Dodaj do ulubionych

Alkoholik w towarzystwie a imprezy?

30.01.13, 12:01
Jak "nalezy" się zachować w takich przypadkach? Wiadomo, że w grupie znajomych (lub w rodzinie) są osoby które nadużywają alkoholu. Jest impreza i chętnie by się całe towarzystwo pobawiło, napiło czegoś mocniejszego, ale.. jak się wyciągnie butelkę dla gości, to alkoholicy nie będą chcieli skończyć imprezowania póki jakiś alkohol będzie dostępny. A później ich żony(mężowie,rodzina) mają problem bo nie dość, że wstyd przed gośćmi, to jeszcze trzeba znosić później pijaków w domu aż wytrzeźwieją. Zaś chętnie by się ugościło pozostałych gości flaszeczką, ale wiedząc że przy stole siedzi alkoholik który też będzie pił, stawia się przed gośćmi herbatę zamiast alkoholu... Albo polewa tylko po lampce wina wszystkim i nie proponuje nikomu więcej. Można by ominąć kieliszek pijaka, ale to mi się wydaje nie w porządku, uświadamiać publikę że on za dużo pije, nie ma się prawa za niego decydować czy może się napić czy nie, takie nalewanie innym a jemu nie z twierdzeniem, ze on nie powinien, jest niekulturalne, bo jakim prawem ktos za niego decyduje. Z drugiej strony nie zadziała gdy już zacznie pić a gospodarze nie chcą by pił kolejne piwo wstawiając się..
Jak to należy poprawnie zorganizować?
Byłam ostatnio na takiej imprezie, gdzie połowa czasu to było wspólne bawienie się, a druga połowa to czekanie zmęczonych gości by rozochoceni trzej pijacy wreszcie skończyli flaszki... Zwykłe sugerowanie że pora kończyć nic nie daje. I prawdę mówiąc odniechciewa mi się takich imprez.
Obserwuj wątek
    • wolfbreslau Re: Alkoholik w towarzystwie a imprezy? 30.01.13, 12:25
      nie wiem ,czemu , ale ostatnio mam wrazenie, ze ktos z nas tu robi wala....zastanawiajacy wylew propedeutycznych i dydaktycznych tematow i pytajace o to osoby. kartele, narkotyki, dzieci , alkoholizmy rozne, nfzety, itdetc .jakbym byl na pogadankach, lub innych spotkaniach w trakcie terapii.
      pewnie jestem przewrazzliwiony ;-)))
    • 7zahir Re: Alkoholik w towarzystwie a imprezy? 30.01.13, 13:13
      Jeżeli gospodarze, czy inicjatorzy takiego spotkania zapraszają takie osoby
      tzn,że im to nie przeszkadza.

      Jest takie powiedzenie:
      jeżeli ktoś Ci przeszkadza, denerwuje
      to znaczy że to nie on tylko Ty masz problem .


      Zastanów się co takiego stało się w Twoim życiu,
      że to Cie drażni i zrób coś z tym.
      • dydaki Re: Alkoholik w towarzystwie a imprezy? 30.01.13, 14:02
        Nie przeszkadza mi "ktoś" , tylko fakt nadużywania alkoholu przez kogoś i koszty tego dla mnie i bliskich
        • 7zahir Re: Alkoholik w towarzystwie a imprezy? 30.01.13, 14:08
          dydaki napisała:

          > Nie przeszkadza mi "ktoś" , tylko fakt nadużywania alkoholu przez kogoś i koszt
          > y tego dla mnie i bliskich.

          To zrób coś jeżeli chcesz im pomóc.
          Poniżej napisałam jak.
    • bbasik72 Re: Alkoholik w towarzystwie a imprezy? 30.01.13, 13:14
      nie wiem skad u Ciebie takie dylematy? Pytasz jako organizator imprezy czy potencjalny uczestnik? alkoholik ,który organizuje ;impreze; sam decyduje co na niej poda :) i wcale nie musi to byc alkohol a jezeli sie komus to nie podoba to jego problem...,.co innego jak alkoholik wybiera sie na ;impreze; .... ja osobiscie sobie sobie odpuszczam :) sa jednak uroczystosci ,na których poprostu trzeba byc ..... ale do tego mozna sie przygotowac......przeanalizowac jakie moga byc zagrozenia ,jak je mozna zminimalizowac a jezeli robi sie nieciekawie zawsze mozna wyjsc:) mnie sie jednak wydaje ze tutaj piszesz o alkoholikach ,którzy nie wiedza ze nimi sa albo wiedza i im to nie przeszkadza
      • dydaki Re: Alkoholik w towarzystwie a imprezy? 30.01.13, 13:50
        > mnie sie jednak wydaje ze tutaj piszesz o alkoholikach ,którzy n
        > ie wiedza ze nimi sa albo wiedza i im to nie przeszkadza

        Tak dokładnie. To jest pytanie jak sobie radzić z faktem pijaka w towarzystwie.
        Wszyscy wokoło zauważają , że ktoś ma coraz większy problem z alkoholem, tylko jemu picie nie przeszkadza. I co robić wtedy na imprezach?
        Np Na święta dorosłe dzieci z żonami, mężami zjeżdżają się do rodziców/teściów. Przygotowania, nakład pracy, zaproszeni inni goście, rodziców dom ale organizatorami są dzieci. I ktoś z towarzystwa pije problematycznie, nie jest to gospodarz domu, ale przyjezdny który zostaje w tym domu na kilka dni. Np żona brata, mąż siostry. Nie można go "wyprosić" bo tu ma nocleg i przyjechali jako para. Nie zakażesz mu picia jeśli sam nie zechce nie pić a póki co nie zauważa żadnego problemu. Dobrze się bawić z resztą i polewać wszystkim gościom równo i jemu też, jeśli wiesz że on już w poprzednie dni sobie pofolgował?
        • 7zahir Re: Alkoholik w towarzystwie a imprezy? 30.01.13, 14:06
          Możesz temu komuś zepsuć " komfort bezkarnego picia"
          mówiąc mu i jego bliskim, że wszyscy widza , że jest alkoholikiem
          i powinien się leczyć.
          Podrzuć im materiały nt alkoholizmu,
          znajdziesz je w watku HALT.

          Najbliższym ( żonie ) powiedz o współuzależnieniu.

          Tylko tyle możesz zrobić, jeżeli chcesz im pomóc.


          • dydaki Re: Alkoholik w towarzystwie a imprezy? 30.01.13, 14:37
            Tyle już zrobiłam.
            To znaczy nie zrobilam jednego - nie powiedziałam alkoholikowi gdy był trzeźwy, że pije problematycznie. Nie wiem, na ile mam prawo się wtrącać w "ustawianie" cudzego męża lub cudzej żony, tym bardziej gdy on jest bardziej "gościem" na naszym terenie.
            No i co robić, gdy mówi się mu nie pij tyle a on i tak sięga po następne. Zrobienie awantury, zakazanie, wyproszenie go z domu, poskutkuje tym, że na przyszłosć z problemem jego picia małżonek/ka zostanie zupełnie sama (duża odległość). Lecz może tak trzeba?
            Może trzeba była przy stole rozlać wódkę innym gościom a przy nim powiedzieć głośno "ty masz problem z alkoholem więc ci nie polewam"?

            • 7zahir Re: Alkoholik w towarzystwie a imprezy? 30.01.13, 14:59
              Zamiast głośno powiedz mu to w 4-ry oczy, wręczając materiały nt alkoholizmu.
              Powiedz też, że nie chcesz mu robic wstydu, więc najlepiej bedzie
              żeby nie brał udziału w imprezie, bo nie powstrzyma sie od picia.

              To Twój dom i Ty masz prawo stawiać warunki

              Jego najbliższym, powiedz żeby wreszcie zaczęli coś robić z tą choroba,
              która dotyka i niszczy cała rodzinę.

              Nie zostawisz jej/jego samych - możesz też napisać do Gminnej, Miejskiej Komisji Rozwiązywania problemów alkoholowych w miejscu zamieszkania tej rodziny.
              Poczytaj tu:
              www.parpa.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=9&Itemid=26
              Alkoholik zostanie wezwany na rozmowę.

              A małzonce poleć spotkania Al Anon
              forum.gazeta.pl/forum/w,176,139943480,139945236,Al_Anon_grupy_wsparcia.html
        • jerzy30 no jest to problem - mega 30.01.13, 18:30
          a skad ma to chlanie - sam kupuje ??? czy dostaje, jak kupuje to powiedziec ze moze sobie chlac pod sklepem a w domu nie
          • dydaki Re: no jest to problem - mega 30.01.13, 20:46
            Co wieczór piwko kupuje sobie sam, nawet poczęstuje innych jak będą chcieli z nim pić, póki co zarabia, ma gest, ile piw kupi to wypije na dobranoc wszystkie, mimo delikatnych uwag innych, że to może za dużo, pije aż skończy.
            Pytam o sytuację z życia - na imprezie, gdzie są goście z zewnątrz, chce się dobrze wypaść jako rodzina, jest jakaś ważna okazja, itd. I wie się, że w rodzinie jest alkoholik-czyjś mąż czy żona, którzy zaprzeczają swojemu problemowi. I jest 10ludzi nieuzależnionych , którzy chętnie by przy tej okazji sobie wódeczkę polali, wypili po trzy kieliszki, dobrze się bawili i podziękowali za imprezę. oraz jest w towarzystwie jeden lub dwóch uzależnionych, którym jak się poleje wódki to albo będą chcieć pić do oporu, albo po imprezie zachęceni tymi kilkoma kieliszkami pójdą do baru zaleją się w trupa zatruwając życie swoim rodzinom,albo po prostu wiesz że oni dzień wcześniej chlali i częstowanie znowu wódką...
            Czy lepiej 10gościom nie dać alkoholu,dla świętego spokoju, żeby tych dwóch nie stworzyło problemu swoim piciem? Czy wręcz przeciwnie, nie ograniczać imprezy i ilości alkoholu dla innych ze względu na obecnośc uzależnionych-bo im bardziej się stoczą i pokażą że idą na dno, to tym szybciej ich partnerzy z problemem będą musieli coś zrobić?




            • wiesj23 Re: no jest to problem - mega 30.01.13, 21:28
              >albo po imprezie zachęceni tymi kilkoma
              > kieliszkami pójdą do baru zaleją się w trupa

              albo jak nie będzie wódeczki to uznają,że im się skończyły np. fajki wyskoczą do sklepu i też "uzupełnią elektrolit we krwi".A następnym razem przyjadą z własnym zapasem,bo u tej "jędzy" to człowiek nie może się napić jak człowiek.

              >Czy wręcz przeciwnie, nie ograniczać imprezy
              > i ilości alkoholu dla innych ze względu na obecnośc uzależnionych-bo im bardzi
              > ej się stoczą i pokażą że idą na dno, to tym szybciej ich partnerzy z problemem
              > będą musieli coś zrobić?

              no ciekawe myślenie.Idąc tym tokiem partner/partnerka powinni zwiększać alkoholikowi ilość alkoholi w postępie geometrycznym,a dno nastąpi szybciej.



              a ta na serio:ilość alkoholu ma być taka by goście/nie myślę o alkoholikach/ byli zadowoleni.A ci którym będzie się świecić "rezerwa" i tak sobie poradzą by uzupełnić "elektrolit" i na nic nie pomogą linki i pisma do GKRPA.
              • dydaki Re: no jest to problem - mega 31.01.13, 12:37
                No tak, ale jak nie przykładać ręki do problemu?
                Prozaiczny dylemat - siedzimy na imprezie u rodziny, chcę się zabawić z rodziną i znajomymi, mamy w barku alkohol w tym także mój - i chętnie bym go wyciągnęła, oni też by chętni byli gdyby ktoś poczęstował. Ale w towarzystwie siedzi np brat który jak wypije kieliszek to wenę poczuje, goście pójdą a ja będę nocować w domu do którego on wróci w nocy zapruty, a nie jest to mój dom więc wyrzucić go nie mogę. Pal licho "cudzych" pijaków, bo jak kuzynki mąż lubi wypić to bardziej jej sprawa niż moja, bo nawet jak tutaj się poczęstuje to ja się z nim później męczyć nie będę.
                wiem, że najlepiej nie mieć alkoholika w towarzystwie ale jak patrzę na rodziny wokoło to rzadko w której nie ma nikogo uzależnionego... a nawet w tych, które wydawały się idealnymi, są po prostu problemy "pozamiatane pod dywan" by nikt na zewnątrz się nie domyślił.
                I pytam się gości czy może polać wódeczki i w tym momencie się cofam bo pić będzie też alkoholik który mi(lub moim bliskim) problem robi i znowu narobi. Równocześnie szlag mnie trafia, że nie mogę się z gośćmi wyluzować - i to jakiś uzależniony ostatecznie decyduje o przebiegu imprezy której jestem współorganizatorką... No wkurw mam mocny i pytam gremium jak z niego wybrnąć.
                • jerzy30 po prostu mu nie nalewasz 31.01.13, 14:42
                  a dlaczego? - mowisz mu ze sie znowu uchla jak swinia
                  a ze sie obrazi to jego problem
                  dom w ktorym mieszkasz to nie melina pijacka
                  sobie nie zyczysz pijakow
                  za duzo tej mitregi i troski o tych pijanych
                  uchla sie to won na ulice
                  powiedz mu szczerze ze sie upija jak swinia i sobie tego nie zyczysz
                • ta_ruda Re: no jest to problem - mega 01.02.13, 15:33

                  a bez alkoholu sie bawic i spotywac rodzinnie nie umiecie?
                  Bo ja nie bardzo wiem o co Ci chodzi - czy chcesz sie spotykac z rodzina aby sie spotkac, pogadac i pobyc ze soba;
                  czy
                  po to aby sie napic?
                  Bo z Twopich postow wynika ze dla rodziny spotykanie sie bez alkoholu to jest jakis powazny problem.

                  dydaki napisała:

                  > No tak, ale jak nie przykładać ręki do problemu?
                  > Prozaiczny dylemat - siedzimy na imprezie u rodziny, chcę się zabawić z rodziną
                  > i znajomymi, mamy w barku alkohol w tym także mój - i chętnie bym go wyciągnęł
                  > a, oni też by chętni byli gdyby ktoś poczęstował. Ale w towarzystwie siedzi np
                  > brat który jak wypije kieliszek to wenę poczuje, goście pójdą a ja będę nocować
                  > w domu do którego on wróci w nocy zapruty, a nie jest to mój dom więc wyrzuci
                  > ć go nie mogę. Pal licho "cudzych" pijaków, bo jak kuzynki mąż lubi wypić to
                  > bardziej jej sprawa niż moja, bo nawet jak tutaj się poczęstuje to ja się z nim
                  > później męczyć nie będę.
                  > wiem, że najlepiej nie mieć alkoholika w towarzystwie ale jak patrzę na rodziny
                  > wokoło to rzadko w której nie ma nikogo uzależnionego... a nawet w tych, które
                  > wydawały się idealnymi, są po prostu problemy "pozamiatane pod dywan" by nikt
                  > na zewnątrz się nie domyślił.
                  > I pytam się gości czy może polać wódeczki i w tym momencie się cofam bo pić bę
                  > dzie też alkoholik który mi(lub moim bliskim) problem robi i znowu narobi. R
                  > ównocześnie szlag mnie trafia, że nie mogę się z gośćmi wyluzować - i to jakiś
                  > uzależniony ostatecznie decyduje o przebiegu imprezy której jestem współorgani
                  > zatorką... No wkurw mam mocny i pytam gremium jak z niego wybrnąć.
                  • dydaki Re: no jest to problem - mega 01.02.13, 16:26
                    A jeśli ktoś jest cukrzykiem, to nie dajesz na stół ciasta dla 10 gości dlatego, żeby przypadkiem ten jeden po nie nie sięgnął bo wiadomo, że chętnie sięgnie a potem będzie w domu zawodził jak źle się czuje?
                    • andalus Re: no jest to problem - mega 22.02.13, 09:53
                      ależ daję, cukrzyk jest świadomy swojej choroby. Poza tym zwykle stawiam coś jeszcze aby był wybór. Zasadniczo nie rozumiem towjego problemu. Albo masz pijacego niebezpiecznie w chacie albo masz wydumany problem. Jeśli jesteś u kogoś gościem i ten problem też dotyczy gościa to po prostu wychodzisz. Jeśli impreza jest w domu masz absolutne prawo w 4 oczy powiedzieć tej osobie o nadużywaniu i konskewencjach. Kiedy u mnie w domu był czynny alkoholik początkowo zachowywałam się jak ty, potem waliłam prosto z mostu,że alkoholu u nas nie ma i nie będzie.
                      Bo to ja ustalam zassady w moim domu.
                      • aaugustw Re: no jest to problem - mega 22.02.13, 11:20
                        andalus napisała:
                        > ... nie rozumiem towjego problemu. Albo masz...
                        _________________________________________:
                        Wg. mnie ona nalezy do tych osob, ktore nie potrafia
                        mowic o sobie, zato o innych b. latwo i z wielka pasja...
                        A...
            • zdzislaw50 Re: no jest to problem - mega 31.01.13, 13:29

              >
              > Czy lepiej 10gościom nie dać alkoholu,dla świętego spokoju, żeby tych dwóch nie
              > stworzyło problemu swoim piciem? Czy wręcz przeciwnie, nie ograniczać imprezy
              > i ilości alkoholu dla innych ze względu na obecnośc uzależnionych-bo im bardzi
              > ej się stoczą i pokażą że idą na dno, to tym szybciej ich partnerzy z problemem
              > będą musieli coś zrobić?
              >

              Nie rozumiem Twojego problemu. Masz ochotę i Twoje towarzystwo na 3 kieliszki, to tyle podajesz a co Cie obchodzą ludzie z problemami, ich sprawa. Pozdrawiam i nie daj się terroryzować pijusom :)
              • dydaki Re: no jest to problem - mega 06.02.13, 11:24
                Właśnie to mnie wkurza, że coraz wyraźniej dostrzegam ten "terror pijusów" w moim otoczeniu. Kilkunastu nieuzależnionych musi się dostosowywać do 2-3 pijaków którzy nie zamierzają się leczyć? Jest we mnie niezgoda na to a widzę, że powolutku ale systematycznie pijusy zawłaszczają teren dla siebie i powodują, że świat wszystkich przebywających się kręci wokoło ich "świętego prawa" do napicia się.
                Np jedna z historii -Ktoś kto przyjeżdża w gości kilka razy do roku, przebywa przez parę dni i codziennie kompletnie bez refleksji nad właściwością tego zachowania - wypija przynajmniej 4 piwa co wieczór(które sobie kupi sam) i w międzyczasie poprawi innymi alkoholami, zostawiając na do widzenia po sobie stertę puszek i coraz mniej zajmując się rodziną a coraz więcej piciem i szukaniem okazji do tego? a jak się mu zwróci uwagę to strzela focha i zaczyna traktować jak wroga bo ktoś śmiał to głośno powiedzieć że nie jest najwspanialszym ideałem którego wszyscy tutaj uwielbiają ale jest alkoholikiem? Jego picie powoduje, że kontakt z częścią rodziny na której mi zależy staje się zaburzony. Bo było fajnie dopóki tu mógł pić ile chciał i nikt się nie odzywał a jego żona profilaktycznie wypijała mu jedno piwo "by miał mniej". W momencie przegięcia pały przez niego, i nazwania rzeczy po imieniu przez kilka innych osób się problem i obraza bo ktoś "źle" gościa potraktował. I alkoholik zaczyna ostrą rywalizację o utrzymanie swojego prawa do picia ile chce. Chodzi z pozą pokrzywdzonego. U siebie w domu mimo kilkuletniego gadania i próśb żony- to prawo do picia ma i się nie hamuje tylko obala flaszkę whisky "bo miał ciążki dzień w pracy", żona żyjąc z nim sam na sam nie ma żadnej siły przebicia. A zabraniając panu pić na naszym terenie, pan przekuwa to na niesprawiedliwy atak na niego a nie na jego alkoholizm- i niestety powoduje jeszcze większą alienację żony z towarzystwa pozostałej części rodziny, czyli osłabienie jej i możliwości spojrzenia niezmanipulowanego przez alkoholika na to co w domu ma.
                Mam też powiedzieć innemu uzależnionemu (np wujek)- ty już dość się w życiu nachlałeś więc tobie nie będę polewać. Gdy wiesz, że gość pije od 30lat zatruwając życie swojej rodzinie i przestać nie zamierza? Mam segregować gości na uzależnionych i tych którzy się bezpiecznie mogą napić po trzy kieliszki od święta?
                Na moim osiedlu otwarto dwa nowe sklepy "Alkohole-24godziny".
                Nie mam złudzeń co do tego w czym lubują się Polacy. I nie ma złudzeń co do tego, że wiele żon/matek/ojców/rodzeństwa/dzieci - jest bezradnych wobec problemu osobistego domownika męża/żony/rodziców/...
                A jak widzę, że ktoś swoim problemem alkoholowym zatruwa życie moich najbliższych osób - to zwyczajnie mi się nóż w kieszeni otwiera.
                I zastanawiam się, na okoliczność np imprezy, jak "nie przykładać ręki" do rozpijania już rozpitych... Chować alkohol w domu jeśli wiadomo, że przyjdzie m.inn. ktoś kto "ma skłonności"? Zdarzyło mi się gościć parę, gdzie gdy się skończyło na stole wino którym ich poczęstowałam, kobieta przemknęła się do kuchni otworzyła moją lodówkę i nalała sobie sama kolejny kieliszek wypijając duszkiem alkohol -zobaczyłam to w ostatniej chwil i prawdę mówiąc zatkało mnie tak, że się nie odezwałam.

    • little-body Re: Alkoholik w towarzystwie a imprezy? 04.02.13, 15:37
      jeżeli alkoholik jest trzeźwy, np. po leczeniu, przede wszystkim nie powinien znaleźć się na takiej imprezie! jeśli natomiast jest czynnie nadużywający alkoholu, to czego byś nie zrobiła on i tak będzie pił... taka choroba :( jeżeli alkoholik jest w trakcie leczenia, to tak samo nie powinien przebywać w miejscach gdzie się pije alkohol. to są podstawowe zasady leczenia uzależnienia!
    • aaugustw Re: Alkoholik w towarzystwie a imprezy? 05.02.13, 21:55
      dydaki napisała:
      > Jak "nalezy" się zachować w takich przypadkach? Wiadomo, że w grupie znajomych
      > (lub w rodzinie) są osoby które nadużywają alkoholu. Jest impreza i chętnie by
      > się całe towarzystwo pobawiło, napiło czegoś mocniejszego, ale.. jak się wycią
      > gnie butelkę dla gości, to alkoholicy...
      _______________________________________.
      Widze, ze szkoda tobie uronic kazdej kropli...
      Idz do kibla i wypij po kryjomu wtedy ci wstretni alko beda trzezwi...!
      A...
      • dydaki Re: Alkoholik w towarzystwie a imprezy? 06.02.13, 10:20
        Taaa... bardzo śmieszne.
        Ciekawe, czy jakbyś miał zaplanowaną imprezę dla kilkunastu znajomych, a dzień wcześniej domowy pijak zdemolował ci część domu albo spowodował zamieszanie i w efekcie pół nocy nie spałeś bo radośnie się uchlał olewając wagę imprezy - to tak chętnie byś na następny dzień mu polewał przy stole naleweczkę tak jak pozostałym gościom.


        • dydaki Re: Alkoholik w towarzystwie a imprezy? 06.02.13, 10:27
          A co do obalania flaszki w kiblu po kryjomu - to widzę, że masz duże w tym doświadczenie.
          Tak jak i rzeczony alkoholik - który na bezalkoholowej imprezie w lokalu przemycił wódkę do kibla i tam go przyłapano na piciu, a na sylwestrze gdzie był alkohol -gdy skończono imprezę i picie i wszyscy kładli się spać - to zwinął z lodówki piwo, schował pod koszulką i zamknął się w łazience żonie tłumacząc że prysznic bierze.
          Ciekawe czy tak radośnie byś mu polewał na kolejnych imprezach...
        • margott70 Widzisz Auguście 06.02.13, 11:13
          Nic nie wiesz o prawdziwym życie:)...Nie znasz prawdziwych alkoholików...Sorry, sarkazm mi się odezwał...
          • dydaki Re: Widzisz Auguście 06.02.13, 11:31
            Ależ przypuszczam, że zna prawdziwych alkoholików. Ale uzależniony nigdy nie zrozumie co przeżywa najbliższe otoczenie pijusa. Zbyt jest skoncentrowany na walce z innymi o swoje prawo do napicia się, lub walce z sobą o nienapicie się - by miał miejsce na myślenie o tej reszcie świata a tym bardziej empatię by "poczuć" ich cierpienia.
            Dopiero gdy własne dziecko, lub wnuk idzie na dno to coś czasem dociera co do odczuć innych patrzących na staczanie się alkoholika.
            • pierzchnia Re: Widzisz Auguście 06.02.13, 13:35
              August napisał bardzo mądrze...
              Do czego potrzebna jest, tym nieuzależnionym, okazjonalna lampka wina skoro i tak alkohol jest im nie potrzebny - wypije taki dwa łyki i nawet nie poczuje transcendencji jaką mógłby zaznać.
              Zrób imprezę bezalkoholową i już nie będziesz musiała wycierać gęby alkoholikami.
              • dydaki Re: Widzisz Auguście 06.02.13, 14:09
                Tylko mnie utwierdzasz w tym, że gadanie z alkoholikami o normalności, to jak ze ślepym o kolorach bo ZAWSZE będa bronić swojego alkoholizmu i go wybielać, a "winą" za jakiś alkoholowy problem będą obarczać całą resztę otoczenia. Idealnie się w przykład wpisujecie zrzucając odpowiedzialność z siebie-na pozostałych członków rodziny. To oni mają dbać by alkoholu na imprezie nie było, bo inaczej zachlejecie im imprezę bez cienia żenady.

                A zastanów się, po kiego grzyba mnie i moim gościom alkoholowa "transcedencja" ??
                Dla normalnych - nieuzaleznionych ludzi alkohol to mała dawka okazjonalnej przyjemności którą mogą sobie zaserwować, a nie schizy, i zetknięcie z bogiem, zmiana świadomości itd.
                I to nie ja mam dostosowywać imprezy do tego, że ktoś w towarzystwie chleje, i jego chlaniu podporządkowywać menu. A jego obowiązkiem jest się powstrzymać od chlania, albo..nie przyjść na imprezę, bo w końcu go z niej wywalę na zbity pysk jeśli normalną drogą informacje nie docierają.

                "wycieranie sobie gęby alkoholikami"..... dobre sobie. Jak głęboko trzeba być zapitym i jak bardzo zakochanym w alkoholu by taki "twór" stworzyć...
                • pierzchnia Re: Widzisz Auguście 06.02.13, 14:51
                  Dzieciak z Ciebie...

                • zdzislaw50 Re: Widzisz Auguście 06.02.13, 16:21
                  dydaki napisała:
                  "... A jego obowiązkiem jest się powstrzymać od chlania, albo..nie przyjść na imprezę, bo w końcu go z niej wywalę na zbity pysk jeśli normalną drogą informacje nie docierają. "

                  No i widzisz , tyle dni i nerwów , żeby wreszcie zrozumieć co masz zrobić :), Twój dom, Twoja impreza i nie cackaj się z pijusami. Pozdrawiam
                  • dydaki Re: Widzisz Auguście 06.02.13, 18:13
                    Wiesz, o to chodzi, że wiem co mam robić w moim domu i na stricte mojej imprezie. Oprócz pierwszego razu, gdzie zdarza się jak wyżej napisałam-czyjeś zachowanie jest zaskakujące i tracę głos ze zdziwienia patrząc jak ktoś mi podkrada alkohol z lodówki by w siebie więcej wlać niż częstuję -to już drugi raz się nie dziwię tylko działam.
                    Lecz gdy jestem na nie-do-końca swoim terenie (bo wspólnym z innymi) i impreza organizowana jest nie tylko przeze mnie lecz mam w nią duży wkład a równocześnie nie ma głownego zarządzającego - to mam poważny dylemat, czy przejmować inicjatywę i się szarogęsić i ustawiać pijaków do kąta bo swoim wcześniejszym zachowaniem podpadli, czy nabrać wody w usta jak reszta (bo nie mój dom,bo nie mój mąż,bo nie wypada,bo może zareaguje ktoś inny i ja nie muszę, bo alko się obrazi, bo zamiećmy pod dywan by był spokój) i na wszelki wypadek nie dać wszystkim gościom alkoholu bo pijak z nimi siedzi. i zostać z wkurzającym dyskomfortem, że pijak nawet nie pijąc alkoholu dyktuje warunki imprezy wszystkim. Wiem, że czeka mnie jeszcze konfrontacja z tym problemem i tym, że albo próbujemy tworzyć kontaktującą się ze sobą rodzinę/grupę bliskich - i wtedy trzeba ustalić warunki istnienia tej grupy (dla mnie chlanie przy każdej okazji do oporu dla idei chlania -wyklucza z towarzystwa albo pijaka jeśli się nie ogranicza, albo wyklucza mnie bo powtórek z rozrywki i milczącego przyzwolenia by wchodził wszystkim na głowę dalibóg nie ścierpię.
                    • zdzislaw50 Re: Widzisz Auguście 06.02.13, 18:24
                      Ja dziś, kiedy nie piję, w momencie kiedy mnie wkurza towarzystwo, po prostu , wychodzę ale .... ja jestem alkoholikiem niepijącym.
                    • wiesj23 Re: Widzisz Auguście 06.02.13, 19:55
                      odpuść sobie
                      i tak nie znajdziesz tu rozwiązania,bo go nie ma
                      to taki węzeł gordyjski
                      czynny alkoholik/a często nieczynny/ zawsze będzie wprowadzał zamęt.Nawet jak będzie siedział cicho na "ścisku" przełyku,to popsuje atmosferę miną cierpiącą.
                      na forum to już się dowiedziałaś o metafizycznym,transcendentalnym kieliszku
                      nie relaksacyjnym,a metafizycznym
                      no i,że normalni ludzie nie potrzebują lampki wina do zabawy.Wystarczy im keks i pomidorowa.No ew. łyk kawy.

                      • aaugustw Widzisz Auguście... - Widze...! ;-) 06.02.13, 20:42
                        > j23 napisał (do dydaki):
                        > odpuść sobie i tak nie znajdziesz tu rozwiązania,bo go nie ma to taki węzeł gordyjski
                        > czynny alkoholik/a często nieczynny/ zawsze będzie wprowadzał zamęt...
                        > ... normalni ludzie nie potrzebują lampki wina do zabawy.Wystarczy im keks
                        > i pomidorowa.No ew. łyk kawy.
                        _______________________________________________________.
                        Posluchaj eksperta i odpusc sobie dydaki...!
                        Sama widzisz, ze on dokladnie przeanalizowal wszystkie wypowiedzi
                        i na sam koniec zabral glos wyciagajac sobie tylko znane wnioski...!
                        Niewazne, ze dla niego "wezel gordyjski" jest nie do rozwiazania, bo
                        on nie jest zadnym Aleksandrem Wielkim...!
                        Niewazne, ze on mysli o trzezwym alko, ze to smutas, jak i on...!
                        Niewazne takze, ze on nie wierzy w to, ze normalni nawet lampki wina
                        nie potrzebują, nie mowiac juz nic o keksie, pomidorowej, czy lyku kawy,
                        gdyz on nie wie, ze wtedy takim nie smierdzi nie tylko z buzi...! ;-)
                        Odpusc wiec sobie...! :-(
                        A...
                      • dydaki Masz rację 21.02.13, 19:12
                        wiesj23 napisał:

                        > odpuść sobie
                        > i tak nie znajdziesz tu rozwiązania,bo go nie ma
                        > to taki węzeł gordyjski
                        > czynny alkoholik/a często nieczynny/ zawsze będzie wprowadzał zamęt.Nawet jak b
                        > ędzie siedział cicho na "ścisku" przełyku,to popsuje atmosferę miną cierpiącą.
                        > na forum to już się dowiedziałaś o metafizycznym,transcendentalnym kieliszku
                        > nie relaksacyjnym,a metafizycznym
                        > no i,że normalni ludzie nie potrzebują lampki wina do zabawy.Wystarczy im keks
                        > i pomidorowa.No ew. łyk kawy.

                        kawa też nie bo uzależnia, słodyczy na stół nie bo jeszcze ktoś się nie powstrzyma. mineralna, i to bez bąbelków.

                        Masz rację, że z alkoholikami w towarzystwie zawsze będzie problem. I jedyne co mogę to być szczera , choć wyglądać to będzie postronnym na brutalność, bo to szok że ktoś pijakowi nie pozwala pić i zwraca uwagę że pije za dużo.
                        Nie mogę pozwolić by alkoholicy zdominowali imprezy jakie robię i narzucali im styl. Nawet jeśli się na mnie poobrażają to nie pozwolę się sterroryzować ich potrzebie chlania.
                        • aaugustw Re: Masz rację 21.02.13, 19:57
                          dydaki napisała:
                          > ... Nawet jeśli się na mnie poobrażają to nie pozwolę się sterroryzować ich
                          > potrzebie chlania.
                          _______________.
                          A ty co robisz...!? ;-)
                          A...
                        • wiesj23 Re: Masz rację 21.02.13, 20:54
                          > kawa też nie bo uzależnia, słodyczy na stół nie bo jeszcze ktoś się nie powstrz
                          > yma. mineralna, i to bez bąbelków
                          no niestety
                          dodam jeszcze:nie rozmawiać o pieniążkach/oczywisty powód do zawiści/,o polityce/kłótnia murowana/........ tu proszę o inne przykłady, bo na razie moja inwencja się wyczerpała
                          wychodzi znaleźć kozła i mu obrabiać plecy/oczywiście nikomu przy stole/
                          • aaugustw Mamo chwala nas. Wy mnie a ja was... 21.02.13, 21:07
                            wiesj23 napisał:
                            > ... moja inwencja się wyczerpała wychodzi znaleźć kozła...
                            _______________________________________.
                            Po co...? - Caly ten watek jest capowaty...!
                            A...
                            • wiesj23 Re: Mamo chwala nas. Wy mnie a ja was... 21.02.13, 21:25
                              nie baw się słowami
                              wpis wyglądał inaczej i nie przekręcaj go 12-krokowy apostole
                            • alkodarek Re: Mamo chwala nas. Wy mnie a ja was... 22.02.13, 09:26
                              aaugustw napisał:

                              > _______________________________________.
                              > Po co...? - Caly ten watek jest capowaty...!
                              > A...

                              August wie co mówi. August z lubością wpisał się tu DZIEWIĘĆ razy, poza założycielem najwięcej.
                              Alleluja i do przodu!
                              • aaugustw Re: Mamo chwala nas. Wy mnie a ja was... 22.02.13, 11:17
                                alkodarek napisał (o A...):
                                > August wie co mówi. August z lubością wpisał się tu DZIEWIĘĆ razy,
                                poza założycielem najwięcej.
                                > Alleluja i do przodu!
                                ____________________________________________.
                                Dziekuje...! ;-)
                                Widze, ze juz stalem sie dla ciebie SW (Sila Wyzsza...!)
                                A...
                                • alkodarek Re: Mamo chwala nas. Wy mnie a ja was... 22.02.13, 13:12
                                  aaugustw napisał:
                                  _______________________.
                                  > Dziekuje...! ;-)
                                  > Widze, ze juz stalem sie dla ciebie SW (Sila Wyzsza...!)
                                  > A...

                                  Taką jak dla mnie jest Ojciec Dyrektor z Torunia.
                                  • aaugustw Re: Mamo chwala nas. Wy mnie a ja was... 22.02.13, 15:01
                                    alkodarek napisał (do A...):
                                    > Taką jak dla mnie jest Ojciec Dyrektor z Torunia.
                                    _________________________________________.
                                    Na 100 % nie wiem o kogo chodzi, ale domyslam sie,
                                    a jezeli sie nie myle to pomijajac jego styl nasladowania
                                    Jezusa, przede mna nie musisz klekac...!
                                    Czy ty chcesz cos ode mnie, ze tak mi kadzisz...!?
                                    A... ;-)
                • aaugustw Widzisz Auguście a on nie widzi w tym przyjemnosci 06.02.13, 18:30
                  dydaki napisała (do Pierzchni):
                  > ... Dla normalnych - nieuzaleznionych ludzi alkohol to mała dawka okazjonalnej przy
                  > jemności którą mogą sobie zaserwować, a nie schizy, i zetknięcie z bogiem, zm
                  > iana świadomości itd.
                  ___________________________________________________________.
                  Normalni nie potrzebuja gorzaly, aby zmieniac chemia swoja swiadomosc i w ten
                  spopsob sie podniecac...
                  Jestes jak nabardziej juz uzalezniona od alkoholu, a w najlepszym przypadku
                  na drodze do uzaleznienia...!
                  Dlaczego ja nie mam takich problemow, ani nkt z mojego trzezwego, normalnego otoczenia...!?
                  Potrafisz na to pytanie odpowiedziec...?
                  A...
          • aaugustw Widzisz Auguście, a on nie widzi, bo... 06.02.13, 18:25
            margott70 napisała (do A...):
            > Nic nie wiesz o prawdziwym życie:)...Nie znasz prawdziwych alkoholików...
            ______________________________________________________.
            Co w koncu; to pierwsze, albo to drugie...!? ;-)
            Bo ja caly czas mysle, ze znam juz to pierwsze i tych drugich...!! :-0
            A...
    • aaugustw Re: Alkoholik w towarzystwie a imprezy? 06.02.13, 18:35
      dydaki napisała:
      ... Wiadomo, że w grupie znajomych (lub w rodzinie) są osoby które nadużywają alkoholu. Jest impreza i chętnie by się całe towarzystwo pobawiło, napiło czegoś mocniejszego, ale..
      ___________________________________________________________________.
      Ty juz podpierasz sie "calym towarzystwem"... - Zyjesz w ich glowach...!?
      A moze oni nie chca pic tak jak ty szukajaca ciagle imprezy, na ktorej mozna pic...!?
      A...
      Ps. Do kogo adresowany jest ten tytul watku...!?
      Znasz to z tym "palcem wskazujacym"!?
      • pierzchnia Re: Alkoholik w towarzystwie a imprezy? 06.02.13, 19:18
        To już nawet nie chodzi o te picie tylko o tą tzw. KULTURĘ.
        Później ci /kulturalni/ goście wracają do swoich domów i dziecko znów słyszy:
        " Znów się cholera nie napiłem bo wlewała jak dla krasnoludka..."
        • little-body Re: Alkoholik w towarzystwie a imprezy? 21.02.13, 09:35
          co innego jest pić i nie umieć pić, zachowywać się jak pajac, a co innego jest mieć problem i być alkoholikiem. wydaje mi się, że ludzie nie odróżniają tych dwóch rzeczy
          • grazkavita Re: Alkoholik w towarzystwie a imprezy? 21.02.13, 10:17
            Ja mam problem obżarstwa i na imprezach zauważyłam, że do pewnego momentu się trzymam i jem tyle żeby było dobrze i też potrafię odmówić, czy zostawić coś na talerzyku. W pewnym momencie zaczynam myśleć , że przecież jest okey, że już impreza się kończy i z taka chwilą nadciąga wilczy głód i wszystko jest zaprzepaszczone. Nie potrafię się już kontrolować. Czasami idę do miejsca gdzie jestem sama i powtarzam na głos nie jem słodkiego, nie jem słodkiego..To trochę skutkuje, ale jak człowiek się zapędzi to bardzo trudno jest zatrzymać się w biegu... Natomiast nauczyłam się mówić: nie dziękuję, mam tendencję do tycia.
            • little-body Re: Alkoholik w towarzystwie a imprezy? 21.02.13, 12:20
              też mam ten problem niestety :( jak nie jem "produktów zakazanych" to nie jem, a jak zaczynam to popadam w kompulsję. Czasami potrafię nie jeść na imprezie, a potem nagle zaczyna się i jem non stop tak, że zaczyna boleć mnie brzuch. :/ Jest to jakiś problem, myślę, że na tle emocjonalnym na pewno. Staram się kontrolować, ale czasami nie daję rady :(
          • dydaki Re: Alkoholik w towarzystwie a imprezy? 21.02.13, 19:17
            little-body napisał(a):

            > co innego jest pić i nie umieć pić, zachowywać się jak pajac, a co innego jest
            > mieć problem i być alkoholikiem. wydaje mi się, że ludzie nie odróżniają tych d
            > wóch rzeczy


            aaaa....widzisz, słuszna być może uwaga. ale czy ta zmiana zachowania po alkoholu i prawie codzienna potrzeba wypicia to nie jeden z symptomów alkoholizmu? to, ze ktoś właściwie jest pajacem/burakiem/agresorem i po wypiciu głośniej to słychać i widać bo hamulce puszczają i się odkrywa?
            • aaugustw Re: Alkoholik w towarzystwie a imprezy? 21.02.13, 20:00
              dydaki napisała:
              > aaaa....widzisz, słuszna być może uwaga. ale czy ta zmiana zachowania po alko
              > holu i prawie codzienna potrzeba wypicia to nie jeden z symptomów alkoholizmu?
              > to, ze ktoś właściwie jest pajacem/burakiem/agresorem i po wypiciu głośniej to
              > słychać i widać bo hamulce puszczają i się odkrywa?
              __________________________________________________.
              Czy ty zawsze zajmujesz sie innymi z twojego towarzystwa...!?
              Czy ty znasz te regule wskazujacego palca...!?
              Ciekawe, czy ktos przyszedlby ktis do ciebie gdybys zaprosila na
              przyjecie bezalkoholowe...!?
              A...
            • little-body Re: Alkoholik w towarzystwie a imprezy? 22.02.13, 07:07
              dydaki napisała:

              > aaaa....widzisz, słuszna być może uwaga. ale czy ta zmiana zachowania po alko
              > holu i prawie codzienna potrzeba wypicia to nie jeden z symptomów alkoholizmu?
              > to, ze ktoś właściwie jest pajacem/burakiem/agresorem i po wypiciu głośniej to
              > słychać i widać bo hamulce puszczają i się odkrywa?

              gdy potrzeba jest codziennie lub prawie codziennie to oczywiście jest to symptom uzależnienia, ale ja nie pisałam o takiej sytuacji, gdy ktoś ma potrzebę codzienną, tylko gdy ktoś po prostu nie potrafi bawić się na imprezach, i na każdej robi z siebie pajaca i zachowuje się jak burak.
        • ta_ruda Re: Alkoholik w towarzystwie a imprezy? 21.02.13, 19:34
          bardzo trafne spostrzezenie!;-))
          czesto slyszalam takie 'teksty' w swojej rodzinie, wujkowie ktorzy nie odwiedzali pewnych czlonkow dalszej rodziny bo tam sie pilo 'jednego' do kolacji w swieta i zakrecalo sie butelke do nastepnego roku.



          pierzchnia napisał:

          > To już nawet nie chodzi o te picie tylko o tą tzw. KULTURĘ.
          > Później ci /kulturalni/ goście wracają do swoich domów i dziecko znów słyszy:
          > " Znów się cholera nie napiłem bo wlewała jak dla krasnoludka..."
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka