22.09.06, 19:18
Jaka jest Wasza opinia na temat marihuany. Mam wrażenie,że zmieniła pewną
osobę... najważniejszą osobę w moim życiu..., która na przemian stała się albo
otępiała albo wybuchowa i nerwowa. Ta osoba oczywiście twierdziła,że ten
narkotyk wogóle nie ma wpływu na zachowanie tej osoby... Niestety ja mam
wrażenie, że to marihuana rozbiła mój związek. Może ktoś miał podobny problem?
Czy mylę się co do objawów, czy można z tego kogoś wyciągnąć, kto nie wierzy,
że to może szkodzić? a może to nie szkodzi?
Obserwuj wątek
    • addicted1 Re: marihuana 23.09.06, 12:35
      Z mojego doswiadczenia wynka, ze osoba ktora glownie przypala- i robi to czesto-
      bez dymka jest troche pobudzona ale bardziej rozleniwiona i rozlazla.
      Nie znam przypadkow agresji u marihuanowcow.
      Moze wybuchowosc pojawiala sie w momencie utrudnionego dostepu do ziolek?
      Bo pod wplywem to razej powinna byc ukojona ( acz z czasem efekt relakcujacy sie
      mniejsza).

      Na pewno robi wate z mozgu na kilka godzin po paleniu, nawet u okazjonalnych
      palaczy takich jak ja.

      • nupik Re: marihuana 29.09.06, 22:39
        mamy takie doswiadczenia, rozwiedlismy sie z kims takim. jelsi to
        podenerwowanie est spowodowane niemoznascia przypalenia to juz droga na sam dół.
        • letica Re: marihuana 29.09.06, 23:11
          Po marihuanie ma się lenia,nie chce się nic robić,potem najchętniej ucina się
          mała drzemkę.A przeciż prawie zawsze jest coś do zrobienia.Jeśli upominałaś
          faceta,a on marzył o świętym spokoju,agresywne zachowanie było jego naturalnym
          odruchem.No i oczywiście kasa na jointy,zdobycie i chęć by wreszcie zapalić
          dodatkowo może nakręcać.

          Na pewno jointy sa szkodliwe,niestety częśto ludzie tego nie zauważają,lub
          zauważaja za późno.
          Pzdr
          • hiacynaa Re: marihuana 29.09.06, 23:49
            Kiedys w Polityce byl artyku o marihuanie- ze ponoc prawie nie uzaleznia,
            szkodliwosc minimalna, i zero agresji po zazyciu.
            tyle czytalam, niestety nigdy nie probowalam.
            • letica Re: marihuana 29.09.06, 23:56
              bzdurki piszą,pracowałam jako animator profilaktyki srodowiskowej,miałam stały
              kotakt z małolatami,którzy popalali.Na początku,kiedy jest to "syndrom
              imprezowy" owszempalenie sprowadza się do klimatu i kiedy się pali
              okazjonalnie,psychika nie zmienia się w tak szybki sposób.Ale progres zmian jest
              ogromny,kiedy się pali codziennie.

              Zresztą znam tez i z autopsji.
          • tyldzia Re: marihuana 09.10.06, 15:58
            Czy moze wiecie jak moze zareagowac organizm kogos kto nigdy nie bral, jesli np
            mu ktos dosypal haszyszu do jedzenia, do czegos slodkiego? Czy to mozliwe? mam
            straszne podejrzenie, ze mnie to spotkalo, zrobie jakis test ale czy taki
            dostepny w aptece wykaze obecnosc malej ilosci narkotyku? Czy mozna rozpoznac
            ze cos jest w jedzeniu? prosze o pomoc, boje sie ze dosc bliski mi ktos
            nieladnie ze mna postepuje, ale tez nie chcialabym tej osoby skrzywdzis
            nieslusznymi podejrzeniami...;(
            • myszabrum Re: marihuana 09.10.06, 16:08
              Haszysz jest do palenia (po zmieszaniu z tytoniem) a nie do jedzenia. Nie jest
              też tożsamy z marihuaną (choć i hasz i marycha to przetwory konopii).

              Mało prawdopodobne, żeby akurat w taki sposób ktoś próbował Ciebie podtruwać, i
              wątpię, żebyś znalazła na to "test w aptece".
              • tyldzia Re: marihuana 09.10.06, 16:34
                Dzieki za odp. ale dzis wlasnie czytalam, ze mozna go brac w taki sposob, sa
                nawet takie specjalne ciastka... moze nie w polsce jeszcze. Niektorzy tez parza
                marih.jak herbate. Moze przesadzam, moze za bardzo puszczam wodze wyobrazni,
                ale boje sie o te osobe i o siebie. Pracuje w dosc powaznej instytucji, gdyby
                robil glupstwa i ktos tam sie o tym dowiedzial, to moglby stracic prace, i
                stracilby mnie...
                • myszabrum Re: marihuana 09.10.06, 19:03
                  Odszczekuję - rzeczywiście, są ciastka z haszem, kumpel jadł na jakimś
                  festiwalu "za miedzą", ale w Polsce to faktycznie nie jest rozpowszechnione.

                  Z drugiej strony, trzeba mieć jakąś diaboliczną fantazję, żeby narzeczonej
                  robić takie psikusy... Pozdro :)
                • chilum Re: marihuana 10.10.06, 05:10
                  THC rozpuszcza się w tłuszczach i alkoholu.tak,że roztwoor wodny np.kawka,herbacinka są spoko bezpieczne/
                  • tyldzia Re: marihuana 16.10.06, 14:28
                    Co masz na mysli mowiac "bezpieczne", w wodzie sie nie rozpuszcza, czyli jak
                    wypijesz to nie dziala? Sama nie wiem, moze te moje podejrzenia to bzdury...,
                    ale zawsze lepiej byc dobrze poinformowanym.
                    • chilum Re: marihuana 19.10.06, 19:05
                      Tak wlasnie.Napar z konopi nie ma dzialania,tego ktoorego sie
                      obawiasz.Ciasta,potrawy z zawartoscią tluszczu,nawet budyn(mleko),tak.
                      • tyldzia Re: marihuana 20.10.06, 11:09
                        Nie jestem juz z ta osoba o ktorej pisalam, ciagle mu nie ufalam, nie wiem
                        wlasciwie czy slusznie czy nie, ale obserwowalam go i mialam wrazenie ze ciagle
                        robi cos podejrzanego, mz=oze to juz jakas paranoja?? Juz sie nie dowiem. Czy
                        haszysz moze byc dostepny w malych plastikowych woreczkach w postaci gestego
                        plynu? W sumie to juz nie musze o tym myslec...
    • lillalu Re: marihuana 02.10.06, 21:53
      No ładnie. Mój post o gandzi został usunięty. Ja nie wiem, czy marihuana może
      rozbić związek. W moim przypadku jest jedną z rzeczy, która mnie łączy z moim
      ukochanym.
    • ziomek000 Re: marihuana 15.10.06, 13:24
      czy marihuana robi trwałee dziury w mózgu ???
    • agentkaxxx Teraz moja opinia. 16.10.06, 21:26
      Palę od kilku lat. Powiem też, że są chwile kiedy konsumuję Marysieńki więcej.
      Po cało dniowych i cało tygodniowych sesjach od samego rana mój umysł słuchał
      jedynie - chorej części mojej śiadomośi. Kiedyśmiałam faceta, który palił tylko
      kilka razy,a ja za to paliłam coraz częściej. Lubemu się to nie podobało aż
      wkońcu wybuchł i był to jeden z powodów dla którego się rozstaliśmy. Rózne są
      przypadki. Nie ma uniwersalnej odpowiedzi na pytanie, czy marihuana jest
      powodem rozbitych związków. Niektórych połączy a niektórych rozdzieli.
      Podobnie jest z jej działaniem, niektórych otępia, a innych ożeźwia.
    • dzodzo75 Re: marihuana 19.10.06, 15:05
      W moim przypadku marihuana wlasnie rozwala moje malzenstwo. Juz mam dosyc prosb
      i grozb. Zycia z czlowiekiem na ktorym nie mozna polegac, ktory pod wplywem
      tego gowna snuje nierealne plany, a potem nie ma ochoty no zrobienie
      czegokolwiek gdy ten szajs przestanie dzialac. Dosyc mam naginania swoich zasad
      od calkowitej przeciwniczki marihuany ( na podstawie wlasnych doswiadczen z
      czasow licealnych) do stwierdzen ok w porzadku jak zrobisz to na imprezie...,
      no dobra byle nie w tygodniu... Dosyc mam bawienia sie z nim w kotka i myszke,
      pozna, nie pozna czy palilem, uda mi sie skrecic jointa w tajemnicy itp. Nie
      uwierze nikomu kto powie, ze marihuana nie ma wplywu na osobowosc czlowieka.
      Nie uwierze, temu kto powie, ze nie robi dziur w mozgu... Mam juz dosc, tylko
      czy znajde sile by odejsc?
      • eleni80 Re: marihuana 21.10.06, 20:54
        Jeśli Cię to tak bardzomęczy, myślę, że warto znaleźć siły, aby odejść.
        Życie z kimś takim staje się po pewnym czasie koszmarem... dla obojga
      • lillalu Re: marihuana 22.10.06, 20:42
        Tak właśnie jest,dzodzo. Zjarany człowiek ma piękne plany, mnóstwo fantazji,
        wszystko jest podniecające, tajemnicze i cudowne. Niestety rzeczywistość bez
        ziela jawi się już zupełnie inaczej. I łatwo jest wkręcić się w jaranie non
        stop, chodząc do pracy(bo wówczas idzie się chętniej-więc dwa buchy z rana,do
        kawy), sprzątając dom(bo odczuwasz przypływ energii), wieczorem przed kompem(bo
        posty na forum są bardziej wkręcające). A nagle, po dwóch tygodniach zioło się
        kończy i agresor na maksa. Kłótnie z domownikami. Dół.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka