piony.resortu
14.07.11, 12:16
Dowiedziałem się, że nie kwalifikuję się do ambulatoryjnej terapii uzależnień (alkohol) ze względu na to, że byłem wcześniej diagnozowany w kierunku zaburzeń osobowości (borderline) i zaburzeń depresyjnych. Przyjmuję ponadto leki antydepresyjne, co już od progu ośrodka mnie eliminuję, ponieważ oznacza, że wcale nie "wytrzeźwiałem" i w jakimś sensie pozostaję "pod wpływem środków zmieniających świadomość".
Zalecono mi zwrócenie się do przyszpitalnej przychodni zajmującej się podwójną diagnozą. Tam z kolei usłyszałem, że grupa owszem jest, ale zawiera wyłącznie uzależnionych schizofreników i mogę dołączyć jeśli nalegam, ale tak do końca nie wiedzą czy przypadkiem nie jestem "zbyt zdrowy". (W ofercie również wspólne wyjścia do teatru i muzeum techniki.)
Ręce mi opadają. Mam wrażenie, że trafiłem w jakieś martwe pole. Przerzuca się mnie jak gorący kartofel - to jest chyba to słynne "wykluczenie".
Coś poradzicie w tej sytuacji?