Dodaj do ulubionych

Alkoholik vs normalna kobieta

IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 12.02.03, 04:53
Jestem alkoholikiem(od kiedy -to nieważne,bo najczęściej rodzi się już
alkoholikiem,albo staje bo ma się takie predyspozycje biochemiczne).Po
klasycznym piciorysie,począwszy od "wszywkowania",dla ratowania
małżeństwa ,poprzez kilka terapi i akceptację choroby,AA,aż do środków
farmakolgicznych-tych najnowszych i"najlepszych",od Coaxilu po Prozac o
których ktoś się rozpisuje w którymś z dalszych wątków tego forum ,a które
są tylko krótkotrwałym oszustwem woli i chemi mózgu(bo serotonina jeszce
rządzi się własnymi prawami) nadal miewam "wpadki",np.raz na rok.Stosuję
wszystkie tricki programu HALT,jednak bywają.Zrozumiałem,że jest to taki
rak,cukrzyca,NIEULECZALNA CHOROBA,jedynie można czekać na Godota,ale nie z
założonymi rękoma.Kwestia jak.Więc postanowiłem życ.I jak każdy normalny
facet mieć u boku kobietę,którą można kochać.Jednak przy każdym nowym
związku,kiedy zaczyna się
szczerość i pada informacja o mojej chorobie,delikatnie zaczyna się
odwrót.Ostatnia dama mojego serca stwierdziła wprost,że nie miałaby siły
czekać kiedy wypiję pierwszy kieliszek i nie wyobraża sobie życia kiedy na
urodzinach bałaby się postawić na stole szampan,czy koniak dla
gości.Zwyczajny strach.Początek końca.Pęką mdlana bańka fascynacji.
Jestem ciekawy jakie doświadczenia i wnioski mają"ludzie z branży",z długim
stażem picia,wiążący się z kobietą normalną,kiedy trzeba
powiedzieć:Kochanie,ale ja jestem alkoholikiem ?
Obserwuj wątek
    • Gość: nawrócony Re: Alkoholik vs normalna kobieta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.03, 21:55
      Bardzo smutno wypowiadasz się na tym forum,ale czemu tak jest?Czy te kilka
      miesięcy przerwy w piciu,pomiędzy wpadkami,nie jest powodem do radości?Cały
      czas próbuj,szukaj swojej drogi do całkowitego uznania się za beznadziejny
      przypadek,wtedy może będzie sukces.
      Ja piłem przez 20-25 lat.W 1994r postanowiłem zaprzestać picia,wszyłem
      esperal.Mojego samozaparcia wystarczyło na 1,5 roku.Następną rzeczą jaką
      uczyniłem w kierunku zaprzestania picia,była terapia,po niej miałem 22 miesiące
      abstynencji.I kolejna wpadka.Po tych dniach trzeźwości pozostał mi ogromny
      żal,że zaprzepaścilem kolejne szanse na całkowite zaprzestanie picia.Dziś nie
      piję 5 lat,i nie wyobrażam sobie,abym mógł zmarnować te wszystkie wspaniałe dni.
      Jestem alkoholikiem z takim piciorysem,że mógłbym obdarować nim kilku
      produkujących sie na tej stronce.Znalazłem wreszcie swoją drogę,tak myślę.
      Nigdy nie informuje nikogo o tym,że jestem alkoholikiem,nawet akualnej
      kobiety,która jest ze mną.Po co jej ta informacja?Zna mnie takiego jakm jestem
      w tej chwili,a że mam pzeszłość mocno związaną z alkoholem.Co ją to obchodzi.
      Ja o tym pamiętam,ale odcinam sie od tego kategorycznie.
      Nigdy nie szukam towarzystwa pijącego,ale nie kiedy nie mogłem uniknąć spotkan
      gdzie na stole pojawial sie alkohol,i to w znacznych ilościach.Zawsze
      kartegorycznie odmawiałem wypicia,ale nie dla tego,że akurat przyjmuję
      antybiotyki.Oświadczałem poprosty,że nie piję i koniec,basta.Wprawdzie nasze
      społeczeństwo toleruje pijanych facetów(kobiety pijanej nie),ale słabo znosi
      niepijącego w towarzystwie pijących.I to jest idiotyzm naszych czasów,ale mnie
      to absolutnie zwisa.Nigdy mi się nie zdarzyło,abym w ostatecznym rozrachunku
      źle na tym wyszedł.
      Reasumując:
      1)nigdy nikogo nie informuję o moim uzależnieniu
      2)nie boję się alkoholu,bo on jest wszędzie na każdym miejscu,ale też nie
      szukam go
      3)nie wypijam pierwszego kieliszka,czy piwa
      4)zawsze pamiętam o swoich korzeniach,kim jestem
      • Gość: Ten co ostatnio Re: Alkoholik vs normalna kobieta IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 17.02.03, 14:31
        Dziękuje za odpowiedź ! 73!/98!
        Myślałem o tym,co opowiedziałeś.Prawda zawsze tkwi po środku miejsc,sytuacji i
        ludzi, tak jak słońce z nieobliczalnym czasem zachodu.Lee Jampolsky napisał:"W
        tym świecie czuję się jak w pułapce,otoczony głęboką fosą wypełnioną mętnymi
        wodami samotności i rozpaczy.Korzenie uzależnienia oplatają i uciskają moje
        serce.Spychają wspomnienie miłości w mrok..."
        Jesteś mądry i spokojny!!.Jak to zrobiłeś?!!Oddał bym za to majątek i
        królestwo...!
        Jednak kobieta,którą kocham(kochałem?)zwyczajnie i po ludzku boi się
        człowieka,który w każdej chwili może skoczyć z trampoliny życia w bezkres
        oceanu zapomnienia.
        Zjadłem mądrości tego świata,takie iluzoryczne opisywanie uczuć-od Szekspira-
        do Colgrove.Patrzyłem na ból,cierpienie i śmierć. I szukałem odpowiedzi na
        najprostsze pytania kiedy jak i dlaczego?Alkoholu się boję,ale nie walcze z
        kimś,kto jest moje życie vs Gołota.
    • Gość: observer67 Re: Alkoholik vs normalna kobieta IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 17.02.03, 16:08
      Istotą uzależnienia jest fałszywe poczucie samotnosci i braku
      samoakceptacji,albo samospełnienia.
      Dominującą formą wszelkiego rodzaju uzależnień od hazrdu,seksu,narkotyków,czy
      też alkoholu jez brak egoizmu konstru8ktywnego i małe poczucie własnej
      wartości.Miłość do kobiety pociąga za sobą "uczucia trzecie",chęć altruizmu-za
      wszelką cenę=projekcja własnych pragnień.Ekspresja uczuć na tle ciemnego
      światełka w tunelu!Czy kochanie kobietyt jest możliwe ?
      mYŚLĘ,ŻE TO JEST TYLKO POTRZEBĄ ekspiacji EGO.

    • Gość: Jagoda Re: Alkoholik vs normalna kobieta IP: *.chello.pl 21.02.03, 22:35
      Pod wszystkim co napisałeś mogę się podpisać. Problem ten sam. Najpierw
      niedowierzanie a potem odwrót. Jeżeli się chce być z kimś naprawdę niewystarczy
      powiedzieć "nie piję". Potem są jakieś urodziny cioci czy mamy i pojawia się
      alkohol na stole. Trzeba wyjaśnic dlaczego on przeszkadza. Bardzo mi cięzko
      samej żyć ale juz chyba się z tym pogodziłam. Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę
      znalezienia osoby która zrozumie Ciebie i Twoją chorobę.
      • Gość: nawrócony Re: Alkoholik vs normalna kobieta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.03, 19:32
        Gość portalu: Jagoda napisał(a):

        > Pod wszystkim co napisałeś mogę się podpisać. Problem ten sam. Najpierw
        > niedowierzanie a potem odwrót. Jeżeli się chce być z kimś naprawdę
        niewystarczy
        >
        > powiedzieć "nie piję". Potem są jakieś urodziny cioci czy mamy i pojawia się
        > alkohol na stole. Trzeba wyjaśnic dlaczego on przeszkadza. Bardzo mi cięzko
        > samej żyć ale juz chyba się z tym pogodziłam. Serdecznie Cię pozdrawiam i
        życzę
        >
        > znalezienia osoby która zrozumie Ciebie i Twoją chorobę.
        Jagoda nie rozumiem Twojej wypowiedzi,dlaczego niewystarczy powiedzieć "nie
        piję"?Dlaczego przeszkadza Ci alkohol?Alkohol jest w spryskiwaczu do szyb w
        samochodzie.Jak pryśniesz,to czuć sam spirytus.To zapewne Ci nie
        przeszkadza,ale na stole tak? Nie rozumiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka