Dodaj do ulubionych

Jak i jakie potrzeby zaspakaja brak alkoholu

13.12.10, 12:49
Proponuję poczytać tutaj:
To nie był mój pomysł, więc co?
jak również zachęcam do dyskusji, bo w momencie dna, bez względu na to jakimi byliśmy ludźmi wszyscy jesteśmy w potwornym położeniu i od miłości naszych bliskich w znacznej mierze zależy jak się z tego położenia uwalniamy. W dnie wszyscy jesteśmy pełnymi alkoholikami/czkami - wiemy, że dalsze picie może nas uśmiercić, tak samo jak brak alkoholu - tylko potem gdy trochę ochłoniemy i zobaczymy, że najprościej jest przestać pić nasze drogi rozchodzą się w bardzo rożne rewiry.
Obserwuj wątek
    • elfkabezhaltera Coś podobnego już słyszałem ... 13.12.10, 13:00
      ela_102 napisała:

      > Proponuję poczytać tutaj:
      > To nie
      > był mój pomysł, więc co?

      > jak również zachęcam do dyskusji, bo w momencie dna, bez względu na to jakimi b
      > yliśmy ludźmi wszyscy jesteśmy w potwornym położeniu i od miłości naszych blisk
      > ich w znacznej mierze zależy jak się z tego położenia uwalniamy. W dnie wszyscy
      > jesteśmy pełnymi alkoholikami/czkami - wiemy, że dalsze picie może nas uśmierc
      > ić, tak samo jak brak alkoholu - tylko potem gdy trochę ochłoniemy i zobaczymy,
      > że najprościej jest przestać pić nasze drogi rozchodzą się w bardzo rożne rewi
      > ry.

      Coś bardzo podobnego usłyszałem na odwyku od terapeutki - chlanie psychicznie/umysłowo upadabnia, w uproszczeniu -> "każdy alkoholik/czka jest taki/a sam/a" - zaś w miare trzeźwienia odzyskujemy indywidualność ...
      • ela_102 Re: Coś podobnego już słyszałem ... 14.12.10, 07:58
        Bardzo ciekawym zjawiskiem, jest to, że osoby, które wykazują pewną awersję do leczenia, czy to terapii czy też AA dopatrują się w odzyskiwaniu tej indywidualności, prania mózgu i wycinania wszystkich na jedną sztampę. Choć jedyne co nas łączy, to mówienie o wychodzeniu z alkoholizmu, swoich zadziwieniach i odkryciach. Przecież życie to znacznie więcej aspektów, jednak na forach alkoholowych rzadko je dyskutujemy. Jednak takim wydaje się, że albo nie mamy innego życia, albo je markujemy, wymyślamy, gdy już pochwalimy się swoim dobrostanem.
        • aaugustw Re: Coś podobnego już słyszałem ... 14.12.10, 09:40
          ela_102 napisała:
          > Bardzo ciekawym zjawiskiem, jest to, że osoby, które wykazują pewną awersję do
          > leczenia, czy to terapii czy też AA dopatrują się w odzyskiwaniu tej indywidual
          > ności, prania mózgu i wycinania wszystkich na jedną sztampę. Choć jedyne co nas
          > łączy, to mówienie o wychodzeniu z alkoholizmu, swoich zadziwieniach i odkryci
          > ach. Przecież życie to znacznie więcej aspektów...
          ___________________________________________.
          No wlasnie... - Dzisiaj przeczytalem cos takiego fajnego, (cyt):
          "Uczestnicy wspolnoty AA powiedza ci, ze kiedy teraz spogladaja wstecz , to
          widza jasno, ze stracili kontrole nad soba na dlugo przedtem, zanim sie
          przyznali. Kazdy z nas przezywal te same chwile, kiedy to nie moglismy
          przyznac sie do tego, ze jestesmy alkoholikami. Wymaga to wielu upokorzen, aby sie wreszcie o tym przekonac. Ale jedno jest pewne: wszyscy wiemy z
          doswiadczenia, ze kiedy przyjdzie do serwowania wydarzen alkohol nie ma z
          tym nic wspolnego."
          Pozdrawiam:
          A...
    • boja55 Re: Jak i jakie potrzeby zaspakaja brak alkoholu 14.12.10, 11:59
      Elu bardzo Ci dziękuję,piszę na gorąco,przeczytałem pięć stron i autentycznie czułem się jak na mitingu spikerskim.Musiałem przerwać,bo wróciło moje życie z okresu kiedy piłem.To co piszesz daje wiarę i nadzieje innym którzy rozpoczynają nową drogę,że można żyć bez alkoholu.Dla mnie jesteś WIELKA,raz jeszcze dziękuję
      • deoand Re: Jak i jakie potrzeby zaspakaja brak alkoholu 14.12.10, 12:20
        Brak alkoholu nie zaspakaja żadnych potrzeb tak jak i brak seksu - jest tylko smutną koniecznością życiową wtedy gdy masz juz z górki a w młodości było za duzo tego i tamtego !!!!
        • ela_102 Re: Jak i jakie potrzeby zaspakaja brak alkoholu 14.12.10, 12:34
          Brak alkoholu nie zaspakaja żadnych potrzeb tak jak i brak seksu

          Mylisz się deo, jak prawie zawsze zresztą ;-) rozumiem jednak, że ty pustkę po pewnych "brakach" wypełniasz potrzebą prowokacji. Zdecydowanie chodzi mi o inspirację do lepszego wypełniania tej pustki i wielu alkoholikom udaje się to wzorowo. Jeżeli czegoś ubywa może przybyć w to miejsce coś innego, i tylko od nas zależy co to będzie.
          Ludzie duchowni ślubujący celibat, i trzymający się niego, czas, który inni wypełniają organizowaniem sobie coraz to nowych doznać erotycznych wypełniają w zupełnie inny sposób, nic na tym nie tracąc, a nawet zyskując. Choć to raczej marny przykład. Ja wyrzekłam się alkoholu z powodu pewnego przymusu i silnej motywacji do innego życia, oni robią to z powodów zgoła dla zwykłych śmiertelników nie zrozumiałych.
        • pierzchnia Re: Jak i jakie potrzeby zaspakaja brak alkoholu 14.12.10, 12:58
          Brak alkoholu zaspakaja u mnie dobre samopoczucie.

          PS
          Wszystko jest lepsze od roboty.
      • ela_102 Re: Jak i jakie potrzeby zaspakaja brak alkoholu 14.12.10, 12:41
        Boja dzięki za dobre słowo, już nawet takie potrafię przyjąć :-))))))
        Taką umiejętność ukształtował we mnie brak alkoholu ;-)
        • deoand Re: Jak i jakie potrzeby zaspakaja brak alkoholu 14.12.10, 14:01
          Ela - zapamiętaj sobie do końca dni swoich albo do końca trzeźwości swojej , że ja sie NIGDY NIE MYLĘ jeśli chodzi o alkoholików wszelakiej maści - aowskiej czy nie !!!

          Pytanie jest generalnie źle postawione to nie brak alkoholu zaspakaja jakiekolwiek potrzeby kogokolwiek tylko i to by było logiczne - jak zaspakajasz pustke w życiu spowodowaną brakiem alkoholu ? - tu może być wiele sposobów .

          Pierzchnia jak może brak alkoholu poprawiać samopoczucie skoro alkohol zostal wymyslony głównie po to aby właśnie poprawiać samopoczucie ???

          Brak alkoholu może tylko pogarszać samopoczucie gdy akurat nieopatrznie poszedłem sobie do basenyu w hotelu w Sharmie gdzie barman każdemu kto chciał rozlewał drinki a ja - NIE !!!
          Dałem sobie rade i z tym nawet ale nie pajacuje mowiąc jak mi dobrze było !!!
          • aaugustw Re: Jak i jakie potrzeby zaspakaja brak alkoholu 14.12.10, 14:10
            deoand napisał:
            > ... poszedłem sobie do basenyu w hotelu w Sharmie gdzie barman każdemu kto chciał rozlewał drinki a ja - NIE !!!
            > Dałem sobie rade i z tym nawet ale nie pajacuje mowiąc jak mi dobrze było !!!
            ____________________________________________________.
            Ty byles tylko Sharmie, a ja bylem juz w Piekle, tam przekroczylem
            ludzka granice normalnego zycia, wiec dzisiaj kazdy niewypity drink
            i kazda nie wypita kropla alkoholu sprawia mi szalona radosc w tym
            Niebie, w ktory sie teraz znajduje. Ale skad Ty mozesz to wiedziec,
            skoro byles dopiero w Sharmie...!
            A... ;-)
            • ela_102 Re: Jak i jakie potrzeby zaspakaja brak alkoholu 14.12.10, 14:16
              Deo możesz być pewny, że zapamiętam do końca dni swoich, jak to Tobie się wydaje, że jesteś nieomylny, spoko, nie udowadniaj mi tego za każdym razem. Lepiej zrobisz jak zapamiętasz, że ja o tym pamiętam, oszczędzimy sobie w ten sposób bezowocnego zapełniania pustki po Twoim seksie ;-)

              Brak alkoholu może tylko pogarszać samopoczucie

              No i właśnie, najsmutniejsze jest życie ludzi, którzy tak podchodzą do strat.
              • deoand Re: Jak i jakie potrzeby zaspakaja brak alkoholu 14.12.10, 14:20
                zapełniania pustki po Twoim seksie ;-)

                Eeeee spoko spoko jeszcze mogę !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                • ela_102 Re: Jak i jakie potrzeby zaspakaja brak alkoholu 14.12.10, 14:25
                  To radosna nowina :-) choć niesprawdzalna ;-)
            • deoand Re: Jak i jakie potrzeby zaspakaja brak alkoholu 14.12.10, 14:17
              Ty byles tylko Sharmie, a ja bylem juz w Piekle

              No to fakt - ja tam dziekuję Bogu , że byłem w Sharmie a nie w Piekle

              widac każdy dziękuje za cos innego .
              • ela_102 Re: Jak i jakie potrzeby zaspakaja brak alkoholu 14.12.10, 14:22
                ja tam dziekuję Bogu , że byłem w Sharmie a nie w Piekle
                Deo? a cóż to wspólnego ma Bóg z Twoim byciem tu czy tam?
                Czyżbyś był pozbawiony Wolnej Woli ?
                • aaugustw Re: Jak i jakie potrzeby zaspakaja brak alkoholu 14.12.10, 14:36
                  ela_102 napisała:

                  > ja tam dziekuję Bogu , że byłem w Sharmie a nie w Piekle
                  > Deo? a cóż to wspólnego ma Bóg z Twoim byciem tu czy tam?
                  > Czyżbyś był pozbawiony Wolnej Woli ?
                  _____________________.
                  I znowu go "zlapalas"...! ;-)
                  A...
              • aaugustw Re: Jak i jakie potrzeby zaspakaja brak alkoholu 14.12.10, 14:35
                deoand napisał:

                (A...):
                > Ty byles tylko Sharmie, a ja bylem juz w Piekle
                - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                > No to fakt - ja tam dziekuję Bogu , że byłem w Sharmie a nie w Piekle
                > widac każdy dziękuje za cos innego .
                _______________________________________________________.
                Ha, ;-) i tego takze nie zrozumiesz, ze ja dziekuje Bogu za to, ze najpierw
                wpakowal mnie do Piekla, bo nigdy nie potrafilbym ocenic tej roznicy...! ;-)
                A...
                Ps. Nic nie otrzymalem od Boga z tego o co Go prosilem,
                ale zato dostalem wszystko to cm mi bylo potrzebne.
                • deoand Re: Jak i jakie potrzeby zaspakaja brak alkoholu 14.12.10, 14:39
                  Ela - przeczytaj augusta i zadaj jemu to pytanie to on zestawia Sharm z Piekłem a ja odpowiadam .

                  I znowu każdy dziekuje za cos innego ja szczęśliwie za Piekło nie muszę !!!!
                  • ela_102 No to myśl Deo 14.12.10, 14:58
                    jak to robisz, bo nikt tego nie zrobi za Ciebie:
                    a ja odpowiadam
                    Z drugiej strony spotykam się często z podobnymi zarzutami, że jak oponent nie potrafi czegoś pojąć nie zmusza się do wysiłku intelektualnego, aby jednak pojąć, lecz zarzuca innym nietrafność przekazu lub zdawanych pytań. Piekło w naszym życiu może stać się z dnia na dzień, szczególnie wtedy gdy nie będziemy gotowi przyjąć bardzo niekorzystnych dla nas wyroków losu. np. śmiertelnej choroby, swojej lub kogoś bliskiego, inwalidztwa, śmierci, rozstania.
          • pierzchnia Deosiu! 14.12.10, 14:45
            "Pierzchnia jak może brak alkoholu poprawiać samopoczucie skoro alkohol zostal wymyslony głównie po to aby właśnie poprawiać samopoczucie ???"

            Najbardziej poprawia gdy się już znajdziesz na śmietniku.
            Ja się czuję znakomicie - nie mam kaca, stanów lękowych... etc.

            "Brak alkoholu może tylko pogarszać samopoczucie ..."

            Jeszcze długo będziesz musiał popracować nad sobą.
            • wiesj23 potrzeby 14.12.10, 20:29
              mi brak alkoholu załatwia powoli wszystkie moje potrzeby
              • aaugustw Re: potrzeby 14.12.10, 20:35
                wiesj23 napisał:
                > mi brak alkoholu załatwia powoli wszystkie moje potrzeby
                ______________________________________________.
                ;-) Fajna odpowiedz i madra dla tego, kto potrafi ja zrozumiec. ;-)
                A zrozumiec (i odczuc) potrafi ja tylko trzezwy alkoholik...!
                A...
                • pierzchnia Re: potrzeby 14.12.10, 20:57
                  Inaczej byłby to masochizm.
                  Kiedy rozumie się mechanizm robi się dużo łatwiej - wtedy walka ma sens.
                  Wiem jedno - nie wolno pozostawać, w bezruchu - trzeba biec dalej na przód.

                  Nigdy bym nie przypuszczał, że bieganie może sprawiać tyle radości - jest, w tym jakaś tajemnica.
                  • wiesj23 Re: potrzeby 14.12.10, 21:06
                    jaka walka?Z czym i po co?
                    A swoją drogą to chciałbym się tak starzeć jak w "Gwiezdnym pyle" Kondratiuka.
                    • pierzchnia Re: potrzeby 14.12.10, 22:09
                      Żeby dobiec do mety potrzebny jest upór - to takie działanie dla samego przełamywania siebie.

                      Miałem bóle głowy, połączone z osłabieniem, i intensywne ćwiczenia bardzo mi pomogły.
                      Mam nagrany ten film /jeszcze na VHS/ - pewnie wielu ludzi marzyło o takim domku gdzieś na pustkowiu.
                      uwaga.onet.pl/153227,,odwiedziny_u_krola_biebrzy,wideo_detal.html
                      • deoand Re: potrzeby 15.12.10, 00:08
                        Pierzchnia ja nie muszę pracowac nad soba - mnie wystarczy swiadomosc czego mi nie wolno a co mogę . Jak ktoś tego nie potrafi to mu moge co najwyżej współczuc ale opinię o nim mam jednoznaczną .

                        Inna sprawa jeśli ty pierzchnia przedstawiasz sie jako alkoholik i mówisz , ze brak alkoholu poprawia twoje samopoczucie bo inaczej to to czy tamto - to moge zrozumiec i zaakceptować ale jesli eska , która tez przedstawia sie jako alkoholiczka pisze , że jej poprawia humor lampka szampana czyli alkoholu to sorry ktoś mnie tu usiłuje zrobic w bambuko !!

                        Do augusta - oczywiście nikogo nie namawiam do uczestnictwa w takich dniach skupienia ale po prostu informuje , że istnieje taka forma pomocy alko -natomiast rzeczywiście nawet twój aowski język i fundamentalizm aowski to naprawde pryszcz w porównaniu z fundamentalizmem odnoszonym do Boga członków tego koscioła ,alkoholików czy tez nie . Paru znam - jeden jeszcze jest do wytrzymania -z drugim trudno pogadać o czymkolwiek !!
                        ale obaj nie piją alkoholu.
                        • pierzchnia Re: potrzeby 15.12.10, 09:32
                          > Pierzchnia ja nie muszę pracowac nad soba - mnie wystarczy swiadomosc czego mi
                          > nie wolno a co mogę . Jak ktoś tego nie potrafi to mu moge co najwyżej współcz
                          > uc ale opinię o nim mam jednoznaczną .

                          Nie współczuj mi, Deo, bo to Ci jeszcze zaszkodzi...

                          > Inna sprawa jeśli ty pierzchnia przedstawiasz sie jako alkoholik i mówisz , ze
                          > brak alkoholu poprawia twoje samopoczucie bo inaczej to to czy tamto - to moge
                          > zrozumiec i zaakceptować ale jesli eska , która tez przedstawia sie jako alkoho
                          > liczka pisze , że jej poprawia humor lampka szampana czyli alkoholu to sorry
                          > ktoś mnie tu usiłuje zrobic w bambuko !!

                          Wyjaśniałem to wielokrotnie - dlaczego nikogo nie nazywam alkoholikiem.
                          Znam stany, które można osiągnąć zażywając alkohol /poczynając od rauszu, a kończąc na totalnym zjeździe/ i dziś twierdzę, że trzeźwość jest jedyną atrakcją - tylko trzeba umieć z niej korzystać.

                        • ela_102 Kościół to, czy sam człowiek? 15.12.10, 09:45
                          to naprawde pryszcz w porównaniu z fundamentalizmem odnoszonym do Boga członków tego koscioła ,alkoholików czy tez nie . Paru znam - jeden jeszcze jest do wytrzymania -z drugim trudno pogadać o czymkolwiek !!

                          Właśnie dlatego często mówię, że miejsce alkoholika jest w AA, a Kościół, jakikolwiek, jest już osobistą sprawą alkoholika, realizacją innej od trzeźwienia potrzeby. Potrzeby religijności. Jeśli pijany człowiek, próbuje zrobić porządek ze swoim nałogiem poprzez religię to mogą z tego wyjść niezłe klocki, polegające na niczym innym jak na zagłuszaniu mechanizmów choroby, poprzez uznanie ich za swoją grzeszność. Uczestnik, odcina więc swoje grzeszne pędy, bez prób zrozumienia ich i uleczenia łatwo popadając w schizofrenię duchową, która daje bardzo dziwny obraz na zewnątrz. Przyznam ze spotkałam też inne dziwactwa tej natury zwłaszcza u kobiet. Z alkoholiczki stają się lekarzami, mistrzami już po trzech pięciodniowych kursach, sowicie przez takie opłacanych i otrzymują DYPLOM z pozwoleniem na prowadzenie gabinetu. Leszek Miller, jeszcze jako premier zadbał o to, aby takie dziwactwa mogły w tym kraju funkcjonować, chyba zamiast socjalizmu ;-)
          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Jak i jakie potrzeby zaspakaja brak alkoholu 15.12.10, 10:03
            Pozwole sobie sie wtracic, to z czym jest komu dobrze lub zle to sprawia subiektywna. A nawet jednej osobie moze byc w tej samej sytuacji dobrze a innym razem zle. Alkohol zostal wymyslony, by poprawiac samopoczucie ( a raczej w istocie to po prostu przypadkowo odkryto, ze sie tak dzieje).
            I tak subiektywnie z wiekszoscia ludzi jest. Choc sa ludzie, ktorzy nie lubia dzialania alkoholu i pija tylko dlatego, bo inni pija, sa tez tacy co lubia leciutki rausz ale jak diabla wystrzegaja sie bycia pijanym, bo tego nie znosza. Kwesie smakowe pomijam.
            Tak wiec nie mozna prosto uznac, ze dzialanie alkoholu lubia wszyscy, bo nie wszyscy, a potem nawet ze Ci co lubia lubia go w takiej samej formie.
            Alkoholik, mowiac z wlasnego przykladu moge powiedziec- od pierwszego kieliszka w zyciu, inni moze inaczej- bardzo lubi alkohol i lubi go tylko w duzych ilosciach. Tak wiec lubi byc pijanym. I m dalej w las, tym bardziej pijanym, bo przekracza kolejne kregi wtajemniczenia.
            Tak wiec alkoholik w swoim subiektywny "lubieniu" alkoholu jest zupelnie inny niz wiekszosc bywalcow Szarmek Sheih czy czegokolwiek.
            Wsrod tych bywalcow sa 3 grupy: Ci co nie lubia rauszu, Ci co lubia rausz,, Ci co lubia byc nawalonymi. ALkoholik, ktory pije nalezy do grupy 3, ten ktory nie pije do grupy 1, natomiast ani jeden ani drugi nie nalezy do grupy 2, ktora podejrzewam jest najliczniejsza i stanowi okolo 50% ludzi ( powszechnie sie szacuje, ze ok 30% spoleczenstwa to alkoholicy/ludzie naduzywajacy, wiec grupa lubiaca byc pijana).

            Tak wiec do rzeczy- niepijacy alkoholik w Szarmeh NIE MA PRAWA zazdroscic turystom drinkow, bo jego nie interesuja pojedyncze drinki. I w tej sytuacji mysle, ze subiektywnie moze dobrze sie czuc, ze nie pije tego drinka, tak jak osoba, ktora w ogole nie lubi pic. Ty Deo tego nie rozumiesz, bo Ty nie jestes uzalezniony i zapewne lubisz lekki rausz, wiec Tobie tego drinka czy dwoch brakuje i czujesz sie zle. Ela czy August po 2 drinkach- subiektywnie" poczuli by sie fajnie moze na 10 sekund, zanim by sobie nie uswiadomili, ze teraz potrzebuja kolejnych dziesieciu dzisiaj i 20 jutro i 30 pojutrze i "szukac czas zaczac". Z taka perspektywa w glowie wierze im, ze moga sie czuc szczesliwi wybierajac opcje zero.
            • pierzchnia Re: Jak i jakie potrzeby zaspakaja brak alkoholu 15.12.10, 10:44
              Wszystko sprowadza się do konkretnego stanu, który chce się osiągnąć /świadomie lub podświadomie/.
              Nie wliczam,w to uzależnionych - oni piją bo muszą.
              Jeżeli, w swoim życiu nie zaznałeś lepszej jakości /od tych stanów/to się od nich nie uwolnisz bo będziesz za nimi tęsknił.

              Generalnie stany poalkoholowe są i muszą być niskich lotów ponieważ alkohol zabija wrażliwość - uniemożliwia odbiór wyższych wibracji.


              Ale i tak wszystko jest lepsze od roboty...
    • ela_102 Wyjaśnienie 16.12.10, 15:17
      W wątku "pytanie" Fujowski Burtaino = akcjowy długonosy, stara się znowu podważyć prawdziwość moich wspomnień. Czy co czytają tę historię dobrze wiedzą, że jest ona oparta na pisanym przeze mnie Dzienniku, w założeniu uczuć. Spisywałam w nim swój każdy dzień, bardzo skrupulatnie i szczegółowo próbując kontaktować się przy okazji ze swoimi uczuciami.
      Przechodzę przez wydarzenia, które miały miejsce blisko 8 lat temu dla własnych celów i spisuję je w odcinkach uogólniając je, jednak nie odchodząc ani na krok od dziejącej się wówczas rzeczywistości. Mogłabym przepisywać dzień po dniu, ale wtedy było by to zbyt długie. Jeden pisał dziennik, oparty na faktach i własnych odczuciach, odkryciach, drugi "marnotrawił" czas na pisaniu głupot na forach. Czy to dowód, że ten piszący dziennik zmyślał? Czy tylko projekcja własnych zachowań?
      • b.u.r.a.t.i.n.o Re: Wyjaśnienie 17.12.10, 12:48
        ela_102 napisała:

        >W wątku "pytanie" Fujowski Burtaino = akcjowy długonosy, stara się znowu podważyć >prawdziwość moich wspomnień. Czy co czytają tę historię dobrze wiedzą, że jest
        >ona oparta na pisanym przeze mnie Dzienniku, w założeniu uczuć. Spisywałam w
        > nim swój każdy dzień, bardzo skrupulatnie i szczegółowo próbując kontaktować się przy >okazji ze swoimi uczuciami.
        -----------------------------------------------------------------------------
        Elu_102, ja tego publikowanego przez Ciebie tasiemca czytałem tylko na początku, potem już nie, bo się nie interesuję jakoś specjalnie intymnymi szczegółami z prywatnego życia obcych osób. Co prywatne, intymne - niech takie pozostanie, tak uważam.

        Pochwaliłem wtedy w lipcu nawet styl tego pisania.
        I potem już tego dalej nie czytalem.

        Ale czytając wcześniej takie odcinki jak ten:

        Nie jest dobrze wypiłam 4 kieliszki, a ulgi nie ma. Telepie mną, nie mogę skupić się na zaplanowanych czynnościach.
        Bardzo się boję, ale nie potrafię określić źródła tego strachu. O czym nie pomyślę jest się czego bać
        Długi, brak konkretnej pracy, brak forsy, wypowiedzenie umowy najmu, wkurzona Mama która nie przyśle więcej pieniędzy, komornicy, syn u dziadków, Asia wraca, syf w mieszkaniu, pukające babki (po południu znowu były) Grażyna z info o moim nadmiernym piciu, krzycząca Iza, samotność, odrzucenie. O Jezusie....
        jak nie wypiję zwariuję, a jak wypiję chyba umrę
        trudno w dupie...

        Dygocząc i trzymając się z brzuch idę do sąsiadki, ma telefon, trzeba zadzwonić.
        Andrzej cześć (!) mam prośbę, jutro wraca Asia, a ja nie dostałam przekazu (wymyślonego zresztą) W sobotę na pewno forsa nie przyjdzie.
        Muszę kupić to i owo, tylko SZYBKO(!)
        Sąsiadka też dzwoni do kogoś innego, ale w tej samej sprawie.
        Żadna głośno nie powie, że chodzi o wódę, nawet do siebie, choć to oczywiste przecież.

        Nerwowe przemarsze przez mieszkanie, w skuleniu, w torsjach, w dygotach, w panice i paraliżującym strachu.
        Co chwila przy oknie. Rzut oka na chodnik, czy idzie ????? 5 minut wydaje się wiecznością, JEST!!!!
        Ratuj chłopie(!) dzieje się coś złego. Dziewczyny mnie nachodzą, mówią, że piję za dużo.
        Może ja jestem alkoholiczką, przyniósł byś mi jakieś książki na ten temat z biblioteki.
        Na pewno jest coś na ten temat. Czekałam, że zaprzeczy moim nowinkom.

        - elka, olej je. Co Ty gadasz? jaka z Ciebie alkoholiczka? Ty wiesz kto to jest alkoholik?
        Może czasami wypijesz za dużo, to fakt, ale wystarczy włączyć kontrolę i będzie dobrze, spokojnie.

        uff ok, to leć po flaszkę, ale nie kupuj pół litra, kup ćwiartkę, abym znowu nie przesadziła, mam przecież robotę....


        nawet mi do glowy nie przyszło, że prowadząc taki tryb życia, z papierochem w jednej trzęsącej się dłoni, z niedopitą flaszką w drugiej, z zaniedbanymi, płaczącymi dziećmi, z komornikiem pukającym do drzwi, itd...
        że bohaterka tej opowieści znajduje jeszcze codziennie czas na prowadzenie szczegółowego Dziennika.

        Ja w cuda wierzę, ale nie w każde cuda - to taka moja ułomność charakteru.
        Ale czemu tak Cię to ekscytuje?
        Nie wystarczy, że tylu innych wierzy w każde Twoje słowo?


        ela_102 napisała:
        >Czy tylko projekcja własnych zachowań?
        -------------------------------------------------------------
        Jeśli chodzi o projekcje, to ja preferuję projekcje filmowe.
        Właśnie grają w kinach film "Piła".
        Może się wybierz i zobacz - co piła i dlaczego piła?
        hej,
        :-))
        • ela_102 Re: Wyjaśnienie 17.12.10, 13:54
          Elu_102, ja tego publikowanego przez Ciebie tasiemca czytałem tylko na początku
          > , potem już nie, bo się nie interesuję jakoś specjalnie intymnymi szczegółami z
          > prywatnego życia obcych osób. Co prywatne, intymne - niech takie pozostanie, t
          > ak uważam.

          Tylko po co polecasz książki Beaty Pawlikowskiej?
          Oczywiście, można nie czytać i ok, tylko po co się tym tak zajmować?
          Ba(!) bez czytania wiedzieć, co jest intencją piszącej i jak reagują inni?
          Wszystko co piszesz kupy się nie trzyma zwyczajnie, ale już rozumiem dlaczego tak się dzieje.
          Ja długonosy nie widzę w twoich kreacjach netowych NIC ciekawego, co objawia się całkowita obojętnością, dopóki mi na niebo nie wlatasz i nie krzyczysz - Tu jestem(!)
          To, że nie rozumiesz iż ludzie dzielą się swoim alkoholizmem mogę zrozumieć.
          Zostaw jednak w spokoju tych, którzy to robią przynajmniej do czasu dopóki tego nie pojmiesz. Mi np. nie miesi się w głowie, że można tyle życie Przetracić na pijackich forach w dodatku nie wnosząc nic, co byłoby dla sprawy istotne, ale czy to znaczy, że mam za Tobą latać i Ci o tym przypominać ? Już mam wrażenie, że pisząc ten OSTATNI do Ciebie, zarówno na tym, jak i na każdym innym forum post marnuję swój czas.

          Chodzi o to, żeby czytelnicy czytali z rozdziawionymi gębami i łykali tą prawdę nad prawdami jak gęś kluski.Niech chwalą, niech się zachwycają, niech biją pokłony - wtedy gęba się cieszy. :-) Gdy tylko jeden niedowiarek coś przebąknął - posypały się gromy na jego skażoną wątpliwościami głowę.
          Istna nagonka.
          Moim skromnym zdaniem to dewiacja.
          A co gorsze – na tę dewiację wielu zdaje się nabierać.


          Jakbyś poszedł na mityng i zechciał popracować nad własną niespójnością, rozpierduchą intelektualno-emocjpnalną być może stał byś się człowiekiem dla którego nie było by mi szkoda czasu. Nie piszę o rozpierdusze życiowej, bo kto normalny z poukładanym życiem szuka na forach pijackich kogoś z kim mógłby spędzić urlop na nartach ?
          Może rusz z Eską, tak się z nią świetnie ostatnio rozumiesz ha ha ha :-))))))))
          • e4ska Re: Wyjaśnienie 17.12.10, 14:18
            Jak to "marnują czas na forach"?

            Ja osobiście kolekcjonowałam forumowych kochanków-pijaków, oddawałam się im wirtualnie, korespondowałam, orgazmowałam, ujawniałam, więc chociaż ich zdradziłam, a oni mnie porzucili, jednak co się nakochałam, to moje!

            I wciąż mi mało, i jeszcze, i jeszcze...

            Szkoda, że Witkacy napisał powieść "Nienasycenie", bo ładny tytuł - w sam raz dla mnie.

            Ale na prowadzenie szczegółowego dzienniczka czasu mi brak - toteż kompletnie nie kojarzę, czy i kto o której dzwonił, co powiedział oraz jaki litraż przypadał np. na 12 października 2003 r.

            Nawet nie pamiętam, czy wtedy były jeszcze ćwiartki, czy dwusetki? I czy zesikałam się w łóżko pięć razy, czy tylko jeden i pół.

            Ale co do mojego sikania, to Ela 102 wie najlepiej. Jak i całą resztę.

            No to do dna!
            :-)))

            A ty wiesz?
            • ela_102 Dodam coś 17.12.10, 14:59
              co z pewnością zrozumie każdy "rasowy" alkoholik = czyli taki który podjął leczenie i rozwikłał swoje iluzję = zapis dna alkoholowego u takiego( u mnie jak najbardziej też) jest na stałe wryty w system pamięci, emocji i duszy - to aprospos zacytowanego tu przez NIECZYTAJĄCEGO usera fragmentu z mojego dna. To taki najprawdziwszy dziennik, napisany wielkim cierpieniem i bólem. Nie jest możliwym pamiętać go gdy się z nim nie kontaktuje. Gdy bez pracy nad sobą pozostaje się suchym alkoholikiem i z czasem zapomina dlaczego tak się siebie określa, ale coś tam każe na Forum Alkoholików zajrzeć, tylko nie wiadomo co?
              Mogę to porównać do swojego odejścia od Kościoła, kiedy to bardzo często katolikom praktykującym swoją wiarę udowadniałam ich zbyt kategoryczne podejście do tematu.
              Tyle tylko, że to nie oni byli kategoryczni a ja zwyczajnie głupia. Wprowadzałam ferment słowami - ja tam katoliczką jestem i nie mam nic przeciwko temu czy tamtemu, co wprost podważało sens wiary, dekalogu. Bardziej pogubieni mogli odnieść wrażenie, że są tacy jak ja katolicy, a ja zwyczajnie nie mogłam się już określać jako katoliczka, bo katolicyzm określają konkretne zachowania.

              p.s Eska jak chcesz ze mną gadać, odpowiedź najpierw na pytania, albo zgodnie z moją prośbą traktuj mnie z obojętnością, lub jak to określiłaś z życzliwą niepamięcią ;-)
              • boja55 Dla b.u.r.a.t.i.n.o. i Deo 17.12.10, 16:06
                Fragment Wielkiej Księgi AA , rozdział piąty
                "Rzadko się zdarza,by doznał niepowodzenia ktoś,kto postępuje zgodnie z naszym programem. Nie wracają do zdrowia ludzie,którzy nie mogą lub nie chcą całkowicie poddać się temu prostemu programowi.Zazwyczaj są to mężczyźni i kobiety,którzy z natury swojej nie są zdolni do zachowania uczciwości wobec samych siebie.Istnieją tacy nieszczęśnicy.To nie ich wina.Tacy się po prostu urodzili.Z natury swej nie są zdolni pojąć,a tym bardziej rozwinąć , sposobu postępowania , który wymaga bezwzględnej uczciwości.Ich szanse na powodzenie są znikome. Istnieją także ludzie,których cierpienie wypływa z głębokich zaburzeń emocjonalnych lub umysłowych,ale wielu z nich wraca do zdrowia , jeśli tylko zdobędą się na uczciwość wobec siebie . "
                • b.u.r.a.t.i.n.o Re: Dla b.u.r.a.t.i.n.o. i Deo 17.12.10, 16:59
                  boja55 napisał:

                  > Fragment Wielkiej Księgi AA , rozdział piąty
                  > "Rzadko się zdarza,by doznał niepowodzenia ktoś,kto postępuje zgodnie z naszym
                  > programem. Nie wracają do zdrowia ludzie,którzy nie mogą lub nie chcą całkowic
                  > ie poddać się temu prostemu programowi.Zazwyczaj są to mężczyźni i kobiety,któr
                  > zy z natury swojej nie są zdolni do zachowania uczciwości wobec samych siebie.I
                  > stnieją tacy nieszczęśnicy.To nie ich wina.Tacy się po prostu urodzili.Z natury
                  > swej nie są zdolni pojąć,a tym bardziej rozwinąć , sposobu postępowania , któr
                  > y wymaga bezwzględnej uczciwości.Ich szanse na powodzenie są znikome. Istnieją
                  > także ludzie,których cierpienie wypływa z głębokich zaburzeń emocjonalnych lub
                  > umysłowych,ale wielu z nich wraca do zdrowia , jeśli tylko zdobędą się na uczci
                  > wość wobec siebie . "
                  ---------------------------------------------------------
                  Ale o co Ci chodzi boja55?

                  Wcześniej już pytałem Cię, czy masz zamiar powierzyć swoją wolę i swoje życia opiece Boga? Czy zamierzasz wyznać Bogu istoty swoich błędów? Czy staniesz się całkowicie gotowy, aby Bóg uwolnił Cię od wszystkich wad charakteru? Czy zwrócisz się do Niego w pokorze, aby usunął twoje braki? Czy będzie dążył poprzez modlitwę i medytację do coraz doskonalszej więzi z Bogiem?

                  Nie potwierdziłeś.
                  Czyli nie masz zamiaru postępować zgodnie z tym Programem.
                  A jesli tak, to ta obietnica powrotu do zdrowia, którą daje w tym teksie Bill chyba Ciebie nie dotyczy? Rozumiesz to?

                  Są tacy, którzy zamieniają uzależnienie od alkoholu na uzaleznienie od AA.
                  Ale to nie jest to sam co "powrót do zdrowia".
                  :-))
                  • boja55 Re: Dla b.u.r.a.t.i.n.o. i Deo 17.12.10, 17:14
                    b.u.r.a.t.i.n.o napisał:



                    > Wcześniej już pytałem Cię, czy masz zamiar powierzyć swoją wolę i swoje życia o
                    > piece Boga? Czy zamierzasz wyznać Bogu istoty swoich błędów? Czy staniesz się c
                    > ałkowicie gotowy, aby Bóg uwolnił Cię od wszystkich wad charakteru? Czy zwrócis
                    > z się do Niego w pokorze, aby usunął twoje braki? Czy będzie dążył poprzez modl
                    > itwę i medytację do coraz doskonalszej więzi z Bogiem?
                    >
                    > Nie potwierdziłeś.
                    > Czyli nie masz zamiaru postępować zgodnie z tym Programem.
                    > A jesli tak, to ta obietnica powrotu do zdrowia, którą daje w tym teksie Bill c
                    > hyba Ciebie nie dotyczy? Rozumiesz to?
                    >
                    > Są tacy, którzy zamieniają uzależnienie od alkoholu na uzaleznienie od AA.
                    > Ale to nie jest to sam co "powrót do zdrowia".
                    > :-))
                    Ależ ja Ci odpowiedziałem
                    "Bardzo często się tak zdarza że ktoś czyta tekst i rozumie to tak jak mu jest wygodnie,a nie tak jak jest napisane.W kroku trzecim i jedenastym jest napisane Bóg jakkolwiek Go pojmujemy. Krok drugi mówi "Uwierzyliśmy,że Siła Większa od nas samych może przywrócić nam zdrowie " i nie ma tam nic o Bogu.Kim dla mnie jest mój Bóg nie zamierzam nikomu tłumaczyć,bo to moja prywatna sprawa"
                    • aaugustw Re: Dla b.u.r.a.t.i.n.o. i Deo 17.12.10, 18:30
                      boja55 napisał:

                      > b.u.r.a.t.i.n.o napisał:
                      > > Wcześniej już pytałem Cię, czy masz zamiar powierzyć swoją wolę i swoje ż
                      > ycia opiece Boga? Czy zamierzasz wyznać Bogu istoty swoich błędów? Czy staniesz
                      > się całkowicie gotowy, aby Bóg uwolnił Cię od wszystkich wad charakteru? Czy z
                      > wrócisz się do Niego w pokorze, aby usunął twoje braki? Czy będzie dążył poprze
                      > z modlitwę i medytację do coraz doskonalszej więzi z Bogiem?
                      > > Nie potwierdziłeś.
                      > > Czyli nie masz zamiaru postępować zgodnie z tym Programem.
                      > > A jesli tak, to ta obietnica powrotu do zdrowia, którą daje w tym teksie
                      > Bill chyba Ciebie nie dotyczy? Rozumiesz to?
                      > > Są tacy, którzy zamieniają uzależnienie od alkoholu na uzaleznienie od AA.
                      > > Ale to nie jest to sam co "powrót do zdrowia".
                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                      > Ależ ja Ci odpowiedziałem
                      > "Bardzo często się tak zdarza że ktoś czyta tekst i rozumie to tak jak mu jest
                      > wygodnie,a nie tak jak jest napisane.W kroku trzecim i jedenastym jest napisane
                      > Bóg jakkolwiek Go pojmujemy. Krok drugi mówi "Uwierzyliśmy,że Siła Większa od
                      > nas samych może przywrócić nam zdrowie " i nie ma tam nic o Bogu.Kim dla mnie j
                      > est mój Bóg nie zamierzam nikomu tłumaczyć,bo to moja prywatna sprawa"
                      _______________________________________________________________.
                      A ja jeszcze tylko dodam szybciutko naszemu, poczatkujacemu "krwawemu diakonowi" - b.u.r.a.t.i.n.o, ze pytania jego sa zle sformulowane... - A to znaczy, ze nie ma (dobrego) sponsora i opacznie rozumie nasz Program AA, bo to jest "MY" Program, a nie "JA" Program i nie jest w tym Programie Bog b.u.r.a.t.i.n.a, lecz Bog, jakkolwiek moze On sie wyrazac w sumieniu kazdej Grupy - calej Grupy (AA)...!
                      A...
                      Ps. Do jutra... - Jade na Mityng AA...
    • ela_102 Ku zdrowiu 17.12.10, 18:47
      ABSTYNENCJA TO NIE WSZYSTKO
      Abstynencja to pierwszy krok w trzeźwieniu, ponieważ jednak alkoholizm jest chorobą ciała, umysłu i duszy, przeto – jak wykazały bardzo liczne doświadczenia w AA – to nie wszystko. Abstynencja pozwala na początek zdrowieć ciału.
      Abstynencja najczęściej postanawiana jest w wyniku przyrzeczeń, przysiąg, lub chęci wykazania się tzw. silną wolą. „Przecież mogę nie pić tydzień, miesiąc, rok, czy też pić lat” – mówią alkoholicy. We wszystkich prawie przypadkach, po krótszym lub dłuższym czasie, następuje wpadka alkoholowa, tłumaczona na ogół przez alkoholików jakimiś przyczynami zewnętrznymi (racjonalizacje).
      Stan abstynencji, czyli wymuszonego niepicia (np. poprzez wszycie esperalu nazywany jest w AA – suchością. Abstynencja w Programie AA stanowi podstawowy element procesu trzeźwienia, stanowiąc jednak dopiero początek tego procesu.

      ALKOHOLICY RÓŻNIĄ SIĘ POMIĘDZY SOBĄ TYLKO PIERWSZYM KIELISZKIEM WÓDKI
      Niezależnie od długości abstynencji, w ogromnej większości przypadków, pierwszy kieliszek uruchamia ciąg alkoholowy od razu, bądź też w najbliższym czasie. Doświadczenia AA wykazują, że im dłuższy jest okres abstynencji, to tym dramatyczniejszy bywa z reguły ów ciąg.Organizm i umysł alkoholika chciałby wtedy jakby nadrobić czas „stracony” na abstynencję. Wspólnota AA wypracowała w ciągu wielu lat wiele skutecznych sposobów nie sięgania po pierwszy kieliszek.

      ALKOHOLIK JEST DLA SIEBIE BOLESNĄ ZAGADKĄ
      Choroba alkoholowa jest silniejsza od siły woli, kolejnych prób i przyrzeczeń niepicia, oraz skrytych myśli o poprawie w ogóle. Alkoholik w pewnym momencie nie wie, co się z nim dzieje. Żyją w nim jakby dwie osoby (dr Jekyll i Mr Hyde), a on sam traci coraz bardziej kontrolę nad alkoholem, i w ogóle życiem, aczkolwiek może mu się materialnie powodzić wcale nieźle (swój dobrobyt stosuje zresztą skutecznie jako obronę przed obwołaniem go alkoholikiem). Nasilający się dramat choroby alkoholowej polega na niemożności zrozumienia samego siebie. Rozbudowany egocentryzm alkoholika przeplata się coraz to częściej z poczuciem winy. Zagadka niemożności zrozumienia samego siebie rodzi strach i coraz większą niemożność. Alkoholizm przedstawia się już tutaj w całej swojej złożoności choroby ciała, umysłu i duszy.


      ALKOHOLIK MA PRZED SOBĄ CZTERY DROGI
      Przed alkoholikiem stoją cztery drogi do wyboru: nagła lub przedwczesna śmierć, choroba psychiczna, więzienie, lub podjęcie trzeźwienia. Paradoksem i swoistą perfidią choroby alkoholowej jest fakt, że tę czwartą drogę wybiera się z reguły po bardzo długim czasie i niechętnie, albo też wcale.

      ALKOHOLIK NIERAZ SŁUCHA, LECZ NAJCZĘŚCIEJ NIE SŁYSZY
      Ponieważ alkoholizm jest chorobą zakłamaną, przeto alkoholikowi trudno rozstać się ze swoim „alkoholowym myśleniem”. Jego chory umysł broni się podświadomie przed zmianą, dlatego też to, co mówią do niego trzeźwiejący Aowcy wydaje mu się mało zrozumiałe lub szokujące. Traktuje on ich najczęściej jako nawiedzonych świętoszków. Gotowość do słuchania uzyskuje dopiero wówczas, gdy uderza o swoje dno alkoholowe, czyli w zagrożeniu życia. Wtedy dopiero może uznać swoją bezsilność wobec alkoholu i móc słuchać z taką uwagą, z jaką słuchają umierający.

      ALKOHOLIK TO JEGO WYSKOŚĆ JAŚNIE PAN DZIDZIUŚ
      Określenie to bardzo trafnie ilustruje niedojrzałość, jako jedną z głównych cech alkoholika, który jest często dorosłym dzieckiem, nastawionym do świata roszczeniowo i uciekającym przed codziennością w swoją śmiercionośną zabawkę – alkohol. Proces trzeźwienia w duchu AA jest także stopniowym procesem uzyskiwania dojrzałości emocjonalnej poprzez praktykowanie Dwunastu Kroków

      ALKOHOLIK TO KTOŚ, KTO ROBI SOBIE PRZERWY W PICIU
      Nie-alkoholikom nigdy nie przyjdzie do głowy liczenie dni, miesięcy, czy też lat swojej abstynencji. Nie piją oni lub upijają się od czasu do czasu nie poświęcając tej sprawie większej uwagi, gdyż nie mają w sobie świadomej lub ukrytej alkoholowej obsesji.
      Alkoholik, aby usprawiedliwić sięgnięcie po pierwszy kieliszek, mówi często: „Jakże mogę mieć kłopoty z alkoholem, skoro gdy chcę, to nie piję tydzień, miesiąc, rok, czy pięć lat?”
      Człowiek pijący normalnie, nawet gdy zdarzy mu się upić, to nie robi z tego specjalnego problemu i pamięta raczej zabawne fakty ze swojego upicia się, nie zaś swoją abstynencję, która jest dla niego stanem zwyczajnym.
      Alkoholik z kolei, liczy okresy swojego nie picia, aby wzmocnić swój egocentryzm przejawiający się między innymi w kształtowaniu tak zwanej silnej woli, nieskutecznej w chorobie alkoholowej.

      ALKOHOLIK W GARNITURZE I BIAŁYCH RĘKAWICZKACH
      Nie zawsze choroba alkoholowa powoduje niedostatek materialny. Bywają przypadki, że alkoholicy są jeszcze osobami zamożnymi, i na odpowiedzialnych stanowiskach. Paradoksalnie, są oni w o wiele gorszej sytuacji od alkoholików z tzw. niskim dnem, którzy często byli w przysłowiowym rynsztoku, a jednak w pewnym momencie rozpoczęli skuteczne trzeźwienie. Owa gorsza sytuacja polega na tym, że utrzymywana przez nich wysoka stopa materialna i zawodowa utrzymuje ich w przeświadczeniu, iż są oni jeszcze daleko od obiegowego dna alkoholowego, podczas gdy często swoje dno alkoholowe powinni już dawno dostrzec w innych – niż materialne – wymiarach.

      Uzależnienie od AA, czyli od czego?
      Czyżby AA było środkiem zmieniającym Świadomość?
      Czyżby AA było czynnością dostarczającą ulgę?
      Czyżby AA było środkiem zmieniającym nastrój, takim jak.np jedzenie?
      • ela_102 Pierzchnia? 17.12.10, 18:57
        A nie był to przypadkiem taki stan świadomości, równowagi, nasłuchu który pozwolił Ci spotkać filmowego Pawlaka spacerującego z wyprostowanym kabanem po lesie? Szkoda, że z zza krzaków nie wyskoczył wkurzony Rzecki ;-)
        Dzięki :-)
        • ela_102 August :-) 17.12.10, 19:02
          W swoim wątku wyjaśnię Ci, choć już dawno po ptakach, że mój post w Twoim wątku 'Wielka Księga" pociętym przez kropkę/ Może potrzebowała papieru na podpałkę, wszak uwielbia ciepełko, jak stoi w jej avatarku/ do którego odnosiłeś się jakbym pisała o Tobie, nie Ciebie dotyczył tylko tego co myślę o Zahir.

          Owocnego Mityngu :-)
          • aaugustw Re: August :-) 18.12.10, 13:00
            ela_102 napisała:
            > W swoim wątku wyjaśnię Ci, choć już dawno po ptakach, że mój post w Twoim wątku
            > 'Wielka Księga" pociętym przez kropkę/ Może potrzebowała papieru na podpałkę,
            > wszak uwielbia ciepełko, jak stoi w jej avatarku/ do którego odnosiłeś się jakb
            > ym pisała o Tobie, nie Ciebie dotyczył tylko tego co myślę o Zahir.
            > Owocnego Mityngu :-)
            ____________________________________________________.
            Dziekuje Elu na 102... - Mityng byl udany...! ;-)
            Dopiero teraz moglem odpisac na Twojego emilka... - Zrozumialem go...!
            Z mojej strony, prosze z kolei Ciebie o zrozumienie takze i mnie, mego
            zdziwienia oraz reakcji jaka potem u mnie nastapila... - Na wytlumaczenie
            mam pod reka to, ze jestem alkoholikiem - niezrownowazonym emocjonalnie...! ;-)
            A...
            • ela_102 Re: August :-) 18.12.10, 13:21
              Ważne, że wyjaśniliśmy August ;-)
              Niezrównoważony? do twarzy Ci z tym, jakby co ;-)
              • aaugustw Re: August :-) 18.12.10, 13:40
                ela_102 napisała:
                > Ważne, że wyjaśniliśmy August ;-)
                > Niezrównoważony? do twarzy Ci z tym, jakby co ;-)
                _________.
                Dziekuje...! ;-)
                A...
      • pierzchnia Re: Ku zdrowiu 17.12.10, 20:19
        Ja uważam, że hipotetycznie uzależnić może się każdy i nikt się nie uzależnia /fizjologicznie/, w krótkim czasie - to jest proces.
        Dla mnie nie istnieje szablon tzw. alkoholika natomiast dostrzegam pewną typologię, która jak wszystkie próby uchwycenia całości jest mniej lub bardziej ułomna.
        Skoro alkohol poprawia nastrój, a nawet wywołuje euforię to nic, w tym dziwnego, że ów stan chce się powtórzyć.
        To doprawdy dziwne, że są ludzie, którzy upijają się tylko cztery razy, w roku...
        • ela_102 Re: Ku zdrowiu 18.12.10, 12:38
          Pierzchnia:-)
          Dobrze wiemy, że uzależnienie to robienie pewnych rzecz pomimo, tego, że przynoszą one cierpienie. W jaki sposób AA może je przynosić? Przecież to wspólnota ludzi, które właśnie rozwiązuje problemy związane z cierpieniem. Tak samo jak wspólnota Al-aon, czy DDA.
          Jednak to AA budzi najwięcej emocji, zwłaszcza u tych, którzy nie utożsamiają się z nią.
          Zastanawiałeś się dlaczego?
          AA istnieje już wiele lat i ciągle się rozrasta. Gdyby było tworem uzależniającym już dawno stosowało by się jakieś środki zaradcze, leczące, a ja o czymś takim nie słyszałam.
          A ty słyszałeś?
          Gadajmy o faktach, a nie jakiś tam wizjach.
          • ela_102 Pewnie 18.12.10, 12:58
            Wychodziłabym z siebie, za każdym razem, kiedy osoby z poza AA, przypisujące Mi wprost, lub komuś z moim "przyjaciół" bycie BOGIEM, lub Świętym lub samym Zbawicielem, gdybym nie zetknęła się z tą prawdą, ustaloną nie z KOSMOSU, lecz z wieloletnich obserwacji członków AA spisanych na potrzeby zrozumienia tych właśnie postaw:
            Ponieważ alkoholizm jest chorobą zakłamaną, przeto alkoholikowi trudno rozstać się ze swoim „alkoholowym myśleniem”. Jego chory umysł broni się podświadomie przed zmianą, dlatego też to, co mówią do niego trzeźwiejący Aowcy wydaje mu się mało zrozumiałe lub szokujące. Traktuje on ich najczęściej jako nawiedzonych świętoszków
            Na kogo wychodzą Ci tak twierdzący? skoro już tyle lat temu ktoś napisał skąd się owa postawa bierze.
          • pierzchnia Re: Ku zdrowiu 18.12.10, 13:12
            Jeżeli ktoś nie ma wrogów /Deoandy,Wolfingendy,Eskulapowie/ to znaczy, ze jest nijaki.
            • ela_102 Re: Ku zdrowiu 18.12.10, 13:19
              Pozwolę się z Tobą nie zgodzić, człowiek nijaki nie ma wrogów.
              Zresztą to nie wrogowie (prawdziwy wróg poszedł do lasu) lecz opozycjoniści, konieczni do dialogu i życia w ogóle. Cóż z rozmowy ludzi myślących tak samo? Polska Zjednoczona Partia Robotnicza ?
              • aaugustw Re: Ku zdrowiu 18.12.10, 13:25
                ela_102 napisała:
                > Pozwolę się z Tobą nie zgodzić, człowiek nijaki nie ma wrogów.
                > Zresztą to nie wrogowie (prawdziwy wróg poszedł do lasu) lecz opozycjoniści, ko
                > nieczni do dialogu i życia w ogóle. Cóż z rozmowy ludzi myślących tak samo? Pol
                > ska Zjednoczona Partia Robotnicza ?
                _______________________________.
                Zrozumialem Pierzchnie w ten sposob:
                "wrogowie" = "opozycjonisci"...! ;-)
                A...
                Ps. Dla takiego alkoholika jak ja opozycjonista to najwiekszy wrog...! ;-)
            • aaugustw Re: Ku zdrowiu 18.12.10, 13:22
              pierzchnia napisał:
              > Jeżeli ktoś nie ma wrogów /Deoandy,Wolfingendy,Eskulapowie/ to znaczy, ze jest
              > nijaki.
              _____________.
              ;-) To je to...! ;-)
              A...
              • ela_102 Rzeczywiście(!) 18.12.10, 13:30
                To ja źle przeczytałam ;-) sorka.
                Idę myć okna brrrrrrr, nie chce mi się, ale muszę ;-))))))))))))
                Dobrego reszty dnia chłopaki :-)
                Tera inni zaczną pisać ;-) ha ha ha :-)
                • ela_102 Re: Rzeczywiście(!) 19.12.10, 10:40
                  Tak sobie dziś pomyślałam.
                  Fajnie byłoby mieć "wrogów" na JAKIMŚ poziomie ;-)
                  • aaugustw Re: Rzeczywiście(!) 19.12.10, 13:50
                    ela_102 napisała:
                    > Tak sobie dziś pomyślałam.
                    > Fajnie byłoby mieć "wrogów" na JAKIMŚ poziomie ;-)
                    __________________________________________.
                    Ty masz pelno tych "wrogow" na "jakims poziomie",
                    oni tylko szybko sie wypalaja odpadajac, wg. ich poziomu...! :-(
                    A... ;-)
    • burza15a Re: Jak i jakie potrzeby zaspakaja brak alkoholu 04.01.11, 01:29
      Reklama jest dźwignią handlu
      • aaugustw Re: Jak i jakie potrzeby zaspakaja brak alkoholu 04.01.11, 08:50
        burza15a napisał:
        > Reklama jest dźwignią handlu
        _________________________________________________________.
        A Ci szczesliwcy, ktorzy znalezli sie w AA nie musza juz nic reklamowac,
        ich dzialanie opiera sie na przyciaganiu, a nie na reklamowaniu...!
        A... ;-)
    • ela_102 Studenci, wolność i alkohol 01.03.11, 16:34
      autor:]Magdalena Korzekwa
      Najbardziej zagrożone jest to społeczeństwo,
      którego elita intelektualna nie jest elitą duchową


      Dla ogromnej większości studentów jedną z najbardziej cenionych wartości jest wolność. Studenci stanowczo — słusznie! - protestują przeciwko każdej formie ograniczania ich wolności z zewnątrz. Niektórzy jednak nie zdają sobie sprawy z tego, że największe zagrożenia dla wolności człowieka nie pochodzą z zewnątrz lecz od wewnątrz. To człowiek jest największym zagrożeniem jego własnej wolności, gdyż potrafi tak niemądrze korzystać z tego daru, że wpada w uzależnienia, a czasem zupełnie traci wolność na skutek niedojrzałych sposobów postępowania czy na skutek kierowania się naiwną filozofią życia.

      Szczególnie ważna jest dla studentów wolność od nałogów i uzależnień, gdyż w niedalekiej przyszłości to właśnie oni będą przecież stanowili elity społeczeństwa: w tym także elity zajmujące się wychowaniem nowego pokolenia Polaków. Uzależniony prawnik, psycholog, pedagog czy lekarz to ktoś, kto szkodzi nie tylko samemu sobie, ale też całemu środowisku, na które oddziałuje.

      Diagnoza sytuacji współczesnych studentów może niepokoić. Jako studentka, wiem z bezpośrednich obserwacji, że wiele spotkań i imprez organizowanych przez studentów to spotkania przy dużej ilości alkoholu, nikotynie, a czasem i innych jeszcze używkach czy substancjach psychotropowych. Niestety dla wielu studentów połączenie świętowania, spotkań, meczów czy innych wydarzeń z alkoholem to coś oczywistego. Alkohol spożywany przez osoby pełnoletnie w symbolicznych jedynie ilościach (czyli wzniesienie jednego czy dwu toastów) to jeden z elementów wyrażania bliskości i przeżywania radości ze spotkań. Gdy jednak dla kogoś alkohol staje się nadmiernie ważny, ważniejszy wręcz od osób, wtedy oddala od ludzi, od spotkań, od przyjaźni, od miłości i od wolności. Im mniej radosna i atrakcyjna jest dla kogoś rzeczywistość, tym bardziej atrakcyjny staje się dla takiego człowieka alkohol. Właśnie dlatego najskuteczniejszą ochroną przed zagrożeniami alkoholowymi i innymi zniewoleniami, jest takie postępowanie, które sprawia, że życie nas cieszy i że jest w nas entuzjazm, radość i spokój sumienia.

      Także do studentów odnoszą się słowa Kardynała S. Wyszyńskiego: „przez abstynencję wielu do trzeźwości wszystkich”. W środowiskach studentów — podobnie zresztą jak we wszystkich innych środowiskach - promowanie abstynencji znajduje oddźwięk tylko wtedy, gdy jest to abstynencja motywowana troską o własny rozwój oraz miłością do tych ludzi, którzy nie radzą sobie z alkoholem. Odstrasza natomiast agresywne forsowanie abstynencji z nienawiści do alkoholu czy z lęku przed alkoholem, a nie z miłości do człowieka.

      Promowanie takich właśnie pozytywnych i związanych z radością życia postaw abstynenckich wśród studentów to jedna z form działania najbardziej prężnej na warszawskich uczelniach organizacji studenckiej, jaką jest Akademickie Stowarzyszenie Katolickie - „Soli Deo”. Stowarzyszenie to już w swej nazwie odwołuje się do duchowego dziedzictwa i mądrości Prymasa Tysiąclecia — Kard, Stefana Wyszyńskiego, który wszystko czynił ze względu na miłość do Boga Jedynego — Soli Deo. Wszystkie imprezy i spotkania organizowane przez ASK Soli Deo — także te rozrywkowe, jak bale, majówki czy wakacyjne wyjazdy w góry - są bezalkoholowe. Fakt ten podawany jest w oficjalnie w ogłoszeniach i zaproszeniach (zob.www.solideo.pl). Pomimo to ASK „Soli Deo” ma więcej zgłoszeń na organizowane przez siebie imprezy i wyjazdy niż miejsc, którą dysponuje. Obserwacja życia studentów w codzienności potwierdza, że najskuteczniejszą formą ochrony przed uzależnieniami są dobre więzi z rodzicami, serdeczna przyjaźń z Bogiem i stanowcza wierność przyjętym przez siebie zasadom moralnym oraz priorytetom. Ze względu na naciski kultury hedonistycznej, uczestnictwo w katolickich ruchach formacyjnych okazuje się dla studentów dobrym sposobem na obronę wolności i na dołączanie do tych, którzy są nie tylko wykształceni, ale też mądrzy i odpowiedzialni.
      • e4ska Re: Studenci, wolność i alkohol 01.03.11, 17:53
        Cóż, elity intelektualne robią się coraz bardziej świeckie, zeświecczenie to w ogóle syndrom naszych czasów, a jaki jest stosunek młodych do religii, widać było np. w hecach z krzyżami :-)

        Jednak najważniejszy pozostaje tu inny problem. Kolejny brak logiki.

        Zgodnie z poglądami doskonalców, czyli zawodowych alkoholików, najwyższym szczeblem duchowego rozwoju jest aktywne doskonalczenie w ruchu AA, kiedy to, po doznaniu przełomu i przyjęciu postaw właściwych teologii cierpienia, człowiek wznosi się na niebotyczne wyżyny, zapominając o garach, wózkach, pampersach, socjalu i reszcie tego plugastwa. Staje się świętym za życia, o czym ogłasza z triumfem na forach alkoholowych.

        Dlatego też, w celu podniesienia duchowości przyszłych elit intelektualnych, należy brać studencką rozpijać, rozpijać i jeszcze raz rozpijać!!! Należy uczyć nieumiarkowanego opilstwa, obżarstwa, niemycia zębów i stóp, a przede wszystkim zawczasowego rwania zasiłków z MOPSów i Caritasów.

        Inaczej de. blada.
        ..................................................................................................................................
        Wydaje mi się, że dla wyostrzenia stylu powieściowego warto byłoby przerzucić się na czytanie artykułów bardziej zmysłowych w doświadczaniu rzeczywistości, np. w czasopiśmie przyjaciela Pana Redaktora Adama Michnika, z którym Pan Adam pił wódkę.

        Pierwsze rumieńce dziewicze, powstałe podczas lektury, tylko dodadzą urody, hej!
        • pierzchnia Re: Studenci, wolność i alkohol 01.03.11, 23:09



          1) Jama 2) Nijama 3) Asana 4) Pranajama 5) Pratjahara 6) Dharana 7) Dhjana 8) Samadhi

          Jama, co można przetłumaczyć jako „oczyszczanie” obejmuje pięć zakazów biernych. Zakazy te to:

          1) Nie zabijać 2) Nie kłamać 3) Nie kraść 4) Żyć wstrzemięźliwie 5) Nie przywiązywać się emocjonalnie

          Zakazy te, pilnie praktykowane, mają na celu uchronienie ucznia przed nawykiem popadania w utarte błędne wzorce postępowania, myślenia jak i odczuwania. Należy bowiem pamiętać, że wszelkie wskazania Radża Jogi odnoszą się przede wszystkim do pracy na poziomie mentalnym jak i uczuciowym. Nie należy rozumieć wskazań Jamy w znaczeniu tylko dosłownym. Dla przykładu podam, że kłamanie to także zatajanie informacji, które mogłyby pomóc drugiemu człowiekowi, to także nie prostowanie czyich oszczerstw , wiedząc że są to oszczerstwa itd.

          Nijama, nabywanie cnót, jako drugi ze szczebli Raja Jogi, jest logicznym następstwem Jamy. Składają się na nią:

          1) Szatsampatti, czyli uzdatnienie poszóstne, na które składają się: a) Śama – kontrola nad myślami b) Dama – kontrola nad postępkami c) Uparama – wytrwałość w utrzymywaniu się na swojej życiowej drodze d) Titiksza – cierpliwość w znoszeniu niepowodzeń i przykrości e) Samadhana – równowaga wewnętrzna 2) Wiweka – rozróżnianie rzeczy trwałych od znikomych 3) Wiraga – moc nie dbająca o wyniki starań 4) Mumukszu – dążenie do oswobodzenia

          Nijama, poprzez intensywną praktykę, ma na celu utworzenie w uczniu nowych wzorców zachowań. Myślenia jak i czucia. Podczas gdy jama sprowadza się do oczyszczania, Nijama polega na wbudowywania w człowieka wzorców zachowań całkiem nowych, jakościowo różnych od starych. W klasycznej radża jodze jama i Nijama traktowane są ze szczególną atencją jako niezbędne do wytworzenia w człowieku warunków wewnętrznych koniecznych do prawidłowej praktyki kolejnych szczebli. Nierzadko nad praktykę samej jamy I nijamy spędzał uczeń kilka lat. Asana, postawa życiowa, jest kolejnym szczeblem, budowanym na fundamencie jamy i nijamy. Asana w radża jodze nie ma praktycznie nic wspólnego z ćwiczeniami fizycznymi. Chodzi w niej o właściwą postawę moralną/duchową w życiu codziennym. Składają się na nią:

          1) Wiedza odpowiednia 2) Chęci odpowiednie 3) Słowo odpowiednie 4) Dzieło odpowiednie 5) Życie odpowiednie 6) Dążenia odpowiednie 7) Skupienie odpowiednie 8) Pogrążenie odpowiednie

          W asanie chodzi o zachowanie takiej postawy umysłu, która będzie najodpowiedniejsza do wytrwania w długotrwałych praktykach medytacyjnych. Jest to analogiczne do podejścia hathajogi, która jednak skupia się na właściwej postawie fizycznej.

          Pranajama, rytm życiowy, polega na takim zharmonizowaniu swojego życia, aby określone czynności każdego dnia odbywały się podług pewnego rytmu. W najprostszym wariancie będzie to polegać na, sypianiu o stałych porach, jadaniu o stałych porach, ćwiczeniu o stałych porach, pracowaniu o stałych porach itd. Jednak w praktyce jest to rytmika dużo subtelniejsza, jednak prowadząca do harmonii w organizowaniu własnego życia.

          Pratjahara, władanie uwagą, stanowi pierwszy etap bezpośrednich ćwiczeń umysłowych. Polega na takim wyćwiczeniu posługiwania się zmysłami, aby móc dowolnie je kontrolować. Czyli gdy chce się słyszeć, wtedy się słucha i żadne inne wrażenie zmysłowe nie jest w stanie odciągnąć naszej uwagi od zmysłu słuchu. W konsekwencji opanowania ćwiczeń w Pratjaharze, uczeń uczy się nie ulegać żadnemu ze zmysłów. Tym samym uczy się popadać w stan wewnętrznej ciszy. Jest to warunek wstępny do zaawansowanych ćwiczeń w Samjamie, na którą składa się Dharana, Dhajana i Samadhi.

          Dharana, koncentracja, oznacza tyle co zdolność umysłu do skupienia się na jednym wybranym obiekcie przez dowolnie długi czas. Obiektem tym mogą być przedmioty, myśli, odczucia a także oddech lub pustka będąca następstwem nie uczestniczenia we wszelkich wrażeniach zmysłowych, w tym myślach i uczuciach.

          Dhjana, medytacja, jest stanem wynikłym z długotrwałej koncentracji. Podczas gdy koncentracja dokonywała się na obiektach podmiotowych, choćby tak subtelnym jak myśli czy pustka, to medytacja tyczy wprowadzenia umysłu w stan, w którym następuje zatopienie umysłu w obiekcie koncentracj,i tak że doznaje się wiedzy ogólnej o przedmiocie. Na przykład, skupienie umysłu na śmierci ukochanego psa należy do Dharany, ale skupienie umysłu na śmierci w ogóle, jako na cesze, części życia, to już Dhjana.

          Samadhi, stan umożliwiający kontemplację, jest stanem następującym spontanicznie po długotrwałej medytacji. Podczas, gdy w Dhjanie doznawało się niejako rozszerzenia widzenia o danym przedmiocie, to w kontemplacji umysł „staje się” samym przedmiotem. Tym samym poznaje się przedmiot nie przez myśli i odczucia choćby tak subtelne jak te płynące z Dhjany. W Samadhi człowiek sam staje się obiektem skupienia, „widzi jego oczami”, „słyszy jego uszami”. Wyćwiczenie w kontemplacji prowadzi do uzyskania intuicji. Poprzez kontemplację na różnych obiektach doznaje się intuicyjnego poznania tych obiektów. Najwyższym obiektem Samadhi jest skupienie na istocie własnego umysłu.
        • ela_102 Re: Studenci, wolność i alkohol 02.03.11, 16:12
          Wódka dla studenta za złotówkę

          Mnie bardzo cieszy, że dziś młodzie mają alternatywę do chlania, która już nie jest zjawiskiem tak normalnym i wszechobecnym jak w latach 70 czy 80 tych. Wiadomo, że wybór jak spędzić majówkę czy sylwka jest w ich gestii. Zabawy trzeźwościowe od wielu lat robią w tym kraju furorę. Sami prowadzący takie juble stwierdzają, że trzeźwy klient jest bardziej wymagający i lepiej korzystający z czasu przeznaczonego na zabawę, niż pijany, czy nawet na rauszu.
          Widzimy wszystko tak jak chcemy widzieć. Ogląd i interpretacja rzeczywistości jest informacją o naszym wnętrzu. Gdy mamy utrwaloną radosną trzeźwość wokół widzimy radosnych trzeźwych ludzi atrakcyjnie spędzających czas i do przebywania z takimi nas ciągnie.
          Smętnie snujący się i narzekający na wszystko pajok, kpiący i złośliwy lub na siłę uradowany fikcyjnie jest tylko wspomnieniem jakiejś bardzo odległej przeszłości.
          • ela_102 wesele bez alkoholu? 02.03.11, 22:24

            Konkretne doświadczenie, młodej i wyjątkowej dziewczyny :-)
            Wesele bez alkoholu
            • ela_102 Życie bez wódy :-) 08.03.11, 08:14

              Ciekawe i na temat :-)
              Zawsze masz wybór, co lub kogo czytasz.
              Czytanie głupot oznaczać może w prostej linii brak szacunku do siebie samego.
              Polecam historię naprawdę ciekawych ludzi =>
              Życie bez wódy

              I gratuluję dobrego wyboru tym którzy to przeczytają :-)
              • pierzchnia Re: Życie bez wódy :-) 08.03.11, 13:55
                Bardzo wartościowy tekst - Oni już zrozumieli i rozpoczęli Nowe Życie.

                "Co dla Panów znaczy alkohol? - zaczynam.

                Odpowiadają chórem: Nic."

                To jest dokładnie to, o czym kiedyś pisałem - wejście na poziom, gdzie alkohol nie ma już nic do zaoferowania.
                • aaugustw Re: Życie bez wódy :-) 08.03.11, 19:22
                  pierzchnia napisał:
                  > To jest dokładnie to, o czym kiedyś pisałem - wejście na poziom, gdzie alkohol
                  > nie ma już nic do zaoferowania.
                  ____________________________________________________________________.
                  Jakbys jeszcze opisal te droge; jak sie dostac na taki "poziom" - chetnie poczytam...!
                  A...
                  • pierzchnia Re: Życie bez wódy :-) 08.03.11, 20:19
                    Myślę, że jeżeli ktoś weźmie sobie do serca Program 12 Kroków AA i naprawdę je przerobi to się tam dostanie.
                    Tutaj nie chodzi o stawianie się wyżej od innych, a o odkrywanie pewnych zasad.
                    Jedną z nich jest uświadomienie sobie własnych uwarunkowań - dlaczego np. mam przejmować cudze wzorce ?
                    Nagle człowiek sobie uświadamia, że był ofiarą przeróżnych manipulacji, które stanowiły przeszkodę na drodze do poznania.
                    Droga przede mną daleka.
                    • aaugustw Re: Życie bez wódy :-) 08.03.11, 20:30
                      pierzchnia napisał:
                      > Myślę, że jeżeli ktoś weźmie sobie do serca Program 12 Kroków AA i naprawdę je
                      > przerobi to się tam dostanie.
                      > Tutaj nie chodzi o stawianie się wyżej od innych, a o odkrywanie pewnych zasad...
                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                      Jestem tego nawet pewien...! - Marcel Proust powiedzial:
                      "Blogoslawiona niech bedzie choroba, bo chorzy sa blizej swojej duszy, anizeli ci zdrowi".
                      Tutaj tez nie chodzi o stawianie się wyżej od innych...!
                      (ale wiekszosc nieszczesnikow tak to odbiera...!) :-(
                      _________________________.
                      pierzchnia napisał dalej:
                      > Droga przede mną daleka.
                      - - - - - - - - - - - -
                      • pierzchnia Re: Życie bez wódy :-) 08.03.11, 20:44
                        > Tutaj tez nie chodzi o stawianie się wyżej od innych...!
                        > (ale wiekszosc nieszczesnikow tak to odbiera...!) :-(

                        Ja mogę jedynie powiedzieć tyle, że ten okres trzeźwienia otworzył mi oczy na wiele spraw.
                        Nie tylko dostrzegłem złe wpływy, ale również uświadomiłem sobie wiele własnych słabości...
                        Wyjście z uzależnienia nadało sens Nowej Drodze.
                        Ciekawe jest to, że taka zmiana tworzy pewien rodzaj wyciszenia, które nie lubuje się, w nienawiściach.
                        Pisać można różne rzeczy, ale najważniejsze jest to, co się naprawdę czuje...
                        • ela_102 Re: Życie bez wódy :-) 09.03.11, 09:11
                          Ja mogę jedynie powiedzieć tyle, że ten okres trzeźwienia otworzył mi oczy na wiele spraw.
                          Nie tylko dostrzegłem złe wpływy, ale również uświadomiłem sobie wiele własnych słabości...
                          Wyjście z uzależnienia nadało sens Nowej Drodze.
                          Ciekawe jest to, że taka zmiana tworzy pewien rodzaj wyciszenia, które nie lubuje się, w nienawiściach.
                          Pisać można różne rzeczy, ale najważniejsze jest to, co się naprawdę czuje...


                          Gdy poświęci się sobie konieczną w trzeźwieniu uwagę odkryje się na swój temat WSZYSTKO.
                          I to złe i to dobre i to nijakie ;-) Drugi człowiek jest niezbędny do interakcji uruchamiającej nasze "ego" całkowite, sumaryczne. Potem to już tylko albo pewne cechy akceptować, albo zmieniać w sytuacji gdy nam lub innym utrudniają zwykłe życie. Dla mnie była to od pewnego czasu niezwykła frajda. Wiadomo, na temat innych ludzi wiedziałam wszystko, na swój temat zaledwie to jakbym chciała siebie wiedzieć, a nie to jaką rzeczywiście byłam. Ten mechanizm dotyczył też mojego życia i postępowania. Widziałam siebie dobrą i wspaniałą wręcz, nawet tam gdzie moje intencje i zachowania były z półki mało chwalebnych, bo przecież ja taka dobra mogę chcieć tylko dobrze. To przez innych wyszło inaczej niż planowałam.

                          Obserwuję Ciebie pierzchnia i myślę sobie, że jesteś pierwszą netową postacią, o której rzekłabym samodzielny skutecznie. Efekt jaki osiągnąłeś jest dla mnie zrozumiały i czytelny, bliski(!) Okres negacji dróg trzeźwienia masz dawno za sobą i był on wyjątkowo krótki, jak na innych samodzielnych jedynie w pisaniu. Podoba mi się, że wybierasz dla siebie to co działa w Twoim przypadku i nie wstydzisz się o tym napisać. To rzeczywiście rozsądna postawa.
                          Zobacz ile czasu innym zajmuje walka i negacja z faktami. Ile to zjada energii i czasu. Wykoślawia dalej bardzo i tak wykrzywioną naturę. Pozostaje obserwować, co będzie dalej, choć monotonia takich postaci zniechęca na długo do nich.

                          Deo :-)
                          Ja też jak biegła Kowalczyk myślałam o Tobie. W tamtym roku zapaliłeś mnie do obejrzenia jej biegu i przeżyłam niezwykłe emocje, modląc się aby wygrała jakby rzecz dotyczyła mojego dziecka. Wygrała (!) Dla mnie ona i tak jest wygrana, właśnie przez świadomość tych astm. Sprawa naciągana. Nie tylko Justyna o tym mówi, ja słyszałam to wielokrotnie z ust wielu fachowców. Mam nadzieję, że u niej nikt astmy nie zdiagnozuje, bo oznaczałoby to wejście w kłamstwo i nieuczciwą grę. Ludzie i tak wiedzą swoje.

                          Dobrego Dnia chłopaki :-))))))
                          Dziś jem śledzie i sypię głowę popiołem ;-)
                          • 2-lena Re: Życie bez wódy :-) 09.03.11, 10:39
                            Ela_102 napisała:
                            Wiadomo, na temat innych ludzi wiedziałam wszystko,

                            Wiemy, wiemy, wiadomo… daje się to zauważyć na forum, że wiesz wszystko, włącznie z liczbą dzieci współmałżonka, o których żona nic nie wie (i prawdziwy współmałżonek również).

                            Albo o mnie tekścik Eli_102:
                            To, że płacisz czynsz …, wiemy tylko z Twoich deklaracji.
                            A je jest wygłaszać najprościej.

                            ;-)
                            Tak więc nie ma co pisać o sobie, bo Ela_102 i tak wie lepiej, jak jest naprawdę, to co piszemy, to tylko nasze deklaracje, ile mamy dzieci itd., gdzie im tam do wiedzy Eli_102:)

                            Przy okazji Elu_102, bo coś znowu się wymigujesz i zmieniasz temat:

                            1. dowody na sikanie Eski albo przeprosiny
                            2. dowody na ukrywane dzieci męża Eski
                            3. dowody na moje rzekome oszczerstwa
                            ;)
                            Ela_102 napisała:
                            Wiadomo, na temat innych ludzi wiedziałam wszystko , na swój temat zaledwie to jakbym chciała siebie wiedzieć, a nie to jaką rzeczywiście byłam.

                            I nie widać, żeby coś się do tej pory w tej kwestii zmieniło od tamtego czasu. :-(
                            Ela_102 napisała:
                            Ten mechanizm dotyczył też mojego życia i postępowania. Widziałam siebie dobrą i wspaniałą wręcz, nawet tam gdzie moje intencje i zachowania były z półki mało chwalebnych, bo przecież ja taka dobra mogę chcieć tylko dobrze. To przez innych wyszło inaczej niż planowałam.

                            Jak się wpisze w „szukaj” hasło Ela_102 to taki post wyskakuje jako pierwszy:
                            forum.gazeta.pl/forum/w,176,93556114,93616046,Re_ela_102.html
                            To raczej nie jest mechanizm choroby alkoholowej, ale „cecha wrodzona” niestety :-(
                            Ciekawi mnie, jaka intencja, jakaż potrzeba serca nakazuje Ci np. wypisywać idiotyzmy o nieślubnych dzieciach męża Eski i jego profilu na NK, którego w rzeczywistości nie ma?

                            (nikomu jeszcze tak nie dokuczałam na forach jak Tobie, ale nikt tak nie szedł w zaparte z takim tupetem, z Bogiem na ustach w dodatku i deklaracjami szlachetnych intencji)



                            • ela_102 Re: Życie bez wódy :-) 09.03.11, 12:12
                              (nikomu jeszcze tak nie dokuczałam na forach jak Tobie, ale nikt tak nie szedł w zaparte z takim tupetem, z Bogiem na ustach w dodatku i deklaracjami szlachetnych intencji)

                              Muszę się jednak po raz nie wiem który rozczarować :-)
                              Ty mi nie dokuczasz, co najwyżej sobie utrudniasz komfort funkcjonowania,Ty nie wywołujesz nawet mojego współczucia, nie budzisz już nawet mojego rozbawienia, w Twoim pisaniu odnajduję jedynie dowód na tezę, iż ludzka głupota nie ma granic, wobec której pozostaję emocjonalnie obojętna.

                              Więc popisuj się nią nadal, czym innym nie mogłabyś z taką wiarygodnością i oddaniem :-)
                              • 2-lena Re: Życie bez wódy :-) 09.03.11, 12:23
                                ela_102 napisała:

                                > (nikomu jeszcze tak nie dokuczałam na forach jak Tobie, ale nikt tak nie sze
                                > dł w zaparte z takim tupetem, z Bogiem na ustach w dodatku i deklaracjami szlac
                                > hetnych intencji)

                                >
                                > Muszę się jednak po raz nie wiem który rozczarować :-)
                                > Ty mi nie dokuczasz, co najwyżej sobie utrudniasz komfort funkcjonowania,Ty nie
                                > wywołujesz nawet mojego współczucia, nie budzisz już nawet mojego rozbawienia,
                                > w Twoim pisaniu odnajduję jedynie dowód na tezę, iż ludzka głupota nie ma gran
                                > ic, wobec której pozostaję emocjonalnie obojętna.
                                >
                                > Więc popisuj się nią nadal, czym innym nie mogłabyś z taką wiarygodnością i odd
                                > aniem :-)



                                Tym lepiej, mam mniejsze wyrzuty sumienia związane z dokuczaniem Ci.
                                Ale do rzeczy, bo znów odbiegasz od sedna:

                                1. dowody na sikanie Eski albo przeprosiny
                                2. dowody na ukrywane dzieci męża Eski
                                3. dowody na moje rzekome oszczerstwa

                                Ty rozumiesz, co się do Ciebie pisze po polsku? Czy sobie tra la la śpiewasz czytając to?
                                Nie wstyd Ci, że napisałaś nieprawdę, a teraz przemilczasz sprawę?
                                Czy tak zachowuje się dorosły, trzeźwy człowiek?

                                Jeśli postulowanie o elementarne zasady uczciwości i sprawiedliwości nazywasz głupotą, to gratuluję.

                                • ela_102 Re: Życie bez wódy :-) 09.03.11, 12:43

                                  Tym lepiej, mam mniejsze wyrzuty sumienia związane z dokuczaniem Ci.

                                  Dużo właściwiej i prawdziwie należało by to ująć tak:
                                  Tym lepiej, mam mniejsze wyrzuty sumienia związane z moim wrażeniem, że Tobie dokuczam.

                                  Skoro Twoim sednem przebywania tutaj, jest chęć zdobycia ode mnie dowodów na własne wyobrażenie kłamstw, to udowodnij najpierw sama, że:
                                  - Eska nie sika i nie sikała.
                                  - dowody, że mąż Eski na ma na NK profilu w którym znajdują się zdjęcia jego dzieci.
                                  w tym zdjęcie Eski z podpisem moja żona.
                                  - Dowody, na to, że pisząc o moich rzekomych kłamstwach i życiu na koszt państwa nie posługujesz się jedynie oszczerstwem.

                                  skoro próbujesz stawać w roli prokuratora, to udowodnij mi winę.
                                  • 2-lena Re: Życie bez wódy :-) 10.03.11, 09:44
                                    Ela_102 napisała:

                                    "Dużo właściwiej i prawdziwie należało by to ująć tak:
                                    Tym lepiej, mam mniejsze wyrzuty sumienia związane z moim wrażeniem, że Tobie dokuczam."


                                    Oto, co znaczy przedobrzyć, jak się chce zanegować wszystko, co Lena napisze.
                                    Ale OK., nie będę Cię odwodzić od tego, bo działasz tylko i wyłącznie na moją korzyść. :-)
                                    Bardzo proszę, cieszę się, że Ci nie dokuczam. :-)

                                    Ela_102 napisała:
                                    "Dowody, na to, że pisząc o moich rzekomych kłamstwach i życiu na koszt państwa nie posługujesz się jedynie oszczerstwem."
                                    Bardzo proszę:
                                    forum.gazeta.pl/forum/w,488,74203523,74203523,Swiadczenie_pielegnacyjne_a_renta_socjalna_.html
                                    Jeśli pisanie o Twoim życiu na koszt państwa miałoby być oszczerstwem (czyli rozpowszechnianiem kłamstw), to znaczy, że Ty kłamiesz pisząc na forum o tym, że:
                                    „mamy przyznany komplet zasilkow z Urzedu Miejskiego” o świadczeniach pielęgnacyjnych nie wspominając, co by znowu nie naruszać interesów itd.
                                    Może się zastanów, co Ty pleciesz i na co każesz mi szukać dowodów, zanim zabrniesz dalej.
                                    I raczej nie staraj się udowadniać, że jednak miałaś inne dochody, bo mogłoby to oznaczać, że nienależnie pobierałaś jakiekolwiek świadczenia i zasiłki od państwa. Nie chciałabym wcale, żebyś wpakowała się w kłopoty, bo to zaszkodziłoby Twojej córce, która i tak ma ciężko.

                                    Więc wybierz sobie: albo prawdą jest, że żyjesz na koszt państwa, a jeśli to oszczerstwo, to znaczy że kłamiesz pisząc na forum, iż pobierasz komplet zasiłków z UM, nie trzeba innych kłamstw „udowadniać”. – masz dwa w jednym.;-)

                                    Natomiast co do reszty..:

                                    Ela_102 napisała:
                                    "to udowodnij najpierw sama, że:
                                    - Eska nie sika i nie sikała.
                                    - dowody, że mąż Eski na ma na NK profilu w którym znajdują się zdjęcia jego dzieci.
                                    w tym zdjęcie Eski z podpisem moja żona"


                                    Jakiś czas temu Eska delikatnie próbowała Ci wytłumaczyć niestosowność ujawniania na forum szczegółów prywatnej korespondencji. Zadrwiłaś sobie wtedy pisząc, że co, gdyby ktoś na PW nazwał Cię kur*ą? Czy też miałabyś nie ujawniać?

                                    Posłużę się więc tym Twoim malowniczym przykładem, może lepiej zrozumiesz swoje położenie.
                                    Załóżmy hipotetycznie, że ktoś jednak nazwał Cię tą kur*ą, nie na PW, ale na forum. Załóżmy, że zażądałaś przeprosin.
                                    A tu raptem ten ktoś pisze: „przepraszam wtedy, kiedy JA uznam za stosowne” i dodatkowo pisze: „to udowodnij najpierw sama, że kur*ą nie jesteś i nie byłaś”.

                                    Dokładnie taki tok rozumowania zaprezentowałaś powyżej.
                                    Ja prawdę mówiąc mam dość pisania do Ciebie na ten temat. Mówiono mi, że Tobie nie da się pewnych rzeczy wytłumaczyć, ale człowiek musi sam sprawdzić, żeby uwierzyć.
                                    Uwierzyłam.


                                    • ela_102 Życie na haju 10.03.11, 14:14
                                      zalało i ten wątek, niestety.
                                      Oto, co znaczy przedobrzyć, jak się chce zanegować wszystko, co Lena napisze.

                                      Wystarczy pisać o swoich odczuciach, a nie moich, bo tylko ja wiem, czy mi dokuczasz, prawda?
                                      To z pewnością jest trudne.

                                      Bardzo proszę, cieszę się, że Ci nie dokuczam. :-)

                                      Cieszę się, że to do Ciebie dotarło :-)))))

                                      eśli pisanie o Twoim życiu na koszt państwa miałoby być oszczerstwem (czyli ro
                                      > zpowszechnianiem kłamstw), to znaczy, że Ty kłamiesz pisząc na forum o tym, że:
                                      > „mamy przyznany komplet zasilkow z Urzedu Miejskiego” o świadczenia
                                      > ch pielęgnacyjnych nie wspominając, co by znowu nie naruszać interesów itd.
                                      > Może się zastanów, co Ty pleciesz i na co każesz mi szukać dowodów, zanim zabrn
                                      > iesz dalej.


                                      Smutne, że nie zauważyłaś, że pytanie o rentę socjalną dla córki dotyczy jej dochodów, jej zasiłków, a nie moich dochodów. Oszczerstwem jest stwierdzenie, że ja utrzymuję się z jej pieniędzy. Myślę, że Ty też nie należysz do matek, które zabierają swoim dzieciom pieniądze.
                                      Zdaje się, że to nie ja zabrnęłam zbyt daleko w tych dywagacjach lecz Ty.

                                      Swoją wiedzę, na temat uczciwości piszącej eli_102 lub E4ski czerpiesz jedynie z tego co same tu napiszemy. Nie masz dostępu do prywatnej korespondencji, nie wiesz co się między nami wydarzyło, wydarza i jeszcze wydarzy. Jednak za cel obrałaś swoje wrażenie co do jej uczciwości jak i swoje wrażenie co do jego braku w moim przypadku. Masz jednak zbyt mało danych, aby się tak bezwzględnie i pewnie tu ze swoimi odkryciami panoszyć.
                                      Przypomina to zdecydowanie bicie piany niż logiczną argumentację. Jest to klimat w którym E4ka czuje się najwłaściwiej, udowodniła to tutaj i w korespondencji prywatnej nie raz, nie dwa i nie trzy.
                                      Mnie jednak bardziej zastanawia fakt, tak idiotycznych reakcji.
                                      Dajmy na to ja wysyłam swój namiar na NK pierzchni. On odwzajemnia się tym samym.
                                      Nota bene oboje wiemy jak wyglądamy i nie raz wymieniliśmy się meilami, nie wynikło z tego nic przykrego, ani dla mnie, ani dla niego. Ale wróćmy do historii, i potem pierzchania po czasie jakimś pisze, że mój mąż na NK chwali się 5 - tką dzieci 10-tką wnucząt i mną jako żoną , co spowodowało, że mi wyjątkowo nie ufa. Co robię ja? obrażam netowo kumpla? i cała jego rodzinę? czy staram się sprawę wyjaśnić? skoro to kłamstwo?
                                      Widać Eskę nie stać na normalne reakcje, dlatego odesłałam jej meil z tym namiarem i kilkoma pytaniami, zobaczymy jak się zachowa dalej. Wszytko można wyjaśnić, gdy się tego chce, bez zaglądania do łóżka eli i jarasa, mieszania w to całej Wspólnoty AA.

                                      Mówiono mi, że Tobie
                                      nie da się pewnych rzeczy wytłumaczyć, ale człowiek musi sam sprawdzić, żeby uw ierzyć. Uwierzyłam.


                                      Rzeczywiście nikt nie wmówi mi, że białe jest czarne.
                                      • e4ska Re: Życie na haju 10.03.11, 14:44
                                        Jest to klimat w którym E4ka czuje się najwłaściwiej, udowodniła to tutaj i w korespondencji prywatnej nie raz, nie dwa i nie trzy.
                                        Miła stodwo!
                                        Argument, ze Eska w korespondencji prywatnej pisze tak czy siak, to nie jest argument, szczególnie dla Leny ani dla nikogo normalnego :-)

                                        Można sobie pisywać co się chce o korespondencji prywatnej, co kto napisał - ja dowiedziałam się swojego czasu o tym, że udostępniam listy swoich internetowych kochanków z for pijackich innym kochankom z for pijackich, że już o propozycjach matrymonialnych lub seksualnych składanych żonatym pijakom nie wspomnę.

                                        Udowodnij to, co napisałaś o moich wpisach na forach, że np. udawałam nastolatkę, wdzięcząc się do "chłopaków", jak też teksty o sikaniu moim, sześcioletnim pijaństwie i wielu innych przestępstwach.

                                        Jak na razie, to z przytoczonych linków wynika to, co zawsze: jestem osobą, która bez większych problemów pokonała nałóg, ma się dobrze i daj losie - oby tak dalej. Nie muszę kłamać na niczyje tematy, a to, że żyjesz w cudzołóstwie, to bodajże prawda, skoro nic nie wiadomo o ślubie. Nie słyszałam też, żeby cudzołożników wpuszczano do Królestwa Niebieskiego tylko dlatego, że kiedyś pili, a teraz podobno nie piją.

                                        Nie mam zamiaru utrzymywać z tobą (wami) żadnych kontaktów wirtualnych, a że uroiłaś sobie profil NK, to twoja sprawa. Zgłoś się do Pierzchni, bo on fachowiec od wizji z innego wymiaru.

                                        Wejrzyj, stodwa, na swój pierwszy wpis na forum po długiej nieobecności, a zobaczysz, kto tu zaczepia Eskę.

                                        Reklama gniota biograficznego na FU - trudno, na forum jobaelki nie da się reklamować podobnych wypocin, poniewaz jobaelka położyła forum na obie łopatki i teraz szacowne forum ledwo dycha. Więc sobie reklamujesz produkt rodzinny na FU, używając do tego mojej skromnej urody i wirtualnej tuszy. Ja i tak dzieła nie przeczytam, jako że pensjonarskie produkty literackie olewam. Talentu jak się nie ma, to się nie pisze i już, a jak się pisze bez talentu, to się nie robi z tego powodu afer, wyliczając ilość dzieci mojego małżonka.

                                        To ile tych dziecisków jest? Jakież ich imiona, latka? Gdzież one żyją, niebożęta? Z czego? Z renty socjalnej czy z Caritasu?

                                        To ci dopiero aówka na stodwa po przełomie i uniwersytecie na odwyku! Trza się było uczyć w stosownym czasie, a nie próżniaczyć, nie pisałabyś teraz głupot po wszelkich możliwych forach, nie wyłączając Blackarda czy jak mu tam jest albo było.

                                        • ela_102 Re: Życie na haju 10.03.11, 14:51

                                          E4ska zaskoczyłabyś mnie gdybyś zachowała się jak normalny człowiek, z klasą.
                                          Będę więc wyjaśniać u źródła.
                                          Z chęcią pogadam z tym internetowym analfabetą.
                                        • ela_102 Re: Życie na haju 10.03.11, 15:10
                                          Udowodnij to, co napisałaś o moich wpisach na forach, że np. udawałam nastolatkę, wdzięcząc się do "chłopaków", jak też teksty o sikaniu moim, sześcioletnim pijaństwie i wielu innych przestępstwach.

                                          Jak na razie, to z przytoczonych linków wynika to, co zawsze: jestem osobą, która bez większych problemów pokonała nałóg, ma się dobrze i daj losie - oby tak dalej. Nie muszę kłamać na niczyje tematy, a to, że żyjesz w cudzołóstwie, to bodajże prawda, skoro nic nie wiadomo o ślubie. Nie słyszałam też, żeby cudzołożników wpuszczano do Królestwa Niebieskiego tylko dlatego, że kiedyś pili, a teraz podobno nie piją.


                                          Tak to wiesz, jak przeczytasz. Pisząc o "nastolatce" z cudzysłowie zresztą, nie chciałam napisać tego co Ty tam wyczytałaś, a jedynie chciałam dać Ci do zrozumienia, że kobieta w Twoim wieku powinna pisać w sposób dojrzały, a nie "gó...arski". Nie am to nic wspólnego z wdzięczeniem do chłopaków, ale zwykłą niedojrzałością emocjonalną, jaką się tu często wykazywałaś.
                                          6 lat? wkleiłam link w którym doczytałam się, że to rzeczywiście nie prawda. Przyznajesz się do 30 letniego stażu picia, chyba, że pisałaś to tylko po to aby zaimponować janu. W tamtym poście Augst jest dla Ciebie drobnopijakiem ha ha ha (!) które nie powinien w sprawie alkoholu przelanego prze Twoją wątrobę się wypowiadać, dopóki sam Wam nie dorówna.
                                          Czytasz czasami o co piszesz sama?

                                          A jednak w sprawie cudzołóstwa kłamiesz. Może i nie musisz, ale chcesz, lub nie potrafisz inaczej. Kto tu komu zagląda od majtek? albo jeszcze dalej?

                                          Zabawna jesteś jak zwykle :-)
                                          • 2-lena Re: Życie na haju 11.03.11, 10:40
                                            Ela_102 napisała:
                                            "A jednak w sprawie cudzołóstwa kłamiesz. Może i nie musisz, ale chcesz, lub nie potrafisz inaczej. Kto tu komu zagląda od majtek? albo jeszcze dalej?"

                                            Czyżby retoryka posła Niesiołowskiego?
                                            Bo po rozwodzie kościelnym to nie cudzołóstwo chyba ;) (czyli nie kłamstwo, ale nieznajomość nazewnictwa kościelnego. Ale poseł Niesiołowski tak nie powie. ;)

                                            Wpisałam sobie w google słowo „jajczenie”, bo August często używa i ciekawiło mnie, czy to jest jakiś regionalizm może? ;)
                                            Zobaczcie, co wyskoczy, jak się wpisze to słowo:-)

                                            A tam m.in. taki post Eli_102 do Lulli:
                                            forum.gazeta.pl/forum/w,176,86783766,87156741,Re_Jaraselowie_boja_sie_prawdy_o_sobie.html
                                            Tak to jest Elu, kto sieje wiatr, ten zbiera burzę.

                                            Nikt by Ci do żadnych majtek czy portmonetek nie zaglądał, żebyś się tu nie deklarowała, jako doskonała, doskonała katoliczka również na tle nas marnych, bo zgrzyta okropnie. Trudno tego zgrzytu nie usłyszeć.

                                            • e4ska Społeczny wizerunek alkoholika 11.03.11, 12:00
                                              Hm, ciekawy temat wyszperałaś, Leno.

                                              Zakłada się, przynajmniej tak wynika z tekstów Największych Terapeutów Polskich pod Słońcem, że nieleczony alkoholizm przeradza się w inne uzależnienia, z których najgorszy czy raczej najłatwiejszy do popadnięcia to siecioholizm. Leczony też się przeradza, niestety.

                                              Siecioholizm nie polega na pisaniu czy częstotliwości pisania, poniewaz pisanie w Internecie to normalne zajęcie, w dodatku twórcze. Ciekawe, bo stanowi wymianę opinii. Przyjemne, bo rozmowa w drugim człowiekiem jest przyjemnością nawet wtedy, a zwłaszcza wtedy, kiedy widać różnicę zdań.

                                              Siecioholizm to szczególnego typu wariactwo, które nie polega, jakby się zdało, na "napadzie pisania". Z moich doświadczeń i obserwacji wynika, że siecioholik całkowicie zatraca się w wirtualce, że nie potrafi oddzielić sfery internetowych kontaktów od swojego życia realnego. Co mu się we łbie uroi, to "weryfikuje" w necie, utwierdza się i potwierdza. Od czasu do czasu zaryje siecioholik gębą w glebę, wrzeszcząc przy tym jak opętany przez Pierzchnię, że mu się krzywda straszna dzieje.

                                              Krzywda ta polega na tym, że wizje tworzone w necie nijak się mają do rzeczywistości.

                                              W przypadku stodwójki siecioholizm, tak jak wcześniej pijaństwo, wynika z nieróbstwa, a nieróbstwo wynika z rezygnacji z pracy zawodowej.

                                              Jeśli kobieta rezygnuje z pracy, bo na wypłatę otrzymuje tylko parę groszy więcej niż od państwa "należy mi się i dlaczego tak mało", ma do tego alimenty na dwoje dzieci, to jasne, że państwo otworzyło jej drogę do pijaństwa. Nie ona jedna, nie ona pierwsza i nie ona ostatnia pomaszerowała tą najprostszą drogą ku doskonalczeniu.

                                              Żona mojego przyjaciela, który znajduje się w gorszym stanie niż córka stodwy, pracuje w pełnym wymiarze godzin, a nawet bierze nadgodziny. W sąsiedztwie kobieta opiekuje się matką całkowicie sparaliżowaną po udarze i mężem chorym psychicznie. Pracuje zawodowo w pełnym wymiarze godzin. Więc można i tak.

                                              Potem dziwią się trzeźwiejący, że w powszechnym odczuciu alkoholicy to spryciarze wyłudzający zwolnienia (patrz wpisy Sabiny) i świadczenia w myśl "należy mi się i dlaczego tak mało". Wszystko zgodnie z prawem, oczywiście. Tasiemcowe terapie, odwyki, doskonalenie się, do tego pobożność na pokaz.

                                              Zaś siecioholizm i nieustanne awanturowanie się stodwójki na forach (w czasie mojego epizodu moderowania na forum jarasele napisały skargę do władz tutejszych, że udostępniam ich IP osobom postronnym i gdyby nie techniczna niemożność widzenia przez mnie tegoż IP, miałabym się z pyszna) jest dowodem na to, że leczony alkoholizm przechodzi w siecioholizm. Zaangażowanie emocjonalne stodwójki jest widoczne gołym okiem, a do tego płaczliwe skargi na prześladowania... typowa relacja siecioholika.

                                              Nadmiar czasu wolnego bywa przekleństwem.
                                              • 2-lena Re: Społeczny wizerunek alkoholika 25.03.11, 12:55
                                                Eska napisała:
                                                "w czasie mojego epizodu moderowania na forum jarasele napisały skargę do władz tutejszych, że udostępniam ich IP osobom postronnym i gdyby nie techniczna niemożność widzenia przez mnie tegoż IP, miałabym się z pyszna"

                                                A czy doczekałaś się chociaż za to przeprosin?
                                                Na forach alkoholowych było wiele spektakularnych wojen, a mało (o ile w ogóle) spektakularnych przeprosin.
                                                Czytam właśnie wywiad z panią Fedak i stwierdza ona, że u nas nikt nie przyznaje się do błędów, bo w polskiej kulturze politycznej to jest rodzaj frajerstwa. Ciekawe jakie są motywy bywalców alkoforów w takich wypadkach? Przeprosić i przyznać się do błędu, to frajerstwo? Co w takim razie jest zachowaniem honorowym?

                                                Pomyślałam, że może Ela_102 znalazłaby dla mnie jakieś dodatkowe dziecko na NK? :) Żałuję, że mam tylko jedno, smutna czasem moja jedynaczka, bo nudno samej, ile w końcu można grać z matką w chińczyka? ;) Na szczęście idzie wiosna, będzie gwarno na podwórku do wieczora.

                                                Eska napisała:
                                                "Potem dziwią się trzeźwiejący, że w powszechnym odczuciu alkoholicy to spryciarze wyłudzający zwolnienia (patrz wpisy Sabiny) i świadczenia w myśl "należy mi się i dlaczego tak mało". Wszystko zgodnie z prawem, oczywiście. Tasiemcowe terapie, odwyki, doskonalenie się, do tego pobożność na pokaz."
                                                A propos tego problemu, był kiedyś ciekawy artykuł w Newsweeku odnośnie życia z pomocy państwa. Porażające:
                                                www.newsweek.pl/artykuly/wydanie/1177/komu-pralke--komu,55856,1

                                                • aaugustw Społeczny wizerunek pasozyta, nie-alkoholika 25.03.11, 14:50
                                                  2-lena napisała:
                                                  > ... Ciekawe jakie są motywy bywalców alkoforów w takich wypadkach? Przeprosić i prz
                                                  > yznać się do błędu, to frajerstwo? Co w takim razie jest zachowaniem honorowym?
                                                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                                  Kto takie pytania zadaje, ma problemy z moralnoscia i prawoscia...!
                                                  __________________.
                                                  2-lena napisała dalej:
                                                  > A propos tego problemu, był kiedyś ciekawy artykuł w Newsweeku odnośnie życia z
                                                  > pomocy państwa. Porażające:
                                                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                                  Tak...? - Porazajace...? - A jak Ty obliczasz swoje podatki. Ile juz razy naciagnelas to swoje biedne panstwo, ktore za darmo dalo ci szkole...!? - Kto jest wg. Ciebie wiecej pasozytem spolecznym, czy ta samotnie wychowujaca dzieci, zyjaca na tzw. "koszt panstwa", czy ci ktorzy oszukuja panstwo socjalne...!? - (nie mowiac juz o tych "powojennych nowobogackich" milionerach, ktorzy nie placa podatkow i lokuja swe "ciezko" zarobione pieniadze za granica...!).
                                                  A...
                                                  • 2-lena Re: Społeczny wizerunek pasozyta, nie-alkoholika 25.03.11, 17:20

                                                    August napisał:
                                                    Kto takie pytania zadaje, ma problemy z moralnoscia i prawoscia...!
                                                    Ale wymyśliłeś... :(
                                                    Nie sądzę.
                                                    Zastanów się lepiej, z czym ma problem ten, kto wobec takich zachowań przechodzi zupełnie obojętnie. I nawet nie zadaje żadnych pytań.

                                                    August napisał:
                                                    Tak...? - Porazajace...? - A jak Ty obliczasz swoje podatki. Ile juz razy naciagnelas to swoje biedne panstwo, ktore za darmo dalo ci szkole...!? - Kto jest wg. Ciebie wiecej pasozytem spolecznym, czy ta samotnie wychowujaca dzieci, zyjaca na tzw. "koszt panstwa", czy ci ktorzy oszukuja panstwo socjalne...!? - (nie mowiac juz o tych "powojennych nowobogackich" milionerach, ktorzy nie placa podatkow i lokuja swe "ciezko" zarobione pieniadze za granica...!).

                                                    O ho, ho :-) Co się tak "rozchodziłeś"? :-)
                                                    Ja obliczam swoje podatki tak, jak się należy.:-)
                                                    Państwo dało szkołę za darmo wszystkim za moich czasów, akurat taki okres się trafił w historii, moi rodzice na to harowali ciężko. Oboje pracowali jak się należy w tym państwie, nie obijając się. Mama nawet nie korzystała nigdy z urlopów wychowawczych (4 dzieci!).

                                                    Kto jest wg. Ciebie wiecej pasozytem spolecznym, czy ta samotnie wychowujaca dzieci, zyjaca na tzw. "koszt panstwa", czy ci ktorzy oszukuja panstwo socjalne...!? - (nie mowiac juz o tych "powojennych nowobogackich" milionerach, ktorzy nie placa podatkow i lokuja swe "ciezko" zarobione pieniadze za granica...!).

                                                    Auguście, Ty podobno mieszkasz za granica… to nie wiem, gdzie Ty te podatki płacisz, czy temu państwu, które Cię wykształciło?, bo ja w Polsce płacę.

                                                    Ale zadałeś ciekawe pytanie z tym pasożytem społecznym. Należałoby się zastanowić…
                                                    Ja na przykład jestem strasznie rozrzutna. Jak patrzę na paragony fiskalne czasem za swoje zakupy, to zauważam, że od cho**ry płacę podatku VAT. Teraz jeszcze za benzynę tyle, że będę chyba musiała zmienić samochód, bo mnie to wkurzać zaczyna. Rzuciłam palenie, a nic nie czuję, że pieniędzy więcej.
                                                    To jest największy wpływ do budżetu państwa, właśnie VAT, wcale nie podatek dochodowy.





                                                  • aaugustw Re: Społeczny wizerunek pasozyta, nie-alkoholika 25.03.11, 17:40
                                                    2-lena napisała:
                                                    > Ale wymyśliłeś... :(
                                                    > Nie sądzę.
                                                    > Zastanów się lepiej, z czym ma problem ten, kto wobec takich zachowań przechodz
                                                    > i zupełnie obojętnie. I nawet nie zadaje żadnych pytań.
                                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                                    To ze nie zadaje żadnych pytań, swiadczy o tym, ze do glowy nawet
                                                    nie przyjdzie, aby byc takim...
                                                    __________________.
                                                    2-lena napisała dalej:
                                                    > O ho, ho :-) Co się tak "rozchodziłeś"? :-)
                                                    > Ja obliczam swoje podatki tak, jak się należy.:-)
                                                    > Państwo dało szkołę za darmo wszystkim za moich czasów, akurat taki okres się t
                                                    > rafił w historii, moi rodzice na to harowali ciężko. Oboje pracowali jak się na
                                                    > leży w tym państwie, nie obijając się. Mama nawet nie korzystała nigdy z urlopó
                                                    > w wychowawczych (4 dzieci!).
                                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                                    No i widzisz, a Ty co robisz...!? ;-)
                                                    _________________________.
                                                    2-lena napisała dalej:
                                                    > ... Auguście, Ty podobno mieszkasz za granica… to nie wiem, gdzie Ty te podat
                                                    > ki płacisz, czy temu państwu, które Cię wykształciło?, bo ja w Polsce płacę.
                                                    - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                                    Tam gdzie mieszkalem, tam place i placilem...
                                                    Malo tego: Tam gdzie ja mieszkam, panstwo to przejelo wszystkie
                                                    zobowiazania wobec mnie, za lata przepracowane w PRL...!
                                                    __________________________.
                                                    2-lena napisała dalej:
                                                    > Ale zadałeś ciekawe pytanie z tym pasożytem społecznym. Należałoby się zastanowić…
                                                    > Ja na przykład jestem strasznie rozrzutna. Jak patrzę na paragony fiskalne czas
                                                    > em za swoje zakupy, to zauważam, że od cho**ry płacę podatku VAT. Teraz jeszcze
                                                    > za benzynę tyle...
                                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                                    Pierwszy raz docenilas moja wypowiedz, bo ja zrozumialas i dotyczy ona bezposrednio Ciebie...! ;-)
                                                    Do niedzieli: A...
                                                  • pierzchnia Re: Społeczny wizerunek pasozyta, nie-alkoholika 25.03.11, 18:07
                                                    To smutne, że Polacy muszą szukać pracy po za granicami swojej ojczyzny...
                                                    Nie o taką Polskę walczyła Solidarność, ale teraz to jest już musztarda po obiedzie więc ratuj się człowieku jak tylko potrafisz.
                                                    Przepowiednia...
                                                  • 2-lena Re: Społeczny wizerunek pasozyta, nie-alkoholika 25.03.11, 18:12
                                                    August nisał:
                                                    To ze nie zadaje żadnych pytań, swiadczy o tym, ze do glowy nawet nie przyjdzie, aby byc takim...
                                                    A jeśli się z czymś takim spotykasz w swoim otoczeniu, to jak reagujesz?

                                                    Pyt.:
                                                    A: No i widzisz, a Ty co robisz...!? ;-)
                                                    Odp.:
                                                    L: od cho**ry płacę podatku VAT :-)
                                                    Muszę zarobić sama na te wydatki, nie ma lekko. Nikt mi nie da :-)
                                                    Ale dzięki mnie jaki ruch mają handlowcy :-) Pomagam zwalczać kryzys gospodarczy.

                                                    August napisał:
                                                    Pierwszy raz docenilas moja wypowiedz, bo ja zrozumialas i dotyczy ona bezposrednio Ciebie...! ;-)

                                                    A Ty niestety nie zrozumiałeś nic a nic z mojej wypowiedzi. :-(

                                                    A: „czy ta samotnie wychowujaca dzieci, zyjaca na tzw. "koszt panstwa"”

                                                    Masz na myśli wdowę?
                                                    Czy samotną rozwódkę otrzymującą alimenty?
                                                    Czy rozwódkę otrzymującą alimenty żyjącą w konkubinacie?
                                                    A może żonę chorego człowieka, który ani wychowywać dzieci nie może, ani nie zarabia, a sam wymaga opieki i pomocy, więc ona też wychowuje dzieci właściwie samotnie?

                                                  • wolfigen Re: Społeczny wizerunek pasozyta, nie-alkoholika 26.03.11, 19:02
                                                    na moj rozum to polacy wreszcie moga pracować gdzie im sie podoba. a pracuja po to by zarobić. jedni maja aspiracje na poziomie słoika musztardy i parówek z lidla, innym nie styknie para butów Gucci. nie moja sprawa ocenia aspiracje cudze, ani śledzić jego podatki. a poza tym jest git, forum cudne, dzięki niemu mam piękną wiosnę tego roku....i taką jakąś południową...hey robaczki dawno nie czytane...witam Ele po długiej przerwie i reszte nietrzeźwych inaczej
                                                  • e4ska Re: Społeczny wizerunek pasozyta, nie-alkoholika 26.03.11, 21:14
                                                    Cóż, Leno, żyjemy w państwie nadopiekuńczym, w którym "Należy mi się i dlaczego tak mało" jest na porządku dziennym.

                                                    Alkoholicy nie mają zmysłu społecznego. Należy im się terapia 1,2,3,4,5 i kolejne warsztaty, oczywiście, najwygodniej na koszt podatnika. Problem w rodzinie - terapia. Rozwód - terapia. Wypad z roboty - terapia. Kichnie nie tą dziurą - terapia.

                                                    Była tu kiedyś dyskusja, za co te terapie kolejne dla fanatyka terapii. No jasne, z akcyzy. Z akcyzy od denaturatu i nalewek... czemu nie :-)))

                                                    Masz w rodzinie niepełnosprawnego? Ano, państwo powinno zapłacić ci z opiekę w myśl "Należy mi się i dlaczego tak mało".

                                                    A ten niepełnosprawny? Przecież - po zakończeniu nauki - powinien na siebie zapracować. Ludzie z zespołem Downa pracują zawodowo, pracują ludzie na wózkach... Wszak żyjemy w dobie skomputeryzowanej.

                                                    Najgorzej jest jednak w takich dysfunkcyjnych rodzinach, gdzie mamy do czynienia z dziedziczeniem postawy "Należy mi się i dlaczego tak mało". Bo jak młody niepełnosprawny ma pracować, gdy w tej sytuacji można stracić "Należy mi się i dlaczego tak mało".

                                                    Pijaństwo jest silnie związane z próżniactwem i lawirowaniem od jednej pomocy do drugiej pomocy. Zauważ, że pijak będzie ciągnął od kogo się da, żeby tylko mu dawać kasę. Większość to okropne bidulki, ciągle im nie idzie, ciągle potrzebują kogoś wyssać z gotówki.

                                                    Co do "darmowych szkół".

                                                    Od XVIII stulecia nauczanie dzieci i młodzieży jest obowiązkiem wszystkich obywateli, obowiązkiem państwa. Najpierw nauka, potem praca. Taka kolej rzeczy. Kształcenie to podstawa naszej kultury, zatem gadanie, że kogoś wykorzystałaś, jest bzdurą. Co innego być dobrym i solidnym uczniem - uczenie się jest obowiązkiem patriotycznym, a co innego siedzieć w domu, bo "Należy mi się i dlaczego tak mało".

                                                    Takie to jest środowisko i nie ma co dyskutować. To są ludzie, którzy pracę zawodową uznają za zło, za przeszkodę w terapeutyzowaniu się. Po co płacić za mieszkanie, starać się, pracować, kiedy można iść na trzymiesięczny odwyk, a potem zamieszkać sobie u jakiegoś Alberta. Zawodowe pijaki takie dają rady osobom z rozmaitymi problemami. Chyba zauważyłaś :-)
                                                  • wolfigen Re: Społeczny wizerunek pasozyta, nie-alkoholika 27.03.11, 18:04
                                                    teoretyzujesz Eska.....pijak , alkoholik, ku..., złodziej, to nie synonimy....to tylko czasami pokrewne zawody. taak samo jest z katolikami, ateistami,abstynentami,fakirami,terapeutami,taxowkarzami i nawet Adam Małysz reklamuje wstrętną herbatę z przekonaniem , ze jest dobra. hey
                                                  • ela_102 Witaj wilku!!!! 28.03.11, 08:29
                                                    Widzę trzeźwiutką trzcionkę, aż miło czytać ;-))))
                                                    Fajnie gdy ludzie zaskakują w ten sposób.
                                                    Jednak raczej mnie tu nie ma.
                                                    Zajrzałam zobaczyć kto pisze w moim wątku , komu się chce i co to może oznaczać.
                                                    Wystarczy przeczytać odpowiedzi tych których przeczytanie nie wiąże się ze stratą cennego czasu, aby wiedzieć. Niektórych ludzi na stałe umieściłam na liście "czubków" netowych potocznie zwanych trollami ;-) I objawem braku szacunku do siebie było by czytanie ich. Odpowiadanie im zaś, byłoby już aktem nienawiści wobec siebie.
                                                    To smutne, że ożywają w tak dramatycznych sytuacjach, kiedy im się wydaje, że coś wiedzą ;-) Ten poziom dialogu dawno mnie nie interesuje, ale życzę obu trollom, żeby miały w sobie choć 1/10 siły, odwagi i chęci do pracy, jaką charakteruzje się całe moje życie. Wtedy być może wypełniały by czas twórczo, a nie mieląc prze lata same idiotyzmy, czyniąc z przyzwoitych wątków zwykłą "kloakę".

                                                    witaj witaj i do zaś ;-)
                                                  • 2-lena Re: Witaj wilku!!!! 28.03.11, 13:22
                                                    Ela_102 napisała:
                                                    "Odpowiadanie im zaś, byłoby już aktem nienawiści wobec siebie."
                                                    No cóż, szkoda…
                                                    A miałaś podobno porozmawiać z tym „analfabetą netowym”, niby mężem Eski co ma niby ukrywane przez nią dzieci…
                                                    A tu nic, odwracanie uwagi, kota ogonem itd.
                                                    To już się nie dowiemy na forum, jaki jest wynik tej rozmowy?
                                                    A przecież na forum rzecz całą zaczęłaś, nie na PW. O sikaniu i oszczerstwach nie wspominając.

                                                    To jak teraz będzie? Po prostu temat zostawiamy? Nie wyjaśniamy do końca?
                                                    Nikt nikogo nie przeprasza? I tak do następnej okazji (chociaż Ela_102 deklaruje, że nie czyta dwóch troli) będą elaboraty i życzenia:

                                                    ale życzę obu trollom, żeby miały w sobie choć 1/10 siły, odwagi i chęci do pracy, jaką charakteruzje się całe moje życie.
                                                    Chyba wyłączając Twój epizod pijaństwa opisywany na forum, bo takiego życia bym nie życzyła ani sobie, ani swojemu dziecku (swoją drogą, skromna jesteś niesłychanie, o pokorze nie wspominając).

                                                    Takie są zwyczaje forumowe w załatwianiu konfliktów? Czy zwyczaje trzeźwiejących, wyterapeutyzowanych alkoholików/czek?
                                                    Pytam, bo nie wiem, nie brałam udziału w żadnych „wojnach” wcześniej.


                                                  • wolfigen Re: Witaj wilku!!!! 28.03.11, 14:05
                                                    2-lena napisała:

                                                    > Ela_102 napisała:
                                                    > "Odpowiadanie im zaś, byłoby już aktem nienawiści wobec siebie."
                                                    > No cóż, szkoda…

                                                    itd etc....Leno droga, prowadż swoje krucjaty pod innym tytułem niż "wilczy". ja swoją martyrologię podpinam ino pod siebie. co ma wilk do Elki? i męża z naszejklasy?....zasadniczzo nic , poza tym ,że magiel jako taki mnie nie bawi. a magli wiele już tu widziałem, jeden mnie nawet wciągnął i niemal wykrochmalił :-)) hey darek
                                                  • aaugustw Re: Witaj wilku!!!! 28.03.11, 14:10
                                                    2-lena napisała:
                                                    > To jak teraz będzie? Po prostu temat zostawiamy? Nie wyjaśniamy do końca?
                                                    > Nikt nikogo nie przeprasza?...

                                                    > Takie są zwyczaje forumowe w załatwianiu konfliktów? Czy zwyczaje trzeźwiejącyc
                                                    > h, wyterapeutyzowanych alkoholików/czek?
                                                    > Pytam, bo nie wiem, nie brałam udziału w żadnych „wojnach” wcześniej.
                                                    ___________________________________________________.
                                                    Pytasz, wiec odpowiem: "Psy szczekaja, karawana idzie dalej"
                                                    A...
                                                  • 2-lena Re: Witaj wilku!!!! 28.03.11, 14:23
                                                    Wolfie, pretensje chyba nie do mnie.
                                                    Bo któż to zaczął temat Twoim imieniem, a treść sprowadził do dwóch troli?

                                                    August:
                                                    "Psy szczekaja, karawana idzie dalej"
                                                    A...

                                                    A jednak to smutne, jeśli tak, wiesz, Auguście? Smutne naprawdę.
                                                    Ale cóż, będę musiała przywyknąć.

                                                  • wolfigen Re: Witaj wilku!!!! 28.03.11, 14:41
                                                    2-lena napisała:

                                                    > Wolfie, pretensje chyba nie do mnie.
                                                    >

                                                    ja nie mam pretensji, to czysta życzliwość ,coby nie tracić czasu na wilcze akcenty. ja tam nie wiem kto jest trolem , a kto nie, nic nie zrozumialem z daleko idących skojarzeń Eli pod tytułem "witaj wilku " itd etc. nie było mnie tu chyba z pół roku i nieco wypadłem z rytmu.....a odniesienia do innych forumów to już dla mnie kompletna bajka :-)....24 godziny ma doba , fforumów jest kilka, gdzież bym znalazł czas wtedy na dopieszczanie mojej Pani i jej psów, gdybym bywał wszędzie :-) ?.....hej
                                                  • 2-lena Re: Społeczny wizerunek pasozyta, nie-alkoholika 28.03.11, 14:15
                                                    Herzlich WILKommmen! :)

                                                    Wolf napisał:
                                                    "na moj rozum to polacy wreszcie moga pracować gdzie im sie podoba. a pracuja po to by zarobić."
                                                    Całkiem słusznie, w końcu o wolność też walczyła ta nasza solidarność, no i unię mamy, i globalizację itp. itd.
                                                    W XXI wieku wypadałoby zrewidować pojęcie patriotyzmu. Czy to przypadkiem nie jest to, o czym pisze Eska, coś w rodzaju „zmysłu społecznego”.

                                                    A tu najgłośniej krzyczy o patriotyzmie rozumianym jako haracz dla państwa, za armowe wykształcenie mnie! osoba (August oczywiście), która jednocześnie pisze:

                                                    "Malo tego: Tam gdzie ja mieszkam, panstwo to przejelo wszystkie
                                                    zobowiazania wobec mnie, za lata przepracowane w PRL...!"


                                                    Auguście, doprawdy… nie pamiętasz, co powiedział JFK o patriotyzmie?
                                                    Nie pytaj co ojczyzna może zrobić dla ciebie, lecz co ty możesz zrobić dla ojczyzny.
                                                    A Ty co? Zobowiązania PRL wobec Ciebie?! Wstyd! :) ;)


                                                    No i Wolfie, aspiracje cudze owszem, to jego sprawa, ale sposób zdobywania środków na ich zaspokojenie bywa czasem sprawą wartą dyskusji.
                                                    Oczywiście, żyjemy w kraju, gdzie obowiązuje zasada solidarności społecznej (czyli bogatsi pomagają biedniejszym i słabszym), ale jakieś elementarne zasady przyzwoitości powinny być zachowane.

                                                    Znam małżeństwo, które wróciło z zagranicy po kilku latach pracy tam, z niezłą kupką pieniędzy. Kupili mieszkanie, a nawet wynajęli projektanta wnętrz, co parę lat temu było kosmosem u nas, zbytkiem nad zbytkami. W tym samym czasie posłali dziecko do przedszkola i otrzymali dofinansowanie do opłaty za przedszkole, bo urządzając mieszkanie nie mieli jeszcze czasu na podjęcie pracy, więc jako bezrobotnym dofinansowanie przysługiwało. Dla mnie to po prostu było nieprzyzwoite, w dodatku chłopak wystrojony w markowe ciuchy od stóp do głów. No ale, należało im się zgodnie z prawem.
                                                    Patriotyzm powinien między innymi oznaczać elementarną przyzwoitość, wyczucie społeczne, jak napisała Eska.

                                                    Do Eski zarzut chyba nie tyle o teoretyzowanie co o uogólnianie. I niekoniecznie trafiony, bo przecież Eska też się deklaruje jako alkoholiczka. Tu chodzi o pewien typ postawy.
                                                    Ona wcale nie teoretyzuje, a opisuje coś co naprawdę dzieje się w praktyce.
                                                    Ja mam kontakt z dwiema dziewczynami-matkami żyjącymi głównie z socjalu (obie akurat z rodzin alkoholowych), to naprawdę wchodzi w krew tym ludziom.
                                                    Matka jednej z nich poradziła, gdy ta zaszła w ciążę z chłopakiem, który potem trafił do więzienia, żeby zapisała w urzędzie, że ojciec nieznany, bo wtedy dostaje od państwa kilkaset złotych miesięcznie jakąś dodatkową zapomogę, bo tak to nie wiadomo, czy on by te alimenty płacił… albo jego rodzice…
                                                    A z tym ojcem tak w ogóle to całkiem dobrze żyje ta dziewczyna, nawet go odwiedzała w więzieniu, a on ją po wyjściu.
                                                    Niby co mi do tego? Ale czy to jest w porządku? Mamy nie mówić o tym?



                                                  • wolfigen Re: Społeczny wizerunek pasozyta, nie-alkoholika 28.03.11, 14:20
                                                    teoria Eski moim zdaniem polega na uniwersaliżmie osobiście niedoświaczonym - czyli natłok informacji netowych nad życiem realnym.....to tak jak opisywać życie sexualne dzikich po przeczytaniu prac Malinowskiego z początku 20-tego wieku, a w międzyczasie dzicy zaczęli używać prezerwatywy i viagrę .....hey
                                                  • e4ska Re: Społeczny wizerunek pasozyta, nie-alkoholika 29.03.11, 09:07
                                                    Jak zwykle - bez sensu, Wolf.

                                                    Erudycja nie polega na przytaczaniu tytułów książek, których nie miało się w ręku, ale ktoś kiedyś przytoczył tytuł w pijackim necie. To tak jak z Petrarką...

                                                    Swoją drogą - skąd wiesz, że tamtejsi używają viagry? Nie wszyscy muszą używać, żeby "używać". Nie rozciągaj swoich doświadczeń poza obszar dany ci w bezpośrednim postrzeganiu tak w realu, jak i w wirtualu :-)))
                                                  • aaugustw Re: Społeczny wizerunek pasozyta, nie-alkoholika 28.03.11, 15:50
                                                    2-lena napisała:
                                                    > Auguście, doprawdy… nie pamiętasz, co powiedział JFK o patriotyzmie?
                                                    > Nie pytaj co ojczyzna może zrobić dla ciebie, lecz co ty możesz zrobić dla ojczyzny.
                                                    > A Ty co? Zobowiązania PRL wobec Ciebie?! Wstyd! :) ;)
                                                    _____________________________________________.
                                                    Tak on ladnie umial mowic i spiewac w duecie z MM...! ;-)
                                                    Szkoda jednak chlopa, bo mafia ktora on z braciszkiem wycwanil po wyborach,
                                                    wiecej mu nie dala juz szansy... - Wykorzystala to jego zona, ktora szybko poszukala
                                                    sobie bogatszego "patriote"...! ;-)
                                                    Dzisiaj Grecy dalej zyja ze swymi stateczkami i jachtami, ale juz nie na koszt panstwa,
                                                    czy Ameryki, lecz calej wspolnoty UE...!
                                                    (patriota brzmi podobnie, jak idiota...!) ;-)
                                                    A...
                                                    Ps. W tym wszystkim zapomnialem o PRL i jej zobowiazaniach wobec mnie...! :-(
                                                  • e4ska Re: Społeczny wizerunek pasozyta, nie-alkoholika 29.03.11, 09:21
                                                    Leno, faktycznie chodzi o to, żeby nie mówić ;-)

                                                    Alkoholików nie lubi się. Skarżą się doskonalcy i kandydaci na owo nielubienie, ba, powiedzmy wprost: POGARDĘ ze strony szerokiego kręgu nieuzależnionych. Z uporem godnym Pierzchni, bo równie idiotycznym, zawężają sytuację, ponieważ twierdzą, że pogarda wynika z tego, że oni NIE PIJĄ, a więc są inni, napiętnowani niepiciem i wspaniałą trzeźwością. Od okazywanej wprost pogardy dostają poznawczego galimatiasu, bo jakże - tak miało być cudnie, a tu całkiem inaczej! Dlatego oskarżają świat zewnętrzny o cynizm, bezwzględność, egoizm oraz inne niedoskonalcze przypadłości.

                                                    Tymczasem społeczny wizerunek alkoholika ma solidne podstawy właśnie w sferze socjalnej. Męty, którym trza dać jeść, wykąpać, ubrać, zapomożyć, zapłacić zgodnie z zasadą "Należy się i dlaczego tak mało"! - chcą dla siebie szacunku, ba, chcą pouczać, krytykować, ustawiać, batożyć.

                                                    Nie dość, że leniło to się na terapiach takich i wszelakich, bajdurzy po mityngach i netach, to nadal rwie, ile się da.

                                                    Mówiłam, Leno, że światek pijaków zawodowców jest obrzydliwy. Dlatego wysyłanie kogoś na leczenie niesie pewne ryzyko, hm ;-)))
                                                  • boja55 Re: Społeczny wizerunek pasozyta, nie-alkoholika 29.03.11, 10:15
                                                    e4ska napisała:

                                                    > Mówiłam, Leno, że światek pijaków zawodowców jest obrzydliwy. Dlatego wysyłanie
                                                    > kogoś na leczenie niesie pewne ryzyko, hm ;-)))
                                                    Esko byłem w tym światku i jeszcze czasami kogoś z tamtych lat spotykam, bo większość już nie żyje.W tym światku najważniejsze jest aby się napić, a w jaki sposób zdobędzie się na to środki jest nieważny.Moralność,prawo i inne takie nie mają tam miejsca.Nie życzę nikomu aby w tym światku się znalazł bo jest to zaklęty krąg z którego wyjście graniczy z cudem.Wysyłanie tych ludzi na leczenie mija się z celem.Jednak w imię człowieczeństwa należy im pomóc.
                                                  • wolfigen Re: Społeczny wizerunek pasozyta, nie-alkoholika 29.03.11, 10:23
                                                    moim zdaniem niezbadane są wyroki boskie / choć ja akurat inaczej to nazywam/....czy kogo wysla z tzw "przymusu", czy pojdzie sam na leczenie, czy w inny sposob, nie jest to wazne. wazne jest aby byla szansa. taka szanse daje AA, terapia, rozne wspolnoty quasireligijnotrzexwienne....o czym tu gadac?. rownie dobrze po diagnozie nowotworu nalezaloby pacjenta kierowac od razu do firmy pogrzebowej bez srodkow znieczulających, bo wiadomo , ze szanse sa niewielkie /mimo postepu techniki/, leczenie kosztowne, przerżuty możliwe, NFZ pusty
                                      • 2-lena Re: Życie na haju 11.03.11, 10:23
                                        Ela_102:
                                        "Będę więc wyjaśniać u źródła.
                                        Z chęcią pogadam z tym internetowym analfabetą."

                                        Szkoda, że nie zrobiłaś tego, zanim napisałaś o tych nieślubnych dzieciach tu na forum, zarzucając zresztą najpierw Esce kłamstwa i zatajanie stanu rodzinnego posiadania.

                                        Ela_102:
                                        Ale wróćmy do historii, i potem pierzchania po czasie jakimś pisze, że mój mąż na NK chwali się 5 - tką dzieci 10-tką wnucząt i mną jako żoną , …”
                                        Noooo niedokładnie tak było :-) Nie: „i Potem pierzchnia pisze, że mój mąż na NK… itd.” tylko jeszcze najpierw pisze, że kłamiesz, zatajasz stan rodzinnego posiadania, masz dziury w mózgu, bo nie wiesz, ile masz dzieci, czy coś tam (jeden neuron:-), skoro nawet nie potrafisz określić stanu rodzinnego posiadania, a dopiero po jakimś czasie, że chodzi o dzieci męża, widziane na NK, a nie Twoje dzieci.

                                        co spowodowało, że mi wyjątkowo nie ufa. Co robię ja? obrażam netowo kumpla? i cała jego rodzinę? czy staram się sprawę wyjaśnić? skoro to kłamstwo?

                                        Skoro to kłamstwa, próbowałabyś cokolwiek po takich tyradach wyjaśniać? Z taką osobą? Która nawymyślałaby 5 dzieci i 10 wnucząt Twojego męża i ogłosiła publicznie na forum? I zamartwiać się, co spowodowało, że przestał Ci ufać?
                                        Gdyby był normalny, napisałby Ci od razu, co spowodowało, że przestał Ci ufać, zamiast buszować po niby mężowskich profilach na NK i pisać o jednym neuronie w mózgu.

                                        Ela_102 napisała:
                                        Smutne, że nie zauważyłaś, że pytanie o rentę socjalną dla córki dotyczy jej dochodów, jej zasiłków, a nie moich dochodów.
                                        Ela, naprawdę każdy umie czytać i liczyć. Nie będę już linkować, bo nie chcę znów zarzutów o naruszanie dóbr Twojej córki:
                                        Ela_102: "a ja
                                        przebywam na tzw.Swiadczeniu pielegnacyjnym od ktorego oplacane sa
                                        skladki Zus.Corka otrzymuje tez alimenty na siebie."


                                        I dalej podajesz kwoty (w tym kwotę alimentów) zastanawiając się głośno, czy dochód w przeliczeniu na osobę (podajesz, że jest Was dwie osoby) nie przekroczy 583 zł.
                                        Naprawdę nie trzeba być geniuszem matematycznym, żeby ogarnąć te kwoty i wyliczyć jaki jest Twój wkład w Wasze utrzymanie, skoro alimenty (czyli pieniądze tylko i wyłącznie Twojego dziecka) wynoszą tyle i tyle, a Ty zastanawiasz się nad kwotą 583 zł na osobę.
                                        A jeszcze teraz piszesz, że zasiłki dotyczą jej dochodów, to tym bardziej nietrudno wyliczyć, jakie są proporcje jej i Twoich dochodów w rodzinnym budżecie.
                                        Zatem:
                                        Oszczerstwem jest stwierdzenie, że ja utrzymuję się z jej pieniędzy.
                                        Odpowiedz sobie sama w swoim sumieniu, czy Ty jesteś w stanie pokryć swoje utrzymanie (włącznie z Twoją częścią za czynsz, Internet itd.) ze świadczenia pielęgnacyjnego. Przecież to są jakieś grosze.
                                        No ale to Twoja spawa, że zdecydowałaś się na rezygnację z pracy i pobieranie zasiłku pielęgnacyjnego. Tak naprawdę na utrzymanie dziecka powinni łożyć oboje rodzice.

                                        Nie dziw się jednak, że kogoś bulwersuje takie postępowanie. Nie kryjecie się z Jarasem na forach, że żyjecie razem, a Ty piszesz o dochodzie na osobę 583 zł, staraniu się o rentę socjalną dla córki i pobieraniu różnych zasiłków.
                                        Ja byłam nauczona przez rodziców, że wszelka pomoc państwa jest dla ludzi naprawdę potrzebujących. Są rodziny wielodzietne, gdzie matki nie wiedzą w co ręce włoży, bo pracy mają przy dzieciach od rana do wieczora.
                                        Jeśli Wy się za potrzebujących uważacie, to proszę bardzo, tylko kłóci się to trochę z tym, co i w jaki sposób piszecie na forach. Dobre samopoczucie i zdrowie nie opuszcza Was. Jaras ma czas miksować swoje zdjęcie i z podkładem muzycznym umieszczać na you tube, a jego kobieta żyje z zasiłku pielęgnacyjnego, czyli pomocy państwa.
                                        Może mniej by bulwersowało, gdybyś jednocześnie nas nie uważała za marnych, maluczkich itd. mniej rozwiniętych duchowo, niż Wy.


                                  • e4ska Re: Życie bez wódy :-) 10.03.11, 11:28
                                    chęć zdobycia ode mnie dowodów na wł
                                    > asne wyobrażenie kłamstw, to udowodnij najpierw sama, że:
                                    > - Eska nie sika i nie sikała.
                                    > - dowody, że mąż Eski na ma na NK profilu w którym znajdują się zdjęcia jego dz
                                    > ieci.
                                    > w tym zdjęcie Eski z podpisem moja żona.


                                    Kłamiesz, Stodwa. Uzależnienie od zmyślania... po prostu demoralizacja. Pijaństwo skutkiem demoralizacji - zdarza się.

                                    Nie ma takiego profilu choćby dlatego, że mój mąż jest analfabetą komputerowym oraz internetowym. Co tobie nie mieści się w głowie, ale są tacy ludzie, którzy nie potrzebują hipermediów i hipertextów, zajmują się pożyteczną pracą, oddając cesarskie cesarzowi.

                                    Niestety, cesarz daje ciężko zarobioną kaskę rozmaitym stodwójkom, które za nic w świecie pracować nie będą, ponieważ państwo musi im - zgodnie z prawem - płacić za usługi świadczone własnym dzieciom.

                                    A już o sikaniu do łóżka po pijaku to też na tym profilu NK? Albo o ustawicznym sześcioletnim "chlaniu" Eski?

                                    A potem się dziwicie, kiedy ludzie piszą o bezeceństwach aowców, o ich nikczemności, kłamstwach, awanturnictwie. Prawdziwi doskonalcy! Wstyd przynosicie, jarasele, swojej organizacji, jak i Krk. Cudzołożnicy i patologiczni kłamcy, chorobliwie zainteresowani cudzym życiem.

                                    Dzięki swojemu rozumowi nie wdepnęłam w to terapeutyczno-aowskie g....o, gdzie i owszem, są porządni ludzie, ale - jak wiadomo - łyżka dziegciu spaskudzi całą beczkę miodu.

                                    Do de. z takim doskonaleniem!
                                    • aaugustw Re: Życie bez wódy :-) 10.03.11, 11:55
                                      e4ska napisała:
                                      > Dzięki swojemu rozumowi nie wdepnęłam w to terapeutyczno-aowskie g....o, gdzie
                                      > i owszem, są porządni ludzie, ale - jak wiadomo - łyżka dziegciu spaskudzi całą
                                      > beczkę miodu.
                                      > Do de. z takim doskonaleniem!
                                      ____________________________________________________________.
                                      Dziwne, ja ktory zawdziecza zycie Wspolnocie AA i temu Jej duchowemu
                                      Programowi AA, usmialem sie (prawie) do lez czytajac te oszczercza
                                      wypowiedz Eski na temat AA, nb. bardzo humorystycznie napisanej...! ;-)
                                      Eska, Ciebie nie mozna lekcewazyc... - Ty jestes po prostu dobra, na swoj sposob...! ;-)
                                      Pozwole sobie tylko troszeczke na skorygowanie tej Twojej negatywnej wypowiedzi o Wspolnocie AA, o ktorej pisalas z Najwieksza "wiedza", mimo ze (jak napisalas) nigdy nie wdepnęłas w to terapeutyczno-aowskie g....o - Masz duzo fantazji w sobie...!! ;-))
                                      Spodobalo mi sie takze to zdanie: "Do de. z takim doskonaleniem!" (de. = Deutschland w adresie mailowym .......@xyz.de) ;-)
                                      Pozdrawiam serdecznie usmiany:
                                      A... ;-)
                                      • 2-lena Re: Życie bez wódy :-) 10.03.11, 12:14
                                        August napisał:
                                        "do lez czytajac te oszczercza
                                        wypowiedz Eski na temat AA


                                        Auguście, wystarczy poczytać fora alkoholowe. Naprawdę nie trzeba wdeptywać.
                                        Czy musisz zapisywać się do PiS, SLD, czy PO czy innej partii, żeby mieć prawo wypowiadania się o nich? Żeby mieć prawo do swojego zdania na temat polityków i partii musisz być członkiem partii?
                                        Ja uważam, że mam prawo do swojego zdania na ten temat na podstawie tego, co słyszę lub czytam z wypowiedzi przedstawicieli tych partii. Tak samo jeśli chodzi o AA – z wypowiedzi Aowców oraz fragmentów literatury AA, które Aowcy zamieszczają.
                                        Nie zapiszę się do PiS, ani do Samoobrony nie mam zamiaru najmniejszego, choćby nie wiem, jak mi tłumaczył ktoś z członków tych partii, że nasłuchałam się oszczerstw, a trzeba być członkiem, żeby znać prawdę, koń jaki jest każdy widzi, nie pójdę też do AA - z tego samego powodu. A prawo do wypowiadania się mam i o Samoobronie i o AA na postawie tego, co głoszą ich przedstawiciele oraz jak się zachowują poza AA.

                                        • aaugustw Re: Życie bez wódy :-) 10.03.11, 12:48
                                          2-lena napisała:
                                          > Auguście..., Czy musisz zapisywać się do PiS, SLD, czy PO czy innej partii, żeby mieć prawo
                                          > wypowiadania się o nich?
                                          _________________________________________________.
                                          Widze, ze ty lubisz grac role w pozycji pomiedzy wodka i zakaska...(!?) ;-)
                                          A...
                                          A´propos: Kto to jest PiS, SLD, czy PO...? :-o
                                          • 2-lena Re: Życie bez wódy :-) 10.03.11, 13:00
                                            aaugustw napisał:

                                            > 2-lena napisała:
                                            > > Auguście..., Czy musisz zapisywać się do PiS, SLD, czy PO czy innej parti
                                            > i, żeby mieć prawo
                                            > > wypowiadania się o nich?
                                            > _________________________________________________.
                                            > Widze, ze ty lubisz grac role w pozycji pomiedzy wodka i zakaska...(!?) ;-)
                                            > A...
                                            > A´propos: Kto to jest PiS, SLD, czy PO...? :-o

                                            Partie polityczne w Polsce.
                                            Jesteśmy na forum publicznym. Każdy może tu pisać. Jeśli nie chcesz czytać komentarzy osób postronnych, to pisz na PW, co komu masz do powiedzenia.
                                            Przypomnij sobie też pierwszy swój post do mnie, czy o mnie na tym forum, z jakiej okazji i gdzie on był i nie zarzucaj mi czegoś, co sam robisz, albo sam przestań najpierw to robić, potem wymagaj od innych. Aczkolwiek przypominam, że jesteśmy w miejscu, które nazywa się "forum". Ja nie mam Ci za złe, że cokolwiek do mnie, czy o mnie napisałeś.

                                            Nie masz więcej argumentów? ;)
                                            Bo coś cienko ostatnio ;)

                                            • aaugustw Re: Życie bez wódy :-) 10.03.11, 13:30
                                              2-lena napisała:
                                              > Nie masz więcej argumentów? ;)
                                              > Bo coś cienko ostatnio ;)
                                              _______________________________________________.
                                              Ach wiem, nie lubisz grac roli "prozni" - przepraszam...! ;-)
                                              To, ze mialem przerwe nie znaczy wcale, ze nie mam argumentow,
                                              lecz oznacza to, ze ja (regularnie) jadam takze obiady, a poza tym
                                              prowadze jeszcze korespondencje pomiedzy uczestnikami AA... -
                                              Mam pewne sluzby, ktorych sie podjalem, dopiero po spelnieniu ich
                                              wskakuje na tu - na FU.
                                              A...
                                              • 2-lena Re: Życie bez wódy :-) 10.03.11, 13:51
                                                aaugustw napisał:

                                                > 2-lena napisała:
                                                > > Nie masz więcej argumentów? ;)
                                                > > Bo coś cienko ostatnio ;)
                                                > _______________________________________________.
                                                > Ach wiem, nie lubisz grac roli "prozni" - przepraszam...! ;-)
                                                > To, ze mialem przerwe nie znaczy wcale, ze nie mam argumentow,
                                                > lecz oznacza to, ze ja (regularnie) jadam takze obiady, a poza tym
                                                > prowadze jeszcze korespondencje pomiedzy uczestnikami AA... -
                                                > Mam pewne sluzby, ktorych sie podjalem, dopiero po spelnieniu ich
                                                > wskakuje na tu - na FU.
                                                > A...
                                                --------------------------------

                                                Auguście, zupełnie nie o to mi chodzi.
                                                Nie o to, żebyć pisał do mnie byle co, byle pisać, ale o jakość tego pisania, "jakość argumentów", żeby coś nowego wnosiły, jakiś materiał do przemyśleń, czy dyskusji.
                                                Jak nie masz nic ciekawego do napisania, to nie pisz w ogóle ;) Ja się nie obrażę ;)
                                                • aaugustw Re: Życie bez wódy :-) 10.03.11, 14:15
                                                  2-lena napisała:
                                                  > Auguście, zupełnie nie o to mi chodzi.
                                                  > Nie o to, żebyć pisał do mnie byle co, byle pisać, ale o jakość tego pisania, "
                                                  > jakość argumentów", żeby coś nowego wnosiły, jakiś materiał do przemyśleń, czy
                                                  > dyskusji.
                                                  > Jak nie masz nic ciekawego do napisania, to nie pisz w ogóle ;) Ja się nie obrażę ;)
                                                  ______________________________________________________________.
                                                  Ty juz jestes obrazona...! ;-)
                                                  Ale, ok, od poczatku, bo widze ze sprawdzone przez trzy pokolenia argumenty
                                                  nie imaja sie ciebie, wiec napisz moze najpierw co chcialabys, abym pisal...!
                                                  A...
                                                  • 2-lena Re: Życie bez wódy :-) 11.03.11, 10:57
                                                    aaugustw napisał:

                                                    > ______________________________________________________________.
                                                    > Ty juz jestes obrazona...! ;-)
                                                    > Ale, ok, od poczatku, bo widze ze sprawdzone przez trzy pokolenia argumenty
                                                    > nie imaja sie ciebie, wiec napisz moze najpierw co chcialabys, abym pisal...!
                                                    > A...

                                                    Wypróbuj Auguści argumenty sprawdzone przez tysiąclecia, co tam trzy pokolenia;)
                                                    A: "wiec napisz moze najpierw co chcialabys, abym pisal...!"
                                                    A czy ja w ogóle coś mogę chcieć, żebyś Ty pisał? Czy to aby nie brak pokory byłby? ;)
                                                    Zdaję się na Siłę Wyższą, Twoją, czy moją, czy forumową (jest taka?);)
                                                    Wezmę, co da (Siła Wyższa).




                                                  • aaugustw Re: Życie bez wódy :-) 11.03.11, 11:22
                                                    2-lena napisała:
                                                    > Wypróbuj Auguści argumenty sprawdzone przez tysiąclecia, co tam trzy pokolenia;)
                                                    > Zdaję się na Siłę Wyższą, Twoją, czy moją, czy forumową (jest taka?);)
                                                    > Wezmę, co da (Siła Wyższa).
                                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                                    Sila Wyzsza podpowiada mi takie oto slowa:
                                                    O jakich argumentach sprawdzonych przez tysiąclecia w chorobie
                                                    alkoholowej mam tobie tu mowic...? - Nie ma takich...!
                                                    Jedyna wskazowka o tym bylo dane nam przed ponad dwoma tysiacami lat
                                                    Przykazanie o "umiarkowynym jedzeniu i piciu", bo inaczej to grzech nie choroba,
                                                    ale tu zawarta jest tylko czesc prawdy, mianowicie ta ktora dot. "drobnopijoczkow"
                                                    potrafiacych pic kontrolowanie, ale nie chorych alkoholikow...
                                                    Dopiero Bill i dr Bob, przed trzema pokoleniami odkryli te prawde...!
                                                    A...
                                                    Ps. Ty dzielisz SW na fragmenty, to jest bardzo prymitywne, to tak jakbys
                                                    Boga chciala opisac i okreslic wymiarami fizycznymi... - To nie bylby juz Bog
                                                    lecz bozek... - Leniu droga...! ;-)
                                      • e4ska Re: Życie bez wódy :-) 10.03.11, 12:16
                                        Ty, Auguście, jesteś miodzio. Ale na dziegieć to już sam musisz znaleźć sposoby, ty i inni porządni aowcy.

                                        Wasza wewnętrzna sprawa.

                                        Co do dziegdźciu: może jednak kobiety uzależnione, przynależne do wspólnoty lub do nie nieprzynależne, powinny coś ze sobą zrobić? Bo sporo takich, wrażliwych na punkcie cudzej urody, wyprawia rozmaite bezeceństwa netowe.

                                        Hm :-) zdarzyła mi się miła rzecz ósmego marca. Jeździłam sobie triumfalnie po słonecznej Łodzi, a tu - na światłach - zszedł do mnie z chodnika całkiem przystojny gość i wręczył z uśmiechem tulipana. Głupio mi trochę było, ale w sumie to bardzo się ucieszyłam. Kobieca próżność... A i to fajne, że ktoś docenił moje wdzięki nadgryzione zębem czasu! Widać... czas ma protezy i słabo gryzie.

                                        Więc wolę rowerować niż mityngować, Auguście, chociaż rozumiem, jak wiele satysfakcji daje mityngowanie. Temu, kto na nią zasługuje.
                                        zdrufka :-)
                                        • aaugustw Re: Życie bez wódy :-) 10.03.11, 12:56
                                          e4ska napisała:
                                          > Więc wolę rowerować niż mityngować...
                                          _______________________________________________.
                                          Bardzo Ci tego zazdroszcze, ale nie umiem sobie pomoc...! ;-)
                                          A...
                                          PS. Lubie plywac i spacerowac, ale tylko wtedy jak jestem na wczasach,
                                          albo jak sie zmusze na basen, pare razy w roku.
                                          (pewna Wloszka powiedziala mi na wczasach, ze jestem opalony "na koniak"...(!?)
                                          a ja przeciez zawsze lubilem whisky ;-)
                                          • aaugustw Re: Życie bez wódy :-) 10.03.11, 13:00
                                            aaugustw napisał:
                                            > Bardzo Ci tego zazdroszcze, ale nie umiem sobie pomoc...! ;-)
                                            __________________________________.
                                            Chodzilo mi o to, ze zazdroszcze Tobie tej aktywnosci...! (nie chodzi tu o moja zazdrosc)
                                            > A...
                                    • ela_102 Re: Życie bez wódy :-) 10.03.11, 14:45

                                      Dzięki swojemu rozumowi nie wdepnęłam w to terapeutyczno-aowskie g....o,

                                      a czym Twoim zdaniem jest pisanie takich tekstów?

                                      Prawdziwi doskonalcy! Wstyd przynosicie, jarasele, swojej organizacji, jak i Krk. Cudzołożnicy i patologiczni kłamcy, chorobliwie zainteresowani cudzym życiem.

                                      To fakt, że bardziej zjadliwa jesteś w wydaniu "wdupowłaza", na co mam liczne dowody, ale i w jednym i w drugim wydaniu jesteś bardzo na wyrost. Może czas na złoty środeczek?
                                      Pomyśl Eska czym może być dla nas Twoja opinia?
                                • aaugustw Re: Życie bez wódy :-) 09.03.11, 14:15
                                  2-lena napisała:
                                  > 1. dowody na...
                                  > 2. dowody na...
                                  > 3. dowody na...
                                  ________________________________________________.
                                  Lena, a kiedy ty mi odpowiesz na moje jedno pytanie;
                                  Co ty szukasz na tym Forum Uzaleznien, skoro stwierdzilas,
                                  ze po papierosach nie masz juz zadnych uzaleznien...?
                                  A...
                                  • 2-lena Re: Życie bez wódy :-) 10.03.11, 09:52
                                    aaugustw napisał:

                                    > Lena, a kiedy ty mi odpowiesz na moje jedno pytanie;
                                    > Co ty szukasz na tym Forum Uzaleznien, skoro stwierdzilas,
                                    > ze po papierosach nie masz juz zadnych uzaleznien...?
                                    > A...

                                    Auguście, pisałam Ci już. Już mnie o to raz pytałeś (a propos, Ty masz jakieś uzależnienia w tej chwili?, odkąd przestałeś pić?).
                                    Kończę temat z Elą_102, bo nie ma sensu, jeśli ludzie są pozbawieni całkowiecie honoru i jakiejkolwiek elementarnej przyzwoitości. Rozumiem teraz, dlaczego tu bywały takie wojenki kiedyś. Miałam okazję trochę poczytać. Włos się jeży na głowie.

                                    • aaugustw Re: Życie bez wódy :-) 10.03.11, 10:20
                                      2-lena napisała:
                                      > Auguście, ...Ty masz jakieś uzależnienia w tej chwili?, odkąd przestałeś pić?).
                                      > Kończę temat z Elą_102, bo...
                                      ____________________________________________________________.
                                      Czemu mi sie tlumaczysz, piszac do mnie o Eli na 102...!? :-?
                                      (a teraz odpowiedz na Twoje pytanie):
                                      Odkąd przestałem pić jestem dalej uzalezniony od wielu, wielu innych rzeczy,
                                      inaczej nie staralbym sie o moj dalszy rozwoj duchowy i nie przerabial tego
                                      duchowego Programu AA...!
                                      Ale od samego alkoholu takze jestem dalej uzalezniony, roznica tylko jest taka,
                                      ze dzisiaj nie moge go "ugryzc", bo strace swoj raj, jak i Adam, ktorego Ewa uwiodla...!
                                      A... ;-)
                                      • 2-lena Re: Życie bez wódy :-) 10.03.11, 11:20
                                        August napisał:
                                        Czemu mi sie tlumaczysz, piszac do mnie o Eli na 102...!? :-?

                                        Dlatego, że w poprzednim swoim poście zacytowałeś wyrywki mojego listu do niej:
                                        „2-lena napisała:
                                        > 1. dowody na...
                                        > 2. dowody na...
                                        > 3. dowody na...”

                                        więc gdzieś tę Elę_102 musiałeś mieć za uchem również i to, że z nią tutaj „koresponduję” na forum, zamiast pisać o czymś bardziej związanym z tematyką forum, a przynajmniej cytując mnie pokazałeś, że czytasz tę naszą z Elą_102 wymianę postów i coś i chcesz zasygnalizować, bo sobie a muzom byś tego nie wklejał, prawda?. Pośpieszyłam więc z wyjaśnieniem Ci, że kończę to pisanie z nią.

                                        (a teraz odpowiedz na Twoje pytanie):
                                        Odkąd przestałem pić jestem dalej uzalezniony od wielu, wielu innych rzeczy,
                                        inaczej nie staralbym sie o moj dalszy rozwoj duchowy i nie przerabial tego
                                        duchowego Programu AA...!


                                        Ale czy Twój rozwój duchowy ma polegać m.in. na tym (czy też prowazić do tego), żebyś przestał być od czegokolwiek uzależniony?
                                        Zależy, co nazywasz tymi wieloma, wieloma rzeczami, od których jesteś uzależniony i przede wszystkim co nazywasz uzależnieniem. Czy to jest w jakiś sposób szkodliwe? Dla Ciebie? Dla innych?
                                        Robimy w życiu różne rzeczy: słuchamy muzyki, chodzimy na koncerty, czytamy książki, prasę, gotujemy pyszne rzeczy, zjadamy je, spotykamy się z przyjaciółmi, uprawiamy sporty. Robimy to stale i regularnie. Czy to są uzależnienia?
                                        Czy coś innego masz na myśli, pisząc o tych wielu, wielu innych rzeczach?

                                        Ale od samego alkoholu takze jestem dalej uzalezniony, roznica tylko jest taka,
                                        ze dzisiaj nie moge go "ugryzc", bo strace swoj raj, jak i Adam, ktorego Ewa uwiodla...!
                                        A... ;-)


                                        A ja nie czuję się uzależniona od papierosów. Wręcz przeciwnie, jestem wolna od nich. Ja mogę zapalić, nikt mi nie broni, mogę w każdej chwili, cóż za problem?, ale nie chcę.


                                        • aaugustw Re: Życie bez wódy :-) 10.03.11, 12:45
                                          2-lena napisała (do A...):
                                          > Ale czy Twój rozwój duchowy ma polegać m.in. na tym (czy też prowazić do tego),
                                          > żebyś przestał być od czegokolwiek uzależniony?
                                          > Zależy, co nazywasz tymi wieloma, wieloma rzeczami, od których jesteś uzależnio
                                          > ny i przede wszystkim co nazywasz uzależnieniem. Czy to jest w jakiś sposób szk
                                          > odliwe? Dla Ciebie? Dla innych?
                                          > Robimy w życiu różne rzeczy: słuchamy muzyki, chodzimy na koncerty, czytamy ksi
                                          > ążki, prasę, gotujemy pyszne rzeczy, zjadamy je, spotykamy się z przyjaciółmi,
                                          > uprawiamy sporty. Robimy to stale i regularnie. Czy to są uzależnienia?
                                          > Czy coś innego masz na myśli, pisząc o tych wielu, wielu innych rzeczach?
                                          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                          Na te wszystkie wlasnie pytania znajdziesz odpowiedz, stosujac Program AA - z innymi...!
                                          A...
                                          • 2-lena Re: Życie bez wódy :-) 10.03.11, 13:08
                                            aaugustw napisał:

                                            > 2-lena napisała (do A...):
                                            > > Ale czy Twój rozwój duchowy ma polegać m.in. na tym (czy też prowazić do
                                            > tego),
                                            > > żebyś przestał być od czegokolwiek uzależniony?
                                            > > Zależy, co nazywasz tymi wieloma, wieloma rzeczami, od których jesteś uza
                                            > leżnio
                                            > > ny i przede wszystkim co nazywasz uzależnieniem. Czy to jest w jakiś spos
                                            > ób szk
                                            > > odliwe? Dla Ciebie? Dla innych?
                                            > > Robimy w życiu różne rzeczy: słuchamy muzyki, chodzimy na koncerty, czyta
                                            > my ksi
                                            > > ążki, prasę, gotujemy pyszne rzeczy, zjadamy je, spotykamy się z przyjaci
                                            > ółmi,
                                            > > uprawiamy sporty. Robimy to stale i regularnie. Czy to są uzależnienia?
                                            > > Czy coś innego masz na myśli, pisząc o tych wielu, wielu innych rzeczach?
                                            > - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                            > Na te wszystkie wlasnie pytania znajdziesz odpowiedz, stosujac Program AA - z i
                                            > nnymi...!
                                            > A...


                                            Żeby potem tak jak Ty stwierdzić, że, jak Ty Esce, zazdroszczę innym aktywności?
                                            Wolę prostszy sposób, ominąć AA i od razu zająć się aktywnościami, które sprawiają mi radość i mnie rozwiają (duchowo również) ;)
                                            Obpada powód do zazdrości ;) i następnie obowiązkowe pozbywanie się owej "wady charakteru" za pomocą programu AA ;)

                                            • aaugustw Re: Życie bez wódy :-) 10.03.11, 13:25
                                              2-lena napisała:
                                              > Żeby potem tak jak Ty stwierdzić, że, jak Ty Esce, zazdroszczę innym aktywności?
                                              > Wolę prostszy sposób, ominąć AA i od razu zająć się aktywnościami, które sprawi
                                              > ają mi radość i mnie rozwiają (duchowo również) ;)
                                              > Obpada powód do zazdrości ;) i następnie obowiązkowe pozbywanie się owej "wady
                                              > charakteru" za pomocą programu AA ;)
                                              ________________________________________________________.
                                              Widzisz, moja droga oponentko wirtualna, aby rozwijac sie duchowo
                                              nie musze jezdzic na rowerze...!
                                              To co ty widzisz jako rozwoj duchowy podczas twoich aktywnosci
                                              (przy klawiszach), to nie jest rozwoj duchowy, lecz rozwoj tluszczowy...!
                                              Moj z kolei rozwoj duchowy nastepuje w inny sposob...!
                                              A Esce zazdroszcze jej regularnosci, ale to daleko jeszcze nie oznacza,
                                              ze ja nic fizycznie juz nie robie...
                                              A...
                          • aaugustw Re: Życie bez wódy :-) 09.03.11, 12:45
                            ela_102 napisała:
                            > ... Mam nadzieję, że u niej nikt astmy nie zdiagnozuje, bo oznaczałoby to wejście w kłamstwo i nieuczciwą grę. Ludzie i tak wiedzą swoje.
                            > Dobrego Dnia chłopaki :-))))))
                            > Dziś jem śledzie i sypię głowę popiołem ;-)
                            _____________________________________________.
                            Jak sie poslucha dwoch roznych stron, mozna sie ladnie ubawic...
                            No i gdzie lezy ta prawda...!?
                            (ja ufam komisjom dopingowym i stoperowi na mecie...!) ;-)
                            Dziekuje... - Tobie rowniez udanego Dnia...!
                            Przed chwila zjadlem udko kurczaka, a potem przypomnialem sobie ,
                            ze to przeciez Sroda Popielcowa, ale ja i tak od dawna nie przestrzegam
                            juz tych Trad.
                            A.. ;-)
                            Ps. Jezeli narazilem sie wam za te p. Kowalczyk, to wezcie tylko jedno
                            pod uwage; mnie jej wyniki (i tych dwoch Szwedek tez) interesuja tyle,
                            co i ten zeszloroczny snieg, po ktorym one biegaly...! ;-)
                      • deoand Re: Życie bez wódy :-) 08.03.11, 20:57
                        "Blogoslawiona niech bedzie choroba, bo chorzy sa blizej swojej duszy, anizeli ci zdrowi".
                        Tutaj tez nie chodzi o stawianie się wyżej od innych...!

                        No pierwszy raz zgodze sie z augustem , że lepiej być chorym niz zdrowym czego dobitnym przykładem sa wszystkie norweskie biegaczki w sportach zimowych chore jak jeden " mąż " na astme -juz nie tylko Bjorgen ale i młoda Johauk choruje na astme raptem po dwóch latach zipania jako zdrowa a teraz juz spoko sterydy i dawaj jak mały parowozik po mistrzostwo swiata na 30 km .

                        • aaugustw Re: Życie bez wódy :-) 08.03.11, 21:10
                          deoand napisał:
                          > No pierwszy raz zgodze sie z augustem , że lepiej być chorym niz zdrowym czego
                          > dobitnym przykładem sa wszystkie norweskie biegaczki w sportach zimowych chore
                          > jak jeden " mąż " na astme -juz nie tylko Bjorgen ale i młoda Johauk choruje na
                          > astme raptem po dwóch latach zipania jako zdrowa a teraz juz spoko sterydy i d
                          > awaj jak mały parowozik po mistrzostwo swiata na 30 km .
                          __________________________________________________.
                          Wiedzialem, ze Deo odezwie sie po tym "biegu", a raczej po tym chodzie
                          narciarskim pani Kowalczyk... - Mialem o tym napisac juz wczesniej, ale
                          w ferworze "walki" z pania Lena i jeszcze jedna taka co to swego trzyma
                          krocej, anizeli Kowalczyk pania Björgen... - Wiedz Deo, ze ja caly czas
                          myslalem o Tobie podczas tego biegu, choc mi nieprzyjemnie bylo kiedy
                          widzialem jak nasza "spuchla", tak jej dala popalic ta astmatyczka...
                          Tak, tak Deo, tu ani Bog nie pomogl...!
                          A...
                          • deoand Re: Życie bez wódy :-) 08.03.11, 22:25
                            No bjorgen jak Bjorgen astma ja dopadła prawie na sportowa starośc ale Johaug juz 23 lata i astma i zwycięstwa - Pod górę na Tour de Sky zasuwała jak kozica a wczesniej kiepskawo . To jest juz oszustwo w biały dzień i nikt nic nie mówi !! oprócz Kowalczyk !!
                            • pierzchnia Re: Życie bez wódy :-) 09.03.11, 00:51
                              Poprzeczka jest postawiona ponad ludzkie możliwości i dlatego sport na takim poziomie to chemia.
                              Dlatego żeby wygrywać trzeba najpierw zachorować.
                            • aaugustw Re: Życie bez wódy :-) 09.03.11, 12:35
                              deoand napisał:
                              > No bjorgen jak Bjorgen astma ja dopadła prawie na sportowa starośc ale Johaug j
                              > uz 23 lata i astma i zwycięstwa - Pod górę na Tour de Sky zasuwała jak kozica a
                              > wczesniej kiepskawo . To jest juz oszustwo w biały dzień i nikt nic nie mówi !
                              > ! oprócz Kowalczyk !!
                              ________________________________________________________.
                              Biedna Kowalczyk, przegrala z astmatyczkami, szkaluje wszystkich,
                              ktorzy z nia zwyciezaja do tego stopnia, ze az w "obcej" telewizji o
                              tym sie dowiaduje, jak to ona (tfu...!) nieladnie ona postepuje... -
                              No i ma za swoje...!
                              Zamiast tracic czas na oczernianie i na prase, powinna zostawic to
                              neutralnym komisjom dopingowym a sama wziasc sie za ostrzejszy
                              trening, jezeli chce wygrywac (lub dalej przegrywac z godnoscia ...!).
                              A...
                              • ela_102 Re: Życie bez wódy :-) 09.03.11, 13:35
                                No cóż August i Twoja racja nie jest bez racji ;-)
    • ela_102 Trzeźwośc i twórcze myślenie 09.03.11, 09:36

      To też ciekawe

      i moim zdaniem warte przeczytania :-)
      • 2-lena Re: Trzeźwośc i twórcze myślenie 09.03.11, 10:32
        ela_102 napisała:

        >
        > [url=http://www.terapia.rubikon.net.pl/html/1999/tworcz5_d.htm]To też ciekawe[/
        > url]
        >
        > i moim zdaniem warte przeczytania :-)

        Nieprawdopodobne, że właśnie Ty polecasz ten tekst:-) mnie akurat znajomy od dawna, nawet podawałam ten link kiedyś na innym forum. Przeczytałaś go chociaż ze zrozumieniem? Czy „przeleciałaś wzrokiem”? ;)
        Swoją niezachwianą wiarą w dogmaty terapeutyczne, religijne i aowskie i zamknięciem na jakąkolwiek krytykę i dyskusję w tej materii całkowicie przeczysz sensowi tego tekstu:-)


        • pierzchnia Re: Trzeźwośc i twórcze myślenie 09.03.11, 12:12
          > Nieprawdopodobne, że właśnie Ty polecasz ten tekst:-) mnie akurat znajomy od da
          > wna, nawet podawałam ten link kiedyś na innym forum.

          Ciekawe, że ta tym forum go nie podałaś...

          Wyraźnie widać, że tak naprawdę, chcesz wywołać kolejny konflikt.
          • 2-lena Re: Trzeźwośc i twórcze myślenie 09.03.11, 12:29
            pierzchnia napisał:

            > > Nieprawdopodobne, że właśnie Ty polecasz ten tekst:-) mnie akurat znajomy
            > od da
            > > wna, nawet podawałam ten link kiedyś na innym forum.
            >
            > Ciekawe, że ta tym forum go nie podałaś...
            >
            > Wyraźnie widać, że tak naprawdę, chcesz wywołać kolejny konflikt.

            Za krótko tu piszę Pierzchnia, żebym miała np. ten link podawać.
            Eli_102 dokuczam, to fakt, przyznaję się. Będę dokuczć, dopóki nie odpowie na 3 zarzuty.

            Ten tekst jednak lepiej, żeby nie był zarzewiem konfliktu, lecz dyskusji, bo jest bardzo ciekawy.
            Może przeczytaj dokładnie. Nie sądzę, żebyś się z nim w pełni zgodził.
            Jest tam o znaczeniu wyobraźni w twórczym myśleniu. Kiedyś w rozmowie ze mną "zarzucałeś" mi, że posługuję się wyobraźnią (o rozumie nie wspominając-wg Ciebie przecież rozum oszukuje).

            • pierzchnia Re: Trzeźwośc i twórcze myślenie 09.03.11, 12:57

              Każdy popełnia błędy i jak dobrze poszukasz to wiele z nich odnajdziesz u siebie - co chcesz udowodnić przeprowadzając takie śledztwo ?
              Przy takim zabarwieniu emocjonalnym wgląd nigdy nie będzie rzetelny.

              Dla mnie największą wartość ma moment, w którym coś sobie uświadamiam - czytanie tekstów bez tej świadomości jest, moim zdaniem, bezwartościowe - rozumiesz, ale nie czujesz.
              Te informacje, które niejako na mnie spłynęły, pokrywają się niejednokrotnie z tekstami prezentowanymi na forum i przyznam, że odczuwam wtedy radość, ale nie jest to duma.


              • 2-lena Re: Trzeźwośc i twórcze myślenie 10.03.11, 09:55
                Pierzchnia, jeszcze raz zapytam:
                czy gdzieś na tym forum opisywałeś te swoje szczególne doświadczenia? Można to gdzieś odnaleźć?
                Bo bardzo chętnie bym to przeczytała.
                • pierzchnia Re: Trzeźwośc i twórcze myślenie 11.03.11, 08:12
                  Chętnie byś przeczytała ponieważ chcesz po prostu zaspokoić własną ciekawość.
                  Na forum podawałem przykład tzw. spływania informacji natomiast nie opisywałem bardziej osobistych przeżyć.
                  Ja się tymi rzeczami nie zajmuję tzn. w ogóle o tym nie myślę.

                  Weźmy np. DDA - bez ścieżki, jaką są uczucia, nie przebiegnie żaden sygnał i właśnie dlatego to najbliższa osoba wywołuje ten syndrom.
                  Podobnie jest z zakochanymi - zjawiska telepatii zachodzą dzięki ścieżce.
                  Pamiętam jak kiedyś, w telewizji widziałem program na temat szkodliwości okultyzmu - przeprowadzili wywiad z pewnym okultystą, który powiedział:
                  "A zakochani, co uprawiają ?
                  Właśnie okultyzm."
    • wolfigen Re: Jak i jakie potrzeby zaspakaja brak alkoholu 28.03.11, 12:48
      ela_102 napisała:


      najprościej jest przestać pić nasze drogi rozchodzą się w bardzo rożne rewi
      > ry.
      i to niemal wszystko w temacie moim zdaniem :-) . dodałbym tylko od siebie, ze po zaprzestaniu picia drogi moje i innych niepijąccych wcale nie musza być nigdzie zbieżne. a znam kilkoro pijących z którymi mi po drodze. nie każdy pijący to monstrum. to tylko ja nie umiałem pić....i fertig

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka