Dodaj do ulubionych

Kobietom jest trudniej?

06.10.04, 21:12
Kobietom jest trudniej...
oczywiście mam na myśli kobiety uzależnione...
które są wykształcone, inteligentne, kulturalne, z tzw. dobrych domów,
wykonujące intratne zawody;
z moich obserwacji wynika, że wiele takich przewija się przez to Forum.
Siebie, nieskromnie, też do tej grupy zaliczę. :-)

Chodzi mi o to, że trudniej nam wyjść na zewnątrz z problemem, podjąć
terapię...
Dlaczego uważam, że trudniej...?
bo...

to my najczęściej pijemy w samotności,
i tak naprawdę niewiele osób z naszego otoczenia zauważa, że coś jest nie tak,
ponieważ staramy się być correct bez względu na okoliczności...

to my opanowałyśmy do perfekcji sztukę manipulacji, udawania, okłamywania
siebie i otoczenia; uważam, że jesteśmy w tej dziedzinie znacznie lepsze od
panów...

to dla nas jest w tzw. opinii publicznej zdecydowanie mniej tolerancji;
pijane kobiety wzbudzają niesmak, ironię itp. a kobieta alkoholiczka to już
musi być - w odczuciu wielu ludzi - jakieś wyjątkowe indywiduum.

to my jesteśmy wrażliwsze, empatyczne, ale jednocześnie bardziej zamknięte...
alkoholem nie tyle leczymy stres, jak większość panów, ale „zalewamy” na
przykład jakieś traumatyczne przeżycia z przeszłości, o samotności nie
wspominając;

to nam trudniej osiągnąć „dno”, bo tak bardzo się staramy... odsuwać je w
czasie... odgrywając na co dzień perfekcyjnie rolę „silnej” kobiety.

Dodam, że z badań socjologicznych wynika, że o ile mężczyźni z wyższym
wykształceniem piją najmniej, to wśród kobiet wyższe wykształcenie wiąże się
z większym spożyciem.
I jeszcze jedna ciekawostka: o ile w przypadku kobiet bezrobocie sprzyja
mniejszemu spożyciu, o tyle u mężczyzn wiąże się ze zdecydowanie wyższym
poziomem konsumpcji alkoholu.
----------
Ciekawa jestem waszych opinii, ale nie chciałabym tym topikiem wywołać
antagonizmów między mężczyznami, a kobietami :-)
Może kobiety, które przełamały tę „barierę dźwięku”, swoisty wstyd, poczucie
porażki podzielą się swoimi spostrzeżeniami.
Pozdrawiam wszystkich.

Amelia - alkoholiczka, trzeźwa od 3 miesięcy.



Obserwuj wątek
    • Gość: Natalia Re: Kobietom jest trudniej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 21:37
      Jestem zaskoczona tą opinią, ze kobietom jest trudniej wyjść z uzależnienia.
      Wrecz uważam, że to męzczyznom jest trudniej. Bardzo im nie sprzyja nasza
      obyczajowośc i kultura. Kobieta niepijąca w towarzystwie nie wzbudza sensacji,
      męzczyzna tak i jest ledwie tolerowany lub traktowany z pobłażliwością. Może
      się zaszył, albo AA - takie podejrzenia są kierowane pod adresem mezczyzny. Ja
      w ciągu swojej długoletniej abstynencji, jeden raz tylko spotkałam się z
      zapytanie: A co ty w AA jesteś?

      Picie w samotności, jest rzeczywiście cechą alkoholizmu kobiecego. Wynika ze
      wstydu. Ale to, moim zdaniem ułatwia a nie utrudnia osiągnięcie owego "dna".
      Nie samotność, ale wstyd, ma sie rozumieć, ułatwia osiągnięcie "dna".
      A reszta to tak samo.
      • ameliaa1 Re: Kobietom jest trudniej? 06.10.04, 21:47
        Natalio,
        piszesz, że mężczyznom jest trudniej, ale masz na myśli trzeźwienie, już po
        podjęciu terapii, o ile dobrze Cię zrozumiałam. I tu masz rację, bo
        rzeczywiście niepijący mężczyzna bywa traktowany jak dziwoląg.
        Mnie chodziło o moment wyjścia z problemem "na zewnątrz", udział w AA.
        Pozdrawiam.
        Amelia
        • Gość: Natalia Re: Kobietom jest trudniej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 22:12
          Ano tak. To miałam na mysli. Ale wiesz, jak ja sie zdecydowałam coś z tym
          zrobić, bo byłam tak umęczona soba, tak przerażona tym, ze nie potrafie sama
          przestać, i ze to alkohol mna rządzi. Nie myslałam wtedy co sobie o tym pomysla
          inni.
          Dziś, jak na to patrzę, to myślę że było to cos w rodzaju instynktu
          samozachowawczego.
          Pozdrawiam serdecznie. Natalia.
      • deoand Re: Kobietom jest trudniej? 06.10.04, 22:07
        nie podejmuje sie orzekania komu trudniej wyjść z uzależnienia - pewno jest to
        indywidualna sprawa i mężczyźnie trudno i kobiecie też ale oczywiście zgadzam
        sie z pewnymi przesłankami socjologicznymi ,które zostały tu podane a
        mianowicie takie ,że o ile kobiecie to specjalnie w odczuciu społecznym nie
        przeszkadza ,że nie pije alkoholu to mężczyzna nie pijący od razu staje sie
        człowiekiem drugiego sortu .
        Kobieta z drugiej strony nie ma prawa stac sie alkoholiczką i w momencie
        stwierdzenia - jestem alkoholiczka natychmiast uważana jest jako coś
        najgorszego sortu .
        Więc lepiej sie nie przyznawać a to nie sprzyja terapii .
        problem wykształcenia jest też bardzo istotny i niestety wyższe wykształcenie
        nie sprzyja trzeźwieniu i terapii bo wg mnie utrudnia otwarcie sie i wyrzucenie
        z siebie swoich bolączek i intymnosci .
        Po prostu trudniej dobrac sobie grupe która będzie odpowiadała człowiekowi
        z określona pozycja chyba , że juz jest biznesmenem bez prawa do zasiłku i do
        tego blisko smietnika !!
    • eutyfrona Re: Kobietom jest trudniej? 07.10.04, 09:13
      Pisałam pracę magisterską na temat kobiet uzależnionych od alkoholu
      podejmujących terapię. Z tego, co znalazłam w literaturze, kobietom faktycznie
      jest trudniej, ze względu na międzypłciowe różnice na poziomie biologicznym,
      psychologicznim i społecznym.
      Rozwinę temat, jeżeli kogoś to interesuje.
      • ameliaa1 Re: Kobietom jest trudniej? 07.10.04, 09:56
        Eutyfrono,
        oczywiście, że byłoby dobrze, abyś rozwinęła ten temat.
        Dzięki za odzew.
        ---
        Na marginesie:
        Nie chciałabym, aby ten temat był odczytywany jako sianie defetyzmu wśród
        kobiet uzależnionych.
        "Skoro jest nam trudniej, to rozgrzesza nas w pewnym sensie ze zrezygnowania
        np. z udziału w AA, nie podejmowania terapii."
        Nie to jest moim celem... chyba...?
        Chodzi mi o dzielenie się doświadczeniami z trzeźwienia.
        Pozdrawiam serdecznie.
        Amelia
      • Gość: deoand Re: Kobietom jest trudniej? IP: 81.219.167.* 10.10.04, 15:52
        Ciekawe dlaczego trudniej kobietom wyjśc z picia - przeciez chyba raczej
        biologicznie mężczyzna bardziej potrzebuje alkoholu do życia niz kobieta a juz
        środowiskowo to na pewno . Ciekawe na czym z grubsza zasadzaja się te większe
        trudności dla kobiety.
        Moze dlatego ,że kobiet alkoholiczek jest zdecydowanie mniej niz mężczyzn i
        czuja sie nieswojo w gronie męźczyzn i niełatwo im sie odsłonić przed obcą
        płcią .
        No cóż ... jednak picie jak i żeglowanie to męska rzecz a kobietom
        pozostaje wiernie czekać !! ??.
        • ameliaa1 Re: Kobietom jest trudniej? 10.10.04, 16:50
          Witam,
          myślę, że powodów,
          dlaczego kobietom jest trudniej podjąć leczenie i wytrwać konsekwentnie w
          trzeźwości może być wiele.
          Podstawową sprawą jest chyba społecznie przypisana kobiecie rola.
          Dla mnie dość przekonywująca jest także teoria zawarta w artykule Magdaleny
          Ilnickiej "Ból silniejszy niż wola trzeźwienia" na portalu Alkoholizm.
          Dla zainteresowanych podaję link do całości.
          alkoholizm.akcjasos.pl/134.php
          A tutaj tylko fragment:

          "Jest taka grupa pacjentów, a częściej pacjentek
          - bo pewien rodzaj doświadczeń spotyka kobiety częściej niż mężczyzn
          - które trzeźwiejąc muszą skontaktować się z tak bolesnymi zdarzeniami z życia
          poprzedzającego picie, że ten ból jest znacznie mocniejszy niż ich wola życia
          czy wola trzeźwienia.
          Oczywiście, bez utrzymywania abstynencji nie da się tych problemów rozwiązać
          trzeba też jednak pamiętać, że sama praca nad uzależnieniem tu nie wystarcza.
          Przywykliśmy traktować problem alkoholowy jako chorobę czy problem, którym
          należy zająć się w pierwszym rzędzie, odkładając na później pracę nad innymi
          problemami psychologicznymi. Myślę, że ta zasada jest słuszna i uzasadniona
          zarówno medycznie, jak psychologicznie jednak nie dla wszystkich pacjentów, a
          zwłaszcza pacjentek. W swojej pracy terapeutycznej spotykałam się z takimi
          kobietami, które próbują odstawić picie, jednak nie potrafią na trzeźwo
          udźwignąć swojego cierpienia ani nawet zbliżyć się do niego.
          Nie są też w stanie zacząć układać sobie reszty życia bez rozwiązania czy
          przynajmniej złagodzenia tamtej sprawy."

          Pozdrawiam.
          Amelia
    • rumiankowa Re: Kobietom jest trudniej? 08.10.04, 11:18
      Jest w tym pewna prawda, chodze na zajecia dla wspoluzaleznionych i na 15
      kobiet, tylko ja jedna przyszlam z problemem uzaleznienia kobieety (mojej
      mamy), cala reszta to zony, matki i corki alkoholikow - mezczyzn. I widze
      roznice - w piciu tych panow, w rodzaju problemow z tego wynikajacych, w
      podejsciu bliskich itd.
      • Gość: deoand Re: Kobietom jest trudniej? IP: 81.219.167.* 10.10.04, 18:23
        Zapewne masz rację skoro ktos tam coś napisał i cos tam zbadał ale...
        czemu to stwierdzenie oraz komu i gdzie ma służyć .
        Jeżeli przyjmiemy ,że kobiecie jest trudniej to dla samej kobiety byc może
        jest to powód do dumy i nabrania przekonania ,że jest lepsza od mężczyzny /o
        ile jest trzeźwa/ ale każda kobieta alkoholiczka czy nie TAK sądzi a każdy
        mężczyzna / może z wyjątkiem tych szkolonych terapeutycznie /dokładnie
        odwrotnie .
        Jeśli nie uda sie kobiecie przestac pic to rzeczywiście idealne
        usprawiedliwienie dla samej siebie przed sama sobą .
        Wystepując na zewnątrz czyli do " normalnej czyli nieuzależnionej " kobiety
        z tym stwierdzeniem to nie licz na jakiekolwiek zrozumienie ze strony
        kobiety " normalnej " To prędzej taka kobiete zrozumie mężczyzna nawet
        nieuzależniony jak jeszcze jest ona w miare ładna i sympatyczna .
        ale tez do czasu - patrz na wątek val - wszyscy byli za aż do momentu gdy val
        przegięła strune i po oczekiwanej wizycie u psychologa której tu wszyscy
        oczekiwali zaczęła pić i z powrotem opowiadac o swoich trudnościach .
        Wtedy na jej głowe posypały się przysłowiowe gromy i dostało sie jej
        wirtualnemu :\" terapeucie " też .
        A powiedzenie mężczyznom , że mnie kobiecie jest trudniej to spotka sie
        najwyżej ze wzruszeniem ramion i powiedzeniem - no może nie w oczy i wot baba
        durak !
        Więc po co to mówić !
        Czhyba ,że chcesz zwbudzić uczucie współczucia i opiekuńczości to oczywiście
        gdy kobieta jeszcze ładna to ma sens ale.... uwaga ... doprawdy trudno o
        prawdziwą tylko przyjaźń między kobietą i mężczyzna .
        Reasumując nie odbierajac być może słuszności twierdzeniom typu - kobiecie
        jest trudniej - widżąc trzeźwego alkoholka -widzisz bohatera - zadaje pytanie
        a czemu te stwierdzenia maja służyć ???
        i komu maja pomóc ???
        Dla mnie są z założenia właśnie antagonizujące .
        ale może są też inne poglądy
        i obyśmy trzeźwi byli !!!
        • Gość: Patryk Re: Kobietom jest trudniej? IP: *.oc.oc.cox.net 10.10.04, 18:58
          Reasumując nie odbierajac być może słuszności twierdzeniom typu - kobiecie
          > jest trudniej - widżąc trzeźwego alkoholka -widzisz bohatera - zadaje pytanie
          >
          > a czemu te stwierdzenia maja służyć ???
          > i komu maja pomóc ???
          > Dla mnie są z założenia właśnie antagonizujące .
          > ale może są też inne poglądy
          > i obyśmy trzeźwi byli !!!

          To są takie hasła-wytrychy.Można użyć ich równiez i w złym celu.Np.by budować
          fałszywe poczucie wartości lub racjonalizować swoje porażki.
          Nawiasem mówiąc prawdziwy bohater nie obnosi się ze swym bohaterstwem.
        • ameliaa1 Re: Kobietom jest trudniej? 10.10.04, 19:17
          Dzięki,
          Ty też masz wiele racji.
          Zadałeś bardzo trafne pytanie
          - komu ma to służyć?
          Nie chodziło mi przecież o zaakceptowanie tego faktu i nic nie robienie.
          Chodzi właśnie o to, że jestem przekonana o wielu pozytywach terapii grupowej,
          ale z różnych względów nie mogę (nie chcę) się na nią zdecydować.
          Jakie to pozytywy - oczywiście w grupie łatwiej trzeźwieć,
          wspierać się. Myślę, że jest jeszcze wiele tych plusów, ale to doświadczeni
          mogliby je wskazać.
          Jeśli chodzi o minusy to bywają sytuacje utrudniające wyjście z problemem na
          zewnątrz.
          Są zawody zaufania publicznego (nauczyciel, sędzia, lekarz, dziennikarz)i
          dla osób wykonujących te zawody oficjalne przyznanie się
          do problemu, może się skończyć "zawodową śmiercią".
          Sama jestem w takiej sytuacji.
          Owszem możecie mówić, że leczenie, terapia jest anonimowa.
          Ale czy tak do końca? Tym bardziej, że zdecydowanie łatwiej jest w moim
          przekonaniu trzeźwieć, gdy jesteśmy wobec siebie i otoczenia szczerzy.
          Trzeźwienie w samotności jest ogromnie ciężkie, czego sama jestem przykładem.
          Z różnych powodów, ale głównie dlatego, że całe moje zawodowo-towarzyskie
          znajomości łączą się w dużym stopniu z imprezami z alkoholem.
          Nie mogę ich zupełnie unikać,
          ale nie mogę też sobie poradzić z kwestią odmawiania.
          Każdy pyta - dlaczego? I wiem, że gdybym mogła powiedzieć - jestem alkoholiczką
          zamknęłabym wszystkim usta. Miałabym spokój.
          Ale nie do końca. Myślę, że zawodowo byłby to ze mną koniec.
          Towarzysko w pewnym stopniu też>
          Efekt jest taki, że jako trzeźwiejąca,
          odsunęłam się od znajomych. I jest mi źle.
          Nie mam komu powiedzieć prawdy,
          a wymyślać kolejne banialuki już mi się nie chce.
          Pamiętam, jak przed kilkoma miesiącami,
          kiedy już dojrzewałam do zupełnej trzeźwości,
          uczestniczyłam w towarzyskim spotkaniu,
          i oczywiście podziękowałam za alkohol.
          Pomimo to kieliszek przy mnie postawiono i napełniono.
          Przy każdym toaście czułam się obserwowana.
          W końcu zaczęłam podnosić kieliszek i udawać,
          długo nie nie dało. Miałam już tak dość tych ciągłych tekstów,
          no wypij , wypij... wypiłam jednego.
          Wyszłam z tej imprezy sfrustrowana.
          Byłam wściekła, że się poddałam.
          Ale takich sytuacji mam wiele,
          na razie unikam i w zasadzie stałam się odludkiem.

          Sorry za te dywagacje, nie zawsze na temat,
          ale to jedyne miejsce, gdzie jestem szczera.
          Pozdrawiam.
          Amelia



          • deoand Re: Kobietom jest trudniej? 10.10.04, 22:40
            Nie jestem terapeutą moze np. Patryk sie odezwie ale uważam tak - trudniej czy
            nie ale jak juz sie podjęło jakąś decyzje to trzeba być konsekwentna .
            I niestety przynajmniej na poczatku starzy znajomi muszą iśc w odstawke bo jak
            sie jest w klubie nie pijących to nie chodzi sie do klubu pijacych bo i po co ?
            Chyba tylko .żeby sie napic !!!
            Druga sprawa jak juz musisz tam chodzić to równiez musisz sobie wyrobic marke
            osoby nie pijacej alkoholu i dyskusyjne czy trzeba od razu mówić ,że sie jest
            alkoholiczką ale trzeba powiedzieć - Nie piję !.
            Tak byłoby pewno najłatwiej / jestem alkoholiczka ?/- troche strachu -zdziwione
            oczy towarzystwa ale przeciez teraz to już wszyscy inteligentni wiedza , że
            alkoholizm to choroba i
            choć w to nie wierza to nie wypada im sie do tego przyznać - a to gra na twoja
            korzyśc .
            strach ma wielkie oczy jak sie dowiedza to co z tego ,,ale potem sprawa
            rozwiazana .
            A terapia grupowa jak tylko masz pieniądze to w W-wie u dr. Woronowicza jest
            namiar na stronie Instytutu Psychologii Zdrowia - tam nie ma -stety lub niestety
            alkoholików ze Zgierza takich jacy byli w telenoweli Ja - alkoholik .
            chyba jeszcze Stanomino .Charcice .
            Na pewno cos znajdziesz w sieci .

            Najważniejsze jest tak czy inaczej jadno słowo NIE PIJE ..oh sorry dwa..
            pzdr i wielu sukcesów na trzeźwej drodze życia .
            deo
            • Gość: Natalia Picie? To takie pospolite... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 07:22
              Ja nie obwieszczałam wszem i wobec, że jestem alkoholiczką. Bo tak jak mówi
              deo, bo i po co. Poszłam za rada mojej madrej sponsorki, która mnie przed takim
              krokiem ostrzegała. Sama tak zrobiła - mówiła, że jest alkoholiczką - i nie
              czuła się z tym najlepiej.Wyrobiłam sobie natomiast taki pogląd, który gdzieś
              chyba z dwa razy wygłosiłam, ale bardziej był on potrzebny mnie samej, niż
              ludziom z którymi sie spotykałam: Picie? To takie pospolite. Wszyscy piją a ja
              nie. Fajnie jest tym i owym się wyróżniać. A jeśli jeszcze jest to tajemnicze i
              pozytywne!

              Artykuł przeczytałam. Wywód logiczny. Ale czy z niego wynika, że kobietom
              trudniej? Myślę, że gdybyśmy podobnej analizy dokonali w stosunku do mężczyzn
              rezygnujących z terapii, czy niepodatnych na terapię, byłoby coś podobnego.
              Mężczyźni też bardzo głęboko przeżywają ból i są wrażliwi. Jedno mnie tylko
              zastanowiło: Wywody autorki artykułu zaprzeczają AA-owskiej teorii, że żeby
              zacząć trzeźwieć to trzeba dotknąć dna.
              Ale nie ciągnę dlaej tego wątku bo i po co.
              Oj deo deo, bardzo mi sie podoba ten twój zwrot: bo i po co!

              Amelio, wybrałaś dobry azymut. Nie martw się, że chwilowo jesteś odludkiem.
              Masz czas, żeby sobie wszystko poukładać.

              Pozdrawiam serdecznie. Natalia.
    • Gość: stachu34 czy aby napewno o to chodzi...? IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.04, 19:06
      Ja post Amelii odebrałem jako opis jej problemu, który ja dotyka, boli a
      próbuje ukryć to pod płaszczykiem uogólnienia... Rzeczywiście kobiety szybciej
      wchodzą w uzależnienie i trudniej z niego wychodzą. Przyczyna takiego stanu
      rzeczy leży, moim zdaniem, tylko i wyłącznie w różnicy konstrukcji psychicznej
      kobiety i mężczyzny. Tylko...zaś pozostałe - to manipulacja.
      Konkretnie w tym przypadku, Amelia ma sporo nie pozamykanych spraw z
      przeszłości, jest z tym nie rozliczona. To bardzo ciąży i boli, alkohol zaś
      działa stymulująco, łagodzi ból. Więc stosuje go jako środek znieczulający.
      Spożywanie alkoholu jest usprawiedliwione pijącym towarzystwem, ale Amelia
      szuka ukojenia w alkoholu częściej niż mają miejsca spotkania towarzyskie.
      Czyli robi to częściej niż jej przyjaciele. Ma tego świadomość...To potęguje
      cierpienie. Chciałaby to rzucić, ale wtedy odzywa się przeszłość. Kółko się
      zamyka...
      Szuka usprawiedliwienia dla takiego postępowania...i powstaje taki post.


      • ameliaa1 Re: czy aby napewno o to chodzi...? 11.10.04, 19:25
        Dziękuję Wam za wypowiedzi i rady,
        szczególnie Stachowi, który trafnie odczytał "drugie dno" mojego postu.

        > Ja post Amelii odebrałem jako opis jej problemu, który ja dotyka, boli a
        > próbuje ukryć to pod płaszczykiem uogólnienia...

        Tak, to prawda.

        >Amelia ma sporo nie pozamykanych spraw z
        > przeszłości, jest z tym nie rozliczona. To bardzo ciąży i boli, alkohol zaś
        > działa stymulująco, łagodzi ból.

        Prawda, 15 lat związku z alkoholikiem, gehenna, udało mi się uciec, ale
        z "bagażem". Nerwica, depresja plus własny alkoholizm.

        > Amelia szuka ukojenia w alkoholu częściej niż mają miejsca spotkania
        towarzyskie.
        > Czyli robi to częściej niż jej przyjaciele. Ma tego świadomość...To potęguje
        > cierpienie. Chciałaby to rzucić, ale wtedy odzywa się przeszłość. Kółko się
        > zamyka...

        To prawda, ale chciałabym napisać, że tak było. Od kilku miesięcy trzeźwieję.
        Co jest dla mnie bardzo trudne i cały czas żyję w strachu
        - czy dam radę; Jak nie dam, to wiem, gdzie skierować kroki. Dzięki za
        podpowiedzi.
        Pozdrawiam wszystkich.
        Amelia


        • Gość: stachu34 Re: czy aby napewno o to chodzi...? IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.04, 19:47
          Amelio,czy ulżyło troszkę?
          • ameliaa1 Re: czy aby napewno o to chodzi...? 11.10.04, 20:35
            Jasne Stachu,że ulżyło:-)Dzięki.

            A tak na marginesie, to żałuję, że cała "karuzela" z Val zakończyła się pewnym
            absmakiem, chyba dla wszystkich, a dla niej w szczególności;
            wykonała dziewczyna trudną pracę, przełamała się, poszła do psychologa.
            Czy potem piła, czy nie? Ja nie wiem. Ale z pewnością próbowała przestać.
            Szkoda, że "grupa wsparcia" zaczęła między sobą polemiki,
            gubiąc po drodze Val. A może wykorzystując jej "przypadek" do słownych
            przepychanek, z których to właśnie ona wyszła najbardziej poturbowana, no i
            chyba hepik (chylę czoło). Wielka szkoda.
            Wiem, że forum nie jest miejscem do terapii,
            ale jego rola uświadamiająca jest ogromna.
            Pozdrawiam.
            Amelia.
            • Gość: stachu34 Re: czy aby napewno o to chodzi...? IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.04, 21:24
              Val jest wdzięcznym rozmówcą, i wolałbym aby jej reakcja była inna. Każdemu
              człowiekowi, a w szczególności alkoholikowi potrzeba spora porcja pokory. Nie
              powinna się obrażać, bo nikt nie chce jej skrzywdzić.
              Hepika znam ( z forum), to twardy zawodnik, nic mu nie będzie...
              Patryk na szczęście też jest...tylko Val, może wróci i powie nam coś, co nas
              zainteresuje.
              Jeszcze, jak pozwolisz na moment chciałbym wrócić do Twojego wątku...Myślę, że
              u Ciebie należałoby przyjrzeć się współuzależnieniu. Z tym należałoby się
              uporać, a alkoholizm jest tego rykoszetem i sam zniknie.Pozdrówka...
              • valpoliczella Re: czy aby napewno o to chodzi...? 12.10.04, 21:59

                Stachu,m ale ja sie wcale nie obrazilam! ot tak po prostu poczułam przesyt tego
                forum i pewnych ludzi! NIE bede wszak udowadniac, ze nie jestem wielbłądem!
                a z postami Amelii zgadzam sie w całej pelni! nIESTETY kobietom jest naprawde
                trudnie, szczegolnie jesli idzie o zawody spolecznego zaufania! ALE coz,
                musimy sobie jakos radzic! POzdrawiam val...
                • Gość: stachu34 Re: czy aby napewno o to chodzi...? IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.04, 22:06
                  "...ze nie jestem wielbłądem"
                  A wiesz jak to było z tym wielbładem? On wogóle jest symbolem AA (może długo
                  nie pić!)
                  Na balu...pewna atrakcyjna niewiasta tańcząc,czule szepcze do ucha swojego
                  partnera...
                  - ach...czuje się jak na pustyni...
                  - a jaka jest przyczyna tak osobliwego uczucia?-pyta partner
                  - taka,że pan tańczy jak wielbłąd...
                  To chodziło o pana,oczywiście...
      • Gość: Patryk Re: czy aby napewno o to chodzi...? IP: *.oc.oc.cox.net 11.10.04, 19:27
        Gość portalu: stachu34 napisał(a):
        > Szuka usprawiedliwienia dla takiego postępowania...i powstaje taki post.
        >

        Też tak myslę.Takie rozważania są dobre np.dla celów statystycznych,opracowań
        naukowych,szkoleniowych itd.Ale odwoływanie się do takiej tezy może osłabiać
        poczucie winy (nie mam wpływu na moją płeć,mam ograniczony wpływ na efekty
        swojego leczenia/trzezwości) lub przygotowywać (!) "miękie lądowanie".Czyli
        "rozgrzeszenie" po złamaniu abstynencji,"bo przecież...(tu wstaw odpowiednią tezę)"
        • Gość: Natalia Do Renaty, Ameli i Valpoliczelli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.04, 20:13
          No, dziewczyny! Co słychac u Was? Jak sobie radzicie z jesienna melacholią? Ja
          jestem trochę przeziębiona. Ale jest nieźle. Stuknijcie kilka zdań, bo tak
          cicho jest.
          Natalia.
          • valpoliczella Re: Do Renaty, Ameli i Valpoliczelli 16.10.04, 20:43
            No witajcie! Ja tez przeziebiona jestem:( W zwiazku z tym trwam na razie w
            niepiciu, zobaczymy ile jeszcze wytrzymam i kiedy nastapi ten sławetny nawrót.
            Jutro wybiorę sie na dlugi spacer po kasztany. Milego wieczoru życzę wszystkim
            Damom!! pozdr val..
            • renatal64 Re: Do Renaty, Ameli i Valpoliczelli 16.10.04, 20:56
              Witajcie dziewczyny,
              haha, ja tez jestem z lekka podziębiona, więc moze jakiś tercecik zrobimy ;-)
              Za oknem plucha, zimno, nie lubię jesieni.No chyba,że jest złota, ale na to
              raczej się nie zanosi.Może na jakieś wspomagacze typu luxy się udam ;-))
              Jakos trzeba będzie zmęczyć. Dzis mam leniwy dzień , nic specjalnie nie chce mi
              sie robić. I jakoś tak mi zleciał, jak napisałas Natalio melancholijnie. Ale i
              takie dni musza przecież być.
              Pozdrawiam serdecznie.
              • Gość: Natalia Re: Do Renaty, Ameli i Valpoliczelli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.04, 21:20
                Fajnie Dziewczyny, żeście się odezwały. Musimy się trzymać i się nie dawać:
                Nałogom, obsesjom i innym takim... Własnie jestem przed spożyciem coldrexu, czy
                czegoś takiego. Chociaz dobry nastrój mnie nie opuszcza. Ale z tymi
                przeziębieniami! Coś jest w tej cholernej pogodzie! Cos co wykłada ludzi. Od
                przedwczoraj, kogo spotkam, to mówi: - Ode mnie z daleka. Jestem
                przeziębiony/przeziębiona.
                Ale ja dzisiaj byłam w plenerze. Mimo wszystko lubię jesień.
                Fajnie, ze jesteście. Niech się jeszcze Amelia odezwie. Jej chyba jest trudniej
                niż nam.
                Natalia.
                • valpoliczella Re: Do Renaty, Ameli i Valpoliczelli 16.10.04, 22:43

                  Natalia, kazdej jest trudno na swoj sposob! Choc wydaje mi sie, ze Ty i REnatal
                  macie najgorsze za soba, a my z Amelką zmagamy sie z tym, co Wy juz
                  pokonałyscie! I nie mówie tu o przeziębieniu hehhehe...
                  pozdrawiam zyczac dobrej nocy i milej niedzieli - 3majmy sie!!! val...
                  • Gość: Natalia Re: Do Renaty, Ameli i Valpoliczelli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.04, 23:06
                    Chyba masz troche racji. Nie wiem jak Renata, ale ja specjalnie nie zaprzątam
                    sobie głowy, czyms takim: pić albo nie pić. Chociaż fakt, że zaglądam na to
                    forum i jeszcze sobie popisuje na sos, znaczy, że jest coś na rzeczy. Widać
                    jest mi to potrzebne i dobrze mi to robi.
                    Ale jak dotad Tobie tez to nieźle wychodzi. Nie wiem ile masz za sobą dni bez
                    alkoholu. Czy to jest od czasów dialogu z Patrykiem, czy krócej?
                    Jeśli jeszcze nie śpisz, to napisz. Ale oczywiście nie musisz się z tego (ile
                    masz dni abstynencji) zwierzać.
                    Natalia.
                  • bella15 Re: Do Renaty, Ameli i Valpoliczelli 16.10.04, 23:18
                    Nie (proszona i pytana)-ale się odezwę...trudno)))..zniesiecie mnie ))))
                    Ja też mam się dobrze))Chyba trochu lepiej (niż Wy)-bo nie kaszlę
                    i nic mnie nie bierze -to Wam -współczuję.Nie wiem gdzie Wy-ja na zachodniej-
                    północy Polski, to może lepiej się znosi nastroje pogody?Choć wątpię..:-)
                    życzę zdrowia i pogody ducha)))
                    belka

                    • Gość: Natalia Re: Do Renaty, Ameli i Valpoliczelli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.04, 23:31
                      O Bellka, cudownie, że sie odezwałaś! To juz prawie miting zrobiłysmy. Mi po
                      coldrexie lepiej. Oczywiście, że myslałam o Tobie, ale jakos tak dziwnie jestem
                      o Ciebie spokojna. Odpukuje, bo licho nie śpi.
                      Moc serdeczności. Natalia.

                      • bella15 Re: Do Renaty, Ameli i Valpoliczelli 17.10.04, 00:23
                        Natalio))
                        Licho nie śpi, nie zapominaj o mnie ;-))) To żart,oczywiście,ale...:-))))
                        Późna pora ,spałam w dzień - to mam za swoje((Teraz siedzę i odmrażam zamrażarkę
                        (sama nie może?,hi hi))
                        Belka
                        • Gość: Natalia Re: Do Belli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.04, 08:01
                          Wcale nie jest tak rano, bo dochodzi (za minuty) ósma. A tu dopiero szary świt.
                          Obudziłam się przed chwilą. I mimo, że taka ołowiana pogoda i to, że ciągle
                          jestem pod-ziębiona, dobre samopoczucie mnie nie opuszcza. Myślałam właśnie o
                          Tobie, o tym, że robisz coś fajnego ze swoim życiem. Odnoszę wrażenie, że
                          postepujesz tak jak ja kiedyś. Więc jakbym mogła o Tobie zapominać. To zawsze
                          tak dobrze spotkać osobę, która nadaje na tych samych falach.
                          Oczywiście w życiu różnie bywa. Ale zdecydowanie twierdzę, że wszelkie problemy
                          lepiej i skuteczniej rozwiązuje się z trzeźwa głową. Alkohol nie jest tarczą za
                          którą można się schować. Jest pułapką, a może nawet okrutnym wnykiem, z którego
                          bardzo trudno się wyplatać. Najczęściej ktoś nam musi w tym pomóc.

                          Poranek jest ołowiany i ponury więc tym bardziej życzę pogody ducha.

                          Stachu, Stachu Moc serdeczności dla Ciebie. Lubię czytać Twoje posty.

                          Natalia.
                          • Gość: stachu34 Witajcie dziewczyny... IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 17.10.04, 08:59
                            Dzięki Natalio za miłe słówka w ponury niedzielny poranek...
                            Wróciłem z pracy,zajrzałem z ciekawości na forum.Poruszył mnie post Wojtka.Coś
                            tam zgrzytnęło...Chyba wiem co,muszę sie przespać...
                            • Gość: stachu34 Re: Witajcie dziewczyny... IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 17.10.04, 09:02
                              Ojjj,post Wojtka jest więcej.Może doprecyzuję.To chodzi o wątek "będę wyrodną
                              córką? BARDZO PROSZĘ o radę".
                              • renatal64 Re: Witajcie 17.10.04, 10:17
                                A u mnie dzis dla odmiany słońce "wali" w okna na całego :-)) Trochę chmur na
                                niebie, ale mam nadzieję,że się wyklaruje. Choc jak teraz spoglądam na horyzont
                                to te nadzieje trochę bledną....E co tam. Czuję sie dziś jakby lepiej więc się
                                ubiorę ciplutko i śmignę na spacerek rozruszać trochę zastałe kości.
                                Pozdrowienia dla chorych i chorszych, nie dawajcie się choróbsku!!!
                                I dla wszystkich innych oczywiście też :-)))
                                • bella15 Re: Witajcie 17.10.04, 11:00
                                  O Natalio )))Jak dobrze żyć na trzeźwo i wiedzieć co się dzieje wokół)))
                                  A pogoda, faktycznie 'ołowiana'-jakie fajne określenie,kupuję :-)
                                  Ja tam nigdzie się nie ruszam,bo mi się najnormalniej-nie chce.
                                  Uwielbiam niedzielne lenistwo,po całym tygodniu-szybko-szybko,delektuję się
                                  swoimi ruchami w zwolnionym tempie))Zaraz sobie zrobię smalcu z
                                  cebulką,jabłkiem i ziołami, mniam,mniam, lubicie?
                                  Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
                                  belka w kuchni
                                  • Gość: stachu34 Re: Witajcie IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 17.10.04, 11:09
                                    możesz słoiczek przesłać,maila znasz...chyba??
                                    Jak zwykle przesadziłem,ale jaka miarka jest mniejsza?szczypta,ale szczepta
                                    smalcu???:(
                                    • bella15 Stasiowe potyczki językowe))) 17.10.04, 11:40
                                      Stasiu ))Aż Ty masz dzisiaj dobry humor,miło poczytać)))
                                      A może słownik Ci prześlę i 'szczep' smalcu,oczywiście?
                                      • Gość: stachu34 Re: Stasiowe potyczki językowe))) IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 17.10.04, 12:07
                                        Mam dobry chumor:)) w złą pogodę.
                                        Oczami(oczyma??jak?)wyobraźni widzę dostojnego Hepika z packą na muchy,jak
                                        ogania się od znanego zmieniacza ip-ków...
                                        • Gość: jaga Re: Stasiowe potyczki językowe))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.04, 12:16
                                          :-)))))))))))))))
                                          • Gość: ad rem Re: Stasiowe potyczki językowe))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.04, 12:44
                                            Ładnie dyskutujecie szanowni państwo ale czy nie czas wrócic źródeł czyli czy
                                            kobietom jest trudniej czy nie ?
                                            A moze jednak łatwiej skoro z taka gracją mogą znaleźc sobie coś innego by
                                            wypełnic wolny czas a męzczyznie jak mu zabiora Marlboro , Valpolicelle a
                                            na koncu jeszcze samą Val to albo sie zastrzelic albo znalezc sobie zamiast
                                            Valpolicelli jakas inna Biała renete ??
                                        • Gość: fun Re: Stasiowe potyczki językowe))) IP: 81.113.58.* / *.pool81113.interbusiness.it 17.10.04, 12:44
                                          i tu stachu nie doceniasz Hepcia, on nie traci czasu na oganianie się ( bo na
                                          gonienie to nie wiem ;-)))On wyśledza i kombinuje...
    • valpoliczella Re: Kobietom jest trudniej? 17.10.04, 18:16

      Alez sie postów namnożyło:) To chyba przez tą pogodę. Natalio, ja miewam sie
      dobrze, chyba przeziebienie zostało opanowane. Smalcu co prawda nie robie tak
      jak Belka, bo nie lubie smalcu, ale za to gotuje zupe, o! :) Mija wlasnie drugi
      trzezwy weekend po trzezwym tygodniu, jestem sama w szoku :) Ale wiem, ze łatwo
      mi nie będzie, bo przeciez widze, ze nie jest to łatwe. NO ale komu ja to
      mówie, skoro kazdy z Was to przechodzil. Pozdrawiam wszystkie Panie (te chore i
      te zdrowe) no i Stacha! Szkoda, ze Amelia tu jakos przestała zaglądac, ciekawe
      co u niej. Pozdrawiam - val...
      • Gość: Etnograf Re: Kobietom jest trudniej? IP: 213.25.131.* 17.10.04, 18:42
        i widzisz Val jak tu wierzyć przysłowiom ,które są ponoc mądrościa narodu i np.
        mówią Kobiety nie bij nawet kwiatem ... a Ty jak dostałaś " po
        uszach " to i nie pijesz juz z tydzień a gdy było buzi buzi to Ty
        " zdrowie wasze w gardło nasze "
        Ciekawe co ?
        • Gość: bemol Re: Kobietom jest trudniej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.04, 19:37
          Ooo! kolejny! ekspert! na forum! w jakże ciekawej dziedzinie! bicia kobiet!?
          po buzi?!
          • Gość: etnograf Re: Kobietom jest trudniej? IP: 213.25.131.* 17.10.04, 19:57
            Ekspertów to na forum dostatek a jednak widzisz bemol każda droga do
            trzeźwości jest dobra i nawet ta " słowem po uszach " .
            A masz bemolku ciekawszą i lepszą propozycje na nie picie !!!
            Podaj drogi bemolku swoją propozycje autorce topiku bo coś nam zamilkła i
            nie wiemy czy w końcu łatwiej jest jej pić czy też nie pić .
            pzdr.
            • Gość: bemol Re: Kobietom jest trudniej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.04, 14:32
              No cóż, trudno czasem nie przyznać Panu racji, Panie E... czy też e...- ech,
              może jeszcze inna literka - alfabet jest długi - i właśnie z tego powodu nie
              mogę zrewanżować się równie pieszczotliwym zwrotem. Pozdrawiam - bemolek
      • ameliaa1 Re: Kobietom jest trudniej? 17.10.04, 19:52
        Witajcie Kochane Babeczki,
        miło Was widzieć wszystkie w komplecie :-)
        Miałam kilka dni urlopu,
        większość czasu spędziłam u rodziny.
        Kocham ich bardzo, choć miłość ta do łatwych nie należy,
        trudno w mojej rodzinie o prawdziwą szczerość.
        Bywam dla nich w pewnym sensie "piorunochronem",
        ale dużo mnie to kosztuje.
        Wracam do siebie i nie mam do kogo ust otworzyć,
        włączam komputer, tv...
        Och samotność... coraz bardziej ją czuję.
        Ale "towarzystwo" flaszki już mnie nie pociąga,
        zbyt często sprawdzałam ten sposób, aby przekonać się,
        że jej działanie jest czysto iluzoryczne.
        A nawet poczucie samotności pogłębia.

        Dziękuję Wam za ciepłe słowa,
        cieszę się Val z Twojej trzeźwości i trzymam kciuki.
        Mnie też łapie małe przeziębienie, zaraz wypiję Coldrex o smaku czarnej
        porzeczki. Polecam :-)
        Całuski.
        • Gość: Natalia Re: Kobietom jest trudniej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.04, 22:08
          Witaj Amelio. Dobrze, ze jesteś. Bedzie nam milej dzis wieczór. Bo wczoraj, jak
          zapewne zauważyłaś, brakowało nam Ciebie.
          Moja niedziela była bez przeziebienia(przeszło mi po tych coldrexach). A teraz
          przygotowuje sie do jutra. Zabrzmiało to dziwnie, ale czekaja mnie dosc trudne
          sprawy zawodowe.
          Tak, flaszka nie jest najlepszym antidotum na samotność. Myślę, ze wyjść z
          samotności jest wiele. Ale chyba niełatwo je odnaleźć. Sama pamietam takie
          wieczory o których piszesz. Zresztą nie tylko wieczory, także dni. Nawet wśród
          ludzi. I nie było do kogo otworzyć ust. Nie zawsze tak bywało, ale bywało. Znam
          ten cierpki i nieprzyjemny smak samotności.
          No, ale nie popadajmy w melancholie. Teraz jest o wiele lepiej. Jest chociażby
          taki net.
          Bardzo się cieszę, że jesteś a ja moge pisac w Twoim temacie. Natalia.
          • Gość: stachu34 Re: Kobietom jest trudniej? IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 17.10.04, 22:45
            "Och samotność... coraz bardziej ją czuję.
            Ale "towarzystwo" flaszki już mnie nie pociąga,"
            Tak napisała Amelia...i tu jest istota sprawy,poprawię się samotności.
            Ja też tak to czułem,dokladnie.W moim życiu znaczną część czasu poświęcałem
            flaszce,i ceremoniałowi związanemu z celebrą picia.Tak pompatycznie to
            nazwałem,ale tak było.
            Nadszedł moment,że przestałem wiązać swoje życie z flaszką i tymże
            ceremoniałem.I co się stało?Naraz powstała ogromna pustka,okazało się że nie
            mam z kim pogadać.Mam olbrzymią ilość czasu (który do tej pory poświęcałem
            popijaniu),poczułem się bardzo samotny.Najtrudniej dostrzec przyczynę takich
            uczuć, i nie muszą się one wiązać z "otwieraniem ust" - jakby nie były one
            piekne,Natalio...
            • Gość: etnograf Re: Kobietom jest trudniej? IP: 213.25.131.* 17.10.04, 23:34
              Cieszę sie ,że ciebie amelio intuicyjnie wywołałem bo pisząc swój post do
              bemola nie wiedziałem , że w tym samym momencie gdy ja wspomniałem twój nick
              to ty sie właśnie odezwiesz .
              Tak trzymać i Ty Val też nie daj się .
              pzdr
              • hepik1 Re: Kobietom jest trudniej? 18.10.04, 06:00
                To jakaś kompulsja z tymi nickami?
                • Gość: etnograf Re: Kobietom jest trudniej? IP: 213.25.131.* 18.10.04, 07:11
                  No Great H - o jeden / a właściwie teraz już dwa / nic ... k E za dużo ale
                  ten jeden " za dużo " wyrażał szczere uczucia do obu dam .Teraz już .The End
                  >
                  • valpoliczella Re: Kobietom jest trudniej? 18.10.04, 18:23

                    No etnografie, moze to i racja, fakt po tym calym zawirowaniu, obrazaniu,
                    wysmiewaniu, ironizowaniu zaczelam sie zastanawiac , czego nie robilam od 5
                    dlugich lat i doszlam do wniosku, ze - tak jak pisze Amelia- falszka jest dosc
                    marnym zamiennikiem. Przeciez jestem tylko slabsza po niej i mniej bystra, a na
                    to sobie nie moge pozwolic w pracy, bo zaczynaja sie różne podchody:( TAk wiec
                    na razie odstawilam to draństwo, nie mowie, ze na zawsze, bo taka mysl by mnie
                    tylko zdołowała. A WAm Dziewczyny wielkie dzięki, za to że jestescie i
                    czuwacie, to troche pomaga. A z tymi nickami to faktycznie dziwna sprawa, to
                    nowi czy starzy przemianowani Rozmówcy? pozdrawiam całe towarzystwo :) val...
                    • hepik1 Re: Kobietom jest trudniej? 18.10.04, 20:14
                      No widzisz hepiczku dla mnie NAJWAŻNIEJSZE jest by ktos znalazł troche racji w
                      tym co pisze tak jak to zrobiła Val do której między innymi był
                      kierowany poprzedni post.
                      Wtedy drogi hepiku , zaden nick hepik and consorces nie ma dla mnie
                      najmniejszego znaczenia .

                      cos chyba zazdrościsz etnografowi rozmowy z piekną kobietą - no cóz masz pecha
                      dnia 18 .10 2004 Val wybrała etnografa .

                      taki już jest świat ,że wystarczy jedno słowo kobiety i wszystkie zapewnienia
                      moga pójśc w niebyt o czym wiadomo juz od czasów Adama i Ewy.

                      Pzdr . Rozmarzony Etnograf .


                      Deo obiecał,że już będzie tylko Deo ale mu zawróciłaś w głowie,zakochał sie
                      chłopina i bedzie dalej wielonikował ;)
                      • Gość: Etnograf Re: Kobietom jest trudniej? IP: *.smrw.lodz.pl 18.10.04, 20:54
                        Powtórze to co juz powiedziałem na sos

                        My rządzimy światem a nami kobiety !!!

                        I tak juz było jest i bedzie ... chyba .

                        Hepik tak po cichu to pamietaj / lepiej aby panie tego nie słyszały / , że
                        przez kobiete to zamiast wylegiwac sie w raju popijając bezpiecznie ambrozje w
                        otoczeniu pieknych hurys gotowych na każde nasze skinienie ... to teraz musimy
                        sami biegac od AA do AA bijąc sie w piersi i mówiąc moja wina , moja wina ,
                        moja bardzo wielka wina i wisieć godzinami na słuchawce by znowu nie spać w
                        parku na ławce.

                        I na co nam przyszło a tak było pieknie - Adam i Ewa w jednym stali Raju .
                        Lecz z drugiej strony czym że byłby raj bez kobiety ???
                        Pzdr wszystkie damskie nicki i ciebie hepciu też .
            • ameliaa1 Re: Kobietom jest trudniej? 18.10.04, 20:57
              Witajcie,
              Stachu napisał o pustce, jaka powstała wtedy,
              gdy przestał pić.
              Świetnie to rozumiem i odczuwam głęboko na co dzień.
              I wydaje mi się, że właśnie w miejsce tej pustki
              przydałaby się grupowa terapia, klub AA.
              Kiedy łapie nas dół, kiedy czujemy się źle w środku,
              to zamiast chwytać się "łyczka zapomnienia",
              biegniemy do koleżanek i kolegów z grupy,
              dzwonimy do siebie, wspomagamy się...
              właśnie dlatego, że wszyscy przeżywamy to samo
              i tego samego potrzebujemy.
              Taka wspólnota podobnego odczuwania i postrzegania
              wydaje mi się najważniejsza.
              I taki rodzaj porozumienia trudno nam znaleźć wśród "normalnych" znajomych i
              przyjaciół.
              No tak, wiedzieć co byłoby dobre,
              a zrealizować to...
              cóż trudniej.
              Ale intensywnie nad tym myślę :-)))
              Pozdrawiam.
              • Gość: Etnograf Re: Kobietom jest trudniej? IP: *.smrw.lodz.pl 18.10.04, 21:09
                jeszcze raz ja ... Amelio byłoby jak w raju i to jest ideał AA , którego
                osiagniecia ci oczywiscie życze lecz nim go osiągniesz pamietaj , że ostatnią
                twoją tarczą w pojedynku z Napoleonem jest ..... Ja NIE PIJĘ .
                I choć pani Walewska uległa to Ty nie musisz .
                pzdr
              • Gość: Patryk Re: Kobietom jest trudniej? IP: *.oc.oc.cox.net 18.10.04, 21:17
                Jeśli piszesz o momentach,gdy jest ci zle,to to się nazywa "budowanie sieci
                wsparcia".Można ją zbudować tylko wewnątrz AA (najczęściej),ale najstabilniejszy
                i najzdrowszy jest "model mieszany" AA + nie-AA
                A co z sytuacjami gdy jest dobrze?Gdy czujemy radość,dumę-a wokół pustka i nie
                ma za bardzo z kim się tym podzielić?
                • ameliaa1 Re: Kobietom jest trudniej? 19.10.04, 19:07
                  Witajcie,
                  tak się jakoś ostatnio składa,
                  że nie mam powodów, aby czuć wyjątkową radość, dumę
                  a nawet euforię, której również się obawiam (sic),
                  bo przecież alkohol był u mnie dotychczas regulatorem emocji, uczuć,
                  zarówno tych pozytywnych jak i negatywnych.
                  Problem więc dzielenia się radością... podobnie jak smutkiem,
                  jest jakby drugorzędny.
                  Narazie muszę być czujna i w zasadzie zadowalać się stanem constans,
                  on jest naprawdę znośny.
                  Właściwie to większość naszego życia składa się ze zwykłych dni.
                  I trzeba chyba zaaceptować tę zwykłość, doceniać rzeczy proste, najprostsze.
                  A nie huśtać się, napędzać, upadać i podnosić,
                  może troszkę mniej emocji, a więcej po prostu świadomego przeżywania życia?

                  Na razie jest mi dobrze, tak zwyczajnie żyjąc,
                  choć zaplanowałam coś,
                  co może nieco zmienić moje życie, oczywiście na lepsze :-)
                  a może nie? Ale cieszę się, że ... działam.
                  Oglądaliście w ostatnią sobotę "Amelię" w Jedynce? :-)))
                  Pozdrawiam Was wszystkich.
                  Amelia
                  • Gość: Natalia A ja lubię zwykłe codzienne zycie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 19:51
                    I jeszcze lubie patrzeć na sosny. Na inne leśne krajobrazy też. Amelio, Amelii
                    nie ogladałam, więc sobie na ten temat nie pogadasz, przynajmniej ze mną. Ale
                    twój post jest bardzo... taki wyważony i sympatyczny.
                    Tak sobie piszę od czasu do czasu w twoim wątku, który ma tytuł "kobietom
                    trudniej" a ja tak nie uważam i chetnie bym wstąpiła do waszego Klubu ale
                    zrobiliście z niego tak długiego węża, że komputer dostaje zadyszki przy jego
                    otwieraniu.
                    Stachu, dla ciebie tego wieczoru moc serdeczności ode mnie. No, właśnie, to ty
                    potrafiłes odczytać drugie dno pierwszych postów Amelii, a nie żadna z nas
                    kobiet. Moim zdaniem wychodzenie z nałogu jest równie trudne dla kobiet jak i
                    dla mężczyzn. Każdy indywidualnie musi odszukać swoją drogę do trzeźwości.

                    Pozdrawiam Was bardzo serdecznie. Natalia.
                    • Gość: Natalia Re: A ja lubię zwykłe codzienne zycie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 20:02
                      Miałam napisać: i ja też lubię zwykłą codziennośc, o której tak ładnie piszecie
                      w ostatnich postach.
                      • ameliaa1 Trudny weekend przede mną :-( 21.10.04, 21:26
                        Witajcie Kochane Kobietki,
                        Natalio, Val, Renatko, Bello... :-)

                        Mam jutro i pojutrze spotkania towarzystko-zawodowe, nie mogę ich opuścić.
                        Czas najwyższy zmierzyć się z sobą.
                        Po tych ponad trzech miesiącach unikania okazji, koleżanek, kolegów...
                        postanowiłam zaryzykować... tym bardziej, że z racji zawodowych spraw powinnam
                        być na nich obecna.
                        Dziś jestem pewna, że nie dam się skusić.
                        Ale co będzie jutro?
                        Jak się te moje chore "neuroprzekaźniki" zachowają?
                        Pozdrawiam Was cieplutko :-)
                        Amelia
                    • ameliaa1 Re: A ja lubię zwykłe codzienne zycie 19.10.04, 21:02
                      Droga Natalio,
                      Oj sosny, szczególnie takie ośnieżone:-)))
                      Piękny widok. Kocham las, wychowałam się w ... lesie.
                      Jestem szczęśliwą posiadaczką 1/2 ha sosnowego lasu.
                      Marzę, że kiedyś wybuduję tam domek :-)
                      Dzięki za miłe memu sercu słowa.
                      Co do tytułu topiku, to jest przecież znak zapytania.
                      Ty uważasz, że nie jest trudniej i dobrze.
                      Ja uważam, że trudniej wyłącznie ze względu na tradycyjnie przypisaną kobiecie
                      rolę. Wynika to po trosze z mojego dość konserwatywnego wychowania,
                      które oczywiście ma zarówno plusy jak i minusy. Jak wszystko zresztą.
                      Pozdrawiam cieplutko,
                      jesteś Natalio Słoneczkiem, które nad tym forum... nigdy nie zachodzi. :-)))
                      Amelia
                  • Gość: Patryk re:Amelia IP: *.oc.oc.cox.net 19.10.04, 20:01
                    ameliaa1 napisała:

                    > Witajcie,
                    > tak się jakoś ostatnio składa,
                    > że nie mam powodów, aby czuć wyjątkową radość, dumę
                    > a nawet euforię, której również się obawiam (sic),
                    > bo przecież alkohol był u mnie dotychczas regulatorem emocji, uczuć,

                    To co teraz zrobisz z tymi uczuciami,jak juz nie będziesz ich regulować
                    alkoholem?Będziesz je "magazynować"?
                    > Problem więc dzielenia się radością... podobnie jak smutkiem,
                    > jest jakby drugorzędny.
                    Nie bardzo rozumiem.Drugorzędny dlatego,że nic radosnego ani smutnego się nie
                    przytrafia?Czy drugorzędny,bo się boisz tego,co z Tobą mogą zrobić "uczucia w
                    nadmiernej dawce",której nie da sie w całości pochować?
                    Mój terapeuta mówił:"JAk nie czujesz żadnych emocji,radości,smutku,złości
                    itd.-to znaczy,że umarłeś.".
                    > Właściwie to większość naszego życia składa się ze zwykłych dni.
                    > I trzeba chyba zaaceptować tę zwykłość, doceniać rzeczy proste, najprostsze.

                    A w zwykłe dni zdarzają się zwykłe ,proste radości i smutki.

                    > A nie huśtać się, napędzać, upadać i podnosić,
                    > może troszkę mniej emocji, a więcej po prostu świadomego przeżywania życia?

                    A co jest złego w "zdrowym" przeżywaniu swoich emocji?Co to jest "świadome
                    przeżywanie życia"?Czy ma to oznaczać:"Tylko żadnych silnych emocji i uczuć!"?

                    Mam wrażenie,że boisz się własnych uczuć,bo nie potrafisz sobie sama z nimi
                    radzić.Zamykanie ich w sobie,tłumienie prowadzi do eksplozji.
                    Choć,nauczeni wieloletnim doświadczeniem,wcześniej odkręcamy zawór-odkręcamy
                    butelkę.
                    "Faza muru"-takiej pozornej obojętności na wszystkie emocje trwa 6-12 miesięcy
                    od zaprzestania picia.Chociaż ,jak ktoś pracuje nad sobą to odblokowuje się dużo
                    wcześniej-trzeba tylko chcieć sobie pomóc.Pozdrawiam.
                    • ameliaa1 Re: Amelia 19.10.04, 20:42
                      Pozwól Patryku, że się odniosę do Twoich uwag:

                      >To co teraz zrobisz z tymi uczuciami,jak juz nie będziesz ich regulować
                      > alkoholem?Będziesz je "magazynować"?

                      Jak napisałam, nie przeżywam obecnie skrajnych stanów, więc nie mam
                      co "magazynować". Jak się pojawią przygnębienie, czy euforia, będę to
                      przeżywać, ale już ze świadomością, że "flaszka" jest tu całkowicie zbędna.

                      >Problem więc dzielenia się radością... podobnie jak smutkiem,
                      > jest jakby drugorzędny.
                      > Nie bardzo rozumiem.Drugorzędny dlatego,że nic radosnego ani smutnego się nie
                      > przytrafia?Czy drugorzędny,bo się boisz tego,co z Tobą mogą zrobić "uczucia w
                      > nadmiernej dawce",której nie da sie w całości pochować?

                      Drugorzędny tylko dlatego, że najpierw z własnymi uczuciami i emocjami musimy
                      sobie radzić sami. Dopiero wówczas, gdy już posiadamy tę umiejętność:
                      właściwego ich postrzegania, przeżywania, wartościowania pozwala na prawdziwe
                      dzielenie się z innymi.

                      >Mój terapeuta mówił:"JAk nie czujesz żadnych emocji,radości,smutku,złości
                      > itd.-to znaczy,że umarłeś.".

                      Zgadzam się, ale wszystko jest stopniowalne. Nie ma chyba ludzi, którzy nie
                      czują żadnych emocji. Constans to dla mnie również emocje, ale bez skrajności,
                      czy egzaltacji.

                      A co jest złego w "zdrowym" przeżywaniu swoich emocji?Co to jest "świadome
                      > przeżywanie życia"?Czy ma to oznaczać:"Tylko żadnych silnych emocji i uczuć!"?

                      Świadome przeżywanie życia to jest "zdrowe" przeżywanie emocji :-)
                      Nie można sobie założyć blokady na silne emocje i uczucia. I mnie - pomimo
                      niewątpliwych prób (kilka lat współuzależnienia i uzależnienia) też się ta
                      sztuka się nie udała. :-)

                      >Mam wrażenie,że boisz się własnych uczuć,bo nie potrafisz sobie sama z nimi
                      > radzić.
                      Boję się, bo nie potrafię sobie radzić. Nie radzę sobie, bo się boję.
                      Wniosek prosty. I pracuję nad tym.

                      >Chociaż ,jak ktoś pracuje nad sobą to odblokowuje się dużo
                      > wcześniej-trzeba tylko chcieć sobie pomóc.

                      No właśnie, pracuję...i chcę sobie pomóc.
                      Dzięki za uwagi.
                      Pozdrawiam.:-)
                      • Gość: Patryk Re: Amelia IP: *.oc.oc.cox.net 19.10.04, 21:07
                        > Drugorzędny tylko dlatego, że najpierw z własnymi uczuciami i emocjami musimy
                        > sobie radzić sami. Dopiero wówczas, gdy już posiadamy tę umiejętność:
                        > właściwego ich postrzegania, przeżywania, wartościowania pozwala na prawdziwe
                        > dzielenie się z innymi.
                        Zeby je przeżuwać,trzeba je nazwać.Zeby je podzielić-trzeba je nazwać.Jak już
                        umiemy nazywać swoje uczucia,to okazuje się,że nie ma "szarych dni".Na poczatku
                        terapii (uwierz albo i nie) ludzie są w stanie wyodrębnić kilka-kilkanaście
                        podstawowych uczuć/emocji.Po jakimś czasie to liczba wzrasta do ponad stu.A to
                        tylko początek.

                        > Drugorzędny tylko dlatego, że najpierw z własnymi uczuciami i emocjami musimy
                        > sobie radzić sami.
                        Sami?Nie zgodzę się.
                        Owszem,jeśli jesteśmy sami,to nie mamy innego wyjścia.
                        Ale o to,żeby nie być samym(!) trzeba też samemu(!) zadbać.Pozdrawiam.

                        P.S.Jest takie twierdzenie (uważam,że prawdziwe),dotyczące dzielenia sie
                        uczuciami."Przykre emocje zmniejszają się tyle razy,ile razy podzielisz się nimi
                        z życzliwymi ci ludzmi.Pozytywne-wręcz przeciwnie,ulegaja zwielokrotnieniu!"
                        • ameliaa1 Re: Amelia 19.10.04, 22:06
                          Patryku,
                          dorzucę jeszcze dziś swoje "trzy grosze" :-)
                          >Zeby je przeżywać,trzeba je nazwać.Zeby je podzielić-trzeba je nazwać.

                          Nazwanie problemu wcale go nie rozwiązuje. Mówienie "kocham", "nienawidzę" nie
                          musi wiele znaczyć w sensie świadomego przeżywania emocji, a jest nazwane.
                          Podobno tak blisko od miłości do nienawiści:-)Chore emocje też można nazwać i
                          co z tego wynika?

                          >Jak już umiemy nazywać swoje uczucia,to okazuje się,że nie ma "szarych dni".
                          A co? Są tylko białe albo czarne? To ja dziękuję. Poza tym ja pisałam o zwykłym
                          życiu, w którym mieszają się różne kolory i odcienie, z szarością włącznie.

                          >Na poczatku terapii (uwierz albo i nie) ludzie są w stanie wyodrębnić kilka-
                          kilkanaście podstawowych uczuć/emocji.Po jakimś czasie to liczba wzrasta do
                          ponad stu.A to tylko początek.>

                          Wierzę na słowo, choć nie sądziłam, że jest aż sto słów na określenie
                          uczuć/emocji. Ale biorąc pod uwagę ich intensywność, może...

                          >Najpierw z własnymi uczuciami i emocjami musimy sobie radzić sami.
                          > Sami? Nie zgodzę się.
                          > Owszem,jeśli jesteśmy sami,to nie mamy innego wyjścia.
                          > Ale o to,żeby nie być samym(!) trzeba też samemu(!) zadbać.

                          Jak sobie sam nie radzisz z własnymi emocjami, to również sam nie potrafisz
                          zadbać o to, żeby nie być sam.
                          I nie mam tu na myśli wyłącznie "życzliwych ludzi".

                          >Przykre emocje zmniejszają się tyle razy,ile razy podzielisz się nimi
                          > z życzliwymi ci ludzmi.Pozytywne-wręcz przeciwnie,ulegaja zwielokrotnieniu!"
                          Bardzo dobre i prawdziwe, stosuję to na codzień dość często.:-)
                          Pozdrawiam

                          Amelia
                          PS. Patryku, ani razu nie zwróciłeś się do mnie po imieniu (po nicku), po
                          prostu Amelio, nazywanie emocji to jedno, a nazywanie ludzi (zwracanie się do
                          nich)po imieniu to drugie, nie mniej - moim skromnym zdaniem - ważne.:-)
                          • Gość: Natalia Re: Amelia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 22:29
                            Śledze Waszą rozmowę o uczuciach. Zacytuję co najbardziej mnie zaskoczyło:

                            PS. Patryku, ani razu nie zwróciłeś się do mnie po imieniu (po nicku), po
                            > prostu Amelio, nazywanie emocji to jedno, a nazywanie ludzi (zwracanie się do
                            > nich)po imieniu to drugie, nie mniej - moim skromnym zdaniem - ważne.:-)

                            Patryku, Ty chyba jesteś dzisiaj smutny i roztargniony.
                            A Amelia rozważna i romantyczna.

                            Natalia
                            • Gość: Patryk Re: Natalio IP: *.oc.oc.cox.net 21.10.04, 19:26
                              Trochę masz rację.Bardziej jestem rozdrażniony.Otóż od dobrych kilku dni trochę
                              wbrew mojej woli, doświadczam konsekwencji zapicia jednego z moich
                              współpracowników.Nawiasem mówiąc AA z ponad dwudziestoletnim stażem -"bardzo
                              zaangażowany".Ale jak to określił mój szef-ja się najlepiej z nim
                              dogadam,zawiozę na detoks i ogólnie "pomogę mu".A to nie tak powinno
                              być...Pozdrawiam.
                              • deoand Re: Natalio 21.10.04, 19:38
                                Ale ktos to musi zrobic i zawieśc delikwenta na detoks byleby nie pijanego bo
                                go nie przyjma chyba , ze jako A-owcy macie znajomego ordynatora to wtedy moze
                                tak .
                                Teoria teorią - program 12 kroków jak najbardziej tak tyle tylko że działa gdy
                                wszyscy są trzeźwi a jak X po ilus tam latach nie picia zacznie pic to nie
                                skończy zbyt szybko chyba , ze mu to przyjaciele dosłownie fizycznie
                                przerwą .
                                Widac popadło na Ciebie a szef uznał , że o tego twojego AA warto walczyc .

                                I chyba mężczyznom jednak trudniej ??
                                • Gość: Patryk Re: deoand IP: *.oc.oc.cox.net 21.10.04, 21:36
                                  Ja jestem człowiekiem uzależnionym,ale nie jestem AA .Ani tym bardziej mój
                                  szef.Znajomości nie przydaja się.Mimo,że płacisz za dobę detoksu 1200 $ (125 $
                                  zwraca ubezpieczenie),mogą cie nie przyjąć (i tak robią) jeśli masz powyżej
                                  promila (porównaj z 0,8 promila :dopuszczalna dawka dla kierowcy).Szef wcale o
                                  niego nie walczy,po prostu J. zostawił kupę spraw rozgrzebanych.Decyzję o
                                  zwolnieniu J. szef podjął po konsultacjach.Zaoferował J. pokrycie kosztów
                                  leczenia detox.,kosztów rocznej psychoterapii,dobre rekomendacje-ale nie chce
                                  dłużej z nim pracować.Wg. mnie zachował się wobec J. w porządku.
                                  • Gość: deoand Re: deoand IP: *.smrw.lodz.pl 21.10.04, 21:59
                                    Piszesz o zupełnie innej bajce .
                                    W Polsce leczenie jest darmowe i na ogół decyzja o przyjeciu należy do
                                    przyjmujacego i nie zawsze trzeba badac alkomatem .
                                    Za tyle pieniędzy to kazdy osrodek pewno by delikwenta przyjał na odtrucie .
                                    kwoty przedstawione przez ciebie są niewyobrazalne dla przecietnego alkoholika
                                    i terapeuty w kraju .
                                    Niewyobrażalne jest równiez by jakis szef chciał wykładać swoje pieniądze na
                                    leczenie alkoholika - bo i po co to raz a po drugie nie ma takich
                                    wspaniałomyslnych szefów / tylko mi nie piszcie , że gdzieś tam w Pcimiu Dolnym
                                    szef firmy dał 5 pln na wode mineralna dla swego byłego pracownika -
                                    alkoholika .
                                    W Polsce teraz to panuje zasada złapany pijany - na bruk i niech sie sam
                                    martwi - czy to dobre czy złe nie wiem ale tak jest
                                    pzdr.deo
                          • Gość: Patryk Re: Amelio IP: *.oc.oc.cox.net 21.10.04, 19:13

                            Amelio!Wydaje mi się,że się nie do końca rozumiemy.Trochę doprecyzuję i
                            pozostanę przy swoim,dobrze?
                            Nazwanie problemu jest pierwszym krokiem do jego rozwiązania.Jak nie wiesz co
                            chcesz rozwiązać ,to dużo nie wskórasz.
                            Precyzyjne określenie swoich emocji jest podstawą do jej dzielenia z druga osobą.
                            Niektóra grupa ludzi mówi np."cool" na grupę emocji przyjemnych.A "no-cool" na
                            grupę emocji nieprzyjemnych.To chyba nie wystarczy,prawda?Dlatego niezle jest
                            chyba znać ze 100 albo 200 trochę precyzyjniejszych i bogatszych określeń.I
                            używac ich,i myśleć z ich wykorzystaniem.
                            Nie ma "chorych" emocji.Jest tylko "chory "sposób ich przeżywania.
                            Emocje są jak sygnały, wysyłane przez twoją psychikę.Takie same jak sygnał
                            "uwaga,gorąco!" gdy wkładasz dłoń do ognia.Są po to,by cie ostrzec,dac pewne
                            informacje-ale działanie zawsze nalezy do ciebie. Dlatego wszystkie są jednakowo
                            cenne.
                            P.S. Może i trochę celowo piszę jakby "obok" Twojego postu.Staram sie nie
                            narzucać.Pozdrawiam

                            .
                            • ameliaa1 Re: Amelio 21.10.04, 21:09
                              Witaj Patryku :-)
                              Rzeczywiście do końca się nie rozumiemy, ale czy w ogóle zrozumienie się...
                              do końca między ludźmi jest możliwe, nawet w świecie realnym,
                              a cóż dopiero w wirtualnym... :-)
                              Napisałam, że nazwanie problemu wcale go nie rozwiązuję....
                              A Ty piszesz, że jest to pierwszy krok do jego rozwiązania.
                              Tak, masz rację.
                              Ale moja teza też jest prawdziwa. Nieprawdaż?
                              >Nie ma „chorych” emocji. Jest tylko „chory” sposób ich przeżywania.
                              Masz rację, zastosowałam skrót myślowy, ale mając to samo na myśli.

                              Dziękuję Ci za cenne uwagi i chciałabym, abyś nie pisał „obok” postu.
                              Nie "narzucasz się".
                              Nikt chyba nie lubi być traktowany „bezosobowo”, jako „przypadek”.
                              Słowa nawet te pisane, a nie wypowiadane, niosą w sobie jakąś dawkę emocji,
                              a od Ciebie emanuje w moim odczuciu ... perfekcyjny chłód.
                              Może jest to zabieg celowy? Nie wiem.
                              Moje odczucia to jedno, a to jaki jesteś naprawdę tylko Ty wiesz.
                              Pozdrawiam. :-)
                              Amelia
                        • valpoliczella Re: Patryk 19.10.04, 22:36

                          Rozumiem , ze Twoje PS to trawestacja niemieckiego powiedzenia , ze "geteilte
                          Freude ist doppelte Freude, doppelter Schmerz ist halber Schmerz"!
                          Tylko problem w znalezieniu współuczestnika dobrych i zlych emocji. I nie jest
                          do konca tak, j ak piszesz, ze za jego istnienie (owego wpspoluczestnika)
                          jestesmy odpowiedzialni sami! Jesli jednak tak twierdzisz, to malo wiesz o
                          zyciu! Pozdrawiam - val
                          • valpoliczella Re: Patryk 19.10.04, 22:37

                            sory , wkradl sie chochlik, mialo byc oczywiscie "geteilter Schmerz"
                            • Gość: Patryk Re:val IP: *.oc.oc.cox.net 21.10.04, 19:38
                              Może i ładnie brzmi po niemiecku,ale to jest poważnie jedna z podstawowych zasad
                              terapii.Chodzi o rozwój emocjonalny (silnie zaburzony podczas trwania
                              uzaleznienia czy współuzależnienia).I dodatkowo też (co nie mniej istotne) o
                              obniżanie napięcia emocjonalnego-jednego z głównych czynników złamania
                              abstynencji.I tego się od pacjentów wymaga-poprawiania umiejętności nazywania i
                              dzielenia sie emocjami.
                              P.S.Człowiek nie może się usprawiedliwiać,że jest samotny "bo to nie takie
                              proste".Jaką ma szansę piękna i smutna księżniczka,zamnknięta w wysokiej
                              wieży?Trzeba wykonać pewien wysiłek i zejść "do ludzi".Pozdrawiam.
                              • Gość: valpoliczella Re:Patryk IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 21.10.04, 22:14
                                ale glodny sytego nigdy nie zrozumie i zadne teoretyczne wywody o założeniach
                                terapeutycznych nic tu nie wskórają! Niestety! Pozdrawiam val
                                • Gość: Patryk Re:v. IP: *.oc.oc.cox.net 21.10.04, 22:32
                                  Val.-na podstawie swoich doświadczeń piszesz ,że tego to a tego się "nie
                                  da".Pozostając z szacunkiem do Twojego stanowiska,ja na podstawie własnych
                                  doświadczen i obserwacji piszę ,że "to i to" "da się zrobić" ale "tak i tak".I
                                  na pewno masz rację,że czegoś się "nie da" o ile będziesz to robić w
                                  nieskuteczny sposób.Nigdy nie zadałaś sobie pytania:"co robię żle,że mi nie
                                  wychodzi?","co mogę zrobić lepiej,żeby wychodziło?"?Pozdrawiam-to dobrze,że tu
                                  zaglądasz.
                                  P.S.Bywałem i głodny ,jak i syty.I doskonale oba te stany rozumiem.
                                  • Gość: Natalia do Amelii i Belki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.04, 21:21
                                    No własnie dziewczyna. Weekend! Amelio przed tobą (jak pisałaś) spotkanie
                                    towarzyskie. Jest to do przeżycia. Ja w takich sytuacjach starałam się mieć w
                                    ręce szklaneczkę z wodą mineralną lub sokiem (jeśli to było spotkanie na
                                    stojaco: szwedzki stół etc...). Nikt mi wtedy nie miał powodów cokolwiek
                                    proponować. Jeśli natomiast chodzi o tradycyjne biesiadowanie przy stole, to
                                    trzeba być bardzo czujnym. Dziś pozostaje mi tylko życzyć Ci miłego
                                    przebudzenia nazajutrz.
                                    Bella (dodam to moje ulubione spolszczenie Twojego nicku - Piękna) prawda, że
                                    tak jest fajnie. Tak jak jest. Na trzeźwo. Tylko, że "A jednak mi brak że od
                                    paru dni nie pisze tu Hepik"
                                    Nie wiem. Mam coś takiego, że przywiązuję się do ludzi. Teraz okazuje się, że
                                    także do tych których znam tylko wirtualnie.
                                    Hepiku pozdrawiam Cię.
                                    Natalia
                                    • ameliaa1 Re: do Amelii i Belki 22.10.04, 21:39
                                      Witajcie,
                                      Droga Natalio,
                                      dzisiejszy wieczór towarzystki przeżyłam nad wyraz ... bezboleśnie.:-)
                                      I wróciłam - jak widać - o kulturalnej porze.
                                      Oczywiście, wiele osób było zdziwionych, że nie piję i że tak wcześnie wychodzę.
                                      Myślę, że byłam wystarczająco długo, aby omówić sprawy dla mnie istotne.
                                      Cieszę się, że spotkałam dawno nie widzianych znajomych,
                                      cieszę się, że mogłam z nimi ... na trzeźwo porozmawiać.
                                      Przy okazji zaplanowaliśmy wyjazdowego Sylwestra z atrakcjami.
                                      Reasumując: to było naprawdę fajne i dla mnie budujące spotkanie.
                                      Pozdrawiam cieplutko wszystkich.
                                      Amelia :-)
                                      • bella15 Re: do Amelii i Belki 22.10.04, 21:58
                                        Witajcie))
                                        No to mamy weekend.
                                        Jutro nie trzeba iść do pracy,hurra.
                                        Natalio,dziękuję za pamięć i za pięknego nicka,zaraz się robi serdeczniej)))
                                        Hepik na pewno gdzieś tu jest,a że mniej pisze..no co ja za to mogę))Może
                                        odpoczywa?Ostatnio go spotkałam na K2(wątek klubowy ))
                                        Ja zaraz popadnę w scrabblowy-wirtualny wir.Ach,jak ja lubię te literki
                                        składać))
                                        Pozdrawiam wszystkich gorąco.
                                        belka
                                      • Gość: Natalia Re: do Amelii i Belki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.04, 22:12
                                        Super Amelio. Jesteś zuch dziewczyna. To, dobrze, ze masz to za sobą i że
                                        jesteś z siebie zadowolona. Ja też bym była bedąc na twoim miejscu. Prawda, ze
                                        można. Teraz jak piszę do Ciebie to myślę także o Twoim lesie. Pół hektara to
                                        szmat gruntu pachnacego żywicą.
                                        Pozdrawiam Cię serdecznie. Natalia.
                                        • Gość: Natalia Re: do Amelii i Belki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.04, 22:19
                                          No, Belka. Poszłam do mojego syna, który mi wszystko wyjaśnił. I już wiem w co
                                          się bawisz. Powiedział mi, ze to jest bardzo trudna gra. Wymagajaca
                                          abstrakcyjnego myślenia. No no. Chyba jak szachy. A moja przyjaciółka gra w go.
                                          Też bardzo trudne. Zdaje się, że są nawet kluby go.
                                          Natalia.
                                        • ameliaa1 Do wszystkich znajomych z forum :-) 23.10.04, 20:23
                                          Witajcie,
                                          ciekawa jestem - co u Was słychać?
                                          Ja zostałam na weekend w mieście,
                                          bo - jak pisałam wcześniej - postanowiłam "wyjść do ludzi".
                                          Dzisiaj znów byłam na spotkaniu towarzysko-zawodowym,
                                          i znów okazało się, że jak się chce (nie chce pić)
                                          to można sobie poradzić.
                                          Przyszła mi do głowy taka refleksja,
                                          a jednocześnie mam do Was pytanko,
                                          bo wiadomo, że nowicjuszka ze mnie ...
                                          Co w zamian?
                                          Jak się nie pije, a tym bardziej nie celebruje tego
                                          (jak to Stachu napisał) to co w to miejsce?
                                          Czy mieliście problem z zagospodarowaniem tego czasu, tego potencjału,
                                          który wcześniej alkohol Wam zabierał?
                                          Jakie zajęcia, jakie pasje?
                                          A może po prostu nie odczuwacie tego "pustego" miejsca?
                                          Ja - niestety - jeszcze czuję.
                                          Pozdrawiam.
                                          Amelia

                                          PS. Val co u Ciebie Słonko? Odezwij się. :-)
                                          • Gość: Natalia Re: Do wszystkich znajomych z forum :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.04, 22:22
                                            Droga Amelio. To jest trudne pytanie dla mnie. Ja już sie zastanawiałam jak
                                            Stach napisał, że u niego pojawiła sie pustka po alkoholu. Od tego jego postu
                                            minęło juz kilka a może kilkanaście dni od kiedy zastanawiam sie nad tym -
                                            oczywiście w wolnych chwilach, których zresztą mam niewiele. Więc już chyba
                                            wiem co mam odpowiedzieć na to pytanie. Bo już sobie troche w pamięci
                                            poszperałam. Nie, ja nie odczuwałam czegoś takiego jak pustka. Odczuwałam ulgę.
                                            Taką cichutką wewnętrzna radość. Cieszyłam się, że budzę się trzeźwa, że mi łeb
                                            nie peka, ze w ustach nie mam tej cholernej "glątwy". Że moge wyciągnąć przed
                                            siebie rękę i ona mi nie drży. I rzecz najważniejsza, że nie muszę się zmagać z
                                            rekonstrukcją zdarzeń wymazanych tzw. urwanym filmem. Pamiętam, że po trzech
                                            miesiącach mojej pierwszej abstynencji pojechałam na zjazd w rocznicę matury.
                                            Było fajnie i sensacyjnie, moje koleżeństwo nie mogło uwierzyc, że nie piję. A
                                            ja czułam się znakomicie gadając z nimi i popijajac (chyba) colę.
                                          • Gość: stachu34 Re: Do wszystkich znajomych z forum :-) IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.04, 22:45
                                            Witaj Amelio...Ja pewnie pierwszy odpowiem. U mnie picie pozostawiło znaczne
                                            ślady w życiu, trzeba było „posprzątać”. Oczywiście wspierałem się w
                                            trzeźwieniu mityngami AA. Przez pierwsze dwa lata codziennie gdzieś byłem na
                                            spotkaniu. Poznałem mądrych i życzliwych ludzi (nie koniecznie z tytułami
                                            magisterskimi). Poukładałem sprawy osobiste, Oczywiście nie wszystko udało się
                                            powtykać na swoje miejsce, mam na myśli rozwód. Dziś powiem, że to był dla mnie
                                            klucz do trzeźwego życia. Dało mi to ukojenie i stabilizację psychiczną. To
                                            było i jest do tej pory największym zaskoczeniem dla mnie. I dziś mówię...Kto
                                            chce żyć godnie (trzeźwo), niech poukłada w pierwszym rzędzie sprawy uczuciowe,
                                            sprawy osobiste - jak ubranka w szafie. Nie było czasu na myślenie o gorzale,
                                            jednak nie zapominałem o jej istnieniu, ale w sensie zagrożenia. I tak biegły
                                            kolejne 24 godziny bez...
                                            • valpoliczella Re: Do wszystkich znajomych z forum :-) 23.10.04, 22:53

                                              Witajcie Dziewczyny! Dobrze Was tu widziec, oczywiscie mam na mysli nie tylko
                                              Panie!
                                              Stachu, piszesz, ze aby godnie i trzeźwie życ, trzeba najpierw poukładać sprawy
                                              emocjonalne, osobiste! A co, jesli sie takowych nie ma?? Wtedy musisz zmagac
                                              sie z pustką, a najprostsze zmaganie z nią to flacha! Wiem, co pisze, to tak
                                              robiłam. Ostatnio udaje mi sie nie pic, co mnie sama zaskakuje, dodam,ze
                                              wlasnie wyszli ode mnie goście, byla mała impreza i tez zaskoczenie, jak
                                              orzekłam przy stole, ze nie pije.Szok trwał z 2 godziny, potem goście zajęli
                                              sie napełnianiem swoich kieliszkow! Ja poprzesalam na chyba 6 herbatach.
                                              Problem w tym,ze powkladali mi do lodówki chyba z 3 butelki wina, 4 piwa i pół
                                              litra! Wszystko sie mrozi. I co ja mam z tym teraz zrobic? Dobrze ,z e jutro do
                                              pracy isc musze, wiec dzis na pewno sie nie napije! A do jutra moze cos
                                              wymysle! I takie sa oto skutki ogłaszania znajomym, ze ja nie pije!(na razie?)
                                              Przynosza sami flaszki. ciekawe , jak dam sobie z tym wyzwaniem radę!
                                              Pozdrawiam życząc dobrej nocki - val... z pełną lodóka! ech..
                                              • Gość: Natalia Re: Do wszystkich znajomych z forum :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.04, 23:52
                                                No, no, Val. Przyjaciele Cie nie rozpieszczają. To chyba z zazdrości! No i
                                                zobaczymy. Ja na twoim miejscu zostawiłabym "to" do ich następnej wizyty.
                                                dobranoc. Natalia.
                                                • bella15 Re: Do wszystkich znajomych z forum :-) 24.10.04, 12:05
                                                  Witajcie dziewczyny i chłopaki ))
                                                  Val), ale z Ciebie ryzykantka.Impreza alkoholowa w domu,gdy Ty nie pijesz..
                                                  Nie kuszą Ciebie te butle w lodówce?Jak jeszcze nie- to zapakuj je czym prędzej
                                                  i oddaj znajomej/znajomemu.Już widzę jak się uśmiechasz i dziwisz -jak mam to
                                                  oddać? Normalnie.Może masz kogoś zaufanego kto wie o Twoim problemie,weźmie i
                                                  nie będzie gadał.
                                                  Piszę to z własnego doświadczenia-bo te butle to straszna pokusa.

                                                  /Natalio,a ja nie znam gry 'go'-muszę wyszperać co to))/
                                                  pozdrawiam belka
                                                  • hepik1 Re: Do wszystkich znajomych z forum :-) 24.10.04, 12:48
                                                    A na dworcu ile potrzebujących...Przyjmą Cię Val z otwartymi rękami.Wprawdzie na
                                                    terapii uczą ,by na alkohol nie dawać,broń Boże alkoholu nie "stawiać" ale
                                                    jeszcze przed terapią,to co innego...
                                                  • bella15 Re: Do wszystkich znajomych z forum :-) 24.10.04, 13:20
                                                    Hepiku)))) Lepiej wydać ,niż trzymać i oglądać )
                                                    A gdzie Ty się podziewał,a ? ))
                                                    belka
                                                  • hepik1 Re: Do wszystkich znajomych z forum :-) 24.10.04, 15:24
                                                    A zrobiłem sobie weekend w środku tygodnia i podróżowałem po kotlinie, w kórej
                                                    kiedys nasza Jaga rządziła:)Piękna jesień tam ,naprawdę złota...
                                                    --
                                            • Gość: stachu34 Natalio... IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.04, 22:55
                                              Ja nie mówię, że u mnie powstała pustka. O tym że tak się dzieje, to wiedziałem
                                              z doświadczenia innych, a także to było dla mnie logiczne że tak jest i ten
                                              czas który poświęcałem na gorzałkę wyprzedzając niejako, starałem się wypełnić.
                                              I to głównie z jak największym pożytkiem dla siebie (tu jest miejsce na
                                              szczyptę zdrowego egoizmu).
                                              • Gość: Natalia Re: Natalio... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.04, 23:45
                                                Przepraszam Stachu, ale tak to zrozumiałam. I zaczęłam sie zastanawiać
                                                (przypominać sobie) jak to u mnie było. Masz rację, trzeba to sobie układać -
                                                uczucia, emocje - jak ubranka w szafie. Bez pośpiechu.
                                                Pozdrawiam serdecznie. Natalia.
                                                • valpoliczella Re: do wszystkich 24.10.04, 18:43

                                                  DZieki za odzew. Belka, ale ja nie mogę przeciez zabronic moim gościom picia.
                                                  Poniewaz zapowiedzialam, ze nie mam alkoholu w domu, to przyniesli sami, a jak
                                                  pisalam wczesniej , o moich problemie nikt nie wie. Butelki dalej w lodówce i
                                                  chyba faktycznie musze je wynieść, bo nie jestem jeszcze na takim etapie jak np
                                                  Stach, zeby trzymac butelki w domu, bo wtedy mnie kusi. Z czekolada mam zresztą
                                                  tak samo. Nie kupuje od lat, w związku z czym jej nie jem. Szczerze mówiac,
                                                  troche mi żal, ze tego nie wypije. Jest to o tyle dziwne, ze w trakcie calej
                                                  imprezy wcale nie przychodzilo mi trudno nie pic, gorzej po imprezie. hm...
                                                  wyniose to do garażu. Pozdraawiam val...
                                                  • Gość: stachu34 Re: do wszystkich IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.04, 19:20
                                                    Val...ty możesz wszystko,a nawet więcej...
                                                    Jest normą,że jak rzucasz picie - tracisz przyjaciół.
                                                    Ale prawdą jest też,że jak tracisz grunt pod nogami z powodu picia - to też
                                                    tracisz przyjaciół.Jednak nie jesteś w tym wszystkim całkiem bezbronna, masz
                                                    asertywność.:)))Tu znowu poczekam na Belkę,ona jest na bieżąco
                                                  • Gość: stachu34 jeszcze do mojego postu... IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.04, 19:31
                                                    Valpolicello nie jesteś bezbronna,daję Ci ( i wszystkim,którzy tego sobie życzą)
                                                    oręż...Oto Twoje prawo.
                                                    Prawo do dokonywania wyborów.
                                                    Prawo do zmiany.
                                                    Prawo do myślenia dobrze o sobie.
                                                    Prawo do posiadania potrzeb i pragnień.
                                                    Prawo do marzeń.
                                                    Prawo do odmowy i sprzeciwu.
                                                    Prawo do poszanowania ze strony innych.
                                                    Prawo do bycia sobą bez konieczności podejmowania działań na rzecz innych ludzi.
                                                    Prawo do robienia tego wszystkiego bez konieczności podawania uzasadnień.
                                                  • Gość: valpoliczella Re: jeszcze do mojego postu... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.04, 20:27
                                                    Stachu, pieknie brzmi, jak mantra prawie!!! 'tylko powiedz jeszcze, jak wcielić
                                                    to w życie?? To jest dość trudne, przynajmniej na poczatku! NIe bede tu
                                                    opisywac reakcji moich wczorajszych gosci na moje nie-picie! Na poczatku
                                                    śmiechom nie bylo konca, po czym zakwalifikowali to jako moja kolejna
                                                    fanaberie, ktora mi zapewne przejdzie! Oby nie mieli racji!!!! Pozdrawiam val..
                                                  • Gość: Patryk Re: do wszystkich IP: *.oc.oc.cox.net 24.10.04, 19:21
                                                    valpoliczella napisała:

                                                    >
                                                    > DZieki za odzew. Belka, ale ja nie mogę przeciez zabronic moim gościom picia.

                                                    Val.-zabronić nie możesz,możesz o to poprosić.Przekonasz się,czy przychodzą
                                                    bardziej do Ciebie ,czy bardziej się napić u Ciebie.

                                                    >Jest to o tyle dziwne, ze w trakcie calej
                                                    > imprezy wcale nie przychodzilo mi trudno nie pic, gorzej po imprezie. hm...
                                                    > wyniose to do garażu. Pozdraawiam val...

                                                    To nie jest dziwne.To jest jak próba udowodnienia sobie :"panuję nad tym,proszę
                                                    zobacz/zobaczcie".Próba zachowania pozorów kontroli na d piciem.A potem,jak już
                                                    sobie udowodnisz,rozluzniają się mechanizmy kontroli picia (każdy takie
                                                    ma:obietnice,silna wola,wynoszenie aBył taki nlkoholu,itd).Ostatnio już to
                                                    przerabiałaś z metaxą.
                                                    Mimo twoich początkowych sukcesów,rozważ jeszcze raz propozycję rozpoczęcia
                                                    terapii-w takiej czy innej formie.
                                                    P.S.Był taki niezły film z Januszem Gajosem . Bodajże "Żółty
                                                    szalik"-polecam,obejrzyj.
                                                  • Gość: deoand Re: do wszystkich IP: *.smrw.lodz.pl 24.10.04, 19:24
                                                    Nadal brak stanowczej decyzji Val - albo pije albo nie - i koniec jakichkolwiek
                                                    przyjec z alkoholem u mnie w domu .
                                                    Jak przynieśli alkohol to sobie pójda gdzie indziej .

                                                    Tak na marginesie - klasyczne ćwiczonko z TAZ-Y i co zrobić z niechcianą
                                                    butelką alkoholu ?
                                                    ano co zrobić - wylac ? wypić ? sprzedac ? dać w prezencie ?

                                                    z tej mąki póki co trzeźwości nie będzie ... i chocby przyszlo tysiac A-owców
                                                    i każdy przynósł tysiąc jogurtów i tak nie dadzą rady - taka to chęć .

                                                    ale może kiedyś coś z tego będzie i AA zyska jedną członkinie więcej - może ?




                                                  • hepik1 Re: do wszystkich 24.10.04, 20:05
                                                    Znowu od nowa ?-jęknął hepik
                                                    Mają zdrowie...-zamruczał pod nosem ;-)
                                                    --
                                                  • Gość: valpoliczella Re: do Hepika!!!! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.04, 20:34
                                                    Hepik, zlituj sie, wcale nie od nowa! Napisalam, co sie wydarzylo, bo mialam
                                                    taką potrzebe! JEdnak wobec Twych powyższych przytyków nie będę już pisać o
                                                    swych zmaganiach z moim problemem, bo widzę, /ze Ty nie zauwazasz faktu, ze po
                                                    raz 1 od pieciu lat nie pije od 3 tygdoni! Wiem , ze wobec Twoich 2 lat to
                                                    kropla w morzu, ale to nie uprawnia Cie do wyśmiewania mnie i moich nieudolnych
                                                    poczynań. Val....
                                                  • Gość: Patryk Re: do Hepika!!!! IP: *.oc.oc.cox.net 24.10.04, 21:30
                                                    Gość portalu: valpoliczella napisał(a)
                                                    Napisalam, co sie wydarzylo, bo mialam
                                                    > taką potrzebe! JEdnak wobec Twych powyższych przytyków nie będę już pisać o
                                                    > swych zmaganiach z moim problemem,

                                                    Masz prawo pisać.Pisz,nie przejmuj się.

                                                    >Wiem , ze wobec Twoich 2 lat to
                                                    > kropla w morzu, ale to nie uprawnia Cie do wyśmiewania mnie i moich nieudolnych
                                                    > poczynań. Val....

                                                    Niektórym i 20 lat nie wystarczy,by pewne rzeczy zrozumieć .Nie mierz wartości
                                                    człowieka i warości jego trzezwienia kalendarzem.
                                                    Jeszcze raz-pisz swoje.Pozdrawiam.

                                                  • valpoliczella Re: do Patryka 24.10.04, 21:38

                                                    Dzieki za zrozumienie, pisze o tym, o moich zmaganiach (bardzo trudnych) bo
                                                    nie mam dokąd z tym pójść.
                                                    choć w sumie mam, bo kolejna wizyta w poradni 4.11.Mam nadzieje, ze pani
                                                    psycholog zgodzi sie na terapie indywidualna, choc nie wiem, czy to mozliwe w
                                                    naszej państwowej sluzbie zdrowia! ale to naprawde jedyne , co moge w mojej
                                                    sytuacji zrobic. A chce cos zrobic. Zobaczymy. Pozdrawiam val...
                                                  • Gość: stachu34 Re: do Patryka IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.04, 21:47
                                                    Pisz i ciesz się z każdego dnia bez alc,ale nie rób z tego święta.Pamiętaj,że
                                                    to co dla Ciebie jest sukcesem,to dla milionów jest normalnością.
                                                    Nie igraj z alkoholem,...wytrzymasz w towarzystwie pijących raz,drugi czy
                                                    trzeci.Za którymś z kolei pękniesz.Wtedy ciężar psychiczny i ciśnienie będzie
                                                    trudne do wytrzymania.
                                                    Nie rozumiem dlaczego potrzebna Ci terapia indywidualna?Grupowa jest absolutnie
                                                    korzystniejsza...
                                                  • Gość: jaga Re: do Val !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.04, 21:39
                                                    Oj, Val, czy Ty wszystko przyjmujesz tak serio? czy nie widzisz, że Hepik
                                                    uśmiecha się pod wąsem, tzn.pod nosem? Do jęków i pomruków Hepika należy
                                                    mieć po prostu duży dystans. Jestem pewna, że celem jego postu nie było
                                                    wyśmiewanie Ciebie i Twoich poczynań. Twierdzę tak, bo znam trochę tego
                                                    "czupurka":-)/to przydomek nadany przez Belkę :-)/. Pozdrawiam i trochę
                                                    luzu życzę :-)
                                                  • valpoliczella Re: do wszystkich! 24.10.04, 21:56

                                                    ńo moze macie racje, moze faktycznie zrobilam sie zbyt upierdliwa, sory!
                                                    Stachu, a o walorach terapii grupowej to ja dyskutowac nie będę, bo takowa nie
                                                    wchodzi dla mnei w grę. Powiem tak, pani psycholog dala mi adres miejsca, gdzie
                                                    odbywa sie taka terapiam dla kobiet, i krążyłam tam w umówionym czasie i
                                                    miejscu i co.. 3 osoby na ulicy w poblizu tego miejsca rzekły mi :dizen dobry -
                                                    znam te osoby a one mnie, a nawet doszlam do miejsca terapii (tzn do
                                                    odpowiedniego pomieszczenia). Z racji mego zawodu naprawde nie moge sobie
                                                    pozwolic na zdemaskowanie! wtedy bede skonczona, i nie przesadzam w tym
                                                    wzgledzie! Naprawde! Dlatego optuje ciagle za terapia indywidualna, za ktorą
                                                    chetnie zaplace! I uwierzcie mi wreszcie, ze to co pisze,t o nie sa zadne tam
                                                    mechanizmy negacji czy defensywy~! JA naprawde chce wygrac ten bój o
                                                    trzeżwość . ale nie mogę tego zrobic na drodze terapii grupowej! NIgdy! ale
                                                    wszystko inne wchodzi w grę, jak najbardziej! Bo ja musze wygrać te wojne, a
                                                    nie jedną czy dwie bitwy! pozdrawiam val..
                                                  • Gość: stachu34 Re: do wszystkich! IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.04, 22:20
                                                    Rozumiem Val...
                                                  • deoand Re: do wszystkich! 24.10.04, 22:51
                                                    Rozumiem Val ale co z tego , ze stach i ja rozumiemy , że sie wstydzisz swojej
                                                    choroby i opinii publicznej .
                                                    Niech ci bedzie ale skoro jestes tak znana osoba w swoim mieście i masz
                                                    prestiżowy i jak myśle popłatny zawód to po jaka ..... koniecznie chcesz
                                                    chodzic na darmowe państwowe lekcje w darmowej grupie terapeutycznej.
                                                    poczytaj sobie w internecie sa prywatne osrodki dla elity w ciszy i skupieniu
                                                    Woronowicz chyba alkmed w warszawie - charcice - ośrodek gdzieś koło
                                                    bełchatowa stanomino -kędzierskiego niby państwowy ale ponieważ gdzieś koło
                                                    Białogardu to prawie jak prywatny tez dla elity .
                                                    Bierzesz miesiąc urlopu czy troche więcej i masz intensywną terapię !!!

                                                    tak jak teraz to od razu mówie NIC z tego nie będzie a jak bedziesz
                                                    sie złościła gdy ci powiedzą , że w pierwszych dniach i tygodniach trzeżwości
                                                    nie wolno ani organizowac ani brac udzial w przyjeciach z alkoholem i juz na
                                                    pewno nie wolno trzymac alkoholu w barku to na 100 % nic z tego nie będzie .
                                                    Jeśli jednak błędy wyeliminujesz i nie bedziesz uczestniczyła w takich zabawach
                                                    i pisała , że musisz to kto wie .
                                                    przecież jak ktos widzi bład debiutanta to mu stara sie go pokazac ale
                                                    debiutant nie piekli sie , że mu pokazano jego błąd tylko najwyżej sie
                                                    cieszy ,że ktos doswiadczony zechciał mu coś pokazać !! w jego debiutanta
                                                    interesie !!!

                                                    I jeszcze raz jak wykonujesz jakiś szanowany zawód to chyba wiesz , że
                                                    najpierw decyzja potem konsekwentne wykonywanie tego co z owej decyzji
                                                    wynika !!!
                                                    A nie raz w te raz we wte !
                                                    Raz do baru raz do AA albo BB.
                                                    Do przemyślenia .
                                                    pzdr deoand
                                                  • Gość: Patryk Re: val. IP: *.oc.oc.cox.net 25.10.04, 03:42
                                                    valpoliczella napisała:
                                                    > ńo moze macie racje, moze faktycznie zrobilam sie zbyt upierdliwa, sory!

                                                    A za co ty przepraszasz? Po co się tłumaczysz? W czym zawiniłaś?
                                                    Masz prawo tak odebrać ten post,jak odebrałaś.

                                                    >Dlatego optuje ciagle za terapia indywidualna, za ktorą
                                                    > chetnie zaplace! I uwierzcie mi wreszcie, ze to co pisze,t o nie sa zadne tam
                                                    > mechanizmy negacji czy defensywy~!

                                                    Każda terapia jest lepsza od braku terapii.Jeśli zaczniesz robić cokolwiek (ale
                                                    działać, a nie pozorować działania),prędzej czy pózniej masz szanse (nie
                                                    pewność),że się uda.Jak nie ta,to druga,trzecia droga.I jeszcze raz bitwy możesz
                                                    przegrywać,masz wygrać całą stawkę.Pozdrawiam.
                                                  • Gość: Patryk Re: jago... IP: *.oc.oc.cox.net 25.10.04, 03:34
                                                    Gość portalu: jaga napisał(a):
                                                    >Jestem pewna, że celem jego postu nie było
                                                    > wyśmiewanie Ciebie i Twoich poczynań.

                                                    Jago-może było,może nie.Dorośli ludzie mówią sami za siebie,nie potrzebują
                                                    adwokatów.Dorośli ludzie gdy są zle zrozumiani-uściślają swoje wypowiedzi i biorą
                                                    za nie pełna odpowiedzialność.Jeśli ze strony kogokolwiek,kto uważa się za
                                                    dorosłego człowieka,mężczyznę,trzezwiejącego alkoholika nie pada żadne
                                                    wyjaśnienie-val. ma prawo odebrac ten przekaz tak,jak odebrała.
                                                    A każdy mówi za siebie...
                                                  • hepik1 Do terapeuty z Atlanty 25.10.04, 07:38
                                                    Patryku- a może by tak wprost a nie ogródkami przez Jagę?Tuz obok informujesz do
                                                    czego ma prawo Val ,a za chwilę odbierasz prawo do własnej opinii
                                                    Jadze,skierownej bezpośrednio do Val .A ty sie wcinasz między dwie kobiety...
                                                    Całą otoczke informacyjną chwaliłem.To,że kilkakrotnie dałeś sie wyprowadzić z
                                                    równowagi (raz przez samą Val-potem obracałeś to w żart,raz skończyło sie to
                                                    dzikim atakiem na Bogu ducha winnego Stacha) nie świadczy o Tobie jako
                                                    terapeucie najlepiej.(w tych momentach wyobraziłem sobie co musi sie dziać na
                                                    realnych grupach)Ale terapeutyzuj dalej,nie zajmuj sie obocznymi pierdołami.
                                                    A i zauważ,że przy okazji reakcji na mój post dowiedzieliśmy sie następnej
                                                    wizycie na początku listopada w OLO na Korczaka.Czyli nie bedzie to jednorazowy
                                                    kontakt z terapeutką realną.
                                                    Uważam,że takie internetowe terapeutyzowanie prowadzone przez Ciebie może, choc
                                                    nie musi, byc szkodliwe.Już nasza Val po pierwszej wizycie napisała,że w
                                                    zasadzie nic nowego sie tam nie dowiedziała...
                                                    Poza tym niektóre osoby sa kontrsugestywne,tego przecież nie musze chyba tłumaczyć?
                                                    A jak Cię cos wkurzy na forum,zawsze możesz na plażę.U nas tez
                                                    piękna,złota,polska jesień-dzisiaj ma byc ponad 20 stopni ale na kąpiel mimo
                                                    wszystko za zimno-chyba,że do aquaparku;)
                                                    PS Gdybyś założył konto na GW i logował na forum pewne sprawy można wyjaśnić za
                                                    pomocą mejli(spolszczam-to nie błąd,kiedys, wcześniej tez nie był)Można by wtedy
                                                    uniknac zbędnej polemiki na forum,zwłaszcza w wątkach osób,które wcale
                                                    ,podejrzewam, nie chciały by aż tak szeroko zajmować sie naszą katowiczanką.

                                                  • Gość: jaga Re: Patryku... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 09:45
                                                    Gość portalu: Patryk napisał(a):
                                                    >...może było,może nie...

                                                    hmmmm...
                                                    Odebrałam Twą wypowiedź, skierowaną bezpośrednio do mnie, jako zwrot
                                                    - nie istotne czy było to Twoim zamiarem, czy też nie.
                                                  • bella15 Val 24.10.04, 22:23
                                                    Val))trzeci raz wymazuję to co napisałam....Staram się postawić w Twojej
                                                    sytuacji teraz-a mojej rok temu.Też byłam drażliwa i spierałam się.
                                                    Wszystko to mam przerobione.Ale ja na prawdę miałam dość picia.I rad,których mi
                                                    tu udzielano-w życie wprowadzałam,bo wierzyłam,że dostaję je od ludzi,którzy
                                                    wiedzą co piszą.Było ciężko.Najgorzej ze znajomymi...Ale przestałam zapraszać,
                                                    wychodzić gdzie był alkohol...I żyję!Dodatkowo przekonałam się ilu mam
                                                    prawdziwych znajomych, którzy spotykają się ze mną dla mnie-a nie bo dam
                                                    lokum,jedzenie i jako główny bohater wieczoru-alkohol(obojętnie czy i oni
                                                    przynosili).
                                                    Val-chcesz nie pić?To stosujesz zalecenia.A rozkminianie każdej udzielonej Ci
                                                    tu rady-na czynniki pierwsze(a jak ,a to ciężko,a dobrze Ci mówić,etc)- nic nie
                                                    da.Zabawa w kotka i myszkę.Alkoholizm jest chorobą.Jak się ją leczy-wiadomo.
                                                    Nie przyznasz się przed sobą,że jesteś bezsilna wobec alkoholu-nic nie zrobisz.
                                                    Val))Nie obrażaj się na to co tu czytasz-to nie jest złośliwie,nie ma brzmieć
                                                    jak atak na Ciebie.Ja to wszystko dopiero co przerabiałam.
                                                    Tak szczerze..odpowiedz sobie-wprowadziłaś w życie ,którąś z rad tu Ci
                                                    udzieloną na forum?A było ich))
                                                    Dobra,nie piszę więcej ,bo czuję,że i tak się obrazisz.
                                                    Trzymaj się.
                                                    /belka/
                                                  • Gość: Natalia do Wszystkich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 07:31
                                                    Moi drodzy. Widzę, że wczoraj wieczorem (do późnej nocy) potoczyła się bardzo
                                                    wartka dyskusja. I bardzo dobrze. (Ja spałam po wizycie na cmenatarzu i po
                                                    długim spacerze.) Mam nadzieję, ze tę dyskusję śledziła też Amelia, która
                                                    podobnie jak Val targana jest hamletowską wręcz kwestią: pić albo nie pić. Czy
                                                    podobne dylematy męczą Ag21? tego już nie wiem.
                                                    Ja powiem tyle: Val, te 3 tygodnie to Twoje bardzo duże osiągnięcie. To juz
                                                    coś. To Twój sukces i sukces osób tu z tego forum, które Cię wspierały.
                                                    Patryka, Belki, Stacha i innych. Mam nadzieję, że ta konkluzja Cię nie
                                                    oszołomi i nie pobiegniesz, żeby sobie golnąć "malucha". Tak naprawdę, to my
                                                    niebardzo wiemy, jak działa wirtualna grupa wsparcia i czy to daje efekty. Z
                                                    krótkiego dystansu, opierając się na Twoich i moich doświadczeniach (bo jak
                                                    chyba wiesz; nie piję od wielkanocy, gdyż swoją długoletnia abstynencję
                                                    przerwałam na eksperymentowanie z piciem kontrolowanym), to działa. Ja nie
                                                    biegam aktualnie do AA, nie uczestniczę też w żadnych terapiach w realu. Kiedyś
                                                    zatrzymałam się na podobnym etapie jak Ty, Amelia, Belka. W moim przypadku to
                                                    działa. Czuję się znakomicie w Waszym towarzystwie. A mamy ten sam problem.
                                                    Wiem, że tu i na innych forach panuje opinia, że forum, to nie AA a już napewno
                                                    nie terapia. Zapewne. Ale ja optuję za podejściem indywidualnym. To osoba przy
                                                    klawiaturze kompa ocenia, czy jej wstarcza wspracie wirtualne, czy trzeba
                                                    czegoś więcej: mocne kopnięcie w realu.

                                                    Co do przyjaciół. Zmieniłam ich. Nie zrobiłam tego w jakiś gwałtowny sposób.
                                                    Jakoś tak zaczęło wychodzić na to, że mamy sobie coraz mniej do powiedzenia. I
                                                    strony przestały pałać chęcią do spotykania się. Poznałam ludzi nowych (teraz
                                                    już starych przyjaciół), którzy w sposób naturalny traktują moje nie picie lub
                                                    picie.Dlatego, że dla nich samych to nie jest problemem. Wypijają kieliszek w
                                                    czasie spotkania towarzystkiego, albo i nie, albo dwa.

                                                    A na zakończenie, moc porannych serdeczności Wam przesyłam. Natalia.
                                                  • ameliaa1 Re: do Wszystkich 25.10.04, 18:31
                                                    Witajcie,
                                                    nie odzywałam się wczoraj, bo w plener mnie poniosło, w miłym towarzystwie
                                                    zresztą, a po powrocie padłam na łóżko jak pies Pluto. :-)
                                                    Dzisiaj dopiero przeczytałam Wasze wpisy.
                                                    Co do zawartości lodówki Val, to trudno mi udzielać rad,
                                                    bo u mnie od kilku miesięcy też coś stoi, i w zasadzie to dopiero pod wpływem
                                                    tej dyskusji przypomniałam sobie o tym.
                                                    Coś z nią zrobię. Pewnie wywiozę do rodziny...

                                                    Co do terapeutyzowania na forum,
                                                    to uważam, że każdy sposób - na niepicie - jest dobry, byle był skuteczny.

                                                    Bardzo lubię naturalność i szczerość Val :-)
                                                    która z pewnością problemów z wyrażaniem emocji nie ma, co nie wszystkim tak
                                                    łatwo przychodzi. Bliski jest mi też sposób postrzegania rzeczywistości
                                                    reprezentowany przez Hepika, którego naturalność aż bije po oczach :-)
                                                    a dystans do siebie i innych cenię najbardziej.
                                                    I takie dwie osoby jak Val i Hepik, pewnie dlatego, że tak bardzo podobne,
                                                    aczkolwiek z racji wieku i doświadczeń różne, mają czasem problem z
                                                    powściągnięciem tych swoich emocji. No i czasem się nie zrozumieją.
                                                    Ale mnie to absolutnie nie przeszkadza, od tego jest forum, aby dyskutować i
                                                    nie zawsze się ze sobą zgadzać, a czasem nawet lekko się posprzeczać.
                                                    Przecież nudno by było, gdyby panowała powszechna zgoda. Nieprawdaż :-)
                                                    Poza tym liczy się cel, a droga do niego może dla każdego z nas zupełnie
                                                    inaczej wyglądać.
                                                    Podpisuję się pod wszystkim, co napisała Natalia, sposób myślenia , a może
                                                    bardziej - wyrażania myśli - Jagi i Belli też jest mi bliski, o Stachu nie
                                                    wspominając.:-)
                                                    Ważną i pozytywną rolę odgrywa na forum Patryk,
                                                    choć jego - w przeciwieństwie do innych - po prostu nie „czuję”.
                                                    Trudno mi to sprecyzować, ale to pewnie tak jak w życiu realnym...
                                                    nadawanie na innych falach... :-)
                                                    Reasumując,
                                                    wszyscy jesteście tu potrzebni i dziękuję Wam za to, że jesteście.
                                                    Pozdrawiam :-)
                                                    Amelia
                                                  • hepik1 Re: do Wszystkich 25.10.04, 19:10
                                                    Fajnie-kolejna osoba ,która nie ma nic na przeciw bym sobie jęknął od czasu do
                                                    czasu ;)
    • Gość: stachu34 równiutko,jak w wojsku... IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.04, 21:34
      " padłam na łóżko jak pies Pluto. :-)"
      ...Amelio,jak pada na łózko Pluto?Nie wiem...:)
      ...ale wiem jaką miałby minę - padając na łóżko i wcale nie ze zmęczenia.
      • ameliaa1 Re: równiutko,jak w wojsku... 25.10.04, 21:53
        Tak Stachu :-)
        porównania to ja mam jeszcze "z poprzedniej epoki".
        Nawet w tej dziedzinie niełatwo się przestawić.
        Dzięki za uśmiech i refleksję :-)
        • Gość: valpoliczella Re: do wszystkich IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.04, 22:16
          Oj znow sie porobilo! Dzieki Wam za posty, to forum choc terapią nie jest i nie
          bedzie to jednak wiele daje, np zmusza do przemyslen, motywuje do zmian, a to
          juz naprawde wiele! Cenie sobie wszystkie rady, Belka pyta co z nimi zrobilam?
          wiec, po pierwsze zlikwidowalam barek w domu, nie mam alkoholu, ten z soboty
          wynioslam do rodzicow, po drugie nie pije od pewnego czasu, po trzecie poszlam
          do psychologa i znow pojde, po czwarte mysl o kieliszku nie towarzyszy mi juz
          na kazdym kroku! to malo? Dla mnie to milowy krok! A ze niektorych piszących tu
          ludzi odbieram jak odbieram, to coz, widac taka specyfika tego forum. Sama
          Amelia pisze, ze nie z kazdym mozna odbierac na tych samych falach!
          A czego żaluje? Moze tego, ze czasem pisalam tu nazbyt szczerze o swych
          emocjach, ciągotach - a to bylo roznie odbierane i komentowane! Suma sumarum -
          dobrze , ze grupa wsparcia (Patryk, Natalia, Belka, Stach, Amelia, Hepik,
          Deoand) istnieje!! Kolejność nie jest przypadkowa :) Pozdrawiam - val.
          • hepik1 Re: do wszystkich 25.10.04, 22:26
            Już w Biblii napisano pierwsi beda ostatnimi a ostatni pierwszymi...;-)
            Sportowa wersja -Odwróć tabele -hepik na czele:)))
            • valpoliczella Re: do Hepika 25.10.04, 22:45


              Hepik, Tobie nigdy dość,
              taki z Ciebie zadufany gość!
              • hepik1 Re: do Hepika 25.10.04, 23:14
                Val! Ty rymujesz! :))
                Mam takiego znajomego,też wierszem pisze :) Jak chcesz,coś Ci jego wkleję;)
                • hepik1 Re: Od Hepika 25.10.04, 23:22

                  Biyra biyra dej nom Boże
                  Łon na glaca tyż pomoże
                  Dobry jest na smutek wielki
                  - Lepsze yno som te frelki
                  Kere z chopym zrobiom wiela
                  I niy skompiom mu wesela.

                  Już mie moja baba wiyszo
                  Że żech tukej zaś namiyszoł
                  A skiż tego jest to wszystko
                  Że mi czasym szumi piwsko
                  To sie pedzieć zaś łośmiela
                  Lubia jo tyn napoj z chmiela
                  Choć mi tympi koncept czasym
                  I coś robi z mojim basym
                  Do kufelka zaś go leja
                  Bo sie wiyncyj przi nim śmieja.
                  • hepik1 Re: Od Hepika 25.10.04, 23:32
                    Autora zapomniałem podac-Broneknotgeld z Rudy;)
        • hepik1 Re: równiutko,jak w wojsku... 25.10.04, 22:40
          Niby taK?
          www.sfast.dk/gif/hunde/hunde2/pooch.gif
          • Gość: stachu34 Re: równiutko,jak w wojsku... IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.04, 22:44
            Nożna przyjąć,że jest zmęczony...Jednak czy tak jak Amelia? :-)
            Nie lubie czwartych miejsc ( za pudłem)...
            • valpoliczella Re: równiutko,jak w wojsku... 25.10.04, 22:47

              • Gość: deoand Re: równiutko,jak w wojsku... IP: 81.219.167.* 25.10.04, 23:18
                Val czy Ty zawsze musisz narozrabiać - bo jak odwrócisz tabele to wcale nie
                wyjdzie ci hepik tylko deoand czego reszta forumowiczy chyba by nie
                zniosła .

                Na pocieszenie tej reszty dodam , że ja nie jestem od wspierania tylko od -
                - chłodnym okiem - był chyba kiedys taki film .

                pzdr trzeźwym okiem deoand

                • hepik1 Re: równiutko,jak w wojsku... 25.10.04, 23:27
                  Sorry deo ale nie zauwazyłem Ciebie,żeś na końcu -jakoś ta następna linijka
                  umknęła,bo troche bym zmodyfikował te biblię i tabelę.Ale trudno stało się.I tak
                  Cie wykosze na finszu-w końcu do Katowic mam z 15 min a jak oddadzą w grudniu
                  następny kawałek autobany A-4 bede miał minut osiem.Jesteście bez szans
                  -panowie;)O paniach nie wspomnę:)
                  • Gość: deoand Re: równiutko,jak w wojsku... IP: 81.219.167.* 25.10.04, 23:33
                    ja mam chyba ze dwiescie pare do Katowic więc faktycznie moje szanse są
                    niewielkie ale jak z Lublinka / lotnisko w Łodzi / wsiąde w awionetke piper lub
                    cessene ... to kto wie ... kto bedzie pierwszy przy boku Val.
                    • Gość: jaga Re: równiutko,jak w wojsku... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 23:35
                      :-)))))))))))))
                      Dobranoc Państwu :-)
                    • hepik1 Re: równiutko,jak w wojsku... 25.10.04, 23:48
                      Deo-która awionetka lata 200km w osiem minut?A Concorde w K-cach nie da rady
                      wylądować.Nie mówiąc o tym,że w Łodzi nie ma skąd wystartować.
                      • Gość: deoand Re: równiutko,jak w wojsku... IP: 81.219.167.* 25.10.04, 23:53
                        ale wirtualna mysl jako strumien elektronów to chyba z predkoscia światła do Val
                        co Ty na to .
                        a na razie val juz chyba rzeczywiscie śpi bo nic ....
                    • hepik1 Deo leci ... 26.10.04, 15:35
                      ...do Katowic jak na skrzydłach:
                      www.sfast.dk/gif/engle/1.gif
                      Któz ci dał te skrzydła?
                      Czyżby to miłośc tak uskrzydliła naszego Cassanovę?;))
                      • ameliaa1 Śmiech to zdrowie :-)... 26.10.04, 19:10
                        Witajcie,
                        ja troszkę dziś może nie na temat,
                        ale wybaczcie... :-)
                        Może wpis, a bardziej obrazek Hepika mnie do tego skłonił.
                        Próbowałam sobie jakiś czas temu określić moje preferencje
                        m.in. charakterologiczne
                        dotyczące mężczyzn.
                        I wyszło mi, że na pierwszym miejscu musi być optymizm,
                        dowcip, inteligentny oczywiście.
                        Oczywiście Hepik byłbyś na pierwszym "forumowym" miejscu, :-)
                        ale w realu też trafiłam na podobny "egzemplarz".
                        I do tego totalny abstynent.
                        Cieszę się, ale troszkę boję też... wiadomo.
                        Pozdrawiam.
                        Amelia
                        • hepik1 Re: Śmiech to zdrowie :-)... 26.10.04, 20:34
                          amaliaa1 napisała:

                          > Oczywiście Hepik byłbyś na pierwszym "forumowym" miejscu, :-)
                          > ale w realu też trafiłam na podobny "egzemplarz".
                          > I do tego totalny abstynent.

                          Ja też totalny, jakby co;)

                          PS .Nigdy nie wiem- razem czy osobno?(O "jak by" chodzi )
                          • ameliaa1 Re: Śmiech to zdrowie :-)... 26.10.04, 22:06
                            Hepik,
                            jakby co, to razem oczywiście:-)
                            I znów zostałeś opacznie zrozumiany,
                            Bella też - jak sądzę :-)
                            Ale Belli wyjątkowo dziś współczuję,
                            nie tyle niezrozumienia, ale.. walki z nałogiem.
                            Rzucam palenie permanentnie,
                            z marnym skutkiem.
                            Trzymam więc kciuki, może Tobie Bella się uda :-)
                            Dobrej nocki.
                            Amelia
                • Gość: stachu34 Re: równiutko,jak w wojsku... IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.04, 23:28
                  Nie ważne,czy odwrócić,czy nie.Ja chcę być z Belką ( nie,nie profesorem)...
                  • hepik1 Re: równiutko,jak w wojsku... 25.10.04, 23:44
                    Przykro mi Stachu,ale z Belką (nie profesorem) dawno jestem po słowie.
                    Nawet co do Foremki jestesmy ugadani,gdy cos nie wyszło z meżem;))
                  • Gość: deoand Re: równiutko,jak w wojsku... IP: 81.219.167.* 25.10.04, 23:49
                    Val dostałaś tyle komplementów wieczorową pora a Ty śpisz ??? - i NIC ???!!!
                    Nie spij jeszcze godzina duchów przed Toba i choc mawiaja , że alkoholizm to
                    smiertelna choroba to nie trzeba od razu kłasc sie do trumny i płakac - jak juz
                    to trzeba sie usmiechac a przynajmniej odpowiadac na komplementy .
                    Pzdr . godzina duchów tuz tuz .
                    • Gość: stachu34 Hepiku IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.04, 23:51
                      I tak... to nie jest dla mnie powód do napicia:)))
                    • Gość: stachu34 Re: równiutko,jak w wojsku... IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.04, 23:57
                      Val...odbierz ten bukiecik świeżych fiołków od deonanda i ...dygnij skromnie.
                      • Gość: deo Re: równiutko,jak w wojsku... IP: 81.219.167.* 26.10.04, 00:04
                        Własnie wybiła godzina duchów
                        • Gość: stachu34 Re: równiutko,jak w wojsku... IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 26.10.04, 00:08
                          Właśnie...Idźmy spać!Czeskich snów,dobranoc
                        • Gość: deoand Re: równiutko,jak w wojsku... IP: 81.219.167.* 26.10.04, 00:09
                          No cóż ... nie ma Val ... więc tez ide spać .. uprzednio wręczywszy wirtualne
                          kwiaty jak rzekł Stach naszej Val i życząc dobrej nocy / bez duchów / szanownym
                          paniom którym trudniej i szanownym panom którym łatwiej ./?/
                          deoand duch deo albo odwrotnie .!!!
                          • bella15 Re: równiutko,jak w wojsku... 26.10.04, 00:35
                            Zaraz idę spać..Ale jak zobaczyłam,że 145 wpisów,pomyślałam-boże, dzisiaj to
                            już na noże....trzeba zajrzeć.I się zdziwiłam,że tak gaworzycie,uff)))

                            Stasiu ))))))))))Nie będę nic więcej pisać))))))))

                            Greccy posłowie, Hepciu?he he
                            Pozdrawiam wszystkich
                            belka
                            • valpoliczella Re: hm.... 26.10.04, 19:02

                              NO widzisz Belka, tez z szoku wyjść nie mogę, ze jedną marną klasyfikacją
                              umysły Panów zostały rozbudzone do tego stopnia, że spac nie mogli:) i nawet
                              wirtualnie licytowali sie na bukiety, samoloty i inne takie, heheh.. dobrze, ze
                              juz ich znam od paru miesiecy, i wiem, ze ich łaska na pstrym koniu jeździ, bo
                              albo mi życzą rychłgo końca na śmietniku, albo wyzywają od ignorantów, albo
                              rymowanki i bukiety ślą. Ciekawe o czym to świadczy, bo chyba nie tylko o
                              chwiejnym kręgosłupie??? Pozdrawiam i donoszę, iż w porach Waszych rozbudzonych
                              dyskusji ja już sobie słodko śpię! Pozdrawiam Val.....
                              • deoand Re: hm.... 26.10.04, 20:07
                                Val po to sa mężczyźni by prowadzic nocne Polaków rozmowy i na trzeźwo też .
                                po to sa kobiety by o nich prowadzic te rozmowy i po to są kwiaty by dawac je
                                kobietom a po to jest trzeźwość by kręgosłup nie chwiał się za bardzo i kwiaty
                                mogły trafic do adresatki lub adresatek .
                                pzdr deo
                                • hepik1 Bukiet dla pań ... 26.10.04, 20:28

                                  ...gadasz,deo ,gadasz o tych kwiatkach a nikt jeszcze ich nie widział.
                                  Voila:
                                  www.sfast.dk/gif/grise2/a16.gif
                              • hepik1 Re: hm.... 26.10.04, 20:36
                                valpoliczella napisała:

                                >
                                > NO widzisz Belka, tez z szoku wyjść nie mogę, ze jedną marną klasyfikacją
                                > umysły Panów zostały rozbudzone do tego stopnia, że spac nie mogli:)

                                Od razu twierdziłem,że ona marna(klasyfikacja) .Może zaprzeczysz?
                                • bella15 Re: hm.... 26.10.04, 20:56
                                  Najważniejsze,że zrobiło się normalniej, acz nie na temat.Nie pierwszy raz to i
                                  nie ostatni.Powiem Wam tak-ja humoru nie mam(chyba, hi hi)bo 2 dzień nie palę,
                                  a i księżyc zaraz w pełni. To za dużo nie będę gadać,bo mogę być złośliwa.
                                  Ale czytam Was i się uśmiecham..))))
                                  belka
                                  • valpoliczella Re: hm.... 26.10.04, 21:04

                                    Hepik, no z Twojego punktu widzenia zapewne owa klasyfikacja jest marna, by nie
                                    powiedziec dołująca!!!!
                                    Belka, widze, ze to nie na temat, ale sama wiesz, ze jak rozpisywalam sie na
                                    temat, to ściągałam na siebie burzę gradową, a i panowie uskuteczniali potyczki
                                    słowne, by sie nie wyrazić dosadniej! Pytanie co jest lepsze?? Pozdr. val
                                    • Gość: deo Re: hm.... IP: *.smrw.lodz.pl 26.10.04, 21:12
                                      ! Pytanie co jest lepsze?? Pozdr. val

                                      BYĆ KOBIETĄ ... BYĆ KOBIETĄ !!!

                                      PS. Nie zawsze najinteligentniejszą i najmadrzejszą ale zawsze najpiekniejszą
                                      i najseksowniejszą !!!

                                      czy dlatego .. kobietom trudniej ???



                                      • szprota a niewykluczone 26.10.04, 22:03
                                        W końcu jesteśmy skonstruowane tak, by zabiegać o względy otoczenia i trudniej
                                        nam znieść brak akceptacji tegoż.
                                      • valpoliczella Re: hm.... 26.10.04, 22:14

                                        Deo, Twoje analizy sa iście frapujące:) Obys sie tylko za bardzo nie podkręcił.
                                        Ja w kazdym razie idę spać, a Tobie polecam zimny prysznic dla ochlody i urody!
                                        O!! Pozdr. val...
                                        • Gość: deo Re: hm.... IP: *.smrw.lodz.pl 26.10.04, 22:27
                                          Nie lubie zimna ... a zimnej wody w szczególności - w analizach byłem zawsze
                                          dobry a z nich wynika niezbicie ,że wstaniesz już o świcie .
                                          dobranoc .
                                          Ps. a jak wolisz .. piękną być i tylko żyć czy taką / mądrą / być to tylko
                                          pić ???
                                          • valpoliczella Re: Deo... 26.10.04, 22:43

                                            Nie chcę takiego wyboru,
                                            tylko dla pozoru.
                                            Z moich przemyśleń wynika niezbicie,
                                            iż najbardziej wolę umiarkowane picie
                                            i piękną bycie:)
                                            Ponieważ taka mieszkanka jest niemożliwa,
                                            zostanę trzeźwa, aczkolwiek drażliwa:)
                                            A piękno jako subiektywne doznanie,
                                            zostawiam bez komentarza - Szanowny Panie:)
                                            • Gość: deo Re: Deo... IP: 81.219.167.* 26.10.04, 23:14
                                              Nie bedę wiec stawial ciebie przed trudnymi wyborami
                                              bys nie musiała później walczyc a terapeutami
                                              choć osobiscie wole kobietę raczej wrażliwą
                                              niźli za bardzo drażliwą
                                              to gdy jednak piękno wchodzi w rachube
                                              zawsze to działa na mężczyzny zgubę
                                              więc by nie popaśc w sidła kobiece
                                              więcej juz światła dziś nie zaświecę
                                              i wśród czarnej ciemnej nocy
                                              pożyczę ci .. dobrej nocy !!

                                              trzeźwy deo teraz i na następne 24 godziny !!

                                  • Gość: Natalia Re: hm.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 23:18
                                    To jest zdumiewające, Belka. Ja też nie palę od 24 godzin. Jestes o ta jedną
                                    dobę lepsza. Jak się czuję? Jestem w szoku antynikotynowym. Ale nie mam zamiaru
                                    korzystac z żadnych wspomagaczy, plasterków, tabletek czy Bóg wie czego.
                                    Zobaczymy.
                                    Świnka (a może to knurek?) z kwiatami przecudny.
                                    Val, ja sie tam cieszę z drugiego miejsca w twojej klasyfikacji. Myślę jednak,
                                    że zostałam potraktowana troche protekcjonalnie. Panowie, może nawet wszyscy ex
                                    aequo powinni zająć pierwsze miejsce. Rozsierdzili się wprawdzie w pewnym
                                    momencie, kiedy wydawało się, ze ich trud może być okazać się daremny. Ale
                                    zdaje się,że dobre nastroje i pogoda ducha znów zagościła w ich sercach i
                                    głowach.
                                    Amelio, jakos tak pisząc ten post myślę cały czas o Tobie z wielką sympatią.

                                    I wszystkim przesyłam wieczorne serdeczności. Natalia.
                                    • bella15 Re: hm.... 27.10.04, 10:36
                                      Rzucić papierochy trzeba,już tyle razy nie paliłam, paliłam,że jestem zmęczona
                                      jak rok temu- miotaniem się z alkoholem.
                                      Ja w dodatku -ciężko się wystraszyłam i to pomogło mi natychmiast oddać
                                      papierochy mężowi(he,he)...Siedziałam sobie w cukierni z koleżanką i w pewnej
                                      chwili nie mogłam już złapać głębszego-nawet nie głębokiego-oddechu.Myślałam,że
                                      mi serce rozerwie.Słabo, blado, zimny pot...od razu pomyślałam-no to masz belka
                                      te swoje papieroski...Puściło po 15 minutach,EKG nic nie wykazało... Życie
                                      stresowca i wrażliwca-łatwe nie jest..)) Ale dobrze się stało jak się stało.
                                      Inaczej dalej bym paliła. To kto jeszcze nie będzie palił?
                                      Może Amelio dołączysz do Natalii i do mnie i rzucisz faje? Jaga ,pewnie nie da
                                      się namowom??
                                      I oczywiście można zadać sobie pytanie-komu jest łatwiej/trudniej rzucić
                                      palenie? )))))))))))))))))))))))))))
                                      Pozdrawiam dziewczęta i chłopców, a niektórzy tu sobie wierszem piszą, no no
                                      no ;-)
                                      • hepik1 Re: hm.... 27.10.04, 11:28
                                        republika.pl/blog_lv_161111/209411/tr/2_1_.gif
                                        • Gość: stachu34 Re: hm.... IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.04, 15:03
                                          Noi masz...
                                          A mój dziadek-ułan do końca zachował kondycję...we wszystkim,heh.
                                          Ostatni toast brzmiał,
                                          "zdrowie pieknych koni i rączych kobiet",a ja muszę niestety wszystko po kolei
                                          odstawiać.Najpierw gorzałka,papieroski i strach pomyśleć ,na co teraz przyjdzie
                                          kolej.:-))Czyżby przewaga genów po kądzieli?
                                      • Gość: jaga Re: hm.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 15:14
                                        Ależ oczywiście, że... się nie dam!!! - a skąd Ty Belka to wiesz?! :-)))
                                        Czy wybuchła jakaś epidemia z tym rzucaniem czy co? - bo mnie już zaczyna
                                        brakować palców do liczenia /w bliskim otoczeniu/ tych, którzy w ostatnich
                                        dniach podjęli heroiczną decyzję rozstania się z papierosami.

                                        Hepiku, u mnie była już trzykrotna pełna instalacja, a ile prób! hehehe
                                        tak więc, mnie to już nie robi a takie tam obrazki...phi... :-)))

                                        • ameliaa1 Alkoholizm, a związki ...? 27.10.04, 17:59
                                          Witajcie,
                                          pomyślałam, że to ciekawe...
                                          jak alkoholizm wpływa na związki, a jak związki lub ich brak na alkoholizm?
                                          Oczywiście wiem, że alkoholikiem się jest bez względu na bycie lub nie-bycie w
                                          związku.
                                          Wydaje mi się jednak, że pewne sytuacje mają jakiś wpływ na picie,
                                          albo przynajmniej bardziej motywują do trzeźwości lub do niej zniechęcają.
                                          Nie da się ukryć, że samotność alkoholizmowi sprzyja...
                                          Sama jestem na to dowodem, bo po rozwodzie byłam kilka lat samotna,
                                          może nie do końca sama, ale po prostu samotna...
                                          Nikt mnie nie kontrolował, nic nie musiałam... (jedynym sędzią, surowym
                                          oczywiście byłam dla siebie sama).
                                          ....
                                          Pozwolę sobie na przytoczenie fragmentów wypowiedzi, bardzo mi bliskich,
                                          kobietki, która na tym forum się pojawiała i z pewnością wielu z Was ją z forum
                                          zna, a Hepik napewno. Chodzi o Abecadełko. Wysłałam do niej przed tygodniem
                                          maila, myślałam, że może jeszcze tu zagląda. Nie odpisała, szkoda... po prostu
                                          bardzo ją na podstawie jej wypowiedzi polubiałam i myślałam, że może do nas
                                          wróci :-)

                                          Abecadełko pisała swego czasu:

                                          (...)Ilekroc z kims bylam, to nie pilam. Jak jestem sama i nawet nie mam o kim
                                          pomyslec, to mysle o winie! hahha niezla kompilacja , mialam na mysli wino ,
                                          choc i po czesci winę!!! ALE fakt faktem, ze ja popijam jak mam okazje, a jak
                                          jej nie mam, to sie w ten sposob pocieszam i wychodzi na to samo! ALE JAK z
                                          tego wyjsc? przeciez nei wmowie sobie, ze zielona herbata to to samo!!!!!
                                          (...)skonczylo mi sie wino! ech, a takie dobre bylo! w tym tygodniu mam 3
                                          imnprezy, i jak mam na nich nie pic, skoro to jednorazowe okazje? (wesele,
                                          obrona doktoratu i habilitacj? ) no sami powiedzcie? mam nie isc? bo jak pojde,
                                          to z pewnoscia sie napije! ech
                                          (...)
                                          Hepik, kurde ;powiedz co robic, ja ciagle popijam :( mam urlop i zamiast sie
                                          nim cieszyc, co dzien ide po flaszke wina! wkurza mnie to, ale to silniejsze
                                          ode mnie, skoro nie mam nic innego do roboty, to popijam! Nawet wzielam sie za
                                          mycie szafek w kuchni w calym domu, ale myje je popijac wino (dzis Martini),
                                          nie wiem jak z tego sie otrz asnąc, jak bylam w gorach, to nawet do glowy mi
                                          nie przyszlo. by pic czy palic! ech, kurde co ja mam robic, skoro flaszk urosla
                                          do roli najlepszej towarzyszki?? POradz co! Blagam,!!!!!
                                          (...)
                                          Nie moge pozwolic sobie na terapie,
                                          bo jestem - hm jakby to rzec, by nie zabrzmialo nieskromnie- po prostu duzo
                                          ludzi mnie rozpoznaje, bo jestem osoba powiedzmy,ze publiczna (to oczywisci ena
                                          wyrost powiedziane, ale zadne inne lepsze slowo mi sie nie nasuwa).
                                          (...)
                                          picie jest przyjemnoscia i ja
                                          sie pytam w imie czego, mam sie jej pozbawiac? Dzieci nie mam, meza tez nie,
                                          mieszkam sama, wiec komu to szkodzi? Moze dlugofalowo patrzac - mnie samej, ale
                                          ze ja nadaje na krotkich falach, ale intensywnych, to tez mi nie szkodzi! i tak
                                          nie moge znalezc motywacji, by od tego odejsc! To jest moj problem! ech, trudna
                                          sprawa...
                                          (...)
                                          ale jak tu chciec?? w imie czego?? mam nawal roboty, ktora zalewam winem,.
                                          inaczej nie dam rady, ech.. a w promieniu 5 km nie ma nikogo, kto dal by mi
                                          jakas alternatywe, wiec.... coz pracowac i popijac, popoijac i pracowac,
                                          inaczej sie nie da ... pozdrowka abdc
                                          ----------
                                          Wybaczcie, że posiłkuję się cytatami, ale... jest w nich tak dużo prawdy
                                          o tych kobietkach, które próbują coś zrobić z problemem, ale tak trudno znaleźć
                                          im motywację... właśnie z powodu m.in. samotności.
                                          Serdecznie pozdrawiam Abecadełko, która może jeszcze kiedyś tu zajrzy.
                                          Z pewnością pozostawiła "świadectwo" swoich zmagań, które akurat mnie pomogło.

                                          Pozdrowienia dla wszystkich forumowych znajomych :-)
                                          Amelia
                                          • Gość: Natalia Re: Alkoholizm, a związki ...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 21:14
                                            Droga Amelio. Wydaje mi sie, że Ty i abecadełko a być moze i wielu alkoholików
                                            personifikujecie picie i alkohol. Traktujecie to coś (picie i alkohol) jako
                                            osobny byt. Stach użył niedawno określenia rytuał. Ja to natomiast traktuje,
                                            jako moja przypadłość, pewna skazę na mojej osobowości - bo nie chcę uzyc tu
                                            mocniejszego określenia: "kalectwo", gdyz nie czuję się osoba kaleką. Ale wiele
                                            osób które w sposób długotwały nadużywają alkoholu, śmiało można nazwaać
                                            kalekami.
                                            Zacytowane wypowiedzi abecadełka sa pochwałą picia. Można je odczytać nawet
                                            jako sposób na samotność.

                                            "a w promieniu 5 km nie ma nikogo, kto dal by mi
                                            > jakas alternatywe, wiec.... coz pracowac i popijac, popoijac i pracowac,
                                            > inaczej sie nie da"

                                            Ja już nie przytaczam wcześniejszych wersów abecadełka uzasadniających dlaczego
                                            pije.
                                            Myslę, ze na tym etapie nie ma o czym dyskutować. Osoba, która tak pisze nie
                                            czuje jeszcze bólu jaki sie wiaże z uswiadomieniem sobie skutków nadmiernego
                                            picia. Ją już to boli, ale ona jeszcze nie czuje tego bólu. Jeszcze się nie
                                            wstydzi drżacych rąk, jeszcze ukrywa luki w swojej pamięci. Jest sama więc nikt
                                            nie zauwazy, jak się zmoczy w łóżku lub uśnie obok łóżka. Nikt nie będzie
                                            patrzył jak rzyga żółcią.

                                            Nie mam siły dalej o tym pisać.

                                            Dziś znów nie paliłam. Super. Jest trudno. Ale jest super.
                                            Aha. Przestałam palić, bo przeżyłam Belko cos podobnego jak ty w cukierni.
                                            Tylko u siebie w domu. Musiałam otworzyć okno i głęboko oddychać.

                                            Natalia.
                                            • ameliaa1 Re: Alkoholizm, a związki ...? 27.10.04, 21:51
                                              Droga Natalio,
                                              masz oczywiście rację,
                                              choć kwestię personifikacji picia i alkoholu, nie za bardzo rozumiem.
                                              Przytoczyłam cytaty Abecadełka nie po to, aby "chwalić picie"
                                              aczkolwiek zdawałam sobie sprawę z odbioru tych cytatów,
                                              ale zrobiłam to świadomie,
                                              Dlaczego? Jakiś cel pewnie miałam...
                                              Może Stachu ma na to odpowiedź :-
                                              • valpoliczella Re: Alkoholizm, a związki ...? 27.10.04, 21:55
                                                Amellia, sprawdziłaś pocztę? Tam masz wyjaśnienie :) pozdrawiam val...
                                                • ameliaa1 Re: Alkoholizm, a związki ...? 27.10.04, 22:03
                                                  Sprawdziłam,
                                                  wiadomo, ja wiem,a Ty rozumiesz :-)
                                                  • Gość: Natalia Re: Alkoholizm, a związki ...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 22:42
                                                    Personifikacja? Alkohol jest tak ważny, jak bliska osoba. Miły wieczór z
                                                    kieliszkiem wina czy szklaneczką whisky jest równie miły jak wieczór z kimś
                                                    bardzo bliskim. Abecadełko wręcz nie widzi alternatywy dla takiego sposobu na
                                                    życie.

                                                    I jeszcze na maginesie i z innej beczki: " wiadomo, ja wiem,a Ty rozumiesz "

                                                    A ja nie. Smutna Natalia.


                                                  • Gość: stachu34 Re: Alkoholizm, a związki ...? IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.04, 23:08
                                                    Podzielam smutek Natalii.
                                                    My dzielimy sie swoimi przemysleniami,doświadczeniem...nawet boleśnie.To jest
                                                    jak z bolącym zębem.Zabieg bolesny,a potem ulga wielka...i Val pocichu na
                                                    pocztę...chyba,że intymne zwierzenia...
                                                    To tak jakbyś na bolący ząb zastosowała środek na obniżenie temperatury.Strata
                                                    Twoja,a my mamy niesmak.
                                                  • ameliaa1 Re: Alkoholizm, a związki ...? 27.10.04, 23:21
                                                    Wybaczcie Val,
                                                    to chyba - jak sądzę - wyjątkowa sytuacja,
                                                    którą wyłącznie ona może wyjaśnić -
                                                    jeśli będzie chciała...
                                                    Ale Wy tak jakoś nie na temat,
                                                    nie wiem czemu?
                                                    Czy dla Was temat jest mniej istotny?
                                                  • Gość: stachu34 Re: Alkoholizm, a związki ...? IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.04, 23:32
                                                    Podejmując rozważania na temat alkoholu, zawsze powinniśmy zaczynać od tego, i
                                                    pamiętać o tym, że spożywanie alkoholu prowadzi do uzależnienia i jest chorobą
                                                    i to rozwojową.
                                                    Ma swoje stadium okresowe, odpowiednie objawy. Przytoczony post jest
                                                    naszpikowany mechanizmami uzależnień jak szarlotka owocami. A Amelia przeszła
                                                    sama siebie cytat kończący, „ale... jest w nich tak dużo prawdyo tych
                                                    kobietkach, które próbują coś zrobić z problemem, ale tak trudno znaleźć im
                                                    motywację... właśnie z powodu m.in. samotności.” . Co próbują zrobić Amelio?
                                                    Jakie rozwiązanie tej sytuacji przynosi kolejna butelka? Rozwiązaniem poczucia
                                                    samotności, nie jest także zaistnienie partnera. Można być z kimś i być
                                                    samotnym, ale też można być samym i nie mieć poczucia samotności. Zaś takie
                                                    postrzeganie samotności zaprezentowane przez Abecadełko jest wytworem
                                                    rozwijającej się choroby alkoholowej, będącej już w pewnym stadium.


                                                  • ameliaa1 Re: Alkoholizm, a związki ...? 27.10.04, 23:42
                                                    Przeszłam samą siebie,
                                                    ale nadal nic o Waszych związkach nie widzę...
                                                    Tylko uogólnienia potraficie serwować?
                                                    Szarlotka naszpikowana owocami?
                                                    Dobre :-)
                                                  • Gość: stachu34 Re: Alkoholizm, a związki ...? IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.04, 23:59
                                                    Jeżeli szarlotka,to jabłka - mylę się?Może...ale wiem czym różni się diesel od
                                                    benzyniaka :-)Potrafię przybić obraz na ścianę...
                                                    Mamy opisać swoje związki?
                                                    Personifikując,to powiem,że nie ma miejsca dla dwóch miłości w życiu...dla tej
                                                    trzeciej w związku.Ja chciałem utrzymać obie i obie straciłem.Z utraty drugiej
                                                    sie cieszę,a ze stratą pierwszej pogodziłem się.I nie czuję się samotny...
                                                  • hepik1 Amelia-nie w temacie 28.10.04, 10:01

                                                    Widziałem płytkę z filmem dzisiaj w gazecie(EGZ-jakas egzotyczna gazeta)Mam juz
                                                    na video ale tam z lektorem.Jak sprawdzić czy na płycie wersja oryginalna,tylko
                                                    z napisami?
                                                  • Gość: stachu34 Re: Amelia-nie w temacie IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.04, 10:35
                                                    nic nie rozumiem, :(
                                                    AAAAA,złośliwcy podłożyli Hepikowi jakiś wynalazek...Jaga,ratuj...
                                                  • hepik1 Re: Amelia-nie w temacie 28.10.04, 10:53

                                                    Stachu -ja o filmie "Amelia"Że posiadam na kasecie video.Tyle,że tam lektor
                                                    zagłusza wersję oryginalna czyli francuskość aktorów.A płytki z filmami
                                                    dołączane do czasopism -różne.Najczęściej właśnie w wersji oryginalniej,tylko z
                                                    napisami.Ale zdarzają się też z lektorami i to zupełnie drewnianymi i
                                                    nieprofesjonalnymi.Kiedys tacy byli najczęściej na pirackich kasetach video.
                                                    I problem w tym,że chciałbym nie wydawać 12 pln na gazetę z filmem,jeśli ma tam
                                                    byc to samo co na VHS.
                                                    A pisze to tutaj-bo Amelia ,kiedyś wspominała o tym filmie,jest imienniczka
                                                    głownej bohaterki a ja rok temu troche po Montrmarte się trochę kręciłemi
                                                    chciałbym odświerzyć wspomnienia.
                                                    Uff-mam nadzieję,że naświetliłem odrobinę?
                                                    A Jagę lada dzień odetna od Neostrady.Bedzie sie z nami żegnać wieczorem na
                                                    jakis czas .A mnie za trzy tygodnie czeka to samo.Sobie odpocznę...
                                                  • Gość: stachu34 Re: Amelia-nie w temacie IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.04, 14:39
                                                    teraz rozumiem...
                                                    Ale też przekazałeś bardzo smutne wieści,:(.Będzie nam was brakować...
                                                    Ja też mam dołek,jeszcze wychodzą sprawy związane z moim piciem...
                                                    Pozdrawiam was gorąco,idę na nockę do pracy,nie będzie mnie wieczorem.
                                                    A rano idę walczyć z urzędami.Ale jutro zajrzę.
                                                  • bella15 Re: Amelia-nie w temacie 28.10.04, 15:53
                                                    będzie dobrze))))
                                                    belka
                                                    /nie palę!/
                                                  • bella15 Re: Amelia-nie w temacie 28.10.04, 15:54
                                                    o rany- nie,że będzie dobrze bez Hepika i Jagi -ale tak ogólnie..no uszy do
                                                    góry- bo tak pochmurno))))
                                                  • hepik1 Jakie pochmurno? 28.10.04, 16:23
                                                    A w moim ogrodzie zakwitły stokrotki...(chyba stokrotki-po naszemu gęsi
                                                    pępki-takie białe,drobne z żółtym srodkiem:)
                                                    Belka -co bys tylko nie umarła z tego braku dymka;)
                                                  • Gość: Natalia Re: Jakie pochmurno? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 18:17
                                                    Ja też nie palę. Czuję narastającą lekkość w płucach, chociaż wiem, że to
                                                    złudzenie.
                                                    Dlaczego Was chcą odłączyć od neostrady?

                                                    Amelio, mój związek jest długoletni z tym samym męzem i 2 dzieci (jedno
                                                    rozpoczęło studia, drugie skończyło). Moje małżeństwo uważam za udane.

                                                    Masz wiele racji w swoim poście wszczynającym dyskusję o związkach i
                                                    samotności, motywacjach i etc. Jeszcze chyba do tego tematu będziemy wracać.

                                                    Pozdrawiam. Natalia.
                                                  • ameliaa1 Re: Jakie pochmurno? 28.10.04, 19:28
                                                    Witajcie Kochani :-)
                                                    Ja nadal palę,
                                                    niestety, moje dotychczasowe próby rzucania trwały najwyżej kilka dni.
                                                    Natalio i Bello jesteście WIELKIE.

                                                    Zauważyłam, że ostatnio na paczkach papierosów pojawiły się czarne ramki,
                                                    a w nich takie napisy jak:
                                                    "Palenie poważnie szkodzi Tobie i osobom w Twoim otoczeniu"
                                                    "Palenie tytoniu przyśpiesza starzenie się skóry" (sic)
                                                    No no, dość oryginalne...
                                                    Muszę to poważnie przemyśleć,
                                                    bo wyjdzie na to, że jestem na tym forum jedyną palącą. :-(
                                                    Hepik i Stachu chyba też rzucili,
                                                    a Ty Val?
                                                    ......
                                                    Jakaś deprecha jesienna mnie dorwała,
                                                    bez żadnego konkretnego powodu,
                                                    a może to kryzys?
                                                    Dobrze, że mam w planie wyjazd i dużo obowiązków...

                                                    Serdecznie Was całuję :-)
                                                    Amelia
                                                  • Gość: Natalia Re: Jakie pochmurno? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 19:38
                                                    Amelio, nie desperuj się, ja nie palę dopiero 3 ci dzień a Belka zdaje się 4 -
                                                    ty. Bedziesz mogła nas pochwalić jeśli powiemy, ze nie palimy już 3 miesiące co
                                                    najmniej. Zresztą, możesz do nas dołączyć. I wtedy zobaczysz jak to trudno się
                                                    żyje bez papieroska.Nałóg to nałóg.
                                                    Pozdrawiam Was wieczorową porą. Natalia.
                                                  • bella15 Re: Jakie pochmurno? 28.10.04, 20:17
                                                    No..
                                                    "Belka -co bys tylko nie umarła z tego braku dymka;)"- dzięki Hepik,
                                                    wiedziałam,że zawsze mogę liczyć na Twoje ,pełne otuchy wsparcie ;-))))hie,
                                                    hie))

                                                    Nie jest tak najgorzej bez papierocha,oby tym razem się udało(czego i Tobie
                                                    Natalio życzę). Ja już kiedyś z 8 miesięcy nie paliłam Amelio..
                                                    Ach te nałogi,obrzydliwe.
                                                    A co do stanów depresyjnych, jesiennych lub po prostu głodu alkoholowego,
                                                    zawsze można sięgnąć (dodatkowo)po zioła na uspokojenie-na mnie działają i nie
                                                    uzależniają. Aaa, wczoraj księżyc był w pełni to i samopoczucia meteopatów -
                                                    raczej drażliwe...
                                                    belka bez dymka

                                                  • hepik1 Re: Jakie pochmurno? 28.10.04, 20:32
                                                    To my się chcemy odłączyć.A potem jeszcze raz podłączyć.Tak to działa.Rok temu
                                                    sie emocjonowaliśmy podłączeniem a trwało to, i trwało a rok przeleciał
                                                    szybko.Teraz na oszczędniejszą przechodzimy -ja wymyśliłem i Jage namówiłem.I
                                                    tak nas tepsa w rogi walnęła-ja ,o ile pamiętam z 300 zł wydałem a teraz to 1,22
                                                    zł wszystko kosztuje...
                                                  • valpoliczella Re: Fajki i neostrada 28.10.04, 20:53

                                                    Amelia, jesli to dla Ciebie pociecha, to ja tez palę. Wprawdzie ograniczylam
                                                    jak na mnie dosc drastycznie liczbe wypalanych fajek, tzn, z paczki przeszlam
                                                    na 5-7 dziennie, tzn rano wypalam pół fajki, w pracy nie pale, bo wydaje mi
                                                    sie potem, ze śmierdze :) za to wieczorem tak od 20-22 wypalam 6! I tego nie
                                                    moge opanowac@! TEz juz nie palilam 9 miesiecy, ale wystarczyl jedno stypendium
                                                    zagranicą, gdzie towarzystwo bylo palące i pijące i tak wrocilam do tego
                                                    nałogu! Ponoc jest tak, ze uzaleznieni od flaszki sa tez uzaleznieni od fajek,
                                                    co utrudnia rzucenie obydwu! Tak gdzies czytalam! A depresji jak na razie nie
                                                    mam i chwała Bogu! Pozdr. Val
                                                  • valpoliczella Re: Fajki i neostrada 28.10.04, 20:53
                                                    aha, mialam Was spytac, czy ISDN wyklucza założenie neostrady???
                                                  • Gość: jaga Re: Alkoholizm, a związki...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 00:03
                                                    ameliaa1 napisała:
                                                    >
                                                    > pomyślałam, że to ciekawe...
                                                    > jak alkoholizm wpływa na związki, a jak związki lub ich brak na
                                                    >
                                                    alkoholizm?
                                                    > Oczywiście wiem, że alkoholikiem się jest bez względu na bycie lub nie-bycie
                                                    > w związku.
                                                    > Wydaje mi się jednak, że pewne sytuacje mają jakiś wpływ na picie,
                                                    > albo przynajmniej bardziej motywują do trzeźwości lub do niej zniechęcają.
                                                    >

                                                    > Wybaczcie, że posiłkuję się cytatami, ale... jest w nich tak dużo prawdy
                                                    > o tych kobietkach, które próbują coś zrobić z problemem, ale tak trudno
                                                    > znaleźć
                                                    > im motywację... właśnie z powodu m.in. samotności.
                                                    >

                                                    > Przytoczyłam cytaty Abecadełka nie po to, aby "chwalić picie"
                                                    > aczkolwiek zdawałam sobie sprawę z odbioru tych cytatów,
                                                    > ale zrobiłam to świadomie,
                                                    > Dlaczego? Jakiś cel pewnie miałam...
                                                    >

                                                    > Przeszłam samą siebie,
                                                    > ale nadal nic o Waszych związkach nie widzę...
                                                    > Tylko uogólnienia potraficie serwować?
                                                    >

                                                    Amelio, nie wnikam jaki cel przyświecał Tobie i czym kierowałaś się cytując
                                                    Abecadełko – czy oczekujesz potwierdzenia, że osoba będąca w związku ma większą
                                                    motywację do życia w trzewości?
                                                    Moim zdaniem, i nie tylko moim, nic bardziej błędnego.
                                                    Alkoholik, jeżeli nie osiągnie świadomości, że trzeźwieje dla siebie i tylko
                                                    dla siebie, nie rozpocznie swego trzeźwienia.
                                                    Ale widzę, że odpowiedzi Natalii i Stacha uznałaś za ogólniki.
                                                    A co chciałbyś wiedzieć o naszych – moim - związku? hmmm ... pewnie też za
                                                    ogólnik uznasz i to, że nie ja lecz mój mąż jest alkoholikiem, zbliża się 25
                                                    rocznica usankcjonowania naszego związku, jesteśmy bezdzietni a mąż rozpoczął
                                                    swoje trzeźwienie od podjęcia przed 7 miesiącami terapii ... i cóż ... dalsze
                                                    pisanie jest chyba bez sensu, bo chyba straciłaś już zainteresowanie tematem.
                                                    Pozdrawiam :-)



                                                  • Gość: jaga Re: Fajki i neostrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 00:14

                                                    Ojej, co ja tu widzę? czyżby tak poważny wątek zamienił się w Klub...?
                                                    A może powstał tu „K3” ? :-))))
                                                    No dobrze, to ja krótko, w punktach:
                                                    1. ISDN nie wyklucza możliwości zainstalowania neostrady – mogą być inne
                                                    przeszkody.
                                                    2. Hepik podał wyczerpujące wyjaśnienie – mam już dość ograbiania przez Tepsę!
                                                    3. Nadal palę. Wiesz Belka, jesteś tak pozytywnym przykładem, że kto wie...
                                                    4. Ciekawa jestem dla kogo Hepik hoduje te stokrotki :-))))
                                                    5. Stachu, dołki są zawsze po coś tam,służą temu np.żeby wygrzebywać się z nich
                                                    wzmocnionym. Walka z urzędami często przypomina walkę z wiatrakami ale przecież
                                                    w urzędach na ogół pracują panie i gdybyś miał np.problemy z tym w jaki sposób
                                                    do nich dotrzeć, obłaskawić... to do Hepika jak w dym ma dużą eksperiencję w
                                                    tym zakresie - hihihi, nie zdąży odgryźć się, mnie tu już nie będzie :-))))
                                                    Serdeczne pozdrowienia dla wszystkich znajomych – tych bardziej i tych
                                                    trochę mniej :- )))))




                                                  • hepik1 Re: Fajki i neostrada 29.10.04, 04:43

                                                    Wypadałoby troche uporządkować -pogaduszki do K2 a tu powrót do tematu.
                                                    Ale jak mówi moja koleżanka z W-wy(pozdrawiam) -Co ma być to będzie:)
                                                    www.sfast.dk/gif/vaerktoej/kost.gif
                                                  • Gość: Natalia Re: Fajki i neostrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 06:50
                                                    Nie jest to już ten czarny świt, przy którym dzisiejszy dzień rozpoczynał
                                                    Hepik - pozdrawiam Hepiku - Ale... własnie tym oto szarym świtem rozpoczynam
                                                    czwarty dzień bez papierosa. Piję świeżo zaparzona (tradycyjnym włoskim
                                                    sposobem) kawę z cynamonem. Ten cynamon to ważny dodatek, gdyż poszukuję
                                                    pociagającego smaku porannej kawy bez papierosa. Smaku jedynego w sobie, do
                                                    którego chce sie powracać.
                                                    o TPSA wiem jedno. Zdziera. Jest monopolistą. Nie ja wprawdzie zawiaduję naszym
                                                    domowym sprzętem elektronicznym. I nie wiem czy jest jakas sensowna alternatywa
                                                    dla usług TPSA, ale jeśli jest to chętnie się nad tym zastanowimy (jesteśmy
                                                    bardzo zkomputeryzowaną rodziną).

                                                    Pozdrawiam Wszystkich. Pozdrawiam Jagę (jakos tak nie miałam okazji zwrócić sie
                                                    do Ciebie wprost, ale myślę, że będzie jeszcze nieraz po temu powód Jagusiu)
                                                    Natalia
                                                  • ameliaa1 Przed weekendem :-) 29.10.04, 14:37
                                                    Witajcie,
                                                    a ja sobie dziś urlop wzięłam i jestem wolna jak ptak.
                                                    Było porządne sprzątanko i wypad do sklepu z płytami.
                                                    Kupiałam sobie "Talk Talk", jakbyście nie znali,
                                                    to najbardziej niedoceniona grupa lat 80-tych. Dla mnie super.:-)
                                                    Jutro wyjeżdżam TAM, gdzie nie mam kontaktu z kompem, a poza tym TAM nie palę,
                                                    o piciu nie wspominam, bo TAM sami porządni ludzie mieszkają, czyli moja
                                                    kochana rodzinka :-)
                                                    Myślę, że po tych trzech dniach niepalenia może przyłączę się do Belli i
                                                    Natalii. :-) A przynajmniej spróbuję, bo z pewnością warto...
                                                    Na razie tyle, może wieczorkiem do Was zajrzę.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Amelia
                                                    Ps. Hepiku obejrzałeś już "Amelię"?
                                                  • Gość: Natalia Re: Przed weekendem :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 15:55
                                                    Zajrzyj zajrzyj jeszcze dziś do nas, Amelko. Piekny weekend Ci sie szykuje.
                                                    Wiecej nie powiem, żeby nie zapeszyć. Ja też tak jakoś jasno patrzę w
                                                    perspektywę tych kilku dni. Podgoda jest niezła. Ale nie planuję dłuższych
                                                    wyjazdów. Może spotkanie i spacer z moją przyjaciółka dla której zawsze mam
                                                    mało czasu. Wyjaśnię (dla Belki) przy okazji na czym polega gra w go. Zdaje
                                                    sie, że to gra starsza od szachów.
                                                    No i chyba trochę przemyśleń o przemijaniu.
                                                    Zaglądajcie i piszcie. Natalia.
                                                  • valpoliczella Re: Przed weekendem :-) 29.10.04, 19:16

                                                    Jaga, nie wiem, na łamach czego Hepik podał jakies wyjaśnienia i nie rozumiem
                                                    skierowania sprawy do klubu 2. A co , tutaj gadac nie wolno czy jak? W kazdym
                                                    razie pozdrawiam wszystkich i także życzę udanych wolnych dni i refleksji nie
                                                    tylko o przemijaniu. Val
                                                  • ameliaa1 Re: Przed weekendem :-) 29.10.04, 19:34
                                                    Hej,
                                                    uśmiechnijcie się :-)
                                                    A Val przede wszystkim.
                                                    To chyba 200 wpis :-)
                                                    Co do stałych bywalców,
                                                    to ja ogromnie się cieszę,
                                                    że Was widzę i nie muszę wszystkiego rozumieć :-)
                                                    Mam tylko sugestię,
                                                    aby co kilkaset wpisów otwierać nowy Klub,
                                                    bo bardzo trudno tam wejść,
                                                    a nie o to Wam przecież chodzi, aby było trudniej :-)
                                                    Amelia
                                                    Ps.
                                                    Specjalny całusek dla Natalii,za całokształt :-)
                                                  • bella15 Re: Przed weekendem :-) 29.10.04, 20:38
                                                    Witajcie
                                                    Amelko )))Do Klubu łatwo się dostać, gdy jest się zalogowanym i gdy ustawi się
                                                    w " Moje forum"- od najnowszego.
                                                    A u mnie- też kolejny dzień bez papierocha, hurra.
                                                    pozdrawiam/belka
                                                  • Gość: valpoliczella Re: Przed weekendem :-) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.10.04, 22:13
                                                    belka, jak to robisz z tymi fajkami?przytyłaś juz? ja jak rzucalam 2lata temu
                                                    to przybylo mi 8 kg. nie od razu,ale po 3 miesiacach i to mnie zalamalo! Zycie,
                                                    by Tobie sie to nie przytrafilo, ale nawet jesli to z rozmiaru 34 skoczysz na
                                                    36 i tyle! dla mnie wialo sie to z rozmiarem 42 i to mnie dobilo do reszty!
                                                    pozdrawiwm Val
                                                  • bella15 Re: Przed weekendem :-) 29.10.04, 23:33
                                                    Val)
                                                    Nie przytyłam, nie mam zamiaru, nawet schudłam w tym tygodniu 1 kg))
                                                    Problemy z nadwagą to miałam jak piłam alkohol,oczywiście.
                                                    A jak nie palę to jestem mniej zmęczona, mam więcej energii,
                                                    ruszam się też więcej,uśmiecham się do siebie przed lustrem i mówię " o jak
                                                    poprawiła mi się cera",albo " fajnie wyglądam-tak trzymaj belka."))
                                                    Nie myślę o jedzeniu jakoś szczególnie,może stąd,że piję ziółka na uspokojenie,
                                                    nie wiem..jakoś tak samo wychodzi )))
                                                    Ale w nocy śniło mi się,że palę-znaczy nadciąga głód nikotynowy.Mechanizmy
                                                    nałogów są podobne,stąd też-wykorzystuję wiedzę z terapii i przekładam to do
                                                    papierochów.Chcę,żeby mi się udało i życzę innym.))))
                                                    belka/mądrelka ;-)
                                                  • Gość: Natalia Re: Przed weekendem :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.04, 00:33
                                                    Oj Belka Belka, myslisz, że cera ci się poprawia tak szybciutko jak oczyszczaja
                                                    się moje płuca?! O papierosach jeszcze nie śnię. W ciagu dnia mam takie
                                                    momenty, kiedy chce mi się palić. I mówię sobie wtedy: o, to był kiedys czas na
                                                    papierosa. I przechodzi mi chętka. Z tymi ziołami to nie jest zły pomysł.
                                                    Cos jeszcze chciałam napisać, ale wyleciało mi z głowy. pójdę chyba spać
                                                    pokłoniwszy się Wam pieknie na dobranoc.

                                                    Stachu co sie z Tobą dzieje, że się nie odzywasz?

                                                    Natalia.
                                                  • Gość: jaga Re: Przed weekendem :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.04, 00:37
                                                    Wiecie co dziewczyny? aż mnie świerzbi aby Wam napisać:
                                                    Aaaa sioooo do Klubu !!! - ale wcale tego nie napisałam,
                                                    samo tak jakoś poleciało :-)))
                                                  • Gość: Natalia Re: Przed weekendem :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.04, 00:58
                                                    Oczywiście Jagusiu, że masz rację. Ale jak zobaczę tą piramidę (kolosalną)
                                                    postów To mnie cofa. Wiem, że trzeba się zalogować, coś ustawić i bedzie zaraz
                                                    na ostatnich postach wyskakiwało. Może jutro to zrobię. Bo Klub to fajna rzecz.
                                                    A dziś juz idę spać. Pa pa Jagusiu. Natalia.
                                                  • Gość: jaga Re: Przed weekendem :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.04, 01:06
                                                    :-)))) pewnie zagadam dziś ten wątek, ale co tam! "popapatkam" trochę:-)))
                                                    Dobrej, spokojnej nocy Natalio :-) pa pa :-))))
                                                  • bella15 Re: Przed weekendem :-) 30.10.04, 01:31
                                                    Jago))) Zniknęłaś mi z gg(( Ja jeszcze nie śpię, zapomniałam Ci napisać,że
                                                    pospałam od 17 do 19((( i pisałam do Ciebie, ale coś mi
                                                    zniknęłaś...Marudziłam? ;-)
                                                    Masz rację,że te pogaduszki powinny być na K2-może dziewczyny się przekonają,
                                                    ja jestem ZA-jak najbardziej))Wiesz o tym!! Ale...
                                                    Natalio, Natalio;-)nie powiem Ci,że moja twarz może się porównać z Twoimi
                                                    płucami -bo nie znam ich stanu. Ale twarz szybciej reaguje(widocznie-
                                                    namacalnie) na zmiany higienicznego trybu życia))) Ja -jak nie palę ,widzę
                                                    zmiany na twarzy po 3 dniach!! Ty nie? Płuca potrzebują o wiele więcej czasu na
                                                    naprawę-tak samo jak ..co tu dużo szukać..wątroba u alkoholika,który przestał
                                                    pić-a czy się naprawi, baaa.No coments)))
                                                    Płuca ,chyba mam ok, przynajmniej w zeszłym roku.Nie wiem jak z sercem, bo jak
                                                    pisałam EKG-nic nie wykazało,ale 02.11 idę na EKG wysiłkowe,bo nie wiadomo czy
                                                    to tylko stresy(których po mnie nie widać-a mam-jak każdy-tylko źle je znoszę:-)
                                                    albo normalnie?Czy coś się dzieje..Oby nie!!

                                                    Dziewczyny! zwłaszcza, przekonajcie się do K2, zalogujcie,Po to jest to K2,żeby
                                                    tam "tak" pisać, jak ja teraz)))
                                                    I jeszcze nie chce mi się spać, po co tyle spałam po południu?
                                                    belka


                                                  • Gość: jaga Re: Przed weekendem :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 22:41
                                                    valpoliczella napisała:
                                                    >
                                                    > Jaga, nie wiem, na łamach czego Hepik podał jakieś wyjaśnienia i nie rozumiem
                                                    > skierowania sprawy do klubu 2. A co, tutaj gadać nie wolno czy jak?

                                                    Droga Val, ponieważ nie lubię niejasnych sytuacji, niedopowiedzeń, irytacji...
                                                    spieszę z wyjaśnieniami do wyjaśnień :-)
                                                    Otóż, Hepik w swoim poście z dn.28.10.br. godz.20.32 odpowiada /czyli wyjaśnia/
                                                    na pytanie Natalii dlaczego chcą nas odłączyć od neostrady - główny powód:
                                                    Tepsa nas ograbia. Natalia "załapała", inni chyba też.
                                                    Nie wiem czy moja przysłowiowa anielska cierpliwość wystarczy aby wyjaśnić Tobie
                                                    kwestię klubu - spróbuję. K2 - czyli Klub Stałych Bywalców i nie tylko...Nr 2
                                                    jest oczywiście kontynuacją Klubu Stałych Bywalców /Nr 1/ istniejącego dawno,
                                                    dawno temu. Obydwa Kluby - wątki zostały założonę prze Oną - okropnie to
                                                    brzmiało:-( i dlatego Ona stała się Joną. Tak na marginesie - ciekawe czy
                                                    jeszcze tu zagląda a może odezwie się? - pozdrawiam serdecznie Jona :-)
                                                    Wątki, czyli Kluby /jak kto woli/ były miejscem gdzie można było pogadać o
                                                    wszystkim i o niczym - takie tam pogaduchy:-))) aby nie zaśmiecać innych
                                                    ważnych wątków z mądrymi, rzeczowymi wpisami. A gadać, pisać każdy może -
                                                    zarówno tu jak i gdzie indziej.
                                                    Czy masz, Droga Val, jeszcze jakieś pytania, wątpliwości? - chętnie odpowiem.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • Gość: stachu34 Re: Przed weekendem :-) IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 30.10.04, 13:37
                                                    Jest mi miło Natalio,że zauważyłaś brak - mnie...heh,może taka składnia
                                                    być?.Znowu...
                                                    Otóż staram się powstrzymać nie przyjemne dla mnie zakusy na moje finanse
                                                    pewnych bardzo upierdliwych urzędów.Mają narzędzie być życzliwym wobec
                                                    petenta,a boją się z tego korzystać jak diabeł święconej wody.
                                                    Chętnie podzieliłbym się problemem z wami, bo jest ciekawy,ale sprawa zbyt
                                                    osobista na tak szerokie forum. Pozdrawiam was rozszczebiotane nocne marki...
                                                    Już dwno minęło południe,ale śpijcie smacznie...
                                                  • Gość: Natalia Re: Przed weekendem :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.04, 13:51
                                                    Moge się Stachu tylko domyślać co to za urzędy dybią na twoje finanse. Dziwne
                                                    to nasze państwo, takie jakieś nieprzyjazne obywatelowi. Nie tak miało być. No
                                                    ale zostawiam ten wątek bo narzekanie nic tu nie pomoże. Cieszę sie że Cię mogę
                                                    poczytać i życzę sukcesów w tych potyczkach (z urzędami). A ponieważ mamy długi
                                                    weekend, urzędy są pozamykane, więc myślę, ze będziesz tu zaglądał.
                                                    Pozdrowienia dla wszystkich. Natalia.
                                                  • valpoliczella Re: jaga 30.10.04, 21:32

                                                    Dzieki Jaga za wyjaśnienia. Te odnosnie kompa zle zrozumialam, bo chodzilo mi o
                                                    ISDN i neostrade i myslalam ze Hepik raczył wypowiedzieć sie w tej kwestii.
                                                    A z tym klubem to pierwsze słysze, a zaglądam tu od lipca. A coz to za
                                                    inicjatywa i co ma miec na celu? To nasze postu tutaj są mniej warte i dlatego
                                                    mają nalezec do jakiejś subkategorii forum czy co?
                                                    Poogladalam ten gigantyczny wątek i wcale mi sie nie podoba, w imie czego mam
                                                    pisac na dwa fora? I to jeszcze jako 1600-setna?
                                                    no nic, zostawiam ta sprawe, inne zreszta tez, znow jestem chora :( weekend
                                                    spędze wiec w łóżku chyba. Chyba 3 tygodniowy brak alkoholu zwichrował
                                                    mechanizmy obronne organizmu :) Pozdrawiam wszystkich - zasmarkana val...
                                                  • Gość: Natalia do Jagi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.04, 22:47
                                                    Jagusiu, przede wszystkim cieszę się, że jesteś w necie dzisiaj, mam nadzieje,
                                                    ze jutro też. A teraz druga sprawa. Widzę, ze nie tylko mnie odpycha
                                                    monstrualna ilość postów w klubie. Val ma też podobne opory. Dziewczyny, to do
                                                    Jagi i Belki, załóżcie nowy klub. W dodatku założycielka tamtego zniknęła
                                                    gdzieś w wirtualnej mgle.
                                                    Poza limitem pozdrowienia dla zasmarkanej Val. Natalia.
                                                  • Gość: stachu34 Re: do Jagi IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 30.10.04, 23:00
                                                    Popieram...wątek zbyt długi.Nieobecnośc od paru tygodni (chyba po obronionym
                                                    doktoracie)matki-założycielki stwarza taką możliwość,inaczj nie wypadałoby...
                                                    Nie popieram argumentów Val...
                                                  • Gość: Natalia Re: do Jagi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.04, 06:44
                                                    Zaparzyłam sobie pachnace cynamonem ekspresso. Komputer mi powiedział, ze
                                                    przestawił zegar(o godzinę). Za oknem świta. Wstałam z myśla, że trzeba załozyc
                                                    nowy watek. Mam dwie propozycje tytułów: 1. Klub przyjaciół zdrowego trybu
                                                    życia, albo drugi tytuł: porozmawiajmy o życiu. I tu przypomina mi się posępny,
                                                    poruszający do żywego wiersz Andrzeja Bursy "życie moje" śpiewany także przez
                                                    kultową piesniarkę Elżbietę Wojnowska.

                                                    (przecież znasz wszystkie moje chwyty)
                                                    ...ty znasz moje chwyty, ja znam twoje,
                                                    marnujemy czas.
                                                    roger vailland

                                                    przecież znasz wszystkie moje chwyty
                                                    życie moje
                                                    wiesz kiedy będe drapał krzyczał i rzucał się
                                                    znasz upór moich zmagań
                                                    i drętwe pozbawione smaku i czucia wyczerpanie
                                                    wtedy zatruwasz mój sen majakami
                                                    aby uniemożliwić mi jakikolwiek azyl
                                                    znam twoje słodycze
                                                    które przyjmuję ze skwapliwą wdzięcznością
                                                    i po których szarpią mnie torsje
                                                    przywykłem do twoich okrucieństw
                                                    nauczyłem się śmiać z własnego trupa
                                                    (znasz dobrze ten mój ostatni chwyt)
                                                    znudziliśmy się sobie życie moje
                                                    mój wrogu

                                                    cóż kiedy wkręciłeś iskry bólu w moje szczęki
                                                    aby utrudnić mi ziewanie
                                                    1957

                                                    No właśnie, jeszcze raz przeczytałam ten wiersz i zastanawiam się czy go tu
                                                    zostawić. Ale zostawiam go. Przecież nasze ludzkie ścieżki wiodą nietylko
                                                    słoneczną stroną życia. Generalnie jednak trzeba starać się chodzić jasną stroną

                                                    Natalia.
                                                  • hepik1 Technicznie 31.10.04, 07:22
                                                    Gwoli wyjaśnienia-wątek który posiada 1595 postów otwiera sie identycznie długo
                                                    jak wątek,który ma tych postów 195.I dokładnie tyle samo trzeba razy kliknąc
                                                    myszą,by dojśc do tego samego etapu.I na odwrót- krótko otwierac sie będzie
                                                    wątek po przekroczeniu kolejnej setki-ale znowu tak samo -205 post jak i 1605.
                                                    Inne możliwosci otwieraja sie jeśli jest sie zalogowanym(wspomina o tym Belka)
                                                    gdy możemy korzystać z oferowanych udogodnień w MOJE FORUM-można sobie ustawić
                                                    inna ilosc postów na stronie,inną koejnośc postów,inny sposób otwierania,można
                                                    sobie wyszarzyć posty innych uczestników ,których nie lubimy czy wręcz uczynić
                                                    je niewidocznymi dla nas ,możemy na kolorowo zaznaczyc ludzi,których czytamy z
                                                    największą przyjemnością.Możmy w końcu zmienić sobie kolory w oprawie samego
                                                    forum.Wszystko to dostępne po założniu konta i logowaniu.
                                                    Z Natalia to juz chyba przerabialiśmy na forum akcji,a stach przeciez miał swój
                                                    login(czyżby się zapomniało hasła -Stachu?)
                                                    Co do merytorycznego sensu istnienia wątku K2-lepiej od Jagi -tego nie wytłumaczę.
                                                    Zwłaszcza ,że Ci którzy to są w stanie zrozumiec juz to zrozumieli a innym po
                                                    prostu i kilkaset postów tłumaczeń i wyjaśnień nie pomoże;)
                                                    Oczywiście ,takie znajomych rozmowy moga się odbywac równie dobrze w tym wątku
                                                    jak i K2.To akurat bez różnicy w tej chwili.Chodzi tylko by nie psuc całkiem
                                                    prywatnymi rozmowami każdego wątku.
                                                    Do Vall -możesz pisac gdzie chcesz i kiedy chcesz.Jako pierwsza jak i
                                                    tysiącsześćsetna .
                                                    Przy okazji powrotu do zdrowia życzę-zwłaszcza ,że paźdzernikowe lato sie kończy
                                                    i za chwilę nastąpi listopadowa jesień.Wtedy dopiero będzie czas na
                                                    przeziębienia i grypy. I pamiętaj o czestym wycieraniu nosa;)) jak i czwartkowej
                                                    wizycie u terapeutki.

                                                    PS.Założycielka K2 żyje i ma sie dobrze.Niedalej jak w piątek rano
                                                    ,podziwialiśmy krymskie widoki,gdzie Jona spędziła urlop.Krym jest całkiem
                                                    niczego sobie;))
                                                  • lulla-j Re: Technicznie 31.10.04, 07:31
                                                    N/t ... czytam forum bez logowania sie , korzystam z funkcji SORTUJ , która
                                                    jest dostępna dla wszystkich BEZPOSREDNIO pod oryginalnym postem .
                                                    Zaznaczam " OD NAJNOWSZEGO " i w takiej kolejnosci wyswietlaja mi sie posty .
                                                    pozdrawiam
                                                    lulla
                                                  • hepik1 Re: Technicznie 31.10.04, 07:33
                                                    Niedziela dzisiaj Lulla -a ty juz na nogach?:))
                                                  • Gość: hepik Re: Technicznie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.04, 07:40
                                                    Znowu czegos nowego się dowiedziałem.Ciągle sie czegoś od Ciebie uczę,lullaby:))
                                                  • Gość: Natalia Re: Technicznie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.04, 07:41
                                                    Rzeczywiście hepiku mam jakiś nieszkodliwy (wewnętrzny)zadzior na którym się
                                                    zawiesza mój komputer, kiedy przychodzi do technicznych ustawień (w tym
                                                    logowania). Ale zrobię to. Bez zadnych zmian z danymi które są (przecież) na
                                                    akcjisos.
                                                    Ten Krym brzmi bardzo tajemniczo i przyciągająco. Pozdrawiam więc Jonę na
                                                    krymskim szlaku.
                                                    Wątek: porozmawiajmy o życiu, chyba założę, niezależnie od istnienia klubu,
                                                    gdzie będę sobie też zaglądać.

                                                    Pozdrawiam Was Wszystkich w listopadowy poranek. Mam zamiar dziś wybrać się na
                                                    długi spacer. Ale narazie idę drelować śliwki węgierki na ostatnie w tym roku
                                                    powidła.
                                                    Natalia.
                                                  • hepik1 Re: Technicznie też ale mniej:) 31.10.04, 07:44
                                                    Panie, naucz mnie odpoczywac.
                                                    Naucz mnie pozostawiac
                                                    wiele spraw w zawieszeniu,
                                                    nie zalatwiania wszystkich spraw
                                                    przed zasnieciem,


                                                    Naucz mnie godzic sie
                                                    na bycie zmeczonym.
                                                    Naucz mnie konczyc dzien,
                                                    inaczej nie bede umial umrzec......

                                                    Bo praca
                                                    pozostanie jeszcze po mnie !
                                                    Naucz mnie godzic sie z tym,
                                                    ze nie jestem Toba!


                                                    " Ludziom przydalby sie czasem dzien wolny od zycia"
                                                  • Gość: Natalia Re: Technicznie też ale mniej:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.04, 08:20
                                                    " Ludziom przydalby sie czasem dzien wolny od zycia"

                                                    Bardzo mi sie to podoba
                                                  • hepik1 Re: Technicznie też ale mniej:) 31.10.04, 09:08
                                                    To za koleżanką z W-wy:))Wiersz też zresztą.
                                                  • Gość: jaga Re: Technicznie też ale mniej:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.04, 09:22
                                                    Dzień dobry:-) ja tu jeszcze jestem i muszę się pochwalić, że od zawsze
                                                    poruszam się po forum w podobny sposób jak czyni to Lulla.
                                                    A czy dzień wolny od życia można uzyskać na receptę? czy może L-4 ?
                                                    Pozdrawiam nostalgicznie

                                                  • valpoliczella Re: Technicznie też ale mniej:) 31.10.04, 17:54

                                                    To ja też sie piszę nie na dzień,ale cały tydzien wolny od zycia. To by dopiero
                                                    bylo, ech.. a poki co, choróbsko sie rozwija, przydałaby sie herbata z rumem,
                                                    ale.... no własnie, szkoda słów.
                                                    Hepik dzieki za przypomnienie o nosa wycieraniu i wizycie. Choc przyznam
                                                    szczerze, ze ostatnio biję sie z myslami, czy tam isc, bo po co? Nie poszlam
                                                    przeciez na spotkanie tego koła kobiet, pić na razie nie piję, a na terapie i
                                                    tak nie pojde, no chyba ze przekonam panią terapeutkę do terapii indywidualnej.
                                                    NO jeszcze sie waham, zobaczymy, a poki co ide spac, bo na nic innego nie mam
                                                    już dziś sił. Pozdrawiam całe forum - val...
                                                  • bella15 Re: Technicznie też ale mniej:) 31.10.04, 18:15
                                                    Val)) parę dni temu napisałaś:
                                                    "Dzieki Wam za posty, to forum choc terapią nie jest i nie
                                                    bedzie to jednak wiele daje, np zmusza do przemyslen, motywuje do zmian, a to
                                                    juz naprawde wiele! Cenie sobie wszystkie rady, Belka pyta co z nimi zrobilam?
                                                    wiec, po pierwsze zlikwidowalam barek w domu, nie mam alkoholu, ten z soboty
                                                    wynioslam do rodzicow, po drugie nie pije od pewnego czasu, po trzecie poszlam
                                                    do psychologa i znow pojde, "

                                                    A dzisiaj:
                                                    "Hepik dzieki za przypomnienie o nosa wycieraniu i wizycie. Choc przyznam
                                                    > szczerze, ze ostatnio biję sie z myslami, czy tam isc, bo po co?"

                                                    Hmm, wyśpij się.Sama musisz sobie odpowiedzieć po co masz tam iść.
                                                    Pozdrawiam/belka
                                                  • hepik1 Re: Technicznie też ale mniej:) 31.10.04, 18:22
                                                    To Patryk sobie ręce po łokcie urobił...a Ty,Vall znowu pytasz po co?

                                                    PS.A tak przy okazji pytanie czy u wybrzeży Georgii pływają rekiny?
                                                  • Gość: dr.Watson Re: Technicznie też ale mniej:) IP: 193.151.53.* 31.10.04, 18:29
                                                    To Patryk sobie ręce po łokcie urobił...a Ty,Vall znowu pytasz po co?

                                                    Hepik coraz bardziej zaczynam Ciebie doceniać

                                                    dr Watson
                                                  • hepik1 Re: Technicznie 31.10.04, 07:48
                                                    Gość portalu: Natalia napisał(a):

                                                    > Rzeczywiście hepiku mam jakiś nieszkodliwy (wewnętrzny)zadzior na którym się
                                                    > zawiesza mój komputer, kiedy przychodzi do technicznych ustawień (w tym
                                                    > logowania). Ale zrobię to. Bez zadnych zmian z danymi które są (przecież) na
                                                    > akcjisos.

                                                    W portalu GW jest ponad 30 tys zalogowanych.Podejrzewam a nawet głowe daje,że
                                                    login Natalia dawno zajęty.Czyli jakas drobna zmiana nieodzowna.
                                                  • Gość: stachu34 a ja z inej beczki... IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.04, 21:28
                                                    Nie było mnie jeden dzień,a tyle napisaliście,że trudno mi to objąć.
                                                    Ucieszyło mnie że Hepik wspomniał Patryka...Miał niezłe przemyślenia,szkoda że
                                                    zniknął,może wróci...?
                                                    Odezwij się Patryku,wiem,że nas czytasz...
                                                    Natalio zakładaj wątek...
                                                  • bella15 Re: a ja z inej beczki... 31.10.04, 22:59
                                                    To może mi odpiszesz na privie, najpierw?Żartuję))hi hi))
                                                    Ja Tylko raz wspomniałam Patryka-pytająco-ale ominął mnie((
                                                    Dał mi ' bana" )))Nie zauważył mojego pytania,chyba...((no cóż)))
                                                    Kolejny wątek???Upss)))
                                                    pozdrawiam/belka
                                                  • Gość: Natalia Nowy temat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.04, 06:23
                                                    A cóż sie tak żachnęłas, droga belko na wzmiankę o nowym temacie?
                                                  • valpoliczella Re: Nowy temat 01.11.04, 13:16

                                                    Ok, juz dobrze. Widze, ze nie moge wyrażac tu żadnych obiekcji bez wywołania
                                                    burzy. A tak nota bene, to Wy naprawde nie widzicie zmian, ktore zaistnialy po
                                                    mej 1 wizycie? Pisalam juz wczesniej, ze nie popadam w euforie, bo nie ma nad
                                                    czym, wszak to powinno byc norma a nie jakims tam wyczynem. Staralam sie tylko
                                                    nakreslic cały kontekst, ktory przedstawia sie tak,iz po 1 wizycie odniosłam
                                                    wrazenie, ze w zasadzie nadaje sie na terapie grupowa , a o tym juz zdaje sie
                                                    pisalam nie raz. I tylko w tym kontekscie rozwazam te 2 wizyte, bo po co mam
                                                    zabierac czas innym? I juz chowam głowe w ramionach przed kolejnymi ciosami :)
                                                    Pozdrawiam i ide dalej spac ,ech cos porządnie mnie dopadlo tym razem - ale ma
                                                    to swoje dobre strony, bo ani do glowy nie przychodzi mysl o winku, a o
                                                    papierosku tez. TAk wiec Belka, Natalia od piatku zasilam wasze grono, ale
                                                    mysle,ze to tylko z racji choroby:) Pozdrawiam val...
                                                  • Gość: Natalia(zb) Re: Nowy temat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.04, 14:15
                                                    Spanie jest dobre w chorobie. Leczy. Co do nie palenia. Ja jak bywałam
                                                    pzeziębiona to też nie paliłam. Jak szłam w Góry, tez nie paliłam. Mój zyciowy
                                                    rekord nie palenia to ok. 2 lata (jak za brata). Mam te swoje doświadczenia w
                                                    potyczkach z nałogami, oj mam (niestety). Ale nie narzekam.
                                                    Widzę Val, ze lubisz być chwalona. Ja już Cię chwaliłam, teraz kolej na Panów.
                                                    Myślę, ze sobie poradzisz. Z pzeziebieniem, z nałogami i z Panami (moze
                                                    powinnam napisać z Chłopami? Ha?)

                                                    Natalia(zb).

                                                    PS. Moja przemiła imienniczka z "Aztecji", zamilkła. Pewnie poszła spać. (tak
                                                    jak ty Val?)
                                                  • bella15 Re: Nowy temat 01.11.04, 18:33
                                                    miłego wieczoru)))))
                                                  • Gość: Natalia(zb) Re: Nowy temat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.04, 20:57
                                                    Dziękuję belka. I nawzajem (-miłego wieczoru - oczywiście)
                                                  • Gość: stachu34 Re: Nowy temat IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 01.11.04, 21:30
                                                    OOO,Belka jest?Myślałem,że nie ma.Moje stare oczy niedowidzą...:-(
                                                  • Gość: Natalia(zb) Re: Nowy temat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.04, 21:45
                                                    Witaj Stachu. Dobrze, że jesteś. Dziś coś wszyscy tak bardzo oszczędni w
                                                    słowach. Val, chyba jeszcze śpi. Patryk w ogole sie nie odzywa. Patryku,
                                                    odezwij się.
    • Gość: gość czytaj! Re: Kobietom jest trudniej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.04, 21:47
      Masz rację, jesli sama nie chcesz to niewiele zdziałają inne terapie. Otarłem sie o ten problem, i uważam że "to jest problem". Moja recepta - musisz poza pracą i domem czymś się zająć, szerzej powiem chodzi mi o jakąś pasję (hobby) aby Twó dzień i życie miało jeszcze inny cel.
      • valpoliczella Re: do wszystkich 02.11.04, 21:57
        Witajcie! juz zwalczylam choróbsko, ufff.. odbylam dzis nawet 10 godzinny dzien
        pracy, a potem impreze odmawiajac alkoholu, choc proponowali mi moja ulubiona
        valpoliczelle, ech, chyba juz zapomnialam, jak ona smakuje, ale dobrze, ze są
        choc wspomnienia, a tych nikt nam nie odbierze :) Nad wizytą dalej sie waham,
        ale chyba pójdę, choc już dzis moge WAm rzec, co po niej napisze! ale zostawiam
        sobie oczywiscie pewien margines na cos, czego moze przewidziec nie moge! W
        kazdym razie miewam sie dobrz, mam nadzieję, ze Wy takze. Pozdrawiam val..

        PS. Amelia, wrócilas juz???
      • Gość: stachu34 Re: Kobietom jest trudniej? IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 02.11.04, 23:43
        Nie, no jestem pod wrażeniem...
        Napisałeś cyt. „musisz ...”, po co tak rozkazująco? Ja Ci powiem że, jedno co
        człowiek musi, - to umrzeć !! Reszta jak będzie chciał, miał ochotę...
        Dalej napisałeś cyt. „powiem chodzi mi o jakąś pasję (hobby)...” I to jest
        dobre. Ja jako hobby, pasję proponuję – trzeźwość! Co Ty na to? Spełnia to
        również Twój warunek życzeniowy „aby Twó dzień i życie miało jeszcze inny cel”.

        • Gość: Natalia(zb) Re: Kobietom jest trudniej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 07:45
          Valpoliczello, jestem pod wrażeniem. Moc serdeczności. Natalia.
          • valpoliczella Re: Kobietom jest trudniej? 04.11.04, 19:06
            Witajcie!
            Natalia, nie przesadzaj z ta dumą, wszak nic takiego wielkiego jeszcze nie
            zrobilam! Ale sie staram cos robic. Dzis bylam znowu na wizycie,pogadalam sobie
            z terapeutką, dowiedzialam sie tego i owego. Niestety terapii indywidualnej sie
            nie prowadzi w przypadku alkoholizmu, bo ona nie skutkuje. Wyszło równiez na
            jaw, ze chyba jeszcze nie dojrzałam do terapii grupowej , jakos ani ja siebie,
            ani terapeutka nie mozemy mnie przekonac. Na dzien dzisiejszy jest wiecej
            argumentow przeciw niz za! Terapeutka zalecila mi jednak wizyty w klubie AA, bo
            ponoc sa ludzie, którym to pomaga, ludzie, ktorzy wlasnie nie chodza na
            terapie. Do tego sie wiec musze przemóc i kiedys tam iść. Dowiedzialam sie
            takze tego, ze w pewnym sensie naleze do mniejszosci uzaleznionych, bo
            wiekszosc zglasza sie do poradni,wtedy gdy alkohol juz im cos zabral (prace,
            rodzine, zdrowie itp.) U mnie tak nie jest, dlatego to w pewnym sensie
            przemawia za mna, ale ma to tez i druga strone medalu, mianowicie, iz nie mam
            dostatecznej motywacji, by isc na terapie. hm.. musze to jeszcze raz
            przemyslec. Na razie nastapi przerwa w mych wizytach, mam sie znowu zglosic,
            jak bede chciala pogadac, jak do czegos dojde. no nic zobacze, a tym czasem
            pozdrawiam - val...
            • hepik1 Re: Kobietom jest trudniej? 04.11.04, 20:09

              hepik1 13.08.2004 22:45 + odpowiedz

              Już od dłuższego czasu mi sie wydaje,że nasze abecadełko;) chce sobie po prostu
              pogadać
              Ja myślę ,że dopóki picie sprawia przyjemność i nie przynosi żadnych widocznych
              szkód innym a subiektywnie czy obiektywnie również Tobie,to- Na zdrowie


              Nic bardziej nie wkurza niż gdy ktoś mówi "a nie mówiłem"Ale co mi tam.Zresztą
              później jeszcze raz powtarzałem juz do Vall.
              A na marginesie- z tej wyjatkowości sobie tak do serca nie bierz.Może i
              mniejszośc takich,którzy mało stracili a się terapeutyzowali ale nie taka
              całkiem mała.Pozdr
              • valpoliczella Re: Kobietom jest trudniej? 04.11.04, 20:36

                Oj hepik hepik, i po co to zdemaskowanie? Komu to ma slużyc? no! a mniejszosci
                nie biore sobie do serca, to tylko dodatkowy aspekt do mych przemyslen! Ale
                fakty na razie sa takie, jak je opisalam, nie nadeje sie na dzien dzisiejszy na
                terapie! NIe wiem, co musi sie jeszcze stac, nie wiem, ale poki co, musze sie
                sama poobserwowac i sprobowac zmienic to i owo. Jednak toast "na zdrowie" nie
                będzie tym przemysleniom juz towarzyszyl! Na wiecej mnnie dzis nie stac,
                niestety! val..
                • hepik1 Re: Kobietom jest trudniej? 04.11.04, 21:18
                  Jakie demaskowanie,Vall?To tajemnica poliszynela-chyba nie myślisz,że piszą i
                  czytaja tutaj jacyś naiwni ludzie?Zresztą nic w tym złego nie widzę.A
                  pozwoliłem sobie na chwile samozadowolenia(pychy?) z diagnozy po tych wszystkich
                  uszczypliwościach.
                  Poza tym życzę wszystkiego najlepszego:))
                  • ameliaa1 Re: Kobietom jest trudniej? 04.11.04, 21:49
                    Witajcie,
                    przedłużyłam sobie urlop...
                    było miło, rodzinnie, ale niełatwo.
                    Mam chorą osobę w rodzinie, a to determinuje wiele :-(
                    .........
                    Apropo's wypowiedzi Hepika,
                    ja naiwna nie jestem, ale przede wszystkim szanuję drugiego człowieka,
                    jego prawo do kierowania własnym życiem, w tym m.in. - jego prawo do używania
                    i zmieniania nicków też.
                    Kto czuje, ten wie i nie musi tego światu ogłaszać...
                    bo po co?
                    Chciałeś zaspokoić samozadowolenie (pychę) Hepiku?
                    Taki był Twój cel?
                    Może jesteś zadowolony,
                    ale ja mam absmak.
                    Amelia
                    PS.
                    Val trzymaj się!




                    • valpoliczella Re: Amelia, Hepik .... 04.11.04, 22:06

                      Moi Drodzy! Dzieki za słowa wsparcia. szczegolnie dziwia mnie (pozytywnie)
                      slowa wsparcia autorstwa Hepika, ale jak by nie bylo, to mile! Odnosnie mych
                      nikow starych i obecnych nie bede sie wypowiadac, mialam taka potrzebe i juz!
                      Hepik, ja wcale nie mysle, ze tu pisza naiwnie (czytaj glupcy) ludzie, ale
                      przyznasz, ze nie kazdy ma identyfikator IP czy jak to sie tam nazywa!
                      A to , ze przewidziales to i owo, to o czym to ma swiadczyc? O mej pospolitosci
                      czy Twym jasnowidzeniu?
                      Amelia, dzieki za dobre slowo, dobrze , ze juz jestes, na poczte jeszcze nie
                      zajrzalam, bo zgubilam haslo:( BO jak mowilam, nie korzystam z tego konta.
                      Pozdrawiam WAs - val....
                      • Gość: dr.Watson Re: Amelia, Hepik .... IP: 81.219.167.* 04.11.04, 22:23
                        Sherlocku / hepiku / widze , ze nie tylko biegasz za mna ale po wyleczeniu sie
                        z ran odzyskałes kondycje i biegasz jak Kusociński ale juz teraz za Val .
                        To co prawda ciekawsze niż uganianie sie za mna i tu sie z toba zgadzam ale
                        pamietaj , ze choroba wieńcowa czyha szczególnie na tych ,którzy nie pija ,
                        a zbyt bliskie kontakty z kobietami kończa sie dla mężczyzny bardzo źle czego
                        doświadczył pierwszy porządny i uczciwy chłop - Adam
                        • valpoliczella Re: Amelia, Hepik .... 04.11.04, 22:30

                          Dr Watson vel Deoand jak sie domyslam, Ty juz przestan Hepikowi dogadywac!
                          Chlop robi wielka robote, pomaga a Ty sie nabijasz ! Nieladnie, oj nieladnie!
                          Ael z ta wiencowka to masz racje, H. Bielicka mowila kiedys w radiu , ze co
                          dzien aplikuje sobie setke koniaku i to pozwolilo jej dozyc tak sędziwego
                          wieku . I nie jest to odosobnione zdanie, wiec.... :))) val
                          • ameliaa1 Śpieszmy się kochać .... 04.11.04, 22:58

                            Pamiętam, i to jest dla mnie ważne,
                            jak mojej Kochanej Babci robiłam masaż karku, pleców...
                            to było dwa miesiące przed jej śmiercią.
                            Nie wiedziałam jak taki masaż profesjonalnie wykonany wygląda,
                            ale Babcia potrzebowała bliskości, ja też...
                            Bliskości fizycznej, bo być może - werbalnie byłoby mnie i jej trudniej ...
                            wyrazić to, co czujemy.
                            Nie wiem, dlaczego o tym napisałam?
                            Jak ktoś czuje, to rozumie...
                            :-)
                          • Gość: deo Re: Amelia, Hepik .... IP: 81.219.167.* 04.11.04, 23:06
                            Val z całym szacunkiem Hepik to mój kot Jinks . To moja
                            własnośc !!!

                            Od dawien dawna trwa wieczna wojna z hepikiem na odkrywanie nicków więc
                            jeśli juz to zostaw zmiany nicków mnie a sama nie próbuj w to wchodzic a jak
                            juz wchodzisz w to i zmieniasz sama swoje nicki to wyrazy uznania dla hepika
                            możesz złozyc jemu osobiscie bez mojego w tym udziału.
                            Dobra robota Sherlocka dobrą robotą a śledzenie kazdego nicka i jego
                            ujawnianie nie ma nic wspolnego z ową dobrą robotą ,
                            czyz bys Val po zaprzestaniu picia przestała odróżniac jedno od
                            drugiego .
                            Więc idź juz lepiej na ten miting i tam sie za to właśnie pomodlisz .
                            deo

                            Hepik to moja własnośc !!!

                            • hepik1 Re: Amelia, Hepik .... 05.11.04, 05:32
                              Gwoli ścisłości-nie chodzi o żadne IP .Żadnego IP gdy ktoś jest zalogowany nie
                              widać.Po prostu ja czytam posty innych.Zresztą nie tylko ja i dla wielu było
                              wiadome,że Vall pisała dokładnie o tym samym co wcześniej Abecede.I tyle.
                              Absmak absmakiem Amelio-piszę i o samozadowoleniu i o pysze z znakiem zapytania
                              o jeden post wcześniej -może pisząc swój tekst nie zauważyłaś.
                              Po prostu pozwoliłem sobie na chwile próżności- "przecież ja już to wcześniej
                              mówiłem"Dopiero potem były setki postów i PAtryka ,i innych,i na końcu opininia
                              realnej terapeutki.I po trzech iesiącach Val usłyszała to samo co npisałem w
                              sierpniu.
                              I co innego było ujwnienie nicków deo,który na forach akcji jątrzył i mieszał a
                              co innego teraz.Czym innym jest złośliwe trolowanie,czym innym zmiana nicka z
                              innych ,obiektyuwnych powodów.
                              Osobiście zanim zostałem hepikiem 1 byłem samym hepikiem I też zapomniałem hasla
                              .A było to stosunkowo dawno.Nie ma się czego wstydzić.
                              I nie bardzo rozumiem zamieszania ,gdy chodzi o same powiązanie abececede i
                              Vall.Pozdr
                              • valpoliczella Re: Amelia, Hepik .... 05.11.04, 21:39

                                Hepik, dzieki za wyjasnienie kwestii z IP. A to , ze przewidziales rozwoj
                                wypadkow, to coz, Twa zasluga! Ale ja nic na to nie poradze, ze jestem na takim
                                wlasnie etapie! juz mowilam , ze bardzo trudno przekkonuje sie do pewnych spraw
                                i do ludzi! ale mozesz mi wierzyc, ze ziarno niepokoku zostalo zasiane! Efekt -
                                nie mam juz spokoju! Jak opetana mysle teraz o tej cholernej terapii, ze moze
                                jednak, a jesli to jak to zorganizowac , potem znowu nachodza mnie mysli, ze
                                jeszcze zobacze i tak w kolko! Po prostu sie miotam i juz! Jak cos wymysle, to
                                napisze i zglosze sie do poradni. ale poki co trzymam sie, ale jest mi trudno~!
                                pozdrawiam val...
                                • Gość: Natalia Po terapii, tez jest trudno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.04, 23:00
                                  Val, napisałaś:

                                  "...ale poki co trzymam sie, ale jest mi trudno~!"

                                  Zapewniam Cię, ze po terapii, tez nie jest łatwo. Sporo możesz o tym przeczytać
                                  na obu forach akcjisos.

                                  Ale trzymaj się. Natalia.
                                  • Gość: Natalia hej, hej, zaczynamy nowy tydzień IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 09:13
                                    No, dziewczyny, a co tak milczycie? Nowy tydzień przed nami. Ja nie palę; dwa
                                    tygodnie temu w poniedziałek późnym wieczorem paliłam ostatniego papierosa.
                                    Wiec jeszcze mi parę godzin do pełnych dwóch tygodni bez papierosa zostało.
                                    Wczoraj bardzo mnie ucieszyły posty Ag21 i Letka. Bardzo lubie czytać wasze
                                    opowieści...

                                    Przesyłam moc serdeczności dla wszystkich przyjaciół. Natalia.
                                    • Gość: jaga Re: hej, hej, zaczynamy nowy tydzień IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 15:32
                                      Wprawdzie płci nie zmieniłam, to jednak dziewczyną od dawna już nie jestem, ale
                                      odezwać się chyba mogę? :-)
                                      Gratuluję Natalio! dwa tygodnie to już coś! - niektórzy mądrzy twierdzą, że
                                      w tym okresie organizm sam potrafi się już trochę "wyremontować" :-)
                                      Podziwiam! ja tak nie potrafię /jeszcze/.
                                      Życzę wytrwałości a także ciepła i wewnętrznej radości w ten deszczowy,jesienny
                                      dzień.
                                      • valpoliczella Re: hej, hej, zaczynamy nowy tydzień 08.11.04, 19:40

                                        NO ja tez gratuluje Natalii i zapewne Belce wytrwałości. Jak tak dalej pojdzie
                                        to jedynie Jaga i ja zostaniemy ostatnim bastionem dymka:) ech, no coz, ale
                                        ponoc i do tego trzeba dojrzec, by rzucic. Tak wiec, dojrzewajmy.... Pozdrawiam
                                        val...
                                        • bella15 Re: hej, hej, zaczynamy nowy tydzień 10.11.04, 01:01
                                          Ażżż!!! mnie długo nie było(((Ale jestem)))Czytałam,czuwałam)))
                                          Nie palę!!!łał, sama w szoku!!Aż mi dziwnie....
                                          A,że mam tyle pozytywnych zajęć to...do..zooo...)))

                                          /Do Val:nie rzucaj 2 nałogów razem!!!absolutnie!!poczekaj! papierochy to
                                          świństwo,ale rzucać alkohol i papierosy?Poczkaj z tymi ostatnimi-są
                                          najtrudniejsze do rzucenia-sama zobaczysz-ale nigdy-RAZEM!!!
                                          Ja trzymam kciuki za Ag..ale val-Ty nie rzucaj-poczekaj!!Wierz mi!!!
                                          • hepik1 Re: hej, hej, zaczynamy nowy tydzień 10.11.04, 06:28
                                            Wszyscy tak mówią,łącznie z terapeutami.Czyli cos w tym byc musi.Co nie zmienia
                                            faktu,że mnie sie udało w odstępie dwóch miesięcy.Do dzisiaj nie wiem jak to
                                            możliwe:)
                                            • valpoliczella Re: hej, hej, zaczynamy nowy tydzień 10.11.04, 19:57
                                              no gratuluje Hepikowi!!! Musisz miec niezla silna wole!! Ta terapeutka tez mi
                                              rzekla, ze jesli chce sie wziac za problem alkohholowy, to problem nikotynowy
                                              mam sobie zostawic na potem, bo razem naprawde jest ciezko!tak wiec na razie
                                              walcze z alkoholem.
                                              belka , dzieki za dobre slowo, ja tez za Ciebie trzymam kciuki! I ciesze sie,
                                              ze Tobie sie udaje, bo tak sobie mysle, ze jesli Tobie sie uda, to czemu by nie
                                              mialo sie udac m nie! no to pozdrawiam - val
                                              • hepik1 Re: hej, hej, zaczynamy nowy tydzień 10.11.04, 20:56
                                                Z ta silna wola to bym nie przesadzał.Vall tylu ludzi sie napisało a Ty o silnej
                                                woli...Może przy papierosach jeszcze.Ale ja nie mam napewno silnej
                                                woli.Najpierw był pomysł- jeśli nie wyobrażałem sobie dnia bez piwa,i trwało to
                                                latami a potem sie okazuje ,że można ,to dlaczego nie fajki.Było Nuiqitin do
                                                ssania,a potem od Niquitinu odzwyczajałem sie Tabexem,parę dni .I juz .Rok i 8
                                                miesięcy.A we wrześniu 4 razy machy zrobiłem,bo jednak ciągnie czasami.Ale nie
                                                smakowało,gryzący ten dym jakiś .I znowu spokój.Czego i Tobie życzę.
                                                • valpoliczella Re: hej, hej, zaczynamy nowy tydzień 10.11.04, 22:44
                                                  HEpik no dzieki za rady, ja tez zakupilam pastylki niquirin i żulam je w drodze
                                                  do garazu i bylo mi tak niedobrze, ze o malo co nie zwymiotowalam przy
                                                  pierwsszym smietniku! tak wiec pastylki nie dla mnie. Teraz sie ograniczam,
                                                  zeszlam z paczki dziennie do 5 sztuk, czasem 7, zalezy! I tak sie trzymam od
                                                  roku! ale mysle, ze tak do konca nei bede umiala z tego zrezygnowac, wszak to
                                                  moja ostatnia przyjemonsc!!!! val..
                                                  • deoand Re: hej, hej, zaczynamy nowy tydzień 10.11.04, 23:30
                                                    Dziś siedem jutro dwadzieścia siedem nie ma tu mowy o żadnym rzucaniu
                                                    palenia albo jakims ograniczeniu palenia . Albo palisz albo nie - albo pijesz
                                                    albo nie i tyle .
                                                  • valpoliczella Re: hej, hej, zaczynamy nowy tydzień 11.11.04, 21:09

                                                    deo, ale przyznasz, ze jesst roznica miedzy wypalaniem paczki dziennie a 5
                                                    sztukami??? Ja nigdy nie bylam zwolennikiem radykalnych rozwiazan! nie i juz!
                                                  • deoand Re: hej, hej, zaczynamy nowy tydzień 11.11.04, 22:08
                                                    Nie ma to żadnego znaczenia ile akurat wypalisz - jesli palisz - napijesz sie
                                                    Valpolliceli czy Martini nie mówiąc juz o nalewce wisniowej i wypalisz 20 albo
                                                    wiecej .
                                                    Chyba , że sie nie zaciągasz - to po co palisz .
                                                    tak czy inaczej tu nie chodzi o to byś sie przyznała , że jestes palaczka
                                                    albo nie - ale abys nie zatruwała powietrza nie palacym a do tego celu nie
                                                    potrzeba żadnych terapi , AA tylko ustawy i policji , która jak sama nie
                                                    wyjdziesz z papierosem to Cie po prostu wyrzuci za drzwi i jeszcze
                                                    zapłacisz 5000 PLN.
                                                    I to cała tajemnica walki z nałogiem .
                                                  • valpoliczella Re: hej, hej, zaczynamy nowy tydzień 12.11.04, 19:55

                                                    Deoand pragne Cie uspokoic. Ja nie zatruwam nikomu powietrza, bo papierosow nie
                                                    nosze ze soba i nie pale w miejscach publicznych. Pale tylko w domu, a mieszkam
                                                    sama, wiec jesli kogos truje, to tylko samą siebie. Tak wiec nie przejmuj sie
                                                    tak dobrem ogółu. W moim przypadku nie jest ono zagrozone! Pozdrawiam val...
                                                  • deoand Re: hej, hej, zaczynamy nowy tydzień 12.11.04, 20:16
                                                    Dlatego też nie mam nic do twojego palenia - możesz sobie palić ile chcesz
                                                    w swoim domu ...
                                                    ale gdy palacz zagraża zdrowiu niepalących w miejscu publicznym trzeba
                                                    stanowczo interweniować pamiętając o ustawie i sankcjach ,które ona przewiduje .
                                                    Oczywiście nie stosuje sie tych sankcji pewno w ogóle ale są i ktoś może
                                                    po nie sięgnąć tym bardziej , że nie palący zaczynają mówić własnym głosem
                                                    i powoli zaczynają rozumieć , że to palacz ma uciekać przed nie palącymi a nie
                                                    odwrotnie jak to było do niedawna .
                                                    Nie palisz ,nie pijesz żyjesz zdrowo i niedrogo !

                                                  • bella15 Kobietom jest trudniej? 12.11.04, 20:58
                                                    Wracam do tematu.
                                                    Będąc dzisiaj u fryzjera, a co )))Przeglądnęłam najnowszą "PANI". Jest tam
                                                    artykuł, chyba brzmiał 'kobieta i alkohol'-polecam.Zawsze można poczytać w
                                                    Empiku, o ile nie był dołączony prezent(
                                                    Streszczać nie będę,wspomnę tylko,że jest tam wyjaśnienie różnicy np.-a czemu
                                                    to kobiety mogą wypić mniej i jaki np.ma wpływ naszych estrogenów))
                                                    belka
                                                    p/s
                                                    jak jest dołączony prezent do gazety to może ...wyjście do fryzjera?-podobnie
                                                    działa terapeutycznie))?Z pewnością relaksuje))
                                                  • hepik1 Re: Kobietom jest trudniej? 12.11.04, 21:22
                                                    Znaczy jakiś wysyp.Bo w katowickim dodatku GW tez reportaz o konkretnej pani z
                                                    Śląska,po terapii stacjonarnej w Skoczowie.Troche prawd,troche przekłamań.Ale
                                                    dziennikarka M.Goslińska często ta problematyka sie zajmuje.W internetowym
                                                    wydaniu jeszcze nie widziałem ,jak bedzie podam linka.
                                                  • bella15 Re: Kobietom jest trudniej? 12.11.04, 21:52
                                                    Niech w końcu nastąpi ten wysyp-najwyższa pora!!!
                                                    Pisałam Ci Hepciu,że chyba trzeba napisać jakąś książkę o tym problemie i to
                                                    przez kobietę.Może któraś napisała, nie wiem,ale dobre i takie zajawki -wysyp w
                                                    gazetach, chociaż)))Problem jest większy ,niż się wydaje. Kobiety, skrywają,
                                                    siedzą z problemem alkoholowym-same w domu-jak wiele z nas tutaj! prawda? Bo
                                                    stereotypy....itd
                                                    belka
                                                  • valpoliczella Re: Kobietom jest trudniej? 12.11.04, 22:04

                                                    no tak, dzieki deo ze choc raz sie ze mna zgadzasz! Jako palacz tez jestem za
                                                    tym, by w miejcach publicznych tego zabronic, bo w koncu po co maja cierpiec i
                                                    truć sie mądrzejsi, czyz nie? No!
                                                    Belka, a z tym fryzjerem to Ty nie przesadzaj! Dla mnie wizyta u fryzjera to
                                                    jest wiekszy stres niz w poradni odwykowej! Nienawidze tego i dlatego unikam
                                                    fryzjera jak ognia! I nie rozumiem np opinii, ze kobieta idzie do fryzjera, by
                                                    sie odprezyc! Jezuuuu... ale odrezenie, ale ja to mam chyba w genach, bo
                                                    nienawidze, jak ktos tyka sie moich wlosow! brrrrrrr....
                                                    "Pania" sobie jutro kupie, bo chetnie przecyztam art, a skoro Hepik jeszcze nie
                                                    wytropil go wirutalnie, to strace te pare groszy! a z tym wysypem to macie
                                                    racje, juz moja terapeutka mi rzekla na 2 wizycie, ze mam nie przesadzac z
                                                    tymi stereotypami i calkowita spoleczna negacja alkoholizmu, bo w prasie i
                                                    innych mediach coraz wiecej sie dzieje w tej kwestii! I jak widac miala racje!
                                                    Pozdrawiam val....
                                                  • deoand Re: Kobietom jest trudniej? 12.11.04, 22:34
                                                    Przecież nie przeszkadza mi to czy wirtualnie palisz czy nie . Jak ktoś się
                                                    chce się truć to rzeczywiście jego sprawa byleby nie wciągał w to drugich.
                                                    Podobnie zreszta jest również z piciem alkoholu .
                                                    Szkoda co prawda ,że nie wiemy co tam ciekawego napisała pani redaktor o
                                                    alkoholiźmie kobiet w tej Pani ?
                                                    A swoja droga to ciekawe że w stosunku do dwóch słów Nie Palę nie ma
                                                    prawie żadnej większej wiedzy psychologicznej , prawie nie ma a jak są to w
                                                    powijakach poradnie dla palaczy ,nikt nie zajmuje sie bogactwem duszy palacza ,
                                                    nikt go nie nazywa chorym człowiekiem , któremu tysiace rzucaja sie na
                                                    pomoc ????
                                                    a w stosunku do takich samych dwóch słów Nie Piję napisano opasłe tomy
                                                    dzieł fachowych - tysiące zajmuje się pomaganiem pijacemu , tysiace zbiło na
                                                    tym niezła kase , wszyscy jeden przez drugiego staraja się zrozumieć dusze
                                                    pijącego a dusze kobiety w szczególności i postawic ja na cokole pomnika -
                                                    bohatera .
                                                    A oba słowa są prawie takie same i dokładnie tak samo odejmuje sie od nich
                                                    cząstkę NIE - poprzez wyciągnięcie ręki po ....
                                                    i dalej cała filozofia rozsypuje sie niczym domek z kart .

                                                    Ciekawe !!!












                                                  • bella15 Re: Kobietom jest trudniej? 12.11.04, 23:03
                                                    Deo, myślisz,że pani redaktor w 'PANI" napisała coś odkrywczegO?Ja uważam,że
                                                    nie. Ale to może przemówić do kobiet-to raz;2 polecam 'P"-jako -przeczytać coś
                                                    innego niż ,FG-np.)) i byłych ?np. alkoholików.Ja przeczytałam ze zrozumieniem
                                                    ale i sama coś odkryła)))
                                                    belka
                                                  • bella15 Re: Kobietom jest trudniej? 12.11.04, 23:12
                                                    Deo napisał:
                                                    Ale ta w stosunku do takich samych dwóch słów Nie Piję napisano opasłe tomy
                                                    dzieł fachowych - tysiące zajmuje się pomaganiem pijacemu , tysiace zbiło na
                                                    tym niezła kase , wszyscy jeden przez drugiego staraja się zrozumieć dusze
                                                    pijącego a dusze kobiety w szczególności i postawic ja na cokole pomnika -
                                                    bohatera .

                                                    Tego Deo nie rozumiem:

                                                    "dusze pijącego a dusze kobiety w szczególności i postawic ja na cokole
                                                    pomnika -
                                                    bohatera ." ???
                                                    belka


                                                  • deoand Re: Kobietom jest trudniej? 12.11.04, 23:53
                                                    Chodzi mi o to , że uzależnienie od alkoholu dokładnie takie samo w swoim
                                                    mechaniźmie jak uzależnienie od tytoniu doczekało się niezwykle bogatej
                                                    wiedzy psychologicznej z podziałem na mężczyzn i kobiety czego dowodem jest ten
                                                    temat a nie picie stało sie niemal swoista filozofią / AA / a w stosunku do
                                                    uzależnienia od nikotyny ta wiedza jest znikoma .

                                                    A całość tej ogromnej wiedzy opiera sie jak piszę na dwóch słowach Nie
                                                    pije lub nie palę i wystarczy niecałe o,5 sekundy ,/ czas sięgnięcia po
                                                    kieliszek czy papierosa / żeby cała ta wiedza
                                                    12 kroków - ideologia trzeźwienia - filozofia aa - legła w gruzach .

                                                    I znowu trzeba rozpoczynać od nowa bez żadnej gwarancji , że znowu te 0,5
                                                    sekundy nas nie pokona .
                                                    Ciekawe ale tak jest .

                                                  • ameliaa1 Re: Kobietom jest trudniej? 14.11.04, 17:22
                                                    Witajcie Drodzy Forumowicze,
                                                    wróciłam właśnie po długim odpoczynku,
                                                    było bardzo zdrowo i żadnych nałogów.:-)))
                                                    Co do polecanego artykułu w "Pani",
                                                    to postaram się do niego dotrzeć.
                                                    A ja Wam wszystkim polecam dziś film w Programie 1 TVP, po 20.00.
                                                    "Kiedy mężczyzna kocha kobietę".
                                                    Kiedyś go oglądałam,
                                                    ale myślę, że dziś spojrzę na ten obraz nieco inaczej.
                                                    Z jednej strony życie bohaterki różni się od mojego,
                                                    ale problem i jego mechanizmy są zawsze takie same,
                                                    bez względu na osobistą sytuację.
                                                    Val włącz Jedynkę po 20.00. :-)))
                                                    Pozdrawiam wszystkich Bywalców.
                                                    Amelia
                                                  • valpoliczella Re: Kobietom jest trudniej? 14.11.04, 18:46

                                                    Witaj Amelio!
                                                    Film znam, widzialam go juz 3 razy, ale dzis tez chetnie zobacze, bo to
                                                    faktycznie wazne. Odnosnie artykulu w Pani, to juz go przeczytalam, jest taki
                                                    sobie,ale tak jak Belka i ja dowiedzialam sie tam kilku nowych rzeczy,
                                                    mianowicie ze np alkohol uaktywnia wolne rodniki - a tego nie wiedzialam.
                                                    Kurcze to ja tu przeciwutlenicze wcinam lub wypijam w postaci zielonych warzyw,
                                                    zielonej herbaty i reszty zielonych rzeczy,a tu sobie z drugiej strony taki
                                                    wyzwalacz funduje (fundowalam). sama nie wiem w jakim czasie pisac, bo ciagle
                                                    mi sie wydaje ze balansuje na linie, wprawdzie sie trzymam, ale ciagle zyje w
                                                    takim malym strachu,ze w koncu przyjdzie ten moment, okazja,ze sie zlamie!
                                                    ech.. no nic... a swoja droga - to odnosnie dzisiejszego filmu - ciekawe ilu
                                                    jest takich facetow, ktorzy tak bezgranicznie moga zaangazowac w ratowanie
                                                    kobiety z nałogu??? Ciekawe.... milego wieczoru - val
                                                  • deoand Re: Kobietom jest trudniej? 14.11.04, 19:34
                                                    Mało ....
                                                  • ameliaa1 Re: Kobietom jest trudniej? 14.11.04, 19:35
                                                    Hej Val,
                                                    miło Cię widzieć i cieszę się, że "razem" obejrzymy ten film ...
                                                    Napisałaś:
                                                    ciekawe ilu jest takich facetow, ktorzy tak bezgranicznie moga zaangazowac w
                                                    ratowanie kobiety z nałogu???
                                                    Dodam, i jeszcze wyglądający jak Andy Garcia... :-)))
                                                    A tak poważnie, to - o ile dobrze pamiętam - bohaterka miała wszystko,
                                                    kochającego męża i dzieci, a jednak piła...
                                                    Mnie ten element scenariusza bardziej utkwił w pamięci.
                                                    Pozdrawiam :-)
                                                    Amelia
                                                  • hepik1 Re: Kobietom jest trudniej? 14.11.04, 20:15
                                                    Jeśli chodzi tylko o urodę,to myśle ,że by sie ktos taki znalazł ;-)
                                                  • valpoliczella Re: Jak facet ratuje kobiete!!! 14.11.04, 21:37

                                                    Amelia, no wlasnie, tez mnie to frapuje, bo ja jak wiesz holduje tezie, ze
                                                    gdybym miala takiego faceta i dzieci, to ani w glowie bylby mi kieliszek! a tu
                                                    patrz, film zadaje temu kłam! Panowie sobie tutaj dworują jaka widze, ale
                                                    mniejsza z tym! Choc ciekawe czy ich ironiczne wypowiedzi dotyczylyby sytuacji
                                                    odwrotnej, kiedy to kobieta maialby wyciagac faceta z bagna??

                                                    PS. Hepik - i tu wcale nie idzie o urode, bo jak mawia moja babcia - z pieknej
                                                    miski sie nie najesz! Ot co!!! pozdrawiam VAl...
                                                  • renatal64 Re: Jak facet ratuje kobiete!!! 14.11.04, 22:03
                                                    Nie wiem czy film może obalić jakąś tezę czy teorię. Ale ten akurat potwierdza
                                                    pewien mit. Są pijący samotni faceci i kobiety ,i pijacy faceci i kobiety w
                                                    tzw. związkach.Zatem to chyba nie w tym rzecz.
                                                    Gdzieś czytałam artykuł o badaniach przyczyn alkoholizmu prowadzonych na
                                                    myszach chyba w Stanach. Części uzależnionych myszy zaczęto podawać jakis
                                                    neuroprzekaźnik(chyba o to chodzi). Od tego momentu te myszy (nie sądziłam,że
                                                    myszy też mozna uzależnic od alko)którym ów neuroprzekaźnik podawano straciły
                                                    zainteresowanie alkoholem. Po zaprzestaniu podawania tegoż specyfiku znowu
                                                    zaczęły pić podawany alkohol. Może zatem jakiś defekt mózgu?
                                                    Mam nadzieję,że niczego nie pokręciłam z tym neuroprzekaźnikiem, bo chyba o to
                                                    chodziło.
                                                    Pozdrawiam - tylko słuchając filmu.
                                                  • ameliaa1 Re: Jak facet ratuje kobiete!!! 14.11.04, 22:12
                                                    Najistotniejsze w tym filmie wydaje mi się uświadomienie faktu,
                                                    że odstawienie alkoholu to początek drogi,
                                                    a nawet dopiero wtedy zaczynają się ... schody.
                                                    Etap trzeźwienia bywa tak bolesny, że ludzie muszą się rozstać,
                                                    aby odnaleźć siebie na nowo.
                                                    Widzisz Val,
                                                    że mając ten problem i mając rodzinę bywa nawet trudniej,
                                                    bo osoba trzeźwiejąca staje się "innym człowiekiem",
                                                    i znacznie więcej pracy wymaga od niej uzdrawianie relacji z bliskimi.
                                                    Może ma jednocześnie większą motywację...
                                                    ale czy do końca tak jest?
                                                    Bez względu na to, czy ktoś jest sam, czy ma rodzinę,
                                                    z problemem musi zmierzyć się samodzielnie.
                                                    A czy związek wyjdzie z tej próby obronną ręką?
                                                    To zależy od tego, czy partner alkoholika również potrafi się zmienić i też
                                                    odnaleźć siebie na nowo, zbudować nowe fundamenty związku.
                                                    Przyznasz Val, że to nie facet uratował bohaterkę filmu,
                                                    ona uratowała się sama,
                                                    on jedynie (albo aż) potrafił dać sobie i jej szansę na nowe życie we dwoje.
                                                    Pozdrawiam.
                                                    Amelia
                                                  • valpoliczella Re: Jak facet ratuje kobiete!!! 14.11.04, 22:21

                                                    Amelko, no wlasnie, ale byl ten facet, ktory odnalzl sie na nowo! Fakt, ze ona
                                                    musiala sie zmierzyc z tym sama, ale miala jakas opoke, jakiś port,do ktorego
                                                    mogla wrocic~! A to co pisze Renatal to tez racja, to chyba faktycznie sprawa
                                                    neuroprzekaznikkow, ktore u nas cos szwankuja! Wiec co podac>??????
                                                  • ameliaa1 Re: Jak facet ratuje kobiete!!! 14.11.04, 22:31
                                                    Droga Val,
                                                    i co z tego, że miała faceta - "port",
                                                    po powrocie do domu ta "opoka" jak go również nazywasz zaczęła ją drażnić i
                                                    najwyraźniej przeszkadzać.
                                                    Odtąciła go przecież...
                                                    Widocznie potrzebowała czasu (on też), aby dojrzeć do jakościowo innego związku.
                                                    Ale to był już zupełnie inny ... PORT.
                                                    :-)
                                                  • nikad PORT 15.11.04, 00:19
                                                    cześć Dziewczyny!
                                                    ja jestem zdania, że bohaterka wróciła do portu "ja"...
                                                    i dodam, że wyjątkowo krótko to trwało, niektórzy kilkanaście lat i dłużej
                                                    dochodzą do trzeźwości.
                                                    podobała mi się scena jak On rozbił razem z Małą butelkę w koszu na śmieci...
                                                    a potem jak Ona przemawiała na mityngu, na samym końcu. nie wiem dlaczego, jej
                                                    słowa wydały mi się prawdziwe, co się w filmach rzadko zdarza ;/ i mimo, że
                                                    pewnie brzmiały banalnie.
                                                    pozdrawiam, dobranoc.
                                                    Nikad
                                                  • valpoliczella Re: PORT 18.11.04, 23:29

                                                    wiecie co, port nie port, ja mam inne zmartwienie! BYLAM u wrozki! i jestem w
                                                    dolku! oszczedze wam szczegolow, ale powiem tyle, ze przejrzala mnie na wskros!
                                                    KUrde, niesamowite, ech, musze sie wziac za siebie, nie ma innego wyjscia...
                                                  • hepik1 Re: PORT 19.11.04, 04:56
                                                    Znowu spadna na mnie gromy;) ale u mnie byłoby taniej a efekt byłby podobny:).O
                                                    to przejrzenie na wskroś chodzi.
                                                  • mikaszka Re: PORT 19.11.04, 11:31
                                                    Amelia napisala "A tak poważnie, to - o ile dobrze pamiętam - bohaterka miała
                                                    wszystko,
                                                    kochającego męża i dzieci, a jednak piła...
                                                    Mnie ten element scenariusza bardziej utkwił w pamięci."

                                                    Znam taka historie "na zywo" - kochajacy i walczacy maz, dzieci, piekny dom,
                                                    dobra sytuacja finansowa...a ona co jakis czas rusza w tango. Bywaja takie
                                                    przypadki.

                                                    Powiem wam, ze pierwszy raz ogladalam ten film dawno temu, gdy jeszcze nie
                                                    bylam "zwiazana z tematem" z zaden sposob. Alkoholizm to dla mnie byla
                                                    abstrakcja. Pamietam, ze odebralam ten film jak taka sobie historie milosna, w
                                                    dodatku mala zrozumiala - bo dlaczego ta kobieta, jak sie wszystko zaczelo
                                                    ukladac (przestala pic) - nie mogla zniesc swojego meza?? Przeciez miala
                                                    wszystko, lacznie z miloscia. To bylo wtedy dla mnie dziwne.

                                                    Dzis oczywiscie wiem, o co biega, ale do tego musialam nabyc troche wiedzy.
                                                  • ameliaa1 Do wszystkiego trzeba dojrzeć... 19.11.04, 22:37
                                                    Witajcie...
                                                    Val, mam nadzieję, że wróżka powiedziała Ci również coś przyjemnego :-)))
                                                    Ja takich pomysłów nie miewam, to pewnie z racji mojego realistycznego
                                                    postrzegania rzeczywistości. Wierzę jednak w samospełniające się przepowiednie,
                                                    siłę autosugestii... może również dlatego, nie skorzystałabym z wróżby.
                                                    Wierzyć, nie wierzyć, ale podświadomość płata nam czasami figle i lepiej z tym
                                                    uważać.

                                                    Mikaszko witaj,
                                                    ja podobnie jak Ty odebrałam ten film zdecydowanie inaczej niż przed kilku
                                                    laty, kiedy to wydawał mi się łzawym melodramatem. To kolejny dowód na to, jak
                                                    zmienia się nasze postrzeganie wraz z wiekiem i doświadczeniem. Mam w
                                                    biblioteczce takie książki, do których wracam i ciągle odkrywam w nich coś
                                                    nowego, choć przecież treść tych książek się nie zmieniła, a jedynie moja
                                                    percepcja.
                                                    Myślę, że podobnie jest z problemem alkoholowym, do prawdziwej walki z nim też
                                                    trzeba dojrzeć, zwłaszcza dotyczy to osób, które do przysłowiowego dna mają
                                                    bardzo daleko. I tak jak Val, czy ja tłumaczą sobie, że nikogo nie krzywdzą
                                                    (oprócz siebie). Ale do uznania tego "JA" za równie ważne, a nawet ważniejsze
                                                    też trzeba dojrzeć.
                                                    Życzę więc wszystkim trzeźwiejącym szybkiego dojrzewania :-)))
                                                    Pozdrawiam.
                                                    Amelia
                                                    PS. Ale u mnie śniegu napadało, chyba jutro pójdę ... na sanki.:-)
                                                  • ameliaa1 100 lat dla Val :-))))))) 26.11.04, 21:03
                                                    Droga Val,
                                                    życzę Ci wszystkiego, o czym marzysz...
                                                    m.in... księcia na białym koniu :-)
                                                    podobnego do Andy Garcia albo Antonio Banderasa
                                                    z inteligencją i dowcipem Hepika, Deo, Patryka razem wziętych:-))))
                                                    Przepraszam, że są to życzenia nieco spóźnione, ale byłam poza zasięgiem.

                                                    Co do kontrolowanego picia to ja wolę nie ryzykować
                                                    i na razie jakoś mi się udaje.
                                                    Tym bardziej, że w moim życiu wiele zmienia się na lepsze,
                                                    czego Tobie oraz wszystkim bywalcom Forum życzę.
                                                    Amelia
                                                  • natalia.zb Re: 100 lat dla Val :-))))))) 26.11.04, 22:06
                                                    Och, jak sie cieszę Amelio, że cię moge czytać. Że wszystko w porządku, i że
                                                    zaczyna się dobrze układać. Tu odpukuje w niemalowane drewno.
                                                    Pozwól że razem z tobą wzniosę toast -szklaneczką zdrowej mineralnej wody z
                                                    babelkami - 100 lat dla Valpolicelli. Val, kochana dziewczyno życzę Ci 100 lat
                                                    abstynencji. Czy wiesz jakie to fajne. Życze Ci oszołomienia trzeźwością.

                                                    A Wszystkim miłego wieczoru i fajnego weekendu. Natalia.

                                                  • hepik1 Re: 100 lat dla Val :-))))))) 27.11.04, 07:23
                                                    www.sfast.dk/gif/blomster/blomster1/blomst_012.gif
                                                    I co by nie było gorzej tylko lepiej:-))
                                                  • deoand Re: 100 lat dla Val :-))))))) 27.11.04, 07:39
                                                    w zdrowiu i miłości
                                                    zawsze w trzeźwości
                                                    do ludzi otwartosci
                                                    do przyjaciół szczerosci

                                                    do .... butelek wrogosci !

                                                    to ja też .....
                                                  • valpoliczella Re: Moi Drodzy! 27.11.04, 09:45

                                                    Przeszliście chyba samych siebie (szczegolnie deo i hepik). Ale dziekuje, poki
                                                    co, jestem oszołomiona troche tymi życzeniami, bo po tym wszystkim hm..- nie
                                                    spodziewałam sie. Dziękuję raz jeszcze. Dobrze wiedziec, ze u Was wszystko
                                                    gra:)))

                                                    PS. ale wiecie co, po tym odstawieniu butelki, dopadlo mnie co innego. Ciagle
                                                    chce mi sie jeść. MOj organizm chyba ciut wariuje, kiedys ktos pisał w jakims
                                                    innym wątku,ze tez tak miał, ale nie napisał, czy to przeszło czy juz tak
                                                    zostanie! Chyba musze jakąs diete zrobic. Amelia, Ciebie nie dopada ta chęć
                                                    ciąglego jedzenia- zwałaszcza wieczorem, jak był czas dla butelki :(((
                                                    Pozdrawiam val....
                                                  • hepik1 Re: Moi Drodzy! 27.11.04, 11:58
                                                    www.hoomor.pl/swf/wino.htmlPrezencik?
                                                  • hepik1 Re: Moi Drodzy! 27.11.04, 11:58
                                                    www.hoomor.pl/swf/wino.html
                                                  • ameliaa1 Re: Moi Drodzy! 28.11.04, 16:34
                                                    Droga Val,
                                                    z tym jedzeniem wieczornym to normalka,
                                                    mam to samo, w tym wyraża się tzw. kompulsywność,
                                                    jeden nałóg zastępuje inny, niestety.:-(((
                                                    Wracasz do domu, po ciężkim dniu i jakoś musisz odreagować,
                                                    kiedyś butelką wina, teraz serwujesz sobie jakieś jedzonko...
                                                    niby zdrowiej i na trzeźwo, ale mechanizm podobny,
                                                    bo trudno się "uspokoić", "zaspokoić", zapełnić pustkę...głównie emocjonalną
                                                    oczywiście,
                                                    więc zamiast jednej porcji jedzonka(kiedyś wina),
                                                    bierzesz następną i następną,
                                                    czujesz że przesadasz,
                                                    ale jesz (kiedyś piłaś),
                                                    i oczywiście jak już jesteś "pełna" masz poczucie winy,
                                                    w pewnym sensie czujesz się skacowana...
                                                    Jak sobie z tym radzić?
                                                    Jeszcze nie wiem, ale pracuję nad tym :-)))
                                                  • deoand Re: Moi Drodzy! 28.11.04, 17:53
                                                    Val po tych urodzinach - zespól dnia nastepnego czy ci mowę odebrało z
                                                    wrażenia - bo jakos tak zapadłas sie pod ziemie ?

                                                    A za duzo nie jedz bo kobieta nie pijąca , nie paląca , nie ... a za to gruba -
                                                    to moze lepiej niech już ...... i szczupleje .. w miare i nie wszędzie .
                                                  • valpoliczella Re: Moi Drodzy! 28.11.04, 19:36

                                                    Deo, Ty juz przestan mnie podpuszczac. Bo zrobila sie teraz z tego alternatywa,
                                                    pić i zachowac figury czy nie pić i tyć? W sumie nie mozna miec wszystkiego,
                                                    wiec trzeba cos wybrac :)
                                                    Amelia, jak juz poradzisz sobie z tym, to koniecznie przeslij rady - wlasnie
                                                    zjadłam paczkę orzeszkow (500kalorii!!!) Niezle , co? ;(((( Ciekawe co mnie
                                                    prędzej wykonczy, nałóg sam w sobie czy walka z nim? Pozdr. Val...
                                                  • deoand Re: Moi Drodzy! 28.11.04, 19:58
                                                    Mozna przeciez jeszcze aerobic - tez sie spali troche kalorii
                                                    - a orzeszki to chyba wcale takie zdrowe nie sa .
                                                    Ale wage trzeba mieć w pogotowiu - szczególnie jak sie rzuca palenie !
                                                  • valpoliczella Re: Moi Drodzy! 02.12.04, 21:44

                                                    A co szanowne towarzystwo tak zamilkło??? hm... ja tu śledzę to forum, a po Was
                                                    ani sladu:( Natalia, Belka,Amelka, Hepik, deo?? co z Wami? macie jakieś
                                                    cięzkie dni czy jak? Ja miemwam sie dobrZE, choc roboty mam po pachy, ale co
                                                    tam! Pozdrwiam serdecznie - val
                                                  • deoand Re: Moi Drodzy! 02.12.04, 22:30
                                                    no widzisz - jak nie pijesz - to nie ma o czym dyskutowac !
                                                    Bo wychodzi na to ,że jednak kobietom łatwiej a co dopiero maja powiedziec
                                                    chłopy w Sylwestra .
                                                    Gdzie sie schowac ?
                                                    Mistrz h ucieka do Wiednia - na kawę - też bym pojechał ale za daleko
                                                    a reszta gdzie ?
                                                    A Ty Val tez tylko spędzisz Sylwka z " Pinokio " czy z Moskowskoje Igrskoje ?
                                                  • bella15 Re: Moi Drodzy! 02.12.04, 23:53
                                                    :-)))))))))))))))
                                                    Zerkam na forum,ale bardziej na turystykę 3 dzień.Tak bym wyjechała(+2 połowa)
                                                    do jakiegoś ciepłego kraju i za małe pieniądze-na święta i sylwka.Ale coś mało
                                                    to nie chcą,ani za gorąco jednak nie jest)))Trzeba będzie zostać,bo kto nie ma
                                                    miedzi,ten na ..... siedzi-tak powiadał mój ojciec;-)))
                                                    Pozdrawiam
                                                    belka
                                                  • hepik1 Re: Moi Drodzy! 03.12.04, 11:41
                                                    Deo-na razie wirtualnie i mentalnie sie wybieram,do realizacji daleka droga
                                                    ,niewykluczone ,że skończy się podobnie jak w zeszłym roku a wyszedł wtedy
                                                    majstersztyk(do odnalezienia w K2 ;)
                                                  • deoand Re: Moi Drodzy! 03.12.04, 16:15
                                                    hepik znalazłem ci nawet adres w wiedniu - i podałem w twoim wątku - to co
                                                    prawda żadna sztuka znależc ten adres ale licza sie intencje .
                                                    Val a Ty co weekend sie zbliża a Ty nic ...
                                                    Jak tam żyjesz na trzeźwo ?
                                                  • valpoliczella Re: Moi Drodzy! 03.12.04, 18:16
                                                    Deo, przestan mnie ciągle podpuszczac!!!!!! Bo sie nie dam i juz! Fakt, iz od
                                                    momentu , jak przestalam pic (na razie:) to i temat sie urwał hehhe.,. W Sylwka
                                                    nie wiem jeszcze, co bede robic, moze cos mądrego napisze, jakis artykul albo
                                                    co,bo od kiedy odcięłam sie do flaszki, to jakos wiecej czasu mam - ale o tym
                                                    juz pisala Belka kiedys. Wiec w tym czasie wolnym poczytalam co nie co i teraz
                                                    trza to przelać na papier.
                                                    Nie mam ochoty na wysiadywanie u znajomych i to jeszcze bez picia, chyba bylo
                                                    by to ponad moje siły. W sumie to sobie jeszcze w pazdziernku obiecalam (w
                                                    ramach systemu nagród i kar),ze na Sylwka to moze sobie kupię jakies wino, ale
                                                    jeszcze to rozwazam. Rozumiem, ze tym stwierdzeniem dam Ci pożywkę do dalszego
                                                    ataku na moją słabość,ale jestem przygotowana:), bo to na razie tylko dywagacje
                                                    i rozwazanie za i przeciw! Ale te dywagacje o flaszce, czy ja kupic czy nie
                                                    przemawiaja tylko za tym, ze niestety mam problem z tym, bo normalny czlowiek
                                                    nie zaprząta sobie tym głowy, a ja hm rozwazam czy kupic flaszke na Sylwka i
                                                    potem miec ciezki dzien na kacu czy nie kupic i przemęczyc sie kolejny wieczór
                                                    ale miec za to normalny spokojny dzien. Swiadczy to o tym, ze nie przychodzi mi
                                                    łatwo ta walka w pojedynke, a wróżka zobaczyla w kartach jakis seans grupowy
                                                    (niezle co?) , mowila mi cos o chorobie, ktorej nie widac, ktorej nie wykażą
                                                    żadne badania, ale ona jest, nie mogla biedna dojść do tego, co to za choroba,
                                                    no ale powiedzcie sami, czy nie miala racji? no nic, pozdrawiam zycząc
                                                    kolejnego trzeźwego wieczoru - pozdr. val...
                                                  • hepik1 A może by tak.... 04.12.04, 11:16

                                                    MALEZJA

                                                    Rajsko

                                                    Tydzień (25 grudnia - 3 stycznia) na wyspie Langkawi w archipelagu o tej samej
                                                    nazwie. Rajski klimat północno-zachodniej Malezji, szerokie piaszczyste plaże,
                                                    imponujące groty skalne, nurkowanie w ciepłych falach Morza Andamańskiego, rejsy
                                                    jachtem lub katamaranem, pola golfowe, wjazd kolejką górską na wysokość 800 m -
                                                    od 1750 dol.

                                                    Biuro podróży New Poland, tel. (0-22) 633 77 79, e-mail: newpoland@newpoland.com

                                                    www.newpoland.pl/sylwester

                                                    I ciepło i zabawowo a dolar nigdy nie był taki tani...;))
                                                  • natalia.zb Powrót z dalekiej podróży. 05.12.04, 18:38
                                                    A ja wracam do tematu i do naszej uroczej gospodyni. Amelio droga gdzie się
                                                    ukryłaś i dlaczego milczysz. Co u ciebie słychać.
                                                    Żebym nie była tylko taka pytalska (ciekawska). To powiem co u mnie. Właśnie
                                                    wróciłam ze spaceru. Wiem, przekonałam sie na własne oczy, że mamy nów, księżyc
                                                    nie świeci. A niebo było czyste. Oglądałam plejady. Bardzo lubię ten zbiorek
                                                    gwiazd w kształcie małego wozu, można nawet powiedzieć wózka. Nie można tego
                                                    mylić z gwiazdozbiorami Dużej i Małej Niedźwiedzicy, lub inaczej Dużego i
                                                    Małego Wozu. Nie będę już przynudzać, ale między niedźwiedzicami a wozami są
                                                    pewne subtelne róznice...
                                                    Ważne jest, że nie piję i tego samego życzę moim przyjaciołom - nałogom.
                                                    POzdrawiam też przyjaciół wolnych od tej nienajsympatyczniejszej przywary.
                                                    Uśmiecham sie do Was wieczorowo i nastrojowo.Natalia.
                                                  • ameliaa1 10 dni nie palę :-)))))))))) 09.12.04, 15:20
                                                    Droga Natalio,
                                                    to miłe, że jesteś i pamiętasz :-)))))
                                                    Milczę, bo do kompa boję się zbliżyć, za mocno mnie wtedy ciągnie do
                                                    papierosa :-)
                                                    Ciekawa jestem jak tam z Waszym nie-paleniem, to znaczy Twoim i Belki? Ile już
                                                    czasu minęło, jak sobie radzicie, czy stosujecie jakieś wspomagacze?
                                                    Ja nie palę od 10 dni. Nie byłoby w tym niczego wyjątkowego, bo kilkudniowe
                                                    przerwy zdarzały mi się również w przeszłości, ale było to możliwe albo na
                                                    wyjeździe, albo w domu u rodziców, a więc tam, gdzie nikt nie pali.
                                                    Obecnie jest inaczej, nie palę w swoim zwykłym, codziennym, wielkomiejskim
                                                    środowisku. Nie palę w pracy, gdzie powodów do sięgnięcia po „rozpraszacza”
                                                    jest zawsze najwięcej.
                                                    Kochane Kobietki, jestem z tego powodu szczęśliwa, ale też nieco zaskoczona,
                                                    bo – jak na razie – szczególnie nie cierpię. Oczywiście są chwile, kiedy mam
                                                    chęć sięgnąć po papierosa, ale trwa to kilka sekund, a potem przychodzi
                                                    refleksja – po co? czy naprawdę muszę?
                                                    Nie raz zdarzały mi się mocne postanowienia – od jutra nie palę, od
                                                    poniedziałku, od Nowego Roku Ale wracałam do nałogu, bo dym papierosowy nadal
                                                    mi „smakował”. Tym razem nic nie postanawiałam, nie zakładałam, cieszę się po
                                                    prostu z każdej kolejnej minuty, godziny, kolejnego dnia bez papierosa. Cieszę
                                                    się z pokonania każdego podszeptu w moim mózgu: a może zapal?
                                                    Paczkę papierosów noszę w torebce, bo nie wyobrażam sobie „musieć” nie zapalić.
                                                    Wolę nie zapalić, bo tak chcę. :-) No cóż, taka konstrukcja psychiczna.
                                                    A teraz Drogie Panie i Drodzy Panowie mam pytania techniczne...
                                                    Kiedy łapie kryzys? Podobno po tygodniu, potem po miesiącu, ja jeszcze go nie
                                                    odczuwam. Jak sobie radzicie z ... wagą? Jeśli nigdy nie miałyście tendencji do
                                                    tycia to gratuluję, ale ja niestety mam takową. Staram się jeść nawet mniej niż
                                                    jadłam i jakoś mi się to udaje, co może wydawać się dziwne. Ale... kiedyś
                                                    jadłam, piłam nie tylko z głodu czy pragnienia, ale po to aby zabić, zniwelować
                                                    absmak papierosowy w ustach. Teraz nie czuję już tak często ssania w żołądku
                                                    jak wcześniej. Usłyszałam wczoraj od znajomej, która rzucała jakiś czas temu,
                                                    że odstawienie nikotyny powoduje, iż tyje się właśnie z powodu braku nikotyny i
                                                    wcale nie trzeba pozwalać sobie na szczególne podjadanie. Zmartwiło mnie to
                                                    oczywiście.
                                                    No Kochani, podzielcie się swoimi doświadczeniami...
                                                    bo zdaje się, że Wy wszyscy - oprócz mnie i Val - poradziliście sobie jakoś z
                                                    tym problemem.
                                                    Pozdrawiam Was serdecznie.
                                                    Amelia :-)
                                                  • valpoliczella Re: 10 dni nie palę :-)))))))))) 09.12.04, 21:28
                                                    Amelio,
                                                    ja w tej kwestii mam najmniej do powiedzenia:( Rzucalam raz, udalo sie na 8
                                                    miesiecy, ale ostatnio czytalam, ze prawdziwy palacz rzuca kilka razy ten
                                                    smierdzący nałóg, wiec jestes na dobrej drodze, bo to juz ktorys raz, czyz nie?
                                                    Ja na razie nosze sie z takim zamiarem, ale coz, o ile moge sobie odmowic
                                                    papierosa przy porannej kawie, w pracy, na imprezach, to jakos nie moge
                                                    przewalczyc tej chętki wieczorem, wlasnie przy komputerze!!! Efekt tego jest
                                                    taki, ze po calym dniu niepalenia, wieczorem wypalam 5-6 fajek!
                                                    Jesli chodzi o tycie i podjadanie, to juz pisalam wczesniej, wtedy jak
                                                    rzucalam, nie przytylam od razu, pierwszy miesiac przeszedl bez zawirowan,
                                                    wcale nie brakowalo mi dymka, kryzys przyszedl tak jakos na przelomie 2 i 3
                                                    miesiaca, wtedy nie moglam sie powstrzymac od wszystkiego, nawet cole pilam,
                                                    ktorej nienawidze! Efektem tego bylo 8 kg i tak w osmym miesiacu znowu sobie
                                                    zapalilam i tak juz zostalo! Potem probowalam jeszcze z tymi pastylkami
                                                    niquitin, ale bylo mi ciagle niedobrze, tak wiec odstawilam je. Zycze Ci
                                                    powodzenia, mam nadzieje, ze Tobie sie uda i to bez nadwyżki kg! Pozdrawiam
                                                    Val...
                                                  • natalia.zb Nie palę. pozdrawiam... 11.12.04, 17:37
                                                    Kochani. To już drugi miesiąc. Ale niestety dopiero początek drugiego miesiąca.
                                                    Chyba mi trochę przybyło kilogramów. Chodzę na spacery. Może potem sporty
                                                    zimowe (jak snieg będzie).
                                                    A tak w ogóle to dlaczego tak rzadko tu zaglądacie. Przecież tak dobrze nam
                                                    idzie. Jeśli nie wyszyscy sa ascetami, to chociaż w grę wchodzą poważne
                                                    ograniczenia spożycia. Ciekawe dlaczego użyłam określenia "asceta"
                                                    zamiast "abstynent". No, przed nami weekend. Zagladajcie piszcie, bo i święta.
                                                    A teraz serdeczności Wam przesyłam.
                                                    Nie pytam kto pije a kto nie pije... Ale myślę, że chętnie byśmy posłuchali. Ja
                                                    ze swojej strony obiecuję, ze żadnych szykan (słownych) nie będzie, gdyby
                                                    czasem było nie tak jak powinno być.
                                                    pa pa Natalia
                                                  • deoand Re: Nie palę. pozdrawiam... 11.12.04, 18:54
                                                    Val a Ty nadal nic na p...
                                                    jeden taki mój znajomy jak juz terapeuci chcieli zrobic z niego owieczkę i
                                                    prawie by im sie to udało to w końcu rzekł : " o ..nie ... ja juz wolę
                                                    zostać baranem ! "
                                                    Ale kobietom jednak łatwiej być ... owieczkami .
                                                    pzdr.deo
                                                  • bella15 Re: Nie palę. pozdrawiam... 11.12.04, 20:50
                                                    Za chwilę będzie do Deo)))...a.l.e.
                                                    ....Ale: Moje Drogie Koleżanki:-))))...Ja nadal nie palę ,ale tego
                                                    nałogu ..jakoś nie przeliczam,nie analizuję)))..Wy wiecie..2 miesiące już ?Tak?
                                                    Ja przygotowuję się do ciąży, w końcu...-chyba,że mi minie ;-((( [to napiszę]
                                                    Dałam sobie jeszcze 2-3 miesiące na zupełny detoks...Tak to nazwijmy))Gdyż
                                                    codziennie od 10 lat wdycham opary lakierów (tu tajemnica zawodowa-jakich),ale
                                                    szkodliwych -bardzo,acz efektownych na moich wyrobach)))Więc poczekam,
                                                    zatrudniając kolegów))Oni -mogą!

                                                    Deo:-)))Może kobietom jest ..łatwiej być ..owieczkami...nie przez nie same ale
                                                    przez otoczenie?Przez postrzeganie przez 'baranów'?....Ale czy łatwiej?Jesteś
                                                    pewien?

                                                  • natalia.zb Re: Nie palę. pozdrawiam... 11.12.04, 21:05
                                                    "Serwus Madonna", Bella to ty jesteś artystką? Piekne rzeczy malujesz? No no
                                                    no... Co do nie palenia i liczenia. No nie wiem... ale to juz chyba drugi
                                                    miesiąc. Też sie specjalnie bym tym nie ekscytowała gdyby nie to, że ciagnie
                                                    mnie do roznych smakołyków. Chyba zaczne biegać po lesie. Co sobie obiecuje już
                                                    od wiosny.
                                                    Deo mi zaraz (w zwiazku z tym bieganiem) trzepnie jakąś złośliwostkę albo tak z
                                                    mańki zasunie mi jakąś pikantną złośliwicą. Nie, no słuchajcie piękne i mądre
                                                    kobiety, trzeba cos na tego chłopa z drużyny "abośmy to jacy tacy, jacy tacy
                                                    chłopcy krakowiacy - wymysleć. No jak myślicie?

                                                    Pozdrawiam Was wieczorowo. Jestem w pogodnym nastroju i dobrym humorze.Natalia

                                                    A propos, lubię owieczki. Szczególnie, jak ide w góry i patrzę jak sie
                                                    przemieszczają po halach... jak chmury
                                                  • valpoliczella Re: Nie palę. pozdrawiam... 11.12.04, 21:20

                                                    Ech, Natalia, nie mow mi tu o górach, bo oszaleje! BArdzo tęsknie za nimi, a
                                                    jakos nie moge sie wybrac, najblizszy wyjazd kroi sie na marzec , jesli sniegi
                                                    stopnieja! ale chyba nie, wiec moze maj? sama nie wiem, ale juz mnie nosi,
                                                    bardzo mi brakuje przestrzeni, piekna w najczystszej postaci ech, raju!!!!
                                                    Deo, cos Ty sie tak uwziąl na mnie???? Ale musze przyznac, ze masz dobry nos,
                                                    bo w ostatnim czasie troche sobie pofolgowalam. Bylo parę okazji i tyle!
                                                    Dochdze do wniosku, ze jednak nie moge calkowicie skreslic alkoholu ze swojego
                                                    zycia! Za bardzo go lubie i juz! Ale w kazdym razei nie pije sama w domu, jak
                                                    juz to lampka koniaku lub wina na imprezach , a potem taksowka do domu! Chyba
                                                    nie zostane calkowitym abstynentem, to ponad moje sily~Nistety! pozdrawiam val..


                                                    Kocham Tatry, ktos podziela mą milość?
                                                  • natalia.zb Nie piję, chodzę po górach i nikogo nie potepiam 11.12.04, 21:53
                                                    No, właśnie Val, tak sie zastanawiam... Podoba mi sie twoja szczerość. To
                                                    dobrze rokuje. Mysle, ze masz świadomość wszystkich niebezpieczeństw. I jeśli
                                                    uznasz, że sytuacja jest groźna dla Ciebie, to wiesz, gdzie biec po pomoc.
                                                    Faktem jest, że alkohol-alkoholizm jest podstępny. Muszę to powiedzieć. To jest
                                                    tak jak z ta formułką na paczkach papierosów, że "Palenie grozi chorobą
                                                    nowotworową płuc i zawałem serca" czy coś takiego. Nie pale od miesiąca więc
                                                    nie wiem już tak dokładnie, co tam jest napisane.

                                                    Aha. Oczywiście, chodziłam po Orlej Perci. To nie jest taka fraszka. W
                                                    ostatnich latach spuściłam z tonu i wędrowałam po Bieszczadach. Są piękne.
                                                    Ciche. Hula tylko wiatr. Są czyste.

                                                    Serdeczności. Natalia.
                                                  • valpoliczella Re: Nie piję, chodzę po górach i nikogo nie potep 11.12.04, 22:01
                                                    Natalia, dzieki za dobre slowo odnosnie alkoholu, tak to juz jest u mnie, ze
                                                    nie umiem sie wyrzec czegos, jesli nie mam w imie czego ijuz! ale moje picie
                                                    zostalo naprawde zredukowane do minimum,. to lampka czegos raz na dwa trzy
                                                    tygodnie, wiec uwazam, ze nie jest zle!
                                                    Odnosnie Tatr, KOchana, kocham Orla PErc, choc nie przesszlam jej calej, zostal
                                                    mi kawalek (kawal) od Granatu skrajengo do Krzyznego, to kocham to! Od Swinicy
                                                    do Granatow przez Kozia przelecz trasa jest niesamowita! RAz przebiegla obok
                                                    mmie kzoica a swistak plątal sie miedzy nogami! to niesamowite! Juz nie mogo
                                                    doczekac sie maja! Natalia, a bylas na Kazalnicy i na Wrotach Chalubinskiego?
                                                    to jest dopiero cos! POlecam! Droga na Chlopka jest straszna, ale jakze piekna,
                                                    trzaba naprawde przsemoc samego siebie! JEst cudownie! ECH
                                                  • valpoliczella Re: Nie piję, chodzę po górach i nikogo nie potep 11.12.04, 22:05

                                                    sory moj mail poszesdl w maliny! coz, pisalam o tym, ze kocham TAtry, to moj
                                                    cel, sens... kiedys tam zamieszkam, na razie zbieram kase i juz! Natalia, ja
                                                    tez kocham Orla PErc, choc calej jej nie zeszlam, zostal mi kawalek od
                                                    skrajnego Granatu do KRzyzengo, ale wszelkie inne szlaki w TAtrach polskich juz
                                                    zeszslam, nie ma takaiego szlaku, ktorego bym nie znala! KKocham te gory i juz
                                                    i keidys sie tam przeprowadze! W koncu gram w totolotka :) dobra ide spac,
                                                    trzymajcie sie pa val..
                                                    Kocham Tatry, ktos podziela mą milość?
                                                  • valpoliczella Re: Nie piję, chodzę po górach i nikogo nie potep 11.12.04, 22:05
                                                    sory moj mail poszesdl w maliny! coz, pisalam o tym, ze kocham TAtry, to moj
                                                    cel, sens... kiedys tam zamieszkam, na razie zbieram kase i juz! Natalia, ja
                                                    tez kocham Orla PErc, choc calej jej nie zeszlam, zostal mi kawalek od
                                                    skrajnego Granatu do KRzyzengo, ale wszelkie inne szlaki w TAtrach polskich juz
                                                    zeszslam, nie ma takaiego szlaku, ktorego bym nie znala! KKocham te gory i juz
                                                    i keidys sie tam przeprowadze! W koncu gram w totolotka :) dobra ide spac,
                                                    trzymajcie sie pa val..
                                                    Kocham Tatry, ktos podziela mą milość?
                                                  • bella15 Re: Nie piję, chodzę po górach i nikogo nie potep 11.12.04, 22:30
                                                    Natalio,Moja Droga))Artystką(?:-)dużo powiedziane .Jestem,li wyłącznie w
                                                    efekcie końcowym -wykonawcą swoich rzeczy)))I Tyle))
                                                    Val))
                                                    Nic nie mówię-nic-sama zobacz na ile zgadzasz się z DEO))
                                                    pozdrawiam -elka
                                                  • natalia.zb Re: Nie piję, chodzę po górach i nikogo nie potep 11.12.04, 23:01
                                                    No, wiesz Val, imponujesz mi. Ja na Chłopka, czy Kazelnicę patrzyłam z dołu, od
                                                    Morskiego Oka. I dreszcze mi po plecach chodziły. Tak pięknie o tym piszesz, że
                                                    zaraz bym sie tam wybrała. Ale,żeby sie tam wybrać, będę musiała co najmniej
                                                    pół roku pobiegać. To naprawdę nie są żarty. Znam to uczucie, kiedy brakuje
                                                    sił..., miałam taki przypadek, gdzieś na początku mojej fascynacji górami chyba
                                                    to było przy podchodzeniu na Świnicę. Musieliśmy zawrócić.
                                                  • natalia.zb Re: Nie piję, chodzę po górach i nikogo nie potep 11.12.04, 23:12
                                                    A przecież podejście na Świnicę jest proste. Wiesz co? Słyszę ten wicher
                                                    hulający wśród granitowych urwistych skał. Masz to w oczach? te ostre szczyty
                                                    wśród których przetaczają sie chmury jak lawiny. Wszystko w kolorze ostrego jak
                                                    nóż granatu. A propos, Granaty sa takie. Wiesz chyba od jutra zacznę biegać.
                                                    Tym strasznym i pięknym podejściem na Chłopka pouszyłaś moją wyobraźnię. I
                                                    obudziłaś tęsknotę.
                                                  • bella15 Re: Nie piję, chodzę po górach i nikogo nie potep 11.12.04, 23:38
                                                    A ja się cieszę-bo na 50% jadę do Egiptu))
                                                  • deoand Re: Nie piję, chodzę po górach i nikogo nie potep 12.12.04, 14:14
                                                    No Val widzę , że na Tobie moge zawsze polegać i nie zawiedziesz mnie nigdy bo
                                                    Ty jak wino Valpollicella im starsze tym lepsze i nie zawodzi smakosza .
                                                    A juz zwątpiłem - prawie jak w Małysza ...ale cudów nie ma !!!
                                                    Pociesz się tym ,ze jak mawiał p.Jerzy Urban były rzecznik rzadu PRL - : " Nie
                                                    widziałem jeszcze nigdy zadowolonego i uśmiechnietego abstynenta ."
                                                    Ale z drugiej strony jak bedziesz Val na imprezie piła soczek to przynajmniej
                                                    wczesniej wyjdziesz - bo za długo to nie ma co siedzieć - i wtedy do domu
                                                    spokojnie wzorem Natalii zb możesz wrócic lekkim truchtem niczym młoda gazelka
                                                    i akurat dotrzesz do domu w tym samym czasie jak byś wracała taxi .
                                                    I jeszcze oszczedzisz pieniedzy a dodasz sobie zdrowia !!!
                                                    Bella uważaj w Egipcie niby sie nie pije ale jednak sie pije przynajmniej
                                                    piwo !!!
                                                    pzdr. deo


                                                  • hepik1 Re: Nie piję, chodzę po górach i nikogo nie potep 12.12.04, 14:34
                                                    Deo ,o zemście faraona napisz dziewczynie,piwo to Belka ma w lodówce,nie na
                                                    piwo do Egiptu leci.A zemsta może dopaść już na lotnisku,początkowo ze strachu
                                                    przed lotem a potem juz ta prawdziwa;)
                                                  • bella15 Re: Nie piję, chodzę po górach i nikogo nie potep 12.12.04, 14:53
                                                    Wszystko prawda Hepiku)))
                                                  • deoand Re: Nie piję, chodzę po górach i nikogo nie potep 12.12.04, 16:02
                                                    Po pierwsze nie bać się .
                                                    Wszystko jest opisane na tutejszym forum gazety pod hasłem Egipt - tam tez jest
                                                    wiele równiez moich postów pod nickiem deo opisujacych podróż do Egiptu od A
                                                    do Z. Kiedys byłem nawet dośc płodnym autorem w tym temacie .
                                                    Oczywiscie innych autorów jest również wielu i przekazuja wiele ciekawych
                                                    informacji .
                                                    Odnosnie zemsty to oczywiste ,ze moze dopaśc kazdego ale jednak najcześciej
                                                    dopada malkontentów a jeśli juz dopadnie " prawdziwego " turyste to prosze
                                                    pamiętac by jak najszybciej kupic w Egipskiej Aptece Egipski ANTINAL i nie
                                                    kombinować jak koń pod góre , że Antinal to jest Nifuroxazyd w dawce 2x
                                                    wiekszej niz polski Nifuroxazyd tyle tylko ,że EGIPSKI działa a polski NIE
                                                    albo bardzo słabo .
                                                    Wyjeżdzając z Polski trzeba na wszelko wypadek wziąc z soba właśnie
                                                    Nifuriksazyd albo Loperamid czy Reasec aby jak juz - to od razu zacząc leczenie
                                                    ale potem natychmiast do miejscowej apteki czy to w Hurghadzie czy Sharmie .
                                                    Antinal jest takim najprostszym środkiem i kosztuje 5 funtów egipskich czyli
                                                    niecałego dolara więc warto kupic od razu na tzw wszelki wypadek .
                                                    Są oczywiscie i inne środki ale o tym tez jest dużo na forum Egipt.
                                                    Mojej rodzinie akurat pomógł Antinal a wieśc o nim otrzynałem od Polek akurat
                                                    przebywających wtedy w Egipcie - najpierw jedli polski Nifuroksazyd - bez
                                                    skutku !
                                                    Tyle o zemscie - w końcu nie jest taka straszna .
                                                    Co prawda odpada belli klasyczny srodek zapobiegawczy ale wystarczajacym
                                                    środkiem zapobiegawczym niech będzie to by nie jadła podczas obiadokolacji
                                                    namietnie arbuzów , które wobec tego , że napoje w restauracji są płatne ,
                                                    służą jako napój do obiadu a potem zemsta na 100 %.
                                                    Inna sprawa - ważniejsza - Egipt to nie tylko wylegiwanie się w topless na
                                                    plaży hotelowej - o czym jest też na forum lub snoorkowanie ale przede
                                                    wszystkim zwiedzanie starożytnego Egiptu faraonów - najlepiej z miejscowego
                                                    biura podróży bo jest o połowe taniej .
                                                    Standart turystycznego Egiptu to HRG / Hurghada/- Assuan - Abu-Simbell - Luksor
                                                    -Dolina Królów -Karnak - Dendera - Kair - Giza / piramidy / .
                                                    Bedąc w Sharm to Góra Mojżesza i Kair- oczywiscie można zaliczyc Luksor ale
                                                    koszty są oczywiście o wiele większe niż to samo z Hrg .
                                                    Warto tez zaliczyc Safari i nurkowanie jak kto lubi - bo rafa koralowa jest
                                                    przecudowna .
                                                    Dalej targować sie targować to podstawowa zasada - nawet u jubilera gdzie
                                                    kupujac jakąś pamiątke ze złota tez nie wolno zapomnieć o tej zasadzie .
                                                    A na zły humor lub dół psychiczny to kobieta zawsze może wyjśc na ulicę HRG i
                                                    tam co 50 metrów jakiś egipski Omar Sharrif bedzie sławił jej pięknośc i
                                                    wyznawał miłośc .... i to nawet po polsku !!!
                                                    Mężczyznom wbrew myśli przewodniej tematu .... trudniej .
                                                    Nikt im sie nie oswiadczy ani nie bedzie ich sławił chyba ,że dawac będą
                                                    bakszysz arabom !!!
                                                    deo
                                                    PS . Val a może Ty jednak zamiast w Tatry - to do Egiptu ?


                                                  • hepik1 A ja tam... 12.12.04, 16:21
                                                    ...w przeciwieństwie do deo ,przeciw toples nie mam nic naprzeciw.Gdybys, deo
                                                    ,widział Belkę ,tez bys nie miał,tak sądzę ;))
                                                  • deoand Re: A ja tam... 12.12.04, 16:44
                                                    Nie myśl hepik ,że ja jestem z LPR -u - sam mam nagraną na kamerze taka chyba
                                                    Francuske w topless na plaży hotelu Hilton w Hrg. Zapewniam ciebie ,że nie
                                                    miała 60 - ciu lat i biustu do pasa .
                                                    Ja w tych dyskusjach - topless nie topless starałem sie uswiadomic naszym
                                                    damom ,że kultura arabska jest troche inna niz europejska i o ile w tzw
                                                    resortach hotelowych nieco odległych o centrum HRG to moga sobie robić co chcą
                                                    to jednak na plazy hotelu w centrum Hrg stykajacej z plaza publiczna egipska na
                                                    której to Arabki kapia sie w czadorach - po prostu nie wypada biegac topless
                                                    wśród Arabów
                                                    Tak w realu czyli na plazy hotelu Roma zachowywały sie wszystkie Polki wbrew
                                                    temu co głosiły forumowiczki choć naprawde nie uraziłyby one mojego smaku
                                                    estetycznego gdyby troche poopalały sie -topless.
                                                    Ale nie chciały ...
                                                    Polka widac bardziej odważna jest na Forum niz w realu .
                                                  • deoand Re: A ja tam... 13.12.04, 21:14
                                                    Val co tak zamilkłaś jak radiostacja Błyskawica - czyzbys zamiast jednej lampki
                                                    Val.... całą buteleczkę ?
                                                    pzdr.deo
                                                  • natalia.zb No, rzeczywiście zamilkłaś, Val... 14.12.04, 06:26
                                                    W ogóle, Renata się nie odzywa też. I Ag. Ciekawe..? Co z Wami dziewczyny?
                                                    Chociaż Val, to ja trochę rozumiem. Sama nie mogę oderwać mysli od krajobrazu,
                                                    który widać spod Morskiego Oka. Naprawdę można zaniemówić. I zapomnieć o
                                                    jakichkolwiek buteleczkach. Trasa o której pisała Val (na Chłopka) jest
                                                    piekielnie trudna. Właściwie to trasa dla alpinistów. Prostsza jest na Rysy.
                                                  • hepik1 Re: A ja tam... 14.12.04, 09:19
                                                    Aś Ty Deo dociekliwy straszliwie-wysłało się Val postów parę,pare jej
                                                    wcieło,troche literówek porobiła a Ty od razu o Bóg wie co podejrzewasz dziewczynę?
                                                  • deoand Re: A ja tam... 14.12.04, 20:15
                                                    Hej Val odezwij sie . Spraw troche radosci hepikowi bo znowu wyjdzie na to że
                                                    jestem nieomylny .
                                                  • hepik1 Re: A ja tam... 14.12.04, 21:13
                                                    Deo -zadałeś pytanie a nie postawiłeś tezę,czyli nijak nie da się zweryfikować
                                                    Twojej nieomylności.Niby sugerujesz ale ,żeby zaraz nieomylnośc?;)
                                                  • bella15 Re: A ja tam... 14.12.04, 21:15
                                                    Tu Belka...Dzięki deo za porady..Nie wiem czy się przydadzą.Już miałam jechać w
                                                    sobotę,a tu koleżanka sobie w poniedziałek przypomina,że nie ma paszportu
                                                    ważnego :-((( Może coś jeszcze znajdę i pojadę z mężem,choć chciałam od niego
                                                    troszeczkę odpocząć ))))Hmmm.A z nim to nie tak prosto wyjechać,bo on na
                                                    leżenie na plaży nie nadaje się.Musi być aktywnie(rowery,narty wodne,łódki i
                                                    najlepiej jak obok plaży będzie jeszcze śnieg,żeby mógł pojeździć na
                                                    nartach)..:-)On nie usiedzi...A za 1600 na tydzień to ja mu takich wypasów nie
                                                    znajdę..
                                                    A hio..Idą święta, idą święta..
                                                    pozdrawiam
                                                  • valpoliczella Re: A ja tam...swoje wiem:) 14.12.04, 21:38

                                                    Oj Panowie!!! Coz Wy znowu mi imputujecie? Chyba sie juz czepiacie w obliczu
                                                    braku nowosci (pijackich??)z mej strony? Z komputerem mam ostatnio problemy,
                                                    wczoraj padala drukarka, internet chodzi mi tak jakby wcale, wiec dlatego nie
                                                    pisze, bo kazda strona otwiera sie z 5 minut! NIe mam na tyle cierpliwosci! NO
                                                    to tyle w kwestii wyjasnien!
                                                    Natalia, chyba przesadzasz z ta gloryfikacja moich dokonan:) Fakt, ze droga na
                                                    Chlopka jest trudna (w 4 miejscach), ale bez przesady, choc musze przyznac, ze
                                                    jak dobrnelam na szczyt, to jeden facet mowil, ze to jest droga cwiczeniowa dla
                                                    alpinistow. Ale wierz mi, ze bylo warto, choc strach byl ogromny, szczegolnie
                                                    przy zejsciu po pionowej scianie, na ktorej byly tylko 4 klamry, zero
                                                    łancuchow... no ale super! Polecam, naprawde, a ponadto widok wspinajacych sie
                                                    na linach po Kazalnicy wynagradza wszelkie trudy!
                                                    No Panowie, to moze zamiast mi dokuczac, wyruszycie na Chlopka, wtedy pogadamy
                                                    jak rowny z rownym :))) Pozdrawiam cale szacowne grono!!! Val....
                                                  • deoand Re: A ja tam... 14.12.04, 21:54
                                                    Hepciu ... mistrzu h .
                                                    Coś Ciebie ogarnęło jakieś lenistwo przedświąteczne - widać żona nie wydała
                                                    jeszcze rozkazów - ja z reguły stawiam tezy nie wprost albo w domyśle !!!
                                                    Chociaż w przypadku sympatycznej Val chciałbym sie pomylić !!!
                                                    A tak w ogóle to szlachetne damy obu forów nazwały mnie kiedyś wszystko
                                                    wiedzącym i nieomylnym
                                                    a bynajmniej nie ja sam !!! .

                                                    Belka - do Egiptu jedzie sie z reguły z chłopem jakim by on nie był i na dwa
                                                    tygodnie , ponieważ różnica w cenie jest niewielka a atrakcje niewspółmierne .
                                                    Tydzień to zdecydowanie za mało .

                                                    pzdr troche zasmucony deo !
                                                  • deoand Re: A ja tam... 14.12.04, 21:58
                                                    Val ... może się zdziwisz ale się ucieszyłem !!!
                                                    deo .
                                                  • valpoliczella Re: A ja tam... 15.12.04, 07:14

                                                    ?????? chyba tracę wątek.
                                                  • deoand Re: A ja tam... 18.12.04, 23:08
                                                    Val naprawde uważasz ,że mowa jest srebrem a milczenie złotem ?
                                                  • bella15 Re: A ja tam... 19.12.04, 00:15
                                                    Deo,skoro jesteś..dzięki za porady..może w styczniu się przydadzą)))
                                                    Że tydzień się niezbyt opłaca -to wiadomo w wycieczkach-od ho,ho))I ja to
                                                    wiem)))
                                                    Stąd do Grecji poleciałam z koleżanką na 2 tygodnie, a rok wcześniej z 2-oma)))
                                                    Ale czemu zaraz mężczyzna potrzebny-do Egiptu?Chyba nie nastraszysz,że tak
                                                    niebezpiecznie?
                                                    Ja chciałam się oderwać od polskiej rzeczywistości-skorumpowanej-choć na
                                                    tydzień!-nie wyszło!!!
                                                    ....Nie przez skorumpowanie, of course))))
                                                  • deoand Re: A ja tam... 19.12.04, 11:15
                                                    Zawsze uwazam że lepiej jechac z kimś / a najlepiej z mezczyzna odwrotnie z
                                                    kobieta /niż samemu tym bardziej ,ze zdaje sie jadąc samemu trzeba jeszcze
                                                    dopłacac do tego interesu .
                                                    Nic ci specjalnie oczywiscie nie grozi ale nachalnosc egipskich Omar Sharrifów
                                                    w stosunku do samotnych kobiet jest tak duza ,że czasem staje sie denerwujaca.
                                                    chyba ,że ktos to lubi - kwestia gustu .
                                                    O tych i innych sprawach odnosnie specyfiki Egiptu poczytaj sobie na forum o
                                                    Egipcie - tam znajdziesz wszystko o Egipcie i Egipcjanach .

                                                    A zobaczyc Egipt naprawde warto .
                                                    pzdr. deo
                                                  • bella15 Re: A ja tam... 19.12.04, 11:39
                                                    Forum o Egipcie czytam,oczywiście))
                                                  • valpoliczella Re: A ja tam... 19.12.04, 20:11

                                                    Deo, w kwestii metali szlachetnych to zawsze wolałam srebro od złota. I to
                                                    zamiłowanie przekłada sie też na inne dziedziny, bo w końcu nie po to mamy
                                                    dwoje uszu i oczu a tylko jedne usta, by gadać po próżnicy! Ciekawe jakim
                                                    argumentem tudzież kolejną podpuchą zbijesz ten argument? O! Pozdr. Val...
                                                  • deoand Re: A ja tam... 19.12.04, 20:20
                                                    ano taka
                                                    Nie srebro nie złoto
                                                    nam chodzi o to by młodym być .... i wino pić ? !!
                                                  • valpoliczella Re: A ja tam... 19.12.04, 21:13

                                                    heheh, a toś wymyślił! NIe dam sie podpuścic i o winie gadać nie będę!
                                                    Jakkolwiek go/ją rozumieć :)
                                                  • valpoliczella Re: Na Święta! 22.12.04, 21:52
                                                    Moi Drodzy!

                                                    Widze, ze Was nie ma, pewnie porzadki i zakupy świąteczne pochlonęły Was
                                                    calkowicie! mimo tego juz dzis składam Amelii, Natalii, Hepikowi , Deo i innym
                                                    życzenia milego Bożego Narodzenia, łask obfitości i tyyyyyyyle radości , ile
                                                    karp ma ości, a poza tym bałwana ze śniegu i mniej zycia w biegu oraz marzeń
                                                    spełnienia i zadowolenia, ludzkiej życzliwości i losu przychylności - Tego i
                                                    jeszcze więcej życzy Wam Val....
                                                  • natalia.zb Re: Na Święta! 23.12.04, 06:30
                                                    Droga Valpoliczello. Dzieki za zyczenia. Cieszę się, bo z szyku i stylu Twoich
                                                    zdań widać i słychać, żeś w dobrej formie (i trzeźwa). Pozwól, ze Cie uścisnę i
                                                    ucałuję serdecznie i po przyjacielsku. Bo warta jesteś tego luksusu. Mam na
                                                    mysli oczywiście twoją formę. A zyczenia złożę wszystkim w osobnym wątku jutro.
                                                    Kurcze, jutro to juz wigilia. To może nawet lepiej. Przełamię się z Wami
                                                    opłatkiem.
                                                    Natalia
                                                  • deoand Re: Na Święta! 23.12.04, 13:06
                                                    Wszystkiego najlepszego z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzy deo .
                                                  • ameliaa1 Re: Na Święta! 24.12.04, 08:35
                                                    Witajcie Kochani,
                                                    Cudownych Świąt Wam wszystkim życzę,
                                                    spokojnych i rodzinnych,
                                                    oraz mnóstwa prezentów od Mikołaja :-)))
                                                    Amelia
                                                  • natalia.zb Re: Na Święta! 25.12.04, 02:42
                                                    Dziękuję za życzenia. I także tobie życzę spokojnych, pogodnych świat
                                                    Nie zapominaj co jest dla Ciebie dobre. Natalia :)
                                                  • natalia.zb Re: Na Święta! 25.12.04, 02:44
                                                    Amelio, Amelio, Nie zapominaj co jest dla Ciebie dobre. Natalia.
                                                  • deoand Re: Na Święta! 28.12.04, 14:05
                                                    Val a TY gdzie jesteś ??
                                                    czy jesteś -:
                                                    U -
                                                  • hepik1 Re: Na Święta! 28.12.04, 16:17
                                                    Deo-niech zgadnę-dostałeś pod choinkę "Kod Leonarda da Vinci"?
                                                  • valpoliczella Re: Po Świętach! 28.12.04, 21:14

                                                    Deo, a Ty co mnie tak wypatrujesz? Znowu chcesz mnie podpuścić czy jak? Donoszę
                                                    więc, ze w sumie to prawie zgadłeś - to wariant 3! Przemogłam sie i poszłam do
                                                    fryzjera:) W końcu na tego Sylwestra trza jakoś wyglądać nie? Pozdr, Val
                                                  • deoand Re: Po Świętach! 28.12.04, 22:33
                                                    Widzisz - swój swego pozna .
                                                    odrzucając od mego nicku " and " zostaje deo czyli literek TRZY
                                                    odrzucając z twego nicku " policzella " zostaje Val czyli literek TRZY
                                                    stad nie dziw się memu zainteresowaniu !

                                                    Lecz nadal pozostaje pytanie : Czy to jest Martini czy to jest Pinokio -vini ?
                                                  • valpoliczella Re: Po Świętach! 28.12.04, 22:48

                                                    deo, Twa interpretacja powala na kolana!!! Cóż za analityczny umysł z Ciebie!
                                                    W kwestii ostatniej - nie jest to ani to ani to, ot po prostu wielkie NIC!
                                                    ech.... ale smak za mną chodzi, to muszę przyznac:( Ide już spac, pozdr. Val..
                                                  • valpoliczella Re:Na Nowy Rok! 30.12.04, 22:16
                                                    No moi KOchani, widze, ze Was nie ma:( ani Natalii, ani Deo, ani Hepika ani
                                                    nikogo innego:( Coz, ja zycze Wam juz dzis wspaniałego Nowego Roku, zeby byl po
                                                    stokroć lepszy niż ten mijający!Jutro rano wyjeżdzam juz na Sylwestra, wiec nie
                                                    bedzie mnie! Mam nadzieje, ze poprzestanę na lampce wina, bo choc chcialam
                                                    jechach autem, to jednak kolega zaoferowal mi zawiezienie i przywiezienie! Tak
                                                    wiec pokusa jest wielka :) ale nie, nie zepsuje sobie i innym tego wieczoru!
                                                    Bedzei super i juz! Czego i Wam zycze! pozdrawiam Val.... Do siego..
                                                  • deoand Re:Na Nowy Rok! 30.12.04, 23:04
                                                    Baju -baju bedzie w raju !!!
                                                    Valu - Valu - baw sie dobrze na balu
                                                    Wypij lampkę szampana
                                                    Baw się do rana .
                                                    Rano - nie pij na kaca
                                                    Zobacz jak się na trzeźwo wraca
                                                    Bo od Nowego Roku czeka cie praca
                                                    A wino rozum zatraca .

                                                    Czy tak sie stanie - czy to między bajki włożyć
                                                    Zobaczymy - słów na próżno nie będziemy mnożyć !

                                                    Serdeczne życzenia noworoczne
                                                    deo
                                                  • natalia.zb Re:Na Nowy Rok! 31.12.04, 08:47
                                                    deo kos mateo. Tyś poetą jest! I zdaje się, że jest to tylko czubek góry
                                                    lodowej twoich talentów. Kos Mateo, zyczę Ci dobrej zabawy w miłym towarzystwie.
                                                    Miłemu Towarzystwu z tego forum: Amelii, Jadze, Patrykowi, który zamilkł.
                                                    Kubkowi, Ag, Renacie, hepikowi (hepik jest wszędzie, i wszędzie jest potrzebny,
                                                    ale zdaje się, że deo też to ma)A przede wszystkim Pięknej: Bella Bella donna.
                                                    I Stachowi, Stachowi specjalnie srebrnymi literami z konfetti.
                                                    Kochani niech ten rok będzie trzeźwy. I my w nim trzeźwi. Życzę wam, żeby się
                                                    Wasze plany powiodły. Złe chwile mijały szybko, dobre trwały długo. Żebyście
                                                    kochali i byli kochani. Valpoliczello, pisząc ten post cały czas myślę o Tobie.
                                                    Życzę ci, żebyś sie zakochała. Cudownie, szczęśliwie zakochała. Wszystkim
                                                    singlom życze szczęśliwego zakochania. Wszystkim, którzy tu zaglądają życzę
                                                    szczęścia.

                                                    Do zobaczenia w 2005 . Natalia
                                                  • ameliaa1 Re:Na Nowy Rok! 31.12.04, 09:48
                                                    Oby Wam się moi Mili
                                                    działo dobrze w każdej chwili...

                                                    Nowy Roczek wstał trzeźwiutki,
                                                    chwaląc piękny świat bez ... wódki.

                                                    Oby Wam seruszko biło,
                                                    zawsze mocno i tak miło.

                                                    :-))))
                                                  • natalia.zb Re:Na Nowy Rok! 31.12.04, 12:35
                                                    Jaki śliczny wierszyk Amelio. Nigdy go nie czytałam. Więc mniemam, ze tą
                                                    utalentowaną autorką jesteś ty. Gratuluję bardzo. Życzę miłości, sukcesów,
                                                    pomyślności finansowej i uśmiechnietej buzi ze szczęścia. Nie zamatwiania się
                                                    jak wpadniesz w dołek. Dołki są tez dla ludzi. Obyś sprawnie z dołków
                                                    wychodziła.Z serca a przez cały rok Ci życzę. Natalia.
                                                  • ameliaa1 Re:Na Nowy Rok! 31.12.04, 14:49
                                                    Ach Natalko, istny cud!
                                                    Twoje słowa są jak miód,

                                                    Kiedy patrzę na Twój nick,
                                                    rach, ciach...smutek znikł.

                                                    Obyś zawsze taka była,
                                                    i świat cały ocaliła.
                                                    :-)


                                                  • semi_x Re:Na Nowy Rok! 31.12.04, 16:47
                                                    Chciałam i ja na "kilka słów" ... zostawić moje życzenia, ale Natalia tak
                                                    ciepło tutaj napiasała :-) ... i ode mnie dużo dobrego dla wszystkich co tutaj
                                                    zaglądają :-) i tych...co przynajmniej raz dziennie to przeczytają :-))))/semi
                                                  • valpoliczella Re:Na Nowy Rok! 01.01.05, 21:19
                                                    Deo! jestem, wróciłam i nie zapiłam :)
                                                    To byl sylwester super! ech... wypiłam łyk wina, bo na więcej nie było czasu!!!
                                                    Było tyle gier (intelektualnych)), ze az mózgi parowały, ech.. to mnie wciąga
                                                    aż do bólu!:) Ale wygrałam i zgarnęłam 1 nagrodę - starodwany klucz do... ?
                                                    sezamu, szczęścia czy ..... (interpretacja dowolna), ale klucz jest
                                                    przepiękny, ogromny, zabytkowy. To byl naprawde pierwszy udany sylwester od
                                                    lat! Tak bardzo wciągają mnie intelektualne podniety, mimo wszelkiej
                                                    etykiety :)) Trzymajcie się noworocznie! Pozdr - odmieniona Val..
                                                  • deoand Re:Na Nowy Rok! 01.01.05, 23:46
                                                    Uważaj wszakże na DAY AFTER !!!
                                                    deo
                                                    pzdr.
                                                  • bella15 Re:Na Nowy Rok! 02.01.05, 22:38
                                                    Wszystkim wszystkiego najbardziej nieprawdopodobnego do spełnienia-życzę)))
                                                    I tak się zastanawiam ..napisać Wam czy nie...?Zgadujecie?Ciąża?
                                                    Nie!
                                                    Zakręty...dzisiaj się spakowałam i na chwilę odchodzę od męża.Piszę 'na chwilę'
                                                    bo mu ślubowałam(10 lat temu..o Mater..) i ciągle wierzę ,że można uratować to
                                                    małżeństwo..Ci co mnie znają ,to wiedzą ,że problem ma i mój mąż, nie tolko ja
                                                    (choć psychiatra rok temu wskazywał tylko i li wyłącznie -problem męża)))-sama
                                                    lepiej wiem))))A może trzeba było iść na terapię dla współuzależnionych???
                                                    .............................................................................
                                                    Oczywiście jako współuzależniona-nie wiem jak długo będę twarda,ale jestem
                                                    poważnie zmęczona..
                                                    Teraz śmiać mi się zachciało...bo ja co jakiś czas dostarczam jakieś
                                                    TEMATY..ostatni o koledze alkoholiku,który straszy samobójem i mi spać nie
                                                    pozwala ...,a który to w ten piątek idzie na terapię zamkniętą)))!!!!Tak,tak!!!
                                                    A dzisiaj -ja-)))Czuję się jak w pijanym zwidzie,pewnie przez grypę żolądkową i
                                                    temperaturę.Z jednej strony cieszę się,że tak zrobiłam, z drugiej
                                                    nie wiem jak to będzie.,,,Wszak wszystko sobie 'wyobraziłam dobrze' i w lutym
                                                    miałam być w ciąży z 'foremką')...I mogę być..ale jak patrzę.....???!!!
                                                    I w tym wszystkim najbardziej mnie martwi ...że się złamię,że znowu mnie
                                                    przekabaci,bo miłość moja jest ogromna jak w liście św.Pawła...niestety!!
                                                    Żeby mnie tak kto egoizmu nauczył,byłabym wdzięczna)))Serio.Prawie się na
                                                    terapii nauczyłam być tą egoistką....ale....-nie wyszło do końca.
                                                    To trudna sprawa dla mnie,i smutna,ale bozia jakoś mi pomoże(choć nie lubię
                                                    słowa -jakoś).
                                                    belka/grypelka
                                                  • hepik1 A czas leci 03.01.05, 07:02
                                                    Na "chwilę" to chyba gorzej niż wcale.Zresztą sama o tym wiesz,choc "wiedziec "
                                                    a wiedzieć to też różnica.
                                                    A terapia dla współuzależnionych tak samo nieodzowna jak ta dla alko.Zdawanie
                                                    sprawy sobie,że to nie tak ma wyglądać, to dopiero jedna trzecia na drodze do
                                                    normalności.
                                                  • natalia.zb No, nie wiem. 03.01.05, 19:21
                                                  • natalia.zb No, nie wiem... 03.01.05, 19:42
                                                    No, nie wiem, czy powinnam się wtrącać. To sa takie ważne decyzje życiowe.
                                                    Zawsze się wystrzegałam by nie doradzać w takich sprawach. Sama też w swoich
                                                    sprawach tego rodzaju starałam sie byc samodzielna. Ale słuchałam, szczególnie
                                                    doświadczeń innych. Interesowało mnie jak oni postepowali w podobnej sytuacji.

                                                    Wiec powiem tak: Każde "serce w rozterce" potrzebuje czułości, chce się
                                                    przytulić, czasem wypłakać. Jeśli jest to serce niepijącej alkoholiczki, to
                                                    powinno unikać niepijących alkoholików. Nawet wtedy, kiedy ten niepijący
                                                    alkoholik jest nieprawdopodobnie miłym facetem - misiem. Takim, że bardzo
                                                    trudno obok niego przejść spokojnie.

                                                    A więc moja Piękna Belko-Grypelko, to dopiero za jakis czas okaże się czy
                                                    postąpiłaś słusznie. Takie jest to cholerne życie, że jak podejmujemy decyzję,
                                                    to nigdy się nie ma pewności, że coś będzie na mur. Ale jest: na dwoje babka
                                                    wróżyła.

                                                    Lecz sie i wylecz z tego przeziębienia a zaraz będzie lepiej.

                                                    Pozdrawiam Wszystkich Przyjaciół. Natalia.
                                                  • hepik1 Re: No, nie wiem... 03.01.05, 20:49
                                                    Natalia -a gdzieś ty sie tego niepijącego misia do przytulania u belki
                                                    doczytałaś?;))
                                                  • natalia.zb Re: No, nie wiem... 03.01.05, 21:40
                                                    Hepiku, to tak z ostrozności. Gdyby jakis niepijący mis z jej (belki) grupy
                                                    terapeutycznej (byłej) zadzwonił głęboką nocą. Lub w dzień.
                                                    Natalia.
                                                  • hepik1 Re: No, nie wiem... 04.01.05, 03:05
                                                    Aha.To mnie uspokoiłaś;)
                                                  • bella15 Re: No, nie wiem... 04.01.05, 16:28
                                                    Dziękuję za wsparcie.Zobaczymy co to będzie.I Wy się trzymajcie)))
                                                    belka jeszcze grypelka
                                                  • valpoliczella Re: No, nie wiem... 04.01.05, 21:39

                                                    belka, trzymam kciuki za Ciebei! Rób to co , dla cIEBIE dobre
                                                  • jaga-bz Re: No, nie wiem... 06.01.05, 10:59
                                                    Słuchaj, Belka-mądrelka, nie rozumiem dlaczego odchodzisz tylko na chwilę
                                                    /grypa???!!! akurat!!!/i dlaczego to Ty się spakowałaś i to Ty wyprowadzasz.
                                                    Jeżeli zamieszkasz tam, gdzie się domyślam, m..., to co to zmieni? Pracować
                                                    przecież trza, no nie? Mam nadzieję, że zachowałaś dostęp do drugiego kompa.
                                                    Chociaż nie musisz odpowiadać /publicznie/ bo ja i tak... wicie, rozumicie...
                                                    A może pogłębisz znajomą już wiedzę, zrobisz choć drobne repetytorium, bilans
                                                    zysków i strat - tylko spokojnie, rozważnie...
                                                    Duża buźka :-)
                                                  • deoand Re: No, nie wiem... 06.01.05, 23:55
                                                    Val a co dla Ciebie dobre ?
                                                    Chyba jednak trzeba jaką chłopinę znaleźć a nie tylko Val w barku ?
                                                    A ..... time is running !!!
                                                    Już 2005 r .
                                                    a za 5 lat to już tylko ... terapia , terapia , terapia !!!
                                                  • stachu34 Re: No, nie wiem... 07.01.05, 07:47
                                                    Val...Deo chyba ma jakieś zamiary:))
                                                    Rozważ dobrze ten przekaz,choć wyrażenie opisowe "chłopina" nie bardzo
                                                    koegzystuje z jego osobowością.Może to skromność...?
                                                    Jednak Val,przydałby się chłop,bo chłopinę mogłaby sponieweierać.
                                                    Jednocześnie dementuję z góry, wszystkie pomówienia względem mnie,odnośnie
                                                    powyższego.Heh...
                                                    Pozdrawiam wszystkich w Nowym 2005.
                                                  • hepik1 Re: No, nie wiem... 07.01.05, 09:12
                                                    To raczej nie to, Stachu, o czym myslisz.Serce Deo zajęte od lat
                                                    kilku(...nastu,a nawet...dziesięciu?)
                                                    Inne muszą byc przyczyny tej troski,o zawartośc barku Val ;)
                                                  • jaga-bz :-))))) 07.01.05, 09:51
                                                    Ooo! Stachu! Jak miło,po długiej przerwie,widzieć Cię uśmiechniętego,w formie.
                                                    Dobrego!/po prostu/ Nowego 2005 Roku - pozdrawiam :-)

                                                    PS.Sygnaturka rozbawia mnie nadal - z przyjemnością czytałabym ją częściej :-)
                                                  • deoand Re: :-))))) 07.01.05, 15:52
                                                    Nie mam najmniejszych wątpliwości co do wspaniałego słodko -winnego smaku Val
                                                    jak równiez do walorów smakowych -pollicelli ,którą to zachwalał pan Jacek Cygan
                                                    w programie p.Kuby Wojewódzkiego . Pan Jacek Cygan jest , gdyby kto nie
                                                    wiedział , autorem tekstów piosenek wykonywanych przez p. Rynkowskiego miedzy
                                                    innymi - "
                                                    Dzis sa moje urodziny lub Inny nie będę " , które to dedykuję niniejszym Val.
                                                    Niestety nie dane mi było próbować ani cudownego smaku Val ani pollicelli - nad
                                                    czym szczerze boleję !
                                                    Nie ma takiego serca ,w którym nie znalazłoby sie miejsce dla val drogi hepiku.
                                                    o czym bys się na pewno przekonal gdyby los tak chciał !!!
                                                    A Ty Val ???
                                                    A Ty Val śpisz - a ja gore - rzekłbym onegdaj lecz wobec postów powyżej rzeknę :
                                                    - Ty Val śpisz - a MY gorem !!!!
                                                    Tak to sie chyba odmienia !???
                                                    Pzdr. deo
                                                  • hepik1 Re: :-))))) 07.01.05, 21:24
                                                    A nie czasem "gorejemy"?;)
    • storotka53 Re: Kobietom jest trudniej? 09.01.05, 16:33
      A niby to dlaczego kobietom jest trudniej...
      Rozumiem inny rozklad sił fizycznych..i tu mogę sie zgodzić..ale przy
      problemach , w których decyduje mózg, a nie tężyzna ???
      Co prawda, podobno nasze mózgi ( kobiety i mężczyzny ) coś tam sie różnią ,jak
      to autor opisał w książcę " Płeć mózgu "..ale żeby dopatrywać się w naszym
      mózgu od razu drugiego dna..
      A może to jest własnie ta nasza broń kobieca...zawsze trudniej ???..tylko czy
      ta teza oby jest bezpieczna dla nas samych ???
      • valpoliczella Re: deo 09.01.05, 21:58

        Deo, a Ty znowu tęsknisz ? ;) no cos takiego! Dalam sobie parę dni spokoju, bo
        mialam nawał pracy, a Wy znowu jak nie o chlopie to o zawartości mego barku
        hehehhe... jak by nie było, miewam sie dobrze, odbyłam ostatnio trochę imprez,
        na ktorych robilam jako kierowca, ale to nie byl problem, bo jak juz kiedys
        pisalam, na imprezach wcale mnie nie ciągnie,wrecz bawi mnie lub obrzydza widok
        pijanych biesiadników! O!!!! Ostatnio holowałam do domu pijanego ojca (to sie
        zdarzylo 3 raz w moim zyciu!) ale to straszne, co alkohol moze zrobic z
        czlowiekiem, niesamowite! ale coz, pocieszam sie, ze ja sie nigdy do takiego
        stanu nie doprowadzilam ,ale deo pewnie zaraz zakrzyknie, ze to zadna pociecha -
        juz slysze echo tego krzyku:) no to tyle na dzis, pozdrawiam i ide spac, bo
        jutro cholernie ciezki dzien mnie czeka! wiec tym czasem drodzy
        forumowicze :) - pozdrawiam Val - bez posmaku -policzelli:)
        • deoand Re: deo 09.01.05, 22:08
          Zawsze tęsknie za pięknymi kobietami i to jest raczej normalne jak sadzę !
          Zawsze równiez twierdziłem , że picie to męska rzecz ... a kierowca też
          zawsze sie przyda .
          deo
          • valpoliczella Re: deo 13.01.05, 22:16

            a skąd taaaka cisza na tym wątku? ani Natalia, ani Belka , aniTy Deo, ani nikt
            nic nie pisze, hm.. coz, ja skonczylam właśnie 12 godzinny tydzien pracy i mam
            dość, dobrze, ze jutro wolne!!!!! Deo, mam nadzieje, ze Twoja niby-tęsknota
            kanalizuje sie wlaśnie w milczeniu? :)))) no nic, ja ide sobie spac, albo nie ,
            pouczę się jeszcze, bo lubie:) NO to dobrej nocki wszyskim milczkom:) Val...
            • natalia.zb dlaczego tydzień ma 12 godzin? 13.01.05, 22:56
              Rzeczywiście. Zamurowało wszystkich. I nie wiadomo czy dlatego, ze jest tak
              dobrze, czy dlatego że jest tak źle.
              Val dlaczego tydzień u ciebie ma 12 godzin i juz sie kończy, chociaz jutro jest
              piatek? Czy ja dobrze mówię?

              W o góle to mam ochote Wam cos miłego powiedzieć. A tu nikogo nie ma. Była Val,
              ale sobie poszła. Szkoda, ze nie ma ikonek, bo bym sobie wybrała ta płaczącą.

              Natalia.
            • deoand Re: deo 13.01.05, 23:01
              No widzisz Val - tak to jest ... nie ma wody rozmownej ... nie ma dyskusji .
              Kobietki pochowały sie do mysich dziur i cisza , mistrz h tez gdzieś w ostępach
              puszczy żywiecko-cieszyńskiej przeżywa swą trzeźwość - ja też nic - a jak Ty
              Val też świętsza od papieża to nie dziwota , ze złoto góruje nad srebrem niczym
              Achonen nad Małyszem !!!
              Ale zawsze w Tobie nadzieja Val.
              a nóż sie co trafi nieprawdaż ?
              • hepik1 Re: deo 14.01.05, 13:33
                deoand napisał:

                > , mistrz h tez gdzieś w ostępach
                > puszczy żywiecko-cieszyńskiej przeżywa swą trzeźwość ...

                Skąd Tobie Deo bierze sie ta żywiecczyzna -cieszyńska?
                Gdyby tak Pixi i Dixi miały śledzic ruchy kota Jinksa dawno by ich na świecie
                nie było.To ja tutaj mogę w ciemno odwiedzić Cię w miejscu pracy,bez pytania na
                dole w informacji ,w którym gabinecie "urzędujesz";) a ty mnie w górach
                plasujesz? :))
                • valpoliczella Re: deo i inni!!! 14.01.05, 19:34
                  Deo, ależ Ty jestes podpuszczalski:)) Skwituję to wiele mówiącym milczeniem, bo
                  to w koncu me ulubione sreberko!
                  Natalia, a gwoli ścisłości piszac o 12 godzinnym tygodniu pracy, mialam na
                  mysli 12 godzin pracy co dzień! Jutro znowu (cale szczęście, ze nie na 12 ha).
                  A potem jade do Krakowa na .... :) I tu pobudzam właśnie Twa niespożytą
                  fantazje - Deo:) Pozdrawiam - Val...
                  • deoand Re: deo i inni!!! 18.01.05, 22:20
                    czesc Val .
                    Wróciłas juz z tego Krakowa ?
                    Jeśli tak to chyba pod wpływem skarbów Wawelu zamieniłaś ulubione srebro na
                    złoto bo milczysz niczym grób Naczelnika !
                    A u Wierzynka byłaś i spotkałaś się ze swoją sympatią - Pollicellą czy też
                    niestety jej tam nie było ?
                    • valpoliczella Re: deo i inni!!! 20.01.05, 18:24

                      NO Deo, intuicje to Ty jednak masz:) fAkt, z sympatia sie spotkałam, ale nie z
                      Policzella:) U Wierzynka oczywiscie byłam na obiadku, potem na romantycznym
                      spacerku:) A sympatia juz odfrunęła za ocean:( TEraz raczę się - nie nie tym ,
                      czym myślisz- mam tabletki Deprim, ktore jem na przemian z Persenem, i tak sie
                      uspokajam i zastanawiam, czy aby nie wpadne teraz w lekomanie? Pozdrawiam vAl..
                      • deoand Re: deo i inni!!! 20.01.05, 21:00
                        znany autor książek dla dla kobiet powiedział : Gdy kobieta osiąga trzydziesty
                        piąty rok życia to przestaje pojawiać się w męskich snach - i wtedy deprim jest
                        jak najbardziej potrzebny ale może powód jest bardziej prozaiczny i wystarczy
                        zamiast deprimu val-nąć sobie Val - policellę i po bólu !!!
                        • valpoliczella Re: deo i inni!!! 20.01.05, 21:26

                          Ot co!!!!! Coz za trafna rada, w Twoim mniemaniu!
                          • deoand Re: deo i inni!!! 20.01.05, 21:37
                            Rada jak każda rada - dla jednego dobra dla drugiego zła !!!
                            • valpoliczella Re: deo i inni!!! 20.01.05, 21:50

                              OJ Deo, Deo, Ty jak juz zaszufladkujesz człeka to na amen! ech... szkoda słów:(
                              no ale jak to mowia, dobre rady zawsze w cenie :) pozdrawia Val.. ;)
                              • deoand Re: deo i inni!!! 20.01.05, 23:50
                                No coż Val - zawsze miałem zdolność analizy i uporządkowywania zjawisk i ludzi .
                                Ty póki co .. jesteś swoja kobitka .... może się kiedyś zmienisz , ale tak
                                naprawde to na razie niewiele masz wspólnego z Natalią ,Amelią czy innymi ,
                                które w trudzie i znoju chodzą do AA ,odmawiają modlitwę , czytają desideratę i
                                NIE PIJĄ śmiejąc się przez zaciśnięte zęby i głoszą swoje szczęście .
                                No jedno was łączy - jesteście kobietami ...
                                Ale zawsze mogę się pomylić i koleżanki mogą dołączyć do ciebie albo o dziwo ..
                                ty do nich !!!
                                deo

                                • valpoliczella Re: deo i inni!!! 21.01.05, 23:02

                                  Deo, doprawdy nie wiem , co sugerujesz??? I wole sie nawet nie domyślać!
                                  • deoand Re: deo i inni!!! 22.01.05, 00:22
                                    Pierwszy dzień weekendu i co Val - jak tam piekna twoja głowka - ?
                                    Trzyma sie prosto czy lekko zbacza ?
                                    • valpoliczella Re: deo i inni!!! 22.01.05, 16:17

                                      ech, Deo, a Ty znow jedno i to samo:( Naprawde mam teraz inne problemy, wiec
                                      wybaczysz, jeśli nie podejmę wątku mego picia-niepicia. Dzięki z góry :)VAl..
                                      • deoand Re: deo i inni!!! 22.01.05, 18:39
                                        ok ... ale widzisz , że bez ciebie temat ginie !!!!
                                        • valpoliczella Re: deo i inni!!! 22.01.05, 20:37

                                          no przecież nie jestem ślepa:) widze, ale sory, na moim alkoholiżmie to Ty nie
                                          wypłyniesz :) Ja z tym walczę, choć Tobie wydaję sie chyba, ze ja od rana do
                                          rana pije i nic nie robie :( Coż.... wolność myśli i słowa. Pozdrawiam V..
                                          • deoand Re: deo i inni!!! 22.01.05, 20:53
                                            Oczywiście , ze na twoim alkoholiźmie nikt nie wypłynie - co najwyzej Ty mozesz
                                            utonąć ....
                                            ale jesli juz to zawsze lepiej tonąć , gdy orkiestra gra jeszcze niż w grobowej
                                            ciszy od początku.
                                            • valpoliczella Re: deo i inni!!! 22.01.05, 21:03

                                              wiec graj graj graj, niech te tony ukoją mą steraną duszę. Na razie woda sięga
                                              mi po biodra (niezbyt wydatne hehe) ;) A tak nota bene to ja sie nie upijam od
                                              listopada! Ale w Twoim mniemaniu to pewnie nic.
                                              • deoand Re: deo i inni!!! 22.01.05, 22:52
                                                Ja się też nie upijam od listopada tylko nie bardzo wiem ,którego roku !
                                                • valpoliczella Re: deo i inni!!! 27.01.05, 20:54
                                                  Oj, widze, ze wątek umiera :( Ani Natalia, ani Amelka, ni Belka ani Ty Deo nic
                                                  nie piszecie :( alez smutno sie robi, hm.... chyba zaczne znowu pic
                                                  hehhehhe... a tak na serio, to skad to milczenie?Chyba nie owiec? Pozdrawiam
                                                  VAl...
                                                  • deoand Re: deo i inni!!! 27.01.05, 21:34
                                                    Trudno , żebym to Ja podtrzymywał wątek gdy Ty o niczym nie opowiadasz - wtedy
                                                    proza życia i milczenie .
                                                    A moze jednak - kobietom trudniej ??? bo w ostatnim czasie nastąpił wysyp
                                                    kobiet pijących po 10 piw i wiecej , ktore nie wiadomo czy już - alkoholiczki
                                                    czy pijaczki ??
                                                    W kazdym razie znalazły one żarliwego obrońcę w osobie nijakiego jerzego30/ i
                                                    pewno innych wkrótce /
                                                    który niedługo im uświadomi , ze Alkoholiczka to brzmi Dumnie -choć mam
                                                    poważne wątpliwosci czy owym kobietom przejdzie to słowo przez gardło ???
                                                    Chyba jednak predzej - przemoga sie .....i ugotują obiad mężowi ??? !!!
                                                    A co ty na to - lepiej do kuchni czy na terapie lub AA ???
                                                  • valpoliczella Re: deo i inni!!! 28.01.05, 14:49

                                                    Deo, nie wiem, gdzie ten wysyp tych Pań nastąpil, bo nie jestem na bieżąco z
                                                    wątkami forum. Ale 10 piw dziennie? hm.. widze, ze są lepsi ode mnie :))) no
                                                    ale to zadna pociecha. Ale czyzby miano alkoholika brzmialo dumnie? Istne jaja.
                                                    no coz, a wybor gotowanie obiadu czy terapia - zadne i drugie nie jest dla mnie
                                                    alternatywa, bo ani gotowac ani terapeutyzowac sie nie lubie. W przyszlym
                                                    tygodniu ide na bioreznonas, co to niby odzwyczaja od nałogów. Moj znajomy był
                                                    i nie pali juz 4 miesiąc, a dodam, ze palil 1,5 paczki dziennie. Pic tez nie
                                                    pije, a popijal. NO i juz słysze ten Twoj szyderczy śmiech:) ale co tam,
                                                    sprobowac nie zawadzi. nO to na razie - val..
                                                  • hepik1 Re: deo i inni!!! 28.01.05, 16:26
                                                    Pozwolisz ja pierwszy-he,he,he
                                                  • valpoliczella Re: deo i inni!!! 29.01.05, 20:23

                                                    No tak, ale co tam, Hepik - wszak śmiech to zdrowie! Czegóż innego mogłabym sie
                                                    tu po Tobie spodziewac? Hm...
                                                  • deoand Re: deo i inni!!! 30.01.05, 10:30
                                                    Val coś wymiotło tu wszystkich i rzeczywiście nie wiadomo jaki jest los
                                                    szacownych dam tego wątku... to jednak musze się zgodzić z moim szacownym z
                                                    reguły adwersarzem forumowym Mr.Hepikiem , że takie tam wynalazki antynałogowe
                                                    to nie dają zbyt dobrych efektów ....
                                                    ale z drugiej strony ... każdy sposób dobry gdy tylko prowadzi do celu ...
                                                    Lecz droga Val -
                                                  • hepik1 Re: deo i inni!!! 30.01.05, 13:09
                                                    Tak to jest- w Afryce szamani zarzynaja koguta przed meczem swoich drużyn i
                                                    skrapiają jego krwią przedpole bramkowe,by pokonac swojego przeciwnika,w Polsce
                                                    ludzie chodzą na biorezonans(cokolwiek to znaczy)by pokonac nałóg;)
                                                    I zawsze jeden z szamanów twierdzi ,że to działa-bo któraś z drużyn
                                                    wygrywa(chyba,że jest remis-ale w takim wypadku to wina koguta a nie
                                                    szamana).Czyli skuteczznośc 50% czego nie można powiedziec o
                                                    biorezonansie(cokolwiek by to mialo oznaczać;)
                                                  • valpoliczella Re: deo i inni!!! 30.01.05, 19:44

                                                    NO tak, mili Panowie, tak to juz jest, ze czlowiek łapie sie wszystkiego w
                                                    nadziei na ...... . Deo, tez ubolewam nad faktem niebytu innych Dam, ale coz,
                                                    moze kiedys sie odezwą. A co jest moim celem - jak powiem, to zasmiejesz sie w
                                                    glos, a Twoj adwersarz Ci pewnie zawtóruje - a wiec picie kontrolowane, ktore
                                                    uskuteczniam od listopada! Nie jest łatwo, przyznaje, bo po wypiciu dwoch
                                                    lampek wina lub koniaku chcialoby sie jeszcze, a tu butelka stoi, a ja walcze
                                                    ze sobą i tak sobie walcze i juz! ale przynajmniej nie doprowadzam sie do stanu
                                                    upojenia. Ciekawe na ile mi jeszcze woli wystarczy?? mOze ten wysmiewany
                                                    biorezonas pomoze, moze zadziala na psychike, jak placebo? zobaczymy, uwówie
                                                    sie w tym tygodniu, bo tam jest dlugi czas oczekiwania, czyzby wiec naród
                                                    zgłupiał, skoro stoi w kolejce do biorezonanasu? A tak w ogole zauwazylam , ze
                                                    jesli mam duzo na glowie, to mniej popijam, bo wiem, ze inaczej nie dalabym
                                                    rady, no ale jakos sie musze wspomagac, smieszne co? hm... coz, taka słaba
                                                    jestem! no nic, pozdrawiam zyczac milego niedzielnego wieczoru - dla mnie
                                                    wlasnie sie zaczyna, bo niedawno wrocilam z pracy! Val....
                                                  • deoand Re: deo i inni!!! 31.01.05, 22:48
                                                    No cóż - nikt nie nadąży za myślą kobiety i nie zgłębi ich tresci , które
                                                    zawsze są gotowe zaskoczyć mężczyznę tak mocno , że aż mój - " alter Ego Mr H."
                                                    zamilkł zapewne z wrażenia .
                                                    Ja jednak odpowiem kobiecie bo zawsze odpowiadam kobiecie - zadając takie sobie
                                                    pytanie -
                                                    - a dokąd pójdziesz , droga Val gdy przestaniesz pojawiać się w męskich
                                                    snach ???
                                                    dla ułatwienia dodam , ze wg pana Wiśniewskiego -socjologa i autora książek dla
                                                    kobiet, dzieje sie tak po osiągnięciu przez damę 35 rż ?
                                                    na miting może czy tez np. do ..... ???
                                                    Ciekawe nieprawdaż ???
                                                    A gdzie poszły np. Amelia czy Natalia ???

                                                  • valpoliczella Re: deo i inni!!! 01.02.05, 21:26

                                                    deo, ale ja wlasnie osiagnelam ten wiek, wiec dokad mam pójść? :)))) A coz
                                                    takiego zaskoczylo Cie w moim poście?? Przyznanie sie do wypijania dwoch lampek
                                                    dziennie???
                                                  • deoand Re: deo i inni!!! 01.02.05, 22:59
                                                    tym wyznaniem to mnie raczej nie zaskoczysz - prędzej byłbym w szoku gdybyś
                                                    napisała , ze nie pijesz od powiedzmy - miesiąca . wtedy bym zaniemówił
                                                    naprawdę .
                                                    inne damy tez juz chyba piją ponownie !!!

                                                    ale gdy coraz rzadziej / zgodnie z tym co napisałaś i wg poglądu
                                                    p.Wiśniewskiego / pojawiasz sie w męskich snach to jednak trzeba znaleźć
                                                    jakiegos mena bo sama Valpollicella moze nie starczyc na nastepne dwadziescia
                                                    lat .
                                                    a najłatwiej takiego doświadczonego - po przejściach znaleźć na mitingu AA -
                                                    więc może jednak tam pójdziesz choć ten jeden raz - choć realnie patrząc twoje
                                                    szanse są takie takie jak na prohibicję w Polsce czyli biskie zeru .
                                                    Ale może ...
                                                    jedna val to jednak całe 17 pln - może coś tańszego !!!
                                                    Bo jak tak dalej pójdzie to mi jeszcze skończysz na nalewkach z Royalu !!!
                                                    deo

                                                  • hepik1 Re: deo i inni!!! 02.02.05, 12:50
                                                    Deo-na akcję zajrzyj,tam dawna Twoja podopieczna pierwszą rocznice obchodzi i
                                                    tęskni,tak mniemam,za GKN-em;))
                                                  • natalia.zb Jestem obecna... 02.02.05, 17:12
                                                    cześć, cześć. Nie zaglądałam tu bo na forum akcji (patrz post hepika)rocznica
                                                    za rocznicą. Trzeźwiutkie i milutkie bankiety aż sie wychodzić nie chce.
                                                    Zapraszam Val. Tam już nawet padło twoje przepiękne pachnące włoskimi pejzażami
                                                    imię Valpoliczella. Oczywiście, to hepik... jest takim gadułą. Albo, tak bardzo
                                                    cię lubi.
                                                    Oczywiście, że powie Ci drogi deoandzie gdzie sobie poszłam po skończeniu
                                                    trzydziestki piątki... Na miting AA. Wyszczuplałam od tego szamotania się z
                                                    rozwichrzonymi emocjami, ale je ujarzmiłam. Poszłam w góry, wysokie góry,
                                                    chodziłam po górach, pracowałam, jeździłam po świecie, i w ogóle rozpoczął się
                                                    patrząc z dzisiejszej perspektywy (chociaż nie jest źle, ale lat przybywa)
                                                    najlepszy okres w moim życiu.
                                                    Wiec Valpoliczello nie daj sie zwieśc jakimś Wiśniewskim. Twoje życie zależy
                                                    tylko od ciebie, nawet jeśli przestałaś nim kierować (tak jest w pierwszym
                                                    kroku AA).
                                                    I jako to, że przysłowia sa mądrością ludową powiem tak.

                                                    "Jak sobie pościelisz tak się wyśpisz" i "każdy jest kowalem swojego losu"

                                                    A propos. Nie wierzę, że potrafisz wypić dwie lampki wina co wieczór(co
                                                    dziennie?) i odstawić butelkę. Nie wierzę Val. A jeśli to potrafisz? to nie
                                                    wiem co mam mówić.

                                                    No, rzeczywiście jakoś nasze koleżanki zaniemówiły. Dziewczyny odezwijcie sie!
                                                    Co z Wami?

                                                    Pozdrawiam. Natalia.
                                                  • valpoliczella Re: Natalia! 03.02.05, 09:06

                                                    czesc Natalia!!
                                                    dobrze Cie tu widziec. Dzieki za słowa otuchy, moze faktycznie zycie po 35 moze
                                                    byc ciekawe, fajne, niesamowite? NIe wiem, ja tego o swoim jeszcze powiedziec
                                                    nie moge. Odnosnie tych lampek - to Natalia, przeciez pisalam, ze nie jest m i
                                                    łatwo, wrecz wkurza mnie to, strasznie sie szamoczę, coraz cześciej
                                                    przypominaja mi sie Twoje słowe, ktore kiedys napisałas, ze probowałas picia
                                                    kontrolowanego, ale bylo to trudniejsze w sumie niz niepicie, cos podobnego
                                                    kiedys wyczytalam z Twoich postow! Moge to powoli potwierdzic, naprawde nie
                                                    jest łatwo, dochodze do wniosku , ze marnuje mnostwo energii na rozwazania
                                                    tego wrecz kuriozalnego problemu, czy nalac sobie 3 lampke, czy zostawic
                                                    reszte na jutro. I tak w kółko. TAk wiec mysle, ze powoli dojrzewam do tego
                                                    (tak sama przed soba), ze choc trudno to moze paradoksalnie łatwiej jest
                                                    naprawde nie pic. Wtedy przynajmniej dopada mnie taka mysl raz wieczorem,ze
                                                    kurde nic nie mam w domu, i na tym sie konczy, zajmuje sie czyms innym i juz.
                                                    a tak caly wieczor te durne rozwazania, czy.. a moze nie, choc moze jednak i
                                                    tak w koło Macieju. ech, no nic, biegne do pracy - milego dnia - VAl

                                                    PS> ciekawe, co ten Hepik tam o mnie wypisuje. Cokolwiek by to nie bylo, cos
                                                    tak czuje, ze nie sa to przyjazne słowa. Ale co tam.. pewnie jak zwykle
                                                    wyśmmiewa moje zachowania, ech....
                                                  • natalia.zb Valpoliczello! 03.02.05, 21:28
                                                    Dobry wieczór.
                                                    Takie dawkowanie, jakie stosujesz bardzo mnie irytowało. Wolałam sobie to
                                                    darować. Zamiast pić po jednym kieliszku wina codziennie, (czy innego trunku,
                                                    bardzo lubiłam whisky, jeszcze dziś potrafię tęsknie spojrzeć na jasia
                                                    wędrowniczka) , wolałam nic nie pić przez cały tydzień a w weekend wypić
                                                    butelkę. Ale to było w czasach kiedy jeszcze sobie nie uświadamiałam, że mam
                                                    problem.
                                                    Co do kontrolowanego picia, to rzeczywiście, jest to duza strata energii, żeby
                                                    nad tym wszystkim panować.
                                                    Naprawdę uwierz mi, szkoda ją (energię)tak marnować. Mozna ją spozytkować na
                                                    tyle innych rzeczy, które dają stysfakcję...
                                                    Niepicie wcale, jest o wiele łatwiejsze i przyjemniejsze. Nieprzyjemny jest
                                                    tylko początek, który czasem trwa 3 miesiące, czasem 6 miesięcy, czasem rok
                                                    albo i więcej. Są zdaje sie też tacy i ich jest większość, którzy wcale nie
                                                    potrafia rozpocząć trzeźwienia. Na forum akcjisos, znawczyni problemu napisała,
                                                    ze udaje sie to 1 osobie na 30.
                                                    Moim zdanie, łatwiej jest jeśli wcześniej sie dostrzeże problem... chociaż.

                                                    Pozdrawiam serdecznie Natalia
                                                  • valpoliczella Re: Natalio!!!! 03.02.05, 21:43
                                                    to fakt i racja, trudno jest zaprzestac calkowitego picia, czlowiek sie ciagle
                                                    łudzi, ze da rade, i daje rade, owsze, ale jak jet teog cena? Ot co! Tak wiec
                                                    jak pisalam rano, chyba powoli dojrzewam do zaprzestania tego zwyczaju
                                                    wieczornego popijania, bo to mnie tylko frustruje! Naprawde! Masz racje, ze
                                                    szkoda tej energii marnowanej na bzdrune dywagacje, czy sie napic czy nie! a
                                                    powqiedz mi, co stanowilo u Ciebie w 35 roku zycia ten przełom? cos sie
                                                    wydarzylo, czy tak po prostu sama potraktowalas ten wiek jako swoista cezure,
                                                    od ktorej postanowilas zyc na nowo? bez bez i bez...... pozdrawiam serdecznie
                                                    Val...
                                                  • deoand Re: Natalio!!!! 03.02.05, 22:26
                                                    Mimo wszystko praca nad Val jest wybitnie pozytywistyczną pracą z efektem
                                                    conajmniej wątpliwym i odległym w czasie a ja chyba jednak jestem romantykiem
                                                    więc pozostawiam tę robotę Tobie mistrzu H.
                                                    a nóz coś ....
                                                    Wolę juz złożyć życzenia rzeczonej Annie ... Marii , która choć smutną ma twarz
                                                    to jednak nie pije cały Boży Rok i życzenia się Jej należą a Tobie Mr. H
                                                    podziękowania za przypomnienie tego doniosłego wydarzenia >

                                                    Do Val - ponieważ w tym kraju wszystko jest możliwe - złodziej staje sie
                                                    bohaterem narodowym - agent- poszkodowanym , kandydat na agenta dziewicą a
                                                    bohater agentem
                                                    więc i pijąca alkohol trzy i pół gwiazdkowa Dama może stać się abstynentką
                                                    też .
                                                    Czego życzę z całego serca
                                                    deo
                                                  • natalia.zb Valpoliczello 03.02.05, 23:20
                                                    Nie jestem ci w stanie powiedzieć czy był to przypadek czy nie przypadek, te 35
                                                    lat. Faktem jest, że byłam bardzo umęczona czymś podobnym do tego co ty teraz
                                                    robisz. A więc narzuceniem sobie jakiejś normalności czy kultury picia. Byłam
                                                    wściekła na siebie, że sobie nie radzę. Miałam poprostu dość tego swojego
                                                    rozmemłania i kolejnego przedrinkowanego weekendu.
                                                    Zreszto, Val... sama zobaczysz jak to jest, czy będzie dalej.
                                                    Ja nie mogę ci napisać, że też tego będziesz miała dość, Choć prawdopodobnie
                                                    tak.
                                                    Jesteś (chyba) silną osobowością i nie dasz się tak utopić w winie (bo nie wiem
                                                    czy coś innego jeszcze pijesz?)

                                                    pozdrawiam. Natalia.
                                                  • natalia.zb Re: Valpoliczello 06.02.05, 17:27
                                                    Co się dzieje? I ty Valpoliczello zamilkłaś?
                                                  • valpoliczella Re: Natalio!!! 06.02.05, 22:10

                                                    Nie nie, wszystko ok, oglądałam wczoraj ten film "28", i hm.. m am mieszane
                                                    uczucia. Wprawdzie nie widzialam go od poczatku, bo wpadlam do domu ok 20.40 i
                                                    zaczzelam ogladac, jak bohaterka byla juz w osrodku,i mmoze to zawazyla na mej
                                                    ogolnej recepcji tego filmu! Wydaje mi sie zbyt rozmemłany, bez przewodniego
                                                    motywu, taki jest moj odbior! poza tym jest to chyba zbyt trywialne
                                                    przedstawienie problemu alkoholowego. choc nigdy na terapii nie bylam i mam
                                                    nadzieje na niej nie byc, to jednak nie przemawia do mnie obraz i przeslanie
                                                    tego filmu! Juz po stokroc wole "Kiedy mężczyzna kocha kobiete". no ale dobra,
                                                    dosc o tym! Poza tym u mnie wszystko gra! Mialam dzis piekny dzien, naprawde,
                                                    oby kolejne temu dzisiejszemu w niczym nie ustepowaly! POzdrawiam Val


                                                    ps. jedno mnie w tym filmie zatrwożyło, a mianowicie, ze statystycznie udaje
                                                    sie jednej osobie na 30 :(((((
                                                  • janulodz Re: valpoliczello 06.02.05, 22:22
                                                    Więcej optymizmu Valpoliczello. Też oglądałem ten film i jestem pewien, że wg
                                                    statystyki udaje sie to trzem osobom na dziesięć.Życzę wszystkim udanego
                                                    tygodnia. Janu :)))))))
                                                  • hepik1 Trywialność 07.02.05, 06:42
                                                    Picie jest zawsze trywialne,Val.Nawet jak pije sie tylko włoskie wina.Choć
                                                    bardziej trywialna jest żołądkowa gorzka a od niej- wódka czysta, a od
                                                    czyściochy,jeszcze bardziej trywialny jest denaturat.
                                                    To tyle w kwestii trywialności;)
                                                  • deoand Re: Trywialność 07.02.05, 20:38
                                                    Drogi H .
                                                    Trywialne jest odzwyczajenie denaturowca od picia " Białej Damy " ale
                                                    nietrywialne jest odzwyczajenie Val od picia Valpollicelli więc to naprawde
                                                    duze wyzwanie przed Tobą bo zagraniczny Trener jakby wycofał sie rakiem .!!!
                                                  • natalia.zb Re: Trywialność 08.02.05, 07:19
                                                    cześć

                                                    w kwestii trywialności. ładne to słówko. jego znaczenie jest już mniej
                                                    ładne.Czy terapia była trywialna? nie wiem, bo nigdy w niej nie uczestniczyłam.
                                                    Raz miałam szczęście być na jednej lekcji kursów dla terapeutów. Zaraz wyjaśnię
                                                    dlaczego tam byłam. Otóż tak się rozpędziłam w autopsychoanalizie, że w
                                                    poczuciu zwycięstwa nad sobą przeszło mi przez głowę, że przecież mogę pomagać
                                                    innym. A że akurat wśród naturszczyków trwał werbunek, więc się zgłosiłam i
                                                    pojechałam na jedną sesję. Pierwszą i ostatnią. Zraziły mnie prymitywne
                                                    manipulacje polegające na przepędzaniu grupy z kąta w kąt. I jakieś jeszcze
                                                    inne zabawy jak w przedszkolu. Pomyślałam sobie: po co ja mam się w to bawić?
                                                    Może nie powinnam o tym pisać... No ale właśnie tamto doświadczenie było
                                                    trywialne. I jakoś tak mi się przypomniało w kontekście tych waszych rozważań o
                                                    trywialności.
                                                    Ale film mi się podobał, chociaż miejscami był bardzo powierzchowny. Poczynając
                                                    od tytułowych 28 dni, które jak wiemy wszyscy, którzy ztkneli z tematem; nawet
                                                    nie wystarczają, żeby zaciągnąć się trzeźwością.
                                                    Val, cieszę się, że funkcjonujesz normalnie. Ale jeśli przeżywasz takie męki
                                                    odmawiając sobie trzeciego kieliszka włskiego wina, to coś tak czuję, że nie
                                                    obejdzie się przynajmniej bez aa.
                                                    Martwię się, że dziwczyny milczą: Amelia, która twierdziła, że kobietom jest
                                                    trudniej.
                                                    Bella, która robi porządki w swoim związku.
                                                    Renata radząca sobie sama. Ag sympatyczna jak wszystkie i smutna. Jaga odzywa
                                                    się na forum akcji
                                                    Pozdrawiam milczących i nie milczących. Natalia.
                                                  • hepik1 Re: Trywialność 08.02.05, 07:51
                                                    Ja tylko w kwestii 28 dni.Tyle to trwa w Ameryce,bo czas to pieniądz a tam za
                                                    darmo nic nie ma.Wiktor Osiatyński w Rehabie opisuje swój pobyt na Farmie,który
                                                    wcale nie trwał dłużej a zaciagnął się trzeźwościa na 20 lat.Zreszta jeśli
                                                    zliczyć godziny na terapiach dziennych(ok 5 godzin dziennie x 6-8 tygodni oprócz
                                                    wekendów)) lub 2 razy w tygodniu x 3 godz x 3 miesiące) wychodzi tyle samo albo
                                                    mniej.Tylko zamknięte trwają dłużej-jak pisze na akcji Taki jeden-w Stanominie
                                                    był 56 dni.Tyle,że widocznie praca nie tak intensywna jak w Stanach.
                                                    Terapia to nauka a ta nigdy nie trwa wiecznie.Potem juz trzeba samemu sobie
                                                    radzic przy pomocy AA,warsztatów,pracy własnej itp itd.
                                                  • deoand Re: Trywialność 09.02.05, 22:37
                                                    Val a ty co chyba dzisiaj nie pijesz - w końcu POST !!!
                                                  • valpoliczella Re: Trywialność 10.02.05, 16:49

                                                    Deo, no nie pije od wtorku, ale łatwo nie jest:(
                                                  • natalia.zb Re: Trywialność 10.02.05, 18:24
                                                    Kiepsko, kiepsko, Valpoliczello. Ale cóż ja na to poradzę. Inne Panie w ogóle
                                                    się nie odzywają. Nie chcę je urazić swoimi domysłami. Ale coś tak czuję, że to
                                                    nie z powodu abstynencji.
                                                    Valpolliczello wyciąg przed siebie dłonie i spojrz na nie. Czy drżą?
                                                    A ty wewnętrznie, czy czasem nie drżysz?

                                                    Pozdrawiam Cię serdecznie. Natalia.
                                                  • valpoliczella Re: Trywialność 10.02.05, 18:54

                                                    Natalia, nie dlonie mi nie drżą (jeszcze), ale co z tego, skoro jestem
                                                    strasznie wkurzona, sama nie wiem na co, a wlaściwie wiem. Aha i jeszcze jedno,
                                                    prawie ciągle śpie. Zebym tylko w jakąś śpiączkę nie wpadła, tak jak cukrzyk
                                                    bez insuliny:) ech, ależ sobie nawarzylam... szkoda słów :(
                                                  • natalia.zb Re: Trywialność 10.02.05, 20:56
                                                    Ja u siebie senność tłumaczę: albo niedotlenieniem mózgu, albo rozpoznaje to
                                                    jako syndrom ucieczki(psychicznie). Ucieczka w sen. Ale to już nie jest
                                                    trywialne. I chyba powinnam zmienić tytuł. Ale ta "trywialność" jest ładnym
                                                    tytułem. I szkoda go zmieniać. Prawdę powiedziawszy nałogi są trywialne.
                                                    Niedawno spotkałam młodą kobietę wychowaną przez siostry zakonne. Pomagam jej
                                                    uporządkować sprawy spadkowe. Piatka jej rodzeństwa została adoptowana. Jej
                                                    nikt nie chciał. Była najstarsza. I teraz jest jedyną spadkobierczynią swoich
                                                    rodziców przedwcześnie zmarłych na alkoholizm. Oglądałam razem z nią ruinę jej
                                                    domu (pozostał grunt o sporej wartości). Było w tym coś bardzo poruszającego. W
                                                    tym wymiarze alkoholizm nie jest trywialny. Jest tragiczny.

                                                    Miłego wieczoru śpiąca Valpoliczello, życzy Ci Natalia.
                                                  • valpoliczella Re: Trywialność 10.02.05, 22:24
                                                    Tak, Natalio, alkoholizm jest nader trywialny! Az slow brak, by opisac te
                                                    trywialnosc,bo na zdrowy rozsadek toż to idiotyzm! Jestem wiec idiotką, bo
                                                    ciągnie mnie do czegoś, co wcale nie jest dla mnie dobre, tfu... A z ta
                                                    sennościa to wiem, ze to jeden z pierwszych objawow odstawienia, potem dochodzi
                                                    wkurzenie, jedzenie i kilka temu podobnych! Kurcze, ale bardzo trudno samemu
                                                    przsez to przebrnąć! ZEby choc ktos byl u boku, kto by mi mowil, ze "nie pij,
                                                    bo po co, bo to nie dobre", ale tak musze sama to sobie powtarzac, alez ilez
                                                    mozna? I lustro ma swa wytrzymałość! ech... wiesz , wkurza mnie ten nałóg!
                                                    Bardzo wkurza!
                                                  • deoand Re: Trywialność 10.02.05, 22:27
                                                    no to nie pij chyba rozumiesz po polsku !!!
                                                  • valpoliczella Re: Trywialność 10.02.05, 22:30

                                                    rozumiem deo, rozumiem, ale ratio swoje a reszta swoje! Toczę walkę! JEst mi
                                                    badzo trudno juz w 3 dniu, a co dalej? Wole nie myslec, bo sie załamię!ech...
                                                    wkurzam sie na samą siebie, że dopuściłam do takiego stanu rzeczy! Jak to sie
                                                    mogło stać??? Sama nie wiem!
                                                  • valpoliczella Re: Trywialność 10.02.05, 22:42

                                                    ide spać, wykonczona trzeżwością:) Cieżki to stan po 5 latach picia dzien w
                                                    dzien! no z malymi przerwami! Bardzo ciezki, chyba mało kto to zrozumie! ale
                                                    kurde, mnie ciagle przesladuje mysl o kieliszku martini, a to jest o tyle
                                                    dziwne, ze martini nigdy nie pije! Chyba mi juz wali na całej linii? ech, wstyd
                                                    mi za samą siebie i boję sie, by jutro nie pobiec do sklepu! Kurcze, boje sie!
                                                    no! no nic, dobrej nocki, ide spac, i ciesze sie, bo bedzie to trzezwy sen!
                                                    Pozdrawiam Val... NIE PIJE W POŚCIE! NIE I JUŻ, CHOC TRAFIA MNIE JASNY SZLAK!
                                                  • asiunia.vie Re: Trywialność 12.02.05, 00:37
                                                    A ja nie apel i tez mnie trafia szlak, ale tak juz jest jak sie reaz wlazlo, to
                                                    trzeba wyjsc. Zycze wytrwalosci wszystkim
                                                    aska
                                                  • valpoliczella Re: Trywialność 12.02.05, 21:18
                                                    Dzieki, trzymam sie jakoś, choc cholernie trudno, ech ten , kto wlazł w to
                                                    bagno, moze to zrozumiec! ech.. ciezko mi! :((( val..
                                                  • bella15 Re: Trywialność 13.02.05, 02:33
                                                    Witajcie))
                                                    Ledwo napisałam ,a list zjadło..Trudno.Jeszcze raz.Bez wytłumaczeń
                                                    prawie ,ale))) Wiesz,Deo, nieobecność nie zawsze oznacza powrót do picia)))
                                                    Korzystam z okazji bycia przy swoim komputerze)))..a i w mieszkaniu .
                                                    Pewnie bym się nie odezwała, ale ..oczywiście))poruszyła mnie Val))))
                                                    ...Czemu tak bardzo boisz się terapii?Zobacz jak długo się miotasz, ile jeszcze
                                                    chcesz?Zjędzą Ciebie tam? Mnie nie zjedli...Strach ma tylko wielkie oczy!!
                                                    Zaglądałaś kiedyś na mój wątek"Najtrudniejszy 1 krok"- idź jeszcze raz, jak
                                                    chcesz.To była moja najlepsza decyzja w życiu.Zobaczysz jaki dostaniesz
                                                    zastrzyk optymizmu , wiary w siebie,pewności..Przeczytaj mój wątek ze
                                                    zrozumieniem, bo pierwszy raz jak go czytałaś, hi, hi..to pytałaś tu (chyba) po
                                                    co mi to odtrucie)))Choć, w sumie, jest to odtrucie-ale psychiczne!
                                                    Val, nie myśl,że pije się tylko np.z samotności.I nie wiek jest ważny w
                                                    uzależnieniu i w ocknieniu. Moich dwóch super koleżanek(teraz są rodziną-
                                                    koleżanka poznała koleżankę z bratem)... mamy są uzależnione, obie różnie.Ale
                                                    są po 60 roku życia.Wiesz jaką mają fazę picia?....ostatnią..i nadal
                                                    twierdzą,krzyczą,że nie są uzależnione..A zaczęły w naszym wieku...to może
                                                    trwać i trwać.Nie chce mi się pisać jak u nich zaczął się problem alkoholowy-
                                                    (bo trywialnie) ale trwa ponad 30 lat,ukrywały w małżeństwie, męczyły się, a
                                                    teraz kiedy idą/są na emeryturze-tragedia..I najbardziej współczuję koleżankom
                                                    i ich rodzinom( mężowie są tak współuzależnieni,że ..soryy,chciało by się
                                                    napisać..dupa nie chłop,ale to choroba)..masakra...
                                                    I tak sobie ,Val, można chodować chorobę..Ja Ci powiem,że jak patrzę na mamy
                                                    moich koleżanek...i słucham ich, a One nie wiedzą,że ja mam ten problem..
                                                    to nie wiem czy bym ..ależ wiem!!landrynka w ustach, przyklejony uśmiech,
                                                    kłótnie, oskarżenia,przezwiska(najgorsze) do córek,potem wynagradzania...etc...
                                                    Tak jak One.Ale przerwałam to(wcześniej niż One-a mogłam tak samo ..trwać) i
                                                    mam nadzieję,że przetrwam i nie zgotuję mojej rodzinie (bo jakąś normalną w
                                                    końcu będę miała)-to a propos mojej sytuacji obecnej((. Val, jesteśmy teraz w
                                                    najlepszym okresie swojego życia, można pić i zaspać alkoholowo.Warto???
                                                    Val,młoda jesteś jak ja!!!Zastanów się, a lepiej Idź na Tą Terapię i Tam się
                                                    zastanawiaj, a nie sama w domu -wypić czy nie..Bo zawsze wypijesz, a ile ..tego
                                                    nam na prawdę nie powiesz!!!Ale to Twoja sprawa!Wdarła się u Ciebie nuda, mimo
                                                    pracy..nie masz pomysłu..i nie kombinuj.Wykręcanie się ,że jestem
                                                    rozpoznawalna, mam firmę...NO TO CO ??U mnie w grupie była znana w moim
                                                    mieście prawniczka, gdyby nie powiedziała, nie wiedziałabym))Ja też jestem
                                                    znana w jakiś kręgach.."pseudoartystycznych","rzemieślniczych"-i spotkałam tam
                                                    znajomych, ha,ha.Myślisz,że się wydało?Absolutnie -NIE!A kto chce się
                                                    chwalić,że sam tam trafił i mówić,że kogoś widział, bo jak widział -skoro nie
                                                    ma problemu i tam nie był )))) He, he, he))
                                                    Val,zawsze możesz zrezygnować(przerwać kontrakt) z terapii,ale szkoda.Uwierz!
                                                    Masz za darmo psychologa,terapię! A wiedz,że nasza polska walka z alkoholizmem,
                                                    terapia,została doceniona za granicą i teraz nie chcę skłamać,ale to chyba
                                                    kraje beneluxu uczą się od nas jak przeciwdziałać-mimo,że my nie mamy
                                                    pieniędzy,ale drogę obraliśmy dobrą.Ktoś uczy się od nas.Ale poprawcie mnie jak
                                                    źle napisałam,bo to chyba było w gaz.wyb,ale nie pamiętam.

                                                    Po tej nieobecności a i spaniu długim dzisiaj mogłabym pisać!!!
                                                    Mam tylko pytanie do Natalii.Natalko, jesteś prawnikiem?
                                                    Znasz się,zwłaszcza, po nowym kodeksie cywilnym,w podziałach małżeńskich?
                                                    To pytanie nie jest zobowiozujące))))Tylko pytam)))

                                                  • bella15 Re: Trywialność 13.02.05, 02:39
                                                    No i wszystkich pozdrawiam,oczywiście)))Przepraszam...
                                                  • hepik1 Dla Belki 13.02.05, 05:06
                                                    Trochę archeologii(posty Anette-o zagadnieniach prawnych):
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=5556768&wv.x=2&s=0
                                                    Oraz strony:
                                                    www.baba.org.pl/rozwod.html
                                                    e-prawnik.pl/
                                                    Ta ostatnia z forum na tematy Cię interesujące.
                                                    Pozdr
                                                  • natalia.zb Re: Trywialność 13.02.05, 10:46
                                                    Cieszę się Belko, że się do nas odzywasz. Żyjesz sobie na trzeźwo i innych do
                                                    takiego sposobu na życie zachęcasz. W sposób zdecydowany podzielam twoja opinię.

                                                    Jestem prawnikiem, ale prawo rodzinne nie jest moją specjalnością. Zajmuję się
                                                    sprawami mienia i majątku. No, ale ponieważ istnieje coś takiego jak wspólny
                                                    majątek małżonków wiec (siłą rzeczy)znam tą nowelę kodeksu rodzinnego o którą
                                                    (zdaje się) pytasz. Jeśli będę ci potrafiła coś doradzić, to chętnie to zrobie.
                                                    Ale nie będziemy o tym chyba pisać na otwartym forum. Napisz na mój adres jaki
                                                    otrzymałam logując sie na tym forum: natalia.zb@gazeta.pl

                                                    serdecznie pozdrawiam Natalia
                                                  • valpoliczella Re: do Belki! 14.02.05, 18:39
                                                    Witaj Belka, dobrze Cie widziec! MOja Droga, Twoj wątek "Najtrudniejszy..."
                                                    znam prawie ze na pamięć. Fakt, czytałam go w gorszej fazie swego zycia i
                                                    picia, ale nie raz do niego wracalam! I wiem, ze to co mowisz, to świeta racja!
                                                    Wiem , wiem , wiem, ale.... i tu nie bede sie powtarzac! Tak sobie czasem
                                                    mysle, ze i tak kiedys wyląduje na terapii, bo widze, jak trudno przychodzi mi
                                                    niepicie! No ale tak jak Ty kiedys sie bronilas przed tym krokiem i wymyslalas
                                                    różne argumenty, tak i ja to robie teraz! Ciągle sie łudzę, ze mnie musi sie
                                                    przeciez udac, bo przeciez wystarczy jedynie nie pic i juz! no wlasnie.... na
                                                    razie nie jestem gotowa na terapie, bo nie spelniam 1 warunku, a mianowicie,
                                                    nie potrafie sie przyznac do tego (tak szczerze), ze jestem alkoholiczka!
                                                    ciagle wydaje mi sie (a obserwacje zachowan innych na imprezach tylko mnie w
                                                    tym utwierdzaja), ze nie jest jeszcze tak żle. Bo np. moja najlepsza kumpela,
                                                    ktora pije jak na lekarstwo, ostatnio opowiadala mi o swoim dołku-gigancie. Tak
                                                    dala czadu , ze az sie zadziwiłam, bo ja w swych nieukrywanych skłonnościach do
                                                    picia nigdy sie do takiego stanu nie doprowadzilam!Dziewczyna piła do rana,
                                                    płakala i rzygała i tak na przemian! I co? Powiesz teraz pewnie, ze u niej to
                                                    jest raz na rok albo na parę miesiecy, a u mnie w wersji łagodniejszej jest to
                                                    wydarzenie o wiele częstsze. Ale co z tego? Pewnie wiele, ale ja chyba naprawde
                                                    jeszcze nie dorosłam do tego,albo naprawde nie mam porządnej motywacji! NO nie
                                                    wiem, na razie zmagam się okrutnie i jestem generalnie zła na samą siebie!
                                                    no nic, pozdrawiam Ciebie życząc poukładania sobie spraw na nowo , a resztę
                                                    forumowiczów pozdrawiam równie serdecznie - Val...
                                                  • hepik1 W sprawie motywacji 14.02.05, 20:07
                                                    Może tutaj ją znajdziesz:
                                                    prace.sciaga.pl/24218.html
                                                    Tyle,że trzeba przeczytać.
                                                  • deoand Re: W sprawie motywacji 14.02.05, 20:42
                                                    Widzę drogi mistrzu H , ze ruszyło ciebie sumienie katolika i zająłeś miejsce
                                                    opuszczone rakiem przez zagranicznego terapeutę przy boku naszej nieodżałowanej
                                                    Val.
                                                    Tyle tylko , że znalezienie motywacji u Val w Val-entine's Day jest raczej
                                                    iluzoryczne i prędzej Val znajdzie pollicellę a wtedy jutro to nie link
                                                    > prace.sciaga.pl/24218.html będzie w cenie a raczej Alka Prim lub zwykła
                                                    Pyralgina .
                                                  • hepik1 Re: W sprawie motywacji 14.02.05, 20:58
                                                    Jak by nie na czasie jesteś ,Deo.Teraz zmniejsza sie cierpienia za pomocą
                                                    2KC.Choć może nie w tych kręgach , z którymi masz do czynienia ,bo to
                                                    nienajtańszy specyfik;)
                                                  • valpoliczella Re: W sprawie motywacji 14.02.05, 21:04
                                                    Panowie Drodzy, na litośc boska, mnie reklama suhi suhi suhi nie bierze, i nie
                                                    pobiegne bo ten KC iles tam! nie nie... a Wy mmozecie smiac sie dalej, bo wszak
                                                    smiech to zdrowie, a tego i nie tylko Wam przeciez zycze mimo Waszego
                                                    prześmiewczego charakteru. O! Pozdrawiam Val....
                                                  • deoand Re: W sprawie motywacji 14.02.05, 21:21
                                                    2KC to zdaje się rodem z KGB , a ja niestety nie jestem na liscie Wildsteina i
                                                    jakby co to zostaje tylko Pyralgina i / albo klin .
                                                    Na szczęście jeszcze nie te czasy i klinika zostawiam przemiłej Val .

                                                    Bo jak nie to - to val na terapię val !!!
                                                  • valpoliczella Re: W sprawie motywacji 17.02.05, 16:42

                                                    W ramach terapii domowej a takze w ramach podtrzymywania trzeźwości
                                                    zakupiłam "Rehab" Osiatyńskiego, czytam to i jestem w szoku!!!! Niesamowite...
                                                    nic już nie powiem, a dopiero jestem w połowie. co będzie, jak skończę???
                                                    Pozdrawiam - Val...
                                                  • hepik1 Re: W sprawie motywacji 17.02.05, 18:13
                                                    Mam nadzieję,że sie podzielisz z nami tym co Cię tak zszokowało:)
                                                  • valpoliczella Re: W sprawie motywacji 17.02.05, 19:42
                                                    Hepik - łowco sensacji, oczywiście, ze sie podzielę! Na razie staram sie
                                                    okiełznać ten szok sama! A jest co!!!! Szok!
                                                  • deoand Re: W sprawie motywacji 17.02.05, 20:40
                                                    Czytaj szybciej Val i szybko streszczaj dzieło bo ja z uwagi na kłopoty ze
                                                    wzrokiem czytam tylko streszczenia i cała nadzieja w Tobie Val .
                                                    Tylko nie zszokuj sie na amen byś nie zamarła w bezruchu jak bodaj żona
                                                    Lotta ??!!
                                                  • valpoliczella Re: W sprawie motywacji 18.02.05, 20:27

                                                    Deo, spokojnie, nie zamienię się w słup soli:) chociaz czy ja wiem! Na razie
                                                    oniemialam i wpadlam w faze przemyślen! Ciagle czytam, zblizam sie do konca,
                                                    ale jedno co moge rzec, to to, ze to wszystko prawda i ze to chyba pierwsza
                                                    rzecz, ktora do mnie przemawia! Naprawde! Jak do tej pory najbardziej
                                                    przemowilo do mnie zdanie, ze wcale nie najgorsze jest to, ze sie zapije na
                                                    smierc, ale to ze zdołam to sobie logicznie wytlumaczyc i uzadanic! Szok! I tak
                                                    jest wlasnie w moim przypadku. Na dzien dzisiejszy mam kilka niepodwazalnych
                                                    wytlumaczen, czemu pije! A to nie o to chodzi! aha i jeszcze jedno , co mnie
                                                    zszokowalo.. mianowicie, ze nie mozna isc na terapie majac na celu
                                                    zorganizowanie sobie zycia bez alkoholu - a ja bylam o tym przekonana, ze
                                                    wlasnie po to sie idzie - tylko po to, by zmienic swa osobowosc! NO szok,
                                                    szok , szok.... Bohater tej ksiazki ma identyczne dylematy jak ja! Dokladnie,
                                                    choc nie napisalam 4 ksiazek jak on, ale probuje pisac 1:) Znalazlam tez inne
                                                    punkty zbieżne, choc rozbieżne tez! bo np jednym z najbardziej pomocnych pytan
                                                    w trzezwieniu jest pytanie "Za co jestem wdzieczny" - i ja nie umiem na nie
                                                    odpowiedziec, bo jesli wymienie nawet 3, 4 rzeczy , za ktore jestem wdzieczna,
                                                    to jak sie temu przyjrzec, sa one i tak przemijalne, wiec coz to za
                                                    wdziecznosc?? I jak na tym zbudowac reszte, skoro sam fundament jest chwiejny!
                                                    ale musze przyznac, ze ksiazka wywiera na mnie niesamowite wrazenie, chodze
                                                    zamyslona, podkreslam w niej pewne fragmenty , ktore jak ulał pasują do mnie!
                                                    Tak jak bohater, ja tez chyba sklaniam sie do przeintelektualizowywania
                                                    problemu alkoholizmu. ciagle szukam wytlumaczen, a tu trza sie po prostu za to
                                                    wziać, uznac sie za pokonanego (czego jeszcze nie uznalam), i oddac sie w rece
                                                    specjalistow (tez sie nie oddalam). Aha, jeszcze jedno - bohater pił ciągami,
                                                    potrafil nie pic 8 miesiecy, po czym wracal do tego , mnie trudno przychodzi
                                                    niepicie dzien, tydzien, dwa tygodnie. Myslalam, ze jak to zwalcze i nie bede
                                                    pic np przez rok to ok. a guzik prawda! Tak sie nie da i nie o to chodzi! Chyba
                                                    faktycznie - to zaczynam w koncu rozumiec- to psychika jest zwichrowana, i sila
                                                    woli nic tu nie da! I jesli sama dla siebie nie zechce zostac trzezwym
                                                    osobnikiem, to zadna inna motywacja nie bedzie skuteczna! I to jest dla mnie
                                                    szok . A szok ten jest o tyle wiekszy, ze na tym forum wielu z Was mi to
                                                    mowilo nie raz, a ja niby ze zrozumieniem potakiwalam, a de facto nic z tego
                                                    nie zrozumialam, co mowiliscie! no nic, ide dalej czytac, bo nie moge sie od
                                                    tego oderwac. Czytam i potakuje, potakuje i załamuje sie, zalamuje sie i
                                                    obawiam sie, czy mam szanse w ogole sie za to wziac, bo jak widze , terapia
                                                    wcale nie jest prosta sprawa, a i ona sama nie wystarczy! Jedno, co wiem na
                                                    pewno, sama nigdy w zyciu nie dam sobie rady ! to jest pewne! cokolwiek bym nie
                                                    postanowila, chocbym sie zarzekala na nie wiem co, to nie dam rady, bo musze w
                                                    tym przypadku uznac swa porażke! (doskonaly jest tu przyklad walki boksera o
                                                    wadze muszej z bokserem wagi ciężkiej, doskonaly), bo ten pierwszy cokolwiek by
                                                    nie robil,juz na starcie nie ma najmniejszych szans! I tak to jest! ale
                                                    odkrycie, co? ech... no nic ide sobie czytac! pozdrawiam , Val
                                                  • hepik1 Re: W sprawie motywacji 18.02.05, 21:49

                                                    Październik 2004
                                                    >Zauważcie tylko, ze z paroma wyjątkami, stanowicie grupe agresywnych
                                                    >frustratów, ktorzy obwiniaja wszystkich dokoła za swoje niepicie.

                                                    Luty 2005
                                                    >A szok ten jest o tyle wiekszy, ze na tym forum wielu z Was mi to
                                                    > mowilo nie raz, a ja niby ze zrozumieniem potakiwalam, a de facto nic z tego
                                                    > nie zrozumialam, co mowiliscie!

                                                    Idzie ku lepszemu;))
                                                  • valpoliczella Re: Po Rehab -ie 18.02.05, 22:14
                                                    hm.. Hepik, no cóż, masz racje, w październiku tak myslalam, teraz mysle
                                                    inaczej! Nie wiedzialam, ze archiwizujesz cała korespondencje! hm... super
                                                    supervisor z Ciebie :) ale jakby nie bylo, skonczylam czytac, mam mnóstwo
                                                    przemyslen! tak jak pisalam wczesniej, jest to bardzo skomplikowane, wiem juz,
                                                    ze to jest choroba, ktora w czesci usprawiedliwia ale nie zwalnia z
                                                    odpowiedzialnosci! Boje sie teraz , czy w ogole mam na tyle sił, by sie za to
                                                    wziąc , profesjonalnie! bo łapię się ciągle na tym, że skłaniam sie do
                                                    uzasadniania, tłumaczenia , wyjasniania sama przed soba przyczyn i skutków
                                                    picia! A problem w tym, ze skutki mego pici sa jak na razie niewidoczne. I to
                                                    wlasnie poteguje moj problem, bo moim piciem nikogo nie zranilam, nikogo nie
                                                    oszukalam oprocz samej siebie, w sumie ciagle sama siebie oszukuje! A Ty Hepik
                                                    jestes nader ironicznym, ale musze przyznac, choc z trudem, bardzo trafnym
                                                    obserwatorem! I choc sympatii do Ciebie nie żywię, (ucze sie asertywności), to
                                                    jednak szacunku odmówić Ci nie sposób! Pozdrawiam Val..
                                                  • natalia.zb Re: Po Rehab -ie 18.02.05, 22:34
                                                    No wiesz Val, mam dylemat. Nie wiem czy Ci się przyznać. Rehab mam na półce.
                                                    Kupiłam go (albo ją - książkę) rok temu i jeszcze nie przeczytałam. I nie
                                                    ciągnie mnie do tego.

                                                    Ale Osiatyński.. w jego twórczości coś jest. Taka iskrę boża! Kiedyś przed laty
                                                    wyczyniałam cuda,żeby kupić jego ksiązkę "zrozumieć świat". W PRL nie tylko
                                                    żywność była na kartki. Niektóre książki też trzeba było zdobywać.
                                                    Ale podobnie jak na Tobie Rehab, tak na mnie wielkie wrażenie zrobił jego
                                                    artykuł w Polityce o AA, a potem miałam okazję chyba dwa albo trzy razy słuchać
                                                    na żywo.
                                                    Pozdrawiam Natalia
                                                  • valpoliczella Re: Po Rehab -ie 18.02.05, 22:48
                                                    Natalia, to przeczytaj, koniecznie! Ja będę do tej ksiązki wracac , juz jutro
                                                    zaczne ja czytac od nowa, bo to kopalnia wiedzy i wręcz systemu operacyjnego!
                                                    Juz dawno nie bylam pod takim wrazeniem czegokolwiek lub kogokolwiek! Ide sie
                                                    teraz przspac z tym, ale wiem, ze bedzie mnie to nurtowac! Do niedawna bylam
                                                    wrecz pewna tego, ze wszystko lezy w zakresie mych mozliwosci, dlatego
                                                    odizolowalam sie od ludzi, w sumie tez dlatego, by miec czas na spokojne picie
                                                    i zagluszanie wszystkiego, teraz widze, ze nie tędy droga! Musze wyjsc do
                                                    ludzi, co dla mnie jest extremalnie trudne, bo tak jak bohater tej ksiazki,
                                                    ciagle uwazalam ze oni mnie nudza, sa niedouczeni, wrecz glupi, nie interesuja
                                                    mnie, a jednak mozna i nalezy z nich i ich doswiadczen czerpac, bo przeciez
                                                    czlowiek nie jest samotna wyspa!!! To trywialne co pisze, ale wydaje mi sie, ze
                                                    zaczynam odkrywac swiat na nowo! A najgorsze jest to, ze uswiadomilam sobie, ze
                                                    do tej pory pisalam na tym forum po to, by zaistniec jakkolwiek, by Was jakos
                                                    zainteresowac swa osoba, a w sumie nie pisalam o tym, co we mnie siedzi, co
                                                    mnie boli, co mnie wkurza! Kurcze, tyle czasu zmarnowanego i Waszej uwagi! Moj
                                                    sozk sie potęguje! musze isc spac, bo oszaleje! no nic, dobrej nocy, jutro
                                                    bedzie piekny dzien:) Pozdrawiam Val!
                                                  • hepik1 Re: Po Rehab -ie 19.02.05, 06:29
                                                    Vall-prawdę mówiąc ,wszystko to co znalazłaś w Rehabie ,otrzymałaś tutaj na
                                                    forum -przede wszystkim od Patryka ale również od paru innych osób.Różni sie
                                                    tylko beletrystyczną formą ,no i rangą autora.
                                                    Ja akurat nie przypisuję sobie żadnej roli,byłem tylko takim kontrapunktem w
                                                    charakterze tego złego(ironicznego raczej) policjanta.
                                                    W zasadzie to co najistotniejsze co napisałem-to to ,że masz jeszcze czas.
                                                    I się sprawdziło.
                                                    A wszystko to co pisał,Patryk czy deo na marne nie poszło.Być może bez tego nie
                                                    byłoby teraz tego oświecenia szokowego;)
                                                    Ale pytanie -Co dalej V...?(polecam ponowne przeczytanie tego wątku)-i tak
                                                    nadal aktualne.

                                                  • valpoliczella Re: Po Rehab -ie 19.02.05, 11:00

                                                    Tak, Hepik, zgadza się. To wszystko lub w większości zostało tu powiedziane,ale
                                                    co ja mogę za to, ze nie dotarło do mnie tak, jak ksiązka? A moze celem forum
                                                    bylo wlasnie przygotowanie gruntu, by jak piszesz nastapila iluminacja!
                                                    a co dalej? Jak to co, przeciez to jasne ze sama nie dam rady, wiec albo
                                                    terapia albo AA. TEraz nurtuje mnie co innego, mianowicie wyczytalam , ze
                                                    podstawą leczenia jest uczciwość, tak? Wiec teraz mysle, jak by to zorganizowac
                                                    wszystko, zeby nie nakręcic calej spirali kłamstw? Bo jedno jest pewne, moi
                                                    rodzice nie dowiedza sie o tym, nigdy.Chyba by tego nie przezyli, a wiem co
                                                    mowie, bo ich znam i wiem jak reaguja na problem alkoholizmu (mielismy w
                                                    rodzinie przed laty). Tak wiec hm,,, tez sie zastanawiam, ze jak przyjdzie mi
                                                    zrobic sesje rodzinna, to jej nie zrobie, bo nie mam z kim, i co? W kazdym
                                                    razie musze sie umowic po raz 3 z psychologiem (takie bylo nasze ostatnie
                                                    ustalenie, ze jak do czegos dojde albo bede potrzebowac pomocy, to przyjde
                                                    ponownie) i musze ustalic, jak i co, bo o ile sobie przypominam terapia trwa 8
                                                    lub 9 miesiecy, nie mozna jej przerwac, a ja w lecie najprawdopodobniej wyjade
                                                    na stypendium. NO nic, musze to przemyslec czysto organizacyjnie, by mialo to
                                                    ręce i nogi. Ide wiec pomyslec - pozdrawiam zycząc milej soboty - Val

                                                    PS.Hepik, jak odnaleźć ten dawny wątek?
                                                  • valpoliczella Re: Po Rehab -ie 20.02.05, 17:35

                                                    Hepik, dziękuje za odgrzebanie starych wątków! hm... dziwnie mi sie je czyta...
                                                    a tak nota bene, gdzie jest deo????
                                                  • bella15 belka 21.02.05, 02:44
                                                    Kochani))
                                                    Pozdrawiam Wszystkich- to primo, secundo-kto ma moj adres na tlenie lub nr gg
                                                    (Jaga,Hepik,Kubek,Stachu/żyjesz?/) -nie piszcie tam!Tylko adres pocztowy
                                                    tutaj)))...
                                                    Wiem,że ktoś do mnie tam pisał(gg,tlen)..Nie piszcie tam!!!!Proszę!!!Nie
                                                    odczytam(((..aż nowe nie założę)))
                                                    -------------------
                                                    Natalio,dziękuję)))Hepik dostarczył mi tyle stron,że na razie wszystko wiem))
                                                    -------------------
                                                    Pamiętacie mojego kolegę samobójcę,którego umieściłam na detoxie? Otóż w piątek
                                                    zakończył terapię-6 tygodniową)))Bardzo się cieszę!Jeden do przodu...co
                                                    zrobi ....wiadomo-jego życie,ale jeszcze mu nie skopałam 4 liter za te strachy
                                                    mnie))A skopię)))łych)))
                                                    ------------------------
                                                    Ale u mnie to nie koniec "przygód z alkoholem"....innych osób)))Ja jakaś
                                                    naznaczona jestem czy co???:-)))....
                                                    Teraz co 2 tygodnie mam kuzynkę(i będę miała 1,5 roku),której mąż...nie wiem
                                                    kogo wpisać do porównania... (nie znam) bije moją zajebistą kuzynkę,wykręca
                                                    ręce, robi alkoholowe pogadanki w kuchni przez 4 godziny,co 3 miesiące odbiera
                                                    sobie nieskutecznie życie...już ze 3 razy..(wiesza się-kuzynka odcina go;to ON
                                                    puszcza sobie spaliny,jak wie,że kuzynka ma wrócić, ale i gorsze rzeczy...)
                                                    znamy to?))No!Do tego 2 córki..10 i 14 (moja chrześniaczka)lat....I emocjonalne
                                                    szantaże....
                                                    Była u psychiatry, niby wszystko wie i tam się dowiedziała, a sama mądra (?)bo
                                                    jeszcze dodatkowo jej brat alkoholik- 1,5 roku nie pje- (był na 6 tyg terapii)i
                                                    zna to wszystko!!!A 2 brat... też raczej już uzależniony....się okazało
                                                    no ..kaszana...
                                                    Kuzynkan Wie co z braćmi ,męża choć nie-nawidzi-broni_... znosi to....Nie wie
                                                    tylko skąd ja to wszystko wiem)))że lepiej nie będzie... ups...
                                                    ...sama załamana-.nie przyznam się, bo sama wiele wie, i sama sobie się
                                                    dziwi...No nie przyznaję się jej ze swoim alkoholimem-bo(spowiadam się Wam )
                                                    jej mama-czyli siostra mojej mamy-jak się dowie-będą wiedzieli wszyscy!! Czy mi
                                                    to potrzebne?To nie chdzi ,że ja się nię przyznaję!! I się wstydzę...Ale też
                                                    nie muszę wszystkich informować!! Zwłaszcza! Ciocia jest starej daty.
                                                  • bella15 Re: belka 21.02.05, 02:50
                                                    Ale kuzynce pomogę!Tylko kto mi pomoże??Ha ha ha
                                                  • bella15 Re: belka 21.02.05, 03:05
                                                    Hepiku
                                                    Gdzie ją odesłać , a raczej jak na" sos" wysłać .To moja kuzynka...???
                                                  • hepik1 Re: belka 21.02.05, 09:31
                                                    W rodzinach alkoholowych występuje fałszywy model miłości.Żona alkoholika mówi
                                                    "znoszę to wszystko ,bo go kocham"A to znoszenie wszystkiego to znoszenie bicia
                                                    ,gwałtu,znęcania sie moralnego i fizycznego,szyderstwa ,osieszania,poniżania
                                                    ,okradania,obrzucania wyzwiskami,obmowy itd.Od nikogo nie uzalezniony nie
                                                    zniesie tyle krzywd niż od najblizszej,wydawałoby się osoby.
                                                    Czy znoszenie tych krzywd to miłośc?
                                                    Czy masochizm to miłość?
                                                    Czy w imię miłości trzeba poświęcić godność ,bezpieczeństwo,zdrowie spokój
                                                    własny i dzieci?
                                                    Czy poświęcanie się jest miłością?
                                                    Zależnośc miedzy alkoholikiem a współuzależniona żoną często przyjmuje relację
                                                    „kat –ofiara””Ofiara” jest zależna od „kata” w tym sensie,że przed jego siłą i
                                                    agresywnością podporządkowuje mu się ,rezygnuje z własnych potrzeb ale może
                                                    odnosić inne „korzyści”
                                                    Może wtedy się czuc lepsza od drugiej strony,nie musi o niczym
                                                    decydować,przeżywać silne emocje.Paradoksem jest a może nawet perwersją ,że
                                                    niektóre współuzależnione LUBIĄ się czuć krzywdzone za cenę takich „premii”
                                                    Może kuzynka to ten typ współuzależnionej kobiety,typ męczennicy,dla której
                                                    życie ma sens ,gdy dużo cierpi?
                                                    Tyle,że Męczennica może się stać osobą,która nie potrzebuje cierpieć.A do tego
                                                    jest potrzebna wiedza,że można inaczej.
                                                    Jeśli z kuzynka będziesz spędzać przez półtora roku weekendy to warto pokazać
                                                    jej to co można znaleźć w internecie o współuzależnieniu.Może na początek
                                                    Zaczarowane Koło Zaprzeczeń-jak to działa:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11935&w=10689360
                                                    Teksty z linków:
                                                    Do osób,których bliscy piją zbyt wiele
                                                    www.alcor.waw.pl/alkohol/bliscy.htm
                                                    Co zrobic ,żeby on nie pił:
                                                    www.alcor.waw.pl/alkohol/cozrobic.htm
                                                    Są wreszcie fora z pozytywnymi przykładami wychodzenia z współuzależnienia a dla
                                                    tych bez internetu literatura za kilka złotych z dostawa do domu i do poczytania
                                                    do poduszki:
                                                    www.al-anonpolska.org/literatura.html
                                                    A jeśli i to nie przemówi,to jeszcze strona dla DDA, z tekstami „DDA o
                                                    sobie”Jeśli nie chce się zrobic nic dla siebie ,można uświadomić jaki los przez
                                                    tę swoja niemoc funduje swoim,wkrótce dorosłym dzieciom:
                                                    dda.bhd.pl/
                                                    Następne etapy (juz działania) to Niebieska linia,założenie karty(wielu
                                                    alkoholików traci po jej założeniu animusz w bokserskich czy zapaśniczych
                                                    zapędach)Gminne Komisje do rozwiązywania Problemów A.itd,itp ale może nie
                                                    wybiegajmy zbyt daleko w przyszłość?
                                                    A ujawniac się belka,ze swoim uzaleznieniem przecież nie musisz.W końcu masz
                                                    podobny problem z swoim M. choc na pewno jesteś na innym etapie w stosunkach
                                                    małżeńskich.
                                                  • deoand Do Val 21.02.05, 13:53
                                                    Aż mnie zmroził post mistrza h powyżej , Brrrrrrrrr.
                                                    Ale ty Val - to chyba nie masz za dużo dzieci a z mężem -tez chyba nie/? /tęgo
                                                    więc problem współuzależnienia -Tobie - Wam raczej nie grozi .
                                                    A swoja drogą to jak tak przestaniesz konsumowac Val po przeczytaniu - Rehab-a
                                                    to znowu bedzie smutno bez Ciebie - Val a jak na poście/ Wielkim / nie
                                                    skończysz to klapa i smutek ogólny .
                                                    I masz tu babo placek -
                                                    Pić albo nie pić ??? - w poście i nie tylko !

                                                    Ale ja tam wierzę w Ciebie Val !!!

                                                    PS. ciekawe co sie stało z terapeutą /?/ Patrykiem z antypodów .
                                                    wspaniale choc z małym skutkiem prowadzil terapię z val jak mówi m.H .
                                                    Tyle tylko ,że nie każdy Patryk to akurat Osiatyński ale kropla drąży skały
                                                    i moze dzieki Patrykowi doczekamy sie Val AA .
                                                    Ciekawe jak byś wygladała Val jako Val AA a nie Val PDD = pij do dna na
                                                    przykład .
                                                    Może zobaczę ???
                                                    deo
                                                  • bella15 Re: Do Hepika 21.02.05, 18:22
                                                    Bóg zapłać dobry człowieku)))
                                                  • hepik1 Re: Do B. 21.02.05, 19:03
                                                    Ku chwale ojczyzny obywatelko belko:)
                                                  • ameliaa1 Wesołych Świąt! 25.03.05, 20:51
                                                    Kochani,
                                                    życzę Wam cudownych, spokojnych Świąt :-)

                                                    Niechaj Święta Wielkiej Nocy będą pełne Boskiej mocy, aby zdrówko dopisało i
                                                    jajeczko smakowało, niech zajaczek szczodry bedzie, a w Dyngusa woda wszedzie.
                                                    :-)))
                                                    Pozdrawiam,
                                                    u mnie wszystko w porządku,
                                                    może dlatego tak rzadko tu zaglądam...
                                                    Trzymajcie się :-)))
                                                    Amelia
                                                  • valpoliczella Re: Wesołych Świąt! 26.03.05, 19:06
                                                    Ja takze zycze Wesołych Świąt. Ciesze sie, Amelko, ze u Ciebie wszystko ok! U
                                                    mnie tez, jakos sobie radze! tak wiec kolorowych jajeczek, wacianych owieczek,
                                                    rozkicanych króliczków, pyszności w koszyczku, mokrego ubraniu w dniu wielkiego
                                                    lania :-) Pozdrawiam Wszystkich - Val....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka