beka.smiechu-w.sali.obok
12.02.10, 10:20
Okej, doszlismy tutaj (tzn niektorzy doszl) do wniosku, ze ilosc trzezwych dni
to probierz trzezwosci, doskonalosci, madrosci.
Uczymy sie od tych, co sa trzezwi juz dlugo, im dluzej trzezwy tym wieksza
inspiracja.
I ok, to jest jedna strona medalu.
Nie chce z tym dyskutowac,chce pokazac inna.
Otoz, co z tym, ile ktos pil? Przykladowo, wezmy dwie osoby.
Jedna to kobieta lat 50, ktora zaczela pic po rozwodzie, w wieku lat 47, w
wieku lat 49 trafila na terapie i przestala. Ma rok trzezwosci.
Druga to kobieta lat 50, ktora zaczela pic w wieku lat 10 i w wieku lat 40
przestala. Ma 10 lat trzezwosci.
Kobieta 1 ma rok trzezwosci, pila dwa lata. Rok trzezwosci po piciu. Ale 47
przed.Lacznie 48
Koieta 2 ma 10 lat trzezwosci. Ale zaczela jak miala 10. Czyli lacznie ma
trzezwosci lat 20 (10 od kolyski i 10 od zaprzestania).
Tutaj 48 a tutaj 20.
Ale nie, formalnie, pierwsza ma rok a druga dziesiec.
Kto tutaj jest bardziej trzezwy?
Oczywiscie druga, bo ma 10.
Nie chce tutaj kwestionowac tego, ze dluzsza trzezwosc po picu jest lepsza niz
krotka. Ale jest druga strona medalu.
Pisze to ku uwadze pyszalkow, ktorzy chwala sie numerami, chwala sie stazem i
mysla, ze z racji tegoz ktos ma ich calowac po stopach.
Niech wiec pokaza tez ten drugi numer.
p.s. wiem, ze im dluzej sie pilo, tym wieksza trudnosc w wyjsciu z nalogu, nie
przecze. Czapka z glowy. Ale mowimy o tym, ze ktos osiagnal sukces wychodzac z
nalogu, czy tez ze ktos roscic sobie prawa do madralowania?