Dodaj do ulubionych

Służebnik deo pamięta .

31.12.10, 22:14
Służebnik deo pamięta i składa wszystkim najlepsze życzenia szczęścia , pomyślności , zdrowia i miłości w Nowym Roku 2011 .

Przemiany jeszcze nie przemienionym i wytrwania w przemianie juz przemienionym

Wszystkiego najlepszego !!!!


Obserwuj wątek
    • 7zahir Re: Służebnik deo pamięta . 31.12.10, 22:37
      Dlaczego służebnik ???
      Dziekuję i życze:
      Aby każdego dnia roku
      można było znaleźć chwilę czasu dla siebie,
      aby wyjść sobie naprzeciw, aby zajrzeć do swej duszy
      i aby umieć zachować dystans
      pomiędzy swymi czynami i pragnieniami.
      • deoand Re: Służebnik deo pamięta . 31.12.10, 22:40
        Ponieważ tez na służbie w ten Sylwestrowy wieczór !

        Ano bywa i tak

        Czuwać musi ktoś aby bawić mógł się ktoś !!
        • 7zahir Re: Służebnik deo pamięta . 31.12.10, 22:41
          Wiec dodatkowo zycze ,aby ta dzisiejsza słuzba
          upłyneła Ci spokojnie :-)
          • deoand Re: Służebnik deo pamięta . 31.12.10, 22:43
            Dzięki .
            • deoand Re: Służebnik deo pamięta . 31.12.10, 23:38
              Ponieważ juz niedługo koniec roku i zapewne wszyscy forumowicze bawią sie doskonale to czuwając w ciszy i spokoju parę konkretnych zyczeń

              Eska - niech ci ta lampka szampana do głowy nie uderzy za bardzo i niech w 2011 roku nie wyrzucaja ciebie tak namietnie z róznych for alkoholowych oraz pokochaj terapeutów jak siebie samą
              August abyś dostawał troche mniej " kijów " na swój grzbiet a słuzył dalej tylko nieco normalniej
              Pierzchnia - zanim pokochasz AA to popatrz w oczy i rusz głowa aby nie była to niespełniona miłośc
              Ela- Sapere aude czego zycze ja i długonosy pewno też
              Beka - jak juz zacząłeś gadać po augustowemu to ucz sie tej mowy nadal bo choc my stracimy polemiste to trzeźwośc zyska kolejna duszyczke .
              Wilk wracaj z lasu i nie rób za duzo hałasu
              Hepik - wielu kolejnych wypraw i czas ruszyć sie z Europy do Afryki - konkretnie do Egiptu
              Yura - służba nie drużba choc nie każdy może być augustem
              zahir - mało ciebie znam więc wszystkiego najlepszego
              mm-cc nie pal nadal albo rzuc to na amen w Nowym roku
              wielu nickom życze nie bójcie sie augusta - nie jest z niego w końcuz niego taki szybki Bill i was nie zje na sniadanie choc czasem to tak wygląda

              Reszcie nicków - naprawde Wszystkiego Najlepszego

              No czas sie ruszyc i złożyc życzenia bezalkoholowe paru gosciom i kobitkom tez - może trafi sie jaki buziak

              wasz deo
              • 7zahir Re: Służebnik deo pamięta . 01.01.11, 00:13
                Jeszcze raz dziekuje "Deo"- juz w Nowym Roku :-)
              • e4ska Re: Służebnik deo pamięta . 01.01.11, 10:57
                Co to się porobiło, nawet życzenia trzeba prostować...

                Zgodnie z tradycją sylwestrowa lampka z bąbelkami była, ale nie spożyłam do końca, bo nie przepadam za kwaśnymi bąbelkami, a do tego podawanych w szklance. Na 200 gram kwasowatego wina szampanopochodnego moje alkoholiczne potrzeby są zbyt nikłe , toteż prawdopodobnie poszło do zlewu, chyba że kto rano spragniony zbudził się... różnie to na kacu bywa.

                niech w 2011
                > roku nie wyrzucaja ciebie tak namietnie z róznych for alkoholowyc
                h

                E tam, Deo, zaraz z for. Z jednego i to z tego samego co zawsze. Czemu mieliby mnie wyrzucać? Jestem zarejestrowana raptem na trzech włącznie, ale nie pisuję... nie mam czasu.

                A jakie są powody wyrzucenia... hm, cytacik stosowny, ot tak, dla zabawy.

                Otóż pisze nowy nabytek forumowy:
                "A co mnie skłoniło, żeby napisać? Chyba chęć kontaktu z takimi jak ja, bo znajomi z terapii w większości już niestety wrócili do nałogu... "

                Na co pomagacz od siedmiu boleści odpowiada"
                "To co napisałaś jest przede wszystkim dla niedowiarków, którzy twierdzą, że sobie sami poradzą, albo będą mogli pić kontrolowanie".

                No skoro ja, nieliczna mocno, która twierdzi i kontroluje, dałam stosowny wpis - na pocieszenie, że niby to samemu można tylko nawalić (się):

                "Samodzielne wyjście z nałogu pijaństwa bez potrzeby przynależności do wszelkich pijackich organizacji jest najbardziej skutecznym i najprzyjemniejszym sposobem powrotu do normalności. Jest w niej miejsce na łyk piwa, na szklaneczkę wina - gdy jesteśmy w przyjacielskiej gromadce.

                Nie zaniedbuje się też osobistych spraw, w tym nie zrywa więzi z bliskimi, z małżonkiem, z kochankiem, z dzieckiem, z wnuczkiem, z rodzicami itd. Bierze się za robotę, zarabia się na życie w sposób pracoholiczny wręcz (trzeba nadrobić straty, żeby nie migdalić się z komornikami na koncie) , wychodzi z długów, na co nie pozwalają pożerające czas terapie i mityngi.

                Co jest prawda, a co fałszem - wybierz, drogi czytelniku :-)

                Kłamcie, kłamcie, kłamcie, a zawsze znajdą się tacy, którzy wam uwierzą.
                Przemilczajcie... Przeinaczajcie...

                Wasza nawalona do nieprzytomności (no bo nie może być, żeby całkiem bez promili - to niemożliwe!!!) Areo pozdrawia wszystkich trzeźwiejących poszukiwaczy szczęścia :-)))"

                Linku nie podaję, bo post zlikwidowany.

                Pozostając w fazie życzeniowej ;-) składam życzeniowe ostrzeżenia wszystkim, którzy szukają pomocy na pijackich "forach pomocowych": Ludzie, nie wierzcie we wszystko, co wam piszą, w te cudowne staże trzeźwości plus trzy lata, w to ustawiczne szczęście przetrzeźwiałych i w łaskę niebios, bo zostaniecie bez pracy, bez rodziny, bez dachu nad głową, a swoją samotność i biedę będziecie słodzić prochami.

                Życzę dużo rozsądku i zdrowego dystansu wobec siecioholików, którzy MUSZĄ POMAGAĆ. Bo to wam będą płukać żołądek, a nie im.

                Zdrowia emocjonalnego oraz intelektualnej sprawności w Nowym 2011 Roku wszystkim autorom for pijackich!

                PS.
                pokochaj terapeutów jak siebie samą

                Sugerujesz, żebym swój autoerotyzm przeniosła na terapeutów? Hm, dziwne życzenie, ale biorę, co dają :-)

                • aaugustw Re: Służebnik deo pamięta . 01.01.11, 13:55
                  e4ska napisała:
                  > Zgodnie z tradycją sylwestrowa lampka z bąbelkami była...
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  I tak (z tradycja) byc powinno, kto potrafi kontrolowanie pic...!
                  ___________________________.
                  e4ska napisała dalej:
                  > "Samodzielne wyjście z nałogu pijaństwa bez potrzeby przynależności do wszelkic
                  > h pijackich organizacji jest najbardziej skutecznym i najprzyjemniejszym sposob
                  > em powrotu do normalności. Jest w niej miejsce na łyk piwa, na szklaneczkę wina...
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  ;-) W tych dwoch zdaniach jest pelno (delikatnie piszac) sprzecznosci...! ;-)
                  Skad o tym moze wiedziec autor, ze jest najbardziej skutecznym i najprzyjemniejszym
                  sposob em powrotu do normalności, skoro nigdy nie bral udzialu w takich "pijackich
                  organizacjach", ktore skutecznie pomogly juz wielomilionowej rzeszy chorych alko...?
                  Zreszta skad moze wiedziec autor (nie-alkoholik), ze z choroby alkoholowej nie da sie samemu "wyjsc", skoro samemu sie juz tam "weszlo"...!
                  _______________________________________________.
                  e4ska napisała dalej:
                  > Nie zaniedbuje się też osobistych spraw, w tym nie zrywa więzi z bliskimi, z ma
                  > łżonkiem, z kochankiem, z dzieckiem, z wnuczkiem, z rodzicami itd. Bierze się z
                  > a robotę, zarabia się na życie w sposób pracoholiczny wręcz (trzeba nadrobić st
                  > raty, żeby nie migdalić się z komornikami na koncie) , wychodzi z długów, na co
                  > nie pozwalają pożerające czas terapie i mityngi.
                  >
                  > Co jest prawda, a co fałszem - wybierz, drogi czytelniku :-)
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Nic nie musialoby tu byc falszem, gdyby po "A" zostalo wypowiedziane jeszcze "B",
                  ale te (zrozumiala) niewiedze autora, ktory nie uczeszczal nigdy na Mityngi AA,
                  skoryguje, a raczej uzupelnie ja. Otoz Mityngi na ktorych zaladowac mozna swoj
                  akumulator duchowy na caly nastepny tydzien trwaja tylko 1,5 godz (1x w tygodniu),
                  tyle co kiepski, codziennie emitowany film fabularny ktory zamiast energii, tylko nerwy
                  i zolc produkuje... - Teraz dopiero mozna postawic to pytanie:
                  Co jest prawda, a co falszem...! lub: Kto mowi prawde, a kto klamie (niechcacy)...? :-)
                  A...
                  • aaugustw Re: Służebnik deo pamięta . 01.01.11, 14:10
                    aaugustw napisał:
                    Zapomnialem przytoczyc, ze caly ten "wic" - "Witz", (a ladniej: "clou") polega na tym, ze tu nie moze byc mowy o strate czasu, lecz o zysk duchowy, ktory niezbedny jest kazdemu alkoholikowi, aby mogl on wlasnie prawidlowo funkcjonowac w rodzinie i spoleczenstwie, na ktorych to powolywala sie Eska...! Ale o tym mozna juz szczegolowo dowiedziec sie wsrod innych alkoholikow, ktorzy maja sprawdzony i bardzo dobrze funkcjonujacy 75 lat duchowy Program Anonimowych Alkoholikow (AA)
                    A... ;-)
                  • e4ska Re: Służebnik deo pamięta . 01.01.11, 14:21
                    Auguście, ja mogę mówić ze swojego punktu widzenia, a ty - ze swojego.

                    Fałszem jest natomiast tłumienie cudzych wypowiedzi, a właściwie prowokacje. Bo czymże innym jak nie prowokacją jest uwaga, że - gdy ktoś, kto zakończył terapię i jest jedną z dwóch osób (o ile pamiętam), które w bardzo krótkim czasie po zakończeniu "leczenia" nie wróciły do nałogu: To co napisałaś jest przede wszystkim dla niedowiarków, którzy twierdzą, że sobie sami poradzą, albo będą mogli pić kontrolowanie

                    Co ma piernik do wiatraka? Ja poradziłam sobie, więcej, uważam, że nie było specjalnie z czym sobie radzić, gorsze problemy musimy rozwiązywać w życiu, trudniejszym stawić czoła.

                    Druga rzecz: czy nieskuteczność terapii przekłada się na pozwolenie powrotu do picia? Absolutnie nie! Zawsze podkreślam, że niektórzy z uzależnionych muszą uważać na czekoladki z rumem, na tort u cioci na imieninach (może być nasączony ponczem), na syrop apteczny, na znieczulenie podczas zabiegów, ba, nawet na wino mszalne podczas komunii.

                    Ale są też tacy alkoholicy, ćwierćpijacy - jak zwykliśmy mówić - którzy mogą przyjmować dwupostaciową komunię, pić albo polewać szampan w Sylwestra i nie chodzić na mityngi.
                    Z ciekawości? Jak się jest ciekawym, można iść do cyrku albo do nocnego klubu.

                    Kontrolowane picie nie polega na upijaniu się sześcioma piwami i litrem gorzały. Bo jakby to kontrolowane picie zwał, to zwał, jednak co to za kontrola, kiedy się potem idzie na drugą, trzecią, czwartą i piątą terapię.

                    Jeśli ktoś ujawnia niemiłą sprawę, że tylko dwoje uczestników terapii zachowuje trzeźwość, to idiotyzmem jest uwaga:
                    To co napisałaś jest przede wszystkim dla niedowiarków, którzy twierdzą, że sobie sami poradzą, albo będą mogli pić kontrolowanie.

                    Uczestnicy terapii sami sobie nie poradzili, przeciwnie - skorzystali z terapii. Nie uczono ich tam picia kontrolowanego, na sto procent ukierunkowywano na stuprocentową abstynencję.

                    Co ja mam wspólnego z nieskutecznością owego przedsięwzięcia? Nic. Nie jestem terapeutą, nie układam programów szkoleniowych i nie biorę pieniędzy za spartaczoną robotę. Do AA się nie wtrącam, bo mój nos, ale sos cudzy.

                    O nos pijaki dbać muszą, bo w fiolecie to tylko biskupom do twarzy :-)

                    zdrufki :-)))
                    • aaugustw Re: Służebnik deo pamięta . 01.01.11, 14:50
                      e4ska napisała:
                      > Auguście, ja mogę mówić ze swojego punktu widzenia, a ty - ze swojego.
                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                      Kazdy to tutaj robi... - Ale mam taka zasade: nie znam czegos, to i nie pisze...!
                      ______________________________________________________________.
                      e4ska napisała dalej:
                      > Fałszem jest natomiast tłumienie cudzych wypowiedzi
                      > bo czymże innym jak nie prowokacją jest uwaga, że - gdy ktoś, kto zakończył tera
                      > pię i jest jedną z dwóch osób (o ile pamiętam), które w bardzo krótkim czasie p
                      > o zakończeniu "leczenia" nie wróciły do nałogu: To co napisałaś jest przede
                      > wszystkim dla niedowiarków, którzy twierdzą, że sobie sami poradzą, albo będą m
                      > ogli pić kontrolowanie

                      >
                      > Co ma piernik do wiatraka? Ja poradziłam sobie, więcej, uważam, że nie było spe
                      > cjalnie z czym sobie radzić, gorsze problemy musimy rozwiązywać w życiu, trudni
                      > ejszym stawić czoła.
                      >
                      > Druga rzecz: czy nieskuteczność terapii przekłada się na pozwolenie powrotu do
                      > picia? Absolutnie nie! Zawsze podkreślam, że niektórzy z uzależnionych muszą uw
                      > ażać na czekoladki z rumem, na tort u cioci na imieninach (może być nasączony p
                      > onczem), na syrop apteczny, na znieczulenie podczas zabiegów, ba, nawet na wino
                      > mszalne podczas komunii.
                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - --
                      W tym temacie; No coment... - Terapie, (mimo ze na dwoch bylem), malo mnie juz obchodza. One daly mi wprawdzie narzedzia do uzdrowienia mojej choroby, ale nie przywrocily mi one zdrowia duchowego, jak to zrobil ten duchowy Program na Mityngach AA wsrod innych anonimowych alkoholikow...!
                      ______________________________________.
                      e4ska napisała dalej:
                      > Ale są też tacy alkoholicy, ćwierćpijacy - jak zwykliśmy mówić - którzy mogą pr
                      > zyjmować dwupostaciową komunię, pić albo polewać szampan w Sylwestra i nie chod
                      > zić na mityngi.
                      > Z ciekawości? Jak się jest ciekawym, można iść do cyrku albo do nocnego klubu.
                      > Kontrolowane picie nie polega na upijaniu się sześcioma piwami i litrem gorzały
                      > . Bo jakby to kontrolowane picie zwał, to zwał, jednak co to za kontrola, kiedy
                      > się potem idzie na drugą, trzecią, czwartą i piątą terapię.
                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                      Kontrolowane picie to pojecie, ktore jest niejako miara w piciu alkoholu...
                      Krotko:
                      Kto potrafi pic kontrolowanie - to pijak...!
                      Kto nie potrafi pic kontrolowanie - to chory alkoholik...!
                      A...
                      Ps. Program AA to prosty program dla skomplikowanych ludzi...!
                • pierzchnia Re: Służebnik deo pamięta . 01.01.11, 14:59
                  "Pozostając w fazie życzeniowej ;-) składam życzeniowe ostrzeżenia wszystkim, którzy szukają pomocy na pijackich "forach pomocowych": Ludzie, nie wierzcie we wszystko, co wam piszą, w te cudowne staże trzeźwości plus trzy lata, w to ustawiczne szczęście przetrzeźwiałych i w łaskę niebios, bo zostaniecie bez pracy, bez rodziny, bez dachu nad głową, a swoją samotność i biedę będziecie słodzić prochami."

                  Życzy, ostrzega, straszy - kakofonia kreująca się na oryginalność.

                  Sylwestra spędziłem z moimi alkoholikami i nie żałuję tego bo zaczyn został wlany do ciasta.
                  Ten, który upijał się do nieprzytomności i już przed północą okupował kanapę , zaskoczył wszystkich - wypił dwie lampki wina...
                  Zwycięstwo polega na tym, że ów jegomość coś sobie uświadomił - kiedy rano wyskoczył z łóżka był wyraźnie zadowolony...
                  Sam mi to zresztą oznajmił:
                  "Obudziłem się bez kaca, a jednak można inaczej..."
                  Niczego mu nie narzucam bo to on sam ma dokonać zmian, w sobie .
                  Jego poglądy na temat AA, w ogóle mnie nie interesują ponieważ dla mnie najważniejsze jest teraz zerwanie kręgu.
                  Kiedyś zrozumie...

                  • e4ska Re: Służebnik deo pamięta . 01.01.11, 15:16
                    Życzy, ostrzega, straszy - kakofonia kreująca się na oryginalność.

                    Wolfa ni ma, to dobra i Eska do pobełkiwania.

                    Sylwestra spędziłem z moimi alkoholikami i nie żałuję tego bo zaczyn został wla
                    > ny do ciasta.
                    > Ten, który upijał się do nieprzytomności i już przed północą okupował kanapę ,
                    > zaskoczył wszystkich - wypił dwie lampki wina...


                    Wychodzi na to, że istnieje picie kontrolowane. Wystarczy zaprosić kontrolera Pierzchnię i najgorszy alkoholik obudzi się bez kaca.

                    Przed Sylwestrem pojawiają się często - na różnych portalach - porady dotyczące różnych sposobów zapobiegania kacowym mękom. Na Gazecie też taki temat był. Można by do tych porad dodać bliski kontakt z Pierzchnią, bo raz już zadziałał.

                    Ja tam z alkoholikami nie zadaję się, a już żebym wspólnie z nimi moczyła dziób w szampanie... wolałabym rozsypywać żwir po gołoledzi w marznącej mżawce. Robota głupiego, ale przyjemniejsza.

                    Kiedyś zrozumie... zasady logicznego myślenia. Teraz ich nie rozumie. I raczej się nie zapowiada na zrozumienie.
                    • pierzchnia Re: Służebnik deo pamięta . 01.01.11, 15:25
                      Uderz, w stół...

                      "Ja tam z alkoholikami nie zadaję się, a już żebym wspólnie z nimi moczyła dziób w szampanie... wolałabym rozsypywać żwir po gołoledzi w marznącej mżawce. Robota głupiego, ale przyjemniejsza."

                      Samą siebie uważasz za alkoholiczkę, ale Ty się nie zadajesz...
                      To, że się przebywa wśród chorych nie oznacza, że samemu jest się chorym, a z tym żwirem do dobry pomysł - spróbuj - Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne ma wolne etaty.
                    • ela_102 Re: Służebnik deo pamięta . 01.01.11, 15:41
                      Ja tam z alkoholikami nie zadaję się, a już żebym wspólnie z nimi moczyła dziób w szampanie

                      Ja tam chętnie posiedziałabym z kilkoma alkoholikami, ale za wysokie progi na moje nogi.
                      Np. z Lizą Minnelli, Riedlem, Zelnikiem, Majewską, Pilchem i wieloma wieloma innymi.
                      A z kim to Ty spędzasz Sylwka, skoro wino musujące podają w szklankach?
                      To jest jakaś Elita?
                      Ani na porządne szkło, ani na szampana nie mają kasy?
                      Ja też wolałabym odśnieżyć wjazd do garażu niepełnosprawnemu sąsiadowi, niż tak marnotrawić swój czas i poczucie estetyki. Alkoholik to ktoś, kto się tak sam nazwie.
                      Dopóki tego nie zrobi, choćby wypijał litra bełta z plastikowego kartonika swoją godność i szacunek u innych ma.
                  • aaugustw Re: Służebnik deo pamięta . 01.01.11, 15:45
                    pierzchnia napisał:
                    > ... Niczego mu nie narzucam bo to on sam ma dokonać zmian, w sobie .
                    > Jego poglądy na temat AA, w ogóle mnie nie interesują ponieważ dla mnie najważn
                    > iejsze jest teraz zerwanie kręgu...
                    __________________________________________.
                    Moj krag sie zerwal sam, kiedy ja przestalem pic...!
                    A...
                    • pierzchnia Re: Służebnik deo pamięta . 01.01.11, 16:06
                      Prowadzenie forumowych wojen mnie nie interesuje, ale trzeba zadać kłam niektórym wypowiedziom.

                      Opisy nie oddają stanu rzeczywistego dlatego trudno jest przedstawić pewne relacje z ludźmi, których się zna od wielu lat.
                      W każdym razie taki stan rzeczy sprawił mi radość - coś się ruszyło.
                      Zasługi nie istnieją, analogicznie do Dobrej Nowiny, którą przekazuje się z ust do ust - dlatego ja nie ingeruję.
                      Mało tego - ja, w ogóle nic z tego nie rozumiem...
                      • aaugustw Re: Służebnik deo pamięta . 01.01.11, 16:15
                        pierzchnia napisał:
                        > ... Zasługi nie istnieją, analogicznie do Dobrej Nowiny, którą przekazuje się z ust
                        > do ust - dlatego ja nie ingeruję.
                        > Mało tego - ja, w ogóle nic z tego nie rozumiem...
                        ___________________________________________.
                        Ja takze nic nie rozumiem!
                        (na mysli mam moja nowa swiadomosc i to, kiedy i jak to sie stalo...!?).
                        Ty trafiasz we mnie...! ;-)
                        Duzo sie ucze od Ciebie...!
                        (teraz rozumiem, dlaczego i kiedy "nie-aowiec" takze moze spelniac role sponsora...!).
                        A...
                        • pierzchnia Re: Służebnik deo pamięta . 01.01.11, 16:48
                          "Przy takich, niestety rzadko zdarzających się okazjach spotkania prawdziwego Izraelity czy mistyka muzułmańskiego, przychodzą mi na myśl wszystkie mieszkania, jakie są w domu Ojca.
                          To zaś, co odczuwam, rozumie się, jeszcze silniej wobec chrześcijan odmiennych wyznań, którzy jednak żyją Chrystusem; wobec tych moich odłączonych braci, którzy wiarę mają żywą; albo wobec pewnych dusz, nie przynależących do żadnego określonego wyznania, ludzi, co jak Simone Weil żyją na rubieżach Kościoła, a światłość, która ich przenika, która z nich promieniuje - może właśnie dlatego, że nie wyraża się w tradycjonalnych sformułowaniach - mnie oświeca tym mocniej.Wówczas bowiem łaska ukazuje się w stanie surowym, bez wszelkich środków, które dla nas są jej zwykłymi drogami.Trochę tak, jakbyśmy się nagle dowiedzieli, że obcy ludzie znają i lubią, podobnie jak my, pewien daleki zakątek w lesie, cel naszych samotnych spacerów.Podziwiamy, że dotarli tam innymi drogami, o których my w ogóle nie mieliśmy pojęcia"
                          F M
                          • aaugustw Re: Służebnik deo pamięta . 01.01.11, 17:50
                            pierzchnia napisał:
                            > ... Trochę tak, jakbyśmy się nagle dowiedzieli, że obcy ludzie znają i lubią, podobnie jak my, pewien daleki zakątek w lesie, cel naszych samotnych spacerów.Podziwiamy, że dotarli tam innymi drogami, o których my w ogóle nie mieliśmy pojęcia" - F M
                            ______________________________________________________________.
                            Tak, zgadzam sie, ale zawsze pamietam o tym, ze droga ta nie ma konca...!
                            A...
              • ela_102 Deo(!) 01.01.11, 12:50
                Ela- Sapere aude czego zycze ja i długonosy pewno też
                od niego dostałam wczoraj najoryginalniejsze życzenia, w końcu jak na oddanego wielbiciela przystało ;-) Mianowicie życzył mi, aby jemu w Nowym Roku POPRAWIŁ się odbiór rzeczywistości :-)

                ;-)
              • yuraathor Re: Służebnik deo pamięta . 01.01.11, 15:21
                zdrowia i trzeźwości życzę w nowym 2011 roku.
                wszystko inne mozna kupić

                deoand napisał:
                Yura - służba nie drużba choc nie każdy może być augustem
                coś trzeba robiś choć zaangażowanie już mniejsze jakoś,
                gdzie mi tam do Augusta, na innych odcinkach dzialamy
                • aaugustw Re: Służebnik deo pamięta . 01.01.11, 15:42
                  yuraathor napisał:

                  > deoand napisał:
                  > Yura - służba nie drużba choc nie każdy może być augustem
                  ...
                  > coś trzeba robiś choć zaangażowanie już mniejsze jakoś,
                  > gdzie mi tam do Augusta, na innych odcinkach dzialamy
                  - - - - - - - - - - - -
                  Yura, Deo tak gada, jak nie ma nic do roboty... - Pies, np. robi co innego...! ;-)
                  Gdyby znal Dezyderate, nie pisalby takich zacipek...
                  To czastka Dezyderaty dla Deo...:
                  D E Z Y D E R A T A
                  Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu...
                  Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchaj też tego co mówią inni, nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swą opowieść. Jeśli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny i zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie. Ciesz się zarówno swymi osiągnięciami jak i planami. Wykonuj z sercem swą pracę, jakakolwiek by była skromna..."
                  ....
                  A on co robi; siebie nie porownuje, ale za to porownuje innych z innymi...(!?)
                  Gdyby taki byl chodowca zwierzat, (a moze i powinien byc, zeby na ludziach nie praktykowac...!?), wtedy z takich parek i tak nic by nie wyszlo, jak mowia doswiadczeni w boju: Nie da rady dwa samce...!
                  A... ;-)
              • aaugustw Niespokojny sen deo... 01.01.11, 17:40
                A teraz, zeby do reszty zepsuc sen Deo, powroce jeszcze do jego sylwestrowego list,
                w ktorym on m.in. napisal, (cyt.):

                "... > August abyś dostawał troche mniej " kijów " na swój grzbiet
                a słuzył dalej tylko nieco normalniej...
                - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                Dziekuje za troske deo, ale co z tego, ze dostaje te "kije", skoro ja ich nie odbieram...! ;-)
                Sluzyc takze bede dalej... - Nie rozumiem tylko co znaczy u ciebie pojecie; "nieco normalniej"...!? - Jezeli masz na mysli; terapeutyczniej, to musze zaoponowac, bo ja sluze realniej...!
                _______________________________________.
                deoand napisał dalej:
                > wielu nickom życze nie bójcie sie augusta - nie jest z niego w końcuz niego ta
                > ki szybki Bill i was nie zje na sniadanie choc czasem to tak wygląda
                - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                Puste gadanie, Deo: diabel zawsze bedzie sie trząsł ze strachu przed swiecona woda...!
                A... ;-)
              • b.u.r.a.t.i.n.o Re: Służebnik deo pamięta . 04.01.11, 09:33
                deoand napisał:
                > Reszcie nicków - naprawde Wszystkiego Najlepszego

                Serdeczne podziękowania!

                Dla Ciebie, oraz dla wszystkich forumowiczów - zdrowego, udanego roku 2011!!

                Specjalne życzenie dla aagustawa:
                Abyś w tym nowym roku ograniczył ilość pisanych dziennie postów do 12.
                To piękna liczba i z pewnością wystarczająca, abyś napisał co masz do napisania.
                A czytelnicy lepiej dostrzegą to co masz do przekazania,
                gdy nie będą wymiotorać widząc niekończący się słowotok, w których toną te ciekawe rzeczy (jakiś niezły dowcip, fragment dobrej poezji, itd...) które zdarza Ci się pisać.

                pozdrawiam,
                :-)
                • aaugustw Re: Służebnik deo pamięta . 04.01.11, 11:10
                  b.u.r.a.t.i.n.o napisał:
                  > ... Specjalne życzenie dla aagustawa:
                  > Abyś w tym nowym roku ograniczył ilość pisanych dziennie postów do 12.
                  - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  To nie jest zyczenie, to tylko marzenie takiej scietej glowy, jak twoja... - Pier_doło !
                  ___________________________________.
                  b.u.r.a.t.i.n.o napisał dalej:
                  > ... czytelnicy lepiej dostrzegą to co masz do przekazania, gdy nie będą wymiotorać widząc niekończący się słowotok, w których toną te ciekawe rzeczy...
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Znawco dusz, mow pan za siebie, jezeli juz zawisc twoja tym nosem tryskac musi...!
                  Pisz jednak dalej, bede mogl glebiej poznac charakterek nowej zawistnej gwiazdeczki...
                  A...
    • ela_102 Re: Służebnik deo pamięta . 01.01.11, 00:31
      Deo dzięki choć ja już po otrzymaniu kilku Sapere auso ;-) medali, dla osoby która odważyły się być mądra :-)
      Tobie natomiast życzę Takich jaj i sama nie wiem, czy to właściwe życzenia ;-) gdy umieściłam je na półmisku pomyślałam od nadchodzącej Apokalipsie i uznałam za rzecz dość wyjątkową, może nie słusznie.
      Nade wszystko jednak życzę Ci zdrowia!!!!!!!!!!!!!!!!!
      I wiadomo co złego to nie ja :-))))))))))))))))
      Podoba mi się Twoje złagodnienie i życzę sobie, aby nie było chwilowe.
      • deoand Re: Służebnik deo pamięta . 01.01.11, 01:04
        Nade wszystko jednak życzę Ci zdrowia!!!!!!!!!!!!!!!!!

        To akurat dla mnie bardzo cenne i sam sobie życze zdrowia na pierwszym miejscu - bardziej może modle sie o to .

        Jarosław tez złagodniał ale ... stąd i z Andrzejem też nigdy nie wiadomo .

        Ano i o rok starsi - kiedyś to sie cieszyłem z tego powodu ale teraz już nie za bardzo .

        Przy okazji życzenia dla jarasa o którym zapomniałem w poprzednim poście
        • ela_102 Re: Służebnik deo pamięta . 01.01.11, 01:39
          Pozwól, że i ja pomodlę się o zdrowie dla Ciebie.
          Przy okazji życzenia dla jarasa o którym zapomniałem w poprzednim poście
          przekazałam, a On rzecz jasna życzenia odwzajemnia :-)

          O rok starsi rzeczywiście :-)
          Myślę, że ani to powód do radości, ani do smutku, ot do akceptacji rzeczywistości i zgody na nią. Zawsze można przy okazji Sylwestra taką postawę potrenować ;-)
          Jarosław to Twoje drugie imię? czy Twoje drugie ja?
        • aaugustw Re: Służebnik deo pamięta . 01.01.11, 13:00
          deoand napisał:
          > ... sam sobie życze zdrowia na pierwszym miejscu - bardziej może modle sie o to .
          ___________________________________________________.
          Napisz o jakie zdrowie chodzi, moze bede umial ci pomoc...(!?) ;-)
          A...
          Ps. Dziekuje za zyczenia... - Tobie zycze duzo trzezwosci,
          i rozwoju duchowego bo wtedy i o zdrowie nie trzeba sie martwic...!
    • mm-cc Re: Służebnik deo pamięta . 01.01.11, 01:55
      Dzięki wielkie za życzenia. Wszystkim życzę szczęśliwego Nowego Roku.
      Dalej niepaląca - mm-cc.
      • deoand Re: Służebnik deo pamięta . 01.01.11, 08:34
        Na drugie mi Jarek . jak człowiek trzeźwy to i rano można do netu zajrzeć a tu buum
        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,8891311,Eksplozja_przed_kosciolem_w_Egipcie__21_osob_zginelo.html
        To tylko ponoc w Aleksandrii to możesz hepiku do Sharmu bezpiecznie jechac - tam tylko jeden kościół koptyjski to nie musisz do niego chodzic .

        Cosik wieje w tym Nowym Roku !!!

        a August jeszcze śpi po tym mityngu noworocznym czy jak mu tam było inaczej ?
        • 7zahir Re: Służebnik deo pamięta . 01.01.11, 08:38
          A Ty jeszcze na sluzbie?
          Witaj w Nowym Roku :-)
          • deoand Re: Służebnik deo pamięta . 01.01.11, 08:42
            Jeszcze dwadzieścia minut i idę spać !!!
            • 7zahir Re: Służebnik deo pamięta . 01.01.11, 08:44
              To kolorowych, ciepłych snów Ci życze :-)
            • deoand Re: Służebnik deo pamięta . 01.01.11, 08:50
              No trochę więcej niz dwadzieścia minut bo trzeba do domu dojechać

              Aa ...jeszcze do mm-cc

              Tak naprawdę to każdy Mądry chłop i jeszcze Mąż to trochę Felicjan a dlaczego to nie będę tego wyjaśniał zbyt dokładnie- panowie to wiedzą a panie się cieszą - niech tak już zostanie w Nowym Roku czego życzę Tobie i twemu Panu !!!!
              • mm-cc Re: Służebnik deo pamięta . 01.01.11, 12:32
                Macho nieuzbrojony w dystans Felicjana byłby całkowicie niezdatny do użytku. Wtedy Dulska zostałaby zamordowana już w pierwszym akcie.
                Kobiety kochają Felicjanów, ale udają, że kochają Macho i tak się to kręci.
                Dziękuję za miłe życzenia i życzę Ci tego samego!
                • aaugustw Re: Służebnik deo pamięta . 01.01.11, 17:45
                  mm-cc napisała:
                  > Kobiety kochają Felicjanów, ale udają, że kochają Macho i tak się to kręci.
                  ______________________________________________________________.
                  Slyszalem, zeby kobieta byla szczesliwa potrzebuje cztery zwierzeta w domu:
                  - jaguara w garazu
                  - norke w szafie
                  - ogiera w lozku
                  - osla, ktory to wszystko zaplaci
                  A... ;-)
              • aaugustw Re: Służebnik deo pamięta . 01.01.11, 13:25
                deoand napisał (do mm-cc):
                > Tak naprawdę to każdy Mądry chłop i jeszcze Mąż to trochę Felicjan a dlaczego t
                > o nie będę tego wyjaśniał zbyt dokładnie- panowie to wiedzą a panie się cieszą...
                __________________________________________.
                Czemu nie nazywasz rzeczy po imieniu, czemu swoja
                slabosc podpierasz pojeciem "Mądry chłop", sam fakt
                ze zonaty swiadczy juz o takim...
                Powiedz, ze Ty masz w swoim domu cos do gadania...!
                Zaraz widac, ze "facet" po nieprzespanej nocy...
                A...
        • aaugustw Re: Służebnik deo pamięta . 01.01.11, 13:10
          deoand napisał:
          > ... a August jeszcze śpi po tym mityngu noworocznym czy jak mu tam było inaczej ?
          ______________________________________________________________________.
          Nie bylo zadnego mityngu, a spalem (nie majac nic zlego na sumieniu) do godz. 9:00 !
          A...
    • aaugustw Nie-Służebnik deo...! 01.01.11, 13:00
      deoand napisał:
      Służebnik deo pamięta .
      _______________________________________________________________________.
      Sluzebnik to taki, ktory rozwija sie duchowo i nieodplatnie sluzy innym potrzebujacym...!
      Ty jestes pracownik...
      (masz szczescie, ze nie zyjesz w czasach Platona, bo taki, np. Cyceron uznawał osoby pracujące zarobkowo za zniżające się do poziomu niewolnika).
      A... ;-)
    • aaugustw Do Deo... 02.01.11, 22:00
      Deo, co z odpowiedziami na moje pytania...!?
      A...
      • deoand Re: Do Deo... 02.01.11, 23:04
        No szarośc życia nas dopada i poezja zamienia się w prozę i do arbajtu trzeba gnać .
        Ano proza życia .
        Zawsze mnie rozśmiesza gdy dorosły przekwitły nieco mężczyzna odgrywa role dziewki służebnej stąd zasadne staje sie pytanie czy prostytutkę można zgwałcić -/ w czasie pracy oczywiście / i
        i czy dziewka służebna czyli służebniczka albo służebnik może rozwijać się duchowo ???

        Kto to zmierzy i jak drogi auguście ????

        Faktycznie moje życzenia sa napisane w formie charakterystyk terapeutycznych i rzeczywiście nieco ironicznie w stosunku do cienie i twego służebnictwa ale naprawdę ich ogólna wymowa jest jak najbardziej szczera i życzliwa -
        • aaugustw Re: Do Deo... 03.01.11, 10:46
          deoand napisał:
          > ... Zawsze mnie rozśmiesza gdy dorosły przekwitły nieco mężczyzna odgrywa role dziewki służebnej stąd zasadne staje sie pytanie czy prostytutkę można zgwałcić -/ w czasie pracy oczywiście / i czy dziewka służebna czyli służebniczka albo służebnik może rozwijać się duchowo ???
          >
          > Kto to zmierzy i jak drogi auguście ????
          __________________________________________________________.
          Pytasz, wiec odpowiadam...! ;-)
          Na poczatku male sprostowanie: Przekwitly, nie znaczy zwiedly...!
          A teraz do gwaltow, na ktore i ja musze jeszcze uwazac...! ;-) (to nie mial byc zart).
          Prostytutke, jak najbardziej mozna zgwalcic / w czasie pracy oczywiście /.
          Mozna nawet i wlasna zone zgwalcic...!
          Zachodzi wiec pytanie co to jest ten gwalt w trakcie sexu...!?
          Ano to jest cos co jedna ze stron nie akceptuje, a gdy akceptuja oboje to wtedy nie jest to juz gwalt, lecz ambaras, bo az dwoje chce na raz... (ten trzeci nie moze o niczym wiedziec...!) ;-)
          A...
          • aaugustw Re: Do Deo... 03.01.11, 11:02
            > deoand napisał:
            > > ... czy dziewka służebna czyli służebniczka albo służebnik może rozwijać się duchowo ???
            > >
            > > Kto to zmierzy i jak drogi auguście ????
            __________________________________________________________.
            Zapomnialem odpowiedziec na to (powyzsze) pytanie.
            Pojec duchowych (uczuc), nie da sie dokladnie mierzyc przyrzadami...
            A dziewka służebna czyli służebniczka albo służebnik może rozwijać się duchowo.
            Tak samo prostytutka, czy ksiadz... - Wszyscy oni moga rozwijac sie duchowo...
            Wszyscy oni na swoj sposob sluza innym...! ;-)
            A...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka