upsididit1
16.07.11, 08:32
Szanowni Państwo, rozmawiamy na wiele tematów z dziedziny U ale ten jakoś nam Umknął.
Chcę powiedzieć o swoim w życiu kocie.
Był Mikołaj, Borys, Gustaw (Gucio:) - żarł nawet łupiny po gruszkach i torebki wyciągał z herbaty), potem długa cisza z psem, bratem Albertem białym z wzrokiem zimnoniebieskim i zbyt ludzko tęsknym, jak na psa, w tym trakcie Kofik zamigotał i przyprowadził Kicię zwaną Harold.
Wszyscy odeszli.
Teraz moim kotem jest MikMik. Jest dymno - białą pamiątką po Czerwonym Mieście i z jego slumsów i komórek i palących się stodół (palących się w rytm ziarna sypanego przez gołębiarzy) się wywodzi. Przeżyłam tam dwa widoczne pożary i kilka mało widocznych.
Kiedy adoptowałam na papierze tą chudzinę, kazano mi podpisać glejt- iż pro publico bono poddam go sterylizacji natychmiast jak jego dojrzałość (o losie!) na to pozwoli.
Dobra, podpisałam i byłabym i na to poszła, gdyby nie konieczność przeprowadzkowa w duszy.
A na sterylizację był Zapisany w czerwonym Mieście. Najpierw na 9-go- ale zadzwoniono przełożyć na 16-go.
I tak MikMik, Mikunio, Miciuś -Maciuś, miał stracić klejnoty 16-go a 13-go już, piszcząc mocno w klatce kremowo-zielonej jechał ze mną na wolność. No i ma te swoje dżądra i nijak nie widzę aby się
światu z tego tytułu działa jakaś krzywda.
Lata sobie, po tych moich samotnych siedmiu zielonych wzgórzach- jak chce i kiedy chce. Sąsiedzi... mnie omijają szerokim łukiem :), pomijając jedną schizofreniczkę alkoholową i hydraulika z rodziną, ale jego (Mikusia) wszyscy uwielbiają i pieszczą po białym brzuszku. Mieszka też nad nami strasza Teresa, ma tak twarz naznaczoną alkoholem że nie pozostawia złudzeń, choć wygląda na trzeźwą i ma ciepły bezzębny uśmiech, ale nie wiem czemu ciągle buszuje w piwnicy i ma cichą pretensję, ze wprowadzając się, zrobiłam bajzel na naszym wspólnym, widnym, drewnianym i predystynowanym na pranie strychu.
Teresa szaleje za MikMikiem, choć kotkę swą tłustą prowadza na smyczy.
Kiedy mój MikMik wraca o 4-rano z jego brzucha wydobywa się miły memu sercu chrobot.
No więc- pytanie mam takie- czy my U mamy prawo sterylizować naszych braci mniejszych?
Spodziewam się braku konkretnej odpowiedzi :)...........