Dodaj do ulubionych

Początek drogi

07.10.19, 18:31
Witam. Właśnie zaczynam "przygodę" z forum. Jestem trzeci dzień na oddziale detoksykacji. Trafiłem tutaj z własnej woli. Mam totalny mętlik w głowie. Pomimo trzech lat codziennego picia nie miałem praktycznie żadnych opisywanych objawów odstawienia, może oprócz biegunki. Dzisiaj odstawiłem relanium i dalej dobrze się czuję. Czy to jakiś ewenement? Generalnie proszę o rady bo na detoksie personel ma nas głęboko w d.... Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • afq Re: Początek drogi 08.10.19, 09:26
      też nie miałem żadnej potliwości, żadnego drżenia i niczego takiego czytelnego co by sie miesciło w objawach odstawienia

      początkowo raczej duzo entuzjazmu i radości, że się da, że mogę itd
      ale potem zaczeły sie pojawiać depresyjne momenty, napięcia, złość, głody zwyczajnie

      nie bądź rozczarowany jesli ci sie cos takiego przytrafi za jakis czas
      trzy dni to na prawdę nic, jeszcze wszystko przed tobą

      a głody czy nawroty.. to całe zycie może cie spotykać, chocby i po 30 latach
      • ravis Re: Początek drogi 08.10.19, 10:34
        afg dzięki za odpowiedź. Cóż. Kilkanaście lat temu odstawiłem papierosy, czuję jednak, że wypalenie jednego spowoduje powrót do nałogu. Papierosy mi teraz śmierdzą ale brakuje mi dźwięku otwierania Zippo. Uczciwie przyznaję, że moim celem nie jest całkowita abstynencja lecz przywrócenie kontroli, chociaż na czas terapii odstawię całkowicie i być może zmienię zdanie. Pozdrawiam
        • afq Re: Początek drogi 08.10.19, 11:19
          ravis napisał:


          > Uczciwie przyznaję, że moim celem nie jest całkowita abstynencja lecz przywrócenie
          > kontroli, chociaż na czas terapii odstawię całkowicie i być może zmienię zdanie.

          zakładam że słyszałeś już że nie ma powrotu do kontroli?
          próbowałeś już zapewne kontrolować
          masz świadomość tego że zapalenie jednego papierosa spowoduje powrót do palenia
          z piciem jest dokładnie tak samo
          ale.. czas pokaże, jak sam piszesz, może zmienisz zdanie :-)
          trzymam kciuki
          • aaugustw Re: Początek drogi 08.10.19, 18:05
            Do slow, ktore trafnie napisal juz "afg" nawiaze tylko jeszcze do tej wypowiedzi "ravis"a:
            "...Uczciwie przyznaję, że moim celem nie jest całkowita abstynencja lecz przywrócenie kontroli,
            chociaż na czas terapii odstawię całkowicie i być może zmienię zdanie."
            __________________________________________________________________________.
            Tykajaca bomba.
            Po co chodzic na terapie, skoro wiadomo, ze tam nie przywracaja do kontrolowanego picia?
            Po co oszukiwac samego siebie i tracic czas oraz pieniadze?
            Tu nie moze byc mowy o tym aby byc "troszke w ciazy" lub "zjesc ciastko i miec ciastko".
            Czy nie lepiej sporzec na to szczerze i do bolu, wtedy i ta Prawda ujrzy swiatlo...
            A...
            • ravis Re: Początek drogi 08.10.19, 20:20
              Książkę "Picie kontrolowane" dostałem od terapeuty...Opowiadał, że gdy był na sympozjum gdzie pierwszy raz spotkał się z takim rodzajem terapii rodem z USA to większość terapeutów patrzyła na prelegenta jak na heretyka.
              • afq Re: Początek drogi 08.10.19, 22:53
                ravis napisał:

                > Książkę "Picie kontrolowane" dostałem od terapeuty...Opowiadał, że gdy był na s
                > ympozjum gdzie pierwszy raz spotkał się z takim rodzajem terapii rodem z USA t
                > o większość terapeutów patrzyła na prelegenta jak na heretyka.

                ok, wiec czemu sie obawiasz jednego papierosa ravis
                • aaugustw Re: Początek drogi 09.10.19, 10:10
                  afg napisal do ravis´a (cyt.):
                  "ok, wiec czemu sie obawiasz jednego papierosa ravis
                  ____________________________________________________________.
                  :-) no wlasnie.
                  W koncu na tym polega uzaleznienie, ze nie ma w nim kontroli, jest nalog.
                  Dlatego tez; ten kto potrafi pic kontrolowanie jest zwyczajnym pijakiem
                  naduzywajacym picie alkoholu, ale nie zadnym chorym alkoholikiem…!
                  (tacy pijacy takze potrzebuja "psychola") :-)
                  A...
                  Ps. nie wszystko co hamerykanskie, jest dobre.
    • solwer Re: Początek drogi 09.10.19, 19:41
      ravis 07.10.19, 18:31 w swoim wstępniaku i późniejszych wypowiedziach pokazuje jak bardzo jest zagubiony…
      Spróbuję to co napisałeś, uszeregować. Piszesz, że z własnej woli jesteś na detoksie. By się tam dostać, trzeba mieć skierowanie od lekarza poradni uzależnień. To skierowanie wydaje się nie na życzenie, lecz po stwierdzeniu choroby alkoholowej w stadium, w którym samodzielne, gwałtowne odstawienie alkoholu, mogłoby spowodować znaczne kłopoty zdrowotne. Do zejścia śmiertelnego włącznie. Jeśli po trzech, czy nawet czterech dniach, nie masz dygotu, zlewnych potów, czy innych negatywnych objawów, to efekt dobrze przeprowadzanej kuracji.(odpowiedniego dla ciebie doboru kroplówek, środków uspokajających itp.) Nie należy wyciągać pochopnych wniosków o braku uzależnienia od alkoholu a tylko taki fakt mógłby cię upoważnić do stwierdzenia „Uczciwie przyznaję, że moim celem nie jest całkowita abstynencja lecz przywrócenie kontroli, chociaż na czas terapii odstawię całkowicie i być może zmienię zdanie”. Hmmmm Tak może o sobie powiedzieć człowiek, który zatruł się farbą na spirytusie podczas malowania, po odtruciu na SOR, lecz nie ty! Gość ze zdiagnozowaną chorobą alkoholową! Po trzyletnim ciągu! Jest jeszcze możliwość ,że przy pomocy "małej darowizny” wyłudziłeś skierowanie, by wszyscy bliscy dali ci spokój .Teraz możesz z czystym sumieniem powiedzieć: Co wy chcecie! Widzicie przecież, że się leczę! Wykazuję dobre chęci. Efekty są widoczne! Mnie to przypomina baulking czyli jeszcze jedną manifestację choroby alkoholowej. Groźną właśnie przez pozór działania trzeźwego. Łatwo samemu wpaść w taką pułapkę, łatwo też otoczeniu i bliskim uwierzyć, że alkoholik podjął dobrą dla siebie, korzystną decyzję. Tak się składa ,ze większość tu piszących ma za sobą „profesurę” tzn niepowodzenie terapii, czyli po naszemu zapicie. Uważaliśmy ,że po rocznej czy nawet 5-cioletniej abstynencji byliśmy wyleczeni. Odzyskaliśmy możliwość kontrolowanego picia. Smutno się to dla nas kończyło, bo ten koniak czy wino, pite w kontrolowanej jednorazowo ilości, przy powtórce, kończył się kilkumiesięcznym ciągiem. W czasie którego nic już do nas nie docierało. Dzisiaj z powątpiewaniem czytamy (tzn niepijący alkoholicy po przejściach) że PARPA propaguje ten typ zachowań wśród ludzi którym całkowite odstawienie wydaje się niemożliwe do spełnienia(tzn naukę kontrolowanego picia) I dziwimy się poco? Mam niepijącym alkoholikom po przejściach, alkohol do niczego nie jest potrzebny.
      Czego i tobie życzę. Solwer
      PS:Czytając twoje posty stwierdzam ,z jesteś bardzo zielony w temacie , uzależnień a choroby alkoholowej w szczególności. Może poczytaj trochę wstępniaki na forum oraz wykłady prof.Wiktora Osiatyńskiego na YT np. www.youtube.com/watch?v=s7sBAy-Hm1g
      , czy niepijącego alkoholika z literackim stażem Meszuge meszuge.blogspot.com Nie tak dawno w podobnej sytuacji był Mariusz forum.gazeta.pl/forum/w,176,167342557,167342557,Faza_muru_jak_sobie_radzicie_lub_radziliscie_.html
      • 7zahir Zgadzam się z Tobą Solwer ! 09.10.19, 20:49
        Tez tak miałam i zrozumiałam o co chodzi dopiero,
        kiedy na terapii poznałam mechanizmy działania uzależnionego umysłu :
        samooszukiwania się i zaprzeczania, oraz tego nieznośnego uczucia:
        Chce JUŻ i NATYCHMIAST poczuć ulgę.
        W przypadku ravisa - interpretacja efektów detoksu - jako rzekomy dowód na to ze nie ma problemu nam się wydaje kuriozalny, a on szuka czegoś co mu te ulgę przyniesie.
        Usprawiedliwi wobec bliskich i uratuje mizerniutka już przecież samoocenę.
        Myśle, ze skoro tu napisał to tak naprawdę nie wierzy w realizacje planu kontrolowanego picia.

        Skorzystaj z podpowiedzi Solwera Ravis.
        Poczytaj nt , spokojnie. Masz teraz czas.
        Naucz się wyciszać emocje, wtedy będziesz czytał ze zrozumieniem a nie uczuciem
        przełamywania niesprawiedliwego życiowo ograniczenia życiowego.

        Teraz nam i tak nie uwierzysz ,
        ze nowe życie- bez znieczulania szarych komórekx
        jest naprawdę bardzo ciekawe.

        Życzę Ci, żebyś sam mógł tak powiedzieć .
        Pozdrawiam 😊
        • ravis Re: Zgadzam się z Tobą Solwer ! 09.10.19, 22:24
          Cóż. Niestety jesteście w błędzie. Poszedłem do poradni po skierowanie nie na detoks tylko na terapię w oddziale dziennym, jednak lekarka gdy opowiedziałem jej o swoim piciu stwierdziła, że muszę najpierw trafić na detoks a dopiero po nim oddział. Wcześniej robiłem kilkudniowe próby samodzielnego odstawienia bez leków, kroplówek i nie kończyły się one również jakimiś dolegliwościami fizycznymi. Gorzej z psychiką. Czułem dyskomfort, że odmawiam sobie czegoś przyjemnego, że nie mogę się znieczulić, że świat na trzeźwo jest mniej fajny. Któryś z Was błyskawicznie mnie ocenił i zaszufladkował "3 dni na detoksie i wszystkie rozumy pozjadał". Nie znasz mojej historii, nic o mnie nie wiesz a mnie oceniasz. Nie wiesz jak wyglądało moje picie i wcześniejsze doświadczenia terapeutyczne. Żeby było weselej mam kierunkowe wykształcenie i na dobrą sprawę mógłbym być terapeutą. Cóż szewc bez butów chodzi jak mawiają. Jestem strasznie w tej chwili pogubiony więc wybaczcie jeśli coś palnę. A teraz w temacie. Nie uważam AA za sektę ale mam prawo do światopoglądu, który neguje istnienie istot wyższych, tak jak Wy macie prawo w nie wierzyć jeśli jest to potrzebne do zachowania abstynencji. Dziękuję za rady i pozdrawiam.
          • aaugustw Re: Zgadzam się z Tobą Solwer ! 10.10.19, 10:15
            ravis napisal, (m.in.):
            Cóż. Niestety jesteście w błędzie…
            lekarka gdy opowiedziałem jej o swoim piciu stwierdziła, że muszę najpierw trafić na detoks...
            próby samodzielnego odstawienia... nie kończyły się jakimiś dolegliwościami fizycznymi. Gorzej z psychiką…
            Czułem dyskomfort, że odmawiam sobie czegoś przyjemnego…
            Żeby było weselej mam kierunkowe wykształcenie i na dobrą sprawę mógłbym być terapeutą…
            ____________________________________________________________________________.
            ja osobiscie "wybaczam" tobie ravis, bylo mi wesolo :-) zato mam jedna tylko prosbe do ciebie:
            Nie staraj sie, prosze byc terapeuta. Pij sobie dalej kontrolowanie a wyrzadzisz mniej szkod.
            A...
            Ps. ta "lekarka" po wysluchaniu ciebie i podjeciu takiej decyzji ma;
            albo zero pojecia o chorobie alkoholowej, albo jest ona b. madra kobieta, kierujac
            ciebie na detoks po to, aby odeszla ci ochota na nauki terapeutyczne…!?
          • zdzislaw50 Re: Zgadzam się z Tobą Solwer ! 12.10.19, 19:02
            Dobry wieczór, długi czas się zastanawiałem nad tym o co chodzi ravis-owi? Dla mnie detoks zawsze był ratunkiem przed zapiciem się na śmierć, nie byłem nigdy w stanie samodzielnie wyhamować z ciągu.W momencie kiedy mój organizm już miał dość, moja Dobra i Litościwa Żona dzwoniła po pogotowie które mnie zabierało do szpitala, tam po odtruciu które trwało różnie 2-5 dni wypuszczano mnie. Detoks był dla mnie powrotem do trzeźwego faceta, mogłem znów zacząć funkcjonować ale...coraz rzadziej mnie tolerowano w szpitalu a ja.....no cóż, po jakimś czasie wracałem na szlak. Ostatni mój ciąg trwał 3 tygodnie i skończył się na utracie przytomności i znów Moja Kochana Żona mnie uratowała. Po 6 dniach i wyczyszczeniu z oparów alkoholu postanowiłem coś ze sobą zrobić. Poszedłem na terapię, potem na grupę zapobiegania nawrotom i poznałem mechanizm choroby. Dziś po kilku latach trzeźwości i pracy nad sobą przy pomocy przyjaciół z AA wiem ze nie mam szans na kontrolowane picie, wiem że jeden kieliszek znów zaprowadzi mnie do piekła a ja już tam nie chcę być. Zastanów się ravis czego chcesz i jak chcesz dalej żyć, to wszystko od Ciebie zależy, pozdrawiam Zdzisław
    • mariuszg2 Re: Początek drogi 18.10.19, 12:58
      Ravis
      Ja mniej więcej rok temu byłem tam gdzie ty teraz. Gratuluję woli i odwagi. Czeka Cię długa i trudna droga...
      Ja dziś raczkuję na trzeźwo. Matkować Ci tu nikt nie będzie.
      • mariuszg2 Re: Początek drogi 13.11.19, 21:58
        Pochwalę się. Minął rok mojej abstynencji... !!!
        • solwer Re: Początek drogi 13.11.19, 23:06
          :) :):) Tak trzymaj.
        • aaugustw Re: Początek drogi 14.11.19, 11:48
          mariuszg2 napisal, (cyt.):
          Pochwalę się. Minął rok mojej abstynencji... !!!
          ____________________________________________________________.
          moje serdeczne gratulacje z okazji osiągnięcia tej tak waznej,
          wspanialej pierwszej rocznicy trzezwosci.
          Do gratulacji tych dodaje jeszcze życzenia dlugich lat zycia w
          trzezwosci oraz nie konczacych sie spotkan z trzezwymi alkoholikami.
          A...
        • 7zahir Re: Początek drogi 14.11.19, 16:38
          Gratuluje 1 urodzin w nowym życiu.
          Jak niemowlak będziesz stawiał coraz to pewniejsze kroki,
          z ryzykiem przewrotki na pupę lub buzie,
          dlatego trzymaj się pewnej ręki tych którzy Cię prowadzą.
          • mariuszg2 Re: Początek drogi 14.11.19, 20:57
            Dziękuję Państwu za życzenia. Zdrowie i wolność ponad wszystko.
    • aaugustw Re: Początek drogi 07.06.20, 08:50
      :)
    • niepoddamsie Re: Początek drogi 04.12.22, 23:09
      Cześć, również jestem TU nowa. Nie piję od około 23 godzin. Wcześniej przestawałam pić już ze sto razy, więc to kolejny raz. Ponoć przerwy w piciu są wpisane w chorobę. Nie wypieram się. Jestem chora. Jestem uzależniona. Naprzemiennie do picia alkoholu zajadam emocje - kompulsywnie, nagradzam się lub pocieszam. Nie kontroluję tego. Jestem bezsilna wobec moich uzależnień. Dzisiaj straciłam panowanie nad sobą w błahej sytuacji i wpadłam w furię. W ostatnich kilku miesiącach codziennie obiecuję sobie być lepszą wersją siebie, ale nic z tego. Dreptam w miejscu, nie rozwijam się, nic nie robię, mam potworne wyrzuty sumienia, zawiodłam znowu samą siebie i siebie za to nienawidzę. Jestem wściekła za to, że jestem w tym miejscu, w którym jestem. Jednocześnie staram się siebie samą przytulić i mówię, że wszystko będzie dobrze. Kocham siebie i chcę dla siebie jak najlepiej. Chcę w każdej godzinie, w każdej minucie dostarczać sobie dobrych myśli, zdrowych zachować, miłości i wszystkiego co najlepsze. Nie chcę się już truć, zawodzić i nienawidzić.
    • niepoddamsie Re: Początek drogi 05.12.22, 00:38
      No dobrze. Minęła pierwsza doba. Czytam to forum i historie ludzi, którzy tak jak ja napisali, że właśnie zaczynają. Część z tych wpisów jest z przeszłości. Zastanawiam się czy im się udało przestać pić? Czytałam też wątek o tym jak ktoś zapytał jak wyglądały pierwsze dni bez picia i pojawił się tam wpis o entuzjazmie, który towarzyszy w pierwszych dniach. Ja już teraz czuję entuzjazm na myśl, że już nigdy się nie napiję. Jednak taki entuzjazm towarzyszył mi za każdym razem kiedy rzucałam picie i planowałam, że już nigdy więcej nie tknę alkoholu. Zawsze ten pierwszy dzień był tak entuzjastyczny i tak radosny, że z tej radości, aż się upijałam, albo z tej radości jadłam na uczczenie nowego, lepszego życia, a po tym jak zajadłam jak świnia, to pojawiały się potworne, bolesne wyrzuty sumienia, smutek, zawód, wstyd i żeby to jakoś znieść piłam. No i tak w koło Macieju... To jeden z wielu schematów, które rozpoznałam. Boję się, że znowu się to tak skończy. Z trudem, więc powstrzymuję się dzisiaj od jedzenia, bo najchętniej to bym właśnie zjadła. Trzyma mnie tak od 15:00 cały czas myśl o żarciu chipsów, pizzy, makaronu z sosem, mięsa, zupy, czekolady, ciastek, ciasta, bitej śmietany, wszystko bym zjadła. Chciałabym, żeby ktoś tu ze mną był i rozmawiał... chyba dlatego tu piszę i rozmawiam sama ze sobą.
    • niepoddamsie Re: Początek drogi 05.12.22, 10:44
      Mija 35ta godzina bez alkoholu.
      W nocy miałam dziwne sny przerywane wybudzeniami. Teraz nie wiem czy jestem wyspana czy nie. Najchętniej zostałabym pod kołdrą do wiosny. Nic mi się nie chce. Niby bym coś porobiła, ale w zasadzie to nie chce mi się ruszyć ręką ani nogą. To przez tę porę roku? Uczciwie mówiąc nie chce mi się od kilku miesięcy, więc to nie przesilenie zimowe, chyba, że przesilenie wiosenne przeciągnęło się, aż do teraz i weszło już w zimowe. Niby mam wewnętrzną motywację, ale jak przychodzi co do czego, to mi się po prostu nie chce ruszyć. Może to brak witamin?
      Czasem wyskoczę biegać i sprawia mi to wielką przyjemność, uczucie wolności i sprawczości. Innym razem długi spacer z psem, oddychanie na świeżym powietrzu i gapienie się na drzewa przynosi mi ulgę, jakby wszystko było możliwe, życie lekkie, a problemy daleko i niegroźne. Utrzymuję porządek w domu, dbam o siebie, czasem namaluję obraz, rzadko, ale zdarza mi się poćwiczyć w domu, dbam o relacje z siostrą...
      To w końcu mi się chce czy mi się nie chce? Myślę nad tym i nie wiem czy robię to, bo naturalnie mi przychodzi czy jednak wkładam wysiłek w ruszenie się z miejsca.
      Tracę umiejętność obiektywnej oceny sytuacji. Czasem nie wiem jak się czuję, np dzisiaj, teraz. Nie wiem czy jestem smutna czy w sumie użalam się nad sobą. Kilka minut temu niedziałający poprawnie touchpad w laptopie wprowadził mnie w furię, że waliłam pięścią i w komputer i w stół. Jedynie fakt, że to nowy komputer sprawił, że go nie rozje*ałam. Druga sprawa to pies, który się cholernie boi kiedy się denerwuję, więc zacisnęłam zęby, ale najchętniej był teraz wykrzyczała całą tą złość... Całą tą złość. Czym jest cała ta złość? I skąd? Jakaś niemoc? Niespełnione oczekiwania? Lęki? Skąd we mnie tyle złości?
      Napięcie. To jest to napięcie do wyregulowania. To będzie ciężki dzień.
    • niepoddamsie Re: Początek drogi 05.12.22, 19:10
      Godzina 42-ga bez alkoholu. Przeszłam jakiś breakdown około południa. Ból psychiczny, nienawiść i wstręt do siebie samej, były tak namacalne, że miałam chęć zdjąć z siebie skórę i uciec gdzieś najdalej, zacząć życie od początku. Płakałam, dzwoniłam do siostry, żeby z kimś przetrwać najgorszy moment, leżałam wtulona w psa i bałam się, że to nigdy nie minie.
      Minęło. W zasadzie trwało około 20-stu może 30-stu minut - taki najgorszy moment, bo paskudnie czułam się od wczoraj, albo i od kilku dni ten stan narastał. Później się ogarnęłam, zaczęłam słuchać podcastów o uzależnieniach, które w jakiś sposób zawsze dodają mi otuchy i siły. Posłuchałam instrukcji oddychania, żeby się uspokoić, uziemić i zaakceptować emocje jakie się pojawiają.
      Zaakceptować emocje jakie się pojawiają. Bez oceniania. Uczę się tego, ale zawsze w tych najgorszych momentach zapominam i wpadam w wir, który ciągnie na samo dno gdzie jest najciemniej.

      Teraz zbliża się wieczór. Moja pora. To czas kiedy najczęściej dreptam dobrze sobie znaną ścieżką do kuchni i wyciągam korek z butelki i zaczynam moje jednoosobowe party, albo zamawiam żarcie i goszczę się nie znając umiaru w ilości jedzenia. Dziś bardzo chętnie zrobiłabym to samo. To będzie ciężkie kilka godzin.
    • niepoddamsie Re: Początek drogi 06.12.22, 10:27
      Godzina 58-ma bez alkoholu. Jestem z siebie zadowolona. I lepiej dzisiaj spałam, bo bez częstych wybudzeń, ale miałam znowu pokręcone sny, których nawet nie jestem w stanie opowiedzieć, bo tak bardzo nie mają sensu mimo, że tyle się w nich dzieje. Po przebudzeniu towarzyszy mi suchy kac. Rozpoznaję to uczucie każdego poranka, kiedy noc wcześniej nie piłam. Właściwie cały czas mam kaca, albo po piciu, albo suchy. Co za męczarnia. Zapijam to dziś kawą i odpalam podcast o emocjach. Nie widzę wyraźnie czym jest przepracowywanie emocji i radzenie sobie z trudnymi emocjami. Czas złapać byka za rogi.
      • mariuszg2 Re: Początek drogi 06.12.22, 12:33
        najgorszy jest dupościsk. Sama nie poradzisz sobie. Znajdź sobie grupę wsparcia (AA np) a już koniecznie idź na terapię. U mnie już ponad 4 lata trzeźwości. Pomoc znalazłem u ludzi i oddaniu mojego problemowi Sile Wyższej. Sam nie miałbym szans.
        • aaugustw Re: Początek drogi 11.12.22, 14:15
          niepoddamsie napisala, cyt:
          "Godzina 58-ma bez alkoholu. Jestem z siebie zadowolona...."
          ____________________________________________________________.
          Minely kolejne 58 godzin. Dalej zadowolona, czy znowu pijesz?
          A...
          • samanta5 Re: Początek drogi 12.12.22, 08:00
            Znasz odpowiedź. Ważne jest że próbuje i że dostrzega swoje błędy. Bardzo ciężko jest się tak miotać. Łatwiej byłoby to uciąć raz a dobrze ale może ta wiedza o miotaniu się też jest potrzebna. Zawsze warto poczytać o sposobach radzenia sobie ze stresem. Trzymam kciuki za wszystkich którzy próbują bo coś jednak robią w kierunku zmiany.
          • jerzy30 Re: Początek drogi 12.12.22, 12:01
            "dalej zadowolona, czy znowu pijesz" - odezwal sie uwazny aagucio - uwazajcie na niego bo to prostak i cham w niewybredny sposob komentujacy wypowiedzi tu obecnych - typowy pijaczek co tu na forum hejtuje wszystko i wszystkich - od lat niestety
            • aaugustw Re: Początek drogi 12.12.22, 13:35
              Ty jeżyku ciężką drogą kroczysz...
              Dlaczego nie chcesz wytrzezwieć? - naprawdę warto..!
              Od dlugich juz lat czytasz wszystkie moje wypowiedzi.
              Idziesz do przodu, ale nie w tym kierunku.
              Pokumaj wreszcie, że to nie moja wina, że ty taki, (delikatnie mówiąc);
              • odchylony przygłup patologiczny, lecz to tylko twoja cieżka choroba.
              Pójdź na Mityngi, tam spotkasz nowicjuszy takich samych chorych, jak i ty.

              V rozdział Wielkiej Ksiegi Anonimowych Alkoholików AA mówi, (cyt.):

              "Rzadko się zdarza, by nie powiodło się komuś, kto dokładnie podąża naszą drogą. Do zdrowia nie wracają ludzie, którzy nie mogą lub nie chcą poddać się całkowicie temu prostemu programowi. Zazwyczaj są to mężczyźni i kobiety, którzy nie potrafią zachować uczciwości wobec samych siebie. Istnieją tacy nieszczęśnicy. To nie ich wina, prawdopodobnie tacy się urodzili. Z natury swej nie są zdolni pojąć, a tym bardziej zmienić sposobu życia na taki, który wymaga bezwzględnej uczciwości. Mają więc mniejsze szanse na powodzenie niż inni. Są także ludzie, których cierpienie wypływa z głębokich zaburzeń emocjonalnych i umysłowych, a mimo to wielu z nich wraca do zdrowia, jeśli tylko zdobędą się na uczciwość..."
              Powodzenia życzę.
              PS. jak twoje układy w rodzinie? - dalej takie chore?
              A... :-)
            • jerzy30 Re: Początek drogi 12.12.22, 15:12
              no i aagucio - zapijaczona mordo - nawet tu nie potrafisz uczciwie odpowiedziec - wisi mi powiewa twoja opinia o mnie - jestes cham i prostak co widac i slychac - i jeszcze mnie oceniasz - tobie nawet chodzenie na mityngi nie pomaga - bos prostak i cham i sie wywywzszasz nad tych co zaczynaja zdrowiec - zawsze szpile wbijesz - znany tu jestes na forum - jeszcze ci po raz kolejny przypomne jak na mityngu rocznicowym we Wroclawiu cos tam dotarl zostales z tego mityngu wyrzucony za obrazliwe komentarze - wyrzucony na kopach bo nie chciales wyjsc - dwaj silni uczestnicy cie wzieli za rece i wywalili za drzwi - tak bylo
              • aaugustw Re: Początek drogi 12.12.22, 15:35
                ;-))) chcialbys aby tak bylo ;-)))
                jeżycku, to jest pijane :-) !
                Coz, każdy drobnopijoczek ma wielce bujną wyobrażnię.
                A...
                Ps. A jak z twoja schizofrenia? - co powiedzial twoj lekarz specjalista psychiatrii ?
    • bedeb Re: Początek drogi 19.12.22, 15:30
      Hej napisze krótko.
      NIE MA KONTROLOWANEGO PICIA U ALKOHOLIKA. TO BZDURA. Jeżeli oczywiście przyznałeś się przed samym sobą że jesteś alkoholikiem i że wobec alkoholu jesteś BEZSILNY, ale co bardzo ważne NIE BEZRADNY.
      Sam piszesz ze brakuje Ci odgłosu zapalniczki....resztę to już sam sobie dopowiedziedz.
      Życzę z całego serca siły I cierpliwości oraz wielkiej wiary w siebie samego. AA
      • aaugustw Re: Początek drogi 19.12.22, 18:25
        bedeb napisal, (cyt.):
        Hej napisze krótko.
        NIE MA KONTROLOWANEGO PICIA U ALKOHOLIKA...
        ____________________________________________________.
        A wlasnie ze jest i musi byc kontrolowane picie u alko.
        Napisze krotko:
        Przed kazdy napiciem sie w obcym miejscu, alko musi
        skontrolowac czy tam nie ma przypadkiem alkoholu...! ;-)
        A...
      • dakel33 Re: Początek drogi 03.02.23, 08:55
        Zgadzam się totalnie. O tym też nam mówili na terapii w Nefo. Po prostu odstawiasz alkohol i koniec. Żadnego picia. bez alkoholu można się obejść.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka