Gość: ww
IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl
16.12.02, 14:48
do takiego tytulu na tym forum sklonila mnie obserwacja znajomkow i siebie.
Wszyscy po latach nieskrepowanego picia, jarania, okazyjnego wrzucania innych dopalaczy co
zawsze bylo zrodlem radochy, bredzenia, zabawy, sexu itp. odstawili.....ale nie z powodow
zdrowotnych tylko z czystego nakazu ducha i rozumu. Nieodparte i irytujace jest to wrazenie ze przy
kazdym zaciagnieciu, kazdym kieliszku wyrzekasz sie siebie. Uciekasz. Spierdalasz. Tylko dokad?
Ten gosciu z czerwonymi galami i nieskladnym jezykiem bedzie lepszy ode mnie? Ta istota marzaca
tylko o zarciu, spaniu, sraniu, niezdolna do konkretnej rozmowy, pracy i odpowiedzialnosci w tym
stanie to mam byc ja? ZALOSNE. Po prostu ludzie zazeli sie bac tej ucieczki od siebie. Co tym mozna
udowodnic sobie i otoczeniu?