tranzyt80
19.10.06, 12:33
Zdalem sobie sprawe,ze Zjazd moglby wywolac wiecej szkod niz pozytku i
zadowolenia.Ocenialem wszystkich pod moim katem i to byl moj pierwszy i
podstawowy blad.Przeciez,niektozy w swojej trzezwosci czuja sie bardzo
niepewnie i oddalenie sie od "utartych szlakow" mogloby spowodowac
niepozadane reakcje i zachowania.Nie moge i nie mam prawa brac na siebie
takiej odpowiedzialnosci.Eska ma racje z jakimis pomniejszonym i
towarzyskim spotkaniem i powolnym rozszerzaniu kregu,w zaleznosci od
zainteresowania i mozliwosci wspolbojownikow.Co sadzicie ?