Dodaj do ulubionych

Przeczucie...

04.04.12, 19:10
... albo intuicja. Nadzwyczajnie ważna sprawa. Zawsze, gdy mam dokonać wyboru, zdaję się na intuicję. Krótko mówiąc, wybieram rozwiązanie, które zapewnia mi komfort psychiczny. Płacę podatki, rezygnuję z prestiżowych, ale męczących znajomości, wiem, że nikogo nie obchodzą moje lektury, samochodem nie jeżdżę, więc nie obchodzi mnie co ktoś ma w garażu. To wszystko jest balsamem na moją dość skołataną duszę. Nie mam sobie nic do zarzucenia. No, może z tą jazdą samochodem, to nie jestem całkiem zadowolona, ale gdybym miała spowodować jakiś wypadek... To jest prawdopodobne, bo często się zamyślam;-)
Natomiast z rzucaniem palenia i wyrzeczeniem się alkoholu, zupełnie mi nie wychodzi.
Intuicja całkowicie zaprzecza mojemu życzeniu zostania abstynentką. Mówi mi, że bez grzechu palenia i popijania umiarkowanych dawek alkoholu, stanę się obrazem i podobieństwem mojej Babci: rozmodlonej, pogodzonej z biedą i nieszczęściem oraz mojej Mamy: ciągle chorej, słabej, nieszczęśliwej, choć zupełnie bezpodstawnie.
Czytam to forum i nic nie przekonuje mnie do abstynencji.
Odloty abstynencyjne, czy to AA-owskie, czy to rowerowe, czy to inne, wydają mi się tak obce, że moja intuicja mówi: NIE!
Obserwuj wątek
    • 7zahir Re: Przeczucie... 04.04.12, 19:19
      Nie obwiniaj intuicji , czy tego forum - tylko swoje uzaleleżnione ( pijane ) myslenie.

      Nikt z nas nie będzie wstanie przekonac Cię do leczenia,
      jeżeli nie będziesz tego chciała.

      Widać nie osiagnełaś jeszcze swojego dna,
      ale czy naprawdę musi ono oznaczać najgorsze?
      forum.gazeta.pl/forum/w,176,125327436,125334678,Dno_nie_ma_jednej_definicji.html
    • bananarama-live Re: Przeczucie... 04.04.12, 19:33
      Tak z marszu,to raczej ciężko się zebrać. Musi cię coś za mordę chwycić.
    • marakuya Re: Przeczucie... 04.04.12, 19:42
      Właśnie dlatego pisze, ze chce moja intuicję przestawić na abstynencje. Chociaż zauważam, ze umiarkowane picie alkoholu jest znacznie zdrowsze niż abstynencja. Po użyciu, nastepnego dnia, czuje się doskonale. Krótko mówiąc, nie pije świństw.
      • 7zahir Re: Przeczucie... 04.04.12, 19:52
        marakuya napisała:

        > Właśnie dlatego pisze, ze chce moja intuicję przestawić na abstynencje. Chociaż
        > zauważam, ze umiarkowane picie alkoholu jest znacznie zdrowsze niż abstynencja
        > . Po użyciu, nastepnego dnia, czuje się doskonale. Krótko mówiąc, nie pije świ
        > ństw.>

        Też tak racjonalizowałam swoje picie.
        Intuicji nie przestawisz - powołując się na nią usiłujesz
        pozbyc się poczucia winy za to, że pijesz.
        Nasz uzalezniony umysł jest mistrzem świata
        w oszukiwaniu samego siebie.

        Poczytaj tu:
        forum.gazeta.pl/forum/w,176,83726447,127226224,Re_Ryzykowne_picie_czy_alkoholizm_.html
        i zrób sobie testy :
        forum.gazeta.pl/forum/w,176,83726447,83756202,Testy_czy_jestes_alkoholikiem_.html
      • bananarama-live Re: 04.04.12, 20:01
        Skoro nie pijesz świństw, to sobie pij spokojnie. :]
    • jerzy30 moze cie przekona perspektywa rychlej smierci 04.04.12, 22:21
      z zapicia, marskosci watroby, wpadniecia pod pojazd mechaniczny, zatrucia organizmu, jazdy po pijaku i zabicia przypadkowego przechodnia
      rozmodlona babcia,
      wiecznie chora mama
      marakuya na cmentarzu - skutecznie martwa

      intuicja potrafi oszukac
      • marakuya Re: moze cie przekona perspektywa rychlej smierci 05.04.12, 08:00
        Dokładnie tak mnie wychowywano. Każda przyjemność miała się skończyć kataklizmem i rychłą śmiercią. Gdyby nie te strachy i zmory, to prawdopodobnie nigdy od niczego bym się nie uzależniła. A tak, to każdego papierosa zapalałam z poczuciem, że grzeszę przeciwko piątemu przykazaniu, więc paliłam szybko, dużo, bo nie wolno, bo to przecież już ostatnia paczka. Tak samo potem nauczyłam się pić alkohol. Zawsze w poczuciu grzechu i zawsze za dużo, bo to tylko dzisiaj, a następny raz będzie dopiero za pół roku. Akurat.
        No i stoję teraz pod ścianą i nie wiem, co dalej mam robić... Zrezygnować z tych przyjemnych wieczorów? Chyba muszę... Wcale nie dlatego, że to szkodzi mojemu zdrowiu, bo nie szkodzi. Czuję się nawet lepiej. Tylko, że to takie nieładne.
        No więc, abstynencja z powodów estetycznych. Podoba mi się ten pomysł:-)


        • jerzy30 bo gorzala dziala podstepnie 05.04.12, 08:32
          najpierw sprawia przyjemnosc i ulge i nic nie szkodzi - powoli zwieksza sie tolerancja - dawki coraz wieksze - i pojawia sie pieklo chlania - ktorego wyjsc jest ciezko i tu baaaardzo szkodzi
          sa wieczory przyjemne z innych przyczyn i powodow -
          i nic nie musisz - nikt ci nie kaze - Ty po prostu mozesz

          o tych przyjemnosciach i kataklizmach to mozemy sobie podac wzajemnie rece - mnie tez straszono od dziecinstwa - gorzalka sie okazala "odtrutka" - klasyka uzaleznienia - zrabane dziecinstwo
          • marakuya Re: bo gorzala dziala podstepnie 05.04.12, 15:06
            jerzy30 napisał:

            i nic nie musisz - nikt ci nie kaze - Ty po prostu mozesz

            Mogę i zamierzam z tej możliwości skorzystać. Ciekawa jestem, jak będę się czuła?
            Zamierzam informować o tym na forum, choćby nikogo to nie obchodziło.
            Pozdrawiam:-)
            • 7zahir Re: bo gorzala dziala podstepnie 05.04.12, 15:14
              marakuya napisała:

              > jerzy30 napisał:
              >
              > i nic nie musisz - nikt ci nie kaze - Ty po prostu mozesz
              >
              > Mogę i zamierzam z tej możliwości skorzystać. Ciekawa jestem, jak będę się czuł
              > a?
              > Zamierzam informować o tym na forum, choćby nikogo to nie obchodziło.
              > Pozdrawiam:-)

              Bravo.
              Trzymam kciuki !
              A to może Ci się przyda:
              forum.gazeta.pl/forum/w,176,87093412,87108052,Re_od_dzis_nie_pije_.html
              • jerzy30 sledzil bede pilnie 05.04.12, 18:40
                informuj bo mnie to obchodzi
    • elfkabezhaltera 24h 05.04.12, 11:49
      marakuya napisała:

      > Natomiast z rzucaniem palenia i wyrzeczeniem się alkoholu, zupełnie mi nie
      > wychodzi.
      > Intuicja całkowicie zaprzecza mojemu życzeniu zostania abstynentką. Mówi mi, że
      > bez grzechu palenia i popijania umiarkowanych dawek alkoholu, stanę się
      > obrazem i podobieństwem mojej Babci: rozmodlonej, pogodzonej z biedą i
      > nieszczęściem oraz mojej Mamy: ciągle chorej, słabej, nieszczęśliwej,
      > choć zupełnie bezpodstawnie.

      To sobie niczego nie wyobrażaj. Po prostu nie pij "dzisiaj".
    • marakuya Re: Przeczucie... 05.04.12, 16:06
      Właściwie nie wiem, jak zareagować na tę, delikatnie mówiąc, krytykę.
      W realu z gburami rzadko mam do czynienia.
      Może panowie wolf i banana byliby uprzejmi nie zaśmiecać mi wątku?
    • bananarama-live Trzecia bróba 05.04.12, 19:46
      Srutututu :-)
    • muriellka Re: Przeczucie... 05.04.12, 23:15
      Nie bardzo rozumiem o czym piszesz, czasami zapale papieroska, czasami sobie ciut wypije, chyba naprawde nie wiesz co to znaczy pasc z powodu nalogu i doprowadzic sie do takiego stanu, ze nawet nikomu nie bedzie chcialo sie Ciebie kopac. Droczysz sie, kokietujesz mam byc trzezwa, czy sie napic... rob co chcesz... ale walcz o siebie w koncu i przestan sie zachowywac jak rozpieszczone dziecko.
      Ja mam juz kilka dni wyciete znowu z zyciorysu, dochodze do siebie,
      czuje sie jakbym czytala post od jakiejs dziewczynki co nie wie czy isc na msze czy w krzaki zajarac szlugersa na zlosc mamie. Proponuje abys swoj obecny stan odebrala jako najwieksze dobro jakie zostalo Ci podarowane od zycia, cos tam narozrabialas kiedys po drodze, ale nie upadlas, szanuj to. Nie zycze Ci tego abys nie potraila odmowic, wtedy kiedy chcesz z tego wyjsc, to jest daleko od OK, gdy pseudo przyajciel podrzuca Ci dzialke do domu i bardzo ciezko jest sie wtedy podniesc.Nie jest wazne jaka uzywka nas poniewiera, najgorsze w tym wszystkim jest to, ze dochodzisz po raz kolejny do tego, ze ma nad Toba absolutna wladze. Uwazaj na siebie, nie zycze Ci takich doswiadczen jak moje... chociaz czuje gdzies przez skore, ze Ciebie to kreci, najnormalniej kreci Ciebie to. Bycie uzalezniona Ci imponuje, teraz masz dostep do alko, wiadomo jest wszedzie... gdybys miala dostep do bialej heroiny i do kokainy... tydzien i jestes wpieprzona po pachy... zadowolona.. kreci Cie to... umieranie na narkomanie nie jest wesole, stracisz dobry wyglad, pewnego dnia dotrze do Ciebie, ze np; nie masz juz watroby... idz sobie w nocy na jakis dworzec, nie wiem gdzie mieszkasz, przyjrzyj sie bezdomnym, poczuj ich zapach smierci i samotnosci. Oni tez zaczynali niewinnie. Tak czy siak, w sumie Ci zazdroszcze, ja nie mialam dylematu, jak zobaczylam od razu trafiona i zatopiona.. moze powinnam wyslac Ci zdjecie aby Cie przestraszyc. Pielegnuj w sobie ten stan, wytlumacz sobie,ze jestes normalnie psychiczna i ze ustawilas sie na zlym torze. Twoja psychika wiedzie Cie ku niefortunnej zgubie. Chcesz zrobic na zlosc swojej zdewocialej rodzinie, wymysl cos ciekawszego od nalogu / za chwile przyjemnosci placi sie zbyt duza cene
      pozdrawiam wszystkich, nie ejstem katoliczka, wiec wybaczcie nie bede Wam skladac zyczen swiatecznych, zycze Wam sily i wytrwalosci i zadnych wpadek po drodze, oby nikt nie wdepnal w gowno tak jak ja... ten glupi post pt zapilem, nie byl dobrym zartem..
      take care/ muriel
      • marakuya Re: Przeczucie... 06.04.12, 07:44
        Murielko, jesteś madra, inteligentna dziewczyna. Mam nadzieje, ze uda ci się pozbierać. Piszesz, ze jesteś niewierzaca, a ja dokonalam właśnie dywersj i poprosiłam Pana Boga aby Ci pomógł. Nie wiem czy to zadziała, ale podobno, jak się nie wierzy, to tez działa:-) Pozdrawiam.
        • muriellka Re: Przeczucie... 06.04.12, 12:05
          Dziekuje, ze poswiecilas mi swoja uwage, nawet poswiecilas mi czas w modlitwie, dziekuje, kazda ludzka reakcja jest cenna, ja nie uciekam od ludzi. Ludzie nie uciekaja ode mnie. Mam swoje wzloty i upadki, ale staram sie zyc, po prostu zyc. Zauwazam ludzi, ich swiat, ich zycia, widze ile stracilam jak bardzo jestem do zycia na oucie. Ok, nie placze z tego powodu iz zegar z kukulka nie wybija mi godzin jakie pozostaly mi do obiadu, kolacji, ulubionego serialu. Nie do takiej normlnosci tesknie, w takiej mieszczanskiej czuje jakies zimno. Przykro jest mi gdy pomysle, ze odsuwasz sie od ludzi i robisz to swiadomie, tak bardzo sie oszukujesz; piszesz o whiskaczu... usmiecham sie tylko... bo wiem jak bardzo sie oszukujesz.. pijesz whisky, wiec jestes lepsza, czujesz sie lepsza. dalej podtrzymuje, ze kokietujesz tym swoim piciem czy nie piciem. Dotychczas nie rozumialam o co Ci chodzi, po Twoich ostatnich postach juz wiem; Twoja glowna choroba to jest to, ze jestes nieprzystosowana do zycia, nie wiem czy utyskujaca matka, zdewociala babcia wywarly na Tobie az takie pietno, nie wiem. Wiem, jednak , ze jestes zagubiona, nie potrafisz byc prawdziwa i grasz, przed soba, przed nami. jestes tez cholernie samotna, mysle, ze to nie tylko Ty odsunelas sie od ludzi, ale tez ludzie od Ciebie. Dlatego alkohol zaczyna wypelniac Ci te pustke. Oszukujesz sie, ze cos Ci daje. Mysle, ze bycie uzaleznionym to dla Ciebie lepszy wybor niz bycie nikim. Normalne potrzebujesz pewnej przynaleznosci, potrzebujesz sie okreslic , ale kurcze, nie mozesz wymyslic nic innego... sama pisalas, ze naduzywasz a nie uzywasz. Przystopuj to! Wymysl cos innego, czy nâprawde stac Cie tylko na to aby tkwic w scieku?
    • hazelden Re: Przeczucie... 05.04.12, 23:49
      marakuya napisała:

      > Intuicja całkowicie zaprzecza mojemu życzeniu zostania abstynentką. Mówi mi, że
      > bez grzechu palenia i popijania umiarkowanych dawek alkoholu, stanę się obraze
      > m i podobieństwem mojej Babci: rozmodlonej, pogodzonej z biedą i nieszczęściem
      > oraz mojej Mamy: ciągle chorej, słabej, nieszczęśliwej, choć zupełnie bezpodsta
      > wnie.
      > Czytam to forum i nic nie przekonuje mnie do abstynencji.
      > Odloty abstynencyjne, czy to AA-owskie, czy to rowerowe, czy to inne, wydają mi
      > się tak obce, że moja intuicja mówi: NIE!

      Czyli najgorsze jeszcze przed Tobą...
      • marakuya Re: Przeczucie... 06.04.12, 06:52
        Testuje umiarkowanie od bardzo dawna i nic z tego nie wychodzi. Doszło do takiego idiotyzmu, ze unikam spotkań ze znajomymi, bo oni bedą chcieli przy spotkaniu pic jakiś alkohol, a ja przecież abstynentka mam być. Następnie w samotności wysaczam kolejne butelki liskacza, bo to takie zdrowe. I oczywiście każda szklaneczka jest ostatnia. To jest chyba największy koszt mojego uzależnienia: odsunelam się od ludzi.
        • elfkabezhaltera Samotne picie 06.04.12, 08:59
          marakuya napisała:

          > Testuje umiarkowanie od bardzo dawna i nic z tego nie wychodzi.
          Ten etap jest mi znajomy. Trzy czy cztery lata na niego zmarnowałem.

          > Doszło do
          > takiego idiotyzmu, ze unikam spotkań ze znajomymi, bo oni bedą chcieli przy
          > spotkaniu pic jakiś alkohol, a ja przecież abstynentka mam być.
          1 - coś za coś - własne zdrowie a cudza wygoda
          2 - możesz poprosić aby nie pili
          3 - czy jesteś pewna, że będą chcieli pić, czy ci się wydaje? Projekcje "wszyscy piją/ wszyscy piją w takiej sytuacji", itd to typowy objaw

          > Następnie w samotności
          > wysaczam kolejne butelki liskacza, bo to takie zdrowe. I oczywiście każda
          > szklaneczka jest ostatnia. To jest chyba największy koszt mojego uzależnienia:
          > odsunelam się od ludzi.

          Z czasem prawdopodobnie ujżysz kolejne. Co prawda z innych względów (raz że taniej, dwa - nikt nie widzi jakie ja już zwierzę jestem) ale też odsunąłem się od ludzi i piłem samotnie.
        • jerzy30 I oczywiście każda szklaneczka jest ostatnia 06.04.12, 09:07
          Sek w tym ze moze tak byc pewnego pieknego dnia.
          Nie odrzucaj znajomych.
          No chyba ze ci przeszkadzaja i sa niepotrzebni do Twojego picia. lepiej pic samemu - taniej wychodzi. No i Twoja "znajoma" to flaszka jest.
        • hazelden Re: Przeczucie... 06.04.12, 14:46
          marakuya napisała:

          > Testuje umiarkowanie od bardzo dawna i nic z tego nie wychodzi. Doszło do takie
          > go idiotyzmu, ze unikam spotkań ze znajomymi, bo oni bedą chcieli przy spotkani
          > u pic jakiś alkohol, a ja przecież abstynentka mam być. Następnie w samotności
          > wysaczam kolejne butelki liskacza, bo to takie zdrowe. I oczywiście każda szkla
          > neczka jest ostatnia. To jest chyba największy koszt mojego uzależnienia: odsun
          > elam się od ludzi.

          Szukaj innych znajomych, którzy nie będą pili alkoholu. Jeśli nie chcesz szukać w AA, to idź na jakąś grupę terapeutyczną (np. finansowaną z NFZ), spotkasz tam na pewno wielu fajnych ludzi, którym będzie zależało na pozostawaniu w abstynencji. Ja byłam na takich grupach, naprawdę wartościowe znajomości można nawiązać i jest motywacja do pozostawania w abstynencji. Jeśli Twoi obecni znajomi nie są w stanie ze względu na Ciebie powstrzymać się od picia alkoholu, to raczej nie oceniałabym tych znajomości zbyt wysoko.
    • bananarama-live ps 06.04.12, 06:47
      Jeżeli nic Cie nie przekonuje, poczekaj jeszcze ze 30 lat - nie spiesz się.
      Za 30 lat przeczytaj to wszystko.
      Czasu nie cofniesz, a myśl może być - " taka mądra, a taka głupia"
      Napisałem ,może, bo niewykluczone ,ze nawet do tego czasu nie zatrybisz o błędzie alkoholizowania się
      • marakuya Re: ps 06.04.12, 06:56
        Doszło do pewnego nieporozumienia w kwestii mojego wieku, ale nie zamierzam tego prostować. Za 30 lat, to będę już raczej spokojna na amen:-)
    • boja55 Re: Przeczucie... 06.04.12, 09:18
      marakuya napisała:


      > Czytam to forum i nic nie przekonuje mnie do abstynencji.
      > Odloty abstynencyjne, czy to AA-owskie, czy to rowerowe, czy to inne, wydają mi
      > się tak obce, że moja intuicja mówi: NIE!

      To nie Twoja intuicja , tylko uzależnienie mówi NIE.
      Myślę że każdy alkoholik piszący na FU podpisałby się pod tym co piszesz.Ja też tak myślałem , alkoholikiem jest Józek bo pije wynalazki , Staszek bo żona odeszła od niego , Marek bo stracił pracę lecz nie ja , bo ja tego jeszcze nie doświadczyłem.Piję bo chcę , bo jest fajnie , bo jest źle , bo okazja ta czy inna , albo brak okazji , ale jak nie chcę to nie piję.Przyznanie się samemu przed sobą , że jestem alkoholikiem zabrało mi bardzo wiele czasu , przyznałem to na odwyku bo tak trzeba było , ale tak naprawdę przyznałem to sam przed sobą dużo później. Moje przyznanie własnej bezsilności wobec alkoholu zajęło mi jeszcze więcej , a to że przestałem kierować własnym życiem przyznałem po piętnastu latach abstynencji.Była to dla mnie osobista porażka kiedy zrozumiałem i zaakceptowałem że tak kierowałem własnym życiem , że zostałem alkoholikiem na własne życzenie , bo ja tym życiem swoim ( wg. mnie ) kierowałem.Zrozumienie i zaakceptowanie Pierwszego Kroku AA dało mi uwolnienie , pokazało drogę na dalsze życie.Ale to ja tak miałem , Ty nie musisz , bo bronisz się tą swoją intuicją.
      • bananarama-live Re: 06.04.12, 12:02
        Każdy alkoholik wymysli sobie coś, zeby mu było łatwiej żyć.
        • marakuya Re: 06.04.12, 13:34
          Wszystkie odpowiedzi wydają mi się pomocne. Lepiej słuchać innych niż własnych monologów. A jeszcze lepiej zająć się czymś pożytecznym.
          Chciałabym zajrzeć za miesiąc na forum i powiedzieć, że jest ok, ale to chyba niemożliwe żeby było tak prosto. A zresztą, dlaczego mam się nastawiać na jakąś wspinaczkę wysokogórską i przewidywać trudności? Zmiany mają być pozytywne, więc powinnam się cieszyć, a nie martwić na zapas.
          Życzę pogodnych, spokojnych Świąt.
          Dziękuję:-)
          • bananarama-live Re: 06.04.12, 16:18
            Na pewno wśród trzeźwych alkoholików, jest łatwiej.

            Zdrowia.
          • 7zahir Re: 06.04.12, 16:54
            marakuya napisała:

            > Wszystkie odpowiedzi wydają mi się pomocne. Lepiej słuchać innych niż własnych
            > monologów. >
            A jeszcze lepiej zająć się czymś pożytecznym.
            > Chciałabym zajrzeć za miesiąc na forum i powiedzieć, że jest ok, ale to chyba n
            > iemożliwe żeby było tak prosto. A zresztą, dlaczego mam się nastawiać na jakąś
            > wspinaczkę wysokogórską i przewidywać trudności? Zmiany mają być pozytywne, wię
            > c powinnam się cieszyć, a nie martwić na zapas.
            > Życzę pogodnych, spokojnych Świąt.
            > Dziękuję:-)

            Wzajemnie :-)

            Jeżeli nas czytasz- Wiesz, że sama nie dasz rady.
            Potrzebujesz wsparcia, ludzi, którzy juz przeszli przez to z czym Ty teraz się zmagasz.

            Warto poszerzyć wiedzę : poczytaj nt naszej choroby:
            tutaj znajdziesz podstawowe informacje:
            forum.gazeta.pl/forum/w,176,83726447,84797243,Umysl_uzalezniony.html
    • wolfbreslau Re: Przeczucie... 06.04.12, 18:04
      marakuya napisała:

      > > Czytam to forum i nic nie przekonuje mnie do abstynencji.

      a co ? ....niańka Ci potrzebna , czy co ? pijesz nie pijesz Twój wybór. nie ma takiej rzeczy na niebie i ziemi , która by mogła przekonać kogokolwiek , do czegokolwiek. wszystko co robimy , zalezy tylko od tego co sie dzieje w naszych i tylko naszych głowach. czy to emocje, uczucia, czy zwykłe myśli o wygranej w totolotka...by wygrac trzeba zagrać, a wygra , kto wygra. jeden do 14000000 taka jest szansa
      hey
    • jerzy30 marakuya - na pocieszenie i na usmiech 06.04.12, 18:33
      zeby to bylo takie proste - odstawka flaszki, odstawienie picia - to by nie bylo tego forum
      a jest to problem - i Ty nie pierwsza i nie ostatnia masz takie dylematy
      ja np mialem je chyba 5 lat zanim zalapalem w czym rzecz
      zalapalem przy pomocy specjalistow
      sam bym nie byl w stanie
      bo to bardzo zawila choroba
      flaszka tez mi byla przylaciolka znajoma, pocieszycielka
      odstawienie nie bylo od razu - to trwa i trwa
      wiec glowa go gory
      • wolfbreslau Re: marakuya - na pocieszenie i na usmiech 07.04.12, 11:02
        zeby flaszke odstawic, trzeba miec powód, albo conajmniej jakis pomysł jakby to miało byc bez niej. po co odstawiac flaszke , jak nie ma powodu, ani pomysłu?....ktoś z nas odstawił flaszke, tak na wszelki wypadek? , lub z rozsądku ? lub bez przymusu /jakikolwiek on by / ? pod wpływem rekolekcji ?......kopa w dupe trzeba dostac i to porządnego, by coś dopiero zaświtało w pijanej głowie. inaczej to tylko teorie i pitolenie bez sensu
        hey
        • jerzy30 wiec - dostalem kopa - wielkiego jak kosmos 07.04.12, 15:30
          i dopiero po kopie "zaswitalo"
        • muriellka Re: marakuya - na pocieszenie i na usmiech 11.04.12, 19:22
          ....kopa w dupe
          > trzeba dostac i to porządnego, by coś dopiero zaświtało w pijanej głowie. inac
          > zej to tylko teorie i pitolenie bez sensu
          > hey
          zastanawiam sie jakiego kopa trzeba dostac, ile musi sie wydarzyc aby z tego wyjsc. Stracenie majatku, rodziny,zdrowia,przyjaciol...bycie glodnym chlodnym, bycie odrzuconym; jesli i to nie wystarcza aby sie zatrzymac to juz chyba tylko umiera sie na narkomanie co nie?
          • aaugustw Re: marakuya - na pocieszenie i na usmiech 11.04.12, 20:20
            muriellka napisała:
            > zastanawiam sie jakiego kopa trzeba dostac, ile musi sie wydarzyc aby z t
            > ego wyjsc. Stracenie majatku, rodziny,zdrowia,przyjaciol...bycie glodnym chlod
            > nym, bycie odrzuconym; jesli i to nie wystarcza aby sie zatrzymac to juz ch
            > yba tylko umiera sie na narkomanie co nie?
            ______________________________________.
            Nie tylko z narkomanii... - Z alkoholizmu tez...!
            Ok. 6 % wychodzi z tego.. - To gorsze od raka :-(
            A...
          • marakuya Re: marakuya - na pocieszenie i na usmiech 11.04.12, 20:49
            Murielko, błagam Cię, nie strasz mnie... Nie wiem, czy piszesz o sobie, czy tylko dywagujesz. Codziennie trzeba mieć nadzieję. Na umieranie zawsze przyjdzie czas. Lepiej, żeby to było później, niż wcześniej. Chyba to trywialne, ale w końcu wszyscy pomrzemy, więc jedziemy na jednym wózku. Może jednak mamy coś do zrobienia przed tym przykrym faktem?
            Zdystansuj się więc od swoich problemów. W końcu wielu codziennie zmaga się z podobnymi problemami. Nie jesteś pępkiem świata.
            Za siebie już dawno się nie modlę, ale za Ciebie odmówię dzisiaj koronkę.
            • marakuya Re: marakuya - na pocieszenie i na usmiech 11.04.12, 20:55
              Już odmówiłam koronkę. Zdumiewające, ale to zajmuje parę minut. Pozostaję do dyspozycji:-))
              • aaugustw Re: marakuya - na pocieszenie i na usmiech 11.04.12, 21:01
                marakuya napisała:
                > ... Pozostaję do dyspozycji:-))
                _______________________.
                Nie kus...!
                A...
                • aaugustw Yura dla Ciebie... 11.04.12, 21:22
                  - Niedziela 11:30 – 13:30
                  Grupa “Przyszlosc” – BARCELONA
                  Siedziba Stowarzyszenia Polsko - Katalońskiego, C/Nou de Sant Francesco 20
                  (Najbliższa stacja Metra to "Liceu" Linia nr. L3 - Zielona)
                  Kontakt: Robert: se....@wp.pl (kontakt w moim posiadaniu)
                  A...
                  • yuraathor Re: Yura dla Ciebie... 11.04.12, 21:29
                    dzięki jestem niezmiernie wdzięczny
                    za chwilę przekażę potrzebującemu
                    zdażyłem przed skasowaniem przez idiotę
                    • marakuya Re: Yura dla Ciebie... 11.04.12, 21:35
                      Bo Barcelona nie jest dla idiotów. Piękne miasto. Bez Antoniego Gaudí trudno je sobie wyobrazić.
                      Całe szczęście, że nie byłam tam z żadnym stowarzyszeniem.
                      • yuraathor Re: Yura dla Ciebie... 11.04.12, 21:44
                        znalazłem kontakt na duchowych stronach, jeszcze raz dzięki
                    • aaugustw Re: Yura dla Ciebie... 12.04.12, 10:20
                      yuraathor napisał:
                      > dzięki jestem niezmiernie wdzięczny
                      > za chwilę przekażę potrzebującemu
                      > zdażyłem przed skasowaniem przez idiotę
                      ____________________________________.
                      To dobrze, bo az strach pomyslec co by bylo,
                      gdyby idioci byli szybsi od nas...! ;-)
                      A...
                • marakuya Re: marakuya - na pocieszenie i na usmiech 11.04.12, 21:26
                  Trzeba się czegoś trzymać. Najlepiej świadomości, że trudności dają się przetrzymać. Ja nie kuszę, tylko mam nadzieję.
                  • muriellka Re: marakuya - na pocieszenie 16.04.12, 06:59
                    Mam nadzieje, iz wyciagasz jakies wnioski z prowadzonych tutaj dyskusji i ze lepiej Ci idzie to trwanie w abstynencji.? Pisalas do mnie abym nie straszyla, coz.;widac oblicza naszych nalogow maja jednak inny wyglad, Ty sie droczysz z nalogiem, kurcze jesli masz sile sie modlic i odmawiac jakies koronki...to Ty wybacz, ale nie wiesz co to jest uzaleznienie. Uzaleznienie jest wtedy, gdy zaprzedasz dusze i cala siebie jakiejs substancji, masz w sobie potwora ktory Cie zabija i wysysa z Ciebie wszystko.;to jest uzaleznienie. Lezysz miesiacami w barlogu i nie widzisz jak uplywaja Ci lata, jedni wala w szyje, ja wyciagam stope do wklucia.. tak wyglada/lo nasze zycie. Ocknij sie, i prosze wymysl cos innego niz jakies glupie chlanie alko, mysle ze stac Cie na wiecej, jednak wnioskujesz, myslisz, dyskutujesz i co najwazniejsze czujesz, nie masz kamienia zamiast serca, pielegnuj to, prosze. POmgaj innym, zawsze i wszedzie, moze to Cie wzmocni, czynienie dobra wzmacnia, uwierz mi. Pozdrawiam
                    • marakuya Re: marakuya - na pocieszenie 16.04.12, 21:18
                      Murielko, wyciągam wnioski, choć nie jestem pewna czy prawidłowe. W każdym razie dzisiaj był dzień bez papierosów, alkoholu, słodyczy, ale wielkiej satysfakcji z tego powodu nie odczuwam. Miła jest świadomość, ze jutro powinnam być w dobrej formie, dotleniona wyspana, bez kaca i deficytow energii. Postaram się pociągnąć ten stan, jak długo się da, ale to takie pretensjonalne i nudne. Chodzący ideał. Nie wiem, czy masz racje, ze drocze się z nałogiem. Dzisiaj rzeczywiście czuje się, jakby tak było. No, może poza parenastoma talletkami terapeutycznej nikotyny.
                      Trzymaj się Murielko i nie poddawaj. Tyle smutku jest w tym, co piszesz. Przecież wiesz, ze bez entuzjazmu nie ma wygranej. Musisz znaleźć ten entuzjazm.
                      • muriellka Re: marakuya - gratyfikacja 16.04.12, 22:37
                        piszesz, ze nie odczuwasz radosci z tego, ze sie dobrze czujesz, wszystkiego sobie psychopatycznie odmawiasz..;dziwne, zapominasz o najwazniejszym o sprawianiu sobie przyjemnosci nie pije dzisiaj, robie dla siebie to i siamto, robie to co powinnam i znajduje sobie jakies proste przyjemnosci, hmm entuzjazm piszesz, raczej chlodny realizm, w moim przypadku pare metrow za daleko sie przekroczylo linie zdrowia, dlatego tak obsesyjnie Cie przestrzegam, szanuj to co masz w sobie i kim jestes i z tego czerp sile, czerp sile z dawania siebie innym, dopoki mozesz, dopoki nie wiesz co to kilkuroczny barlog, bo po tej drugiej stronie wlasnie tak jest. Juz nigdy nie ma dotlenionej skory, zawsze sa since pod oczami, zawsze cos boli, dookola depresja, nie masz sil na nic, prosze zwolnij zapisz sie na salse albo tai chi, uwierz mi ja o tym marze, ale nie ma szans, powinnam miec dwie transplantacje, zajechalam sie...coz trzymac sie, proste nie ma juz sily brac, nie mam gdzie sie wkluwac, nie mam sily odpalic samochod i skoczyc do Hiszpanii po zaopatrzenie, uwierz jeszcze 4 miesiace temu moglam, ale przegapilam wystrzal startera, fajnie ze mi odpisalas, lzej jakos, o wiele lepiej niz swiadomosc koronek, nie wierze w sile modlitwy,wyciagnieta reka, chwila uwagi warte sa o wiele wiecej. Widzisz, niechcacy robisz wiele dobrego. Idz na grupe, dziel sie tym dobrem ktore nosisz w sobie, naprawde warto. Znam ludzi z AA, super ludzie, super znajomosci i trwalosc w abstynencji;nie bedziesz sama ze swoim problemem. To co robisz teraz to oprocz droczenia sie z nalogiem jest takze samoleczeniem, a to jest zabronione.
                        Osobiscie, zaluje ze zbyt pozno trafilam na to forum, klikanie jednak tez pomaga, masz je zawsze pod reka.
                        take care
                        • jerzy30 zaluje ze zbyt pozno trafilam na to forum 18.04.12, 20:52
                          nigdy nie jest "zbyt pozno"
                          zawsze jest "w porę"
          • wolfbreslau Re: marakuya - na pocieszenie i na usmiech 12.04.12, 13:12
            muriellka napisała:

            > zastanawiam sie jakiego kopa trzeba dostac, ile musi sie wydarzyc aby z t
            > ego wyjsc. Stracenie majatku, rodziny,zdrowia,przyjaciol...bycie glodnym chlod
            > nym, bycie odrzuconym; jesli i to nie wystarcza aby sie zatrzymac to juz ch
            > yba tylko umiera sie na narkomanie co nie?

            czasami jest to o jeden kop za duzo, tego nikt nie wie. co jednemu pomoze, drugiego zabije. nie ma zadnej sprawdzonej i trwalej metody wychodzenia z nalogu , poza naszym wlasnym umyslem, uczuciami. terapie, mityngi, to tylko biale laski / jak u slepca/ -a biala laska nie zastapi rozumu, sumienia, strachu , milosci,słuchu,węchu,instynktu i nie zaprowadzi slepego nigdzie sama.
            • aaugustw ... na pocieszenie i na usmiech 12.04.12, 15:55
              wolfbreslau napisał:
              > ... nie ma zadnej sprawdzonej i trwalej metody wychodzenia z nalogu ,
              > poza naszym wlasnym umyslem, uczuciami...
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Ktory wraz z naszymi uczuciami jest tak schustany i zboczony, ze
              zaden dr. Kilder tego nie jest w stanie przywrocic do zdrowia, procz SW...!
              (ktora moze byc, np. Grupa AA)
              _________________________.
              wolfbreslau napisał dalej:
              > ... terapie, mityngi, to tylko biale laski / jak u slepca/ -a biala laska
              > nie zastapi rozumu, sumienia, strachu , milosci, słuchu,węchu,instynktu i nie zaprowadzi slepego nigdzie sama.
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Tu masz racje; Samego slepego nigdzie ona nie doprowadzi, procz grobu...
              Dlatego mamy "MY" Program, ktory prowadzi slepca w zamknietej grupie
              wydeptana juz sciezka...!
              A...
              • wolfbreslau Re: ... na pocieszenie i na usmiech 17.04.12, 15:43
                aaugustw napisał:

                >> Tu masz racje; Samego slepego nigdzie ona nie doprowadzi, procz grobu...
                > Dlatego mamy "MY" Program, ktory prowadzi slepca w zamknietej grupie
                > wydeptana juz sciezka...!
                > A...

                nie MY tylko Ty..a ze jest was wiecej , to inna sprawa. tobie sprawdzil sie ten program. i za nic , ani nikogo innego ręczyc , nie możesz, że komus innemu sie sprawdzi. wielu ludzi nawet nie slyszalo o AA, a mimo to zerwali z nalogiem, na wiele lat nim ktokolwwiek o AA slyszal. o psychologii tez nikt nie slyszal , a ludzie zyli.lepsze jest wrogiem gorszego...to wiem i z tym sie zgadzam.ale nie zgadzam sie , ze : moje jest lepsze niz twoje, lub: rupta to co ja i bedzieta szczesliwi...bo ja nigdy zapewne nie bylbym szczesliwy w otoczeniu AA owcow...to nie moja bajka. tak jak nie moją bajka są kibice pilkarscy, kibice Małysza i miłośnicy heavymetalu....nie przeszkadzają mi , ale sa mi obojętni.
                • aaugustw Nie oszukuj sam siebie...! 17.04.12, 18:07
                  wolfbreslau napisał:
                  > nie MY tylko Ty..a ze jest was wiecej , to inna sprawa. tobie sprawdzil sie ten
                  > program. i za nic , ani nikogo innego ręczyc , nie możesz, że komus innemu sie
                  > sprawdzi...
                  Tu sie mylisz... - Recze za kazdego kto tylko chce trzezwiec z tym Programem...!
                  _____________________.
                  wolfbreslau napisał dalej:
                  > ...bo ja nigdy zapewne nie bylbym szczesliwy w otoczeniu AA owcow...
                  > to nie moja bajka. tak jak nie moją bajka są kibice pilkarscy, kibice Małysza
                  > i miłośnicy heavymetalu....nie przeszkadzają mi , ale sa mi obojętni.
                  - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Wiec dlaczego cuiagle tak blisko trzymysz sie trzezwych alkoholikow... - He...!
                  A...
                  • wolfbreslau Re: Nie oszukuj sam siebie...! 19.04.12, 10:30
                    aaugustw napisał:

                    >> Tu sie mylisz... - Recze za kazdego kto tylko chce trzezwiec z tym Programem...
                    ..........
                    megalomania i pustosłowie Guziu, plus całkowity rozjazd w zdrowym rozsądku .

                    > Wiec dlaczego cuiagle tak blisko trzymysz sie trzezwych alkoholikow... - He...!

                    bzdury jakies klepiesz czlowieku :-)...ja z trzezwymi alkoholikami ?widuje ich tak często ,jak parowozy na trasie londyn-casablanca.
                    w moim codziennym zyciu alkoholicy zajmuja jakies 5-10%. nie mam czasu ani ochoty na walkowanie tego tematu i spotykanie alkoholikow czesciej niz innych , lub jest to konieczne. do dentysty chodze ostatnio co tydzien ,albo i dwa razy w tygodniu/od jakiegos poltoramiesiaca/ ale to znaczy , ze stomatolodzy stali sie moimi przewodnikami duchowymi.
                    hey
                    • aaugustw Re: Nie oszukuj sam siebie...! 19.04.12, 12:42
                      wolfbreslau napisał (do A...):

                      > aaugustw napisał:
                      > >> Tu sie mylisz... - Recze za kazdego kto tylko chce trzezwiec z tym P
                      > rogramem...
                      ......................
                      > megalomania i pustosłowie Guziu, plus całkowity rozjazd w zdrowym rozsądku .
                      __________________________________________________.
                      Gratuluje szczegolowej, konkretnej i nie pustej wypowiedzi...! ;-)
                      A...
                      • wolfbreslau Re: Nie oszukuj sam siebie...! 19.04.12, 12:50
                        tylko kliniczny idiota moze ręczyć za umysł , poczynania, emocje ,nałogi,zrozumienie itp....innego człowieka.a zwłaszcza w necie. Ty tutaj Guciu, nawet za siebie samego ręczyc nie możesz. w swoim zyciu codziennym tez zresztą nie. rozumiesz w ogóle co czytasz i na co odpowiadasz?....czy tylko jak zwykle na mój widok zasliniłes się z tęsknoty, że masz z kim pogadać...hey
                        • aaugustw Re: Nie oszukuj sam siebie...! 19.04.12, 13:20
                          wolfbreslau napisał:
                          > ... Czy tylko jak zwykle na mój widok zasliniłes się z tęsknoty, że masz z kim pogadać...hey
                          ___________________________________________________.
                          ;-) Sam wiesz, zeby zaistnial dialog musi byc roznica zdan,
                          a ten biegun przeciwny, ktory ja znam z czasow, kiedy chodzilem
                          jeszcze pijany po tym padole, ty mi prezentujesz najlepiej..! ;-)
                          A...
                          Ps. Malo mam dzis czasu na pisanie z toba, bo mam powaznego goscia
                          z Warszawy i zaraz jedziemy na Konferencje polskojezycznych Grup AA
                          zrzeszonych w Europie, zbierajacych sie dwa razy w roku w Carlsbergu/Pfalz...!
                        • aaugustw Re: Nie oszukuj sam siebie...! 19.04.12, 13:23
                          wolfbreslau napisał:
                          > ... Ty tutaj Guciu, nawet za sie
                          > bie samego ręczyc nie możesz. w swoim zyciu codziennym tez zresztą nie...
                          ____________________________________________.
                          Nie podniecaj mi sie tak, wolficzku - to raz...!
                          A po drugie to mysl o swojej siersci, nie o mnie,
                          bo moze ty nie mozesz ręczyc za siebie, ale ja tak, bo
                          do pomocy mam cala Wspolnote AA...
                          A... ;-)
                • muriellka Re: ... wolf AA 17.04.12, 19:44
                  obiektywnie jednak biorac i statystycznie to wiellu to pomaga
                  tak sie sklada, ze grupy etc, to rez nie moja bajka
                  nawet boje sie isc anby nie lapac kontaktow
                  my jednym spojrzenieem potrafimy sie nakrecic
                  ale, moze dlatego jest mi ciezej ze musze dawac rade sama
                  jestem na poczatku, wciaz na poczatku bo srednio raz w miesiacu mam wpadki
                  moze gdybym byla w dobrej grupie, nie byloby ich..?
                  fakt, mnie grupy przerazaja, zawsze staje w opozycji, i tak sobie mysle, ze to jest tez jakis objaw potwora ktorego mam w sobie
                  take care
                  ps; po jakims tam Twoim poscie, wyjrzalam za okno, rzeczywiscie i ptaki i kwiaty w ogrodzie, tylko etap jeszce taki, ze nie ciesza
                  poczekamy, zobaczymy
                  • marakuya samoleczenie 18.04.12, 16:15
                    Już się przyzwyczaiłam do tego, że trzeba się nieustannie kontrolować, nastawiać się na bezużywkowy tryb życia. Dzisiaj przemknęła mi taka myśl, że fajnie byłoby wieczorem otworzyć butelkę wina. Fajnie byłoby, pod warunkiem, że potrafię wypić dwa kieliszki. Ja niestety wtedy dopiero zaczynam czuć niedosyt. Żadnej psychologii w tym nie ma, tylko czysta fizjologia.
                    AA jest dla bardziej zaawansowanych ode mnie.
                    Dobrze, że przynajmniej nikotynę w tableteczkach sobie spożywam. Firmy farmaceutyczne trochę na mnie zarobią.
                    • muriellka Re: samoleczenie 19.04.12, 02:58
                      to sie nie da samemu
                      gdzie kogos znajdz w jakiejs poradni czy stowarzyszeniu, pisz tez tutaj zasze ktos bedzie ci bliski i to podadanie pomaga
                      take care,
                      ja jestem dzisiaj bardzo smutna
    • pierzchnia Re: Przeczucie... 18.04.12, 23:18
      marakuya napisała:
      > Czytam to forum i nic nie przekonuje mnie do abstynencji.

      Nic w tym dziwnego - po prostu nie znasz tego stanu.
      • muriellka Re: Przeczucie... 19.04.12, 10:15
        pierzchnia napisał:

        > marakuya napisała:
        > > Czytam to forum i nic nie przekonuje mnie do abstynencji.
        >
        > Nic w tym dziwnego - po prostu nie znasz tego stanu.
        .........................................................................;; cenna uwaga , fakt nie znasz tego stanu bo nawet jak nie pijesz to i tak Twoje z ycie kreci sie w kolo ; wypic czy nie wypic...troche jak mowilam droczysz sie, ale w sumie to bardzo nieciekawy i grozny etap uzaleznienia do ktorego nie chcesz sie przyznac co jest normalne, kazdy z nas myslal ze panuje nad swoim i TY tez masz wrazenie ze panujesz nad swoim.Przypominam sobie te swoja faze nalogu i chyba jest gorsza od tej ostatniej, psychika jest taka zdradziecka. W ostaniej, placisz za wszystko, ale juz nie masz sily aby to robic. Jest sie pogodzonym, albo wyjdziesz, albo zdechniesz w swoim barlogu i masz juz jakis kierunek. W twojej fazie jest ostra szarpaczka. Przestan sie oszukiwac, ze jeszcze nie ta faza na terapie etc. Chyba, ze sobie jaja z nas robisz...
    • wolfbreslau Re: Przeczucie... 19.04.12, 10:40
      a to cos takiego :
      www.youtube.com/watch?v=F3n_8bVgNOI&feature=related
      i najsmieszniejsze jest , ze wiele osob kojarzy to od dawna i tylko z AA, jakby bylo to aowskim pomyslem, wynalazkiem na potrzeby ludzkosci, lub jakby bez pomocy srodowisk abstynenckich nikt by tego nigdy nie odnalazl, przeczytal, pomyslal i co se tam chcial. to nieco nawiązuje do tematu pierzchniowej idealnej milosci. ktos se tam nagle wymywslil , ze nazywajac milosc miloscia, odkryl milosc. jak pewien gamon od Moleria, co nagle odkrył , ze całe zycie mówił prozą:-)
      • aaugustw Re: Przeczucie... 19.04.12, 11:17
        wolfbreslau napisał:
        > a to cos takiego :
        > www.youtube.com/watch?v=F3n_8bVgNOI&feature=related
        > i najsmieszniejsze jest , ze wiele osob kojarzy to od dawna i tylko z AA, jakby
        > bylo to aowskim pomyslem, wynalazkiem na potrzeby ludzkosci, lub jakby bez po
        > mocy srodowisk abstynenckich nikt by tego nigdy nie odnalazl, przeczytal, pomys
        > lal i co se tam chcial. to nieco nawiązuje do tematu pierzchniowej idealnej mil
        > osci. ktos se tam nagle wymywslil , ze nazywajac milosc miloscia, odkryl milosc
        > . jak pewien gamon od Moleria, co nagle odkrył , ze całe zycie mówił prozą:-)
        _______________________________________________________________.
        Pierwszy moj post ktory czytam, bo akurat znajdzuje sie na "gorze" i juz taka
        bzdura...!
        Drogi wolficzku, zagubiony w milosci... - Dezyderata nie jest nawet literatura
        zaakceptowana przez Wspolnote AA
        A...
        • wolfbreslau Re: Przeczucie... 19.04.12, 12:40
          aaugustw napisał:

          >... - Dezyderata nie jest nawet literatura
          > zaakceptowana przez Wspolnote AA
          > A...

          wlasnie o tym pisze. to jest wlasnie u Was w polskim , albo i innym AA takie zalosne i smieszne jednoczesnie. co innego mowicie, co innego piszecie, co iinego robicie. :-) niby grupy sa samodzielnbe w swych sumieniach i pozostalych pierdupierdu.....w tu taki hopsztos. jest okazuje sie literatura akceptowana i nieakceptowana, literatura aprobowana i nieaprobowana ....jakby sie tam wam kiedy w lebkach popsowalo do reszty, to nawet "mein kampf" uznacie za wielka ksiege, lub nie uznacie. i klepac bedfziecie do konca zycia idiotyzmy o sile wyzszej cokolwiek ona znaczy, ze bog jakkolwiek go rozumiemy i nie tylko. a jednoczesnie w siedmiu na dwanasie krokow jest mowa o bogu jako jedynej sile zdolnej uwolnic was od nalogu/ bo wasze osobiste wysilki w tym wzgledzie sa guzik warte. a pielgrzymki do jakuba z kompostelli, ziemi swietej, licheniow, zakroczymow, czytywanie modlitwy o pogode ducha, klepanie dezyderaty w wolnosi sumiena ited etc to czysty absurdu kabaret i purenonsens rodem z Bunuela...ale i tak nie pojmujesz co czytasz, Guciu, co czasami sam zachwalasz, ani osmieszasz. ot taki z Ciebie pozyteczny idiota, jak mawial towarzysz lenin, czy inny trocki.hey
          • jerzy30 guciu - znowu pitolisz jak nawiedzony 19.04.12, 15:53
            AA nic nie akceptuje - to nie organizacja polityczna, gospodarcza, jakakolwiek - tu sie nie akceptuje, czy nie akceptuje
            AA to wolni i niezalezni ludzie

            "Dezyderata nie jest nawet literatura
            > zaakceptowana przez Wspolnote AA "
      • muriellka Przeczucie.../wolf 19.04.12, 11:26
        ... ales mi zapodal z ta desiderata
        smutno jak choinka, to jeszcze smutniejsze niz spotkanie AA, zawsze sie wszak smutno zaczynaja, ale jednak jest w sumie jakas w nich sila i nie mozesz tego negowac, ze wielu to pomaga, dzieki temu utrzymuja sie na powierzchni, wiec negowac dla samego negowania niee ma sensu. Patrzymy przes swoje szkielko, ja tez nie lubie takich spotkan, ale szanuje tych co dzieki temu sie trzymaja, swiat jest duzy i wystarczy miejsca dla roznych form pomocy. Kazda droga, ktora prowadzi skutecznie do celu jest dobra, nie ma lepszej i gorszej, maja byc skuteczne i rozne. Kazdy znas jest inny, kazdy czuje widzi inaczej i potrezbuje czegos innego. najwiekszy sekret tkwi jednak w tym aby nie miec oczekiwan, nie mozna sie wtedy sparzyc
    • marakuya Re: Przeczucie... 19.04.12, 21:14
      Może warto było napisać parę bzdur na wstępie, żeby następnie je zweryfikować. Cieszę się, że wątek faluje sobie swobodnie. Dezyderata wydaje mi się odpowiednia dla nastolatków, AA - dla szczególnie podatnych na teorie psychologiczne, samoleczenie - dla wpadających w samozachwyt.
      Nie palę, choć parę lat temu wydawało mi się to niewykonalne. Jest więc postęp.
      Gdy odstawiam alkohol, to czuję się szczęśliwsza i bardziej wydajna. Tylko, że po paru dniach mnie ponosi i nie ma zmiłuj się. I jest wpadka, choć wiem, że będzie skutkowała dobrym snem i dobrym samopoczuciem rano. Więc jest problem, czy go nie ma?
      • pierzchnia Re: Przeczucie... 19.04.12, 21:40
        marakuya napisała:
        > Gdy odstawiam alkohol, to czuję się szczęśliwsza i bardziej wydajna. Tylko, że
        > po paru dniach mnie ponosi i nie ma zmiłuj się. I jest wpadka, choć wiem, że bę
        > dzie skutkowała dobrym snem i dobrym samopoczuciem rano. Więc jest problem, czy
        > go nie ma?

        Skoro robisz coś, czego byś nie chciała robić, to problem istnieje.
        • jerzy30 mnie ponosi i nie ma zmiłuj się. I jest wpadka 19.04.12, 22:28
          gorzala ma to do siebie ze zawsze wygrywa
          czasami zaczai sie przez pare dni - poudaje ze jej nie ma
          nastepnie powala "znienacka" z sila wodospadu
          wygrywa zawsze - chyba ze calkiem ja odstawisz
      • muriellka marrakuya/jaja se robi z nas 20.04.12, 00:19
        Ejjj marrakuya, albo sobie jaja robisz, albo jestes klamczucha, albo masz podwojna osobowosc, cos masz daleko nie hallo...
        w pierwszym poscie piszesz, ze nie mozesz sobie dac rady z paleniem, w kolejnych piszesz, ze nie pijesz a zamiast papieroska 10 tabsow nikotyny, w ostatnim piszesz, ze nie palisz kilka lat, a tak wogole to wszystko to lekkim lansem traci..jakies zobowiazujace znajmosci, wogole uroda super, skora niedotleniona problem
        ... sorry <i dont buy it :))
        niezaleznie od tego, przyznaje , umiesz podkrecic cisnienie, wszystko juz bylo rzekl ben Akiba, i chora mama, i modlaca sie babcia i Ty zbuntowana, na koniec klepiesz za mnie koronki, dziekuje Ci za mile gadki, za to, ze mnie wspierasz time to time, ale qurcze, podwojna osobowosc to chyba dobra diagnoza dla Ciebie,
        heee, na koniec okaze sie, ze siusiasz na stojaco :), wybacz ten zart, ale przy tylu odslonach juz nie wiem kim jestes, poza tym szkoda ze w nawalaniu sie na temat AA umyka jakos w sumie twoj problem, bo przeciez w tym watku o Ciebie chodzi, czyz nie?
        trzymaj sie
        take care i pamietaj ze lubie z Toba pisac,
        • e4ska Re: marrakuya/jaja se robi z nas 20.04.12, 08:14
          Nie czytam wszystkich wpisów czy raczej przelatuję pobieżnie te, które mnie nie interesują, toteż odniosę się tylko do twojego ostatniego postu.

          Od kiedy zaczęłam bywać na tego typu forach - nie po to, aby szukać pomocy (to ważne) - zawsze pisali rozmaici mąciciele i zmyślacze. Różni to są ludzie. Mają jednak wspólną cechę (oprócz tego, że lubią dymić): z jakichś powodów uwiera ich rzeczywistość i zamiast zmieniać to, co się da, w obiektywności, w realiach, tworzą dla siebie sztuczny świat wirtualny. W tym stworzonym sztucznie świecie wirtualnym sami stają się sztuczni, wymyśleni, coraz bardziej oderwani od twardych konkretów. Jeśli kto zaprzecza ich opowieściom, reagują agresją - normalne, bo krytyka burzy ich sztuczne jestestwo.

          Czasem jednak realność pojawia się dobitniej niż byśmy się spodziewali. W cud małżeństwach odbywa się brzydki rozwód, wróg psychologii systematycznie lata do psychiatrów, a szczęśliwy do bólu abstynent popełnia samobójstwo. Są to skrajności i tego marakui ani sobie, ani nikomu nie życzymy, ale po prostu tak się zdarza.

          Myślę, że kreacje netowe są jakaś formą obrony przed brakiem akceptacji w realnym życiu... Każdy pisujący odczuwa przyjemność z podretuszowanego portretu - fotoszopy wirtualne to nic złego, staramy się być lepsi, ładniejsi, ciekawsi i dobrze, to zaleta. Niestety, zaleta nadużywana staje się wadą, niszczy też kreatora wirtualnych osobowości. Jak w Świętoszku Moliera: pobożność i bogobojność potwornieje i staje się nie tylko dewocją, ale oszukańczym przestępstwem.

          Co budzi oburzenie, ale jest przy okazji zabawne. A śmiech to zdrowie... więc życzę ci uśmiechu :-)
          • pierzchnia Re: marrakuya/jaja se robi z nas 20.04.12, 10:57
            e4ska napisała:

            > Czasem jednak realność pojawia się dobitniej niż byśmy się spodziewali. W cud m
            > ałżeństwach odbywa się brzydki rozwód, wróg psychologii systematycznie lata do
            > psychiatrów, a szczęśliwy do bólu abstynent popełnia samobójstwo...

            Zgodnie z taką realnością może być też na odwrót:
            Z rozstania tworzy się cudne małżeństwo, psychiatra zmienia profesję, a abstynent zostaje barmanem.

            e4ska napisała dalej:

            > Myślę, że kreacje netowe są jakaś formą obrony przed brakiem akceptacji w realn
            > ym życiu... Każdy pisujący odczuwa przyjemność z podretuszowanego portretu - fo
            > toszopy wirtualne to nic złego, staramy się być lepsi, ładniejsi, ciekawsi i do
            > brze, to zaleta. Niestety, zaleta nadużywana staje się wadą, niszczy też kreat
            > ora wirtualnych osobowości.

            Jak dla mnie to zbyt daleko posunięte wnioski.
            Realny świat nie ma zbyt wiele do zaoferowania dla przeciętnej nacji i pewnie dlatego czasem trzeba sobie po prostu polatać.
            www.youtube.com/watch?v=big2c7b9acc





            • wolfbreslau Re: marrakuya/jaja se robi z nas 20.04.12, 14:56
              ręczyć za siebie , lub reczyć za innych ?.....ich aleja jest najdłuzsza na cmentarzu. to ci co ręczyli miedzy innymi , że mieli pierwszeństwo przejazdu. tyle w temacie plecenia gupot przez naczelnego starozaakonnego tego forum :-)...ide za dwie godziny wyrwać dwa zęby, to mi sie od razu zechce ręczyć za murowany efekt sufitowy...hey
        • marakuya Re: marrakuya/jaja se robi z nas 23.04.12, 20:38
          Murielko, odpisałam Ci, ale mój post został skasowany. Dałam link do mojej ulubionej sceny z filmiu "Big Lebowski", w kręgielni, z mistrzem autokreacji: Jezusem Quintana, ale mi to usunęli, więc chyba coś nie wolno.
          Napisałam, że "nie palę, choć parę lat temu wydawało mi się to niewykonalne". To nie oznacza, że nie palę od paru lat!!!. Nie palę, z przerwami, ale ostatnio papierosy zupełnie mnie nie pociągają. Używam NTZ, żeby nie dostać parkinsona z powodu nagłego braku nikotyny. Co do dotlenionej cery i komplementów, to masz rację, nadrabiam miną. Ale nie kłamię, gdy mówię, że lekarka mnie skomplementowała. W lustrze, to żadnego szału nie widzę. Natomiast miło jest, gdy zakompleksionemu człowiekowi ktoś powie coś miłego.
          Dlaczego się tym nie pochwalić?
          Zaraz kłamczucha...
          • muriellka Re: marrakuya/jaja se robi z nas 24.04.12, 11:51
            marakuya napisała:



            > Dlaczego się tym nie pochwalić?
            > Zaraz kłamczucha...
            bo lekki lansik nie pomaga w wyjsciu, tylko zwykle tu i teraz
      • lena1952 Re: Przeczucie... 20.04.12, 10:01
        A może to właśnie Babcia i Mama miały, mają prawidłowe przeczucie, intuicję i modlą się
        i martwią, aby nie wpaść w szpony zafundowanego współuzależnienia.
        Bo który pijący ma przeczucie, że wpadnie w uzależnienie?
        W uzależnienie to wpadnie, Wicek, Irka, Kryśka,,Janek, ale nie ja.
        W sprawie alkoholu, to nawet nie można mieć przeczucia, że jak się pije whisky,to może dostanie
        się gwiazdę szeryfa.
        Dobre samopoczucie i dobry sen po "szklaneczce"-to prawdziwa pułapka i nic tu nie pomogą
        kombinacje typu "mam przeczucie"
    • marakuya Re: Przeczucie... 25.04.12, 21:49
      Mój wynik na poprzedni tydzień: papierosy - niedziela; alkohol - sobota i czwartek.
      W obecnym tygodniu: papierosy - środa ( czyli dzisiaj ); alkohol - o tym nie rozmawiajmy.
      Ale się poprawię!
      • muriellka Re: sie poprawie 25.04.12, 22:08
        To popraw wyniki, wazne ze sie starasz to juz cos:)
        ja Cie rozumiem, wiesz , ze sama sie czasami potykalam...juz nie bede za duza place cene. JA tez Obiecuje poprawe!T
        • marakuya Re: sie poprawie 25.04.12, 23:02
          Z zakupionej dzisiaj po południu paczki, zostało mi pięć papierosów. Dramatyczna prawda brzmi: wypaliłam piętnaście. Nie wiem kiedy, nie wiem jak to możliwe, ale jednak... Te ostatnie wylądują w ubikacji. Się poprawię!
          • aaugustw Re: sie poprawie 29.04.12, 12:21
            marakuya napisała:
            > Z zakupionej dzisiaj po południu paczki, zostało mi pięć papierosów. Dramatyczn
            > a prawda brzmi: wypaliłam piętnaście. Nie wiem kiedy, nie wiem jak to możliwe,
            > ale jednak... Te ostatnie wylądują w ubikacji. Się poprawię!
            ____________________.
            Nie wierze...! :-(
            A...
            • grazkavita Re: sie poprawie 29.04.12, 12:41
              Tu jest pies pogrzbany: nie można palić i pić" umiarkowanie", bo prędzej czy póżniej zacznie sie to robić z coraz mniejszym umiarem...Oczywiście są wyjątki np. mój mąż wypala zawsze papierosa9 jednego0 gdy mu się urodziło dziecko bądź wnuk....Proszę nie myśl w ten sposób o swojej babci....Lepiej sie przyjrzyj współczesnym kobietom, które wiedzą czego chcą , robią rzeczy wielkie i piękne, a w swoich babciach widzą przykład do naśladowania...
    • marakuya Sprawozdanie z poprawki 06.05.12, 17:59
      Jak wiadomo, mam dwa problemy: nikotynowy i alkoholowy. Żaden nie spowodował dotychczas w moim życiu dramatu, ale czuję się, jakbym siedziała na bombie zegarowej.
      Zresztą, czy życie, to ostatecznie, nie jest taka bomba zegarowa?
      Ale wracając do nałogów. Otóż, nie palę! Znowu..., po raz kolejny..., ale coraz bardziej bezboleśnie:-) Po dwudziestu latach rzucania palenia, okazuje się, że jednak pomysł, aby nie palić, nie jest całkowitą utopią.
      Siedziałam w miejscu, które zawsze uświęcałam papierosem i po raz pierwszy nie paliłam.
      I poczułam taką radość i prawie pewność: że stało się... Chyba się udało...
      Przecież bardzo tego chcę, przecież o to proszę!

      • aaugustw Re: Sprawozdanie z poprawki 06.05.12, 21:27
        marakuya napisała:
        > Siedziałam w miejscu, które zawsze uświęcałam papierosem i po raz pierwszy nie
        > paliłam.
        > I poczułam taką radość i prawie pewność: że stało się... Chyba się udało...
        > Przecież bardzo tego chcę, przecież o to proszę!
        ____________________________.
        Kto bardzo chce, temu sie spelni...!
        Trzymam kciuki za Ciebie...!
        A...
        • muriellka Re: Sprawozdanie z poprawki 11.05.12, 01:26
          aaugustw napisał:
          > Kto bardzo chce, temu sie spelni...!
          > Trzymam kciuki za Ciebie...!
          > A...
          Hej oby sie spelnilo. Chyba masz jednak dobra reke A.. kiedys na poczatku jak zagoscilam na jednym z watkow, a meczylam sie wtedy starsznie odstawiajac moja politoksykomanie za soba, napisales abym tak trzymala a nagroda sama nadejdzie.. coz odstawilam narkotyki heroine i kokaine , udalo mi sie samej odstawic benzodiazepiny i na koniec tabletki nasenne.. oj dzialo sie dzialo dzialo.. po 5 miesiacach moge napisac, zlecialo i udalo sie. Spie juz bez niczego, wyszlam na sucho i udalo sie. Teraz za odtrucie bierze sie moj maz, moze wyda sie to ciut szalone, ale gdy ja juz sie odtruwalam on byl na metadonie. Nie mogl odstawiac razem ze mna bowiem ja bylam w takim stanie, ze wymagalam opieki..;od okolo 10 dni z kazdym dniem jest ciut lepiej.. moze cudow zbytnich juz nie bedzie bo ocknelam sie po wielu latach w wieku dojrzalym:) ale jest dobrze i zdrowie bardzo mi sie poprawilo. Zwalczylam straszna anemie, masakra nawet nie wiedzilam ze taka mozna miec.. nooo i oddycham duzo lepiej. Pozdrawiam wszystkich, ktorzy mi kibicowali nawet wtedy jak pisalam polykajac litery.. nie wstawalam wtedy i tak sie trzeslam jak nie wiem co moze sie trzasc. I troche sie nawet zdziwilam, ze na takim forum dostalam az tyle kuksancow za to, ze jakies litery polykam- mysle sobie o ile to mysleniem mozna nazwac- leze w tym barlogu pomiedzy zyciem a smiercia, pomiedzy jednym atakiem padaczki polekowej a drugim, pelna lekow i lezaca doslownie na dnie otchlani. Jakims ostatnim rzutem na tasme - jak to nazywam, zaczynam pisac na tym forum. TRudno jest sie wstrzelic, ale pisze i wtedy huzia na jozia, ze niby ja te litery cos nie tak za bardzo.. A ja na podlodze, wykrecona, itp itd. a tutaj litery nie halo:) pozdrawiam polonistow z forum, chyba watki pomylili , Tym, ktorzy mnie wspierali, dziekuje za kazdy cieply gest, cieple slowo. Nie zmarnowalam ich, zlapalam i trzymam i jestem silniejsza i dzieki Wam nie bylam w mojej otchlani sama.
          • 7zahir Witaj w nowym życiu Murielko ! 11.05.12, 08:42
            Baaaaardzo się cieszę !
            Tak trzymaj.

            Pozdrawiam słonecznie.
          • marakuya Re: Sprawozdanie z poprawki 11.05.12, 13:22
            Murielko, bardzo optymistycznie się zrobiło:-) Cieszę się, że napisałaś. Zdrowiej, zdrowiej, a ja się chętnie do Ciebie przyłączę. Z papierosami idzie mi super, ale gorzej z alkoholem. Niby w ciągi nie wpadam, nie piję codziennie, ale problem nie jest w częstości, tylko w ilości. Potrafię przyswoić butelkę wina w ciągu wieczoru, a nawet czymś jeszcze ją pogonić. To nie są dwa kieliszki dla zdrowia.
            Skoro więc już nie palę, to popróbuję też odstawić procenty. Niech mi spadnie tolerancja.
            Pozdrawiam, a szczególnie Augusta. Jego dobre słowa dodały mi skrzydeł:-)




            • muriellka Re: Sprawozdanie/marrakuya 13.05.12, 00:35
              .. straszne ilosci tego alko walisz
              wstydz sie, musisz cholernie smierdziec...wiesz ja to nie pale od lat, uwierz mi,ze jak nie palisz to taki przekwaszony , przelasowany alkohol z dnia poprzedniego strasznie czuc.;
              wspolczuje tym co z Toba pracuja bo i pot pewnie daleko nie halo wtedy
              ogarnij sie kobieto, ogarnij
              i napisz wreszcie cos pozytywnego, jakis krok na przod.. i cos ci wiary nie daje, ze kontrolujesz fajki a nie kontrolujesz alko.. w koncu przyjedziesz do mnie do francji i zagonie cie do ogrodu- jest duzy , tam mozna przy pracy fizycznej przewartosciowac wiele:)
            • 7zahir Re: Sprawozdanie z poprawki 14.05.12, 20:35
              marakuya napisała:


              > Skoro więc już nie palę, to popróbuję też odstawić procenty. Niech mi spadnie tolerancja.>

              Tolerancja Ci nie spadnie, ona wzrasta w miarę picia.
              Z czasem będziesz musiała pić więcej i częściej.
              • marakuya Re: Sprawozdanie z poprawki 15.05.12, 20:27
                Wiem, że często piszę bzdury, ale mi to pomaga.
                Z trudem przełknęłam pigułę zaordynowaną przez Murielkę, ale po chwili buntu stwierdziłam, że częściowo ma rację.
                Po wypiciu butelki wina czymś jeszcze, o zgrozo, pogonionej nie można ładnie pachnieć.
                Śmierdzi się etanolem. Nie znoszę gdy ludzie śmierdzą wódą, wińskiem i machorką.
                Jednakże, gdyby smród był takim prostym znakiem rozpoznawczym, to alkoholicy nie ukrywaliby tak długo swojego pijaństwa. Smrodem więc mnie Murielko nie wystraszysz, bo to tak prosto nie działa.
                Nie wierzysz, że nie palę? Smutno mi, bo naprawdę nie palę.
                Z alkoholem jest mi i łatwiej, i trudniej. Łatwiej, bo nie używam go codziennie, bo w umiarkowanych ilościach jego działanie jest przyjemne i korzystne dla zdrowia, a trudniej, bo gdy przeholuję, to pamiętam o tym dość krótko. Wytrzymuję kilka dni, a potem zaczynam się zastanawiać czy czasami nie przesadzam z tym umartwianiem. W końcu nic innego dotychczas nie robiłam, tylko przewidywałam co złego może/musi wyniknąć z każdego mojego zachowania. "Z picia alkoholu musi wyniknąć alkoholizm". Przy chorym nastawieniu, na pewno.
                • 7zahir Re: Sprawozdanie z poprawki 15.05.12, 20:46
                  Picie nie rozwiązuje problemów, więc przekonanie,
                  że z alkoholem jest Ci łatwiej - jest złudne.

                  Chwilowe znieczulenie niczego nie rozwiąże.
                  To próba ucieczki od samej siebie - a to przecież niemożliwe.

                  Po co więc oszukujesz samą siebie?
                  • marakuya Re: Sprawozdanie z poprawki 15.05.12, 21:33
                    Zahir, podobnie jak Ty, jestem bardzo zainteresowana sterowalnością psychiki.
                    Przeczytałam właśnie książkę, którą polecałaś: Lee Jampolsky, "Leczenie uzależnionej osobowości". Najpierw, po pobieżnym przejrzeniu, rzuciłam ją w kąt, ale dzięki Tobie, postanowiłam przeczytać. Mądrzejsza wiele nie jestem, jednakże zgadzam się z tezą, że można zmieniać swoje nastawienie do siebie i wszystkich innych prawie w dowolny sposób.
                    Ty, masz przekonanie, że jesteś chora. Często używasz stwierdzenia: "nasza choroba".
                    Przepaliłam kawał swojego życia, bo byłam przekonana, że jestem ciężko chora na nikotynizm. Obecnie mówię sobie i czuję, że jestem zdrowa i jest mi o wiele łatwiej. Nie palę i nie tęsknię za tym, choć bałabym się odtrąbić zwycięstwo.
                    Zgadzam się, że alkoholem nie rozwiązuję żadnych problemów, to prawda. Nawet nie mam takiego zamiaru. Tylko, że nie jestem gotowa na jego całkowite odstawienie z przyczyn, które wcześniej podałam. Powiesz może, że wszystko jest kwestią czasu, a czas pokaże mi to, co najgorsze. Tylko, że jakoś mniej się ostatnio boję.

                    Pozdrawiam.



                    • 7zahir Re: Sprawozdanie z poprawki 16.05.12, 08:47
                      marakuya napisała:

                      Zgadzam się, że alkoholem nie rozwiązuję żadnych problemów, to prawda. Nawet ni
                      > e mam takiego zamiaru. Tylko, że nie jestem gotowa na jego całkowite odstawieni
                      > e z przyczyn, które wcześniej podałam.

                      Te przyczyny to usprawiedliwienie - tzw racjonalizacja picia.
                      Typowa manipulacja uzaleznonego umysłu.
                      www.alkoholizm.akcjasos.pl/146.php
                      Powiesz może, że wszystko jest kwestią c
                      > zasu, a czas pokaże mi to, co najgorsze. Tylko, że jakoś mniej się ostatnio boj
                      > ę.

                      Chcesz poczekać aż zaczniesz się bać, aż będzie coraz gorzej?
                      alkoholizm.eu/?sel=etapy
                      • marakuya Re: Sprawozdanie z poprawki 17.05.12, 20:28
                        7zahir napisała:
                        "Chcesz poczekać aż zaczniesz się bać, aż będzie coraz gorzej?"
                        Przyznaję, że brakuje mi utraconej niewinności.
                        Dzisiaj zrobiłam test na gotowość rzucenia palenia. Po raz pierwszy wyszło mi, że jestem bardzo silnie zmotywowana. Od dwóch lat naprzemiennie rzucałam i paliłam. Okresy niepalenia stawały się coraz przyjemniejsze, a palenie coraz bardziej nieestetyczne. Od czasu do czasu kupowałam papierosy, ale stwierdzałam, że właściwie, to nic mi nie daje. Żadnej przyjemności, żadnych doznań.
                        Jeśli chodzi o palenie, to chyba się wypaliłam:-)
                        A był czas, gdy nie potrafiłam przeżyć bez papierosów nawet godziny. Przynajmniej tak sobie wmawiałam.
                        Kiedyś alkohol nie stanowił dla mnie problemu, ale ponieważ kłopoty, to moja specjalność, to z braku innych, wyhodowałam sobie problem alkoholowy. O tym, jak bardzo umiem przesadzić, już napisałam.
                        Kłopot polega na tym, że gdy prowadzę bezalkoholowy tryb życia, to przesypiam połowę doby.
                        Bliscy załatwili mi już badanie krwi, a szczególnie poziomu cukru, bo podejrzewają mnie o cukrzycę. Przypomniałam sobie, że w czasach studenckich sypiałam od godz.00, do 10, więc pospać zawsze lubiłam. Tylko szkoda życia na spanie. A alkohol tak ładnie pobudza.



                        • marakuya Re: Sprawozdanie z poprawki 18.05.12, 10:45
                          Olśniło mnie, że z alkoholem powinnam postępować podobnie, jak z papierosami.
                          Kiedy narzucałam sobie bezwzględną abstynencję nikotynową, to jej złamanie było moją osobistą tragedią, dowodem słabości, braku charakteru. Ciągle walczyłam z paleniem i ciągle do niego wracałam. Na szczęście zaczęłam się temu przyglądać bez emocji, bo na emocje nie miałam już siły. Pojawiło się przeświadczenie, że teraz wprawdzie palę, ale za chwilę znów zrobię przerwę. Potem zrozumienie, że przerwa jest przyjemniejsza niż palenie.
                          Ostatnie dwa lata były podzielone pół na pół: przyjemne okresy niepalenia i przykre - wyrzucania petów.
                          W ciągu ostatnich dwóch tygodni zapaliłam dwa razy z moim sympatycznym kolegą.
                          I żadnej ochoty na zakupienie paczki dla siebie nie miałam.
                          Więc z alkoholem musi być podobnie. Dziś, dziękuję, a jutro zobaczę:-)
                          • 7zahir Re: Sprawozdanie z poprawki 18.05.12, 11:44
                            Opisujesz sposób na picie kontrolowane - szkoda czasu.
                            To też jest oszukiwanie samego siebie

                            Poczytaj tu:
                            www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=80
                        • 7zahir Re: Sprawozdanie z poprawki 18.05.12, 11:33
                          kolejna racjonalizacja - nadmierne spanie, a przecież mozesz sobie inaczej zaplanować dzień.
                          Bez pobudzacza -dopalacza.
                          • zdzislaw50 Re: Sprawozdanie z poprawki 18.05.12, 18:20
                            7zahir,mądra z Ciebie kobieta i w dodatku bardzo cierpliwa.Nie widzisz ,ze ona robi sobie jaja z forum i jego czytelników. Pozdrawiam a marakuyi proponuje terapię i to pogłębioną bo aż żal czytać tego co pisze.
                            • 7zahir Re: Sprawozdanie z poprawki 18.05.12, 19:40
                              Dziękuje, również pozdrawiam.

                              Pisanina Marakuyi przypomina moje myślenie z pijanego życia.

                              Musiało upłynąc sporo czasu zanim zrozumiałam,
                              jak bardzo sie myliłam.

                              Mam nadzieje, że Marakuyi szybciej to sie uda.
                            • marakuya Palimpsest Palimpsest Re: Sprawozdanie z poprawki 20.05.12, 19:14
                              Zdzisławie, z nikogo sobie żartów nie robię. Raczej wyciągam wnioski. Cieszę się, że twoja terapia się powiodła. Ale, dlaczego tak groźnie patrzysz na innych? Każdy ma swoją drogę. Moja jest mało restrykcyjna, bo przewiduje umiarkowane spożywanie alkoholu. Staram się zaakceptować to co jest. I zminimalizować.
                              Ps. Nie palę! Trudno mi w to uwierzyć, ale tak jest.:-)
                              • aaugustw Palimpsest Palimpsest Re: Sprawozdanie z poprawki 20.05.12, 19:53
                                marakuya napisała:
                                > ... Każdy ma swoją drogę. Moja jest mało restrykcyjna,
                                > bo przewiduje umiarkowane spożywanie alkoholu...
                                _______________________________________________.
                                W czym problem skoro to piszesz na FU...?
                                A...
                                • aaugustw Palimpsest Palimpsest Re: Sprawozdanie z poprawki 20.05.12, 20:08
                                  aaugustw napisał:

                                  > marakuya napisała:
                                  > > ... Każdy ma swoją drogę. Moja jest mało restrykcyjna,
                                  > > bo przewiduje umiarkowane spożywanie alkoholu...
                                  _________________________________________________.
                                  Jest: > W czym problem skoro to piszesz na FU...?

                                  Mialo byc: W czym problem i dlaczego piszesz to na FU...?
                                  A...
                                  • marakuya Palimpsest Palimpsest Re: Sprawozdanie z poprawki 20.05.12, 20:37
                                    Piszę dlatego, że:
                                    - od paru lat staram się być absolutną abstynentką i łamię się cyklicznie,
                                    - łamanie fatalnie wpływa na moją psychikę:-(,
                                    - inni nie mają problemu, choć używają,
                                    - może ja, po prostu, coś źle robię?
                                    • aaugustw Palimpsest Palimpsest Re: Sprawozdanie z poprawki 20.05.12, 20:50
                                      marakuya napisała:
                                      > Piszę dlatego, że:
                                      > - od paru lat staram się być absolutną abstynentką i łamię się cyklicznie,
                                      > - łamanie fatalnie wpływa na moją psychikę:-(,
                                      > - inni nie mają problemu, choć używają,
                                      > - może ja, po prostu, coś źle robię?
                                      ____________________________________________________________.
                                      Pytasz wiec odpowiadam:
                                      Tak, robisz zle...!
                                      - patrzysz na innych i choc nie zyjesz w ich glowach wiesz ze nie mają problemu...(!?)
                                      - łamiesz się cyklicznie, choc wiesz ze łamanie fatalnie wpływa na Twoją psychikę...!.
                                      - nie jestes konsekwentna w swoim postepowaniu juz od paru lat, bo mimo staran aby
                                      być absolutną abstynentką łamiesz swoje zasady...
                                      No chyba, ze jestes uzalezniona juz od alkoholu, wtedy powyzsze moje odpowiedzi nie
                                      sa aktualne, wtedy robisz tylko jedno źle; Nie robisz nic przeciwko swojej chorobie...!!
                                      A...
                              • zdzislaw50 Palimpsest Palimpsest Re: Sprawozdanie z poprawki 21.05.12, 15:47
                                Moja terapia powiodła się dlatego, ze ja chciałem przestać pic wódę i ta chęć oraz strach przed śmiercią zaprowadził mnie do przychodni. Tam dostałem wiedzę o chorobie i sposobie jej zaleczenia. Ty jak widzę nie masz takiej potrzeby ani ochoty na to. Nie patrze groźnie tylko realnie i nie oszukuję już siebie co Ty chyba czynisz. A może Ty nie jesteś chora, wiec pij na zdrowie, po co się katujesz ? Pozdrawiam.
                                • aaugustw Palimpsest Palimpsest Re: Sprawozdanie z poprawki 21.05.12, 16:10
                                  zdzislaw50 napisał (do marakuyi):
                                  > ... A może Ty nie jesteś chora, wiec pij na zdrowie, po co się katujesz ?
                                  _________________________________________________________________.
                                  No wlasnie: Po co sie katowac... - Skoro abstynencja przynosi katusze potrzeba
                                  pic, duzo pic, bo im szybciej i wiecej sie wypije tym wieksza jest szansa na to,
                                  aby stac sie trzezwym czlowiekiem...!
                                  A...
                                  • zdzislaw50 Palimpsest Palimpsest Re: Sprawozdanie z poprawki 21.05.12, 20:14
                                    I tu zgadzam się całkowicie z aaugustem :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka