Dodaj do ulubionych

Medytacje trzezwego alkoholika...

03.01.13, 18:30
Po otrzymaniu łaski trzezwosci, czego mam sie jeszcze obawiac...!?
A...
Obserwuj wątek
    • wiesj23 Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 03.01.13, 22:26
      faktycznie
      teraz to tylko pewnie się boisz Boga i własnego cienia
      • aaugustw Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 04.01.13, 17:59
        wiesj23 napisał:
        > faktycznie
        > teraz to tylko pewnie się boisz Boga i własnego cienia
        ______________________________________________.
        Dlaczego mialbym sie bac Boga i mojego cienia, ktorego
        nb. nie widze, bo patrze w kierunku swiatla...!?
        A...
      • aaugustw Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 10.01.13, 17:56
        wiesj23 napisał (do A...):
        > teraz to tylko pewnie się boisz Boga i własnego cienia
        __________________________________.
        Skad wiesz...!? - Zyjesz w mojej glowie...!?
        A...
    • alkodarek Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 03.01.13, 23:43
      aaugustw napisał:

      > Po otrzymaniu łaski trzezwosci, czego mam sie jeszcze obawiac...!?
      > A...

      Pychy.
      • aaugustw Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 04.01.13, 18:01
        alkodarek napisał:
        > Pychy.
        ___________________.
        Dobry jestes w teorii...! ;-)
        A medykamenty zastepujace (albo hamujace...?) u ciebie poped alkoholowy...!?
        A...
        • alkodarek Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 04.01.13, 21:34
          aaugustw napisał:

          > Dobry jestes w teorii...! ;-)
          > A medykamenty zastepujace (albo hamujace...?) u ciebie poped alkoholowy...!?
          > A...

          Ależ musisz stosować ekwilibrystykę słowno-pojęciową próbując mnie zdyskredytować a napisałem takie samo słowo "Pychy" jak czlowieek, którego sugestię trzeźwo skomentowałeś. Czyli, dla Ciebie, nieważne są sugestie ale ważne jest kto je wysuwa. To takie małostkowe i chyba niewiele ma wspólnego z trzeźwością, jakkolwiek ją pojmując.

          ps. co to jest popęd alkoholowy ???
          • aaugustw Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 05.01.13, 20:01
            alkodarek napisał (do A...):
            > ps. co to jest popęd alkoholowy ???
            ______________________________.
            To jest to, co ty masz po odstawieniu
            swoich medykamentow...!
            A...
    • czlowieek Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 04.01.13, 00:37
      aaugustw napisał:

      > Po otrzymaniu łaski trzezwosci, czego mam sie jeszcze obawiac...!?
      > A...
      _________
      Pychy.
      • grazkavita Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 04.01.13, 06:54
        Raduj się i niczego się nie obawiaj! Im bardziej pokochasz ten stan, tym z większa determinacją będziesz wykonywać posłanie :wolność nie jest dana, wolność jest zadana i niekoniecznie będzie to zadanie dla alkoholika...
        • aaugustw Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 04.01.13, 18:04
          grazkavita napisała:
          > Raduj się i niczego się nie obawiaj! Im bardziej pokochasz ten stan, tym z więk
          > sza determinacją będziesz wykonywać posłanie :wolność nie jest dana, wolność je
          > st zadana i niekoniecznie będzie to zadanie dla alkoholika...
          _________________________.
          Dokladnie TAK, Grazka...! ;-)
          A...
      • aaugustw Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 04.01.13, 18:03
        czlowieek napisał:
        > Pychy.
        __________________________________.
        Tak, pokora jest niezbedna do trzezwienia,
        ale czy przez to musze sie bac pychy...?
        Nie lepiej jest sie tej pychy pozbyc...!? ;-)
        A...
        • czlowieek Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 06.01.13, 21:02
          aaugustw napisał:

          > Tak, pokora jest niezbedna do trzezwienia,
          > ale czy przez to musze sie bac pychy...?
          > Nie lepiej jest sie tej pychy pozbyc...!? ;-)
          > A...
          ______________________________________

          Tak właśnie. Lepiej.
          Więc pozbądź się jej. Od lat dajesz najgorszy przykład.

          Pozdrowienia


          • aaugustw Trafiony i zatopiony... 06.01.13, 21:12
            czlowieek napisał:

            > aaugustw napisał:
            > > Tak, pokora jest niezbedna do trzezwienia,
            > > ale czy przez to musze sie bac pychy...?
            > > Nie lepiej jest sie tej pychy pozbyc...!? ;-)
            - - - - - - - - - - - - - - -
            > Tak właśnie. Lepiej.
            > Więc pozbądź się jej. Od lat dajesz najgorszy przykład.
            __________________________.
            ;-) Widze, ze trafilem w ciebie...!
            Nie przejmuj sie, kiedys takze
            denerwowali mnie trzezwi...! ;-)
            A...
            • czlowieek Re: Trafiony i zatopiony... 06.01.13, 21:28
              aaugustw napisał:

              > czlowieek napisał:
              >
              > > aaugustw napisał:
              > > > Tak, pokora jest niezbedna do trzezwienia,
              > > > ale czy przez to musze sie bac pychy...?
              > > > Nie lepiej jest sie tej pychy pozbyc...!? ;-)
              > - - - - - - - - - - - - - - -
              > > Tak właśnie. Lepiej.
              > > Więc pozbądź się jej. Od lat dajesz najgorszy przykład.
              > __________________________.
              > ;-) Widze, ze trafilem w ciebie...!
              > Nie przejmuj sie, kiedys takze
              > denerwowali mnie trzezwi...! ;-)
              > A...
              ________________________________

              Znowu przesadziłeś ze znaczeniem swojej osoby.
              Nie denerwujesz mnie.

              Pozdrowienia
              • aaugustw Uderz w stol a nozyce...! ;-) 06.01.13, 21:42
                czlowieek napisał (do A...):
                > Znowu przesadziłeś ze znaczeniem swojej osoby.
                > Nie denerwujesz mnie.
                ______________________________________.
                Procz ciebie nikt tu nie mowi o zdenerwowaniu,
                ani tym bardziej o znaczeniu mojej osoby...! ;-)
                Pogody Ducha zycze:
                A...
    • jerzy30 zbytniej pewnosci siebie 04.01.13, 08:46
      bo to jest grozne
      • deoand Re: zbytniej pewnosci siebie 04.01.13, 10:16
        Po otrzymaniu łaski trzezwosci, czego mam sie jeszcze obawiac...!?
        A...

        August ale to jest główne założenie zielonoświątkowców albo dokładniej NIEMIECKIEJ fundacji ELIM , która oczywiście pomaga alkoholikom ale opiera się na otrzymaniu łaski trzeźwości od Boga i przez to wyleczeniu z choroby alkoholowej . Nie ma to nic wspólnego z ruchem AA chyba że do sprawy podejdziesz dialektycznie !
        • aaugustw Re: zbytniej pewnosci siebie 04.01.13, 18:10
          deoand napisał:
          > August ale to jest główne założenie zielonoświątkowców albo dokładniej NIEMIECK
          > IEJ fundacji ELIM , która oczywiście pomaga alkoholikom ale opiera się na otrzy
          > maniu łaski trzeźwości od Boga i przez to wyleczeniu z choroby alkoholowej . Ni
          > e ma to nic wspólnego z ruchem AA chyba że do sprawy podejdziesz dialektycznie!
          ________________________________________.
          Ty jak zwykle zrobiles bigos na swoj sposob, nie znajac Tradycji Drugiej AA...!
          A...
          Ps. Pierwszy raz slysze o jakiejs tam organizacji ELIM...!?
          Kiedys w Polsce znalem cos podobnego, jak pytali o trunek
          alkoholowy na "E" --> eli krzynka piwa, eli dwie...
          Czesc. Jade na Mityng... - Do jutra...!
        • upsididit1 Re: zbytniej pewnosci siebie 04.01.13, 20:11
          :)
      • aaugustw Re: zbytniej pewnosci siebie 04.01.13, 18:06
        jerzy30 napisał:
        > bo to jest grozne
        ______________________.
        Tak, to jest takze grozne...!
        A...
        • deoand Re: zbytniej pewnosci siebie 04.01.13, 19:10
          Fundacja ELIM jest to taka Niemiecka Fundacja , która organizuje w Wiśle Malince w Domu Strażaka tzw comiesięczne Dni Skupienia na których to alkoholicy z całej Polski dają świadectwo skończenia z nałogiem picia dzięki zawierzeniu siebie Bogu i otrzymaniu łaski boskiej . W jakiś tam sposób owa Fundacja powiązana jest z Kościołem Ewangelickim czy tam Zielonoświatkowym ale w tych wiarach to ja nie jestem biegły prędzej ty auguście bo w końcu mieszkasz w Reichu a wszelaki protestantyzm bierze sie stamtąd .
          • aaugustw Re: zbytniej pewnosci siebie 05.01.13, 19:58
            deoand napisał:
            > Fundacja ELIM jest to taka... Fundacja powiązana jest z Kościołem Ewangelickim czy tam Zielonoświatkowym ale w tych wiarach to ja nie jestem biegły prędzej ty auguście bo w końcu mieszkasz w Reichu a wszelaki protestantyzm bierze sie stamtąd .
            _____________________________________________________.
            Tez nie jestem biegly w tych sprawach, wiem tylko ze Dr. Bob i Bill
            przynalezeli do religijnej grupy oxfort, btora modna byla w IX i XX w.
            A Boga nie znam, nie przedstawil mi sie, choc odczuwam Go na kazdym kroku,
            (nie tylko aowskim...!)
            A...
        • jerzy30 a najgrozniejsze jest zapomnienie 05.01.13, 14:14
          bo czlek to taka istota co o zlych i przykrych rzeczach szybko zapomina
          dlatego jak mam chwile slabosci i zwiatpienia czy to zycie bez gorzaly ma sens to poza AA przypominam sobie moje pijane chwile - szpital, pobicie, wypadek, bol serca itp - szybko wraca pamiec tych zlych chwil
          • aaugustw Re: a najgrozniejsze jest zapomnienie 05.01.13, 20:05
            jerzy30 napisał:
            > bo czlek to taka istota co o zlych i przykrych rzeczach szybko zapomina
            > dlatego jak mam chwile slabosci i zwiatpienia czy to zycie bez gorzaly ma sens
            > to poza AA przypominam sobie moje pijane chwile - szpital, pobicie, wypadek, bo
            > l serca itp - szybko wraca pamiec tych zlych chwil
            __________________________________________.
            Czyli jednak potrzeba sie bac samego siebie...!?
            A...
            • jerzy30 bac samego siebie.. 06.01.13, 16:59
              bez watpienia - bo to my najczesciej wpadamy sami na genialne pomysly picia np kontrolowanego odpuszczenia AA, zaprzestania terapii, tabletek na niepicie
              czlek to taka natura ze jak mu jest dobrze to zaczyna szukac jak tu "polepszyc" i na ogol konczy sie tym ze sie cos "spieprzy"

              No i "zaufaj sobie" - to temat rzeka
              bac swoich pomyslow - tak tez to mozna ujac
              • aaugustw Re: bac samego siebie.. 06.01.13, 17:17
                jerzy30 napisał:
                > bez watpienia - bo to my najczesciej wpadamy sami na genialne pomysly picia np
                > kontrolowanego odpuszczenia AA, zaprzestania terapii, tabletek na niepicie
                > czlek to taka natura ze jak mu jest dobrze to zaczyna szukac jak tu "polepszyc"
                > i na ogol konczy sie tym ze sie cos "spieprzy"
                >
                > No i "zaufaj sobie" - to temat rzeka
                > bac swoich pomyslow - tak tez to mozna ujac
                __________________________________________________.
                W AA mowia:
                Kiedy alkoholik zaczyna myslec, najczesciej wymysli butelke...!
                A... ;-)
                • wolfbreslau Re: bac samego siebie.. 06.01.13, 17:25
                  ja sobie mysle Auguscie, ze bogu nie o twoje picie chodzi. dal ci laske, czy jak tam sam sobie wierzysz. i moze ci ja odebrac w kazdej chwili jesli uzna za stosowne. a twoj powrot do picia , to zupelnie inna bajka. ja mysle tez sobie tak, gdybym byl przekonany o tym ,ze otrzymalem od kogos laske w darze. to nie wiem , czy bym jej nie zwrocil.bo jakos tak , nie lubie otrzymywac prezentow ktorych nie umiem , lub nie moge odwzajemnic, a zaleznym byc lubie. od nikogo i niczego. / oczywiscie to moj subiektywny stan zależności-bo od deszczu tez jestem zalezny, od potopu, wiec se kuplem parasol, nauczylem sie plywac i na wszelki wypadek znam modlitwe: od naglej i niespodziewanej radosci, racz mnie chronic panie, bo ze smutkami to se sam poradze
                  hey
                • jerzy30 alkoholik zaczyna myslec, najczesciej wymysli bute 06.01.13, 19:50
                  z nicosci ja stworzy, zmaterializuje i teleportuje do siebie - i to w jednej chwili
    • bananarama-live Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 04.01.13, 19:26
      Zrezygnowac z forum, nie zrezygnuję, ale nie wiem czy mi służy . Mam watpliwości.
      Forum przypomina mi o alkoholu i moim uzaleznieniu o którym chcę zapomnieć.
      Chcę żyć do przodu a nie ciagle rozmyslać .
      • bananarama-live Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 05.01.13, 04:00
        Czy wy robicie coś więcej czy cały czas myślicie o swoim uzależnieniu? A moze to tylko tak wygląda na forum?
        • alkodarek Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 05.01.13, 08:35
          bananarama-live napisał:

          > Czy wy robicie coś więcej czy cały czas myślicie o swoim uzależnieniu? A moze t
          > o tylko tak wygląda na forum?

          Tak, szczególnie o 4 rano :)))
          • upsididit1 Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 05.01.13, 19:58

            alkodarek napisał:

            > bananarama-live napisał:
            >
            > > Czy wy robicie coś więcej czy cały czas myślicie o swoim uzależnieniu? A
            > moze t
            > > o tylko tak wygląda na forum?
            >
            > Tak, szczególnie o 4 rano :)))
            ---------------------------------------
            :)))))))))
            • aaugustw Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 05.01.13, 20:09
              upsididit1 napisała:
              > :)))))))))
              _______________________________.
              Upsidisi, widze postepy u Ciebie,
              usmiech staje sie coraz wiekszy...!
              A... ;-))))))))))))))))))))))))))))))))
              • upsididit1 Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 07.01.13, 09:55
                aaugustw napisał:

                > upsididit1 napisała:
                > > :)))))))))
                > _______________________________.
                > Upsidisi, widze postepy u Ciebie,
                > usmiech staje sie coraz wiekszy...!
                > A... ;-))))))))))))))))))))))))))))))))
                -------------------------------------------
                a czemu ma być mały? Nowy Rok w końcu :)...
                • aaugustw Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 07.01.13, 22:02
                  upsididit1 napisała (do A...):
                  > a czemu ma być mały? Nowy Rok w końcu :)...
                  _____________________.
                  U mnie jest na poczatku..!
                  I niech bedzie duzy...! ;-)
                  A...
                  • upsididit1 Re: Medytacje trzezwego alkoholika...do A. 08.01.13, 09:35
                    a nawzajem Guciu ;) - życzę dużego
          • bananarama-live Re: 07.01.13, 15:00
            O 4 rano, to ja juz jestem po śniadaniu, kawie, no i czasami po ciastku, jak zona coś upiecze.
        • aaugustw Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 05.01.13, 20:03
          bananarama-live napisał:
          > Czy wy robicie coś więcej czy cały czas myślicie o swoim uzależnieniu? A moze t
          > o tylko tak wygląda na forum?
          ________________________________________.
          A o czym chcialbys mowic na Forum Uzaleznien...?
          A...
      • aaugustw Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 05.01.13, 19:59
        bananarama-live napisał:
        > Zrezygnowac z forum, nie zrezygnuję, ale nie wiem czy mi służy . Mam watpliwości.
        > Forum przypomina mi o alkoholu i moim uzaleznieniu o którym chcę zapomnieć.
        > Chcę żyć do przodu a nie ciagle rozmyslać .
        ______________________________________________________.
        Zawsze mowilem, ze Forum jest dobre do uzyskania wiadomosci z
        predkoscia swiatla, ale zyc do przodu mozna tylko na Programie AA
        A...
        • bananarama-live Re: 07.01.13, 14:58
          Ludzkie problemy , dołują mnie. Nie mogę sobie pozwolić na jakieś doły.
        • xxzbyh Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 09.01.13, 09:23
          Przecież udział w forum to też pomoc innym. Zapraszam do dzielenia się swoim doświadczeniem i wiedzą na nowym forum
    • magoch Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 05.01.13, 13:08
      "Gdy duch nieczysty opuści człowieka, błąka się po miejscach bezwodnych, szukając spoczynku, ale nie znajduje. Wtedy mówi: Wrócę do swego domu, skąd wyszedłem; a przyszedłszy zastaje go nie zajętym, wymiecionym i przyozdobionym. Wtedy idzie i bierze z sobą siedmiu innych duchów złośliwszych niż on sam; wchodzą i mieszkają tam. I staje się późniejszy stan owego człowieka gorszy, niż był poprzedni."

      /Ew. Mateusza 12:43-45, Biblia Tysiąclecia/

      Pozdrawiam,
      magoch
    • wolfbreslau Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 05.01.13, 16:20
      nie wiem na ile jest to medytacyjne podjscie do mojej trzezwosci :-))) , ale mialem ostatnio w moim zyciu osobistym i metafizycznomaterialnojakims tam, wielka rewolucje. zwiazek z kobieta rozlecial sie z hukiem i ogniem. sytuacja finansowa ulegla drastycznemu pogorszeniu itd etc. a ja co?....ano spokojnie jak na wojnie, jakby nic nadzwyczajnego sie nie stalo.nawet w teorii z przymruzonym okiem ,opracowalem planu kupienia pollitra. tyle , ze pol litra to duzo za duzo, jak na moje klopoty, a dwie cysterny to by potem i tak bylo za mało. no wiec suma sumarum o suchym pysku swieta i sylwester. a komus tam odpowiadam przy okazji: na codzien wcale nie zajmuje sie swoja trzezwoscia, ani abstynencja. poprostu zyje jak chce i jak lubie teraz. zdarza mi sie tutaj wejsc, poczytac to i owo i napisac jakiegos posta. a co do pychy, to mam takie zdanie. pychy nikt sie nigdy nie ustrzeże.ktos kto usiluje jej unikac, juz wpadl w jej pulapke / to taki paradox logiczny/...a poza tym , po kiego grzyba zadawac sobi9e takie dziwaczne pytania: ..."> Po otrzymaniu łaski trzezwosci, czego mam sie jeszcze obawiac?.."samo to pytanie curiozalnie brzmi jak najwieksza obawa zyciowa i jak jakis dopust boski , po ktorym juz nic gorszego sie nie moze przydarzyc....ja rozumiem ,ze to taka prowokacja , no raczej quasiprowokacja, ale moim zdaniem tylko gupek moze twierdzic ,ze juz niczego sie nie bedzie nigdy obawiac. zycie to zwykle weryfikuje w swposob prosty i banalny. próchnica zeba, lub choroba dziecka i cala wypracowana niby pogoda ducha idzie sie pier....c jak stara dziwka za 5 zlotych pod dworcem.
      i tym skromnym alleluja witam w nowym roku
      hey
      wasz nieodzalowanej pamieci wilk
      • margott70 Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 05.01.13, 20:14
        wolfbreslau napisał:


        próchnica zeba, lub choroba dzi
        > ecka i cala wypracowana niby pogoda ducha idzie sie pier....c jak stara dziwka
        > za 5 zlotych pod dworcem.
        Jedno trzeba Ci przyznać. Porównania masz świetne:))
        • aaugustw Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 05.01.13, 20:55
          margott70 napisała (do wolfbreslau):
          > Jedno trzeba Ci przyznać. Porównania masz świetne:))
          ____________________________________________.
          Szkoda, ze w tym przypadku nie trafione...!
          (mowiac slownikiem uzaleznien; nietrzezwe to to lub pijane) :-(
          Zeby miec stala Pogode Ducha trzeba o to ulotne uczucie dbac
          i stale podsycac dokladac do tego ogniska aby ono nie wygaslo
          A jezeli mialbym juz porownywac to do prochnicy zeba, to
          gdzies cos sie zaniedbalo w przeszlosci... - Amen...!
          A...
          • wolfbreslau Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 06.01.13, 13:51
            a taki ladny post napisalem i go wcielo.....nigdy nie pojme na czym polega moderatorskie widzimimsie ,a na czym moje widzimisie.ale abstrahujac od tego.
            - stan laski , jakos brzmi mi fałszywie. bo niby co?,,ta laska to sama z siebie, tak bez wysilkowo, czy jako nagroda za trudy? jak zwal tak zwal. wedle mnie wystarczy miec odrobine wyobrazni, by przeiwdziec, ze nie raz, nie dwa w zyciu dopadna mnie obawy. obawiam sie gdy corka jeździ w góry kaukazu i ciesze jednoczesnie. obawiam sie gdy syn leci do azji, obawiam sie o swoich rodzicow, bo sa juz w wieku zaawansowanym, obawiam sie o swoja przyszlosc, itd etc. oczywiscie nie siedze na codzien z kublem strachu na glowie, ale wiem, ze takie jest zycie. rozum mi mowi ,ze sa rzeczy na ktore nie mam wplywu, to jasne i oczywiste. nie mam wplywu na rozwoj choroby nowotworowej syna, i drże z obawy przy kazdym jego polrocznym badaniu, czy wszystko jest ok i nie ma nawrotu. obawiam sie , ze jacys moi znajomi moga zginac w trzesieniu ziemi, bo ich tam jest duze, gdzie mieszkaja....pogodzic sie z tym?. owszem, latwo tak gledzić przed monitorem kompa i dyrdymalic na forum dla pijakow.....chyba , ze jest sie dobrodusznym idiota, pozbawionym odrobiny wyobraxni, wspolczucia i posiadaczem inteligencji wystarczajacej do czytania bajek disneya, lub innych amerykanskich legend made in aa
            hey robaczki
            • aaugustw Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 06.01.13, 14:20
              wolfbreslau napisał:
              > a taki ladny post napisalem i go wcielo.....nigdy nie pojme na czym polega mode
              > ratorskie widzimimsie ,a na czym moje widzimisie.ale abstrahujac od tego.
              > - stan laski , jakos brzmi mi fałszywie. bo niby co?,,ta laska to sama z siebie
              > , tak bez wysilkowo, czy jako nagroda za trudy? jak zwal tak zwal. wedle mnie w
              > ystarczy miec odrobine wyobrazni, by przeiwdziec, ze nie raz, nie dwa w zyciu d
              > opadna mnie obawy. obawiam sie gdy corka jeździ w góry kaukazu i ciesze jednocz
              > esnie. obawiam sie gdy syn leci do azji, obawiam sie o ...
              _________________________________________________.
              Widzisz wolfiku ta "laska" to Dar otaczajacej nas Sily Wyzszej,
              na co my nie mamy wplywu. Tak jak i nie mamy na to wplywu,
              ze jestesmy alkoholikami...
              A w tych obawach, o ktorych piszesz najwazniejsze jest to, aby
              (np.) idac ulica nie myslec o tym, ze za rogiem zaraz pojawi sie
              wsciekly pies, ktory pozre wolfika, bo to bylby chory juz lek,
              ale zdrowy strach powinnismy miec, aby nie walczyc z takim
              psem lecz zwyczajnie uciec przed nim kiedy sie faktycznie pojawi...!
              A...
              • wolfbreslau Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 06.01.13, 14:39
                ja akurat mialem wplyw na to ,ze jestem alkoholikiem. zostalem nim, mimo ze nie musialem. chcialem , to zostalem alkoholikiem . i tyle. a jesli chodzi o sile wyższa w stanie łaski, to kompletnie nie wiem o czym mowisz Ty , lub inni podobni do Ciebie. nie rozumiem Was, nie doswiadczylem tego nigdy i nie doswiadcze. być może jest tak jak piszesz, ale ja osobiście wierze z calej mocy mojej wiary, ze zadnej łaski nie ma, nie było i nie będzie. ja , to co Wy nazywacie łaska widze jako zabobon i ucieczke od samych siebie, lub nieumiejtnosc nazwania rzeczy po imieniu. ale to tylko roznica poglądów. ludzi traktuje podług ich zachowan, ich przydatnosci dla mnie, nie podług ich poglądów. dlatego moge z Toba tu popisywac. bo jakby było w realu, to tego nie wiem. zasadniczo trzymam sie z dala od narzucajacych sie osobników i takich , których uznam , za zbednych w moim życiu.
                to proste zasady i skuteczne
                hey
                • aaugustw Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 06.01.13, 17:00
                  wolfbreslau napisał:
                  > ja akurat mialem wplyw na to ,ze jestem alkoholikiem...
                  _______________________________________________.
                  Miales taki wplyw na to, jak ja na zycie seksualne wsrod
                  komarow podczas pelni ksiezycowej...!
                  Nie powiesz mi, ze celowo chciales tak pic, aby rozwalic
                  malzenstwo i dokonac innych rzeczy, ktore nie naleza do
                  wzoru meza, ojca, etc...
                  A...
      • pierzchnia Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 07.01.13, 14:15
        wolfbreslau napisał:

        > nie wiem na ile jest to medytacyjne podjscie do mojej trzezwosci :-))) , ale m
        > ialem ostatnio w moim zyciu osobistym i metafizycznomaterialnojakims tam, wielk
        > a rewolucje. zwiazek z kobieta rozlecial sie z hukiem i ogniem. sytuacja finan
        > sowa ulegla drastycznemu pogorszeniu itd etc. a ja co?


        Tak to jest z kobietami... Jedna przyssie się do ciebie i wszystkie soki wyciągnie, inna obedrze cię z tego, co masz, trzecia oszuka na każdym kroku, albo i taka będzie, co cię wciągnie w szarzyznę, w powszednie błoto... Pranie, sprzątanie, pieluchy i takie rzeczy. Ot i życie...
        Ale to nieprawda, to wszystko od mężczyzny zależy. Jaki jest! Po jednym spłynie gładko, drugi jak postrzelony kot zakręci się, zapiszczy i zdycha, a taki jak ty, amigo?... Twardy musisz być. Jak wielkie drzewo. Gdyby cię z kory obłuskano, porósłbyś nową, gdyby ci gałęzie obcięto, wyrosłyby nowe... Ale ot, wyrwało cię z korzeniami z gruntu..
        • wolfbreslau Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 08.01.13, 10:27
          pierzchnia napisał:

          > Ale ot, wyrwało c
          > ię z korzeniami z gruntu..
          oj pierzchnia, pierzchnia. :-)) ja nie zapuszczam korzeni od bardzo dawna. jestem jak ten bezpanski pies, wilk samotnik, lub szczur wędrowny....co komu pasuje . raz mnie tylko w zyciu tompnęło serce kobiety o glebę. ale to była moja była żona, mnie sie to należało i wszystko. bardziej mnie zabolało teraz zamieszanie finansowe spowodowane romansem. pieniądze nie są najwazniejszze w moim zyciu, ale dają sporą niezależnosc, gdy sie na nie uczciwie zapracuje. odkryłem to niedawno, ze kasa zarobiona nieuczciwie ograniczała mnie bardzo, a kasa wypracowana zwyczajnie pozwala mi zachowac szacunek do samego siebie i byc niezaleznym. na ile oczywiscie na ile w ogole mozna byc niezaleznym w zyciu- nawe swieci pańscy i aniołowie byli zależni od podszeptów szatana, lub łaski panskiej jak niejaki Hiob, nie mowiac juz o buddzie co tak bardzo szukal uwolnienia, ze zupelnie zapomnial od czego sie chce uwolnic . ja tam wiem swoje p[ierzchnia. zycie jako takie jest zalezne od mnie w 40%, od nieprzewidzianych okolicznosci w 30% a od innych ludzi i reszty swiata w pozostalych procentach. dlatego tak se kiedys wykombinowalem , by pic dużo wysokoprocentowych alkoholi, coby miec wiecej procentow po swojej stronie.
          hey
          • pierzchnia Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 08.01.13, 22:31
            Gdy poznałem Plastikową Lalę przekonałem się, że ode mnie nic nie zależy -
            kupowałem jej najdroższe ciuchy, a sam chodziłem w tenisówkach.
            Wykończyła mnie cholera...
            Ale pewnego dnia się przebudziłem - wziąłem wędkę i poszedłem nad wodę.

            Zamiast biegać za plastikiem
            Wolę bawić się spławikiem
            Chwytać ryby na węciorek
            Zapiąć wreszcie swój rozporek

            Dość mam twoich gier kochanie
            Panie Boże
            Niech się stanie
    • wolfbreslau Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 06.01.13, 14:53
      aaugustw napisał:

      > Po otrzymaniu łaski trzezwosci, czego mam sie jeszcze obawiac...!?
      > A...

      odebrania tej łaski w każdej chwili . kto dał , to i wziąć może kiedy uzna za stosowne.
      • zdzislaw50 Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 06.01.13, 15:14
        A bez tej łaski nie da się? Na swoim przykładzie widzę, ze jednak się da. :)
        • deoand Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 06.01.13, 15:23
          No... Cudów nie ma , Wars wita Was , detoks czeka na Was !!!

          a łaska pańska na pstrym koniu siedzi tak to drzewiej mawiano !
          • zdzislaw50 Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 06.01.13, 15:28
            No i umrzeć też trzeba , kiedyś.
            • wolfbreslau Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 06.01.13, 15:59
              moj dziadek byl marynarzem, nigdy go nie widzialem pijanego, nawet podpitego w domu az do jego smierci. a wedle rodzinnych "legend" opowiadanych przez moje ciotki , zdarzało mu sie znikac po wyjściu po chleb, w trakcie remontu statku w gdyni, na trzy dni....:-))) wierzy
              c? nie wierzyc?...mało ważne. dbał o dom, o wychowanie mojej mamy, o jej edukacje, dbał potem o mnie, pomagal swoim braciom, znajomym, mial szacunek u proboszcza, rodziny, obcych ludzi. mial wlasnie to , co sie nazywa zdrowym rozsądkiem, olbrzymia skromnością,bezinteresownościa. nie mial w sobie zawisci, gniewu. choc przeszedl straszne rzeczy za okupacji i wczesnej komuny. mial chyba w sobie wlasnie taki akuratny i zwyczajny stan łaski. łaski łaskawej , ale nie bezrozumnej i tkliwej jak niektore "zywoty świetych" opowiadane ku pokrzepieniu maluczkich. mysle , że gdy ktos w zyciu wiele przeszedl cierpienia, bólu, strachu, to zmieniło jego pozniejszy sposob ogladania swiata i jego radosc jest inna, jego smutki także. tyle ,ze jeden otrzyma stan łaski, a drugi na przykład bedzie do konca zycia cierpiał na syndrom poobozowy, lub inny syndrom pola walki jak to sie teraz ładnie nazywa. jeden po tych samych doswiadczeniach stanie sie aniołem, drugi potworem. ale zdaje sie ,ze obaj doznali stału łaski. tylko kazda łaska innego rodzaju i na innym pstrym koniu jeździ.

              ps-
              moja łaska lat 34, w każdym bądź razie odjechała w ogniu burzy i wichru ryku ,a krzyż jej na droge :-))) ja teraz popracuje na stan innej łaski, pókim jeszcze łaskaw swych łask udzielać za darmo i bez viagry
              hey
              • aaugustw Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 06.01.13, 17:08
                wolfbreslau napisał:
                > moj dziadek byl marynarzem, nigdy go nie widzialem pijanego, nawet podpitego w
                > domu az do jego smierci. a wedle rodzinnych "legend" opowiadanych przez moje ci
                > otki , zdarzało mu sie znikac po wyjściu po chleb, w trakcie remontu statku w
                > gdyni, na trzy dni....:-))) wierzyc? nie wierzyc?...mało ważne. dbał o dom, o wychowanie mojej mamy, o jej edukacje, dbał potem o mnie, pomagal swoim braciom, znajomym, mial szacunek u proboszcza, rodziny, obcych ludzi. mial wlasnie to , co sie nazywa zdrowym rozsądkiem, olbrzymia skromnością,bezinteresownościa. nie mial w sobie zawisci, gniewu. ch
                > oc przeszedl straszne rzeczy za okupacji i wczesnej komuny. mial chyba w sobie
                > wlasnie taki akuratny i zwyczajny stan łaski. łaski łaskawej , ale nie bezrozum
                > nej i tkliwej jak niektore "zywoty świetych" opowiadane ku pokrzepieniu maluczk
                > ich. mysle , że gdy ktos w zyciu wiele przeszedl cierpienia, bólu, strachu, to
                > zmieniło jego pozniejszy sposob ogladania swiata i jego radosc jest inna, jego
                > smutki także. tyle ,ze jeden otrzyma stan łaski, a drugi na przykład bedzie do
                > konca zycia cierpiał na syndrom poobozowy, lub inny syndrom pola walki jak to s
                > ie teraz ładnie nazywa. jeden po tych samych doswiadczeniach stanie sie aniołem
                > , drugi potworem. ale zdaje sie ,ze obaj doznali stału łaski. tylko kazda łaska
                > innego rodzaju i na innym pstrym koniu jeździ.
                _____________________________________________________________.
                Podobnie jak i moj dziadek... - Mam wiele cech jego, (procz przebytej wojny,
                bo stanu wojennego nie licze...!)
                A...
            • aaugustw Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 06.01.13, 17:12
              zdzislaw50 napisał:
              > No i umrzeć też trzeba , kiedyś.
              ___________________________.
              Tak, tylko w tym jest male pytanie:
              Czy glupi umrzec, czy pijany, etc...
              A...
          • aaugustw Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 06.01.13, 17:14
            deoand napisał:
            > No... Cudów nie ma , Wars wita Was , detoks czeka na Was !!!
            > a łaska pańska na pstrym koniu siedzi tak to drzewiej mawiano !
            _____________________________________________________.
            ;-) Tak deo, tak gadali... - Dopoki nie wynaleziono dla alkoholikow
            Programu duchowego AA...!
            A... ;-)
        • aaugustw Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 06.01.13, 17:06
          zdzislaw50 napisał:
          > A bez tej łaski nie da się? Na swoim przykładzie widzę, ze jednak się da. :)
          ________________.
          Wielki jestes...! ;-))
          Sam bug...!
          A...
          • zdzislaw50 Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 06.01.13, 17:21
            Jednak rozmowa z tobą , to jak kopanie się z koniem
            • zdzislaw50 Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 06.01.13, 17:25
              A Ty babana masz co chciałeś :)
      • aaugustw Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 06.01.13, 17:05
        wolfbreslau napisał:
        > odebrania tej łaski w każdej chwili . kto dał , to i wziąć może kiedy uzna za s
        > tosowne.
        ____________________________________________.
        Nie tak calkiem wolfie... - Oczywiscie, ze Bog za mnie
        nie bedzie trzezwial. To ja musze zadbac o pojscie na
        Mityng AA. On za mnie nie pojdzie, wiec gdybym dzisiaj
        powrocil do picia, mimo ze nie ma takiego powodu aby pic,
        to bylby juz moj "blad w sztuce", a nie tego Daru Natury,
        tej laski, tej Sily Wyzszej czy jak tam wolsz to nazywac...!?
        A...
        • jerzy30 jakby 06.01.13, 19:54
          Bog o nasza trzezwosc musial dbac bez naszej scislej wspolpracy to by oszalal od tej roboty a AA byloby smetnym wspomnieniem - to my tzrezwiejemy a Bog nam tylko wskazuje droge - mowi nam ze bez pomocy innych nie damy sobie rady bo gorzala i tak zawsze wygra
      • upsididit1 Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 07.01.13, 18:29
        wolfbreslau 06.01.13
        aaugustw napisał:

        > Po otrzymaniu łaski trzezwosci, czego mam sie jeszcze obawiac...!?
        > A...

        odebrania tej łaski w każdej chwili . kto dał , to i wziąć może kiedy uzna za stosowne.
        -------------------------------------------------------------------------------------------------
        bardzo słuszna uwaga, niestety...
    • wolfbreslau Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 06.01.13, 17:26
      reszte wywodow augustowych i jego odpowiedzi na moje i cudze posty uwazam za bicie piany i słowotok zbędny. ot taki forumowy folklor nadpobudliwego dziadka

      hey
      • aaugustw Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 06.01.13, 17:58
        wolfbreslau napisał:
        > reszte wywodow augustowych i jego odpowiedzi na moje i cudze posty uwazam za bi
        > cie piany i słowotok zbędny. ot taki forumowy folklor nadpobudliwego dziadka
        > hey
        _______________________.
        Hawk, mowili dzielni indianie
        i skonczyli w rezerwacie...! :-(
        A...
      • alkodarek Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 06.01.13, 20:38
        wolfbreslau napisał:

        > reszte wywodow augustowych i jego odpowiedzi na moje i cudze posty uwazam za bi
        > cie piany i słowotok zbędny. ot taki forumowy folklor nadpobudliwego dziadka<

        Jak myślisz, w jakim celu zakładał by ten samouwielbiający wątek ? Właśnie dla samego pytlowania o swojej wielkości Prawdziwego Trzeźwego Alkoholika i rzeszach, jak to mówi, pijoczków nieoświeconych.
        • grazkavita Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 07.01.13, 10:25
          Nie dla samego pytlowania, tylko aby utrzymać ten stan.Tak jak wojsko w czasie pokoju jest potrzebne, tak my uzależnieni musimy być czujni, bo starczy kilka dni roztargnienia i cała nasza praca może pójść na marne...Już się cieszyłam jak głupia, że mam 72 kg, a po Świętach okazało sie , że mam 77kg i co? Zamiast wolności znowu tacham non stop 20 kilogramowy worek na plecach...
          • alkodarek Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 07.01.13, 12:03
            grazkavita napisała:

            > Nie dla samego pytlowania, tylko aby utrzymać ten stan.Tak jak wojsko w czasie pokoju jest potrzebne, tak my uzależnieni musimy być czujni, bo starczy kilka dni roztargnienia i cała nasza praca może pójść na marne...<

            Nie komentuję w ten sposób dyskusji merytorycznych i pożytecznych, ta jest przykładem przelewania , non omen, próżnego w puste.
          • e4ska Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 07.01.13, 15:29
            5 kg? Przez ile dni 'trenowałaś"? bo wynik - jak dla mnie - nieprawdopodobny.

            Sama przytyłam dwa kg, ale ucztowałam dni cztery. Dziś już ważę normalnie.

            Dla mnie sprawność fizyczna to podstawa dobrego samopoczucia. Dlatego nie bawię się w żadne psychologie i duchowości, bo mi to jest zupełnie zbędne. Szkoda czasu.

            Najlepsze jest regularne pływanie. Warto wykupić karnet i pływać co najmniej 4 razy w tygodniu. Pływać, a nie podpierać brzegi basenu, co z upodobaniem ćwiczy wielu basenistów. No i na basen iść pieszo, wracać pieszo - żeby przy okazji mieć te kilka km w nogach.

            Za godzinę czeka mnie marsz dziesięciokilometrowy. Powrót tramwajem. W trakcie marszu zazwyczaj medytuję, tzn. raczej nic nie myślę... Też bardzo przyjemny stan.

            Schudnięcia bez bólu życzę ;-)
            • thomi73pl Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 07.01.13, 21:52
              Witajcie...
              A ja jestem nowy na tym forum
              I nowy w trzezwieniu...
              Wlaasnie dziś zaczalem....
              Aaaa.... Czuje się , że lepiej nie mowic...

              Ps. Jeslii dalem odpowiedz nie w tym miejscu to przepraszamm.
              Pisze z tel.... I nie wiem jak zalozyc wątek
          • aaugustw Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 07.01.13, 22:05
            grazkavita napisała:
            > ...Już się cieszyłam jak głupia, że mam 72 kg, a po Świętach okazało sie , że mam 77kg i co? Zamiast wolności znowu tacham non stop 20 kilogramowy worek na plecach...
            ______________________________________________.
            Slyszalem, ze nie tyje sie miedzy swietami BN a nowym rokiem,
            tylko tyjemy miedzy NR a swietami BN... ;-)
            A...
            • grazkavita Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 07.01.13, 22:27
              Eska ja nie mogę iść na 10 kilometrowy marsz, ja w ogóle czasami nie mogę wyjść z domu z powodu mamy..Często czuje się jak więzień..Gdyby nie to to dałabym sobie rade ze swoimi skłonnościami do obżarstwa już dawno!Uwielbiam sport, często tańczę przy radiowej muzyce, ale gubi mnie to, że każą mi siedzieć w jednym pokoju na fotelu kilka godzin , a na stole oczywiście ciastka.To normalny by z nudów jadł, a cóż dopiero taki łasuch jak ja...
            • thomi73pl Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 07.01.13, 22:52
              aaugustw napisał:

              > grazkavita napisała:
              > > ...Już się cieszyłam jak głupia, że mam 72 kg, a po Świętach okazało sie
              > , że mam 77kg i co? Zamiast wolności znowu tacham non stop 20 kilogramowy worek
              > na plecach...
              > ______________________________________________.
              > Slyszalem, ze nie tyje sie miedzy swietami BN a nowym rokiem,
              > tylko tyjemy miedzy NR a swietami BN... ;-)
              > A...
              ------------------------------------------------------

              A jest tu ktos... :)
              Witajcie..
              A ja przez te swieta nie przytylem ( mimo że pracuje w kuchni) chyba jeszcze schudlem.., ale jestem spuchniety..
              • waldemar1205 Re: do.thomi73 07.01.13, 23:32
                opuchlizna zejdzie i apetyt wruci to przytyjesz tylko cierpliwości chyba że od tyłka ulży to odnowa polska ludowa i wtedy Baranku Boży co dzień to gorzy .Wytrwałości i powodzenia .
                • thomi73pl Re: do.thomi73 08.01.13, 00:30
                  waldemar1205 napisał:

                  > opuchlizna zejdzie i apetyt wruci to przytyjesz tylko cierpliwości chyba że od
                  > tyłka ulży to odnowa polska ludowa i wtedy Baranku Boży co dzień to gorzy .Wytr
                  > wałości i powodzenia .


                  Jest tak jak wyzej...
                  Po pierwsze to wlasnie baranek niepokorny i szybko zapomoina o bolu...
                  Ostatni raz jak dalem ciala to obiecalem sobie że koniec...
                  I ile to trwalo... Nawet nie miesiac.
                  I od now piwko, piwko.. A sylwester i w swieta już było gozej.... A już wczoraj było bardzo źle....
                  Wymioty i picie od poczatku....
                  I już nie moglem a i tak strach przed trzewoscia byl silniejszy.....
                  Nawet dziś się bije z mysla jak tu moze by sprobowac....
                  I to jest kompletnie chore....
                  Najgorzej , że nie mam antikolu, ani terapeuty pod reka...
                  Ale jest zona i siedzi dziś że mna i mnie pilnuje...
                  Jesrtem zalosny....
                  A wiem , że gdybym mial mozliwosc ( zebym sobie jej nie odcial ) to wyszedlbym już najdalej w poludnie i wytlumaczylbym sobie, że po 15 to już mozna....
                  Dlatego to się nazywa choroba.., czy po prostu UZALEZNIENIE...
                  Logika nie dziala- fakty się nie licza choc sa oczywiste, uzaleznienie mysli za ciebie... To znaczy za mnie...
                  Jestem wsciekly na siebie i dlatego tak pisze..
                  Ale cal a sztuka, by się teraz nie wsciekac, a pozniej za to o tym pamietac...
                  Cholera... Moglem się zapic...
                  Ja nie wiem czy nie tego chcialem wlasnie podswiadomie...
                  Ale tak" Gora" chciala bym po pijaku nie umieral...
                  I moze jeszczee- pare dni dostane..
                • thomi73pl Re: do.thomi73 08.01.13, 02:46
                  No to apetit już wrocil....ale ledwo co przelykam.
                  • upsididit1 Re: do.thomi73 08.01.13, 09:49
                    i pewno na razie spać nie możesz? na bezsenność to z naturalnych metod nic nie pomoże- tylko czas- ale na resztę dolegliwości -spróbuj zjeść coś z jajkami i coś słodkiego oraz weź aspartam i wit b...
                    • thomi73pl Re: do.thomi73 08.01.13, 12:53
                      upsididit1 napisała:

                      > i pewno na razie spać nie możesz? na bezsenność to z naturalnych metod nic nie
                      > pomoże- tylko czas- ale na resztę dolegliwości -spróbuj zjeść coś z jajkami i c
                      > oś słodkiego oraz weź aspartam i wit b...


                      Już wzialem ..:) i dziekuje. Faktycznie 1 noc to cos strasznego.. Nad ranem cos przespalem jakies 2 godz. Z przerwami.. To sukces jak na pierwszy dzien..
                      Cholera.. Ja już nauczylem sobie radzic z takim stanem i fizycznym i psychicznym, .....
                      a nie nauczylem się radzic sobie z faktem, że jestem uzalezniony i potrzebuje mitingow..
                      Gdybym się tego nauczyl, to teraz nie przechodzilbym przez to co przechodze...
                    • thomi73pl Re: do.thomi73 08.01.13, 18:42
                      upsididit1 napisała:

                      > i pewno na razie spać nie możesz? na bezsenność to z naturalnych metod nic nie
                      > pomoże- tylko czas- ale na resztę dolegliwości -spróbuj zjeść coś z jajkami i c
                      > oś słodkiego oraz weź aspartam i wit b...
                      No to zaczalem jesc jak zwierze jakies..
                      Wszytko mi smakuje i na wszytko mam ochotew na raz..
                      Organizm ma takie braki, że domaga się wszytkiego.., kazdego skladnika...
                      Ach.. Ale mimo że mam apetyt, to mam tak podrazniony przelyk.. - ( przez pare dni wymioty), iż co zjem to za chwile się odbija lub boli aż do plecow..
                      Czyli refluks na calego.. Ale dycham :) i jem.. Dalej. To moze bede zyl...
                      • margott70 Re: do.thomi73 08.01.13, 19:07
                        thomi73pl napisał(a):

                        > upsididit1 napisała:
                        >
                        > > i pewno na razie spać nie możesz? na bezsenność to z naturalnych metod ni
                        > c nie
                        > > pomoże- tylko czas- ale na resztę dolegliwości -spróbuj zjeść coś z jajka
                        > mi i c
                        > > oś słodkiego oraz weź aspartam i wit b...
                        > No to zaczalem jesc jak zwierze jakies..
                        > Wszytko mi smakuje i na wszytko mam ochotew na raz..
                        > Organizm ma takie braki, że domaga się wszytkiego.., kazdego skladnika...
                        > Ach.. Ale mimo że mam apetyt, to mam tak podrazniony przelyk.. - ( przez pare
                        > dni wymioty), iż co zjem to za chwile się odbija lub boli aż do plecow..
                        > Czyli refluks na calego.. Ale dycham :) i jem.. Dalej. To moze bede zyl...
                        Ja nie chcę Cię straszyć i właściwie pewnie przesadzam, ale patrz na ten przełyk. Wiesz co to są żylaki przełyku? To wynik uszkodzonej wątroby. Mój mąż nie przeżył krwawienia z żylaków. Przez tydzień brał tabletki do ssania na gardło...
                        • thomi73pl Re: do.thomi73 08.01.13, 21:33
                          margott70 napisała:

                          > thomi73pl napisał(a):
                          >
                          > > upsididit1 napisała:
                          > >
                          > > > i pewno na razie spać nie możesz? na bezsenność to z naturalnych me
                          > tod ni
                          > > c nie
                          > > > pomoże- tylko czas- ale na resztę dolegliwości -spróbuj zjeść coś z
                          > jajka
                          > > mi i c
                          > > > oś słodkiego oraz weź aspartam i wit b...
                          > > No to zaczalem jesc jak zwierze jakies..
                          > > Wszytko mi smakuje i na wszytko mam ochotew na raz..
                          > > Organizm ma takie braki, że domaga się wszytkiego.., kazdego skladnika..
                          > .
                          > > Ach.. Ale mimo że mam apetyt, to mam tak podrazniony przelyk.. - ( przez
                          > pare
                          > > dni wymioty), iż co zjem to za chwile się odbija lub boli aż do plecow..
                          > > Czyli refluks na calego.. Ale dycham :) i jem.. Dalej. To moze bede zyl..
                          > .
                          > Ja nie chcę Cię straszyć i właściwie pewnie przesadzam, ale patrz na ten przeły
                          > k. Wiesz co to są żylaki przełyku? To wynik uszkodzonej wątroby. Mój mąż nie pr
                          > zeżył krwawienia z żylaków. Przez tydzień brał tabletki do ssania na gardło...
                          Już nie boli.. Cholera.. , ale wystraszylas mnie Margot..
                          Bede musial się przebadac dokladniej.., ale byl 3 dni temu u lekarza.. Już wtedy w kiepskim stanie i ogladnal sobie mnie dokladnie i powiedzial , że nie mozliwe bym mial uszkodzana watrobe . Stwierdzil kompletne rozdraznienie jelit co mnie nie dziwi...
                          A Twój maz nie wiedzial że ma zylaki.. Krwawil do srodka?..
                          Ja chyba nie krwawie, bo ani nie mam podejzanego stolca, ani nie wyrzucam z przelyku krwi...
                          Ale kto wie...
                          Moze i sa zylaki.. Bede musial się przebadac...
                          Tylko że jak uszkodzona watroba ( jeśli lekaz się źle wyznal) .. To już i tak po mnie.. Znaczy się...
                        • thomi73pl Re: do.thomi73 08.01.13, 21:38
                          margott70 napisała:

                          > thomi73pl napisał(a):


                          Ja nie chcę Cię straszyć i właściwie pewnie przesadzam, ale patrz na ten przeły
                          > k. Wiesz co to są żylaki przełyku? To wynik uszkodzonej wątroby. Mój mąż nie pr
                          > zeżył krwawienia z żylaków. Przez tydzień brał tabletki do ssania na gardło...
                          Już nie boli.. Cholera.. , ale wystraszylas mnie Margot..
                          Bede musial się przebadac dokladniej.., ale byl 3 dni temu u lekarza.. Już wtedy w kiepskim stanie i ogladnal sobie mnie dokladnie i powiedzial , że nie mozliwe bym mial uszkodzana watrobe . Stwierdzil kompletne rozdraznienie jelit co mnie nie dziwi...
                          A Twój maz nie wiedzial że ma zylaki.. Krwawil do srodka?..
                          Ja chyba nie krwawie, bo ani nie mam podejzanego stolca, ani nie wyrzucam z przelyku krwi...
                          Ale kto wie...
                          Moze i sa zylaki.. Bede musial się przebadac...
                          Tylko że jak uszkodzona watroba ( jeśli lekaz się źle wyznal) .. To już i tak po mnie.. Znaczy się...


                          No i się wystraszylem !!!!
                          Ale mam nadzieje, że jeszcze nie.. Na pewno watroba jest podrazniona po takim piciu, ale mam nadzieje, że jeszcze nie uszkodzona.. - mialbym taki apetyt??? !!
                        • thomi73pl Re: do.thomi73 09.01.13, 15:34
                          Hej Margot.
                          Czytam jeszcze raz Twoja wiadomosc.
                          Przykro mi z powodu Twojego meza.
                          Chcialbym wiedziec jak to dokladnie wygladalo i jak się stalo, ale jeśli sprawia Ci to jakis ból to nie pisz.

                          Jeśli o mnie chodzi... , to Ja na pewno bede musial podejsc do jakiegos lepszego lekarza i się troche lepiej przebadac. , ale w tej chwili wracam do zycia i musze dalej do pracy. Pozdrawiam
                • thomi73pl Re: do.thomi73 08.01.13, 03:05
    • glopson Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 08.01.13, 10:21
      rzeczywiście niczego złego nie mogę się obawiać jeśli swoje życie oddałem w ręce Siły Wyższej, najwiekszy wróg to moje pijane przekonania i zachowania. Alkoholizm można znakomicie powstrzymać...
      • waldemar1205 Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 08.01.13, 10:33
        Obawiać się tego co nie uniknione a może to wybawienie ; Wczoraj odszedł na Wieczny miting Marian kolarz z Raciborza Komandor rajdu trzeźwościowego do okoła Polski "Pokój Jego Duszy"
    • miskolaj Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 08.01.13, 23:38
      tak samo jak wierze w Boga, tak samo i w szatana, Pan Bóg nic nam nie odbiera, czego sie moge bac ?, moge sie bac swojej słabości, nie tylko zwiazanej z zapiciem, bo to juz byłby efekt końcowy, boje sie czasem, ze moja wiara stanie się chwiejna Auguscie,ze czasem moze zechce mi sie nie "posłuchac", nie zawierzyc, zniecierpiwic,ze moja ludzka natura sprawi, ze kiedys pomysle, ze wiem lepiej, albo ze to nie tak.....i wcale nie picie mam na mysli...tego sie boje.....
      • thomi73pl Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 09.01.13, 01:06
        miskolaj napisała:

        > tak samo jak wierze w Boga, tak samo i w szatana, Pan Bóg nic nam nie odbiera,
        > czego sie moge bac ?, moge sie bac swojej słabości, nie tylko zwiazanej z zapic
        > iem, bo to juz byłby efekt końcowy, boje sie czasem, ze moja wiara stanie się c
        > hwiejna Auguscie,ze czasem moze zechce mi sie nie "posłuchac", nie zawierzyc, z
        > niecierpiwic,ze moja ludzka natura sprawi, ze kiedys pomysle, ze wiem lepiej, a
        > lbo ze to nie tak.....i wcale nie picie mam na mysli...tego sie boje.....
        - jest tak wlasnie.. Jest i Bog jest i szatan..
        A my mozemy nie posluchac, lub posluchac tego czego nie powinnismy...
        Lub moze nam się nie chciec..
        Czyli mamy wybor..
        I zawsze tym dobrym wyborem nalezy się kierowac, a nie strachem...
        Strach to nic dobrego - a ja jestem tego przykladem, bo przez strach pilem, lub pilem by udawac odwaznego..
        A wiec nie ma co się bac tylko wierzyc i dokonywac wlasciwych wyborow...
        Nawet jeśli wydaje się być "za pozno" - to w tym za pozno też mamy jakis wybor...
        A woec nawet jeśli zapijesz, przez chwile bedziesz mial wybor, czy szybko cos z tym zrobic, czy się przekreslic i powiedziec np. "Za pozno" i już mi się nie chcę sluchac..
        Troche się rozpisuje jak na poczatkujacego, ale takie sa moje medytacje na teraz.. Też musze sobie wlasanie teraz radzic z tym swoim "za pozno" i z tym że nie chcialo mi się sluchac...
        • aaugustw Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 09.01.13, 15:20
          thomi73pl napisał(a):
          > ... Strach to nic dobrego - a ja jestem tego przykladem, bo przez strach pilem, lub
          > pilem by udawac odwaznego..
          ________________________________________________.
          Trzeba umiec odroznic strach od leku...
          Strach jest sila, ktora nam rowniez ratuje zycie...!
          A...
          • upsididit1 Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 09.01.13, 19:06
            aaugustw 09.01.13, 15:20
            thomi73pl napisał(a):
            > ... Strach to nic dobrego - a ja jestem tego przykladem, bo przez strach pilem, lub
            > pilem by udawac odwaznego..
            ________________________________________________.
            Trzeba umiec odroznic strach od leku...
            Strach jest sila, ktora nam rowniez ratuje zycie...!
            A...
            ----------------------------------------------------------------------------
            Tu sie zgadzam z G.- mi strach przed nieodwracalnymi konsekwencjami picia ogromnie pomógł.
            Tomi- apetyt wilczy po jedzeniowstrecie to normalka i objaw zdrowienia a nie żylaków - bądź spokojny :)...
            • thomi73pl Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 10.01.13, 05:08
              upsididit1 napisała:

              > aaugustw 09.01.13, 15:20
              > thomi73pl napisał(a):
              > > ... Strach to nic dobrego - a ja jestem tego przykladem, bo przez strach
              > pilem, lub
              > > pilem by udawac odwaznego..
              > ________________________________________________.
              > Trzeba umiec odroznic strach od leku...
              > Strach jest sila, ktora nam rowniez ratuje zycie...!
              > A...
              > ----------------------------------------------------------------------------
              > Tu sie zgadzam z G.- mi strach przed nieodwracalnymi konsekwencjami picia ogrom
              > nie pomógł.
              > Tomi- apetyt wilczy po jedzeniowstrecie to normalka i objaw zdrowienia a nie ży
              > laków - bądź spokojny :)...
              ----------------------------------------------
              No to bede zarl dalej :))))) bo wlasnie dziś spac nie mogę a wczoraj pospalem do 13 tej...
              Najwyrzej bede nalogowym obrzartuchem.. ( Wiem , że mój nalogowy mozg szuka jakiegos zastepstwa) ..ale od obrzarstwa najwyrzej bedzie rosl mi brzuch, a nie glowa puchla . No za utrzymanie trzezwosci i wolnosci od alk. Zaplace te cene- wielkiego brzucha, jeśli trzeba.
              I jeszcze jarac mi chcę a obiecalem sobie tego też się pozbyc.. Widac nie dam rady na raz wszytko, a nie mogę chodzic non stop na nerwach, wiec te obietnice traktuje na luzie, ale od alkoholu trzymam się już z daleka..
              Na prawde mam dosc zycia smierdzacego pijaka- trzesacego się do wieczora za piwem i wpadania co jakis czas w ciag.. Mniejszy lub wiekszy..
              • upsididit1 Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 10.01.13, 09:33
                T:
                > No to bede zarl dalej :))))) bo wlasnie dziś spac nie mogę a wczoraj pospalem d
                > o 13 tej...
                > Najwyrzej bede nalogowym obrzartuchem.. ( Wiem , że mój nalogowy mozg szuka jak
                > iegos zastepstwa) ..ale od obrzarstwa najwyrzej bedzie rosl mi brzuch, a nie gl
                > owa puchla . No za utrzymanie trzezwosci i wolnosci od alk. Zaplace te cene- wi
                > elkiego brzucha, jeśli trzeba.
                > I jeszcze jarac mi chcę a obiecalem sobie tego też się pozbyc.. Widac nie dam r
                > ady na raz wszytko, a nie mogę chodzic non stop na nerwach, wiec te obietnice t
                > raktuje na luzie, ale od alkoholu trzymam się już z daleka..
                > Na prawde mam dosc zycia smierdzacego pijaka- trzesacego się do wieczora za piw
                > em i wpadania co jakis czas w ciag.. Mniejszy lub wiekszy..
                ---------------------------------------------------------------------------------------------
                jasne!!! lepiej źryć niż pić - niby frazes a jednak nie do końca :)... poza tym - brzuch urośnie tylko czasowo, po odstawieniu pustych kalorii z alkoholu- sam zacznie spadać, to wszystko oczywiście trwa... ale lepsze to trwanie niż wegetacja w drgawkach, potach, wyrzutach sumienia i trwodze...
                Jeśli zaś zaczniesz tyć na tyle- że Cię to przygnębi - polecam prostą dietę 8-godzinną. Jesz wszystko co chcesz i w takich ilościach jak chcesz ale tylko między 11 a 19 lub 10 a 18. Nie chodzisz głodny, swobodnie folgujesz zachciankom a nie przytyjesz a nawet schudniesz - stosowałam kiedyś i stosuję znowu, bo w okresie świątecznym mocno przesadziłam :) - a na wiosnę chcę być SSS czyli super sexi syreną ;))). A palić - palę dalej - bo mimo ponad 2 lat "odwrotu alkoholowego" za sobą - obawiam się dalej, że stres związany z rzucaniem palenia mógłby mnie znowu pociągnąć na manowce. Podobno zło mniejsze nie istnieje- ja uważam, że istnieje i ... znakomicie ułatwia życie :), całkowite samoudręczenie w postaci odmówienia sobie wszystkiego to tylko dla św. Aleksego było dobre a i to- na krótko ;)))...
                • thomi73pl Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 10.01.13, 14:59
                  upsididit1 napisała:

                  > T:
                  ...... Widac nie
                  > dam r
                  > > ady na raz wszytko, a nie mogę chodzic non stop na nerwach, wiec te obiet
                  > nice t
                  > > raktuje na luzie, ale od alkoholu trzymam się już z daleka..
                  > > Na prawde mam dosc zycia smierdzacego pijaka- trzesacego się do wieczora
                  > za piw
                  > > em i wpadania co jakis czas w ciag.. Mniejszy lub wiekszy..
                  > -------------------------------------------------------------------------------
                  > --------------
                  > jasne!!! lepiej źryć niż pić - niby frazes a jednak nie do końca :)... poza tym
                  > - brzuch urośnie tylko czasowo, po odstawieniu pustych kalorii z alkoholu- sam
                  > zacznie spadać, to wszystko oczywiście trwa... ale lepsze to trwanie niż weget
                  > acja w drgawkach, potach, wyrzutach sumienia i trwodze...
                  > Jeśli zaś zaczniesz tyć na tyle- że Cię to przygnębi - polecam prostą dietę 8-g
                  > odzinną. Jesz wszystko co chcesz i w takich ilościach jak chcesz ale tylko międ
                  > zy 11 a 19 lub 10 a 18. Nie chodzisz głodny, swobodnie folgujesz zachciankom a
                  > nie przytyjesz a nawet schudniesz - stosowałam kiedyś i stosuję znowu, bo w okr
                  > esie świątecznym mocno przesadziłam :) - a na wiosnę chcę być SSS czyli super s
                  > exi syreną ;))). A palić - palę dalej - bo mimo ponad 2 lat "odwrotu alkoholowe
                  > go" za sobą - obawiam się dalej, że stres związany z rzucaniem palenia mógłby m
                  > nie znowu pociągnąć na manowce. Podobno zło mniejsze nie istnieje- ja uważam, ż
                  > e istnieje i ... znakomicie ułatwia życie :), całkowite samoudręczenie w postac
                  > i odmówienia sobie wszystkiego to tylko dla św. Aleksego było dobre a i to- na
                  > krótko ;)))...
                  ---
                  • upsididit1 Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 10.01.13, 19:32
                    thomi73pl napisał(a):


                    > I dziekuje że dotrzymujesz mi towazystwa seksowna palaca syreno :))) SPS...
                    --------------------------------------------------------------------------------------
                    nie ma za co, cała przyjemność po mojej stronie :)

                    > A za ten pomysl na dietke to dziekuje, ja jeszcze troche pozre sobie a potem si
                    > ę wezme za taka dietke, bo inaczej jak staniesz się taka Sss.. :), to nie beszi
                    > esz chciala rozmawiac z takim SSSS - ( SUPER SPASIONYM SPOCONYM SMOKIEM ) :)
                    ---------------------------------------------------------------------------------------------------
                    spoko, internet, jak na razie jest bezwonny :)

                    > Z Tym "mniejszym zlem" to po prostu musi być.. A jeśli go nie ma to tak samo
                    > nie ma idealnej terapii, - zamieniasz jeden "problem" na drugi, lub zamieniasz
                    > jedno zajecie na drugie..
                    > Chodzilem pic- teraz chodze ciagle na mityngi i nie mogę bez zyc.. - to znaczy
                    > mogę ale mogę znowu zaczac pic.. Lub grac, lub siedziec w Net'ile itd.... Itp.
                    -------------------------------------------------------------------------------------------
                    po mojemu- sztuką jest właśnie wynalezienie takiej "podmianki" która da najwięcej korzyści...

                    > Gdyby byla idealna terapia- to po jej zakonczeniu ludzie byli by zdrowi.. Idea
                    > lna terapia moze być np. Terapia po zlamaniu reki, lub nogi.. ( Phisio- Terapia
                    > ) , ale nie ma gwarancji , że znow reki nie zlamie, jeśli bedzie się uprawialo
                    > dalej ekstremalne sporty.. A wiec.. Terapeutowac się trzeba, ale na gwarancje
                    > nie ma co liczyc..
                    > Wiec na razie ja się tu terapeutuje :))))
                    > I pozdrawiam..
                    > T..
                    -------------------------------------------------------------------------------------
                    ja się tu terapeutowałam daawno temu- trochę pomogło, trochę poszkodziło - nie ma co liczyć na to, że wszystkie konwersacje tutaj będą: pożyteczne, budujące czy nawet kulturalne ... bo i ludzie są różni - i każdy też miewa indywidualne amplitudy nastroju- co niektórzy z lubością demonstrują dokuczając adwersarzom (bez powodu - a raczej - każdy powód jest dobry ;) - nie należy się tym przejmować. Mi na pewno pomogło przekierowanie myśli (nawet w postaci toczenia niby jałowej awanturki z kimśtam ;) z myśli o podniesieniu sobie ciśnienia ;) - na myśli o kompresach schładzających :)...
                    pozdrowionka :)
                    • thomi73pl Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 11.01.13, 02:45
                      upsididit1 napisała:

                      > thomi73pl napisał(a):
                      > I dziekuje że dotrzymujesz mi towazystwa
                      I znow dziekuje że dotrzymujesz mi towazystwa :)))

                      Odniose się tak krotko do Twoich wypowiedzi, bo już bardzo zmeczony jestem dziś. Ale szczesliwy.,
                      Tym że zmeczylem się praca
                      Tym że to mój 5 dzien trzezwosci i zaczynam się na prawde już dobrze fizycznie czuc.. ( Do psychiki to jeszcze daleka droga)
                      I tym że mogę wymienic pare slow na forum z mila osoba.. ---------------------------------------------------------
                      > nie ma za co, cała przyjemność po mojej stronie :)
                      -----------------------------------------------------
                      NIE MA JAK TO ZROBIC KOBIECIE PRZYJEMNOSC :) I TO JESZCZE CHOCBY PRZEZ INTERNET :))))
                      I to jeszcze ledwo co się wytrzezwialo :)
                      ---------------------------------------------------------
                      > spoko, internet, jak na razie jest bezwonny :)
                      ________________________________________

                      Niby tak a ja już czuje pismo nosem :))) ---------------------------------------------------------.
                      ---------------------------------------------------------
                      po mojemu- sztuką jest właśnie wynalezienie takiej_
                      "podmianki" która da najwięcej korzyści...
                      _________________________________________

                      Ja ciagle szukam takiej odealnej "podmianki" , choc ta naidealniesza sa mitingi to wg mnie też uzalezniaja, a chcialbym by byly tylko pomoca...
                      Moze bedzie to w koncu znowu jakis sport
                      Chocby jakis prosty..

                      ---------------------------------------------------------

                      Co do reszty wypowiedzi, powiem że podoba mi się to jak napisalas i rozumiem o czym piszesz.
                      Ja jestem odporny na chamstwo w sieci, a tym bardziej na jakies niedomowienia..
                      Z drugiej strony kazdy ma prawo sobie cos wypowiedziec, choc osobiscie uwazam, że na forach typu AA, powinno skupic się na tym co się chcę powiedziec o sobie, a jeśli sili się na rady to powinno się ograniczyc tylko do tych ktore moga być milo przyjete..
                      A już na pewno nie powinno się nikogo oceniac..
                      Jednak konfrontacje z roznymi odpowiedziami i uczenie przyjmowania się ich bez zbednych emocji i checi odwetu, to też czesc terapi nie tylko sluzacej trzezwieniu, ale pracy nad samym soba w ogole..
                      Tmyczasem pozdrawiam i Dobranoc..
                      Mam nadzieje że ja nie przeginam..
                      I...
                      Nie umiem stworzyc tu wlasnego watku jeszcze, ale to też wynika z technicznych trudnosci, gdyz pisze z tel..

                      T...
                      • upsididit1 Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 11.01.13, 11:02
                        thomi73pl napisał(a):


                        > I znow dziekuje że dotrzymujesz mi towazystwa :)))
                        ---------------------------------------------------------------
                        nawzajem :)

                        > Odniose się tak krotko do Twoich wypowiedzi, bo już bardzo zmeczony jestem dziś
                        > . Ale szczesliwy.,
                        > Tym że zmeczylem się praca
                        > Tym że to mój 5 dzien trzezwosci i zaczynam się na prawde już dobrze fizycznie
                        > czuc.. ( Do psychiki to jeszcze daleka droga)
                        > I tym że mogę wymienic pare slow na forum z mila osoba.. ----------------------
                        > -----------------------------------

                        Fizyczne zmęczenie bardzo pomaga ustabilizować psychikę - więc po mojem - należy traktować jak dar fakt, że jest się gdzie pożytecznie fizycznie zmęczyć i odciążyć skołatany umysł. Znacznie gorzej ma trzeźwiejący bezrobotny, który musi bić się ze swoimi (przeważnie okropnymi) myślami w czterech ścianach. Miałam taki stan, do tego- w chacie bajzel jak po wojnie, sterty brudnych ciuchów i naczyń, walające się butelki, wszystko się lepi od rozlanych trunków pomieszanych z popiołem, popalona pościel, na łbie jakiś koszmarny nierozczesywalny kołtun od soli z potów kacowych i - przerażenie na dźwięk dwonka do drzwi- o Boże, a jak to listonosz???- nie otworzę, bo ani mnie nie da się oglądać ani chaty- a jak nie otworzę, to będę musiała kawał drogi zasuwać z awizo- a przecież NIE DOJDĘ....
                        Wspominam ten koszmar tylko po to- abyś ocenił swoją sytuację jako zdecydowanie lepszą :)! I miał na uwadze- że popaść w jeszcze gorszy kanał można błyskawicznie, bezwiednie niemal...


                        > Ja ciagle szukam takiej odealnej "podmianki" , choc ta naidealniesza sa mitingi
                        > to wg mnie też uzalezniaja, a chcialbym by byly tylko pomoca...
                        > Moze bedzie to w koncu znowu jakis sport
                        > Chocby jakis prosty..
                        >
                        > ---------------------------------------------------------
                        Sport jest jak najbardziej wskazany - te endorfinki :)....


                        > Z drugiej strony kazdy ma prawo sobie cos wypowiedziec, choc osobiscie uwazam,
                        > że na forach typu AA, powinno skupic się na tym co się chcę powiedziec o sobie,
                        > a jeśli sili się na rady to powinno się ograniczyc tylko do tych ktore moga by
                        > ć milo przyjete..
                        > A już na pewno nie powinno się nikogo oceniac..
                        ----------------------------------------------------------------------------------------------
                        no masz rację, ale..... na taki savoir vivre nie liczyłabym ;)

                        > Jednak konfrontacje z roznymi odpowiedziami i uczenie przyjmowania się ich bez
                        > zbednych emocji i checi odwetu, to też czesc terapi nie tylko sluzacej trzezwie
                        > niu, ale pracy nad samym soba w ogole..
                        > Tmyczasem pozdrawiam i Dobranoc..
                        > Mam nadzieje że ja nie przeginam..
                        -----------------------------------------------------
                        skąd, nie przeginasz! i miłego dnia :)

                        > Nie umiem stworzyc tu wlasnego watku jeszcze, ale to też wynika z technicznych
                        > trudnosci, gdyz pisze z tel..
                        ----------------------------------------------------
                        no w tym nie pomogę, nie wiem jak się robi nowy wątek przez tel...
                        • thomi73pl Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 11.01.13, 15:10
                          upsididit1 napisała:

                          > thomi73pl napisał(a):
                          >
                          >
                          > > I znow dziekuje że dotrzymujesz mi towazystwa :)))
                          > ---------------------------------------------------------------
                          > nawzajem :)

                          :)))))

                          Tym razem przyjemnosc po mojej stronie :))))

                          -----------------------------------------------------------------------------
                          Skracam nasze cytaty, bo wychodzi na to że prowadzimy korespondencje na forum i moze być to uznane za zasmiecanie watku, ktory ma nazwe "medytacje .... "
                          Ale ( do Moderatora) powtarzam. Nie mogę zalozyc swojego watku i nie udaje mi się wyslac wiadomosci priv.
                          __________________________________________________________

                          To co piszesz o sytuacji trzezwiejacego bezrobotnego jest mi znane. Tyle że ja nie usiedze w 4 scianach. Nawet jesli nie moglem chodzic musialem wyjsc. To zawsze byla jakas masakra dla mnie. Ubrac się jakoś ogolic i uczesac ( mam dl. wlosy) żeby choc troche wygladac..
                          Jeśli chodzi o moje leki, to nie balem się dzwonka, nie balem się jak mnie zobacza, lub że przejedzie mnie auto...
                          Balem się zostac w domu sam.. Balem się umrzec w domu.. I wychodzilem.. A to często konczylo się dalszym piciem.. Ale kiedy już udalo mi się wytrzezwiec chodzilem po miescie ( kiedy bylem w Polsce) spacerowalem, szukalem kogos by pogadac. Czasem byl to taki sam pijak jak ja tyle że mieszkajacy na ulcy lub w wiekszosci na ulicy i siadalem kolo niego i cos tam marudzilem ( staralem się rozmawiac) potem po poludniu jakis klub AA.. A w kolejnych dniach basen , jeśli byla taka mozliwosc ( jeśli było cieplo) lubilem też wsiadac w auto i jechac ! - wiem że to dziwne.., ale kiedy lezalem nieprzytomny w domu myslalem tylko o tym że umre, jak wygladam, jak się czuje o tym co robilem i jak wyglada mieszkanie , ktore nie mam sily sprzatac.. O tym że nie potrafie soba kierowac..
                          A jak kazdy alkoholik chcę miec kontrole , wiec wsiadalem w auto, ono stawalo się czescia mnie. Kiedy wytrzymywalem do wieczora. Wsiadalem i jezdzilem.
                          To dawalo mi poczucie kontroli..i odwracalo uwage od kaca.. Teraz auto stoi w warsztacie od dluzszego czasu :)..
                          Nie ma pijakow na lawkach. Nie ma AA.. Nie ma kogos z podobnym problemem. Nie mam nawet Skypa, bo internet w domu nie dziala jeszcze ( jestem tu od 4 miesiecy i od 4 mcy popijalem piwo bez upijania sie, aż zalatwilem się na dobre w sylwestra i pociagnalem to)
                          Mam dzięki Bogu ten tel. I znalazlem to forum w nocy kiedy meczylem się..
                          wiem też jak wyglada sytuacja kiedy nagle po piciu okazuje się , że jestes na ulicy.. I ladujesz od komisariatu policji do szpitala i tak w kolko..
                          Wiem tyle.. Ale nic mnie to nie nauczylo..
                          Za to kiedy czytam jak pisza o tym inni.. Widze to jakoś lepiej..
                          wiem o czym pisze Upsidid..
                          I wiem że tym razem jakims na prawde cudem udalo mi się z tego strasznego kaca wyjsc z niewielkimi bolami w porownaniu do wszelkich mozliwych..
                          Dlatego wiem , że to jakis znak z gory..
                          Nie wiem czy nazwac to laska, czy szansa, wiem że nie zapracowalem sobie na to bym tak szybko się pozbieral i że jakoś zostalo mi to dane..
                          Wiem też , że to mus być już ten ostatni raz..
                          .. Bo jeśli bedzie jeszcze jeden ostatni, bedzie na prawde ostani i bedzie koncem zycia..
                          Ale się rozpisalem...
                          :)))
                          Spalem dziś 10 godzin. W koncu na prawde normalnie pospalem. Bez przerwy bez zrywania się itd...

                          Nie licze na savoir vivre, nie licze na nic, ale ciesze się że mogę porozmawiac o moim problemie i poczytac o innych..

                          Jeśli nawet otrzymam jakies uwagi to tylko podziekuje. Wszytkie sa dla mnie cenne.

                          Zbieram się do pracy..

                          Pozdrawiam i dziekuje , że piszesz..

                          • upsididit1 Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 11.01.13, 20:25
                            thomi73pl napisał(a):


                            Nawet jesli nie moglem chodzic musialem wyjsc. To zaw
                            > sze byla jakas masakra dla mnie. Ubrac się jakoś ogolic i uczesac ( mam dl. wlo
                            > sy) żeby choc troche wygladac..
                            > Jeśli chodzi o moje leki, to nie balem się dzwonka, nie balem się jak mnie zoba
                            > cza, lub że przejedzie mnie auto...
                            > Balem się zostac w domu sam.. Balem się umrzec w domu.. I wychodzilem.. A to cz
                            > ęsto konczylo się dalszym piciem.. Ale kiedy już udalo mi się wytrzezwiec chodz
                            > ilem po miescie ( kiedy bylem w Polsce) spacerowalem, szukalem kogos by pogadac
                            > . Czasem byl to taki sam pijak jak ja tyle że mieszkajacy na ulcy lub w wiekszo
                            > sci na ulicy i siadalem kolo niego i cos tam marudzilem ( staralem się rozmawia
                            > c) potem po poludniu jakis klub AA.. A w kolejnych dniach basen , jeśli byla t
                            > aka mozliwosc ( jeśli było cieplo) lubilem też wsiadac w auto i jechac ! - wiem
                            > że to dziwne.., ale kiedy lezalem nieprzytomny w domu myslalem tylko o tym że
                            > umre, jak wygladam, jak się czuje o tym co robilem i jak wyglada mieszkanie , k
                            > tore nie mam sily sprzatac.. O tym że nie potrafie soba kierowac..
                            > A jak kazdy alkoholik chcę miec kontrole , wiec wsiadalem w auto, ono stawalo s
                            > ię czescia mnie. Kiedy wytrzymywalem do wieczora. Wsiadalem i jezdzilem.
                            > To dawalo mi poczucie kontroli..i odwracalo uwage od kaca.. Teraz auto stoi w w
                            > arsztacie od dluzszego czasu :)..
                            > Nie ma pijakow na lawkach. Nie ma AA.. Nie ma kogos z podobnym problemem. Nie m
                            > am nawet Skypa, bo internet w domu nie dziala jeszcze ( jestem tu od 4 miesiecy
                            > i od 4 mcy popijalem piwo bez upijania sie, aż zalatwilem się na dobre w sylwe
                            > stra i pociagnalem to)

                            > wiem też jak wyglada sytuacja kiedy nagle po piciu okazuje się , że jestes na
                            > ulicy.. I ladujesz od komisariatu policji do szpitala i tak w kolko..
                            > Wiem tyle.. Ale nic mnie to nie nauczylo..
                            > Za to kiedy czytam jak pisza o tym inni.. Widze to jakoś lepiej..
                            > wiem o czym pisze Upsidid..

                            > Wiem też , że to mus być już ten ostatni raz..
                            > .. Bo jeśli bedzie jeszcze jeden ostatni, bedzie na prawde ostani i bedzie kon
                            > cem zycia..
                            > Spalem dziś 10 godzin. W koncu na prawde normalnie pospalem. Bez przerwy bez z
                            > rywania się itd...

                            --------------------------------------------------------------------------------------------
                            no podobnie jak Ty z tym łażeniem ma mój sąsiad- nie może ustać - a łazi :) tylko że ma dwie fazy
                            1- jak mu ktoś postawi to marudzi z kim popadnie na ulicy
                            2- jak nie- to przymusowo trzeźwieje i wtedy zagłębia się w las i gada do drzew :)
                            Ja zdychając w domu najbardziej bałam się, że się uduszę własnym pawiem z piany, brrr.. okropność. Ale o wyjściu nie było mowy... dowleczenie się do kibla graniczyło z cudem.
                            Najgorzej cierpiałam pewnej wiosny- wszystko gwałtownie wystrzeliło, budziło się do życia, radośni ludzie na ulicach mieli swoje poranne przyodziewki już przewieszone na przedramionach, pili chłodne napoje... a ja się trzęsłam z zimna i piłam kranówę, bo nie było siły nawet do sklepu oddalonego o niecałe 100 m dowlec się po jakiś soczek czy oranżadę, z bezsenności już miałam omamy- w chmurach widziałam twarze a nawet Jezusa- wiedziałam, że to omamy ale i tak napawało mnie to przerażeniem...netu nie miałam- z winy operatora- ale JAK było iść z reklamacją?...i tak zdychałam dłuugie 6 dni a "mój"- bynajmniej się nie litował, wracał z pracy po 20 i zaraz zasypiał (kiedy zaś jego dopadł podobny stan- wymagał całodobowej opieki i rozmowy:)...
                            Wtedy sobie przysięgłam- pier wszego dnia, kiedy wylazłam i zlana potem jak szczur dowlokłam się do kiosku ruchu oddalonego o 30 metrów- na wpół żywa z wycieńczenia na nogach jak z waty- nigdy więcej takiej wiosny i - słowa dotrzymałam;))).. z tym że jeszcze w międzyczasie zafundowałam sobie jeszcze "takie" lato i "taką" jesień i "taki" początek zimy.....
                            Co do AA w Niemczech- zapytaj Augusta, on jest chodzącą encyklopedią wiedzy aowskiej- na pewno Ci podpowie, pozdrawiam i - fajnie się czyta to co piszesz :)
                            • thomi73pl Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 11.01.13, 22:40
                              upsididit1 napisała:

                              > thomi73pl napisał(a):
                              >
                              >
                              > Nawet jesli nie moglem chodzic musialem wyjsc. To zaw
                              > > sze byla jakas masakra dla mnie. Ubrac się jakoś ogolic i uczesac ( mam d
                              > l. wlo
                              > > sy) żeby choc troche wygladac..
                              > > Jeśli chodzi o moje leki, to nie balem się dzwonka, nie balem się jak mni
                              > e zoba
                              > > cza, lub że przejedzie mnie auto...
                              > > Balem się zostac w domu sam.. Balem się umrzec w domu.. I wychodzilem.. A
                              > to cz
                              > > ęsto konczylo się dalszym piciem.. Ale kiedy już udalo mi się wytrzezwiec
                              > chodz
                              > > ilem po miescie ( kiedy bylem w Polsce) spacerowalem, szukalem kogos by p
                              > ogadac
                              > > . Czasem byl to taki sam pijak jak ja tyle że mieszkajacy na ulcy lub w w
                              > iekszo
                              > > sci na ulicy i siadalem kolo niego i cos tam marudzilem ( staralem się ro
                              > zmawia
                              "taką" jesień i "taki" początek zimy.....
                              > Co do AA w Niemczech- zapytaj Augusta, on jest chodzącą encyklopedią wiedzy aow
                              > skiej- na pewno Ci podpowie, pozdrawiam i - fajnie się czyta to co piszesz :)
                              ___________________________________________________________
                              Milo mi, że fajnie się Tobie czyta:) mi też zreszta..
                              Jestem w pracy jeszcze ...
                              Zrobilem sobie przerwe na miting... :)
                              Bo mam "czarne mysli"....
                              Mam dziś straszne nerwy..
                              .. Nie opisze tego teraz..
                              Podziele się tylko myslami..
                              Myslalem: " a gdybym tak znowu zaczal tylko piwo , jak kiedys wieczorem..." - wiem , że to niedorzeczne.. I nierealne dla mnie, w taki sposob , by było zdrowe..
                              Ale godze się , że pojawiaja się takie mysli..
                              ....
                              I wzialem od pracownika papierosa i poszedlem na " miting" :))))
                              Już mi przeszlo.. Nie wiem , czy po fajce, czy po tym jak się wygadalem...
                              A o reszcie napisze pozniej...

                              Ps.. Moje omamy, to tylko straszne koszmary w 1 minutowym snie.., i chcialbym , żeby to byl Jezus w tych snach, ale odwrotnie wlasnie bywalo... I okropnie..
                              a takie na jawie, to najwieksze jakie mialem, to takie kreseczkie przed oczami albo cos w rodzaju babiego lata, jak już nie moglem 3 noc usnac i patrzylem w sufit..
                              • upsididit1 Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 11.01.13, 23:06
                                thomi73pl napisał(a):
                                > Milo mi, że fajnie się Tobie czyta:) mi też zreszta..
                                > Jestem w pracy jeszcze ...
                                > Zrobilem sobie przerwe na miting... :)
                                > Bo mam "czarne mysli"....
                                > Mam dziś straszne nerwy..
                                > .. Nie opisze tego teraz..
                                > Podziele się tylko myslami..
                                > Myslalem: " a gdybym tak znowu zaczal tylko piwo , jak kiedys wieczorem..." - w
                                > iem , że to niedorzeczne.. I nierealne dla mnie, w taki sposob , by było zdrowe
                                > I wzialem od pracownika papierosa i poszedlem na " miting" :))))

                                > A o reszcie napisze pozniej...
                                >
                                > Ps.. Moje omamy, to tylko straszne koszmary w 1 minutowym snie.., i chcialbym ,
                                > żeby to byl Jezus w tych snach, ale odwrotnie wlasnie bywalo... I okropnie..
                                > a takie na jawie, to najwieksze jakie mialem, to takie kreseczkie przed oczami
                                > albo cos w rodzaju babiego lata, jak już nie moglem 3 noc usnac i patrzylem w s
                                > ufit..
                                ----------------------------------------------------------------------------------------------
                                o koszmarach w letargu- bo trudno to nazwać snem- to jeszcze nie pisałam- i dziś nie napiszę bo mam za dobry nastrój na to, aby do tego teraz wracać :), powiem tylko tyle, że jak nie spałam 4 doby ani minuty - i poszłam (ziemia mi wirowała pod stopami i z trudem trafiałam w równe miejsca nawierzchni, żeby się nie wywalić) do pani doktor- to uroczo stwierdziła, że to NIEMOZLIWE, bo człowiek nie jest w stanie tego przeżyć i zleciła mi....... pić melisę.
                                Dobrze, że nie miałam ze sobą broni palnej wtedy :). I dobrze, że był sąsiad, który poczęstował mnie tabletką lorafenu i zasnęłam- bo już na prawdę byłam bliska obłędu.
                                Bezsenność to najgorszy z objawów odstawienia alko jak dla mnie. Życzę więc głębokiego i spokojnego snu :) i czekam na dalszy ciąg opowieści...
                                • thomi73pl Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 12.01.13, 00:51
                                  upsididit1 napisała:

                                  .... i zleciła mi....... pić melisę.
                                  > Dobrze, że nie miałam ze sobą broni palnej wtedy :). I dobrze, że był sąsiad, k
                                  > tóry poczęstował mnie tabletką lorafenu i zasnęłam-

                                  :))))))

                                  .. " I zlecila mi pic melise.. ". :)))) rozbawilem się tak tym, że nie wiem czy mam ochote o zlych rzeczach..
                                  A czy "twój" dalej jest z Toba?, jak dlugo nie pijesz?
                                  I czy jestes pewna tego, że nie chcesz do picia wracac?
                                  Z tego co piszesz, potwierdza się fakt, że kobiety sa psychicznie mocniejsze..
                                  "Twój" chcial opieki, Ty staralas się wytrzymac sama..
                                  To ciekawe, bo Kobiety ponoc latwiej wpadaja w nalog i ponic dluzej i "po cichu" w nim potrafia trwac..
                                  Ale chyba maja wiecej determinacji, kiedy wycchodza z nalogu...
                                  Aaa.. Stereotypy.. Niewazne..
                                  Że mna bywalo roznie, czasem dawalem sygnaly, że chcę opieki, że było by mi latwiej wyjsc itd....
                                  Ale w koncu nauczylem sam być odpowiedzialny za siebie.
                                  "Moja" nie miala nigdy alk. Promlemu., ale nie byla też nigdy typem opiekunki.
                                  Raczej typ straznika, surowego sedziego..
                                  Po raz pierwszy "znudzilo mi" pic ( MATKO.. TO WLASNIE 10 LAT.. ) w 2003 , bo nigdy nikt nie podawal mi rosolku na kaca, poszedl po piwko bym się wyleczyl itp...
                                  Ciekawostka jest że 2007 wyjechalem i wtedy na prawde przestalem pic.. Zostalem sam że soba..
                                  W 2008 postanowilem się rozstac.. Oswiadczylem o tym..
                                  Ona nie dala mi odejsc.. W 2009 poszly emocje.. Zaczalem pic od nowa.. Popijac...
                                  Wrocilem do tego toksycznego zwiazku, z tchorzostwa.. O osady otoczenie, o swój wlasny obraz, o moralne zasady...
                                  Co za bzdury.. I z powodu dobrych checi i wspanialych intencji pilem dalej...
                                  Skoro doszlem do tego..
                                  To tak moze w skrocie o moje nerwy...
                                  Jestesmy razem ale i tak nie jestesmy.. I nigdy nie bylismy..
                                  Nie laczy nas nic.. Nawet nie nalog.. ( Chyba że wpadne w taki sam i bede siedzial tylko na facebook, skyp, oraz przebywal z siostrami.., ale nie mam 2 siostr.. Na szczescie.., )
                                  Ten toksyczny zwiazek mnie wyniszcza, bo zawsze jestem sam.. A tylko mam zobowiazania..
                                  I chcę go zakonczyc a nie mam teraz technicznie jak...
                                  .. I to powody moich nerwow..
                                  Chcę się uwolnić od tego tak samo jak od alkoholu...
                                  Ale ta toksyna wzarla się w moje zyly gorzej niż wóda..!!
                                  Po rozstaniu się z wodka, piwem, przepysznym winem , potrafie się odnalezc w swiecie. Potrafie być sam i zyc..
                                  Ale od toksyny zwiazku, nie potrafie się uwolnic..
                                  ... A g.. Prawda.. Potrafie, ale zawsze cos "wypadnie" lub zagra mi na emocjach..
                                  Ost. To byla moja matka ( ktora ma przeciw mojej mase rzeczy) z tekstem, : " ale ona tak smutno wyglada, kiedy do nas przychodzi.."
                                  Nie opisze przeciez calej histori na pulicznym przeciez forum.. Nie jestem gotowy..
                                  Ale ulzylo mi wlasnie strasznie...
                                  I na razie bede zajmowal się tylko tym, by być trzezwym..
                                  :)))
                                  I żeby cieszyc się malymi rzeczami..
                                  Jak kiedys, kiedy np. Wstawalem rano, podczas gdy cala budowlana ekipa, na Teneryfie zabierala się do leczenie kaca, a ja wychodzilem ogladac wschod slonca i cieszylem się sam do siebie.
                                  Biegalem , plywalem.. Czasem czulem się sam..., ale nie czulem się samotny.. , lubilem siebie i wszytko co mnie spotyka...
                                  Nerwy mi przeszly i zycze sobie też glebokiego snu bo na 8 ma do pracy- :))) ( sniadania itp... )
                                  .. Ale ... Jestem wprawiony zyc bez spania, nie poswiecalem slodki sen dla alkoholu, dlaczego mam za nim strasznie zalowac przez prace.. Przeciez kiedys się w koncu wyspie...
                                  A tymczasem ..
                                  Sprubuje zasnac, choc dziś wyspalem się zdrowo
                                  Pozdrawiam. Cie..

                                  I pozdrawiam cale forum..

                                  Ps. Znalazlem już adres Mitingow. Sa niemieckojezyczne i kawalek od miejscowosci gdzie jestem.., ale jak mnie przypyli, to pojade pociagiem.. ( W dalszym ciagu auto w warsztacie) , a na razie jak mnie pili,... No to pisze tu :)))
                                  W koncu po cos się ta cholerna technika przydaje :)))
                                • thomi73pl Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 12.01.13, 07:15
                                  upsididit1 napisała:

                                  > thomi73pl napisał(a):
                                  > > Milo mi, że fajnie się Tobie czyta:) mi też zreszta..
                                  > > Jestem w pracy jeszcze ...
                                  ------------------------------------------------------
                                  > Bezsenność to najgorszy z objawów odstawienia alko jak dla mnie. Życzę więc głę
                                  > bokiego i spokojnego snu :) i czekam na dalszy ciąg opowieści...
                                  -------------------------------------------------------------------

                                  No i nie pospalem...
                                  Kurcze...
                                  Najpierw obejrzalem film , bo pomyslalem, że tak od razu to i tak nie usne, ze wzgledu na , iż spalem do 15 tej przeciez.., a potem polozylem się i wstapily we mnie jakies nerwy i z boku na bok.. I nie da rady...
                                  Wczoraj spalem dlugo, przedwczoraj nie, 3 dni temu spalem...
                                  Tym razem jakas dziwna ta moja bezsennosc..
                                  Bezsennosc na raty..
                                  Myslalem , że już wydobrzalem.., a tu widac organizm pokazuje , że nie..
                                  Ale ja czuje się dobrze.. Jak na razie.. ( Procz lekkiego bolu gardla i krtani).. A wiec kawka prysznic i do pracy..
                                  Dziś bedzie ciezki dzien, wiec prawdopodobnie wieczorem nie bedzie już problemu..

                                  Moze i przydala by się taka tabletka np. Lorafenu..
                                  Ja nawet gdzies mam jakies tabletki ktora sa na depresje i dzialaja też nasennie, ale nawet nie zagladam do nich... I nawet ich nie uzywalem..
                                  Mam uprzedzenie do tego typu tabletek...
                                  Oprocz witamin nie lykam niczego.. No i procz alkoholu, kiedy pije.. Pilem..
                                  Boje się o watrobe :)))))
                                  Tylko kiedy pilem to się nie balem :)))
                                  Ale jak przestaje, to już nie.. Po co sobie jeszcze szkodzic...:)))
                                  Jestem strasznym hipokryta w stosunku do wlasnego zdrowia
                                  Czas się zbierac...
                                  Ty cos popisz :))) ja poczytam sobie..
                                  Bo lubie :)))
                                  • upsididit1 Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 12.01.13, 08:34
                                    thomi73pl napisał(a):
                                    > Moze i przydala by się taka tabletka np. Lorafenu..
                                    > Ja nawet gdzies mam jakies tabletki ktora sa na depresje i dzialaja też nasenni
                                    > e, ale nawet nie zagladam do nich... I nawet ich nie uzywalem..
                                    > Mam uprzedzenie do tego typu tabletek...
                                    > Oprocz witamin nie lykam niczego.. No i procz alkoholu, kiedy pije.. Pilem..
                                    > Boje się o watrobe :)))))
                                    > Tylko kiedy pilem to się nie balem :)))
                                    > Ale jak przestaje, to już nie.. Po co sobie jeszcze szkodzic...:)))
                                    > Jestem strasznym hipokryta w stosunku do wlasnego zdrowia
                                    --------------------------------------------------------------------------
                                    ubawiles mnie tym - bo ja tak robiłam i robię nadal :))) - niepicie mi zupełnie nie przeszkadza w oszukiwaniu swojego zdrowia nadal. Ponieważ lata picia (system: głodowanie-obżarstwo) mocno rozregulowały mój system trawienny - ciągle jeszcze borykam się z wagą. I jak trafię na jakąś cudowną dietę- mooocno odradzaną przez lekarzy :)- to z miejsca "moja ci ona jest" :), po czym jak już nieco schudnę lub też zaczynam mieć mroczki przed oczami - to panika i witaminki. A prochów- też się boję, chociaż- gdybym na etapie trzeźwienia słyszała o baclofenie, który tu teraz na forum zachwala alkodarek- to bym się pewno na niego rzuciła jak prosię na obierki :). Boję się prochów- bo mam skłonność do wszelkich uzależnień i na co mi nowy kłopot? Gorszy moim zdaniem, niż alkohol- bo alkohol jest wszędzie, a prochy to jeszcze wymagają recepty - więc nie daj Boże się od tego uzależnić- dwa razy gorszy ambaras- można wdać się w jakieś nielegalne metody ich zdobycia- i popaść w tarapaty nieodwracalne.
                                    Co do Twojego poprzedniego postu- za dobrze znam tu coponiektórych ;), żeby pisać o sprawach prywatnych na forum, więc napisz do mnie na priv upsididit@o2.pl - to odpiszę na tamten post, jak będę miała Twój adres.
                                    Życzę miłego dnia, mimo niewyspania - i pocieszę Cię frazesem :)- że za kilka dni zapomnisz o bezsenności :) ....
                                    • thomi73pl Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 12.01.13, 11:05
                                      upsididit1 napisała:

                                      > thomi73pl napisał(a):

                                      > - to odpiszę na tamten post, jak będę miała Twój adres.
                                      > Życzę miłego dnia, mimo niewyspania - i pocieszę Cię frazesem :)- że za kilka d
                                      > ni zapomnisz o bezsenności :) ....
                                      ________________________________________________________

                                      Pewnie że zapomne... :)))
                                      Chyba że ta bezsennosc , to nie po przepiciu.. Bo i też tak mi nie wyglada...
                                      Wiem jak się czuje kiedy po przepiciu nie mogę spac, a jak teraz.. ...
                                      Jakas nerwica mnie zrzera.. Ale..
                                      Na nia też pewnie picie mialo wplyw...
                                      W sumie to już dosc tego uzalania się nad soba..
                                      Czy to jeśli chodzi o kaca, czy o nerwice, to sam sobie jestem jej winny, a wiec nie ma co się uzalac...
                                      Tak samo , to co tyczy się mojej sytuacji zyciowej..
                                      Moglem zajac się soba, a nie zalewac to co boli...

                                      A co do tego kto to bedzie czytal o mnie , to moje zdanie jest takie..
                                      To forum.. Mowie jak na spotkaniu.. Nikt tu mnie nie zna, a jeśli chcę to niech sobie zrobia z tym co chca.. Nie boje się ocen , ani uwag..
                                      I jeśli jest tu paru prawdziwych alkoholikow, to nie zrobi to na nich wrazenia , ale nie zrobia z tego sensacji...
                                      Co do innych..
                                      No to coz...
                                      Ludzie to tylko ludzie..:)
                                      A ja też ludz..
                            • aaugustw Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 12.01.13, 15:20
                              upsididit1 napisała (do thomi73pl):
                              > ... Co do AA w Niemczech- zapytaj Augusta, on jest chodzącą encyklopedią
                              wiedzy aowskiej- na pewno Ci podpowie, pozdrawiam i - fajnie się czyta to co piszesz :)
                              __________________________________________________________.
                              No wiesz Upsi... - Jak mozesz dawac tego typu trzezwe sugestie...!? ;-)
                              Jemu zalezy na AA i trzezwieniu tak, jak diablowi na wodzie swieconej...!
                              A...
                              • thomi73pl Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 12.01.13, 16:48
                                aaugustw napisał:

                                > upsididit1 napisała (do thomi73pl):
                                > > ... Co do AA w Niemczech- zapytaj Augusta, on jest chodzącą encyklopedią
                                >
                                > wiedzy aowskiej- na pewno Ci podpowie, pozdrawiam i - fajnie się czyta to co pi
                                > szesz :)
                                > __________________________________________________________.
                                > No wiesz Upsi... - Jak mozesz dawac tego typu trzezwe sugestie...!? ;-)
                                > Jemu zalezy na AA i trzezwieniu tak, jak diablowi na wodzie swieconej...!
                                > A...

                                ------------------------------------------------------------------------------
                                No i po co taka ocena?.
                                Wlasnie, że mi zalezy.
                                Chcesz to pomoz lista mitingow z niedersachsen, najlepiej polskojezycznych. A nie chcesz to ja już jeden miting mam. Tak jak wpsomnialem w postach wczesniejszych. Tyle że uczucia wole wyrazac w jezyku ojczystym., w niemieckim nawet jak się wyraze co mi lezy na duszy to i tak ja tego nie czuje że to wyrazilem..
                                Aaa.. Tlumaacze się...
                                • aaugustw Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 12.01.13, 16:56
                                  thomi73pl napisał(a):
                                  > No i po co taka ocena?.
                                  > Wlasnie, że mi zalezy.
                                  > Chcesz to pomoz lista mitingow z niedersachsen, najlepiej polskojezycznych. A n
                                  > ie chcesz to ja już jeden miting mam. Tak jak wpsomnialem w postach wczesniejsz
                                  > ych. Tyle że uczucia wole wyrazac w jezyku ojczystym., w niemieckim nawet jak s
                                  > ię wyraze co mi lezy na duszy to i tak ja tego nie czuje że to wyrazilem..
                                  > Aaa.. Tlumaacze się...
                                  _________________________________________________.
                                  Na razie to (wg. mnie) odprawiasz tu Eiertanz (jajczysz).
                                  Gdyby ci zalezalo, juz dawno bys tam byl...
                                  W jakim miescie mieszkasz...!?
                                  A...
                                  • thomi73pl Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 12.01.13, 20:59
                                    aaugustw napisał:

                                    > thomi73pl napisał(a):
                                    > > No i po co taka ocena?.
                                    > > Wlasnie, że mi zalezy.
                                    > > Chcesz to pomoz lista mitingow z niedersachsen, najlepiej polskojezycznyc
                                    > h. A n
                                    > > ie chcesz to ja już jeden miting mam. Tak jak wpsomnialem w postach wczes
                                    > niejsz
                                    > > ych. Tyle że uczucia wole wyrazac w jezyku ojczystym., w niemieckim nawet
                                    > jak s
                                    > > ię wyraze co mi lezy na duszy to i tak ja tego nie czuje że to wyrazilem.
                                    > .
                                    > > Aaa.. Tlumaacze się...
                                    > _________________________________________________.
                                    > Na razie to (wg. mnie) odprawiasz tu Eiertanz (jajczysz).
                                    > Gdyby ci zalezalo, juz dawno bys tam byl...
                                    > W jakim miescie mieszkasz...!?
                                    > A...
                                    Oldenburg.
                                    • aaugustw Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 12.01.13, 21:43
                                      thomi73pl napisał(do A...)
                                      > Oldenburg.
                                      _____________________________________________________________.
                                      Gdzie Ciebie tam wywialo...! ;-)
                                      Przepraszam Cie, bo zobaczylem ze do najblizszych polskojez. Mityngow AA
                                      masz szmat drogi, wiec pozostaje Ci jedynie ta opcja flirtowania w kompie,
                                      (przerabianie Kroku XIII), albo wirtualny, zamkniety Mityng AA_24godz.
                                      na Programie AA XII Krokow...!?. Albo jedno i drugie...! ;-)
                                      Na mnie juz czas. Zegnam sie z wszystkimi na 3 tygodnie. Za 8 godz. lece na Kanary.
                                      A...
                                      • thomi73pl Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 13.01.13, 00:56
                                        aaugustw napisał:

                                        > thomi73pl napisał(do A...)
                                        > > Oldenburg.
                                        > _____________________________________________________________.
                                        > Gdzie Ciebie tam wywialo...! ;-)
                                        > Przepraszam Cie, bo zobaczylem ze do najblizszych polskojez. Mityngow AA
                                        > masz szmat drogi, wiec pozostaje Ci jedynie ta opcja flirtowania w kompie,
                                        > (przerabianie Kroku XIII), albo wirtualny, zamkniety Mityng AA_24godz.
                                        > na Programie AA XII Krokow...!?. Albo jedno i drugie...! ;-)
                                        > Na mnie juz czas. Zegnam sie z wszystkimi na 3 tygodnie. Za 8 godz. lece na Kan
                                        > ary.
                                        > A...
                                        ------------------------------------------------------------------------------
                                        No wlasnie..
                                        Gdzie mnie tu przywialo..
                                        Nie lepiej było sobie siedziec cieplutko w Norymberdze..
                                        A zachcialo mi się "spokoju" ( tak dokladnie to w malej miejscowosci pod Oldenburgiem)..
                                        Niestety swój niepokoj zabralem że soba...
                                        Bede przerabial 12 krokow. Tak czy inaczej. Wirtualnie po polsku i raz na dwa tyg. Po niemiecku..
                                        A jeśli 13 krok :) mi pomoze w trzezwieniu, czy zacheci:) to też dolacze do programu..
                                        ...
                                        No prosze kanary..
                                        Zachustał na gulu i polecial .. :)
                                        To milych lotow i milego wypoczynku.
                                        I dziekuje, za starania..
                                        T.
                            • thomi73pl Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 13.01.13, 23:40
                              upsididit1 napisała:

                              > thomi73pl napisał(a):
                              >

                              Czy ktos tu jeszcze zyje na tym forum.. ?
      • aaugustw Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 09.01.13, 15:18
        miskolaj napisała:
        > tak samo jak wierze w Boga, tak samo i w szatana, Pan Bóg nic nam nie odbiera,
        > czego sie moge bac ?, moge sie bac swojej słabości, nie tylko zwiazanej z zapic
        > iem, bo to juz byłby efekt końcowy, boje sie czasem, ze moja wiara stanie się c
        > hwiejna Auguscie,ze czasem moze zechce mi sie nie "posłuchac", nie zawierzyc, z
        > niecierpiwic,ze moja ludzka natura sprawi, ze kiedys pomysle, ze wiem lepiej, a
        > lbo ze to nie tak.....i wcale nie picie mam na mysli...tego sie boje.....
        _________________________________________________________.
        No tak, gdzie mowa o Bogu, tam i Diabel niedaleko...
        I moja wiara jest chwiejna i ulotna, bo taka ona jest juz z natury swej,
        dlatego chodze na Mityngi, uczeszczam na tym Forum i uwielbiam
        rozwijac sie duchowo, poniewaz moja bezsilnosc wobec alkoholu nie
        przemija, gdy zaprzestaje picia... - Nie mam wyboru; aby byc trzezwym
        nie moge pic...
        A...
        • thomi73pl Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 09.01.13, 16:58
          Też zdaje sobie sprawe, że bez mitingow daleko nie zajade sam że soba.. I do tego bez mozliwosci pogadania z kimkolwiek...
          A do tego praca w kuchni....
        • jerzy30 " kiedys pomysle, ze wiem lepiej" 11.01.13, 15:49
          to tez jest jasnyostrzegawczy sygnal by uwazac na siebie
          "wiem lepiej" otwiera droge ku piciu
    • wolfbreslau Re: Medytacje Eski 10.01.13, 17:04
      w jednym Eska miala absolutna racje, jakis czas temu piszac tutaj. to forum zupelnie sie rozmydlilo,stracilo animusz , sensownosc. nawet merytorycznie przestalo to byc forum. bo mnie slowo forum kojarzy sie z wymiana; mysli, towaru, uczuc, niewolnic ;-))) a tutaj niczego sie nie wymienia. chyba , ze za wymiane uznac ja pitupitu i ktos pitupitu a wyszlo z tego kilo kitu
      znikam na dluzej
      hey
      • aaugustw Masz (macie...?) pole do popisu...! 10.01.13, 17:55
        wolfbreslau napisał:
        > w jednym Eska miala absolutna racje, jakis czas temu piszac tutaj. to forum zup
        > elnie sie rozmydlilo,stracilo animusz , sensownosc. nawet merytorycznie przesta
        > lo to byc forum. bo mnie slowo forum kojarzy sie z wymiana; mysli, towaru, uczu
        > c, niewolnic ;-))) a tutaj niczego sie nie wymienia. chyba , ze za wymiane uzna
        > c ja pitupitu i ktos pitupitu a wyszlo z tego kilo kitu
        > znikam na dluzej
        __________________________________________________.
        Daj(cie) przyklad, aby tak nie bylo jak piszesz...!
        Jezeli Mityng mi sie nie podoba, to robie wszystko, abym byl
        zadowolony, a Ty dalej liczysz na innych...? - Na kogo i na co... -
        Po co...? :-(
        A... ;-)
        • jerzy30 "Jezeli Mityng mi sie nie podoba" 11.01.13, 15:47
          to jest to żółte swiatlo ze wskazaniem na czerwone
          bo na ogól mityngi i te inne "sekciarskie" zabiegi AA bardzo psuja komfort picia

          "Jezeli Mityng mi sie nie podoba" to zagladam w siebie co mi zaczyna dolegac a nie patrze na innych z tego mityngu
          • thomi73pl Re: "Jezeli Mityng mi sie nie podoba" 14.01.13, 00:53
            jerzy30 napisał:

            > to jest to żółte swiatlo ze wskazaniem na czerwone
            > bo na ogól mityngi i te inne "sekciarskie" zabiegi AA bardzo psuja komfort pici
            > a
            >
            > "Jezeli Mityng mi sie nie podoba" to zagladam w siebie co mi zaczyna dolegac a
            > nie patrze na innych z tego mityngu

            - witam po polnocy..
            Nie wiem jak przeoczylem ten post, ale przeoczylem..
            Czy ten tytul odnosi się do kogos , czy tylko taka refleksja nagla ?
            To co piszesz się zgadza, ale czy ktos tu wyrazil się, że nie podoba mu się ten tu miting, ?
    • thomi73pl Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 06.03.13, 17:10
      Obawiac moze niczego się nie powinno.. ,ale ja np. Mam takie przemyslenia.. Mimo , że moje wytrzezwienie 2 miesiace temu. Nazwalbm wlasnie "laska" i wylaczna zasługą tejże laski:


      Jednak skoro nie jestem na mitingu, to choc tu się podzielę...

      Nie Ładnie mowic o kimś , ale niestety tak zacznę:
      Pewien mój znajomy.... ma prawie 60 lat i jest alkoholikiem... Pije co dzień.. Co
      dzień jest na rauszu., ale prowadzi lokal i nawet jak
      przesadził, wstaje i dalej robi.. , wie że jest Alkoholikiem..
      Ostatnio nawet powiedział, że: "chciałbym nie pic... Jak ty." - Mowa o mnie, bo już parę razy odmowilem...
      Raz w końcu powiedziałem ( niby na odczepnego), : " kiedys jak to wszystko
      ucichnie, to wypije z Tobą..." -I tu się sam złapałem.. Za język!! , - że
      właściwie powiedziałem to z jakimś troche kłamstwem - tak
      na logike , ale "na uczucia"- trochę z "nadzieja", że moze kiedys bede mogl..
      - tak poczulem..., że tak się to w glowie mojej odbyło...
      Poczulem, że moja podświadomość tego chcę.., ale to oddalam.. Odpycham,
      ale nie przyznaje szczerze, że to nie dla mnie, że to
      skonczone na zawsze, a wiec, że mam problem..
      Wiem ,
      że go mam, ale nie czuje chyba tak do konca...
      Za malo dostalem w d... ?...
      Nie zaliczylem swojego dna..?...
      Nie pije 8 tyg... Gdybym chodzil na Aa.., moze
      bardziej czulbym- ten problem.., ale nie chcę go czuc.. -
      bo to chyba przygnebiajace.. Nie potrafie tego
      "przerobic" .. Ale nie sadze , że da się to przerobic..
      Najpierw trzeba zrozumiec...
      I uciekam od tego problemu tak na prawde..
      Kazdy to
      robi.. , kazdy jakoś stara się od problemu uciec.. ( Moze nie mi oceniac, ale w kazdym razie wielu, ktorych znalem i o ktorych czytam)
      Malo kto przyznaje i tak na prawde leczy się.. Dba o
      siebie i np. Chodzi na AA.., albo cos w tym typie..
      Wiekszosc chcę zapomniec, oddalic. Zwrocic uwage na
      cos innego.. Np. Przez prace, przez przyjmowanie
      tabletek, -jak ja zdecydowalem na jakis czas..., ale to
      wlasnie nie zalatwia problemu...
      Trzeba cos z tym co dzien robic, zdawac sobie z tego
      sprawe, ale nie dolowac się tym. Uznac swoja slabosc, ale
      umiec sobie radzic , umiec omijac sytuacje, ktore na ta
      slabosc wplyna..
      Widziec ja, ale nie bac się jej..
      A najczesciej przechodzimy do iluzji: "slabosc jest już pod
      moja kontrola.. - mam sposob"
      Gowno prawda przecież... ,- picie też było "psosobem" i też
      uzywniem iluzji...
      Za duzo analizuje ..? :)))
      - nie.. Tak to widze..!
      Wyrzucam to z siebie, by blo mi lzej...
      Najlepszy sposob, to taki by miec stala prace, poukladane
      zycie, zaplanowane i poukladane emocje i zycie
      uczuciowe.., ale.. :)- jak chory czlowiek moze to
      poukladac... !? - :) - nie moze.. Dlatego jest chory nawet
      jak nie pije.. Dopóki nie zacznie dojrzewac duchowo..
      Zamkniete kolo...
      Jak zaczac dojrzewac, skoro się tkwi w tym kole odrzuca się AA.. ? I nie zna się innego sposobu..?
      A samo AA... Też moze stac się blednym kolem.. - tak sadze i takie mam doswiadczenia.
      Zamienil stryjek siekierke na kijek..., przestal pic, a dalej
      nie zajmuje się np.: W pelni praca, przyjaciolmi, hobby, rodzina..
      Tylko zawsze AA... To tak samo zamkniety
      swiat.. - moze się stac; jak knajpa..
      Moze ale nie musi.. Jednak przewaznie się staje...
      Tak samo alkohol nie musi stac się uzaleznieniem, ale w
      koncu dla wiekszosci się staje..
      Dlaczego..? -
      Z tego samego powodu, dla ktorego uzależnieni- niepijacy -
      stają się uzaleznieni od grupy, od AA, od tamtej atmosfery itd...; ten powd to glod emocjonalny, deficyt-
      ( ladne slowo) albo jakis inny tego typu problem.. Ktory
      najpierw maskowalo picie, a potem maskuje go leczenie z
      picia.. Ale samego problemu nie zalatwia..
      Nie zalatwia tego, że jakas klapka w mozgu się otwiera i
      kaze się od czegos "uzaleznic" tylko po to, by miec powod
      nie kierowania wlasnym zyciem...
      I jak mowi preambula AA.. " Przyznalismy przed Bogiem,
      że przestalismy kierwoac wlasnym zyciem.."
      I amen.. :) wklepiemy to sobie do glowy i już nie ptrafimy
      wybrac dzinsow w sklepie, bez uzgodnienia tego z grupa...
      :) ? - ( przesadzam, ale i tak bywa) ,no bo przeciez nie kierujemy swoim zyciem tak?..
      Tak samo jak ktos kto za daleko zabrnie w poznanie tarota, -stawia
      sobie karty , na to jaka kupic sukienke :)...
      Albo kots uzalezniony od netu. Sprawdza, czy akceptuja
      go znajomi z FB.. :) np. Czy dali lapke pod zdjeciem.. Czy
      skomentowali w pozytywny sposob link..
      Caly swiat jest chory...
      A ja uwazam, że to glupie mowic.:
      "Panie , Booze.. Przestalem kierowac swoim zyciem- prowadz"...
      I samolubne.., chyba...
      Nie wiem..
      Mysle że On.. Lub to Cos na gorze- inteligentniejsze od
      nas ( w cokolwiek wierzymy i jak to nazwiemy) samych..
      Chyba jest gotów nam pomóc , wysłuchać lub dać wskazówki, ale chyba nie chcę widziec nas ciagle bezradnych...
      Przeciez nam jako jedynemu gatunkowi, przynajmniej na ziemi, jest dana " wola wlasna"..
      Wiec chyba powinna ona grac role ( ta nasza wola) w wyborze np. Takim, że; chcę spróbować chwile sam posterowac, lub teraz nie mam sily , a wiec wtedy wołam: " pomóż poprowadz.."
      A nie tylko "oddaje się Tobie i rob że mna co chcesz..
      Bo ja nie umiem.."
      :)
      Ja na dziś.. , muszę powiedzieć.. : " ja nie umiem"- na dziś:
      "nie potrafie...," ale daje sobie do tego prawo..
      Chcialbym pare dni spokoju..
      Apotem chcę mowic i czuc: potrafie, kieruje planuje i
      mam z tego satysfakcje...
      Bo to kurna jest fajniesze niż: "przestalem kierowac wlasnym
      zyciem " ... :(
      Ale...
      Czy ja nie powinienem... Zajac się tylko soba... ? ... A wiec tylko tym, że dziś nie pije....

      Coz... Jest taki temat. To sobie tu pozwolilem moje refleksje wkleic...


      aaugustw napisał:

      > Po otrzymaniu łaski trzezwosci, czego mam sie jeszcze obawiac...!?
      > A...
      • 7zahir Miotasz się na własne życzenie... 06.03.13, 17:28
        Alkoholizm jest chorobą niezawinioną,
        więc co za wstyd ja leczyć?

        Nie pracujesz teraz, więc masz czas na zajęcie się sobą.
        Więc nie kombinuj tylko działaj.
        • thomi73pl Re: Miotasz się na własne życzenie... 06.03.13, 17:47
          No dzialam.... Tak jak czuje...
          Np. Tu pisze..., na wiecej nie mam sily...
          Dopiero 2 m-ce..- wiem.., ale ja już chcę spoczac na laurach.. Chcę być zdrowy i chcę nie mec problemow...
          - dziś moje urodziny..- wiec tego sobie zycze...
          Nie wytrace ostatnich srdodkow, na jazdy pociagiem w te i spowrotem by szukac AA...

          O uczuciach swoich już powiedzilem i w zasadzie nie spodziewam się że ktos powie mi cos madrzejszego nou to, że "kombinuje"... Jasne że kombinuje. Nchce być zdrowy bez lazenia po AA.. I bez szuakania wiecznego problemow...
          Chcę gwazdke z nieba..- wiem.. , ale dziś tak chcę!!
          • 7zahir Re: Miotasz się na własne życzenie... 06.03.13, 17:59
            thomi73pl napisał(a):

            > No dzialam.... Tak jak czuje...
            > Np. Tu pisze..., na wiecej nie mam sily...

            Masz, tylko Ty nie jesteś jeszcze pewny, czy napradę chcesz pozegnac się alkoholem na zawsze.

            > Dopiero 2 m-ce..- wiem.., ale ja już chcę spoczac na laurach.. Chcę być zdrowy
            > i chcę nie mec problemow...
            > - dziś moje urodziny..- wiec tego sobie zycze...

            Nie sadzisz, ze zyczenia, bez szansy na spełnienie są bez sensu ?

            > Nie wytrace ostatnich srdodkow, na jazdy pociagiem w te i spowrotem by szukac A
            > A...
            >
            > O uczuciach swoich już powiedzilem i w zasadzie nie spodziewam się że ktos pow
            > ie mi cos madrzejszego nou to, że "kombinuje"... Jasne że kombinuje. Nchce być
            > zdrowy bez lazenia po AA.. I bez szuakania wiecznego problemow...
            > Chcę gwazdke z nieba..- wiem.. , ale dziś tak chcę!!>

            Piłeś już coś?


            • thomi73pl Re: Miotasz się na własne życzenie... 06.03.13, 22:33
              nie piłem ..
              i nie napije sie.... w każdym razie nie dzis nie jutro...
              tak jak wspominałem wcześniej . biore tabletki.. co prawda tylk połowke.. dziennie.. ale to i tak wystarczy dla mojej psychiki. , bo generalnie boję sie tabletek i mieszania z alkoholem..
              i tu mówie szczerze.. , ze nie pije dzis tylko ze strachu, a nie dlatego ,ze postanowiłe byc trzeźwy..
              co nie znaczy tez że bym się napił zaraz... ale prawda est taka, ze ze strachu ,- to ten ważniejszy dziś czynnik.. a nie moje postanowienie.. .
              i to tyle.. właśnie sie najadłem.. nażarłem własciwie jak zwierze.. . i nawet przechodzi mi ból głowy.. a wiec ide spac..
              .. trzeźwy za co dziekuje sile wyższej. no i wam tez...
              szczegónie za uwage, ze to nawrót.. , kiedy sobie to uświadomiłem .. ( byłem na długim spacerze.. ) .. to "zelżało mi "... tak na duchu..
              no nic. na dzis to , to wszytko.. i zycze: pogody ducha wszytkim . a sobie spokojnych snów.. \t.
              • margott70 Re: Miotasz się na własne życzenie... 06.03.13, 22:44
                Miałam swój pokaźny udział w Twoim strachu...Zobacz jakie to dziwne, a sama właściwie niczego się nie boję, a już najmniej śmierci...Ot taka zmiana stanu...
              • 7zahir Re: Miotasz się na własne życzenie... 07.03.13, 09:02
                thomi73pl napisał(a):

                > nie piłem ..

                Cieszę się...Wiesz...ta gwiazdka z nieba dała mi trochę do myslenia.

                > .. trzeźwy za co dziekuje sile wyższej. no i wam tez...
                > szczegónie za uwage, ze to nawrót.. , kiedy sobie to uświadomiłem .. ( byłem n
                > a długim spacerze.. ) .. to "zelżało mi "... tak na duchu..

                Na poczatku nowego życia u mnie też objawem nawrotu był ból głowy.
                Poczytaj jak sobie radzić z nawrotem,
                a przede wszystkim jak go nie prowokować:

                www.jutrzenka.cba.pl/halt.html
                www.odnowakrasnystaw.neostrada.pl/jakbyc.html
                forum.gazeta.pl/forum/w,176,83726447,84606429,Moja_recepta_na_trzezwe_zycie_.html
              • aaugustw Re: Miotasz się na własne życzenie... 07.03.13, 09:30
                thomi73pl napisał(a):
                > ... generalnie boję sie tabletek i mieszania z alkoholem..
                - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                To wcale nie oznacza, ze strach ten moze powstrzymac alkoholika od napicia sie...!
                (wiem to z doswiadczenia swojego i innych, jak zapijalem wszyty esperal...!) :-(
                ______________________.
                thomi73pl napisał(a) dalej:
                > ... dziekuje sile wyższej. no i wam tez...
                > szczegónie za uwage, ze to nawrót..
                - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                Zlego nazewnictwa uzylem... - U ciebie to nie jest nawrot,
                lecz zycie na D-scisku... - Ta zwana "przerwa w piciu"...!
                Sam sobie nie poradzisz bez pomocy innych...!
                A...
                • thomi73pl Re: Miotasz się na własne życzenie... 07.03.13, 13:20
                  ooo.. to sie juz blizej prawdy trzyma ten d- scisk.. :) ale nawrót.. to wczoraj jednak mialem , lub co najmniej jego symptomy.. :bol gowy , podenerwowanie.., agresja.. chec wyjscia.. , chec zrobienia "czegos z emocjami".. i .. no i granie w kasynie.. ( nie wiem czy o tym wspomniałem)... - to takie objawy.... , ktore ja sam u siebie widze. jako nawrót,, tym bardziej , ze wczesniej , parę dni wczesniej. snił mi się alkohol.. moj kolega ciagle pijący i cos w stylu odmawiania tego alkoholu i ukrywania picai.. - nie pamiętam dokładnie..
                  ..
                  a teraz ten d.-scisck.. , nie bylo go na poczatku.. ale teraz czas na pracowanie nad krokami.. i od kiedy ta świadomosc juz we mnie jest, a do tego bede sluchał przypomnień o tym. to moje niepicie bedzie juz czystym duposciskiem - i nie bójmy sie tego słowa..
                  i wiem o tym,..
                  • aaugustw Jak wygram miliona, ja im pokaze...! 07.03.13, 14:12
                    thomi73pl napisał(a):
                    > ... no i granie w kasynie.. ( nie wiem czy o tym wspomniałem)...
                    ______________________________________________.
                    Wyobraz sobie, ze o tym zupelnie nieistotnym szczegoliku
                    towarzyszacym twojej chorobie nie wspomniales...! :-(
                    Biedaczek, na Mityng nie ma za co dojechac, ale na gry w
                    kasynie tak...! - To sie nazywa byc nawalonym na sucho...!
                    A...
                    • thomi73pl Re: Jak wygram miliona, ja im pokaze...! 07.03.13, 15:37
                      no włąsnie. :)
                      ale juz nie mam :P
                      i wiem ze to żalosne.. ale to prawda. :)


                      to znaczy,.. mam jeszce na fajki , na jedzenie.. itd..
      • aaugustw Re: Medytacje trzezwego alkoholika... 06.03.13, 18:22
        thomi73pl napisał(a):
        > Obawiac moze niczego się nie powinno...
        - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        O jak ja lubie te bezosobowe (pijane) wypowiedzi...! ;-)
        _________________________.
        thomi73pl napisał(a) dalej:
        > ... ,skoro nie jestem na mitingu, to choc tu się podzielę...
        > Nie Ładnie mowic o kimś , ale niestety tak zacznę:
        > Pewien mój znajomy.... ma prawie 60 lat i jest alkoholikiem... Pije co dzień..
        > Co dzień jest na rauszu., ale prowadzi lokal i nawet jak
        > przesadził, wstaje i dalej robi.. , wie że jest Alkoholikiem..
        > Ostatnio nawet powiedział, że: "chciałbym nie pic... Jak ty." - Mowa o mnie, bo
        > już parę razy odmowilem...
        - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        No to ladnie "podbudowales" swoje nadete EGO kosztem innego, takiego samego...! ;-)
        _________________________.
        thomi73pl napisał(a) dalej:
        > Raz w końcu powiedziałem ( niby na odczepnego), : " kiedys jak to wszystko
        > ucichnie, to wypije z Tobą..." -I tu się sam złapałem.. Za język!! , - że
        > właściwie powiedziałem to z jakimś troche kłamstwem - tak
        > na logike , ale "na uczucia"- trochę z "nadzieja", że moze kiedys bede mogl..
        > - tak poczulem..., że tak się to w glowie mojej odbyło...
        - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        Czlowieku, Ty jestes w mocnym nawrocie i to jest tylko mala kwestia czasu,
        zanim zaczniesz pic...! - Pedz do AA, moze nie jest za pozno...(!?).
        _________________________.
        thomi73pl napisał(a) dalej:
        > ... uciekam od tego problemu tak na prawde..
        > Kazdy to robi.. , kazdy jakoś stara się od problemu uciec..
        - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        Nie podpieraj sie "kazdym", bo to do niczego dobrego nie prowadzi...!
        Spojrz na siebie...!
        Wybacz, ale musze juz isc... - Pozniej skoncze...!
        A...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka