśnień w sprawie sprzedaży zapasów zboża
            PAP 19:30

            Komisja Europejska nie wyklucza zgody na sprzedaż zboża z polskiej rezerwy
            państwowej, ale przypomina, że o upłynnianiu większych ilości zbóż na
            jednolitym rynku decyduje wspólnie cała UE i że Polska musi najpierw
            przedstawić cel i warunki tej operacji.

            "Wygląda na to, że polski rząd chciał sprzedać 300 tysięcy ton zboża na
            jednolitym rynku. (...) Decyzje o sprzedaży tak ogromnej ilości zboża mogą mieć
            wpływ na sytuację na jednolitym rynku, na cenę zboża na przykład we Francji czy
            Hiszpanii. Stąd reguła, obowiązująca w ramach wspólnej polityki rolnej, że
            wspólnie zarządzamy tymi kwestiami" - powiedział w poniedziałek rzecznik
            komisarza UE ds. rolnictwa Franza Fischlera, Gregor Kreuzhuber.

            "Polska nie może sama podjąć decyzji sprzedaży tak dużej ilości zboża, tylko
            decyzja należy do całej Unii, czyli do Komisji Europejskiej w porozumieniu z
            państwami członkowskimi reprezentowanymi w Komitecie Zarządzającym Rynkiem
            Zboża" - tłumaczył rzecznik.

            "Komisja Europejska poprosiła polskie władze, żeby dostarczyły informacji na
            ten temat i wtedy zobaczymy" - podkreślił. "To prawda, że wraz z przystąpieniem
            do UE cena zboża wzrosła w Polsce, ale to niekoniecznie powód, żeby sprzedać
            300 tysięcy ton".

            Urzędnicy Komisji zwracają uwagę, że motywy postępowania polskich władz w tej
            sprawie są "niejasne". Bowiem po pierwszych sygnałach świadczących, iż może
            chodzić o interwencję przeciwdziałającą wzrostowi cen zboża na rynku, Warszawa
            zmieniła uzasadnienie i mówi teraz o zwykłym "odnowieniu rezerw".

            Tak też przedstawił cel operacji polskim dziennikarzom w Brukseli przebywający
            tu na sesji unijnej Rady (ministrów) ds. Konkurencyjności wiceminister
            gospodarki Krzysztof Krystowski.

            "Polska ma świadomość, że sprzedaż zboża z rezerw musi mieć aprobatę Komisji
            Europejskiej i spełniać określone kryteria" - zapewnił. "Celem sprzedaży nie
            może być interwencja na rynku" - dodał. Polemizował też z opinią rzecznika
            Komisji, że chodzi o duże ilości zboża.

            Według rzecznika komisarza Fischlera, każde państwo członkowskie Unii może
            sprzedawać na własną rękę do 2 tysięcy ton zboża. Do upłynnienia większej
            ilości potrzebne jest unijne rozporządzenie, którego Agencja Rynku Rolnego może
            być tylko wykonawcą.

            Kreuzhuber podkreślił, że jest możliwa interwencja zapobiegająca negatywnym
            skutkom gwałtownego skurczenia się podaży. W ostatnich miesiącach Komisja wraz
            z Komitetem Zarządzającym zezwoliła na sprzedaż pewnych ilości zbóż, żeby
            zapełnić lukę spowodowaną suszą.

            Ale za każdym razem było potrzebne rozporządzenie i przetarg, w którym mogli
            uczestniczyć wszyscy zainteresowani nabyciem zboża. Tymczasem polskie władze
            chciały początkowo ograniczyć grono potencjalnych nabywców do producentów mąki.
            (aka)
          • przycinek.usa jak to widzi Interia i komentarz internauty 18.05.04, 04:04
            UE: Kto mataczył wokół zboża?
            17.05.2004 20:21

            Chcieli sprzedać bez wiedzy Komisji? / RMF FM
            Komisja Europejska nie wyklucza zgody na sprzedaż zboża z polskiej rezerwy
            państwowej, ale przypomina, że o upłynnianiu większych ilości zbóż na
            jednolitym rynku decyduje wspólnie cała UE i że Polska musi najpierw
            przedstawić cel i warunki tej operacji.

            "Wygląda na to, że polski rząd chciał sprzedać 300 tysięcy ton zboża na
            jednolitym rynku. (...) Decyzje o sprzedaży tak ogromnej ilości zboża mogą mieć
            wpływ na sytuację na jednolitym rynku, na cenę zboża na przykład we Francji czy
            Hiszpanii. Stąd reguła, obowiązująca w ramach wspólnej polityki rolnej, że
            wspólnie zarządzamy tymi kwestiami" - powiedział w poniedziałek rzecznik
            komisarza UE ds. rolnictwa Franza Fischlera, Gregor Kreuzhuber.Po cukrze zboże?

            "Polska nie może sama podjąć decyzji sprzedaży tak dużej ilości zboża, tylko
            decyzja należy do całej Unii, czyli do Komisji Europejskiej w porozumieniu z
            państwami członkowskimi reprezentowanymi w Komitecie Zarządzającym Rynkiem
            Zboża" - tłumaczył rzecznik.

            "Komisja Europejska poprosiła polskie władze, żeby dostarczyły informacji na
            ten temat i wtedy zobaczymy" - podkreślił. "To prawda, że wraz z przystąpieniem
            do UE cena zboża wzrosła w Polsce, ale to niekoniecznie powód, żeby sprzedać
            300 tysięcy ton".

            Urzędnicy Komisji zwracają uwagę, że motywy postępowania polskich władz w tej
            sprawie są "niejasne". Bowiem po pierwszych sygnałach świadczących, iż może
            chodzić o interwencję przeciwdziałającą wzrostowi cen zboża na rynku, Warszawa
            zmieniła uzasadnienie i mówi teraz o zwykłym "odnowieniu rezerw".

            Tak też przedstawił cel operacji polskim dziennikarzom w Brukseli przebywający
            tu na sesji unijnej Rady (ministrów) ds. Konkurencyjności wiceminister
            gospodarki Krzysztof Krystowski.

            "Polska ma świadomość, że sprzedaż zboża z rezerw musi mieć aprobatę Komisji
            Europejskiej i spełniać określone kryteria" - zapewnił. "Celem sprzedaży nie
            może być interwencja na rynku" - dodał. Polemizował też z opinią rzecznika
            Komisji, że chodzi o duże ilości zboża.

            Według rzecznika komisarza Fischlera, każde państwo członkowskie Unii może
            sprzedawać na własną rękę do 2 tysięcy ton zboża. Do upłynnienia większej
            ilości potrzebne jest unijne rozporządzenie, którego Agencja Rynku Rolnego może
            być tylko wykonawcą.

            Kreuzhuber podkreślił, że jest możliwa interwencja zapobiegająca negatywnym
            skutkom gwałtownego skurczenia się podaży. W ostatnich miesiącach Komisja wraz
            z Komitetem Zarządzającym zezwoliła na sprzedaż pewnych ilości zbóż, żeby
            zapełnić lukę spowodowaną suszą.

            Ale za każdym razem było potrzebne rozporządzenie i przetarg, w którym mogli
            uczestniczyć wszyscy zainteresowani nabyciem zboża. Tymczasem polskie władze
            chciały początkowo ograniczyć grono potencjalnych nabywców do producentów mąki.

            (PAP)




            KOMENTARZ DNIA

            Do informacji: "Zbożowa wpadka":
            "Jak na Ukrainie w latach 20-tych; Słynne rządy komisarzy ludowych doprowadziły
            do tego, że zboże co prawda marnotrawiło się na polach, ale za to ludność
            masowo wymierała z głodu, bo pod rygorem rozstrzelania nikt nie miał prawa
            tknąć ziemiopłodów. Zaskakujaca analogia. Dziś czyjaś beztroska doprowadza do
            tego, że jutro głodować będzie ileś tam rodzin, których nie będzie stać na
            droższy chleb. Mnie to jak na razie nie dotyczy, ale z okien widzę dostateczną
            ilość bezrobotnych grzebiących w śmietniku czy dzieci, chodzących od domofonu
            do domofonu i proszących o coś do jedzenia." - Stasiek

    • przycinek.usa kolejna heca. 17.05.04, 18:26
      Poniedziałek, 17 maja 2004

      Pośrednikom gazowym grozi bankructwo?

      Marcin Sztandera, Kielce 17-05-2004, ostatnia aktualizacja 17-05-2004 17:46

      Małym pośrednikom handlującym gazem do ogrzewania domów grozi bankructwo.
      Powód? Ministerstwo finansów uznało, że firmy, które nie pomyślały o składach
      podatkowych muszą płacić akcyzę.

      Przed 1 maja gaz płynny był zwolniony z akcyzy, a tylko osobne rozporządzenie
      zobowiązywało do opłaty podatku stacje tankowania samochodów autogazem. Dzięki
      temu gaz np. do ogrzewania domów był znacznie tańszy od autogazu.

      Obecnie zgodnie z nową ustawą o podatku akcyzowym, każdy rodzaj gazu płynnego
      jest obciążony akcyzą. Osobne rozporządzenie ministra finansów z 26 kwietnia
      zwalnia firmy z opłat pod warunkiem, że gaz nie jest przeznaczony do napędu
      pojazdów. Ministerstwo postawiło jednak kilka warunków. - I to właśnie one
      dyskryminują małe firmy - uważa alarmuje Jarosław Kołodziej, współwłaściciel
      MARROM Energia z Kielc.

      Zgodnie z rozporządzeniem, z podatku zwolnione są firmy posiadające składy
      podatkowe, jeśli tylko odbiorca przedstawi oświadczenie, że nie będzie używał
      gazu do napędu pojazdów samochodowych.

      - Moja firma nie może kupić teraz gazu bez podatku, bo zgodnie z interpretacją
      urzędu celnego nie jesteśmy ostatnim odbiorcą, tylko pośrednikiem. Nieważne, że
      do mnie należą zbiorniki i mogę pokazać oświadczenia osób, które kupują ode
      mnie gaz - mówi Kołodziej. Dodaje, że taką interpretację usłyszał od dostawcy,
      który teraz ma skład celny oraz w urzędzie celnym. Jako pośrednik może
      sprzedawać teraz wyłącznie gaz z akcyzą, czyli droższy o 36 groszy na litrze od
      tego, który oferują firmy na składach podatkowych.

      Małgorzata Kondratowicz z firmy Barter, członek rady Izby Paliw Płynnych
      potwierdza taką wykładnię nowych przepisów. - Nam udało się stworzyć skład
      celny, więc teraz przejmujemy klientów od dotychczasowych pośredników, bo my
      możemy sprzedawać gaz bez akcyzy - mówi.

      Celnicy również w ten sposób interpretują rozporządzenie ministra. - Ale to
      bardzo literalne czytanie przepisów i mamy wątpliwości - przyznaje Marek Mazur
      z Urzędu Celnego w Kielcach. Wyjaśnia, że urząd poprosił Ministerstwo Finansów
      o dokładną interpretację. - Na razie jednak pośrednicy mogą sprzedawać gaz, ale
      tylko z akcyzą. - To dla nas śmierć. Żeby dalej działać musimy utworzyć własny
      skład podatkowy, czyli posiadać zbiorniki o pojemności co najmniej 500 m sześc.
      Stać na to tylko największych - dodaje Kołodziej.

      Wczoraj w ministerstwie nie udało się nam uzyskać komentarza do tej sprawy.

    • robisc Pszenica już po 750 PLN za tonę 23.05.04, 10:13
      W piątek /19.05.2004/ zgłoszono do sprzedaży na sesji przetargowej:

      Oferty sprzedaży:

      Pszenica konsumpcyjna w ilości 1500 t w cenie wywoławczej 735 i 750 zł/t;
      Jęczmień paszowy w ilości 350t w cenie wywoławczej 625 zł/t;
      Żyto konsumpcyjne w ilości 100t w cenie wywoławczej 530 zł/t;
      Owies w ilości 50t w cenie wywoławczej 620 zł/t;
      Konserwy mięsne 300 g /ARR/ w ilości 271 442 szt. w cenie wywoławczej od 1,08
      do 1,20 zł/szt;
      Dokonano sprzedaży:

      100 t żyta konsumpcyjnego w cenie 530 zł/t.
      Wartość zawartych transakcji wyniosła 53 000,00 zł.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka