ameliaa1
06.10.04, 21:12
Kobietom jest trudniej...
oczywiście mam na myśli kobiety uzależnione...
które są wykształcone, inteligentne, kulturalne, z tzw. dobrych domów,
wykonujące intratne zawody;
z moich obserwacji wynika, że wiele takich przewija się przez to Forum.
Siebie, nieskromnie, też do tej grupy zaliczę. :-)
Chodzi mi o to, że trudniej nam wyjść na zewnątrz z problemem, podjąć
terapię...
Dlaczego uważam, że trudniej...?
bo...
to my najczęściej pijemy w samotności,
i tak naprawdę niewiele osób z naszego otoczenia zauważa, że coś jest nie tak,
ponieważ staramy się być correct bez względu na okoliczności...
to my opanowałyśmy do perfekcji sztukę manipulacji, udawania, okłamywania
siebie i otoczenia; uważam, że jesteśmy w tej dziedzinie znacznie lepsze od
panów...
to dla nas jest w tzw. opinii publicznej zdecydowanie mniej tolerancji;
pijane kobiety wzbudzają niesmak, ironię itp. a kobieta alkoholiczka to już
musi być - w odczuciu wielu ludzi - jakieś wyjątkowe indywiduum.
to my jesteśmy wrażliwsze, empatyczne, ale jednocześnie bardziej zamknięte...
alkoholem nie tyle leczymy stres, jak większość panów, ale „zalewamy” na
przykład jakieś traumatyczne przeżycia z przeszłości, o samotności nie
wspominając;
to nam trudniej osiągnąć „dno”, bo tak bardzo się staramy... odsuwać je w
czasie... odgrywając na co dzień perfekcyjnie rolę „silnej” kobiety.
Dodam, że z badań socjologicznych wynika, że o ile mężczyźni z wyższym
wykształceniem piją najmniej, to wśród kobiet wyższe wykształcenie wiąże się
z większym spożyciem.
I jeszcze jedna ciekawostka: o ile w przypadku kobiet bezrobocie sprzyja
mniejszemu spożyciu, o tyle u mężczyzn wiąże się ze zdecydowanie wyższym
poziomem konsumpcji alkoholu.
----------
Ciekawa jestem waszych opinii, ale nie chciałabym tym topikiem wywołać
antagonizmów między mężczyznami, a kobietami :-)
Może kobiety, które przełamały tę „barierę dźwięku”, swoisty wstyd, poczucie
porażki podzielą się swoimi spostrzeżeniami.
Pozdrawiam wszystkich.
Amelia - alkoholiczka, trzeźwa od 3 miesięcy.