pepe49 19.06.04, 00:06 Po 18. i po 20.30 jeżeli dobrze usłyszałem. Rozmawiać będzie z posłami do ueckiego parlamentu. Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
pepe49 trochę 23.06.04, 17:01 Mało co słuchałem, śmieszne, bo innym polecam a sam się spóźniam. Generalnie - Polska - był za, UE - był przeciw. Ale nie w taki sposób jak inni. Byli dwaj posłowie do UE. Nie lubili p. Giertycha, raczej. Słuchacze różnie. Zacząłem szukać w archiwum RM, ale nie mogę archiwum dźwiękowego odszukać. P. Michalkiewicza znalazłem tylko w archiwum tekstowym. Zaraz to poślę. Swoją drogą: RM nie lubi p. Giertycha. Niedobrze. Podział w podziale. Jak zwolennicy niepodległej Polskie mogą wygrać, skoro każda partia proUE jest silniejsza z osobna niż połowa z nich? A oni są podzieleni. Eh. Odpowiedz Link
pepe49 Tekst Michalkiewicza dla RM z 2003 23.06.04, 17:02 Audycja Rozmowy Niedokończone 02.07.2003 Temat: "Zagraniczne roszczenia majątkowe wobec Polski" Gość: red. Stanisław Michalkiewicz Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Tak się szczęśliwie składa, że akurat dzisiaj niemiecki minister spraw zagr. pan Joszka Fischer poprze inicjatywę premiera Bawarii Edmunda Stoibera, żeby Czechy wypłaciły Niemcom Sudeckim odszkodowania. Kilka dni zaledwie po referendum akcesyjnym jakie odbyło się w Czechach (podobnie jak i u nas) z takim apelem pod adresem Rep. Czeskiej wystąpił Bundesrat, a więc nie pojedynczy polityk niemiecki, tylko konstytucyjny organ państwa niemieckiego, żeby te roszczenia majątkowe Niemców Sudeckich Republika Czeska uregulowała. I to jest dobra okazja, żeby przypomnieć zagraniczne roszczenia majątkowe jakie pod adresem Polski wysuwają z jednej strony niemieccy wypędzeni na razie jako środowisko, ale również wspierani przez organy państwa niemieckiego no i oczywiście roszczenia majątkowe jakie pod adresem Polski wysyłają różne organizacje żydowskie, ponieważ nie jest to jedno centrum, tylko kilka organizacji. Rozpocznę od tej sprawy, bo ona ma, że tak powiem na razie różne obciążenia. Zaczęło się to w roku 1994 kiedy już Polska ogłosiła, że jednym z priorytetów naszej polityki zagranicznej jest przystąpienie do Sojuszu Atlantyckiego. Wtedy tak się złożyło, że 8 wybitnych polityków amerykańskich z obydwu partii wystąpiło z takim pomysłem pod adresem ówczesnego Sekretarza Stanu, żeby departament Stanu ostrzegł państwa Środkowej Europy, że jeżeli nie zadośćuczynią materialnym roszczeniom żydowskim, to stosunki Stanów Zjednoczonych z tymi państwami się pogorszą. Oznaczało to - krótko mówiąc - że będziemy mieli trudności z przystąpieniem do NATO. No można było w każdym razie tak to zrozumieć i tak to rząd polski zrozumiał. Przedstawił w Sejmie projekt ustawy o stosunku państwa do gmin wyznaniowych żydowskich. Ustawa ta składała się z dwóch części. Pierwsza część to były takie przepisy natury administracyjnej, które są oczywiste - po prostu musi państwo ustalić jak współpracuje, jak sobie układa stosunki z taką wspólnotą wyznaniową. Druga część tej ustawy zawierała przepisy o dużym transferze majątkowym w nieruchomościach. Ten transfer był tak duży i okoliczności, szczegóły tak bulwersujące, że wielu ludzi w Polsce, między innymi ja, publicznie, żeśmy się przeciwko tej ustawie opowiedzieli. Ja się opowiedziałem nie dlatego, żebym był przeciwny zwrotowi własności, tam gdzie to się należy (o czym jeszcze mam nadzieje będę miał okazje powiedzieć przy omawianiu sprawy reprywatyzacji, bo to jest ważna rzecz) ale dlatego, że te roszczenia były przesadne. Rzecz w tym, że projektodawcy tzn. polscy projektodawcy tej ustawy, rząd, potraktował ten transfer nieruchomości jako zwrot. Otóż w tym przypadku o zwrocie nie można było mówić ze względów prawnych. To jest trochę skomplikowane ale powiem to żeby była jasność dlaczego, skąd taki mój stosunek do tej sprawy. Otóż gminy żydowskie funkcjonowały przed wojną na podstawie rozporządzenia prezydenta Rzeczpospolitej z 1928 roku i to rozporządzenie stwierdzało że gminy żydowskie mają prawa korporacyjne. Co to oznacza? To oznacza, że miały osobowość prawną jako korporacje. W ogóle osoby prawne dzielą się na dwa typy: na fundacje i korporacje. I w fundacjach o bycie, trwaniu osoby prawnej, decyduje majątek, to jest po prostu taki majątek, któremu prawo nadaje cechy takie jakby był osobą. Natomiast korporacje, to są zrzeszenia ludzi - mogliby by nie mieć nawet żadnego majątku, ale na ogół mają i taka osoba typu korporacyjnego istnieje, trwa dotąd dopóki ci ludzie, którzy ją tworzą chcą, żeby ona istniała jako osoba prawna albo dopóki ci ludzie są w ogóle. No i w przypadku gmin żydowskich nastąpiło to co nastąpiło, tzn. na skutek działalności państwa niemieckiego podczas wojny. Ludzie tworzący te gminy żydowskie w Polsce zostali wymordowani no i w ten sposób ustał byt prawny tych osób. Gminy żydowskie, które istniały (istnieją zresztą i teraz) to są zupełnie inne osoby prawne, a nie ma takiej zasady, że jedna osoba prawna dziedziczy po drugiej tak jak dziedziczą osoby fizyczne spokrewnione ze sobą. Dlatego też myśmy proponowali (ja i ci, którzy się tym zajmowali), żeby podchodzili do sprawy w ten sposób, że państwo polskie powinno postąpić dokładnie tak samo, jak postąpiło w 1972 roku kiedy rząd polski regulował własność Kościoła Katolickiego na ziemiach zachodnich i północnych, bo sytuacja była dokładnie taka sama. Rząd Polski nie dokonał zwrotu mienia Kościołowi Katolickiemu tylko nadał Kościołowi na własność to mienie w takich rozmiarach, jakie wynikało z potrzeb. I my uważaliśmy, ja uważałem że rząd polski powinien nadać gminom żydowskim liczbie dziewięciu jakie wtedy istniały, mienie w takich rozmiarach, jakie tu jest uzasadnione potrzebami tych gmin. Natomiast nie można tych gmin uważać za podmioty uprawnione do uzyskania zwrotu mienia po wszystkich gminach żydowskich jakie przed wojną w Polsce istniały. Te zastrzeżenia zostały puszczone mimo uszu, w związku z tym pozwoliłem sobie na uwagę, że jest to taki rodzaj łapówki za wejście do NATO. Ja rozumiem, że takie czasy są, że bez tego się nie obejdzie ale czy rzeczywiście ta łapówka powinna być tak wysoka. No i jeszcze zanim weszliśmy do NATO, bo teraz czasy są takie, że ludzie biorą łapówkę i nie załatwiają sprawy , więc jeszcze ten wzgląd istniał. Ale to tak pół żartem pół serio. Natomiast rzecz polegała na tym, że ta ustawa weszła w życie co prawda z pewną modyfikacją ale weszła w życie, no i w tej chwili już jest stosowana. Jaka jest wartość tego transferu, trudno powiedzieć. W uzasadnieniu do ustawy rząd nie podał tej wartości, napisał tak, że trudno oszacować tę wartość. Na podstawie pewnych analogii np. węgierskich, można by uznać, że wartość tego transferu waha się między jakieś 7 do 10 miliardów dolarów w nieruchomościach. No i kiedy już ta ustawa weszła w życie okazało się, że to jest dopiero początek, ponieważ pan Izrael Zinger Sekretarz Światowego Kongresu Żydów, zapowiedział (chyba bodajże w roku 1996), że jeśli Polska nie zadośćuczyni materialnym roszczeniom żydowskim tym razem już wysuwanym przez osoby prywatne, to będzie upokarzana na arenie międzynarodowej. Co miał na myśli, to ja tego oczywiście nie wiem, ale można się domyślić po tym, co się potem działo, po tej wypowiedzi. Rzeczywiście można się domyślić, że chodziło o rodzaj wojny psychologicznej, jaka nie tyle państwu polskiemu, bo formy państwowości się zmieniają, co narodowi polskiemu została wypowiedziana. Chodziło o to żeby takim rodzajem moralnego szantażu bardziej uczynić Polaków ustępliwymi wobec tych roszczeń. I znowu takie mieszane uczucia wobec tego można mieć, bo rzeczywiście jeśli ktoś był właścicielem tej własności pozbawiony, to trzeba mu to oddać, po prostu własność trzeba szanować i tyle. Natomiast problem polega na tym, czy osoby, które najgłośniej domagają się realizacji tych roszczeń rzeczywiście są uprawnione przynajmniej w świetle prawa polskiego, bo a jakież inne prawo można by brać tutaj pod uwagę. Jeśli Państwo pozwolą, to skupie się na tym prawnym aspekcie. Zgodnie z zasadami prawa polskiego, zresztą w ogóle prawa rzymskiego, w przypadku kiedy chodzi o majątek spadkowy, ocena stanu prawnego, a więc i uprawnień do przejęcia tego majątku, następuje według prawa obowiązującego w chwili otwarcia spadku, a więc w chwili śmierci spadkodawcy. Z chwilą śmierci większości tych spadkodawców, to był rok 1943, kiedy to nie biorąc pod uwagę ustawodawstwa wprowadzonego przez Niemcy, państwo niemieckie na obszarze Generalnego Gubernatorstwa i gdzie indziej obowiązywał przedwojenny stan prawny, a więc jeszcze prawo tak zwane dzielnicowe czyli prawo ustanowione przez państwa zaborcze. I tak na terenie Galicji obowiązywały zasady w Odpowiedz Link
pepe49 Tekst Michalkiewicza dla RM z 2003-cz. II 23.06.04, 17:04 I tak na terenie Galicji obowiązywały zasady wynikające z kodeksu cywilnego austriackiego, na terenie zaboru pruskiego z niemieckiego kodeksu karnego, na terenie kongresówki wynikające z kodeksu Napoleona, a na terenie części białostocczyzny wynikające ze zwodu praw cesarstwa rosyjskiego. I dlaczego o tym mówię? Dlatego, że w świetle tych wszystkich ustawodawstw właściwie nie było żadnych ograniczeń, jeśli chodzi o ich dziedziczenie, również w linii bocznej, jeśli o stopień pokrewieństwa. Właściwie najbardziej restrykcyjny był kodeks Napoleona, bo ograniczał to do dwunastego stopnia pokrewieństwa, natomiast inne kodeksy mówiły tylko o krewnych. Wynika z tego, że właściwie wszyscy spadkobiercy tych zamordowanych Żydów byli uprawnieni do dziedziczenia z ustawy nawet do dziedziczenia tego majątku. Ale w 1946 roku wyszedł już wydany przez władze polskie dekret pod tytułem: Prawo Spadkowe. Wszedł w życie 1 stycznia 1947 roku i zawierał w przepisach przejściowych jedno takie postanowienie, które w tej chwili czyni przypuszczam znaczną część, jeśli nie znakomitą większość tych roszczeń żydowskich, czyni w świetle prawa polskiego zupełnie bezzasadnymi. Mianowicie ten przepis przejściowy dekretu z '46 roku "Prawo spadkowe" mówił, że jeżeli do pierwszego stycznia 1949 roku z czyjejkolwiek inicjatywy nie zostanie wszczęte postępowanie przed Polskim sądem o stwierdzenie nabycia spadku, to taki spadek jest uważany za utracony i przypada Skarbowi Państwa. W tygodniu jaki nastąpił po referendum akcesyjnym w Polsce zjawił się w Warszawie pan Dawid Harys, dyrektor wykonawcy Amerykańskiego Komitetu Żydowskiego, jednej z organizacji ubiegających się o dokonanie restytucji tych majątków spadkowych. W towarzystwie ambasadora Stanów Zjednoczonych pana Hila no i dał do zrozumienia że teraz już kiedy Polska zdecydowała się na wejście do Unii to trzeba już te roszczenia zaspokoić. Powstaje pytanie: według jakiego prawa oceniać uprawnienia osób, które tych roszczeń się domagają? Czy według prawa polskiego? Więc tu mniej więcej przedstawiłem stan jaki obowiązuje. Czy według jakiegoś innego prawa? Jeśli jakiegoś innego, to jakiego? Jeszcze o jednej rzeczy tu warto przypomnieć, a mianowicie według moich wiadomości, część spadkobierców żydowskich, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, została już przez państwo polskie zaspokojona. W latach 60-ych Polska zaciągała co najmniej dwie pożyczki zbożowe. Zaciągnęła takie pożyczki zbożowe w Stanach Zjednoczonych, tzn. rząd amerykański pożyczył Polsce pieniądze na zakup zboża. Ale zboże nie zostało zakupione za całą sumę Polsce pożyczoną, bo część tej sumy została przeznaczona na odszkodowania właśnie z tytułu mienia utraconego w Polsce przez Żydów zamieszkałych w Stanach Zjednoczonych i mających tamtejsze obywatelstwo. Według moich informacji dokumentacja w tej sprawie, powinna się znajdować w Ministerstwie Finansów ale ja oczywiście jej nie znam, bo nie mam do niej żadnego dostępu, o ile jeszcze tam się znajduje. I to by była jedna taka sprawa. Nie chce mówić o tych psychologicznych, że tak powiem formach, jakie mają tutaj uczynić i władze polskie i powiedzmy sobie opinię polską, opinię publiczną podatniejszą na te roszczenia; bo to są nieprzyjemne rzeczy. Ale każdy, kto obserwuje scenę polityczną i nie tylko polityczną, wydarzenia w ciągu ostatnich sześciu lat, to jest świadom tych wszystkich uwarunkowań. Druga sprawa to jest sprawa roszczeń niemieckich. Otóż warto przypomnieć uchwałę Bundestagu z 29 maja '98 roku. Bundestag wtedy podjął uchwałę w sprawie właśnie wypędzonych (używam tego słowa dlatego, że to jest termin nie propagandowy, tylko termin prawny tego terminu używa niemiecka konstytucja, tam mówi o wypędzonych właśnie a nie o przesiedlonych, tylko dokładnie o wypędzonych). Więc dlatego również Bundestag w swojej uchwale też takie sformułowania stosował, że chodziło o wypędzonych. No i uchwała ta zawierała podziękowanie dla wszystkich poprzednich rządów niemieckich, że w tej sprawie zajmowały takie pryncypialne stanowisko tzn. nigdy nie uznały tego wypędzenia. Uchwała stwierdzała dalej, że wypędzenie było aktem bezprawia w stosunkach międzynarodowych no i zalecała przyszłym rządom niemieckim kontynuowanie tej pryncypialnej linii. Kiedy zbliżał się termin referendum w Polsce i przy okazji różnych wyborów w Niemczech sprawa ta była podnoszona na forum publicznym. Ostatni raz podniósł ją pan Edmund Stoiber premier Bawarii, który podczas ubiegłorocznej kampanii wyborczej powiedział, że przypomniał po porostu to sformułowanie z uchwały Bundestagu, że wypędzenie stanowiło akt bezprawia w stosunkach międzynarodowych. No i że w Unii Europejskiej to bezprawie nie może być kontynuowane w nieskończoność, a żeby położyć mu kres to trzeba po prostu dokonać uregulowania, dokonać zwrotu własności dokładnie. Tak sobie wyobrażał, taką propozycję złożył pan premier Edmund Stoiber. No i w tej chwili z prawa pod adresem Polski nie są wysuwane konkretne roszczenia. Jest rzeczą oczywistą, że te roszczenia będą wysunięte w sposób jakiś taki bardziej energiczny, wtedy kiedy Polska do Unii Europejskiej przystąpi. Warto zwrócić uwagę na to, że ani politycy niemieccy ani przede wszystkim organy konstytucyjne państwa niemieckiego, nie ukrywają przed nami, że jednym z celów politycznych państwa niemieckiego jest doprowadzenie do zmian stosunków własnościowych na ziemiach zachodnich i północnych. To jest dla nas sprawa znacznie poważniejsza. W Czechach chodzi o kilka gmin, natomiast w przypadku Polski chodzi o jedną trzecią terytorium państwowego. Nie mówię, że to terytorium, ta część terytorium ma od Polski odpaść. Na tej części terytorium mają być dokonane przekształcenia własnościowe, zmiany stosunków własnościowych. A ze względu na pewne unormowanie prawne , jakie obowiązuje u Unii Europejskiej, stwarza to ryzyko takiego ewolucyjnego przejścia tych terenów pod jurysdykcje państwa niemieckiego. W prawdzie Niemcy uznały granicę państwową w traktacie o dobrym sąsiedztwie, granice państwową z Polską i zarówno Niemcy jak i Polska podpisały w 1975 roku akt końcowy konferencji bezpieczeństwa i współpracy w Europie, w który zakazuje dokonywania zamachów na istniejące w Europie granice. Zamachów czyli jednostronnych zmian istniejących granic, poprzez użycie siły albo pod groźbą użycia siły, tak można rozumieć zamachy. Więc ta granica państwowa na razie jest bezpieczna, ale zmiana stosunków własnościowych na ziemiach zachodnich i północnych oznacza, że zgodnie z prawem obowiązującym w Unii Europejskiej, która w ogóle dąży do zacierania granic między państwami członkowskimi zgodnie z prawem obowiązującym w Unii, każdy właściciel nieruchomości zwłaszcza taki, który mieszka w miejscu położenia tej nieruchomości ma prawo uczestniczenia w wyborach lokalnych. Otóż to jest pewna konsekwencja polityczna stosunków własnościowych. A jeżeli pojawiają się konsekwencje polityczne, to trudno w tej chwili powiedzieć jak daleko mogą sięgnąć, zwłaszcza kiedy polityka regionalizacji, na którą Unia Europejska kładzie nacisk również w Polsce. Roszczenia majątkowe, przypominają obskubywanie orła białego. I jeżeliby zostały zrealizowane, no to rzeczywiście polski stan posiadania zostałby niezwykle uszczuplony. W przypadku, gdyby zostały zrealizowane żydowskie roszczenia majątkowe, dlatego występuję przeciwko takim kategorycznym żądaniom, ponieważ to są w świetle polskiego prawa roszczenia nieuzasadnione i dlatego mają one charakter pewnego wymuszania. Gdyby jednak zostały zrealizowane oznaczałoby to, że każdy kto na terenie Polski dysponowałby majątkiem rzędu 30 miliardów dolarów a tak należy według bardzo ostrożnych szacunków to określić, przypominam, że profesor Norman Finkensztajn przesadzając chyba trochę stwierdził, że tym razem chodzi o 100 miliardów dolarów. Wydaje mi się że Odpowiedz Link
pepe49 Tekst Michalkiewicza dla RM z 2003 cz. 3 23.06.04, 17:05 Wydaje mi się że przesadzał ale to że nie 100 , to nie znaczy że to jest nic. Ktoś kto dysponowałby na terenie Polski majątkiem 30 miliardów dolarów no to można powiedzieć, że ma władze polityczną ze wszystkimi konsekwencjami tak i zarówno politycznymi jak i społecznymi, jak i psychologicznymi, z którymi po prostu trzeba się liczyć. No a w przypadku rozpoczęcia realizacji niemieckich roszczeń majątkowych jest to perspektywa, nie wiem w jakim przedziale czasowym, ale perspektywa takiego łagodnego przejścia 1/3 terytorium państwowego z polskiego stanu posiadania do niemieckiego stanu posiadania. Chciałbym w związku z tym jeszcze przypomnieć, że obowiązująca konstytucja niemiecka w artykule 116 daje do zrozumienia, że państwo niemieckie prawnie istnieje w granicach 1937 roku. Niemcy to jest państwo poważne. Jest doprowadzenie do zgodności między stanem prawnym jaki wynika z konstytucji niemieckiej z art. 116, a stanem faktycznym to by oznaczało odpadnięcie od Polski co najmniej 1/3 terytorium państwowego. To jest bardzo poważna konsekwencja bo Polska zostałaby pozbawiona 1/3 terytorium państwowego (dopóki będzie w Unii Europejskiej no to pół biedy ale gdyby Unia Europejska z jakiś powodów się rozpadła no to wtedy jakie Polska właściwie miałaby granice?). Polska pozbawiona 1/3 terytorium państwowego jest w stanie pełnić funkcje wyłącznie niemieckiego pogranicza. Można sobie wyobrazić następujący scenariusz rozbiorowy. Mam nadzieje, że on się nie ziści, ale trzeba być ostrożnym, w naszym przypadku ostrożność nigdy nie zawadzi. Jak powiadam, w pierwszym etapie chodzi o dokonanie zmian stosunków własnościowych na tym obszarze, to oczywiście nie oznacza zmiany granic, bo to że powiedzmy sobie Niemiec w Polsce będzie właścicielem nieruchomości, to po prostu będzie tylko tyle znaczyło. Natomiast wspomniałem o tej konsekwencji jaka wynika z prawa obowiązującego w Unii Europejskiej, że właściciel nieruchomości tym bardziej, że zgodnie z projektem Konstytucji, każdy obywatel Unii Europejskiej ma dwa obywatelstwa - obywatelstwo unijne i obywatelstwo macierzyste. Ale niezależnie od tego, zgodnie z prawem obowiązującym, już teraz ktoś kto ma nieruchomość i mieszka tam gdzie ta nieruchomość jest położona, ma czynne i bierne prawo wyborcze w wyborach lokalnych, w wyborach samorządowych. To oczywiście stwarza ryzyko, że samorządy terytorialne nie wiem w jakim przeciągu czasowym mogą zostać zdominowane przez, element niemiecki. No a wtedy w trzecim etapie można sobie wyobrazić arcydemokratyczną taką inicjatywę w postaci plebiscytu nie w sprawie granicy tylko na przykład, z takim pytaniem do której stolicy odprowadzamy podatki z tego regionu. No i gdyby się okazało, że zapadnie decyzja, że do Berlina, to oznaczałoby zmianę przynależności państwowej tego obszaru. Trudno przewidzieć co się stanie. My nie wiemy co się stanie nawet w przyszłym roku, czy na przykład konstytucja Unii Europejskiej zostanie zaakceptowana według tego projektu, czy według jakiegoś innego, czy w ogóle nie zostanie zaakceptowana. Trudno przewidzieć konsekwencje. Chciałbym powiedzieć o inicjatywie, o inicjatywach polskich władz, które zmierzają do pewnego zabezpieczenia obywateli polskich przed roszczeniami niemieckimi. Ale to tylko dowodzi, że sprawa jest poważna. W 2001 roku została wydana ustawa, która wyposażała polskich użytkowników wieczystych na ziemiach zachodnich i północnych w roszczenie o zamianę . Tak to się nazywało - roszczenie o zamianę użytkowania wieczystego na prawo własności. W kwietniu 2003 roku tuż przed podpisaniem Traktatu w Atenach została wydana ustawa o ustroju rolnym, która w art. 15 nowelizowała te zasady uchwalone, przewidziane w ustawie z 2001 roku. Już nie chodziło o wyposażenie obywateli w roszczenie o zamianę użytkowania wieczystego na prawo własności. Tylko art.15 przesądzał o zamianie z mocy samego prawa, że już z mocy samego prawa użytkowania wieczyste nieruchomości mieszkaniowych i rolnych przechodziły, zamieniały się na prawo własności. I co więcej wszystkie koszty z tym związane miał pokrywać Skarb Państwa, poprzednio miał pokrywać sam zainteresowany. Problem jest w tym, że ta ustawa z 2001 roku trafiła do Trybunału Konstytucyjnego, a ta ustawa z 2003 roku jeszcze nie weszła w życie. 16-go lipca ma wejść w życie, no i nie wiadomo czy zacznie działać, bo jeżeli Trybunał Konstytucyjny uzna tamtą ustawę za sprzeczną z Konstytucją, a może tak zrobić, chociażby dlatego, że jest pewien precedens. Za pierwszym razem zamiana użytkowań wieczystych na prawa własności została dokonana ustawą z 1997 roku , ale Trybunał Konstytucyjny ją uchylił jako sprzeczną z Konstytucją, ponieważ chodziło o to, że taka regulacja, narusza prawa własności samorządów terytorialnych, ponieważ przede wszystkim ta zamiana użytkowań wieczystych na progu własności dotyczyłaby własności samorządów terytorialnych im. Państwowego po komunalizacji w 1997 roku. Więc trudno powiedzieć jak się Trybunał Konstytucyjny zachowa w tym przypadku, jeszcze to orzeczenie nie zostało wydane, ale kiedyś zostanie wydane. Dlaczego władze polskie tego typu remedia stosują? Dlatego, że użytkownik wieczysty nie będący właścicielem jest oczywiście słabszy od kogoś kto się potrafi wylegitymować tytułem własności, a niemieccy właściciele bądź ich spadkobiercy takimi tytułami wylegitymować się potrafią. I wygląda na to, że jeśli by nawet wszystko poszło zgodnie z intencją, która podyktowała te pośpiesznie zmiany w ustawodawstwie, to wtedy byśmy mieli do czynienia ze sporem polsko- niemieckim, sporem natury prawnej. Tutaj pojawiają się pytania, kto będzie ten spór rozstrzygał, jakimi kryteriami się będzie kierował, jakich argumentów będzie wysłuchiwał. Które argumenty będą trafiały do tego , kto będzie te spory rozstrzygał i co będzie jeśli ten spór będzie rozstrzygnięty nie po naszej myśli? Obawiam się, że nikt na to pytanie nie potrafi odpowiedzieć dzisiaj. W tej chwili są wysuwane roszczenia pod adresem Rep. Czeskiej, dzisiaj z całą mocą zostało ono wysunięte. Stan prawny w Rep. Czeskiej ma trochę inny charakter niż nasza sytuacja, ale podobna sytuacja wystąpiła na Kresach Wschodnich dawnych polskich, z tym że rząd PRL-u postąpił trochę inaczej niż rząd RFN, ponieważ rząd polski zrzekł się praw polskich obywateli na kresach wschodnich, praw cywilnych. No i niestety sprawa nie jest uregulowana, bo biedni nadal czekają na dopełnienie się sprawiedliwości dziejowej. Teraz taka pewna jaskółka się ukazała, ponieważ się okazało, że Krajowa Rada jeszcze w latach 40-ych ratyfikowała tzw. umowy republikańskie, czy umowę Litewską, Białoruską czy Ukraińską, na podstawie to których umów republikańskich rząd polski zobowiązywał się do wypłacenia rekompensat osobom przesiedlonym. No i teraz sprawa jest w toku, zobaczymy jak to zostanie uregulowane. Jeśli chodzi o roszczenia Żydowskie, one zostały wysunięte wobec kilku państw środkowej Europy: Węgier, Czech, Słowacji i Polski. Odpowiedz Link