Dodaj do ulubionych

Kwiatki - czesc 2

    • bush_w_wodzie wykastrowany lew 18.12.07, 10:37
      fakty.interia.pl/ciekawostki/news/grupa-bojowa-ue-wykastrowala-lwa,1028924
      >>
      Nordycka grupa bojowa, jedna z 15 grup szybkiego reagowania UE, do której należą
      Szwecja, Nowergia, Finlandia, Estonia i Irlandia, wykastrowała lwa, którego
      miała w herbie.

      Stało się tak po tym, jak grupa kobiet - żołnierzy grupy bojowej - wściekła się,
      że heraldyczny lew tak nachalnie obnosi się ze swoją męskością.

      <...>
      - Kiedyś - narzeka z goryczą p. Sagerlund - wykastrowanego lwa nadawano w herb
      ludziom, którzy zdradzili Koronę.

      - Wykastrowany lew to niezły symbol europejskiej grupy bojowej - cytuje portal
      "Neatorama" anonimowego amerykańskiego bloggera.

      Kto wie, może to i dobrze, żeby amerykański blogger pozostał anonimowy. Lepiej
      nie naśmiewać się z europejskiej grupy bojowej.
      <<

      hmmm. moze cos w tym jest?
    • klip-klap w pulapki biurokracji wpada i premier 29.12.07, 14:44
      " Miał być sylwester przy wielkim ognisku na sopockiej plaży. Ale - przykra
      sprawa - Donald Tusk musiał z ognia zrezygnować. Powód? Banalny: brak
      pozwolenia. O biurokratycznych przepisach premier dowiedział się od Dziennika. W
      ten sposób gazeta uratowała go od tysiąca złotych mandatu za ogniskową samowolkę.

      "Prywatne plany pana premiera są jego prywatną sprawą" - tak rzeczniczka rządu,
      Agnieszka Liszka, odpowiedziała na nasze pytanie, czy premier ma zezwolenie na
      ognisko na sopockiej plaży, gdzie planuje sylwestra. Nieoficjalnie, ze źródeł w
      Kancelarii Premiera, Dziennik dowiedział się jednak, że Donald Tusk z ogniska w
      końcu zrezygnował. Nie ma bowiem urzędowej zgody na rozpalenie ognia, a że musi
      je mieć, dowiedział się dopiero od nas.

      Swoje szampańskie zamiary Tusk ujawnił dziś rano w telewizji TVN24. Powiedział,
      że wybiera się na plażę w gronie znajomych, by przy ognisku przywitać Nowy Rok.
      Bo nie znosi rautów i bali. Problem w tym, że żyjemy w kraju niezliczonych
      przepisów i biurokracji, z którą rząd Tuska obiecuje walczyć. Jak się okazuje,
      na rozpalenie ognia nad morzem potrzeba specjalnych pozwoleń - właściciela plaży
      i Urzędu Morskiego.

      Sprawdziliśmy:
      - po pierwsze, nikt nie wystąpił z wnioskiem o takie pozwolenie;
      - po drugie, nawet gdyby wystąpił, jest już za późno, by pozwolenie otrzymać
      przed sylwestrem;
      - po trzecie, Urząd Morski z reguły nie wydaje pozwoleń osobom prywatnym, a
      jedynie na specjalne okazje, jak np. na tradycyjną wigilię Jana 24 grudnia.

      Rozpalenie ogniska bez zezwolenia jest karane. Mandat może wynieść nawet 1000 zł. "
      kapitalizm.org/?action=show_article&art_id=3672
    • bush_w_wodzie brak koordynacji... 29.09.08, 09:13

      >>
      Szanowane czasopismo naukowe "Nature" zaliczyło w ostatnim numerze poważną
      wpadkę. Na okładce ostatniego numeru umieszczono połączone zdjęcia Baracka Obamy
      i Johna McCaina. Z kolei z tyłu na okładce czytelnicy mogą zobaczyć reklamę ,
      która wyjątkowo przypomina zdjęcie na czole pisma...


      deser.pl/deser/1,83453,5745272,Kampania_wyborcza_zeszla_na_psy____doslownie_.html
      Władze magazynu są "wstrząśnięte" tym nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności.


      - Nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy aż do wydrukowania tego numeru. Okazuje
      się, że brakuje nam koordynacji pomiędzy działem reklamy i redakcją - powiedział
      przedstawiciel magazynu.
      <<
    • stoje_i_patrze FIRE economy 07.12.08, 11:20
      itulip.com/forums/showthread.php?p=6738#post6738
      feeds.feedburner.com/~r/mybudget360/QePx/~3/475465162/
    • stoje_i_patrze Jak zapobiec kolejnej bance 07.12.08, 19:01
      trzeba zmienic sposob liczenia inflacji:
      articles.moneycentral.msn.com/Investing/JubaksJournal/fake-inflation-numbers-masked-crisis.aspx
    • stoje_i_patrze JPM 20.12.08, 11:51
      www.rp.pl/artykul/61991,237003_JP_Rekin_.html
      JP Rekin
      Danuta Walewska 19-12-2008, ostatnia aktualizacja 19-12-2008 23:54

      Pożera konkurencję bezwzględnie, atakując najsłabsze punkty upatrzonej ofiary.
      Obojętne, czy jest to inny bank, czy finanse kraju, jak ostatnio było z Polską.
      W ten sposób przez dziesięciolecia JP Morgan Chase zbudował imperium bankowe,
      którego aktywa przekraczają dzisiaj bilion dolarów
      Ten pęd do wielkości to spuścizna po założycielu bankowej dynastii. I być może,
      gdyby John Pierpont Morgan żył dzisiaj, reguły czyszczenia amerykańskiej i
      światowej bankowości byłyby znacznie bardziej przejrzyste niż te, które stosuje
      dzisiaj amerykański bank centralny – Fed.

      Jedno jest pewne. Morgan z pewnością łatwiej uporałby się z kryzysem kredytowym,
      jaki nęka światową gospodarkę. Nie był uwikłany politycznie i nie musiał szukać
      posady, bo pracował u siebie. Był natomiast autorytetem, jakich dzisiaj brakuje
      w światowej gospodarce. Kiedy pojawił się na Wall Street, panował tam chaos, w
      którym powstające ośrodki finansowe w kraju walczyły ze sobą, a obyczaje
      panujące przypominały czasy kolonializmu. Kiedy odchodził, zostawił sprawnie
      funkcjonujący świat finansów potrafiący ze sobą współpracować i najszybciej
      rozwijającą się gospodarkę na świecie. Dzisiaj wspomina się go jako bohatera,
      eksperta, bezwględnego rabusia i genialnego finansistę.

      Pionier za biurkiem

      Założycielem dzisiejszego JP Morgan Chase jest urodzony w 1837 roku John
      Pierpont Morgan uznany za pioniera amerykańskiej bankowości. Jego firma odegrała
      kluczową rolę przy powstaniu takich gigantów amerykańskiej gospodarki, jak
      General Electric Company, United States Steel Corporation, General Motors
      Corporation. Wszystko, co robił, miało być wielkie i to nie tylko w przyszłości,
      ale od razu.

      Sam był synem bankiera inwestycyjnego, który operował głównie w Wielkiej
      Brytanii. Wykształcenie odebrał w amerykańskiej kuźni kadr – Bostonie, ale i w
      Niemczech. Praktykował jako księgowy w nowojorskim Duncanie, potem w Sherman and
      Company. W 1867 roku jako 20-latek kursował między londyńskim biurem ojca a USA,
      upychając na siłę amerykańskie obligacje brytyjskim bankierom. Obligacje te były
      obciążone znacznie wyższym ryzykiem, niż podobne papiery emitowane przez rządy
      europejskie, tyle że Morgan był znacznie bardziej przedsiębiorczy niż urzędnicy
      Starego Kontynentu.

      Dziesięć lat później został partnerem w Drexel, Morgan and Company. Po 30 latach
      z nazwy zniknął Drexel, a firma przeorganizowała się i zmieniła nazwę na JP
      Morgan and Company, jednocześnie stając się jednym z najpotężniejszych banków
      inwestycyjnych na świecie. To Morgan sfinansował fuzję Federal Steel Company i
      Carnegie Steel, aby mogła powstać US Steel Corp. Zaś dzięki bliskim kontaktom z
      brytyjską bankowością dostarczał stałego dopływu kapitału, napędzając rozwój
      amerykańskiej gospodarki.

      Taki układ zapewnił mu miejsce w radach nadzorczych i zarządach firm, którymi i
      tak kierowałby z zewnątrz. W zasięgu władzy Morgana znalazły się także
      amerykańskie koleje, bo stal trzeba było gdzieś dobrze sprzedać. Na samym
      początku tego wieku kontrolował 8 tys. kilometrów szlaków komunikacyjnych.
      Potęga amerykańskiego rolnictwa rozpoczęła się od stworzenia przez Morgana
      spółki International Harvester (dzisiaj Navistar International). A wszystkie
      firmy Morgana łącznie doprowadziły do ogromnego skoku technologicznego w
      gospodarce USA.

      Sukcesy Morgana i jego władza, która była znacznie bardziej rozległa niż
      finansowa wartość imperium, pobudziły do działania innych gigantów finansjery w
      USA, którzy doszli do wniosku, że jedynym sposobem na sprostanie konkurencji
      będzie tworzenie gigantycznych korporacji, a najlepiej wręcz monopoli. To
      dlatego właśnie John D. Rockefeller stworzył giganta energetycznego Standard Oil
      Company, który wprowadził nieco porządku w tym wówczas chaotycznym sektorze.

      Jednakże mało kto miał wówczas tak szeroki dostęp do kapitału jak Morgan. Inni
      przemysłowcy nie mieli więc innego wyjścia, jak sprzymierzyć się z nim lub też
      wpaść w sidła innych bankierów z pełni funkcjonującej już Wall Street.
      Poszukiwanie kapitału ciągnęło przemysł do Nowego Jorku. To dlatego pojawili się
      tam „król mięsa” Philip Armour czy „car kolei” Collis Huntington. W końcu lat
      90. XIX wieku, aby przetrwać i się rozwijać, musieli być blisko wielkich domów
      inwestycyjnych.

      Noc w bibliotece

      Pod koniec życia Morgan skupił się już wyłącznie na bankowości i
      ubezpieczeniach, wiedząc, że taka działalność daje mu największą niezależność.
      Przed śmiercią zdążył jeszcze uporać się z kryzysem finansowym, w gruncie rzeczy
      bardzo podobnym do obecnego.

      W marcu 1907 kursy akcji na giełdzie w Nowym Jorku zaczęły gwałtownie spadać.
      Doszło do panicznej wyprzedaży, ale rynek po korekcie się ustabilizował. Tyle że
      na krótko, dając sygnał światowi finansów, że w gospodarce coś jest nie tak.

      Pod koniec września JP Morgan się zorientował, że lata rozbuchanego rozwoju
      gospodarczego finansowanego ryzykownymi kredytami i przy kiepskim zrozumieniu
      bankowości inwestycyjnej doprowadziły do sytuacji, kiedy na rynku jest zbyt mało
      pieniędzy, aby zaspokoić popyt wszystkich chętnych. W październiku, gdy kryzys
      był już ewidentny, administracja się przestraszyła, że kraj wziął zbyt wysoki
      kredyt na finansowanie rozwoju, i zaczęła wywierać naciski na świat finansów.

      Bankierzy z Wall Street wysłali wówczas Morgana do Białego Domu. Po powrocie z
      Waszyngtonu 70-letni wówczas bankier zaprosił do siebie na kolację najbardziej
      liczących się kolegów i konkurentów z Wall Street i przetrzymał ich w zamknięciu
      w swojej obszernej bibliotece. Polecił wyłożenie na stół bilansów banków i całe
      towarzystwo, odpalając jedno cygaro (naturalnie Havany) od drugiego, nawzajem
      przeprowadzało analizy finansów konkurencji.

      Nad ranem Morgan z bezwzględnością człowieka sukcesu, nie mówiąc, że nad
      pozostałymi górował również wzrostem i sylwetką zapaśnika, powiedział, które
      banki mają zbankrutować, a które przetrwają, otrzymując przy tym wsparcie
      finansowe tak od pozostałych, jak i od władz amerykańskich. Wielka panika 1907
      roku zdążyła jednak załamać giełdę nowojorską, rynek złota i obligacji, niemal
      doprowadzając do upadłości New York City, rujnując szereg banków i funduszy
      powierniczych. Ceny akcji spadły o ponad połowę.

      Kiedy jednak do akcji wszedł Morgan i zmusił zdrowe banki do pożyczania
      pieniędzy, rynek odżył. W tym działaniu był znacznie bardziej efektywny niż
      obecny sekretarz skarbu Henry Paulson i prezes Rezerwy Federalnej Ben Bernanke
      razem wzięci. Wówczas gospodarka odbiła niemal natychmiast.

      Ile trupów w tych szafach

      Tyle że wtedy w bibliotece nestora rodu każdy z bankierów potrafił doskonale
      zrozumieć księgi banku kolegi. Dzisiaj instrumenty finansowe, jakimi się
      posługuje światowa bankowość, są tak skomplikowane, że nawet najlepsze banki
      inwestycyjne, mimo że od wybuchu kryzysu na rynku nieruchomości w USA upłynął
      już rok, nadal odkrywają „trupy w szafie”. JP Morgan i jego współpracownicy
      mieli wówczas dostęp do bilansów wszystkich innych banków, bo byli na tym rynku
      niekwestionowanym autorytetem. Dlatego Morgan był w stanie odtworzyć prawdziwy
      ich stan.

      Dzisiaj takie otwarcie jest nie do pomyślenia i to pomimo obowiązku
      sprawozdawczości, który wszyscy muszą wypełniać, pozornie na rynku jest
      dostępnych znacznie więcej informacji, niż było to kiedyś. Nie mówiąc już o
      technikach ich przesyłania. Wówczas był to ołówek, papier, poczta. Dzisiaj banki
      posiadają najlepsze systemy informatyczne, a mimo to nadal nie wiadomo, ile tak
      naprawdę mają złych długów, które nigdy nie zostaną spłacone.

      John Pierpont Morgan zmarł w Rzymie w 1913 roku. Był bardzo bogatym człowiekiem,
      jego kolekcja bezcennych obrazów dała praktycznie początek Metropolit
      • stoje_i_patrze Re: JPM 2 20.12.08, 11:52
        Wraz z nim odszedł mit bankowego guru, bo ani na Wall Street, ani w londyńskim
        City nie pojawiła się osobowość jego formatu. Wpływami nie dorównuje mu nawet
        inwestycyjny geniusz Warren Buffett.

        Polska zamiast Węgier

        Mam nadzieję, że to nie my – miał powiedzieć Cezary Stypułkowski, szef JP Morgan
        Polska, kiedy na rynku w październiku pojawiły się informacje pochodzące z
        jednego z czołowych banków inwestycyjnych o wielkim zagrożeniu dla polskiej
        gospodarki. Okazało się jednak, że autorem najczarniejszych prognoz dla polskiej
        gospodarki oraz opinii, że to złoty, a nie forint, miał być walutą najbardziej
        zagrożoną, jest właśnie obecny w naszym kraju od 20 lat JP Morgan.

        Pomimo że to Węgry zaczynały wówczas negocjować z Międzynarodowym Funduszem
        Walutowym pakiet pomocowy dla swojej gospodarki. Uznano również, że Polska jest
        jednym z krajów, które praktycznie już powinny ustawić się w kolejce po
        zagraniczną pomoc finansową. Zaś kiedy Węgry uzyskały wsparcie w wysokości
        jednej czwartej swojego PKB, a Ukrainie zagwarantowano wypłatę 14 mld dolarów,
        nagle na rynku pojawiły się opinie, że kasa Funduszu może okazać się zbyt
        szczupła, aby wystarczyło tam środków dla Polski.

        – To wszystko jest kuriozalne, bardzo dziwne – powiedział wtedy „Rz” Christoph
        Rosenberg, dyrektor MFW na nasz region. Podkreślił, że wówczas prognoza wzrostu
        PKB dla Polski to nadal 3,8 proc. PKB, a nie 1,5 jak utrzymywał JP Morgan. – Ale
        dzisiaj tak naprawdę nikt nie jest w stanie przewidzieć, jak potoczą się
        wydarzenia – tłumaczył zmęczony negocjacjami w Budapeszcie Rosenberg. Kryzys,
        jaki wtedy rozlał się z Wall Street na rynki światowe, był początkowo wyłącznie
        załamaniem rynków kredytowych i wydawało się, że gigantyczny 700-miliardowy
        pakiet finansowy stworzony przez administrację USA nie dopuści, aby napięcia z
        rynku finansowego rozlały się na realną gospodarkę.

        Bank jednak pozostał przy swoich prognozach, uznając, że polskie rezerwy
        walutowe w stosunku do krótkoterminowego zadłużenia zagranicznego są
        niebezpiecznie niskie, doprowadzając tym między innymi do drastycznego spadku
        kursu złotego. Ten raport został uznany za nieprofesjonalny i nieuczciwy, który
        ma na celu osłabienie złotego.

        Odbicie kota czy spekulacja

        Wątpliwości co do intencji banku jeszcze bardziej wzrosły, kiedy się okazało, że
        po równie drastycznym spadku cen akcji na warszawskiej Giełdzie Papierów
        Wartościowych nagle pod koniec dnia kursy akcji zaczęły rosnąć, kończąc dzień
        5-procentowym wzrostem po wielodniowych głębokich spadkach. Analitycy określi to
        wówczas „odbiciem zdechłego kota” (zgodnie z giełdowym powiedzeniem, „że rzucony
        z wysoka nawet zdechły kot odbije do góry”wink, ale okazało się, że akcje spółek
        wliczanych do WIG20 za kwotę 130 mln złotych kupował tuż przed zamknięciem
        handlu jeden inwestor, który robił to na polecenie JP Morgan Securities.
        Transakcje odbyły się tak późno, że żaden inny gracz nie mógł skorzystać na
        wzroście cen. Jednocześnie JP Morgan zajął pozycję na rynku transakcji forward,
        którego wartość jest szacowana na podstawie kursów bieżących, co pozwoliło mu na
        osiągnięcie liczącego się zysku.

        Te wszystkie wydarzenia tak zaniepokoiły Komisję Nadzoru Finansowego, że
        wszczęła dochodzenie, czy w całej sprawie nie doszło do manipulacji. Dzisiaj
        sprawą JP Morgan w Polsce zajmuje się już prokurator, a przedstawiciele banku
        tłumaczyli, że nie robią nic niezgodnego z prawem.

        Zdaniem polskich analityków giełdowych takie transakcje nie są przestępstwem na
        dojrzałych rynkach kapitałowych i są zgodne z dyrektywami unijnymi. Tyle że w
        Polsce regulacje są znacznie ostrzejsze, a zysk JP Morgan na polskich
        transakcjach jest oceniany na ok. 6 mln złotych.

        Można to nazwać pechem tego banku w Polsce, ale wkrótce potem doszło do potężnej
        kompromitacji, kiedy 11 grudnia nagle pojawiła się prognoza banku przewidująca
        kurs euro w Polsce na koniec 2009 roku na poziomie 2,81 złotego. Raport, po
        osłupieniu, w jakie wprowadził rynek, został wycofany i pojawiło się
        wyjaśnienie, że pomylono w nim waluty. – Dane o kursie euro w rzeczywistości
        dotyczą dolara – wyjaśnił szef działu komunikacji JP Morgan David Wells.

        Konkurenta tanio przejmę

        JP Morgan zawsze był bezwzględny w tym, co robił. Konkurencja z Wall Street
        oskarża go o doprowadzenie do upadku banku Lehman Brothers. Uznano, że
        ostateczne kłopoty jednej z legend amerykańskiej bankowości i moment „odpalenia”
        obecnego kryzysu wiążą się z zamrożeniem przez JP Morgan 17 mld dolarów w
        gotówce w obligacjach, jakie posiadał Lehman w piątek 12 września. Lehman upadł
        w sobotę 13 września, a w poniedziałek potoczyła się lawina upadłości, gotówka
        zaś w mgnieniu oka wyparowała z rynków kredytowych. W sprawie tej upadłości
        toczy się dochodzenie prokuratorskie, a odszkodowania domagają się banki ze
        wszystkich kontynentów.

        JP Morgan Chase od roku 1991 połknął cztery największe i najstarsze instytucje
        finansowe z Wall Street: Chase Manhattan Bank, Chemical Bank i Manufacturer
        Hanover Bank, w 2004 połączył się z Bank One, a fuzja o wartości 58 mld dolarów
        pozostaje rekordem na rynku. W tym czasie nastała era prezesa Jamie’ego Dimona,
        który został wcześniej usunięty z Citigroup przez Sanforda I. Weilla. Dimon
        został prezesem Bank One, a po fuzji prezesem JP Morgan Chase. I mimo że
        odziedziczył bank, który już był wielkim konglomeratem instytucji finansowych,
        bardzo ostrożnie podchodził do kolejnych połączeń.

        Aż nadarzyła się w tym roku wyjątkowa okazja. „Ktoś” doprowadził do znacznego
        obniżenia kursu Bear Stearns w marcu 2008 roku. „Cudem” pojawił się zbawca – JP
        Morgan, który za pieniądze podatników, bo pożyczone od Rezerwy Federalnej 55 mld
        dolarów, kupił upadającego konkurenta. Transakcja przeprowadzona przy
        wykorzystaniu „lewarowania finansowego” do złudzenia przypominała przejęcie
        przez Johna Pierponta Carnegie’ego Steela i stworzenie US Steel. Dimon także
        wyszedł z tej transakcji jako zwycięzca – dostał pieniądze, podatnicy pozostali
        z ryzykiem, jakim jest obciążona ich pożyczka.

        Podobną taktykę zastosował wobec banku depozytowego Washington Mutual (Wa-Mu),
        który przejął jesienią tego roku. Z jednym wyjątkiem – tam klientami nie były
        banki, czyli konkurencja, ale prywatni ludzie. To dlatego Dimon, starając się
        poprawić wizerunek bezwzględnego bankiera, rzucił trochę kredytów, powstrzymał
        przejmowanie nieruchomości przez wierzyciela, kiedy rynek rzeczywiście się
        załamał i uratował od bankructwa 650 tysięcy właścicieli domów. Na rynku uznano,
        że musiał to zrobić, bo taki był rachunek, jaki Departament Skarbu i Fed
        wystawiły Dimonowi za zgodę i pomoc w przejęciu Bear Sternsa i Wa-Mu. Ale Dimon
        i na tym zarobił, bo powstrzymał spadek kursu akcji JP Morgan, czego nie udało
        się na przykład Citigroup.

        Stołek przeszedł koło nosa

        Głośnych wątpliwych transakcji w wykonaniu JP Morgan było wiele więcej.
        Mechanizm zawsze taki sam: rozprzestrzenianie nieprawdziwych negatywnych
        informacji i korzystna dla JP Morgan transakcja finansowa.

        Jesienią tego roku na biurko Dimona zaczęły napływać listy z pogróżkami.
        OKRADŁEŚ Z PIENIĘDZY DZIESIĄTKI TYSIĘCY LUDZI. PRZYSZEDŁ CZAS ZAPŁATY! – napisał
        jeden z nadawców, a tekst roił się od błędów ortograficznych. W innym liście
        zawierającym ostrzeżenie: TO, CO WŁAŚNIE WDYCHASZ, SPOWODUJE, ŻE UMRZESZ W CIĄGU
        10 DNI!, znajdował się biały proszek. Nie wiadomo, czy Dimon przeczytał
        którykolwiek z tych listów ani czy proszek rzeczywiście był trucizną, w każdym
        razie otrzymał silniejszą ochronę. Niemniej jednak to właśnie Dimon uważany jest
        dzisiaj w swoim środowisku za człowieka, który w największej mierze przyczynił
        się do złagodzenia obecnego kryzysu.

        JP Morgan praktycznie nie był zaangażowany w kredyty wysokiego ryzyka na
        amerykańskim rynku nieruchomości (
      • stoje_i_patrze Re: JPM 3 ost 20.12.08, 11:53
        Amerykański „Fortune” cytował Jamie’ego Dimona, który miał wówczas powiedzieć:
        „Natychmiast musimy się pozbyć tego produktu. Z tego jeszcze będzie wielki
        smród”. To polecenie zapamiętali jego pracownicy przez następne lata. Kiedy
        jakieś obligacje wydawały im się zbytnio związane z subprime, po prostu
        pozbywali się ich jak najszybciej.

        Dimon miał jednak nadzieję, że historia zatoczy koło i zostanie wynagrodzony za
        swoją inicjatywę podczas obecnego kryzysu, a prezydent elekt Barack Obama
        mianuje go sekretarzem skarbu, czyli da kluczowe obecnie stanowisko w
        zarządzaniu gospodarką. Tak się nie stało. Nowa administracja negatywnie oceniła
        pazerność JP Morgan i rolę jego szefa w finansowym zamęcie na rynku. Sekretarzem
        skarbu zostanie kto inny.

        Natomiast światowi finansów pozostała do zapamiętania jedna reguła, która się
        sprawdziła w poprzednich kryzysach: zanim nowe ceny akcji, obligacji, walut nie
        zostaną trwale ustanowione, a panika kredytowa nie opadnie, instytucje finansowe
        pozostaną niewzruszone wydarzeniami na rynku.

        I im wcześniej zostaną ustalone nowe ceny, tym prędzej rozpocznie się odbudowa
        gospodarki. Nie pomogą w tym żadne pakiety pomocowe na świecie. Bo gospodarcza
        odnowa jak zwykle musi się rozpocząć w Ameryce.
        Rzeczpospolita
    • vice_versa Re: Kwiatki - czesc 2 16.01.09, 04:09
      Strona agencji informacyjnej International News Network:
      www.innworldreport.net/inn/
    • robisc Durczok 17.02.09, 20:05
      www.metacafe.com/tags/durczok/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka