03.02.07, 16:07
Witam po małej nieobeności.
Chodze cały czas na Al-anon,do tego dołaczyłam terapię i raz w miesiący
otwarty miting AA.Byłam wczoraj po raz piewszy ,ryczec mi sie chciało sysząc
te historie ludzi.Jak bardzo chcieli ,a nie mogli przestac pić.Teraz nie pija
nawet kilkadziesiat lat.Dostałam nawet karteczke od jednego Pana z napisem
"Anno Pamietaj-dziś jest owym jutrem,o które martwilismy sie wczoraj"Mam swoje
małe sukcesy,od kilku dni mojemu męzowi nie udało się mnie sprowokowac do
awantury.Pracuje nad soba choc to bardzo ciezkie ale jak widac możliweStawiam
ultimatum albo podejmuje leczenie albo sie rozstajemy.On jest na etapie
bronienia się przed tyma z samym nim jest bardzo nieciekawie.Coś z dnia na
dzien,tygodnia na tydzień coraz gorzej.Tak nigdy nie było a pewno bedzie
jeszcze gorzej.W każdym razie ma wybór i jest o tym informowany.Ja sama chcę
przejsc przez terapie itp.dac szanse sobie i jemu a pozniej rozwazyć rozstanie.
Jestem silna i dam radę.Pwiedziano mi ostatnio ,ze pogodę ducha mam wypisana
na twarzy
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: :)) 03.02.07, 16:59
      twoje_marzenie napisała:
      > Witam po małej nieobeności.
      > Chodze cały czas na Al-anon,do tego dołaczyłam terapię i raz w miesiący
      > otwarty miting AA.
      > ...ryczec mi sie chciało sysząc te historie ludzi.Jak bardzo chcieli ,
      > a nie mogli przestac pić.Teraz nie pija nawet kilkadziesiat lat....
      > Ja sama chcę przejsc przez terapie itp.dac szanse sobie i jemu a pozniej
      rozwazyć rozstanie. Jestem silna i dam radę...
      ___________________________________________________.
      Och, zebys Ty wiedziala jak ja ciesze sie z Toba...! ;-))
      Jestes w dobrych rekach - Ty juz zwyciezylas...!
      (Twoje trzezwe podejscie o sprawy mi to mowi).
      A... ;-))
    • keyshia Re: :)) 03.02.07, 17:00
      Zyczę Wam jak najlepiej,oby Twój mąż przestał pić i żeby się Wam dobrze
      układało.Wiem z doświadczenia ile musiałaś przejśc i wycierpieć i dlatego zycze
      Ci zeby Twoje cierpienie sie zrekompensowało na cudowne chwile.
    • magtomal Re: :)) 03.02.07, 17:04
      twoje_marzenie napisała:


      On jest na etapie
      > bronienia się przed tyma z samym nim jest bardzo nieciekawie.Coś z dnia na
      > dzien,tygodnia na tydzień coraz gorzej.

      Myślę, że gorzej nie będzie. Ponieważ Ty zaczęłaś coś robić, na pewno będzie
      lepiej - przynajmniej dla Ciebie. Często jednak, gdy współuzależnieni zaczynają
      ze swego współuzależnienia wychodzić, pomagają też pijącym. Oby tak było w
      Twoim wypadku!

      Tak nigdy nie było a pewno bedzie
      > jeszcze gorzej.

      Na pewno nie!


      • janulodz Re: :)) 03.02.07, 17:46
        Żeby jeszcze to uświadomienie szło w parze. Marzena będzie coraz więcej wiedziała o uzależnieniach, a jej mężowi będzie coraz trudniej nią manipulować. Może on też w końcu zaskoczy z żony pomocą? Straszna loteria to uzależnienie. Jak rosyjska ruletka.

        • twoje_marzenie Re: :)) 03.02.07, 19:41
          Właściwie od tego momentu gdy zaczełam cos robić z tą cała sytuacja zyciową
          miedzy nami jest żle.Mi zarzuca,ze sie zmieniłam strasznie ,on sam więcej pije.
          • magtomal Re: :)) 03.02.07, 19:46
            Bo on czuje się zaniepokojony Twoimi zmianami - widzi przecież, że się
            zmieniasz. Jeszcze walczy o swoje, jeszcze chce Tobą manipulować jak dawniej.
            Gdy zobaczy, że to przestało działać - zmieni się, zacznie się z Tobą liczyć
            (oby! - jest na to naprawdę duża szansa). Ty rób swoje, walcz o siebie.
          • aaugustw Re: :)) 03.02.07, 19:59
            twoje_marzenie napisała:
            > Właściwie od tego momentu gdy zaczełam cos robić z tą cała sytuacja zyciową
            > miedzy nami jest żle.Mi zarzuca,ze sie zmieniłam strasznie ,on sam więcej
            pije.
            ___________________________________________________________________________.
            Podobna sytuacja byla u nas w domu, tez zaczalem wiecej pic, chcialem za
            wszelka cene pokazac zonie, ze potrafie pic... Za wszelka cene, na przekor
            zonie chcialem pokazac, ze potrafie utrzymac ten moj swiat. Nie wiedzialem
            wtedy, ze to swiat uludy. Pilem ostro jeszcze pare tygodni, az zapedzilem
            sie sam w ten przyslowiowy "kozi rog"...
            Potem pozostala mi juz tylko jedna alternatywa; probowac na sile pic dalej,
            albo skapitulowac. (moje picie mialo juz wtedy swoje granice).
            A...
        • tenjaras Re: :)) 05.02.07, 10:03
          janulodz napisał:

          > Straszna loteria to uzależnienie. Jak rosyjska ruletka.
          >

          no co ty...
          w rosyjskiej ruletce tylko jeden na sześć jest trafiony, w alkoholiźmie jeden
          na dziesięciu nie
          • twoje_marzenie Re: :)) 05.02.07, 16:07
            A jeszcze niedawno pisłąm,ze mój maz rzadko sie nie upija.Jak poszedł w tango
            to na maxa dzień,w dzień.Ciekawe jak długo wytrzyma w tym stanie
            • janulodz Re: :)) 05.02.07, 18:13
              Jak jest młody i zdrowy to długo. Tylko, że będzie coraz gorzej. Błedne koło. Oczywiście on może w każdej chwili przestać, ale jeszcze nie teraz.(jego interpretacja) Musi sam zaryć w tym szambie. A Ty mu musisz pomóc tam trafić. Swiadomie i z rozmysłem. Przecież już wiesz jak.
              • aaugustw Re: :)) 06.02.07, 15:05
                Twoje_marzenie napisala:
                > A jeszcze niedawno pisłąm,ze mój maz rzadko sie nie upija.Jak poszedł w tango
                to na maxa dzień,w dzień.Ciekawe jak długo wytrzyma w tym stanie
                - - - - - - - - - - - - - -
                janulodz napisał:
                > Jak jest młody i zdrowy to długo. Tylko, że będzie coraz gorzej. Błedne koło.
                Oczywiście on może w każdej chwili przestać, ale jeszcze nie teraz.(jego interpr
                > etacja) Musi sam zaryć w tym szambie. A Ty mu musisz pomóc tam trafić.
                Swiadomie i z rozmysłem. Przecież już wiesz jak.
                _______________________________________________.
                STOOOP...!! - Zatrzymaj sie Twoje_marzenie...!
                Nie rob - na milosc Boska - tego, co sugeruje Janu...!
                Ty mu w niczym nie pomagaj, bo mu pomoc nie mozesz,
                przynajmniej wiec nie przeszkadzaj, jak to teraz robi Janu...!
                Czy Ty zdajesz sobie sprawe, jak bys sie czula, gdyby
                jemu przytrafilo sie cos zlego...!?
                Czy chcesz przejmowac odpowiedzialnosc za niego...!?
                Skoncentruj sie na sobie...
                A...
                Ps. To o czym takze pisze Janulodz, ze jak jest młody i
                zdrowy to długo bedzie pil jest tez bzdura i absolutnie
                nie dotyczy alkoholikow...! -
                Znalem 18-latka i 20-latkow, ktorzy zalamywali sie psychicznie
                totalnie, juz po uplywie paru dni... - Ja pilem wtedy jeszcze
                kilka tygodni. Inni kilka miesiecy lub lat, a jeszcze inni -
                (ta wiekszosc), pija az do smierci. To zazwyczaj nie trwa dlugo...!).
                • twoje_marzenie Re: :)) 07.02.07, 16:04
                  Ależ ja mu nie przeskadzam -od czasu gdy to robię pije na umór.
                  Nie wiem tylko jak będzie bo widze ze jego rodzice nie maja pojęcia o chorobie
                  alkoholowej.Usprawiedliwiaja go mówią,ze chyba musimy mu na złosc robić ze pije
                  i awanturuje się.Dobre....
                  Niby cos baka o leczeniu w szpitalu ale chyba gotowy na to n ie jest,jeszcze
                  sie broni....
                  Ma niby isc do poradni odwykowej w poniedziałek.
                  • aaugustw Re: :)) 07.02.07, 16:23
                    twoje_marzenie napisała:
                    > Ależ ja mu nie przeskadzam -od czasu gdy to robię pije na umór.

                    > Niby cos baka o leczeniu w szpitalu ale chyba gotowy na to n ie jest,jeszcze
                    > sie broni....
                    > Ma niby isc do poradni odwykowej w poniedziałek.
                    ___________________________________________________________.
                    To resztka juz sil. On doskonale wie co robi i co "baka"...!
                    Uwazam, ze jezeli tylko wytrzyma to jego organizm, to oboje
                    macie szanse na rozpoczecie nowego zycia...! ;-)) - Jezeli
                    oboje zechcecie, oczywiscie!.
                    (u mnie nie bylo inaczej...!).
                    A... ;-))
    • promocja_tys Re: :)) 08.02.07, 02:28
      pogoda jest zawsze. od ciebie zalezy jaka bedzie dla Twojego ducha. Faktycznie
      muszęprzyznac ze wsparcie płynące z poczucia przynależności do większej
      społeczności ludzi walczacych o tą samą sprawę jest strasznie mobilizujace i
      wymaga wiecznego dotrzymywania kroku. Ale grupa ma to do siebie, że łatwiej
      jest w niej rozdzielic bagaże i dac odpoczac słabszym.
      Ale niezaleznie od gru[py czy zwiazku - najwazniejsza batalie staczasz zawsze
      sam ze soba samym. Masz wsparcie lub nie masz, to zależy od wielu czynników.
      Ale jak będziesz dla siebie wzorem i obdarzysz się sacunkiem i zaufaniem sam do
      siebie - tak, wtedy będziesz mógł wyruszyc na front. Inaczej dupa zimna.

      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka