aaugustw
10.07.11, 10:25
Zalozylem ten watek z nadzieja o to, ze bedzie to watek praktycznego dzielenia sie wlasnymi doswiadczeniami, a nie proznego teoretyzowania w kolko, tracac przy tym czas na wymyslanie kola od nowa, czy plodzenie fikcji, albo innych bzdur na wysokosciach...!
Do tego watku zainspirowala mnie Tee, ktora obok zalozyla wlasny, ale nie zostaje dopuszczona do glosu... - Podejrzewam, ze i w domu jest podobnie, a to rodzi tylko zal, bunt i zlosc...
Z mojego doswiadczenia wiem, ze nie te wielkie madrosci pomagaja, lecz te zwykle ludzkie czyny w codziennym zyciu; dotkniecie partnera, spojrzenie w oczy, szczera rozmowa, ktorej towarzyszy gotowosc i pokora, etc...!
Teraz pare slow o mnie, (powtorze sie znowu):
W moim malzenstwie na poczatku pomoglo mi (nam) pytanie:
Czy my wogole chcemy rozpoczac nowe zycie... - Zycie od nowa...?
Wiadomo ze zycie w abstynencji nie tylko zmienia niepijacego, ale takze jego partnera i cale ich dotychczasowe zycie. Teraz nastepuje wzajemne dopasowywanie sie do siebie...
Po potwierdzajacej odpowiedzi uczylismy sie rozmawiac ze soba... - Kiedy jedno mowilo drugie musialo sluchac, (to nie bylo latwe)... - W zasadzie to ja nie uczylem sie, ja od-uczalem sie tego co do tej pory sie nauczylem... - Oduczalem sie tych wszystkich nawykow kombinowania i klamstw po to, zebym mogl rozmawiac szczerze, az do bolu... - Abym mogl rozmawiac bez kombinacji i manipulowania... - Potem dopiero mogla nastapic (i nastapila) ta slynna "kreska", oddzielajaca przeszlosc od terazniejszosci, potem dopiero rozpoczal sie moj (i nasz) rozwoj moralny i zdrowienie...
Dzis, po kilkunastu latach zycia w trzezwosci kontynuuje swoj rozwoj, (ktory trwac bedzie do konca zycia) dalej przy pomocy innych alkoholikow we Wspolnocie AA... - Tam tez poznalem ten ich duchowy (moralny) Program AA, ktory jest Programem na inne zycie, lepsze zycie, wiec wdrazam go w swoim zyciu prywatnym, uwazam, ze z pelnym powodzeniem...! ;-)
A...