twoje_marzenie
03.02.07, 16:07
Witam po małej nieobeności.
Chodze cały czas na Al-anon,do tego dołaczyłam terapię i raz w miesiący
otwarty miting AA.Byłam wczoraj po raz piewszy ,ryczec mi sie chciało sysząc
te historie ludzi.Jak bardzo chcieli ,a nie mogli przestac pić.Teraz nie pija
nawet kilkadziesiat lat.Dostałam nawet karteczke od jednego Pana z napisem
"Anno Pamietaj-dziś jest owym jutrem,o które martwilismy sie wczoraj"Mam swoje
małe sukcesy,od kilku dni mojemu męzowi nie udało się mnie sprowokowac do
awantury.Pracuje nad soba choc to bardzo ciezkie ale jak widac możliweStawiam
ultimatum albo podejmuje leczenie albo sie rozstajemy.On jest na etapie
bronienia się przed tyma z samym nim jest bardzo nieciekawie.Coś z dnia na
dzien,tygodnia na tydzień coraz gorzej.Tak nigdy nie było a pewno bedzie
jeszcze gorzej.W każdym razie ma wybór i jest o tym informowany.Ja sama chcę
przejsc przez terapie itp.dac szanse sobie i jemu a pozniej rozwazyć rozstanie.
Jestem silna i dam radę.Pwiedziano mi ostatnio ,ze pogodę ducha mam wypisana
na twarzy