Gość: heroin_smoker
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
07.03.02, 04:21
Jestem narkomanem, niestety. Właśnie przejrzałem kilka wątków i zamieszczone
tam teksty. Jestem wstrząśnięty. Dominuje na forum niewiedza (lub mity) i
kilku "IDIOTÓW", całkiem nieźle manipulujących półprawdami, niepełnymi
informacjami i elementami z własnego "doświadczenia", którzy próbują przekonać,
że "trawka" jest jak tytoń, a bezpieczniejsza i mniej szkodliwa od alkoholu.
Próbują przekonać samych siebie, że to co robią im nie szkodzi i nic im nie
grozi - więc mogą ćpać dalej. Rewelacja! "Panowie" pomyślcie o tym, że wasze
plwociny czytają też dzieciaki. Nie każdy poprzestanie na Maryji! Próbują
innych narkotyków (amfa, LSD, XTC)bo nic im nie będzie. Część szuka po jakimś
czasie jeszczesilniejszych doznań, część odnajduje w tym ukojenie dla zbyt
wrażliwej duszy, inni mają dość szarości życia, itd. Wszyscy uciekają.
Wybierają najłatwiejsze rozwiazanie dla siebie i swoich problemów. Egoiści? Po
części tak, ale też ludzie, którzy nie znaleźli zrozumienia u innych, stracili
nadzieję... Zmienia się narkotyk, zmienia sie kontakt z otoczeniem - jest coraz
bardziej ograniczony. Jeśli wybrało się raz drogę na skróty ciężko jest samemu
to wszystko zauważyć. Jeśli się w porę uda - super, można się jakoś pozbierać.
Jeśli nie, brnie się dalej nie widząc zmian zachodzących w sobie, swoim życiu,
itd. Nagle okazuje się, że jedynym przyjacielem i pocieszycielem są drug'i. Nie
ma już wokół nikogo. Wszyscy zostali "wyeksploatowani" i odsunięci na bok. Były
ważniejsze rzeczy niż rodzina, przyjaciele, znajomi - amfa, koks, hera. Nagle
okazuje się, że życie stało się pogonią za działką. Każdy dzień jest doskonale
uporządkowany - mieć towar, naćpać się, mieć pieniądze na nowy towar, naćpać
się, itd. Zaniedbuje się rodzinę, przyjaciół, pracę - o ile się jeszcze to ma.
Jeśli nie, znów można wybrać drogę na skróty: samobójstwo (z rozpaczy?) lub
dalsze takie życie (narkomani długo nie żyją więc jest to samobójstwo z
opóźnieniem). Albo można próbować się ratować przed tą chorobą i ponieść
konsekwencje swoich czynów, zacząć się leczyć. Od dawna próbuję właśnie to
zrobić. Niestety, udaje mi się to na jakiś okres a potem... Znów wracam do
palenia heroiny. Dlaczego? Brakuje mi "czegoś" w życiu, oprócz pracy,
znajomych... Nie będę tego wszystkiego tłumaczył, nie widzę już w tym sensu.
Niestety - straciłem gdzieś prawdziwą radość życia...