ais.anders
07.04.08, 16:05
Mam wieli problem z agresją słowną w naszym związku. Jesteśmy ze
sobą 6 lat, jako małżeństwo 8 miesięcy. Mąż jest dobrym człowiekiem,
zauroczył mnie swoją uczciwością, skromnością, zawsze mogę na niego
liczyć, jest prawdziwym przyjacielem i wsparciem dla mnie. Od
jakiegoś czasu ma napady złości i agresji. Potrafi rzucić telefonem
w ścianę, kopnąć w meble, krzesło, ścianę itp. Trzasnąć drzwiami z
impetem z byle powodu. W momencie tych napadów potrafi być agresywny
w stosunku do mnie. Sypią się wulgaryzmy, nie ma rozmowy. Potrafi
powiedzieć wiele niemiłych rzeczy tylko po to, aby mnie zranić, sam
potem mnie przeprasza i mówi, że on tak nie myśli, ale powiedział to
bo wie, że mnie to dotknie. I tak jest. Nie krepuje go obecność
innych ludzi. Bardzo często powtarza się to w obecności mojej
siostry i jej męża. Podczas ostatnich ich odwiedzin u nas prowokował
sytuacje konfiktowe, szukał pretekstu do kłótni ze mną i „czepiał”
się, by w końcu wyprowadzić mnie z równowagi. Gdy ja zwracałam mu
uwagę by tak się do mnie nie odzywał, on rzucił „pie..się”. Moja
siostra była w szoku. Wyjechała zniesmaczona i zmartwiona głownie o
mnie, przyznała ze ona go nie poznaje, że kiedys zachowywał się
inaczej. Ponieważ ta sytuacja zdarzyła się już którys raz z rzędu,
ona powiedziała, że nie mają ochoty na dalsze kontakty towarzyskie
jeśli jego zachowanie się nie zmieni. Jest mi podwójnie ciężko, bo
widzę że moja rodzina zaczyna darzyć mojego męża niechęcią. To samo
ma miejsce u niego w domu. Nie krępuję się swoich rodziców by
wybuchnąć na mnie złością. Próbowałam z nim porozmawiac
wielokrotnie, przyznaje racje, przeprasza, „trwa miesiąc miodowy”, a
potem znów sytuacja się powtarza. W tych chwilach mówi do mnie ,
że „gó.. go obchodzi zdanie moje i innych”, mówi takie słowa, które
ranią bardzo głęboko. Po tym incydencie z siostrą chciałam byśmy się
rozstali, przynajmniej na jakiś czas, ale…przyszedł, przeprosił, i
był super słodki. Ale pomimo że wybaczyłam dalej czuję duży niesmak
do niego. Nie wiem co robić.