Dodaj do ulubionych

braciszek-narkoman

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 18:18
Chodzi o mojego mlodszego brata... Pali papierosy, jak jest impreza to pije
do upicia i co najgorsze od kilku lat pali marihuane...a moze i juz cos
gorszego..... regularnie, Czesciej, rzadziej..to trudno ustalic, bo przeciez
on nam prawdy nie powie
Tysiace godzin spedzilismy z nim na rozmowach, byl u psychologow, rodzice
robia mu w domu testy na THC ...Brat obiecuje poprawe, ale przy tescie wpada.
On ma anturalnie mase argumentow, ze nad wszytskim panuje a my wszyscy
przesadzamy, bo przeciez kazdy w jego wieku to robi.
Nie wiemy juz co robic, co mowic...
Obserwuj wątek
    • Gość: Patryk Re: braciszek-narkoman IP: *.oc.oc.cox.net 05.10.04, 18:32
      Do ośrodka leczenia uzależnień,na spotkanie z terapeutą lub psychologiem powinni
      wybrać się rodzice.Równiez i ty.Tam otrzymacie najlepsze wskazówki (a jest ich
      trochę) jak postępować z bratem.Pozdrawiam.
      • Gość: Farmaceuta Re: braciszek-narkoman IP: *.zambrow.sdi.tpnet.pl 05.10.04, 19:59
        A jaka ta marihuana zła, juz go leczyc, wloczyc po psychiatrach itp. Takie rzucanei nim po wszytkich mozliwych instytucjach odbije mu sie gorzej na psyhcice niz od tych dragow.
        • Gość: Patryk Re: braciszek-narkoman IP: *.oc.oc.cox.net 05.10.04, 20:03
          Jasne,tak,masz rację,zgadzam się,popieram.
          P.S.Nazwałeś się "farmaceutą" bo potrafisz sporządzić olej z konopii?Czy
          ugotować kompot z maku?
          • Gość: siostra Re: braciszek-narkoman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 21:18
            dobrze ale on pali trawke od 14 roku zycia ...w niektorych okresach nawet
            codziennie....i chyba to nie jest OK...
            mieszkalam 5lat w akademiku i wiem jak to jest, ale tutaj jestem przerazona
            • Gość: Patryk Re: braciszek-narkoman IP: *.oc.oc.cox.net 06.10.04, 00:30
              I o to chodzi.Można się spierać,czy 30-latek jest uzależniony od marihuany,jeśli
              pali ja od czasu do czasu na imprezach.
              Jeśli palić marihuanę zaczyna 14-letnie dziecko...cóż tu więcej dodawać?
    • mskaiq Re: braciszek-narkoman 07.10.04, 04:45
      Jesli mozliwe, ograniczylbym dostep do pieniedzy aby nie mogl tego kupowac. To
      nie jest rozwiazanie ale jakis poczatek dzialania. Mysle ze warto sprobowac Go
      wciagnac w jakis sport, albo cokolwiek co zabieraloby mu wiele czasu i wciagalo
      w pozytywna dzialalnosc.
      • Gość: rusałka Re: braciszek-narkoman IP: *.pl 11.10.04, 18:17
        ok, 14 lat to troche wszesnie na takie zabawy (mój pierwszy joint lat 18) ale
        jeśli koleżka pali zioło i pije, przykro ale to normalka w pewnych środowiskach
        i najprawdopodobniej wyrośnie. Gorzej jeśli wciąga spid lub reza sobie mózg
        psychodelikami (kwas, grzybki). to perwsze uzależnia, to drugie miesza we łbie.
        Spóbuj pogadać siostrzyczko z braciszkiem szczerze (jeśli, jak piszesz, wiesz
        co to jest)czy napewno, ale to NAPEWNO nie wrzuca twardych. powinnaś wyczuć,
        czy kłamie, powinnaś poznać jeśli to robi (spidziarze naprawde dziwnie sie
        zachowują;).
        posyłanie dzieciaka na terapię z powodu marihuany jest, moim zdaniem, szkodliwą
        traumą, po której raczej już nie zaufa własnej rodzinie, która zrobiła z niego
        wariata. no, chyba, że jesteś pewna że ma on poważniejsze problemy.
        Szczera rozmowa(bez lamentująco-wrzeszczących starych) powinna pomóc, jeśli
        macie ze sobą jaki-taki kontakt.
        pozdrawiam!
        • Gość: Patryk Re: braciszek-narkoman IP: *.oc.oc.cox.net 11.10.04, 19:42
          Gość portalu: rusałka napisał(a):

          > ok, 14 lat to troche wszesnie na takie zabawy (mój pierwszy joint lat 18) ale
          > jeśli koleżka pali zioło i pije, przykro ale to normalka w pewnych środowiskach
          To ma cokolwiek tłumaczyć?W innych środowiskach,np.normą są
          kradzieże,rozboje,prostytucja małoletnich.Jakiś słaby ten argument.

          >i najprawdopodobniej wyrośnie. Gorzej jeśli wciąga spid lub reza sobie mózg
          > psychodelikami (kwas, grzybki). to perwsze uzależnia, to drugie miesza we łbie.
          Wyrośnie,albo nie wyrośnie.I wtedy rodzina powie:"Trudno,liczyliśmy na to,że z
          tego wyrośnie."

          > posyłanie dzieciaka na terapię z powodu marihuany jest, moim zdaniem, szkodliwą
          > traumą, po której raczej już nie zaufa własnej rodzinie, która zrobiła z niego
          > wariata. no, chyba, że jesteś pewna że ma on poważniejsze problemy.

          Szkodliwą traumę to przeżywaja wszyscy,kiedy robią chłopakowi
          (przysięgającemu,że jest czysty) kolejny test. Kolejny (niestety) pozytywny.Jak
          na razie to on robi wariatów ze swoich najbliższych (pewnie z 1000 razy
          przysięgał,że już nie pali).I byłoby dobrze,żeby np.specjalista ds.uzależnień
          potwierdził twoje przypuszczenia,że wszystko jest OK,nie ma sie czym
          martwić,dzieci z tego "wyrastają",itd.

          >Szczera rozmowa(bez lamentująco-wrzeszczących starych) powinna pomóc, jeśli
          > macie ze sobą jaki-taki kontakt.
          > pozdrawiam!
          Zapewne przestanie palić trawkę,pić,palić papierosy i zapisze się do "Oazy" lub
          harcerstwa.Gdyby "szczere rozmowy" miały takie skutki,to żylibyśmy w raju.
          • owszem Re: braciszek-narkoman 11.10.04, 20:51
            Post rusałki jest, że tak powiem życiowy, Ty Patryku brzmisz tak jakbyś do
            oporu naoglądał się Rozmów w toku. Ja napaliłam się w swoim życiu jointów,
            papierosów, wypiłam trochę alkoholu a teraz jestem grzeczną, dorosłą osobą
            żyjącą w tzw normalnym (sic!) społeczeństwie. Jak i moi znajomi, którzy wraz ze
            mną ten proceder uprawiali. Zdaję sobie sprawę, że czasy inne nastały, młodzież
            kieruje się innymi wartościami, jeśli w ogóle i absolutnie nie bagatelizuję
            zjawiska jarania. Ale na miłość boską nie prowadźmy wszystkich młodych,
            palących ludzi do specjalisty ds uzależnień, jak to ująłeś. Jeśli palenie nie
            jest celem samym w sobie, odejdzie tak jak przyszło, wyparte po prostu przez
            życie. A życiem są i bliscy i szczerość, relacje z innymi w ogóle.
            Jak jest w tym wypadku - nie wiadomo, zatem....tak po prostu...nie wrzucajmy
            wszystkich do jednego wora. To zwykłe uogólnianie ( w tym wypadku spłycanie
            tematu)
            Pozdrawiam
            • Gość: Patryk Re: owszem IP: *.oc.oc.cox.net 11.10.04, 21:46
              Ja się "naoglądałem" pacjentów z uzależnieniem krzyżowym."Rozmów w toku" nie
              oglądałem i nie oglądam.
              >Jeśli palenie nie
              > jest celem samym w sobie, odejdzie tak jak przyszło, wyparte po prostu przez
              > życie. A życiem są i bliscy i szczerość, relacje z innymi w ogóle.
              > Jak jest w tym wypadku - nie wiadomo, zatem....tak po prostu...nie wrzucajmy
              > wszystkich do jednego wora.
              Nigdy nie masz pewności,czy odejdzie.Raczej tylko szanse.Szanse są wyższe lub
              niższe.I do ich oceny raczej potrzebny jest specjalista ( a dla większej
              pewności-dwóch)
              >Ale na miłość boską nie prowadźmy wszystkich młodych,
              > palących ludzi do specjalisty ds uzależnień, jak to ująłeś.

              On nie jest "wszyscy".On pali trawkę od 14 roku życia,praktycznie codziennie lub
              kilka razy w tygodniu.Minęło juz paeę lat. Jeśli tacy się nie uzależniają,to kto
              się uzależnia?Ośmiolatki?
              Jeśli silne naciski,cytuję:"Tysiace godzin spedzilismy z nim na rozmowach, byl u
              psychologow, rodzice robia mu w domu testy na THC ...Brat obiecuje poprawe, ale
              przy tescie wpada." nie pomagają,to dlaczego on dalej pali?Bo lubi?Czy musi? Czy
              nie umie "nie palić"?
              A takie "drobiazgi" jak rozwój emocjonalny,system wartości, wykształcenie ,praca
              wreszcie?To sie kształtuje b.intensywnie właśnie w wieku dojrzewania.Skąd
              czternastolatki mają pieniądze na trawkę?Sami hodują?
              Nie bagatelizuj problemu innych.Tobie i twoim znajomym się udało (jak piszesz),
              ale ja znam dziesiątki osób,którym się nie udało.Lepiej dmuchać na zimne,czy za
              parę lat rozpaczać?
              Możemy sobie bronić wolności palenia marihuany lub nie-ale chyba ta "wolność"
              nie może dotyczyć dzieci?
              A na koniec jeszcze jedno.Nic z postów siostry nie wskazuje na to,by chłopak był
              samodzielny,nie mieszkał z rodzicami i nie korzystał z ich utrzymania.I jeśli
              oni nie zgadzają się na jego "rozrywki",to mają takie pełne prawo.Nie sądzisz?
              • owszem Re: owszem 11.10.04, 22:26
                Jak wspomniałam, nie batelizuję zjawiska narkomanii. I w pełni zgadzam się z
                Tobą, że palenie może ( chociaż nie musi oczywiście) mieć zgubny wpływ na
                rozwój i generalnie - przyszłość młodego człowieka. Negowałeś jednak wypowiedź
                rusałki, która - moim zdaniem - podeszła do całej sprawy realnie.
                Nie wiem czy ten chłopak lubi czy musi palić. Ty też tego nie wiesz. W prosty
                sposób mozna to sprawdzić, tak jak wcześniej ktoś zaproponował....zadając
                jeszcze raz postawione przez Ciebie pytanie....No własnie...skąd
                czternastolatki mają pieniądze na trawkę....? Najprościej zaprowadzić do
                psychologa, by ocenił cokolwiek...?
                Jesli chłopak ma rzeczywiście problem, olał szkołę, rodzinę itd - ok -
                specjalista. Tego jednak nie wiemy.
          • Gość: rusałka Re: braciszek-narkoman IP: *.pl 12.10.04, 11:33
            nie twierdze ze pod wpływem rozmowy z siostrą chlopak przestanie palić i
            imprezować - chodzi tylko o to, by nie wpieprzył sie w coś gorszego. Siostra,
            jeśli zna problem i swojego brata, powinna rozpoznać sytuację.jeśli wciąga np
            spid w tym wieku - nadaje sie do leczenia. choćby ze względu na zdrowie.

            można posłac go do dobrego psychologa lub psychiatry (ale nie terapeuty od
            narkomanów!) - ktoś taki po raru rozmowach będzie w stanie ocenić czy dzieciak
            ma osobowość podatną na nałogi, czy umiarkowaną korbę wieku dojrzewania.

            aha, były z nim jakieś problemy z prawem? jakich ma kolegów? normalne chlopaki
            ze zdrowych domów czy jakieś mroczne dresy których balibyście sie wpuścić do
            mieszkania? to też dużo mówi o sytuacji
            • Gość: siostra Re: braciszek-narkoman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 22:10
              dzieki wszystkim za odpowiedzi.
              Rozmawialam z nim sporo i nadal rozmawiam..troche inaczej jak rodzice....Ale
              przyznaje ze trace ten kontakt, on nie odpowiada nic i basta "bo to jego
              prawo"..itd.
              On juz sie nawet nie zapiera , nie obiecuje, ze przestanie...
              Ale nie sadze, zeby bral cos ciezszego niz haszysz, ale pewnosci nie mam, juz
              mu tak nie ufam:(.
              Przyznam, ze tez sadzilam, ze mu to minie, chlopak chcial sprobowac i
              wyrosnie...ale juz nie wiem.
              Ja tez sobie popilam nie raz, a alkkoholiczka nie jestem, znajomi popijali i
              popalali a teraz sa wzorowymi pracownikami i nawet ojcami:)
              Ale wlasnie nei chcialabym tego, o czym pisal Patryk, zeby czegos nie
              przeoczyc, nie zareagowac za pozno,,,"bo myslelismy ze wyrosnie".
              Na rodzinie mu nie zalezy, na szkole tez nie, na jakiejs pracy tez nie....
              Kolegow? Zadne dresy, niby norlmalne chlopaki, ale tez popalaja co niektorzy.
              Ogolnie inteligentny chlopak...
              Skad ma kase? Dostaje od rodzicow, ale zawsze musi mowic na co...no i czasem mu
              wpadnie jakas kasa na imininy, urodziny...rodzice staraja sie to kontrolowac.
              On juz nie chce na ten temat rozmawiac..gdy tylko zaczynam, ucieka....ignoruje
              moje slowa...nie wiem jak mu pomoc....nie chce go zosatwic samemu sobie...
    • theo18 Na odwyk 14.10.04, 10:24
      Normalnie podziwiam takich ludzi co to sie lubią z narkomanami bawic ,
      prosza , błagają , płacza a nawet wrzeszcza ale w rezultacie i tak nic nie
      robią bo są za słabi na to żeby coś zrobic , wiezi rodzinne na to nie
      pozwalają .
      Jesli sie kocha ćpuna to trzeba brutalnie a nie głaszcząc
      • Gość: matka Re: Na odwyk IP: 24.149.147.* 17.10.04, 18:53
        Slusznie Theo, tylko odwyk..moj syn 16 letni palil maryche od 3 lat..2 lata
        temu dopiero zorientowalam sie, ze jest cos nie tak, w szkole zle, brak
        motywacji do wszystkiego, pozne powroty do domu, zmeczenie ogolne,
        zaprowadzilam go do szpitala na grupowe spotkania, ktore mial 4 razy w tyg po 3
        godz, a wiec czas juz jakos zajety czyms innym, niestety palil nadal oszukujac
        cala grupe ,ktora chciala jemu i sobie pomoc.W styczniu tego roku ulokowalam go
        na 3 tyg rehabie, NIE pomoglo, po wyjsciu stamtad zaczal palic, szkole juz
        zaczal dokumentnie olewac jak rowniez moje prosby odnosnie punktualnego
        przychodzenia do domu.Nie wiedzialam co mam robic!!..Znalazlam w jego pokoju
        pipy+puste torebeczki po marysce+jakies tabletki.Skontaktowalam sie z jego
        terapeuta ze szpitala...kazala powiadomic policje..zrobilam to ale ile mnie to
        kosztowalo Bog wie...policja jedynie zrobila raport..nic innego nie mogli
        zrobic ale juz bylo COS..szpital nie mogl go juz dluzej akceptowac bo testy
        mial pozytywne, skierowali go wiec do innej instytucji rowniez 3 razy w tyg go
        tam wozilam na rozmowy grupowe..znowu "wpadl". znowu znalazlam pipy..znowu
        policja..tak bylo kilka razy az wreszcie ulokowalam go w tzw shelter, gdzie byl
        3 tyg a pozniej nareszcie znalazl sie w rehabie....i dzieki bOGUUU....Widze juz
        zmiany wielkie..jest tam juz prawie 3 mce, odwiedziny sa co m-c..rygor duzy ale
        MU tego bylo potrzeba..zrozumial ze miejsce w ktorym teraz jest bylo mu
        niezbedne i nie ma do mnie ZADNEJ pretensji, stwierdzil, ze gdybym tego nie
        zrobila sam by z tego nigdy nie wyszedl.Jak dlugo tam bedzie??..nikt nie
        wie,,,duzo zalezy od niego...tam jest 6 stopni, zaczal od szostego, dopiero
        jest na 5 bo nie dostosowywal sie na poczatku do zasad i chcial tam grac
        macho..Oprocz tego ma kuratora za rzeczy ktore ja znalazlam w jego pokoju,
        zdaje sobie sprawe z tego ze gdy wyjdzie z tamtad musi uwazac...nie wspomne o
        grzywnie 1.500$ ,ktora musi uiscic..Uwazam,ze moja decyzja byla sluszna ale i
        zarazem bardzo ciezka..miotaly mna rozne sprzeczne uczucia..no bo jak??..matka
        jestem i policje na syna wolac?..denuncjowac swoje dziecko???>.A jednak milosc
        czesto musi byc okrutna...czesto decyzje sa inne niz mowi nam serce...Teraz
        wiem ,ze uratowalam syna, bardzo dobrze sie uczy( jest tam szkola),
        zainteresowal sie grafika computerowa( w domu mial compa od 6 lat ,ktory mu
        sluzyl jedynie do czatowania i sluchania muzyki), ma plany odnosnie
        przyszlosci, nie wroci juz tutaj gdzie mieszkal ze mna, bo ja sie wyprowadzam z
        chwila gdy on wyjdzie takze srodowisko bedzie mial inne i zacznie wszystko od
        poczatku...takie sa jego plany i moje..a jak bedzie naprawde??..nikt nie wie,
        ja mu dalam szanse a co on z nia zrobi ??..za poltora roku konczy 18 lat, wtedy
        juz nic bym nie mogla zrobic bo w obliczu prawa bedzie dorosly..ale przez te
        1.5 roku zrobie wszystko aby go z tego wyciagnac..wszystko!!!!!!!....
        zycze wam rodzice silnej woli, kochajcie swoje "chore" dzieci ale rowniez
        badzcie twardzi w podejmowaniu decyzji, najgorsza metoda jest ukrywanie tego,ze
        dziecko "bierze".lub udawanie ,ze sie tego nie widzi.Moj syn wiedzial co zrobie
        gdy zawiedzie mnie..gdy znowu znajde te rzeczy...i bylam konsekwentna ,zrobilam
        to..teraz mi dziekuje za to...jedgo koledzy ( wspolnicy od "brania") rzucili
        szkole, kilku jest w poprawczaku, bo policja zlapala ich z towarem, jeden nie
        zyje( przedawkowal), a reszte rodzice kryja.....pozdrawiam was serdecznie.:))))
        matka
        • Gość: Patryk Re: Na odwyk IP: *.oc.oc.cox.net 18.10.04, 02:29
          Po przeczytaniu tego postu autorce mogę tylko powiedzieć:cieszę się,że Wam się
          udaje!W pewnym sensie uratowałaś swojemu dziecku przynajmniej kawałek
          życia,jeśli nie samo życie .
          Drugi wniosek-jak się podchodzi w USA,a jak w Polsce do palenia marihuany.Tu nie
          ma miejsca na bagatelizowanie,cichą aprobatę,"legalizację",pseudonaukowe
          wywody.Podobnie przepisy dotyczące sprzedaży alkoholu czy papierosów
          nieletnim.One są przestrzegane,po prostu.Pozdrawiam.
          • Gość: matka Re: Na odwyk IP: 24.149.147.* 20.10.04, 16:27
            Patryk, dziekuje ci za odpowiedz:))..Napisalam ta swoja krotka historie ku
            przestrodze innych a przedewszystkim rodzicom aby byli bardziej konsekwentni,
            nie bagatelizowali problemu narkomanii u swoich dzieci, aby COS robili dopoty
            dopoki ich dzieci sa jeszcze niepelnoletnie..ja nie akceptuje zadnych
            narkotykow, moj syn o tym wie, a teraz ponosi swoich czynow efekty. Faktycznie
            tutaj w us jest inaczej odnosnie sprzedazy papierosow, alkoholu, policjant ma
            prawo ukarac malolata palacego papierosy na ulicy, ma prawo dac mandat za
            rzucenie peta na ulice ( i czesto to robia, moj syn zaplacil 50$ za
            zasmiecanie), nie wiem jak jest w Polsce z osrodkami rehabu, czy ciekzo jest
            narkomana tam wsadzic, czy potrzebna jest jego zgoda czy mozna go tam umiescic
            niezaleznie od jego woli?>.ciekawa jestem jak to wyglada ???...moze jakies
            opinie lub wspomnienia z odwyku???
            pozdrawiam
          • Gość: Patryk... Re: Na odwyk IP: *.acn.waw.pl 01.11.04, 01:28
            co ty pie..sz...gdzie przeczytałeś że skun w cały stanach jest nielegalny ?
            są stany, gdzie jest i są takie gdzie nie ma...jak nie wiesz, to po co mówisz ?
        • Gość: Marta Re: Na odwyk IP: *.resetnet.pl 25.10.04, 17:27
          Błagam, podaj mi adres miejsca, w którym otrzymałas pomoc dla syna. Mam ten sam
          problem i wierzę tylko w radykalne posunięcie, jakim jest zmiana środowiska,
          zaostrzony rygor, a jednocześnie możliwość nauki.
          Odpisz, proszę.
          • Gość: matka Re: Na odwyk IP: 24.149.147.* 28.10.04, 00:58
            Droga Marto, niestety ale nie bede mogla Ci pomoc z tego powodu ,ze ja mieszkam
            w usa, tutaj inaczej TE sprawy zalatwia sie.....bardzo mi przykro, ze borykasz
            sie z takim samym problemem, wiem co to jest, jak serce nas boli gdy widzimy
            nasze dziecko staczajace sie na dno, gdy nasze lata pracy i wyrzeczen ida na
            marne bo nasza pociecha znajduje "szczescie" wsrod narkomanow i z nimi woli
            spedzac czas, nasladujac ich i po drodze gubiac sie wsrod klamstw . Dziwie sie,
            ze jakos nikt nie dopisal sie do tego tematu, przeciez wielu czyta ta strone,
            wielu ktorym udalo sie z tego wyjsc, a ponadto i rodzice ,ktorzy uratowali swoje
            dziecko. Pomozmy sobie nawzajem!!!...Marta, na jakim etapie jest twoje
            dzieko?..czy domyslasz sie jak dlugo juz bierze i co??.Nie wiem jak to wyglada w
            polsce, ale jestem pewna ,ze istnieja jakies zamkniete osrodki, gdzie mozna
            zamknac maloletniego na kilka m-cy nwet bez jego zgody. Tutaj tez nie jest zbyt
            latwo, musialam zalozyc sprawe przeciwko synowi z powodu znalezienia narkotykow
            w domu, a to jest wykroczenie. Moglam tego nie robic, i czekac az policja
            predzej czy pozniej zlapie go z tym, wowczas byloby gorzej, poprawczak, rekord w
            kartotece itp. A co by bylo gdyby cos mu sie stalo??????..nie wybaczylabym tego
            sobie nigdy.....wystarczylo mi gdy Go raz zobaczylam poznym wieczorem lezacego
            na masce samochodu kolegi, trzymajacego sie kurczowo szyby bo samochod dosyc
            szybko jechal... serce mi wowczas na pare sec przestalo bic.......gdy mnie
            zobaczyl wskoczyl przez szybe do srodka i uciekli...na 100% byli na
            haju!!!!...moja rekacja byla natychmiastowa, zadzwonilam na policje i podalam
            numery rejestracyjne auta aby sprawdzili kto i w jakim stanie jest w
            srodku..Okazalo sie ,ze nie dosc ze kierowca nie mial prawka to byl pod wplywem
            narkotykow..Moze uratowalam wowczas Im wszystkim zycie????...nie wiem...w kazdym
            badz razie jak narazie syn sprawuje sie b.dobrze, czesto mi dziekuje za to ,ze
            bylam ostra i konsekwentna.
            Zycze Ci Marta abys tez byla zdecydowana w swoich decyzjach, powiedziala swemu
            dziecku ,ze tolerowac tego nie bedziesz, ze chcesz Mu pomoc i dopoki nie jest
            pelnoletnie zrobisz wszystko aby Go z tego bagna wyciagnac...bo to jest
            BAGNO!!!marijuana i inne swinstwa..Walcz o dziecko, dzwon do wszelkich
            organizacji, szukaj na internecie, badz silna, a gdy Ty bedziesz to i Twoje
            dziecko tez bedzie...jesli chcesz porozmawiac podaj swoj email....z checia
            podziele sie swoimi przezyciami , tragedie zblizaja ludzi...NIKT z moich
            przyjaciol o tym nie wiem....ciezko mi o tym mowic, czym sie chwalic??. a tutaj
            jestesmy anonimowo wiec latwiej wyzalic sie..;))
            Pozdrawiam cie bardzo serdecznie, jestem z Toba...wierz ,ze bedzie dobrze
        • Gość: Jestes.... [...] IP: *.acn.waw.pl 01.11.04, 01:22
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: matka do jestes.... IP: 24.149.147.* 02.11.04, 21:44
            Szkoda chlopcze, ze nie rozumiesz po co my jestesmy rodzice dla was....wlasnie
            po to aby ratowac was od glupich czynow, glupich decyzji..i pomagac wam wyjsc z
            klopotow...dojrzej...a pozniej mozemy podyskutowac jaka JA jestem matka, ok??
            pozdrawiam cie serdecznie i zycze jak najszybszego wyjscia z narkomanii, w
            ktorej najprawdopodobniej nadal tkwisz..
            matka
    • Gość: mama Re: braciszek-narkoman IP: *.imgw.pl 28.10.04, 14:00
      Tylko ośodek zamknięty!!! Niestety, Twój brat sam musi wyrazić zgodę na
      leczenie.Jeśli jest niepełnoletni wystąpcie do sądu o przymusowe leczenie.
      Jeśli jest dorosły to pokażcie mu drzwi. Spakować i wyrzucić z domu. Jak
      poprosi o pomoc to załataić mu detoks i ośrodek Mój syn po czterech latach
      ćpania jest w ośrodku. Wychodzi z nałogu. Daj Boże, żeby wytrwał w abstynencji
      po wyjściu!
      • Gość: Władek Re: braciszek-narkoman IP: 63.227.76.* 03.11.04, 10:49
        Co gorsza zazcal palic marihuane. Boże kolejny ogromny mit o tym czego to marihuana z czlowiekiem nei robi. Czemu uwazacie, ze on zrobil tym cos zlego? Jak chce palic to niech pali. Osrodek zamkniety, to tak jakby ciebie zamkneliw osrodku za picie piwa. Chcesz? Napewno nie, wiec stul morde.
        • Gość: matka Re: braciszek-narkoman IP: 24.149.147.* 04.11.04, 01:28
          Wladziu, nie myl pojec. My mowimy o uzaleznieniu sie od maryski, o
          nicnierobieniu w zyciu i mysleniu tylko o niej, wtedy jest problem, wtedy
          trzeba pomoc maloletnim bo sami nie sa w stanie....badz mily i nie kaz nam
          matkom "zamykac mordy"..do swojej rodzicielki tez z takimi tekstami
          wyskakujesz?????
          pozdrawiam....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka