dorota_333
18.03.25, 12:10
...z Ukrainą.
Panuje takie przekonanie (również na tym forum), że gospodarka rosyjska jest praktycznie niewrażliwa na koszty prowadzenia wojny. Bo Rosja ma duże zaplecze surowcowe, ciągle udaje jej się eksportować, a Rosjanie są cierpliwi w stopniu niewyczerpanym. I konsumpcja armat zamiast masła nie robi na nich wrażenia.
Jednak aż tak dobrze (dla Rosji) chyba nie jest.
"O tym, że w toczącym wojnę kraju front, przemysł obronny wysysające z rynku zasoby, kadry, pieniądze niszczy branże cywilne, mniej czy bardziej otwarcie mówią przestawiciele ministerstw, Banku Centralnego, a wprost choćby eksperci rządowego ośrodka CMAKP.
Oleg Wjugin, finansista, w przeszłości wiceprezes Banku Centralnego wyliczył, że rząd nie czekając, bo już w tym roku, musi „podjąć decyzję o zmianie polityki budżetowej" i najpóźniej w przyszłym roku „zamrozić" pompowanie pieniędzy w zbrojeniówkę i na potrzeby frontu, czyli de facto o zakończeniu wojny.
W przeciwnym wypadku według eksperta „gospodarka wpadnie w stan niekontrolowanej inflacji, spadku, zniżenia poziomu życia, a wyjść z tego będzie bardzo trudno".
Putin więc wiele czasu nie ma."
wyborcza.pl/7,75399,31775999,rosja-rowniez-potrzebuje-pokoju-putin-nie-ma-duzo-czasu.html
PS. I w tej sytuacji pojawia się - jak rycerz na białym koniu - Donald Trump i wymusza na Ukrainie korzystne dla Rosji zakończenie wojny. Oklaski. Kurtyna.