dorota_333
19.01.18, 10:22
...wyprowadzona, czyli nowy etap rewolucji w Polsce.
Rekonstrukcja rządu okazała się mniej piarowskim, a bardziej fundamentalnym przedsięwzięciem, niż można się było spodziewać.
Najwięksi szkodnicy (nie wszyscy, Ziobro ma jeszcze coś do zrobienia) - czyli Macierewicz, Szyszko, Waszczykowski i Radziwiłł - zostali odsunięci. Lud pisowski burzy się w obronie Antka, bo jest on filarem sekty smoleńskiej.
Nic to, rewolucja weszła w nowy etap i szambiarze są już niemili widziani. Teraz ma powrócić normalność (tak jak ją Jarek rozumie) i Polska ma wrócić na salony europejskie dzięki charyzmie nowego premiera.
Nagle okazuje się, że minister spraw zagranicznych może być inteligentnym, kulturalnym człowiekiem (niemożliwe!). Władza chce się także wycofać z największych absurdów prawnych, np. nowego prawa łowieckiego.
Obserwujemy, jak stary dowcip o kozie rabina materializuje się na naszych oczach: kozę wyprowadzono z zatłoczonej sutereny i wszyscy powinni być przeszczęśliwi.
No właśnie, czy wszyscy będą przeszczęśliwi. To zależy od dwóch co najmniej rzeczy.
1. Realne problemy pozostały, a nawet zmierzają do kulminacji. Odsunięcie Radziwiłła nie dosypie tych minimum kilku miliardów złotych, które są w systemie ochrony zdrowia pilnie potrzebne, żeby zażegnać jego postępującą zapaść. Bankierska charyzma nowego premiera nie usunie nas z kursu kolizyjnego z Europą.
2. Cała operacja jest skierowana na fundamentalne poprawienie wizerunku rządu. Ciemny lud pisowski nie ma nic do gadania, ale targetem zmian jest szeroko pojęte centrum. Czy wyborca centrowy "kupi" nowy wizerunek, skoro pisowska rewolucja w sądach jest cały czas w toku? I w sytuacji, gdy Kaczyński musi zrealizować zobowiązanie wobec kościoła w kwestii zaostrzenia prawa aborcyjnego? Fundamentalnie przecież nic się w kraju nie zmienia.
Ulica i zagranica zdecyduje, czy pozwoli się oszukać. Ta pierwsza może i pozwoli, druga raczej nie. Kozy już nie ma, ale jesteśmy dalej w suterenie.