ela_102
24.03.11, 18:55
Z wielką uwagą przeczytałam ten artykuł i odetchnęłam z wielką ulgą.
Super, że nie byłam takim "przypadkiem" wobec którego wskazane było by podjęcie terapii picia kontrolowanego. Jestem pewna, że wymagałoby to nie tylko ode mnie, ale i do terapeutów większego wysiłku i zaangażowania niż akceptacja bezsilności i całkowita abstynencja.
Jestem też pewna, że nie miała bym tylu efektów ubocznych wynikających z takiej drogi, bo alkohol byłby nadal, być może nawet bardziej z centrum mojego życia. Kontrolując jego spożywanie, byłabym tak zajęta że nie starczyło by czasu na nic innego ;-)
Warto przeczytać, żeby wiedzieć co o tym myśleć.
Jedno jest pewne, nie da się samemu wytrzeźwieć (!)
Tak samo jak nie da się samemu nauczyć kontroli, a nawet pod okiem terapeutów, jest to jedynie "półśrodek" mający na celu zachęcenie uparciucha do abstynencji całkowitej.
Pomoc dla pomagających
Kilka przemyśleń na temat picia kontrolowanego
:-)