Dodaj do ulubionych

Uzaleznienie to choroba mózgu

17.08.11, 09:23
Uzależnienie nie ma nic wspólnego z siłą woli. Według najnowszej definicji amerykańskich specjalistów, jest to permanentna choroba mózgu wymagająca odpowiedniego leczenia, obojętnie czy chodzi o uzależnienie od alkoholu, leków lub hazardu - informuje AP.

Dr Michael M. Miller z American Society for Addiction Medicine twierdzi, że uzależnienie to nie tylko kwestia złego zachowania. Podkreśla, że jest to przewlekła choroba wymagającego długotrwałego leczenia, podobnie jak cukrzyca czy miażdżyca serca.
Według klasycznej definicji, uzależnienie jest nabytą silną potrzebą wykonywania jakiejś czynności lub zażywania jakiejś substancji. Określa się je także jako ryzykowne, "wymykające się spod kontroli" zachowanie.
W nowej definicji amerykańskich specjalistów podkreśla się, że uzależnienie jest zaburzeniem mózgu, co lepiej ma uzmysłowić zarówno rodzinom osób uzależnionych, jak i lekarzom rodzinnym dlaczego tak często zdarzają się nawroty tej choroby i niepowodzenia w leczeniu.
Obserwuj wątek
    • 7zahir cd Uzaleznienie to choroba mózgu 17.08.11, 09:23
      Wyjaśnienie natury uzależnień stało się możliwe dzięki postępom w badaniach mózgu w ostatnich dwóch dekadach.
      - Przede wszystkim trzeba uzmysłowić sobie, że jest to zaburzenie chroniczne, występujące nawet po zaprzestaniu leczenia - podkreśla dr Nora Volkow, dyr. National Institute on Drug Abuse.
      Co takiego dzieje się w mózgu osób uzależnionych? Specjaliści ogólnie określają, że dochodzi do zakłócenia powiązań między emocjami, myśleniem i zachowaniem.

      Według dr Volkow wystarczy, że nastąpi zakłócenie funkcjonowania kory czołowej, gdyż splata się tam sfera emocjonalna i kognitywna. Ta część mózgu dojrzewa najpóźniej, co tłumaczy dlaczego tak niebezpieczne jest eksperymentowanie z używkami w okresie dorastania.
      Niektóre osoby są genetycznie bardziej predysponowane do wpadania w nałogi. Ale uzależniają się też ludzie, którzy nie mają takich skłonności. Wystarczy, że często sięgają po używki lub eksperymentują z hazardem, gdy chcą się pozbyć stresów, z którymi sobie nie radzą.

      - W obu przypadkach dochodzi do zaburzeń w układzie nagrody mózgu - twierdzi dr Volkow. Następuje wtedy wzrost wydzielania neuroprzekaźnika mózgu dopaminy w odpowiedni na pewne sprawiające przyjemności zachowania, takie jak picie alkoholu, palenie papierosów czy zażywanie narkotyków.

      Takie zachowanie stopniowo wbudowuje się w układ nagrody, w następstwie czego rozwija się uzależnienie. I staje się ono przymusem nawet wtedy, gdy nie sprawia już przyjemności. Dr Miller przekonuje, że nie należy z tego wnioskować, że nic już nie można, by wyrwać się z tego błędnego koła. "Chory musi podjąć walką i się leczyć" - twierdzi amerykański specjalista.
    • 7zahir cd - nadzieja? Uzaleznienie to choroba mózgu 17.08.11, 09:33
      Dr Volkow dodaje, że dzięki najnowszym badaniom mózgu opracowywane są nowe, bardziej skuteczne metody leczenia uzależnień. Zamiast blokowania uczucia zadowolenia czy ukojenia, jakie daje używka, jak próbowano to robić do tej pory, będzie można wzmacniać połączenia w mózgu pomagające w pozbyciu się nałogu.
      Dr Miller dodaje, że dzięki tym połączeniom w mózgu niektóre osoby łatwiej i szybciej wychodzą z uzależnienia. Nowe leki lub terapie powinny pomóc także tym osobom, które nie mają takich predyspozycji
      • deoand Re: cd - nadzieja? Uzaleznienie to choroba mózgu 17.08.11, 09:45
        Teoria jak teoria niby logiczna ale o tym z grubsza wiedzielismy juz wcześniej przynajmniej fragmentarycznie ... Tylko ciekawe co z tego wyniknie nadal nic czy może uda sie znaleźć jakiś lek , ktory będzie pomocny . Poprzednie nadzieje chocby z Coaxilem nie dały pożadanych rezultatów .. ale próbować trzeba
        • 7zahir Re: cd - nadzieja? Uzaleznienie to choroba mózgu 17.08.11, 10:27
          Mnie interesuje terapia genowa - z którą na podstawie pozytywnych doświadczeń na zwierzętach naukowcy też wiążą spore nadzieje.
        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: cd - nadzieja? Uzaleznienie to choroba mózgu 17.08.11, 11:45
          Kiedys widzialem program w ktorym pokazywali zmiany w mozgu. Dzialanie alkoholu i innych uzywek ma bardziej zlozone dzialanie niz sie mysli, bo obok dzialanai nagrody dziala fizczynie, a ze uklad nagrody pracuje dowodzi to, ze czlowiek ktory 'lubi wypic' dobrze sie czuje juz na sama mysl o piciu, albo gdy nadchodzi pora picia, juz wtedy sie emocje zmieniaja, nie trzeba fizycznej alkoholu obecnosci, a potem jest uz tylko 'lepiej'.

          Ja od dawna postuluje,ze trzeba leczyc przyczyny a nie objawy, zeby ktos przestal pic to musi nie chciec pic, a nie odwrotnie. Caly czas zastanawia mnie jak to jest, zena niektorych ludzi dziala program AA i to na zasadzie 'cudowno-uzdrawiajacej'. Moze to wytwarza po prostu bodzce nagrody, praca->nagroda, wyznanie win>duma>ulga>nagroda itp, niektorym to pomaga innym nie, podejrzewam, ze bardzej to pomaga tym, dla ktorych 'wyznawanie win' jst czyms nowym.
    • deoand Re: Uzaleznienie to choroba mózgu 19.08.11, 23:43
      Ano większość alko tak sie zastanawia i zadaje sobie pytanie - czy ja naprawdę jestem uzależniony ?
      i.... jak odpowie sobie , że nie to w najlepszym wypadku trzęsie się jak osika i trafia na wszelakiej maści detoksy - w wariancie nieco gorszym dostaje drgawek św. Wita i/ albo idzie w paski a w najgorszym wskakuje na linkę .... ze skutkiem wiadomym choć bywają i tacy co to z bruzdą wisielczą i linką w dłoni zgłaszają się sami do najbliższego psychiatryka .

      • pierzchnia Re: Uzaleznienie to choroba mózgu 19.08.11, 23:52
        To by znaczyło, że u jednych / pomimo długotrwałej abstynencji / obsesja picia znika, a u innych wciąż istnieje.
        Dziwne - bardzo dziwne...
    • blaszany_bembenek Re: Uzaleznienie to choroba mózgu 20.08.11, 13:16
      Nigdy nie posunęłabym się do tego, aby stany złego samopoczucia leczyć gorzałą,
      To przerabiałam w stanie czynnym i nigdy nie przynosiło poprawy,
      zdecydowanie sprawy pogarszało. Dziś bardzo rzadkie stany złego samopoczucia leczę
      w sposób zdrowy - spacery, kontakt z przyrodą, basen, rozmowy z przyjaciółmi.

      Czytam też, że ci którzy starają się kontrolować picie to ludzie, którzy w nałogu
      nie doszli do tzw, dna, raczej pili niebezpiecznie i postanowili popracować na minimalizacją
      strat wynikających z picia. Oni ogromny nacisk kładą na stan swojej psychiki i somatyki.
      Przygotowują się do picia i robią w stanie dobrego samopoczucia właśnie.
      Nigdy w głodzie czy nawrocie.
    • rauchen Re: Uzaleznienie to choroba mózgu 20.08.11, 19:21
      lata mi zajelo zeby przyznac sie do tego ze ja alkoholiczka, mnie sie tylko wydawalo ze ja po prostu nie umiem pic i za kazdym razem probowalam pic w jakis inny sposob, albo cos innego, i tylko na jedna noge... za kazdym razem okazywalo sie ze ja stonoga
      • pierzchnia Re: Uzaleznienie to choroba mózgu 20.08.11, 19:39
        Przecież nie o moje złe intencje tutaj chodzi.
        Gdybym obecnie powrócił do dawnego trybu życia to znów bym się uzależnił, ale tego nie zrobię ponieważ odechciało mi się pijactwa i łazęgowania po knajpach.
        Sprawa nie dotyczy umiejętności picia tylko rozwiązania kwestii stanów złego samopoczucia /nawrotów/.
        • rauchen Re: Uzaleznienie to choroba mózgu 20.08.11, 21:18
          ja wiem kiedy sie zaczelam nazywac alkoholiczka i dlaczego.
          A z biegiem lat coraz mniej sie staje oczywiste dlaczego ja tak wlasciwie nie pije - tyle lat nie pije, na pewno mi przeszlo, teraz juz bede umiala.
          Pewnie rownie dobrze moglabym sie nazwac stonoga - tez by mnie gdzies moze to prowadzilo.
          Natomiast jest wiele takich symboli dotyczacych alkoholizmu w ktore slepo wierze i nie dyskutuje na temat ich politycznej poprawnosci bo kroliczkow doswiadczalnych bylo juz wiele, nie za bardzo chce sie stac kolejnym i sprawdzac. Nazwanie sie alkoholiczka jest jednym z tych symboli.

          Nie gwarantuje to ze nie dopada cie zle samopoczucie - natomiast mysle ze gdy cie juz dopada, nie probujesz sobie pomoc poprzez wymyslanie na nowo kola bo ktos to juz za ciebie zrobil. I w ten sposob jestes krok do przodu.
          To znaczy mozesz byc, bo skoro zapicie zdarza sie alkoholikom po kilkunastu nawet latach niepicia, to widocznie moze sie okazac ze cos moze nie zadzialac. Ryzyko zawodowe.

          • pierzchnia Re: Uzaleznienie to choroba mózgu 20.08.11, 21:48
            Zapicie to zupełnie coś innego niż stan złego samopoczucia / nawrót /, ale wmawianie sobie, że w każdej chwili może mnie to dopaść wywołuje lęk, a to jest bardzo groźne - pozbawia zaufania do samego siebie.
            Ja nie namawiam do picia kontrolowanego ponieważ samo w sobie stanowi porażkę.
            Bądźmy szczerzy - osoba po kilkuletniej abstynencji nie może być uzależniona natomiast ten lęk potrafi ją nakręcić i doprowadzić do zapicia.
            Samo odliczanie dni abstynencji jest częścią tego mechanizmu, a również nazywanie siebie alkoholikiem.
            Mam imię, nazwisko, określony charakter... , ale gdybym zadał sobie pytanie:
            Kim jestem ?
            Jakie słowo określi mnie najlepiej - alkoholik ?
            • rauchen Re: Uzaleznienie to choroba mózgu 20.08.11, 22:36
              Lek powiadasz?
              Lekow poalkoholowych na kacu to ja mialam tak wystarczajaca ilosc, ze od kiedy przestalam pic to mnie oposcily jakby wszelkie leki. Ja raczej przypominajac sobie tamte leki, odechciewa mi sie alkoholu od razu.
              Ja nie jestem alkoholiczka dlatego ze w kazdej chwili moze mi sie zdarzyc zapicie, ja jestem alkoholiczka dlatego ze lat kilka przepilam, i tak jak wyzej - kazda proba udowodnienia sobie ze ja moge nauczyc sie pic normalnie konczyla sie udowodnieniem ze ja nie potrafie. Moge probowac dalej, teraz albo za rok, nikt mi nie zabroni w zasadzie. Kwestia tego czy ja jeszcze chce probowac udowadniac cokolwiek sobie za pomoca alkoholu czy z alkoholem.
              Jesli leki mialam w okresie odkad nie pije to raczej byly to obawy w sensie egzystencjalnym, przy ktorych uwierz mi zanim jeszcze udalo mi sobie z nimi dawac rade przypomniala mi sie pewna osoba z ktora mialam rozmowe na samym poczatku mojego niepcia wlasnie na tego typu temat. I u niej te obawy przypadaly mniej wiecej na tem sam okres trzezwosci jak i u niej. I ja doskonale wiedzialam mimo ze wciaz sam problem obaw nie minal, ze skoro tamta osoba przeszla to sucha noga, to te moje obawy wcale nie musza prowadzic do mojego zapicia. Moga, lecz nie musza.
              Oczywiscie zaraz powiesz ze jakbym rozmawiala z osoba ktora jednak zapila z tego typu powodu, to pewnie tez przekonana ze zapije, zapilabym. Tyle ze tu tez podobnie - albo bym zapila albo tez i nie bo bym byla uprzedzona ze jestem na dobrej drodze do zapicia, i ze musze stac na bacznosci, ale nie wiem czy od razu mialabym jakies leki.

              Co do liczenia dnia - na poczatku liczylam dzien po dniu i zapisywalam w ktorym dniu trzezwosci jestem. Ale to bardziej z powodu tego ze na poczatku swojej trzewosci prowadzilam zeszyt i postanowilam ten zeszyt prowadzic do konca ( zeszytu nie zycia :)
              Zeszyt do konca doprowadzilam, ale konczylam go raczej juz wypisywaniem dnia trzezwosci niz radami dla samej siebie. Wlasciwie to tez z tym zeszytem to taki symbol bardziej zeby nauczyc sie doprowadzic sprawy do konca. A dwa - to tam moge sobie przypomniec te pierwsze dni kiedy zaczynam okres trzezwosci.
              Jak skonczylam ten zeszyt to juz minal rok mojego niepicia, wiec wtedy wypadalo mi liczyc juz miesiace, potem polrocza a pozniej...a pozniej coraz mniej zaczelam zwracac uwage na ilosc dni i miesiecy, chociaz doskonale znam date kiedy przestalam pic, i ta data sama o sobie przypomina - a ja musze zgadywac o co tu chodzi z ta data ( chodzi mi o dzien miesiaca w tym momencie).
              Wiec ja nie mam zbudowanej swojej trzezwosci na leku, wlasciwie to nie zdawalam sobie sprawy z tego ze moglabym na tym sie oprzec.
              No ale wtedy to ja chyba dziwic sie chyba nie mialabym czemu ze zapilam, zapicie rozgrzeszylabym siebie bez wielkiego problemu - po prostu trzezwosc bylaby dla mnie meczarnia.
              • pierzchnia Re: Uzaleznienie to choroba mózgu 20.08.11, 23:16
                Zastanawiałaś się kiedyś - co by się stało, gdyby wymyślono tabletkę umożliwiającą tzw. normalne picie ?
                Czy wtedy wróciłabyś do spożycia alkoholu ?
                Wiesz, pamiętam swoje lęki kiedy ziemia rwała mi się pod stopami, ale to nie jest to samo, co obawa przed zapiciem.
                Sama napisałaś, że zdarzają się powroty po wieloletniej abstynencji.
                Ja to widzę jak siedzenie na tykającej bombie i kontrolę każdego swego ruchu - oczywiście podświadomą.
                Czy to jest takie ważne - z jakiego powodu uważasz siebie za alkoholiczkę ?
                Chodzi mi o to, że to słowo staje się nadrzędne - zamyka człowieka w pewnych ramach - więzi.
                • rauchen Re: Uzaleznienie to choroba mózgu 21.08.11, 00:22
                  Gdyby taka tabletka powstala, na pewno nie sprawdzalabym jej skutecznosci jak pierwsza na ochotnika - wpierw bym sprawdzila jak na to reaguja ci najwieksi wyjadacze, czyli ci o ktorych sadze ze maja wiecej wiedzy na temat alkoholizmu, i wieksze opory niz ja zeby taka tabletke sprawdzic :)
                  Jak pisalam, ja nie chce na kroliczka doswiadczalnego a nad tabletka sama w sobie nie rozmyslam i nie sadze ze mi jej brakuje.

                  Co do siedzenia na bombie nazywajac siebie alkoholikiem - mysle ze im bardziej zdasz sobie sprawe z tego na jakiej bombie siedziales pijac, w stosunku do siebie i do innych, tym mniej uwazasz ze siedzisz na bombie nazywajac siebie alkoholikiem.
                  Ja swoje ostatnie picie nazwalam przedostatnim ciagiem w moim zyciu, choc tak naprawde moglabym go by nazwac ostatnim, bo kolejny bylby samobojstwem. Nie wiem dlaczego - przyszedl ten dzien z taka pewnoscia. I mysle ze wtedy to przekonanie bylo niezwykle silne, na tyle silne ze wlasciwie to dzieki niemu zaczelam brac to co mi dawali zeby przestac pic (nie doprowadzic to tego kolejnego ciagu) , przede wszystkim sie zamknelam bo zdalam sobie sprawe ze pomimo ze ja wiedze na temat uzaleznien mialam w miare duza, to praktyka wysiadala i moja dyskusja na temat alkoholizmu to prosta droga do zapicia.
                  I mi moja trzezwosc nie robila tak naprawde wielkiego problemu gdy zaczynaly mijac miesiace, a potem lata niepicia. Ja oczekiwalam wiekszych problemow jesli chodzi o alkohol, ktore nie nadeszly na dzien dzisiejszy. Potrafilam i nadal potrafie miec gorszy nastroj, tydzien, dwa, a jak juz minie to po jakims czasie kojarze ze ja nawet z jakiegos powodu nie pomyslam zeby sie napic.
                  Mnie bardziej zdumiewaja takie moje doswiadczenia, anizeli sadze ze stanowia dowod ze nazwanie siebie alkoholikiem gwarantuje prosciutka i latwa droge bez alkoholu, bo ja zdaje sobie sprawe ze to nie dziala zawsze w ten sposob. Natomiast gdy mysle dlaczego ja tak mam, to wydaje mi sie ze mnie po prostu ktoregos dnia przerosla determinacja zeby przestac pic. To bylo moje osiagniecie dna, choc to dno wcale nie musi byc taka glebia niesamowita.Nie gwarantuje mi to jeszcze nic, tego ze nie zapije, natomiast na pewno pomaga.
                  Przy czym ja caly czas zdaje sobie sprawe z tego ze ja moge zapic i ze jestem alkoholiczka i wcale nie musze o tym wciaz myslec. Bah, ja nawet nie moge o tym wciaz myslec a to dlatego ze ja musze sobie jeszcze zapewnic warunki do tego zeby moc dalej sobie trzezwiec, czyli chocby isc do pracy. Tyle ze w samej pracy nie pija, wiec az tak niebezpiecznie nie jest.

                  • 7zahir Dziękuję Rauchen 21.08.11, 09:42
                    Z wielką przyjemnością czytam Twoje wpisy.
                    I chyba z lekka zazdrością - nie umiem tak pisac jak Ty.
                    (~_~)

                    Pozdrawiam serdecznie
                    • rauchen Re: Dziękuję Rauchen 21.08.11, 13:23
                      umiesz Zahir, umiesz - ja napisalam od swieta wiec moze i swiatecznie wyglada
                      Ty starasz sie pomoc na codzien a to nie polega na pisaniu romansow i udawaniu ze everyday is Christmas wiec moze sie tobie tak wydawac - kwestia tego co ma wieksza wartosc.
                      Jak ja przestalam pic to byl to piatek, weekend, jak juz sie wymodlilam nad telefonem zeby NIE zadzwonic pierwszy raz do AA, gdy jednak zadzwonilam nie uslyszalam "Zostaw wiadomosc, oddzwonimy w poniedzialek" - a ja nie wiem czy zadzwonilabym po raz drugi
                      • 7zahir Re: Dziękuję Rauchen 21.08.11, 13:45
                        rauchen napisała:

                        > umiesz Zahir, umiesz
                        Dziekuje
                        @~_~@

                        > Jak ja przestalam pic to byl to piatek, weekend, jak juz sie wymodlilam nad tel
                        > efonem zeby NIE zadzwonic pierwszy raz do AA, gdy jednak zadzwonilam nie uslysz
                        > alam "Zostaw wiadomosc, oddzwonimy w poniedzialek" - a ja nie wiem czy zadzwoni
                        > labym po raz drugi>

                        A ja pamietram swoje nieudolne ( bo nie trafiłam wtedy tutaj) poszukiwania
                        pomocy w internecie.
                        Napisałam wtedy na stronie dyzurowej pomocy
                        i z drżącym sercem czekałam na odpowiedź,
                        sprawdzając pocztę cały dzień - i się nie doczekałam.

                        I pilam dalej miotając sie w walce z samą sobą jeszcze przez 6 miesięcy.
                • blaszany_bembenek Re: Uzaleznienie to choroba mózgu 21.08.11, 16:03
                  pierzchnia właśnie określenie siebie alkoholiczką, zrozumienie co konkretnie to dla mnie znaczy, uznanie pewnych ograniczeń, nauka pełnego życia bez alkoholu spowodowała u mnie totalny brak tego typu rozważań - co by było gdyby? wymyślono tabletkę? co by było gdybym wypiła małą ilość alkoholu? co by było gdyby? Nazywanie siebie alkoholiczką nie zamyka mnie w żadnej klatce, ale właśnie daje wolność, przede wszystkim od tego typu złudzeń.

                  Na samym początku z pewnością trudno było to zaakceptować, ale fakt, że inni alkoholicy tak siebie nazywali i wykazywali się pomimo tego rozsądkiem, mądrością, trzeźwością i długoletnią abstynencją, ułożonym życiem, było dla mnie najbardziej budujące. Kontakt z nimi opierał się przede wszystkim na tym właśnie, na byciu alkoholikami. To nas łączyło. Trudno mi wyobrazić dziś sobie własne poskładanie bez tych ludzi. Znałam nawet kilku abstynentów i z pewnością nie było to to samo. Szybko zauważyłam, że zbliżają i dają mi nadzieję na lepsze jutro ich osobiste historie życia. Ich upadki i sposoby powstawania. Co by było gdybym nie miała z nimi kontaktu, ciężko dziś wyrokować, jednak na wtedy było to własnie to co mi pomogło.
                  Gdyby nie chcieli się tak określać i sobą dzielić, nie trafiłabym na tę pomoc, to oczywiste.

                  Dziś sama nie trąbię o swoim alkoholizmie wszędzie. Oczywiście przeszłam pokusę ukrycia
                  tego faktu i życia tak jakby nigdy mnie to nie spotkało, ale jej nie uległam.
                  Przede wszystkim dlatego, żeby być dla innych nadzieją, że pomimo alkoholizmu można
                  żyć super. A z drugiej strony dlatego, że alkoholizm mnie "prześladował". Zawsze ktoś znajomy, lub nowo poznany nadmieniał o kimś pijącym nałogowo, a to w rodzinie,
                  a to wśród przyjaciół, albo sam miał z tym problemy. Jakbym chciała od problemu uciec, nie dało się ;-) Kiedy chciałam być wiarygodna w temacie, musiałam opowiedzieć, że nie z książek to wiem. Wiesz co to znaczy być wiarygodnym w temacie? Ja gdy słuchałam innych alkoholików, wiedziałam, że nimi są, tego nikt inny nie potrafi oddać z taką szczerością.
            • blaszany_bembenek Re: Uzaleznienie to choroba mózgu 21.08.11, 16:25
              Czemu piszesz o lęku?
              Przecież świadomość alkoholizmu i pewnego konkretnego z nim postępowania lęk likwiduje.
              Świadomość głodów i nawrotów nie musi, a przynajmniej u mnie tak jest, budzić lęku.
              To coś jak świadomość bóli kostnych, czy kataru w przypadku zachorowania na grypę.
              Przecież nie boisz się ich. Wiesz, że są niewygodne, ale miną.
              Gdy się tej choroby nie rozumie można wpadać w lęki i panikę to fakt!

              Odliczanie abstynencji na początku bardziej służy zrozumieniu faz wychodzenia z nałogu.
              Potem liczone latka, to pewien rodzaj podkreślania swojej osobistej radości.
              Nie każdy jednak tak ma.
              Tutaj jest wielka różnorodność, od takich postaw, które pierwszy dzień abstynencji
              traktują jak dzień swoich nowych urodzin, początku nowego życia, do zupełnego zapomnienia kiedy ten nowy stan dokładnie nastąpił.

              Kim jestem?
              Kobietą, matką, żoną, katoliczką, przyjaciółką, pracownikiem, alkoholiczką nie pijącą alkoholu.
              • pierzchnia Re: Uzaleznienie to choroba mózgu 21.08.11, 17:42
                To nie świadomość nawrotów budzi lęk lecz możliwość zapicia i wejście w to z czego się wyszło.
                Pisać można różne rzeczy, co nie zawsze pokrywa się z rzeczywistością.
                Można być matką, obywatelem, pracownikiem, ale najpierw uszereguj te słowa pod względem ich wartości.
                Kim czujesz się przede wszystkim ?
                To za kogo się uważasz ma ogromne znaczenie, co widać np. w organizacjach neonazistowskich.
                Jeżeli ksiądz wchodzi na ambonę i mówi:
                "Mam na imię Jacek i jestem alkoholikiem" to znaczy, że te określenie /alkoholik/ zajmuje czołowe miejsce w jego życiu.
                Zresztą ja tej sytuacji nie wymyśliłem - widziałem kiedyś reportaż w telewizji o tym księdzu.



                • blaszany_bembenek Re: Uzaleznienie to choroba mózgu 21.08.11, 17:57
                  Ja nie boję się zapicia i to jest prawda!
                  Zanim napisałam to kim jestem, uszeregowałam to według swoich wartości nie inaczej.
                  Jeśli ksiądz czy ktokolwiek inny w Kościele staje na ambonie i mówi, że jest alkoholikiem
                  dla mnie oznacza to jedno, że mówi to po to, aby dać świadectwo ze swojego upadku
                  i powstania, dając nadzieję innym.
                  Dla mnie np. kobiety sukcesu zawodowego, bardzo istotne było słyszeć
                  takie deklaracje z ust ludzi z tych samych kręgów.
                  Widzisz w tym to co chcesz.
                  Ja widzę świadectwo, ty zniewolenie abstynencją.
                  Najważniejsze jest, ile z osób słyszących taką deklarację zapragnie zmienić swoje położenie.
    • aaugustw Re: Uzaleznienie to choroba mózgu 24.08.11, 18:22
      7zahir napisała:
      > Uzależnienie nie ma nic wspólnego z siłą woli. Według najnowszej definicji amer
      > ykańskich specjalistów, jest to permanentna choroba mózgu wymagająca odpowiedni
      > ego leczenia...
      ________________________________________________________.
      No popatrz trzeba bylo wiekow, aby uczone ludziska doszly do tego,
      ze duchowosc (moralnosc) wytwarzana jest w mozgu, a nie nizej...!
      A...
      Ps. Ciekawe ile ci z kolei zarobili na tym "odkryciu" pieniedzy...!? ;-)
      • 7zahir Re: Uzaleznienie to choroba mózgu 24.08.11, 19:42
        Chyba nie przeczytałeś całego artykułu Aauguście.
        I po co to nie-duchowe pytanie materialne?
        • aaugustw Re: Uzaleznienie to choroba mózgu 24.08.11, 19:50
          7zahir napisała:
          > Chyba nie przeczytałeś całego artykułu Aauguście.
          > I po co to nie-duchowe pytanie materialne?
          __________________________________________.
          1 : 0 dla Ciebie...! ;-)
          Usprawiedliwieniem moim niech bedzie ta duchota i
          zmeczenie podroza...
          Na dzisiaj koncze...! :-(
          A...
          • 7zahir Re: Uzaleznienie to choroba mózgu 24.08.11, 19:57
            Rozumiem.
            Spokojnych snów :-)
    • iskram Re: Uzaleznienie to choroba mózgu 20.01.14, 19:50
      7zahir napisała:
      > leżnienie to nie tylko kwestia złego zachowania. Podkreśla, że jest to przewlek
      > ła choroba wymagającego długotrwałego leczenia, podobnie jak cukrzyca czy miażd
      > życa serca
      iskram odp:
      A może tak bardziej zajać sie budową organizmu człowieka ,niż przepisywać bzdury ,najwiecej krzywdy robi nieuctwo !!!!!!!
    • wolfbreslau Re: Uzaleznienie to choroba mózgu 27.01.14, 12:16
      byłem kilka dni temu na filmie" pod mocnym aniołem"...i wychodzi z tego filmu wniosek, ze to jednak choroba mózgu....co prawda nie wiadomo, czy jako efekt wtorny, czy jako podstawa nałogu.
      ale sceny detoxowe jak najbardziej mi znajome i bilskie.
      hey

      ps- zasadniczo chciałem iśc na inny film, ale sobie pomyslalem: hobbit jakos kirpsko mi sie kojarzy z racji gabarytów, a nimfomanka dała mi kiedys w kość tak ,ze uciekłem gdzie pieprz rosnie..pozostal mi zatem film "tematycznie" bliski. i byla promocja. kawa i popcorn za polowe ceny. wolalbym jednak po flaszce za 3 złote :-)
      • alkodarek Re: Uzaleznienie to choroba mózgu 27.01.14, 13:00
        Wczoraj byłem na tym filmie. Jakiś czas temu czytałem pierwowzór i ciekaw byłem jak reżyser odda tak nie niefabularny sposób narracji. Jestem pod wrażeniem, acz wszystkiego się mu nie udało zawrzeć, jednak to tylko smaczki i niuanse dla "smakoszy" . Warto obejrzeć reminiscencje ze zrozumieniem tragedii, ale w poczuciu bezpiecznej obcości problemu.

        ps. Przed projekcją byłem w toalecie, a tam, zza muszli, spogląda na mnie pusta unijka po żołądkowej gorzkiej miętowej. Niezłe preludium...
        • wolfbreslau Re: Uzaleznienie to choroba mózgu 27.01.14, 13:32
          alkodarek napisał:

          >, ale w poczu
          > ciu bezpiecznej obcości problemu.
          >
          > ps. Przed projekcją byłem w toalecie, a tam, zza muszli, spogląda na mnie pust
          > a unijka po żołądkowej gorzkiej miętowej. Niezłe preludium...

          dla mnie juz pewnie nigdy ten problem nie stanie sie "obcy"...nawet gdybym nie pil do konca zycia, zawsze mi to zostanie, jak blizna po operacji. lub pypeć na mózgu.
          a co sie tyczy powszechnosci małych flaszeczek wszedzie, gdzie tylko sie da. no cóż?
          łatwosc dostępu i łatwosc konsupcji, plus nasza narodowa łatwosc ulegania nałogom.
          jak nie patriotyzm heroiczny, ale porozlanym mleku, to inne badziewie made in polonia spirituta
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka