Dodaj do ulubionych

pomocy!!!!!!!!

03.02.06, 19:49
Mój ojciec alkoholik niszczy moje życie, sprawa jest dosyć skomplikowana,
dlatego postaram sie po krótce ją przybliżyć. Już jako małe dziecko pamiętam
to że mój "tatuś" za kołnierz nie wylewał, moja mama nauczycielka nie miała w
nim ani wsparcia ani żadnego pożytku, ale wtedy jeszcze nie było najgorzej,
raz było lepiej raz gorzej, jakoś sie żylo, kiedy miałam 5 lat urodził się
mój braciszek kochany, mieszkaliśmy u mamy mojej mamy czyli naszej babci
(wspaniała kobieta), pamiętam awantury, pamiętam poobgryzane do krwi
paznokcie, wtedy moja mama rozważa decyzję o rozwodzie z moim ojcem, babcia
stara się ją przekonać żeby tego nie robiła, że ma dwoje dzieci i że one
potrzebuja ojca ( do dziś jak babcia to wspomina mówi że to największy bład w
jej życiu, że tak radziła), no i życie leciało, kiedy miałam 16 lat a mój
brat 11 mama zachorowała, wyrok brzmiał rak, w swojej chorobie w ojcu nie
miała wsparcia, pamiętam taka sytuację kiedy była na przepustce w domu i po
chemi źle się czuła ojciec jakby nigdy nic rozpijał flaszkę wódki z kumplami
w swoim zakładzie ktory sam prowadzł i prowadzi, po roku walki z chorobą mama
umiera, zostajemy sami, do dziś nie mogę się z tym pogodzić, i znowu życie
leci raz lepiej raz gorzej, mieszkamy nadal w domu mojej babci, w
międzyczasie zdaję maturę, poznaję chłopaka, po 7 miesiącach znajomości
postanawiamy że zamieszkamy razem, wprowadza sie do nas, ojciec ma do mnie o
to pretensje, zaczyna się staczać powolutku ale zaczyna, potem wyjeżdzam na
studia, zaczynamy wynajmować tu mieszkanko, ojcu nadal nie pasuje fakt że
mieszkamy razem, wstydzi się tego bo w jego przekonaniu najpierw ślub a potem
wspólne mieszkanie, na trzecim roku studiów biorę ślub, nie chcę słyszeć
gadania mojego ojca że tak nie wypada, mojej drugiej babci która jest bardzo
wierząca(mimo iż kazdy z jej synów żenił się dlatego że zaliczył wpadkę),
zaczyna się horror, ojciec pije na umór, miesięczne ciągi, jazda po pijanemu,
zabrane prawo jazdy, kilka razy rozbity samochód, straszenie nas tym że
popełni samobójstwo, wszyty esperal, pół roku spokoju, decyzja ojca o budowie
domu, nie chciał mieszkać ze swoją teściową, chciał poznać jakąś kobiete i
zacząć żyć normalnie, pieniądze które dostaliśmy z ubezpieczenia po zmarłej
mamie idą na kupno działki, zakup materiałów budowlanych, wszystko ładnie
pięknie, cieszymy się że ojciec wreszcie znalazł sens życia, ale to złudne
nadzieje, pewnego majowego dnia widzę go jak pije sobie piwko, myślę że to
już koniec, i nie pomyliłam się, od jednego do drugiego i poleciało, znowu to
samo, niedopuszczanie do kaca, wychodzenie w domu po zapasy nawet o 3 rano,
rzygowiny w zlewie w kuchni, moje kłotnie z nim, gdyby nie brat to nie wiem
co bym mu zrobiła, wpadałam w szał, dostawałam białej gorączki, pewnego dnia
nawet dałam mu w twarz, on już nie był dla mnie ojcem, był śmieciem zerem i
nadal jest, cała rodzina z jego strony zaangażowana w to żeby mu pomóc,
babcia , jego matka wini nas za wszystko co się dzieje, a ja się starałam jak
mogłam, po śmierci mamy sprzątałam, prasowałam, prałam, zmywałam, robiłam
kolacje i śniadania, ale nie otzrymałam za to dobrego słowa, według mojego
ojca było zawsze nie posprzątane ale upie..ne i umazane, doszło do tego że
matka mojego ojca dzwoniła do mojego 16 letniego brata z przykazaniem żeby
ten go pilnował, żeby mu nie pozwolił nigdzie wyjść, zaczełam się odsuwac od
rodziny mojego ojca bo czułam że oni winią nas za to co się działo, nie
odbierałam od nich telefonów bo wiedziałam co usłyszę, że mimo tego że ojciec
pije powinnam sprzątać , prać. itd. i nie potrafiłam powiedzieć swojego
zdania, przeciwstawić się, oni mnie zagnietli, swoimi żalami, pretensjami.
Stwierdziłam że nie chcę mieć z ojcem nic wspólnego, że to jest jego sprawa
co robi, w międzyczasie ojciec wylądował na odtruciu w szpitalu, co i tak nie
dało mu nic do myślenia i wrócił do swojego picia, Potem był ośrodek odwykowy
gdzie spędził tam 7 tygodni, dla nas to był cudowny okres, jak przyjeżdzałam
z moim mężem na weekendy do rodzinnego domu tam panował taki spokój, nikt się
nie martwił co będzie za chwilę, cieszyliśmy się. Wtedy co ojciec był w tym
ośrodku staraliśmy się bardzo byc dla niego wsparciem, jeździliśmy o niego co
weekend w odwiedziny, dzwoniliśmy niemal codziennie, miałam nadzieję że on
coś zrozumie, że oboje z bratem usłyszymy słowo przepraszam, że po powrocie
będzie starał się wszystko nam wynagrodzić, za dużo się spodziealiśmy, wrócił
bez żądnej skruchy, jeszcze może bardziej upewniony w tym że to on ma rację,
bo to jest człowiek o ciężkim charakterze, zawzięty w sobie, jak się już raz
zagniewa to koniec, nikt mu nie przetłumaczy, można go porównać do Hitlera,
bezduszny, bez żadnych ludzkich uczuć, wrócił i wytzrymał tylko dwa tygodnie
w abstunencji, i znowu wszystko od nowa, swoją teściową u której mieszka ma
za nic, pogardza nią jak tylko może, babcia jest dla niego śmieciem, któremu
można wszystko powiedzieć, probem jakby on to określił, mieszka w jej domu,
który budowała własnymi rękami, i z tego względu że po śmierci żony należy mu
sie jedna szósta tego wszystkiego korzysta i jest panem domu. Moja babcia
opłaca wszystkie rachunki, mimo iż on zajmuje całe piętro, w zimę kupuje
opał, pali mu w piecu, a on ją poniewiera jak szmatę, doszło nawet do tego ze
ta 72 letnia kobieta gotuje obiady dla siebie i mojego brata i nosi je
jeszcze temu pijakowi, przecież to woła o pomstwę do nieba. Mój ojciec
alkoholik za to jest bardzo mądry, bierze rentę rodzinną tylko dlatego że mój
brat się uczy, i po prostu przepija, tam w domu trwa walka o pieniądze, brat
zawsze wiem kiedy przychodzi listonosz i stara się być w domu, ale nie zawsze
może wtedy zostajemy z niczym. Pisałam pisma do zusu w porozumieniu z
kuratorem (którego ten pijak dostał), ale niestety nic to nie dało, bezduszni
urzędnicy. Najlepsze w tym wszystkim jest to że ten alkoholik ma zadłużenie
wobec zusu, i zus te długi ściąga z renty mojego brata(który jest
niepełnoletni i jego opiekun alkoholik pobiere rente za niego), wychodzi na
to ze 17 latek musi odpowiadać za postępowanie swojego ojca a nie na odwrót.
dla mnie to paranoja. Brat się uczy w liceum, ojca nie było z nim kiedy były
ważne chwile w jego życiu, egzaminy do liceum, wybieranie szkoły,
bierzmowanie, kocham brata bardzo, za niego dałabym sobie głowę uciąć,
pamiętam kiedy brat wyjeżdzał do internatu i prosił ojca o pieniądze na
opłacenie go, ten zapijał już któryś dzień z kolei i powiedział że nie ma (
mimo iz wziął rentę), wtedy złapałam go, brat go trzymał za ręce, wyrwałam mu
siłą 50 zł, tylko tyle miał, które pewnie ukrywał na alkohol, miał takiego
diabła w oczach, nienawidzę go.W międzyczasie jedna pozyczka, druga pozyczka,
brak pieniędzy na spłatę , wydzwaniaja wierzyciele, sprzedaż samochodu
którego byłam współwłaścicielem, pieniądze poszły na przelew. Chowana wódka,
brat mu ją zabiera, jazda po pijanemu ciąg dalszy, rozbity samochód, kilka
dni spędzanych niewiadomo gdzie, w międzyczasie tydzień góra dwa abstynencji,
zaszczane łóżko, obsrane spodnie, zarzygana łazienka, babcia sprząta, pierze,
a JA MÓWIĘ DOŚĆ TEGO. zabroniłam jej cokolwiek po nim sprzątać, zanosić mu
jeść, niech sobie sam radzi, niech zacznie w końcu odpowiadać za swoje
postępowanie, już mu brat nie zabiera wódki, dobrze wie o tym że i tak
pójdzie po następną. A jak wygląda to teraz, bez zmian, właśnie jest w ciągu,
pije sobie radośnie, wiecie co marzę o tym że kiedy pojadę do rodzinnego domu
żeby był spokój, najlepiej żeby go wogóle nie było bo sam widok tego
alkoholika przyprawia mnie o mdłości. Marzę o tym aby to nasze prawo się
zmieniło w końcu i zaczęło chronić roziny a nie alkoholików. Marzę o spokoju,
tak po prostu... dziś zerwałam z ogłoszenia numer do psychologa, wiem że
powinnam tam pójść, ale jak na razie schowałam t
Obserwuj wątek
    • kylly Re: pomocy!!!!!!!! 03.02.06, 20:00
      pomoc potrzebna jest Tobie nie jemu....
      może tu :

      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=25314
      może tu :

      alkoholizm.com.pl/forum/viewforum.php?f=4&sid=a5ec28d08d5b376da7c32b5dac3e34ba


      • rauchen Re: pomocy!!!!!!!! 03.02.06, 20:57
        tutaj tez moze

        dda.bhd.pl/index.php?option=com_frontpage&Itemid=1
    • maxima10 Re: pomocy!!!!!!!! 03.02.06, 22:26
      A zeby ZDECHL!
      • jerzy30 Re: pomocy!!!!!!!! 03.02.06, 22:41
        wyciągnij ten telefon i idź
    • gooch Re: pomocy!!!!!!!! 05.02.06, 02:28
      Sandra, nie czekaj aż wydarzy się ostateczna katastrofa, poszukaj pomocy dla
      siebie (może dla brata, jeśli jej chce?). Mój ojciec pije. Dwa lata temu
      powiedziałam mu, że nie chcę się z nim kontaktować, kiedy pije. On pije dalej, a
      ja się z nim nie kontaktuje. Bardzo się uspokoiłam, zaczełam układać sprawy w
      moim życiu.
      Skontaktuj się z prawnikiem, żeby sprawdzić, czy możecie wyeksmitować ojca
      (bywa, że są bezpłatne porady prawnika w punktach zajmujących się przemocą w
      rodzinie) - w końcu on was okrada. Czasem trzeba pewne rzeczy wychodzić, ale kto
      ma to zrobić za Ciebie? Trzymam za ciebie kciuki.
    • rauchen Re: pomocy!!!!!!!! 05.02.06, 03:11
      jesli chodzi o psychologa, to sprobuj jak naszybciej.

      Jesli natomiast chodzi o pieniadze,
      to przypomnialy mi sie takie dwie sprawy:
      kiedys zmarla matka mojej kolezanki, kolezanka miala 17 lat i miala dwoch
      niepelnoletnich braci, ktorzy co prawda mieli przyznana rente, ale odbieral ja
      ojciec. Ojciec nie wydawal co prawda na alkohol, tylko zbieral na traktor, tak
      ze cala trojka - kolezanka z bracmi utrzymywali sie z kolezanki niewielkiej
      pensji - miala w szkole praktyki. Udalo jej sie zalatwic tak, zeby to ona
      dostawala pieniadze za braci. Czyli taka mozliwosc jest.
      Druga sprawa, to po prostu alimenty. Jesli twoj brat nie mieszka z ojcem, moze
      zwyczajnie sprobowac zlozyc taki pozew.
      Mialam przypadek znajomej, ktorej corka (16-17 lat) na wlasne zyczenie
      wyprowadzila sie do swojej babci, babcia ja przekabacila i corka po prostu
      wniosla sprawe o alimenty przeciwko swojej matce, alimenty dostala - tyle ile
      miala placic czesnego w szkole prywatnej. Akurat sytuacja byla taka, ze matka
      nie byla taka, zeby nie dac, ale corka po prostu nie poprosila, a znajoma
      dostala wprost wezwanie z sadu. Wiec skoro tu taka sytuacja, to tym bardziej w
      twoim wypadku tez powinno dac rade - tylko pewnie zalezy czy ojciec ma dochody.

      Moze pieniadze nie zalatwia calkowicie sprawy, ale istotne jest zeby
      uniezaleznic sie od ojca w dosc istotnej zaleznosci.
      Jesli chodzi o porady prawne, moze sprobuj zapytac na tym forum:
      forumprawne.org/
      • rauchen Re: pomocy!!!!!!!! 05.02.06, 03:22
        jeszcze jesli chodzi o psychologa, to sprobuj moze znalesc placowke na tej
        stronie (podaje nizej link), bo psycholog psychologowi nie rowny, a tam masz
        pewnosc ze sa rekomendowane przez Panstwowa Agencje Rozwiazywania Problemow
        Alkoholowych:

        www.psychologia.edu.pl/index.php?dz=strony&op=spis&id=167
    • sandra2222 Re: pomocy!!!!!!!! 05.02.06, 12:37
      Witajcie. Dziękuję Wam za słowa wsparcia. Jeśli chodzi o sprawę z rentą to
      interweniowałam w ZUSie nie raz, interweniował nawet kurator mojego ojca,
      niestety urzędnicy są bezduszni, dostałam pismo z odpowiedzią że musiałabym
      zrobić sprawę w sądzie o ustanowienie mnie rodziną zastępczą dla mojego brata,
      po sprawie przedstawić odpowiedni dokument, i dopiero wtedy renta
      przychodziłaby na mnie, w związku że mój brat będzie miał 18 lat dokładnie za
      rok nie wiem czy jest nawet sens żeby tą sprawę zakładać, w końcu to nie
      załatwia się z dnia na dzień, to trwa, wydaje mi się ze długo.Jeszcze nurtuje
      mnie jedna sprawa, mianowicie to czy ZUS ma prawo ściągać zadłużenia ojca z
      renty mojego brata, dzięki za ten link z poradami prawnymi, na pewno
      skorzystam.Jakoś sobie radzimy, mamy znajomą listonoszkę która zna nasza
      sytuację i w właściwie rentę często udaje się bratu odebrać. Najgorsze jest to
      że ten alkoholik zatruwa nam życie w naszym własnym domu, ja mieszkam w innym
      mieście z tego względu że studiuję ale i tak nie mam spokoju ducha wiedząc że
      babcia i brat muszą się z nim męczyć, myślałam już żeby wynająć jakieś
      mieszkanie i żeby się wyprowadzić, ale dla babci to nie jest takie proste
      zostawić wszystko na co pracowała całe swoje życie na zmarnowanie, no bo
      wyobrażam sobie co by sie tam działo, miałby wtedy pole do popisu i zrobiłby z
      domu zapewnie melinę. Z drugiej strony też wystąpić do sądu o eksmisję, nie
      wiem czy bym zdołała to zrobić, nie wiem czy by moje sumienie na to pozwoliło,
      albo jeszcze prościej spakowac mu walizki i wystawić za drzwi, już sama nie
      wiem co robić, myśle że my swoim zachowaniem stwarzamy mu komfortowe warunki do
      picia, ma ciepło w domu, bo babcia pali, opłacone rachunki, zawsze drzwi
      otwarte, nawet wtedy kiedy wraca nad ranem do domu z jakiejś meliny, nie wiem
      czy ja to dobrze postrzegam ale wydaje mi się że to jest bład z naszej
      strony.Wogóle z tym że należy mu się jedna szósta mieszkania mamy sporo
      kłopotów, gdybyśmy chcieli nawet dom sprzedać i wyprowadzić się ale nie zdołamy
      tego zrobić dlatego że on się nie zgodzi, na sprzedaż swojej częsci.
      Wspominałam także o tym że zaczął budowac dom, wylał fundamenty kupił materiały
      budowlane, resztę pieniędzy zadysponował dając zaliczki na dach i na strop, od
      tamtego czasu minęło już dwa lata a wszystko tak jak stało tak stoi, pewnie
      znając życie wszystko pójdzie na pokrycie jego długów, komornik zajmie i
      koniec. Także nasza sytuacja jest bardzo skomplikowana, dlatego wszystkim
      kobietom które maja za męża alkoholika i mężczyznom którzy mają żony
      alkoholiczki poradziłabym aby te osoby nie zastanawiały się tylko uciekały od
      takiego człowieka gdzie pieprz rośnie, popatrzcie na moją sytuację, moja mama
      umarła i zotaliśmy na pastwę losu z tym pijakiem. gdyby żyła to na pewno nasza
      sytuacja tak by nie wyglądała, w czasie swojej choroby powiedziała że jeśli
      tylko wyjdzie z tej choroby to ona mu jescze pokarze, niestety nie zdołała. A
      jeśli chodzi o psychologa,dojrzewam do tej decyzji, jednak nie mam jeszcze
      odwagi, dziękujęwam jeszcze raz za słowa wsparcia i zrozumienia, pozdrawiam.
      Sandra

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka