beka.smiechu-w.sali.obok
25.11.09, 13:28
Tematowe podejscie jest na tym forum powszechne. Zabawa w chowanego albo w
polowanie. Zamiast rozmowy i sluchania, udowadnianie.
Po co?
Od kilku dni na kilku watkach toczy sie debata ze mna w roli glownej, o czym
juz obok wspomnialem, ale podkresle- p.t. udowodnij, ze nie jestes wielbladem.
Przedstawia sie naginane fakty albo przeklamania albo wyciaga z kontekstu albo
zapomina o oczywistosciach. Naginanie i przeklamywanie- swoja droga juz
powinno byc ostrzezeniem, bo skoro stosuje sie przeklamane haki, to znaczy ze
prawdziwych moze brakowac.
Czy to przeklamanie, czy naciaganie czy "ustawianie" interpretacji, na to samo
wychodzi- mowi sie nieprawde w celu udowodnienia czegos. (trawestujac kogos
tutaj- mowi sie cos komus co nie jest tak jak mialoby byc a ktos inny potem
wyciaga inne wnioski).
To nie jest trzezwe zachowanie, to nie budzi zaufania.
Poza tym wymaganie, by moje czy kogokolwiek 1200 postow na forum w kazdym calu
sie ze soba w 100% zgadzalo- to nonsens.
Jest cos takiego jak umiar, jak zdrowy rozsadek.
Jednego dnia czuje sie samotny bo nie ma przy mnie kobiety i nie chce mi sie
nic, nawet z nikim gadac ani spotykac i o tym pisze. Tydzien pozniej w innej
dyskusji ktos mi zarzuca, ze nikt mnie lubi- ujmijmy to trywialnie, albo ze
"obiektywnie" jestem psychicznie chory. Wiec pisze, ze ktos kto mnie nie zna
spoza forum niech se oszczedzi takich diagnoz, bo mam znajomych i przyjaciol
od lat i ajkos wiekszosc mnie ceni, szanuje, a to ich przez 15 czy 20 lat
utrzymalem o czyms tez swiadczy (ciekawe ilu przyjaciol od dziecinstwa maja
panstwo w AA najglosniejsi, pewnie zadnego, wsyzsyc kumple z aA).
No i Ela uwaza, ze "zlapala mnie" na klamstwie.
Udowadnianie ze nie jest eie wielbladem- to sie dziej i tyle.
A po co to nie mam pojecia.