Dodaj do ulubionych

Rodzinne święta z żulem pancernym

25.12.06, 23:21
Tak jak zapowiadałam na forum, w tym roku postanowiłam zaprosic na pierszy
dzień świąt do nas, znajomego żula z Saskiej Kępy, 55-letniego degenerata i
epileptyka, niejakiego pana A. Skąd go znamy? Ze starych czasów
nieokiełznanego pijaństwa, kiedy to nasz znajomy ostro balangował i tam
przewinął się pan A. robiąc na mnie niesamowite wrażenie.
Człowiek niezwykłej wręcz inteligencji i błyskotliwości umysłu stępionej
przez alkohol, ale wypełzającej z każdego wypowiadanego zdania. Osoba, która
potrafiła zapali jonta w każdym towarzystwie i zawsze czuła się konfortowo.
Onegdaj bardzo zamożmy człowiek żyjący na wysokim poziomie społecznym - dziś
żul mieszkający pokątem u drugiego alkoholika, bez prądu, bez gazu, bez sensu.
Kiedy postanowiłam zaprosic go na święta mój facet wkurzył się na mnie.
Powiedział, że jestem zwykłą hipokrytką i chcę sobie podnieśc morale kosztem
pana A. Nie była to prawda, ja autentycznie lubię i cenię pana A. mimo tego,
że pije i mimo tego że dla większości ludzi stanowi dno dna i sztandarowy
wręcz przykład upadku. Ale ja lubię posłucha tego co ma do powiedzenia i
podyskutowac, bo mimo tego, że może nie wnosi nic bardzo ważnego to pokazuje
mi, że człowiek człowiekiem może by w każdych okolicznościach - jeśli tylko
mu na tym zależy i jeśli tylko dostanie taką szansę.
Przyszedł z pieskiem (jego najlepszy przyjaciel) i zaczął od podziękowań że
wyciągnęłam go z tej nory (z miejsca w którym mieszka). Nie chciał barszczu
ani bigosu, był trochę spłoszony. Zapytała mojego faceta czy jest co zapalic
i bardzo się ucieszył, że jest. Brałam pod uwagę taką ewentualnośc więc nie
zdenerwowałąm się (mój facet miał sporą przerwę i musi mi to wystarczyc). Po
kilku buchach pan A. nieco wyluzował się i dał sobie otworzyc piwo (kupiliśmy
kilka bo wiedzieliśmy, że najprawdopodobniej będzie chciał, a ja chciałam
żeby poczuł się ugoszczonony) i zaczął je sączyc bardzo pomału. Ja piłam colę
i nalałam sobie kieliszek likieru żeby "nie odstawa od towarzystwa" i
sączyłam go cały wieczór. Blantów nie paliłam.
Kiedy poczuł się już u siebie - zaczął się rozglądac, a że to choinka łądna,
a żarcie to takie że on od lat takich frykasów nie widział i czy moglibyśmy
pooglądac TV. Więc oglądaliśmy. Dopiero po dwóch godzinach zabrała się do
jedzenia i pałaszował jak królik (wpływ maryśki która wzmaga jedzenie),
rozmawialiśmy, sypaliśmy dowcipami, było na prawdę bardzo miło.
Poczuł się u nas tak miło, że usłyszawszy że jutro spotykamy się u nas ze
znajomymi - niemalże wprosił się wraz z synem na obiad. Powiedziałam, że
buchów nie będzie i piwa też nie obiecuję, ale powiedział że to nieważne.
I tak to. Chciałabym mu pomóc, ale on tej pomocy nie chce.
Jedyne co mogę zrobic to dawac mu świadomośc że dla mnie jest kimś nie czymś
i że przy moim świątecznym stole - traktowany będzie z szacunkiem.
Zaryzykowałam, bo mogło się to skończy lataniem po alkohol (mój facet też
lubi poświętowac, a jak), ale na szczęście nic takiego się nie wydarzyło. I
to by było na tyle.
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: Rodzinne święta z żulem pancernym 26.12.06, 11:27
      promocja1000 napisała:

      > Tak jak zapowiadałam na forum, w tym roku postanowiłam zaprosic na pierszy
      > dzień świąt do nas, znajomego...
      ____________________________________________________________________________.
      Promocja1000, zauwazylem, ze Ty lubisz dawac, chcesz takze pomagac...!
      Jestes dobrym chrzescijaninem, a takich malo wsrod polskich katolikow!
      Nikt nie jest az tak ubogim, zeby nie mogl sie z drugim podzielic...!
      Po sobie wiem tylko tyle, ze w mojej chorobie pomaga mi utrzymac moja
      trzezwosc moja sluzba na rzecz innych, tych ktorzy jeszcze cierpia,
      choc wiem przy tym, ze pomoc im nie potrafie, jezeli oni sami tej
      pomocy nie zechca.
      PZDR: A... ;-))
    • paulsixtus Re: Rodzinne święta z żulem pancernym 29.12.06, 05:04
      Przepraszam,ale to co opisujesz to jakas wielka karykatura - karykatura wiezi
      miedzyludzkich, karykatura pomocy, karykatura trzezwosci. Wspolczuje Twoim
      dzieciom, jesli tak to ma wygladac. Spokojna glowa - z tego mozna sie wyleczyc.
      Moze warto by o tym pomyslec, zamiast wdawac sie wciaz i wciaz, w pijane afirmacje?
      pozdrawiam
      PaulSixtus
      • promocja1000 Re: Rodzinne święta z żulem pancernym 29.12.06, 06:33
        paulsixtus napisał:

        > Wspolczuje Twoim
        > dzieciom, jesli tak to ma wygladac. Spokojna glowa - z tego mozna sie
        wyleczyc.

        Z czego się wyleczyc? I co proponujesz?
        >
        > Moze warto by o tym pomyslec, zamiast wdawac sie wciaz i wciaz, w pijane
        afirm
        > acje?

        Mój drogi, nie piję wogóle. Uwierz. Nie chce mi się i zbrzydło mi. Jadę na
        cocacoli, soczkach horteksu i swoim wewnętrznym napędem (ale nie
        psychotycznym). Mogę poddac się każdemu (każdemu, powtarzam) testowi na
        trzeżwośc.

        PS. Jak się wypisuje takie pierdoły, jak mówisz, karykatury i żenujące pomysły -
        trzeba byc w 100% trzeźwym. Inaczej traci się wiarygodnośc.

        Ja Ciebie też pozdrawiam
        • aaugustw Re: Rodzinne święta z żulem pancernym 29.12.06, 11:06
          promocja1000 napisała:

          > Mogę poddac się każdemu (każdemu, powtarzam) testowi na trzeżwośc.
          ___________________________________________________________________.

          Ja swojej trzezwosci nie mierze alkomatem...!
          A...

          • promocja1000 Re: Rodzinne święta z żulem pancernym 29.12.06, 18:55
            ja też. ale jestem przygotowana na na każdą okolicznośc. i każdy zarzut.
      • e4ska Re: Rodzinne święta z żulem pancernym 29.12.06, 11:32
        Cuda jakieś... mimo całej sympatii do ciebie, Promocjo, patrzę na opisany
        przypadek podobnie jak Paul. Gorzej - bo nie tylko podobnie, ale - gorzej, gorzej:)
        Drugi człowiek to nie zabawka... ktoś, kto zajmował wysokie miejsce społeczne,
        ma wiedzę i inteligencję, a spadł i żyje po to, aby pić - zasługuje na kopa w
        d., a nie na cierpliwe wysłuchanie. A do roboty, pijaku... zarabiaj na prąd, na
        gaz, a jak nie, to zdychaj w barłogu. W dodatku o suchym pysku.
        Myślę po prostu, Promocjo, że szukasz wyrafinowanych rozrywek... przesyt czy co?
        • promocja1000 Re: Rodzinne święta z żulem pancernym 29.12.06, 19:10
          e4ska napisała:

          > ktoś, kto zajmował wysokie miejsce społeczne,
          > ma wiedzę i inteligencję, a spadł i żyje po to, aby pić - zasługuje na kopa w
          > d., a nie na cierpliwe wysłuchanie.

          Doprawdy? Ja problem uzależnienia alkoholowego widzę inaczej. Wiesz co mówią w
          AA, że odpowiedzialnośc za to ze się uzależniasz ponosi czynnik X (bliżej nie
          zdefiniowany) i że pijak (alkoholik) nie odpowiada za jego posiadanie, czyli
          nie odpowiada za swoje uzależnienie.

          I wiesz co? Powierdzają to badania. Nie każdy potrafi tak da się omota wpływowi
          wódy, że staje się zaczarowany. Ludzie mają jakieś zasady, wartości, instynkty
          samozachowawcze - ale pijak nie.

          Udowodnij mi, że to jego wina. A przysięgam pluc na każdego nietrzeźwego
          człowieka na świecie i pogardzac ludźmi, który wogóle cokolwiek wprowadzają w
          siebie w celu lekkiego rauszyku.

          Póki co, mam prawo zaprosic do domu kogo chcę i okazywac szacunek komu chcę.

          A do roboty, pijaku... zarabiaj na prąd, na
          > gaz, a jak nie, to zdychaj w barłogu. W dodatku o suchym pysku.

          Jak wyżej. Udowodnij mi, że to że mu brak prądu nie przeszkadza nie jest
          wynikiem tego, że wódka go "zaczarowała". On ma predyspozycje i wszyscy wiedzą,
          że jest możliwośc odjechania w nałóg (nawet na flaszkach jest napisane) - ale
          legalnie się to sprzedaje.

          Mój wigililny gośc jest PRODUKTEM manipulacji. Ofiarą cichego przyzwolenia na
          to by popaśc na samo dno tylko dlatego, że pic można i wszędzie i zawsze i że
          jest to cholerna tradycja narodu, która tak na prawdę UBLIZA CZLOWIEKOWI i
          godzi w jego godnosc.

          Ja pamiętam jaka byłam pod wpływem działania wódy i nie skarzę się na coś
          takiego z własnej nie przymuszonej woli. Dośc mam bycia niewolnikiem,
          sterowanym typkiem... Chcę by wolna, nie da się przyłapac i jak mi ktoś
          podskoczy to mu walnę tak jak mówię Eska Tobie:

          jestem trzeźwa, jestem dorosła i odpowiedzialna. mam prawo życ jak uważam za
          stosowne. nikt nie będzie mną manipulował, nikt nie będzie mnie w nic wkręcał.
          nie obchodzi mnie Twoja opinia, bo Ty nie rozumiesz i dlatego mimo "trzeżwości"
          jesteś nietrzeźwa. nie jesteś wolna i ten pan co mnie occenia powyżej też nie.

          Ale co mnie to pobchodzi. Mam swój świat i swoje osiągnięcia własne. Dowody.

          I walę całą resztę.

          Bez urazy, najdroższa ;)

          > Myślę po prostu, Promocjo, że szukasz wyrafinowanych rozrywek... przesyt czy
          co
          > ?
          • e4ska Re: Rodzinne święta z żulem pancernym 29.12.06, 23:54
            Promocjo, nie wierzę w żadne postępy psychologii - bardziej mnie interesuje
            tajemniczy punkt G niż tajemniczy czynnik X, chociaż oba służą wielkiej
            przyjemności;)))

            Miałam kiedyś podobny napad jak Ty - i powiem, że nie skończyło się to zbyt
            dobrze - ta druga strona poczuła się urażona. Była dla mnie zabawką, dowodem na
            moją dobroć i kumpelskie nawyki. Lepiej chyba, może raczej - bezpieczniej -
            trzymać ze swoimi??? Paskudna kastowość, o której mawia się, że podyktowana była
            chęcią promocji aryjskich genów - może ona pasowała jednej i drugiej stronie,
            co? Niedotykalnym też?

            Bo taki wieczór, taka znajomość do czegoś was zobowiązuje - do normalnej,
            praktycznie wymiernej pomocy. A tutaj to już na jednym wieczorze nie skończysz.

            Ugoszczenie upadłego - wielka odpowiedzialność. Idea piękna - wspaniałomyślna -
            ale...
            • promocja1000 Re: Rodzinne święta z żulem pancernym 30.12.06, 11:57
              e4ska napisała:

              Bo taki wieczór, taka znajomość do czegoś was zobowiązuje - do normalnej,
              > praktycznie wymiernej pomocy. A tutaj to już na jednym wieczorze nie
              skończysz.

              Wiem o tym Eska, dlatego czekam aż zadzwoni bo wyszukałam już w necie kilka
              ośrodków pomocy socjalnej. Od dawna mu proponowałam, żebyśmy poszukali mu
              mieszkania itp. Ale to pijak z wysokim poczuciem dumy (jednak nie do końca ta
              wóda go otumaniła) i się broni przed przyjęciem pomocy.

              Ale był dwa dni temu ze swoim synem (myślę,że chciał się pochwali jaki fajny
              dom itp.) i przyniósł ananasa i oglolony (mówił, że do cioci coli się
              specjalnie ogolił ;) i to się liczy. Dla mnie, dla niego.

              Metoda małych zdrowych kroczków.

              Jestem pewna, że skorzysta z mojej pomocy jak tylko mi zaufa, jak tylko uwierzy
              że chcę mu pomóc NAPRAWDE, a nie pojechac sobie po jego dumie itp.
              >
              > Ugoszczenie upadłego - wielka odpowiedzialność. Idea piękna -
              wspaniałomyślna -
              > ale...

              No właśnie. Nie jestem lekarzem, który zaordynuje leki i uzna, że zrobił swoje.
              Ja jestem przyjacielem więc muszę zrobic wiecej. Muszę byc i to byc zawsze
              kiedy jestem potrzebna. Biorę tą odpowiedzialnośc na siebie.

              2 stycznia ma urodziny. Obiecałam, że upiekę mu tort. Omal się nie
              popłakał... :)

              Powodzenia Eska
          • paulsixtus Re: Rodzinne święta z żulem pancernym 30.12.06, 06:19
            >Ja problem uzależnienia alkoholowego widzę inaczej. Wiesz co mówią w
            > AA, że odpowiedzialnośc za to ze się uzależniasz ponosi czynnik X (bliżej nie
            > zdefiniowany)

            Dla mnie sprawa prosta - za swoje czyny jest odpowiedzialny czlowiek, alkoholika
            zadna miara nie mozna z tego wylaczac! Malo tego - dostrzezenie i poniesienie
            odpowiedzialnosci za swoj nietrzezwy stan ciala i ducha - to pierwszy krok do
            trzezwosci. Nie warto bawic sie w archiwum X...:)Zwyczajnie - nic z tego nie
            wynika. Nie obchodzi mnie to , czy moja choroba to geny, wychowanie, czy
            zaniedbania. Nie wnosi to nic do mojego trzezwego zycia. Ja jestem
            odpowiedzialny za picie i za swoje czyny - "po pijaku", jak i na trzezwo.

            > I wiesz co? Powierdzają to badania. Nie każdy potrafi tak da się omota wpływowi
            >
            > wódy, że staje się zaczarowany.

            Powolywanie sie na badania to proba racjonalizacji i uwiarygodnienia sie ;)?
            "Zaczarowanie" to nie wynik dzialania flaszki - ja uwazam,ze bylem alkoholikiem
            nieco wczesniej, niz siegnalem po pierwsze piwo. Dzialania kompulsywne
            mniejszej, lub znikomej szkodliwosci tez wiele mowia.

            > Mój wigililny gośc jest PRODUKTEM manipulacji. Ofiarą cichego przyzwolenia na
            > to by popaśc na samo dno tylko dlatego, że pic można i wszędzie i zawsze i że
            > jest to cholerna tradycja narodu, która tak na prawdę UBLIZA CZLOWIEKOWI i
            > godzi w jego godnosc.

            Przyzwolenie na picie alkoholu nie jest ciche, ono jest krzyczace - ale ciagle
            to nie jest usprawiedliwienie picia mojego, czy kogos innego. Alkoholem sie po
            prostu problemu nie zalatwia.Nie uwazam tez, by tradycja w czymkolwiek urągała
            człowiekowi - nie widze nic zlego w napiciu sie wodki, czy innego alkoholu,
            jesli ktos potrafi. Ja nie potrafie, wiec nie pije.

            > I walę całą resztę.

            po kiego jadalnego grzyba, udzielasz sie wiec na forum? Czyzbys żądna była
            oklaskow i rozplywania sie w zachwytach nad Twoim niepiciem niekotrolowanym?:)

            > nie obchodzi mnie Twoja opinia, bo Ty nie rozumiesz i dlatego mimo "trzeżwości"
            >
            > jesteś nietrzeźwa. nie jesteś wolna i ten pan co mnie occenia powyżej też nie.

            Widzisz, E4sko - bo Ty nie rozumiesz i ja tez nie. Polaczyla nas promocja?:) haha

            pozdrawiam
            PaulSixtus

            • promocja1000 Re: Rodzinne święta z żulem pancernym 30.12.06, 12:12
              paulsixtus napisał:

              > Dla mnie sprawa prosta - za swoje czyny jest odpowiedzialny czlowiek,
              alkoholik
              > a
              > zadna miara nie mozna z tego wylaczac! Malo tego - dostrzezenie i poniesienie
              > odpowiedzialnosci za swoj nietrzezwy stan ciala i ducha - to pierwszy krok do
              > trzezwosci. Nie warto bawic sie w archiwum X...:)Zwyczajnie - nic z tego nie
              > wynika. Nie obchodzi mnie to , czy moja choroba to geny, wychowanie, czy
              > zaniedbania. Nie wnosi to nic do mojego trzezwego zycia. Ja jestem
              > odpowiedzialny za picie i za swoje czyny - "po pijaku", jak i na trzezwo.

              Tak, zgadzam się. Ale odkrycie pewnych uwarunkowań wynikających z
              funkcjonowaniu mózgu itp. pomaga zrozumiec problem jeszcze lepiej. Podam
              przykład: moje dziecko wie, że matka lubiła pic (miała do tego melodie) i że ma
              cyklofrenie. Posiadając taką wiedzę wie, że musi uważac bardziej, że nie może
              fisiowac, bo genetycznie jest zagrożona i alkoholizmem i chorobami
              psychicznymi. Moja córa nie pije, nie pa, dba o siebie. I o to chodzi!
              >

              > Powolywanie sie na badania to proba racjonalizacji i uwiarygodnienia sie ;)?

              Nie, chodzi o to, że pijak powinien znac mechanizmy jakim się poddaje wtrakcie
              picia. Alkohol to trucizna - fakt niezaprzeczajny - szkodzi. Ale kręci. A
              człowiek lubi się nawalic. Tak już jest. Ale niech ten człowiek wie czym to
              pachnie tak na prawdę. Pozna chemię, działanie na organizm, na mózg. Ludzie nie
              wiedzą o co chodzi. I stąd cała tragedia.

              > "Zaczarowanie" to nie wynik dzialania flaszki - ja uwazam,ze bylem
              alkoholikiem
              > nieco wczesniej, niz siegnalem po pierwsze piwo.

              Tez tak uważam. To chyba właśnie ten "czynnik X" :)
              >

              Nie uwazam tez, by tradycja w czymkolwiek urągała
              > człowiekowi - nie widze nic zlego w napiciu sie wodki, czy innego alkoholu,
              > jesli ktos potrafi.

              Ano, ale skąd miałeś wiedziec to wcześniej, no to że nie potrafisz? !!!
              >

              > Widzisz, E4sko - bo Ty nie rozumiesz i ja tez nie. Polaczyla nas promocja?:)

              hehe :) promocja, to promocja - dotyczy wielu konstmentów, którzy z niej
              korzystają :))

              Pozdrawiam

          • aniolparys Re: Rodzinne święta z żulem pancernym 30.12.06, 10:52
            Miałem ostatnio szczęście ponownie obejrzeć film mojej młodości "Szczęśliwy
            człowiek". Jest tam tak scena, gdy bohater roznosi zupę wśród nędzarzy. Nie
            okazują mu oni wdzięczności. Wprost przeciwnie. Niezbyt rozumiałem tę scenkę
            onegdaj.
            Cokolwiek czynimy, robimy to na własny rachunek i tak czy inaczej dla siebie.
            Kierują nami pobudki wyższej czy niższej natury, ale zawsze zaspokajamy własne
            jakieś potrzeby. Tutaj w stosunku do żula, jak go nazywasz, pobudki mogły być
            różne. Być może żulowi to nie przeszkadzało. Być może jest żulem dużego formatu,
            ale to tylko alkoholik. Alkoholik nie jest ulepiony z lepszej gliny. Rzekłbym że
            z gorszej nawet: ponosi wyższe koszty własnego picia.
            A trochę nieszczęśliwie się stało, że alkoholizm nazwano chorobą. Było to
            potrzebne lobby administratorów ogromnych środków przeznaczanych na zwalczanie
            alkoholizmu. Pewnego dnia WHO zadecydowało, że homoseksualiści są zdrowi, a
            alkoholicy są chorzy. Zdjęto z pijaka odium grzechu i odpowiedzialność za jego
            picie. A przecież nikt za niego nie rzuci picia. Tyko on może przestać pić, a
            więc jeśli pije, on za to odpowiada. Można nie pić. Ja nie piję, paulsixtus nie
            pije. Mimo genetycznych predyspozycji.
            Tak przy okazji: niepicie jest fajne ;-)))
            • promocja1000 Re: Rodzinne święta z żulem pancernym 30.12.06, 12:15
              W rzeczy samej, że można nad tym zapanowac. Teraz sfera uzależnienia umysłu
              przenoisła się w psychiatrię. Alkoholizm już jest troche de mode :)
              PZDR.
              • aaugustw Re: Rodzinne święta z żulem pancernym 30.12.06, 12:39
                promocja1000 napisała:

                > W rzeczy samej, że można nad tym zapanowac. Teraz sfera uzależnienia umysłu
                > przenoisła się w psychiatrię. Alkoholizm już jest troche de mode :)
                __________________________________________________________________.
                O...! - Juz od dawna (od ok. 70 lat) wiadomo, ze alkoholizm to
                choroby psychiczna (duchowa!).
                A... ;-))
                Ps. To sami alkoholicy naprowadzili ih na to...
                Pierwszym byl C. G. Jung z jego slynnymi slowami, cyt.:
                „Spiritum contra spiritus” (Duch kontra spirytus).
            • promocja1000 Re: Rodzinne święta z żulem pancernym 30.12.06, 16:14
              aniolparys napisał:

              > Cokolwiek czynimy, robimy to na własny rachunek i tak czy inaczej dla siebie.

              Tak. Masz rację. Ja też oczywiście mam swoje powody. Nie powiem wszystkiego, bo
              nie czuję się zobowiązana ale jedno warto żebyście wiedzieli:

              Gdyby nie pomoc innych ludzi, którzy pomogli mo przeżyc w czasach mojego
              upadku, kiedy to zupełnie nie potrafiłam zapanowa nnad atakami psychozy (bo
              picie było tylko podsysaniem ognia, dodatkowym paliwem) i doprowadzałam do
              ruiny swoje życie. Kiedy rozdałam cały swój majątek i żyłam jak zwierzę, bez
              prądu bez gazu, bez jedzenia itd. Gdyby nie oni - umarłabym.

              Gdyby nie otoczono mnie opieką, gdyby moja przyjaciólka nie wzięła na karb
              obowiązku opieki nad moim dzieckiem, a mój narzeczony nie zadbał o to bym miała
              co jeśc i żeby było mi ciepło w zimie... Gdybym nie dostała szansy - nie
              wstałabym nigdy!

              Teraz spłacam dług. To jest moim ukrytym celem i moją motywacją. Wdzięcznośc.

              > A trochę nieszczęśliwie się stało, że alkoholizm nazwano chorobą.

              Zgadza się. Teraz jestem na etapie udowadniania moim lekarzom, że cyklofrenia
              była wynikiem pewnych zdarzeń, życia w niezgodzie, pokrzywionej psychiki, złych
              nawyków myśleniowych, tego że świat ,mnnie oszukał, że piłam i to wywoływało we
              mnie gniew. Ze depresja to reakcja na określoną sytuację, sposób na odcięcie
              się od zła. Mówiąc krótko ucieczka w niebyt, taka sama jak ucieczka w
              alkoholizm.

              To wszystko to są te same mechanizmy i dzwoni mi w uszach, że wiem o co kaman.
              Czuję pod skórą, że jestem bliska rozwiązania ale ciągle nie jestem zadowolona.
              bardzo żałuję, że nie jestem mądrzejsza. Że nie miałam możliwości aby się
              wykształcic bardziej. No cóz, jestem kim jestem i muszę życ z tym co mam

              > Zdjęto z pijaka odium grzechu i odpowiedzialność za jego
              > picie. A przecież nikt za niego nie rzuci picia. Tyko on może przestać pić, a
              > więc jeśli pije, on za to odpowiada.

              Zgadza się. Moja choroba też daje mi możliwośc czynienia rzeczy
              niewyobrażalnych i nikt mnie za to nie pociąbnie do odpowiedzialności, bom
              chora. Ale ja zawsze czuję się winna jak zrobię coś złego. Myślę, że tylko
              człowiek który ma sumienie i odczuwa wstyd za popełnione czyny w stanie
              upojenia alkoholowego - ma szanse na wyrwanie się z nałogu. Bezmógi, które
              nawet nie próbują sobie przypomniec o tym co się wczoraj działo jak stracili
              film - mają to w nosie i pic będą dalej bo chcą się nawalic i tyle.

              Można nie pić. Ja nie piję, paulsixtus nie
              > pije. Mimo genetycznych predyspozycji.

              Hehe :) ja też nie popełniłam samobójstwa mimo genetycznego obciążenia ;)

              Pozdrawiam ciepło
              • aaugustw Re: Rodzinne święta z żulem pancernym 30.12.06, 17:29
                promocja1000 napisała:

                > aniolparys napisał:
                > > Cokolwiek czynimy, robimy to na własny rachunek i tak czy inaczej dla sie
                > bie.
                - - - -
                > Tak. Masz rację. Ja też oczywiście mam swoje powody. Nie powiem wszystkiego,
                bo nie czuję się zobowiązana...
                - - - - - - - - - - -
                Tu z kolei Ty masz racje Promocja, ze sie nie tlumaczysz... - Nasz
                Aniolek to facet, ktory nas lubi czytac, ale on pojac tego nie moze
                dlaczego ktos czyni komus dobro...! Bo za tym kryje sie Milosc (nie Ego)!
                Aniolek lubi tez zapisywac moje wypowiedzi, naturalnie te mniej
                wartosciowe i wyrwane z kontekstu dyskusji. A z kolei takie wypowiedzi,
                jak, np.: ze WHO uzdrowilo w przeciagu kilku godzin pedalow, a zdrowych
                alkoholikow uczynilo chorych, to on juz nie notuje jako moje wypowiedzi,
                te woli on sam powtorzyc po mnie, jako swoje...! ;-))
                _______________________________________________________________________.
                Promocja1000 napisała dalej:
                > ale jedno warto żebyście wiedzieli:
                > Gdyby nie pomoc innych ludzi, którzy pomogli mi przeżyc...
                - - - - - - - -
                To potrafi zrozumiec tylko ten, ktory byl w podobnej sytuacji...!
                ________________________________________________________________.
                Promocja1000 napisała dalej:
                > bardzo żałuję, że nie jestem mądrzejsza. Że nie miałam możliwości aby się
                > wykształcic bardziej. No cóz, jestem kim jestem i muszę życ z tym co mam
                - - - - - - - - - -
                Najwazniejsza jest "SWIADOMOSC"!
                ______________________________________________.
                Promocja1000 napisała dalej:
                > > aniolparys napisał: Można nie pić. Ja nie piję, paulsixtus nie
                > > pije. Mimo genetycznych predyspozycji.
                >
                > Hehe :) ja też nie popełniłam samobójstwa mimo genetycznego obciążenia ;)
                _________________________________________________________________________.
                ;-))) Promocja, tu A-P. przykleil sie do Paulsixtusa, zeby dodac sobie
                powagi...! ;-))
                A...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka