Dodaj do ulubionych

Piłem/am bo....

11.11.06, 13:38
Czułam sie bardzo samotna, a jednoczesnie
bałam się wyjśc do ludzi z obawy przed odrzuceniem.

Teraz wiem, ze miałam i nadal am problem z niskim poczuciem
wartości.
Teraz ucze się samoalceptacji bezwarunkowej
co utożsamiam ze słowami desideraty:
...rozwijaj siłę ducha
aby w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla Ciebie...
Obserwuj wątek
    • havana06 Re: Piłem/am bo.... 11.11.06, 17:52
      Ja jakoś niby nie mam niskiej samooceny, ale też nie jestem taką jakbym chciała
      być.
      Przede wszystkim doskwiera mi samotmość.
      Napisz jak długo czekałaś, aby się chociaż trochę odnależć.
      Tylko, że prawdą jest iż wszyscy jesteśmy inni.
      • 7zahir Re: Piłem/am bo.... 11.11.06, 22:30
        Nie pije 3 lata i 4 miesiące.
        Trzeźwieję 2 lata.
        Rok i 4 mies zmarnowalam na zachowania
        kompulsywne,miotanie się emocjonalne
        z alkoholikiem, ktoremu chciałam pomóc trzeźwieć.
        Kiedy przez przypadek trafilam
        na mityng Al Anon dowiedzialam sie,
        że na jestem też współuzalezniona.
        To był przełomowy moment.
        Zdecydowalam sie wreszcie zając sobą,
        swoim trzeźwieniem.
        Pomogły mi ksiązki: "Leczenie uzaleznionego umysłu" Lee jampolskiego
        i "Wirus samotności" Wojciecha Kruczynskiego
        No i mityngi, gdy zgłaszałam swój problem
        jako temat mityngu, zawsze usłyszalam coś,
        czasami jedno zdanie, ktore było jak klucz
        otwierajacy kolejne drzwi.
        • havana06 Re: Piłem/am bo.... 11.11.06, 22:36
          Ja jestem w innej sytuacji.
          Jestem od wielu lat samotna.
          I sama walczę ze swoją przypadłością.To chyba lepiej.
          Nie mniej trudno, a nawet bardzo trudno.
          • 7zahir Re: Piłem/am bo.... 11.11.06, 22:53
            Zawsze bylm Zosią samosią
            uważająca, że jesli liczyc to tylko na siebie.
            Dlatego tak trudno było mi poddac sie terapii,
            i efekty były takie sobie.Tyle, ze poznałam
            podstawy choroby i uswiadomilam sobie nad czym
            powinnam szczególnie pracować.
            Przeczytalam chyba wszystko o naszej chorobie,
            ale mialam tzw blokade miedzy głową oa sercem.
            Mnie o wiele bardziej pomogły
            mityngi AA na grupie, która wybrałam
            po "zwiedzeniu" wszystkich w moim mieście.
            Po 2-gi roku trzexwienia zauwazyłam,
            że w najbardziej własciwych momentach
            otwieraja mi sie szufladki w umysle i jak
            błysk światła przypominaja sie zdania zasłyszane
            na terapii czy przeczytane w ksiązkach,
            albo wypowiedziane przez kogoś nawet 3 lata wstecz na mityngach.
            Sa jak kola ratunkowe:-)
          • aaugustw Re: Piłem/am bo.... 12.11.06, 13:16
            havana06 napisała:

            > Ja jestem w innej sytuacji.
            > Jestem od wielu lat samotna.
            > I sama walczę ze swoją przypadłością.To chyba lepiej.
            > Nie mniej trudno, a nawet bardzo trudno.
            _________________________________________________________________________.
            Havana, Ty decydujesz o tym, czy Ty bedziesz samotna, czy nie...!
            Poza tym napisalas to tak, jakbys nie wiedziala, ze tej choroby nie mozna
            samemu zatrzymac. Ja nie wiem, czy Ty jestes alkoholiczka, ale jezeli tak
            to musisz wiedziec, ze nie ma na obecny stan wiedzy naukowej zadnej skutecznej
            tabletki na te duchowa - psychiczna chorobe...! Najskuteczniejsza metoda w tej
            chorobie okazal sie drugi alkoholik... - (w skrocie): Przed 71 laty w USA, w
            Akron spotkalo sie dwoch "beznadziejnych" alkoholikow, ktorzy doszli do
            wniosku, ze kiedy rozmawiaja na temat ich problemow zwiazanych z piciem
            alkoholu, nie musza wtedy pic... Obsesja picia znika... od tamtej pory liczona
            jest data powstania Wspolnoty AA, ktora obecnie liczy juz ok. 3 miliony
            alkoholikow, ktorzy spotykaja sie na tzw. Mityngach AA, gdzie nikt nie
            zagwarantuje Tobie tam trzezwosci, oprocz Ciebie samej...! - Najpierw trzeba
            chciec cos ze soba zrobic. Dzieki AA mam tyle znajomosci, ze nie jestem tego w
            stanie przerobic w dwoch moich zyciach ziiemskich...!
            A... ;-))
      • masolady Re: Piłem/am bo.... 17.11.06, 13:57
        Piłam bo czułam się samotna, opuszczona...
        Piłam bo miałam już dość i chciałam zapomnieć..
    • halberek Re: Piłem/am bo.... 12.11.06, 14:00
      okazało się, że na mój nieustanny smutek jest jednak remedium. serio - kiedy
      upiłam się po raz pierwszy to było jak objawienie, że może być w życiu cudownie.
      a potem kiedy już minęło dziesieć lat i okazało się, że piję codziennie (tak
      naprawdę to od momentu kiedy wypiłam po raz pierwszy pilam prawie codziennie),
      żeby coś miłego mi się przytrafiło w ciągu dnia.
      teraz jest lepiej. perspektywa mi się jednak odwrócila i picie raczej kojarzy mi
      sie z trzema dniami dochodzenia do siebie zupełnie niepotrzebnie.
      • aaugustw Re: Piłem/am bo.... 12.11.06, 14:49
        halberek napisała:
        > okazało się, że na mój nieustanny smutek jest jednak remedium...
        > upiłam się po raz pierwszy to było jak objawienie, że może być w życiu
        cudownie. a potem kiedy już minęło dziesieć lat i okazało się, że piję
        codziennie, żeby coś miłego mi się przytrafiło w ciągu dnia. perspektywa mi się
        jednak odwrócila i picie raczej kojarzy mi sie z trzema dniami dochodzenia do
        siebie zupełnie niepotrzebnie.
        _____________________________________________________________________________.

        Gdybym ja potrafil utrzymac moje picie w normie, tzn. gdybym potrafil tak pic,
        aby kontrolowac swoje zmiany swiadomosci za pomoca alkoholu w ten sposob, zeby
        one byly na jednakowym poziomie, prawdopodobnie pilbym jeszcze dzisiaj...!
        Ale Bogu dzieki...! ;-)) ja jestem chorym alkoholikiem, ktory tego nie potrafi
        i dzieki temu poznal zupelnie inny, o wiele ciekawszy swiat...!
        A... ;-))

      • 7zahir Re: Piłem/am bo.... 12.11.06, 16:59
        Też tak miałam do czasu aż odkryłam
        lek na " dochodzenie do siebie - tzw klina,
        czyli alkohol rano, a potem piłam juz codziennie
        rano klin, wieczorem więcej
        i znowu rano klin i potem juz w trakcie dnia.
        Tak wyglądał u mnie postęp choroby.
        Nie wazne ile pijesz tylko po co.
        Jesli alkohol jest lekiem na całe zło,
        to jesteś uzalezniona i zastanów się czy
        warto czekać na dno, którego będziesz się wstydzić.

        Poczytaj tu:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=40978680&a=40978680

        www.alkoholizm.akcjasos.pl/12.php
        www.tenjaras.webpark.pl
    • 7zahir Re: Piłem/am bo.... 13.11.06, 20:18
      Gdyby wczorajszy dzień zdarzył
      się ponad 3 lata temu,
      zapiłabym z powodu uczucia osamotnienia
      wsród ludzi, najblizszych - w rodzinie,
      które wróciło z siłą fali tsunami.
      Na szczęście mam przyjaciół od których dostałam ten

      cytat z książki dla dzieci o folozofiach wschodu:

      "Co to znaczy byc prawdziwym? - zapytał Królik pewnego dnia.
      Czy to znaczy mieć ten brzęczyk w sobie i kijek do trzymania?...
      ... To nie dzieje sie nagle powiedział skórzany Konik,
      to staje sie powoli.
      Zwykle zanim staniesz sie prawdziwy,częśc twojej sierści
      jest już wytarta od przytulania,
      może wypadnie ci oko, albo nogi będa zwisać luźno...
      ... Ale te rzeczy nie maja znaczenia...
      .. Kiedy staniesz sie prawdziwy nie mozesz
      stać się na powrót nieprawdziwy.
      Twoja prawdziwość, będzie w Tobie na zawsze"

      :-)
      • aaugustw Re: Piłem/am bo.... 13.11.06, 20:47
        7zahir napisała:

        > .. Kiedy staniesz sie prawdziwy nie mozesz
        > stać się na powrót nieprawdziwy.
        > Twoja prawdziwość, będzie w Tobie na zawsze"
        ______________________________________________.

        Ladne to i madre, co przytoczylas...
        Znalazlem i dla siebie paralele...!
        Ta moja droga do trzezwosci jest tez "tylko"
        droga jednokierunkowa...
        Gdybym chcial na niej teraz zawrocic, spowoduje
        katastrofe...!
        A... ;-))

        • 7zahir Re: Piłem/am bo.... 14.11.06, 14:18
          aaugustw napisał:


          > Ta moja droga do trzezwosci jest tez "tylko"
          > droga jednokierunkowa...
          > Gdybym chcial na niej teraz zawrocic, spowoduje
          > katastrofe...!

          Dlatego musmy wycierac sierść
          na głowie ucząc się zycia na nowo,
          dzięki czemu Twoja prawdziwość, będzie w Tobie na zawsze :-)
          • aaugustw Re: Piłem/am bo.... 14.11.06, 14:28
            7zahir napisała:
            > Dlatego musmy wycierac sierść
            > na głowie ucząc się zycia na nowo,
            > dzięki czemu Twoja prawdziwość, będzie w Tobie na zawsze :-)
            - - - - - - - - - - - - - - -
            I tak te PRAWDE odczuwam...! ;-))
            A...
            ___________________________________________________________.

            • baasil Re: Piłem/am bo.... 14.11.06, 14:57
              śliczne i jakie prawdziwe.mam prośbę :zahir podaj mi tytuł tej książki :)
              (niedawno wprawiłem w osłupienie najbliższego kumpla,gdy na jego "już ja cię
              dobrze znam"-odpowiedziałem:"a którego mnie tak naprawdę znasz?"dałem mu do
              myślenia i potem bardzo długo dyskutowaliśmy o prawdziwości siebie i maskach
              dla innych)
              • 7zahir Re: Piłem/am bo.... 14.11.06, 19:32
                " The Velveteen Rabbit " Margery Williams

                Jesli chcesz coś w wersjii polskiej
                to polecam bardzo przystepnie napisane
                książki przybliżajace Taoizm:
                "Tao Kubusia Puchatka"
                i " Te Prosiaczka " :-)

                Mnie pomogły zrozumieć na czym polega zycie Tu i Teraz
                które pomaga nie pic dziś, 24 godziny.



                • baasil Re: dzięki.. 15.11.06, 09:57
                  dziękuję.obecnie czytam Lao Tsu "Tao Te Ching"(Księga drogi i
                  cnoty),"Psychologię Integralną"Wilbera i "Siedem lat w Tybecie"H.Harrera.też
                  dają do myślenia.
                  • letek17 Re: dzięki.. 15.11.06, 10:46
                    Piłem bo nie miałem kompetencji do życia – alkohol pomagał mi przeżyć
                    rozczarowanie, frustrację, radość – był taką poduszką chroniącą moje miękkie
                    wnętrze od kanciastego świata. Wskutek błędów rodziców, moich złych wyborów a
                    może za sprawą przeznaczenia nie miałem skóry a zamiast jej szukać samemu
                    zadowoliłem się znalezioną poduszką.
                    Na końcu piłem, bo byłem alkoholikiem i musiałem pić by jakoś funkcjonować.
                    Na odwyku w Skoczowie mieliśmy kiedyś napisać „piję bo …..i tu 10 przyczyn. A
                    potem każdy z nas czytał „ jestem samotny – bo piję, nie mam pracy – bo piję,
                    nikt mnie ie rozumie – bo piję.”
                    Tamtejszy nałóg życzył mi kiedyś „bym nie pił, pomimo, że …i tu wstaw sobie
                    Letku dzisiejsze bo……”
                    Dziś staram się tak robić i mi z tym dobrze.
                    Co do czytanek – kiedyś czytałem bardzo dużo, bo uwierzyłem że tam znajdę
                    receptę na sens życia i poczucie bezpieczeństwa. A wódka śniła mi się co
                    tydzień. Czytałem różne książki – pomagały znaleźć wiedzę, dystans do siebie i
                    świata, znaleźć różne zgubione gdzieś zasady.
                    Pozwoliły mi zatrzymać się i popatrzeć na siebie trochę z boku. Nabrać dystansu.
                    Zadać sobie wiele pytań.
                    Ale poczucie bezpieczeństwa uzyskałem wskutek działań. Zmianom w swoich
                    zachowaniach, kontaktach z innymi ludźmi. Bez poduszki to było bolesne. Ale
                    jakoś zbudowałem skórę – może ona niedoskonała ale jest.
                    Ostrzegam jednak, przed nadmiernym schowaniem się w literaturze, ona koi duszę
                    ale skóry nie da.
                    Więcej od książek o szeroko rozumianej duchowości dało mi naśladowanie innych w
                    rozwiązywaniu prostych problemów codziennego życia.
                    Powodzenia i pogody ducha. Letek
                    • e4ska Re: dzięki.. 16.11.06, 09:34
                      Letku, napisałeś:
                      "Ale poczucie bezpieczeństwa uzyskałem wskutek działań".
                      Dlatego jesteś trzeźwy. Tak myślę.
                      Znasz wielu ludzi, obracając się w kręgach alkoholicznych. Na moje rozeznanie -
                      życie czynne to jedyne pewne lekarstwo na alkoholizm. Kiedy pytamy - dlaczego
                      ktoś "zapił" mimo tej całej terapeutycznej wiedzy - czy nie z powodu pozornych
                      działań... koncentracji na wnętrzu, egocentryzmie? co?
                      • aaugustw Re: dzięki.. 16.11.06, 15:32
                        e4ska napisała:

                        > Letku,
                        dlaczego ktoś "zapił" mimo tej całej terapeutycznej wiedzy - czy nie z powodu
                        pozornych działań... koncentracji na wnętrzu, egocentryzmie? co?
                        _______________________________________________.

                        Ja mysle, ze taki ktos musi byc albo chory na alkoholizm, albo zwyczajny
                        rozwydrzony pijoczek...!
                        A... :-))

                  • tranzyt80 "Siedem lat w Tybecie" 15.11.06, 10:47
                    fascynujacy jest tez film,ale dopiero gdzies od trzeciego razu odkrylem
                    ukryte w nim piekno,
                    zadne naturalne wielkosci nie sa przypadkowe,natura wyznaczyla idealne
                    wymiary i drogi z mysla o czlowieku
                    a wiec i dla mnie,i tu nie ma pomylek,
                    mylic sie moge tylko ja...

                    sam siebie zamknalem w obozie alkoholu,
                    nieswiadoma ucieczka do wolnosci
                    • tranzyt80 Re: "Siedem lat w Tybecie" 15.11.06, 11:07
                      Letek napisal:
                      "Ostrzegam jednak, przed nadmiernym schowaniem się w literaturze, ona koi duszę
                      ale skóry nie da."

                      -powyzej zabujalem troche w oblokach,ale LetYslaw sciagnal mnie na ziemie :)))
                      mam problem z odebraniem zarobionej kasy:(
                    • ameagaru1 Re: "Siedem lat w Tybecie" 15.11.06, 11:34
                      7 lat w Tybecie... ;-) Czy wiesz, ze w Warszawie mieszka i pracuje autentyczny,
                      tybetanski mnich, lama. Lekarz medycyny tybetanskiej. Zanim zostal wyswieconym
                      buddyjskim mnichem, i ukonczyl ichniejsza medycyne (ciezkie 6 letnie studia
                      medyczne) byl osobistym ochroniarzem Dalajlamy w Indiach. Byl obecny podczas
                      krecenia filmu 7 lat w Tybecie jako jego ochroniarz. Wystapil w nim rowniez w
                      malej rolce. W jego gabinecie w Warszawie sa zdjecia z planu z autografem
                      Pita... Ale co Pit. W centrum tej zakratowanej Warszawy (bo i ja w niej
                      mieszkam) mieszka sobie rwniez tybetanski lama, w swojej tradycyjnej
                      pomaranczowej szacie... Zima zaklada na nia nowoczesna pomaranczowa kurtke i
                      welniana pomaranczowa czapke! ... Przyjmuje pacjentow, raz w roku jezdzi do
                      Indii, do Dalajlamy. Uczy swoich pacjentow rowniez rozwoju duchowego wywodzacego
                      sie z buddyzmu. Choc niczego przy tym nie zarzuca, nie agituje, nie nawraca.
                      Zawdzieczam mu zdrowie i wiedze, ze niektore choroby sa karmiczne. Musza nam sie
                      przydarzyc bysmy zechcieli spojrzec z innego pryzmatu na wlasne zycie i innych.
                      Abysmy zauwazyli cos jeszcze oprocz czubka wlasnego nosa i zaangazowali sie w
                      cos wiecej niz w komercje. Tybet w Warszawie!
                      • myszabrum Re: "Siedem lat w Tybecie" 15.11.06, 11:37
                        Ameagaru czy możesz mi wysłać na priva namiary na tę osobę?
                        Z góry dzięki i pozdrawiam.
                        • ameagaru1 Re: "Siedem lat w Tybecie" 15.11.06, 11:43
                          oczywiscie, nawet publicznie bo jego dzialalnosc jest 100 % jawna i legalna. Z
                          serca polecam. Dr Tenzin Jangchub. tenzinjangchub.pomagaj.info/index-2.html
                          Zreszta wrzuc sobie jego nazwisko w google Pozdrawiam rowniez ;-)
                        • aaugustw Re: "Siedem lat w Tybecie" 15.11.06, 12:07
                          myszabrum napisała:

                          > Ameagaru czy możesz mi wysłać na priva namiary na tę osobę?
                          > Z góry dzięki i pozdrawiam.
                          __________________________________________________________________.
                          Spojrzalem do Google. Na naszych stronach nic nie ma na jego temat.
                          Na polskich znalazlem: > "Mnich buddyjski Ven Tenzin Jangchub jest
                          lekarzem medycyny tybetańskiej. Kształcił się u Yeshi Dondena, l
                          ekarza Dalajlamy. Leczy w Indiach, Argentynie, Szwajcarii i Gruzji.
                          Od jakiegoś czasu także w Warszawie. Niedawno rozpoczął zajęcia ze
                          studentami w Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie." <
                          - - - - - - - - - - -
                          Osobiscie lubie folozofie wschodu, wole jednak kulture i tradycje
                          mi znane - europejskie...!
                          A...
                          • 7zahir Re: "Siedem lat w Tybecie" 15.11.06, 18:00
                            Taoizm nauczył mnie , że najpiekniejsze
                            sa rzeczy najprostsze.
                            Ułatwił mi tym zatrzymywanie rozbieganych,
                            nakręcajacych sie mysli.
                            Kiedy po raz pierwszy poczułam spokój
                            wewnetrzny,byłam zaskoczona jego cieplem.
                            Fantastyczne przezycie:-)
                      • aaugustw Re: "Siedem lat w Tybecie" 15.11.06, 13:11
                        ameagaru1 napisała:
                        > Uczy swoich pacjentow rowniez rozwoju duchowego wywodzacego sie z buddyzmu...
                        - - - - - -
                        To mnie u nich zaciekawia i zastanawia, jak taki lekarz medycyny potrafi
                        polaczyc nauke medyczna z duchowoscia... (!?)
                        (wg. motta: "uwierzysz - wyzdrowiejesz")
                        _____________________________________________________________.
                        ameagaru1 napisała dalej:
                        > ...niektore choroby sa karmiczne. Musza nam sie przydarzyc
                        bysmy zechcieli spojrzec z innego pryzmatu na wlasne zycie i innych.
                        > Abysmy zauwazyli cos jeszcze oprocz czubka wlasnego nosa i zaangazowali sie w
                        > cos wiecej.
                        ___________________________________________________________________________.
                        Wedlug ich filozofii (sanskrypt Brahmanow - 1200 pne.) wszystko jest zwiazane
                        z karma...! Inaczej natomiast ta karma pojmowana jest w "swiecie zachodnim",
                        gdzie powiazana jest ona scisle z wina i grzechem...
                        A reszta (cyt. slowa Ameagaru: "abysmy zauwazyli cos jeszcze oprocz czubka
                        wlasnego nosa i zaangazowali sie w cos wiecej*.) - jest juz jak Program duchowy
                        AA...! ;-))
                        * - to; "cos wiecej", w AA jest sluzba drugiemu jeszcze cierpiacemu
                        czlowiekowi... - Inaczej to swiezo co odzyskane zdrowie bedzie coraz bardziej
                        martwe!
                        A...
                        • tranzyt80 Re: "Siedem lat w Tybecie" 15.11.06, 20:29
                          AAugustw,u Ciebie to ja nigdy nie moge zalapac czy Ty
                          usilujesz?
                          kokierujesz?
                          bajerujesz?

                          Sprawiasz na mnie w tym wszystkim wrazenie jakbys widzial,ze SW stale Cie
                          podglada,i nie mozesz,choc bardzo bys chcial;)
                          • 7zahir Re: "Siedem lat w Tybecie" 15.11.06, 20:33
                            tranzyt80 napisał:

                            > Sprawiasz na mnie w tym wszystkim wrazenie jakbys widzial,ze SW stale Cie
                            > podglada,i nie mozesz,choc bardzo bys chcial;)

                            A Ty Wiesz, że SW ma Cie jak na dłoni,
                            razem z Aniolami i Duszami opiekuńczymi?
                            Muszą mieć niezły ubaw obserwując
                            Twoje podchody do AAgusta :-))
                          • aaugustw Re: "Siedem lat w Tybecie" 16.11.06, 14:28
                            tranzyt80 napisał:

                            > AAugustw,u Ciebie to ja nigdy nie moge zalapac czy Ty
                            > usilujesz? > kokierujesz? > bajerujesz?
                            >
                            > Sprawiasz na mnie w tym wszystkim wrazenie jakbys widzial,ze SW stale Cie
                            > podglada,i nie mozesz,choc bardzo bys chcial;)
                            _______________________________________________.
                            Widze stale postepy...! ;-))
                            A co do Twojej nie moznosci zalapania... - Nie przejmuj sie...!
                            Najwazniejsze, ze juz widzisz to swoje siano w glowie...
                            Teraz dopiero, od poczatku mozna zaczac trzezwiec wspolnie...! ;-))
                            A...
                            Ps. ja nic nie musze i... nic nie chce - SW robi za mnie...! ;-))
                      • tranzyt80 ja w niej mieszkam...centrum tej zakratowanej... 15.11.06, 15:10
                        ameagaru1 napisała:
                        > Zawdzieczam mu zdrowie i wiedze, ze niektore choroby sa karmiczne. Musza nam
                        si
                        > e
                        > przydarzyc bysmy zechcieli spojrzec z innego pryzmatu na wlasne zycie i
                        innych.

                        -ciekawe spojrzenie...
                        w czym Ci konkretnie pomogl?wyzdrowialas?bylas powaznie chora?na co?

                        PS.piekna dzisiaj jesien,mozna ja upychac po kieszeniach
                        i uciekac ze szczescia :)

                        • ameagaru1 Re: ja w niej mieszkam...centrum tej zakratowane 15.11.06, 16:04
                          ciężko mi pisać o tym, o sobie... To nielatwe. Tak, chorowalam. Mialam raka,
                          scislej czerniaka. Mialam 23 lata, pracowalam, studiowalam, zarabialam kase,
                          imprezowalam. Kompletnie nie zastanawialam sie wtedy nad zadnymi chorobami. I tu
                          nagle: ma pani raka. Chyba nikt kto tego nie przezyl nie jest w stanie zdac
                          sobie sprawy z tego jaki to szok. I nikt nie mowi ci, nie martw sie, bedze
                          dobrze. Pielegniarka jak oddawala mi koperte z wynikiem hispatow - poplakala
                          sie. Lekarz nie patrzyl mi w oczy. Wycieli, i zaczelo sie czekanie. Wlasciwie
                          nic nie mozna zrobic, tylko czekac na ewentualne przerzuty - wtedy chemia. Ta
                          bezradnosc jest koszmarna. Po 5 latach od wyciecia jesli nie ma wznowy -
                          pacjenta uwaza sie za wyleczonego. Po 5 latach mam statystycznie takie same
                          szanse na ponowne zachorowanie na raka jak osoba, ktora nigdy dotad nie
                          chorowala. Czyli jestem czyta bo u mnie minelo juz 7 lat. Ale a "przemila"
                          historia kompletnie mnie przewartosciowala. Bo gdy uslyszalam ma pani raka -
                          wszystko sie zmienilo. W ciagu sekundy - to czy podpisze kontrakt - czy nie,
                          biurowe koterie, makijaz, sesja i inne bzdury - degraduja sie do bzdur wlasnie.
                          A inne sprawy z kolei rosna. No i ciezko jest wytrzymac te 5 lat, wyobraz sobie,
                          ze chodzisz na badania najpierw co miesiac, potem co dwa, potem raz na pol roku
                          i czekasz na wyniki - sa przerzuty czy nie... Czekasz na korytarzu, potem masz
                          ta cholerna koperte w rekach i nie wiesz czytac czy nie. Teraz czy potem. I z
                          tej perspektywy pomysl sobie jak mozna zyc przez te 5 lat. Przeciez trzeba
                          zaliczac egzaminy, pracowac, uczyc sie angielskiego, placic rachunki - jakie to
                          wszystko ma znaczenie jesli w tej kopercie jest jakas muka? ;-/ Po co sie tak
                          meczyc. Nigdy sie nie dowiem czy fakt braku wznowy zawdzieczam dr Tenzinowi,
                          zreszta lecze sie u niego stosunkowo od niedawna, od 5 lat. Natomiast z
                          pewnoscia zawdzieczam mu odzyskanie spokoju ducha, optymizmu, nabranie dystansu,
                          uzdrowienie emocji. Teraz sadze, ze choroba jest czescia zycia jak wszystko
                          inne. Kultura wschodu wogole podchodzi do wielu spraw mniej histerycznie niz my,
                          zachod ;-)Niesposob napisac tu wszystkiego na ten temat, sila rzeczy wiele
                          uproscilam, pominelam. Kurcze nie wiem czy to teraz wkleic na to forum. Te raki
                          sa takie cholernie patetyczne ;-) Dlatego ci co to przeszli, staraja sie
                          zapomniec, nie mowia o tym. Bo inaczej robi sie jakas sensacja. Wklejam,
                          czytalam tu was, czesto rowniez te wcale nienajszczesliwsze chwile w zyciu...
                          Wiec i ja nie bede udawac blondynki.
                          • ameagaru1 Re: ja w niej mieszkam...centrum tej zakratowane 15.11.06, 16:34
                            lecze sie u dr Tenzina od 2 lat. Nie wiem czemu tam na gorze jest inna cyfra.
                            Moze temu, ze ta 5 jest przelomowa w onkologii. A z tym patosem mialam racje,
                            juz po jesienno/radosnym nastroju ;-(
                            • tranzyt80 > lecze sie u dr Tenzina 15.11.06, 19:35
                              > juz po jesienno/radosnym nastroju ;-(
                              -chej!,a to dlaczego ? Napisalas przeciez prawie bez patosu!

                              Przypuszczam,ze jakby tylko bylo mozna,nie jeden z tego forum,by sie z Toba na
                              choroby pozamienial ;).

                              a u dr Tenzin zarazic sie chyba niczym
                              nie mozna ;)
                              czy mozna ?:)))

                              PS.Mam pytanie z powyzszym...
                              Idac na wizyte do dr Tenzina musialbym chyba moja jedna kieszen z jesieni
                              oproznic i zapelnic brzeczaca moneta ?
                              A moze dwie... ;)
                              • ameagaru1 Re: > lecze sie u dr Tenzina 16.11.06, 00:14
                                Tranzyt, tak wizyty sa platne. Nie wiem czy moge o tym pisac tu na forum. A
                                zarazic sie mozna... Zainteresowaniem kultura i filozofia wschodu, buddyzmem,
                                zdrowa dieta itp. Dobrej nocy wszystkim.
                                • tranzyt80 Re: > lecze sie u dr Tenzina 16.11.06, 08:52
                                  > Tranzyt, tak wizyty sa platne. Nie wiem czy moge o tym pisac tu na forum.

                                  -a dlaczego pytasz tak delikatnie,moge... nie moge ?PISZ !
                                  zawsze w takich sprawach trzeba zaczynac od kasy,albo niech Ci bedzie po
                                  buddyjsku,rachunku strat i zyskow ;)

                                  -pomaranczowy kolor natura(np.u wezy ;)przeznaczyla jako ostrzezenie...
                                  uwazajcie bezbronne zwierzatka,moze byc niebezpiecznie! :)))

                                  -dzisiaj jesien mglista,mgly do kieszen pakowac nie bede,
                                  bo powiedza,ze wariat :)))
                                  • ameagaru1 Re: > lecze sie u dr Tenzina 16.11.06, 09:01
                                    Ano temu, ze tu podobno nie mozna nic reklamowac. A moj opis + koszty i jeszcze
                                    numer telefonu - to bylaby juz chyba reklama nie? Zwlaszcza, ze mi akurat
                                    zupelnie nie o reklame chodzilo. A o Tybet w Warszawie.
                                    • tranzyt80 Re: > lecze sie u dr Tenzina 16.11.06, 09:14
                                      no dobrze juz dobrze,wiem sam,ze pomaranczowe i dobre sa tylko pomarancze ;)
                                      chcialem tylko zobaczyc czy nie spisz juz,w tym zakratowanym Tybecie,
                                      milego dnia!
                                    • aaugustw Re: > lecze sie u dr Tenzina 16.11.06, 15:15
                                      ameagaru1 napisała:

                                      > Ano temu, ze tu podobno nie mozna nic reklamowac. A moj opis + koszty i
                                      jeszcze numer telefonu - to bylaby juz chyba reklama nie? Zwlaszcza, ze mi
                                      akurat zupelnie nie o reklame chodzilo. A o Tybet w Warszawie.
                                      _____________________________________________________________.
                                      Nie daj sie prowokowac...!
                                      A...
                          • aaugustw Re: ja w niej mieszkam...centrum tej zakratowane 15.11.06, 16:58
                            ameagaru1 napisała:

                            > ciężko mi pisać o tym, o sobie... To nielatwe...
                            _________________________________________________.

                            Jest sie czyms cieszyc. Nie trzeba sie juz smucic!
                            To sie nazywa zwyciestwo zycia nad smiercia...! ;-))
                            Hinczycy (skoro juz mowa o Azjatach) maja swoje
                            przyslowie; "Zrob ze swojej choroby zdrowie"...!
                            I Ty tego dokonalas za pomoca nieopisane Sily, ktora
                            nas otacza i w ktora i ja uwierzylem... Wiara cuda
                            czyni...
                            Osobiscie nie wierze, zeby ktokolwiek na ziemi mial
                            taka moc uzdrowicielska jaka mial Jezus, a i On idac
                            do chorego nie pytal go czy laskawie chcialby byc uzdrowiony,
                            lecz "czy Ty chcesz byc zdrow"... - subtelna to roznica!
                            Pozdrawiam w dobrej wierze:
                            A... ;-))

                            • ameagaru1 Re: ja w niej mieszkam...centrum tej zakratowane 16.11.06, 00:09
                              Augustaw, ja tam nikomu nie zycze takich radosci... Ale rozumiem twoje
                              intencje - wiec dziekuje. W SW nie wierze, skutecznie oduczyly mnie od tego
                              pobyty na onkologii... Dr Tenzin nie jest uzdrowicielem, czarodziejem, ktoremu
                              przypisuje nadzwyczajna sile ;-) To czlowiek wychowany w innej kulturze.
                              Wyznajacy inna wiare. I nauczony nnego systemu medycznego niz nasz. Moze
                              wydawac ci sie troche magiczny/basniowy przez swoja egzotyke - jednak sa
                              miejsca na swiecie gdzie zginal by w tlumie... ;-) Sa tez miejsca (Indie,
                              Tybet, Chiny) gdzie ten system medyczny jest powszechny. On nie uzdrawia, tylko
                              leczy ;-) ziolami, odpowiednia dieta. A sam Tybet jest symbolem duchowosci,
                              rozwoju duchowego. No i niestety ucisku. Jest on przeciez okupowany przez
                              Chiny, zniknal z mapy politycznej swiata. Sam temat przez to jest wieloznaczny.
                              Dla mnie uzdrawiajacy byl juz sam kontakt z ta kultura. Bo przez to, ze na te
                              same sprawy patrza w inny sposob - nabralam dystansu wielu rzeczy.
                    • aaugustw Re: "Siedem lat w Tybecie" 15.11.06, 12:00
                      tranzyt80 napisał:

                      > ...ale dopiero gdzies od trzeciego razu odkrylem ukryte w nim piekno,
                      > zadne naturalne wielkosci nie sa przypadkowe,natura wyznaczyla idealne
                      > wymiary i drogi z mysla o czlowieku a wiec i dla mnie,i tu nie ma pomylek,
                      > mylic sie moge tylko ja... sam siebie zamknalem w obozie alkoholu,
                      > nieswiadoma ucieczka do wolnosci...
                      ________________________________________________________________________.
                      Tranzycie! :-() - Bardzo mi sie spodobalo to Twoje uniesienie duchowe...!
                      A... ;-))

                      • tranzyt80 Re: "Siedem lat w Tybecie" 15.11.06, 19:41
                        AAugustw,ja sie powinienem udac na Tobie
                        na piesza pielgrzymke do Tybetu.
                        I ja bym mial uniesienie i Ty bys mial uniesienie :))))
                        Co ty na to ?
                        • 7zahir Re: "Siedem lat w Tybecie" 15.11.06, 20:11
                          tranzyt80 napisał:

                          > AAugustw,ja sie powinienem udac na Tobie
                          > na piesza pielgrzymke do Tybetu.
                          > I ja bym mial uniesienie i Ty bys mial uniesienie :))))
                          > Co ty na to ?

                          :-)))))
                          • tranzyt80 Re: "Siedem lat w Tybecie" 15.11.06, 20:36
                            a Ty Zahir co sie tak od ucha do ucha smiejesz ?
                            pewnie chcialabys isc z nami
                            i trzymac lejce i bata ;)))
                            • 7zahir Re: "Siedem lat w Tybecie" 15.11.06, 20:43
                              Jestem pacyfistką.
                              Lubię inteligentny dowcip :-)
                              • havana06 Re: "Siedem lat w Tybecie" 15.11.06, 21:02
                                Przeczytałam jeszcze raz dogłębnie ten cały wątek.
                                Od Ciebie Zahir już i tak wiele się dowiedziałam a bębę czekała ( w myśl umowy)
                                na więcej.
                                Cieszy mnie, że trzeżwiejecie z humorem.
                                Ja jestem, jak widzę cholerny smutas.
                                Samą mnie to dziwi, bo nawet jeśli miałam"pod górkę" uważana byłam za osobę
                                niezwykle pogodną.
                                Co się ze mną dzieję???
                                Przecież wielu ludzi jest samotnych i na emeryturze!
                                Biorę się w garść!
                                • 7zahir Re: "Siedem lat w Tybecie" 15.11.06, 21:10
                                  To jesienna pora depresji.
                                  bardzo niebezpieczna dla nas.
                                  Proponuje solarium.
                                  Wiesz, że w Japonii pracownicy
                                  muszą obowiazkowo doladowywać energię
                                  życiową wizytami w solarium??
                                  Ostatnio odkryłam , ze koenzym Q10 w tabletkach
                                  opóxnia starzenie organizmu i przywraca energię.
                                  Łykam od tygodnia i Wiesz - to chyba dziala !!:-)
                                • havana06 Re: "Siedem lat w Tybecie" 15.11.06, 22:42
                                  O litości!!!.
                                  Swó post na tym wątku napisałam ponad godzinę temu t.j 15 listopada.
                                  Wyszedł teraz.
                                  Ja jestem jak rycerz i czym to wytłumaczyć??
                                • aaugustw Re: "Siedem lat w Tybecie" 16.11.06, 14:36
                                  havana06 napisała:
                                  > Od Ciebie Zahir już i tak wiele się dowiedziałam a bębę czekała ( w myśl
                                  umowy) na więcej.
                                  > Cieszy mnie, że trzeżwiejecie z humorem.
                                  > Co się ze mną dzieję??? Biorę się w garść!
                                  ________________________________________________________.

                                  Zacznij sie usmiechac i trzymaj sie blisko zwyciezcow...!
                                  Lepiej, zeby Cie garsc wziela... (Aowcow - naturalnie...!) ;-))
                                  A... ;-))


                              • tranzyt80 Re: "Siedem lat w Tybecie" 15.11.06, 21:04
                                pacyfistko !,na co czekasz ?

                                sypnij jakims dowcipem ;)



                                • tranzyt80 Re: "Siedem lat w Tybecie" 15.11.06, 21:12
                                  nie,nie musisz,
                                  zartowalem :)))

                                  kazdy Twoj post to dowcip ;)
                                  • 7zahir Re: "Siedem lat w Tybecie" 15.11.06, 21:13
                                    tranzyt80 napisał:
                                    > kazdy Twoj post to dowcip ;)


                                    I wzajemnie.
                                    Dowcipne z nas duszyczki :-)))
                                    • aaugustw Re: "Siedem lat w Tybecie" 16.11.06, 14:41
                                      7zahir napisała:

                                      > tranzyt80 napisał:
                                      > > kazdy Twoj post to dowcip ;)
                                      >
                                      > I wzajemnie.
                                      > Dowcipne z nas duszyczki :-)))
                                      __________________________________.
                                      Przestan Zahir...! - On gotow w to
                                      uwierzyc...! ;-))
                                      A...

                                • 7zahir Re: "Siedem lat w Tybecie" 15.11.06, 21:12
                                  tranzyt80 napisał:

                                  > pacyfistko !,na co czekasz ?
                                  >
                                  > sypnij jakims dowcipem ;)

                                  Którym?
                                  Wybierz:
                                  forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=384
                                  :-))
                                  • e4ska Empiria forumowo stosowana 16.11.06, 00:36
                                    Tranzyt, wielka słuszność tkwi w Twojej uwadze o dowcipnych wypowiedziach...bo
                                    jak tu się nie ośmiać.

                                    Nasza forumowa rozmówczyni ogłasza wyniki swoich eksperymentów naukowych:

                                    "Ostatnio odkryłam , ze koenzym Q10 w tabletkach
                                    opóxnia starzenie organizmu i przywraca energię".

                                    Nauka polska rozwija się i wyrasta jak jaka chwasta...
                                    Wystarczy wziąć ulotkę od lekarstwa, wypisać zdanie lub dwa... i wystartować po
                                    nagrodę Nobla z zakresu medycyny... a jak się jeszcze przepisze lub zacytuje
                                    cudzą myśl, artykuł czy aforyzm, to można dostać drugiego Nobla - z literatury.

                                    Tranzyt, jednak prawdą jest, że alkoholicy to ludzie o niezwykłych talentach,
                                    wybitnie uzdolnieni... alkoholikiem nie może być ktoś głupi... dwa nieszczęścia
                                    w jednym to za dużo nawet dla siły wyższej...
                                    • janulodz Re: Empiria forumowo stosowana 16.11.06, 06:55
                                      Jak tak sobie człowiek coś z rana poczyta to mu się od razu lepiej na sercu robi.
                                      Dowiaduję się bowiem, że alkoholizm jest siłą sprawczą rozwoju duchowego, zdrowienia na ciele i umyśle oraz żródłem szczęścia wszelakiego.
                                      Odkrywam prawdę wielką i objawioną, że gdyby człowiek w nałóg nie popadł, a potem w bólach i męczarni z niego nie wychodził to nigdy by nie zobaczył, jak można sie duchowo i intelektualnie rozwijać.
                                      Można czytać, nowe lądy i naukowe prawdy odkrywać, wiersze pisać, zawody nowe zdobywać, huśtawki strugać;-), przyjaciół poznawać, nowe znajomości zawierać i horyzonty poszerzać.
                                      Cóż bowiem byśmy zrobili, gdybyśmy wcześniej nie pili. Jacy bylibyśmy stratni.
                                      Nie popadajmy jednak w euforię.
                                      Nie dajmy się zwariować.
                                      Miłego dnia życzę.
                                      • e4ska Re: Empiria forumowo stosowana 16.11.06, 08:55
                                        Janu, dzień piękny... choć o kataklizmie klimatycznym przypomina... nie masz w
                                        niczym czystej radości... jabłuszko z robaczkiem:(((

                                        "Można czytać, nowe lądy i naukowe prawdy odkrywać, wiersze pisać, zawody nowe z
                                        > dobywać, huśtawki strugać;-), przyjaciół poznawać, nowe znajomości zawierać i
                                        > horyzonty poszerzać.
                                        > Cóż bowiem byśmy zrobili, gdybyśmy wcześniej nie pili. Jacy bylibyśmy stratni."

                                        Nie nakładaj, Janu, dwóch różnych spraw. Gdybyśmy nadal pili, nie dane byłoby
                                        nam "huśtawek strugać" - a o przyjaźniach nowych czy starych - nawet nie marzyć.
                                        Dla mnie prawdziwy alkoholizm zaczyna się w momencie, kiedy człowiek zaczyna
                                        być sam. On i butelka. Nic więcej.

                                        W rozwoje duchowe i jakieś tam przemiany... nie wierzę. Nagminne i wręcz nudne,
                                        kapiące fałszem są te żałosne próby udowodnienia, jakim się jest wspaniałym
                                        człowiekiem... moralnym, bogatym wewnętrznie, umellowionym... Specyfika forumów
                                        pijackich - żałosna ucieczka od własnej duchowej nędzy. Sama zadaję sobie
                                        pytanie: czy ktoś, kto łże na wszystkich frontach, kipi agresją, nienawidzi
                                        inaczej myślących, ale podkreśla swoją wartość podpierając się spreparowaną na
                                        doraźne potrzeby biografią albo popularną w pijackich kręgach książką, której
                                        pojąć nigdy nie zdoła - czy on nie dostrzega swojej śmieszności? Chyba nie, a
                                        jak zacznie ją dostrzegać - walczy niczym dzikie zwierzę, wreszcie, skopany na
                                        własne życzenie, przybiera pozę ofiary. Bierze na litość... i najczęściej ją
                                        znajduje.

                                        Natomiast wiara w swoje możliwości jako osoby trzeźwej - praktyczne działanie -
                                        mógłbyś, Janu, funkcjonować bez tego? Zawsze przyglądałam się ludziom, żywym,
                                        realnym, bardzo starym też - szczególnie - lubię starych ludzi, którzy mają w
                                        sobie pogodę - Janu, oni naprawdę są jak dzieci. Akceptujący swoje słabości,
                                        dalecy od doskonałych wyobrażeń, zawsze bardzo czynni, wciąż z planami nowymi...
                                        Co powiesz na blisko siedemdziesięcioletniego, chorego na raka, niezmiernie
                                        sympatycznego pana, który uczy się trudnych komputerowych programów, co więcej,
                                        ma już w tej dziedzinie wiedzę daleko większą niż niejeden absolwent informatyki
                                        - a jaka z nim miła rozmowa, jaki dowcip... jest jak dziecko - ciekawy świata, a
                                        nie cytatów... żaden skostniały zimny fanatyk jedynych prawd - u nas - pijackich
                                        w dodatku.

                                        A to, co nam zostało oszczędzone z racji tego, że piliśmy, i to, cośmy zyskali z
                                        racji pijaństwa - na pewno to jest, ale nie każdy potrafi rozeznać się w znakach:)))
                                        Próbować warto...


                                        • janulodz Re: Empiria forumowo stosowana 16.11.06, 19:20

                                          Eska napisała
                                          "W rozwoje duchowe i jakieś tam przemiany... nie wierzę. Nagminne i wręcz nudne,
                                          kapiące fałszem są te żałosne próby udowodnienia, jakim się jest wspaniałym
                                          człowiekiem... moralnym, bogatym wewnętrznie, umellowionym...

                                          Jasne Eska.
                                          Uwierzyłem w siebie, poznałem własne słabości i stałem sie silniejszy. Nie piję. Jestem trzeźwy świadomą trzeźwością. Mogę nie pić. Nikt mnie nie zmusi. Nie myślę o napiciu i nie muszę się zmuszać. Jakkolwiek by tego nie rozumieć.
                                          Tylko mnie już znudzło. Te rozwoje, przemiany, duchowości, udowodniania czyje lepsze. Mojsze, twojsze. Mam dosyć. Ja sie dobrze czuje. Cieszę się, że wiele osób ma tak samo. Najbardziej, że Ty też. Od początku na tym forum stoimy twardo na ziemi.
                                          I mówimy, że można. Jak się tylko tego mocno pragnie. I wcale nie trzeba z tego robić religii, ani dodawać ideologii.
                                          Pzdr. Janu
                                          • aaugustw Re: Empiria forumowo stosowana 16.11.06, 19:37
                                            janulodz napisał:
                                            > Eska napisała
                                            > "W rozwoje duchowe i jakieś tam przemiany... nie wierzę. Nagminne i wręcz
                                            nudne, kapiące fałszem...
                                            - - -
                                            > Jasne Eska. (wtoruje Janulodz - moj przyp.)
                                            > Uwierzyłem w siebie, poznałem własne słabości i stałem sie silniejszy. Nie
                                            piję. Jestem trzeźwy świadomą trzeźwością. Mogę nie pić. Nikt mnie nie zmusi.
                                            Nie myślę o napiciu i nie muszę się zmuszać. Jakkolwiek by tego nie rozumieć.
                                            > Tylko mnie już znudzło. Te rozwoje, przemiany, duchowości...
                                            ______________________________________________________________.

                                            Podziele sie z Wami moim doswiadczeniem...
                                            Kiedy bylem jeszcze abstynentem myslalem podobnie... - Jaki to ja silny,
                                            madry,swiadomy, itd... ale przy tym kurczowo trzymalem sie drugiego
                                            alkoholika...! ;-))
                                            Janu... powiem krotko - tak trzymaj...! Widze, ze cos zaczelo sie ruszac...
                                            Cos zaczyna sie dziac... (nic w tym wszechswiecie nie stoi w miejscu!);-))
                                            Trzezwienie nadejdzie z cala pewnoscia, choc moze nigdy nam tego tu nie
                                            powiesz...!
                                            A... ;-))
                                      • aaugustw Re: Empiria forumowo stosowana 16.11.06, 15:02
                                        janulodz napisał:

                                        > Jak tak sobie człowiek coś z rana poczyta to mu się od razu lepiej na sercu ro
                                        > bi. Dowiaduję się bowiem, że alkoholizm jest siłą sprawczą rozwoju duchowego,
                                        zdrowienia na ciele i umyśle oraz żródłem szczęścia wszelakiego...
                                        > Odkrywam prawdę wielką i objawioną, że gdyby człowiek w nałóg nie popadł, a
                                        potem w bólach i męczarni z niego nie wychodził to nigdy by nie zobaczył, jak
                                        można sie duchowo i intelektualnie rozwijać...
                                        __________________________________________________________________________.
                                        Janu...! - Moze, ale nie musi...!
                                        I to nie tylko alkoholizm, ale i kazda inna choroba moze wyzwolic w czlowieku
                                        te sily...!
                                        Nie umiem dalej tego Tobie wytlumaczyc, bo nikt nie jest w stanie zrozumiec
                                        czegos, czego sam nie doswiadczyl. Mam na mysli to przebudzenie duchowe...!
                                        (nie mysl, ze Cie atakuje... - Wrecz przeciwnie ciesze sie, ze wrociles caly i
                                        zdrow do domu...! ;-))
                                        A... ;-))
                                        Ps > Można czytać, nowe lądy i naukowe prawdy odkrywać, wiersze pisać, zawody
                                        nowe zdobywać, huśtawki strugać;-), przyjaciół poznawać, nowe znajomości
                                        zawierać i horyzonty poszerzać....
                                        I NIGDY nie doswiadczyc tego szczescia duchowego...! ;-))
                                        Moge tylko powiedziec; szkoda, ze Ciebie to nie spotkalo.
                                        • janulodz Re: Empiria forumowo stosowana 16.11.06, 18:49
                                          Nie August.
                                          Mnie się już nie chce udowadniać, że nie jestem wielbłądem i czyja duchowość jest duchowsza, czyje trzeźwienie trzeźwiejsze, czyje szczęscie szczęśliwsze i zycie zyciowsze. Niech Ci będzie, że Twoja Twojszość jest Twojsza, tylko juz nic nie mów, nie odpowiadaj tym samym za każdym razem. Bo sie zrzygam. Ile razy można klepać te same pacierze. Ile słuchać tych samych stereotypów, ile oklepanych komunałów może człowiek znieść.Obrzydło mi to. Jeżeli miałes taki cel, to go osiągnąłeś. Nie można nic powiedzieć, żeby nie słyszeć tej samej melodii. AA, duchowość, ta Twoja - najlepsza, a jak teraz to słyszę to mam gęsią skórkę. Z obrzydzenia.
                                          Ja nie potrzebuję ani twoich rad, ani Twojej religii, ani Twoich grup, ani duchowości, ani ani. Tym bardziej, że nie mam już na to czasu .

                                          Ile jeszcze bedę na tym forum nie wiem, na razie mnie zemdliło od tego osiągania szczescia duchowego.

                                          Aha jeszcze jedno. Na jakim etapie osiągania byś był, gdybyś nigdy nie zapadł na alkoholizm?
                                          • aaugustw Re: Empiria forumowo stosowana 16.11.06, 19:14
                                            janulodz napisał:
                                            > Nie August.
                                            > Niech Ci będzie, że Twoja Twojszość jest Twojsza, tylko juz nic
                                            > nie mów, nie odpowiadaj tym samym za każdym razem. Bo sie zrzygam.
                                            - - - - - - - - - -
                                            Ja wogole nie mam zamiaru przestac pisac, wniosek wiec pozostaje jeden:
                                            Zamknij swoja mordke, bo nam ekran zarzygasz...! - To takie proste...! ;-))
                                            ______________________________________________________________________________.
                                            janulodz napisał dalej:
                                            > Ja nie potrzebuję ani twoich rad, ani Twojej religii, ani Twoich grup, ani
                                            duchowości, ani ani. Tym bardziej, że nie mam już na to czasu...
                                            > Ile jeszcze bedę na tym forum nie wiem, na razie mnie zemdliło...
                                            - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                            Trzymaj sie wiec cieplo... a jak bedziesz znowu potrzebowal drugiego alko,
                                            zawitaj tu...! - Pa, pa... Trzymam za slowo...!
                                            A... ;-))
                                            • janulodz Re: Empiria forumowo stosowana 16.11.06, 20:46
                                              Pytanie August pytanie. Mam powtórzyc?
                                              To powtarzam. Jak daleko byś był ze swoim rozwojem duchowym, gdybyś nie był alkoholikiem i na czym ten rozwój by polegał.
                                              • aaugustw Re: Empiria forumowo stosowana 17.11.06, 10:38
                                                janulodz napisał:

                                                > Pytanie August pytanie. Mam powtórzyc?
                                                > To powtarzam. Jak daleko byś był ze swoim rozwojem duchowym, gdybyś nie był
                                                alkoholikiem i na czym ten rozwój by polegał.
                                                ____________________________________________________________________________.
                                                Gonisz mnie z tym Twoim pytaniem po calym "Forum" i tylko sie osmieszasz...!
                                                Myslalem, ze Ci przejdzie ale widze, ze musze reagowac...
                                                Na to pytanie odpowiem Tobie, jak Ty mi najpierw odpowiesz na moje pytania;
                                                "Jaki Ty bylbys dzisiaj, gdybys byl stara ciota...!?" - Bylaby jakas roznica
                                                miedzy Wami...?
                                                A... ;-))
                                                • janulodz Re: Empiria forumowo stosowana 17.11.06, 11:43
                                                  Przykre, ale prawdziwe. Jesteś szczęsliwy, ze jesteś alkoholikiem.
                                                  Nie wyobrażasz juz sobie świata, bez Twoich struktur.
                                                  A one są stworzone tylko dla alkoholików.
                                                  Ja ubolewam nad tym, że wpadłem sidła nałogu. Dla Ciebie stał się on receptą na życie.
                                                  Rzeczywiście mamy nie po drodze Auguście
                                                  • aaugustw Re: Empiria forumowo stosowana 17.11.06, 12:36
                                                    janulodz napisał:
                                                    > Przykre, ale prawdziwe. Jesteś szczęsliwy, ze jesteś alkoholikiem.
                                                    > Nie wyobrażasz juz sobie świata, bez Twoich struktur.
                                                    > A one są stworzone tylko dla alkoholików.
                                                    > Ja ubolewam nad tym, że wpadłem sidła nałogu. Dla Ciebie stał się on receptą n
                                                    > a życie.
                                                    > Rzeczywiście mamy nie po drodze Auguście
                                                    _____________________________________________________________________.
                                                    Przykre to jest tylko dla Ciebie, ale nie dla mnie...! ;-))
                                                    Wykorzystalem moja przeszlosc...! - zrobilem z mojej choroby zdrowie...!
                                                    Dzis jestem (m.in. dzieki tej chorobie) szczesliwym ;-))
                                                    A zrozumiec mnie nie mozesz, bo ja nie porownuje sie juz z nikim.
                                                    Jestem po prostu soba...!
                                                    A... ;-))

                                                  • janulodz Re: Empiria forumowo stosowana 17.11.06, 13:19
                                                    I tu się z Tobą zgadzam. Nie rozumiesz mnie, tak jak ja nie rozumiem Ciebie.
                                                    Niepotrzebnie tylko próbujesz swoją szczęśliwość narzucić innym.
                                                    Nie musisz mi już w tym temacie odpowiadać. Wyjaśniłeś mi.
                                                  • aaugustw Re: Empiria forumowo stosowana 17.11.06, 13:37
                                                    janulodz napisał:

                                                    > I tu się z Tobą zgadzam. Nie rozumiesz mnie, tak jak ja nie rozumiem Ciebie.
                                                    > Niepotrzebnie tylko próbujesz swoją szczęśliwość narzucić innym.
                                                    > Nie musisz mi już w tym temacie odpowiadać. Wyjaśniłeś mi.
                                                    _________________________________________________________________________.
                                                    Janulodz, czemu Ty nam tu wciskasz slowa, ktore ja nie wypowiedzialem...!?
                                                    Alez, ja Ciebie doskonale rozumiem, bo sam bylem takim... Potem zaczalem
                                                    trzezwiec...! (dalej nie bede konczyl, bo znowu sie obruszysz!) :-((
                                                    A... ;-))

                                                  • janulodz Re: Empiria forumowo stosowana 17.11.06, 14:02
                                                    Przykro mi Auguście, ale znowu nie zrozumiałeś.
                                                    Ja już od dawna jestem trzeźwy.
                                                    Zgodziłem się przecież z Tobą, że Ty tego nie rozumiesz.
                                                    Nie bądź żałosny w swoim uporze. Ludzie nas czytają.
                                                    Teraz już wyjeżdżam i nie będę miał czasu na dalszą konwersację toteż miłego weekendu Ci życzę
                                                  • aaugustw Re: Empiria forumowo stosowana 17.11.06, 14:48
                                                    janulodz napisał:

                                                    > Przykro mi Auguście, ale znowu nie zrozumiałeś.
                                                    > Ja już od dawna jestem trzeźwy.
                                                    > Nie bądź żałosny w swoim uporze. Ludzie nas czytają.
                                                    > Teraz już wyjeżdżam i nie będę miał czasu na dalszą konwersację toteż miłego
                                                    weekendu Ci życzę
                                                    _____________________________________________________________.
                                                    Dziekuje Janu...! ;-))
                                                    Ja Tobie tez zycze udanego, milegi i... trzezwego weekendu...!
                                                    A... ;-))
                                                    Ps. jezeli ktos mowi mi, ze jest od dawna "trzezwy", to dla mnie
                                                    oznacza to, ze gdzies stanal w miejscu... - A jezeli stanal w
                                                    miejscu, znaczy sie on sie nie rozwija... ze ktos taki sie cofa...! :-((
                                                    Ja, np. cale zycie bede trzezwial... - I cieszy mnie to, ze codziennie
                                                    doswiadczam czegos nowego na mej drodze duchowej do trzezwosci..! ;-))
                                                  • 7zahir Życie chorobą ?.... 17.11.06, 18:16
                                                    janulodz napisał:

                                                    > Przykre, ale prawdziwe. Jesteś szczęsliwy, ze jesteś alkoholikiem.
                                                    > Nie wyobrażasz juz sobie świata, bez Twoich struktur.
                                                    > A one są stworzone tylko dla alkoholików.
                                                    > Ja ubolewam nad tym, że wpadłem sidła nałogu. Dla Ciebie stał się on receptą
                                                    n
                                                    > a życie.
                                                    > Rzeczywiście mamy nie po drodze Auguście


                                                    Czy życie z chorobą.

                                                    Wybrałam to drugie.
                                                    Wiem, że jestem chora, wiem co robić
                                                    żeby nie doszło do nawrotu,
                                                    ale PRZEDE WSZYSTKIM zyję i staram sie
                                                    to robić tak jak zdrowi ludzie przezywajacy
                                                    radosci smutki dnia codziennego.

                                                    Chcę cieszyc się zyciem bez ciąglego
                                                    przypominania mi o chorobie,
                                                    bo to by było tak jakbym miała rok zycia
                                                    i zamiast cieszyc sie kazda dana mi minutą,
                                                    ktoś by mi ją psuł mówiąc:
                                                    ty sie tak nie ciesz - jestes śmiertelnie chory :-(
                                                  • janulodz Re: Życie chorobą ?.... 19.11.06, 00:16
                                                    Zahir napisała:
                                                    Chcę cieszyc się zyciem bez ciąglego
                                                    > przypominania mi o chorobie,
                                                    > bo to by było tak jakbym miała rok zycia
                                                    > i zamiast cieszyc sie kazda dana mi minutą,
                                                    > ktoś by mi ją psuł mówiąc:
                                                    > ty sie tak nie ciesz - jestes śmiertelnie chory :-(

                                                    Zahir to po kiego diabła cały czas o tym mówisz.
                                                    Pieprznij w cholerę te ksiązki o chorobach, przestań jęczeć, smętkować,zacznij się śmiac, używać życia, wyjść z cienia i zapomnieć o tym. Zamknięta karta. Przecież już wiesz co robić żeby nie było nawrotu.
                                                    Pozdrawiam Janu
                                                  • aaugustw Re: Życie chorobą ?.... 19.11.06, 12:26
                                                    janulodz napisał:

                                                    > Pieprznij w cholerę te ksiązki o chorobach, przestań jęczeć, mętkować,zacznij
                                                    > się śmiac, używać życia, wyjść z cienia i zapomnieć o tym. Zamknięta karta.
                                                    Przecież już wiesz co robić żeby nie było nawrotu. > Pozdrawiam Janu
                                                    ____________________________________________________________________.
                                                    Wesoly Janu...! ;-))
                                                    W liscie tym nie moge dostrzec dobroci...! - Widze w nim natomiast:
                                                    zolc, uraz, zlosc, zlosliwe porady, chec odwetu...
                                                    Sa to te wszystkie Twoje cechy, ktore zdazylem do tej pory poznac w
                                                    jednym "wesolym" Janu...! -
                                                    Cos takiego nie nazywam trzezwieniem!
                                                    A... ;-))
                                                    Ps. Zeby nie miec nawrotu, nauczono mnie w AA, aby
                                                    dlon stale trzymac na pulsie... - Dla mnie to nie jest jednorazowa sprawa.
                                                    (jak sie to robi kazdy moze sie dowiedzie o tym w AA...!) ;-))

                                                  • e4ska Re: Życie chorobą ?.... 19.11.06, 12:41
                                                    Augusta sposób odbioru rzeczywistości
                                                    "W liscie tym nie moge dostrzec dobroci...! - Widze w nim natomiast:
                                                    zolc, uraz, zlosc, zlosliwe porady, chec odwetu..."

                                                    no żeby chęć odwetu nawet... Janu... złośliwy i brzydki Ty:)))

                                                    Ale się aaaaau porobiło... wszędzie żółć widzi... hetman żółkiewski.
                                                  • aaugustw Re: Życie chorobą ?.... 19.11.06, 13:39
                                                    e4ska napisała:

                                                    > Ale się aaaaau porobiło... wszędzie żółć widzi...
                                                    __________________________________________________.

                                                    Eforska, zgadnij kogo mialem na mysli piszac te slowa...!? ;-))
                                                    A... ;-))
                                                    Ps. To przyslowie z "nozycami" jest dalej aktualne...! ;-))

                                                  • janulodz Re: Życie chorobą ?.... 19.11.06, 15:25
                                                    Zgadnij Auguście co mnie obchodzi Twoja opinia na temat nie do ciebie adresowanego listu i to co Ty w nim dostrzegasz, lub nie. Twoje zdolności dostrzegania są subiektywne, zniekształcone przez pryzmat przynależnosci do organizacji.
                                                    Twoje podkreślanie w każdym zdaniu roli tej organizacji w Twoim życiu świadczy o całowitym uzależnieniu i niemożliwosci funkcjonowania bez niej. Ja nie mam nic przeciwko temu, ale mnie ona nie jest do niczego potrzebna Ja mam inne autorytety. Mnie np. uczyli w szkole, że na cudze listy się nie odpowiada. Napisałem do Zahir, a nie do Ciebie i chyba Zahir Ciebie nie prosiła o odpowiedź w jej imieniu.
                                                    Pozdrawiam Zahir.
                                                  • aaugustw Re: Życie chorobą ?.... 19.11.06, 15:56
                                                    janulodz napisał:

                                                    > Zgadnij Auguście co mnie obchodzi Twoja opinia na temat nie do ciebie
                                                    adresowanego listu i to co Ty w nim dostrzegasz, lub nie...
                                                    __________________________________________________________.

                                                    OK! - sprobuje zgadnac...! ;-))
                                                    Ten moj post, ktory napisalem o sobie i moich odczuciach musi
                                                    Ciebie cholernie duzo obchodzic, skoro tak nan zareagowales...! ;-))
                                                    A... ;-))

                                                  • magtomal Re: Życie chorobą ?.... 19.11.06, 17:18
                                                    aaugustw napisał:
                                                    > OK! - sprobuje zgadnac...! ;-))
                                                    > Ten moj post, ktory napisalem o sobie i moich odczuciach musi
                                                    > Ciebie cholernie duzo obchodzic, skoro tak nan zareagowales...! ;-))
                                                    > A... ;-))
                                                    >
                                                    Przynajmnie raz szczerze! Pisałeś o żółci, chęci odwetu etc - gdy to czytałam,
                                                    pomyślałam "chyba pisze o sobie". I teraz sam to przyznajesz.
                                                  • aaugustw Re: Życie chorobą ?.... 19.11.06, 17:28
                                                    magtomal napisała:

                                                    > aaugustw napisał:
                                                    > > OK! - sprobuje zgadnac...! ;-))

                                                    > Przynajmnie raz szczerze! Pisałeś o żółci, chęci odwetu etc - gdy to
                                                    czytałam, pomyślałam "chyba pisze o sobie". I teraz sam to przyznajesz.
                                                    ____________________________________________________________________.
                                                    Tak to juz jest jak sie glupi do myslenia zabiera...!

                                                    Eska, Tranzycie...! - ratujcie...!! - Powiedzcie, ze to nie prawda... :-((
                                                    Swiat nauki twierdzi, ze to Wy jestescie takimi chinczykami zżółciowatymi...!
                                                    A... ;-))
                                                  • janulodz Re: Życie chorobą ?.... 19.11.06, 17:56
                                                    Kto Cię Auguście upoważnił do obrażania kobiet. Czyżby organizacja?
                                                    Nieładnie. Powiedziałbym - nieelegancko. Nie przystoi mężczyźnie.
                                                    Poza tym tyle razy pisaliśmy tu o prawdzie, że powinieneś wiedzieć jak się pisze "nieprawda".
                                                    Tym bardziej, że tej nieprawdy w Twoich tekstach jest coraz więcej.


                                                  • aaugustw Re: Życie chorobą ?.... 19.11.06, 18:04
                                                    janulodz napisał:

                                                    > Kto Cię Auguście upoważnił do obrażania kobiet. Czyżby organizacja?
                                                    - - - - - - -
                                                    Ja nie obrazam - ja stwierdzam fakty...!
                                                    _______________________________________.
                                                    janulodz napisał dalej:
                                                    > Poza tym tyle razy pisaliśmy tu o prawdzie, że powinieneś wiedzieć jak się
                                                    pisze "nieprawda".
                                                    - - - - - - - - - -
                                                    Jezeli taka moja "tiptopka" (po 21 latach pobytu za granica) chcesz swoja
                                                    niedojrzalosc psychiczna podbudowac - nie mam nic przeciwko temu...! ;-))
                                                    A... ;-))
                                                  • janulodz Re: Życie chorobą ?.... 19.11.06, 18:39
                                                    Znów się zaczynasz ślinić z tej swojej złości. Nie spoczniesz dopóki nie przyklepiesz. Pokora, miłość bliżniego, duchowość. Puste słowa w pustej głowie.
                                                  • aaugustw Re: Życie chorobą ?.... 19.11.06, 18:53
                                                    janulodz napisał:

                                                    > Znów się zaczynasz ślinić z tej swojej złości. Nie spoczniesz dopóki nie
                                                    przyklepiesz. Pokora, miłość bliżniego, duchowość. Puste słowa w pustej głowie.
                                                    ______________________________________________________________________________.

                                                    ;-)))) - Janulodz i po co Ci to bylo...!?
                                                    A... ;-))
                                                    Ps. w pustej glowie - masz racje...! - ale nie w pustym sercu...! -
                                                    Kocham Cie...! ;-))
                                                    (Ty pisales kiedys, ze masz wnuczka, czy wnuczke - zanim nachylisz sie nad
                                                    klawiatura kompa zaloz sobie sliniak...!) ;-))
                                                  • janulodz Re: Życie chorobą ?.... 19.11.06, 19:22
                                                    127, 128, 129....
                                                    teraz Ty...
                                                  • aaugustw Re: Życie chorobą ?.... 19.11.06, 20:06
                                                    janulodz napisał:

                                                    > 127, 128, 129.... teraz Ty...
                                                    ___________________________________________.
                                                    Co Ty? - Ja nie licze baranow... Wystarczy,
                                                    ze poczytam Ciebie i juz spie... - Dobranoc...!
                                                    A... ;-))

                                                  • janulodz Re: Życie chorobą ?.... 19.11.06, 20:15

                                                    Może Ci się coś mądrego przyśni.
                                                    Dobranoc
                                                  • 7zahir Pozdrawiam janulodz 19.11.06, 17:06
                                                    janulodz napisał:

                                                    > Pozdrawiam Zahir.

                                                    Dziekuje :-)
                                                  • aaugustw Re: Pozdrawiam janulodz 19.11.06, 17:20
                                                    7zahir napisała:

                                                    > janulodz napisał: Pozdrawiam Zahir.
                                                    >
                                                    > Dziekuje :-)
                                                    __________________________________________________.
                                                    Moze on ma problemy z identyfikacja swojej plci...?
                                                    A... ;-))
                                                  • 7zahir Re: Życie chorobą ?.... 19.11.06, 17:02
                                                    Juz to zrobilam.
                                                    Dzieki :-)
                                    • tranzyt80 Re: Empiria forumowo stosowana 16.11.06, 09:06
                                      Tranzyt...tranzyt...piszesz Esko,
                                      a u mnie dzisiaj mgla jesienna,widac slabo,a z.rozumiec jeszcze gorzej ;)
                                      teraz nie wiem czy ja za jedno,czy za dwa nieszczescia,
                                      mam dr T. placic... :)))
                                      • ameagaru1 Re: Empiria forumowo stosowana 16.11.06, 09:25
                                        Platnosci wizyt u dr T nie jest zaprzeczeniem jego mozliwosci leczniczych ani
                                        idealow buddyjskich. Co jak rozumiem sugerujesz. Jak sadzisz, jak inaczej
                                        utrzymalby sie on w Warszawie przez kilka lat? Czymby zyl? Mantrami? Niestety,
                                        to nie bajka lecz real.
                                        • tranzyt80 Re: Empiria forumowo stosowana 16.11.06, 09:37
                                          ale dlaczego forum na swojej buddyjskiej stronce ,
                                          zalal tez ziolami... ;)
                                          • ameagaru1 Re: Empiria forumowo stosowana 16.11.06, 09:40
                                            Nie widzialam reklam na jego stronie, podaj linka.
                                            • tranzyt80 Re: Empiria forumowo stosowana 16.11.06, 09:47
                                              tenzinjangchub.pomagaj.info/index-2.html
                                              www.ksiega.4free.pl/demo.php
                                              -Forum
                                              -Ksiega Gosci...bardzo ciekawe ;)
                                              • ameagaru1 Re: Empiria forumowo stosowana 16.11.06, 10:15
                                                OK, tylko zauwaz jeszcze przy tym, ze to nieoficjalna strona dr T. Taka mozesz
                                                zalozyc nawet ty. Co oznacza, ze zysk z reklam zamieszczonych na stronie
                                                nieoficjalnej nalezalby do ciebie, nie do dr T ...On sam nie zna polskiego,
                                                watpie zeby nawet o tym wiedzial. Ale przy okazji zwroce mu na to uwage.
                                                Uzdrowicieli w mojej "branzy" jest bezliku. Onkologia to taki temat, ze nie
                                                wystarczy silna wola, ani chec zycia... Ja przez te 7 lat widzialam juz chyba
                                                wszystko, ludzi ktorzy leczyli sie sokiem z bura, bioenergoterapia, SW - na
                                                kolanach do Czestochowy itp. I akurat ja jak nikt - doskonale rozumiem
                                                ostroznosc w tym temacie. Natomiast dr T nie wpada do tego worka. I to tez ja
                                                wiem jak nikt - bo to ja sie u niego lecze od 2 lat. Masz oczywiscie prawo do
                                                wlasnego zdania. Natomiast mylisz sie w tej kwestii.
                                                • tranzyt80 "...mylisz sie w tej kwestii."- jak AAugustw? 16.11.06, 10:54
                                                  czyzby nie bylo pewnych rownoleglosci...?
                                                  AAugustw tez broni tylko kogos,kto jego zdaniem mu pomaga... :)

                                                  ameagaru1 napisała:
                                                  > OK, tylko zauwaz jeszcze przy tym, ze to nieoficjalna strona dr T. Taka
                                                  mozesz
                                                  > zalozyc nawet ty.

                                                  -ale zaden ty
                                                  by jej bezinteresownie nie zalozyl ;),a propos,

                                                  ta "nieoficjalna strona dr T." jest od Ciebie!
                                                  (a tytul "dr" ma z pewnoscia nostryfikowany w... ;)

                                                  i jeszcze jedno :),
                                                  bronic,bronisz "t"zazarcie,ale o jego otwarcie dostepnym Forum na pewno sie
                                                  Tobie zapomnialo :)))

                                                  Jeszcze raz :Milego dnia!
                                                  PS.Jestem za cienki na dr Ten.,wiec na przyszlosc pozostanmy
                                                  lepiej przy slicznej mglistej jesieni...:)))
                                                  • ameagaru1 Re: "...mylisz sie w tej kwestii."- jak AAugustw? 16.11.06, 11:07
                                                    Oj Tranzyt, forum mi sie nie otwiera na tym komputerze. Dlatego o tym nie
                                                    wspominam. Nieoficjalna strone podalam ja, bo oficjalnej strony dr T nie ma.
                                                    Namiar na niego podalam ja (strone www) - na czyjas prosbe. A swoja z nim
                                                    przygode tez opisalam wylacznie na twoja prosbe! Bronie, bo jestem przekonana o
                                                    jego uczciwosci i naprawde wiele dobrego mu zawdzieczam. Tak samo jak ja
                                                    zawziecie bronie - ty zawziecie teraz negujesz. Co i mi pachnie analogia z
                                                    niejakiem Augustawem... Twoja sprawa gdzie sie leczysz lub nieleczysz. Nikt ci
                                                    nie karze isc do dr T. ;-)
                                                  • tranzyt80 Re: "...mylisz sie w tej kwestii."- jak AAugustw? 16.11.06, 15:01
                                                    co ja mam Ci napisac?...zeby ten thema zamknac...

                                                    kocham sluchac muzyki Pink Flod i na pewno gdybym mial za duzo bagazu,wyrzucil
                                                    bym szybciej ksiazke dr, czy pana Billa itd.,a zostawil...i niech zabrzmi
                                                    patetycznie i trywialnie... wspomnienia tego co dla mnie piekne i fascynujace
                                                    i jakie lekkie i porywajace :)))

                                                    Trzeci juz raz:)Milego dnia!
                                                    wieczorem zagladne,
                                                    czym to AAugustw mnie tym razem posmarowal ;)
                                                  • ameagaru1 Re: "...mylisz sie w tej kwestii."- jak AAugustw? 16.11.06, 15:41
                                                    Znasz temat, ktory chcesz zamknac, od wczoraj, i to virtualnie. Byles na jego
                                                    stronie internetowej. I juz wszystko wiesz? W kazdym razie tyle zeby wyrazac sie
                                                    krytycznie a nawet lekcewazaco? Nie uwazasz, ze to troche
                                                    krzywdzace/jasnowidzace? Napisalam ci, ze sie mylisz bo ja ten temat znam
                                                    realnie, nie przeczytalam tego na stronie internetowej ani w ksiazce. Przezylam
                                                    to. Po dwoch latach leczenia moge tez cos powiedziec nt jego efektow. Masz prawo
                                                    do wlasnego zdania nawet po tak skromnej analizie. Ale ja, jako jego pacjentka
                                                    mam prawo do napisania ci, ze moim zdaniem sie mylisz. I aby zamknac ten temat
                                                    ostatecznie. Nie jestem buddystka, nie czulam nigdy ciepla wynikajacego ze
                                                    spokoju duchowego (czy jak tam to szlo)... I pewnie nie poczuje bo to wyzsza
                                                    szkola jazdy. Trzebaby sie bylo pewnie zamknac w buddyjskim klasztorze na
                                                    minimum 20 lat... A ja zyje tu i teraz, w realno/komercyjno/biurowo/rodzinnym
                                                    swiecie. Natomiast filozofia wschodu (dr Tenzin, ale tez lektury budyjskie)
                                                    pozwolily mi nabrac dystansu do choroby. Bo mimo, ze w pewnym momencie minelo 5
                                                    lat, ja nadal balam sie zyc pelna para, balam sie zobowiazan rodzinnych,
                                                    macierzynskich, zawodowych, naukowych, towarzystkich itp. Bo co bedzie jak to
                                                    wroci? I dr T. zawdzieczam to, ze dzis juz sie tego nie boje, ze o tym nie
                                                    mysle. W jakis sposob mnie odczarowal. Uwierzylam w to, ze niektore choroby sa
                                                    karmiczne, przestalam pytac sie wciaz: dlaczego ja? I jak ja teraz mam zyc.
                                                    Proste zdanie, a mnie jakos odczarowalo, otrzepalam sie i w koncu pobieglam
                                                    dalej... Nie znaczy to jednak, ze zostalam buddystka, ze krocze diamentowa
                                                    droga, czuje wewnetrzne cieplo i blask ;-)I nie znaczy to tez, ze nie jestem
                                                    swiadoma, ze "odczarowac" mnie mogly tez inne rzeczy, ludzie, klimaty, lektury,
                                                    idee. Niektorzy sa tak silni , ze wychodza z tego sami. Inni czerpia sile z
                                                    rodzicielstwa. Natomiast ja spotkalam jego.
                                                  • aaugustw Re: "...mylisz sie w tej kwestii."- jak AAugustw? 16.11.06, 17:27
                                                    ameagaru1 napisała:

                                                    > Nie jestem buddystka, nie czulam nigdy ciepla wynikajacego ze
                                                    > spokoju duchowego (czy jak tam to szlo)... I pewnie nie poczuje bo to wyzsza
                                                    > szkola jazdy. Trzebaby sie bylo pewnie zamknac w buddyjskim klasztorze na
                                                    > minimum 20 lat...
                                                    _______________________________________________________________________________.
                                                    Albo byc alkoholikiem i pochodzic na Mityngi AA...! (2-3x w tygodniu, 1,5 godz.)

                                                    Ja potrzebowalem byc tylko "w klasztorze" alkoholikow (czyt. na Mityngach AA).
                                                    Po okolo 3 latach zaczalem przestawac juz byc smutasem...!
                                                    Dzis jestem najszczesliwszym z ludzi tego swiata...!
                                                    A... ;-))
                                                  • tranzyt80 "bo to wyzsza szkola jazdy"-pustoslowie! 17.11.06, 09:45
                                                    rownie dobrze tez argentynski rolnik z 21 wieku podnoszac oczy na niebo,o
                                                    swojej pracy moze stwierdzic,ze

                                                    "to wyzsza szkola jazdy",

                                                    lub architekt planujacy Sfinksa,lub prostytutka z Pompeji,lub neadnertalczyk
                                                    polujacy na mamuta,lub Amstrong ladujacy na Ksiezycu,a lekarze,a artysci...
                                                    wszelakiego kolorytu!,ha!a politycy...wymieniac mozna by bez konca,nawet
                                                    umyc hale fabryczna to jak sztukajazdy na koniu,mowi pani Fela ;)

                                                    Ludzkosc jest ludzkoscia skladajaca sie tylko z ludzi,z nas,poszczegolnych
                                                    jednostek.Ludzkosc trwa od kiedys tam i bedzie trwala do kiedys tam,moze.
                                                    Nikt dokladnie tego nie wie.A pytan typu skad?,po co?,dlaczego?,dokad?
                                                    jest bez liku i przez cale dzieje istnienia czlowieka na ziemi.Pytania
                                                    stawiac ponoc latwiej.Trudniej czlowiekowi znalezc odpowiedz.Ta jedna odpowiedz,
                                                    przyjeta za prawde obiektywna przez wszystkich.Dlatego ludzkosc ma i miala
                                                    na pytania dotyczace rzeczywistosci i bytu samego czlowieka,jego
                                                    psychiki,odczuc,zdrowia,szczescia,milosci i jego sensu i celu,
                                                    w zaleznosci od sklasyfikowanej przez siebie epoki,
                                                    przerozne odpowiedzi w roznych formach(przewaznie sa to ksiegi).
                                                    Samych kosciolow chrzescijanskich trzeba by liczyc na kopy.A czemu ich az tyle ?
                                                    Zapytalo by dziecko.Widzialas kiedys dyskusje miedzy
                                                    katolikami,protestantami,swiadkami jehowymi,babtystami,mormonami...
                                                    i dorzucmy do tego jeszcze mohametanow ,a moze zeby bylo ciekawie dosypmy
                                                    jeszcze scientology i AA.Jak myslicie,pozabijaja sie czy nie ?Nie!!!
                                                    Moze z lekka na moment zeswiruja ?Nie!!!A dlaczego NIE ?
                                                    Spytaj kazdego z osobna co mysli o innym...
                                                    Ja pytalem dla mojej ciekawosci,taki jestem ,LUBIEM ;)WIEDZIEC DUZO:)))

                                                    I na tym nieprzewidywalnym,na tej calej gamie roznosci,ciaglych zmianach,ruchu
                                                    polega nasza doskonalosc.
                                                    Kazdy narodzony czlowiek,gdzie i kiedy by nie zyl,ma sens i swoje zadanie.O tym
                                                    jestem doglebnie przekonany.To,ze kazdy czlowiek dazy do milosci,czyli by
                                                    samemu moc prawdziwie kochac i byc prawdziwie kochanym,tez jestem doglebnie
                                                    przekonany.
                                                    Gorzej z rownoscia wszystkich i rownoscia dla wszystkich.Tu panuje
                                                    roznorodnosc.I im wiecej tej roznorodnosci tym lepiej.Kazdy czlowiek
                                                    rozni sie zewnetrznie od drugiego,ma inna twarz,inne odciski palcow...mowia
                                                    antropolodzy i znawcy.A prawdziwe roznice widac dopiero w psychice czlowieka,w
                                                    jego "glebi"...struktura mozgu,geny.
                                                    Kazdy z nas stanowi jakas w pewnym sensie indywidualnosc,odrebnosc,innosc
                                                    w tej calej pionowej i poziomej calosci.Nie mozna zaprzeczyc,ze duzo jest nam
                                                    dane samemu wplywac i ksztaltowac nasza egzystencje,poniewaz mamy w naszym
                                                    zakresie mozliwosci wolna wole.Tylko sucho analizowac i podejmowac decyzje
                                                    nie potrafimy.Mieszamy zdrowy rozsadek z naszymi uczuciami i odczuciami i co
                                                    wychodzi ?Kazdy wie sam,bo przeciez zyje,wychodzi SAMO ZYCIE;)
                                                    Ale Ci,o ktorych bysmy powiedzieli,ze trzymali sie zawsze zelaznych zasad,
                                                    mimo ze osiagneli materialnie duzo,tez czasami ;)nie sa szczesliwi.Cos kosztem
                                                    czegos.Malo komu udaje sie zyc wypelnionym totalnie wszystkimi pozytywami. O
                                                    takiej osobie mowi sie ,ze musi ja Bog szczegolnie kochac:))).
                                                    Wiec co pozostaje calej reszcie ?Schylic lby i beczec i czekac ?
                                                    Cieszyc sie z tego co maja?W zadnym wypadku!trzeba nieprzerwanie korzystac z
                                                    wlasnego rozumu.Wykorzystywac posiadane mozliwosci w sytuacji i miejscu w
                                                    ktorym przyszlo nam zyc do maximum.Czyli zapewnic sobie,godnym sposobem godny
                                                    byt na ziemi i rozgladac sie bystro w kolo i sluchac madrzejszych ludzi,narody
                                                    by czasami czegos najwazniejszego, w tym naszym stosunkowo krotkim zywocie ,nie
                                                    PRZEOCZYC...

                                                    PS.Czlowiekowi dane jest bladzic i nie dosc,ze moze go drugi czlowiek oszukac i
                                                    na przestrzeni dziejow ciagle jeden drugiego oszukuje,to on,czlowiek sam
                                                    siebie,umie jednak oszukiwac najlepiej ;)))Nawet potrafil sobie wgadac,ze
                                                    hitler czy stalin(biore tylko tych z polityki,dr nie ruszam;) to ktos wielki i
                                                    dobry trzeba go tylko sluchac...Sluchac i wyciagac wnioski trzeba wszystkich,
                                                    ale zapatrzyc sie ciut za dlugo i zabraniac krytyki to juz dla mnie osobiscie
                                                    za gesto...

                                                    Wszystkie zagadki i odpowiedzi sa wiadomo gdzie,tylko
                                                    W NAS SAMYCH i Bogu dzieki,ze tak jest jak jest.

                                                    Ja kocham to zycie,kocham kazdy moment bo ono takie rozne i ciekawe:)))
                                                  • aaugustw Re: "bo to wyzsza szkola jazdy"-pustoslowie! 17.11.06, 10:51
                                                    tranzyt80 napisał:

                                                    > > Ludzkosc jest ludzkoscia......................
                                                    _________________________________________________.
                                                    Wg. mnie Tranzyt napisal ciekawy artykul na temat
                                                    ludzkosci i samego czlowieka...
                                                    Dla mnie jednak jest on zbyt plytki, bo nie tlumaczy
                                                    mi tej glebi przedstawionego zagadnienia... - Np.
                                                    przytaczani sa ci (popularni do przykladow) Hitler
                                                    i Stalin, potem nastepuje krotka manipulacja slowna
                                                    Tranzyta "pod siebie" i... koniec! :-((
                                                    A wiadomym jest, ze jednostka NIC nie jest w stanie
                                                    zrobic sama...! - Takie pytania, dlaczego to zlo
                                                    istnieje na swiecie i dlaczego ono sie powtarza, w
                                                    roznych czesciach swiata - pozostaja dalej bez
                                                    odpowiedzi - w ciemnosci u Tranzyta...!
                                                    A...
                                                  • ameagaru1 Re: "bo to wyzsza szkola jazdy"-pustoslowie! 17.11.06, 12:16
                                                    Pieknie ci sie dzis napisalo. Szkoda, ze wczoraj brzmialo to inaczej. Ty nie
                                                    znasz, nie widziales, byles na jakiejs stronie - wiec wiesz lepiej niz ktos kto
                                                    zna osobiscie, wiele lat. Twoja prawda jes twojsza... Mimo, ze nie znasz osoby o
                                                    ktorej piszesz ;-) I na tak skromnych podstawach wyrazales sie lekcewazaco...
                                                    Krytycznie prosze bardzo. Lekcewazaco - nie. Bronie bo za moim posrednictwm ta
                                                    osoba trafila imiennie w to miejsce. Zdumiala mnie latwosc z jaka rzucasz
                                                    kamieniem. I w kogo? I po co? Masz inne zdanie, super. Nikt ci nie kaze wierzec
                                                    w to co ja wierze. Myster tolerancji ;-) Czy ja wyrazam sie lekcewazaco o
                                                    twojej metodzie leczenia lub nieleczenia? I co bys sobie o mnie pomyslal gdybym
                                                    tak zrobila? Czy przypadkiem nie bronil bys jej? Nie bronilbys tego w co
                                                    wierzysz? Szczerze watpie... Zgadzam sie w 100 % z tym co napisales nizej. Tylko
                                                    niestety nie koresponduje to z tym jak potraktowales wczoraj mnie. Mysle, ze
                                                    szkopol w tym, ze i ty ulegles dogmatowi. Ze wszysto i wszystkich ty z kolei
                                                    wrzucasz do worka - samodzielnie, czy z kims. Jesli samodzielnie to wspaniale.
                                                    Jesli z kims to mniej wspaniale... A jesli zainteresowania osoba tego nie widzi
                                                    - to ulegla ideologii. Ty jej nie ulegniesz. A ona powinna zrozumiec, ze jej
                                                    ulegla ;-)
                                                  • tranzyt80 Re: "bo to wyzsza szkola jazdy"-pustoslowie! 17.11.06, 15:34
                                                    ameagaru1 napisała:
                                                    nie znasz osoby o ktorej piszesz ;-)
                                                    Myster tolerancji ;-)
                                                    A ona powinna zrozumiec, ze jej ulegla ;-)

                                                    -powiem szczerze,nie rozumiem tych mrugniec,w akurat tych miejscach,

                                                    ostrzeliwujesz mnie z ostrej amunicji ?
                                                    najmniej chyba odlamkowe-granyty ?

                                                    Przyzwyczailas sie,ze ludzie moze schodza Ci z drogi...ustepuja...
                                                    ale u mnie nie licz na zaden rabat,walczymy slowami jak rowny z rownym,
                                                    z cala swiadomoscia konsekwencji,ze to nieraz niestety boli.
                                                    W Pogladach i Stanowiskach nie lubie byc mily :)

                                                  • ameagaru1 Re: "bo to wyzsza szkola jazdy"-pustoslowie! 17.11.06, 16:16
                                                    wiec usmiech z mrugnieciem tez jest zly? Wg ciebie stoi za nim cos wiecej?
                                                    OK, postaram sie go nie uzywac. Nie licze na to, ze bedziesz mily. Licze na to,
                                                    ze uznasz, ze mam takie same prawa do decydowania o moich Pogladach i
                                                    Stanowiskach jak ty. I nie bedziesz staral sie mi wmowic, ze twoja prawda jest
                                                    prawdziwsza niz moja.
                                                  • tranzyt80 Re: "bo to wyzsza szkola jazdy"-pustoslowie! 19.11.06, 13:50
                                                    ameagaru1 napisała:

                                                    > wiec usmiech z mrugnieciem tez jest zly? Wg ciebie stoi za nim cos wiecej?

                                                    prawde mowiac,uwazalem ze za Twoim mrugnieciem stoi podkreslenie,
                                                    ze nie trzeba brac to co piszesz lub mnie,az tak powaznie...,dlatego pytalem.

                                                    mam przed soba duze lustro i czesto czytajac te zdania z mrugnieciem z postow,
                                                    a nie znajdujac powiazania,wypowiadam je glosno mrugajac okiem do samego siebie
                                                    (debilowato nie ?)i patrze kto,czy i jak gleboko chcial mnie dzgnac :))) i czy
                                                    wogle byl sens mrugac,(np.u AAugustw przestalem na to zwracac uwage,sadze,ze
                                                    dostal taki tik "przybliz sie,chodz za mna..." do kazdego.

                                                    a Ty,Kobieta !,mrugaj,ja na pewno za kazdym razem sie usmiechne,odsmiechne:)))

                                                    "I nie bedziesz staral sie mi wmowic, ze twoja prawda jest
                                                    > prawdziwsza niz moja."
                                                    -OK! twoja prawda jest twoja,moja jest moja :))) (szczery usmiech!)
                                                    ale to nie wyklucza ,ze znajdziemy cos wspolnego...:))) (szczery usmiech !)
                                                  • aaugustw Re: "bo to wyzsza szkola jazdy"-pustoslowie! 19.11.06, 15:52
                                                    tranzyt80 napisał:
                                                    > ameagaru1 napisała:
                                                    >
                                                    > > wiec usmiech z mrugnieciem tez jest zly? Wg ciebie stoi za nim cos wiecej ?
                                                    >
                                                    > prawde mowiac,uwazalem ze za Twoim mrugnieciem stoi podkreslenie,
                                                    > ze nie trzeba brac to co piszesz lub mnie,az tak powaznie...,dlatego pytalem.
                                                    >...patrze kto,czy i jak gleboko chcial mnie dzgnac :))) i czy
                                                    > wogle byl sens mrugac,(np.u AAugustw przestalem na to zwracac uwage,sadze...
                                                    _____________________________________________________________________________.
                                                    ;-)))))))))
                                                    Tranzycie, kiedy napisales pierwszy raz, o tych swych pretensjach do Ameagaru,
                                                    chcialem napisac do niej tak:
                                                    "nie pisz tak, bo tymi usmieszkami przypominasz mu Augusta...!" ;-))
                                                    Wiem, ze tak jest, ale nie chcialo mi sie wtedy pisac...! ;-))
                                                    Dzisiaj jednak nie moglem powstrzymac sie od smiechu, kiedy zobaczylem jak
                                                    piszesz do niej i ni stad, ni zowad zaraz potem zjezdzasz na... Augusta! ;-))
                                                    A... ;-))

                                                  • tranzyt80 Re: "bo to wyzsza szkola jazdy"-pustoslowie! 19.11.06, 16:29
                                                    AAugustw,to sie staje niebezpieczne(dla mnie!:),bo zaczynasz uprzedzac mnie w
                                                    moim mysleniu :)



                                                  • aaugustw Re: "bo to wyzsza szkola jazdy"-pustoslowie! 19.11.06, 17:17
                                                    tranzyt80 napisał:

                                                    > AAugustw,to sie staje niebezpieczne(dla mnie!:),
                                                    bo zaczynasz uprzedzac mnie w moim mysleniu :)
                                                    __________________________________________________.

                                                    Przysiegam to nie moja wina, ze tak pomalu myslisz!
                                                    A... ;-))
                                                  • aaugustw Re: "...mylisz sie w tej kwestii."- jak AAugustw? 16.11.06, 15:37
                                                    tranzyt80 napisał:

                                                    > czyzby nie bylo pewnych rownoleglosci...?
                                                    > AAugustw tez broni tylko kogos,kto jego zdaniem mu pomaga... :)
                                                    >
                                                    > ameagaru1 napisała:
                                                    _______________________________________________________-.
                                                    Czemu Ty depczesz czyjas wiare ?
                                                    (chocby ona byla wiara w noge stolowa - daj spokoj)
                                                    A...
                                                  • aniolparys Re: "...mylisz sie w tej kwestii."- jak AAugustw? 16.11.06, 17:23
                                                    No nie. Augusta nam podmienili.
                                                  • aaugustw Re: "...mylisz sie w tej kwestii."- jak AAugustw? 16.11.06, 17:30
                                                    aniolparys napisał:

                                                    > No nie. Augusta nam podmienili.
                                                    _________________________________________.
                                                    Tys mi sie juz calkoiem pogubil Aniele...! ;-))
                                                    A... ;-))
                                                    Ps. Ale tak to juz jest; niektore psy jak sie pogubia,
                                                    zaczynaja szczekac dupami...!
                                                  • aniolparys Re: "...mylisz sie w tej kwestii."- jak AAugustw? 16.11.06, 19:41
                                                    aaugustw napisał:

                                                    >
                                                    > Ps. Ale tak to juz jest; niektore psy jak sie pogubia,
                                                    > zaczynaja szczekac dupami...!
                                                  • aaugustw Re: "...mylisz sie w tej kwestii."- jak AAugustw? 16.11.06, 19:52
                                                    aniolparys napisał:

                                                    > aaugustw napisał:>
                                                    > > Ps. Ale tak to juz jest; niektore psy jak sie pogubia,
                                                    > > zaczynaja szczekac dupami...!
                                                    _________________________________________________________.
                                                    Czy Tobie juz calkiem glos odebralo...!? ;-))
                                                    Sprobuj cos napisac, moze byc cos glupiego, ale przestan
                                                    zasmiecac mi tu kompa przytaczaniem jakis "zlotych mysli",
                                                    w dodatku zwyklego alkoholika o ksywie; August (aaugustw)!
                                                    A... ;-))

                                          • aaugustw Re: Empiria forumowo stosowana 16.11.06, 15:35
                                            tranzyt80 napisał:

                                            > ale dlaczego forum na swojej buddyjskiej stronce ,
                                            > zalal tez ziolami... ;)
                                            ____________________________________________________-.
                                            Tranzyt, nie prowokuj i nie szukaj "bialych rekawiczek"
                                            u ludzi...!
                                            A...
                                      • e4ska Re: Empiria forumowo stosowana 16.11.06, 09:26
                                        Koenzym zażyj... tylko nie kompulsywnie, bo zaszkodzi:)))
                                        • tranzyt80 Re: Empiria forumowo stosowana 16.11.06, 09:34
                                          no widze,ze Ty zazylas kompulsywnie :))))

                                          PS.ja polkne enzym,to "Ko..." dam AAugustow ;)
                                    • aaugustw Re: Empiria forumowo stosowana 16.11.06, 14:52
                                      e4ska napisała:
                                      > Tranzyt, wielka słuszność tkwi w Twojej uwadze o dowcipnych wypowiedziach...bo
                                      > jak tu się nie ośmiać.
                                      > Nasza forumowa rozmówczyni ogłasza wyniki swoich eksperymentów naukowych:
                                      > Nauka polska rozwija się i wyrasta jak jaka chwasta...
                                      > Wystarczy wziąć ulotkę od lekarstwa, wypisać zdanie lub dwa... i wystartować
                                      po nagrodę Nobla z zakresu medycyny...
                                      ______________________________________________________________________________.
                                      To przypomnialo mi te wszystkie (nowe!)teorie gloszone tu, na tym "Forum" przez
                                      inna forumowa rozmówczynie, ktora ma ambicje wystartować po nagrodę Nobla z
                                      zakresu nowego leczenia choroby alkoholowej...
                                      No i jak tu się nie ośmiać...! ;-))
                                      Wesole to towarzyszace towarzystwo towarzyszy (ttt)...! ;-))
                                      A... ;-))

                              • aaugustw Re: "Siedem lat w Tybecie" 16.11.06, 14:32
                                7zahir napisała (do Tranzyta):

                                > Jestem pacyfistką.
                                > Lubię inteligentny dowcip :-)
                                ________________________________________________.

                                Zahir...! - Czy Ty musisz dobijac czlowieka...!? ;-))
                                A... ;-))

                          • aaugustw Re: "Siedem lat w Tybecie" 16.11.06, 14:22
                            7zahir napisała:
                            > tranzyt80 napisał:
                            >
                            > > AAugustw,ja sie powinienem udac na Tobie
                            > > na piesza pielgrzymke do Tybetu.
                            > > I ja bym mial uniesienie i Ty bys mial uniesienie :))))
                            > > Co ty na to ?
                            >
                            > :-)))))
                            ________________________________________________________.
                            Zahir! - Nie smiej sie; on juz pomalu to lapie...
                            (nie tylko to 6x9, ale i uniesienie z uniesieniem!) ;-))
                            A... ;-))
                        • aaugustw Re: "Siedem lat w Tybecie" 16.11.06, 14:20
                          Tranzyt...! - Dzis z malym opoznieniem...!
                          Twoja ksywka; "Tranzyt" pasuje do Ciebie! ;-))
                          __________________________________________.
                          tranzyt80 napisał:

                          > AAugustw,ja sie powinienem udac na Tobie
                          > na piesza pielgrzymke do Tybetu.
                          > I ja bym mial uniesienie i Ty bys mial uniesienie :))))
                          > Co ty na to ?
                          ____________________________________________________.
                          Chcialbys tranzytem na mnie...!?
                          Zamiast do D...Lamy,
                          wole do A...labamy...!
                          A... ;-))
                          Ps. Juz jestes blisko. Zaczynasz kapowac co to znaczy 6 / 9...! ;-))



    • kozel5 Re: Piłem/am bo.... 17.11.06, 17:55
      ja z poczuciem niskiej wartosci wyladowalem jako alkoholik w osrodku. idz na
      terapie lub terapie antyalkoholowa. ja sie teraz mecze i chce mi sie pic...
      • 7zahir Re: Piłem/am bo.... 18.11.06, 14:56
        kozel5 napisał:

        > ja z poczuciem niskiej wartosci wyladowalem jako alkoholik w osrodku. idz na
        > terapie lub terapie antyalkoholowa. ja sie teraz mecze i chce mi sie pic...

        Niskie poczucie własnej wartości to nasza specjalnośc
        i podstawa uzaleznienia.
        Zapytaj siebie do czego potrzebny Ci jest alkohol ?
    • myszabrum Re: Piłem/am bo.... 19.11.06, 13:49
      Piłam bo mam depresję endogenną, którą "samoleczyłam" sobie alkoholem. Obecnie
      nie piję i depresja wróciła.

      Będę musiała prawdopodobnie rozwiązać ten problem przy pomocy terapii i leków -
      choć myślę o tym z niechęcią, bo udanie się do psychiatry to jednak dla mnie
      upokorzenie, no i prawdopodobnie stracę pracę.

      Domowe "metody cioci Zochy" jakoś mi jednak nie pomagają.
      • letek17 Re: Piłem/am bo.... 19.11.06, 14:47
        Nie rozumiem dlaczego upokorzenie - nie porównuj się, będzie lżej. Myślę, że częto
        depresja czy uzależnienie jest reakcją na poczucie braku kompetencji życiowych.
        Nie czuję się przydatny, nie spełniam założonych funkcji, nie widzę sensu w moim
        byciu - to się samolikwiduję. I leczenie objawowe stosowane przez psychiatrów
        jest mało skuteczne, samoleczenie alkoholem czy czym innym jeszcze gorsze.
        Z depresji się nie wychodzi tylko podnosi - trzeba wiedzieć po co to zrobić. Mi
        kiedyś bardzo pomogła lektura starego psychiatry z Wiednia V. Frankla
        Psychoterapia. Takie pogadanki z lat 5- XX w. pozwoliły mi inaczej popatrzeć na
        siebie. Teraz świat jest trochę inny - przylep banan do gęby, nie pokaż smutku,
        uciekaj od przykrości, liczy się tylko zadowolenie, koncentruj się na
        przyjemności, musisz - a jak nie to tabletki. Po tej lekturze bardziej się
        poskładałem. Gdzieś powinna w sieci być ta pozycja .
        Wtedy też spotkałem się z takim tekstem, z którego wynikało, że przyczyny
        depresji nawet endogennej leżą w braku kompetencji - niewykształceniu ich.
        Dlatego tak skuteczna bywa psychoterapia jak człowiek jest w stanie przełamać
        swoje bariery.
        Życzę Ci wiele powodzenia. Letek
      • magtomal Re: Piłem/am bo.... 19.11.06, 15:13
        myszabrum napisała:

        > Będę musiała prawdopodobnie rozwiązać ten problem przy pomocy terapii i
        leków -
        >
        > choć myślę o tym z niechęcią, bo udanie się do psychiatry to jednak dla mnie
        > upokorzenie, no i prawdopodobnie stracę pracę.
        >
        > Domowe "metody cioci Zochy" jakoś mi jednak nie pomagają.

        Czemu myślisz, że stracisz pracę, gdy udasz się do psychiatry? Jaki to może
        mieć związek?
        • myszabrum Re: Piłem/am bo.... 19.11.06, 15:25
          Noszę się z zamiarem podjęcia leczenia zamkniętego (w klinice nerwic), co
          oczywiście wiąże się z koniecznością przedstawienia stosownego zwolnienia, no
          i "zniknięciem" na parę miesięcy.

          Niestety, jestem na skraju wytrzymałości i chyba tak to się skończy.
          • magtomal Re: Piłem/am bo.... 19.11.06, 15:31
            Nie odwodzę Cię od pomysłu, ale czy nie lepiej spróbować najpierw wizyt u
            psychiatry/psychologa? Czy czujesz, że naprawdę musisz od razu tak radykalnie?
            • myszabrum Re: Piłem/am bo.... 19.11.06, 15:40
              Próbowałam już leczenia "ambulatoryjnego", byłam u kilku osób, ale jakoś "nie
              łapię kontaktu".

              Natomiast bardzo pomogła mi swego czasu 10-tygodniowa terapia właśnie w takiej
              klinice. Przez kilka późniejszych lat byłam - można powiedzieć - szczęśliwa.
              Ale to było całe dziewięć lat temu.
              • magtomal Re: Piłem/am bo.... 19.11.06, 16:32
                To może warto się zdecydować. Choć - przyznaję - decyzja nie jest łatwa.
          • e4ska Re: Piłem/am bo.... 19.11.06, 23:22
            Myszko, chyba nie masz innego wyjścia:(((
            Głupotą wielką jest wmawianie człowiekowi, że można tak skonstruować sobie
            charakter, tak się uzbroić, że wszystko się przetrzyma... nie. To jest chory i
            szkodliwy pogląd. Jednym fatum oszczędza złego, ochrania, podnosi, innych się
            czepia, i niszczy. Tak, lepiej sobie tego gwoździa w głowie zaleczyć,
            znieczulić, wyciagnąć się go nie da... Myszko, za późno, za dużo cie
            dotknęło... no żeby dziewczynie młodej przyszło opiekować się tak ciężko chorą
            babcią, o czym wspomniałaś... i wiele tego, o czym wiemy... Idź, dziewczyno,
            przynajmniej nie musisz się o siebie martwić ani o innych, dosyć. Dosyć.
            Wypoczniesz, przemyślisz, wyłagodniejesz... a niech tam reszta idzie, jak
            chce... choć na chwilę - bez Ciebie.

            Tak się zdarza - nie tylko tobie, Myszko... że ludzie muszą dla jakiej takiej
            normalności uciekać do szpitala wariatów. Dom wariatów - nie po tej stronie
            drzwi:)))
            • myszabrum Re: Piłem/am bo.... 20.11.06, 03:49
              Hi hi
              ja tak zaraz nie znikam, na terapię państwową (niealkoholową) też się parę
              miesięcy czeka, poza tym dla "miejscowych" (z Warszawy) jest zwykle tak, że się
              chodzi do kliniki w ciągu dnia jak do pracy i wraca po południu do domu.
              Bo ja wbrew pozorom jestem "łagodniejszy" przypadek :P.
              Jak mnie gdzieś przyjmą, to napiszę pełną pikantnych szczegółów relację :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka