P. Michalkiewicz w Radju Maryja 18 VI

19.06.04, 00:06
Po 18. i po 20.30 jeżeli dobrze usłyszałem. Rozmawiać będzie z posłami do
ueckiego parlamentu.
    • klip-klap ktos sluchal ? 20.06.04, 14:19
      Co tam Michalkiewicz ciekawego mowil ?
      • pepe49 trochę 23.06.04, 17:01
        Mało co słuchałem, śmieszne, bo innym polecam a sam się spóźniam. Generalnie -
        Polska - był za, UE - był przeciw. Ale nie w taki sposób jak inni. Byli dwaj
        posłowie do UE. Nie lubili p. Giertycha, raczej.
        Słuchacze różnie.
        Zacząłem szukać w archiwum RM, ale nie mogę archiwum dźwiękowego odszukać. P.
        Michalkiewicza znalazłem tylko w archiwum tekstowym. Zaraz to poślę. smile

        Swoją drogą: RM nie lubi p. Giertycha. Niedobrze. Podział w podziale. Jak
        zwolennicy niepodległej Polskie mogą wygrać, skoro każda partia proUE jest
        silniejsza z osobna niż połowa z nich? A oni są podzieleni. Eh.
      • pepe49 Tekst Michalkiewicza dla RM z 2003 23.06.04, 17:02
        Audycja Rozmowy Niedokończone 02.07.2003
        Temat: "Zagraniczne roszczenia majątkowe wobec Polski"
        Gość: red. Stanisław Michalkiewicz

        Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Tak się szczęśliwie składa, że akurat
        dzisiaj niemiecki minister spraw zagr. pan Joszka Fischer poprze inicjatywę
        premiera Bawarii Edmunda Stoibera, żeby Czechy wypłaciły Niemcom Sudeckim
        odszkodowania. Kilka dni zaledwie po referendum akcesyjnym jakie odbyło się w
        Czechach (podobnie jak i u nas) z takim apelem pod adresem Rep. Czeskiej
        wystąpił Bundesrat, a więc nie pojedynczy polityk niemiecki, tylko
        konstytucyjny organ państwa niemieckiego, żeby te roszczenia majątkowe Niemców
        Sudeckich Republika Czeska uregulowała. I to jest dobra okazja, żeby
        przypomnieć zagraniczne roszczenia majątkowe jakie pod adresem Polski wysuwają
        z jednej strony niemieccy wypędzeni na razie jako środowisko, ale również
        wspierani przez organy państwa niemieckiego no i oczywiście roszczenia
        majątkowe jakie pod adresem Polski wysyłają różne organizacje żydowskie,
        ponieważ nie jest to jedno centrum, tylko kilka organizacji.
        Rozpocznę od tej sprawy, bo ona ma, że tak powiem na razie różne obciążenia.
        Zaczęło się to w roku 1994 kiedy już Polska ogłosiła, że jednym z priorytetów
        naszej polityki zagranicznej jest przystąpienie do Sojuszu Atlantyckiego. Wtedy
        tak się złożyło, że 8 wybitnych polityków amerykańskich z obydwu partii
        wystąpiło z takim pomysłem pod adresem ówczesnego Sekretarza Stanu, żeby
        departament Stanu ostrzegł państwa Środkowej Europy, że jeżeli nie
        zadośćuczynią materialnym roszczeniom żydowskim, to stosunki Stanów
        Zjednoczonych z tymi państwami się pogorszą. Oznaczało to - krótko mówiąc - że
        będziemy mieli trudności z przystąpieniem do NATO. No można było w każdym razie
        tak to zrozumieć i tak to rząd polski zrozumiał. Przedstawił w Sejmie projekt
        ustawy o stosunku państwa do gmin wyznaniowych żydowskich. Ustawa ta składała
        się z dwóch części. Pierwsza część to były takie przepisy natury
        administracyjnej, które są oczywiste - po prostu musi państwo ustalić jak
        współpracuje, jak sobie układa stosunki z taką wspólnotą wyznaniową. Druga
        część tej ustawy zawierała przepisy o dużym transferze majątkowym w
        nieruchomościach. Ten transfer był tak duży i okoliczności, szczegóły tak
        bulwersujące, że wielu ludzi w Polsce, między innymi ja, publicznie, żeśmy się
        przeciwko tej ustawie opowiedzieli. Ja się opowiedziałem nie dlatego, żebym był
        przeciwny zwrotowi własności, tam gdzie to się należy (o czym jeszcze mam
        nadzieje będę miał okazje powiedzieć przy omawianiu sprawy reprywatyzacji, bo
        to jest ważna rzecz) ale dlatego, że te roszczenia były przesadne. Rzecz w tym,
        że projektodawcy tzn. polscy projektodawcy tej ustawy, rząd, potraktował ten
        transfer nieruchomości jako zwrot. Otóż w tym przypadku o zwrocie nie można
        było mówić ze względów prawnych. To jest trochę skomplikowane ale powiem to
        żeby była jasność dlaczego, skąd taki mój stosunek do tej sprawy. Otóż gminy
        żydowskie funkcjonowały przed wojną na podstawie rozporządzenia prezydenta
        Rzeczpospolitej z 1928 roku i to rozporządzenie stwierdzało że gminy żydowskie
        mają prawa korporacyjne. Co to oznacza? To oznacza, że miały osobowość prawną
        jako korporacje. W ogóle osoby prawne dzielą się na dwa typy: na fundacje i
        korporacje. I w fundacjach o bycie, trwaniu osoby prawnej, decyduje majątek, to
        jest po prostu taki majątek, któremu prawo nadaje cechy takie jakby był osobą.
        Natomiast korporacje, to są zrzeszenia ludzi - mogliby by nie mieć nawet
        żadnego majątku, ale na ogół mają i taka osoba typu korporacyjnego istnieje,
        trwa dotąd dopóki ci ludzie, którzy ją tworzą chcą, żeby ona istniała jako
        osoba prawna albo dopóki ci ludzie są w ogóle. No i w przypadku gmin żydowskich
        nastąpiło to co nastąpiło, tzn. na skutek działalności państwa niemieckiego
        podczas wojny. Ludzie tworzący te gminy żydowskie w Polsce zostali wymordowani
        no i w ten sposób ustał byt prawny tych osób. Gminy żydowskie, które istniały
        (istnieją zresztą i teraz) to są zupełnie inne osoby prawne, a nie ma takiej
        zasady, że jedna osoba prawna dziedziczy po drugiej tak jak dziedziczą osoby
        fizyczne spokrewnione ze sobą. Dlatego też myśmy proponowali (ja i ci, którzy
        się tym zajmowali), żeby podchodzili do sprawy w ten sposób, że państwo polskie
        powinno postąpić dokładnie tak samo, jak postąpiło w 1972 roku kiedy rząd
        polski regulował własność Kościoła Katolickiego na ziemiach zachodnich i
        północnych, bo sytuacja była dokładnie taka sama. Rząd Polski nie dokonał
        zwrotu mienia Kościołowi Katolickiemu tylko nadał Kościołowi na własność to
        mienie w takich rozmiarach, jakie wynikało z potrzeb. I my uważaliśmy, ja
        uważałem że rząd polski powinien nadać gminom żydowskim liczbie dziewięciu
        jakie wtedy istniały, mienie w takich rozmiarach, jakie tu jest uzasadnione
        potrzebami tych gmin. Natomiast nie można tych gmin uważać za podmioty
        uprawnione do uzyskania zwrotu mienia po wszystkich gminach żydowskich jakie
        przed wojną w Polsce istniały. Te zastrzeżenia zostały puszczone mimo uszu, w
        związku z tym pozwoliłem sobie na uwagę, że jest to taki rodzaj łapówki za
        wejście do NATO. Ja rozumiem, że takie czasy są, że bez tego się nie obejdzie
        ale czy rzeczywiście ta łapówka powinna być tak wysoka. No i jeszcze zanim
        weszliśmy do NATO, bo teraz czasy są takie, że ludzie biorą łapówkę i nie
        załatwiają sprawy , więc jeszcze ten wzgląd istniał. Ale to tak pół żartem pół
        serio. Natomiast rzecz polegała na tym, że ta ustawa weszła w życie co prawda z
        pewną modyfikacją ale weszła w życie, no i w tej chwili już jest stosowana.
        Jaka jest wartość tego transferu, trudno powiedzieć. W uzasadnieniu do ustawy
        rząd nie podał tej wartości, napisał tak, że trudno oszacować tę wartość. Na
        podstawie pewnych analogii np. węgierskich, można by uznać, że wartość tego
        transferu waha się między jakieś 7 do 10 miliardów dolarów w nieruchomościach.
        No i kiedy już ta ustawa weszła w życie okazało się, że to jest dopiero
        początek, ponieważ pan Izrael Zinger Sekretarz Światowego Kongresu Żydów,
        zapowiedział (chyba bodajże w roku 1996), że jeśli Polska nie zadośćuczyni
        materialnym roszczeniom żydowskim tym razem już wysuwanym przez osoby prywatne,
        to będzie upokarzana na arenie międzynarodowej. Co miał na myśli, to ja tego
        oczywiście nie wiem, ale można się domyślić po tym, co się potem działo, po tej
        wypowiedzi. Rzeczywiście można się domyślić, że chodziło o rodzaj wojny
        psychologicznej, jaka nie tyle państwu polskiemu, bo formy państwowości się
        zmieniają, co narodowi polskiemu została wypowiedziana. Chodziło o to żeby
        takim rodzajem moralnego szantażu bardziej uczynić Polaków ustępliwymi wobec
        tych roszczeń. I znowu takie mieszane uczucia wobec tego można mieć, bo
        rzeczywiście jeśli ktoś był właścicielem tej własności pozbawiony, to trzeba mu
        to oddać, po prostu własność trzeba szanować i tyle. Natomiast problem polega
        na tym, czy osoby, które najgłośniej domagają się realizacji tych roszczeń
        rzeczywiście są uprawnione przynajmniej w świetle prawa polskiego, bo a jakież
        inne prawo można by brać tutaj pod uwagę.
        Jeśli Państwo pozwolą, to skupie się na tym prawnym aspekcie. Zgodnie z
        zasadami prawa polskiego, zresztą w ogóle prawa rzymskiego, w przypadku kiedy
        chodzi o majątek spadkowy, ocena stanu prawnego, a więc i uprawnień do
        przejęcia tego majątku, następuje według prawa obowiązującego w chwili otwarcia
        spadku, a więc w chwili śmierci spadkodawcy. Z chwilą śmierci większości tych
        spadkodawców, to był rok 1943, kiedy to nie biorąc pod uwagę ustawodawstwa
        wprowadzonego przez Niemcy, państwo niemieckie na obszarze Generalnego
        Gubernatorstwa i gdzie indziej obowiązywał przedwojenny stan prawny, a więc
        jeszcze prawo tak zwane dzielnicowe czyli prawo ustanowione przez państwa
        zaborcze. I tak na terenie Galicji obowiązywały zasady w
        • pepe49 Tekst Michalkiewicza dla RM z 2003-cz. II 23.06.04, 17:04
          I tak na terenie Galicji obowiązywały zasady wynikające z kodeksu cywilnego
          austriackiego, na terenie zaboru pruskiego z niemieckiego kodeksu karnego, na
          terenie kongresówki wynikające z kodeksu Napoleona, a na terenie części
          białostocczyzny wynikające ze zwodu praw cesarstwa rosyjskiego. I dlaczego o
          tym mówię? Dlatego, że w świetle tych wszystkich ustawodawstw właściwie nie
          było żadnych ograniczeń, jeśli chodzi o ich dziedziczenie, również w linii
          bocznej, jeśli o stopień pokrewieństwa. Właściwie najbardziej restrykcyjny był
          kodeks Napoleona, bo ograniczał to do dwunastego stopnia pokrewieństwa,
          natomiast inne kodeksy mówiły tylko o krewnych. Wynika z tego, że właściwie
          wszyscy spadkobiercy tych zamordowanych Żydów byli uprawnieni do dziedziczenia
          z ustawy nawet do dziedziczenia tego majątku. Ale w 1946 roku wyszedł już
          wydany przez władze polskie dekret pod tytułem: Prawo Spadkowe.
          Wszedł w życie 1 stycznia 1947 roku i zawierał w przepisach przejściowych jedno
          takie postanowienie, które w tej chwili czyni przypuszczam znaczną część, jeśli
          nie znakomitą większość tych roszczeń żydowskich, czyni w świetle prawa
          polskiego zupełnie bezzasadnymi. Mianowicie ten przepis przejściowy dekretu
          z '46 roku "Prawo spadkowe" mówił, że jeżeli do pierwszego stycznia 1949 roku z
          czyjejkolwiek inicjatywy nie zostanie wszczęte postępowanie przed Polskim sądem
          o stwierdzenie nabycia spadku, to taki spadek jest uważany za utracony i
          przypada Skarbowi Państwa. W tygodniu jaki nastąpił po referendum akcesyjnym w
          Polsce zjawił się w Warszawie pan Dawid Harys, dyrektor wykonawcy
          Amerykańskiego Komitetu Żydowskiego, jednej z organizacji ubiegających się o
          dokonanie restytucji tych majątków spadkowych. W towarzystwie ambasadora Stanów
          Zjednoczonych pana Hila no i dał do zrozumienia że teraz już kiedy Polska
          zdecydowała się na wejście do Unii to trzeba już te roszczenia zaspokoić.
          Powstaje pytanie: według jakiego prawa oceniać uprawnienia osób, które tych
          roszczeń się domagają? Czy według prawa polskiego? Więc tu mniej więcej
          przedstawiłem stan jaki obowiązuje. Czy według jakiegoś innego prawa? Jeśli
          jakiegoś innego, to jakiego?
          Jeszcze o jednej rzeczy tu warto przypomnieć, a mianowicie według moich
          wiadomości, część spadkobierców żydowskich, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych,
          została już przez państwo polskie zaspokojona. W latach 60-ych Polska zaciągała
          co najmniej dwie pożyczki zbożowe. Zaciągnęła takie pożyczki zbożowe w Stanach
          Zjednoczonych, tzn. rząd amerykański pożyczył Polsce pieniądze na zakup zboża.
          Ale zboże nie zostało zakupione za całą sumę Polsce pożyczoną, bo część tej
          sumy została przeznaczona na odszkodowania właśnie z tytułu mienia utraconego w
          Polsce przez Żydów zamieszkałych w Stanach Zjednoczonych i mających tamtejsze
          obywatelstwo. Według moich informacji dokumentacja w tej sprawie, powinna się
          znajdować w Ministerstwie Finansów ale ja oczywiście jej nie znam, bo nie mam
          do niej żadnego dostępu, o ile jeszcze tam się znajduje. I to by była jedna
          taka sprawa. Nie chce mówić o tych psychologicznych, że tak powiem formach,
          jakie mają tutaj uczynić i władze polskie i powiedzmy sobie opinię polską,
          opinię publiczną podatniejszą na te roszczenia; bo to są nieprzyjemne rzeczy.
          Ale każdy, kto obserwuje scenę polityczną i nie tylko polityczną, wydarzenia w
          ciągu ostatnich sześciu lat, to jest świadom tych wszystkich uwarunkowań.
          Druga sprawa to jest sprawa roszczeń niemieckich. Otóż warto przypomnieć
          uchwałę Bundestagu z 29 maja '98 roku. Bundestag wtedy podjął uchwałę w sprawie
          właśnie wypędzonych (używam tego słowa dlatego, że to jest termin nie
          propagandowy, tylko termin prawny tego terminu używa niemiecka konstytucja, tam
          mówi o wypędzonych właśnie a nie o przesiedlonych, tylko dokładnie o
          wypędzonych). Więc dlatego również Bundestag w swojej uchwale też takie
          sformułowania stosował, że chodziło o wypędzonych. No i uchwała ta zawierała
          podziękowanie dla wszystkich poprzednich rządów niemieckich, że w tej sprawie
          zajmowały takie pryncypialne stanowisko tzn. nigdy nie uznały tego wypędzenia.
          Uchwała stwierdzała dalej, że wypędzenie było aktem bezprawia w stosunkach
          międzynarodowych no i zalecała przyszłym rządom niemieckim kontynuowanie tej
          pryncypialnej linii. Kiedy zbliżał się termin referendum w Polsce i przy okazji
          różnych wyborów w Niemczech sprawa ta była podnoszona na forum publicznym.
          Ostatni raz podniósł ją pan Edmund Stoiber premier Bawarii, który podczas
          ubiegłorocznej kampanii wyborczej powiedział, że przypomniał po porostu to
          sformułowanie z uchwały Bundestagu, że wypędzenie stanowiło akt bezprawia w
          stosunkach międzynarodowych. No i że w Unii Europejskiej to bezprawie nie może
          być kontynuowane w nieskończoność, a żeby położyć mu kres to trzeba po prostu
          dokonać uregulowania, dokonać zwrotu własności dokładnie. Tak sobie wyobrażał,
          taką propozycję złożył pan premier Edmund Stoiber. No i w tej chwili z prawa
          pod adresem Polski nie są wysuwane konkretne roszczenia. Jest rzeczą oczywistą,
          że te roszczenia będą wysunięte w sposób jakiś taki bardziej energiczny, wtedy
          kiedy Polska do Unii Europejskiej przystąpi. Warto zwrócić uwagę na to, że ani
          politycy niemieccy ani przede wszystkim organy konstytucyjne państwa
          niemieckiego, nie ukrywają przed nami, że jednym z celów politycznych państwa
          niemieckiego jest doprowadzenie do zmian stosunków własnościowych na ziemiach
          zachodnich i północnych. To jest dla nas sprawa znacznie poważniejsza. W
          Czechach chodzi o kilka gmin, natomiast w przypadku Polski chodzi o jedną
          trzecią terytorium państwowego. Nie mówię, że to terytorium, ta część
          terytorium ma od Polski odpaść. Na tej części terytorium mają być dokonane
          przekształcenia własnościowe, zmiany stosunków własnościowych. A ze względu na
          pewne unormowanie prawne , jakie obowiązuje u Unii Europejskiej, stwarza to
          ryzyko takiego ewolucyjnego przejścia tych terenów pod jurysdykcje państwa
          niemieckiego. W prawdzie Niemcy uznały granicę państwową w traktacie o dobrym
          sąsiedztwie, granice państwową z Polską i zarówno Niemcy jak i Polska podpisały
          w 1975 roku akt końcowy konferencji bezpieczeństwa i współpracy w Europie, w
          który zakazuje dokonywania zamachów na istniejące w Europie granice. Zamachów
          czyli jednostronnych zmian istniejących granic, poprzez użycie siły albo pod
          groźbą użycia siły, tak można rozumieć zamachy. Więc ta granica państwowa na
          razie jest bezpieczna, ale zmiana stosunków własnościowych na ziemiach
          zachodnich i północnych oznacza, że zgodnie z prawem obowiązującym w Unii
          Europejskiej, która w ogóle dąży do zacierania granic między państwami
          członkowskimi zgodnie z prawem obowiązującym w Unii, każdy właściciel
          nieruchomości zwłaszcza taki, który mieszka w miejscu położenia tej
          nieruchomości ma prawo uczestniczenia w wyborach lokalnych. Otóż to jest pewna
          konsekwencja polityczna stosunków własnościowych.
          A jeżeli pojawiają się konsekwencje polityczne, to trudno w tej chwili
          powiedzieć jak daleko mogą sięgnąć, zwłaszcza kiedy polityka regionalizacji, na
          którą Unia Europejska kładzie nacisk również w Polsce.
          Roszczenia majątkowe, przypominają obskubywanie orła białego. I jeżeliby
          zostały zrealizowane, no to rzeczywiście polski stan posiadania zostałby
          niezwykle uszczuplony. W przypadku, gdyby zostały zrealizowane żydowskie
          roszczenia majątkowe, dlatego występuję przeciwko takim kategorycznym żądaniom,
          ponieważ to są w świetle polskiego prawa roszczenia nieuzasadnione i dlatego
          mają one charakter pewnego wymuszania. Gdyby jednak zostały zrealizowane
          oznaczałoby to, że każdy kto na terenie Polski dysponowałby majątkiem rzędu 30
          miliardów dolarów a tak należy według bardzo ostrożnych szacunków to określić,
          przypominam, że profesor Norman Finkensztajn przesadzając chyba trochę
          stwierdził, że tym razem chodzi o 100 miliardów dolarów. Wydaje mi się że
        • pepe49 Tekst Michalkiewicza dla RM z 2003 cz. 3 23.06.04, 17:05
          Wydaje mi się że przesadzał ale to że nie 100 , to nie znaczy że to jest nic.
          Ktoś kto dysponowałby na terenie Polski majątkiem 30 miliardów dolarów no to
          można powiedzieć, że ma władze polityczną ze wszystkimi konsekwencjami tak i
          zarówno politycznymi jak i społecznymi, jak i psychologicznymi, z którymi po
          prostu trzeba się liczyć. No a w przypadku rozpoczęcia realizacji niemieckich
          roszczeń majątkowych jest to perspektywa, nie wiem w jakim przedziale czasowym,
          ale perspektywa takiego łagodnego przejścia 1/3 terytorium państwowego z
          polskiego stanu posiadania do niemieckiego stanu posiadania.
          Chciałbym w związku z tym jeszcze przypomnieć, że obowiązująca konstytucja
          niemiecka w artykule 116 daje do zrozumienia, że państwo niemieckie prawnie
          istnieje w granicach 1937 roku. Niemcy to jest państwo poważne. Jest
          doprowadzenie do zgodności między stanem prawnym jaki wynika z konstytucji
          niemieckiej z art. 116, a stanem faktycznym to by oznaczało odpadnięcie od
          Polski co najmniej 1/3 terytorium państwowego.
          To jest bardzo poważna konsekwencja bo Polska zostałaby pozbawiona 1/3
          terytorium państwowego (dopóki będzie w Unii Europejskiej no to pół biedy ale
          gdyby Unia Europejska z jakiś powodów się rozpadła no to wtedy jakie Polska
          właściwie miałaby granice?). Polska pozbawiona 1/3 terytorium państwowego jest
          w stanie pełnić funkcje wyłącznie niemieckiego pogranicza.
          Można sobie wyobrazić następujący scenariusz rozbiorowy. Mam nadzieje, że on
          się nie ziści, ale trzeba być ostrożnym, w naszym przypadku ostrożność nigdy
          nie zawadzi. Jak powiadam, w pierwszym etapie chodzi o dokonanie zmian
          stosunków własnościowych na tym obszarze, to oczywiście nie oznacza zmiany
          granic, bo to że powiedzmy sobie Niemiec w Polsce będzie właścicielem
          nieruchomości, to po prostu będzie tylko tyle znaczyło. Natomiast wspomniałem o
          tej konsekwencji jaka wynika z prawa obowiązującego w Unii Europejskiej, że
          właściciel nieruchomości tym bardziej, że zgodnie z projektem Konstytucji,
          każdy obywatel Unii Europejskiej ma dwa obywatelstwa - obywatelstwo unijne i
          obywatelstwo macierzyste. Ale niezależnie od tego, zgodnie z prawem
          obowiązującym, już teraz ktoś kto ma nieruchomość i mieszka tam gdzie ta
          nieruchomość jest położona, ma czynne i bierne prawo wyborcze w wyborach
          lokalnych, w wyborach samorządowych. To oczywiście stwarza ryzyko, że samorządy
          terytorialne nie wiem w jakim przeciągu czasowym mogą zostać zdominowane przez,
          element niemiecki. No a wtedy w trzecim etapie można sobie wyobrazić
          arcydemokratyczną taką inicjatywę w postaci plebiscytu nie w sprawie granicy
          tylko na przykład, z takim pytaniem do której stolicy odprowadzamy podatki z
          tego regionu. No i gdyby się okazało, że zapadnie decyzja, że do Berlina, to
          oznaczałoby zmianę przynależności państwowej tego obszaru. Trudno przewidzieć
          co się stanie. My nie wiemy co się stanie nawet w przyszłym roku, czy na
          przykład konstytucja Unii Europejskiej zostanie zaakceptowana według tego
          projektu, czy według jakiegoś innego, czy w ogóle nie zostanie zaakceptowana.
          Trudno przewidzieć konsekwencje.
          Chciałbym powiedzieć o inicjatywie, o inicjatywach polskich władz, które
          zmierzają do pewnego zabezpieczenia obywateli polskich przed roszczeniami
          niemieckimi. Ale to tylko dowodzi, że sprawa jest poważna. W 2001 roku została
          wydana ustawa, która wyposażała polskich użytkowników wieczystych na ziemiach
          zachodnich i północnych w roszczenie o zamianę .
          Tak to się nazywało - roszczenie o zamianę użytkowania wieczystego na prawo
          własności. W kwietniu 2003 roku tuż przed podpisaniem Traktatu w Atenach
          została wydana ustawa o ustroju rolnym, która w art. 15 nowelizowała te zasady
          uchwalone, przewidziane w ustawie z 2001 roku. Już nie chodziło o wyposażenie
          obywateli w roszczenie o zamianę użytkowania wieczystego na prawo własności.
          Tylko art.15 przesądzał o zamianie z mocy samego prawa, że już z mocy samego
          prawa użytkowania wieczyste nieruchomości mieszkaniowych i rolnych
          przechodziły, zamieniały się na prawo własności.
          I co więcej wszystkie koszty z tym związane miał pokrywać Skarb Państwa,
          poprzednio miał pokrywać sam zainteresowany. Problem jest w tym, że ta ustawa z
          2001 roku trafiła do Trybunału Konstytucyjnego, a ta ustawa z 2003 roku jeszcze
          nie weszła w życie. 16-go lipca ma wejść w życie, no i nie wiadomo czy zacznie
          działać, bo jeżeli Trybunał Konstytucyjny uzna tamtą ustawę za sprzeczną z
          Konstytucją, a może tak zrobić, chociażby dlatego, że jest pewien precedens. Za
          pierwszym razem zamiana użytkowań wieczystych na prawa własności została
          dokonana ustawą z 1997 roku , ale Trybunał Konstytucyjny ją uchylił jako
          sprzeczną z Konstytucją, ponieważ chodziło o to, że taka regulacja, narusza
          prawa własności samorządów terytorialnych, ponieważ przede wszystkim ta zamiana
          użytkowań wieczystych na progu własności dotyczyłaby własności samorządów
          terytorialnych im. Państwowego po komunalizacji w 1997 roku. Więc trudno
          powiedzieć jak się Trybunał Konstytucyjny zachowa w tym przypadku, jeszcze to
          orzeczenie nie zostało wydane, ale kiedyś zostanie wydane. Dlaczego władze
          polskie tego typu remedia stosują? Dlatego, że użytkownik wieczysty nie będący
          właścicielem jest oczywiście słabszy od kogoś kto się potrafi wylegitymować
          tytułem własności, a niemieccy właściciele bądź ich spadkobiercy takimi
          tytułami wylegitymować się potrafią. I wygląda na to, że jeśli by nawet
          wszystko poszło zgodnie z intencją, która podyktowała te pośpiesznie zmiany w
          ustawodawstwie, to wtedy byśmy mieli do czynienia ze sporem polsko- niemieckim,
          sporem natury prawnej. Tutaj pojawiają się pytania, kto będzie ten spór
          rozstrzygał, jakimi kryteriami się będzie kierował, jakich argumentów będzie
          wysłuchiwał. Które argumenty będą trafiały do tego , kto będzie te spory
          rozstrzygał i co będzie jeśli ten spór będzie rozstrzygnięty nie po naszej
          myśli? Obawiam się, że nikt na to pytanie nie potrafi odpowiedzieć dzisiaj.
          W tej chwili są wysuwane roszczenia pod adresem Rep. Czeskiej, dzisiaj z całą
          mocą zostało ono wysunięte. Stan prawny w Rep. Czeskiej ma trochę inny
          charakter niż nasza sytuacja, ale podobna sytuacja wystąpiła na Kresach
          Wschodnich dawnych polskich, z tym że rząd PRL-u postąpił trochę inaczej niż
          rząd RFN, ponieważ rząd polski zrzekł się praw polskich obywateli na kresach
          wschodnich, praw cywilnych. No i niestety sprawa nie jest uregulowana, bo
          biedni nadal czekają na dopełnienie się sprawiedliwości dziejowej. Teraz taka
          pewna jaskółka się ukazała, ponieważ się okazało, że Krajowa Rada jeszcze w
          latach 40-ych ratyfikowała tzw. umowy republikańskie, czy umowę Litewską,
          Białoruską czy Ukraińską, na podstawie to których umów republikańskich rząd
          polski zobowiązywał się do wypłacenia rekompensat osobom przesiedlonym. No i
          teraz sprawa jest w toku, zobaczymy jak to zostanie uregulowane. Jeśli chodzi o
          roszczenia Żydowskie, one zostały wysunięte wobec kilku państw środkowej
          Europy: Węgier, Czech, Słowacji i Polski.
Pełna wersja