Dodaj do ulubionych

Terapia a plecebo

25.02.15, 12:35
W wątku o filmie zawierającym różne opinie o skuteczności baclofenu w leczeniu alkoholizmu pewien amerykański psychiatra podał, że skuteczność placebo w leczeniu alkoholizmu wynosi około 25%.

Zważywszy, że skuteczność terapii w jej najpopularniejszej u nas formie to niespełna 20% skuteczności (mimo wsparcia AA podaje się 8% w dalszej perspektywie czasowej), wynika z danych niezbicie, że terapia szkodzi. Albowiem 20% znaczy mniej niż 25%.

Dane te warto sobie wziąć do serca i mocno zastanowić się, zanim odważysz się, alkoholiku, skorzystać z usług naszych terapeutów, psychiatrów i detoksiarzy.
Obserwuj wątek
    • wiedza_to_podstawa Re: Terapia a plecebo 25.02.15, 12:55
      Dane te warto sobie wziąć do serca i mocno zastanowić się, zanim odważysz się, alkoholiku, skorzystać z usług naszych terapeutów, psychiatrów i detoksiarzy.

      No!
      Przed detoksem, terapią, czy mityngiem koniecznie skonsultuj się z Eską lub jej mężem :D

      :D :D :D
      Przyjdzie mi tu umrzeć, ze śmiechu! a ja jeszcze chcę żyć!
      • e4ska Re: Terapia a plecebo 25.02.15, 13:03
        No a może jakiś konkret, bidne zahukane dziwczątko...
        • wiedza_to_podstawa Re: Terapia a plecebo 25.02.15, 13:13
          Hehehehe jakiś fakt? jak ten, że jestem zahukanym? biednym? dziewczątkiem?
          Wyprodukowanym w twojej biednej pomylonej mózgownicy?

          Dodam innym fakt, nazwijmy go rzeczywisty czyli istniejący naprawdę.
          Analizujesz coś, czego nawet nie obejrzałaś no i żyjesz w jakiejś innej przestrzeni czasowej.
          U ciebie był już, lub trwa 2016 rok :D Chyba jednak był, bo to po nim przeprowadzono główne badania francuskie o których tak śmiało piszesz.

          [b]Ależ ja nie muszę oglądać całości, wystarczy, deuś, że już pisałam wcześniej o "odkryciach" jeżusia - otóż film został wyprodukowany w 2013r, a nie w 2015 czy 2016. Główne badania francuskie zostały przeprowadzone później!

          Jak to jest wędrować w czasie? :D
          No i zrozum, my tu wszyscy przeżywamy końcówkę drugiego miesiąca roku pańskiego 2015!
          Gdzie nam do ciebie :D
      • jerzy30 mowilem ze to idiotka 25.02.15, 19:24
        po co wy sie wdajecie w te dyskusje
        • thomi73pl Re: mowilem ze to idiotka 25.02.15, 19:56
          widzisz Jerzy..
          ja takich określeń unikam ( ja w tym tytule), bo to oceny..
          i te oceny.. pomijając ze moga szkodzić komus. to szkodzą mi. ano w taki sposób ze kiedy cos nazwe ocenie to od razu też zaszufladkuje.. . i wtedy juz nie poznam..
          jasne ze tak może prościej.. moze szybciej..
          ale mi sie nie spieszy. ;)
          i tego się właśnie nauczyłem..

          wole patrzeć. przygladac sie zamiast ocenić.. od razu..

          jesli o mnie chodzi ., to odzywam sie dużo rzadziej niz czytam , choc i czytam tez tu rzadko i tez nie często zagladam.. ( ostatnio przez możliwość zajrzenia w tel i duczasu w pracy moze częściej...)..
          odzywam sie nie po to by dyskutować.., al le po to by soe wyrazić.. komus może sie to przyda komus nie.. bo tak to juz jest..

          a mi sie przydaje jeśli sie wyrażę. bo moge tez sam siebie potem przeczytać. ;)
          robie to.. :) bo tak czasem mam lepszy wglad ..


          powiem cos szczerze..
          bez obrabiania.
          nie dziwią mnie oceny i czasem niezbyt wyszukane uwagi osob niezdrowiejacych..czy mało wiedzących o sobie a tym bardziej o chorobie..
          nie dziwia mnie też oceny ktore padają od osób "ze stażem", bo jednak ta choroba działa caly czas. i widac ze ciężko sie wyzbyc calkiem zlych cech..
          ale dziwią mnie te oceny tych osób "ze stażem" przy jednoczesnych stwierdzeniach, typu. "moje uczeclszczanie na mitingi dało mi tyle ...." ( duchowosci.. rozwoju... itd...)
    • thomi73pl Re: Terapia a plecebo 25.02.15, 17:44
      ,

      eska napisała :
      ( miedzy innymi. )
      "(...) ..wynika z danych niezbicie, że terapia szkodzi. Albowiem 20% znaczy mn
      > iej niż 25%..."

      Nie eska.. !.
      to ze cos jest skuteczne w 20% , a coś w 25%, -Nie oznacza ze to pierwsze jest szkodliwe a drugie nie.-
      oznacza tylko ze jed o jest skuteczne na tyle a drugie na tyle procent.. , bo mowa o skuteczności ..!..
      ( pomijam juz to czy jedno a drugie zostało dobrze wyrażone w tychze procentach.).

      A więc nie - "wynika. niezbicie". :), ze terapia szkodzi..

      w ogóle nic z tego nie wynika procz procentowego ujęcia.

      pisze to bo szkoda mi soe ciebie zrobiło. ..-serio..

      z tych wpisów za to wynika.. ( choc , nie niezbicie.. ;) ), ze sfiksowas na punkcie udowadniania szkodliwości terapii i to do tego stopnia ze wszędzie widzisz jakieś niesamowite rewelacje , ktore mialby to rzekomo swoadczyc o tym, iz terapia to zło, źródło wszelkiego zla nieszczęścia.. śmierci chorob i zarazy..

      jeśli ma się takie podejście efekt jest przeważnie odwrotny od zamierzonego..

      a wiec mimo że ja wcale nie chce nikogo od terpii odciągnąć. to jednak chce bys poczula sie lepiej..
      i dlatego jesl chcesz sukcesu w tym co robisz to .. :
      Nie oduagaj ludzi od ; odtruwania sie, od detoksow, od terapii. i nie głoś o szkodliwości.. ani nie prowadź krucjaty przeciw terapeutą. a głoś o tym swoim zdrowym stylu życia jaki posiadasz co ci on daje. i jak na to wpadłas.. - w ten sposb jest szansa ze ktos w to uwierzy. !
      jeśli nie wierzysz w marnosc takiej krucjaty.. to przyjrzyj sie w całym swiecie zachodnim ilości napisów szkodliwości alkogolu przy kazdej reklamie. o kazdym napisie na papierosach. o szkodliwości palenia. i poczytaj o skuteczności tej metody. i wierz mi.. ze zaden terapeuta takiej metody nie wymyślił.. :) ani tez żadnen inteligentny człowiek..

      pozdrawiam..




      ☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★
      Powyższy post wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może być on wykorzystywany przeciwko mnie, kopiowany oraz powielany bez mojej zgody, za wyjątkiem cytowania postu przy odniesieniu się do niego z zastrzeżeniem , że odniesienie nie zawiera złośliwych uwag, oraz pospolitej głupoty.
      Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany zdania, bez podawania przyczyny.
      Nie biorę odpowiedzialności za wpłynięcia na zmiany poglądów innych I pojawiających się przy tym odczuciach czytających moje wypowiedzi.
      • e4ska Re: Terapia a plecebo 25.02.15, 23:02
        Trudno, Thomi, ale tak już jest w tej okropnej matematyce, że 25% to więcej niż 20%, a strasznie więcej niż 8%.

        Jeśli w badaniach z roku pańskiego 2010 w Illinois wyszło, że placebo ma 25% skuteczności, a o terapii typowej mówi się z uznaniem, że ma 20%, to lepiej nic nie robić i mieć te 5% szans więcej.

        Baclofen ma zaś więcej niż placebo tych uleczonych, choć niewiele - oczywiście w badaniach z roku 2010 prowadzonych przez jednego z ostatnich wypowiadających się we francuskim filmie z Planet+.

        Czy zatem nie byłoby lepiej wybrać formę zapewniającą 25% niż 20%? No ja tam, np. wybierając bank, wolę, żeby mi wypłacił 25% od sta niż 20%. Wolę bowiem 25 zł niż 20 zł, bo za 25 zł kupisz lepsze pół litra niż pół litra gorsze za 20 zł. Wolę lepszość niż gorszość.

        Tak mam, niestety, z racji zaniedbania choroby alkoholowej, która - podstępna a niezawiniona - nieleczona prowadzi do śmierci. Co prawda widziałam na własne oczy leczonych, którzy jakby nie zrozumieli głębokiej refleksji o chwalebnych skutkach leczenia tejże choroby i psychicznej, i społecznej, i etycznej, i wzięli się na opak - i umarli. Ja zaś żyję. Myślę, że jak nic jestem brakującym ogniwem pięcioprocentowego placebo... Ale wiem też, że jestem istotą śmierci podległą, boć niekoniecznie trzeba się zapić, żeby umrzeć.

        Memento mori!
        • aabroniewski Re: Terapia a plecebo 25.02.15, 23:44
          e4ska napisała:
          > Jeśli w badaniach z roku pańskiego 2010 w Illinois wyszło, że placebo ma 25% sk
          > uteczności, a o terapii typowej mówi się z uznaniem, że ma 20%, to lepiej nic n
          > ie robić i mieć te 5% szans więcej.

          Genialne!
          Nic nie robie i jestem coraz zdrowszy - matematyki / szczegolnie tej wyzszej / nie da sie przeskoczyc.
          A gdyby tak pojsc jeszcze dalej i zaczac sie cofac - wtedy mozna by te procenty jeszcze bardziej podkrecic.
        • thomi73pl Re: Terapia a plecebo 26.02.15, 02:04
          Trudno, Thomi, ale tak już jest w tej okropnej matematyce, że 25% to więcej niż 20%, a strasznie więcej niż 8%

          Masz racje. po za tym jednym , że matematyka nie jest okropna., ale bardzo ścisła..
          a wiec, 25% TO WIECEJ NIZ 20%, I WIECEJ NIZ 8%- TO WSZYTKO.!
          matematyka nie mówi o tym , ze 8% , lub 20% w stosunku do 25% jest bardziej szkodliwe.
          ( szczerze mówiąc chyba nie ma nawet takie zwrotu w matematyce ;) )

          tak więc wróćmy do tego pierwszego wniosku, który jest cokolwiek błędny o ile to w ogole jakiś wniosek..
          i do retoryki:
          Twoje słowa:
          "Zważywszy, że skuteczność terapii w jej najpopularniejszej u nas formie to niespełna 20% skuteczności (mimo wsparcia AA podaje się 8% w dalszej perspektywie czasowej), wynika z danych niezbicie, że terapia szkodzi. Albowiem 20% znaczy mniej niż 25%. "

          Teraz skoro już nie śpię i muszę wykładać , być może bardziej wykształconej ode mnie Kobiecie i do tego nieco starszej ode mnie, ; coś banalnie prostego, to postaram się zrobić to dokładnie:

          piszesz :
          "Zważywszy, że skuteczność terapii w jej najpopularniejszej u nas formie to niespełna 20% skuteczności " - używając dwa razy słowa " SKUTECZNOŚĆ" * ( to te na grubo , na wypadek jeśli je skopiowałaś od kogoś ) - co wskazuje aż dwa razy na to , że masz na myśli pozytywne działanie jakiegoś czynnika, tu tym czynnikiem jest TERAPIA, ( choć nie wiem jaka , może farmakologiczna.. , ale jeśli tak ,to piła byś do koncertów, a że z dalszej cześć twoje wypowiedzi wynika , ze pijesz do terapeutów, leczących behawioralnie to zakładam, że masz na myśli tę terapię, a nie tę farmakologiczną ) i stad wyrażenie skuteczność terpii użyte przez ciebie, i podkreślenie 8 słów dalej tym samym słowem 20% skuteczności ; świadczy o tym że mówisz i stwierdzasz że istnieje Skuteczność, co prawda tylko w jakichś 20% ale istnieje. , ( bo nie piszesz o szkodliwości 20% tylko o "SKUTECZNOŚCI".)
          a w dalszej części , zresztą przecząc temu co sama napisałaś , piszesz o szkodliwości tej samej terapii ( to znaczy mam nadziej że piszesz dalej o tej samej, choć nie ma żadnej pewności , ale to na podstawie tego samego założenia które przyjąłem wcześniej z powodu twojego picia do terapii behawioralnej ), wyciągając wniosek , który jak mniemasz że jest niezbity ( * „wynika niezbicie”) ponieważ pochodzi z jakichś danych i twojego nawet nie równania, tylko stwierdzenia, że 20% to mniej niż 25%. i że niejako ( jak wynika z twojego ostatniego postu) matematyką da się potwierdzić , że twój wniosek jest słuszny. ( bo 20% jest to mniej niż 20%)

          A wiec nie będę się spierał czy da się matematyką, potwierdzić w ogóle czy czyjekolwiek myślenie jest logiczne, choc może da sie potwierdzić czy jest prawdopodobne, za pomocą może rachunku prawdopodobieństwa., ale zapewniam Cie że ten tok myślenia który tu zaproponowałaś jest bliższy najgorszej maści szarlatanów których sama potępiasz, niż jakiejkolwiek nauce.
          a to dlatego , że
          -
          20% , czy 25% do dalej tylko jakiś procent czyli ułamek czegoś mierzony w procentach, a nie wyznacznik tego co jest gorsze a co lepsze. , a już na pewno nie to co użyteczne a co szkodliwe.

          - dane skądś są, ale na to czy są niezbite nie ma żadnych dowodów, ani na to czy źródła z których czerpiesz są wiarygodne ponieważ ich nie podajesz.

          - matematyka, a w tym dziedzina ułamków zarówno procentowych jak i dziesiętnych z cała pewnością nie zajmuje sie oceną moralną, ( a więc nie tym co gorsze co lepsze co szkodzące , a co łagodzące) , bo to zupełnie inna dziedzina. , a czym sie dokładnie zajmuje możesz wygooglować

          twoje wnioski nie dość, że już przez samą Ciebie zbite, to dodatkowo zostały jak widzisz rozłożone na czynniki i zbite po raz kolejny.


          I Na Boga. ! , lub na ostatnie krople twojego pysznego likieru – jak wolisz. ; nie mieszaj proszę nauki do swoich wniosków. !!!
          a przynajmniej starej poczciwej matematyki..
          ( co znaczy nie mieszaj jej z błotem jak biednych terapeutów ;) )


          • thomi73pl specjalnie dla eski matematyka a zło i dobro itp. 26.02.15, 02:54
            A teraz w dodatku specjalnym opowiem już krótko dlaczego matematyka ma się nijak do określania szkodliwości i dobroczynności. ( tak .. tak.. przeciwieństwo do szkodliwości to dobroczynność, a do skuteczności - nieskuteczność )

            złóżmy., że chcemy określić czy lepsze jest 0 stopni ciepła czy +20 stopni
            Kiedy leżałabyś bez kołdry ze swoim mężem lub chłopakiem, pewnie te 20 plus okazało by sie lepsze , bardziej dobroczynne , jesli nawet nie dla Ciebie to przynajmniej dla twojego chłopa powołując się na Rozszerzalność liniowa, a tym samym jednak i dla ciebie chyba też.
            jednak dla niektórych trunków ( zakładając że tylko rzeczy zdrowe da sie spożyć w temperaturze pokojowej , a ty nie koniecznie lubisz tylko zdrowe rzeczy. ) plus 20 mogło by być na prawdę beee...
            i co ty na określanie za pomocą matematyki lub fizyki co jest lepsze a co gorsze ?
            lub za pomocą liczb ?

            Tak samo nie da się określić za pomocą danych czy procentów, co jest szkodliwe a co nie. , mimo że mówi się o jakiejś skuteczności, jednak skuteczność czegoś czy też nie skuteczność nie ma odniesienia lub może nie mieć do tego co jest szkodliwe a co dobroczynne .

            A wiec, dane to dane. , Służą jakimś badaniom , a te badania mimo że coś obrazują to to nie oceniają , dają za pomocą liczb i danych jakiś obraz. Ten obraz dopiero zostaje oceniony.
            Ocena , jednak należy do człowieka, a szczególnie jeśli chodzi o ocenę moralną to wypaść może ona różnie nawet przy takiej samej wartości liczbowej wynikającej z danych.

            mało tego, dane nie powiedzą nam nie raz wszystkiego , a szczególnie na temat psychiki i jej sprawności.. czy też wadliwości oraz jak się to przekłada na zwykłe życie.

            bardzo dobrym przykładem jest tak dobrze znany IQ, którym mierzy sie inteligencje, i którym to może nie jednym służyć za coś czym zdawało by sie moga sie pochwalić, jednak nie przekłada się to w praktyce na zycie.
            Ponieważ nawet bardzo wysoki iloraz inteligencji mierzony testem IQ - to znaczy jego wynik; nie przekłada się na to , czy dana jednostka , osiągnie sukces, będzie potrafiła prowadzić normalne życie, a już na pewno nie na to czy będzie prowadziła szczęśliwe życie.
            I teraz idąc dalej to grupa społeczną z dajmy na to 80% populacja ludzi o IQ wyższym niż przeciętne, wcale nie musi byc grupą lepiej radzących sobie w zyciu, wolnych od nałogów itp, od jakieś tam grupy która w swej populacji ma np. 50% ludzi z IQ wyższym od przeciętnego.
            tak wiec proszę oto bardzo wymowny przykład . ( co prawda fikcyjny, ale nie SF.) na temat tego jak wartości wyrażone w postaci jakichś danych ( nawet w procentach) nie dają obrazu tego co skuteczniejsze a co nie, lub tego co szkodliwe a co nieszkodliwe..

            ☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★

            ale jak ktos lubi się procentami bawić.. :) i to nie tylko matematycznie.
            to dojdzie do takiego wniosku, że wino o zawartości 8% alkoholu mu nie zaszkodzi tak jak wódka o zawartości 40%..
            i jak tak dalej będziesz się bawiła eska procentami.. :)
            to...
            .. a niech to..
            twoja sprawa..

            ( troche mi się przeciągneło.. ) :)
    • bananarama-live Re: Terapia a plecebo 25.02.15, 19:06
      W czym to szkodzi. Posłuchac można, a swój rozum mieć, o ile cos z niego zostało po alkoholizacji przez lat X

      Przez 2 lata słuchałem część przyjąłem, część odrzuciłem i jest ok.

      • wiedza_to_podstawa Re: Terapia a plecebo 25.02.15, 19:21
        . Przez 2 lata słuchałem część przyjąłem, część odrzuciłem i jest ok.

        A gdybyś teraz przez pięciokrotność dwu lat trąbił w tym miejscu w sposób obsesyjny o tym, co odrzucileś i z jakich powodów, obrażając coraz mniej wybrednie tych, którzy odrzucone przez ciebie treści przyjęli, to nadal byłoby ok?
        • bananarama-live Re: Terapia a plecebo 25.02.15, 19:35
          Każdy sam pracuje na swój wizerunek. Ok = ok u mnie.
          Staram sie nic nie robić więcej niz potrzeba.
          Jesli ktos trąbi od switu do nocy, coś zapewne nie tak ma z psychiką.

          Ja w takim przypadku, pogadałbym ze sobą. Często to robie w myslach.

          ... ale najpierw trzeba sobie zadac pytanie, " czy to normalne, czy u mnie wszystko trybi w głowie jak trzeba..."
          Trudne , bo wiekszość mysli ze jego racja jest absolutna.
          • wiedza_to_podstawa Re: Terapia a plecebo 25.02.15, 19:44
            W tym rzecz, że większość ludzi wie o tym, że prawda absolutna nie istnieje.
            Jeśli ktoś ją tworzy i głosi wymaga ratunku.
            • aabroniewski Re: Terapia a plecebo 25.02.15, 21:07
              Prawda absolutna, prawda obiektywna...
              Mysle, ze chodzi tutaj o widzenie czegos poza obserwatorem - bez jakichkolwiek zabarwien.
              pl.wikipedia.org/wiki/Prawda_absolutna_(buddyzm)
            • bananarama-live Re: Terapia a plecebo 26.02.15, 06:00
              To nie musi nazywac się prawdą. Wystarczy ,że chwilę pomyslimy zanim coś zrobimy.
              Ta chwila może wystarczyć zeby zmienic zdanie.
              U mnie sprawdza się.
              • europa277 Re: Terapia a plecebo 27.02.15, 10:56
                "Myślę więc jestem " sprawdza się , na kazde czasy :-)
                • bananarama-live Re: Terapia a plecebo 27.02.15, 17:25
                  Sprawdza, ale to za mało.
                  • wiedza_to_podstawa Re: Terapia a plecebo 27.02.15, 18:30
                    Filozofia też znacząco się rozwinęła.
                    Współczesny Kartezjusz rzekl by raczej - Myślę więc żyję. Jak myślę tak mam.
                    • thomi73pl Re: Terapia a plecebo 27.02.15, 22:59
                      Nauka tez sie znacząco rozwinęła..
                      a wiec stwierdzenie "Mysle ze jestem ",- to czasem z mało ( jak napisał banana...) a czasem zs dużo..

                      za dużo bo myślenie jest ponad to ze jestem a za mało bo za mało to stwierdzenie wyjaśnia.. ;)

                      świadomość nie mieści sie w lewej półkuli ktora to odpowiada za miedzy innymi myslenie logiczne i innne logiczne procesy oraz poznawcze w tym te które nazywają to co sie tam dzieje i co zachodzi; "moimi " myslam".. - , mną.. i w ogóle nazywają..

                      np. okazuje się ze ze przy czasowym całkowitym wylaczeniu lewej półkuli.. np przy wylewie.. mozna miec całkowita swiadomosc siebie.. ( przyklad jednej kobiety kusi sie o wniosek ze to prawdziwa świadomość), ale w każdym razie zupelnie onna świadomość, ktorej jednal nie da się wyrazić.. bo ani nie da sie ująć w myśli. ( gdy ta część nie działa..), ani nie da sie wypowiedzieć co sie czuje..
                    • aabroniewski Re: Terapia a plecebo 27.02.15, 23:48
                      Doswiadczenie pozazmyslowe nie jest filozofia.
                    • bananarama-live Re: Terapia a plecebo 28.02.15, 07:34
                      Ci, którzy nie pamiętają przeszłości, są skazani na jej powtarzanie
                      • aabroniewski Re: Terapia a plecebo 28.02.15, 10:44
                        Ci, ktorzy tkwią w przeszłości sa jej niewolnikami.
                      • wiedza_to_podstawa Re: Terapia a plecebo 28.02.15, 10:48
                        A i takich filozofów mamy :D
                        [url=http:// wpolityce.pl/m/spoleczenstwo/235384-hartmanowi-zastrzelili-psa-on-wie-ze-zrobil-to-polski-cham-i-zapowiada-zemste]Pies na smyczy[/url]

                        Nasunęło mi się i przyznam, że nic, a nic mnie to nie zaskoczyło.
                        Dziwaczeć można na nieskończenie wiele sposobów.
                        Coraz bardziej i bardziej...
                        • europa277 Re: Terapia a plecebo 28.02.15, 12:50
                          A mnie takie sytuacje zaskakują , aczkolwiek wiem że istnieja takie osobniki pozbawione wyzszych wartosci i nie nazwałabym tego dziwactwem tylko sadyzmem .
                          • wiedza_to_podstawa Re: Terapia a plecebo 28.02.15, 13:22
                            Europo kwestia dziwactwa w moim zdaniu kładzie naciski na reakcje filozofa, a nie zachowania złoczyńców. Sadyzm, chamstwo wszystko to jest w tym świecie. Nie trzeba tego rozumieć, wystarczy wiedzieć, że to istnieje. Schodzenie na psy filozofa to dość oryginalna sprawa jednak.
                            Etyk publicznie ziejący nienawiścią do ludzi (Polaków) i zapowiadajacy zemstę do drugiego pokolenia to dla mnie nowość, bez względu na to co mu się w życiu przytrafiło.
                            Zawsze istnieją cywilizowane sposoby rozwiązywania trudnych kwestii...
                            Kto z nich nie korzysta?
                            • europa277 Re: Terapia a plecebo 28.02.15, 14:05
                              Sadyzm, chamstwo wszystko to jest w tym świecie. Nie
                              > trzeba tego rozumieć, wystarczy wiedzieć, że to istnieje. Schodzenie na psy fi
                              > lozofa to dość oryginalna sprawa jednak.
                              >>Europa 277
                              Wiedzieć ze to istnieje , po co ? dlaczego ? to za mało- co innego jest eliminować ze swojego otoczenia kogoś takiego .
                              Dla mnie zaden to orginał ,tytuły naukowe , nie tworzą człowieka- jakie to szczescie o tym wiedzieć !
                              • wiedza_to_podstawa Re: Terapia a plecebo 28.02.15, 15:57

                                Kto tu pisze o szczęściu czy nie szczęściu? z powodu jakiejś wiedzy?
                                to chyba najprostsze co może być. Wiedzieć trzeba, aby umieć się do tego odnieść, mieć swoje zdanie, chcieć działać, nie być ani sadystą, ani chamem z tytułami. Można też wiedzieć po to, aby chcieć kimś takim się stać. Zobaczyć, że nie jest się samemu. Bez poznania nie ma doświadczania. Dziwię się, że takie sprawy trzeba tu tłumaczyć.
                                Eliminacja - z jakiego powodu eliminować ludzi ze swojego otoczenia? Kim się jest, aby to robić? Równie dobrze, można postarać się komuś takiemu pomóc. Zachowań do wyboru i koloru, ale aby się jakoś zachować trzeba wiedzieć względem czego.
                                • europa277 Re: Terapia a plecebo 28.02.15, 19:33
                                  Jak sie ma doswiadczenia to nie potrzeba tłumaczenia , a co sie tyczy pomocy takim osobnikom to nie żonglój słowami tylko działaj na własny rachunek- proste kochanie:-))
                                  • thomi73pl Re: Terapia a plecebo. ... a filozofia. :) 28.02.15, 22:32
                                    Skoro tu tyle znaków zapytania. . :)
                                    to ja dodam swój
                                    - jakie ma to związek z tym tematem . , : " terapia a placebo " ;) ?

                                    po za tym . szkoda że tak sie dzieje i z tymi ludzmi co strzelaja do zwięrzat i tymi : " filozofami" . ,

                                    -po za tym Filozof.. szczególnie taki " zawodowy" to przecież człowiek.. , jak kazdy inny..
                                    nie anioł, nie święty , nawet nie Dallajlama..
                                    a więc wylazło z niego.. tego czego nie załatwił. mimo że może o tym rozprawy pisał..
                                    • wiedza_to_podstawa Re: Terapia a plecebo. ... a filozofia. :) 01.03.15, 09:29
                                      jakie ma to związek z tym tematem . , : " terapia a placebo " ;) ?

                                      Czasami dobrze porozmawiać o tematach nie na temat, żeby przybliżyć się do siebie ;-)
                                      Tutaj o to trudno, bo aura sprzyja ciągłej walce o słowa, na słowa i słowami.
                                      Widzę, że nawet te odgrzewane "kontrowersje" nikogo nie zapalają do większych wyczynów słownych. Nuda! Można to ująć tak - wieloletnia wojna o sens i brak sensu terapii spowodowała, że każdy przekonał się do swojego sposobu na życie i przy nim pozostał. Większość nie ma potrzeby pisać o tym jak mu jest, po prostu żyje, realizuje swoje cele, niczego nie musi udowadniać, niczemu nie chce się sprzeciwiać, ani reagować na durnoty innych. Czasami tylko drgnie w nim chęć napisania co u niego. Woja to spowodowała.
                                      Życie braci i sióstr z alkoholowej przestrzeni rozgrywa się w innych miejscach.
                                      Większość pilnuje się własnych doświadczeń, nie podważa przeżyć innych, choć i tam potrafi być emocjonalnie. Uczą się siebie. Odwieczny spór terapia? AA? czy samemu? trwa choć w kulturalniejszej formie. Dużo lepiej radzą sobie z sobą, konfliktem i interpersonalne ci którzy przeszli terapię, pracują na krokach lub uczestniczą w życiu religijnym. Ci co tego nie chcą topią się w awanturkach, na koniec obrażają. Obserwowałam to nie raz w wielu miejscach.
                                      Dziecinada? czy pijani nadal? i to i to.
                                      Terapia służy zupełnie innym celom niż środek farmakologiczny oraz placebo.
                                      Stawianie tu jakichkolwiek znaczków matematycznych nie ma sensu.
                                      Pisać na temat który nie ma sensu, to nawet w tym miejscu zajęcie bez sensu ;-)

                                      Dobrej Niedzieli!
                                      • wolfbreslau Re: Terapia a plecebo. ... a filozofia. :) 01.03.15, 09:42
                                        wiedza_to_podstawa napisał(a):

                                        > [
                                        > Terapia służy zupełnie innym celom niż środek farmakologiczny oraz placebo.
                                        >

                                        to jest tak oczywiste, ze nawet nie ma potrzeby tego wyjasniac.
                                        podobnie jest z ewentualna religijnoscia odnaleziona, ,AA, klubem abstynenta, lub samodzielnie wybranym innym modelem.
                                        pastylka przeciwbólowa ma tylk usmierzyc ból zęba na tyle, by iść do dentysty...ale jak to czesto bywa, gdy ból minie, odchodzi ochota wizyty u stomatologa...ale to juz jest wlasnie temat na dyskusje, czy terapia, czy aa, czy w ostatecznosci skok z mostu
                                      • zdzislaw50 Re: Terapia a plecebo. ... a filozofia. :) 01.03.15, 12:44
                                        wiedza_to_podstawa napisał(a):
                                        ".............."

                                        No i nareszcie właściwa odpowiedz na zadany temat :)
                                      • thomi73pl Re: Terapia a plecebo. ... a filozofia. :) 01.03.15, 21:17
                                        Odpowiadasz na:
                                        wiedza_to_podstawa napisał(a):

                                        > jakie ma to związek z tym tematem . , : " terapia a placebo " ;) ?
                                        >
                                        > Czasami dobrze porozmawiać o tematach nie na temat, żeby przybliżyć się do sieb
                                        > ie ;-)
                                        ... (...) itd...

                                        powiem szczerze z większością chyba sie zgadzam..
                                        nawet z tym , ze ja tez rozpisałem się na temat tak jak to ująłem : " sam nie wiem po co to pisze"... i ..
                                        i coś tam.

                                        no cóż..
                                        jest jak jest.

                                        ja tam nie chce nikogo zmieniać..
                                        ja też jestem jaki jestem.. i tyle..

                                        Dobrej i spokojnej nocy życzę wszystkim.

                                        ( ja to chociaż mam ubaw z samego siebie. jakie gryzmoły mi powychodziły kiedy pisałem z telefonu . :) )
                        • aabroniewski Re: Terapia a plecebo 28.02.15, 13:15
                          Jak bysmy na to nie spojrzeli to jednak okrucienstwo wobec zwierzat trzeba bezwzglednie karac.
                          • europa277 Re: Terapia a plecebo 28.02.15, 14:13
                            Jakie poszanowanie wobec zwierzat , takie wobec człowieka.
                            Zadna kara tego nie naprawi !
    • rauchen Re: Terapia a plecebo 15.03.15, 14:12
      Pewien amerykanski psychiatra postanowil zablysnac i wyglosil swoja teorie.
      I udalo mu sie - zdobyl uznanie w oczach eski. wow
      • thomi73pl Re: Terapia a plecebo 15.03.15, 15:12
        Odpowiadasz na:
        rauchen napisała:

        > Pewien amerykanski psychiatra postanowil zablysnac i wyglosil swoja teorie.
        > I udalo mu sie - zdobyl uznanie w oczach eski. wow
      • e4ska Re: Terapia a plecebo 16.03.15, 00:03
        Byle twoim wnuczkom nie zaszkodził. Radzę zająć się - w tymże słusznym wieku - własnymi wnuczkami. Zajęcie owoż demobilizuje dziadków. I babciów.
        Pozdrowienia dla wnucząt! Ciesz się wnuczętami - należy ci się radość zwyczajna i serdeczna! Dobrego baciowskiego dla ciebie, rauchen :-))))
        • rauchen Re: Terapia a plecebo 16.03.15, 00:41
          co eska, chcialoby ci sie jeszcze do tego mojego babciowego wieku?
          Nie martw sie, jak jeszcze trafiasz flaszka tam gdzie trzeba i nie rozlewasz przy tym za duzo, znaczy ze funkcje spoleczne spelniasz
        • wolfbreslau Re: Terapia a plecebo 16.03.15, 13:21
          e4ska napisała:

          > Byle twoim wnuczkom nie zaszkodził. Radzę zająć się - w tymże słusznym wieku -
          > własnymi wnuczkami. Zajęcie owoż demobilizuje dziadków. I babciów.


          tak mi sie skojarzylo z Twoja wypowiedzia do Rauchen....ostatnio romansuje z pewna switezianka z warzywniaka / moze jeszcze pamietasz to okreslenie moje z innego forum ;-))) /. i nawet przyszlo mi do glowy , ze mimo wieku na wnuki, chec do switezianek , wcale mi sie nie zmniejszyla. wrecz odrotnie. o ile kiedys switezianki, wzbudzaly u mnie raczej usmiech i niekiedy chec do ironicznej wypowiedzi. teraz stalem sie dla nich duzo bardziej wyrozumialy i zainteresowany ich zaletami innego rodzaju ;-)))
          • rauchen Re: Terapia a plecebo 16.03.15, 14:41
            nie wspominaj moze esce o warzywniaku, bo esce to sie miedzy nogami wiory sypia, i zadne warzywo tam nie urosnie
            • aabroniewski Re: Terapia a plecebo 16.03.15, 15:45
              Ciebie, Rauchen, nie stac na nic innego jak tylko na plugawości?
              • rauchen Re: Terapia a plecebo 16.03.15, 16:56
                rozumiem ze ciebie wypowiedz eski pod moim niby adresem sklonila do glebszych refleksji
                • aabroniewski Re: Terapia a plecebo 17.03.15, 06:18
                  To ty zaczepiłaś Eskę, a nie ona ciebie.
                  • europa277 Re: Terapia a plecebo 17.03.15, 10:38
                    Niczego , nikomu nie trzeba udowadniać w chorobie alkoholowej , zainteresowany sam wie co ma zrobić , to co widzisz w drugim jest w tobie , to Ty masz pracować nad zmianą tego !
                    • aaugustw Re: Terapia a plecebo 17.03.15, 10:45
                      europa277 napisała:
                      > Niczego , nikomu nie trzeba udowadniać w chorobie alkoholowej , zainteresowany
                      > sam wie co ma zrobić... to Ty masz pracować nad zmianą tego !
                      ______________________________________________________.
                      No wlasnie, slyszycie alkoholiki; jak rano juz wstajesz i masz obsesje
                      picia, zaloz najpierw czysciutka koszule i krawat, potem pstryknij
                      palcem i powiedz sobie: Od dzisiaj nie pije, a co...
                      A...
                      • europa277 Re: Terapia a plecebo 17.03.15, 11:17
                        I ide na mityng , zapomniałes ?
            • wolfbreslau Re: Terapia a plecebo 17.03.15, 12:02
              rauchen napisała:

              > nie wspominaj moze esce o warzywniaku, bo esce to sie miedzy nogami wiory sypia
              > , i zadne warzywo tam nie urosnie

              ...dodac do tego augustowego "ch...a boskiego"....jana pier dolle i mamy wykladnie rozwoju duchowego bez pomocy baclofenu L;_)))

              to juz lepiej żreć ten baclofen...jestem o tym coarz bardziej przekonany
              • aaugustw Re: Terapia a plecebo 17.03.15, 12:15
                wolfbreslau napisał dalej jeszcze nie w pelni zdecydowanie:
                > ... to juz lepiej żreć ten baclofen...jestem o tym coarz bardziej przekonany
                ________________________________________________.
                To jest dobry pomysl - uwazam - moze przybedzie ci zdrowia fizycznego, bo
                rozumu tym takze nie odzyskasz, co widac po innych amatorach baclofenu..! ;-)
                A...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka