Dodaj do ulubionych

demotywacja

05.07.11, 12:43
moj problem polega na tym, ze nie chce pic i nie pije, bo wiem ze jestem uzalezniona. nie mam potrzeby picia alkoholu. wiele juz zlego sie przez alkohol stalo i po prostu nie chce pic. problem polega na tym jednak, ze brakuje mi sil i motywacji, poniewaz ciagle jest mi wypominane picie i zwiazane z tym konsekwencje i ze i tak jest zle, bo napewno kiedys znowu sie napije. pytam jak mam udowodnic, ze nie chce juz pic skoro to kiedys przeciez napewno nastapi jak nie za miesiac to za rok. jak odbudowac utracone zaufanie? prosze meza, zeby przestal mi w kolko gadac o tym jak to pilam albo napewno znowu bede pila. czuje sie tym tematem po prostu zmeczona. chce wreszcie normalnie zyc, a nie wysluchiwac w kolko tego samego i jakby wyczekiwania kiedy znowu sie napije.
Obserwuj wątek
    • czlowieek Re: demotywacja 05.07.11, 13:00
      teelinese napisał:

      pytam jak mam udowodn
      > ic, ze nie chce juz pic skoro to kiedys przeciez napewno nastapi jak nie za mie
      > siac to za rok. jak odbudowac utracone zaufanie? prosze meza, zeby przestal mi
      > w kolko gadac o tym jak to pilam albo napewno znowu bede pila. czuje sie tym te
      > matem po prostu zmeczona. chce wreszcie normalnie zyc, a nie wysluchiwac w kolk
      > o tego samego i jakby wyczekiwania kiedy znowu sie napije.
      ____________________________________________________________

      Nie dziw się ludziom, nie dziw się mężowi. Nie pij, żyj uczciwie dobrym, trzeźwym zyciem. Niczego nie próbuj udowodnić.

      Daj czas czasowi. To wszystko minie. Trzeba przetrwać. Jeszcze będzie z Ciebie dumny.

      Pozdrawiam Cię.
      • andalus Re: demotywacja 05.07.11, 13:58
        odpowiedz sobie - co jest powodem braku zaufania?
        dajcie sobie czas. Ja osobiscie niepijącemu alko nie zaufam.Mogę nad tym pracować, nawet udawać,że ufam ale w głębi zawsze bedzie to dla mnie ktoś niegodny mojego zaufania.
        • ta_ruda Re: demotywacja 05.07.11, 14:34
          hej andalus,
          zgadzam sie z tym co napisałe(a)ś: uważam że zaufanie się zdobywa poprzez swoje postępowanie, i trudno to odbudować jeśli zostało złamane,
          szczególnie jesli jest do zaufanie do osoby od której w jakiś sposob jesteśmy współzależni.
          ja też nidgy, tak naprawdę alkoholikowi nie zaufam bo dla mnie jest to osoba niegodna zaufania, i jest to tylko i wyłącznie wina tej osoby.

          powodzenia życzę autorce wątku, bo na miejscu mężą pewnie bym miała takie same obawy.


          andalus napisała:

          > odpowiedz sobie - co jest powodem braku zaufania?
          > dajcie sobie czas. Ja osobiscie niepijącemu alko nie zaufam.Mogę nad tym pracow
          > ać, nawet udawać,że ufam ale w głębi zawsze bedzie to dla mnie ktoś niegodny mo
          > jego zaufania.
    • 7zahir Re: demotywacja 05.07.11, 14:18
      Myśle, że większośc z nas ma ten sam problem.
      Ja uznałam wobec tego bezsilność i niczego nie próbuję udowadniać.
      Trzeźwieję dla siebie, nie dla rodziny.

      Gdyby było inaczej - juz dawno wróciłabym do picia
      po kolejnych przykrych słowach ze strony osoby
      na której uznaniu najbardziej mi zależało.
      Kiedyś jej słowa tak mnie zabolały, że miałam potężny nawrót ,
      którego odchorowanie trwało ok tygodnia.
      • andalus Re: demotywacja 05.07.11, 16:22
        więc niech trzeźwieje dla siebie.
        Juz nie wyznaję zasady "na stos" alko ale zaufanie to inna sprawa.mogę zamilknąć i nie rzucac kamieniem ale ufać,że kto się nie napije? dlaczego miałabym ufać ??
        Zresztą to problem osób uwikłanych w związek z alko a nie alko.To my mamy problem a nie trzeźwiejący.
        • 7zahir Re: demotywacja 05.07.11, 16:58
          andalus napisała:

          > więc niech trzeźwieje dla siebie.
          > Juz nie wyznaję zasady "na stos" alko ale zaufanie to inna sprawa.mogę zamilkną
          > ć i nie rzucac kamieniem ale ufać,że kto się nie napije? dlaczego miałabym ufać
          > ??
          > Zresztą to problem osób uwikłanych w związek z alko a nie alko.To my mamy probl
          > em a nie trzeźwiejący.

          Obie strony maja problem - musza się nauczyć żyć na nowo,
          co nie jest przecież łatwe, ale może być bardzo ciekawe :-)
          • andalus Re: demotywacja 05.07.11, 17:18
            no tylko,że ja jako współuzalezniona nie mam ochoty na to żeby było ciekawie, wolę normalnie a bez zaufanie się nie da.
            z mitingów otwartych i rozmów potem zauważyłam pewną postawę - jak to, ja już nie piję , dlaczego traktujecie mnie ciągle tak samo? ja się staram w wy mnie nie wspieracie.
            panie z którymi rozmawiałam nie mają złudzeń - są z jakiś przyczyn w związkach ale o wątpliwej jakości. zawsze pojawia się problem -on nie pije ale to nic nie znaczy, bo zawsze może zapić .
            • teelinese Re: demotywacja 05.07.11, 17:26
              i wlasnie o to mi chodzi, co piszesz. ze nie ma sensu wogole zmieniac swojego zycia i przestac pic, bo i tak sie jest skreslonym i naznaczonym na zawsze wg ciebie, a wszyscy niealkoholicy to chodzace swiete idealy, ktorym mozna ufac? zreszta tu nie chodzi nawet o zaufanie, ale o trucie wkolko, ze napewno sie kiedys napije. jak bys sie czula gdyby ktos ci ciagle powtarzal, ze napewno kiedys cos tam zlego zrobisz? i co z tego, ze jestem trzezwa dla siebie jak musze ciagle tego wysluchiwac?
            • teelinese Re: demotywacja 05.07.11, 17:31
              i czego ty jako niealkoholiczka, ale wspoluzalezniona oczekiwalabys od alkoholika, ktory chce skonczyc z nalogiem? bo ja bym oczekiwala nawet niekoniecznie wsparcia, ale przynajmnej nie wbijania w ziemie i niepodcinania skrzydel, kiedy chce sie podniesc
              • ta_ruda Re: demotywacja 05.07.11, 17:45
                a moze zamiast ciagle sie skupiac na sobie, i na tym jak inni TOBIE nie wierza, nie ufaja, zmienisz srodek swiata i zamiast byc pepkiem swiata ktory przeciez juz nie pije, skupisz sie na tym jak INNI czuja, i ich wlasnie bedziesz traktowac jak centrum swiata?
                moze zamiast skupiac sie na tym jak CIEBIE nie wspiera maz, zacznij sie zastanawiac jak ty go mozesz wesprzec, zamiast mowic do niego ' jak ja mam nie pic skoro ty mnie nie wspierasz, nie doceniasz' powiedz ' rozumiem co czujesz, wcale cie za to nie winie i wiem ze tylko czas pokaze ze mozesz mi zaufac a wszystko co moge zrobic to pokazac ci ze mozesz na mnie polegac, akceptuje twoj brak zaufania i postaram sie z tym zyc'.






                teelinese napisał:

                > i czego ty jako niealkoholiczka, ale wspoluzalezniona oczekiwalabys od alkoholi
                > ka, ktory chce skonczyc z nalogiem? bo ja bym oczekiwala nawet niekoniecznie ws
                > parcia, ale przynajmnej nie wbijania w ziemie i niepodcinania skrzydel, kiedy c
                > hce sie podniesc
            • 7zahir Re: demotywacja 05.07.11, 17:35
              Do tego, żeby było ciekawie trzeba czasu.

              Nie zazdroszczę życia w napięciu oczekiwania, czy on zapije.

              Słyszałam na terapii, że niestety dość często zdarza się,
              że takie małżeństwa
              nie przetwają próby czasu.

              Wiem też, że nie pracujący nad sobą i tylko nie pijacy alkoholik - nie trzeźwieje,
              więc nie zmienia sposobu myslenia ze skierowanego na swoje bohaterstwo
              na naukę zdrowego przezywania uczuć w tym szacunek do siebie i rodziny.

              Podobno zdrowa miłość kieruje się zasadą:
              kochaj, daj żyć i rób swoje :-)
          • czlowieek Re: demotywacja 05.07.11, 17:34
            7zahir napisała:
            > Obie strony maja problem - musza się nauczyć żyć na nowo,
            > co nie jest przecież łatwe, ale może być bardzo ciekawe :-)
            ____________________________________________________________________

            No pewnie, że może być ciekawie... taka zmiana, lepienie samego siebie na nowo, może być fantastyczną życiową przygodą. Jeśli oczywiście po decyzji - chcę już nie pić - zapadnie druga - nie chcę cierpieć.

            Czlowieek wcześniej napisał - Daj czas czasowi. To wszystko minie. - ...ale lepiej jest pomóc czasowi.

            I tak się zmieniasz przecież, ale lepiej te zmiany poprowadzić w mądrym kierunku, zaprogramować je i przyspieszyć. Można to robić, między innymi, pracując z psychologami na terapiach różnego rodzaju, można rozwijać się w oparciu o program AA. A najlepiej jedno i drugie.

            Dobrze jest otwierać oczy, widzieć coraz więcej, coraz więcej rozumieć, więcej umieć, uspokoić się

    • ta_ruda Re: demotywacja 05.07.11, 17:50
      a jak on cie prosil abys przestala pic i zmienila zachowanie - to wysluchalas go? wzielas pod uwage jego uczucia? bylo to dla ciebie wazne?

      a teraz doswiadczasz konsekwencji wlasnych czynow. i czujesz sie dokladnie tak jak on sie czul kiedy pilas a on cie prosil abys przestala.





      teelinese napisał:


      prosze meza, zeby przestal mi
      > w kolko gadac o tym jak to pilam albo napewno znowu bede pila. czuje sie tym te
      > matem po prostu zmeczona. chce wreszcie normalnie zyc, a nie wysluchiwac w kolk
      > o tego samego i jakby wyczekiwania kiedy znowu sie napije.
      • aaugustw Amatorski Klub teoretykow-amatorow wlasnej sily ! 05.07.11, 18:15
        ta_ruda napisała (i inni takze podobnie):
        > a jak on cie prosil abys przestala pic i zmienila zachowanie - to wysluchalas g
        > o? wzielas pod uwage jego uczucia? bylo to dla ciebie wazne?
        > a teraz doswiadczasz konsekwencji wlasnych czynow. i czujesz sie dokladnie tak
        > jak on sie czul kiedy pilas a on cie prosil abys przestala.
        . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
        ta sama_ruda dalej:
        > ...a moze zamiast ciagle sie skupiac na sobie, i na tym jak inni TOBIE nie wierza, nie ufaja, zmienisz srodek swiata i zamiast byc pepkiem swiata ktory przeciez juz nie pije, skupisz sie na tym jak INNI czuja, i ich wlasnie bedziesz traktowac jak centrum swiata?
        - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        > teelinese napisał:
        > prosze meza, zeby przestal mi
        > > w kolko gadac o tym jak to pilam albo napewno znowu bede pila. czuje sie
        > tym tematem po prostu zmeczona. chce wreszcie normalnie zyc...
        _____________________________________________________________.
        Oprocz wypowiedzi Czlowieeka w tym watku, nie ma na czym sie oprzec...! :-(
        Chcesz zyc normalnie, a nic nie robisz w tym kierunku aby sie rozwijac... -
        Ty jestes tylko w abstynencji...!
        Nie widzisz jak wszyscy (oprocz Czlowieeka) pouczaja Ciebie, a wiekszosc
        nawet karykatur wiesza tutaj psy na Tobie, na chorej...!
        Nie potrafisz przed nikim nawet sie obronic, bo skad masz czerpac te swoje sily...
        Jezeli oczekujesz cudow, to przynajmniej zacznij sie modlic...!
        Jezeli oczekujesz trzezwosci i normalnego zycia, ktore okaze sie dopiero cudem
        w sobie, to stan na nogi, zacznij stawiac kopromisy i oddziel wreszcie z tym swoim
        zrzeda przeszlosc od przyszlosci, bo inaczej on bedzie ponosil konsekwencje...!
        Amen...
        A...
        • 7zahir Re: Amatorski Klub teoretykow-amatorow wlasnej si 05.07.11, 18:21
          Pominąłeś, albo nie czytałeś moich postów - ale Ci wybaczam
          WIELKI GURU :-)
          • czlowieek Re: Amatorski Klub teoretykow-amatorow wlasnej si 05.07.11, 18:38
            7zahir napisała:

            > Pominąłeś, albo nie czytałeś moich postów - ale Ci wybaczam
            > WIELKI GURU :-)

            A mnie dotknął Palec Boży.
            Czy to nie próba spacyfikowania opozycji....
            • 7zahir Re: Amatorski Klub teoretykow-amatorow wlasnej si 05.07.11, 18:42
              czlowieek napisał:

              > 7zahir napisała:
              >
              > > Pominąłeś, albo nie czytałeś moich postów - ale Ci wybaczam
              > > WIELKI GURU :-)
              >
              > A mnie dotknął Palec Boży.
              > Czy to nie próba spacyfikowania opozycji....>

              :-)))
              • aaugustw Re: Amatorski Klub teoretykow-amatorow wlasnej si 05.07.11, 19:23
                7zahir napisała:

                > czlowieek napisał:
                >
                > > 7zahir napisała:
                > >
                > > > Pominąłeś, albo nie czytałeś moich postów - ale Ci wybaczam
                > > > WIELKI GURU :-)
                > >
                > > A mnie dotknął Palec Boży.
                > > Czy to nie próba spacyfikowania opozycji....>
                >
                > :-)))
                ______.
                ;-))))))
                A...
              • upsididit1 Re: Amatorski Klub teoretykow-amatorow wlasnej si 05.07.11, 22:21
                7zahir napisała:

                > czlowieek napisał:
                >
                > > 7zahir napisała:
                > >
                > > > Pominąłeś, albo nie czytałeś moich postów - ale Ci wybaczam
                > > > WIELKI GURU :-)
                > >
                > > A mnie dotknął Palec Boży.
                > > Czy to nie próba spacyfikowania opozycji....>
                >
                > :-)))
                --------------------------------------------------------------------------------
                obawiam się, że to możliwe :))))))))))), tyle razy słyszałam że jestem czarownicą, że wiesz, w każdej plotce może być jakieś ziarenko, lub nawet Palec Prawdy ;).......
            • aaugustw Re: Amatorski Klub teoretykow-amatorow wlasnej si 05.07.11, 19:22
              czlowieek napisał:
              > A mnie dotknął Palec Boży.
              > Czy to nie próba spacyfikowania opozycji....
              ______________________________.
              Tak myslac, tylko sie spacanujesz...!
              A...
              • czlowieek Re: Amatorski Klub teoretykow-amatorow wlasnej si 05.07.11, 20:07
                aaugustw napisał:

                > czlowieek napisał:
                > > A mnie dotknął Palec Boży.
                > > Czy to nie próba spacyfikowania opozycji....
                > ______________________________.
                > Tak myslac, tylko sie spacanujesz...!
                ---------------------------------------------------------------
                ... znaczy się, zrobię się podobny do Ciebie?
          • aaugustw Re: Amatorski Klub teoretykow-amatorow wlasnej si 05.07.11, 19:18
            7zahir napisała:
            > Pominąłeś, albo nie czytałeś moich postów - ale Ci wybaczam
            > WIELKI GURU :-)
            __________________.
            WIELKI GURU czytal...!
            A... :-[
            • 7zahir Re: Amatorski Klub teoretykow-amatorow wlasnej si 05.07.11, 19:21
              aaugustw napisał:

              > 7zahir napisała:
              > > Pominąłeś, albo nie czytałeś moich postów - ale Ci wybaczam
              > > WIELKI GURU :-)
              > __________________.
              > WIELKI GURU czytal...!
              > A... :-[

              WIELKIE dzięki :-)
      • andalus Re: demotywacja 05.07.11, 18:35
        no cóż - kwintescencja wspóluzalezniania - wyczekiwanie kiedy się napije. Tylko komu to zawdzięczają ? mozesz poprosić męża,żeby ci starał się pomóc nie mówiąc o tym co było kiedyś.Jeśli mu zależy... w przypadku faceta mało prawdopodobne jest aby trafił na terapię dla współuzależnionych - może by mu to pomogło. na moich grupach nie było ani jednego faceta. on po prostu może miec ogromny żal do ciebie, może rozsadza go wściekłość za te chwile keidy piłaś, może się odgrywa. musisz to przyjać na klatę, poromawiać a jak to nic nie da po prostu robić swoje.To co teraz czujesz to jak słusznie powiedziła ruda , ponoszenie konsekwencji.
        • andalus Re: demotywacja 05.07.11, 18:53
          w sumie ciekawie zobaczyć jak to jest z drugiej strony. mogę napisać jak to jest z mojej strony i dlaczego skupiam się aby pomóc mojemu alko. I dlaczego nie zamierzam go katować przypominaniem picia i krzywd nam wyrządzonych. szkoda mojego czasu i nerwów.
          Ja swoją decyzję podjęłam,że chcę żyć oddzielnie. to bardzo ułatwia - mogę spokojnie rozmawiać o tych sprawach bez obrzucania go błotem. Ok leczysz się - świetnie, dzięki temu będziesz miał moze kiedyś lepszy kontakt z dziećmi, utrzymasz pracę. czy to motywujące - nie wiem , to jest to co mogę dla niego zrobić w imię paru wspolnych lat
          • aaugustw Re: demotywacja 05.07.11, 19:26
            andalus napisała:
            > w sumie ciekawie zobaczyć jak to jest z drugiej strony. mogę napisać jak to jes
            > t z mojej strony i dlaczego skupiam się aby pomóc mojemu alko. I dlaczego nie z
            > amierzam go katować przypominaniem picia i krzywd nam wyrządzonych. szkoda moje
            > go czasu i nerwów...
            ______________________________________________.
            Czy na tym mialoby polegac zdrowienie calej rodziny...!?
            Jezeli tak myslisz, to lepiej od razu sie rozwiesc...!
            A...
            • andalus Re: demotywacja 05.07.11, 19:47
              może źle się wyraziłam - właśnie taką podjęlam decyzję dlatego mi łatwiej
            • andalus Re: demotywacja 05.07.11, 19:50
              zamierzam zgodnie z terapia zająć się sobą. On niech zdrowieje- na zdrowie. August gadasz co ci slina na język przyniesie
    • ta_ruda Re: demotywacja 05.07.11, 17:56
      jeszcze maly komentarz
      brzmisz dokladnie tak jak moj byly partner ktory pil, potem sam przestal pic i przyrzekl mi ze juz nigdy nie wezmie do ust alkoholu, ze nie chce pic i nie ma 'potrzeby' pic, nie 'ciagnie' go, trwalo to kilka miesiecy, po czym stwierdzil ze jest to nierozsadne, ze on sie przekonal ze problemu nie ma, (bo przeciez juz tak dlugo nie pil) i znow zaczal popijac (ale juz bez upijania sie).

      zwiazek trwal jeszcze jakies kilka miesiecy i ostatecznie sie rozstalismy.

      czy byly juz proby (nieudane) z twojej strony aby przerwac picie?

      przepraszam ze sie tak rozupsuje w tym watku - to temat ktory mnie jeszcze ciagle 'rusza;'

      teelinese napisał:

      > moj problem polega na tym, ze nie chce pic i nie pije, bo wiem ze jestem uzalez
      > niona. nie mam potrzeby picia alkoholu. wiele juz zlego sie przez alkohol stalo
      > i po prostu nie chce pic. problem polega na tym jednak, ze brakuje mi sil i mo
      > tywacji, poniewaz ciagle jest mi wypominane picie i zwiazane z tym konsekwencje
      > i ze i tak jest zle, bo napewno kiedys znowu sie napije. pytam jak mam udowodn
      > ic, ze nie chce juz pic skoro to kiedys przeciez napewno nastapi jak nie za mie
      > siac to za rok. jak odbudowac utracone zaufanie? prosze meza, zeby przestal mi
      > w kolko gadac o tym jak to pilam albo napewno znowu bede pila. czuje sie tym te
      > matem po prostu zmeczona. chce wreszcie normalnie zyc, a nie wysluchiwac w kolk
      > o tego samego i jakby wyczekiwania kiedy znowu sie napije.
      • aaugustw Re: demotywacja 05.07.11, 18:20
        ta_ruda napisała:
        > jeszcze maly komentarz
        > brzmisz dokladnie tak jak moj byly partner ktory pil, potem sam przestal pic i
        > przyrzekl mi ze juz nigdy nie wezmie do ust alkoholu, ze nie chce pic i nie ma
        > 'potrzeby' pic, nie 'ciagnie' go, trwalo to kilka miesiecy, po czym stwierdzil
        > ze jest to nierozsadne, ze on sie przekonal ze problemu nie ma, (bo przeciez ju
        > z tak dlugo nie pil) i znow zaczal popijac...
        ____________________________________.
        Widze, rozpisalas sie... - Znalazlas ujscie ze
        swoich problemow, na innych...!
        Teraz juz wiem skad u ciebie to zgorzknienie
        i nie przerobiony temat zyciowy...!
        A dla naszej autorki tego watku niech ten post posluzy jako ostrzezenie, ze nasze ludzkie
        zasoby sily woli nie wystarcza i dlatego i ty jestes jeszcze dalej na pozycji przegranej...
        Mozesz tak jak i on zapic...
        Wiec rob cos z soba...!
        Mnie pomogli specjalisci w AA - inni trzezwi alkoholicy...
        Nie mam juz tych problemow ktore Ty masz
        • ta_ruda Re: demotywacja 05.07.11, 18:29
          dziekuje aaugustw za Twoja doglebna diagnoze mojego stanu;-) pewnie masz racje, na szczescie juz cos z tym problemem robie.

          Forumowiczka napisala co ma robic, a ja na jej (nie Twoj post) odpisalam mowiac jak to wyglada ze strony DDA i wspoluzaleznionej osoby. Bo pewnie tym jest wlasnie jest jej maz.

          Gdybysmy sie spotkali twarza w twarz to pewnie porpsoilabym cie abys ze mna nie rozmawial, i pewnie bys to uszanowal, na forum niestety to niemozliwe.
          Ale posty Twoje omijam jak tylko moge.


          aaugustw napisał:


          > ____________________________________.
          > Widze, rozpisalas sie... - Znalazlas ujscie ze
          > swoich problemow, na innych...!
          > Teraz juz wiem skad u ciebie to zgorzknienie
          > i nie przerobiony temat zyciowy...!

          • aaugustw Re: demotywacja 05.07.11, 19:20
            ta_ruda napisała (do A...):
            > ... abys ze mna nie rozmawial, i pewnie bys to uszanowal....
            > Ale posty Twoje omijam jak tylko moge.
            ________________.
            To widac...! ;-)
            A...
    • pierzchnia Re: demotywacja 05.07.11, 18:33
      Moim zdaniem popełniasz błąd - wzbudzając w sobie poczucie winy i to wyzwala takie reakcje najbliższego otoczenia.
      Przecież nie pijesz...
      Nigdy nie dadzą Tobie spokoju dopóki nie poczują Twojej przewagi psychicznej.
      Oni są tacy idealni ?
      To Ty masz być zwycięzcą.
      • upsididit1 Re: demotywacja 05.07.11, 19:07
        pierzchnia napisał:

        > Moim zdaniem popełniasz błąd - wzbudzając w sobie poczucie winy i to wyzwala ta
        > kie reakcje najbliższego otoczenia.
        > Przecież nie pijesz...
        > Nigdy nie dadzą Tobie spokoju dopóki nie poczują Twojej przewagi psychicznej.
        > Oni są tacy idealni ?
        > To Ty masz być zwycięzcą.
        -------------------------------------------------------------------------------------------------
        Moim zdaniem wypieranie poczucia winy u kogoś, kto nie raz zawiódł nie jest najlepszą metodą na początku. A na jakiej podstawie ona ma się teraz już czuć zwycięzcą? Dlaczego ma czuć nad kimkolwiek przewagę??? To jest popadnięcie z jednego samooszukiwania w znacznie niebezpieczniejsze...
        • pierzchnia Re: demotywacja 05.07.11, 19:34
          Wzbudzanie poczucia winy, w tym przypadku, jest przejawem pastwienia się nad drugim człowiekiem.
          Ma prawo czuć się zwycięzcą skoro nie pije i należałoby to uszanować.
          Rzecz w tym, że to nie Ona ma czuć przewagę nad nimi, ale oni.
          • andalus Re: demotywacja 05.07.11, 19:53
            jeśli mąż nie trafił na terapię, będzie uważał wzbudzanie poczucia winy za sposób na jej picie.
            To nie kwestia wywyższania się jak ty to piszesz
            • upsididit1 Re: demotywacja 05.07.11, 20:06
              andalus napisała:

              > jeśli mąż nie trafił na terapię, będzie uważał wzbudzanie poczucia winy za spos
              > ób na jej picie.
              > To nie kwestia wywyższania się jak ty to piszesz
              ------------------------------------------------------------
              no właśnie, skąd on ma biedak wiedzieć jak się zachowywać, kiedy ona nie jest do końca szczera...
              Wiem, że ona się stara, ale to jeszcze nie jest pełna szczerość.....
            • pierzchnia Re: demotywacja 05.07.11, 20:15
              Jeżeli Jej mąż jest uzależniony to oczywiście masz rację - leczy własne słabości na żonie.
              • andalus Re: demotywacja 05.07.11, 20:19
                pierzchnia - współuzalezniony nie musi leczyć swoich słabości na pijacym ( lub nie ) członku rodziny. to n ie oto chodzi, po prostu mając alko w domu szukasz jakiejkolwiek metody na niego dopóki nie trafisz na terapię.A facetów wspóluzlenzionych nie spotkałam. On to robi, bo uważa,że to może lub jest skuteczne a nie dlatego że leczy jakieś tam swoje słabości.
                • upsididit1 Re: demotywacja 05.07.11, 20:26
                  andalus napisała:

                  > pierzchnia - współuzalezniony nie musi leczyć swoich słabości na pijacym ( lub
                  > nie ) członku rodziny. to n ie oto chodzi, po prostu mając alko w domu szukasz
                  > jakiejkolwiek metody na niego dopóki nie trafisz na terapię.A facetów wspóluzl
                  > enzionych nie spotkałam. On to robi, bo uważa,że to może lub jest skuteczne a n
                  > ie dlatego że leczy jakieś tam swoje słabości.
                  ----------------------------------------------------------------------------------------------------
                  dokładnie. Ty Pierzchnia wchodzisz w tych rozważaniach w trzeci stopień uzależnień, a on jest w zerówce......
                • pierzchnia Re: demotywacja 05.07.11, 20:42
                  To ciekawe, że nie spotkałas wspóluzależnionych facetów - widocznie DDA to same kobiety.
                  • upsididit1 Re: demotywacja 05.07.11, 20:51
                    pierzchnia napisał:

                    > To ciekawe, że nie spotkałas wspóluzależnionych facetów - widocznie DDA to same
                    > kobiety.
                    -------------------------------------------------------------------------------------------------
                    czyli Twoim zdaniem współuzależnieni faceci- jak coś robią to po to- aby wzbudzić poczucie winy, co zamaskuje ich własne słabości i pozwoli na odczuwanie przewagi nad przeciwnikiem, tak?
                    • pierzchnia Re: demotywacja 05.07.11, 20:54
                      Po pierwsze - mój wpis nie był skierowany do Ciebie, a po drugie - melisa i jeszcze raz melisa...
                  • andalus Re: demotywacja 05.07.11, 20:55
                    nie wiem czy dda to kobiety czy nie . Napisałam wcześniej,że nie spotkałam na żadnej grupie dla wspołuzaleznionych faceta - żadnego przez ponad 4 lata. to nie oznacza, ze wsółuzaleznione to same kobiety. oznacza to tylko,że faceci rzadziej tam trafiają. a przepraszam jednego spotkalam w szkole u dzieci - umarła mu żona alko. Nie wiedziałam o ich problemie. w rozmowie skomentował to dość szczególnie, że ta śmierć niewiele go obeszła.. Zdechły chomik jego syna wzbudził więcej uczucia.
                    • pierzchnia Re: demotywacja 05.07.11, 21:04
                      Myślę, że po prostu trudniej jest im się przełamać żeby pójść na terapię.
                  • wiesj23 Re: demotywacja 05.07.11, 21:53
                    w książce "Gdzie się podziało moje dzieciństwo" na 20 listów tylko 3 są od mężczyzn.
                    Moja diagnoza większość z tych brakujących 17-tu pije albo się leczy z alkoholizmu.
                    • pierzchnia Re: demotywacja 05.07.11, 22:23
                      Myślę, że to trafna diagnoza.
                      W zasadzie część z tych osób to nie są typowi tzw. alkoholicy - zostali wchłonięci przez współuzależnienie.
                      Po pijaku łatwiej jest znosić toksyczność układów.
          • upsididit1 Re: demotywacja 05.07.11, 20:01
            pierzchnia napisał:

            > Wzbudzanie poczucia winy, w tym przypadku, jest przejawem pastwienia się nad dr
            > ugim człowiekiem.
            > Ma prawo czuć się zwycięzcą skoro nie pije i należałoby to uszanować.
            > Rzecz w tym, że to nie Ona ma czuć przewagę nad nimi, ale oni.
            --------------------------------------------------------------------------------
            A mi się zdaje, że w zdrowej relacji nie ma miejsca na poczucie przewagi.

            W niej nikt nie wzbudza poczucia winy. Ona je ma a nie chce mieć, to naturalne.
            A mąż... czy się nad nią pastwi??? Wątpię, po prostu nie uczony jest w alkoholizmie, martwi się i tyle. Ma podstawy- to się martwi. Ona musi "zjeść tę żabę"- że dała mu podstawy do zmartwień..
            I jeszcze raz powtórzę - w zdrowej relacji nie ma miejsca na poczucie przewagi. Wydaje Ci się że on się cieszy z tego, że się martwi, że to mu daje jakąkolwiek satysfakcję, że czuje się lepszy??? To by było totalnie chore. Ona mogłaby mu pomóc- gdyby otwarcie wywaliła kawę na ławę, przyznała się do swoich trudności, takich jakie ma i razem by się co nieco w meritum problemu podszkolili. Wtedy łatwiej by było obojgu...
            • pierzchnia Re: demotywacja 05.07.11, 20:33
              Łatwo jest pisać o zdrowych relacjach i prawidłowych związkach lecz tak naprawdę jest to wyłącznie pewne założenie.
              Najlepiej spojrzeć na własne życie / bez podtekstów / i zobaczyć jak ta wiedza się urzeczywistniła.
              Wzbudzanie poczucia winy jest dość częstą manipulacją, na którą najczęściej nabierają się jednostki wrażliwe.
              • wiesj23 Re: demotywacja 05.07.11, 20:52
                podobno odzyskiwanie zaufania u współuzależnionych trwa ok. 6 lat
                • andalus Re: demotywacja 05.07.11, 20:57
                  o i to jest odpowiedź pod warunkiem,że obie strony nad tym pracują :)
                • pierzchnia Re: demotywacja 05.07.11, 21:01
                  Ukrzywdzeni nie potrafią tak łatwo wybaczyć...
                  Czy każdy, będąc na miejscu męża teelinese, zachowywałby się w ten sposób ?
                  • andalus Re: demotywacja 05.07.11, 21:04
                    zależy od wiedzy i chęci, pewnie też uczucia i relacji istniejących keszcze w związku a wybaczenie tu nie ma nic do rzeczy. ja swoejmu nie wybaczyłam a nie skazuję go na stos
                    • upsididit1 Re: demotywacja 05.07.11, 22:30
                      andalus napisała:

                      > zależy od wiedzy i chęci, pewnie też uczucia i relacji istniejących keszcze w z
                      > wiązku a wybaczenie tu nie ma nic do rzeczy. ja swoejmu nie wybaczyłam a nie
                      > skazuję go na stos
                      ---------------------------------------------------------------------------------------------------
                      ja zaś mam takie osoby, którym wybaczyłam a i tak są na stosie. palec Boży.
                • upsididit1 Re: demotywacja 05.07.11, 22:27
                  wiesj23 napisał:

                  > podobno odzyskiwanie zaufania u współuzależnionych trwa ok. 6 lat
                  -----------------------------------------------------
                  u wierzących krócej :), choć nie wiem czy to dobre ;).....
              • upsididit1 Re: demotywacja 05.07.11, 20:57
                pierzchnia napisał:

                > Łatwo jest pisać o zdrowych relacjach i prawidłowych związkach lecz tak naprawd
                > ę jest to wyłącznie pewne założenie.
                > Najlepiej spojrzeć na własne życie / bez podtekstów / i zobaczyć jak ta wiedza
                > się urzeczywistniła.
                > Wzbudzanie poczucia winy jest dość częstą manipulacją, na którą najczęściej nab
                > ierają się jednostki wrażliwe.
                ---------------------------------------------------------------------------------------------------
                Żeby wiedzieć- co jest chore a co zdrowe, trzeba mieć bogatą bazę doświadczeń i umiejętność wyciągania wniosków z własnych i cudzych błędów.
                A jak się nie ma wiedzy- lepiej bazować na wiedzy, tych, co ją mają (nawet jeśli wcale z jej posiadania się nie cieszą) niż filozofować.
                Już dzisiaj było o jednostkach wrażliwych- ale wyłącznie na to- co same czują.
                Jak ktoś czuje zdrowo- to nie wietrzy w każdym i wszędzie manipulacji.
                • andalus Re: demotywacja 05.07.11, 21:01
                  hmm wnioskuję,że alko to mocne osobowości. Wszak poczucie winy to najczętsza rzecz jaką robi współuzleżniony a jakoś alko się na nią nie nabierają
                  > Wzbudzanie poczucia winy jest dość częstą manipulacją, na którą najczęści
                  > ej nabierają się jednostki wrażliwe
                  • pierzchnia Re: demotywacja 05.07.11, 21:07
                    Powiedz to autorce wątku:
                    ".... czuje sie tym tematem po prostu zmeczona. chce wreszcie normalnie zyc..."
                • upsididit1 Re: demotywacja 05.07.11, 21:05
                  upsididit1 napisała:

                  > pierzchnia napisał:
                  >
                  > > Łatwo jest pisać o zdrowych relacjach i prawidłowych związkach lecz tak n
                  > aprawd
                  > > ę jest to wyłącznie pewne założenie.
                  > > Najlepiej spojrzeć na własne życie / bez podtekstów / i zobaczyć jak ta w
                  > iedza
                  > > się urzeczywistniła.
                  > > Wzbudzanie poczucia winy jest dość częstą manipulacją, na którą najczęści
                  > ej nab
                  > > ierają się jednostki wrażliwe.
                  > -------------------------------------------------------------------------------
                  > --------------------
                  Żeby wiedzieć- co jest chore a co zdrowe, trzeba mieć bogatą bazę doświadczeń [ u]i umiejętność wyciągania wniosków z własnych i cudzych błędów.[/u]
                  A jak się nie ma wiedzy- lepiej bazować na wiedzy, tych, co ją mają (nawet jeśli wcale z jej posiadania się nie cieszą) niż filozofować.
                  Już dzisiaj było o jednostkach wrażliwych- ale wyłącznie na to- co same czują.
                  Jak ktoś czuje zdrowo- to nie wietrzy w każdym i wszędzie manipulacji.
                  ------------------------------------------------------------------------------
                  i jeszcze jedno Pierzchnia, bo skoro uważasz mnie za laika, to pokaż mi na tym forum choć JEDNEGO DDA, który wylazł z PIĘCIU, różniących się objawami i rodzajem problemów współuzależnień i dalej żyje i nie pije a na dodatek śmie miewać dobry humor i nadzieję na lepszą przyszłość...
                  • pierzchnia Re: demotywacja 05.07.11, 21:15
                    upsididit1 napisała:
                    > i jeszcze jedno Pierzchnia, bo skoro uważasz mnie za laika, to pokaż mi na tym
                    > forum choć JEDNEGO DDA, który wylazł z PIĘCIU, różniących się objawami i rodzaj
                    > em problemów współuzależnień i dalej żyje i nie pije a na dodatek śmie miewać d
                    > obry humor i nadzieję na lepszą przyszłość...

                    Ja.
                    • wiesj23 Re: demotywacja 05.07.11, 21:32
                      dołączę swoją skromną osobę
                      • pierzchnia Re: demotywacja 05.07.11, 21:59
                        No proszę...
                        To jest nas już dwóch.
                        Trzeba będzie tego leszcza skłusować...
                        • wiesj23 Re: demotywacja 05.07.11, 22:11
                          w jacht trochę zwątpiłem ,ale Tahiti jeszcze istnieje
                          • upsididit1 Re: demotywacja 05.07.11, 22:40
                            wiesj23 napisał:

                            > w jacht trochę zwątpiłem ,ale Tahiti jeszcze istnieje
                            ----------------------------------------------------------------
                            Dwaj Murzyni na pustyni, urządzili sobie baaal, jedli pili i palili a tym białym bylo żaaal........ ;)
                            • wiesj23 Re: demotywacja 06.07.11, 05:34
                              czego?.Że murzyni do gara nie dodali ziela angielskiego?
                              • upsididit1 Re: demotywacja 06.07.11, 07:27
                                wiesj23 napisał:

                                > czego?.Że murzyni do gara nie dodali ziela angielskiego?
                                ---------------------------------------------------------------------
                                spodziewając się podstępu ;) zajrzałam do googli: "Niegdyś używane jako dezodorant, w XVIII wieku żołnierze rosyjscy wkładali owoce do butów, by pozbyć się przykrego zapachu. Przedawkowanie powoduje problemy żołądkowe."- więc- w przypadku ziela- dobrze się stało ;)...
                                • wiesj23 Re: demotywacja 06.07.11, 08:51
                                  udo białego bez przypraw traci smak
                                  • upsididit1 Re: demotywacja 06.07.11, 08:54
                                    wiesj23 napisał:

                                    > udo białego bez przypraw traci smak
                                    -------------------------------------------------
                                    a miałam już wychodzić :))))))))
                                    • upsididit1 Re: demotywacja 06.07.11, 09:02

                                      upsididit1 napisała:

                                      > wiesj23 napisał:
                                      >
                                      > > udo białego bez przypraw traci smak
                                      > -------------------------------------------------
                                      > a miałam już wychodzić :))))))))

                                      ----------------------------------------------------
                                      Przypomniało mi to pewną historyjkę (która ma związek z uzależnieniami:).
                                      Otóż stoimy rano w barku w akademiku, wszyscy ledwo ciepli, bladzi, szlachetni nawet, co poniektórzy. Ale niektórzy bynajmniej ;). Kolega Piękny zaprezentował się w nowej, wielce imponującej szramie w poprzek całego policzka. Kolega Wyrozumiały na to westchnął: " Heh, Piękny, ty to masz nieziemskiego pecha. Co, miała kolczyk w udzie?"
                                      lecę :))...
                                      • wiesj23 Re: demotywacja 06.07.11, 16:44
                                        idąc tym tokiem myślenia udo czarnego nie potrzebuje przypraw
                                        • upsididit1 Re: demotywacja 06.07.11, 17:40
                                          wiesj23 napisał:

                                          > idąc tym tokiem myślenia udo czarnego nie potrzebuje przypraw
                                          ---------------------------------------------------------------------------
                                          tym tokiem myślenia chyba jednak lepiej nie podążać ;) ...
                      • upsididit1 Re: demotywacja 05.07.11, 22:38
                        wiesj23 napisał:

                        > dołączę swoją skromną osobę
                        ----------------------------------------
                        Ty zdajsie Wiesji pisałeś, że od pomocy rodzicom dalej jesteś uzależniony. I tak Cię oczywiście lubię i cenię BARDZO, ale "wyleźć" dla mnie oznacza- nie żyć już tańcząc wokół problemu tylko żyć swoim życiem bez pozwalania na wysysanie z siebie soków. Nie znaczy to, że namawiam do egoizmu. Ale jak już Ci pisałam- postawa kozła ofiarnego- to dalej jest współuzależnienie....
                        • wiesj23 Re: demotywacja 06.07.11, 05:47
                          nie wygonię 82-latka na śnieg i mróz..A matka jest w domu opieki.To ,że codziennie tam wpadam,nie świadczy o uzależnieniu od cyca.Podskoczyć 4km i pogadać 15-30 min to nie rujnowanie życia.A korona jakoś dalej mi się trzyma na głowie.
                          Trzeba zobaczyć twarze tych,których dzieci odwiedzają raz na 2 tygodnie ,albo rzadziej.
                          • upsididit1 Re: demotywacja 06.07.11, 07:30
                            wiesj23 napisał:

                            > nie wygonię 82-latka na śnieg i mróz..A matka jest w domu opieki.To ,że codzien
                            > nie tam wpadam,nie świadczy o uzależnieniu od cyca.Podskoczyć 4km i pogadać 15-
                            > 30 min to nie rujnowanie życia.A korona jakoś dalej mi się trzyma na głowie.
                            > Trzeba zobaczyć twarze tych,których dzieci odwiedzają raz na 2 tygodnie ,albo r
                            > zadziej.
                            ------------------------------------------------------------------------------------------------------
                            Wszystko rozumiem, wszystko zacne i chwalebne, bez żadnego "przekąsu" w głosie.
                            Tylko ty mi wytłumacz Wiesju, czemu u Ciebie taka ciągle zima sroga? Drwa rąbiesz na opał, ojca nie chcesz wyganiać... wszystko rozumiem, ale mamy LIPIEC :)! ........
                            • wiesj23 Re: demotywacja 06.07.11, 08:42
                              mój znajomy Indianin chrust zaczął zbierać w maju.Nie chcę być gorszy.
                              A tak serio to nie potrafię wylegiwać się w łóżku.Może to mój kolejny holizm
                    • upsididit1 Re: demotywacja 05.07.11, 22:34
                      pierzchnia napisał:

                      > upsididit1 napisała:
                      > > i jeszcze jedno Pierzchnia, bo skoro uważasz mnie za laika, to pokaż mi n
                      > a tym
                      > > forum choć JEDNEGO DDA, który wylazł z PIĘCIU, różniących się objawami i
                      > rodzaj
                      > > em problemów współuzależnień i dalej żyje i nie pije a na dodatek śmie mi
                      > ewać d
                      > > obry humor i nadzieję na lepszą przyszłość...
                      >
                      > Ja.
                      --------------------------------------------------------------------------------
                      I za to Cię lubię :), zakładając że to prawda.....
                • pierzchnia Re: demotywacja 05.07.11, 21:10
                  Mylisz się Upsi...
                  Te doświadczenia dotyczą przeszłości - tak jak w przypadku pani psycholog po trzech rozwodach.
                  • upsididit1 Re: demotywacja 05.07.11, 22:41
                    pierzchnia napisał:

                    > Mylisz się Upsi...
                    > Te doświadczenia dotyczą przeszłości - tak jak w przypadku pani psycholog po tr
                    > zech rozwodach.
                    ------------------------------------------
                    Nie wiem w czym się mylę, bo wyciąleś górę a za dużo wątków.
                    • pierzchnia Re: demotywacja 06.07.11, 12:24
                      Mój znajomy /profesor prawa/ ożenił się po raz drugi, ale pół roku po ślubie stwierdził:
                      " Myślałem, ze ze mnie stary wróbel, a wkopałem się jeszcze gorzej niż przedtem..."
                      • upsididit1 Re: demotywacja 06.07.11, 12:55
                        pierzchnia napisał:

                        > Mój znajomy /profesor prawa/ ożenił się po raz drugi, ale pół roku po ślubie s
                        > twierdził:
                        > " Myślałem, ze ze mnie stary wróbel, a wkopałem się jeszcze gorzej niż przedtem
                        > ..."
                        ---------------------------------------------------------------------------------------------------
                        No tu się akurat Ty mylisz :)- bo z mojego doświadczenia jak najbardziej wynikły działania na (+), gdyż za ostatniego kandydata do małżeńskiego zniewolenia mnie nie wyszłam i nie tkwiłam w "nadziei cierpiętnej", iż on "się opamięta" do (swojego najprędzej) zgonu. Ani też żadnemu poławiaczowi mej naiwności niewieściej przed Ołtarz zawlec się nie dałam. DZIĘKI BOGU :)!
                        No i - żaden błąd nie był "ciągle ten sam". Zresztą- to brzydko (i bardzo niesprawiedliwie wobec nieobecnych) by było sprowadzać wszystko do kategorii błędów. Jedynym wspólnym mianownikiem tych związków było- iż same "potłuczone dzieci" w nich brały udział, kompletnie nieświadome co komu i czemu dolega, nie mówiąc już o tym- jak to rozwiązać. Ale czy nie jest to wiedza- najgłębsza z możliwych na ten właśnie temat- jaką można posiadać... ano nie wiem, może jest jakiś teoretyk lepszy ode mnie "w tem temacie", wolę się nie sprawdzać ;)... No może Woody Alen ;)...
                        u.
                        p.s. zapomniałam chłopaki o 6 zaleczonym zwycięsko współuzależnieniu w postaci przyjaciółki DDD/uzależnionej, więc i tak- niepotrzebny ten wywód :)P. Mało tego- w tym przypadku są duże rokowania na (+) dla "pacjentki" :).....
                        • pierzchnia Re: demotywacja 06.07.11, 13:25
                          Pewnie, ze się mylę.
                          Skoro profesor się pomylił to i ja mogę.
                          • upsididit1 Re: demotywacja 06.07.11, 13:32
                            pierzchnia napisał:

                            > Pewnie, ze się mylę.
                            > Skoro profesor się pomylił to i ja mogę.
                            ----------------------------------------------------
                            Uff:). Bo już się obawiałam że uparcie mi będziesz udowadniać - do jakiego podpunktu by sprawa nie doszła- mniej istotne- ale że się mylę i już. Więc bardzo rada jestem widzieć- pełne ginącej gentlemenerii - nie kontynuowanie sporu.
                        • aaugustw Re: demotywacja 06.07.11, 13:33
                          upsididit1 napisała (do Pierzchni):
                          > ... Jedynym wspólnym mianownikiem tych związków było- iż same "potłuczone dzieci"
                          > w nich brały udział...
                          > ... może jest jakiś teoretyk lepszy ode mnie "w tem temacie"...
                          ____________________________________________.
                          Pytasz, wiec odpowiadam...
                          A jakiz to "teoretyk" moze zabierac glos w takiej sprawie...!?
                          Czy piszac o "potłuczonych dzieciach" masz na mysli siebie,
                          jako DDA, ktore stanelo raptem przed "oltarzem" slubnym...!?
                          A...
                          • upsididit1 Re: demotywacja 06.07.11, 13:41
                            aaugustw napisał:

                            > upsididit1 napisała (do Pierzchni):
                            > > ... Jedynym wspólnym mianownikiem tych związków było- iż same "potłuczone
                            > dzieci"
                            > > w nich brały udział...
                            > > ... może jest jakiś teoretyk lepszy ode mnie "w tem temacie"...
                            > ____________________________________________.
                            > Pytasz, wiec odpowiadam...
                            > A jakiz to "teoretyk" moze zabierac glos w takiej sprawie...!?
                            > Czy piszac o "potłuczonych dzieciach" masz na mysli siebie,
                            > jako DDA, ktore stanelo raptem przed "oltarzem" slubnym...!?
                            > A...
                            -----------------------------------------------------------------
                            Jak gentleman odpuścił- to na Ciebie Guciu zawsze można liczyć ;)).
                            No a kogoż mogę mieć na myśli pisząc o sobie i swoich (dotychczasowych i niedoszłych mężach) - niż siebie i ich?
                            A przed Ołtarzem wyraźnie napisałam- że nie stawałam. No, jako świadek. Mam więc specjalizację ze stawania "jedną nogą" ;)))......
                            • aaugustw Re: demotywacja 06.07.11, 13:47
                              upsididit1 napisała:
                              > Jak gentleman odpuścił- to na Ciebie Guciu zawsze można liczyć ;)).
                              ______________________________________________________.
                              Ciesze sie, ze doceniasz moje zaangazowanie w pomoc Tobie...! ;-)
                              A...
                              • upsididit1 Re: demotywacja 06.07.11, 13:52
                                aaugustw napisał:

                                > upsididit1 napisała:
                                > > Jak gentleman odpuścił- to na Ciebie Guciu zawsze można liczyć ;)).
                                > ______________________________________________________.
                                > Ciesze sie, ze doceniasz moje zaangazowanie w pomoc Tobie...! ;-)
                                > A...
                                --------------------------------------------------------------------------------------
                                Doceniam całą duszą ;))
                                • aaugustw Re: demotywacja 06.07.11, 14:32
                                  upsididit1 napisała:
                                  > Doceniam całą duszą ;))
                                  ___________________.
                                  Mowi sie: Sercem i d...
                                  A...
                                  Ps. przepraszam za skrot... - Moja nadzieja w tym, ze tym razem nie
                                  bedziesz miala juz tych wszystkich krzywych mysli, jak dotychczas...! :-(
                                  • upsididit1 Re: demotywacja 06.07.11, 14:42
                                    aaugustw napisał:

                                    > upsididit1 napisała:
                                    > > Doceniam całą duszą ;))
                                    > ___________________.
                                    > Mowi sie: Sercem i d...
                                    > A...
                                    > Ps. przepraszam za skrot... - Moja nadzieja w tym, ze tym razem nie
                                    > bedziesz miala juz tych wszystkich krzywych mysli, jak dotychczas...! :-(
                                    ----------------------------------------
                                    Ja? Ja to mam myśli proste, klasyczne, nie proponuję przecież na forach obezwładniającego zamykania ust zakonnicom ;)) itd.
                                    Mówi się- to co się myśli i czuje, a nie jakimiś formułkami ;)), bo potem różne dziwne krzywizny z tego wychodzą.....
                • wiesj23 Re: demotywacja 05.07.11, 21:15
                  czyli:nie myśl sobie ,że każdy jest twoim wrogiem
    • finlandia07 Re: demotywacja 05.07.11, 21:05
      Kazdy reaguje inaczej,jedni gledza,inni nie.To konsekwencja dotychczasowego"dorobku" i utraty zaufania.Odzyskiwanie tegoz trwa dluugo,czasem jest to niemozliwe i o tym warto pamietac.
      Twoj problem mozecie rozwiazac tylko wy sami.Czyny,czyny,szczerosc,rozmowa,zrozumienie, itd.
      Ja czegos takiego nie doswiadczylem,ale przez pierwszych pare lat bardzo duzo rozmawialismy wspolnie z zona.Powiedzielismy sobie wszystko i to zostalo za nami.Wiem ze dzisiaj mi ufa,kosztowalo mnie to duzo,bardzo duzo,ale bylo warto.Wiedzac,czujac ze ma do mnie zaufanie,jestem silniejszy,co nie znaczy pewny siebie.
      Tobie moze sie tez udac,ale jak wiekszosc napisala:czas , praca,pokora.
      I nie mazgaj sie
      • andalus Re: demotywacja 05.07.11, 21:11
        czas i pokora -klucz.
        • finlandia07 Re: demotywacja 05.07.11, 21:14
          Z pokora jest zawsze najciezej
          • andalus Re: demotywacja 05.07.11, 21:20
            u mnie kluczowy był czas, nie starczyło go na pokorę
            • finlandia07 Re: demotywacja 05.07.11, 21:39
              jesli dzisia pacjent zyje,moze ma wiecej czasu,nadrobic zawsze mozna..
              • andalus Re: demotywacja 05.07.11, 21:41
                u mnie już nie można, musi trzeźwieć sam bez nas
                • finlandia07 Re: demotywacja 05.07.11, 21:54
                  jego wybor,jego strata.
                  ja mialem wiecej czasu,
    • aaugustw Demontaz_yracja...! :-( 06.07.11, 11:11
      Teelinese, co oni robia z Twojego watku...!? :-(
      A...
      • wiesj23 Re: Demontaz_yracja...! :-( 06.07.11, 12:10
        to samo co ty z innych
      • teelinese Re: Demontaz_yracja...! :-( 06.07.11, 12:29
        dziekuje za wypowiedzi, szczegolnie te konstruktywne. rzeczywiscie wszystko wymaga czasu, wiec musze byc cierpliwa. aaugustw przedstawilam tutaj tylko jeden nurtujacy mnie problem, wiec skad wnioski, ze nic procz abstynencji nie robie? co do bronienia sie jak piszesz to nie tak. po prostu ignoruje, bo nie mam zwyczaju kopania sie z koniem i prostowania komus myslenia.
        • aaugustw Re: Demontaz_yracja...! :-( 06.07.11, 13:15
          teelinese napisała:
          > ... rzeczywiscie wszystko wymaga czasu, wiec musze byc cierpliwa...
          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - --
          Az musieli tobie to inni powiedziec...!?
          O nie, ty wiesz to doskonale, ale ty czekasz na cud, wiec czekaj dalej...
          Po nim przychodzi pierwszy kieliszek...
          ____________________.
          teelinese napisała dalej:
          > ... aaugustw przedstawilam tutaj tylko jeden nurtujacy mnie problem, wiec skad wnioski, ze nic procz abstynencji nie robie?
          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          Pytasz, wiec odpowiadam:
          Wiem... - Masz wiecej problemow...!
          A skad to wiem, ze nic procz abstynencji nie robisz...!?
          Otoz, z doswiadczenia... - W ten sposob nie zachowuje sie trzezwy alkoholik....
          Ty probujesz swoje problemy sama rozwiazac...! :-(
          A...
          • teelinese Re: Demontaz_yracja...! :-( 06.07.11, 13:54
            co ja robie to wiem i nie czuje sie w obowiazku z tego tutaj tlumaczyc, bo nie ma to zadnego zwiazku z problemem, o ktory pytalam. zadziwia mnie jednak z jaka latwoscia ferujesz opinie o kims na podstawie paru zdan z forum. chetnie jednak poslucham jak bedziesz mowil cos konkretnego. jak zachowuje sie twoim zdaniem trzezwy alkoholik? jest jakis jeden sprawdzony wzor:>
            • aaugustw Re: Demontaz_yracja...! :-( 06.07.11, 14:43
              teelinese napisała (domyslam sie do A...):
              > co ja robie to wiem i nie czuje sie w obowiazku z tego tutaj tlumaczyc...
              - - - - - - - -
              • andalus Re: Demontaz_yracja...! :-( 06.07.11, 17:24
                august, musisz pisać bardziej zrozumiale. te cytowania i prychanie - moim zdaniem !... trudno uchwycic sens.
                NIe wiem jak powinien zachowywać się trzeźwy alko. mam jakieś wyobrażenia z terapii ( wiedza czysto teoretyczna) . więc może ty jako przestawiciel wielomilionowej rzeszy trzeźwiejących i korzystających z pomocy AA coś powiesz konstrutywnego na ten temat
                • aaugustw Re: Demontaz_yracja...! :-( 06.07.11, 17:27
                  andalus napisała:
                  > august, ...
                  może ty jako przestawiciel wielomilionowej rzeszy trzeźwiejących i korzystających z pomocy AA coś powiesz konstrutywnego na ten temat
                  ______________________.
                  Co chcialabys wiedziec...!?
                  A...
                • teelinese Re: Demontaz_yracja...! :-( 06.07.11, 19:15
                  andalus napisała:

                  > august, musisz pisać bardziej zrozumiale. te cytowania i prychanie - moim zdani
                  > em !... trudno uchwycic sens.
                  > NIe wiem jak powinien zachowywać się trzeźwy alko. mam jakieś wyobrażenia z ter
                  > apii ( wiedza czysto teoretyczna) . więc może ty jako przestawiciel wielomilion
                  > owej rzeszy trzeźwiejących i korzystających z pomocy AA coś powiesz konstrutywn
                  > ego na ten temat


                  no widzisz andalus- ty trzezwa niealkoholiczka i ja trzezwa alkoholiczka, a mamy podobny problem, bo ja nijak tego slowotoku, jakiegos ni przypial, ni przylatal aaugustowa tez nie lapie. cos tam baknie, podobno posiada jakas wiedze tajemna, ale jak to sie ma poruszanych tutaj problemow to nie wiem. lapie za slowka, cos sobie dopowiada i prosze - rzuca gotowymi opiniami, ale z tego wlasnie nic nie wynika sensownego. najbardziej dziekuje w tym watku 7zahir i czlowieekowi (jesli przekrecilam nicki to sorry, ale juz nie bede teraz szukac prawidlowej pisowni).
                  • andalus Re: Demontaz_yracja...! :-( 06.07.11, 20:00
                    NIe wiem jak powinien zachowywać się trzeźwy alko. mam jakieś wyobrażenia z ter
                    > apii ( wiedza czysto teoretyczna) . więc może ty jako przestawiciel wielomilion
                    > owej rzeszy trzeźwiejących i korzystających z pomocy AA coś powiesz konstrutywn
                    > ego na ten temat

                    no przeciez napisałam - proszę o odpowiedź jak powinien zachowywać się trzeźwy alko wg twojej wiedzy nabytej w AA
                    • aaugustw Re: Demontaz_yracja...! :-( 06.07.11, 20:21
                      andalus napisała:
                      > no przeciez napisałam - proszę o odpowiedź jak powinien zachowywać się trzeźwy
                      > alko wg twojej wiedzy nabytej w AA
                      _____________________________________________________________________.
                      Wg mojej wiedzy nabytej w AA, trzezwy alkoholik przebudzony duchowo w rezultacie
                      wszystkich 12 Krokow AA stara sie niesc poslanie innym alkoholikom i stosowac te zasady we wszystkich poczynaniach - zgodnie z Krokiem Dwunastym i Tradycja 5 AA oraz Preambula AA...
                      A...
                      • andalus Re: Demontaz_yracja...! :-( 06.07.11, 20:40
                        ha hah spodziewałam się takiej nawiedzonej odpowiedzi.aa to nowa religia i tak jak każda religia potrzebuje posłannictwa, niesie tez ulgę i pomoc wyznającym.nie oczekuję odpowiedzi, twoje nie są jeszcze trzeźwe? NIe żebym podważała jej zasługi w trzeźwieniu.ale padło pytanie a czytam jakies wyznanie wiary
                        • aaugustw "trzezwe" pytania...! :-( 06.07.11, 20:50
                          andalus napisała:
                          > ha hah spodziewałam się takiej nawiedzonej odpowiedzi.aa to nowa religia i tak
                          > jak każda religia potrzebuje posłannictwa, niesie tez ulgę i pomoc wyznającym.n
                          > ie oczekuję odpowiedzi, twoje nie są jeszcze trzeźwe? NIe żebym podważała jej z
                          > asługi w trzeźwieniu.ale padło pytanie a czytam jakies wyznanie wiary
                          ________________________________________________________.
                          Pytasz wiec odpowiadam...! ;-)
                          Czy moje odpowiedzi nie sa jeszcze trzezwe...?
                          Odpowiem, jak mi napiszesz, co ty rozumiesz przez slowo "trzezwosc"...
                          I dlaczego uwazasz, ze AA - anonimowi alkoholicy - to nowa religia, ktora
                          skupia w swojej Wspolnocie Zydow, katolikow, muzulmanow, atesitow, etc...
                          Myslisz, ze uda nam sie ten caly swiat polaczyc w jednosc, oprocz ciebie -
                          oczywiscie (i tej tee.. jak tam jej...?).
                          A...
                        • upsididit1 Re: Demontaz_yracja...! :-( 06.07.11, 21:13
                          andalus napisała:

                          > ha hah spodziewałam się takiej nawiedzonej odpowiedzi.aa to nowa religia i tak
                          > jak każda religia potrzebuje posłannictwa, niesie tez ulgę i pomoc wyznającym
                          --------------------------------------------------------------------------------------------------
                          Też mam takie zdanie. Zupełnie nie wiem jednak, jak to się dzieje, że niektórzy, wyznający 2 religie na raz (!) tego nie widzą. Genius loci?
                          • andalus Re: Demontaz_yracja...! :-( 06.07.11, 21:25
                            no i jeszcze na koniec to fundamentlane wyznanie wiary , powtórzone zeby nie było wątpliwości. nie muszę wyznawać tej religii dla wszystkich alkoholików. nie jestem alkoholikiem
                            • upsididit1 Re: Demontaz_yracja...! :-( 06.07.11, 21:34
                              andalus napisała:

                              > no i jeszcze na koniec to fundamentlane wyznanie wiary , powtórzone zeby nie by
                              > ło wątpliwości. nie muszę wyznawać tej religii dla wszystkich alkoholików. nie
                              > jestem alkoholikiem
                              -----------------------------------------------------------------
                              Nikt nie musi wyznawać żadnej. Ale udawanie, że się nie wyznaje dwóch na raz... jest dziwne.
                              Ja jako ćwierćpijok tego nie kumam. I Dzięki Bogu :). Mój świat jest prostszy.
                              Dobro to dobro, zło to zło, dusza to dusza a dupa to dupa.
                              • aaugustw Re: Demontaz_yracja...! :-( 06.07.11, 21:45
                                upsididit1 napisała:

                                > andalus napisała:
                                > > no i jeszcze na koniec to fundamentlane wyznanie wiary , powtórzone zeby
                                > nie było wątpliwości. nie muszę wyznawać tej religii dla wszystkich alkoholikó
                                > w. nie jestem alkoholikiem
                                > -----------------------------------------------------------------
                                > Nikt nie musi wyznawać żadnej. Ale udawanie, że się nie wyznaje dwóch na raz...
                                > jest dziwne.
                                > Ja jako ćwierćpijok tego nie kumam. I Dzięki Bogu :). Mój świat jest prostszy.
                                > Dobro to dobro, zło to zło, dusza to dusza a dupa to dupa.
                                ______________________________________________________________.
                                Nie zgadzam sie z tym.. - Niektore tutaj nosza swoje dupy miedzy uszami...!
                                Dobranoc: A... ;-)
                                • upsididit1 Re: Demontaz_yracja...! :-( 06.07.11, 22:05
                                  aaugustw napisał:

                                  > upsididit1 napisała:
                                  >
                                  andalus napisała:
                                  no i jeszcze na koniec to fundamentlane wyznanie wiary , powtórzone zeby nie było wątpliwości. nie muszę wyznawać tej religii dla wszystkich alkoholikó w. nie jestem alkoholikiem
                                  -----------------------------------------------------------------
                                  Nikt nie musi wyznawać żadnej. Ale udawanie, że się nie wyznaje dwóch na
                                  raz... jest dziwne.
                                  Ja jako ćwierćpijok tego nie kumam. I Dzięki Bogu :). Mój świat jest prostszy.
                                  > > Dobro to dobro, zło to zło, dusza to dusza a dupa to dupa.
                                  > ______________________________________________________________.
                                  > Nie zgadzam sie z tym.. - Niektore tutaj nosza swoje dupy miedzy uszami...!
                                  > Dobranoc: A... ;-)
                                  -----------------------------------------------------------------------------------------------
                                  Z czym konkretnie się nie zgadzasz- na to nie odpowiesz. Bo zmykasz "spać" czy gdziekolwiek- jak tylko nie wiesz co powiedzieć. Wiesz za to- że starałam się Ciebie zrozumieć, pomimo dziesiątek niczym nie zasłużonych impertynencji, którymi mnie obdarzyłeś a za ŻADNĄ nie przeprosiłeś. Czego się nauczyłam z twoich "nauk" przez 3 miesiące- ironicznego naśladowania Twojego stylu, polegającego na przerywaniu w pół słowa i wyrywaniu fragmentów tekstu z kontekstu. Oraz raz za ostro zdecydowanie odezwałam się do Wesj (za co kolejny raz przepraszam)- co znaczy, że mi zaczęło siadać poczucie przyzwoitości i kultury od nadmiaru obcowania z Twoją "retoryką".
                                  "Po owocach ich poznacie".
                                  Dziękowałam Ci i dziękuję nadal- za zatrzymanie mnie na tym forum- bo dzięki niemu poczytałam wartościowych wypowiedzi sporo i poznalam garstkę świetnych ludzi. A zatrzymała mnie tu nie Twoja wiedza, kompetencja, mądrość, lecz zadziwienie. Totalne zadziwienie, Twoją nad wyraz niepojętą osobowością.
                                  Obrażasz kobiety, nawet, kiedy jesteś chory. Na serce i nie tylko- ale ja o tym wiem, Ty wiesz, a świat nie musi wiedzieć, na co jeszcze. Ale dalej obrażasz chorych i słabych. A Boga to ty się nie boisz, robaczku? Przeważnie chorzy, to się modlą o zdrowie i wyznają swoje grzechy...
                                  Ja Ci zdrowia życzę, żeby nie było na mnie, jakby co ;).......
                                  • wiesj23 Re: Demontaz_yracja...! :-( 07.07.11, 06:21
                                    A Boga to ty się nie boisz, robaczku?

                                    W kwestii entomologi
                                    august to turkuć podjadek.Bardzo szkodliwy i brzydki robal.
                                    Robal z "Facetów w czerni" w porównaniu z turkuciem to przystojniacha i równy gość.
                                    • upsididit1 Re: Demontaz_yracja...! :-( 07.07.11, 08:38
                                      wiesj23 napisał:

                                      > A Boga to ty się nie boisz, robaczku?
                                      >
                                      > W kwestii entomologi
                                      > august to turkuć podjadek.Bardzo szkodliwy i brzydki robal.
                                      > Robal z "Facetów w czerni" w porównaniu z turkuciem to przystojniacha i równy g
                                      > ość.
                                      --------------------------------------------------------------------------
                                      dzięki za wyjaśnienie, zawsze byłam słaba z klasyfikowania owadów :)
                                      • wiesj23 Re: Demontaz_yracja...! :-( 07.07.11, 09:06
                                        dzięki za wyjaśnienie, zawsze byłam słaba z klasyfikowania owadów :)

                                        raczej robali.
                                        ja już dawno nazwałem augusta baranem i zawsze nim dla mnie pozostanie.Dostał to na piśmie.Ale do barana oczywiście nic nie dociera.
                                      • e4ska Fascy-nacja...! :-))) 07.07.11, 09:16
                                        Zastanawia mnie fenomen Augusta. Czy napisze co mądrego, czy napisze co głupiego, wszyscy natychmiast chcą z nim "dyskutować".

                                        Gdyby tak zrobić listę oponentów, którzy zęby zjedli na kłótniach z Augustem, otrzymalibyśmy spis czcigodny...

                                        Nie ma drugiego takiego turkucia podjadka na forach uzależnieniowych, który miałby podobny impet prowokatorski. Próbowali prowokować rozmaici pisarze na rozmaitych terenach, starali się, wysilali swoją inteligencję na dopiekanie damom i niedamom... ale gdzie im tak do naszego turkucia!!!

                                        Wiem doskonale, że niektórzy wprost nienawidzili Augusta, byli "chorzy na turkucia podjadka" :-) - rozdeptaliby go najsumienniej i to w realu.

                                        Czemu August budzi aż takie emocje? We mnie też budzi, ale z całą pewnością są to emocje przyjemne - śmiech to zdrowie.

                                        Tak więc mam nadzieję, że tematy się nie wyczerpały, bo pisarze uczestniczący w dyskusji są wirtuozami wirtualnego słowa... Co na tle ogólnego ponuryzmu for "pomocowych" stanowi zjawisko użyteczne... jak otwarte okno w dusznej izbie. Nie taki ten alkoholizm straszny: strasznie smutny, strasznie nadęty, strasznie chory.

                                        Miłe zdrufki dla wszystkich ;-)
                                        • upsididit1 Re: Fascy-nacja...! :-))) 07.07.11, 09:33
                                          Sarkazm i cynizm to starsze rodzeństwo gniewu i żalu.
                                          Dla samej siebie niewypowiedzianego żalu i gniewu, Esko :), pozdrawiam......
                                          • e4ska Re: Fascy-nacja...! :-))) 07.07.11, 09:42
                                            Jeśli spojrzysz na forum jak na pewien artefakt... artystyczny, zobaczysz grę konwencji, postaw estetycznych. Więcej estetyki, mniej etyki :-)

                                            Choć w jednej tańczą parze.

                                            Podobno wraca - nadchodzi lato. I mogą być burze, które uwielbiam od dziecka. Te chmury rosnące jak ciasto drożdżowe, potem z grzywą zwaną uczenie kowadłem - gdy już są po drugiej stronie. Lubisz burze, Upsi?
                                            • upsididit1 Re: Fascy-nacja...! :-))) 07.07.11, 09:47
                                              e4ska napisała:

                                              > Jeśli spojrzysz na forum jak na pewien artefakt... artystyczny, zobaczysz grę k
                                              > onwencji, postaw estetycznych. Więcej estetyki, mniej etyki :-)
                                              >
                                              > Choć w jednej tańczą parze.
                                              >
                                              > Podobno wraca - nadchodzi lato. I mogą być burze, które uwielbiam od dziecka. T
                                              > e chmury rosnące jak ciasto drożdżowe, potem z grzywą zwaną uczenie kowadłem -
                                              > gdy już są po drugiej stronie. Lubisz burze, Upsi?
                                              ----------------------------------------------------------------------------------------
                                              Uwielbiam Esko:). Ale taniec chocholi mnie nie nie interesuje, lepiej się czuję w walcu, może kiedyś nauczę się tanga. To, że wśród licznych estetycznych papierków mam jeszcze "instruktora muzycznych form ruchowych" uznaję JEDYNIE za artefakt :).
                                              • upsididit1 Re: Fascy-nacja...! :-))) dla Eski 07.07.11, 09:55
                                                upsididit1 napisała:

                                                e4ska napisała:
                                                Jeśli spojrzysz na forum jak na pewien artefakt... artystyczny, zobaczysz grę konwencji, postaw estetycznych. Więcej estetyki, mniej etyki :-)

                                                Choć w jednej tańczą parze.
                                                Podobno wraca - nadchodzi lato. I mogą być burze, które uwielbiam od dziecka. Te chmury rosnące jak ciasto drożdżowe, potem z grzywą zwaną uczenie kowadłem -
                                                > > gdy już są po drugiej stronie. Lubisz burze, Upsi?
                                                > -------------------------------------------------------------------------------
                                                > ---------
                                                > Uwielbiam Esko:). Ale taniec chocholi mnie nie nie interesuje, lepiej się czuję
                                                > w walcu, może kiedyś nauczę się tanga. To, że wśród licznych estetycznych papi
                                                > erków mam jeszcze "instruktora muzycznych form ruchowych" uznaję JEDYNIE za art
                                                > efakt :).
                                                -------------------------------------------------------------------------------------------
                                                i jeszcze coś dla Ciebie, na koniec ;), kiedyś też się tak bawiłam, więc wiem jak jest ;), buziaki!!!
                                                • e4ska Re: Fascy-nacja...! :-))) dla Eski 07.07.11, 10:10
                                                  :-)

                                                  I zastanawiając się nad tą dziką nieokiełznaną popularnością Augusta powiem jeszcze, że pozwala on na zdefiniowanie postaw wobec alkoholizmu czy nawet wobec sensu lub bezsensu...

                                                  Pisanie Augustowe to grunt dla definiowania negatywnego. Każdy z nas lubi się "zdefiniować", szufladka jest nam potrzebna, niezbędna wręcz. Definicja negatywna to - jakby kto nie wiedział - określanie na zasadzie: czy nie jestem, jakich cech nie posiadam. Definicje negatywne łatwiej tworzyć niż definicje pozytywne. August to jakby punkt odniesienia. Nie jestem taki/taka jak August, bo. Wydaje mi się, że dzięki takiej postawie zaczyna się myślenie, refleksja nad sobą. Tak więc ferment jest korzystny, chociaż czasem za dużo w tym trollowania. Ujemny plus ;-)

                                                  Z tego całego galimatiasu zdarzyło się, że poczytałam twoje wpisy, Upsi, i są całkiem fajne - niektóre. A już bardzo ciekawy jest ten wątek z kazania o rodzicach i dzieciach. Spróbuję do tego wrócić, ale teraz mi się nie chce. Jak zwykle zresztą.
                                                  :-)
                                                  • e4ska Re: Fascy-nacja...! :-))) dla Eski 07.07.11, 10:11
                                                    Miało być: Czym nie jestem.
                                                • wiesj23 Re: Fascy-nacja...! :-))) dla Eski 07.07.11, 15:48
                                                  youtu.be/GZaI0WQrb5Y
                                          • aaugustw Re: Fascy-nacja...! :-))) 07.07.11, 14:28
                                            upsididit1 napisała:
                                            > Sarkazm i cynizm to starsze rodzeństwo gniewu i żalu.
                                            > Dla samej siebie niewypowiedzianego żalu i gniewu, Esko :), pozdrawiam......
                                            ____________________________________________.
                                            Ciekawe kto tu sie smieje bardziej, (procz mnie...!?) ;-)
                                            Ja wiem, ale nie powiem...! ;-)
                                            A... ;-)
                                            • wiesj23 Re: Fascy-nacja...! :-))) 07.07.11, 15:16
                                              co leki puściły,następna porcja o 22
                                              • gogolek2 August 07.07.11, 16:56
                                                wyobrazcie sobie Gucia skaczacego i wolajacego: ha ha ha ha ha, ja wiem ale nie pooooooooooowiem! !hahaha, tralalalala,



                                                aaugustw napisał:

                                                > Ciekawe kto tu sie smieje bardziej, (procz mnie...!?) ;-)
                                                > Ja wiem, ale nie powiem...! ;-)
                                                > A... ;-)

                                                wiesj23 napisał:

                                                > co leki puściły,następna porcja o 22
                                                • pierzchnia Re: August 07.07.11, 17:16
                                                  gogolek2 napisała:

                                                  > wyobrazcie sobie Gucia skaczacego i wolajacego: ha ha ha ha ha, ja wiem ale nie
                                                  > pooooooooooowiem! !hahaha, tralalalala,

                                                  Z chorą wyobraźnią, Gogołek, daleko nie zajedziesz - co najwyżej na IZBĘ WYTRZEŹWIEŃ.
                                                  • aaugustw Jestem gogolku, wiesju, teeaniu, analus i inni... 07.07.11, 19:40
                                                    pierzchnia napisał (do gogolek2):
                                                    > Z chorą wyobraźnią, Gogołek, daleko nie zajedziesz - co najwyżej na IZBĘ WYTRZEŹWIEŃ.
                                                    ______________________________________________________.
                                                    Pierzchnia, oni sie dziwnie uciszyli... - Albo na znalezli sie niektorzy
                                                    w izbie wytrzezwien, albo czekaja na mnie ze węgłem, jak psy na
                                                    wiejskiego lisztonosza...!? ;-))
                                                    A...
                                                  • wiesj23 Re: 07.07.11, 20:56
                                                    Jestem gogolku, wiesju, teeaniu, analus i inn
                                                    Długo nie pobędziesz.22-a coraz bliżej.
                                                  • aaugustw Re: 08.07.11, 14:10
                                                    wiesj23 napisał:
                                                    > Jestem gogolku, wiesju, teeaniu, analus i inn
                                                    > Długo nie pobędziesz.22-a coraz bliżej.
                                                    __________________________________.
                                                    Slaby z ciebie prorok... - Wczoraj skonczylem
                                                    z kompem juz po 20:00, jakos tak...(!?).
                                                    A...
                                                  • upsididit1 Re: 08.07.11, 16:19
                                                    aaugustw napisał:

                                                    > wiesj23 napisał:
                                                    > > Jestem gogolku, wiesju, teeaniu, analus i inn
                                                    > > Długo nie pobędziesz.22-a coraz bliżej.
                                                    > __________________________________.
                                                    > Slaby z ciebie prorok... - Wczoraj skonczylem
                                                    > z kompem juz po 20:00, jakos tak...(!?).
                                                    > A...
                                                    ------------------------------------------------------------
                                                    Chciałam grzecznie zauważyć, że wczoraj to nawet nie zacząłeś, nie wiedzieć czemu ;)
                                                  • aaugustw Re: 08.07.11, 16:38
                                                    upsididit1 napisała:
                                                    > Chciałam grzecznie zauważyć, że wczoraj to nawet nie zacząłeś, nie wiedzieć czemu ;)
                                                    ___________________________________.
                                                    Grzeczna dziewczynka...!
                                                    A...
                                                    Ps. Nie moge sie ostatnio wyrobic... - Moze to i nie glupi pomysl co mi tu jedna taka proponuje, aby jesc kapuste i sliwki... - Sliwek najadlem sie po obiedzie... - Glow kapuscianych mam tu az na tyle...! - Zobaczymy co to bedzie dalej...!?
                                                    Dzisiaj skoncze jeszcze wczesniej, bo jade na Mityng AA... - Ha...! ;-)
                                                  • upsididit1 Re: 08.07.11, 16:40
                                                    aaugustw napisał:

                                                    > upsididit1 napisała:
                                                    > > Chciałam grzecznie zauważyć, że wczoraj to nawet nie zacząłeś, nie wiedzi
                                                    > eć czemu ;)
                                                    > ___________________________________.
                                                    > Grzeczna dziewczynka...!
                                                    > A...
                                                    > Ps. Nie moge sie ostatnio wyrobic... - Moze to i nie glupi pomysl co mi tu jedn
                                                    > a taka proponuje, aby jesc kapuste i sliwki... - Sliwek najadlem sie po obiedzi
                                                    > e... - Glow kapuscianych mam tu az na tyle...! - Zobaczymy co to bedzie dalej..
                                                    > .!?
                                                    > Dzisiaj skoncze jeszcze wczesniej, bo jade na Mityng AA... - Ha...! ;-)
                                                    ----------------------------------------------------------------------------------
                                                    Mojej główki nie polecam, bo jest z ogonem. I to końskim, może się w protezkę wkręcić, bleee ;))
                                                  • aaugustw Re: 08.07.11, 16:47
                                                    upsididit1 napisała:
                                                    > Mojej główki nie polecam, bo jest z ogonem. I to końskim, może się w protezkę w
                                                    > kręcić, bleee ;))
                                                    ________________________________________________________.
                                                    Czyli jest za co zlapac taka kapusciana glowe, pokrecic i wyrzucic...! ;-)
                                                    (nie lubie kapusty)
                                                    A...
                                                  • upsididit1 Re: 08.07.11, 17:03
                                                    aaugustw napisał:

                                                    > upsididit1 napisała:
                                                    > > Mojej główki nie polecam, bo jest z ogonem. I to końskim, może się w prot
                                                    > ezkę w
                                                    > > kręcić, bleee ;))
                                                    > ________________________________________________________.
                                                    > Czyli jest za co zlapac taka kapusciana glowe, pokrecic i wyrzucic...! ;-)
                                                    > (nie lubie kapusty)
                                                    > A...
                                                    ------------------------------------------------------
                                                    A czy ja mówiłam, jaka jest? I prosiłam: "zjedz mnie" jak nie przymierzając, takie ciasteczko, kolosanka ;)....
                                                  • upsididit1 Re: 08.07.11, 17:04
                                                    aaugustw napisał:

                                                    > upsididit1 napisała:
                                                    > > Mojej główki nie polecam, bo jest z ogonem. I to końskim, może się w prot
                                                    > ezkę wkręcić, bleee ;))
                                                    _______________________________________________________.
                                                    > Czyli jest za co zlapac taka kapusciana glowe, pokrecic i wyrzucic...! ;-)
                                                    nie lubie kapusty)
                                                    A...
                                                    ------------------------------------------------------
                                                    A czy ja mówiłam, jaka jest? I prosiłam: "zjedz mnie" jak nie przymierzając, takie ciasteczko, kolosanka ;)....
                                                  • wiesj23 Re: 09.07.11, 05:49
                                                    widocznie Schwester nie zastosowała się do poleceń ordynatora i wcześniej założyła kaganiec
                                                  • upsididit1 Re: 09.07.11, 07:21
                                                    wiesj23 napisał:

                                                    > widocznie Schwester nie zastosowała się do poleceń ordynatora i wcześniej założ
                                                    > yła kaganiec
                                                    ----------------------------------------------------

                                                    Zajrzyj no Wiesju na swoją skrzynkę gazetową, coś Ci tam wrzuciłam cichcem ;), żeby Siostry nie wkurzać...
                                        • aaugustw Re: Fascy-nacja...! :-))) 07.07.11, 14:25
                                          e4ska napisała:
                                          > Zastanawia mnie fenomen Augusta. Czy napisze co mądrego, czy napisze co głupieg
                                          > o, wszyscy natychmiast chcą z nim "dyskutować".
                                          >
                                          > Gdyby tak zrobić listę oponentów, którzy zęby zjedli na kłótniach z Augustem, o
                                          > trzymalibyśmy spis czcigodny...
                                          >
                                          > Wiem doskonale, że niektórzy wprost nienawidzili Augusta, byli "chorzy na turku
                                          > cia podjadka" :-) - rozdeptaliby go najsumienniej i to w realu.
                                          >
                                          > Czemu August budzi aż takie emocje?
                                          >
                                          > Tak więc mam nadzieję, że tematy się nie wyczerpały
                                          _____________________________________________.
                                          Bo trafiam w ich nadete EGO...! - A to ich boli...! ;-)
                                          Robie to po to, aby wytrzezwieli, albo dalej sie meczyli
                                          A...
                                          Ps. Tematy sie nie wyczerpia, dopoki ludzie zyje...! ;-)
                                        • pierzchnia Re: Fascy-nacja...! :-))) 07.07.11, 16:37
                                          Przyjaciele Augusta są zdrowi na ciele jak i na umyśle.


                                          Nie ma jak u mamy ciepły piec cichy kąt

                                          Nie ma jak u mamy kto nie wierzy robi błąd

                                          Nie ma jak u mamy cichy kąt ciepły piec

                                          Nie ma jak u mamy kto nie wierzy jego rzecz
                                  • aaugustw Re: Demontaz_yracja...! :-( 07.07.11, 14:14
                                    > > upsididit1 napisała:
                                    > >
                                    > andalus napisała:
                                    > no i jeszcze na koniec to fundamentlane wyznanie wiary , powtórzone zeby nie by
                                    > ło wątpliwości. nie muszę wyznawać tej religii dla wszystkich alkoholikó w. nie
                                    > jestem alkoholikiem
                                    > -----------------------------------------------------------------
                                    > Nikt nie musi wyznawać żadnej. Ale udawanie, że się nie wyznaje dwóch na
                                    > raz... jest dziwne.
                                    > Ja jako ćwierćpijok tego nie kumam. I Dzięki Bogu :). Mój świat jest prostszy.
                                    > > > Dobro to dobro, zło to zło, dusza to dusza a dupa to dupa.
                                    > > ______________________________________________________________.
                                    > > Nie zgadzam sie z tym.. - Niektore tutaj nosza swoje dupy miedzy uszami...!
                                    > > Dobranoc: A... ;-)
                                    > -----------------------------------------------------------------
                                    > Z czym konkretnie się nie zgadzasz- na to nie odpowiesz. Bo zmykasz "spać" czy
                                    > gdziekolwiek- jak tylko nie wiesz co powiedzieć. Wiesz za to- że starałam się C
                                    > iebie zrozumieć, pomimo dziesiątek niczym nie zasłużonych impertynencji, którym
                                    > i mnie obdarzyłeś...
                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                    A co tu jest takie trudne do zrozumienia Upsi... - Prowokujesz dupami,
                                    wiec odpisuje, ze "D", nie jest rowna "D"... - Jak masz zastoj myslowy,
                                    po 22:00 powinnas wczesniej klasc sie do lozka...!
                                    A...
                                    Ps. "Zmykam spac", bo mam uregulowane zycie, a ty te swoje dalsze
                                    glupoty i obelgi mozesz sobie zakisic wykorzystujac do tego chocby to
                                    miejsce, ktore sama wymyslilas w swoim "uniesieniu" (patrz powyzej)...
                            • aaugustw Re: Demontaz_yracja...! :-( 06.07.11, 21:50
                              andalus napisała:
                              > no i jeszcze na koniec to fundamentlane wyznanie wiary , powtórzone zeby nie by
                              > ło wątpliwości. nie muszę wyznawać tej religii dla wszystkich alkoholików. nie
                              > jestem alkoholikiem
                              _____________________________________.
                              Czy ty nie pomylilas tu czegos... - O jakim fundamentalnym na koncu
                              wyznaniem mowisz...?
                              Masz sex na mysli...?
                              A...
                              • andalus Re: Demontaz_yracja...! :-( 06.07.11, 22:04
                                no comments- bełkot z twoich ust nie zasługuje na nic innego
                      • aaugustw Re: Demontaz_yracja...! :-( 06.07.11, 20:40
                        aaugustw napisał:
                        > Wg mojej wiedzy nabytej w AA, trzezwy alkoholik przebudzony duchowo w rezultacie
                        > wszystkich 12 Krokow AA stara sie niesc poslanie innym alkoholikom i stosowac t
                        > e zasady we wszystkich poczynaniach - zgodnie z Krokiem Dwunastym i Tradycja 5
                        > AA oraz Preambula AA...
                        ________________________________________________________________.
                        O jej, co ja tu znowu napisalem... - "Trzezwa" alkoholiczka mnie teraz znowu nie zrozumie...! :-(
                        A... ;-)
                  • aaugustw Do nawalonych na trzezwo...!! 06.07.11, 20:15
                    teelinese napisała (do an_dal_usz):
                    > no widzisz andalus- ty trzezwa niealkoholiczka i ja trzezwa alkoholiczka...
                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    Brawo teelinese, ten kawal ci sie udal...! ;-))
                    __________________________________.
                    teelinese napisała (do an_dal_usz) dalej:
                    > ... a mamy podobny problem, bo ja nijak tego slowotoku, jakiegos ni przypial, ni przylat
                    > al aaugustowa tez nie lapie...
                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    Nie wazne, nie musicie rozumiec... - Najwazniejsze, ze jestescie zdrowe...!! ;-)
                    A...
            • wiesj23 Re: Demontaz_yracja...! :-( 06.07.11, 20:56
              E=mc2
              • wiesj23 Re: Demontaz_yracja...! :-( 06.07.11, 20:59
                cholera nie to miejsce,ale może to ten wzór
              • aaugustw Re: Demontaz_yracja...! :-( 06.07.11, 21:08
                wiesj23 napisał:
                > E=mc2
                ___________________________________________________.
                To nic innego jak tylko formula mowiaca nam, ze z alkoholika
                nietrzezwego moze powstac alkoholik trzezwy... - Inaczej mowiac:
                To formula, ktora mowi nam, ze masa niczym innym jest jak tylko
                energia w innej postaci...!
                A... ;-)
              • upsididit1 Re: Demontaz_yracja...! :-( 06.07.11, 21:15
                wiesj23 napisał:

                > E=mc2
                ----------------------------------
                po dzisiejszym dniu, zastanawiam się, czy aby na pewno ;)
    • 7zahir Re: demotywacja 06.07.11, 19:59
      Ciesze się, że choć trochę Ci pomogłam.
      Zawsze możesz napisać na priva.
    • lafiorka-z Re: demotywacja 07.07.11, 21:24
      Przeczytaj tekst, który wklejam: zenforest.wordpress.com/2008/08/06/odzyskac-wiare-w-siebie/. Sama nie umiałabym tak ładnie napisać o zaufaniu do siebie.
      Uzależnienie, to właśnie utrata tego podstawowego zaufania. Jeśli brakuje ci sił i motywacji, to jest dramat. To Ty musisz znaleźć w sobie siłę i zaufanie, a nie bliscy, którzy zostali przez Ciebie skrzywdzeni. To Ty musisz im pomóc. Demotywacja, to odwracanie kota ogonem.


      • ta_ruda Re: demotywacja 07.07.11, 21:30
        fantastycznie napisane (twoj post mam na mysli)

        gdy ja komus wyrzadzam krzywde to musze zadoscuczynic, i musze znalesc sposob na to aby ta osoba mi zaufala.
        ale musze sie tez liczyc z tym ze ta osoba przezemnie skrzywdzona moze mnie poprostu nie chciec znac ( i ma do tego prawo)



        lafiorka-z napisała:

        > Przeczytaj tekst, który wklejam: zenforest.wordpress.com/2008/08/06/odzyskac-wiare-w-siebie/. Sama nie umiałabym tak ładnie napisać o zaufaniu do siebie.
        > Uzależnienie, to właśnie utrata tego podstawowego zaufania. Jeśli brakuje ci si
        > ł i motywacji, to jest dramat. To Ty musisz znaleźć w sobie siłę i zaufanie, a
        > nie bliscy, którzy zostali przez Ciebie skrzywdzeni. To Ty musisz im pomóc. Dem
        > otywacja, to odwracanie kota ogonem.
        >
        >
        >
        • andalus Re: demotywacja 07.07.11, 21:55
          no coś w tym jest.Zawsze w korporacjji mówili mi nie ma próbować masz to zrobić. Bardzo dużo czasu poświęcali na motywowanie wewnętrzne. Jakby choć jedną z tych metod zastosować na alko
          • wiesj23 Re: demotywacja 07.07.11, 22:14
            jak to w korporacji.A chociaż powiedzieli Ci jak to zrobić?
            • andalus Re: demotywacja 07.07.11, 23:40
              zasadniczo nie mówili ale dawali narzędzia. Za najskuteczniejsze uważam nlp.
              nikt ci nie powiedział jak masz prowadzić projekt żeby mieć efekty ale mówili ile zależy od ciebie i że jak naprawdę chcesz to to zrobisz. Gorzej jak nie wychodziło - to oznaczało że spieprzyłeś coś w swojej motywacji, wszak bylismy od rozbijania głową muru
              • aaugustw Re: demotywacja 08.07.11, 14:25
                andalus napisała:
                > zasadniczo nie mówili ale dawali narzędzia...
                - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                Gdzie je schowalas...!? - Co z nimi zrobilas...!?
                _____________________________________.
                andalus napisała dalej:
                > ... bylismy od rozbijania głową muru
                - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                Na twoim miejscu oskarzylbym ich o uszkodzenie tobie glowy...! :-(
                A... ;-)
              • wiesj23 Re: demotywacja 08.07.11, 21:23
                jak słyszę nlp to kichy mi się przekręcają.
                wolę już posłuchać indiańskiego szamana
                • aaugustw Re: demotywacja 09.07.11, 15:55
                  wiesj23 napisał:
                  > jak słyszę nlp to kichy mi się przekręcają.
                  > wolę już posłuchać indiańskiego szamana
                  __________________________________________.
                  Skoro tak reagujesz, to ty masz problem ze soba...!
                  On ma takie same pier_dzielic glupoty, jak i ty to robisz...!
                  A...
                  • upsididit1 Re: demotywacja 09.07.11, 16:26
                    aaugustw napisał:

                    > wiesj23 napisał:
                    > > jak słyszę nlp to kichy mi się przekręcają.
                    > > wolę już posłuchać indiańskiego szamana
                    > __________________________________________.
                    > Skoro tak reagujesz, to ty masz problem ze soba...!
                    > On ma takie same pier_dzielic glupoty, jak i ty to robisz...!
                    > A...
                    --------------------------------------------------------------------
                    dzięki Bogu za Twój problem ;) Wiesj. Pln czy jak tam było, jest dobre na kichy, nie trzeba aż do Indii jechać ;) ...
            • aaugustw Re: demotywacja 08.07.11, 14:22
              wiesj23 napisał:
              > jak to w korporacji.A chociaż powiedzieli Ci jak to zrobić?
              ________________________________________________.
              Wygodny jestes... - Czekaj dalej...!
              A...
          • aaugustw Re: demotywacja 08.07.11, 14:21
            andalus napisała:
            > no coś w tym jest.Zawsze w korporacjji mówili mi nie ma próbować masz to zrobić. ..
            _______________________.
            Kiedy zaczniesz to robic...!?
            A...
            • andalus do augusta i innych słowo o kroporacji 09.07.11, 10:35
              po pierwsze - narzędzia jak narzędzia sposób korzystania z nich zalezy od osoby. Zasadniczo narzędzia w korporacji wykorzystwyały manipulacje uczuciami. Nie muszę ich ciągnąć przez całe życie .
              po drugie- nlp - tak to szamańskie czary mary. Doświadczyłam tego na włśanej skórze. Czemu uważam za najskuteczniejsze i czmeu akurat nlp - bo pomogło mi podjąć decyzję. 4 szkoleniu obowiązkowym złożyłam wypowiedzenie decydując się na przysłwoiowy skok w dól
              teraz jestem panem dla siebie w kategorii praca
              po trzecie
              wg ciebie auust co mam zacząć robi - to był przykład - niemam pojęcia co chodzi po głowie.
              co to znaczy to ?
              realizuję swój plan a ty akurat nie masz tu nic do powiedzenia
        • aaugustw Re: demotywacja 08.07.11, 14:20
          ta_ruda napisała:
          > fantastycznie napisane (twoj post mam na mysli)>
          > gdy ja komus wyrzadzam krzywde to musze zadoscuczynic,
          i musze znalesc sposob na to aby ta osoba mi zaufala....
          ____________________________________________________.
          I znowu chore kombinacje... - Chore manipulowanie drugim...! :-(
          A...
          • ta_ruda Dieta Augusta 08.07.11, 14:50
            August, mysle ze ty musisz tylko jesc kapuste, sliwki i fasole. Nie widze innego wytlumaczenia Twojej niustannej sraczki na tym forum.
            Serio, zmien diete, wiecej miesa, ryzu, czekolady i wszysko bedzie git.

            aaugustw napisał:

            > ta_ruda napisała:
            > > fantastycznie napisane (twoj post mam na mysli)>
            > > gdy ja komus wyrzadzam krzywde to musze zadoscuczynic,
            > i musze znalesc sposob na to aby ta osoba mi zaufala....
            > ____________________________________________________.
            > I znowu chore kombinacje... - Chore manipulowanie drugim...! :-(
            > A...
            • upsididit1 Re: Dieta Augusta 08.07.11, 16:22
              ta_ruda napisała:

              > August, mysle ze ty musisz tylko jesc kapuste, sliwki i fasole. Nie widze inneg
              > o wytlumaczenia Twojej niustannej sraczki na tym forum.
              > Serio, zmien diete, wiecej miesa, ryzu, czekolady i wszysko bedzie git.
              >
              > aaugustw napisał:
              > > I znowu chore kombinacje... - Chore manipulowanie drugim...! :-(
              > > A...
              -----------------------------------------------------------------------------------------
              Toż Ruda tylko chce Twojego dobra, i jest podobnie jak Ty- bezpośrednia. Z mięsem to nie przesadzaj, ale czekolada gorzka i ryż- jak najbardziej:).
              • aaugustw Re: Dieta Augusta 08.07.11, 16:42
                upsididit1 napisała:
                > > August, mysle ze ty musisz tylko jesc kapuste, sliwki i fasole. Nie widze
                > innego wytlumaczenia Twojej niustannej sraczki na tym forum.
                - - - - - - - - - - - - - - - -
                To przez te wasze kapusciane glowy...! :-(
                _______________________________.
                upsididit1 napisała dalej:
                > Toż Ruda tylko chce Twojego dobra, i jest podobnie jak Ty- bezpośrednia...
                - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                Widze, ze i ty nie widzisz tego co ona napisala... -
                Ty potrafisz czyta, to wiem, ale nic nie rozumiesz...
                To jest ten dowod na kapusciane glowy, od ktorych sraczki mozna dostac...!
                A...
      • aaugustw Re: demotywacja 08.07.11, 14:17
        lafiorka-z napisała:
        > Przeczytaj tekst, który wklejam...
        > ... Sama nie umiałabym tak ładnie napisać o zaufaniu do siebie...
        _______________________________________________________.
        Tak, to jest slodziutko i ladnie napisane, ale nie dla ludzi uzaleznionych...!
        Np. Ona pisze, (cyt.):
        > " Nieważne, ile masz lat, gdzie mieszkasz i jakie dokumenty poświadczają twój rozum. Najważniejsze to uwierzyć w siebie, w swoją moc! Najważniejsze to zaufać życiu!" <
        Pijac nic innego nie robilem, jak wlasnie to, co ona poleca...!
        Ale to przynosilo tylko odwrotny skutek...! :-(
        A...
        • upsididit1 Re: demotywacja 08.07.11, 16:26
          aaugustw napisał:

          > lafiorka-z napisała:
          > > Przeczytaj tekst, który wklejam...
          > > ... Sama nie umiałabym tak ładnie napisać o zaufaniu do siebie...
          > _______________________________________________________.
          > Tak, to jest slodziutko i ladnie napisane, ale nie dla ludzi uzaleznionych...!
          > Np. Ona pisze, (cyt.):
          > > " Nieważne, ile masz lat, gdzie mieszkasz i jakie dokumenty poświadczają
          > twój rozum. Najważniejsze to uwierzyć w siebie, w swoją moc!


          Pijac nic innego nie robilem, jak wlasnie to, co ona poleca...!
          > Ale to przynosilo tylko odwrotny skutek...! :-(
          > A...
          -----------------------------------------------------------------------------------
          Hmmm.... to dlaczego jeszcze nie zrezygnowałeś z tej metody ?????? Może czas spojrzeć na swój wiek, pochodzenie, zdobyć trochę dokumentów poświadczających rozum i przestać się tak wpatrywać w lustro ;)?
          • aaugustw Re: demotywacja 08.07.11, 16:44
            upsididit1 napisała (do A...):
            > Hmmm.... to dlaczego jeszcze nie zrezygnowałeś z tej metody ?????? Może czas sp
            > ojrzeć na swój wiek, pochodzenie, zdobyć trochę dokumentów poświadczających roz
            > um i przestać się tak wpatrywać w lustro ;)?
            ____________________________________.
            Pytasz, wiec odpowiem:
            Zebys to mogla zrozumiec, musialabys sie zajac wpierw ze soba i tam juz na stale pozostac...!
            A...
            • upsididit1 Re: demotywacja 08.07.11, 16:45
              aaugustw napisał:

              > upsididit1 napisała (do A...):
              > > Hmmm.... to dlaczego jeszcze nie zrezygnowałeś z tej metody ?????? Może c
              > zas sp
              > > ojrzeć na swój wiek, pochodzenie, zdobyć trochę dokumentów poświadczający
              > ch roz
              > > um i przestać się tak wpatrywać w lustro ;)?
              > ____________________________________.
              > Pytasz, wiec odpowiem:
              > Zebys to mogla zrozumiec, musialabys sie zajac wpierw ze soba i tam juz na stal
              > e pozostac...!
              > A...
              --------------------------------------------------------------
              Tak jak Ty? I tam gdzie Ty pozostać?
              • aaugustw Re: demotywacja 08.07.11, 16:51
                upsididit1 napisała:
                > Tak jak Ty? I tam gdzie Ty pozostać?
                ___________________________________________________________________.
                > "Porównujac się z innymi stajesz sie jeszcze bardziej próżna i zgorzkniała..." <
                (slowa Dezyderaty)
                A...
                • upsididit1 Re: demotywacja 08.07.11, 17:43
                  aaugustw napisał:

                  > upsididit1 napisała:
                  > > Tak jak Ty? I tam gdzie Ty pozostać?
                  > ___________________________________________________________________.
                  > > "Porównujac się z innymi stajesz sie jeszcze bardziej próżna i zgorzkniał
                  > a..." <
                  > (slowa Dezyderaty)
                  > A...
                  -------------------------------------------------------------------------------------
                  A w którym miejscu tego pytania było porównanie z innymi? Pytanie, to pytanie.
                  Chciałeś użyć Dezyderaty a skończyło się dezynterią ;), jak zwykle...
                  I zawsze mi zarzucałeś, że za słodka jestem. Smak Ci się zmienił ;)?
    • teelinese Re: demotywacja 08.07.11, 17:04
      przykre to, ze nie ma tu rzeczowej dyskusji tylko jakies sru..pierdu (sorry!) nie wiadomo na jaki temat.

      ale do rzeczy. moze mi ktos wyjasni magie AA, o co tam wogole chodzi? teorie jako tako znam, bylam na spotkaniach. wszystko pieknie, ladnie. kazdy gada, co mu tam w duszy gra, ale odzywac sie i komentowac nie mozna. a mnie az telepie, zeby kobiecine, ktora placze opowiadajac historie zycia jakos pocieszyc czy cus. ale nieee....siedzimy w kregu i nikt nic nie mowi. nie widze w tym niestety nic fajnego:( czegos nie zrozumialam ?
      • aaugustw Re: demotywacja 08.07.11, 17:15
        teelinese napisał:
        > przykre to, ze nie ma tu rzeczowej dyskusji tylko jakies sru..pierdu (sorry!) n
        > ie wiadomo na jaki temat.
        - - - - - - - - - - - - -
        • upsididit1 Re: demotywacja 08.07.11, 17:51
          aaugustw napisał do teelinese:

          > Te cala teorie AA, czyli ten Program alkoholikow, gdybys TY
          > wprowadzila w zycie realne bylabys takze wyzwolona i szczesliwa kobieta...!
          > On (ten Program) jest uniwersalnym Programem dla wszystkich...!
          > A...
          ---------------------------------------------------------------------------------------
          Absolutny Amorfizm? ;)
          Czy to wyzwolenie ma Tee doprowadzić do tego, że podobnie jak "niektórzy"- (tylko z racji na płeć- u Tee odwrotnie) zacznie polować na policzki i usta zakonnic i mówić o kolegach "podoba mi się" a o swojej partnerce "mój partner"? Czy płeć kompletnie nie gra roli i po przyswojeniu sobie tej teorii - Tee będzie już TOTALNIE wyzwolona i szczęśliwa?

          • aaugustw Re: demotywacja 09.07.11, 15:46
            upsididit1 napisała:
            > Czy to wyzwolenie ma Tee doprowadzić do tego, że podobnie jak "niektórzy"- (tyl
            > ko z racji na płeć- u Tee odwrotnie) zacznie polować na policzki i usta zakonni
            > c i mówić o kolegach "podoba mi się" a o swojej partnerce "mój partner"? Czy pł
            > eć kompletnie nie gra roli i po przyswojeniu sobie tej teorii - Tee będzie już
            > TOTALNIE wyzwolona i szczęśliwa?
            _______________________________________________________________.
            Widze upsi, ze ty panujesz juz nad wszystkimi, procz siebie...!
            Inaczej: obsikujesz kazdy teren (pod wiatr)...! :-(
            A... ;-)
            • upsididit1 Re: demotywacja 09.07.11, 15:54
              aaugustw napisał:

              > upsididit1 napisała:
              > > Czy to wyzwolenie ma Tee doprowadzić do tego, że podobnie jak "niektórzy"
              > - (tyl
              > > ko z racji na płeć- u Tee odwrotnie) zacznie polować na policzki i usta z
              > akonni
              > > c i mówić o kolegach "podoba mi się" a o swojej partnerce "mój partner"?
              > Czy pł
              > > eć kompletnie nie gra roli i po przyswojeniu sobie tej teorii - Tee będzi
              > e już
              > > TOTALNIE wyzwolona i szczęśliwa?
              > _______________________________________________________________.
              > Widze upsi, ze ty panujesz juz nad wszystkimi, procz siebie...!
              > Inaczej: obsikujesz kazdy teren (pod wiatr)...! :-(
              > A... ;-)
              -----------------------------------------------------------------------------
              czyli jednak.......
    • teelinese Re: demotywacja 08.07.11, 17:42
      ja naprawde rozumiem te idee i ogolnie calosc. stosowac sie do calosci nie mam zamiaru, bo niby dlaczego mam byc cudna i usluzna w mysl ideii dla ludzi, ktorzy tez swoje za uszami maja. nie...taka wspanialomyslna to ja nie bede, bo "nawiedzona" i naiwna nie jestem.

      jako doswiadcziny aowiec nie odpowiedziales mi na pytanie dlaczego nie mozna z kims porozmawiac i pocieszc? szczegolnie jak to byl miting otwarty i przyszla starowinka wyplakac sie, ze jej brat alkoholik...itp. odpowiedz mi dlaczego nie mozna komentowac i odpowiadac? mije wrazenia sa takie, ze kazdy gada, co go boli, a reszta i tak w dupiemiemaniu to ma, bo kazdy ma swoje problemy.
      • aaugustw Re: demotywacja 08.07.11, 17:47
        teelinese napisał:
        ::::::::::::::::::::
        Jutra, obiecuje dac odpowiedz...!
        A...
        • teelinese Re: demotywacja 08.07.11, 17:55
          przepraszam za literowki, ale na szybko pisalam i nie przyczytalam przed wyslaniem.
          • ta_ruda Re: demotywacja 08.07.11, 18:03
            moze to ze nie mozna nic 'doradzac' w grupie AA ( na spotkaniu) jest po aby skupic sie na sobie, na swoich problemach i je przemyslec, samemu. wlasnie po tylko mowisz - i skupiasz sie na tym co mowisz zamiast skupiac sie na 'doradzaniu' innym?
            • teelinese Re: demotywacja 08.07.11, 19:20
              na swoich problemach to skupiam sie az za bardzo. przemyslane i przerobione tez je mam:) tylko co z tego wynika??? NIC.... kompletnie nic....
              • upsididit1 Re: demotywacja 08.07.11, 19:41
                teelinese napisał:

                > na swoich problemach to skupiam sie az za bardzo. przemyslane i przerobione tez
                > je mam:) tylko co z tego wynika??? NIC.... kompletnie nic....
                ---------------------------------------------------------------------------------
                Wiesz co, mi na tym etapie pomogły wizyty w Kościele. Łaziłam- raz, drugi, piąty.... nieregularnie i "licząc na cud" :). Gapiłam się - na babkę która grzebie w torebce i starałam się domyśleć- czy chowa świstek z rachunkiem za nową kieckę przed mężem czy szuka kluczy do mieszkania kochanka, żeby mieć je na wierzchu, zaraz jak wyjdzie.
                Aż któregoś dnia, stało się to- o czym pisała kiedyś Lena. Ksiądz zaczął mówić DO MNIE.
                I widziałam na twarzach wielu ludzi- że do nich też mówi.
                Pomijam STRASZNY :) incydent, kiedy ze 2 lata wcześniej jak poszłam do spowiedzi- prawie wcale nie nawrócona- ale wywaliłam Księdzu- wszystko, kawę na ławę a on potem w kazaniu walnął "I dziś, w Przededniu Zmartwychwstania Pańskiego stał się największy cud mojego kapłaństwa, bo przyszła do Boga Kobieta. A muszę Wam powiedzieć, że z dalekiej podróży wróciła....." :)))))).
                Gdybym była Harrym Potterem, to- nie bacząc na Księdza Natanka (o którym podówczas nikt nie słyszał;) z pewnością rozsunęłabym kamienie pod stopami. Nawet w katakumbach byłoby mi wtedy PEWNIEJ :)). I kiedy tak dywagowałam w myślach, jak tu wpodłogowstąpienia dokonać... zobaczyłam dwie kobiety- nerwowo przebierające kończynami dolnymi :)).
                Ksiądz NIESTETY :), miał mnie na myśli, o czym świadczyły dalsze szczegóły kazania, jednakowoż- pocieszona, iż stałam się dla kogoś Cudem i ubawiona- że z mojego powodu dwie panie (mężatki zresztą) nerwowo zdarły fleki (profilaktycznie i niepotrzebnie, ale - sposób widoczny dla "gawiedzi" i odwracający uwagę od mej skromnej osoby)..... przestałam się bać :)...
                • lafiorka-z Re: demotywacja 08.07.11, 23:15
                  Mam za sobą zaszokowanie księdza przy spowiedzi. Jestem mu bardzo wdzięczna, bo nie dość, że czując się niegodną, otrzymałam rozgrzeszenie, to jeszcze usłyszałam, że "Bóg mnie kocha".
                  Przez jakiś czas chodziłam w aurze wdzięczności i poczucia katolickiej solidarności. Nawet wybrałam się potajemnie na mszę. Potajemnie, bo w mojej rodzinie wzbudziłoby to pewne zdziwienie. I otóż aura wdzięczności za rozgrzeszenie mi pozostała, ale poczucie jedności z Kościołem Katolickim znów zagubiłam. Rozgrzeszenie, to jedno, a instytucja Kościoła, to drugie.
                  Co do tekstu, który wkleiłam, to zgadzam się z Augustem, że jest przesłodzony. Jak każdy tekst psychologiczny. Choć tutaj akurat z tezą się zgadzam. Podstawą równowagi psychicznej jest zaufanie do siebie. August to neguje, ale nie wyjaśnia dlaczego...?
                  • upsididit1 Re: demotywacja 08.07.11, 23:40
                    lafiorka-z napisała:

                    > Mam za sobą zaszokowanie księdza przy spowiedzi. Jestem mu bardzo wdzięczna, bo
                    > nie dość, że czując się niegodną, otrzymałam rozgrzeszenie, to jeszcze usłysza
                    > łam, że "Bóg mnie kocha".
                    > Przez jakiś czas chodziłam w aurze wdzięczności i poczucia katolickiej solidarn
                    > ości. Nawet wybrałam się potajemnie na mszę. Potajemnie, bo w mojej rodzinie wz
                    > budziłoby to pewne zdziwienie. I otóż aura wdzięczności za rozgrzeszenie mi poz
                    > ostała, ale poczucie jedności z Kościołem Katolickim znów zagubiłam. Rozgrzesze
                    > nie, to jedno, a instytucja Kościoła, to drugie.
                    > Co do tekstu, który wkleiłam, to zgadzam się z Augustem, że jest przesłodzony.
                    > Jak każdy tekst psychologiczny. Choć tutaj akurat z tezą się zgadzam. Podstawą
                    > równowagi psychicznej jest zaufanie do siebie. August to neguje, ale nie wyjaśn
                    > ia dlaczego...?
                    --------------------------------------------------------------------------------------------------
                    To już jego zapytaj, ja się nie podejmuję tłumaczyć, dlaczego A. wszystko neguje, nawet własne słowa ;).
                    A już na poważnie- ja z instytucją Kościoła właśnie miałam i mam największy kłopot. Ale dostałam wspaniałą książkę "Życie Jezusa" F. Mauriac- i tam ujęte wyjaśnienie tego rozdźwięku- mnie przynajmniej uspokoiło. Co nie znaczy- że całkiem uśpiło niechęć do zjawisk wywołujących obrzydliwy etycznie dreszcz. Ale- pozwala mi chadzać tam i otrzymywać- po co przyszłam bez zaprzątania sobie głowy "rozpraszaczami". No i znalazłam Kościół- w którym mówią- z należytym szacunkiem do wiernych, kazania są przemyślane, spójne i wzbogacające. Czytam też sobie sporo na mateusz.pl. Do mnie trafia ten język, nie wiem jak do Ciebie, ale polecam. Codziennie uczę się nowych rzeczy- bo edukacji religijnej niestety nie otrzymałam- ale odbieram to także jako fascynujące lekcje kultury świata, pieczołowite wyciąganie niteczek z cudnej pajęczyny Wielkiej Tajemnicy :). I każdy dzień z taką nauką odbieram jako dar, czuję się bogatsza i mam gdzieś, kiedy August nazywa mnie żebraczką. A nawet- odczuwam coś w rodzaju dumy z tego tytułu :)...
                    Szukaj, czytaj, im więcej tego szukania- tym więcej odnalezienia i tym świat za razem i prostszy i zniewalający swą obfitością. I jakie to dobre, jest to czucie co dzień, że "Bóg mnie kocha" jak piszesz- szczególnie w bardzo trudnym i osobliwym momencie życia, kiedy niczego nie mogę być pewna. Poza tym jednym, poza tą Miłością :) ....
                    • aaugustw Re: demotywacja 09.07.11, 16:02
                      upsididit1 napisała:
                      > To już jego zapytaj, ja się nie podejmuję tłumaczyć, dlaczego A. wszystko neguj
                      > e, nawet własne słowa ;).
                      ___________________________________________________.
                      I znowu Upka robi swoja kupke... - A za kogo ty sie masz, ze
                      mialabys cokolwiek tu za kogos tlumaczyc...!?
                      A...
                  • aaugustw Re: demotywacja 09.07.11, 16:00
                    lafiorka-z napisała:
                    > ... > Co do tekstu, który wkleiłam, to zgadzam się z Augustem, że jest przesłodzony.
                    > Jak każdy tekst psychologiczny. Choć tutaj akurat z tezą się zgadzam. Podstawą
                    > równowagi psychicznej jest zaufanie do siebie. August to neguje, ale nie wyjaśn
                    > ia dlaczego...?
                    ________________________________________________________.
                    Lafiorka, czy to jest takie trudne do zrozumienia i musze to tlumaczyc,
                    ze alkoholik, (bo o nim mowilem), ktory oddala sie od Boga i wartosci
                    moralnych, duchowych nie bedzie przeciez powtarzal sobie ze postepuje
                    dobrze, ze ufa sobie, ze tak musi byc dalej...(!?).
                    A...
                • e4ska Faktycznie - cud... 09.07.11, 00:20
                  I dziś, w Przededniu Zmartwychwstania Pańskiego stał
                  > się największy cud mojego kapłaństwa, bo przyszła do Boga Kobieta.


                  Cud, bo księża zazwyczaj przygotowują kazania w przeddzień, korzystają z książek. Zwłaszcza starają się z okazji takich dni, jak Przeddzień Zmartwychwstania, bo to bodajże Sobota Wielka, chyba nie Wielki Wtorek. Wielki Wtorek występuje przed Wielką Środą, zwaną Popielcem. O ile pamiętam.

                  Większość księży przygotowuje swoje przemówienia na bazie wskazówek. Znam biblioteczki plebańskie. Byłam, widziałam, czytałam. Kaznodzieja realizuje cele, daje przykłady, a im kazanko bardziej zamaszyste, tym dłużej księżulo ślęczy i wymyśla stylistyczne figury. Robota żmudna, wedle wzorów
                  • upsididit1 Re: Faktycznie - cud.. do Esiczki Zazdrosniczki;) 09.07.11, 00:38
                    nie chce mi się czytać teraz całości Kochana :), bo spać idę- ale jeśli Cię sprawa ma dręczyć- podam Ci rok, miasto, który Kościół i rysopis księdza :), sprawdzisz sobie, a on NA PEWNO pamięta, bo poruszony był wielce, niepoprawna zazdrośniczko, co nawet o grzechy jest zawistna :))..
                    dobrej nocki :), rano przeczytam, co Ci tam jeszcze kostką w gardle stanęło...
                    • upsididit1 Re: Faktycznie - cud.. do Esiczki Zazdrosniczki; 09.07.11, 06:22
                      Zgodnie z obietnicą przeczytałam, ale nic więcej godnego uwagi tam nie znalazłam.
                      Szewskie szczegóły, mimo pasji (nomen omen ;) jaką w Tobie wywołały, a także banały takie jak to, iż w sąsiedzkim wręcz Kościele, ludzie znają się nie tylko z widzenia - zostawię niedotłumaczone.
                      Cud - to cud:)
                      u.
                      p.s. a już zupełnie na marginesie- Panience według Prawa Bożego za płoche policzyć by można dalsze rozważania na temat- a swojej duszyczki czystości odzyskanej pilnować muszę, gdyż nie wiem, może w Klasztorne Bramy, jak Imć Wołodyjowski kiedyś zastukam :)
                      • aaugustw Re: Faktycznie - cud.. do Esiczki Zazdrosniczki; 09.07.11, 16:06
                        upsididit1 napisała:
                        > Cud - to cud:)
                        ________________________________________.
                        Chcialabys, a to tylko zwykle twoje cudowanie...!
                        A...
                        Ps. Zaczynam sie toba martwic... - O pierwszej w nocy
                        jeszcze nie spalas, a o szostej rano juz nie spalas...! :-(
                        • upsididit1 Re: Faktycznie - cud.. do Esiczki Zazdrosniczki; 09.07.11, 16:28
                          aaugustw napisał:

                          > upsididit1 napisała:
                          > > Cud - to cud:)
                          > ________________________________________.
                          > Chcialabys, a to tylko zwykle twoje cudowanie...!
                          > A...
                          > Ps. Zaczynam sie toba martwic... - O pierwszej w nocy
                          > jeszcze nie spalas, a o szostej rano juz nie spalas...! :-(
                          --------------------------------------------------------------------
                          I do tego, wyznam Ci, wydaje mi się, że ktoś cały czas za mną chodzi, to straaaaaaaaaaaszne.......
                    • e4ska Logika 09.07.11, 09:16
                      Cóż, nieprawdopodobieństwa psychologiczne, wizualne i wszelkie inne to nie zazdrość, bo niby czego tu zazdrościć?

                      Tysiące kobiet w epoce klimakterium wchodzą na drogę dewocji. Tak było, jest i prawdopodobnie będzie. Czy mnie to przeszkadza? Twoja dewocja mi nie przeszkadza. Cieszę się, że moja matka nie została dewotką. Wiem, że ciężko rodzinie wytrzymać... chyba że wszyscy się nawrócą.

                      W całej historyjce jest wiele zabawnych szczegółów. Np. piszesz o sobie z wielkiej litery. Czemu zaraz Kobieta, a nie kobieta? Że Bóg z wielkiej litery - zgodnie z zasadami ortografii, to jego jedyne imię, ale ty jesteś kobietą nie Kobietą.

                      Logiki braku dowodzi też wypowiedź księdza, że oto mu się zdarzyło... a szuranie dwóch mężatek, które brały jego słowa dla siebie, świadczy, że zdarzył mu się cud potrójny.

                      Więc raczej wygląda na to, że jedyną osoba, która raczyła się cudownie nawrócić, była kobieta Kobieta. A do czego kobiecie Kobiecie potrzebne są dwie szurające mężatki? Do tego, żeby udowodnić sobie pierwszeństwo w kółeczko dokoła księdza. On, ksiądz, zauważył jednak kobietę Kobietę, i mówił o niej z wielkiej litery, że raczyła ona przyjść do Boga. I jak tu nie zmartwychwstać?

                      Kontekst zazdrośniczek realnych i zazdrośniczki forumowej jest potrzebny kobiecie Kobiecie. Przykro mi, ale tutaj rywalizować nie będę.

                      Widzę natomiast to samo zjawisko, które zdarza się kobietom na terapiach rozmaitych. Nawracają się one na wiarę terapeutyczną i uwielbiają przytaczać przykłady, jak to wspaniale terapeuta powiedział, jak zareagował i dlaczego są lepsze od innych zazdrośniczek. Po dziesięciu latach będą powtarzać, co za słowa padły z ust wielebnego terapeuty, jak się zastanowił, co wyprorokował...

                      Opisuję i interpretuję pewne zjawisko, Upsi. Ucieczkę w nierealność. Nie mogłaś bowiem dostrzec szurania kobiet z wiadomych względów, nie mogłaś wiedzieć, dlaczego zaszurały, jeśli to zauważyłaś.. Wierni szurają na początku kazania, bo trzeba się przygotować na długie gadanie, wiadomo, powinno się dobrze ułożyć nogi, coby nie ścierpły. Wciąż czujesz się bohaterką kazania, a reszta szurająca niech słucha i skręca się z zazdrości.

                      Ten mechanizm zmusza cię do produkcji setek postów... Cóż, może jest inna przyczyna? Jeśli pisanie nadmierne pomaga ci - pisz. W końcu jest to pomocowe forum społecznościowe. Ale nie miej pretensji do Augusta ani nie jęcz, że cię okrutnie na forum krzywdzi. Sama go ustawicznie zaczepiasz.

                      PS. Nie czuję się siostrą. NLP jest mi obce.
                      • e4ska Re: Logika 09.07.11, 09:20
                        Przeproszę za błędy... Wysyłam przed sprawdzeniem. Powinno być np:Tysiące kobiet w epoce klimakterium wchodzi na drogę dewocji.

                        Ale nie mam czasu na dokładne redagowanie postów.
                      • upsididit1 Re: Cuda, bajki i wianki 09.07.11, 09:49
                        e4ska napisała:

                        > Cóż, nieprawdopodobieństwa psychologiczne, wizualne i wszelkie inne to nie zazd
                        > rość, bo niby czego tu zazdrościć?
                        -------------------------------------------------------
                        A co cud ma wspólnego z prawdopodobieństwem :)?

                        eska napisała dalej:
                        > Tysiące kobiet w epoce klimakterium wchodzą na drogę dewocji. Tak było, jest i
                        > prawdopodobnie będzie. Czy mnie to przeszkadza? Twoja dewocja mi nie przeszkad
                        > za. Cieszę się, że moja matka nie została dewotką. Wiem, że ciężko rodzinie wyt
                        > rzymać... chyba że wszyscy się nawrócą.
                        -------------------------------------------------------------------------------------------------
                        Współczuję. Mnie od klimakterium dzielą jeszcze tak lata biologiczne jak i świetlne.
                        Taka moja babcia na przykład- urodziła moja mamę w swojej 54-tej wiosence:).

                        > W całej historyjce jest wiele zabawnych szczegółów. Np. piszesz o sobie z wielk
                        > iej litery. Czemu zaraz Kobieta, a nie kobieta? Że Bóg z wielkiej litery - zgod
                        > nie z zasadami ortografii, to jego jedyne imię, ale ty jesteś kobietą nie Kobie
                        > tą.
                        -----------------------------------------------------------------------------------------------
                        wiernie oddałam intonację Księdza, to tyle:)

                        > Logiki braku dowodzi też wypowiedź księdza, że oto mu się zdarzyło... a szurani
                        > e dwóch mężatek, które brały jego słowa dla siebie, świadczy, że zdarzył mu się
                        > cud potrójny.
                        -------------------------------------------------------------------------------------------------
                        Jeden. One ani myślały się nawrócić i on to doskonale wiedział :).

                        > Więc raczej wygląda na to, że jedyną osoba, która raczyła się cudownie nawrócić
                        > , była kobieta Kobieta. A do czego kobiecie Kobiecie potrzebne są dwie szurając
                        > e mężatki? Do tego, żeby udowodnić sobie pierwszeństwo w kółeczko dokoła księd
                        > za. On, ksiądz, zauważył jednak kobietę Kobietę, i mówił o niej z wielkiej lite
                        > ry, że raczyła ona przyjść do Boga. I jak tu nie zmartwychwstać?
                        -------------------------------------------------------------------------------------
                        To było podświadome pytanie retoryczne, które sama sobie zadałaś, mą szeri ;)

                        Kontekst zazdrośniczek realnych i zazdrośniczki forumowej jest potrzebny kobiecie Kobiecie. Przykro mi, ale tutaj rywalizować nie będę.
                        ---------------------------------------------------------------------------------------
                        i dzięki Bogu :), wydobyłabyś ze mnie najgorsze umiejętności, które z taką przyjemnością- pochowałam.
                        Poza tym- w cuda może nie wierzysz, ale bajki widzę znasz. I mądrym jest (co szanuję) baczenie, na fakt, iż Czerwona Królowa, nawet z Dżabersmokiem - z Alicją nie ma szans. Czy ma aktualnie nasza Alicja kota bez uśmiechu czy wygląda tęsknie za uśmiechem bez kota. Niemniej jednak, przed mającym nastąpić niebawem wyjściem, przymierza teraz z Patientią, po drugiej stronie lustra, strojny acz wytrawny, wirtualny kapelusik ;)....

                        • lafiorka-z Re: Cuda, bajki i wianki 09.07.11, 13:22
                          Upsididit, tak to już jest, że na forum, podlega się ocenie. Zawsze znajdzie się ktoś, kto się ucieszy, że jednak jest mądrzejszy, krytyczniejszy, bardziej spostrzegawczy. Powiesz, że chodzisz do kościoła, to odpowiedzą Ci, że to opium dla ludu. Przyznasz się do wieku, już wiedzą, że to klima.
                          Człowiek zdrowy i racjonalny nigdy nie ma wahań nastroju ani żadnych wątpliwości. Żaden lekarz ani żaden ksiądz nie jest mu do niczego potrzebny.
                          Tylko, że ja takich prawie nie znam...
                          A tutaj załączam kogoś, kto powinien pogodzić wszystkie kobiety. Nasz najpiękniejszy Góral i jego nowa, przebojowa piosenka: www.youtube.com/watch?v=csSefjNCXn0&feature=related



                          • upsididit1 Re: Cuda, bajki i wianki 09.07.11, 13:54
                            Masz Lafiorka na prawdę ubogie serce (w sensie chrześcijańskim albo wręcz "teresjańskim" i umiesz wyrzec się stworzeń), jak Takim Góralem chcesz się dzielić ze wszystkimi kobietami :).
                            No to ja biorę, kto pierwszy ten lepszy ;)))..
                            pozdrawiam Cię serdecznie:)!
                            • lafiorka-z Re: Cuda, bajki i wianki 09.07.11, 14:18
                              Dobry gust, to podstawa:-))
                              • upsididit1 Re: Cuda, bajki i wianki 09.07.11, 14:25
                                lafiorka-z napisała:

                                > Dobry gust, to podstawa:-))
                                ------------------------------------------------------------
                                dobry gust to przekleństwo, ignorancja mi się marzy:)...
                                • lafiorka-z Re: Cuda, bajki i wianki 09.07.11, 14:38
                                  Coś kombinujesz, koleżanko. Ignoruj, jeśli tak Ci się podoba. Masz tu moją kolejną ulubioną piosenkę:www.youtube.com/watch?v=iEdaGZ2QcPM
                                  • upsididit1 Re: Cuda, bajki i wianki 09.07.11, 15:32
                                    lafiorka-z napisała:

                                    > Coś kombinujesz, koleżanko. Ignoruj, jeśli tak Ci się podoba. Masz tu moją kolejną ulubioną piosenkę:www.youtube.com/watch?v=iEdaGZ2QcPM
                                    ----------------------------------------------------------------------------------
                                    Zrozumiałaś mnie czasownikowo a nie rzeczownikowo, nie obrażaj się proszę:)!
                                    Ale ta druga ulubiona piosenka to do reklamacji- nie mogę jej wziąć w swoim kraju ;(...
                                    możesz jeszcze raz?
                      • aaugustw Re: Logika 09.07.11, 16:08
                        e4ska napisała:
                        > ... Tysiące kobiet w epoce klimakterium wchodzą na drogę dewocji. Tak było, jest i
                        > prawdopodobnie będzie. Czy mnie to przeszkadza? Twoja dewocja mi nie przeszkad
                        > za. Cieszę się, że moja matka nie została dewotką. Wiem, że ciężko rodzinie wyt
                        > rzymać... chyba że wszyscy się nawrócą.
                        >
                        > W całej historyjce jest wiele zabawnych szczegółów. Np. piszesz o sobie z wielk
                        > iej litery. Czemu zaraz Kobieta, a nie kobieta? Że Bóg z wielkiej litery - zgod
                        > nie z zasadami ortografii, to jego jedyne imię, ale ty jesteś kobietą nie Kobie
                        > tą.
                        >
                        > Logiki braku dowodzi też wypowiedź księdza, że...
                        ___________________________________________.
                        Dziekuje za ten tekst... - Usmialem sie i odprezylem...! ;-)))
                        A...
                        • upsididit1 Re: Logika 09.07.11, 16:33
                          aaugustw napisał:

                          > e4ska napisała:
                          ... Tysiące kobiet w epoce klimakterium wchodzą na drogę dewocji. Tak było, jest i prawdopodobnie będzie. Czy mnie to przeszkadza? Twoja dewocja mi nie przeszkadza. Cieszę się, że moja matka nie została dewotką. Wiem, że ciężko rodzin
                          > ie wyt
                          > > rzymać... chyba że wszyscy się nawrócą.
                          > >
                          > > W całej historyjce jest wiele zabawnych szczegółów. Np. piszesz o sobie z
                          > wielkiej litery. Czemu zaraz Kobieta, a nie kobieta? Że Bóg z wielkiej litery - zgodnie z zasadami ortografii, to jego jedyne imię, ale ty jesteś kobietą nie Kobietą.

                          Logiki braku dowodzi też wypowiedź księdza, że...
                          > ___________________________________________.
                          Dziekuje za ten tekst... - Usmialem sie i odprezylem...! ;-)))
                          > A...
                          ----------------------------------------------------------------------------
                          Nie wiedziałam Guciu, że Też przechodzisz klimakterium :(. Ale rozumiem, że najlepszym lekarstwem na własną grypę jest cudza grypa, to i Ci lepiej :)......
                          No ale że o logiki braku księdza nie chciałeś czytać, to się dziwię...
                • aaugustw Re: demotywacja 09.07.11, 15:54
                  upsididit1 napisała:

                  > teelinese napisał:
                  > > na swoich problemach to skupiam sie az za bardzo. przemyslane i przerobio
                  > ne tez je mam:) tylko co z tego wynika??? NIC.... kompletnie nic....
                  -------------------------------------------------------------------------------
                  > Wiesz co, mi na tym etapie pomogły wizyty w Kościele. Łaziłam- raz, drugi, piąt
                  > y.... nieregularnie i "licząc na cud"...
                  _____________________________________________________.
                  O Jezu... - Powiedz jeszcze, ze kupilas sobie moherowy beret...!?
                  A...
                  Ps. Nic nie robiac i czekac na cud to mozna sie nabawic albo glebokiej
                  choroby psychicznej, albo narobic sobie w majtki, co na jedno wychodzi...!
                  • upsididit1 Re: demotywacja- oj tak :(!!!!!!!!!!!! 09.07.11, 16:08
                    aaugustw napisał do U.:

                    > O Jezu... - Powiedz jeszcze, ze kupilas sobie moherowy beret...!?
                    > A...
                    > Ps. Nic nie robiac i czekac na cud to mozna sie nabawic albo glebokiej
                    > choroby psychicznej, albo narobic sobie w majtki, co na jedno wychodzi...!
                    ----------------------------------------------------------------------------------------------
                    Guciu, to wszystko przez to, że Twoje Nauki są takie trudne. Wszystko mi się pomyliło- i podstawy oraz narzędzia- bo kupiłam szydełkowe z bawełnianego kordonka. I strona ciała i forma- bo kupiłam stringi /z Koniakowa zresztą, choć wiem, mówiłeś że z tej miejscowości nie wolno :( /. No i teraz mam problem, bo nijak się nie da - ani narobić w to, ani sobie na głowę. Pomóż!!!!
                    • aaugustw Re: demotywacja- oj tak :(!!!!!!!!!!!! 09.07.11, 16:20
                      upsididit1 napisała (do A...):
                      > ... Wszystko mi się pomyliło- i podstawy oraz narzędzia- bo kupiłam szydełkowe z bawełnianego kordonka. I strona ciała i forma- bo kupiłam stringi /z Koniakowa zresztą, choć wiem, mówiłeś że z tej miejscowości nie wolno :( /. No i teraz mam problem, bo nijak
                      > się nie da - ani narobić w to, ani sobie na głowę. Pomóż!!!!
                      ____________________________________________________.
                      Tu nic nie da sie zrobic... - Wpierw musialabys miec te glowe...! :-(
                      A...
                      • upsididit1 Re: demotywacja- oj tak :(!!!!!!!!!!!! 09.07.11, 16:43
                        aaugustw napisał:

                        > upsididit1 napisała (do A...):
                        > > ... Wszystko mi się pomyliło- i podstawy oraz narzędzia- bo kupiłam szyde
                        > łkowe z bawełnianego kordonka. I strona ciała i forma- bo kupiłam stringi /z K
                        > oniakowa zresztą, choć wiem, mówiłeś że z tej miejscowości nie wolno :( /. No i
                        > teraz mam problem, bo nijak
                        > > się nie da - ani narobić w to, ani sobie na głowę. Pomóż!!!!
                        > ____________________________________________________.
                        > Tu nic nie da sie zrobic... - Wpierw musialabys miec te glowe...! :-(
                        > A...
                        -----------------------------------------------------------------------------------
                        po to ją mieć, żeby po kilkunastu latach żmudnych nauk, nie szczędząc Rodziny, czasu, środków a nawet serca(!) móc ją sobie obsr...??? Mam też i inne, poważne braki więc, dam już na dziś spokój, bo nie wypada mi się dalej w takim stanie pokazywać ;(((...

                • teelinese Re: demotywacja 09.07.11, 19:05
                  Upsi sorry, ale ja nie jestem z tych pokornych i "zawierzajacych bogu" naiwnach i porabanych idiotek. do kosciola nikt mnie nawet sila nie zaciagnie. dla mnie ksieza i zakonnice to banda cwanych zboczencow i prosze cie nie probuj mi mowic, ze jest inaczej. raz, ze nie przyczytam. dwa, ze i tak mnie nie przekonasz, ze jest inaczej. do kosciola nie pojde,bo nie lubie. od dziecka mi wciskano ten kit, a ja sie tam zawsze meczylam okrutnie;) chociazbys nie wiem co napisala, to i tak pudlo, bo ja szczerze nienawidze kosciola i mam nadzieje, ze wreszcie kiedys ta hegemonia upadnie.
                  • upsididit1 Re: Ty wybierasz 09.07.11, 19:28
                    teelinese napisał:

                    > Upsi sorry, ale ja nie jestem z tych pokornych i "zawierzajacych bogu" naiwnac
                    > h i porabanych idiotek. do kosciola nikt mnie nawet sila nie zaciagnie. dla mn
                    > ie ksieza i zakonnice to banda cwanych zboczencow i prosze cie nie probuj mi mo
                    > wic, ze jest inaczej. raz, ze nie przyczytam. dwa, ze i tak mnie nie przekonasz
                    > , ze jest inaczej. do kosciola nie pojde,bo nie lubie. od dziecka mi wciskano t
                    > en kit, a ja sie tam zawsze meczylam okrutnie;) chociazbys nie wiem co napisala
                    > , to i tak pudlo, bo ja szczerze nienawidze kosciola i mam nadzieje, ze wreszci
                    > e kiedys ta hegemonia upadnie.
                    ----------------------------------------------------------------------------------------
                    Ależ masz prawo do takich poglądów. Ja nie zamierzam Cię do niczego, poza ostrożnością w odbieraniu niektórych "życzliwości" przekonywać. Sama mam do Instytucji, jaką jest Kościół wiele zastrzeżeń. To co piszę o mojej relacji z Bogiem- piszę dlatego, że mi pomogło. I że spróbowałam także WSZYSTKICH innych metod- bezskutecznie. Na sobie i na bliskich zmgających się z uzależnieniami. Dostajesz tu szeroki wachlarz różnych dróg do tego samego celu. Poczytaj w wątku HALT na górze, ile tam Zahir ton materiałów, pieczołowicie, sumiennnie, ciągle aktualizując- wrzuca. Za co jej dziękujemy wszyscy. Piszą Aowcy, piszą ludzie po terapiach, piszą samowyleczeni.

                    TY wybierasz :), to Twoje życie, Twoja decyzja
                    pozdrawiam
                    u.
                    • upsididit1 Re: Ty wybierasz- uzupełnienie 09.07.11, 19:43
                      upsididit1 napisała:

                      > teelinese napisał:
                      Upsi sorry, ale ja nie jestem z tych pokornych i "zawierzajacych bogu" naiwnach i porabanych idiotek. do kosciola nikt mnie nawet sila nie zaciagnie. dla mnie ksieza i zakonnice to banda cwanych zboczencow i prosze cie nie probujmi mowic, ze jest inaczej. raz, ze nie przyczytam. dwa, ze i tak mnie nie przekonasz ze jest inaczej. do kosciola nie pojde,bo nie lubie. od dziecka mi wciskano ten kit, a ja sie tam zawsze meczylam okrutnie;) chociazbys nie wiem co napisala, to i tak pudlo, bo ja szczerze nienawidze kosciola i mam nadzieje, ze wreszcie kiedys ta hegemonia upadnie.
                      > -------------------------------------------------------------------------------
                      > ---------
                      > Ależ masz prawo do takich poglądów. Ja nie zamierzam Cię do niczego, poz
                      > a ostrożnością w odbieraniu niektórych "życzliwości" przekonywać. Sama mam do I
                      > nstytucji, jaką jest Kościół wiele zastrzeżeń. To co piszę o mojej relacji z Bo
                      > giem- piszę dlatego, że mi pomogło. I że spróbowałam także WSZYSTKICH innych me
                      > tod- bezskutecznie. Na sobie i na bliskich zmgających się z uzależnieniami. Dos
                      > tajesz tu szeroki wachlarz różnych dróg do tego samego celu. Poczytaj w wątku H
                      > ALT na górze, ile tam Zahir ton materiałów, pieczołowicie, sumiennnie, ciągle a
                      > ktualizując- wrzuca. Za co jej dziękujemy wszyscy. Piszą Aowcy, piszą ludzie po
                      > terapiach, piszą samowyleczeni.
                      >
                      > TY wybierasz :), to Twoje życie, Twoja decyzja
                      > pozdrawiam
                      > u.
                      ----------------------------------------------------------------------------------------------------------
                      Zapomniałam o czymś bardzo istotnym. Że przeczytałam(wysłuchałam czy obejrzałam) te różne TONY materiałów, tysiące wypowiedzi. I na ich bazie zbudowałam SWOJĄ odpowiedź i ciągle ją buduję.
                      Podobnie zrobili np.( wyliczam w kolejności alfabetycznej i te osoby, które troszkę lepiej poznałam) Boja, Buratino, Człowieek, Dwie Leny:), Pierzchnia, Wiesj, Zahir. I każde z nich pcha ten swój wózek- raz lepiej raz gorzej, zazwyczaj- świetnie i w sposób godny podziwu- i bez rozjeżdżania na drodze przypadkowych przechodniów (małe otarcia się nie liczą;)...
                      u.

                  • aaugustw Niepokora, czy glupota...!? 09.07.11, 21:37
                    teelinese napisała:
                    > ... ja nie jestem z tych pokornych i "zawierzajacych bogu" naiwnach i porabanych idiotek. do kosciola nikt mnie nawet sila nie zaciagnie....
                    > ... bo ja szczerze nienawidze kosciola i mam nadzieje, ze wreszcie kiedys ta hegemonia upadnie.
                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    wczesniej teelinese napisała:
                    > ... problem polega na tym jednak, ze brakuje mi sil i motywacji
                    ______________________________________________________.
                    Kto tak reaguje ten ma jeszcze problem...
                    Czemu zapytasz...!? - Do tego musisz juz dojsc sama...!
                    (albo i nie...) :-(
                    A...
                    Ps. Bez pokory nie ma trzezwosci...!
                    Bez pokory brakuje sil i motywacji..!
                    Bez pokory ma sie problemy...! :-(
                    • upsididit1 Re: Niepokora, czy glupota...!? 09.07.11, 21:55
                      aaugustw napisał:

                      > teelinese napisała:
                      > > ... ja nie jestem z tych pokornych i "zawierzajacych bogu" naiwnach i por
                      > abanych idiotek. do kosciola nikt mnie nawet sila nie zaciagnie....
                      > > ... bo ja szczerze nienawidze kosciola i mam nadzieje, ze wreszcie kiedys
                      > ta hegemonia upadnie.
                      > - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                      > wczesniej teelinese napisała:
                      > > ... problem polega na tym jednak, ze brakuje mi sil i motywacji
                      > ______________________________________________________.
                      > Kto tak reaguje ten ma jeszcze problem...
                      > Czemu zapytasz...!? - Do tego musisz juz dojsc sama...!
                      > (albo i nie...) :-(
                      > A...
                      > Ps. Bez pokory nie ma trzezwosci...!
                      > Bez pokory brakuje sil i motywacji..!
                      > Bez pokory ma sie problemy...! :-(
                      A.
                      ------------------------------------------------------
                      Bez pokory nie ma szczerości.
                      Bez pokory nie ma mądrości.

                      Bez pokory nie ma prawdy.
                      Bez pokory same zwady.

                      Bez pokory - bez refleksji.
                      Bez pokory - tylko wsparcie koneksji.

                      Bez pokory tolerancja nie żyje.
                      Bez pokory wkładasz sznur na swą szyję.

                      Bez pokory gardzisz miłością bliźniego.
                      Bez pokory nie znajdziesz siebie samego.

                      u.
              • aaugustw Re: demotywacja 09.07.11, 15:50
                teelinese napisał:
                > na swoich problemach to skupiam sie az za bardzo. przemyslane i przerobione tez
                > je mam:) tylko co z tego wynika??? NIC.... kompletnie nic....
                _________________________.
                Gdzies wiec popelniasz blad...!?
                A...
                Ps. Moje problemy, (ktorych nie sieje a same przychodza) sa dzis tylko
                zwyklymi, biezacymi sprawami do zalatwienia...!
                • upsididit1 Re: demotywacja 09.07.11, 15:57
                  aaugustw napisał:
                  Moje problemy, (ktorych nie sieje a same przychodza) sa dzis tylko
                  > zwyklymi, biezacymi sprawami do zalatwienia...!
                  ------------------------------------------------------------------
                  no to przestań w końcu żreć tyle kapusty :), już Ci dziewczyny doradzały dietę odpowiednią...
            • aaugustw Re: demotywacja 09.07.11, 15:48
              ta_ruda napisała:
              > moze to ze nie mozna nic 'doradzac' w grupie AA ( na spotkaniu) jest po aby sku
              > pic sie na sobie, na swoich problemach i je przemyslec, samemu. wlasnie po tylk
              > o mowisz - i skupiasz sie na tym co mowisz zamiast skupiac sie na 'doradzaniu'
              > innym?
              _______________.
              Wlasnie, (m.in.)...!
              A...
          • aaugustw Re: demotywacja 09.07.11, 15:47
            teelinese napisał:
            > przepraszam za literowki, ale na szybko pisalam i nie przyczytalam przed wyslan
            > iem.
            ___________________________________,
            Nie ma za co... - Wszystko zrozumialem...!
            A...
      • aaugustw Tak to dopiero funkcjonuje...! 09.07.11, 15:42
        teelinese napisała (do A...):
        > ... jako doswiadcziny aowiec nie odpowiedziales mi na pytanie dlaczego nie mozna z
        > kims porozmawiac i pocieszc? szczegolnie jak to byl miting otwarty i przyszla s
        > tarowinka wyplakac sie, ze jej brat alkoholik...itp. odpowiedz mi dlaczego nie
        > mozna komentowac i odpowiadac? mije wrazenia sa takie, ze kazdy gada, co go bol
        > i, a reszta i tak w dupiemiemaniu to ma, bo kazdy ma swoje problemy.
        ___________________________________________________________.
        Mozna i trzeba rozmawiac, ale po Mityngu...!
        Na Mityngach AA, w realu i tych wirtualnych (nie mylic z ta tutaj kuznia niby
        trzezwosci), kazdego obowiazuja pewne zasady przyjete na calym swiecie
        z doswiadczen zrodzonych w realu na przelomie kilkudziesieciu lat... (korzenie
        tego znalezc mozna w tzw. "Grupach Oxford" ewangelickiego duchowego
        Franka Buchmana... - Grupy te byly wtedy w USA i Europie mocno rozprzestrzenione.
        Praktykowaly one szczegolne, psychologiczne i skuteczne spowiedzi grupowe.
        Punktem wyjscia byla idea, ze kazdy czlowiek jest grzesznikiem i ze posiada wady... -
        A z drugiej jednak strony kazdy moze sie zmienic - poprzez wewnetrzne przyznanie
        sie w sobie oraz przyznanie sie wobec pewnej nieduzej spolecznosci na zewnatrz,
        mianowicie w Grupie.
        (to znaczy ze, jak jestes chora i idziesz do lekarza nie mowisz mu o tym co
        dolega sasiadowi, jak to robi Upsi, lecz mowisz mu o sobie...!).
        Na Mityngach AA nie mozna dyskutowac, zeby nie dopuscic do knajpianej dyskusji,
        bo skorka pijanego jeszcze na trzezwo alkoholika jest bardzo delikatna i nie znosi
        ona zadnych razow na dupe... - W ten sposob kazdy "zmuszony" jest takze do nauki
        prawidlowego dyskutowania, tzn. do sluchania, kiedy inny mowi...
        To co napisalas na koniec, ze, (cyt.): "kazdy gada, co go boli, a reszta i tak w
        dupie to ma, bo kazdy ma swoje problemy." jest nieporozumieniem... - Po co tam
        poszlas, jak nie wysluchac innych i podzielic sie swoim wlasnym doswiadczeniem...
        To dziala jak sklep samoobslugowy, w ktorym bierzesz to co potrzebujesz i tyle ile potrzebujesz tych brakujacych jeszcze "ogniw" do swojego lancucha...
        A co do starowinki... - Czym mieli sie podzielic alkoholicy z ta biedna kobiecina...!?
        Wysluchac tylko i wskazac jej najblizszy adres Al-Anonu, gdzie siedza specjalisci od
        wspoluzaleznienia...!
        A...
        Ps. Jezeli potrzebujesz wiecej informacji o Programie AA i jak to funkcjonuje - pisz...!
        • upsididit1 Re: Tak to dopiero funkcjonuje...! 09.07.11, 15:52
          aaugustw napisał:

          > (to znaczy ze, jak jestes chora i idziesz do lekarza nie mowisz mu o tym co
          > dolega sasiadowi, jak to robi Upsi, lecz mowisz mu o sobie...!).

          -------------------------------------------------------------------------------
          Ach Guciu, Ty to czytasz w moich myślach. Jak ja bym chciała mieć tylu i takich sąsiadów :))))
        • andalus Re: Tak to dopiero funkcjonuje...! 09.07.11, 17:17
          Na Mityngach AA nie mozna dyskutowac, zeby nie dopuscic do knajpianej dyskusji,
          > bo skorka pijanego jeszcze na trzezwo alkoholika jest bardzo delikatna i nie zn
          > osi
          > ona zadnych razow na dupe
          oj cienka cienka a wokół sami "wrogowie" coby chcieli w doopę alko dokopać.
          alko myśli,że wszyscy się zmienią, bo on postawnoił być trzeźwy - to powrót do wątku i kwestii motywacji
          • aaugustw Re: Tak to dopiero funkcjonuje...! 09.07.11, 17:42
            andalus napisała:
            > Na Mityngach AA nie mozna dyskutowac, zeby nie dopuscic do knajpianej dyskusji,
            > > bo skorka pijanego jeszcze na trzezwo alkoholika jest bardzo delikatna i
            > nie znosi ona zadnych razow na dupe
            > oj cienka cienka a wokół sami "wrogowie" coby chcieli w doopę alko dokopać.
            > alko myśli,że wszyscy się zmienią, bo on postawnoił być trzeźwy - to powrót do
            > wątku i kwestii motywacji
            ____________________________________________________.
            Nie dziw sie, ze swiezo w abstynencji (i nie tylko) alkoholik uwaza,
            ze wokół sami "wrogowie" coby chcieli w doopę alko dokopać...
            W koncu przez swoje (niejednokrotnie niezawinione przez niego)
            postepowanie zawsze otrzymywal po lbie od wszystkich dookola,
            (od rodziny, od szefa, sasiada, itd...!).
            A...
            Ps. Tej "kwestii motywacji", o ktorej piszesz nie zrozumialem...!? :-(
            • pierzchnia Re: Tak to dopiero funkcjonuje...! 09.07.11, 18:30
              Tylko, że uzależnienie od alkoholu dość często powiązane jest z DDA, a wtedy sytuacja jest bardziej skomplikowana.
              Piją by móc wytrzymać te wszystkie ciśnienia...
            • upsididit1 Re: Na prawdę- to TAK funkcjonuje :( 09.07.11, 18:46
              aaugustw napisał:
              andalus napisała:
              Na Mityngach AA nie mozna dyskutowac, zeby nie dopuscic do knajpianej dyskusji,
              bo skorka pijanego jeszcze na trzezwo alkoholika jest bardzo delikatna i nie znosi ona zadnych razow na dupe oj cienka cienka a wokół sami "wrogowie" coby chcieli w doopę alko dokopa
              > ć.
              > > alko myśli,że wszyscy się zmienią, bo on postawnoił być trzeźwy - to pow
              > rót do
              > > wątku i kwestii motywacji
              > ____________________________________________________.
              > Nie dziw sie, ze swiezo w abstynencji (i nie tylko) alkoholik uwaza,
              > ze wokół sami "wrogowie" coby chcieli w doopę alko dokopać...
              > W koncu przez swoje (niejednokrotnie niezawinione przez niego)
              > postepowanie zawsze otrzymywal po lbie od wszystkich dookola,
              > (od rodziny, od szefa, sasiada, itd...!).
              > A...
              > Ps. Tej "kwestii motywacji", o ktorej piszesz nie zrozumialem...!? :-(
              --------------------------------------------------------------------------------------
              To nie prawda Andalus. Jestem tu od paru miesięcy, bywałam i na AA.
              I w obu miejscach- a zwłaszcza tu (gdzie jeszcze większa anonimowość i możliwość nieukazywania zakłamanej twarzy i jej mimiki) pojawiają się ludzie ufni, otwarci, chętni rozwiązać swoje problemy i grzecznie i uprzejmie proszący o pomoc, pytający o nią.
              I z czym się spotyka taki nowicjusz- z pałającym żądza wyleczenia swoich kompleksów cudzym kosztem alkoholikiem gruboskórnym - świeżo w abstynencji (bo kłamca i tak popija, więc co tydzień jest świeżo w abstynencji) i nie tylko, często także ze śpiewającym z nim w jednym chórze - bohaterem trzeźwości.
              I nawet jak nowicjusz - przyzwyczajony już do wielu "dokopań" z różnych stron- znosi to, co go w miejscu TEORETYCZNIE nastawionym na pomoc- w pokorze, żeby i tak się czegoś- od mądrych i wartościowych i dobrych ludzi o wielkich sercach dowiedzieć i podzielić się z nimi swoim doświadczeniem- to i tak nie może liczyć na spokój- bo to tylko rozjusza, zapieczoną w bezbożnych, wypranych z czci i wiary duszach przemożną chęć utylizacji tego kłującego w oczy paprocha.......
              Jaki człowiek widzi wokół samych wrogów i wszystkim próbuje wmówić wrogie nastawienie?
              Kto nikomu nie ufa?
              Kto wszystkich oskarża o kłamstwa?
              Kto w radości widzi histeryczny śmiech?
              Kto ma problemy z przekwitaniem?
              Kto ma problemy z tożsamością płciową?
              Kto wmawia wszystkim hipokryzję i/lub pruderię?
              Kto lży każdego, kto śmie mu się sprzeciwić i nazywa siebie grzecznym i/lub łagodnym?
              Kto nawet własne gniazdo kala aby uzyskać przewagę w argumentach?
              Kto Boga używa jak wycieraczki do swoich pomyj słownych?

              Odpowiedz sobie Andalus na te pytania, będzie Ci łatwiej się poruszać w tematyce. A najlepiej zapamiętaj te "objawy" bo nie tylko u alkoholików przecież występują- i nie dawaj się nabrać na rzekome "dobre intencje"... A już najbardziej na świecie- uważaj na tych "szczęśliwych", żyjących sielankowo, bez problemów, wyluzowanych, otoczonych fantastyczną rodziną. Nie znaczy to- że nie ma tu ludzi szczęśliwych. Są. [
              b]Są i tacy, którzy czasem czują się szczęśliwi, mimo zmartwień.[/b]
              Jednak Ci - nie przyduszeni do muru- nie widzą powodów- aby nowicjuszy "dołować"- jacy to są mali w porównaniu z nimi. Starają się nie kłuć w oczy tym, czego mają w nadmiarze- znajdując się wśród tych, którzy doświadczyli i JESZCZE DOŚWIADCZAJĄ głębokich nieszczęść. Nie wrzeszczą- "a ja mam dwie nogi i dwie ręce" w towarzystwie świeżo amputowanych (jak to się mówi w żargonie medycznym).
              Nie wrzeszczą "a ja jadę do Rio"- przy kimś, kto całe życie spędza przy łóżku chorego rodzica.
              Ci najbogatsi duchem- podzielą się z Tobą- czymkolwiek mogą - audycją, linkiem do ciekawej strony, poradą wynikającą ze swojego doświadczenia (przecież wiadomo- że nie musisz jej stosować), książką wartościową dla Twojego problemu, piosenką choćby, obrazem czy wirtualnym kwiatem. I nie żądają za to ani nie próbują uzurpować sobie praw- do nakazywania Ci- jak MASZ żyć.
              Oczywiście, zdarzają się i żarty i wygłupy- no ale to już widać z kontekstu, co jest żartem a co wcale. Zdarzają się i brzydkie odzywki niepotrzebne i potrzebne- bo bywają tu osoby, które lubią zmieniać nicki. To też zauważysz sama.
              pozdrawiam serdecznie i życzę znalezienia w tym miejscu jak najwięcej PRAWDZIWYCH wartości- bo one tu SĄ.
              Że nie zawsze łatwo je znaleźć- to za to ze swojej strony - przepraszam:), jak tylko przestanę mieszkać sama jak palec w obcym mieście, choćby poznam nowych sąsiadów, lub w końcu znajdę tu pracę, to przestanę tyle gadać :) OBIECUJĘ...
              u.



            • upsididit1 Re: Na prawdę- to TAK funkcjonuje 09.07.11, 18:51
              aaugustw napisał:
              andalus napisała:
              Na Mityngach AA nie mozna dyskutowac, zeby nie dopuscic do knajpianej dyskusji,
              bo skorka pijanego jeszcze na trzezwo alkoholika jest bardzo delikatna i nie znosi ona zadnych razow na dupe oj cienka cienka a wokół sami "wrogowie" coby chcieli w doopę alko dokopać. alko myśli,że wszyscy się zmienią, bo on postawnoił być trzeźwy - to powrót do
              > > wątku i kwestii motywacji
              > ____________________________________________________.
              > Nie dziw sie, ze swiezo w abstynencji (i nie tylko) alkoholik uwaza,
              > ze wokół sami "wrogowie" coby chcieli w doopę alko dokopać...
              > W koncu przez swoje (niejednokrotnie niezawinione przez niego)
              > postepowanie zawsze otrzymywal po lbie od wszystkich dookola,
              > (od rodziny, od szefa, sasiada, itd...!).
              > A...
              > Ps. Tej "kwestii motywacji", o ktorej piszesz nie zrozumialem...!? :-(
              --------------------------------------------------------------------------------------
              To nie prawda Andalus. Jestem tu od paru miesięcy, bywałam i na AA.
              I w obu miejscach- a zwłaszcza tu (gdzie jeszcze większa anonimowość i możliwość nieukazywania zakłamanej twarzy i jej mimiki) pojawiają się ludzie ufni, otwarci, chętni rozwiązać swoje problemy i grzecznie i uprzejmie proszący o pomoc, pytający o nią.
              I z czym się spotyka taki nowicjusz- z pałającym żądza wyleczenia swoich kompleksów cudzym kosztem alkoholikiem gruboskórnym - świeżo w abstynencji (bo kłamca i tak popija, więc co tydzień jest świeżo w abstynencji) i nie tylko, często także ze śpiewającym z nim w jednym chórze - bohaterem trzeźwości.
              I nawet jak nowicjusz - przyzwyczajony już do wielu "dokopań" z różnych stron- znosi to, co go w miejscu TEORETYCZNIE nastawionym na pomoc- w pokorze, żeby i tak się czegoś- od mądrych i wartościowych i dobrych ludzi o wielkich sercach dowiedzieć i podzielić się z nimi swoim doświadczeniem- to i tak nie może liczyć na spokój- bo to tylko rozjusza, zapieczoną w bezbożnych, wypranych z czci i wiary duszach przemożną chęć utylizacji tego kłującego w oczy paprocha.......
              Jaki człowiek widzi wokół samych wrogów i wszystkim próbuje wmówić wrogie nastawienie?
              Kto nikomu nie ufa?
              Kto wszystkich oskarża o kłamstwa?
              Kto w radości widzi histeryczny śmiech?
              Kto ma problemy z przekwitaniem?
              Kto ma problemy z tożsamością płciową?
              Kto wmawia wszystkim hipokryzję i/lub pruderię?
              Kto lży każdego, kto śmie mu się sprzeciwić i nazywa siebie grzecznym i/lub łagodnym?
              Kto nawet własne gniazdo kala aby uzyskać przewagę w argumentach?
              Kto Boga używa jak wycieraczki do swoich pomyj słownych?

              Odpowiedz sobie Andalus na te pytania, będzie Ci łatwiej się poruszać w tematyce. A najlepiej zapamiętaj te "objawy" bo nie tylko u alkoholików przecież występują- i nie dawaj się nabrać na rzekome "dobre intencje"... A już najbardziej na świecie- uważaj na tych "szczęśliwych", żyjących sielankowo, bez problemów, wyluzowanych, otoczonych fantastyczną rodziną. Nie znaczy to- że nie ma tu ludzi szczęśliwych. Są. [
              b]Są i tacy, którzy czasem czują się szczęśliwi, mimo zmartwień.[/b]
              Jednak Ci - nie przyduszeni do muru- nie widzą powodów- aby nowicjuszy "dołować"- jacy to są mali w porównaniu z nimi. Starają się nie kłuć w oczy tym, czego mają w nadmiarze- znajdując się wśród tych, którzy doświadczyli i JESZCZE DOŚWIADCZAJĄ głębokich nieszczęść. Nie wrzeszczą- "a ja mam dwie nogi i dwie ręce" w towarzystwie świeżo amputowanych (jak to się mówi w żargonie medycznym).
              Nie wrzeszczą "a ja jadę do Rio"- przy kimś, kto całe życie spędza przy łóżku chorego rodzica.
              Ci najbogatsi duchem- podzielą się z Tobą- czymkolwiek mogą - audycją, linkiem do ciekawej strony, poradą wynikającą ze swojego doświadczenia (przecież wiadomo- że nie musisz jej stosować), książką wartościową dla Twojego problemu, piosenką choćby, obrazem czy wirtualnym kwiatem. I nie żądają za to ani nie próbują uzurpować sobie praw- do nakazywania Ci- jak MASZ żyć.
              Oczywiście, zdarzają się i żarty i wygłupy- no ale to już widać z kontekstu, co jest żartem a co wcale. Zdarzają się i brzydkie odzywki niepotrzebne i potrzebne- bo bywają tu osoby, które lubią zmieniać nicki. To też zauważysz sama.
              pozdrawiam serdecznie i życzę znalezienia w tym miejscu jak najwięcej PRAWDZIWYCH wartości- bo one tu SĄ.
              Że nie zawsze łatwo je znaleźć- to za to ze swojej strony - przepraszam:), jak tylko przestanę mieszkać sama jak palec w obcym mieście, choćby poznam nowych sąsiadów, lub w końcu znajdę tu pracę, to przestanę tyle gadać :) OBIECUJĘ...
              u.



              • upsididit1 Re: Na prawdę- to TAK funkcjonuje 09.07.11, 19:14
                Tu errata jest konieczna:
                w zdaniu: "I w obu miejscach- a zwłaszcza tu (gdzie jeszcze większa anonimowość i możliwość nieukazywania zakłamanej twarzy i jej mimiki) pojawiają się ludzie ufni, otwarci, chętni rozwiązać swoje problemy i grzecznie i uprzejmie proszący o pomoc, pytający o nią.
                zabrakło "ale" i źle otworzyłam nawias
                powinno być: I w obu miejscach (a zwłaszcza tu gdzie jeszcze większa anonimowość ale i możliwość nieukazywania zakłamanej twarzy i jej mimiki) pojawiają się ludzie ufni, otwarci, chętni rozwiązać swoje problemy i grzecznie i uprzejmie proszący o pomoc, pytający o nią.

                ogólnie- to sorki za wszystkie byki
                • pierzchnia Re: Na prawdę- to TAK funkcjonuje 09.07.11, 19:49
                  Myślę, Upsi, że masz talent pisarski - powinnaś pisać !!!
                  Niedobrze jeżeli ktoś marnuje swoje talenty i całą parę puszcza, w gwizdek.
                  Może kiedyś napiszesz jakąś sagę rodu Uzależnionych...
                  • upsididit1 Re: Na prawdę- to TAK funkcjonuje 09.07.11, 19:55
                    pierzchnia napisał:

                    > Myślę, Upsi, że masz talent pisarski - powinnaś pisać !!!
                    > Niedobrze jeżeli ktoś marnuje swoje talenty i całą parę puszcza, w gwizdek.
                    > Może kiedyś napiszesz jakąś sagę rodu Uzależnionych...
                    -------------------------------------------------------------------
                    Dzięki:), w zasadzie... to od paru miesięcy nic innego nie robię ;)).
                    A tak na poważnie- uwielbiałam Paliserów i Królów Przeklętych a Wy?
    • e4ska Re: demotywacja 09.07.11, 23:50
      August przekazał ci, Teelinese, w niezgrabny trochę sposób pewne ważne spostrzeżenie: nie jest dobrze nie tyle w twoim niepiciu, co w twoim związku. Podobnie napisał Fin(landia) - o poczuciu małżeńskiej wspólnoty. Mogę dodać, że i w moim domu mam spokój, ciszę i jest mi dobrze, bezpiecznie... chociaż też mogłabym wrócić do picia.

      Kwestia zaufania nie ma wiele do rzeczy. Powrót do nałogu zawsze zdarzyć się może, ale chodzi o to, czy chcecie naprawdę być razem. Czego oczekuje twój mąż? Czego od ciebie chce?

      August - jak wiem - ułożył sobie małżeństwo dzięki wspólnej pracy - on w AA, ona w Al-Anon. Więc proponuje tobie, żebyś spróbowała tej metody. Jeśli mężowi zależy na związku, powinien popracować... i nie chodzi w tym wypadku o snucie smętnych opowieści.

      Fin poszedł na odwyk... i właściwie bez wsparcia grupy wsparcia ;-) nie tyle odbudował, co zbudował swój dom od podstaw. Trwale... I cierpliwie. Udało mu się.

      Ja nie brałam udziału w terapiach, nigdy nie byłam na mityngu, mąż mój nie wie, co to jest Al-anon. W dodatku nigdy nie zrezygnował z alkoholu, chociaż obecnie pije niewiele, bo takie są prawa starzenia się. Nigdy mi nie marudził w stylu, że się napiję... zresztą nie wyobrażam sobie podobnych rozmówek. U nas w rodzinie temat mojego pijaństwa jest nieobecny. Mamy inne problemy, inne nas interesują kwestie.

      Gdyby mąż był naprawdę opiekuńczy i kochany, troszczyłby się o twój nastrój, o twoje samopoczucie, chciałby widzieć cię uśmiechniętą i pogodną. Więc - może jest tchórzem i boi się przyszłości... Są tacy ludzie, którzy muszą się bać, ciągle narzekają i nie mogą się doczekać, kiedy przyjdzie nieszczęście.

      A może jest typem w stylu: "Bo zupa była za słona"?

      Coś w waszym małżeństwie szwankuje. Nie wiem, co to może być - ty musisz sama się zastanowić. I naprawić to coś - gdy odkryjesz, co trzeba zmienić. Jeśli da się zmienić.

      Zdarza się, że kobiety z alkoholową przeszłością odchodzą od mężów. Piszą często na rożnych forach alkoholowych. Nie jest im łatwo, ale jakoś sobie radzą.

      A jak jest u ciebie, Tee? Uwagi, wypominania i pretensje... one nie tyle demotywują cię do abstynencji, co demotywują do dobrego, pełnego, aktywnego życia. Ile musisz się korzyć, tłumaczyć, przepraszać, obiecywać? Dlaczego nie ucinasz marudnych zaczepek?

      Widzisz, czasem mityngowanie jest odskocznią od domu, od naszych bliskich. Wychodzisz i masz święty spokój. "Boisz się, mężu, o moje niepicie? No to muszę pięć razy w tygodniu wyjść wieczorem na mityng Anonimowych Alkoholików, a ty tu, mężu, posprzątaj, zrób kolację, wyprasuj mi spódniczkę, bo się spieszę - jutro wyjeżdżam na warsztaty tygodniowe, żeby ratować się przed nałogiem".

      Albo po prostu puszczaj mimo uszu głupie uwagi. Śpiewaj w duchu ulubione melodie i myśl o sobie, a nie o tym, że komuś akurat zebrało się na proroctwa.

      Długo piłaś nałogowo? I jak przestałaś? Samodzielnie czy przy pomocy terapii, esperalu?
      w każdym razie gratuluję trzeźwości - niech trwa! Pozdrawiam :-)
      • upsididit1 Do mojej "siostrzyczki" Eski 10.07.11, 07:21
        e4ska napisała:
        August przekazał ci, Teelinese, w niezgrabny trochę sposób (1*) pewne ważne spostrze
        żenie: nie jest dobrze nie tyle w twoim niepiciu, co w twoim związku. Podobnie napisał Fin(landia) - o poczuciu małżeńskiej wspólnoty. Mogę dodać, że i w moim domu (2*) mam spokój, ciszę i jest mi dobrze, bezpiecznie ... chociaż też mogłabym wrócić do picia(3*).

        Kwestia zaufania nie ma wiele do rzeczy. Powrót do nałogu zawsze zdarzyć się może, ale chodzi o to, czy chcecie naprawdę być razem. Czego oczekuje twój mąż? Czego od ciebie chce?

        August - jak wiem - ułożył sobie małżeństwo(4*) dzięki wspólnej pracy - on w AA, ona w Al-Anon. Więc proponuje tobie, żebyś spróbowała tej metody. Jeśli mężowi zależy na związku, powinien popracować... i nie chodzi w tym wypadku o snucie smętnych opowieści.

        Fin poszedł na odwyk... i właściwie bez wsparcia grupy wsparcia ;-) nie tyle od
        budował, co zbudował swój dom od podstaw. Trwale... I cierpliwie. Udało mu się.

        Ja nie brałam udziału w terapiach, nigdy nie byłam na mityngu, mąż mój nie wie,
        co to jest Al-anon.
        W dodatku nigdy nie zrezygnował z alkoholu, chociaż obecnie pije niewiele, bo takie są prawa starzenia się (4**). Nigdy mi nie marudził w stylu(5*), że się napiję... zresztą nie wyobrażam sobie podobnych rozmówek(6*). U nas w rodzinie temat mojego pijaństwa jest nieobecny. (7**) Mamy inne problemy, inne nas (8*) interesują kwestie.

        Gdyby mąż był naprawdę opiekuńczy i kochany, troszczyłby się o twój nastrój, o
        twoje samopoczucie, chciałby widzieć cię uśmiechniętą i pogodną. Więc - może je
        st tchórzem
        i boi się przyszłości...Są tacy ludzie, którzy muszą się bać (*9), ciągle narzekają i nie mogą się doczekać, kiedy przyjdzie nieszczęście.

        A może jest typem w stylu: "Bo zupa była za słona"? (*10)

        Coś w waszym małżeństwie szwankuje. Nie wiem, co to może być - ty musisz sama s
        ię zastanowić. I naprawić to coś - gdy odkryjesz, co trzeba zmienić. Jeśli da się zmienić.


        Zdarza się, że kobiety z alkoholową przeszłością odchodzą od mężów. Piszą często na rożnych forach alkoholowych. Nie jest im łatwo, ale jakoś sobie radzą.

        A jak jest u ciebie, Tee? Uwagi, wypominania i pretensje... one nie tyle demotywują cię do abstynencji, co demotywują do dobrego, pełnego, aktywnego życia. Ile musisz się korzyć, tłumaczyć, przepraszać, obiecywać? (*11) Dlaczego nie ucinasz marudnych zaczepek?(*12)

        Widzisz, czasem mityngowanie (13*) jest odskocznią od domu, od naszych bliskich. Wychodzisz i masz święty spokój. "Boisz się, mężu, o moje niepicie? No to muszę pięć razy w tygodniu wyjść wieczorem na mityng Anonimowych Alkoholików, a ty tu, mężu, posprzątaj, zrób kolację, wyprasuj mi spódniczkę (14*), bo się spieszę (15*)- jutro wyjeżdżam na warsztaty tygodniowe, żeby ratować się przed nałogiem (16*)".
        >
        Albo po prostu puszczaj mimo uszu głupie uwagi. Śpiewaj w duchu ulubione melodie i myśl o sobie, a nie o tym (17*), że komuś akurat zebrało się na proroctwa.

        Długo piłaś nałogowo? I jak przestałaś? Samodzielnie czy przy pomocy terapii, e
        speralu? (18*) w każdym razie gratuluję trzeźwości - niech trwa! Pozdrawiam :-) (19*)
        -------------------------------------------------------------------------------------------------------------
        1* nie wytrzymam i i tak udowodnię, że wszystko robię najlepiej :), no i troszkę mnie jednak kompromituje to desperackie przymierze z Augustem (utrzymywane niezależnie od tego czy czyni dobrze, czy źle)
        2* piszę coś, co zawiera w sobie oczywistą sprzeczność, bo i tak czytają mnie same matoły i i tak robią to pobieżnie, nikt nie czyta tego co piszę wnikliwie a przecież- JESTEM MĄDRA i próbuję się swoją niewątpliwą mądrością i talentem podzielić ze światem za co ciągle spotykają mnie same zniewagi i uszczypliwości w efekcie finalnym (nie wiem czemu???)
        3* które było moją jedyną prawdziwą ucieczką i dlatego ciągle za nim tęsknię. Mało tego - tylko kiedy piłam, ktoś zwracał na mój stan uwagę.
        4* kiedy jestem sojusznikiem- jestem sojusznikiem LOJALNYM i nie cofnę się przed żadnym kłamstwem "w obronie" podopiecznego
        4** nie zgadzam się na swoje starzenie, "te" walory są moim zdaniem moim jedynym punktem oparcia w "związku"
        5* mam wrażenie, że jestem mu kompletnie obojętna, zabija mnie to
        6* boję się jak diabeł święconej wody takiej rozmowy, zwłaszcza spokojnej i szczerej
        7** czy ja, tak inteligentna kobieta- na prawdę wierzę w to, że w domu bezpiecznym, opiekuńczym, bliskim, ciepłym, otwartym TAKI temat, temat śmiertelnej choroby jednego z filarów tego domu, choroby płynącej z głębokiego nieszczęścia- może być nieobecny i POWINIEN taki być?
        8*???? nas???? i dlatego piszę do Was, o tym, co mnie interesuje o 1 w nocy? czy umiemy już razem jedynie pielęgnować grę pozorów?
        9* nigdy nie pokażę tego, jak bardzo się boję, tak robią tylko mięczaki
        10* czasem zastanawiam się, czy sama nie doprowadziłam do tego wszystkiego, swoimi nadmiernymi wymaganiami, za wysokim stawianiem poprzeczki, ciągłym niezadowoleniem ze wszystkiego- ale przecież- taki wzorzec dostałam w domu, innego nie znam i NA PEWNO za późno już- żeby poznać i spróbować wprowadzić, próbowałam zresztą tyle, tyle razy, tyle tysięcy razy..
        11* kiedy byłam mała- wiecznie musiałam to robić. nie chce mi się nawet myśleć- że to samo przeszedł mój mąż.
        12* żadna na świecie próba- ani ludzka- ani (he he he- Boska) nic nie da. Tylko agresja, dominacja, rozcięcie zamiast rozsupływania dają jakiekolwiek efekty.
        13* jazda na rowerze, pływanie, latanie z pogadankami po więzieniach itd.itp.
        14* "troszkę" cię muszę upokorzyć, za wszystko, czego mi NIE dajesz, w końcu nauczyłam się od rodziców- że upokorzenie jest jedną z bardzo skutecznych form perswazji. A do tego- robisz ze mnie chłopa, nie dajesz mi poczucia bezpieczeństwa, komfortu płynącego z bliskości i akceptacji, nie mogę (choć tak bardzo tego pragnę) ci zaufać, wszystko jest na mojej głowie- to ja zrobię z ciebie babę.
        15* ciebie nie ma dla mnie- mnie nie ma dla ciebie. oko za oko, a najlepiej dwoje oczu za jedną rzęsę- tak nauczyli mnie rodzice
        16* w który mogłam nie wpaść, gdybyś miał dla mnie choć GRAM serca
        17* bo nigdy gratis nie dostałam od nikogo nic wartościowego i szczerze nie wierzę już, w istnienie bezinteresownej dobroci. A także - moje talenty i dary były w oczach rodziców nic nie warte, i wyśmiewane czasem- nie widzę więc powodu dawania prawdziwej akceptacji swojemu rodzeństwu, dzieciom, braciom mniejszym...
        18* okażę Ci, obca kobieto zainteresowanie, jakiego nigdy nie doświadczyłam (nawet tak zdawkowego) bo jestem w głębi duszy- dobrym człowiekiem
        19* i wcale tak na prawdę- nikomu źle nie życzę

        Esko, ja na prawdę szanuję Twoją mądrość i cenię talent. Spróbuj może, wydrukować ten list tak jak jest, z moimi podkreśleniami i gwiazdkami i włożyć mężowi do teczki, kiedy będzie szedł do pracy, lub gdziekolwiek- gdzie znajdzie go i przeczyta na osobności...
        Ponieważ szanuję Twoje zalety- jestem smutna, a czasem prawie zła, kiedy to co piszesz pozbawiasz jakiejkolwiek wartości- poprzez kłamstwo wewnętrzne. Ta łyżka dziegciu zepsuje nawet wagon miodu. I w ten sposób marnujesz dary natury czy Boże, nie ważne jak je nazwiemy- i popadasz w coraz większą frustrację, że świat o Twoim talencie ma zdanie gów... e, bo świat jest gów....y i Boga to tu nie ma na pewno. Całe życie rzucasz perły przed wieprze. Nie namawiam Cię teraz na radykalne odejście od męża, jeśli list przeczyta i dalej nic z tym nie zrobi, ale może na wyprowadzenie się na jakiś czas w miejsce mu nieznane. Na zrobienie rzeczy, których nigdy nie miałaś odwagi zrealizować, z lęku przed totalną samotnością. KAŻDY odczuwa ten lęk. Ale można próbować go oswoić. Samotność nie zabija tak podstępnie jak zgorzknienie i frustracja. "Ktoś, kto pisze tak, jak Ty, nie może czuć się samotny" :). Nie znienawidź mnie, proszę, do końca za ten list (i tak w nim jest jeszcze więcej). I jak Ci
        • upsididit1 Re: Do Eski -uzup. wyciętego ogona ;) 10.07.11, 07:58
          ........się uda, wrednie nie odbić piłeczki- to WYGRAŁAŚ :)!!! Spróbuj chociaż- wygrać na prawdę.
          Na cholerę Ci wór pyrrusowych zwycięstw, jak i tak jest dziurawy, nie patrząc już na zawartość.
          Życzę Ci dobrze. Nawet, jeśli mnie za to wszystko skopiesz- to i tak nic mi nie będzie. Mojej mamy i tak nikt nie pobije ;). Ja żałuję, że 10 lat temu czy nawet wcześniej- nikomu się nie chciało do mnie napisać takiego listu- choć otaczał mnie TŁUM "przyjaciół". Ale nie mam do nich żalu- bo byli tacy sami ślepi jak i ja. Można mieć żal tylko do widzących. I wiedzących - co i czemu nie działa- jeśli nie próbują nam JAKOŚ pomóc. I do siebie- jak się taką pomoc kopie w d... bo może jej za chwilę już nie być. Nie jest już taka głupia- żeby rzucać perły przed wieprze w nieskończoność. Choć każdy pokręcony wieprzek ;) i każda zwichnięta żaba- przywrócona do właściwej jej Książęcej postaci -jest jej radością. Równie miłą tej, z jaką przyjrzałaby się sobie teraz w lustrze, gdyby tylko było KOMU je wreszcie przytargać z piwnicy i powiesić ;). No ale widać- na to przyjdzie pora, jak sama całkiem odbaranieje- bo obrosła grubą wełną swojej głupoty i ślepoty i samodzielne jej golenie i strzyżenie nie jest łatwe, bez żadnego prawie (bo ma Was - takimi jakimi Was pan Bóg stworzył:) wsparcia. Mało to, takie wirtualne wsparcie- ale zawsze CUŚ:). A dlaczego na tym etapie nie dzwoni do swoich ex psiapsiólek i megakumpli? No bo są jeszcze tak kompletnie ślepi- że można by porozmawiać jedynie o pogodzie. A Ci- którzy nie są- są NA PRAWDĘ :) zajęci tym co w życiu WAŻNE i przeszkadzać im- nie wypada :), /bo np. już teraz wiem jak drażni 167-my sms ślepawej przyjaciółki/. Wolność ma wysoką cenę. Ale moim zdaniem- jest jej warta. I jeśli jedyną miłością, która umie utrzymać ją aktualnie przy życiu- jest miłość do ludzi- to może warto pozwolić jej zipać:), póki co zipać- oczywiście. Bo Dobry Bóg- mi przynajmniej- zawsze w końcu pomaga. Choć tak szalenie trudno mu zaufać, kiedy oszukali na Ci- którzy "z obowiązku" choćby- powinni nas kochać. pozdrawiam niedzielnie :)....
          • e4ska Re: Do Eski -uzup. wyciętego ogona ;) 10.07.11, 13:02
            Oj, ciężko tobie, kobieto Kobieto.

            Nie jestem w stanie - nawet dla ciebie - przebrnąć przez to, co napisałaś, ale w redaktorskiej robocie wymaga się szybkiego przeglądania - co do kosza, co na stół.

            Ja powiem tak - subiektywnie: naprawdę jestem mądra, a ty - nie. Pierwsze to moja zasługa, drugie - nie moja wina.

            Zanim cokolwiek dalej napiszesz, rada ma: przeczytaj uważnie, kilka razy, wpis o twoim nawróceniu i pomyśl, dlaczego cię wyśmiałam. Jest tam bowiem pewna podstawowa rzecz, która świadczy o tym, że zmyślasz.

            Ale żeby to wiedzieć, musiałabyś być rzetelnie praktykującą katoliczką. I nie ma nic do rzeczy, że ten świat stworzył Ateista ;-)
            :-)))
            • upsididit1 Re: Do Eski -uzup. wyciętego ogona ;) 10.07.11, 14:52
              e4ska napisała:

              > Oj, ciężko tobie, kobieto Kobieto.
              >
              > Nie jestem w stanie - nawet dla ciebie - przebrnąć przez to, co napisałaś
              -------------------------------------------------------------------------------------------
              Twoja strata. Więcej Ci niczego już nie powiem :).
              >

              Jest tam bowiem pewna pods
              > tawowa rzecz, która świadczy o tym, że zmyślasz.
              ----------------------------------------------------------------
              Nie zmyślam. Zmieniłam tylko 1 dzień na wcześniejszy, coby August nie darł się na temat mojej pychy :)) a cokolwiek zrozumiał. A także- żebyś Ty zrozumiała, np. jak to się wychodzi z siebie i staje obok ;). Szkoda.
              Bóg jest jednak dla mnie łaskaw. Bo chwilę po tym, jak wysłałam Ci ten długi post do Ciebie- pomyślałam- cholera, jakie to było NIEODPOWIEDZIALNE. Jeśli stanie się cud i coś zrozumie lub- nie zaprzeczy, że zrozumiała- to teraz babo wpakowałaś sobie mega minę na łeb- bo będziesz się musiała nią zająć. A za chwilę NA PRAWDĘ- nie będziesz miała na to czasu. Po to tyle, w znoju i łzach - uwalniałaś się od TAKICH min- żeby bombę atomową SAMA SOBIE zamówić? No i poprosiłam "Panie Boże, zlituj się nad mą głupotą niepomierną. Spraw, aby- mimo że jest niezwykle inteligentna- do niej nic nie dotarło albo udała, że nie dotarło i jeszcze była przy tym bezczelna. Będę miała czyste sumienie- że zrobiłam co mogłam.". I STAŁ SIĘ CUD :)!
              • e4ska Re: Do Eski -uzup. wyciętego ogona ;) 10.07.11, 15:45
                Zmieniłam tylko 1 dzień na wcześniejszy, coby August nie darł się na temat mojej pychy :))

                Bingo.

                Ale nie tylko w tym całość kupki się nie trzyma. Poza tym prawdziwy nawrócony katolik nie popełniłby takiego błędu, gdyż wie, jak wygląda liturgia Wielkiej Soboty. Ja wiem, więc uśmiałam się z wpisu. Do tego jak sobie poczytałam twoje i Burego refleksje o ateizmie, no i o tym, jak August nie wierzy w Jezusa, heretyk zaprzedajny aowiec owaki, to po prostu nie mogłam się powstrzymać.

                No i boisz się Augusta? Że posądziłby cię o pychę? To trzeba było pominąć jakiekolwiek wzmianki o Zmartwychwstaniu Pańskim. Wyszło na to, że jakby kobieta Kobieta nie przyszła do Boga, nie zmartwychwstałby. Czyli Jezus nie był Kobietą...

                O intonacji wielkiej litery... hłe hłe hłe.

                O nieposzanowaniu tajemnicy spowiedzi - hłe hłe hłe.

                O księdzu, któremu trafiło się "nawrócenie" jak ślepej kurze ziarko - hłe hłe hłe (klerycy są w seminarium specjalnie do przygotowywani do tego wydarzenia - "nawrócenie" to chleb powszedni kapłana).

                O szurających mężatkach - hłe hłe hłe...

                Co do reszty lamentów upkowych: w momencie, kiedy przeczytałam, że w przedszkolu wzywano pomocy psychologa dla upsi, po czym wyszło, że ma niezwykły iloraz entelegencji, przestałam upsi brać poważnie. Jak napisałam na samym początku, po forach alkoholowych grasuje chmarą chmara grafomanek. Ale ja nie muszę tego czytać, czyż nie?

                Grafomania jest zjawiskiem starym jak pismo - gdy zaczęła się realizować idea literatury pięknej. Np. możesz poczytać Satyry Horacego, a u nas - choćby Naruszewicza (biskup).

                Jak wyjść z grafomanii??? Jak zrozumieć, że klepanie a pisanie to co innego?
                Może poczytać literaturę piękną? Dobrą literaturę, nie jakichś królów przeklętych, paskudny i ogłupiający bzdet pseudohistoryczny, przeznaczony dla niewybrednego czytelnika. Z całej tej serii, przejrzanej pobieżnie w czasie, gdy pracowałam w bibliotece, została mi pamięć o uśmierceniu jakiegoś króla przez wsadzenie rozżarzonego pręta w odbytnicę.

                Polecam Marię Dąbrowską. Jej opowiadania. Oparte na faktach. W warstwie psychologicznej, fikcyjnej - szanuje Dabrowska reguły prawdopodobieństwa. Są tam dwa opowiadania, których bohaterami są księża. Jedno to "Zegar z kukułką" - przejmujące studium księżej samotności w obliczu śmierci. Aż za gardło chwyta... Cholerny celibat! Drugie opowiadanie to "Ksiądz...." - nie pamiętam imienia. Ksiądz-alkoholik, ksiądz popełniający grzech nieczystości (cholerny celibat!), który doznaje nawrócenia;-)

                O reszcie nie ma co pisać, bo mi cię żal.


                • upsididit1 Re: Do Eski -uzup. wyciętego ogona ;) 10.07.11, 15:57
                  www.youtube.com/watch?v=rKO0LvAhcRw
                • aaugustw Re: Do Eski -uzup. wyciętego ogona ;) 10.07.11, 21:10
                  e4ska napisała (do upsi):

                  > Zmieniłam tylko 1 dzień na wcześniejszy, coby August nie darł się na temat m
                  > ojej pychy :))

                  >
                  > Bingo.
                  > ... Do tego jak sobie poczytałam twoje i
                  > Burego refleksje o ateizmie, no i o tym, jak August nie wierzy w Jezusa, herety
                  > k zaprzedajny aowiec owaki, to po prostu nie mogłam się powstrzymać.
                  >
                  > No i boisz się Augusta? Że posądziłby cię o pychę? To trzeba było pominąć jakie
                  > kolwiek wzmianki o Zmartwychwstaniu Pańskim. Wyszło na to, że jakby kobieta Kob
                  > ieta nie przyszła do Boga, nie zmartwychwstałby. Czyli Jezus nie był Kobietą...
                  >
                  > O intonacji wielkiej litery... hłe hłe hłe.
                  >
                  > O nieposzanowaniu tajemnicy spowiedzi - hłe hłe hłe.
                  >
                  > O księdzu, któremu trafiło się "nawrócenie" jak ślepej kurze ziarko - hł
                  > e hłe hłe (klerycy są w seminarium specjalnie do przygotowywani do tego wydarze
                  > nia - "nawrócenie" to chleb powszedni kapłana).
                  >
                  > O szurających mężatkach - hłe hłe hłe...
                  >
                  > Co do reszty lamentów upkowych: w momencie, kiedy przeczytałam, że w przedszkol
                  > u wzywano pomocy psychologa dla upsi, po czym wyszło, że ma niezwykły iloraz en
                  > telegencji, przestałam upsi brać poważnie...
                  ________________________________________________________..
                  ;-)) - Eska przechodzisz sama siebie...! ;-))
                  Jestes bardzo spostrzegawcza i madra kobieta...!
                  Wiem to od dawna... - Zreszta z w jednym ze swoich postow pisalem i
                  ostrzegalem tych wszystkich tu nawalonych, zeby lepiej nie probowali z
                  Toba walczyc, bo Ty wylapujesz kazdy idiotyzm, kazda bura bzdure i
                  klamstwa gl.upsich...
                  Pozdrawiam: A... ;-))
                  Ps. Eska, przy stole urodzinowym opowiedzialem dzis mojej siostrze, ktora
                  takze myli strone; "prawa" z "lewa", o tym jak pewna znajoma podpowiedziala
                  mi jak nalezy zapamietac te "strony"... - Sluchali tego takze inni... -
                  Wybuch smiechu byl przeogromny...! ;-))
                  • upsididit1 Re: Do Eski -uzup. wyciętego ogona ;) 10.07.11, 21:19
                    aaugustw napisał:
                    > ;-)) - Eska przechodzisz sama siebie...! ;-))
                    > Jestes bardzo spostrzegawcza i madra kobieta...!

                    > Ps. Eska, przy stole urodzinowym opowiedzialem dzis mojej siostrze, ktora
                    > takze myli strone; "prawa" z "lewa", o tym jak pewna znajoma podpowiedziala
                    > mi jak nalezy zapamietac te "strony"... - Sluchali tego takze inni... -
                    > Wybuch smiechu byl przeogromny...! ;-))
                    -------------------------------------------------------------------------
                    Taka ta ta Eskowa mądrość. Dla sióstr mylących prawą z lewą i jeszcze zachwyconych tym faktem...
                    • aaugustw Re: Do Eski -uzup. wyciętego ogona ;) 10.07.11, 21:22
                      upsididit1 napisała:
                      > Taka ta ta Eskowa mądrość. Dla sióstr mylących prawą z lewą i jeszcze zachwycon
                      > ych tym faktem...
                      ________________________.
                      Nie kompromituj sie tu upsi...!
                      Inni naprawde nie sa gl.upsi..!
                      A...
                      • upsididit1 Re: Do Eski -uzup. wyciętego ogona ;) 10.07.11, 21:33
                        aaugustw napisał:

                        > upsididit1 napisała:
                        > > Taka ta ta Eskowa mądrość. Dla sióstr mylących prawą z lewą i jeszcze zac
                        > hwycon
                        > > ych tym faktem...
                        > ________________________.
                        > Nie kompromituj sie tu upsi...!
                        > Inni naprawde nie sa gl.upsi..!
                        > A...
                        -----------------------------------------
                        Od siostry? No nie wiem, większość tu obecnych - jak sądzę- odróżnia PODSTAWOWE kierunki.
                        Ale nie chcę się wdawać w dalsze dyskusje na temat Twojej rodziny...
                • upsididit1 Re: Do Eski -uzup. wyciętego ogona ;) 10.07.11, 21:59
                  e4ska napisała:

                  > Jak wyjść z grafomanii??? Jak zrozumieć, że klepanie a pisanie to co innego?
                  > Może poczytać literaturę piękną?
                  -------------------------------------------------------------
                  Nie czytałam twojego postu- ale teraz widzę że to był błąd :))). Gucio dziś mizerny był a ja lubię sobie przed snem porechotać. Hmmm... w poruszanej wyżej kwestii- nie wiem jak Ci pomóć, może znowu zmień dietę?


                  eska napisała dalej:
                  Dobrą literaturę, nie jakichś królów przeklęty
                  > ch, paskudny i ogłupiający bzdet pseudohistoryczny, przeznaczony dla niewybredn
                  > ego czytelnika. Z całej tej serii, przejrzanej pobieżnie w czasie, gdy pracował
                  > am w bibliotece, została mi pamięć o uśmierceniu jakiegoś króla przez wsadzenie
                  > rozżarzonego pręta w odbytnicę.
                  --------------------------------------------------------------------------------------------
                  Jak musisz wchłonąć (będąc niewybrednym czytelnikiem-skoro to zrobiłaś) całą serię (a tomów ta seria ma niemało) żeby odnaleźć jeden pręt w swoim ulubionym miejscu......... to przez to taka przeczytana jesteś......
                  >
                  > Polecam Marię Dąbrowską. Jej opowiadania. Oparte na faktach. W warstwie psychol
                  > ogicznej, fikcyjnej - szanuje Dabrowska reguły prawdopodobieństwa. Są tam dwa o
                  > powiadania, których bohaterami są księża. Jedno to "Zegar z kukułką" - przejmuj
                  > ące studium księżej samotności w obliczu śmierci. Aż za gardło chwyta... Choler
                  > ny celibat! Drugie opowiadanie to "Ksiądz...." - nie pamiętam imienia. Ksiądz-a
                  > lkoholik, ksiądz popełniający grzech nieczystości (cholerny celibat!), który do
                  > znaje nawrócenia;-)
                  --------------------------------------------------------------------------------------------------
                  A Tobie co z tymi Księżmi? Że Inkwizycja lubiła pręciki tu i ówdzie, to stąd ta fascynacja?
                  Nie wiesz, dzięki, to ja już wolę -jak już musi być w Twoim ulubionym rozkroku pozycja- coś bezpieczniejszego poczytać....

                  • upsididit1 Re: Do Eski -uzup. wyciętego ogona ;) 10.07.11, 22:26
                    upsididit1 napisała:
                    e4ska napisała:
                    Jak wyjść z grafomanii??? Jak zrozumieć, że klepanie a pisanie to co inne
                    > go?
                    Może poczytać literaturę piękną?
                    > -------------------------------------------------------------
                    > Nie czytałam twojego postu- ale teraz widzę że to był błąd :))). Gucio dziś miz
                    > erny był a ja lubię sobie przed snem porechotać. Hmmm... w poruszanej wyżej kw
                    > estii- nie wiem jak Ci pomóć, może znowu zmień dietę?
                    >
                    > eska napisała dalej:
                    > Dobrą literaturę, nie jakichś królów przeklęty
                    > > ch, paskudny i ogłupiający bzdet pseudohistoryczny, przeznaczony dla niew
                    > ybredn
                    > > ego czytelnika. Z całej tej serii, przejrzanej pobieżnie w czasie, gdy pr
                    > acowałam w bibliotece, została mi pamięć o uśmierceniu jakiegoś króla przez wsa
                    > dzenie rozżarzonego pręta w odbytnicę.
                    > -------------------------------------------------------------------------------

                    > Jak musisz wchłonąć (będąc niewybrednym czytelnikiem-skoro to zrobiłaś) całą se
                    > rię (a tomów ta seria ma niemało) żeby odnaleźć jeden pręt w swoim ulubionym mi
                    > ejscu......... to przez to taka przeczytana jesteś......
                    > >
                    > > Polecam Marię Dąbrowską. Jej opowiadania. Oparte na faktach. W warstwie p
                    > sychol
                    > > ogicznej, fikcyjnej - szanuje Dabrowska reguły prawdopodobieństwa. Są tam
                    > dwa o
                    > > powiadania, których bohaterami są księża. Jedno to "Zegar z kukułką" - pr
                    > zejmuj
                    > > ące studium księżej samotności w obliczu śmierci. Aż za gardło chwyta...
                    > Choler
                    > > ny celibat! Drugie opowiadanie to "Ksiądz...." - nie pamiętam imienia. Ks
                    > iądz-a
                    > > lkoholik, ksiądz popełniający grzech nieczystości (cholerny celibat!), kt
                    > óry do
                    > > znaje nawrócenia;-)
                    > -------------------------------------------------------------------------------
                    A Tobie co z tymi Księżmi? Że Inkwizycja lubiła pręciki tu i ówdzie, to stąd ta
                    fascynacja? Nie, wiesz, dzięki, to ja już wolę -jak już musi być w Twoim ulubionym rozkroku
                    pozycja- coś bezpieczniejszego poczytać....
                    --------------------------------------------------------------------------------------------
                    I jeszcze jedno mnie interesuje. Czemu- zamiast wytwarzać klawiaturowe ścieki etyczne, uważając siebie w dodatku za wnikliwą badaczkę zjawisk- po prostu nie zapytasz mnie- o to w jakim Kościele i kiedy miało miejsce zdarzenie (nie takiej znów wagi- jaką mu nadałaś, ale widać przy bladym życiorysie- nawet kawałek czarnej kiecki otumania), które takim potokiem swoich niespełnień komentujesz. To mnie dziwi. Wyjaśniłabyś sprawę i by było po ptakach. Chyba że tego właśnie się najbardziej boisz....
                    Tego, że Bóg istnieje...
                    na dobranoc-
                    coś czystego z tej materii , bo już tych Twoich brudów mam dosyć...

                    Przecież OD RAZU Ci to zaproponowałam, ba nawet mogę być tak miła- i wyszukać w necie numer telefonu na plebanię.

        • b.u.r.a.t.i.n.o Re: Do mojej "siostrzyczki" Eski 10.07.11, 15:36
          upsididit1 do e4ski napisała:
          > Ponieważ szanuję Twoje zalety- jestem smutna, a czasem prawie zła, kiedy to co piszesz pozbawiasz jakiejkolwiek wartości- poprzez kłamstwo wewnętrzne.
          -----------------------------------------------------------------------------------------
          Na to e4skowe zakłamanie, pozbawiające wartości jej skąd inąd ciekawe pisanie, zwracano uwagę wiele, wiele razy na tym forum na przestrzeni lat jego istnienia.

          Dwa przykłady:
          forum.gazeta.pl/forum/w,176,76928000,77745743,Re_1962wolf_znow_szuka_dziury_w_calym_.html
          forum.gazeta.pl/forum/w,176,118375483,118562621,Re_coaxil_na_god_alkoholowy.html
          Niestety, nic się w tym zakresie u E4ski nie zmienia.

          Konstrukcja oparta na obłudzie i zakłamaniu gdy raz skostnieje, pozostaje bardzo trwała.
          :(
          • upsididit1 Re: Do mojej "siostrzyczki" Eski 10.07.11, 15:55
            b.u.r.a.t.i.n.o napisał:

            > upsididit1 do e4ski napisała:
            > > Ponieważ szanuję Twoje zalety- jestem smutna, a czasem prawie zła, kiedy
            > to co piszesz pozbawiasz jakiejkolwiek wartości- poprzez kłamstwo wewnętrzne.
            > -------------------------------------------------------------------------------
            Na to e4skowe zakłamanie, pozbawiające wartości jej skąd inąd ciekawe pisanie,
            zwracano uwagę wiele, wiele razy na tym forum na przestrzeni lat jego istnienia.

            > Dwa przykłady:
            > forum.gazeta.pl/forum/w,176,76928000,77745743,Re_1962wolf_znow_szuka_dziury_w_calym_.html
            > forum.gazeta.pl/forum/w,176,118375483,118562621,Re_coaxil_na_god_alkoholowy.html
            > Niestety, nic się w tym zakresie u E4ski nie zmienia.
            >
            > Konstrukcja oparta na obłudzie i zakłamaniu gdy raz skostnieje, pozostaje bardz
            > o trwała.
            > :(
            ----------------------------------------------------------------------------------------------
            Niestety- tradycyjnie masz rację. Mogłeś mi to wcześniej podrzucić, trochę czasu bym zaoszczędziła. A tak to tylko wsadziłam zapałkę w trybiki katarynki , którą doskonale słychać na nowym wątku A. (zresztą- ktoś inny przewidział, że dokładnie taki wątek założy, nie ja tym razem)...
          • e4ska Re: Do mojej "siostrzyczki" Eski 10.07.11, 17:06
            No cóż... jeden z postów jest Bury.
            A drugi?
            Wszystko byłoby fajne, gdyby nie to, że dotyczy Wolfa.
            I co? Sprawdziło się? Sprawdziło, że aż przykro.

            Gdyby Wolf nie miał takich "pomocników" na forach, jakich miał, może by nie doszedł tam, gdzie doszedł. Aleście jechali na wulgaryzmach i kwikach pijanych, bo to były kwiki pijanej świni, czyż nie? Pamiętamy o wyciętych ;-))) - no i "pomogliście".

            W tej pomocy ma swój udział pan Bury. Sumienie nie uciska? Nic a nic?

            Kiedyś pewna moderatorka kominkowa zamieściła tutaj post o "używaniu". Że jeden user używa drugiego, jak psa szczując głupszego od siebie. Czyż wiadomo ci, Bury, jak skończyło się osobie "używanej" do szczucia? Nie wiesz? Wiesz.

            Więc nie używaj ani nie szczuj. Tym bardziej, że masz do czynienia z głębokim zaburzeniem. Z bardzo głębokim zaburzeniem.
            !!!
            • upsididit1 Re: Do mojej "siostrzyczki" Eski 10.07.11, 17:24
              w556.wrzuta.pl/audio/aSt52TAdobp/kury_-_o_psie ;)
            • b.u.r.a.t.i.n.o Re: Do mojej "siostrzyczki" Eski 10.07.11, 20:52
              e4ska,
              o czym Ty w tym momencie w ogóle piszesz?
              Jest parę osób, kóre pamiętają twoje wyczyny.
              A kto nie pamięta, a byłby ciekawy z jakiś powodów, może poszukać i poczytać.
              (jak choćby niejaki Wolny Krok uczynił).

              Zastanów się, do kogo masz pretensje? O co?

              • aaugustw Re: Do mojej "siostrzyczki" Eski 10.07.11, 21:17
                b.u.r.a.t.i.n.o napisał (do Eski):
                > o czym Ty w tym momencie w ogóle piszesz?
                - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                Udajesz w tym momencie jeszcze bardziej glupszego, anizeli juz jestes...! ;-)
                ___________________________________.
                b.u.r.a.t.i.n.o napisał (do Eski) dalej:
                > Jest parę osób, kóre pamiętają twoje wyczyny.
                > A kto nie pamięta, a byłby ciekawy z jakiś powodów, może poszukać i poczytać.
                - - - - - - - - - - - - - - -
                Jajczystz bury kundlu... - Ja tu jestem na tym FU od dosc dawna i nie przypominam
                sobie czegos niewlasciwego, procz twoich niejasnych i oszczerczych na okraglo, glupich wypowiedzi...! :-(
                _______________________________.
                b.u.r.a.t.i.n.o napisał (do Eski) dalej:
                > Zastanów się, do kogo masz pretensje? O co?
                - - - - - - - - - - - - - - - -
                Zastanow sie teraz cos ty chcial tu przekazac...!?
                (jezeli sam zrozumiesz swoje balakanie...!)
                A...
                • upsididit1 Re: Do mojej "siostrzyczki" Eski 10.07.11, 21:25
                  aaugustw napisał: do B. o zachowaniu E.:

                  > Jajczystz bury kundlu... - Ja tu jestem na tym FU od dosc dawna i nie przypomin
                  > am
                  > sobie czegos niewlasciwego, procz twoich niejasnych i oszczerczych na okraglo,
                  > glupich wypowiedzi...! :-(
                  > _______________________________.
                  jeszcze coś właściwego masz do zaprezentowania Guciu? już tylko 35 minut......
                  • aaugustw Re: Do mojej "siostrzyczki" Eski 10.07.11, 21:35
                    upsididit1 napisała (do A...):

                    > aaugustw napisał: do burego kundla:
                    > > Jajczysz bury kundlu... - Ja tu jestem na tym FU od dosc dawna i nie prz
                    > ypominam sobie niczego niewlasciwego, procz twoich niejasnych i oszczerczych,
                    > na okraglo, glupich wypowiedzi...! :-(
                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    > jeszcze coś właściwego masz do zaprezentowania Guciu? już tylko 35 minut......
                    __________________________________________________.
                    Tak... - Mam jeszcze mala prosbe; abyscie przestali szczekac
                    by zachowac cisze nocna dla normalnych, trzezwych ludzi...!!!
                    Dobranoc: A...
                    • upsididit1 Re: Do mojej "siostrzyczki" Eski 10.07.11, 21:44
                      aaugustw napisał:

                      > upsididit1 napisała (do A...):
                      >
                      > > aaugustw napisał: do burego kundla:
                      > > > Jajczysz bury kundlu... - Ja tu jestem na tym FU od dosc dawna i ni
                      > e prz
                      > > ypominam sobie niczego niewlasciwego, procz twoich niejasnych i oszczercz
                      > ych,
                      > > na okraglo, glupich wypowiedzi...! :-(
                      > - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                      > > jeszcze coś właściwego masz do zaprezentowania Guciu? już tylko 35 minut
                      > ......
                      > __________________________________________________.
                      > Tak... - Mam jeszcze mala prosbe; abyscie przestali szczekac
                      > by zachowac cisze nocna dla normalnych, trzezwych ludzi...!!!
                      > Dobranoc: A...
                      -------------------------------------------------------------------------------
                      normalnym ludziom nikt nie zarządza ciszy nocnej ;)
                • b.u.r.a.t.i.n.o Re: Do A..., braciszka Eski 11.07.11, 12:07
                  A...,
                  tonący dEski się chwyta?
                  Ostatniej dEski ratunku?

                  Szkoda, że toniesz.
                  Szkoda tym bardziej, iż toniesz w bagnie, które sam tworzysz.
                  :(
                  • aaugustw Re: Do b... (do "be"...) 11.07.11, 16:25
                    b.u.r.a.t.i.n.o napisał (do A...):
                    > Szkoda, że toniesz.
                    > Szkoda tym bardziej, iż toniesz w bagnie, które sam tworzysz.
                    ____________________________________________________.
                    :-? Szkoda...!? :-o
                    Ze co...? - Ze ja tone...!?
                    Przeciez tona zawsze cynicy w swym sarkazmie...!
                    A...
                    • upsididit1 Re: Do b... (do "be"...) 11.07.11, 16:39
                      aaugustw napisał:

                      > b.u.r.a.t.i.n.o napisał (do A...):
                      > > Szkoda, że toniesz.
                      > > Szkoda tym bardziej, iż toniesz w bagnie, które sam tworzysz.
                      > ____________________________________________________.
                      > :-? Szkoda...!? :-o
                      > Ze co...? - Ze ja tone...!?
                      > Przeciez tona zawsze cynicy w swym sarkazmie...!
                      > A...
                      -------------------------------------------------------------------
                      Tak właśnie Eska utonęła, więc trzymasz się kółka na wodzie Guciu.
                      A Buratino nie był cyniczny. Tylko powtórzył to- co już SETKI ludzi Wam- Tobie i Esce mówiło.
                      Na wątku obok rozmawiamy o KULTURZE- a Ty co Guciu robisz- co zrobiłeś z tytułem postu???
                      Znowu próbujesz obrazić Buratina.
                    • b.u.r.a.t.i.n.o Re: Do b... (do "be"...) 11.07.11, 16:54
                      aaugustw napisał:

                      > b.u.r.a.t.i.n.o napisał (do A...):
                      > > Szkoda, że toniesz.
                      > > Szkoda tym bardziej, iż toniesz w bagnie, które sam tworzysz.
                      > ____________________________________________________.
                      > :-? Szkoda...!? :-o
                      > Ze co...? - Ze ja tone...!?
                      > Przeciez tona zawsze cynicy w swym sarkazmie...!
                      > A...
                      --------------------------------------------------------------------------
                      Nie wiem co cynicy robią w sarkaźmie. Nie interesuje mnie to.
                      Interesuje mnie natomiast, jak facet, który nazywa swojego forumowego rozmówcę "burym kundlem" ma czelność twierdzić, że niesie jakies posłanie do innych ludzi?
                      Masz jakies adekwatne określenie na to co robi taki facet?
                      Może po prostu "niewarte splunięcia łajdactwa"...
                      jak kiedyś ktoś napisał o wyczynach twojej wspaniałej E4ski?
                      forum.gazeta.pl/forum/w,176,106164252,106572071,Manipulacje_eski.html
                      • upsididit1 Re: Do b... (do "be"...) 11.07.11, 17:12
                        b.u.r.a.t.i.n.o napisał (do A...):

                        > Nie wiem co cynicy robią w sarkaźmie. Nie interesuje mnie to.
                        > Interesuje mnie natomiast, jak facet, który nazywa swojego forumowego rozmówcę
                        > "burym kundlem" ma czelność twierdzić, że niesie jakies posłanie do innych ludz
                        > i?
                        > Masz jakies adekwatne określenie na to co robi taki facet?
                        > Może po prostu "niewarte splunięcia łajdactwa"...
                        > jak kiedyś ktoś napisał o wyczynach twojej wspaniałej E4ski?
                        > forum.gazeta.pl/forum/w,176,106164252,106572071,Manipulacje_eski.html
                        -----------------------------------------------------------------------------------------------
                        Ja wszystkich obelg od Augusta i pomówień i chorych insynuacji Eski- nawet nie jestem w stanie wyliczyć. Oraz "cudownych" momentów, jak próbowali we dwójkę mnie wykończyć. POPIERAM pytanie- jak takie osoby mogą mieć czelność twierdzić, że niosą jakieś posłanie, jakieś wartości.
                        Może to po prostu "niewarte splunięcia łajdactwa"...
                      • upsididit1 Re: Do b... (do "be"...) 11.07.11, 17:13
                        b.u.r.a.t.i.n.o napisał (do A...):

                        > Nie wiem co cynicy robią w sarkaźmie. Nie interesuje mnie to.
                        > Interesuje mnie natomiast, jak facet, który nazywa swojego forumowego rozmówcę "burym kundlem" ma czelność twierdzić, że niesie jakies posłanie do innych ludzi?
                        > Masz jakies adekwatne określenie na to co robi taki facet?
                        > Może po prostu "niewarte splunięcia łajdactwa"...
                        > jak kiedyś ktoś napisał o wyczynach twojej wspaniałej E4ski?
                        > forum.gazeta.pl/forum/w,176,106164252,106572071,Manipulacje_eski.html
                        -----------------------------------------------------------------------------------------------
                        Ja wszystkich obelg od Augusta i pomówień i chorych insynuacji Eski- nawet nie jestem w stanie wyliczyć. Oraz "cudownych" momentów, jak próbowali we dwójkę mnie wykończyć. POPIERAM pytanie- jak takie osoby mogą mieć czelność twierdzić, że niosą jakieś posłanie, jakieś wartości.
                        Może to po prostu "niewarte splunięcia łajdactwa"...
                      • e4ska Re: Do b... (do "be"...) 11.07.11, 21:46
                        August komuś obiecał, bo prosił go ktoś, że pewnej sprawy nie będzie poruszał czy w jakikolwiek sposób wypowiadał się.

                        Ja zaś wszystko zmanipulowałam. Wymyśliłam sobie, że ktoś zakochał się we mnie wirtualnie, ponieważ, jak ujęła to krysiaro:

                        Jeśli chodzi o pocieszanie się cudzym mężem to już Twoja wola.Jeśli się na to
                        zdecydujesz to poproś eskę o naukę. Jest mistrzynią w pocieszaniu się cudzymi
                        mężami. Pozdrawiam Krysiaro


                        No i tak w istocie, Bury, po pewnym czasie mogę jasno powiedzieć, że... nikt by się tego nie dowiedział, gdyby komuś nie odbiło. A tak? no i owszem, nie tylko byłam niezła kiedyś, jak to napisała Upsi, ale jestem. Brzydkiej i kulawej nie trafiają się takie hopki. O czym świadczy ta historia.

                        I kiedy przypominasz owe wyskoki, powiem, że mile łechcesz mą próżność. Bo tak w istocie kobiety lubią być adorowane, a skandal dodaje im uroku. A ja, Bury, jak się podobałam, tak i podobam, i bynajmniej nie tylko w wirtualu. Z tym, że ja sobie wybieram, kto ma być mi bliski. A bliski mi może być tylko mężczyzna przystojny, inteligentny i wesoły. Jeśli bierzemy pod uwagę relacje damsko-męskie.

                        No i cokolwiek by się nie mówiło o miłości, w tym też miłości małżeńskiej, wtedy jest dobrze kobiecie (nie mylić z Kobietą), kiedy mężczyzna, mąż również, jest nią zauroczony, zakochany, kiedy jej pożąda i kiedy zrobi wszystko, co ona zechce. I jest jeszcze tak, że im więcej wzdycha do niej innych spodni, tym ona wydaje mu się droższą. Więc czasem, gdy adorator telefonuje np. dziesięć razy w ciągu wieczora, a żona nie podnosi słuchawki - mąż jest przekonany, że posiada skarb - a inni do jego skarbu mogą se powzdychać. Wolno im ;-)))

                        Są to prawdziwe manipulacje damskie. Stare jak świat. Otóż szczęście małżeńskie kobiety, która chce robić to, co jej się podoba, zależy m.in. od adoratora, którego nie dopuszczamy zbyt blisko. Dzięki temu mamy bliskich adoratorów. Bardziej dyskretnych, młodszych, przystojnych, inteligentnych i wesołych.

                        I jeśli druga strona dysponuje narzucającą się adoratorką, żona uważa, że los dał jej męża pożądanego przez inne kobiety, co dodaje mu uroku. Więc jasne, że mąż czasem pobłądzi...

                        Mąż nie jest mi wierny, ja nie jestem wierną żoną - a mimo to, a może dlatego jesteśmy ze sobą szczęśliwi. A kto się narzuca, będzie odrzucony. Żadnej w tym dziwności nie ma - o czym przekonuje sztuka i real.

                        I dlatego ja piszę pod swoim nickiem e4ska tyle już lat... bo mi mąż mój nie porwał logina, nie porwał nicka - zmieniać nic nie muszę. Jeśli pojawia się na Gazecie e4ska, znaczy: to ja. Chyba że ktoś po mojej śmierci zechciałby dać znać - ale oby jeszcze nie w najbliższych stu latach!
                        :-)

                        Swoją drogą: nie ma sensu poruszać tego tematu, który przejadł się, znudził... i kiedy pousuwano wpisy, całe wątki... Mnie to ani ziębi, ani grzeje - a jedyne, co mi po starych pretensjach zostało, to jeszcze bardziej nadęte ego.

                        Wszystko to próżność nad próżnościami... Eskomanii nigdy dość !;-)))
                        • aaugustw Re: Do b... (do "be"...) 11.07.11, 22:05
                          e4ska napisała:
                          :::::::::::::::::::
                          _____________.
                          ;-))))))))))))))) !
                        • b.u.r.a.t.i.n.o Re: Do b... (do "be"...) 12.07.11, 10:24
                          E4ska,
                          dobrze, że nie przeczytałem tego wszystkiego wieczorem...
                          na co mi nocne koszmary??

                          • e4ska Re: Do b... (do "be"...) 12.07.11, 11:03
                            Eski nie dla ciebie, Bury. Możesz spać spokojnie.

                            Poczytaj sobie zalinkowane kominki. Pojmiesz, na czym polega manipulacja alkoholika i podatność współuzależnionej na grę.

                            Ze mną tak się nie pogra. Łaszenie się forumowe... do własnej żony.
                            Podlizywanie zamiast przeprosin, przyznania do błędów, lęk przed wzięciem odpowiedzialności za swoje postępowanie, ukrywanie uzależnienia swojego i małżonki...

                            W tym przypadku z mojej strony nie mogło być żadnej wzajemności nie tylko w sensie platonicznym, ale nawet intelektualnej bliskości. Była tylko litość i współczucie. To nie ma nic wspólnego z miłością.

                            Nie mam cech typowych dla współuzależnienia. Nie mogę kochać kogoś, nad kim się lituję, komu współczuję, kto jest emocjonalnie pogmatwany, słaby i tchórzliwy.

                            August w jednym się mylił. Janulodz nie był ćwierćpijakiem. On był alkoholikiem całą gębą. Nawet więcej.

                            PS. Jeśli tak cię Eska przeraża, czemu się jej trzymasz? Co do snu - gdybyś ty się mnie przyśnił, uśmiałabym się w nocnej ciszy.

                            Zdrufki od księcia ciemności - czyli: Mamusiu, dlaczego pod kołdrą jest tak okropnie ciemno?
                            :-)))
                            • b.u.r.a.t.i.n.o Re: Do b... (do "be"...) 12.07.11, 11:21
                              e4ska napisała:
                              > W tym przypadku z mojej strony nie mogło być żadnej wzajemności nie tylko w sensie platonicznym, ale nawet intelektualnej bliskości. Była tylko litość i współczucie. To nie ma nic wspólnego z miłością.
                              --------------------------------------------------------------
                              Litość i współczucie? I dlatego było straszenie złożeniem donosu na policji?
                              ;)


                              Miłość ma wiele wspólnego ze współczuciem.
                              Oczywiście gdy jest to Miłość, a nie zauroczenie, zakochanie, czy inne pożądanie, które bywają nazywane miłością.


                              E4ska, a tak nawiasem mówiąc, to popatrz sama jacy faceci Cię adorują tu w necie? W tej chwili chyba tylko A...? No może jeszcze trochę Pierzchnia?
                              Ale czy to w ogóle są mężczyźni?

                              W realu miałoby być z tym jakoś lepiej?
                              Nie chce mi się w to wierzyć...
                              :(
                              • e4ska Re: Do b... (do "be"...) 12.07.11, 11:52
                                Litość i współczucie? I dlatego było straszenie złożeniem donosu na policji?
                                Dlaczego donos? Zgłoszenie na Policję miało miejsce natychmiast po wpisie. Dlatego że nie jest bezpiecznie, gdy kręcą się "po obejściu" ludzie zamroczeni, którym nie przeszło. Co więcej, nawet okoliczne pijaki obejrzały sobie zdjęcia stosowne. W końcu lubią mnie i oni. Obiecali, ze będą mieli baczenie "na patałacha".

                                W wirtualu to niech sobie kocha kto chce, ale w realu - lepiej mieć się na baczności. A ja mam materialne przedmioty, które świadczą o bytności osoby w moim najbliższym otoczeniu. Czy uważasz, że należało zlekceważyć wpis, który ujawnia, że komuś nie przeszło? I o kim wiesz sporo więcej niż to wynika z fora tego czy innego?

                                Każdej kobiecie i każdemu mężczyźnie doradzać będę, że w razie pojawienia się problemu z nachalnym i niezrównoważonym osobnikiem (osobnikami), który cierpi m.in. na siecioholizm, trzeba zasięgnąć rady specjalistów z komendy. To są bardzo niebezpieczne sytuacje.

                                Ostrożność nie jest przejawem tchórzostwa. Jest aktem odwagi - pójść i powiedzieć wszystko, od A do Zet - fachowcowi. Bo to jest realny pomocnik, a nie żaden terapeuta.

                                E4ska, a tak nawiasem mówiąc, to popatrz sama jacy faceci Cię adorują tu w neci
                                > e?
                                W tej chwili chyba tylko A...? No może jeszcze trochę Pierzchnia?

                                Nikt mnie nie adoruje. A już August najmniej. Lubimy się i szanujemy. I wiemy za co. Pierzchnia za mną nie przepada i przerażam go bardziej niż ciebie.

                                Dodam, że August jest mężczyzną prawdziwym. Słownym, silnym, odpowiedzialnym, rozsądnym, prawdomównym. Jest po prostu człowiekiem - poszukującym prawdy i dobra. Człowiekiem wątpiącym też.

                                Ani August, ani Pierzchnia nie skowyczą na forach, nie zapychają mi skrzynki mailowej - i nie ma takiej możliwości, aby któryś postąpił tak jak Janulodz czy Wolf. Którego to Wolfa wspierałeś w złym, przyczyniając się do jego trudnej sytuacji. Trzeba mu było przybliżyć dno, a nie podjudzać, hm: wspierać. Czynnego pijaka się nie wspiera - przynajmniej w taki sposób.

                                Zapytam szczerze po raz drugi - czy nie gryzie cię sumienie? Nie szkoda ci Wolfa, B.U.R.A.T.I.N.O?
                                • b.u.r.a.t.i.n.o Re: Do b... (do "be"...) 12.07.11, 12:09
                                  e4ska napisała:
                                  > Którego to Wolfa wspierałeś w złym, przyczyniając się do jego trudnej sytuacji. Trzeba mu było przybliżyć dno, a nie podjudzać, hm: wspierać. Czynnego pijaka się nie wspiera - przynajmniej w taki sposób.

                                  > Zapytam szczerze po raz drugi - czy nie gryzie cię sumienie? Nie szkoda ci Wolf a, B.U.R.A.T.I.N.O?
                                  ------------------------------------------------------------------------------------------
                                  "Szczerze" pytasz?
                                  Od kiedy zakłamanie pomieszane z bezczelnością, to "szczerość"?

                                  Ja się z Wolfem gryzłem do krwi, żeby go przekonać do leczenia odwykowego, kiedy to nie kto inny niż Ty go judził przeciż światu. I tym bardziej go "wspierałaś" im gorsze "wyskoki" mu się zdarzały na dawnym sosowym forum.

                                  To również ja się niezmiernie ucieszyłem gdy Wolf wrócił po terapii odwykowej faktycznie inaczej nastawiony do wielu spraw. (zrozumiałe jest też, dlaczego wówczas Ty nie mogłaś przełknąć, iż odsunął Twoje "wsparcie" od siebie).

                                  Z sumieniem to Ty E4ska masz problem niczym daltonista z rozróżnianiem kolorów.
                                  Więc może lepiej nie wypowiadaj się na ten temat.
                                  • e4ska Re: Do b... (do "be"...) 12.07.11, 13:18
                                    Na dawnym sosie to dałam sobie spokój z życzliwością po pierwszym wybryku, jaki nie umknął mojej uwadze. A że Wolfowi pogorszyło się po terapii, to widzieliśmy - czytaliśmy nie tylko na FU.

                                    Ja się pytam, dlaczego wspierałeś Wolfa wtedy, gdy pisał po pijanemu te różne takie... hm. Przybywałeś mu na pomoc. Bo ta Eska za nic nie chciała przyznać się do rozbijania Wolfowego małżeństwa i oferowaniu usług seksualnych pod śmietnikiem. Do tej pory bredzisz, Bury, o "prywatnej korespondencji", o zgorzkniałej "porzuconej" - przynajmniej nie słyszałam, żebyś odwołał swoje szlachetne wywody. Nie przyszło do Burej główki, że należy wyciszać piszącego... bo wóda plus net to najgorsze połączenie. A o tym, jakie wiązały was więzi przyjacielskie - to wiem. Nie każdy bywa dyskretny.

                                    A teraz wybacz, ale nie mam czasu na pisanie o czymś, co mnie zbytnio nie interesuje.

                                    Jeśli zdążę, to przed wyjazdem wrzucę ten piękny link wysłany spod adresu janulodza w wątku "Haniebne praktyki adminów", który zakazany nie jest, gdyż straszył kilka dni na oślej ławce ;-) O tym, jak biedna małżonka padła ofiarą samobójczej próby. Choć prawdę mówiąc, nie chce mi się, bo jednak litość to dość trwałe uczucie.

                                    Uważam, że nie powinieneś poruszać spraw związanych z janulodzem, gdyż nie wiadomo, w jakim oni są stanie.

                                    Jak powinna zakończyć się wirtualna adoracja... która przysporzyła mi sławy wampa netowego, co nadyma mnie, niestety... A ty mi też dobrze robisz na ego;-)

                                    Normalny pisarz sieciowy po prostu wyjaśniłby krótko:

                                    Popełniłem błąd, zapomniałem o swojej żonie, muszę się nią zaopiekować, chcę ratować swoje małżeństwo. Dlatego likwiduję mój i żony profile - nie będę pisał na forach. Dziękuję ci, Esko, za pomoc, za twój czas i wyrozumiałość w trudnych dla nas momentach.

                                    Stałoby się coś? Przeciwnie. Ale choroba uzależnieniowa uniemożliwia proste dobre wyjścia.

                                    M.in. dlatego, że zawsze znajdą się hieny żerujące na tego typu wydarzeniach.
                                    • b.u.r.a.t.i.n.o Re: Do b... (do "be"...) 12.07.11, 13:45
                                      e4ska napisała:

                                      > Na dawnym sosie to dałam sobie spokój z życzliwością po pierwszym wybryku, jaki nie umknął mojej uwadze. A że Wolfowi pogorszyło się po terapii, to widzieliśmy - czytaliśmy nie tylko na FU.
                                      --------------------------------------------------------------------------------------------
                                      Pogorszyło się po terapii?
                                      Ręce opadają.


                                      e4ska napisała:
                                      > Ja się pytam, dlaczego wspierałeś Wolfa wtedy, gdy pisał po pijanemu te różne takie... hm. Przybywałeś mu na pomoc. Bo ta Eska za nic nie chciała przyznać się do rozbijania Wolfowego małżeństwa i oferowaniu usług seksualnych pod śmietnikiem. Do tej pory bredzisz, Bury, o "prywatnej korespondencji", o zgorzkniałej "porzuconej" - przynajmniej nie słyszałam, żebyś odwołał swoje szlachetne wywody. Nie przyszło do Burej główki, że należy wyciszać piszącego... bo wóda plus net to najgorsze połączenie. A o tym, jakie wiązały was więzi przyjacielskie - to wiem. Nie każdy bywa dyskretny.
                                      ------------------------------------------------------------------------------------------
                                      Do tej pory "bredzę" o "prywatnej korespondencji"?
                                      Gdzie? Kiedy?
                                      Ty E4ska bredzisz.
                                      Ja nie wiem czy ten lub ów forumowy korespondent akurat pije czy nie.
                                      Gdybym miał zdawać się na "wirtualny nos", równie dobrze mógłbym stwierdzić, że Ty w tym momencie jesteś pijana.
                                      O tym mogłyby świadczyć niedorzeczności, które dzisiaj produkujesz.
                                      Ale czy w tej chwili powodem tego twojego stanu jest spożycie alkoholu, czy coś innego - nie zgaduję. Nie wiem, po prostu.

                                      Gdy piszesz o żerującej hienie, to żeby sparafrazować A... - o sobie piszesz.
                                      :(
                                      • e4ska Re: Do b... (do "be"...) 12.07.11, 14:22
                                        Czyli - żeruję sama na sobie :-)

                                        Nawiasem i szybko: ciebie nie miałam na myśli, mówiąc o "żerowaniu" hien w tamtym czasie. No i jeśli rzetelne odpowiedzi na temat uważasz za objaw pijaństwa, to chyba coś z twoją trzeźwością nie za dobrze. A o Wolfie myślę z wielką sympatią, bo jest w nim sporo dobra i szlachetności. Martwię się trochę o niego - nie ukrywam.

                                        Co do "prywatnej korespondencji" wyraziłeś zdanie, że zawiera ona informacje odmienne od tych, jakie umieszczam na forach. Faktycznie, są to inne kwestie, ale nie różnią się od tego, co piszę oficjalnie. Ale zostawmy to. Napiszę, o czym myślę od długiego czasu.

                                        Bury. Wcale nie jesteś głupi, masz swoje zdanie, potrafisz myśleć. Czy nie uważasz, ze powinno założyć się stronę - nie forum - gdzie umieszczać by można artykuły, prace, przemyślenia na temat pijaństwa - umożliwić informowanie o rozmaitych stanach czy rzeczach, które są blokowane na forach, również takim jak to? Gdyby utworzyć grupę nacisku, żeby np. zmusić osoby odpowiedzialne do przygotowania terapii krótkoterminowych, bo nie każdy może tkwić na odwyku przez sześć czy osiem tygodni! Gdyby propagować pomoc ze strony kościołów, konkrety - nie jakieś nawrócenia kobiety Kobiety itp. idiotyzmy? Zmusić personel placówek leczniczych do punktualności, do prowadzenia zajęć, do przebywania w godzinach pracy w pracy, egzekwować prawa pacjenta... ba, zmusić pracowników do noszenia plakietek z nazwiskiem. Nie wiem, czy teraz coś się zmieniło, ale kiedy ja chodziłam na spotkania z terapeutą, zawsze miałam problem, żeby go rozpoznać. Nawet zaczepiłam jakiegoś pijaka, że się ze mną umówił :-o

                                        Artykuły, przemyślenia - nie forumowe potyczki, wyznania "Jak to na terapii miło".

                                        Szkoda twojego czasu na kopanie się z koniem. Mojego czasu żal...

                                        Jak i czasu Augusta, który też niejednym przemyśleniem mógłby się podzielić - ale nie na forum. Jest świetna Lena2 - konkretna w swoim rozumowaniu, bystra obserwatorka, dysponująca niemałą wiedzą i doswiadczeniem. Jest Zdzisio Gel - ze swoim humorem. I wielu innych dobrych ludzi... Żebyśmy zrobili coś konkretnego dla dobra alkoholików i ich bliskich?

                                        ???
                                        • aaugustw Re: Do b... (do "be"...) 12.07.11, 22:10
                                          e4ska napisała (do buratino):
                                          > ...Jak i czasu Augusta, który też niejednym przemyśleniem mógłby się podzielić...
                                          ___________________________________________________________________.
                                          Eska, ja nie widze mozliwosci, aby tu moc slepym wytlumaczyc kolory, czy glupkom
                                          aby zrozumieli zart na temat mylenia przez kobiety kierunkow "prawo-lewo"...! ;-)
                                          A...
                                          Ps. Szkoda na to czasu...! - Dzis bylem na basenie (i znowu) urodzinach...
                                          Co stracilem na basenie, nabralem znowu na urodzinach...!
                                          W przyrodzie istnieje jednak idealna rowna-waga...! ;-)
                                          • e4ska Re: Do b... (do "be"...) 12.07.11, 23:33
                                            Konstruktywne propozycje płoszą ludzi, Auguście. Lepiej się żreć czy podgrzewać stare dania, na które nikt nie ma ochoty. Efekt przejedzenia.

                                            Za to awansowaliśmy na tyranów, którzy doprowadzają ludzi do łez. Jest w tym oczywista prawda, bo spłakałam się w sobotę... sama się do tego doprowadziłam z niemałą pomocą Augusta. Najwięcej łez wylałam jednak w związku z takim oto bolesnym ciosem:
                                            forum.gazeta.pl/forum/w,176,126400537,126405733,Re_Do_jjadowitej_.html
                                            I tak jest do dzisiaj.

                                            A w wolnych od płaczu chwilach - dzisiaj - niechcący przepedałowałam 46 km - nie odczuwając najmniejszego zmęczenia (dwa wyjazdy), pływałam w basenie godzinkę. Zauważyłam sporą zmianę. Gdy zaczęłam regularne pływanie - bodajże w lutym - to większość osób, stałych pływaków, wyprzedzała mnie na prostej. Dziś tak się ustawiałam, żeby płynąć równolegle.. i wiesz co? Jestem szybsza. Daję fory - czekam, aż ktoś odpłynie kawałek, a potem go przeganiam.

                                            I takie coś mnie cieszy. Nie że jestem lepsza, tylko że opanowałam niezły styl. Bo na odległość byłam bardzo dobra, ale na szybkość - słaba.
                                            A z góry patrzył księżyc - prawie w pełni :-)

                                            Dobrze robisz, August, że pamiętasz o lekkim treningu. Mąż dojeżdża do pracy 15 km w jedną stronę - rowerem, do tego jeszcze inne trasy, pływanie też. A jeszcze dwa lata temu leżał w szpitalu - uzbierałoby się ponad dwa miesiące. Sport - nie ten wyczynowy, ale rekreacyjny - jaki on potrzebny i pijakom, i alkoholikom, i tym nigdy niecierpiącym :-)

                                            Wkrótce wyjeżdżam, odwiedzę rodzinę, znajomych, wypocznę. Zwyczajne życie - a jakie kolorowe ;-)))
                                            • upsididit1 Re: Do b... (do "be"...) 13.07.11, 07:25
                                              Dla jednego zdania w tym całym tekście- widzę, że było warto, choć przykra to była powinność.
                                              Wypocznij dobrze na wyjeździe - pozdrawiam :)
                                              U.
                                              • e4ska Re: Do b... (do "be"...) 13.07.11, 09:03
                                                Przetrzeźwiałaś?

                                                Więc przypominam:

                                                Re: Forum nie jest po to,żeby prowadzić Tu...
                                                upsididit1 12.07.11, 11:14 Odpowiedz
                                                7zahir napisała:

                                                > W ustawieniach - masz obok słowa wyloguj.
                                                > potem znajomi potem wpisujesz nieprzyjaciól i "z głowy" :-)
                                                -----------------------------------------------------------------------------
                                                Dzięki Zahir, teraz się przyda :)!


                                                Radziłabym zastosować się do rady Zahir, zanim znów się nakręcisz. Nie pij (nie bierz prochów) pod Augusta ani pod Eskę. Pomyliłaś nas z zakąską.

                                                Potem - wiadomo - zawsze winna zakąska.
                                                • upsididit1 Re: Do b... (do "be"...) 13.07.11, 10:07
                                                  e4ska napisała:

                                                  > Przetrzeźwiałaś?
                                                  >
                                                  > Więc przypominam:
                                                  >
                                                  > Re: Forum nie jest po to,żeby prowadzić Tu...
                                                  > upsididit1 12.07.11, 11:14 Odpowiedz
                                                  > 7zahir napisała:
                                                  >
                                                  > > W ustawieniach - masz obok słowa wyloguj.
                                                  > > potem znajomi potem wpisujesz nieprzyjaciól i "z głowy" :-)
                                                  > -----------------------------------------------------------------------------
                                                  > Dzięki Zahir, teraz się przyda :)!

                                                  >
                                                  > Radziłabym zastosować się do rady Zahir, zanim znów się nakręcisz. Nie pij (nie
                                                  > bierz prochów) pod Augusta ani pod Eskę. Pomyliłaś nas z zakąską.
                                                  >
                                                  > Potem - wiadomo - zawsze winna zakąska.
                                                  --------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                  Cieszy mnie Twoja reakcja Kochana :). Zanim pacjent da sobie wyrwać zepsuty ząbek zawsze otwiera buzię. Szeroooko ;)
                                                  A na razie- wypoczywając - przetraw proszę, zamiast swej zwykłej diety, to- co i tak już zaczyna do Ciebie docierać :) ....

                          • upsididit1 Re: Do b... (do "be"...) 12.07.11, 11:07
                            b.u.r.a.t.i.n.o napisał:

                            > E4ska,
                            > dobrze, że nie przeczytałem tego wszystkiego wieczorem...
                            > na co mi nocne koszmary??
                            ----------------------------------------------------------------------------
                            :)))))))))))) całe szczęście, Braciszku, bo bym też spać nie mogła, czując, że nie śpisz
                            forum.gazeta.pl/forum/w,176,126887267,126945443,Re_Praktyczna_wizja_przyszlosci_SOLO_.html
                            nie martwmy się, sen-mara, Bóg-wiara :)!
          • aaugustw Do burego tinka... 10.07.11, 21:02
            b.u.r.a.t.i.n.o napisał:
            > Konstrukcja oparta na obłudzie i zakłamaniu gdy raz skostnieje, pozostaje bardzo trwała.
            _______________________.
            Trafny opis samego siebie...!
            A...
            • upsididit1 Re: Do burego tinka... 10.07.11, 21:08
              aaugustw napisał:

              > b.u.r.a.t.i.n.o napisał:
              > > Konstrukcja oparta na obłudzie i zakłamaniu gdy raz skostnieje, pozostaje
              > bardzo trwała.
              > _______________________.
              > Trafny opis samego siebie...!
              > A...
              ---------------------------------------
              Guciu, co taka krótka wypowiedź? Niedługo Twój czas się kończy :((...
              Nic o sikaniu pod wiatr? Ego nadętym? Guanie złocistym... jestem zawiedziona ;(
              • aaugustw Do samodzielnej upsi... 10.07.11, 21:20
                upsididit1 napisała (do A...):
                > Guciu, co taka krótka wypowiedź? Niedługo Twój czas się kończy :((...
                > Nic o sikaniu pod wiatr? Ego nadętym? Guanie...
                _________________________________________.
                To wszystko juz za mnie sama sobie tutaj zrobilas ! :-(
                A...
                • upsididit1 Re: Do samodzielnej upsi... 10.07.11, 21:29
                  aaugustw napisał:

                  > upsididit1 napisała (do A...):
                  > > Guciu, co taka krótka wypowiedź? Niedługo Twój czas się kończy :((...
                  > > Nic o sikaniu pod wiatr? Ego nadętym? Guanie...
                  > _________________________________________.
                  > To wszystko juz za mnie sama sobie tutaj zrobilas ! :-(
                  > A...
                  ---------------------------------------------------------------
                  No tak już lepiej. Jesteś znowu w pełni sobą. Bez poczciwych płaszczyków i innych przyzwoitych masek.....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka