benia33
23.03.18, 21:53
To mój mąż, po 20 latach małżeństwa, nie daje sobie już rady. Mnie nie słuchał nigdy, rodzina nie chce mu pomóc. Pewnie twierdzą, że ja powinnam. A ja się od niego uniezależniłam, finansowo i mentalnie chyba też. Ale takie słowa zabolały, pierwszy raz to usłyszałam. Zawsze był twardy, twierdził, że pije bo lubi i jest ''kimś''. To ja byłam nikim. Żal mi tego człowieka. proponowałam pomoc, terapię. Zgłosiłam na leczenie. Nic nie pomogło, ale teraz boli. Może mogłam zrobić więcej, bo teraz to już nic nie robię, nawet nie odpowiadam na zaczepki. Pewnie wspólne łóżko znowu by go podratowało, ale czy warto?