outoutout
11.02.05, 13:00
wiem, ze jestem w stanie zdawac egzaminy bez tego shitu.
ale mialam jeden egzamin - kolos z prawa - i zaczelam brac. nauczylam sie,
zdalam... potem dalej - i bralam dalej. dzis mijaja 3 tygodnie - w tym czasie
zdarzylo mi sie nie brac max 3 dni. teraz juz nic nie mam i walcze ze soba,
zeby nie chciec chciec wiecej.
teoretycznie nie jestem glupia, wiem jakie to gowno i wiem co mi grozi, jak
nie przestane na dobre. ale rano budze sie tylko z ta jedna mysla - ze chce
miec dzien, w ktorym bede chciala pracowac, uczyc sie - a taka chec dawala mi
amfa: po prostu robilam wiele rzeczy, chcialo mi sie, a teraz - pustka
(zreszta taka sama JAK ZANIM zaczelam brac na ten egzamin - depresja i pustka
bynajmniej nie wynikajaca z braku pasji czy zainteresowan - chyba raczej z
frustracji i tego, ze nie widze zadnych perspektyw dla siebie).
i chce wiecej i nie chce, bo wiem, ze to wielkie gowno.
w dodatku bliski mi chlopak bierze tego duzo...
bledne kolo.
oczywiscie, podejmuje decyzje i nie biore i kropka.
ale jak poradzic sobie z tymi myslami, jak poradzic sobie z drzeniem na sam
widok (tak, unikac widoku), jak wykasowac z glowy ta jazde, ze zdaje mi sie,
ze po tym jest tak wspaniale?!
alkoholu nie pije z zasady, wszystko co wywoluje faze podobna do alkoholowej
jakos nigdy mnie nie bawilo, nie umialabym zyc w radosnym otepieniu i
oglupieniu. ale amfetamina... cholera!