Dodaj do ulubionych

bezsilność

25.03.06, 08:51
W środę walnęło mnie porządnie, telefon od żony kolegi- Jurek , Slawek pije,
co robić??? Sławek , nie to niemożliwe ...niestety możliwe.dzwonił do mnie w
sobotę, rozmawialiśmy kilka minut, zastanawiałem się potem - co on właściwie
chciał, a jemu dusza wyła ,a ja tego nie dostrzegłem. co robić??? jestem
bezsilny wobec potęgi alkoholizmu. Sławek :cztery lata i trzy miesiące, moja
droga trzeźwienia wyglądała by inaczej , gdybym nie spotkał Sławka. a teraz
co??? nie ma mocnych,jeszcze raz uświadamiam sobie swoją małość, bezsilność,
strach , złość.
Obserwuj wątek
    • kylly Re: bezsilność 25.03.06, 09:37
      hej...
      cóż miałem podobne doświadczenie jakiś rok temu (ponad) w styczniu mój chyba
      najbliższy przyjaciel po ponad 5 latach zaczął pić...byłem u niego 1 (słownie
      jeden raz - nie poznał mnie..) pił nieprzerwanie do grudnia - 11 miesięcy...aż
      nie dał rady podnieść się z łóżka - dopiero wtedy poprosił o pomoc - zawiozłem
      go do szpitala...dziś od już :) czy też dopiero 3 miesięcy znowu jest trzeźwy -
      i ja wiem i Ty wiesz że nie pomożesz mu dopuki sam o tę pomoc nie poprosi
      pozdrawiam
      • yuraathor Re: bezsilność 05.04.06, 23:59
        no i tragedia, kolega pił przez tydzień a dzisiaj targnął się na swoje życie
        podcinając sobie żyły.czy aż tak bał się, że alkohol go zabije że wolał zrobić
        to sam???wieczorem jeszcze żył, był w szpitalu ale co będzie jutro???mój strach
        przed zapiciem od dzisiaj jest jeszcze większy. nie daję sobie prawa do
        zapicia. JA CHCĘ NIE PIC, CHCE ODEJŚĆ Z TEGO ŚWIATA TRZEŹWY
        • e4ska Re: bezsilność 06.04.06, 00:17
          Czegoś nie rozumiem. To zaledwie tydzień wystarczył, aby rozsypał się dorobek
          kilku trzeźwych lat?

          Słyszałam, że nawroty i powroty są bardzo niebezpieczne z racji niewiarygodnego
          tempa, ale żeby aż tak szybko nastapiła degradacja?

          Wprost nie do uwierzenia.
          • yuraathor Re: bezsilność 06.04.06, 01:06
            a ty myślisz że ja rozumiem?? rozumiem tylko jak mały jestem wobec
            alkoholu.myślę że po kilku latach niepicia,nie był w stanie psychicznie
            poradzić sobie z tym że jednak zapił,chęć trzeźwego życia i świadomość tego, że
            znowu startuje od nowa,że przepadło to co zdołał zbudować przez te cztery lata
            wytworzyły jakiś dysonans w głowie. tak to sobie tłumaczę ale może inne powody
            były. ja w swojej głowie nie mam dobrze poukładane a cóż mogę wiedzieć co w
            innej siedzi
            • janulodz Re: bezsilność 06.04.06, 07:42
              To chyba jest to o czym mówisz. Świadomość ponownej utraty kontroli nad niepiciem i zaprzepaszczenie lat w trzeźwości mogło być tym powodem. Kilka razy w moim trzeżwiejącym od ponad trzech lat życiu miałem sen, że z jakichś tam powodów zapiłem. Było to tak potworne uczucie, że budząc sie i powoli dochodząc do świadomości, że to jednak tylko sen odczuwałem niewysłowioną ulgę. Nie wiem co bym zrobił, gdyby się okazało pewnego dnia ,że to nie był sen.
              • rauchen Re: bezsilność 06.04.06, 14:06
                dlatego mysle ze kazdy trzezwy dzien, miesiac, rok, gdy patrzy sie w przeszlosc,
                nie powinismy robic z niego ciezaru, wysilku ktory zrobilismy, a raczej czyms w
                rodzaju ulotnego szczescia, ktore tak czy siak jest i juz sie stalo, a wazne
                jest dzis.
                Po ostatnim ciagu przez pierwsze okolo dwa tygodnie pisalam w zeszycie glowne
                obsesje i bole ktore mialam gdy wracalam do "swiata zywych", kilka krotkich
                zdan wyszukanych gdzies w mojej wedrowce po ksiazkach, stronach internetowych,
                gdzies zaslyszanych w jakis piosenkach. I sa to dla mnie krotkie i wazne
                zdania, na wypadek " a gdyby". Kilka prostych instrumentow ktore mam nadzieje
                ze pomoga, gdy jednak sie zdarzy, a zdarzyc sie moze, chociaz nie chce.

                Pilam ciagami, dwa tygodnie, potem dwa miesiace, ba, i trzy sie zdarzyly
                przerwy, a kiedy znow wracalam do picia, poczatek nie byl taki zly,
                przyzwyczajenie do tego ze znow pije, choc nie mialam w planach, ale po kilku
                dniach, gdy juz przychodzilo to zmeczenie, nadchodzil bol istnienia.
                Kilka razy mialam tak ogromny, ze az bolal, wlasnie w przegubach rak. On sie
                tam skumulowal. Dziwne wrazenie, ze jak przetne, caly bol uleci, bo on nie
                siedzi w glowie, ale wlasnie tam. Nie przecielam. Pilam jeszcze ze dwa dni, po
                czym budzilam sie ktoregos dnia i cos jakby mi mowilo "Dziewczyno, juz ci
                wystarczy, swoja dawke, dostarczylas". I przestawalam.

                I od czasu, kiedy zaczelam pic ciagami, z przerwami przewaznie dwumiesiecznymi,
                czulam i widzialam, ze wlewalam w siebie o wiele, o wiele wiecej alkoholu,
                anizeli bylabym w stanie wypic, jesli pilabym przez te dwa miesiace codziennie
                sie upijajac nawet za kazdym razem. Wlewalam i wlewalam przez kilka dni, a
                nawet nie bylam w stanie sie normalnie upic. Az juz nie wytrzymywalam, i wtedy
                wlasnie pojawial sie ten bol w przegubach dloni.
                Cos jednak czuwalo, ze zawsze pojawil sie mojej swiadomosci ktos, cos, kto
                bardziej bedzie cierpial. I niech na zawsze tam ten KTOS pozostanie, kimkolwiek
                by byl.
            • jerzy30 Re: bezsilność 06.04.06, 15:22
              po dłuższym niepiciu 3 - 5 - 10 lat powrót do chlania może badzo zle sie
              skonczyc - dla kogos kto zaprzestal pic i byl trzezwy 3 - 5 - 10 lat takie
              zachlanie to jak koniec swiata, wszystko sie wali, jak ktos nie pije wiele lat
              to usypiana jest jego czujnosc [ja po 15 latach bylem o 10 cm od flaszki] i
              alkohol zaczyna wtedy kombinowac - jak tu podejsc klienta jak mu sie wlac w
              gardlo - jak przerwac jego trzezwosc - dlatego tak bardzo trzeba uwazac [ja od
              razu polecialem na mityng pomoglo bo sobie przypomnialem jak to bylo 15 lat temu
            • jerzy30 Re: bezsilność 06.04.06, 15:24
              stad podciecie zyl - dla niego zapicie to kompletna kleska - daj mu wsparcie -
              nie z takich beznadziejnych sytuacji alkoholicy wychodzili - on zyje i ma szanse
              od nowa
    • trinkino Re: bezsilność 07.04.06, 12:01
      Właśnie w takich sytuacjach zastanawiam się nad sensem tego liczenia. Nie piję
      już 3 miesiące, rok, 5 lat, 10 lat... Bo chyba im dłużej, tym bardziej jest
      dołująca jest świadomość, że się zapiło, że zmarnowało się tyle czasu. A
      przecież to nieprawda, bo ten czas właśnie nie był zmarnowany.
      No chyba ważne jest, że się w ogóle nie pije, dzisiaj nie pije, a nie
      licytowanie się: część, jestem Anka, nie piję już 6 lat <oklaski>
      Ale to oczywiście tylko moja opinia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka