tranzyt80
21.12.06, 20:56
Za kazdym razem bedac w lokalu czuje sie naprawde zazenowany,gdy slysze:
-stawiam,a ty!(do mnie)czego sie napijesz ?
-wezme piwo,tranzyt a ty! co pijesz ?
-a pan!co zyczy sobie pan do picia ?
-ta pani zamowila czerwone wino,a panu! co podac ?(zastanawiam sie;)Moze
piwko! ?
-a co podac panu szanownemu,wodeczke,koniaczek,piweczko...?
(a jak bym tak cieple mleko od kozy poprosil...mysle nierazpo cichu)
i szlag mnie wtedy trafia,bo tu nic dodac i nic ujac,ulomny przyszedl do
knajpy...
A szczyt zadowolenia osiagam,gdy nieprzewidzianie spotykam w knajpie czterech
kumpli...i po radosnym przywitaniu,piwo,piwo,piwo,piwo...herbata,najlepiej
mietowa :(((