Dodaj do ulubionych

mam takie pytanie- kumpel alkoholik

01.03.13, 19:01
Mam takie pytanie, mam kumpla alkoholika ktory nie chce zaakceptowac ze jest alkoholikiem. Pil za duzo i nie przyjmuje mojej krytyki a ja mysle ze mu pomagam ale on jest w zaklamaniu. Teraz niby nie pije od roku ale kto wie kiedy zacznie. Ja go chce uswiadomic a on sie obraza. Przeciez jak mowie mu, ze alkoholik nie ma szacunku w spoleczenstwie i niewazne czy pije czy przestal pic, bo alkoholikiem sie jest do smierci to on nie chce tego przyjac. Mowie mu, bo taka prawda, ze zycie bez alkoholu jest trudne bo alkohol jest smaczny i fajnie sobie wypic, a poza tym wiekszosc imprez jest z alkoholem i jak nie pijesz to jestes poza nawiasem, a jemu juz nie wolno, wiec sie musi pogodzic ze nie dla niego imprezy to on protestuje. Mowie mu, ze przez to ze jest alkoholikiem to nawet dziewczyny nie znajdzie i zeby sie z tym pogodzil, a on mowi, ze ja sie czepiam. Jak sie czepiam? Chce tylko mu pomoc i mu powiedziec jaka jest prawda. A najbardziej denerwuje mnie, ze on mysli, ze jak on jest alkoholik to ja przy nim powinienem nie pic, tlumacze mu, ze ja umiem pic to moge i niech zrozumie, ze mam prawo pic kiedy chce bo umiem, a on nie bo jest alkoholikiem. Dodatkowo denerwuje mnie bo mowie mu, ze chociaz picie jest przyjemne i fajne to on nie moze juz do smierci i zeby pamietal, to on mysli, ze ja mam zle intencje. Co mnie jeszcze denerwuje to jest to, ze ja wiem ze ja stosuje twarda milosc, czytalem o tym i mu pomagam a on mowi, ze mu szkodze i przeze mnie ma ochote sie napic. Twarda milosc polega na tym, zeby alkoholikowi dac zrozumiec, ze jest dnem i musi pracowac nad soba zeby odzyskac czlowieczenstwo i to jest duzo pracy i wysilku. Alkoholik musi zrozumiec, ze jest zerem i ze inni ludzie nie popadli w alkoholizm, bo sa bardziej moralni i mniej zdegenrowani i nie musza pracowac nad soba a alkoholik musi, bo on mi wciska ze ja sam powinienem pracowac nad soba i byc grzecznym, ale co, czy ja pilem na umor? Moze czasem, ale nie tak jak on i ja nic ie musze. no i chyba on musi zrozumiec, ze alkohol to wazna czesc zycia, bo tak przeciez jest, ale jemu nie wolno i niech sie pogodzi, ze bedzie dla niego przesrane bo nie bedzie mogl juz pic a wszyscy moga.
Ja mu przeciez pomagam i jestem najlepszym przyjacielem a on nie docenia, nie wiem czy nie zerwe z nim kontaktow bo mnie wkurza niewdziecznoscia.
Obserwuj wątek
    • zdzislaw50 Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 01.03.13, 19:10
      Ale fajny troll:)

      • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 01.03.13, 19:52
        jaki trol? o czym ty mowisz. mam problem bo spotykam sie z niewdziecznoscia a ty mi ze ja trol. tak samo jak ten kumpel alkoholik tez mysli ze ja trol, pewnie i ty alkoholik i masz takie same myslenie.
    • pierzchnia Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 01.03.13, 19:24
      Ja, gdybym miał takiego dobrego kumpla jak Ty, to chodziłbym non stop narąbany.
      • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 01.03.13, 19:54
        pierzchnia napisał:

        > Ja, gdybym miał takiego dobrego kumpla jak Ty, to chodziłbym non stop narąbany.

        ja mu pomagam a on niedocenia. typowa wypowiedz alkoholika, bronic innego alkoholika, a jak prawdziwy przyjaciel mowi prawde to niewygodne co?
        • lena1952 Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 01.03.13, 20:12
          Przyjaciel nie do końca mówi prawdę, ten przyjaciel raczej; pognębia, zagnębia, poniewiera,
          straszy, gnoi, dowartościowuje się kosztem biednego alkoholika i same straszne rzeczy mówi.
          Takiego przyjaciela trzeba odstawić tak jak wódkę.
          A tak w ogóle zgadzam się ze Zdzisławem, "fajny troll", rozrywkowy w dniu 1 marca.
          • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 01.03.13, 20:19
            lena1952 napisała:

            > Przyjaciel nie do końca mówi prawdę, ten przyjaciel raczej; pognębia, zagnębia,
            > poniewiera,
            > straszy, gnoi, dowartościowuje się kosztem biednego alkoholika i same straszne
            > rzeczy mówi.
            > Takiego przyjaciela trzeba odstawić tak jak wódkę.
            > A tak w ogóle zgadzam się ze Zdzisławem, "fajny troll", rozrywkowy w dniu 1 mar
            > ca.


            co za beszczelnosc! ja gnoje? ja doluje? ja mowie prawde!!!!!!
            pomagam a tu takie zarzuty. moze mam pomoc i powiedziec alkoholikowi, ze jest fajny i zycie bedzie lekkie? ze ludzie beda go lubic? jak tak przeciez nie bedzie. prawda ciezka do przelkniecia.
            i jeszcze mowia, ze ja trol. trol, bo mowi prawde niewygodna. super!!!!!!
            ja sie troszcze o tego alkoholika i chce pomoc mu by zrozumial, ile zla narobil i ze musi to odpokutowac ale lepiej pewnie niech alkoholik sobie zyje i nic nie robi.
            wszyscy psychiatrzy i anonimowi alkoholicy przyznaja mi racje a nie wam. czytalem o tym sporo. twarda milosc jest najlepsza i kazdy terapeta to przyzna. Mozecie sobie gadac co chcecie ale twarda milosc to nie ja wymyslilem tylko wyczytalem i stosuje w zyciu a wam sie nie podoba, hahahahaha!
        • pierzchnia Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 01.03.13, 20:28
          Tak naprawdę robisz to wyłącznie dla siebie - ty dobry człowieku.
          • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 01.03.13, 20:55
            Dla siebie? Ja cierpialem prze niego. On sie napil w knajpie a ja musialem swiecic oczami, bo on sie zalecal do dziewczyn a nawet probowal sie pijany umowic na randke. Mowilem mu, ze to taki wstyd i ze robi mi siare. Jak to wplywa na moja reputacje kiedy mam takiego zula za kumpla? Ktos pomysli, ze jestem takim samym zulem jak on. Wstyd na calego!!!!!
            Ja stosowalem twarda milosc. Tak jest napisane w ksiazkach i tak mi mowila osoba ktora wie o co w tym chodzi. Prawda dla alkoholika boli, ale jest konieczna. Alkoholik musi uderzyc w dno i poczuc, ze jest smieciem, ze jest nikim zeby zaczac przebudowe, a bez tego nici.
            Pomagalem mu i on tak sie okazal niewdzieczny ze jak mowie chyba zerwe kontakt niech sobie sie zapije zul bo na pewno zacznie pic, nie wolno mu ale nie wierze ze wytrzyma a jak pjdzie w tany to po nim, wtedy wszyscy zrozumieja ze mialem racje.
            • pierzchnia Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 01.03.13, 20:59
              Taka sprawa...
              • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 02.03.13, 10:45
                pierzchnia napisał:

                > Taka sprawa...

                jaka taka sprawa? normalna sprawa.
                a jak sie zbulwersowal ze ja rozpowiedzialem znajomym ze on ma problem z alkoholem, bo znajomi niby nie wiedzieli ale mysleli ze on ma maly problem a to pijak, jak zacznie to sie uwali i potem mi robi siare bo sie glupio usmiecha albo belkocze ze nie mozna zrozumiec. niech ludzie wiedza zeby mu nie pozwolili wypic i zeby wiedzieli ze on niech tak nie kozaczy i nie udaje takiego fajnego goscia bo on ludzi zmyla i oni mysla ze jest kool facet a ja go znam i wiem inaczej bo on jest niezaradny i taka fujara niesmiala tylko na pokaz dowcipkuje a w srodku tchorz, niech wiedza ze to oszust.
                • pierzchnia Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 02.03.13, 16:56
                  bernardyniol napisał:
                  " jaka taka sprawa? normalna sprawa."

                  Masz korzeń - to się ożeń.
                  • bernardyniol Ok wyjasniam... 02.03.13, 17:12
                    Jak niektorym nie bylo trudno sie domyslec, cos z tym postem i watkiem bylo 'ie tak' i zostalem nazwany trollem. Nie do konca to prawda, to nie byl trollowski watek ale prowokacja. w jakim celu? Otoz mialem 'kumpla' dokladnie o takim podejsciu. Po prostu stworzylem jego tutaj, jego myslenie, postawe, jego wyjasnienia i preteksty. Ciekawy bylem, jak zareaguja ludzie na tak oczywista manipulancka postawe rzekomego 'pomagania'. No i wiekszosc wyczula, ze to taki pomagacz jak z koziej d. traba. Tylko Aaugust wydaje sie poparl takie zachowanie, jesli dobrze zrozumialem.
                    • pierzchnia Re: Ok wyjasniam... 02.03.13, 17:53
                      Wiem, o co chodzi...
                    • wiesj23 Re: Ok wyjasniam... 02.03.13, 18:58
                      > Jak niektorym nie bylo trudno sie domyslec, cos z tym postem i watkiem bylo 'ie
                      > tak'
                      i z wyjaśnieniem cos 'ie tak'
                      • bernardyniol Re: Ok wyjasniam... 02.03.13, 19:12
                        wiesj23 napisał:


                        > i z wyjaśnieniem cos 'ie tak'

                        Co jest nie tak? Napisane zostalo prosto i wyraznie. To byla GRA. W analizie problemow robi sie czasem symulacje albo rozne gry- i to byla taka gra. Przedstawienie poziomu i sposobu myslenia osoby. Troche nieudolne, bo zbyt glosne, ale ogolnie ok.

                        Dlaczego- jesli jako nowy uczestnik zapytalbym od wlasciwej strony, tzn strony ofiary, moglbym zostac zrugany jako ten, kto zaprzecza, na pewno zmysla, kreci.
                        • wiesj23 Re: Ok wyjasniam... 02.03.13, 19:40
                          "marny" z ciebie analityk problemów,a gdybyś takie symulacje przeprowadzał w rzeczywistości to tzw
                          śmiech na sali
                          np załatwianie na zaś miejsca w noclegowni gdy alkoholi nie jest bezdomny
                          jeżeli kumpel ci to robił to powinien przestać być kumplem w tym momencie
                          chyba,że ty "rasowy alkoholik" zacisnąłeś zęby bo ci stawiał i były wymierne orzyści
                          • bernardyniol Re: Ok wyjasniam... 02.03.13, 21:51
                            wiesj23 napisał:

                            > "marny" z ciebie analityk problemów,a gdybyś takie symulacje przeprowadzał w rz
                            > eczywistości to tzw
                            > śmiech na sali
                            > np załatwianie na zaś miejsca w noclegowni gdy alkoholi nie jest bezdomny
                            > jeżeli kumpel ci to robił to powinien przestać być kumplem w tym momencie
                            > chyba,że ty "rasowy alkoholik" zacisnąłeś zęby bo ci stawiał i były wymierne or
                            > zyści


                            wiesz, poprawna analize przygotowuje sie w kilka dni, a nie wpada na pomysl i realizuje w 3 minuty, wiec czego wymagasz:D
                            a z miejscem w noclegowni to akurat prawda. to byl dokladnie osrodek wychodzenia z bezdomnosci czy jakos tak.
                            no jak, co mialem powiedziec, przeciez to troska? ze co, sie czuje lepszy od bezdomnego? pycha alkoholika. wcale sie nie czuje, proza zycia- nie byc bezdomnym =/= trafic do osrodka.
                            gwoli scislosci pan ten z zona juz kroki podjeli, tylko szef osrodka ich wysmial.
                            ale to wszystko byla ponoc twarda milosc czy jakos tak.
                        • zdzislaw50 Re: Ok wyjasniam... 02.03.13, 20:10
                          bernardyniol napisał
                          Dlaczego- jesli jako nowy uczestnik zapytalbym od wlasciwej strony, tzn strony
                          > ofiary, moglbym zostac zrugany jako ten, kto zaprzecza, na pewno zmysla, kreci.

                          Gdybyś zapytał z drugiej strony, doradziłbym pogonić takiego kumpla a nie rugał ciebie.
                          • bernardyniol Re: Ok wyjasniam... 02.03.13, 21:52
                            zdzislaw50 napisał:

                            > Gdybyś zapytał z drugiej strony, doradziłbym pogonić takiego kumpla a nie rugał
                            > ciebie.

                            moze, nie znam ciebie, nie jestem stalym bywalcem tego forum.
                            ale kiedys zauwazylem takie tendencje u niektorych.
                        • e4ska Re: Ok wyjasniam... 02.03.13, 21:27
                          Prowokacja świetna, tyle postów pod jednym oczywiście głupim wpisem. Tyle że żadna gromada, bo tu nikt nie pisuje, przepraszam, pisuje może z pięć, sześć osób, zwanych w didaskaliach "ciż sami". Ale to i tak niezła gromadka.

                          August tęskni za tobą, ale - zdaje się - musi zadowolić się ugodowym Alkodarkiem. Albo grami komputerowymi. Widziałam młodego człowieka, który rżnął bezmyślnie w grę - polegała jedynie na szybkim rozwalaniu murów. Człowiek ten rozwalał mur dzień w dzień, do późna w nocy, póki mu nie odcięli prądu. Teraz szuka krewnych z dostępem do komputera. Jak August do Addiego. No to go oszczędź... dopiero by się rozpędził.

                          Świetnie sparodiowałeś ograne teksty. Mój niedoszły terapeuta - nie wiem czemu - powtarzał mi: Ja mogę (wypić), ty nie możesz!!! A trupowato wyglądał. Widocznie próbował mi przybliżyć moje dno...
                          Że on może, a ja nie mogę.
                          A jak mu powiedziałam, że mogę (wypić) niewielką ilość alkoholu, to powoływał się na "pijane myślenie". Chociaż wypicie lampki szampana na weselu jest czynem, a nie myśleniem.

                          A potem, poważnie, pojawiają się ludzie, którzy z całą powagą dociekają, co czuje alkoholik na imprezie, gdzie piją - a on nie może. Wyobrażają sobie, że ten alkoholik niemogący cierpi okrutne tortury. Wyobraża sobie to, czego sam pragnie. Cudzego bólu...
                          Linka nie podam ;-)
                          Ale my to sobie w buty kładziem - i żadnych podobnych głupot za leczenie nie uznajemy, hej!
                          • aaugustw Ladna zabawa i o sobie moz sie cus dowiedziec ;-) 02.03.13, 22:00
                            e4ska napisała:
                            > Prowokacja świetna...
                            > August tęskni za tobą, ale - zdaje się - musi zadowolić się ugodowym Alkodarkiem.
                            Albo grami komputerowymi...
                            > ... Jak August do Addiego. No to go oszczędź...
                            ________________.
                            Dobrej nocy zycze ;-)
                            A...
                            Ps. Mialem popoludnie bezkomputerowe...! ;-)
                            • e4ska Re: Ladna zabawa i o sobie moz sie cus dowiedziec 02.03.13, 22:37
                              Popołudnie?
                              Daj sobie, jak z esperalem, rok bez wpisów.
                              Widzisz, ja sobie czytam różne fora - zestawiam wpisy, myślę, docieram do istoty uzależnienia;-) Ale czytam ledwie 1 procent... Przyznam się, że bardzo lubię przy kawie przeglądać fora alkoholowe, gdyż bełkot stałych bywalców miesza mi kawę z przyjemną świadomością: Kurczę, jak dobrze, nie jestem jednym z nich...
                              Ale żeby pisać jak kto głupi? Nawet nie przeczytać, kto co pisze w wątku, aby co tam, niby Kozucha-Kłamczucha chwycić za ostatni listeczek... dopisać... a potem ci wytykają, że nawet nie wiesz, o co chodzi.
                              Głupia pisanina na forach - szanuj się, będą i Ciebie szanować. A jak nie możesz wytrzymać bez pisania - masz terapeutów, masz grupę...
                              • aaugustw Re: Ladna zabawa i o sobie moz sie cus dowiedziec 03.03.13, 12:35
                                e4ska napisała (do A...):
                                > Popołudnie?
                                > Daj sobie, jak z esperalem, rok bez wpisów.
                                > Widzisz, ja sobie czytam różne fora... ... Przyznam się, że bardzo lubię
                                > przy kawie przeglądać fora alkoholowe, gdyż bełkot stałych bywalców miesza mi k
                                > awę z przyjemną świadomością: Kurczę, jak dobrze, nie jestem jednym z nich...
                                __________________________________________________________________.
                                Pytania az sie prosza, zeby je zadac:
                                Skoro nie jestes jedna z nich, dlaczego czytasz ten "belkot" z roznych for
                                alkoholowych...!? - To musi zabierac duzo czasu...(!?) :-(
                                Czy w ten sposob dowartosciowujesz sie...!? ;-)
                                Ja czytam i pisze tylko na tym jednym FU, bo jestem jednym z tych...! (nie z Tych) ;-)
                                A...
                          • bernardyniol Re: Ok wyjasniam... 02.03.13, 23:12
                            e4ska napisała:

                            > Prowokacja świetna, tyle postów pod jednym oczywiście głupim wpisem. Tyle że ża
                            > dna gromada, bo tu nikt nie pisuje, przepraszam, pisuje może z pięć, sześć osób
                            > , zwanych w didaskaliach "ciż sami". Ale to i tak niezła gromadka.
                            >
                            > August tęskni za tobą, ale - zdaje się - musi zadowolić się ugodowym Alkodarkie
                            > m. Albo grami komputerowymi. Widziałam młodego człowieka, który rżnął bezmyślni
                            > e w grę - polegała jedynie na szybkim rozwalaniu murów. Człowiek ten rozwalał m
                            > ur dzień w dzień, do późna w nocy, póki mu nie odcięli prądu. Teraz szuka krewn
                            > ych z dostępem do komputera. Jak August do Addiego. No to go oszczędź... dopier
                            > o by się rozpędził.
                            >
                            > Świetnie sparodiowałeś ograne teksty. Mój niedoszły terapeuta - nie wiem czemu
                            > - powtarzał mi: Ja mogę (wypić), ty nie możesz!!! A trupowato wyglądał. Widoczn
                            > ie próbował mi przybliżyć moje dno...
                            > Że on może, a ja nie mogę.
                            > A jak mu powiedziałam, że mogę (wypić) niewielką ilość alkoholu, to powoływał s
                            > ię na "pijane myślenie". Chociaż wypicie lampki szampana na weselu jest czynem,
                            > a nie myśleniem.
                            >
                            > A potem, poważnie, pojawiają się ludzie, którzy z całą powagą dociekają, co czu
                            > je alkoholik na imprezie, gdzie piją - a on nie może. Wyobrażają sobie, że ten
                            > alkoholik niemogący cierpi okrutne tortury. Wyobraża sobie to, czego sam pragni
                            > e. Cudzego bólu...
                            > Linka nie podam ;-)
                            > Ale my to sobie w buty kładziem - i żadnych podobnych głupot za leczenie nie uz
                            > najemy, hej!



                            heh August wszedzie widzi beke, kto nowy sie pojawi to mysli, ze reinkarnacja 'beki'. a beka pewnie juz w nowej zelandii owce pasie:D

                            tak, to sie nazywa dowartosciowac czyims kosztem (tzn alkoholika) - albo probowac, bo alkoholik nie musi pozwolic- tylko dwie rzeczy tutaj sa irytujace.
                            jedna to jest fakt (istniejacy) ze mimo, ze to sie zmienia, to 'alkoholik' to nadal jakies taboo. nie mylic z osoba pijaca na umor- poki sie nie przyzna, wszystko ujdzie, ale niech sie dowiedza ze byl na mityngu i sie przedstawil 'janek alkoholik' to kotwica- to juz 'leczacy sie'.
                            a na takim zakompleksione jednostki moga pouzywac jak na matce madzi.

                            to nie byloby jednak mozliwe bez tego, ze istnieje wypaczone pojecie tej twardej milosci i takie zakompleksione trole jak 'bohater tej powiesci' dorabiaja ramy pomocy a nawet profesjonalnosci do swoich wyczynow. no co, no przeciez stoi za nimi swiat leczenia uzaleznien.

                            z tego co wiem, w normalnych warunkach twarda milosc to po prostu bycie fair wobec siebie i brak przymykania oka na efekty picia. nie ma pieniedzy na picie- trudno, radz sobie. okradles sklep- nie zalatwie ci alibi. itd

                            natomiast niektorzy, niestety wsrod nich rowniez alkoholicy, uwazaja, ze twarda milosc polega na tym, ze jak sie alkoholik upije to mozna mu naszczac do butow i podpalic spodnie, bo przeciez to menel. mysla, ze jak alkoholik pije to ich to glownie dotyka, nawet jak alkoholik nic nie robi i pije 100 kilometrow obok, ale nie interesuje ich, jak alkoholik sie czuje, czemu pije, czy mozna mu pomoc- najlepiej poobwiniac, podreczyc, poupokarzac.

                            a najlepsze, ze jak alkoholik juz przestaje pic, to tak jak wczesniej sie go przekonywalo, zeby nie pil, to mu sie zaczyna sugerowac, ze to niepicie to tak naprawde glupie jest. nagle zazyna sie wywlekac brudy, bo przeciez alkoholika trzeba terapeutyzowac, kazdy ma prawo, kierowca w autobusie, ciec i kioskarka.

                            a najgorsze, ze wlasnie tacy zbawcy maja orzez w postaci wsparcia niektorych terapeutow czy alkoholikow, ktorzy tak wlasnie opacznie to rozumieja, bo uwazaja, ze alkoholik to ktos, kto powinien sie do konca zycia wstydzic i czuc winnym, bo to niby jest 'trzezwienie'.



                            • aaugustw Do Beki...! 03.03.13, 12:40
                              bernardyniol napisał(a):
                              > heh August wszedzie widzi beke, kto nowy sie pojawi to mysli, ze reinkarnacja '
                              > beki'. a beka pewnie juz w nowej zelandii owce pasie:D
                              ___________________________________________.
                              A skad ty beka wiesz, ze byl tu taki owcarz - beka...!? ;-)
                              A...
                              • bernardyniol Re: Do Beki...! 03.03.13, 14:06
                                aaugustw napisał:

                                > bernardyniol napisał(a):
                                > > heh August wszedzie widzi beke, kto nowy sie pojawi to mysli, ze reinkarn
                                > acja '
                                > > beki'. a beka pewnie juz w nowej zelandii owce pasie:D
                                > ___________________________________________.
                                > A skad ty beka wiesz, ze byl tu taki owcarz - beka...!? ;-)
                                > A...


                                Kochany, sam mnie pytasz kilka postow nizej, czy ja to beka, czy reinkarnacja, a potem pytasz skad wiadomo? No to nawet Inspectoru Clouseas by sie domyslil:):D
                                • aaugustw Re: Do Beki...! 03.03.13, 17:38
                                  bernardyniol napisał(a):
                                  > Kochany, sam mnie pytasz kilka postow nizej, czy ja to beka, czy reinkarnacja,
                                  > a potem pytasz skad wiadomo? No to nawet Inspectoru Clouseas by sie domyslil:):D
                                  _____________________________________________________.
                                  Pytalem, po przeczytaniu tylko jedynego twojego pierwszego listu,
                                  i o taka odpowiedz (z twoich ust) mi chodzilo...! ;-)
                                  A...
                            • aaugustw Re: Ok wyjasniam... 03.03.13, 12:40
                              beka napisał(a):
                              > ... z tego co wiem...
                              __________________.
                              Drobnopijoczek...! ;-)
                              A...
                              Ps. Ty zawsze duzo lales wody, ale przyznac trzeba ze miales zawsze widownie...! ;-)
    • boja55 Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 02.03.13, 10:14
      bernardyniol nie jest trollem.On mówi i święcie w to wierzy,że to jest prawda.Sami dobrze wiecie że nas alkoholików tak postrzegają ludzie nieuzależnieni ,jak i Ci którym się wydaje że potrafią pić kontrolowanie.Pamiętam dobrze jak w czasach kiedy piłem,mówiłem że alkoholikiem to może jest Józek,Marek , ale nie ja.Brak wiedzy na temat choroby alkoholowej skutkuje tym,że alkoholik to żul,menel,czy inny wyrzutek.Usłyszy taki jeden z drugim coś "o twardej miłości" i będą starali się zbawić świat.Wiem dobrze,że w czasach kiedy piłem mając takiego kumpla jak bernaldyniol,to bym go olał i poszedł pić dalej.
      Większość nieuzależnionych, nas alkoholików potępia i ja z tym się pogodziłem.Bycie alkoholikiem nie jest powodem do dumy,a mnie nie chce się już każdemu tłumaczyć dlaczego jestem alkoholikiem i takie tematy jak w tym wątku już mnie nie dziwią i nie denerwują.
      • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 02.03.13, 10:34
        tak zgadza sie alkoholikowi trzeba pokazac, ze ma mniej praw i wiecej obowiazkow a kto mu to mowi ten mowi prawde i chce dobrze. jak i to ze bez alkoholu bardzo ciezko zyc i jest sie wyrzutkiem jak sie nie pije na imprezach 'kto nie pije ten kapuje' a ten kumpel nie wolno mu juz pic i ja mu to caly czas przypominam. jestem najlepszym jego kumplem i jedynym prawdziwym i mu to tez mowie, bo on sie sadzi ze inni ludzie to mu nie mowia ze jest menelem i ze tylko ja jedyny mu tak mowie a inni ponoc uwazaja za porzadnego i ponoc lubia a ja mowie mu, wala, nikt cie nie lubi tylko tak gadaja za plecami sie smieja i gardza bo jak ktos nie krytykuje i mowi niewygodnej prawdy to wrog nie przyjaciel.

        inni mu ponoc mowia ze to dobrze ze przestal pic i ze gratuluja, haha!!! musial przestac i zadna odwaga tylko psi obowiazek. tak jak teraz ma obowiazek mi byc wdziecznym ze mu tyle mowilem i w koncu przestal i nadal mowie, ze nie moze i powinien sluchac moich rad i krytyki bo jest dobra i mu pomaga. a inni to pojda beda mu ladne slowka mowic i jeszcze wpadnie w przekonanie ze jest fajnym kolesiem albo jeszcze mu sie zachce moze udawac ze nic sie nie stalo i chodzic usmiechniety, jak to alkoholik i powinien chodzic ze spuszczona glowa.
    • aaugustw Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 02.03.13, 10:55
      bernardyniol napisał(a):
      > Mam takie pytanie, mam kumpla alkoholika ktory nie chce zaakceptowac ze...
      _______________________________________________________.
      Beka, to ty...!?
      Pisze tak, bo nie wierze ze moze byc jeszcze jeden taki sam podobny
      nawalony na tej ziemi...!
      (chyba, ze to twoj klon...!?)
      A...
      • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 02.03.13, 11:46
        aaugustw napisał:

        > _______________________________________________________.
        > Beka, to ty...!?
        > Pisze tak, bo nie wierze ze moze byc jeszcze jeden taki sam podobny
        > nawalony na tej ziemi...!
        > (chyba, ze to twoj klon...!?)
        > A...


        jaka beka sam se chyba beke robisz i kto nawalony, ja? ja nie mam problemu z alkoholem i umiem pic i mnie wolno a ty co alkoholik? to ty nawalony, alkoholik nawet jak nie pije to nawalony ale na inny sposob. do smierci, pamietaj!!! pewnie sam jestes taki sam uparty i dumny z siebie jak tamten i zgrywasz bohatera.
        • aaugustw Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 02.03.13, 12:40
          bernardyniol napisał(a):
          > ... kto nawalony, ja? ja nie mam problemu z alkoholem...
          ________________________________________________.
          Wiem, wiem... - Tacy jak ty nie potrzebuja alkoholu aby byc
          nawalonym... - W swym rauszu uwazaja sie sie za lepszych i
          wszystkowiedzacych zbawicieli tego swiata, nie dajac spokoju
          innym... - Beka...!
          A...
          • grazkavita Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 02.03.13, 13:17
            Mój drogi, tak to juz jest na tym świecie , że prawdę trzeba mówić , ale należy ja dostosować do swojego rozmówcy.Robisz dobrze , ale nie umiejętnie. Nie należy alkoholikowi mówić , że jest alkoholikiem, bo się na Ciebie obrazi i tyle będziesz go widział! Tego chyba nie chcesz? Możesz mu powiedzieć Stary dzisiaj się upiłeś, wczoraj, jutro zrobisz pewnie to samo, a to znaczy , że powinieneś się nad tym zastanowić! Po drugie nie kłam, że do alkoholika nie czuje sie szacunku! Ci , którzy są trzeźwymi alkoholikami maja u mnie duży szacunek, bo zwyciężyli swój nałóg! Nie jest to rzecz łatwa i wymaga dużego hartu ducha i poświęcenia! Więc powiedz mu gdy go spotkasz trzeźwego: nie piłeś dzisiaj, jesteś wielki, gratuluję!
            • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 02.03.13, 13:25
              grazkavita napisała:

              > Mój drogi, tak to juz jest na tym świecie , że prawdę trzeba mówić , ale należy
              > ja dostosować do swojego rozmówcy.Robisz dobrze , ale nie umiejętnie. Nie nale
              > ży alkoholikowi mówić , że jest alkoholikiem, bo się na Ciebie obrazi i tyle bę
              > dziesz go widział! Tego chyba nie chcesz? Możesz mu powiedzieć Stary dzisiaj si
              > ę upiłeś, wczoraj, jutro zrobisz pewnie to samo, a to znaczy , że powinieneś si
              > ę nad tym zastanowić! Po drugie nie kłam, że do alkoholika nie czuje sie szacun
              > ku! Ci , którzy są trzeźwymi alkoholikami maja u mnie duży szacunek, bo zwycięż
              > yli swój nałóg! Nie jest to rzecz łatwa i wymaga dużego hartu ducha i poświęcen
              > ia! Więc powiedz mu gdy go spotkasz trzeźwego: nie piłeś dzisiaj, jesteś wielki
              > , gratuluję!


              no tak bede go jeszcze wychwalal bo nie pije??? to psi obowiazek a nie laska. on juz nie pije jemu sie wydaje ze jest wielki bohater a ja go sprowadzam na ziemie. a jak mu mowie prawde, ze nikt go nie lubi albo nie szanuje bo tak jest tylko ludzie udaja, ja na przyklad jestem lubiany bo jestem normalny a on histeryk i paranoik i nieudacznik.
              • aaugustw Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 02.03.13, 13:45
                bernardyniol napisał(a):
                jestem normalny a on histeryk i paranoik i nieudacznik.
                ______________________.
                Beka, zakis sie...! ;-)
                A...
          • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 02.03.13, 13:21
            o co ci chodzi czlowieku przeciez wyraznie pisalem ze alkoholikowi trzeba pomagac tylko trzeba umiec, nie mozna klepac po plecach i mowic mu ze jest dobry tylko trzeba pokazywac ciemne strony i wszystkie bledy i wady, a kto jest lepszy ja tylko mowie prawde ze alkoholikowi czy pije czy nie to juz sie nie ufa bo stracil zaufanie!!! czy to klamstwo? jak poczytasz o twardej milosci to pojmiesz jak trzeba pomagac: upokorzyc alkoholika zeby wiedzial jak nisko upadl i wtedy od zera niech odbuduje czlowieka w sobie, nie??? ale taki alkoholik jest slepy i woli sluchac takich ludzi co mo mowia ze jest fajny albo grzeczny niz sluchac prawdy ze kazdy alkoholik jest wadliwy, ja sie tak staram i pomagam i na nic, on mi nawet jakiegos kfc nie postawi od czasu do czasu nie wydaje na wodke to moze mi postawic w koncu mu pomagam a nie jak inni mili w oczy a za oczy na pewno nie. a jak sie kiedys obruszyl bo ja chcialem mu zalatwic miejscowke w osrodku dla bezdomnych alkoholikow to sie obruszyl ze nie jest bezdomny i co z tego, jest nie jest i tak kiedys bedzie, bo zycie bez alkoholu jest trudne i malo komu sie udaje i watpie zeby mu sie udalo zeby zyc w izolacji a zeby nie zyc w izolacji to trzeba wyjsc na drinka a on nie moze i klops.
            • aaugustw Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 02.03.13, 13:44
              bernardyniol napisał(a):
              > o co ci chodzi czlowieku przeciez wyraznie pisalem ze alkoholikowi trzeba pomagac ...
              _______________________________________________________________________.
              Przeciez taka beznadzieja, jak ty nie potrafi nawet sobie pomoc, a co dopiero innemu...!
              A...
            • zdzislaw50 Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 02.03.13, 13:58
              bernardyniol napisał:
              " bo zycie bez alkoholu jest trudne i malo komu sie udaje i watpie zeby mu sie udalo zeby zyc w izolacji a zeby nie zyc w izolacji to trzeba wyjsc na drinka a on nie moze i klops. "

              Ciekawe skąd się tacy biorą:)
            • lena1952 Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 02.03.13, 15:21
              Bernardyniol, spróbuj może odwrócić role. Postaw się w sytuacji kumpla, myślę, że nie będzie to dla Ciebie trudne.

              I co? Prawda, że można ogłupieć? Wyjdzie na to, że jeden wart drugiego i odwrotnie.
              • margott70 Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 02.03.13, 16:02
                lena1952 napisała:

                > Bernardyniol, spróbuj może odwrócić role. Postaw się w sytuacji kumpla, myślę,
                > że nie będzie to dla Ciebie trudne.
                >
                > I co? Prawda, że można ogłupieć? Wyjdzie na to, że jeden wart drugiego i odwrot
                > nie.
                Trudne nie będzie?? To dla niego kosmos. Przecież on pomaga - świeci własnym nieskazitelnym przykładem i grzeje się w tym blasku. To jak z tą trudną miłością? Kto jest adresatem?
                • miskolaj Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 03.03.13, 00:08
                  usmiałam się:) chyba jestem za głupia, zeby ten dialog ogarnąc w ogóle...czasem się nie mogę nadziwic temu wszystkiemu...a najbardziej mnie dziwi, ze w ogóle ktoś odpisał, nie mówiąc juz że ktoś z nim gada na powaznie:)
                  pozdrawiam kolego jestes wielki:) kazdy marzy o takim przyjacielu:) i jaki madry i jaki oczytany, masz taka wiedze pomagaj jeszcze bezdomnym to jeszcze wieksze swinie i zera niz alkoholicy - bedziesz miał wieksze pole do popisu:) ludzie, swiat zwariował...
                  • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 03.03.13, 07:54
                    miskolaj napisała:

                    > usmiałam się:) chyba jestem za głupia, zeby ten dialog ogarnąc w ogóle...czasem
                    > się nie mogę nadziwic temu wszystkiemu...a najbardziej mnie dziwi, ze w ogóle
                    > ktoś odpisał, nie mówiąc juz że ktoś z nim gada na powaznie:)
                    > pozdrawiam kolego jestes wielki:) kazdy marzy o takim przyjacielu:) i jaki madr
                    > y i jaki oczytany, masz taka wiedze pomagaj jeszcze bezdomnym to jeszcze wieksz
                    > e swinie i zera niz alkoholicy - bedziesz miał wieksze pole do popisu:) ludzie,
                    > swiat zwariował...

                    Z jakim 'nim'? No i nie ogarnelas dialogu obawiam sie. Ja nie jestem tym kolega 'przyjacielem'- ja sie wczulem w jego role i przedstawilem jego styl myslenia i zachowanie wobec mnie (w przeszlosci, nie teraz). Ja w zyciu realnym odgrywalem role tego poniewieranego alkoholika.
                    Problem z tym byl taki, ze on twierdzil, ze mi przeciez pomagal, razem ze swoja zona ktora nota bene liznela troche na studiach o uzaleznieniach. Nie, nie potrafilem sie bronic, bo nie znalem swoich praw, ale sporo pomoglo im, ze mogli sie powolac na 'twarda milosc' i na to, ze wielu alkoholikow tzw trzezwych to ludzie, ktorzy w glebi duszy nadal siebie nienawidza, tylko zamienili te nienawisc w rzekoma 'pokore'. Dlatego tacy ludzie usprawiedliwia znecanie sie nad alkoholikiem czy odbieranie mu godnosci, nawet gdy juz nie pije, bo stoi za nimi wlasna nienawisc do siebie.
                    Gorsze, ze podobny punkt widzenia podzielaja nieraz terapeuci, co da sie wyczuc. Taka szkole mial tez Kotanski w swoim Monarze, co zreszta dzis dzieli samych pracownikow Monaru:

                    Zwolennik 'starej' metody'
                    48-letni Robert Humski to w środowisku postać legendarna. Szef Zbicka i położonych niedaleko Poznania Rożnowic wierzy w skuteczność terapii prowokatywnej.

                    Przykładowo: jest społeczność. Mówi do jednej z młodych dziewczyn: „Jesteś gruba, brzydka, masz cellulit, śmieją się z ciebie za plecami”.

                    Dziewczyna ma łzy w oczach: „Dlaczego pan tak do mnie mówi?”.

                    „Bo taka jest prawda. Zrób coś ze sobą”.Kontaktowy, do bólu szczery, jest typem człowieka, który po kilku minutach rozmowy zachowuje się, jakby znał cię całe życie. Fan szybkich motocykli, jeepów, koni i dobrej zabawy. Były zapaśnik. Nie ukrywa, że lubi alkohol. Po jednej z imprez stracił prawo jazdy.

                    Humski: – Do każdego trzeba podejść inaczej, bo jeśli przekroczysz granicę, łatwo skrzywdzić. Ale czasem gram mocno, żeby do człowieka dotarło. W Monarze stosujemy ciągle tzw. dociążenia, bo bez nich nie dalibyśmy rady. Tutaj przychodzą ludzie, którzy nie potrafią zasłać po sobie łóżka albo uprać gaci. Jak mam ustawić ich do pionu?

                    W Zbicku jest tak: jeśli nie wstaniesz o 6.30, jeśli grzecznie poproszą cię raz i drugi o pobudkę, a ty odmówisz, obleją cię zimną wodą. Będziesz musiał też budzić się o godzinę wcześniej.

                    Nie posprzątałeś w chlewie? Śpisz ze świniami, w nieposprzątanym kojcu. Świnie cię nie zjedzą.

                    Zapomniałeś nakarmić świnie? Zjesz obiad w chlewie.



                    Zwolennik zmian:

                    Marek Zygadło, szef krakowskiego Monaru, rozmawia o takich metodach z dużym dystansem. Z dociążeń zrezygnował już dawno. W krakowskich ośrodkach nie ma wieszania upokarzających tabliczek na szyjach, kontroli korespondencji, karnych marszobiegów. Nie widzi celu w dodatkowym rozbijaniu już rozbitego życiem i chorobą człowieka: – Kiedyś mieliśmy do czynienia z klientami o przechyle wyraźnie psychopatycznym. To byli ludzie bez poczucia lęku, ekscentrycy, nastawieni na to, by odróżniać się od społeczeństwa i stawać mu okoniem – opowiada. – W tej chwili przeciętny polski narkoman to neurotyk, zalękniony, pełen kompleksów i zahamowań, bez wyraźnego odruchu buntu wobec świata. Bierze, bo coś go boli, ale nie wie, co. Bierze, bo biorą inni, bo taka jest moda.
                    – Po narkotyki znacznie częściej niż kiedyś sięgają też ludzie z traumami wyniesionymi z domu, ofiary przemocy fizycznej i psychicznej, gwałtów. Dlatego ludzie, którzy trafiają do ośrodków, wymagają pozytywnych bodźców w trakcie leczenia, a nie tresury – dodaje Zygadło.



                    Oczywiscie rozne metody moga dzialac roznie na innych- pod warunkiem, ze sa to rzeczywiscie metody, a nie pretekst do dowartosciowania samego siebie, dowalenia komus, ponizenia- jak to robil ten cwok.

                    Ale cwok cytowal wypowiedzi jakichs tam alkoholikow, co w telewizji zaslyszal, lekko modyfikowal 'dopasowywal do mojego przypadku' i pretekst stawal sie metodopodobny.

                    'Wsadze cie do osrodka dla bezdomnych, chodz nie jestes bezdomny i nie byles, ale przeciez niech bedzie lekcja pokory' Czy kazdemu potrzebna jest lekcja pokory? I taka? I zcemu tylko alkoholikowi?

                    Moze w ramach lekcji pokory popracowac tydzien jako meska prostytutka, czemu nie. Alkoholik przeciez to taka prostytutka no nie?


                    • aaugustw Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 03.03.13, 12:46
                      bernardyniol napisał(a):
                      > ... Moze w ramach lekcji pokory popracowac tydzien jako meska prostytutka,
                      czemu nie. Alkoholik przeciez to taka prostytutka no nie?
                      ______________________________________________.
                      Widze; masz doswiadczenie...!
                      Ilu bambusow juz w tej Anglii cie przelecialo...!? ;-)
                      A...
                    • wiesj23 Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 03.03.13, 12:59
                      chyba powoli zaczynam coś rozumieć
                      a to tylko dlatego,że mało co mnie już dziwi w zachowaniu ludzi
                      nie tylko uzależnionych
                      taki miał być początek,ale pojawił się post Magdy,który trochę mnie wyprzedził
                      Więc się zmuszę i napiszę więcej niż kilka linijek
                      moja wiedza co do monaru praktycznie jedna książka i kilka artykułów
                      nigdzie nie było o "gó...e" ,jeżeli "łamanie" to poprzez dodatkowe obowiązki/praca/
                      i to rozumiem,bo faktem jest,że b.często trafiają tam ludzie,którzy nie"potrafią uprać skarpetek".A jedynie co opanowali do perfekcji to załatwianie towaru.A żeby załatwić towar to najczęściej trzeba kogoś "wyrzeźbić".Nie ważne narkotyki czy alkohol.
                      co do terapii i terapeutów.No cóż świat jest tai,że i trafiają się kiepscy/źli/,którzy dostali pracę po znajomości.Tak ja wszędzie.Nieraz etat sprzątaczki też wymaga znajomości.
                      ja na terapię nie narzekam.Choć w pewnym momencie skrzywdzony zostałem b.mocno.
                      po pierwsze to wyzwoliła mnie z poczucia winy.Bo za chorobę nie jestem odpowiedzialny.
                      po drugie rozbiła dotychczasowy system myślenia i uświadomiła mi,że muszę dokonać głębokich korekt.
                      co do terapeutów
                      na początku ich praca jest łatwa/można tak to określić/.Nazwał bym ją podręcznikowa.Ileś schematów myślenia alkoholika opanowali niewiele może ich zaskoczyć.
                      Schody zaczynają się później.W terapii indywidualnej.Muszą podejść indywidualnie.Określić na ile alkoholik jest "kamazem"/skrót od kłamca,manipulant,aktor/.Jakie ma braki.Czy nie jest psychopatą.Itp problemy.A to wymaga czasu.Dobrać metodę terapii
                      Jest to naprawdę złożone.Ja cały świat.
                      kilka przykładów osób nieuzależnionych
                      kolega,który nie cierpi na nadmiar kasy nie przyjdzie skopać mi ogródka,bo ktoś się będzie śmiał,że nie ma na chleb
                      nie kupi słomy by ścielić świniom/przez co wolniej mu rosną i trzeba większych nakładów/,bo będą się śmieli co za gospodarz co nie ma słomy
                      dodam,że pochodzi z rodziny alkoholowej
                      inny przykład
                      współpracownik kupuje ciągnik i nie wie,że trzeba spisać umowę kupna-sprzedaży.Przy okazji zostaje naciągnięty na ok.5 tyś. przez znajomego-pośrednika.
                      współpracownik pochodzi z domu dziecka
                      więc nie dziwi mnie,że czasem alkoholik pozwala sobie jeździć po głowie mimo iż nie pije.Brak "asertywności"
                      co do mojego trzeźwienia
                      najwiecej mam wrogów wśród czynnych alkoholików/co mnie nie dziwi/ oraz ludzi zawistnych/ale ci to są wrogami wszystkich także nie uzależnionych/.
                      reszta to podchodzi do mego alkoholizmu obojętnie/bierze się to z braku wiedzy/.Ot pił,teraz nie pije.Przestał.
                      co do reszty to zacytował bym Magdę.
                      • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 03.03.13, 14:15
                        czy Magda to Miskolaj? Ja ogolnie nie kwestionuje tego, co ona napisala, to raczej ona ze mna polemizowala, nie wiem wlasciwie po co:)

                        Otwierajacy post i caly watek jest o wlasciwie jednym problemie, ktory sie rozrosl w sto odnog. Problem jest taki, ze niektorzy jak to mowisz zawistni, podli, wredni ludzie potrafia niezle 'dokopac' alkoholikowi (i nie tylko, ale o tym tu rozmawiamy), a alkoholik nie jest wyposazony w tarcze ochronna.
                        I to jest paradoks, bo przyczynia sie do tego samo zachowanie niektorych alkoholikow, ktorzy automatycznie zakladaja, ze jak alkoholik ma z kims spor, to ten ktos ma racje a alkoholik klamie. Bo alkoholik zawsze klamie.
                        Wiec tamten moze robic co chce, bo i tak ma racje bo alkoholik nie ma racji- bo jest alkoholikiem.

                        A Pan August widze napisal juz 15 postow i ani slowem nie odniosl sie do problemu. Tylko ubliza alkoholikom. Moze on nalezy do tych osob, o ktorych mowie?
                        • aaugustw Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 03.03.13, 17:40
                          bernardyniol napisał(a):
                          > ... A Pan August widze napisal juz 15 postow i ani slowem nie odniosl sie do proble
                          > mu. Tylko ubliza alkoholikom. Moze on nalezy do tych osob, o ktorych mowie?
                          _____________________.
                          O jaki problem chodzi...!?
                          Jak go zobacze - odpowiem...!
                          A...
                          • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 03.03.13, 18:01
                            aaugustw napisał:

                            > bernardyniol napisał(a):
                            > > ... A Pan August widze napisal juz 15 postow i ani slowem nie odniosl sie
                            > do proble
                            > > mu. Tylko ubliza alkoholikom. Moze on nalezy do tych osob, o ktorych mowi
                            > e?
                            > _____________________.
                            > O jaki problem chodzi...!?
                            > Jak go zobacze - odpowiem...!
                            > A...


                            Jak to mawial Sofronow, madremu dwa slowa starcza, a glupiemu to i referatu malo...

                            :)
                            • aaugustw Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 03.03.13, 18:10
                              bernardyniol napisał(a):
                              > Jak to mawial Sofronow, madremu dwa slowa starcza, a glupiemu to i referatu malo...
                              ____________________________________.
                              To musial byc madry czlowiek ten Miećka...!
                              Bierz z niego przyklad, skoro z trzezwych alkoholikow nie potrafisz...!
                              A...
                              • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 03.03.13, 18:18
                                aaugustw napisał:

                                > bernardyniol napisał(a):
                                > > Jak to mawial Sofronow, madremu dwa slowa starcza, a glupiemu to i refera
                                > tu malo...
                                > ____________________________________.
                                > To musial byc madry czlowiek ten Miećka...!
                                > Bierz z niego przyklad, skoro z trzezwych alkoholikow nie potrafisz...!
                                > A...

                                Ja Bernardyniol siedemnasty jestem duzo trzezwiejszy od Pana. Nie ublizam, nie wypisuje rasistowsko-seksistowskich obelg, nie drwie- co najwyzej lekko szczypne.

                                • aaugustw Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 03.03.13, 18:25
                                  bernardyniol napisał(a):
                                  > Ja Bernardyniol siedemnasty jestem duzo trzezwiejszy od Pana. Nie ublizam, nie
                                  > wypisuje rasistowsko-seksistowskich obelg, nie drwie- co najwyzej lekko szczypne.
                                  __________________________________.
                                  Przeciez ja nie ublizam, tylko fakty pisze...!
                                  Czym ty mierzysz swoja "trzezwosc"...!?
                                  A...
                                  Ps. Jak pies nie ma co robic, to ...itd...
                                  Sugeruje tobie to samo sprobowac, moze ci pomoze...(!?) ;-)
                                  • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 03.03.13, 19:19
                                    aaugustw napisał:

                                    > __________________________________.
                                    > Przeciez ja nie ublizam, tylko fakty pisze...!
                                    > Czym ty mierzysz swoja "trzezwosc"...!?
                                    > A...
                                    > Ps. Jak pies nie ma co robic, to ...itd...
                                    > Sugeruje tobie to samo sprobowac, moze ci pomoze...(!?) ;-)

                                    Prawda jest jak dupa, kazdy ma swoja. Tak czy owak, twoja postawa jest dosc malo wspierajaca, jakby ktos w kryzysie sie do ciebie zglosil to by predzej odszedl w sina dal i sie zdolowal niz podskoczyl do gory z radosci.

                                    A czy musisz wszystko mierzyc w kategoriach trzezwosci? czy to jedyny miernik zycia? A moze: kreartywnosc, pomocnosc, empatia, inteligencja, kultura osobista? takie kryteria, jak stosuje wiekszosc ludzi?

                                    Trzezwosc to tak naprawde enigma.

                                    Pomijajac fakt, ze tkwi tutaj wewnetrzna sprzecznosc. Jezeli trzezwieje sie cale zycie, to nigdy nie mozna byc trzezwym. Stan nieosiagalny.
                                    • aaugustw Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 03.03.13, 20:05
                                      bernardyniol napisał (do A...):
                                      > ... jakby ktos w kryzysie sie do ciebie zglosil to by predzej odszed
                                      > l w sina dal i sie zdolowal niz podskoczyl do gory z radosci.
                                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - --
                                      To by znaczylo, ze jeszcze nie dopil do konca...! ;-)
                                      _____________________________.
                                      bernardyniol napisał dalej (do A...):
                                      > A czy musisz wszystko mierzyc w kategoriach trzezwosci?
                                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                      U alkoholikow - TAK...!
                                      U drobnopijoczkow - NIE...! (tam liczy sie takze to drugie...!)
                                      A...
                                    • wiesj23 Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 03.03.13, 20:43
                                      chłopie to tak jak z powiedzonkiem:całe życie się uczysz,a i tak umierasz głupi
                                      dla mnie trzeźwienie to osiąganie satysfakcji z życia ile się da.Choć wiem,że nie umrę w stanie nirwany.
                                      • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 03.03.13, 20:56
                                        wiesj23 napisał:

                                        > chłopie to tak jak z powiedzonkiem:całe życie się uczysz,a i tak umierasz głupi
                                        > dla mnie trzeźwienie to osiąganie satysfakcji z życia ile się da.Choć wiem,że n
                                        > ie umrę w stanie nirwany.

                                        Dokladnie.
                                        • aaugustw Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 03.03.13, 21:22
                                          bernardyniol napisał(a):

                                          > wiesj23 napisał:
                                          > > chłopie to tak jak z powiedzonkiem:całe życie się uczysz,a i tak umierasz
                                          > głupi dla mnie trzeźwienie to osiąganie satysfakcji z życia ile się da.Choć wiem,że nie umrę w stanie nirwany.
                                          - - - - - - - - - - - - -
                                          > Dokladnie.
                                          ____________________________.
                                          Nareszcie cos dotarlo do chlopa...!
                                          A... ;-)
                                        • wiesj23 Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 03.03.13, 21:45
                                          ale satysfakcji bez chemii
                                          • aaugustw Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 04.03.13, 11:40
                                            wiesj23 napisał:
                                            > ale satysfakcji bez chemii
                                            __________________________________.
                                            Lepsze to, anizeli chemia bez satysfakcji...!
                                            A...
                  • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 03.03.13, 08:02
                    Paliło jak diabli

                    Humski pamięta sprzed kilku lat takie zdarzenie. Podczas tzw. przyjęciówki przed społecznością stanęła kandydatka na nowicjuszkę.

                    Pytanie z grupy: „Naprawdę zależy ci, żeby z nami być?”.

                    Odpowiedź: „Naprawdę, chcę tu być”.

                    Głos z grupy: „To wysmaruj sobie twarz gnojem świńskim”.

                    Robert Humski: – Wysmarowałem się pierwszy, żeby ją zachęcić. Paliło jak diabli. Inni za mną. Tak rozumiem działanie społeczności terapeutycznej – pokazujemy, że jesteśmy razem, i dajemy dowód naszej determinacji. Ta dziewczyna też się wysmarowała.

                    Marek Zygadło: – Powiem mocno – w pierwszym etapie działania Monaru psychopata, zdarzało się, wychowywał psychopatę. Taki mieliśmy czas, że ludzie byli w ośrodkach niszczeni i składani od nowa, wychodzili z nałogu, niektórzy zostawali terapeutami i stosowali te same metody. Inni uciekali, wędrowali z ośrodka do ośrodka, najczęściej, żeby przezimować, błędne koło aż do śmierci. Tak się ciągnie do dziś.



                    No wlasnie, kolejny cytacik. Wielu w srodowski alko takie metody tez lubi.Tylko co jak psychopata trafi na nie-psychopate? To strasznie zniecheca do leczenia wielu.

                    No i jaka ulga dla zakompleksionych jednostek, ktorzy chca sie wyzyc na innym- o, jest alkoholik, mozna do upokarzac do woli, bo zawsze mozna powiedziec, ze sie pomaga, takie w koncu tam maja metody. Ej, alkoholik, zalezy ci na trzezwosci? To wyliz mi buty. Pokaz, ze ci zalezy.
                    • miskolaj Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 03.03.13, 10:33
                      nie wiem co Ty chcesz osiągnąć...piszesz o swoim przyjacielu, ze Ciebie zle traktowała...i to ma byc jakas reguła? kazdy sam sobie przyjaciól dobiera, moi mnie wspierali i wspierają ddo dziś...nauczyli się spędzać bezalkoholowe weekendy - choc w zyciu bym ich o to nie poprosiła, to była ich inicjatywa, byłam na terapii - nikt mnie nie upokarzał, dostałam mnóstwo wsparcia i ciepła...moi znajomi alkoholicy tez tak odebrali terapię...nie czuję się wykluczona, gorsza,nie obnosze się z tym, ze nie pije, nie nawracam innych,kiedy trzeba mowie, ze nie pije, nie chodze tam gdzie pija, odkad przestałam pic dostałam mega duzo wsparcia i zrozumienia...nie widze potrzeby tworzenia filmow o tym jak alkoholik cierpi i jak jest ponizany, mam swoją godnosc i nie oczekuje tez jakis medali za to ze nie pije..na terapii pokazano mi kim byłam - czasem w sposb brutalny dla mnie - bo alkoholowa duma nie zawsze ze spojrzec prawdzie w oczy, Ci co tak na terapii bronili swojego ego zapili, albo nic z terapii nie wyniesli...moja terapeutka nie oszczedzała mnie, czasem wyłam, chciałam jej walnac w łeb..ale wyszło mi to na dobre, dzis uwielbiam moja teraputke (zreszta tez alkoholiczka) zaprzyjaznilysmy się...wiec nie wiem w sumie o co Ci chodzi...
                      zgodze sie z tym, ze wiedza o alkoholizmie w naszym kraju jest uboga - ale naprawde nie przeszkadza mi to w trzezwieniu - bo robie swoje, i nie wpływa na to co sobie jakis tam Zygmunt z Ostrołęki mysli o alkoholikach...
                      wiesz jedyne co mozemy to pokazywac swoim zyciem, ze alkoholik który wytrzezwial to normalny, dobry, wrazliwy czlowiek na ktorym mozna polegac....a swoja droga na opinie ta wszyscy ciezo pracowalismy chlejac, łamiąc prawo,wszczynajac awantury, raniac bliskich i obcych, jezdzac autami po pijanemu, zanidnyjac dzieci, olewajac prace itd....jakos mnie nie dziwi, ze ludzie tak widza alkoholika, bo taki jest czynny alkoholik wlasnie niestety, coz miałabym teraz oczekiwac? teraz to ja musze naprawiac błedy - co nie znaczy ze mam się czołgac, albo smarowac gównem....wyciagasz jakieś przykłady dziwne, w kazdym srodowisku sa psychipaci i ludzie chorzy, tak się traktuję ludzi starych w domach starcow czasem, dzieci w domach dziecka itd...ale to nie znaczy ze tak jest ogólnie...tak się zdaza, ludzie bywaja zli i głupi....nie wiem o co Tobie chodzi tak naprawde...to jest komopletnie bez sensu, jak sie czujesz gorszy to problem tkwi w Tobie a nie w swiecie, jak Ci przyjaciel upokarza to zmien przyjaciół, wszystko jest w Tobie:) opowiesci o wariatach nie maja zadnego sensu jak dla mnie, co to ma byc grupowy lament jak to sie nas alkoholikow tyra??? beka
                      • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 03.03.13, 10:53
                        Dalej nie rozumiesz.

                        1 Jest roznica miedzy prawda a obelga. Prawda nawet najbardziej niewygodna to cos czemu trzeba stawic czola i co sluzy temu, abu w przyszlosci unikac tych samych bledow, o ile sie da, na pijano czy na trzezwo.
                        Obelgi sluza ponizeniu.
                        Prawda to fakty. Tego i tego dnia nie przyszedles umowiony. Tego i tego dnia pijany polamales krzeslo. Tego i tego dnia. Mozna dodac wlasne uczucia, choc tu juz pole jest sliskie, bo za swe uczucia kazdy odpowiada sam, czyz nie? W koncu tego wymaga sie od alkoholika?
                        Obelgi to :jestes zerem (kto to zmierzyl?) jestes zulem (jaka definicja zula?) ludzie cie nie lubia (jacy ludzie? skad wiesz, robiles ankiete?), straciles szacunek (znowu- skad te info) byles dla ludzi zawada (a skad wiesz, pytales?)
                        Niestety zauwazylem, ze
                        a/ ludzie zakompleksieni ktorzy gardza alkoholikami (jak moj ex-kolega)
                        b/ niektorzy terapeuci
                        c/ niektorzy 'trzezwiejacy' alkoholicy
                        maja w sobie duzo przyzwolenia a nawet pochwaly strategii obelg.

                        Mozna byc: przyjaznym, neutrealnym lub wrogim. to sa strategie neutrealna i wroga, no bo przyjazna nazywa sie wspoluzaleznienie.



                        2. Jest roznica miedzy:
                        a/ medalem za trzezwienie
                        b/ traktowaniem trzezwienia jako zdarzenia
                        c/ traktowanie trzezwienia jako kamienia, balastu, trupa w szafie

                        Niektorzy domagaja sie medalu, ja tylko domagalem sie trktowania tego neutrealnie, a otrzymalem traktowanie z punktu c/. Znowu- co irytuje to ze nie ma jednolitego, silnego frontu wsrod srodowiska alko zeby traktowac to jak w punkcie b/, nawet z twojej przypowiesci przebija ten punkt c. No bo niby to zadna zakala ale jednak jakas tam zakala.

                        Ja uwazam, ze:
                        - po pierwsze, czlowiek odpowiada za czyny, a nie za to, czy popelnil je po pijanemu czy nie. Bycie trzezwym nie czyni grzechu lzejszym, powiezialbym nawet, ze wiekszosc ludzi uznalaby odwrotnie, wiec czemu trzezwi grzesznicy maja prawo spowiadac ex-pijanych rzesznikow?
                        - po drugie, kazdy czlowiek jest omylny, i zasluguje na druga szanse, jesli wyrazi skruche/ naprawi szkody. pijak czy nie
                        - po trzecie, jak ktos nie chce wybaczyc to jego sprawa, ale nie powod do wkladania kogos w dyby.

                        Przyklady nie byly dziwne, to byla przez 30 lat strategia Monarowska, to jest takze dosc czesto spotykane zjawisko wsrod terapeutow i trzezwych alkoholikow w AA. Nie mowie, ze norma, nie mowie nawet, ze wiekszosc, ale kilka falszywych glosow potrafi zepsuc wysilek calego choru. Chor powinien takie glosy uciszyc, a nie machac reka.

                        A tak stosuje sie pojecia- klucze jak falszywa duma, pokora- czym one sa? Pojecie pojemne jak beczka. Poza tym, nie uwazam, zeby alkoholizk z automatu mial obowiazek przepraszac bardziej niz inni. To zalezy od zachowania.

                        Samotny emeryt ktory pil sam w pokoju 10 lat poczynil mniej szkod spolecznych niz jego trzezwy sasiad, ktory rozsiewal w tym czasie plotki i intrygi. Awanturajcy sie ojciec ktory pijany zostawil dzieci na pastwe losu nagrabil bardziej niz trzezwy sumienny pracownik drzwi obok ktory je wozi codzien do przdszkola.

                        Ale co, niejeden alkoholik tak nie mysli, uwaza, ze jak ktos byl trzezwy to automatycznie jest lepszy i bardziej moralny, bo przeciez kazdy alkoholik 'musial' krasc, wykorzystywac, puszczac sie i pewnie tez kogos zamordowal.
                        • miskolaj Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 03.03.13, 12:09
                          bernardyniol napisał(a):

                          > Dalej nie rozumiesz.
                          obawiam się Ty nadal nie rozumiesz:)
                          >
                          > 1 Jest roznica miedzy prawda a obelga. Prawda nawet najbardziej niewygodna to c
                          > os czemu trzeba stawic czola i co sluzy temu, abu w przyszlosci unikac tych sam
                          > ych bledow, o ile sie da, na pijano czy na trzezwo.
                          > Obelgi sluza ponizeniu.

                          nie słyszałam obleg od nikogo, ani na terapii, nie słyszałam tez dotad, zeby którys z moich znajomych alkoholikow słyszał...nadymasz jakis balon dziwny i sie uczepiles nie wiem czego i nie wiem po co??
                          > Prawda to fakty. Tego i tego dnia nie przyszedles umowiony. Tego i tego dnia pi
                          > jany polamales krzeslo. Tego i tego dnia. Mozna dodac wlasne uczucia, choc tu j
                          > uz pole jest sliskie, bo za swe uczucia kazdy odpowiada sam, czyz nie? W koncu
                          > tego wymaga sie od alkoholika?

                          tak..z ta różnicą, ze poza własnymi uczuciami odpowiadamy rowniez za połamane krzesło, a także ponosimy odpowiedzialnosc za swoje czyny wzgledem oso, które zranilismy, tak się składa, ze alkoholik poza sobą ranił również innych ludzi...nie chodzi tylko o nasze uczucia....i to jest prawda, ze jak piłam to raniłam innych ludzi
                          > Obelgi to :jestes zerem (kto to zmierzyl?) jestes zulem (jaka definicja zula?)
                          > ludzie cie nie lubia (jacy ludzie? skad wiesz, robiles ankiete?), straciles sza
                          > cunek (znowu- skad te info) byles dla ludzi zawada (a skad wiesz, pytales?)
                          > Niestety zauwazylem, ze
                          > a/ ludzie zakompleksieni ktorzy gardza alkoholikami (jak moj ex-kolega)
                          > b/ niektorzy terapeuci
                          > c/ niektorzy 'trzezwiejacy' alkoholicy
                          > maja w sobie duzo przyzwolenia a nawet pochwaly strategii obelg.

                          ja nie zauważyłam..obelgi stosują rózni ludzie, ale dla mojego trzezwienia nie ma to zadnego znaczenia, bo ja nie szukam sztucznych przeszkod dla poprawy swojego zachowania, ale raczej poztywnych rzeczy które mnie do tego motywuja...cos ma dla mnie za znaczenia ze gdzies tak ktos tam uzywa przeszkod??/ na swiecie sie dzieja rozne złe rzeczy to jest prawda, ale nie sa dla mnie wytłumaczeniem dla tego jaka jestem biedna alkoholiczka, Ty sam sie stawiasz w roli takiej ofiary - zastanawiam się po co?
                          >
                          > Mozna byc: przyjaznym, neutrealnym lub wrogim. to sa strategie neutrealna i wro
                          > ga, no bo przyjazna nazywa sie wspoluzaleznienie.

                          tak można...jak piłeś pewnie nie byłes nawet neutralny:) teraz masz sznase byc własnie przyjaznym, wiec uwazam, ze zamiast szukac ludzi nie przyjaznych i się nimi zajmowac nie wiedziec po co, to zacznij zajmowac się soba i byc przyjazny, mimo tego, ze spotykasz ludzi nie przyjaznych - ja tak robie i nie potrzebuje powodow...
                          >
                          >
                          >
                          > 2. Jest roznica miedzy:
                          > a/ medalem za trzezwienie
                          > b/ traktowaniem trzezwienia jako zdarzenia
                          > c/ traktowanie trzezwienia jako kamienia, balastu, trupa w szafie

                          tylko my sami mozemy traktowac swoje trzezwienie jak trupa w szafie...nie wiem o czym owisz, ale na jakosc mojego trzezwienia to ja sama mam wpływ, a nie to, co sie dzialo 30 lat temu i nie to, co mysli moj sasiad o alkoholizmie...pytanie jak Ty traktujesz trzezwienie...co Ciebie obchodzi jak traktuja to inni????mnie nie obchodzi, nie mam wpływu na innych, ale na siebie, Ty chyba tez
                          >
                          > Niektorzy domagaja sie medalu, ja tylko domagalem sie trktowania tego neutrealn
                          > ie, a otrzymalem traktowanie z punktu c/. Znowu- co irytuje to ze nie ma jednol
                          > itego, silnego frontu wsrod srodowiska alko zeby traktowac to jak w punkcie b/,
                          > nawet z twojej przypowiesci przebija ten punkt c. No bo niby to zadna zakala a
                          > le jednak jakas tam zakala.
                          >
                          róznica miedzy nami jest taka, ze ja się niczego nie domagałam...neytralnosci przede wszystkim, bo poszłam po pomoc i zaufałam ludziom, którzy mieli mi pomoc zatrzymac smiertelna chorobe, nie domagalam się niczego, poza tym, ze zaufałam i liczyłam na pomoc - i pomoc otrzymalam...z mojej przypowiesci przebija moja historia moje doswiadczenie i prawda o mnie....na terapii słyszałam rzeczy trudne do zaakceptowania, ale prawdziwe, mialam opory, by je czasem przyjac, ale bylam otwarta, nie wzystko co uslyszalam bylo prawda, ale wiekszosc byla, nie szukam dzis dziury w calym, ze nie wszystko bylo jak trzeba, tylko cieszę się z tego co było jak trzeba i jestem wdzieczna ze zadziałało - z mojego doświadczenia wynika, ze kazdy otrzymuje to czego szuka, nie wiem czego Ty szukałaes na terapii - ja szukałam pomocy, bo jestem chora i noczego się w przeciwnienstwie do Ciebie nie domagałam - jak teraputa miałby byc neutralny? przyjazny to taki, który się angazuje by pomoc najlepiej jak potrafi, ja natrafiłam na przyjaznych teraputow - dziwne ale moi znajomi tez...
                          > Ja uwazam, ze:
                          > - po pierwsze, czlowiek odpowiada za czyny, a nie za to, czy popelnil je po pij
                          > anemu czy nie. Bycie trzezwym nie czyni grzechu lzejszym, powiezialbym nawet, z
                          > e wiekszosc ludzi uznalaby odwrotnie, wiec czemu trzezwi grzesznicy maja prawo
                          > spowiadac ex-pijanych rzesznikow?

                          naturalnie, ze odpowiadamy za swoje czyny, i alkoholizm w zaden sposob nie powinien tych czynow tłumaczyc..tu sie z Toba zgodze...nie wiem kto ma jakie prawo i nie rozumiem o co Tobie chodzi, wydaje mi się, ze strasznie nie potrafisz pogodzis sie najnormalniej w swiecie z tym, ze alkoholizm to choroba psychiczna...nikt Tobie nie kaze sie u nikogo spowiadac,to sa Twoje wybory czlowieku, terapia nie jest w wiekszosci wypadkow obowiazkowa, dla mnie byla szansa na nowe lepsze zycie, w kazdym momencie moglam wstac i wyjsc - były klamki i drzwi - ja byłam raczej wdieczna za ta sznase i staralam sie jak najwiecej skorzystac, nie wiem po co Ty poszedles na terpie i dokad, ale ja nic nie musialam...robilam to, co chcialam....

                          > - po drugie, kazdy czlowiek jest omylny, i zasluguje na druga szanse, jesli wyr
                          > azi skruche/ naprawi szkody. pijak czy nie

                          dokładnie tak jest i nadal nie wiem o czym Ty gadasz, bo dla mnie moja trzezwosc to jest wlasnie ta szansa, ode mnie zalezy czyja wykorzystam jak nalezy...czy Tobie ktos nie dał tej szansy>>>? kazdy czlowiek jest omylny to prawda, tylko Bóg jest doskonały, my sie mamy starac do doskonałości dązyc, nigdy jednak doskonali nie bedziemy...

                          > - po trzecie, jak ktos nie chce wybaczyc to jego sprawa, ale nie powod do wklad
                          > ania kogos w dyby.

                          znowu piszesz ogolnie nie wiadomo o kim..o twoim przyjacielu??? o twoim terapeucie??? ja nie wiem o czym i okim mowisz wiec do czego sie odniesc???
                          pomysl o tym, ze najpierw nalezy wybaczyc samemu sobie, a to nie jest takie proste wcale, ale to chyba podstawa...na wybaczenie innych czasem trzeba poczekac, czasem zapracowac, a byc moze sa tacy którzy nigdy nie wybacza - tak się składa, ze to jest ich swiete prawo, nie my jestesmy od tego, zeby decydowac co maja czuc i robic inni ludzi, jestes strasznie roszczeniowy czlowiek.....
                          ale kilka falszywych gl
                          >gsow potrafi zepsuc wysilek calego choru. Chor powinien takie glosy uciszyc, a
                          > nie machac reka.

                          Ty tak to widzisz, ja jak słyszysz szukam pozytywnych reczy w okól mnie i pozytywnych ludzi - i na takich trafiłam...robie swoje i nikogo nie uciszam
                          >
                          > A tak stosuje sie pojecia- klucze jak falszywa duma, pokora- czym one sa? Pojec
                          > ie pojemne jak beczka. Poza tym, nie uwazam, zeby alkoholizk z automatu mial ob
                          > owiazek przepraszac bardziej niz inni. To zalezy od zachowania.
                          a to co tu napisales wyjasnia wszystko jak dla mnie...twoje pytanie jest zasadne, czym jest pokora???dopoki sie nie dowiesz bedziesz tak swiat i ludzi widzial:(
                          nie interesuje mnie co mysli nie jeden alkoholik, ja pilnuje tego co ja mowie i mysle...radze tobie to samo - zajmij sie soba i od dawna nie spotkalam kogos tak roszczeniowego - nie Ty rozdajesz karty, inni ludzie nie maja tak czuc, myslec i sie zachowywac jak Ty sobie zyczysz chłopie, świat jest taki jaki jest, anie tak
                          • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 03.03.13, 12:32
                            miskolaj napisała:

                            > tak..z ta różnicą, ze poza własnymi uczuciami odpowiadamy rowniez za połamane k
                            > rzesło, a także ponosimy odpowiedzialnosc za swoje czyny wzgledem oso, które zr
                            > anilismy, tak się składa, ze alkoholik poza sobą ranił również innych ludzi...n
                            > ie chodzi tylko o nasze uczucia....i to jest prawda, ze jak piłam to raniłam in
                            > nych ludzi

                            Wszyscy odpowiadamy za wszystko. Wszyscy ranimy innych. Alkoholicy i nie. Moj szwagier rani mnie bo jezdzi samochodem 180 na godzine a ja sie ciagle boje, ze sie zabije. Czy mnie nie rani?





                            > tak można...jak piłeś pewnie nie byłes nawet neutralny:) teraz masz sznase byc
                            > własnie przyjaznym, wiec uwazam, ze zamiast szukac ludzi nie przyjaznych i się
                            > nimi zajmowac nie wiedziec po co, to zacznij zajmowac się soba i byc przyjazny,
                            > mimo tego, ze spotykasz ludzi nie przyjaznych - ja tak robie i nie potrzebuje
                            > powodow...


                            tego wlasnie nie lubie spekulacji. Skad wiesz, ze bylem mniej niz neutrealny? Akurat sie mylisz. Pijany bylem najmilszym czlowiekiem pod sloncem. To trzezwy bylem bardziej sklonny do zlosci. Pilem i bylo fajnie.
                            Tego nie lubie, zakladania, ze kazdy alkoholik musial rozrabiac i bic po pijanemu i teraz kazdy musi pokutowac za rozroby, chocby ich nie robil.

                            > >


                            > >
                            > róznica miedzy nami jest taka, ze ja się niczego nie domagałam...neytralnosci p
                            > rzede wszystkim, bo poszłam po pomoc i zaufałam ludziom, którzy mieli mi pomoc
                            > zatrzymac smiertelna chorobe, nie domagalam się niczego,

                            A jak idziesz do ortopedy to tez niczego sie nie gomadasz? Eh, niech polamie nie te noge i jeszcze burknie, tak? Dziwne podejscie. Po co sa zatem szkolenia z obslugi klienta i kodeksy? Czy slyszalas o pojeciu uprzejmosci, grzecznosci?



                            > naturalnie, ze odpowiadamy za swoje czyny, i alkoholizm w zaden sposob nie powi
                            > nien tych czynow tłumaczyc..tu sie z Toba zgodze...nie wiem kto ma jakie prawo
                            > i nie rozumiem o co Tobie chodzi, wydaje mi się, ze strasznie nie potrafisz pog
                            > odzis sie najnormalniej w swiecie z tym, ze alkoholizm to choroba psychiczna...


                            Alkoholizm nie tlumaczy z bledow i brak alkoholizmu nie tlumaczy z bledow- to byl moj punkt. Dlaczego alkoholik ma sie tlumaczyc bardziej niz inni? Odpowiedz na to pytanie.


                            >
                            >
                            > znowu piszesz ogolnie nie wiadomo o kim..o twoim przyjacielu??? o twoim terapeu
                            > cie??? ja nie wiem o czym i okim mowisz wiec do czego sie odniesc???




                            o ludziach tego typu. jak ten kolega. albo niektorzy terapeuci. uwazajacy, ze alkoholikowi mozna wybaczac ub nie, ale alkoholik to musi wybaczyc. wole takie same reguly dla wszystkich.


                            > pomysl o tym, ze najpierw nalezy wybaczyc samemu sobie, a to nie jest takie pro
                            > ste wcale, ale to chyba podstawa...na wybaczenie innych czasem trzeba poczekac,
                            > czasem zapracowac, a byc moze sa tacy którzy nigdy nie wybacza - tak się skład
                            > a, ze to jest ich swiete prawo, nie my jestesmy od tego, zeby decydowac co maja
                            > czuc i robic inni ludzi, jestes strasznie roszczeniowy czlowiek.....
                            >

                            I znow to samo- ja mam roszczeniowa postawe, bo domagam sie tego samego co inni. Swietnie. Czyli jako alkoholik mam domagac sie mniej. Jednak trup w szafie jest. A co jak mi nie zalezy na czymis wybaczeniu? Mam do tego prawo? A mam prawo komus nie wybaczac?





                            > Ty tak to widzisz, ja jak słyszysz szukam pozytywnych reczy w okól mnie i pozyt
                            > ywnych ludzi - i na takich trafiłam...robie swoje i nikogo nie uciszam
                            &


                            Pozytywnych ludzi trzeba szukac, negatywni sami sie czasem napatocza. Nie wiem, tylko, po co taki mentorski ton. Chyba kazdy zdrowy czlowiek chce byc traktowany fair, sprawiedliwie, byc czescia grupy, szacunek. I terapeuta od uzaleznien jest tak samo zobowiazany do szacunku jak ortopeda. To chyba naturalne?

                            To jest wlasnie problem, o ktorym pisalem i o ktorym wspomnial ten drugi koles z Monaru. Do osrodkow uzaleznien przychodza czesto ludzie z zanizona samoocena, poczuciem winy i wstydu, zlamani psychicznie, nadmiernie skromni i potulni- a serwuje sie im lekarstwo dla psychopatow- czyli nazywa sie ich pysznymi, egoistami, roszczeniowymi i nakazuje wiecej skromnosci, wiecej pochylania glowy i ustepowania.

                            Czyli to co doprowadzilo do nalogu ma byc jeszcze wzmocnione, swietna metoda, tylko jakas perwersyjna.
                            • aaugustw Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 03.03.13, 12:50
                              bernardyniol napisał(a):
                              ::::::::::::::::::::::::::::::
                              :::::::::::::::::::::::::::::
                              ___________________.
                              Beka, nie myslisz chyba, ze ktos trzezwy bedzie te twoj pijany, tomowy belkot czytal...(!?).
                              A... :-(
                              • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 03.03.13, 14:07
                                aaugustw napisał:

                                > Beka, nie myslisz chyba, ze ktos trzezwy bedzie te twoj pijany, tomowy belkot c
                                > zytal...(!?).
                                > A... :-(

                                Nie wiem kto tutaj jest pijany, moze Pan Panie Auguscie, ja nie. A czyta Pans am z tego co widze. Ja wiem, ze ten watek wciaga.
                                • aaugustw Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 03.03.13, 17:39
                                  bernardyniol napisał(a):
                                  > Nie wiem kto tutaj jest pijany, moze Pan Panie Auguscie, ja nie...
                                  - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                  Tak mowi kazdy pijany...! :-(
                                  _____________________.
                                  Beka napisal dalej (do A...)
                                  > ... A czyta Pans am z tego co widze. Ja wiem, ze ten watek wciaga.
                                  - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                  Ja nie czytam lecz ogladam te litanie, a czytam tylko ostatnie (gora) dwa zdania... -
                                  Te "wciagaja"...! ;-)
                                  A...
                  • aaugustw Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 03.03.13, 12:43
                    miskolaj napisała (do beki):
                    > ... ludzie, swiat zwariował...
                    ______________________________.
                    To nie swiat, to on udal sie mamie...! ;-)
                    A...
                    Ps. On (ten "beka") wypil w zyciu tyle, ile ja podczas picia rozlalem na krawat...! ;-)
    • miskolaj Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 03.03.13, 17:46
      wspólczuje Ci na prawde...choc taka postawa pokazuje mi jak dobrze sie w moim zyciu stało, ze pewne schematy i przekonanai mam juz za soba, cieszę się z tego jak dziecko i odczuwam wewnetrzny spokoj...w szkole mówiła mi polonistka jak bardzo potrzebne są nam przykady bohatera negatywnego...wtedy tego nie rozumialam...zeby bylo uczciwie to Twoja postawa jest bardzo bliska mojej pamieci - sama wyglaszalam te dyrdymaly i w nie wierzylam:( wstyd mi ale tak było....na szczęście mam to za soba to piekne uczucie wolnosci i spokoju...tyle mam do powiedzenia - mylisz sie watek nie jest ciekawy:( bo smutne to wszystko co mowisz i myslisz..dlatego moge Ci tylko współczuc - bez złośliwości
      • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 03.03.13, 18:04
        miskolaj napisała:

        > wspólczuje Ci na prawde...choc taka postawa pokazuje mi jak dobrze sie w moim z
        > yciu stało, ze pewne schematy i przekonanai mam juz za soba, cieszę się z tego
        > jak dziecko i odczuwam wewnetrzny spokoj...w szkole mówiła mi polonistka jak ba
        > rdzo potrzebne są nam przykady bohatera negatywnego...wtedy tego nie rozumiala
        > m...zeby bylo uczciwie to Twoja postawa jest bardzo bliska mojej pamieci - sama
        > wyglaszalam te dyrdymaly i w nie wierzylam:( wstyd mi ale tak było....na szczę
        > ście mam to za soba to piekne uczucie wolnosci i spokoju...tyle mam do powiedze
        > nia - mylisz sie watek nie jest ciekawy:( bo smutne to wszystko co mowisz i mys
        > lisz..dlatego moge Ci tylko współczuc - bez złośliwości


        Wyczuwam postawe wyzszosciowa. 'Bylam (tak nisko- w domysle) jak ty, ale jestem juz wysoko (a ty ciagle nisko)'.

        Ad rem jednak, czy mozesz sprecyzowac, co masz na mysli piszac:
        1. Taka postawa
        2. Pewne schematy i zachowania
        3. Te dyrdymaly?


        Czy zawsze musi byc tak, ze trzezwy alkoholik zamiast odniesc sie do meritum pisze o tym, jak jest wysoko rozwiniety a oponent niedorozwiniety? To jest ad hominem- wybieg, a nie dyskusja.

        Mowmy o meritum. Sprecyzuj swoje ogolne pojecia.
        :)
        • aaugustw Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 03.03.13, 18:22
          bernardyniol napisał(a):
          > Wyczuwam postawe wyzszosciowa. 'Bylam (tak nisko- w domysle) jak ty, ale jestem
          > juz wysoko (a ty ciagle nisko)'.
          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          Dziwne to, co czuja drobnopijoczki krecace sie wokol wlasnej "D"...!
          Kiedy ja czytalem te same slowa pomyslalem; jemu brakuja do miskolaj
          tylko pare lat swietlnych, w rozwoju duchowym... - Ale to nie jest zadna
          wyzszosc lecz jakosc...!
          ________________.
          beka napisala dalej:
          > Czy zawsze musi byc tak, ze trzezwy alkoholik zamiast odniesc sie do meritum pi
          > sze o tym, jak jest wysoko rozwiniety a oponent niedorozwiniety?
          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          Nie "wysoko" lecz daleko...!
          A...
          Ps. Niedorozwiniety sam siebie nazwales, ona nie mogla o tym wiedziec...! :-(
          • pierzchnia Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 03.03.13, 18:48
            Dla mnie sprawa jest prosta - jeżeli ktoś wchodzi na FU i odwala takie numery to jest po prostu walnięty i nie ma sensu się wgłębiać, w tę chorobę.
            Joanna Chmielewska napisała kiedyś tak:
            " Jeżeli ktoś do mnie coś mówi, to ja w to wierzę, ale jeżeli go złapię na kłamstwie -jest dla mnie stracony."
            Oczywiście, pisząc te słowa, nie miała na myśli tych z dyrdum - merdum.

            • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 03.03.13, 19:16
              'Odwala takie numery'? Moze troche miarki przyloz. Naklanianie do morderstwa, wyzwiska, naciagagniecie na pieniadze, streczycielstwo online, zastraszanie, molestowanie- to bylyby 'takie numery'.
              A to, ze ktos wchodzi i pisze post o prawdziwym problemie- bo to zostalo podkreslone- w formie pewnego eskperymentu- ktory, bez zadnego obowiazku- objasnia- to gdzies tu chyba zagubiles proporcje Panie Pierzchnia.
              • pierzchnia [...] 03.03.13, 19:58
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • bernardyniol [...] 03.03.13, 20:03
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • aaugustw [...] 03.03.13, 20:07
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • bernardyniol [...] 03.03.13, 20:32
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                      • aaugustw [...] 03.03.13, 21:20
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 03.03.13, 20:30
                    I jeszcze podpowiedz, jak wygladalaby empatyczna odpowiedz w moim mniemaniu ( i co uczynil np zdzislaw50 poniekad):

                    'sluchaj stary, przykro mi, ze miales takiego kumpla, ktory tak ci szkodzil w trzezwieniu i cie upokarzal, ze az do dzis to pamietasz i tworzysz prowokacje na forum, by z tym walczyc. nie przejmuj sie, tacy ludzie maja swoje problemy, i lecza je czepiajac sie do innych. Alkoholik nie jest nikim gorszym, za to co zrobil powinien odpowiedziec, ale nie traci czlowieczenstwa. Takich znajomych lepiej unikac.'

                    A Ty przychodzisz z tekstami typu jestes psychiczny, idz sie lecz, wariat, odstawil.
                  • pierzchnia Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 03.03.13, 21:12
                    Ha, ha, ha...
                    Ale się dałeś nabrać!
                    To był tylko mój eksperyment...
                    • aaugustw Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 03.03.13, 21:23
                      pierzchnia napisał:
                      > Ha, ha, ha...
                      > Ale się dałeś nabrać!
                      > To był tylko mój eksperyment...
                      ____________________________________.
                      Jego mozna robic tak, jak ten jego kolega...! ;-)
                      On jest obrabialny...!
                      A...
                      • aaugustw Wieczorna refleksja niedzielna... 03.03.13, 21:30
                        aaugustw napisał:
                        > Jego mozna robic tak, jak ten jego kolega...! ;-)
                        > On jest obrabialny...!
                        ________________________________________.
                        Q-rde, musze pomalu konczyc, bo Eska policzy mi
                        wszystkie dzisiejsze listy, ktore tu napisalem do Beki...!
                        Dlaczego ona to robi...?
                        Dlaczego moje posty tak na nia dzialaja...!? :-(
                        Ciekawe czy ten list takze przeczyta...!?
                        Mam pomalu kompleksy wobec niej...! :-l
                        (I potem se nie wypij...!)
                        A... ;-)
                        • pierzchnia Re: Wieczorna refleksja niedzielna... 03.03.13, 21:33
                          aaugustw napisał:

                          > Dlaczego ona to robi...?

                          Są tylko dwie możliwości - jest walnięta albo robi eksperyment.
                          • aaugustw Re: Wieczorna refleksja niedzielna... 03.03.13, 21:42
                            pierzchnia napisał:
                            > Są tylko dwie możliwości - jest walnięta albo robi eksperyment.
                            _____________________________________.
                            Co by to bylo gdyby to jedno i drugie bylo...!? :-o
                            Dobrej nocy zycze:
                            A... ;-)
                        • bernardyniol Re: Wieczorna refleksja niedzielna... 04.03.13, 12:32
                          aaugustw napisał:

                          > aaugustw napisał:
                          > > Jego mozna robic tak, jak ten jego kolega...! ;-)
                          > > On jest obrabialny...!
                          > ________________________________________.
                          > Q-rde, musze pomalu konczyc, bo Eska policzy mi
                          > wszystkie dzisiejsze listy, ktore tu napisalem do Beki...!
                          > Dlaczego ona to robi...?
                          > Dlaczego moje posty tak na nia dzialaja...!? :-(
                          > Ciekawe czy ten list takze przeczyta...!?
                          > Mam pomalu kompleksy wobec niej...! :-l
                          > (I potem se nie wypij...!)
                          > A... ;-)


                          Nie wiedzialem, ze pisales jakies posty do legendarnego ju Beki, pisales w tym watku do mnie- Bernardyniola.
                          Wlasciwie to krzyczales, ale mniejsza o szczegoly:)

                          • aaugustw Re: Wieczorna refleksja niedzielna... 04.03.13, 13:10
                            bernardyniol napisał(a):
                            > Nie wiedzialem, ze pisales jakies posty do legendarnego ju Beki...
                            ______________________________________________________.
                            Jezeli nie wiedziales ze pisalem jakies posty do beki, to skad wiesz,
                            ze on tu legendarny...!? :-(
                            A... ;-)
                            • bernardyniol Re: Wieczorna refleksja niedzielna... 04.03.13, 14:49
                              aaugustw napisał:

                              > bernardyniol napisał(a):
                              > > Nie wiedzialem, ze pisales jakies posty do legendarnego ju Beki...
                              > ______________________________________________________.
                              > Jezeli nie wiedziales ze pisalem jakies posty do beki, to skad wiesz,
                              > ze on tu legendarny...!? :-(
                              > A... ;-)


                              skoro tyle o niem piszesz... a jest legendarny? myslalem, ze owce pasie w Auckland.
                              • aaugustw Re: Wieczorna refleksja niedzielna... 04.03.13, 15:02
                                bernardyniol napisał (do A...):
                                > skoro tyle o niem piszesz... a jest legendarny? myslalem, ze owce pasie w Auckland.
                                ____________________________________________________________________.
                                Nie no... - Az takim baranem to on nie jest, zeby pasc owce w Auckland dla Maori...!
                                Choc lubi on Ausland, nie powiem...!
                                A legendarny to on jest, skoro potrafil i dalej potrafi przyciagac do siebie tyle publiki,
                                na tej naszej tu FU scenie i to w pelnym swietle reflektorow...!
                                A...
                      • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 04.03.13, 11:56
                        aaugustw napisał:

                        > pierzchnia napisał:
                        > > Ha, ha, ha...
                        > > Ale się dałeś nabrać!
                        > > To był tylko mój eksperyment...
                        > ____________________________________.
                        > Jego mozna robic tak, jak ten jego kolega...! ;-)
                        > On jest obrabialny...!
                        > A...

                        Ten kolega nie jest kolega juz od 3 lat. To byl opis sytuacji dawnej. zreszta sam jest ex-narkomanem. A mnie juz tak nikt nie obrabia i zreszta nikt inny nie probuje, to byl jedyny 'troll' w moim otoczeniu i juz go nie ma:)
                        • aaugustw Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 04.03.13, 13:03
                          bernardyniol napisał(a):
                          > Ten kolega nie jest kolega juz od 3 lat. To byl opis sytuacji dawnej. zreszta s
                          > am jest ex-narkomanem. A mnie juz tak nikt nie obrabia i zreszta nikt inny nie
                          > probuje, to byl jedyny 'troll' w moim otoczeniu i juz go nie ma:)
                          ____________________________________.
                          Czyli maly kroczek do przodu jest zrobiony...!
                          A...
                    • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 04.03.13, 11:53
                      pierzchnia napisał:

                      > Ha, ha, ha...
                      > Ale się dałeś nabrać!
                      > To był tylko mój eksperyment...


                      A to w takim razie zwracam honor i klaniam sie nisko:)
                      • aaugustw Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 04.03.13, 13:02
                        bernardyniol napisał(a):
                        > A to w takim razie zwracam honor i klaniam sie nisko:)
                        _______________________.
                        Beka, a ile dzisiaj wypiles...!?
                        A...
                        • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 04.03.13, 14:50
                          aaugustw napisał:

                          > bernardyniol napisał(a):
                          > > A to w takim razie zwracam honor i klaniam sie nisko:)
                          > _______________________.
                          > Beka, a ile dzisiaj wypiles...!?
                          > A...


                          Nie wiem, ile wypil beka, a ile sagan ani gasior. wiem, ze ja nie pilem dzis nic (24h- dzis nie pije)
                          • aaugustw Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 04.03.13, 15:05
                            bernardyniol napisał:>
                            > Nie wiem, ile wypil beka, a ile sagan ani gasior. wiem, ze ja nie pilem dzis ni
                            > c (24h- dzis nie pije)
                            ________________________________________________________________.
                            Widze, ze Beka umarl, a narodzil nam sie Bernardyner z koniakiem zawieszonym
                            pod szyja...!
                            Dopoki tam te beczulke nosi nie napije dzis , w ciagu 24h.
                            A...
        • miskolaj Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 04.03.13, 10:57
          nie mam wpływu na to co Ty wyczuwasz...nie wartościuje ludzi, nie jest mi to do nieczego potrzebne, Tobie polecam to samo, to bardzo pomaga w zyciu...tak jest napisane ładnie w dezyderacie, zeby się z innymi nie porównywac, bo znajda się zawsze lepsi i gorsi i tylko bedziemy czuli frustracje...moje wspólczucie wynika z tego tylko, ze znam stan w którym się znajdujesz, bo sama całkiem nie dawno w takim byłam, było to strasznie męczace, frustrujace i bolesne dla mnie, nie wiedziałam wtedy, ze mozna inaczej, nie rozumiałam co ludzie do mnie mowia, tak jak Ty dzisiaj nie rozumiesz, ale jedna drobna roznica jest miedzy Twoja a moja postawa...ja wiedziałam, ze ze mna jest nie dobrze i prosiłam o pomoc, pytałam innych o rady, słuchałam i analizowałam, robiłam to co mi mowili inni alkoholicy i terapuci, bow iedziałam, ze jestem chora i sobie ufac nie moge, a Ty robisz dokładnie odwrotnie....taka jest roznica...
          co mam na mysli konkretnie moge Ci powiedziec, ale nie wiem czy Ty chcesz to wiedziec, problem w tym, ze Ty prowadzisz dialog nie po to, ze rzeczywiscie chcesz sie czegos dowiedziec, tylko po to by udowdnic swoja racje, której trzymasz się wciaz kurczowo rekoma i nogami...i jestes w stanie poswiecic mnostwo energii zeby wyszukiwac wciaz nowych argumentow na to, ze jest tak jak mowisz, a nie inaczej.......
          ale prosze bardzo: mówiac taka postawa miałam na mysli konkretnie: postawe roszczeniowa, egocentryczną, przywiazana do nadmucganego ego alkoholika,wszystko wiedzaca, odrzucajaca pomoc, pełna złosci do innych, pogardy dla ich postaw, odrzucajaca inne racje niz Twoja własna, przeświadczenie ze ludzie Cie atakuja i niszcza, ze inni sa jeszcze gorsi niz Ty, ze nic nie musisz nikomu uodwadniac, ani zmieniac w sobie, ze inni powinni Ci wybaczac i robic jak Ty uwazasz, ze chciałbys zmienic wszystko w okól siebie - tylko nie siebie, ze masz cala liste oczekiwan i pragnien i jestes sfrustrowany,ze się buntujesz na to czego nie rozumiesz,ze masz żal i pretensje do złego świata itd...mogłabym godzine pisac, tylko pytam po co? kiedy mi powiedziano to, co ja teraz mowie Tobie siedziałam i płakałam, trzęsłam się i wyłam,potem zrozumialam, ze czy mi się podoba czy nie - tak mnie własnie ludzie widza...i zaczęłam prosic o pomoc i pytac co mam robic by się zmienic...i kiedy się otworzyłam z dnia na dzien widziałam coraz to wiecej swoich wad...to prawda, ze uzalałam się nad sobą, nosiłam w sobie pretensje, zal, ból, lek chciałam by wszystko było inne, by ludzie byli inni, by świat się zmienił, az pojęłam, ze to wszystko jest we mnie, ze to ja musze sie zmienic, nie inni, i wtedy zaczłęam nad soba pracowac, dzis juz nie musze obwiniac innych za to jaka jestem, bo wiem, ze to nie jest niczyja wina...to moje zycie, moje wybory, moja odpowiedzialnosc...Ty szukasz nadal kozła ofiarnego...po co? Twoja sprawa, nie czuję wyzsości nad Toba, czuje jedynie ulgę, ze mam to za soba...czego i Tobie zyczę....bo wierze, e nie ma przypadkow beznadziejnych, jesli bardzo bedziesz chciał zmienisz swoje zycie i wtedy bedziesz mógł sie nim cieszyc i nie bedziesz potrzebowal juz tych wszystkich zali i pretensji...ale musisz kolego zaczac od siebie!!!!
          pozdrawiam magda
          • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 04.03.13, 12:06
            A skad wiesz, ze nie prosilem czy nie prosze o pomoc? Skad wiesz, ze nie chce sluchac? Ale czy 'chciec sluchac' to znaczy byc bezkrytycznym, nawet gdy ktos obraza albo upokarza?


            > ale prosze bardzo: mówiac taka postawa miałam na mysli konkretnie: postawe rosz
            > czeniowa, egocentryczną, przywiazana do nadmucganego ego alkoholika,wszystko wi
            > edzaca, odrzucajaca pomoc, pełna złosci do innych, pogardy dla ich postaw, odrz
            > ucajaca inne racje niz Twoja własna, przeświadczenie ze ludzie Cie atakuja i ni
            > szcza, ze inni sa jeszcze gorsi niz Ty, ze nic nie musisz nikomu uodwadniac, an
            > i zmieniac w sobie, ze inni powinni Ci wybaczac i robic jak Ty uwazasz, ze chci
            > ałbys zmienic wszystko w okól siebie - tylko nie siebie, ze masz cala liste ocz
            > ekiwan i pragnien i jestes sfrustrowany,ze się buntujesz na to czego nie rozumi
            > esz,ze masz żal i pretensje do złego świata itd...mogłabym godzine pisac, tylko
            > pytam po co? kiedy mi powiedziano to, co ja teraz mowie Tobie siedziałam i pła
            > kałam, trzęsłam się i wyłam,potem zrozumialam, ze czy mi się podoba czy nie - t
            > ak mnie własnie ludzie widza.



            Owszem, miewam takie postawy, ale chyba wiekszosc ludzi tak ma? Czy to nie jest naturalne?
            Poza tym mylisz sie, nie mialem nigdy problemow z wiekszosci ludzi. Wrecz odwrotnie.

            To jest dluga lista, ale nadal ogolna. A ja pisalem o konretnym przypadku. Czlowieka, ktory pod plaszczykiem pomocy upokarza. Czy uwazasz, ze bunt na taka postawe i niezgoda to jest odmowa sluchania? Czy domaganie sie szacunku to postawa roszczeniowa? czy wiec wg Ciebie powinienem byl (co zreszta notabene robilem) schylac glowe, gdy jakis gosc mi dogryzal z powodu przebytego alkoholizmu? Bo jak nie to odmawiam racji?

            Nie. Ja uwazam, i zgadzam sie, ze nalezy zmienic siebie, a zmiana siebie polega tez na przebudowaniu relacji z otoczeniem, na takie, w ktorych jest partnerstwo, otwartosc, szacunek. Jesli ktos na takie warunki nie przystaje, to lepiej zmienic towarzystwo.
            Wiec chyab zasadniczo sie zgadzamy, natomiast pewnie nei zgadzamy sie w tym, ze trzeba z pokora znosic przytyki takic ludzi jak bohater tej opowiesci, bo 'chca dobrze' albo mowia, ze chca dobrze. Ja nie wiem, czy bohater tej opowiesci chcial dobrze. Raczej nie, jesli na oczach kogos kto porzucil picie pije piwo i sie chwali, ze piwo jest smaczne a on sobie moze wypic? A moze i chcial dobrze, sam juz nie wiem.

            • miskolaj Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 04.03.13, 13:18
              Owszem, miewam takie postawy, ale chyba wiekszosc ludzi tak ma? Czy to nie jest naturalne?
              Poza tym mylisz sie, nie mialem nigdy problemow z wiekszosci ludzi. Wrecz odwrotnie

              to mowi własnie wszystko za siebie - na Twoje pytanie skad wiem - stad, ze czytam co piszesz:) nie wiem co ma wiekszosc ludzi, nie rozwodze się nad tym, bo nie mam takiej potrzeby...czy to nie jest naturalne?? dla mnie nie jest..."a co dla Ciebie zapytaj siebie siebie siebie:)"
              tym prostym cytatem Kalibra kończe dyskusję...gdyz nie mogłabym powiedziec juz nic nad to, co zostało powiedziane...
              • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 04.03.13, 14:48
                miskolaj napisała:

                > Owszem, miewam takie postawy, ale chyba wiekszosc ludzi tak ma? Czy to nie jest
                > naturalne?
                > Poza tym mylisz sie, nie mialem nigdy problemow z wiekszosci ludzi. Wrecz odwr
                > otnie
                >
                > to mowi własnie wszystko za siebie - na Twoje pytanie skad wiem - stad, ze czyt
                > am co piszesz:) nie wiem co ma wiekszosc ludzi, nie rozwodze się nad tym, bo ni
                > e mam takiej potrzeby...czy to nie jest naturalne?? dla mnie nie jest..."a co d
                > la Ciebie zapytaj siebie siebie siebie:)"
                > tym prostym cytatem Kalibra kończe dyskusję...gdyz nie mogłabym powiedziec juz
                > nic nad to, co zostało powiedziane...

                Ok. Uwazam, ze nie nalezy blokowac ani zaklamywac wlasnych uczuc. Jesli czuje sie w jakiejs sytuacji upokorzony, to mam rpawo sie tak czuc. TO moze nie byc fakt- wtedy moge zapytac, doradzic sie, ale nie che sie obwiniac za uczucie.
                Rozumiem, ze nie nalezy sie zbyt porownywac, ale zyjemy w spoleczenstwie i sa pewne standardy. Istotnie czasem moge byc przekonany, ze jestem atakowany i to wynika z przeszlych zdarzen i braku asertwynosci wtedy, ale nie musze zgadza sie ze wszystkim, co ktos mi mowi, radzi, bo stalbym sie bezwolna laleczka.

                czytasz i widzisz to co widzisz, ale musisz byc tez krytyczna wobec wlasnych osadow. to jest tylko internet, anonimowy maly wycinek rzeczywistosci anonimowego usera. Nie znasz mnie, mojej historii, otoczenia, wiec ciezko ferowac wyroki typu ze jestes uciazliwy czy niegrzeczny czy tam konfliktowy. Moze jestem konfliktowy on-line, a w realu nie:)

                Dobra, zeby nie bylo, nie chcialem cie atakowac, tylko polemizujemy. Nie neguje wiekszosci rzeczy, ktore piszesz i zgadzam sie z nimi, choc nie zgadzam sie z tym, ze da sie tak byc calkiem wolnym elektronem i nie ulegac wplywowi otoczenia.

                W koncu alkoholikom zaleca sie, by nie chodzili na polewane imprezy, skoro otoczenie nie ma wplywu to co ma piwo w reku sasiada zaszkodzic? a jednak moze.
                • miskolaj Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 04.03.13, 15:25
                  bernardyniol napisał:

                  > miskolaj napisała:
                  >
                  > > Owszem, miewam takie postawy, ale chyba wiekszosc ludzi tak ma? Czy to ni
                  > e jest
                  > > naturalne?
                  > > Poza tym mylisz sie, nie mialem nigdy problemow z wiekszosci ludzi. Wrecz
                  > odwr
                  > > otnie
                  > >
                  > > to mowi własnie wszystko za siebie - na Twoje pytanie skad wiem - stad, z
                  > e czyt
                  > > am co piszesz:) nie wiem co ma wiekszosc ludzi, nie rozwodze się nad tym,
                  > bo ni
                  > > e mam takiej potrzeby...czy to nie jest naturalne?? dla mnie nie jest..."
                  > a co d
                  > > la Ciebie zapytaj siebie siebie siebie:)"
                  > > tym prostym cytatem Kalibra kończe dyskusję...gdyz nie mogłabym powiedzie
                  > c juz
                  > > nic nad to, co zostało powiedziane...
                  >
                  > Ok. Uwazam, ze nie nalezy blokowac ani zaklamywac wlasnych uczuc. Jesli czuje s
                  > ie w jakiejs sytuacji upokorzony, to mam rpawo sie tak czuc....

                  naturalnie ze masz prawo:) nikt Tobie siła tego prawa nie odbierze, ale tak dzieje sie dopóty, dopoki masz oczekiwania w stosunku do innych konkretne, nie może Ciebie nikt upokorzyc jesli na to nie pozowlisz, tylko brak pozowlenia nie polega na wpływaniu na zachowanie drugiego czlowieka, to wypływa własnie z Ciebie i Twoich oczekiwan i Twojego ego...mnie nie upokarza to, co ktos mysli o alkoholiku, ma prawo kazdy myslec co chce...jesli ktos mi powie ze jestem zlodziejem, a ja wiem, ze nic nie ukradlam to nie bede się czuła złodziejem....jesli mi ktos powiedzial, ze jak piłam zachowywałam się okropnie to to była prawda, i teraz ode mnie zalezy czy ja to przyjme i zmienie swoje zachowanie, czy sie obraze....

                  ale nie musze zgadza sie
                  > ze wszystkim, co ktos mi mowi, radzi, bo stalbym sie bezwolna laleczka.

                  nic nie musisz:) ewentualnie mozesz...ja tez nie zgadzam się ze wszystkim co ktos mowi, to by było nie normalne, odkad zdecydowalam się wziac ster zycia we wlasne rece nie jestem juz zdana na dole i nie dole, na przypadek, ale tez nie musze juz walczyc z wiatrakami, jestem wdzieczna za to czego sie o sobie dowiedzialam od innych ludzi, bo tylko dzieki temu mam szanse sie zmienic...tu sie pojawia pokora, a Ty kolego myslisz pokore z upokorzeniem
                  pomysl jaka jest roznica miedzy pokora a upokorzeniem:) zobaczysz ze jest istotna...pokora jest darem i łaska, trzeba sie jej uczyc i starac sie o nia, ja w tym temacie mam wciaz wiele do zrobienia, moze idzie mi latwiej, bo pojełam sens tego słowa, ale to nie znaczy ze nagle juz na stałe mam w sobie pokore, pokora to proces, który codziennie się dzieje i we mnie zachodzi, pokora to równiez umiejetnosc przepraszania, prawdy o sobie, przyjmowania krytyki,godzenia sie z pewnymi kwestiami - świadomosc swoich wad i niedoskonalosci itd...to nie ma nic wspolnego z upokorzeniem
                  >
                  > czytasz i widzisz to co widzisz, ale musisz byc tez krytyczna wobec wlasnych os
                  > adow. to jest tylko internet, anonimowy maly wycinek rzeczywistosci anonimoweg
                  > o usera. Nie znasz mnie, mojej historii, otoczenia, wiec ciezko ferowac wyroki
                  > typu ze jestes uciazliwy czy niegrzeczny czy tam konfliktowy. Moze jestem konfl
                  > iktowy on-line, a w realu nie:)

                  nie wiem jaki Ty jestes i szczerze mowiac to nie moja sprawa:) Ty to powinienes wiedziec, nie ja..jestem wobec siebie bardzoo krytyczna, czasem mysle ze moze za bardzo, dzieki temu wciaz zdarza mi sie wstydzic dzis tego co pomyslalam lub powiedzialam wczoraj, ale nabralam do siebie dystansu i czasem z miesca, a czasem po czasie przyznaje się do tego, ze mnie poniosło, ze ocenialam, ze ...itd....dziele się z Toba swoimi spostrzezeniami które wynikaja z mojego własnego doswiadczenia, ale mam poczucie, ze ja dopiero zaczynam prace nad soba, mam jakies osiagniecia, poczynilam pewne zmiany, ale w moim wypadku to dopiero poczatek...i wierze ze konca nie bedzie nigdy...jesli bys mnie poprosil, zebym powiedziala co mi sie nie udaje i co wciaz zle robie to rowniez bym o tym powiedziala...bo mam tego swiadomosci ze jest tego mnostwo:) dlatego nie osadzam Ciebie, ale raczej przyznaje sie, ze tez tak mialam:) wiele rzeczy wciaz mam...powiedzialam Ci ze roznica jest tylko taka, ze mi za to wstyd i żałuje...a Ty obwiniasz swiat za swoje nieszczescie, nie uwazam, ze jestes przez to gorszy, nie ublizam Ci, mowie Ci jak to widac z boku:) co Ty z tym zrobisz to twoja sprawa...
                  >
                  > Dobra, zeby nie bylo, nie chcialem cie atakowac, tylko polemizujemy. Nie neguje
                  > wiekszosci rzeczy, ktore piszesz i zgadzam sie z nimi, choc nie zgadzam sie z
                  > tym, ze da sie tak byc calkiem wolnym elektronem i nie ulegac wplywowi otoczeni
                  > a.
                  nie czuje się atakowana:)

                  Nigdzie nie napisałam, ze człowiek jest wolnym elektronem....zle to odczytujesz, albo ja zle się wyrażam....mieszasz ze sobą rózne pojęcia...co innego jest ulegac wpływowi otoczenia, a co innego jest oskarżac innych, rozliczac za ich zachowania, czy oczekiwac od iinych by zachowywali sie tak jak ja oczekuje...to są dwie rózne sprawy...wszystko co mowiesz pokazuje, ze tłumaczysz siebie na zasadzie, "ok moze i jestem egositom, ale.....i dopóki będziesz miał to ale to bedziesz w kólko się kręcił niestety...ja wiem, ze nie jestem wolnym elektornem, ale w moim wypadku to znaczy, ze mam zobowiazania wobec ludzi, wobec swoich dzieci, wobec obcych ludzi rowniez, ze mam okreslony zakres obowiazkow, ze mogę złym zachowaniem kogos zranic, ale i moge komus pomoc - to dla mnie znaczy zycie w społeczenstwie....kiedys jak piłam to maiałam inne poglady, uważałam, ze swiat jest zły wiec ja musze się dostosowac, zeby nie byc tzw, frajerem..moze nie dopuzczałam się wikeszych przestepst, ale zrobiłam wiele rzeczy za które się dzis wstydze i których załuje...moje wytłumaczenie było proste - taki jest swiat, tacy sa ludzie, takie sa realia, trzeba walczyc...tak mysłałam, dzis tak nie mysle, kazdy z nas może dokonywac własnych wyborów i nie szukac winy na około..
                  > W koncu alkoholikom zaleca sie, by nie chodzili na polewane imprezy, skoro otoc
                  > zenie nie ma wplywu to co ma piwo w reku sasiada zaszkodzic? a jednak moze.
                  po raz kolejny podajesz absyrdalny przykład, który się ma jak piernik do wiatraka do tematu rozmowy:) jak ktoś ma alergie na orzechy to nie spozywa orzechow - to nie znaczy, ze swiat mu zagraza i ogordy gdzie rosna orzechy:) wskazane ma nie jesc orzechow i juz...ja alkoholiczka mam wskazane nie pic, dlatego nie chodze na polewane imprezy, bo nie mam tam juz nic do szukania, rozumiesz? nie chodze, bo nie chce, choc oczywiscie moge - to moja decyzja własna i ja poniose odpowiedzialnosc za nia...problem nie lezy po stronie sasiada, który ma piwo w rece, problem lezy po mojej stronie, bo jestem chora i to piwo moze wywołac u mnie głod alkoholowy - moge ryzykowac, ale ja nie chce ryzykowac (tak mialam 5 miesiecy) potem juz nie mialam potrzeby ani chceci,..
                  • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 04.03.13, 15:54
                    Przeczytam dokladnie pozniej, bo wychodze, na szybko jedna uwaga- co mi wpadlo w oko- ja nie mam oczekiwan wobec ludzi tak jak ty to ujmujesz i myslisz. Ja mam oczekiwania jedynie wobec ich zachowania WOBEC MNIE. W swoim domu, ze swoim zyciem- wolna wola, hulaj dusza, piekla nie ma.
                    Ja wymagam jedynie aby a/ nikt nie wlazil na moje podworko bez mojego pozwolenia i b/ jak go wpuszcze to sie zachowywal tak, jak sie zachowuje gosc w czymis domu.

                    Te same regule staram sie stosowac w druga strone, nie komentowac czyichs wad, bledow, gustow, zycia intymnego, wyborow zyciowych czy religii. A jak wleze w zagon- prosze mnie opier...

                    I to sie wiaze z tym, co poruszylas tez- postawa roszczeniowa. Moje roszczenia dotycza tylko i wylacznie sfery, ktora zahacza o moj teren, nic wiecej.

                    Czy to wg ciebie jest postawa roszczeniowa oraz nadmierne oczekiwania?
                    • pierzchnia Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 04.03.13, 16:36
                      Wychodzisz, ale to i tak niczego nie zmieni - przecież laptopa bierzesz ze sobą
                      i znów zaczniesz nadawać - z posiedzenia Rady Ministrów, ze stacji benzynowej i u ciotki na imieninach.
                      Na tym właśnie polega ta choroba - na biciu piany i wciąganiu, w tą beznadziejną grę, innych.
                      • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 04.03.13, 17:08
                        pierzchnia napisał:

                        > Wychodzisz, ale to i tak niczego nie zmieni - przecież laptopa bierzesz ze sobą
                        > i znów zaczniesz nadawać - z posiedzenia Rady Ministrów, ze stacji benzynowej i
                        > u ciotki na imieninach.
                        > Na tym właśnie polega ta choroba - na biciu piany i wciąganiu, w tą beznadziejn
                        > ą grę, innych.

                        sam jestes beznadziejny, bijesz piane tutaj od 3 lat obludniku. a ja od 2 dni.
                        • aaugustw Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 04.03.13, 17:19
                          bernardyniol napisał (do pierzchni):
                          > sam jestes beznadziejny, bijesz piane tutaj od 3 lat obludniku. a ja od 2 dni.
                          _______________________________________________________________.
                          Jako sedzia sprawiedliwy musze powiedziec, ze ty beka byles tu 2 dni i 3 lata..!
                          Dopiero jako bernardyn jestes tu 2 dni...!
                          A...
                      • aaugustw Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 04.03.13, 17:17
                        pierzchnia napisał:
                        > Wychodzisz, ale to i tak niczego nie zmieni - przecież laptopa bierzesz ze sobą
                        > i znów zaczniesz nadawać - z posiedzenia Rady Ministrów, ze stacji benzynowej i
                        > u ciotki na imieninach.
                        > Na tym właśnie polega ta choroba - na biciu piany i wciąganiu, w tą beznadziejn
                        > ą grę, innych.
                        _________________________________________________.
                        Cos mi sie wydaje, ze on poszedl na MItyng AA... - Ha, ha.... ;-)
                        A...
                        Ps. Ja takze zaraz zrobie to samo... - Dzis 44 km w jedna strone...!
                    • grazkavita Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 04.03.13, 17:29
                      Czy ty jesteś tu ważny, czy twój kumpel? Wiec przestań myślec o sobie, bo jestes przez ten swój egoizm bardzo mały. Nie chcesz komentować cudzych zachowań, a jego odżegnałeś od czci i wiary...Nie popisałeś się jako kumpel w każdym bądź razie ja bym ci podziękowała...
                      • aaugustw Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 04.03.13, 17:43
                        grazkavita napisała:
                        > Czy ty jesteś tu ważny, czy twój kumpel? Wiec przestań myślec o sobie, bo jeste
                        > s przez ten swój egoizm bardzo mały. Nie chcesz komentować cudzych zachowań, a
                        > jego odżegnałeś od czci i wiary...Nie popisałeś się jako kumpel w każdym bądź r
                        > azie ja bym ci podziękowała...
                        ___________________.
                        Zbierasz owoce beka...! ;-)
                        A...
                        • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 05.03.13, 00:24
                          cieszy mnie August, ze wspierasz kogos, kto ciagnie do knajpy z alkoholem kumpla, ktory wlasie wyszedl z odwyku. Ciekawe masz podejscie. Twarda milosc zapewne.
                          • aaugustw Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 05.03.13, 11:25
                            bernardyniol napisał (do A...):
                            > cieszy mnie August, ze wspierasz kogos, kto ciagnie do knajpy z alkoholem kumpl
                            > a, ktory wlasie wyszedl z odwyku. Ciekawe masz podejscie. Twarda milosc zapewne.
                            ___________________________________.
                            A mnie smuci twoje rozumowanie... -
                            Pierzchnia ma racje; Bece sie pogorszylo...! ;-(
                            A...
                            • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 05.03.13, 11:27
                              aaugustw napisał:

                              > bernardyniol napisał (do A...):
                              > > cieszy mnie August, ze wspierasz kogos, kto ciagnie do knajpy z alkoholem
                              > kumpl
                              > > a, ktory wlasie wyszedl z odwyku. Ciekawe masz podejscie. Twarda milosc z
                              > apewne.
                              > ___________________________________.
                              > A mnie smuci twoje rozumowanie... -
                              > Pierzchnia ma racje; Bece sie pogorszylo...! ;-(
                              > A...

                              Jakie rozumowanie?
                              I prosze nie rob mi diagnoz. I nie porownuj mnie do innych userow i nie oceniaj na tej podstawie, pisz o problemie a nie o tym, ktory go poruszyl.
                              OK?
                              • aaugustw Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 05.03.13, 12:05
                                bernardyniol napisał (do A...):
                                > Jakie rozumowanie?
                                ______________________.
                                Pijane... - Twoje... - Beki...!
                                A...
                                • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 05.03.13, 12:14
                                  aaugustw napisał:

                                  > bernardyniol napisał (do A...):
                                  > > Jakie rozumowanie?
                                  > ______________________.
                                  > Pijane... - Twoje... - Beki...!
                                  > A...

                                  Moglbys czasem napisac konkretnie i o problemie a nie piszacym?
                                  Napisalem, ze problem byl taki, ze czlowiek uwaza sie za pomagacza wobec alkoholika a zarzem ciaga go po knajpach z piwem i pije przy nim prawiac moraly, zamiast skoemtnowac to- ty o pijanym mysleniu. Pijane myslenie to na czym polega tutaj?
                                  • aaugustw Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 05.03.13, 12:51
                                    bernardyniol napisał (do A...):
                                    > Moglbys czasem napisac konkretnie i o problemie a nie piszacym?
                                    > Napisalem, ze problem byl taki, ze czlowiek uwaza sie za pomagacza wobec alkoho
                                    > lika a zarzem ciaga go po knajpach z piwem i pije przy nim prawiac moraly, zami
                                    > ast skoemtnowac to- ty o pijanym mysleniu. Pijane myslenie to na czym polega tutaj?
                                    ________________________________________________________________.
                                    Juz w pierwszym moim poscie do ciebie napisalem ile moze tobie taki pomoc...!
                                    Ale ja (w przeciwienstwie do ciebie) nie zajmuje sie jakims tam twoim kolega,
                                    ktory ciaga ciebie po knajpach z piwem i pije a przy tym prawi tobie moraly lecz
                                    mnie interesuje to; dlaczego ty tam z nim chodzisz, skoro znasz ten problem...!?
                                    A...
                                    • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 05.03.13, 13:45
                                      aaugustw napisał:


                                      > ________________________________________________________________.
                                      > Juz w pierwszym moim poscie do ciebie napisalem ile moze tobie taki pomoc...!
                                      > Ale ja (w przeciwienstwie do ciebie) nie zajmuje sie jakims tam twoim kolega,
                                      > ktory ciaga ciebie po knajpach z piwem i pije a przy tym prawi tobie moraly lec
                                      > z
                                      > mnie interesuje to; dlaczego ty tam z nim chodzisz, skoro znasz ten problem...!
                                      > ?
                                      > A...

                                      Musialem przeoczyc, no w koncu jakas normalna odpowiedz!
                                      To sie dzialo lata temu, ja dzis uwazam, ze to byl szuja i powinienem byl zerwac z nim kontakt, ale wtedy myslalem inaczej. Dalem sie manipulowac jak mokra glina (jak kazdy alkoholik poczatkujacy).

                                      co mnie denerwowalo w tym i denerwuje do dzis, i ty byl obiekt tego watku, to fakt, ze tacy ludzie podpieraja sie 'twarda miloscia' choc ona wcale na tym nie polega. mowienie prawdy utozsamiaja z mowieniem obelg, a nie pomaganie ze szkodzeniem itd.

                                      chcialem przetestowac, co ludzie na to powiedza, bo sa ciagle we nie echa wiary w to, co mi wmawiali, tzn ze 'kazdy tak by robil i ze oni pomagali bo tak sie robi, zapytaj alkoholikow ktorzy trzezwieja' czysta manipulacja ale zastanawialo mnie, czy tylko ja to widze jako manipulacje, i tyle.

                      • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 05.03.13, 00:21
                        grazkavita napisała:

                        > Czy ty jesteś tu ważny, czy twój kumpel? Wiec przestań myślec o sobie, bo jeste
                        > s przez ten swój egoizm bardzo mały. Nie chcesz komentować cudzych zachowań, a
                        > jego odżegnałeś od czci i wiary...Nie popisałeś się jako kumpel w każdym bądź r
                        > azie ja bym ci podziękowała...

                        Ale za co?
                        Coz, moze i powinienem mu oddac czesc i wiare.
                        Moze chcial dobrze.
                        Jedna historyjka. 6 miesiecy po terapii ten kolega zaprosil mnie, by sie z nim spotkac. w knajpie. Pil piwo, a raczej wypil chyba 10 piw. Pijac ktores tam, w szerzszym gronie, zdobyl sie na zart. Wzial kufel, podniosl do gory i powiedzial, patrzac w moja strone: 'mam na ime marek, jestem alkoholikiem, no to chlup' i napil sie piwa.
                        Super kumpel. Malo dzis takich.swietne poczucie humoru. Przyznaje, nie docenilem w tamtym czasie.
                  • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 04.03.13, 17:17
                    Przeczytalem dokladniej. Nie ma tu nic specjalnie kontrowersyjnego, nie wiem czemu zakladasz, ze ja mysle zupelnie odmiennie. Mam pewnie odmienne spostrzezenia, a nie ze 100%.
                    Jak powiedzialem, postawa roszczeniowa to dla mnie ingerowanie w czyjes zycie, a nie swoje. Uznaje, ze mam prawo przebywac z kim chce, gdzie chce i sluchac kogo chce kiedy chce- i to nie jest wg mnie roszczenie a zdrowy egoizm.
                    Pokora a upokorzenie- zgadzam sie, pokora to umiejetnosc przyznania sie do bledow. I wiesz co- paradoksalnie bycie upokarzanym oddala od pokory. Czlowiek chetniej przyzna sie do bledu, jesli cos z tego wynika, jesli nei zaplaci jakiejs wielkiej ceny. Jesli ktos wyolbrzymia albo wytyka bledy z zamierzchlej historii to jest proba upokorzenia.
                    Oczywiscie, nie musze tego brac do siebie, pytanie pojawia sie tylko- po co z taka osoba przebywac? Po co dawac jaj prawo do rozmowy? Nie widze sensu.
                    Takze wierze w zobowiazanie wobec swiata i jestm czlwoiekiem lojalnym, pomocnym, zyczliwym i grzecznym, gdybys znala mnie to bys wiedziala. Tylko ze, ja uwazam, ze nalezy mi sie symetrycznie to samo od innych. Gdy nie dostaje tego- musze zadbac o siebie i wyjsc.
                    JEsli komus pomagam a on mnie wykorzystuje- nie moge sobie wmawiac ze nic sie nie dzieje, siebie samego trzeba szanowac tak samo- nie gorzej i nie lepiej jak innych, czyz nie?
    • miskolaj Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 04.03.13, 17:20
      przyznam szczerze uznaje swoja besilnosc wobec Twojej osoby:) berz urazy, bez poczucia wyzszosci, ale juz tu nic dodac nie moge...mam jednak nadzieje, ze nie jestes ten przypadek beznadziejny, bo mowia, ze sa i takie:) ja tam nie wiem, to juz poza moimi mozliwosciami dalsza rozmowa dlatego kapituluje - tym samym powoidzenia zycze..pa
      • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 04.03.13, 17:22
        miskolaj napisała:

        > przyznam szczerze uznaje swoja besilnosc wobec Twojej osoby:) berz urazy, bez p
        > oczucia wyzszosci, ale juz tu nic dodac nie moge...mam jednak nadzieje, ze nie
        > jestes ten przypadek beznadziejny, bo mowia, ze sa i takie:) ja tam nie wiem, t
        > o juz poza moimi mozliwosciami dalsza rozmowa dlatego kapituluje - tym samym po
        > woidzenia zycze..pa

        ok, nie ma problemu, dzieki za wysilek. widac nielatwo mnie zrozumiec jak sie mnie nie zna.
        na razie.
        • pierzchnia Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 04.03.13, 18:08
          Jeżeli rzeczywiście - Beka=Bernard to muszę stwierdzić, że bardzo się pogorszyło...
          Chyba, że to kumpel Beki albo Bernarda.
          • aaugustw Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 04.03.13, 18:23
            pierzchnia napisał:
            > Jeżeli rzeczywiście - Beka=Bernard to muszę stwierdzić, że bardzo się pogorszyło...
            > Chyba, że to kumpel Beki albo Bernarda.
            ________________________________________________.
            Niemozliwe... - Nie ma takiego drugiego, jak on pierwszy...!
            Moze ten klimat angielski mu nie posluzyl...(!?).
            A...
          • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 05.03.13, 00:29
            pierzchnia napisał:

            > Jeżeli rzeczywiście - Beka=Bernard to muszę stwierdzić, że bardzo się pogorszył
            > o...
            > Chyba, że to kumpel Beki albo Bernarda.

            Komu sie pogorszylo a komu nie to w laskawosci swojej pozwol zadecydowac innym. Nie dyktuj innym, co maja myslec. Tym bardziej, ze zaprzeaczasz sam sobie kolego. Jak prowokacja byla w stanie niewyjasnionym to broniles mnie, a jak wyjasnilem to nagle zmieniles front 180 stopni.

            Przeczytaj swoje wlasne wczesniejsze wpisy a zrozumiesz. Te sama sytuacje oceniles diamatralnie inaczej tylko dlatego, ze obiektem okazal sie ktos, kogo nie lubisz.
            • pierzchnia Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 05.03.13, 22:58
              bernardyniol napisał:
              > Komu sie pogorszylo a komu nie to w laskawosci swojej pozwol zadecydowac innym.

              Innym - to znaczy komu?
              Przecież to ja jestem ten inny skoro nie jestem Tobą.
              Moim zdaniem, te Twoje analityczne badania, nie przybliżą Cię do prawdy - gdyby tak było to byś zamilkł, a może najpierw trzeba to zrobić.
              Ja nie czuję do Ciebie antypatii tylko się dziwię - dlaczego nie naszła Cię jeszcze refleksja.

        • lena1952 Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 04.03.13, 18:34
          A ja Ciebie Bernardyniol, mimo wszystko rozumiem. Krótko, Tobie chodzi nie o te śliwki ukradzione z sadu, tylko "po coś tam wlazł"
          Sprawa jest trudna, musisz sobie odpuścić, innego wyjścia nie ma. Szkoda życia na analizę.
          L.
          • aaugustw Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 04.03.13, 18:40
            lena1952 napisała:
            > A ja Ciebie Bernardyniol, mimo wszystko rozumiem...
            ____________________________________________.
            Beka, przyciagasz duchy... - Za niedlugo pojawi sie tutaj
            (o polnocy) ta twoja byla "adoratorka"... - Zapomnialem jej ksywke...(!?).
            A... ;-)
            • pierzchnia Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 04.03.13, 19:28
              aaugustw napisał:
              "Zapomnialem jej ksywke...(!?).'

              Ja pamiętam doskonale - Jasnoludz.
              • aaugustw Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 05.03.13, 11:22
                pierzchnia napisał:

                > aaugustw napisał:
                > "Zapomnialem jej ksywke...(!?).'
                >
                > Ja pamiętam doskonale - Jasnoludz.
                _____________________.
                Ha, ha, ha...!!! ;-)))
                A...
          • bernardyniol Re: mam takie pytanie- kumpel alkoholik 05.03.13, 00:26
            lena1952 napisała:

            > A ja Ciebie Bernardyniol, mimo wszystko rozumiem. Krótko, Tobie chodzi nie o te
            > śliwki ukradzione z sadu, tylko "po coś tam wlazł"
            > Sprawa jest trudna, musisz sobie odpuścić, innego wyjścia nie ma. Szkoda życia
            > na analizę.
            > L.

            Ty i Zdzislaw 50 powodujecie, ze wraca moja nadzieja. Sa tacy, ktorzy porafia zrozumiec i wychylic sie poza ocenianie, osadzanie, ganienie. Szacun.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka