dzapallo
03.12.12, 21:06
przyjemniaczek, pieszczoszek salonu
Amy
Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę z ww. faktu. Pod koniec ubiegłego wieku reżyser Robert Gliński prowadził wytężoną pracę nad filmem o zbrodni katyńskiej - było gotowe dokładnie wszystko, film miał mieć tytuł "Las" i niemal rozpoczęto zdjęcia. Jednakże Andrzej Wajda interweniował - ok. 2000 roku oświadczył twórcom "Lasu", że temat Katynia jest zarezerwowany dla niego i że nie znajdą pieniędzy na realizację własnego filmu, ponieważ ON UŻYJE SWOJEGO AUTORYTETU, aby brakło finansowania.
I, moi Drodzy... tak też się stało! Jeśli o tym nie wiedzieliście, to też zapewne dzięki przemożnym wpływom A.W. na merdia - ale oto macie okazję. Na informację natrafiłam przypadkowo, czytając archiwalny wywiad z Glińskim z 2000 roku ( niniwa2.cba.pl/glinski.html ), w którym reżyser z klasą i rzetelnie opowiada o tym, jak to został wyrolowany... Wywiad jest interesujący, sam "incydent" podłości i małości Wajdy - nader symptomatyczny i, oczywiście, wart upowszechniania...
Ciekawsze fragmenty:
Dwa i pół roku temu w rozmowie ze Stopklatką Robert Gliński wypowiadał się entuzjastycznie na temat scenariusza Cezarego Harasimowicza pt. "Las". Prace nad filmem, opowiadającym o zbrodni katyńskiej, rozpocząć się miały we wrześniu 1999 roku. (...) Zdaniem Roberta Glińskiego cała sprawa rozbiła się o Andrzeja Wajdę, który wykorzystując swój autorytet, zablokował prace nad filmem. Andrzej Wajda nie chciał z nami rozmawiać na ten temat, za to bardzo chętnie o całej sprawie opowiada Robert Gliński, który poświęcił temu projektowi dwa lata swojego życia.
Robert Gliński: Produkcja nie rozpoczęła się w takim sensie, że nie ruszyły zdjęcia, ale zaczął się tzw. okres przygotowawczy. Była już między innymi wyznaczona grupa produkcyjna Kajetana Frykowskiego ("Ogniem i mieczem", "Quo Vadis" - przyp. red.), którą zaangażował sam Rywin. Zaczęliśmy angażować aktorów, była już w większości skompletowana ekipa realizacyjna, był harmonogram zdjęć. Według niego zdjęcia miały rozpocząć się we wrześniu 1999 roku. Prowadziliśmy również rozmowy z kaskaderami. Nagle któregoś dnia, to było na wiosnę ubiegłego roku, Rywin zaprosił mnie i Frykowskiego do swojego gabinetu i oświadczył, że nie będziemy robić tego filmu, ponieważ Andrzej Wajda zamierza robić film o Katyniu. Co więcej, Wajda uważa, iż tylko on powinien zrobić taki film, a jeśli tak jest w rzeczywistości, to nie będziemy w stanie zdobyć pieniędzy na tę produkcję, ponieważ sprzeciw Wajdy podparty jego wielkim autorytetem sprawi, że stanie się to bardzo trudne.
[I na koniec uwaga ode mnie: nie wiem, jaka byłaby ideowa wymowa "Lasu" Glińskiego, ale wiem jedno: byłby to film na wysokim poziomie (jak wszystkie Glińskiego), a nie kolejny tendencyjny gniot, którego wartość opiera się jedynie na ważnym temacie (jak wszystkie filmy wajdowe)].