29.07.04, 19:54
Jestem ojcem syna alkoholika i czytająć te wszystkie wątki, wypowiedzi i stwierdzam że to wszystko już z nim przerabiałem. Syn był leczony dwukrotnie w oddziałach zamkniętych,chodził na terapię i co dalej pije i tak od 10 lat a ma 27.Wcześnie zaczął ale dlaczego , tego nie wiem .Zaznaczam że w rodzinie nikt nie pije.Miał wyprane,był najedzony i pił, był głodny,brudny nie miał gdzie spać i dalej pił.Dwa dni temu został skazany na trzy lata w zawieszeniu za kradzież.Teraz pod drzwiami domu zostawił kartkę że nie może spojrzeć nam w oczy,że chce iść siedzieć bo tam będzie miał spanie i jedzenie.Ludzie i co ja mam zrobić, też jestem wykończony walką o niego i z jego nałogiem którą sam przyznaję przegrałem.Najchętnie bym go zamknął w jakimś ośrodku na długi czas i zagonił do ciężkiej fizycznej pracy ale czy jest coś takiego a jeśli tak to gdzie.Co sądzicie???
Obserwuj wątek
    • Gość: stachu34 Re: leczyć? IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.04, 23:39
      "Ludzie i co ja mam zrobić, też jestem wykończony walką o niego i z jego
      nałogiem którą sam przyznaję przegrałem" - tu cały pies pogrzebany...
      Oj...tato,tato!!!Ręce opadają.Wiesz jak nazywa się ktoś,kto chce kogoś
      wyswobodzić wbrew jego woli?Powiem ci,to agresor.Szkodzisz mu i pchasz go w
      objęcia alkoholizmu.
      "pod drzwiami domu zostawił kartkę że nie może spojrzeć nam w oczy,że chce iść
      siedzieć bo tam będzie miał spanie i jedzenie." - typowa manipulacja uczuciami
      ojca.Tak się dzieje w alkoholiżmie.
      Tu jest odpowiedź - "Najchętnie bym go zamknął w jakimś ośrodku na długi czas i
      zagonił do ciężkiej fizycznej pracy ale czy jest coś takiego a jeśli tak to
      gdzie." zrób to,może nie dosłownie.Pozbaw go komfortu picia,który mu oferujesz
      na tacy.Będziesz miał spokój i syn się wyleczy.
      Zastosuj jedną,jedyną zasadę jaka jest mozliwa...innej nie ma!!!Chcesz mu pomóc-
      nie pomagaj...Zostaw go z tym całym jego bagnem.Może da sobie radę,podniesie
      się,a jak nie to zginie.Jak będziesz mu pomagał,to napewno zginie.
    • Gość: mikaszka Re: leczyć? IP: 217.153.124.* 03.08.04, 15:44
      Ty chcesz go zamknac, on chce isc siedziec, wszystko sie dobrze sklada. Moze w
      wiezieniu przetrzezwieje, kto wie. W wielu wiezieniach odbywaja sie mitingi AA,
      moze to jest wlasnie jego szansa.
    • tequilka Re: leczyć? 04.08.04, 02:01
      Odpowiem z własnego doświadczenia. Sama jestem alkoholiczką, ale zanim tak do
      końca zdałam sobie z tego sprawę- szukałam pomocy dla mojego brata... brat pił.
      Pił, kiedy był po raz pierwszy żonaty, pił, kiedy prowadził interes, pił, kiedy
      był z drugą, z trzecią 'narzeczoną'... kolejne prace...cały czas pił....Potem
      druga żona, znowu własna działalność... No i zona zapieprza- a on leży. Mówię
      tylko w skrócie. W bardzo wielkim skrócie. Mój braciszek potrafił naodwalać
      wiele. Ale całą rodziną staraliśmy się mu pomóc. Kiedyś założyłam tutaj wątek-
      jak pomóc alkoholikowi, kiedy on sam sobie nie życzy tej pomocy. Kiedy nie
      godzi się na leczenie... Chciałam go umieścić w jakimś zakładzie zamkniętym,
      żeby mu pomogli, bo on sam nie potrafi... no i byłam zbulwersowana, że zaczęli
      sobie na mój post odpowiadać lekceważąco. Bardziej lekceważąco, niż na Twój,
      Andrzeju;-) Pomocy z forum nie uzyskałam wtedy żadnej (jak tylko znajdę ten
      post, to dam link), ale byłam zrozpaczona. Mój brat wykorzystywał swoją żonę i
      rodzinę, która zapieprzała i ukrywała przed światem co się dzieje...Był na
      detoxie kilka razy- widocznie bez przekonania.... Dopiero kiedy zaczął widzieć
      kosmitów i inne zjawy- coś w nim się złamało. Był niby na odwyku dwa razy- ale
      jakoś zawsze bez przekonania...
      Moja rada- jeśli chcesz dobrze dla syna- zostraw go samemu sobie. Obserwuj (dla
      własnego komfortu), ale nie wtrącaj się. Choćby nie wiem, co się nie działo...
      Zapamiętaj- robisz to dla własnego syna. Dając mu wsparcie finansowe- pomagasz
      mu umrzeć. Zastanów się nad tym.
      • Gość: stachu34 Re: leczyć? IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.04, 16:41
        "byłam zbulwersowana, że zaczęli sobie na mój post odpowiadać lekceważąco.
        Bardziej lekceważąco, niż na Twój,
        Andrzeju;-)"
        Dwa posty są odpowiedzią na problem Andrzeja,nie licząc Twego,który jest
        powieleniem poprzednikch.Gdzie widzisz lekceważenie Andrzeja?W którym miejscu?
        • Gość: tequilka Re: leczyć? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.04, 14:34
          Sorki, nawet nie zwróciłam uwagi na to, jak sformułowałam swoją wypowiedź.
          Oczywiście, że nie to miałam na myśli;-) Jeszcze raz przepraszam.
      • andrzej484 Re: leczyć? 06.08.04, 19:37
        Dzięki za wypowiedzi,zostawiam go sobie samemu i będę obserwował co się dzieje bo to jednak syn.Teraz on musi sam sobie wybrac drogę albo albo, ja sam żle robiłem że tyle lat mu pomagałem bez skutku, wiedział że zawsze można wrócić do domu gdzie nakarmią,wypiorą,pozwolą choć kilka dni wypocząć.Teraz koniec.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka