krzyd
03.07.05, 22:20
Znam, co prawda, poglądy większości obecnych na tym Forum dyskutantów, ale
jednak zapytam: Czy nie żenuje was to polskie jęczenie i żalenie się na
afront Putina w Kaliningradzie?
Jeśli od kilku lat nasi politycy i wszystkie – wszystkie! – media zajmują się
wyłącznie opluwaniem Putina i przypominaniem Rosjanom ich haniebnej
przeszłości, jeśli niedwuznacznie dajemy im do zrozumienia, że są podlejsza
rasą (innych doniesień stamtąd, jak o prostytucji, mafii, korupcji i nędzy
straszliwej – nie uświadczysz) i jeśli w Polsce nawet niejaki Chodorkowski,
który od komsomolskiego watażki w kilka lat doszedł do wielomiliardowego
majątku (a nie jest to Bill Gates) uchodzić ma za uciemiężonego przez reżim
demokratę – więc jeśli tak, to dlaczego się dzisiaj dziwimy i skarżymy
wniebogłosy?
Chirac i Schroeder oraz wielu wielu innych zostali zaproszeni, bo uprawiają
normalną politykę i pilnują swoich interesów, a nie dostaja emocjonalnego
zajoba i poczucia misji cywilizowania Rosji. Więc Niemcy i Francuzi (oraz
wszyscy inni, poza nami) robią i będą robić z Rosjanami interesy, ciągnąć pod
Bałtykiem rury, budować rynki zbytu, a my będziemy zajmować się Jałta,
Katyniem i brakiem demokracji na Zakaukaziu.
A poza tym: jakby Kowalski głośno chodził po mieście i nazywał mnie
złodziejem i bandytą, i jeśli by na dodatek namawiał innych, aby mnie
spałowali, to czy ja bym Kowalskiego zapraszał na swoje rodzinne święto?
Czy ten Kowalski naprawdę chciałby być zaproszony? Aż takie miałby mieć
miedziane czoło?
Pozdrowienia